All language subtitles for The.Christmas.Classic.2023

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian Download
cs Czech
da Danish
nl Dutch
en English
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soranî)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian Download
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

BIEGUN PÓŁNOCNY

GWIAZDKOWA IMPREZA GRUPY FINANSOWEJ HARRIS

Chciałabym.

Wiecie, co mam na myśli, dziewczyny.

Włóżcie sobie Mikołajów.

Wesołych Świąt, suki!

ŚWIĄTECZNA KOMEDIA ROMANTYCZNA

Właśnie wylądowałam w Nowym Meksyku.

Odwiedzisz rodziców?

Zabawne. Przyjechałam tu tylko kupić kurort.

Jeśli podpiszesz umowę przed Gwiazdką,

tata zapowiedział podwyżkę.

Właściciel to przyjaciel rodziny.

Dzwoni Julie. Kocham cię.

Ja ciebie też.

- Boże! - Gdzie się podziewasz?

Musiałam lecieć do Nowego Meksyku.

- Widziałaś to? - Co?

- Nie widziałaś? - O czym ty mówisz?

O karaoke! Z tamtej imprezy.

- Nagrania stały się viralami. - Co?

- Nie. - Niestety.

Cholera! Julie, muszę kończyć.

Nie wierzę. Boże!

Wszystko będzie dobrze, prawda? Będzie dobrze.

Dziękuję.

Nieźle.

Dawaj, mały. Przerzuć to, Wyatt.

Nieźle.

Boże.

Poważnie? To jakiś żart?

Czemu tak żyję?

Boże, dlaczego?

Ładne drzewko. W porządku?

Dobrze.

Weźmy się w garść. Nie teraz.

Pięknie! Co za gość.

Dobra, Marcy!

- Fajnie się robi interesy. - Z tobą też.

Do zobaczenia. Dziękuję.

Już dobrze.

Odłożę to na później, bo...

Boże! Nie wierzę!

Bez przesady!

- Przepraszam! - Tak?

- Nic ci nie jest? - A jak sądzisz?

Coś ci jest. Przyjechałaś kupić choinkę?

Nie.

- Chyba nie jeździć na nartach? - Spotkać się z właścicielem.

Mamy sklep narciarski, w którym są buty w twoim rozmiarze.

- Dzięki. - Dobrze.

- Tak? - But mi utknął w błocie.

Pomogę ci. Oto twój but.

- Przykro mi. - Dziękuję.

Dobra.

Wiesz, gdzie znajdę właściciela?

Na szczycie, ścina drzewko na Świąteczny Klasyk.

Oczywiście. Kiedy wróci?

Oczekuje cię?

Nie. Przyjechałam porozmawiać z nim w sprawie prywatnej.

To może potrwać. Lubi tam spędzać czas.

Czy ktoś mógłby do niego zadzwonić?

To zbyt odludne miejsce.

Ale chętnie cię tam zawiozę swoim quadem.

I tak tam jadę.

Mam jechać na szczyt w tym twoim quadem?

Wspomniałem, że mamy sklep narciarski,

w którym można kupić nie tylko damskie buty,

ale także zimowe stroje. Mam też jeden taki w zapasie.

Nie. Ni cholery.

Co?

Co robisz? Gdzie szef?

Cześć. Randy Collins. Właściciel Ski Alto.

- Poważnie? - Tak.

A gdzie Jack?

Mój tata? Zmarł kilka lat temu.

Przykro mi.

Czyli ty jesteś ten Randy.

Nie poznałam cię. Zmieniłeś się.

Można tak to ująć. Byłem na odwyku odchudzającym.

Zacząłem się zdrowo odżywiać. Jeżdżę na nartach.

I widzisz, Elizabeth.

I wiesz, kim jestem.

Oczywiście. Przy okazji, fajny ten nowy filmik.

- Ty też go widziałeś? - Jak wszyscy.

Jest prawie tak zabawny jak ten pierwszy. Ile to już lat?

Dziesięć. To z wesela siostry.

- Odpowiedź nadal brzmi "nie". - Słucham?

Nie sprzedam. Ten teren należy do nas od pokoleń.

Moi dziadkowie sami wycinali drzewa pod stoki - twoi im pomagali.

Byłaś już u rodziców?

Nie mieliśmy rozmawiać o nich.

Jeśli sprzedam kurort, a ty go sprywatyzujesz, nie będą tu jeździć.

Bogactwo to nie tylko pieniądze.

Widziałaś uśmiechy ludzi, zjeżdżających na dół?

To doskonałe miejsce.

Jeśli je sprzedam, wszystko się zmieni.

Zmiany nie zawsze są złe.

Są, jeśli wykluczają lokalną społeczność.

A jeśli przekonam szefa, żeby kurort był w połowie prywatny?

Wciąż mógłbyś go prowadzić, a miejscowi tu jeździć.

To nie miałoby minusów.

Jeśli czegoś nie zmienisz,

mój szef uda się do sąsiedniego miasta,

a z nim cały biznes. W końcu Ski Alto się wypali.

Jasne.

Ten twój szef cię słucha? Przekonasz go do tego?

Oczywiście. Jestem zaręczona z jego synem.

Jasne.

Będę musiał to przemyśleć.

Ile to potrwa? Chciałabym mu przekazać decyzję.

Tutaj myśli mi się najlepiej. Dlatego przepraszam.

Randy!

Możesz chociaż najpierw zwieźć mnie na dół?

Wybacz, spieszy mi się.

Możesz na mnie zaczekać albo zejść między drzewami do wyciągu.

Poważnie?

Boże! To ty?

Siostra! To ty?

- Co? - Cześć.

Boże!

Kopę lat! Pracujesz teraz tu?

- Co? - Twój strój?

Tylko go pożyczyłam. Jest zimno.

- Cześć, Bynn! - Cześć!

No popatrz! Co za blask.

Lynn projektuje linię unisex.

Facetom też pasuje. Jest bardzo męski.

Piękny, prawda?

Tak...

Boże! No proszę, ale urosłyście!

- A ty jesteś nowa. - To wasza ciocia Liz!

Okej.

Wróciłaś, żeby zobaczyć, jak znowu wygrywam Świąteczny Klasyk

i uczcić dekadę naszej miłości?

Dziesięć lat partnerstwa,

w którym wszystkie decyzje podejmujemy razem.

- Ja je podejmuję. - Oczywiście.

Nie,

chciałam zrobić wam niespodziankę.

- Niespodzianka! - Jesteś urocza!

Chodź tu. Zatrzymasz się u rodziców?

Tak.

Właśnie tam się wybierałam.

Poumawialiśmy się z nimi na cały tydzień, więc będziemy się widywać.

Nie mogę się doczekać.

Jesteś tutaj!

Cudownie.

Pa!

Nie? Dobra.

Pa!

To jakiś żart? Poważnie?

Naprawdę to musiało zdarzyć się dzisiaj?

Boże! Nienawidzę tego miejsca!

Podwieźć cię?

Nie, poradzę sobie.

Naprawdę wymienisz tę oponę?

Już kiedyś wymieniałam.

Nie wątpię. Ale w tym stroju?

Jadę tam, podwiozę cię.

Czemu nie wyjechałeś?

- Wyjechałem. - Naprawdę?

Studiowałem na Politechnice Nowojorskiej

informatykę przez cztery lata.

Ty na Manhattanie? Nie wyobrażam sobie tego.

Ale to prawda. Przez wiele lat pracowałem w korporacji.

Dostałem propozycję pracy w małej firmie technologicznej,

ale zanim zdążyłem ją przyjąć, zmarł tata.

Dlatego zająłem się kurortem.

Jasne.

Przepraszam. Nie chciałam się z tego śmiać.

Nie wiedziałam.

To nic. Jestem odporny.

Przez większość życia byłem gruby.

Już nie jesteś.

Chcesz najpierw odwiedzić siostrę czy rodziców?

To znaczy?

Twoja siostra i Bynn przeprowadzili się tu w zeszłym roku.

- Serio? - Tak.

Wykorzystuję swój dyplom, żeby zamontować im dekoracje.

- Oczywiście to jej projekt. - Jakże by inaczej.

Szaleństwo ma się dobrze w rodzinie.

Trochę się martwię.

Jeśli wygra po raz dziesiąty z rzędu,

będę musiał sprzedać kurort i stąd uciec.

Sprzedasz, jeśli wygra?

Nie, ale twoja propozycja była dobra.

Czas, by to miasto się rozwinęło.

Wspaniale.

Nie tak szybko. Jeszcze się zastanawiam.

Musisz mi osłodzić ten interes.

Mogę załatwić więcej pieniędzy.

To też, ale coś jeszcze.

- Co tylko zechcesz. - Pokonaj siostrę w zawodach.

To niemożliwe. Ona wygrywa co roku.

Raz ją pokonałaś w kategorii juniorów.

To było dawno temu.

Od lat nie jeździłam na nartach! Od tego wypadku.

Wiesz, że zawsze byłaś lepszą narciarką niż ona.

Już nie jestem. Nic z tego.

Twoi rodzice by się ucieszyli.

Nie mogę. Nie mam czasu. Muszę wyjechać.

W takim razie miłego przekazywania szefowi i narzeczonemu,

że moja odpowiedź brzmi "nie". Z pewnością lubią słyszeć to słowo.

Spójrz na kochanego tatusia.

Uwielbiam go. Jest luzakiem.

Idzie. Spójrz na niego.

Jest najlepszy.

Cześć. Randy, wesołych Świąt!

Jak leci, Jimmy? Wesołych Świąt!

- Boże! - Tatusiu, niespodzianka!

Chodź!

Ty tutaj?

Lepszej niespodzianki nie mógłbym sobie wymarzyć!

Przyjechałaś na Święta?

No pewnie.

- Mama zwariuje z radości. - Super.

Chodźmy do środka. Wezmę twoje bagaże.

Nie mam bagaży. Linia lotnicza je zgubiła...

Ale mam parę butów, którą muszę wziąć.

Dobrze. A ty? Strzelmy sobie burbona.

- Muszę wracać do pracy. - Chociaż ajerkoniak!

Tylko ajerkoniak, proszę.

Wiem, że jestem ci już coś winna. Teraz podwójnie.

Dobra, czemu nie? Jasne.

WITAMY

DOMEK DLA PTAKÓW

Wejdźcie. Uważajcie na schodek.

Jesteśmy.

Spójrz na to. Nasz domek.

Mama pewnie jest w kuchni. Zawołam ją.

- Zrobię jej niespodziankę. - Będzie zachwycona.

Zaraz wracam.

Jimmy, twoje wnuczki to nie lada artystki. Kurczę.

Według mnie, to żądne krwi wariatki.

W tych czasach trzeba wspierać dzieci.

Spójrz na to. Czyż to nie piękny obraz śmierci?

Nie chcemy ograniczać ich wyobraźni. Muszę się napić.

Cześć, mamo.

Boże!

Wzrok mnie mami?

- Nie. - To naprawdę ty!

Tak.

Gdzie twój przystojny narzeczony, o którym tyle słyszałam?

Niestety, tym razem nie dotrze.

Skarbie, z nim też wszystko schrzaniłaś?

Wciąż jesteśmy zaręczeni. Ale on pracuje.

Przykro mi, ale cieszę się, że ty tu jesteś!

To będzie najlepsza Gwiazdka w historii!

Z pewnością.

Randy.

Szybko. Przyda ci się.

Dziękuję.

Znasz Betsy?

A to jest Akeem.

- Miło cię poznać. - Nawzajem.

Randy, moje ulubione słowo.

Miło cię widzieć.

Akeem, to o nim ci tyle opowiadałam.

- Ten wałkoń! - Słucham?

- To ten wałkoń? - Ten od nart.

Ktoś mnie tak nazywa?

Tegoroczne zawody wymagają kategorii międzynarodowej.

Chcemy wziąć udział.

Czemu w kategorii międzynarodowej?

W zeszłym tygodniu wzięliśmy ślub podczas rejsu do Saint Vincent.

To miłość od pierwszego wejrzenia. Podwójne obywatelstwo.

Gratuluję.

- Czy to ta, co myślę? - Zrobiła nam niespodziankę.

- Znowu wyszła za mąż? - Tak.

O wilku mowa. Ciocia "Besty"!

Cieszę się, że cię widzę.

Gratuluję. Mama przekazała mi dobre wieści.

Jak to mówią, do sześciu razy sztuka.

Tak mówią?

Widzę pierścionek.

Stałeś na dachu stodoły w samych kaloszach?

Nagi.

Gdzie ona jest, do wafla?

Wesołych Świąt! Moja ulubiona pora.

- Widzieliście ten filmik? - Helen!

Gdzie ona jest? Mamo!

Świetnie.

To dobre miejsce, by oglądać fajerwerki.

- Dobrze wiedzieć. - Musisz to zobaczyć.

Włączmy wiadomości i sprawdźmy, czy mówią coś o Mikołaju.

To najlepsza Gwiazdka w historii.

Przynieś nam figowy pudding!

Śpiewajcie ze mną.

Obawiam się, że trafi do kroniki kryminalnej.

- Podoba mi się to. - Posłuchaj.

Mamy szczęście, bo spodziewamy się dziś 15 cm śniegu.

Chciałabyś 15 cm, prawda, Lindo?

Chciałabym!

- Czemu im to pokazujesz? - Teraz.

Powiedziałaś to, co mi się wydawało?

To był głupi żart.

Zaczyna się.

Widzicie to?

Moja szalona siostra Lynn Flynn zrobiła to gówno.

Wesołych, kurde, Świąt!

Kto poczuł ducha Świąt?

I co? Po raz ostatni wysyłam ci jedno ze swoich

ręcznie robionych arcydzieł.

Pieniądze nie oznaczają gustu.

Co to jest "rżnięcie ze sklepowym Mikołajem"?

Widzisz, co narobiłaś?

Czasem elfy są tak zajęte,

że sklepowy Mikołaj musi sam zrobić prezenty na wyrzynarce.

Potem prawdziwy Mikołaj je dostarcza grzecznym dzieciom.

Dobre.

Mam nadzieję, że sklepowy Mikołaj wyrżnie moją...

Ja też!

Nie! Bynn! Zabierz je. Wynoście się!

- Chodźmy. - Musicie stąd iść, Bynn.

- Mamusiu? - Co?

15 cm by cię uszczęśliwiło?

Poważnie?

Czy tylko ja tu jestem normalna?

Boże!

Wygram Świąteczny Klasyk. Ktoś musi ją pokonać.

- Cześć. - Cześć, skarbie.

Jak leci?

Właśnie są u mnie chłopcy. Załatwiłaś już ten interes?

Jeszcze nie.

Zegar tyka.

Tata chce być właścicielem kurortu do Świąt.

Wiem, to za siedem dni.

Właściciel go sprzeda, ale chce trochę więcej forsy.

Za tę ruinę? Bez szans.

Jest jeszcze coś.

Co?

Muszę pokonać siostrę w głupich zawodach, które tu się organizuje.

Kto to?

Jest zapłacone. Niech ktoś odbierze.

Muszę kończyć.

Co?

Kocham cię.

- Tatusiu. - Skarbie.

Mój pokój nie jest już mój?

Nie.

Ciocia Betsy ciągle jest w podróży

i nie miała powodu, by trzymać mieszkanie,

więc pozwoliliśmy jej rozgościć się tutaj.

A co z moimi ciuchami?

Dobre pytanie.

Albo twoja mama je rozdała, albo siostra upiększyła.

Na szczęście ciocia Betsy pozwoli ci korzystać z jej odzieży.

Z ciuchów cioci Betsy. Świetnie.

Wiem tylko,

że jestem wdzięczny za to, że przyjechałaś na Gwiazdkę.

Ja też.

Dobranoc.

Dobranoc.

Co to jest?

Boże.

Czy ci dwoje...

Dzień dobry.

Przyniosłem ci to.

Dzięki.

Co oni wyprawiają?

Podobno to ich Festiwal Dziewięciu Poranków.

To dzień trzeci.

W ten sposób świętuje się dni

przed Bożym Narodzeniem w kraju Akeema, Saint Vincent.

Wiedzą, że jest piąta rano?

Zgodnie z tradycją świętują codziennie między piątą a siódmą,

przed wyjściem do pracy.

Ciocia Betsy w ogóle ma pracę?

Pływa statkami rejsowymi. Jest w tym dobra.

Wracam do łóżka. Ty też powinnaś.

Nie...

SZKOŁA NARCIARSKA

Cześć.

Wspominałem, że sprzedajemy stroje narciarskie w sklepie.

Bardzo zabawne.

Cieszę się, że to wciąż na mnie pasuje i nie jest upiększone.

Zaczynasz treningi?

Tak. Jakieś wskazówki?

Mam ci pomóc wygrać, żebym sprzedał mój kurort

rodzinie twojego chłopaka miliardera.

- Narzeczonego. - Wybacz.

Coś nie tak?

Pomógłbym ci, ale jestem zajęty zawodami.

Obiecałem już twojej siostrze, że im pomogę przy oświetleniu.

Oczywiście. Baw się dobrze.

Dobra.

Elizabeth! Dosyć virali!

Postaram się!

To twój pierwszy raz na snowboardzie, lepiej się nie spiesz.

Nie chcesz odwalić Liz Bird.

- Co powiedziałeś? - Żeby nie odwaliła Liz Bird.

To coś głupiego, co powoduje duży wypadek.

Wszyscy o tym słyszeli.

Nie istnieje takie określenie.

Istnieje. Gotowa?

Nie sądzę.

WITAJ W DOMU

- Tutaj? - Nie.

- Tu? - Nie!

Nie słuchasz! Mówię, że tam.

Na tej?

Poważnie, Bynn? Kiedyś byłeś w tym dobry!

Co się stało? Po co za ciebie wyszłam?

Ja wiem, dlaczego się z tobą ożeniłem.

Jesteś genialna i to będzie wyglądało wspaniale.

Rozciągaj. Bardziej w prawo. Na tamten konar.

- Tak. - Na ten?

Tak!

O wiele lepiej. Wygląda, że jest symetrycznie.

- Masz talent do projektowania. - Cudownie.

Kończysz już elektronikę? Myślałam, że jesteś ekspertem.

- Pracuję nad tym. - Możesz szybciej?

A ty możesz przestać szczekać?

Nie szczekam, tylko dyryguję.

Musi im się palić dupa, inaczej nic nie będą robić.

Nie do wiary. Ciągle taka sama?

- Suka suką pozostanie. - Co?

Wiesz, co z tobą jest nie tak?

Zazdrościsz mi.

Czego?

Idealnego męża, dzieci,

wspaniałej firmy odzieżowej, którą sama stworzyłam,

i tego, że wygram Świąteczny Klasyk po raz dziesiąty z rzędu.

- Co do jednego się mylisz. - To znaczy?

Nie wygrasz. Nie w tym roku, bo też wezmę w tym udział.

- Myślisz, że mnie pokonasz? - Ma świetnego trenera.

- Co? - Czemu to robisz?

Szczerze mówiąc, mam dosyć tego,

że dostaję od ciebie co roku dwie świąteczne kartki.

Jedną z tobą i z twoją piękną rodziną,

a drugą z tobą i twoimi trofeami.

Wybacz, uwielbiam cię, ale odpadam.

- Randy. - Musisz dokończyć pracę.

- Punktualnie o 9.00 rano. - Załatwione.

Po prostu sobie pójdziesz?

- Następnym razem bądź milsza. - Potrzebuję cię!

- Bynn, do roboty. - Randy, wracaj!

Bynn. Właź na drabinę. Chodź.

Dzień dobry.

Dziękuję.

Jeśli nie możesz być na Karaibach, weź Karaiby ze sobą.

Chyba tak.

3 DNI DO ŚWIĄTECZNEGO KLASYKU

Dzień dobry.

Jeszcze nawet nie ma ósmej. Mówiłem, że o 9.00.

Nie przypominaj mi. Mogłabym poćwiczyć?

Jeszcze nie.

Te zawody to nie tylko jazda na nartach.

Daj. Chodź.

Zaczekaj tu. Zaraz wracam.

MISTRZYNI ŚWIĄTECZNEGO KLASYKU LYNN FLYNN

Każde panowanie wcześniej czy później musi się skończyć. Trzymaj.

Co to?

To na pokaz świateł. Musisz zaprojektować dekoracje.

Nie jestem artystką. Nie umiem.

Gdzie twój duch Świąt? Chodźmy.

Gdy potrzebujecie w życiu trochę pyłu... Nie takiego.

Wybierzcie się do Ski Alto. Jest tam wszystko, czego szukacie.

Świetne stoki, wspaniałe pejzaże, mocne drinki i ja,

wasz Dick Mountain. Czego więcej trzeba?

Dokąd mnie zabierasz?

Gdzieś, gdzie możesz poczuć natchnienie.

Nie zapomnijcie wpaść na 20. doroczny Świąteczny Klasyk.

Wspaniale. Też bym tak zrobił.

Przepraszam.

Skończyłam już, więc skoczę po materiały.

- Pojadę z tobą. - Nie musisz.

Obiecałam tacie, że przeniosę jakieś rzeczy w sklepie...

Tym bardziej powinienem się przyłączyć.

Jadę z tobą.

O, tak!

Ale to się rozrosło.

Może kupisz tu narzeczonemu prezent na Gwiazdkę.

- To nie w jego stylu. - Na pewno?

W mieście to się nie sprawdzi.

Ale podoba mi się.

Przejedźmy tędy.

Dobry wybór. Tworzę je od dawna.

Cześć wam! W samą porę.

Przyprowadziłam dodatkową parę rąk.

Pomogę mu to wywieźć i zaraz wracam.

Ja to zrobię. Idźcie pogadać.

Dzięki, Randy. Dziękuję też za współpracę.

Wesołych Świąt.

Nawzajem.

Spędzacie razem dużo czasu.

Pomaga mi trenować do zawodów.

- Na pewno chodzi o to? - Tak.

Jestem zaręczona, pamiętasz? Kocham Connora.

Randy to też dobry facet.

Byłoby nam miło, gdyby obie nasze córki były blisko.

Bliżej niż Lynn się nie da.

Tu mnie masz.

Jeśli myślisz, że to źle, gdy rządzi jedna kobieta, wyobraź sobie dwie.

A mama zastanawia się, czemu piję!

Przez ciebie będziemy czuli się niezręcznie.

- Dlaczego? - Komu mamy kibicować?

Jeśli wygram,

może zostanę tu dłużej.

To rozumiem.

Przeszedłeś samego siebie z tymi wielkimi rzeźbami.

Wiem. Nic innego nie chcą. Im większe, tym lepiej.

- Masz talent. - Dziękuję.

Wybaczcie, że przeszkadzam.

Elizabeth wspomniała, że potrzebujesz pomocy.

Skończyłem to dla kolegi i chciałbym to wynieść przed sklep.

Piękna. Zajmę się tym.

- Dasz radę? - Jestem silny, poradzę sobie.

Widzisz?

- Nie... - Przepraszam.

- Trzeba ją obrócić. - A potem...

Pięknie tu, prawda?

Mówisz to wszystkim dziewczynom?

Nie! Ty jesteś pierwsza.

Moja była żona nienawidziła nart.

Byłeś żonaty?

Tak, w Nowym Jorku.

Kiedy postanowiłem wrócić, ona odmówiła.

Wolała mnie za biurkiem, a ja wolałem być tutaj.

Przykro mi.

Nie wszystkie kobiety są takie.

To była moja wina. Wszystko do tego zmierzało.

Lepiej, żebym sprzedał ten kurort.

Czemu?

Żeby podążać za swoją prawdziwą pasją - śpiewaniem.

Moglibyśmy... razem zrobić sobie trasę karaoke.

Chyba sobie odpuszczę.

Wolałbym jechać nago na snowboardzie podczas śnieżycy,

niż śpiewać przy ludziach.

Nago?

Tak myślę.

Mamy trochę pracy. Do dzieła.

- Ścigamy się na dół. - Zaczekaj. Muszę to zapiąć!

Dzień dobry.

Dzięki.

Operacja Skopać Tyłek Lynn już trwa.

Nie mów mamie.

Nie powiem twojej siostrze, bo kocham was obie tak samo.

Ale ktoś inny mógłby zdobyć mistrzostwo.

- Kocham cię, tatusiu. - Ja ciebie też.

Bardzo ładnie.

Posyp trochę, Swynn.

Ładna krew. Urocze!

Wcześnie wstałyście.

Jutro wielki dzień! Przyjadą tu z telewizji.

By pomóc siostrze, wzięliśmy dziewczynki na dzień do siebie.

Pieczemy ciastka, by rozdać je gościom.

Jak miło!

Bardzo pomysłowe, prawda?

Jasne.

Dziewczynki, kiedy wasza mama i ja byłyśmy małe, ciocia "Besty"...

Betsy.

Nazywałyśmy ją "Besty", bo była debeściakiem.

Zabierała nas na sanki, żebyśmy pobawiły się na śniegu.

Może wybierzemy się dziś? Tylko we cztery.

Nie chcecie? Nie lubicie sanek?

Nie ma tego na liście.

Na jakiej?

- Poważnie? - Tak. Zwykle jest ofoliowana.

"8.30 do 9.45 - pieczenie ciastek. Mogą zjeść tylko po jednym.

9.45 do 10.45 - czytanie książek. 10.45 do 11.00 - mała przekąska".

Wiecie co? Chrzanić listę. Idziemy na sanki! Co wy na to?

W porządku. Idźcie.

Chodźcie! Ubiorę się. Włóżcie buty!

- Podoba mi się! - A tam mały Mikołaj.

Super.

- I bałwan Frosty. - Spójrz na niego.

Niezły pokaz świateł.

Zostańmy tutaj.

Wspaniale.

- Byłyśmy na sankach. - Piłyśmy czekoladę.

- Mamy nowe ciuchy. - Rzucałyśmy śnieżki.

- Ulepiłyśmy bałwana! - Naprawdę?

Dobrze, chodźmy do środka.

- Idziemy. - Pa, dziewczynki!

Próbujesz być doskonałą ciocią?

- Przydało im się trochę zabawy. - Naprawdę?

- Przebrałaś je? - Chciały coś nowego.

- Naprawdę? - Nie chcą być ciągle olśniewające.

Chcę je z powrotem.

- Dobrze. I nie dziękuj. - Dzięki.

Przebrała je...

Wesołych Świąt! Tu Dick Mountain. Zimno, ale chociaż mi za to płacą.

Dziś pierwszy z trzech etapów Świątecznego Klasyku.

Uczestnicy, przekonamy się, kto z was czuje ducha Świąt,

rozświetlając okolicę dekoracjami.

Cześć.

Co tu robisz? Nie chcesz stanąć z pozostałymi?

Nie, coś zaplanowałem.

- Lubisz niespodzianki? - To zależy.

Przywitajmy się z pierwszą rodziną.

Oto Bynn, Lynn,

Wynn, Kynn i Swynn,

czyli... Flynnowie!

Boże, dopomóż.

To było nie byle co. Chodźcie tu, kiczowata rodzino.

Przywitajcie się. To było wspaniałe.

Świetnie wyglądacie. Co macie dziś w zanadrzu?

- Wielki pokaz. - Nie możemy się doczekać.

Jeszcze raz, głośniej! Nie możecie się doczekać?

Zaczynamy odliczanie?

Trzy, dwa, jeden. I...

To szalona ilość światełek.

Jesteś gotowa?

Na co?

Wykorzystałem swój dyplom.

Dobra.

Ładnie.

Ślicznie.

Zwykłe świąteczne dekoracje.

Zaczekaj.

Wesołych Świąt!

Boże, orzeł wylądował! Dennis, bierz sprzęt, przenosimy się.

Spójrzmy na to. Chodźcie ze mną!

Dick, zaczekaj!

Pokaz się nie skończył! Tutaj!

Oto główna atrakcja! Chodźcie!

Są nawet tancerze? Światełka, muzyka...

Mamy tu wszystko. Patrzcie!

Dawajcie.

Co oni robią?

Boże!

Kto wybrał muzykę?

Co ty na to?

Niespodzianka!

- Cześć! - Dotarłem.

- Cudownie. - Co to jest?

Nasz pokaz świateł.

Naprawdę?

- Mój tata. A to Connor. - Miło mi.

- Nawzajem. - Ile ludzi!

Przyszło całe miasto.

Super.

Oto zakończenie pierwszego wieczora! Wygrywa Elizabeth Bird!

Chodźcie do domu, natychmiast! Idziemy.

Co za zaskoczenie!

Do zobaczenia jutro, podczas drugiego etapu Świątecznego Klasyku.

Mówił Dick Mountain!

Ty też, Bynn? Chodź.

Co to jest?

Festiwal Dziewięciu Poranków Akeema.

W ten sposób świętuje się Boże Narodzenie w Saint Vincent.

Kogo to obchodzi? Jesteśmy w Nowym Meksyku.

Mnie obchodzi.

Nie wiem, czemu tata chce to kupić.

- Nie jest tak źle. - Nie ma tu nic szczególnego.

Nic dziwnego, że nie chciałaś tu wracać.

Kupimy ten kurort i już tu nie wrócimy.

Chciałabym nadzorować ten projekt.

Gdy ja będę w Kalifornii? Nie ma mowy.

Po ślubie nie będziesz musiała pracować.

- Nie jesteśmy małżeństwem. - Wkrótce będziemy.

Najpierw wygraj ten śmieszny konkurs.

Cześć!

To mój narzeczony, Connor.

A to Randy, właściciel Ski Alto.

- Słyszałem wiele dobrego. - Dzięki.

Pójdę się zameldować. Do zobaczenia.

- Fajna góra. - Dzięki.

Daje wiele możliwości.

Nie mogę się doczekać dopięcia szczegółów sprzedaży.

O ile Elizabeth wygra.

Na pewno i bez tego możemy się dogadać.

Sprawdzę, czy wszystko idzie zgodnie z planem.

Dick Mountain z powrotem na górze.

Witamy na 20. dorocznym Świątecznym Klasyku.

Zostały nam dwa etapy.

W pokazie świateł nagrodę zgarnęła

Elizabeth Bird, pokonując rywali w stylu Griswoldów.

Nie chciałbym płacić tego rachunku. W tym roku doszła nowa kategoria -

międzynarodowa, mężczyzn i kobiet.

Ale dzisiaj będziemy świadkami zjazdu na kartonie,

tym razem nie na punkty.

Zapraszamy was wszystkich.

Zabierzcie całą energię wielkiego Dicka na stok.

Tnijcie stare kartony, łapcie deski i zjedźcie z nami.

Widzimy się podczas Świątecznego Klasyku.

Dacie radę, dziewczynki! Nikt nie lubi przegranych!

Wiesz, że to bez znaczenia? Tu chodzi o zabawę.

Mylisz się. Najważniejsze to wygrać.

Ważniejsze, by się bawić. Jak wszyscy, oprócz ciebie.

Bawię się! Dajcie czadu!

Jedźcie, dziewczynki. Runda druga.

Simon.

Simon mówi: "Dick Mountain jest najlepszy".

Kochamy Dicka!

To było super.

- Skarbie, jak masz na imię? - Darla.

Wiesz co, Darlo? Proszę. 855-333.

Zadzwoń do mnie.

- Jedźcie, dziewczyny! - Wygracie! Skupcie się!

- Bawcie się dobrze, to nieważne. - Ważne!

- Bawcie się! - Trochę szybciej.

Jesteście świetne!

- To ważne. - Nie.

Zamknij się!

Witamy podczas Świątecznego Klasyku, jedynej imprezy sportowej,

na której Dick i zabawa idą ramię w ramię.

Zebrał się wspaniały tłum.

Za chwilę relacja z jednego z trzech moich ulubionych wydarzeń,

oprócz koktajlu.

Bieg kobiet, w którym Elizabeth Bird ma szansę

odebrać zwycięstwo dziewięciokrotnej mistrzyni, jej własnej siostrze,

Lynn Flynn.

Przez całe życie rywalizują o miłość rodziców,

ale to bez porównania z tym.

Zawodniczki znajdują się już na starcie.

Życie w mieście cię osłabiło. Powinnaś od razu się poddać.

Nigdy!

O czymś zapomniałaś.

O wysokości.

Nie masz ze mną szans. Ja tu mieszkam. To moje tereny.

Trening w przytulnym country clubie cię do tego przygotował?

Wygrałam ten bieg tyle razy,

że mogłabym to zrobić z zamkniętymi oczami.

A ty? Minęło 10 lat?

Słyszę, jak celulit na twoich udach krzyczy ze strachu.

Wiesz, co to jest?

Mięśnie tej młodej, żywiołowej panny, które pokonają twój stary tyłek.

Patrz i się ucz, babciu.

W tym roku mamy nowe utrudnienie.

Randy, przyprowadź sanki.

Co?

Jakie sanki? Co takiego?

Proszę.

- Po co te sanki? - Dowiesz się.

Po raz pierwszy w dziejach rywalki będą ciągnęły swoich partnerów.

- Boże. - Chodź, Bynn.

- Spójrzcie na amerykański mundur. - Connor, chodź tu.

Nie ma mowy.

Randy. Możesz?

- Poważnie? - Tak.

Nie pomogę ci za bardzo.

Dobry początek! Rudolf Elizabeth Bird ciągnie sanki.

Jest o długość szybsza od siostry.

Lynn nie może przegrać konkurencji, bo wtedy przegra całe zawody.

Słynne odpychanie się.

Trzeba się postarać, żeby się wyprostować.

To może być kolejny wyścig stulecia!

Spójrzcie na minę Mikołaja Lynn.

Chce przedostać się przez komin i odnieść zwycięstwo.

Wszyscy biją brawo.

Czołgają się jak kobiety na wyprzedaży w czarny piątek.

Która wygra? Do mety sięga Lynn!

Dziewięciokrotna, dotychczasowa mistrzyni, Lynn Flynn!

Wyrwała zwycięstwo ze szczęk porażki.

Obecny wynik zawodów to remis.

Walka rozstrzygnie się podczas finałowej konkurencji.

Chryste, tylko nie to. Jak to możliwe, że nie ma tu hotelu?

Boże.

Lizzie.

Cześć.

- Wszystko w porządku? - Dlaczego to robisz?

Bo to fajne i chcę wspierać Akeema.

Nie to.

Po co te zawody, przyjazd na Święta i tak dalej?

Bo was kocham i tęskniłam.

Na pewno?

Tak.

Nie chcę tak długo czekać, aż znowu to powiesz.

Gotowa?

- Tak. - Zróbmy to.

Wracamy do finału Świątecznego Klasyku.

Wszystko sprowadza się do tak zwanego "Nokautu Ptaka",

rozsławionego przez Elizabeth. Byłem przy tym.

Zawodnicy będą w strojach ślubnych.

Zjadą, próbując znokautować swoim ciałem jak najwięcej ptaków.

Każdy ptak jest wart jeden punkt.

Ten, kto przewróci najwięcej, wygrywa. Zaczynamy nokautować.

Nie było was w dwóch pierwszych konkurencjach.

Przepraszamy, byliśmy zajęci.

Bardzo. Rozumiesz.

Tak. Musicie wziąć udział w finale,

jeśli chcecie wygrać kategorię międzynarodową.

- Przypnę narty. - Też się przypnę.

Betsy i ja pracowaliśmy razem w telewizji.

Nasz nieprzyzwoity związek zawodowy zamienił się w toksyczne małżeństwo.

- Życz mi szczęścia. - Życzę.

- Buziak na szczęście. Kocham cię. - Wiem.

- Jeszcze jeden. - Wygraj to!

Zjeżdża w dół, jak nasz związek.

Z Akeemem chyba jest szczęśliwa i zmierza w dobrym kierunku.

Zobaczmy jej nachylenie.

Wygląda na to, że jedzie prosto w dół. I jest!

Kocham cię! Kategoria międzynarodowa!

Nie najlepszy występ Betsy Williams.

To znaczy, Baptiste.

Ten wynik wystarczy, by wygrać kategorię międzynarodową.

A teraz ostatni i jedyny zawodnik

w kategorii międzynarodowej mężczyzn na tym stoku.

Może spróbujmy czegoś nowego.

Trzeba improwizować!

Regulamin o tym nie wspomina.

Trzeba zjechać ze stoku.

To może potrwać. Idealna pora na reklamę.

Jeśli chcecie wziąć ślub, przedstawiam wam

jedno z moich ulubionych miejsc w Ruidoso -

La Casita de Casamiento Marii,

czyli Dom Małżeński i Kuchnia Meksykańska Marii.

Jeśli macie ochotę zjeść gorditę albo poślubić,

mamy świetną kuchnię i damskie suknie.

Zapraszamy do Domu Małżeńskiego. Delicioso.

Wracamy do zawodów.

Punkt!

Mistrz kategorii międzynarodowej mężczyzn, Akeem Baptiste!

Puchar międzynarodowy!

To nie wasz, ale gratuluję. Wezmę to.

Wracamy do finału kobiet po przerwie reklamowej.

Tu Dick Mountain. Jeśli szukacie dobrego drewna...

Tato, miałeś rację. To miejsce można podrasować.

Wszystko idzie zgodnie z planem.

Mają restaurację i bar.

Jeszcze jedna konkurencja.

Odwiedźcie Niedźwiedzie Birda.

Jeśli Liz tego nie załatwi, to wiem, co robić.

Finał, na który czekaliśmy.

Lynn Flynn i Elizabeth Bird, na pole startowe.

Lecę.

Trenerze, ostatnie słowo na zachętę?

Po prostu powodzenia.

- Co się stało? - Nic.

Nie przekonałeś mnie.

Nie chcę, żeby zrobiło się niezręcznie.

- A czego chcesz? - Co?

Czego naprawdę chcesz?

Jestem zaręczona.

- Nie odpowiedziałaś mi. - Co mam powiedzieć?

Będziesz tylko kolejną jego zabawką.

Lepiej idź.

Chcę tylko życzyć ci powodzenia.

Daruj sobie. Nie potrzebuję twojej łaski.

- O czym ty mówisz? - Wiesz, o czym.

- Myślisz, że jesteś ode mnie lepsza? - Co?

Też mogłabym cię o to zapytać. To ty wyjechałaś i nie wróciłaś.

Myślisz, że jesteś lepsza od nas wszystkich.

Nieprawda.

Nie było cię w domu dziesięć lat! Prawie nie dzwonisz.

Jesteś dla nas obca.

A teraz znowu nas zostawisz.

Po co miałabym się starać?

Poradzę sobie.

Powodzenia.

Dobra.

Oto i ona, nasza Lynn Flynn,

która zjeżdża po swój dziesiąty tytuł z rzędu!

Boże, dopomóż, ta kobieta lubi się chwalić.

Ale uwielbiamy Świąteczny Klasyk

i to będzie świetny finisz, po który zmierza w dół stoku.

Tłum jej wyczekuje.

Mąż jest podekscytowany.

Oto i ona. Jeszcze tylko kilka metrów.

Jeden, dwa, trzy, cztery...

Chyba pięć, ale widziałem cztery.

Jeden się chwieje. Decyzja sędziego...

Pięć!

Pięć dla Lynn Flynn! Świetny wynik!

Pięć...

Lepszej niespodzianki nie mógłbym sobie wymarzyć!

Piłyśmy czekoladę. Rzucałyśmy śnieżki.

Ulepiłyśmy bałwana!

Kocham cię! Super!

To będzie najlepsza Gwiazdka w historii.

Na koniec ostatnia zawodniczka dnia, siostra Elizabeth.

Czy może zdetronizować siostrę?

Tłum chyba tego chce, zwłaszcza tata Jimmy.

Szaleje. Oto Elizabeth Bird.

Czuje się to napięcie.

Musi zaliczyć ponad cztery. Jedzie!

Czego naprawdę chcesz?

KOCHAMY ŚWIĄTECZNY KLASYK

To pięć... cztery!

Cztery.

Dla Elizabeth Bird. To oznacza...

Zwyciężczynią 20. dorocznego Świątecznego Klasyku jest Lynn Flynn.

Znowu.

Dziękuję! Dziesiąty puchar!

Dziesiąte Ski Alto!

I tak kończymy kolejną edycję Świątecznego Klasyku!

Siostry dały z siebie wszystko.

Ze Ski Alto żegna się z wami wasz ulubiony Dick.

Widzimy się w programie Wygraj, Postaw i Pokaż.

- Do zobaczenia w barze. - Tak!

Dawajcie. Dziesiąty puchar!

No weźcie!

Super! To dla mnie wiele znaczy.

Okażcie trochę radości.

Dziesiąty puchar! Spójrzcie, jaki ładny.

Chcę zdjęcie.

Zróbcie mi.Jest tylko mój!

Zamknij się.

Dłużej nie wytrzymam tego, jak mówisz do mnie,

do dziewczynek i do rodziców.

Traktujesz tak wszystkich. Dręczysz nas.

Twoja potrzeba dominacji zamieniła cię w ziejącą ogniem smoczycę.

Nikt cię już nie lubi.

Twoje patologiczne upiększanie

to plaster na pryszcz nastolatki która już nie będzie królową balu.

Twoje córki nie lubią tego gówna.

Myślisz, że dlaczego tak je kręcą horrory?

Bo ich matka ciągle je zmusza, by były idealne.

Wszystko musi być idealne!

Skąd ta obsesja wygrywania wszystkiego co roku?

Nawet nie pozwalasz wziąć udziału mnie ani naszym córkom,

bo boisz się, że ktoś przyćmi twój blask.

Dorośnij. Daj szansę innym.

I nie chcę już świętować naszej rocznicy w Boże Narodzenie.

Dlaczego?

Nalegałaś na to dlatego, że cierpisz na kompleks zbawcy.

I o tym nie wiesz. Rywalizujesz nawet z Jezusem.

Nie pozwolisz Synowi Bożemu na własny dzień!

Chodźmy.

Dzięki, że odmrażaliście tam genitalia.

To możliwe dzięki zwykłym ludziom. Za Dicka.

Oby wam się poszczęściło tym razem.

Rany...

Wiesz, co to oznacza? Muszę poprosić tatę o więcej forsy.

Pewnie cię zwolni.

Wiesz, jak to się odbije na mnie?

Czemu stawiasz mnie w tej sytuacji?

Ułatwię ci to, a może wtedy tatuś będzie dla ciebie łagodniejszy.

- Odchodzę. - Nie możesz.

- Jeśli to zrobisz, nie możemy... - Czego? Wziąć ślubu?

Tego też nie chcę!

Nie chcę być żoną tchórza,

który nie umie postawić się ojcu

ani przedkładać narzeczeństwa ponad karierę! To koniec.

Czyli tak?

Myśleliście, że wasza Lizzie przyjechała was odwiedzić w Święta.

A ona nawet nie zamierzała się przywitać.

To był jeden wielki przypadek.

Przyjechała kupić Ski Alto

dla mojego taty, żeby zrobił z niego wielki kurort.

Ona was nienawidzi. I tego miejsca.

Lizzie, to nie może być prawda.

Mamo...

Kupiła bilet powrotny na ten sam dzień.

Ciągle tylko na was narzeka.

Gdyby ten kretyn Randy się zgodził, więcej byście jej tu nie zobaczyli.

Mam dosyć. Miłego, żałosnego życia.

- Wiedziałeś o tym? - Ależ skąd.

Chciałaś urządzić tu prywatny kurort?

Nie. To nie takie proste.

Nikt z nas nie mógłby tu już jeździć.

Elizabeth, stać cię na więcej!

Przepraszam.

Connor mówił prawdę.

Przyjechałam tu, żeby przekonać Randy´ego do sprzedaży.

Zamierzaliśmy urządzić tu pięciogwiazdkowy kurort.

Ale przez ten tydzień,

kiedy patrzyłam na mamę piekącą ciastka i dbającą o rodzinę,

na kochanego tatę, który nikogo nie osądza,

na Akeema, który uczy nas swoich zwyczajów,

na zakochaną w tobie Betsy, na moją siostrę,

której być może zależy aż za bardzo...

Uciekłam stąd w poszukiwaniu

lepszego życia i lepszej wersji siebie.

Ale po tym czasie, który spędziłam z wami, wiem...

że dopiero teraz jestem sobą.

I zrozumiałam, że do tej pory nigdy nie byłam zakochana.

Myślę, że postąpiłaś słusznie.

Jak to? Wszyscy mnie nienawidzą.

To nieprawda.

Gdybyś wygrała, mieliby ku temu powód,

ale w głębi duszy o tym wiedziałaś.

Dlatego w ostatniej konkurencji umyślnie przegrałaś.

Skąd wiedziałeś?

Jestem twoim tatusiem.

Może tu zostaniesz?

Nie wiem, tato. Poza rodziną nic tu nie mam.

Masz Randy´ego.

Chciałabym.

To też chyba schrzaniłam.

Nie sądzę. Randy się nie gniewa. Potrzebuje tylko trochę czasu.

Ja nie mam tego luksusu.

Muszę wracać do swojego życia w San Francisco.

Do życia z Connorem.

Do przyszłości w grupie Harris.

Chodźmy do domu.

Boże.

Myślałam, że wolisz zjeżdżać nago na snowboardzie

podczas śnieżycy niż śpiewać.

Motywujesz mnie do wielu rzeczy, których wcześniej nie robiłem.

- Mam nadzieję, że to dobrze. - Bardzo.

Przepraszam.

Cześć.

Wesołych Świąt.

Najlepsza Gwiazdka w historii.

Chodź.

10 LAT WCZEŚNIEJ

Dick i Betsy, dopiero się pobraliście. Jakie to uczucie?

Cudowne. Ciągle mi mało.

A co u was?

Cieszymy się szczęściem córki.

Jest taka piękna. Będzie wspaniałą panną młodą.

Jadą.

Spójrz na nich. Może masz rację.

Ślub stulecia. Jak się czujecie?

- Najlepszy dzień mojego życia. - Nie mogę się doczekać.

Zrób sobie z nami zdjęcie po raz ostatni jako Bird.

- Jakie to uczucie? - Jestem szczęśliwy.

A ona jest boska. Rozświetla mój wszechświat.

Gotów do ucieczki?

Ależ skąd. Jest dla mnie wszystkim.

Co to było?

Przyda mi się kolejny drink. Nic wam nie jest?

Kołyszcie się.

Czemu dzwonisz w Święta?

Jak to się nie rozwiedliśmy? Czemu nie podpisałaś papierów?

Nie! Nie oddam ci połowy kurortu w ramach ugody.

Nie... Oto moja propozycja.

Pokonaj mnie na Letnim Klasyku, a pół kurortu należy do ciebie.

Tekst: Patrycja Miljević

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.