All language subtitles for Diane.A.Les.Epaules.2017.FRENCH.HDRip.XviD-PREUMS

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic Download
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
cs Czech
da Danish
nl Dutch
en English Download
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian Download
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soranî)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal) Download
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish Download
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

Patrz.

Jimmy Connors!

Chodź!

Jimmy Connors jest z USA, nie z Irlandii.

Naprawdę?

Na pewno nie jest z Irlandii?

Ale jestem głupia.

Wiesz, że ze mnie idiotka.

Ale ty jesteś bystry.

Tak. To widać.

Czemu tu kładziesz dłoń, gdy się śmiejesz?

Słucham?

Czemu tak robisz?

Tak, masz...

Nosisz jeszcze aparat?

Rozumiem. Masz zęby do dupy.

Lepiej użyj obu rąk.

Nie macie w Belfaście dentystów?

To dlatego?

Powinieneś...

Jak jest „ubezpieczenie”?

Jimmy!

Czekaj!

Mogę cię całować nie myśląc o zębach.

Serio.

Oddzielę mózg od ust.

Sprawdzimy wysokość płodu.

Czyli odtąd dotąd.

To... 60 mm.

Sześć centymetrów.

To normalne? Nie za małe?

Tak, jak na 12 tygodni.

Nie jest duże, raczej niewielkie.

Karzeł, jak ty.

Ty idioto.

Mogę podać płeć na 70%.

Chcemy zaczekać.

Ja bym chciał wiedzieć.

Jeśli się zgadzasz?

Ale się umawialiśmy?

Tak, ale...

To od was zależy.

Jak wolicie.

Przepraszam, nie chcemy wiedzieć.

Ok.

Kontynuujmy.

Proszę się położyć.

Następne USG między 6 a 20 czerwca.

Kiedy pani pasuje?

Jacques, następne USG... Kiedy wracasz?

Przepraszam...

Choć na chwilę.

Schowaj. Nie chcę, by Thomas wiedział.

Co to?

Piosenka, którą śpiewała mi mama.

Jak posłuchasz, może się przyzwyczai.

Ona albo on.

Nie chciał zawracać ci głowy.

Dziękuję.

DIANE JEST W FORMIE

Oszalał.

Mama? Czekaj.

Możesz powiedzieć tacie...

Halo?

Słyszysz mnie?

Halo?

Wyślesz mi numer tych idiotów od dachu?

Tata ma rachunek.

Halo?

Co za męka.

Au!

Cholera!

Przepraszam.

To nic. To tylko...

- Co? - Fabrizio.

Elektryk. Dzisiaj zaczął.

Podłączył też gaz.

Mogę podrobić podpis taty,

ale potrzebuję danych konta.

Halo?

Nic nie słyszę. Trudno, oddzwonię.

Widziałeś, że sypią się trociny?

Nie zwróciłem uwagi.

Są tu żuki?

Tak, na tarasie.

Cały ranek sypią mi się na twarz trociny.

Fajna muzyka. Kto to?

Zespół z Austrii. Ale śpiewają po francusku.

- Jesteś z Austrii? - Nie.

Ale mieszkałem z Austriaczką.

Fajne są Austriaczki?

Zrobię kawy, chcesz?

Pewnie.

Ginekolog jest znajomą rodziców Jacquesa.

Nie wiedziałam.

Jeszcze mało widać.

Tak.

Tak, mdłości.

I zmęczenie.

O tak.

Zaczyna się.

Nie porównuj...

Nie obchodzi mnie twoja ciąża.

Nie ma porównania...

Wrócę jutro koło 11.

Powinnaś mieć prąd w pokoju.

Super! Dzięki.

Cześć!

Pieprzony las!

trzeci miesiąc

To nie ściana nośna?

Strop się ugina.

Spokojnie. Nic nie podtrzymuje.

To dobudówka.

- Co? - Zwichnęłam ramię.

O kurwa!

W porządku?

Potrzebuję lodu.

- Proszę. - Dzięki.

Jestem pod wrażeniem.

Za pierwszym razem.

Nie ruszasz się?

Ty się nie ruszaj.

To uśmierza ból.

W chińskiej medycynie...

mówią, że reumatyzm

jest od złego przepływu energii.

- Często tam chodzisz? - Tak.

Kiedyś chodziłem.

Często.

Teraz nie mam czasu.

Chodzisz na swoje ła..cza..ma?

- To „Yi Quan”. - Sorry.

Mój mistrz jest w Pekinie.

Złamiesz to?

- Tak. - Super. Dawaj.

- Nie tu. - Proszę. Tak na szybko.

To tak nie działa.

No dawaj!

Szkoda.

Może małą cegłę? Szybciutko, nosem.

Nie, ale mogę odbudować ci ścianę.

Dzięki, panie ekspercie.

Dam radę.

A mogę zaprosić cię na kolację?

Muszę pomyśleć.

To twój dom?

Po dziadkach.

Ładny.

- Ziemia też. - Nie możemy jej sprzedać.

Tak?

Nie powinniście.

Jest za drogi dla rodziców.

- Ty go nie chcesz? - Nie.

Jestem tu przejściowo.

Tylko na remont.

Odwróć się.

Co zrobisz? Chi Kwan za moimi plecami?

Spokojnie.

Opuść ramiona.

Tak.

Co robisz?

To przyjemne.

Tak, dobrze.

To takie...

- Szybkie! - Przepraszam.

Myślałam, że dopijesz piwo.

Chodź.

Tak dobrze.

Stop! Nie, stop!

Za dużo.

Masz świetne piersi.

Są sztuczne.

Zapal papierosa.

Daj bucha.

- Chcę rzucić. - Tak?

Moja siostra rzuciła po hipnozie.

Zadziałało?

Tak, ale przytyła 10 kilo.

Chce wrócić, żeby schudnąć.

Co robisz poza remontowaniem?

Zobaczmy...

Studiowałam ujarzmianie lwów.

Ale nie mam dyplomu. Pokłóciłam się z nauczycielem.

Żartujesz sobie.

Tak.

Pracuję jako kelnerka w barze.

Zabawne. Nie to sobie wyobrażałem.

Tylko co?

Coś bardziej konkretnego.

Nie.

Nie jestem konkretna.

Wydajesz się ambitna.

Lubisz badać karmę?

Nie, tylko nie sądziłem, że jesteś kelnerką.

Nie.

Więc.

Już ci przeszło?

Zaczniemy od początku?

To bardziej jak joga.

Bo...

tak wolno nie da się walczyć, prawda?

Albo będziesz musiał walczyć w zwolnionym tempie.

Jeśli cię zaatakuję...

Uwaga!

- Co zrobisz? - Chcesz mnie zaatakować?

- Proszę - Przestań. Upadnę.

- Będziesz ranna. - Dalej.

Zobaczmy twój sześciopak.

- Przestań. - No dalej.

Jestem w ciąży!

Już?

Nie żartuję.

Jestem w trzecim miesiącu.

Żartujesz?

Nie, przysięgam.

- Masz kogoś? - Nie.

- I? - I nic.

Nie chcę o tym mówić.

Nie muszę się tłumaczyć.

Muszę?

Nie bądź agresywna.

- Nie jestem. - Jesteś.

Rozumiem.

- Wrócę do pracy. - Tak.

Spróbuję dziś skończyć.

Zawracanie głowy.

Tak się robi cement.

Potrzeba piasku,

wody i mieszanki.

Nałóż mieszankę

rydlem.

To zapobiegnie spalaniu cementu.

Lepiej jest użyć narzędzia.

Wiem to.

Przejdźmy do cementu.

Au!

Wracaj, do cholery!

Spokojnie. Morfina zaraz zadziała.

Proszę.

Mam parę pytań.

Bierze pani leki? Jakieś alergie?

Proszę posłuchać. Leki? Alergie?

Biorę...

metoclopramid.

Jest pani w ciąży?

Ale super.

Proszę się skupić...

- Jestem w niebie. - To ważne.

Musimy wiedzieć. To na mdłości?

Musi pan powiedzieć koledze...

że ma zbyt obcisłe spodnie.

Proszę pani...

Jest pani w ciąży?

Tak. Trochę. Spoko.

- Jest pani w ciąży? - Trochę.

Zapytajcie w centrali o nalbuphin.

Wstrzyknąłem 0,4 mg.

- Powinieneś był zapytać. - Sama mogła powiedzieć.

Co się dzieje?

Mogła pani powiedzieć, że jest w ciąży.

Centrala?

Tętno serca to 156, spokojne.

Pani dziecko nic nie poczuło.

Na pewno?

- Zna pani płeć? - Nie.

Mogę powiedzieć...

Nie trzeba.

Poruszyło się?

Tak.

Ok.

Spokojnie,

wszystko dobrze.

Zaraz wracam.

„Sam wszedłem,

zostawiłaś wszystko otwarte?

Powodzenia, Fabrizio"

Tu Fabrizio, zostaw wiadomość.

Tu Diane.

Widziałam kuchnię. Dziękuję.

Choć mogłam zrobić to sama,

wiszę ci obiad.

Utknęłam tu.

Miałam mały wypadek.

Jeśli chcesz wpaść...

Chętnie cię zobaczę. Na razie.

Twój rekord to 7 lat?

Nie, 8. Od 16 do 24 roku życia.

Urocze.

Nie miałaś w dzieciństwie chłopaka?

Miałam. Od 6 do 6,5 roku życia.

Nazywa się Thomas. Jest dla mnie jak brat.

W dzieciństwie się w nim kochałam.

Mieszkaliśmy w jednym bloku.

- Też mieszkałem w bloku. - Tak?

- Odwieźć cię? - Wrócę na piechotę.

Dobrze.

Chyba że chcesz zostać.

Możemy coś obejrzeć.

Nie mogę. Muszę iść do Ebby.

Austriaczki?

Tak.

Ale nie chcę.

Chodzi o jakieś głupie papiery.

Mogę jutro.

Zobaczymy.

Dziecko, które noszę

nie jest dla mnie.

Tylko dla przyjaciół.

Proszę.

Teraz wiesz.

Kurwa.

Jest szaro, odkąd przyszliśmy.

Jak w Le Havre.

Tokyo, Le Havre, to to samo.

Japońcy lubią barok?

Lubią.

Nie mamy na nic czasu.

Gramy i idziemy.

Jutro jedziemy do...

- Gdzie gramy? - W Sendai.

Sendai.

Nie wiem, gdzie to.

Wolałbym być z tobą.

Nie mogę się skupić.

Jacques, powiedz mu, żeby przestał.

Baw się. Za 6 miesięcy będzie koniec.

- Racja. - Powtarzam mu to.

Co?

Pokażesz... brzuch? Proszę.

Połączenie jest złe.

Przerywa, nic nie widzę.

- Thomas? - ...nie widzę...

Thomas!

Au.

Diane!

Diane?

W porządku?

Czemu jest tak głośno?

Co tu robisz?

Myślałem, że chcesz się spotkać.

Jak wasz wieczór? Spałeś z nią?

Nie, ale było miło.

Jesteśmy spokojniejsi.

Rozmowa pomogła.

Nie rozumiem.

Po co trzymać z byłą?

Tchórzostwo.

Odgrzewane kotlety.

Żenada.

To...

bzdura, tchórzostwo...

Jak koniec to koniec.

Trzeba to uciąć.

Niech będzie.

Skoro tak mówisz.

Chyba pójdę.

Nie idź.

Nie idź.

Chodź tu.

To ta sama piosenka?

Masz dobry słuch.

Nie przeszkadza ci?

Umiem oddzielić głowę od brzucha.

- Tak? - Tak.

- Z którą częścią mam się kochać? - Nie myśl.

I nie zadawaj pytań.

Dobrze.

czwarty miesiąc

Gotowa?

Dobrze.

Gotowa?

Wiedziałam.

Wiedziałam!

Wiedziałam.

To Montel dla Stana.

Miejsce Nr 5. Łazienki i krany.

Jestem z parą, która szuka wysokiego sprzedawcy

z blond lokami.

Ok.

Nie pracuje tu nikt taki.

Proszę nie żartować. Rozmawiałem z nim w zeszłym tygodniu.

To Frantz. Ale ma silny niemiecki akcent.

- Widzi pan, że żona jest w ciąży? - Tak.

Nie możemy tu wracać

aż zdejmiecie prysznic, który zarezerwowaliśmy.

Traktujecie ludzi jak idiotów.

Przykro mi...

nie rezerwujemy modeli z wystawy.

Nie robimy tak.

Porozmawiamy z kierownikiem i wyjaśnimy sytuację,

i wyjdziemy z prysznicem.

Jest pan agresywny.

Nie jestem.

- Chodzi o zaufanie. - Nie.

Zawołaj Marca i Mounira. Idę z klientem.

I zadzwoń po SWAT.

Halo?

Słyszałem. Nie miałem czasu odebrać

Kiedy przylatujesz?

Tak, wszystko dobrze.

Nic się nie stało.

Może odpocznij?

Spokojnie! Mówiłem to dla ciebie.

Mam to gdzieś.

Przyjedź tu.

Tak. Wszystko dobrze.

Przyrzekam.

Później się zdzwonimy. Pozdrów Jacquesa.

Fabrizio?

Proszę o uwagę...

mama małego Fabrizio czeka przy recepcji

Zwariowała pani? Nie mówiłam, że to dziecko.

Co jest?

Przepraszam.

„Proszę pani“.

Przepraszam.

Możesz powtórzyć?

Dobrze.

Poczekam, aż się obudzi.

- Zrób jej kawy. - Ma od niej nudności.

To co pije?

Przepraszam.

Thomas.

Kiedy przyjechałeś?

Około 10:30.

Długo spałam.

Wiem.

Jestem zbyt zaspana, by cię przywitać.

Nie szkodzi.

Możesz zostać na noc.

Pomalowałam salon.

- I łazienkę. - Lorenzo nam pokazywał.

Fabrizio.

- Poznaliście się? - Tak.

Jacquesowi się podoba.

Chce się uczyć...

Mówił ci?

Dlaczego?

Będziesz wyglądała jak geisza.

Super.

Jest bardzo ładny.

Mam japonki dla twoich rodziców.

Daj je komuś innemu.

- Nie przyjdą tu. - Nie?

Narzekają, że marnuję życie,

a jak coś robię, olewają mnie.

- Tak mówią? - Nie chcą widzieć mnie w ciąży.

Boją się, że będzie im przykro.

Nie szkodzi.

Mamy to gdzieś.

Nie potrzebujemy ich.

Co Jackie Chan myśli o twojej ciąży?

Jeszcze tu jest.

Mówiłaś mu o cyckach?

Będzie zaskoczony, że nic tam nie ma!

Cofam to!

Co to za chwyt?

Masz dość?

Ruszyło się.

Chcesz zobaczyć? Daj rękę.

- Nic nie czuję. - Nie?

Tutaj.

Tu.

Znowu. Po prawej.

Czujesz? To było mocne.

Jacques!

Pomożesz mi zawiązać...

Tak... Powinnam włożyć coś pod spód.

Przestań.

Dołączmy do nich.

Dawno ich nie widziałam.

Ile nas tu jest?

O czym ty mówisz?

Czekaj.

Robi to ze swoją...

Co to za hałas?

Nie!

Otamatone!

To urocze!

Cudowne. Patrz na jego minę.

Najbardziej dysonansowy instrument.

Stop!

Jest dobry. To mój problem.

Na niczym nie gram.

Chciałabym na czymś grać.

Jest cudowny.

Umie zrobić muzykę z wszystkiego.

Nie!

- Musimy go nakarmić. - Przestań!

Nie jadł od 12 godzin.

Thomas łaził po sklepach muzycznych w Tokio,

a ja chodziłem do zoo, szukając...

poezji w naturze.

Patrz na to.

Nie jest wspaniały?

To śliczna panda.

Cały dzień je bambusy.

- Gdzie to było? - W Hino.

Przedmieścia Tokio. Jedno z najlepszych zoo.

- Jest zabawny. - Tak.

Miałeś szczęście.

Jest ich coraz mniej.

Pandy się nie rozmnażają.

Samce są leniwe.

Są otoczone bambusami.

Wolą je ssać zamiast się rozmnażać.

To problem, bo samice nie są zbyt płodne.

Same się zagrażają.

Sztucznie je zapładniają.

Ludzie. Nie pandy.

Ja nie...

Nie wiedziałam.

A ty?

Nie wiedziałem.

Nie pokazałaś lasu bambusowego?

Jest tuż obok.

Bardzo piękny.

Można pomyśleć, że jest się w Chinach.

Jak mogłaś nie pokazać?

Nie wiem, nie pomyślałam.

Nie miałem nic na myśli.

To wynikło w rozmowie.

Co takiego powiedziałam?

„Samce wolą ssać niż się rozmnażać”.

Cholera!

Tak.

Masz paranoję.

Jasne.

- Nie miałem nic na myśli. - To co cię tak śmieszy?

- Jesteś homofobem! - Nie!

Przysięgam na życie matki, wymsknęło mi się.

Na życie...

Przysięgam.

- Z którym spałaś? - Cicho.

Z żadnym. Nie bądź chamski.

Uspokój się.

Czyja to sperma?

Nie twoja sprawa.

Co ty robisz?

- Spokojnie. - Prostak z ciebie.

Wszystko dobrze?

Za gorąco. I umieram z głodu.

Tyjesz tyle, ile powinnaś?

Trochę więcej.

Jak długo jest tu ten makaron?

- Wracaj do łóżka. - Nie zasnę.

Ani ja.

- Obejrzyjmy coś. - Pewnie. Co?

Śmiertelne zauroczenie

czy Prawdziwy romans?

Więcej czadu.

Ale w wersji francuskiej.

- Jasne. - Francuska jest lepsza.

Super.

Widziałeś Christiana Slatera? Wygląda strasznie.

Nie, boję się.

- Nie chcę wiedzieć. - Tchórz.

Nigdy się nie zmieni.

Przepraszam.

- Nie chciałem cię budzić. - Nie szkodzi.

- Która godzina? - Wczesna.

- W porządku? - Tak.

Gdy się obudziłem,

nie było go. W łóżku ani w sypialni.

- Nie wiedziałem, co się dzieje. - Oglądaliśmy film.

W porządku.

Wracam do łóżka.

Wyspałaś się?

Prawie nie spałam.

To znaczy nie spałam dobrze.

Chcesz zobaczyć las bambusowy?

Chciałem iść pobiegać.

- Może potem. - Pewnie.

siódmy miesiąc

Cholera.

Proszę bardzo.

Dobrze.

Tutaj.

Nie wiem, czemu to takie ciężkie.

Dziurki są na dole.

Z boku, ale nie tu. Będzie krzywo.

- Widzisz? - Wkurzasz mnie.

To ściana, o której mówiłem.

Chcę tu powiesić półkę, ale boję się, że gips pęknie.

Nie tutaj.

Tu można.

Tu też.

Halo?

Serio?

Co jest?

To Diane?

Nie, skończyliśmy. Jaki ból?

Daj mi ją.

Daj mi ją!

- Spokojnie. - Fabrizio!

Jesteś blada jak ściana.

To przez samochód.

Niedobrze mi.

Siedziałaś czy stałaś, jak to się stało?

Ja...

Byłam w domu.

To się stało nagle, jak szok elektryczny.

To na pewno nic.

Wprowadź się do nas.

Zadbamy o ciebie.

Bardzo byśmy się cieszyli.

Naprawde.

No nie wiem.

Jak coś się stanie, umrę.

Nic się nie stanie.

Będziemy spać na kanapie, a ty w łóżku.

- Przywieziemy twój materac. - Postanowione!

Proszę wejść.

Straciłam dech. Ból był nisko, bardzo silny.

Z ciążą wszystko w porządku.

Wszystko dobrze. Szyjka macicy jest doskonała.

- Potrzebuję cerklażu? - Nie.

Co to?

Coś, co zszywa szyjkę macicy.

Moja mama to miała, jak była w ciąży.

Bałam się, że to genetyczne.

Nie. Poza tym rzadko teraz to robimy.

Na przedwczesne rozwarcie dajemy progesteron.

Przez co to rozwarcie?

Jest wiele czynników.

Za ciężkie łożysko albo zmęczenie...

- Ćwiczy Kung Fu. - Tak?

Powinna pani przestać.

Nieprawda.

- Co ćwiczysz? - Yi Quan. To łagodniejsze.

Pani zna swoje granice.

Przepraszam za pytanie.

Czy można się kochać?

Tak.

Żartujesz?

Podobno orgazm wyzwala hormony, które powodują

skurcze.

Hormon miłości, piostacyna.

Oksytocyna.

To na końcu. Na razie nie ma przeciwwskazań.

Jak będę potrzebować informacji, zapytam.

- To moja sprawa. - Nie mogę się martwić?

Tak, ale wolę, żebyś...

rozmawiał o tym gdzie indziej.

- To tabu. - Nie, nie tabu.

- Jak nie możemy tu rozmawiać... - To ja mam pytać.

- Powinnaś zapytać. - Przestań!

Dlaczego weszłaś w związek z facetem,

którego znasz od 3 miesięcy

- i którego nie będzie za dwa? - Skąd wiesz?

Zawsze odchodzisz.

- W porządku? - Tak.

To tylko próbne skurcze.

Możemy zostać sami? Chcę porozmawiać.

Zaraz przyjdę. Musimy coś omówić.

- Przesadzasz.... - Przesadzam?

Jego penis jest za daleko w szyjce macicy.

To straszne.

- Opamiętaj się. - Myślisz to samo.

Przestań natychmiast.

Albo cię uderzę...

Żartuję.

Mogę z nią tak rozmawiać.

Nie możemy tak rozmawiać?

Pewnie.

Diane!

Diane, chodź tu!

Idę.

Chodź, wielorybie!

Boże!

Nieźle, co?

Jesteś super!

Jesteś wspaniały!

Szybko, już nie mogę!

Upewniam się, że nie jest za zimna.

Tak.

Ocali pan moje dziecko?

Tak, proszę pani.

I pomogę mu.

Ja też.

Biedny mały...

Jesteś sam na świecie, gdy zostawi cię matka.

Nie mówiłeś, że Thomas tu był.

Zapomniałem.

Spałaś i zapomniałem.

Jak to?Jak spałam?

Kazałeś mu wyjść?

Spowodował twoje skurcze.

Zwariowałeś? Powiedziałeś mu to?

To nie jest śmieszne.

Nie mówiłaś mi, że się przeprowadzasz.

To nie twoja sprawa.

I...

Jeszcze nie zdecydowałam.

Co mu powiedziałeś?

Jest zagubiony. Dostanie ataku paniki.

To co? To go nie zabije.

Chcą samych przywilejów, bez trudu.

- „Cześć, chcemy dziecko”. - „Wróćcie za 9 miesięcy”.

„Dzięki, panie bocianie. Ile płacimy?”

„Nie, ja stawiam”.

Tego właśnie chcą.

Myślisz, że tak łatwo je oddasz?

O czym ty mówisz?

Dlaczego nie?

Nie chcę dzieci.

Nie nadaję się. I nie będę.

Wierzysz w to?

Tak.

- Nienawidzisz ciąży? - Nie... To znaczy...

Żałujesz.

To nie ma nic do rzeczy!

Ciąża i macierzyństwo to nie to samo.

Skąd wiesz?

Bo tym żyję.

- Nie wierzę ci. - Mam to gdzieś!

W dupie!

Myśl, co chcesz!

Nie obchodzi mnie to.

Idź z tym papierosem.

Gdzie idziesz?

Przestan.

Przestań, proszę.

Powiem ci,

jak będzie jakiś problem.

ósmy miesiąc

Proszę pomyśleć o czymś niesmacznym.

O daniu lub napoju.

Włoży je pani do pudełka.

Razem z papierosami.

A teraz wykopie pani dół i zakopie pudełko.

Ale...

- Proszę się uspokoić. - Jestem spokojna.

Traci pani czas. I ja też. Przestańmy.

Nie!

- Przestanę! - Nie sądzę.

Dobrze, moment.

Ostatnia szansa.

Mam innych pacjentów.

- Błagam! - Są inne sposoby na rzucenie palenia.

Nie może mnie pan tak zostawić!

Musi mi pan pomóc.

Dobrze...

- Ostatni raz. - Dam radę.

Tylko raz.

Dzięki.

- Nic nie obiecuję. - Zadziała.

Jest pani oporna.

Spróbujemy czegoś innego.

Usiądę przy pani.

Zaczynamy.

Proszę oddychać spokojnie.

- Można przy tym schudnąć? - Nie.

Nie?

- Tak słyszałam. - Nieprawda.

Pracuję z uzależnionymi.

Jedzenie może być uzależnieniem, więc to możliwe.

Jak to działa?

Przeprogramowuję psychikę.

- Wow. - Tak.

I...

Może pan zmienić wszystko w psychice?

Nie wszystko. Niektóre rzeczy.

Na przykład...

czy może pan zmienić emocjonalne przywiązanie

dwóch ludzi?

Mężczyzny i kobiety...

albo matki i dziecka?

Nie jesteśmy magikami.

Leczymy strach, fobie, uzależnienia.

- To dużo. - Tak.

Gotowa?

Proszę patrzeć na palec.

Tu.

Pani ciało się rozluźnia.

Mięśnie się odprężają.

Jest pani coraz cięższa.

I cięższa.

Odpuścisz...

Odpuści pani...

teraz.

Proszę pani...

Pobudka!

Odeszły pani wody!

Proszę pani...

Proszę pani...

- Wody pani odeszły. - Co?

To niemożliwe!

To za miesiąc! Za wcześnie! Nie skończyłam!

Musi pani iść.

Dziękuję.

W porządku?

Wszystko jest mokre.

Proszę mi dać telefon.

Proszę.

- Co pan zrobił? - Ja?

To nie moja wina.

Thomas?

Gdzie ten numer?

Co?

Miałam skurcz.

Nie chcemy, żeby tu pani rodziła.

Pojedziemy do szpitala.

Nie!

Proszę wpisać „Tani elektryk w Lussens”.

Co?

„Tani elektryk w Lussens”!

Dlaczego?

Nie. To skóra.

Szybciej.

Masz tupet.

Zawróć jak najszybciej.

Nie mogę!

- Skręć w prawo. - Nie mogę!

Nie wierzę. Szybciej.

Nie mogą nic innego zrobić?

Czuję to.

Zawróć jak najszybciej.

Ona jest w ciąży!

Zapisz: 06-80-70...

Mam tylko dwie ręce!

Nie mogę jechać i pisać.

Tak, skup się na drodze.

- Daj telefon. - To nie może poczekać?

Fabrizio, daj telefon! Muszę do nich zadzwonić.

Cholera, nie wiem, gdzie to jest!

Nie ma czasu na znieczulenie. Dziecko się rodzi.

- Już czas. - Żartujesz?

Pełne rozwarcie. Zaczynamy.

Nie, nie chcę!

Nie chcę.

Jeszcze nie!

Dasz radę. No dalej.

Błagam, przyprowadź Jacquesa and Thomasa.

Potem po nich pójdę.

Nadchodzi skurcz. Dalej.

- Nie, nie. - Już czas. Weź oddech.

Dziecko cię potrzebuje.

Przyj tam, gdzie boli.

Im szybciej to zrobisz, tym szybciej skończymy.

Poza drzewa. Pomoże ci.

Wkurz się!

Mocniej. Świetnie.

Jeszcze trochę.

Bierz ich!

Fantastycznie!

Świetnie.

Tak!

Proszę bardzo.

To koniec skurczu?

Oddychaj bardzo powoli.

Bardzo dobrze.

Chodź tu.

Może pan podejść.

Jeśli ich nie przyprowadzisz...

Przestanę przeć.

Ja tu jestem.

Musisz po nich iść.

Kolejny skurcz nadchodzi.

Musisz przeć mocniej.

Myśl o swoim dziecku.

Nie! Cholera!

Dlaczego to zrobiłam? Jestem idiotką.

Tak, jestem idiotką!

Nie. Nie mów tak.

Umrę. Przysięgam, umrę.

Świetnie ci idzie.

Nie prawda. Nic nie robię. Cholera!

Dobrze ci idzie. Rób tak dalej.

Wspaniale.

Przyj mocno.

Dalej, do cholery!

Idź! Błagam, idź po nich!

Zmuście go! Nie powinien tu być! Nie jest ojcem!

Zabierzcie go!

Proszę wyjść. Nie pomaga pan.

Wynocha.

Wynocha.

Dzień dobry!

Witamy.

Z pani córką wszystko dobrze.

To wcześniak, więc jest malutka. Ale wszystko z nią dobrze.

To normalne, że nie płacze?

Tak, spokojnie.

Proszę bardzo.

Mogę się przespać?

- Zabrać ją? - Tak, proszę.

Dziękuję.

Dobry wieczór.

Czas na butelkę.

Proszę zapisywać, ile pije.

- W razie czego, proszę mnie zawołać. - Ok.

Za szybko.

To koniec.

Tu Fabrizio, zostaw wiadomość.

Mówił, kiedy wróci?

Nie.

Powiedział cokolwiek?

Mogę pożyczyć papierosa?

Dzięki.

Nie mam...

Przepraszam.

Bardzo dziękuję.

Przepraszam.

dziewiąty miesiąc

Wieczorna kąpiel.

Kto to?

Zobaczmy!

To Hannah.

Pisze się H-A-N-N-H-A.

Nie.

Jak Anna z dwoma „H”.

Z każdej strony.

To ładne imię?

Tak. Ale kto to?

Nie wiedział nawet, że odeszły jej wody.

Myślał, że żona wylała wodę.

Urodziłaś 3 tygodnie temu i wyglądasz jak Claudia Cardinale!

Moja siostra... nie możesz być chudsza od niej.

Ma teraz dupę jak hipopotam.

Nic nie słyszę.

Nie śpi.

Chodźmy, to zły pomysł.

Nie!

Jesteś okropna.

- Niespodzianka! - Cześć.

Wybacz, że tak późno.

I tak już nie sypiamy.

Mówiłam jej o Hannie.

Cześć, Amelie.

- Wchodźcie. - Super!

Jest śliczna.

Nie wierzę.

Co się dzieje?

Byłyśmy w pobliżu...

Pamiętasz Amelie?

Cześć, co słychać?

Brawo!

Tatuś!

Cześć kochanie.

Co ci dzisiaj jest?

Tyle łez.

Mogę ją potrzymać?

Umyłaś ręce?

W łazience jest płyn antybakteryjny.

Cholera.

Co się dzieje?

Muszę mu pomóc przy butelce.

Umyję ręce ich płynem.

Cześć.

Fajna sypialnia.

Twoi tatusiowie są super.

Podchodzą do tego na serio.

To poważni ludzie.

A ja nie.

Inaczej by cię tu nie było.

Będziesz pamiętać, jak byłaś u mnie w brzuchu?

To nie ma znaczenia.

Wychodzimy.

Idziemy stąd.

Idziemy.

Ok.

- Przepraszam, że tak późno. - Nie szkodzi.

- Fabrizio tu był. - Tak.

Chciał zobaczyć dziecko i dać prezent.

Dał jej pluszowego tygrysa.

- Widziałaś go? - Tak.

Co mówił?

Niewiele.

Rozmawialiśmy o dziecku i poszedł.

Kto to Fabrizio?

To...

nikt.

Zobaczę, co jej jest.

- Na razie. - Tak.

Nie wiedzieliśmy, czy ci powiedzieć.

Nie szkodzi. To nic takiego.

Przeszło mi.

Poza tym...

tak jest lepiej.

Żadna moja piosenka nie działa.

Jemu zawsze się udaje.

Wow.

Do zobaczenia.

Dzięki, że przyszłaś.

Jasne.

- Ciao. - Na razie.

Tu Fabrizio, zostaw wiadomość.

Cześć Fabrizio, tu Diane.

Nie wiem, dlaczego nie oddzwoniłeś.

Widziałam tygrysa...

dla Hanny i...

jest duży.

Zostawiłeś u mnie rzeczy.

Dwie koszule, dwie skrzynki z narzędziami...

i śmierdzące T-shirty.

Nie wiem...

Wybacz... przełam swoją dumę

i spotkajmy się.

Możesz odebrać rzeczy

i porozmawiamy.

Na razie.

Halo?

Tak?

Dzwoniłeś.

Czego chcesz?

Tak.

Dobrze cię słyszeć, idioto.

Ty głupku.

Tłumaczenie: Maria Frank

Napisy TITRAFILM

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.