Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Croatian
Czech
Danish
Dutch
English
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
Ja znałam potęgę dzikiej przyrody.
On marzył, że dzięki nam pustynia znów zakwitnie.
DZIKA JAK NATURA
na wątkach biografii Mary Reynolds
Wyrosłam jak dzikie ziele na polach Irlandii.
Tam, gdzie jej urwiste brzegi opadają ku oceanowi.
Gdzie człowiek i przyroda stanowią jedność.
Są jednym i tym samym.
Mój ukochany głóg - to on otworzył mi oczy na otaczający świat.
Czasem wyobrażam sobie, że wszystkie drogie mi miejsca z dzieciństwa znikły,
ale nie o tym jest ta historia.
To moja opowieść.
Mary!
Uważaj, panno! Możesz chodzić, gdzie chcesz,
ale trzymaj się z dala od Czarownego Pola.
scenariusz i reżyseria
Nie bój się!
Być może jako dzieci nie wierzyliście we wróżki,
ale dla mnie Duchy Ziemi są widzialne.
Wyobraźcie sobie, że wszystko co rośnie wokół nas zmienia się w pustynię.
Już dobrze. To ja. Miałaś nie przychodzić tu sama.
Widziałam światełka, tato.
Też je widywałem, gdy byłem mały.
Ziemia żyje tak jak my. Ten kamienny krąg
jest nie tylko dziełem przyrody, ale też człowieka.
Jesteśmy nierozłączni.
Ojciec tłumaczył, że ludzie niszczą Ziemię.
Że wszystko, co cenimy, znika.
Nawet Czarowne Pole straciło swój czar.
Gówniarze!
Gówniarze!
- Chcę się tak ufarbować. - Jak?
Nie wyglądałabyś dobrze.
Od dziecka obmyślałam wszystko zgodnie z naturą.
Zamierzałam wprowadzić swoje koncepcje w życie.
By tego dokonać, musiałam wyjechać do miasta.
DUBLIN, IRLANDIA
Kolor jest chyba zbyt intensywny.
Wyglądam jak odlotowa Maria Antonina. Nie przyjmie mnie.
- Co tak gra? - Mam tremę!
Przyjmie cię.
- To florystka celebrytów. - A jeśli się nie spodobam?
Nie musisz. Zatrudni cię.
- Poznasz Madonnę. - Nie chcę.
Wyrobisz koneksje
i zrealizujesz pomysły.
Dzwoń do drzwi!
Włożyłaś strój biznesowy?
- Mam złe przeczucia. - Nonsens!
Kwitnący głóg?
Ładny.
W porządku?
- Czy jest Shah? - Tak, wewnątrz.
- Mary Reynolds... - To zabrzmi
doskonale na Zielonym Balu.
Niezły okaz.
Wybiera tylko kobiety wyjątkowe.
Gdyby tak był jeszcze trochę...
To twoje projekty?
Wierzę, że człowiek i przyroda
stanowią jedność, są jednym i tym samym.
Świetnie.
Obiecujące.
Ktoś już to oglądał?
- Jest pani wspaniałą florystką... - Otóż nie.
Jestem znaną projektantką ogrodów.
Mam tyle pracy, że przyda mi się pomoc.
Chętnie pomogę.
Ale musisz wrócić do blondu.
Przyjmie mnie pani?
Na próbę.
Gotowe?
Dzięki.
Co pani ogród ma mówić o pani?
Ma być uwodzicielski.
O czym zaświadczać ma ogród człowieka tak wyrafinowanego?
O sukcesie i prestiżu.
Nie możesz mieszkać na tym odludziu.
- W mieście czuję się źle. - Nie uświadczysz tu żywego ducha.
Ale mam magiczny głóg. Wiesz, że symbolizuje nadzieję?
Co będzie myślą przewodnią ogrodu sławnego rockmana Maddena?
Ma głosić wszem i wobec:
Ratujmy naszą planetę. To musi wejść w modę.
Częstuj się. Ja stawiam.
A po powrocie opracujemy projekt dla Maddena.
Zależy mu na wrażeniu.
- Wybierzemy się z nim na lunch. - Poważnie?
Jest.
Świetnie!
Mary...
Firemkę cateringową rozkręciłam sama.
Nie daj się oszukać.
Wejście w świat celebrytów wymaga czasu.
Nie można się pchać.
Rozpakuj mój bagaż.
Jak się udał wyjazd?
Znakomicie. Zakwalifikowałam się na igrzyska ogrodnictwa.
Poznałam pewnego lorda,
który zasponsoruje mi start na pokazach Chelsea Flower Show.
Naprawdę?
Schudłaś?
Albo lepiej się ubierasz. I słusznie.
Kobieta powinna zamienić młodość i urodę
na bogactwo i władzę.
To historyczna i biologiczna prawidłowość.
Czego oczekujesz od życia?
Nie mogłabym żyć bez koniczyn, paproci, wierzb i traw.
Shah zabrała mnie na Chelsea Flower Show,
by zaplanować nasz start za rok.
Miałam szansę promować dziką przyrodę
na najbardziej prestiżowej imprezie ogrodniczej świata.
Już idę!
Przykro mi.
Moje słonko!
Nonsens! Pretensjonalny monokulturowy dizajn.
Nic o tym, jak szkodzimy naturze.
Jak się nazywasz?
Mary Reynolds.
- Mary od kwitnącego głogu. - Niezupełnie. Co tu robisz?
- Jestem botanikiem. - Sądziłam, że grasz na skrzypcach.
- Z tego utrzymuję swoją pasję. - Lubisz dzikie kwiaty?
- Też. - Masz fart!
Jak to?
Wiem o nich wszystko. Wplatam je w swoje projekty.
Dizajn mnie nie interesuje, tylko dzikie kwiaty jako takie.
Ale to nierozłączne, jak małżeństwo.
Chodziło o mariaż botaniki i dizajnu dla bioróżnorodności.
Idę rozmawiać o dzikich kwiatach z ludźmi,
którym marzą się chryzantemowe rabatki.
Powodzenia w pracy!
DUBLIN, IRLANDIA
Masz rewelacyjne pomysły!
Mój rajski ogród obmyśliła wprost niewiarygodnie.
- A ten? - Mój najnowszy projekt:
"Irlandzkie niebo".
Moje "Celtyckie sanktuarium". Człowiek kontra natura.
Natura kontra człowiek. Współspleceni w harmonii.
- Genialne! - Daj spokój!
Pokażę to menedżerce.
Przepraszam.
- Którędy do wyjścia? - Na prawo. Nie, na lewo.
Dobrze się czujesz?
Tak.
Cześć! Złapałam poważną fuchę. Nie wracam do Dublina,
więc twoja praca się kończy, ale wzięłam cię tylko na próbę.
Zamknij drzwi i wrzuć klucz przez szczelinę na listy.
Nie mam pracy.
Ukradła mój "Zielony zeszyt". Wszystko straciłam.
Przecież swoje pomysły nosisz w głowie - i w sercu.
Niepotrzebny ci zeszyt.
Każdy twój kolejny projekt będzie lepszy.
Jak ona mogła?
Takie jak ona zawsze cię okpią, bez mrugnięcia okiem.
Ale Mary Reynolds jest jedna, niepowtarzalna. Pamiętaj o tym.
Chelsea Flower Show.
Uwierz, a się stanie!
"Dziękuję za przyznanie złotego medalu...
pokazów Chelsea Flower Show".
- Z panem Hoggsem proszę. - Kto mówi?
Mary Reynolds. Chciałabym zgłosić akces do konkursu.
Chwileczkę.
- Nigel Hoggs. - Chcę zgłosić akces do konkursu.
Jaką firmę pani reprezentuje?
Jestem projektantką dzikich ogrodów.
Jesteś też bardzo młoda, a to impreza dla zawodowców. Żegnam cię.
Ci ludzie stają się nieznośni!
Proszę nie łączyć.
"Dziękuję za przyznanie złotego medalu pokazów Chelsea Flower Show".
Z panem Hoggsem proszę.
Niestety, nie ma go.
Chciałabym zgłosić akces...
- Przepraszam. Alergia. - Mam zioła na alergię,
z gór Wicklow.
O nie!
Wiem, żeś tam jest! Czas płacić! Ja mam koszty!
Trza mi kupić nową dojarkę dla krów, bo im wymiona rozedmie!
Wrócę z komornikiem!
NUMER ZOSTAŁ ZABLOKOWANY
Cześć, Sean! Wezmę lemoniadę. Mogę zadzwonić?
Lokalna?
Zagraniczna.
Dzień dobry pani.
Mary, dzięki twoim ziołom odżyłam! Jak ci dziękować?
Wystarczy, że wyśle mi pani formularz zgłoszeniowy.
- Musisz go złożyć do poniedziałku. - Ale pokaz jest za kilka miesięcy.
Wymagania są drobiazgowe:
dokumentacja, koncepcja, finansowanie na 250 tysięcy funtów.
Rozumiem. To nie problem.
To ma być romantyczny weekend na wsi?
- Jesteś na wsi. - I jest romantycznie.
Wyślę ci formularz. Wypełnij
i odeślij kurierem. Hogg się nie połapie.
Nie zapomnę pani tego.
Jezu! Skąd weźmiesz 250 000?
- Znajdę sponsora. - W dwa dni?
Wykorzystaj interes mojej rodziny w Bejrucie. Nikt tego nie sprawdzi.
Mary, ubierz się ładnie. O drugiej masz lot do Londynu.
O piątej będziesz w Chelsea.
CHELSEA, LONDYN
Pani Marigold? Mary Reynolds.
Przywiozłam zioła.
- Wspaniale. - Prosto z zielonej Irlandii.
Co za dar!
Mam nadzieję, że to nie marihuana.
Herbatka ziołowa. Szwagierka przysłała mi z Kumbrii - na urodziny.
Proszę mi nie wypominać.
Dziękuję pani!
Trzymam kciuki.
Wnosisz tu świeży powiew.
"Celtyckie sanktuarium przypomina nam o znaczeniu dzikich miejsc".
Kamienna "Brama księżycowa" stanowi łącznik
między duchowością a naturą.
Ścieżka z dębowych kłód, rodem z epoki przedrzymskiej,
wiedzie nas ku zapomnianym czasom.
Celtowie wierzyli, że słońce
zanurza się w wodzie i czerpie z niej leczniczą moc.
Granitowy tron syci pierwotną siłą każdego, kto na nim zasiądzie.
Aby wejść na zdobny dzikim kwieciem pagórek wewnętrznego kręgu,
czyli rath, trzeba porzucić codzienność.
Dzięki medytacji i zadumie odnajdujemy
w tym magicznym miejscu bliskość z przyrodą.
Zostałaś zakwalifikowana do pokazu.
Budowa ogrodu zaczyna się za 80 dni. Masz na nią trzy tygodnie. Gratuluję.
Dwa tysiące zgłoszeń na osiem miejsc - i udało się!
- To największa impreza na świecie. - Zdrówko!
Masz pojęcie, jak trudno znaleźć sponsora do budowy ogrodu?
Potrzebujesz dużo pieniędzy. Zacznij od swoich klientów.
- Potrzymasz? - Nie mam czasu.
Uwaga na psy!
Madden!
Jak pan widzi, łukowate linie...
Wolę proste. Lubisz prostotę?
Tak.
Ale łuki przywabią ptaki...
Lubisz ptaszki?
Miłego dnia.
Nie za drogo? Nie jesteś sławna jak Shah.
Dorzuć tu tulipanów. Ile to wyjdzie?
Jeśli chcesz, zapłacę ci botoksem.
Nie mam sponsorów. Nie mam ani pensa. Inni wydają miliony.
Skąd weźmiesz dzikie kwiaty? Z hodowli?
Pięćset gatunków? Dzikich się nie hoduje.
A głóg musi być co najmniej dwustuletni.
Muszę jeszcze opłacić przewóz tego wszystkiego do Anglii
i robotę kamieniarzy.
- Kto da pieniądze takiej jak ja? - Zrób pierwszy krok.
Widziałam kamieniarzy!
Pięknie murujecie. Skąd znacie ten stary wiejski fach?
- My ze wsi! - Chodzi o to,
żebyście postawili mi taki mur w Londynie.
Mój projekt weźmie udział w Chelsea Flower Show.
- Szukam też dzikich kwiatów... - Zrobi się.
- Świetnie! - Ale nigdzie nie pojedziemy,
jeśli nie zgodzi się na to naczelnik naszego klanu. Bo on ma n'shuma.
- Co? - Jak nauczał rabin Majmonides...
osiem wieków temu w Egipcie n'shuma to najwyższe wcielenie duszy.
Niewielu bywa dane i nigdy na zawsze.
A pochodzi od wspólnoty ludzi dobrej woli i szlachetnych uczynków.
Mogę się zapisać?
To nie tak.
- Gdzie go znajdę? - Przebywa wśród
Zielonych Aniołów w Lasach Przyszłości w hrabstwie Cork,
cztery godziny jazdy stąd. Ale - marna nadzieja!
Ceni tylko miłośników dzikich kwiatów.
Dobrze się składa!
Mato Boska...
Mary?
- Już dobrze? - Tak.
Co tu robisz?
Potrzebuję twojej pomocy. Lasy Przyszłości to jedyne miejsce,
gdzie kryją się potrzebne mi rośliny.
Potrafisz też przewieźć stary głóg, a oboje wiemy, jakie to trudne.
Ładna przemowa. Przygotowałaś się.
Mam wystąpić na Chelsea Flower Show. Pomóż mi.
Nie interesują nas pokazy, targi ani nagrody. Mnie - nie.
Jeżeli potrzebujesz pomocy Zielonych Aniołów, poproś sama.
Spieszę się na oczyszczenie. Jednak nie umarłaś.
Od czego zaczynamy?
Moi przyjaciele mają dość srania w latrynie, tato.
A zanieczyszczania ziemi - nie?
Wucet, czy nie wucet?
Monety i-ching podlegają władzy ziemskiego determinizmu.
One zdecydują.
Góra ponad wiatrem.
Jutro o ósmej na Górnym Pastwisku.
Co dalej?
Mamy nowicjuszkę.
Opowie nam o Chelsea Flower Show.
Cześć! Mam na imię Mary.
Nie znacie mnie, ale przychodzę prosić was o pomoc
przy projektowaniu ogrodu.
Dzisiejsze ogrody w niczym niepodobne są do dzikich miejsc.
Ludzie podróżują, by zobaczyć piękne miejsca,
lecz ich ogrody w niczym ich nie przypominają.
Mają wypielęgnowane trawniki, zalewane pestycydami,
zamiast mchu i koniczyny, która wabi pszczoły
i którą wystarczy kosić raz do roku. Nasze ogrody nie szanują
ducha natury. Parki miejskie są jak twarz pokryta makijażem -
piękne, lecz nieprawdziwe.
Brakuje im pełni życia i atmosfery,
jaką miały miejsca, które coraz mniej liczni z nas pamiętają z dzieciństwa.
Jak ci pomóc?
Moje "Celtyckie sanktuarium" ma przypominać o tym,
że musimy chronić przyrodę.
Z pomocą ludzi, którzy to rozumieją,
sprawię, że dzikie ogrody staną się modne,
a dziewicze zakątki będziemy mogli znaleźć w parku,
na tarasie dachowym czy własnym podwórku.
Temu służy mój udział w Chelsea Flower Show.
Ratujmy tę dzikość!
Popieram kontestacyjne myślenie Mary o ogrodnictwie.
Być może to pierwszy promyk, który rozświetli nam nowy kierunek.
Nic podobnego.
Jej dziki ogród przetrwa dziewięć dni.
Trzeba kształtować ludzką świadomość.
Powinniśmy skupić się na programie poszerzania dostępu do wody w Afryce.
Niech zdecyduje i-ching.
Monety są na tak.
Nasze wysiłki powinny iść w stronę nawadniania i zalesiania pustyni.
- Spałaś kiedyś na drzewie? - Nie.
Daj rękę!
Śmiało!
Mieszkasz w niezwykłym miejscu.
Nie zajmujemy się konkursami ogrodniczymi.
Ale pracujesz dla gwiazd?
Fuchy dla celebrytów to konieczność. Oni płacą i to hojnie.
Dla ciebie liczą się pieniądze?
To droga do nadrzędnych celów.
Kamieniarze są zajęci do września.
- Dla mnie ważne są moje intencje. - Chcesz być sławna?
Czemu tak myślisz?
Znam się na ludziach tak jak na przyrodzie.
Jutro pokażę ci prawdziwie dziki świat.
Nie ma jak kompostownik na własnym podwórku!
Pamiętna pierwsza toaleta w Lasach Przyszłości jest gotowa do użytku.
Uśmiech!
Wyglądajcie jak ludzie!
Specjalnie dla ciebie.
Chodź!
Skąd wzięliście te dzikie gatunki?
Jeździmy na place budowy autostrad i ratujemy, co się da, nawet murki.
Przenosiliśmy też dwustuletnie głogi.
Wspaniale!
Mój ogród pozwoliłby każdemu poczuć tę dzikość.
Mnie ta impreza kojarzy się z targowiskiem próżności
i karierowiczostwem projektantów.
Przecież to kompletna bzdura!
Nie masz pojęcia, co znaczy dobry projekt.
Pływasz tu u stóp wodospadu,
ale większość nie ma takich możliwości.
Wiem, że to twoja pasja.
Ale nie stworzysz prawdziwie dzikiego ogrodu w trzy tygodnie.
Z waszą pomocą zdążę.
Mamy okazję zmienić ludzkie myślenie -
nie tylko o ogrodach, ale i o twoich oazach.
W pracy pomóc może ci tylko Christy,
ale dam ci głogi, dzikie kwiaty,
dzwonki i paprocie, a nawet kamienny mur.
Transport i zakwaterowanie to inna sprawa.
Koszt trudno oszacować, ale będzie znaczny.
Przepraszam.
Chcę się pożegnać.
Dokąd jedziesz?
- Do etiopskiej Lalibeli. - Etiopia?
- Mam spotkanie z Kaori. - Z kim?
To japońska pisarka. Sponsoruje tam mój leśny park.
Nie poradzę sobie bez ciebie.
Jedź ze mną.
Przyda nam się projektantka.
Twórz sobie ten swój rajski ogród na pustyni!
Pociągnij go z Egiptu aż po Timbuktu!
Powodzenia!
60 DNI DO ROZPOCZĘCIA PRAC
Niech do mnie wróci.
Niech mi pomoże.
Brytyjski książę Karol przedstawi na pokazie w Chelsea
swój ogród leczniczy. A co ty zaprezentujesz?
Bardziej interesuje mnie atmosfera niż ogród jako taki.
Chcę pokazać, że możemy stworzyć zakątek nieposkromionej przyrody
na własnym podwórku.
Nadal szukasz sponsorów?
Ze wstydem przyznam, że jestem zdesperowana.
- Ile potrzebujesz? - 250 tysięcy funtów.
Zyskałaś okazję na udział w wyjątkowym konkursie,
gdzie dzięki swojemu niezwykłemu dzikiemu ogrodowi
możesz oddziałać na wrażliwość na sprawy przyrody
- i nie możesz znaleźć funduszy? Musi znaleźć się ktoś,
kto dostrzeże wagę przedsięwzięcia. W innym razie Irlandia okryje się hańbą.
- To na żywo? - A jak!
- Napij się! - Dzięki.
Dostałaś rośliny od Lasów Przyszłości. Dalej powinno być z górki.
Nikt mi nie pomoże, póki Christy się nie zgodzi.
Muszę go przekonać. Pojadę do Etiopii.
Etiopia?
Jak to sobie wyobrażasz? To nie wypad nad morze.
- Muszę. - Przecież on cię w ogóle nie rozumie.
Skąd wiesz?
- A tak? - Zrozumie...
Daj temu spokój!
Inaczej w miejscu twojego ogrodu będzie ziała dziura.
Narobisz wstydu Irlandii.
- On kocha dziką przyrodę jak ja. - Dzika przyroda może poczekać.
Mary, zakochałaś się!
Nie bądź śmieszna!
Jeśli pozna moją ideę, zrozumie.
To możliwe. My też jesteśmy razem wbrew wszystkiemu.
Uważaj!
Przed wyjazdem do Etiopii musisz się zaszczepić.
Już to zrobiłam.
Z góry przyjęłaś, że pożyczę ci na wyjazd? Trzeba cię leczyć!
Dziewczyna nie powinna jechać sama.
- Nigdy nie byłaś za granicą. - Byłam - w Londynie.
Christy się ciebie spodziewa?
40 DNI DO ROZPOCZĘCIA PRAC
- Można ponieść bagaż? - Szukam Christy'ego Collarda.
Dziękuję.
To dom Christy'ego.
Christy Collard, jak sądzę?
Mary?
Nie wierzę własnym oczom.
Witaj w legendarnej Etiopii!
Oprowadzę cię.
Pokażę ci, na co Kaori wykłada pieniądze.
Doprowadziliśmy wodę z rzeki do tych poletek.
Sadzonki przeniesiemy na zbocza gór, by gleba nie erodowała.
Wyrosną z nich drzewa i pustynnienie zostanie zahamowane.
Krok po kroku odtworzymy obszary leśne wzdłuż całej Afryki.
Ten teren został odebrany pustyni. Dziś pasą się tu zwierzęta,
dodatkowo nawożąc ziemię i użyźniając.
Dawno temu wszystkie te zbocza były zielone.
Aby znów pokryły się kwieciem, wystarczy naśladować naturę.
Ten zagajnik jest dowodem na to, że zmiany klimatyczne są odwracalne.
To cud!
Drzewa zapewniają opał, paszę i substancje lecznicze.
Powstrzymują wypłukiwanie gleb.
Ale potrzebne są ich miliony.
Pierwsze nasadzenia wykonaliśmy przy tym źródle.
Desta maszeruje tu po wodę bite dwie godziny.
- Gdzie będę spała? - Tu.
A ty?
Teraz rozumiesz, że to zadanie jest ważniejsze.
Oba są ważne.
Uzupełniają się.
Bez udziału w pokazie nikogo nie zainteresujesz.
Jak możesz tego nie wiedzieć?
Będzie ci to potrzebne.
Te kościoły wykuto w litej skale. Miejscowa legenda głosi,
że za dnia budowali je ludzie, a nocami - aniołowie.
Twój las potrzebuje atmosfery.
- Jak to? - Roślinność i woda to nie wszystko.
Ludzie walczą tu o przetrwanie.
Las to źródło życia, ale jeśli mają o niego dbać,
muszą go także cenić jako ognisko wspólnoty.
Dobry z ciebie człowiek, Christy.
Woda jest potrzebna zarówno drzewom, jak i deweloperom.
Każda jej kropla to głos, który pozwolić nam
pełnić urząd burmistrza przez drugą kadencję.
A ona jest niezdecydowana. Powinna mu powiedzieć, co czuje.
- Dobrze. - Co mówił?
Podoba mu się twoja koncepcja.
Pewnie urodzi ci wiele dzieci.
- A teraz?
- Że powinnaś być z siebie dumna.
Dobrze, Christy!
- Po co tu przyjechałaś? - Dobrze wiesz.
Chelsea?
- To nie jedyny powód. - A co?
"Żadna ci się nie oprze"? Ja potrafię.
20 DNI DO ROZPOCZĘCIA PRAC
Dlaczego uwierzyłeś w mój projekt?
Ponieważ powiedziałaś, że ludzie go docenią.
- Ty też? - Oczywiście.
Nieprawda. Inaczej pomógłbyś mi w pokazie.
Chelsea to nie mój świat.
Wybacz.
W porządku?
Nie ruszaj się.
Czemu się o mnie troszczysz?
Bo chcę.
Pokażę ci Afrykę taką, jaką może się stać.
Taką, jaką była.
W porządku?
Kolebka ludzkości.
To chciałem ci pokazać.
Pokrycie pustyni zielenią będzie kosztować mniej niż przeciętna wojna.
Wierzę w ciebie.
Drzewa.
Drzewa wracają!
Muszę jechać.
Zbliża się pokaz.
Pokazałam ci, na co mnie stać. Teraz twoja kolej.
10 DNI DO ROZPOCZĘCIA PRAC
- Eve? - Wróciłaś?
- Stęskniłam się. - Ja też.
Jak poszło?
Wróciłam budować projekt,
- ale nadal nie mam pieniędzy. - Doszło do czegoś?
- Niezupełnie. - To znaczy?
W Etiopii... przestałam się bać -
Christy'ego i wszystkiego w ogóle.
Teraz wystarczy mi...
... sponsor!
"Byliśmy pod wrażeniem twojego występu w audycji.
Przekazujemy dotację pod warunkiem,
że po Chelsea Flower Show twoje "Celtyckie sanktuarium"
zostanie przeniesione do dublińskiego hospicjum
z myślą o jego chorych pensjonariuszach. Powodzenia".
Głogowi bogowie ci sprzyjają.
Mamy głogi, dzikie kwiaty,
a nawet owcze pastwisko ale nie mamy wykonawcy.
Już macie.
Chcę ci coś pokazać.
Przewieziemy murawę w częściach na blachach do pieczenia.
Skąd wiedziałeś, że zdobędę pieniądze?
Wierzę w ciebie.
Sęk w tym, jak sprawić, by za 3 tygodnie to wszystko zakwitło.
To ogromne wyzwanie.
"Uwierz, a stanie się".
Nie traćcie wiary!
Wieziemy do Londynu murawę z pastwisk hrabstwa Cork,
pięćset gatunków dzikich roślin na blachach,
osiem dwustuletnich głogów i czterdzieści ton
budulca ze starych polnych murków. Mamy 21 dni na budowę
"Celtyckiego sanktuarium"
oraz odtworzenie w nim atmosfery dzikiej przyrody.
Porywamy się na niemożliwe.
Jesteśmy szaleni.
Co to za miejsce?
Dom starców mojej ciotki. Tylko tu stać nas na nocleg.
Cześć. Mam na imię Eve.
Mamy wspólne łóżko?
Mógłbym też tu spać? Z dala od zamieszania?
Jasne. Na kanapie.
Musisz się skupić na pracy. I tylko na niej.
Uważajcie!
Gruzowisko? Długie włosy? Co za wstyd!
- Nawet nie mają jednolitych ubrań! - Dopiero zaczęli.
Okropne, ale co robić?
- Wasza wysokość... - To ogród księcia Karola!
Ten łuk ma stalowe zbrojenie?
Może tu stać nawet dwa tysiące lat, tak jak rzymskie.
Rzymianie nie muszą obawiać się pozwów.
Przepisów bezpieczeństwa należy przestrzegać.
Projekt został zaakceptowany - bez wzmocnienia.
Wiesz zatem, jaki ciężar uniesie ten łuk?
Dokładnie - nie.
W takim razie, kolego, rozbierz go, bo cię zdyskwalifikuję!
Przykro mi.
Żarty!
Zdążycie go rozebrać i postawić od nowa?
Nie!
- Musimy zrobić, co każe. - Lepiej walnę go kamieniem!
Co ona tu robi?
Do diabła z nią! Nie zaszkodzi mi.
10 DNI DO OCENY JURY
Matko Boska!
Wszystko uschło!
Nieprawda.
Nie umierajcie!
Podleję je.
Christy?
- Co za traf! - Charlotte?
To mój projekt.
"Łoże różane..." Kładziesz się na nim i podziwiasz okrąg nieba.
Mógłbyś mi pomóc komponować zieleń.
Wybacz, jestem zajęty.
Co cię sprowadza? Kolejna pogadanka o dzikich kwiatach?
Mniej więcej.
Kochany, proszę tylko o kilka kęp polnych kwiatów.
Mój narzeczony z chęcią ufunduje ci
dziesięć oaz, jeśli wyświadczysz mi tę drobną przysługę.
Opłacalne? Zastanów się.
5 DNI DO OCENY JURY
Dokąd to drzewo?
Zamówiłem dzwonki dla obramienia oczka wodnego.
Są zbyt barwne. Wystarczą polne kwiaty.
Możemy zacząć odwiązywać korzenie?
- Pochylcie pień na zewnątrz. - Nie!
Tutaj obowiązują klasyczne zasady ogrodnictwa i trzeba się ich trzymać.
Tato, pozwól jej robić, co umie.
To będzie katastrofa!
Pochylcie do wewnątrz.
Biedne głogi. Już ledwie zipią.
One żyją!
Myślisz, że głogi zdążą?
Nie wiem.
Wyobraź sobie, że zakwitną na oczach jury.
Módlmy się do głogowych bóstw.
Tyle nam zostało.
- Kto kieruje pracami? - Ja. Mary Reynolds.
- Jestem pod wrażeniem. - Dziękuję, książę.
To poczucie harmonii z przyrodą przerasta wszelkie wyobrażenia.
Ma skłaniać do marzeń.
O to mi właśnie chodziło,
ale tej pięknej bramy nie zaprojektowałem.
- Pański ogród jest obok. - Straszliwie mi przykro.
Ta pomyłka to dla mnie zaszczyt.
Niech wygra lepszy ogród!
Słyszę, że tworzy pan oazy w regionach ubogich w wodę, panie Collard.
Stworzyłem jedną. Potrzeba ich tysiące.
Zrobił pan wrażenie na mojej zielonopalcej narzeczonej.
Wspieranie odtwarzania obszarów zielonych leży w gestii mojej fundacji.
Jak pan ozdobi jej "Ogród różany"?
"Łoże"!
Musiałbym obejrzeć projekt.
Chwileczkę.
Moja kompozycja jest absolutnie doskonała.
Pozostaje dobór roślin. Na łoże trafią dzikie róże,
ale już różane bordiury wydają mi się passe.
Pańska pomoc jest niezbędna.
Projekty są...
perfekcyjne.
Wlejcie tu dwie nakrętki przeciwbakteryjnego chlorynu.
Zrobi się, Stan.
Zakwitnijcie! Pokażcie, jakie jesteście piękne! Proszę!
32 GODZINY DO OCENY JURY
Dziękuję wszystkim, którzy tchnęli życie w ten ogród
- młodym i starym, Irlandczykom, Brytyjczykom,
Żydom, Arabom i Amerykanom.
Za zieleń i dziką przyrodę!
POKAZY WSTĘPNE KRÓLEWSKIEGO TOWARZYSTWA OGRODNICZEGO
Upał!
Mówiłam, że nie zawiodą.
Samo zielsko! Też mi coś!
- Rewelacja! - Pamiętam z dzieciństwa.
Ukłony, panno Reynolds!
Poproszę o autograf dla córki. Studiuje ogrodnictwo.
Czuję, że odmienisz świat - choć trochę.
10 GODZIN DO OCENY JURY
Zawsze będę ci wdzięczna...
To wytwornica mgły!
Zdyskwalifikują mnie.
- Co to? Ile chlorynu wlałaś? - Dwie butelki!
Miały być dwie nakrętki! Jury przychodzi o świcie.
I tak byśmy nie wygrali.
Wyciągnąłeś mnie z Etiopii, wyciągniesz nas i z tego.
Oczko napełni się na nowo,
ale trzeba zetrzeć ślady baniek u konkurencji.
Chodź!
Od tej chwili jesteś oficjalną uczestniczką.
Zielone Anioły na ciebie czekają!
Wiesz, że cię kocham.
Ponad wszystko.
Mary Reynolds?
Startujący nie mogą być obecni przy ocenie.
Oczywiście.
"Ludzie podróżują po świecie, by oglądać piękną i nietkniętą przyrodę,
lecz ich ogrody w niczym nie przypominają
tej płynącej z prostoty urody.
Te wyjątkowe zakątki trzeba pielęgnować i chronić,
każdy z osobna, nim bezpowrotnie przepadną".
Jury kończy obrady. Kto zdobędzie medale tegorocznego pokazu?
Mówiła Dainah Murphy z londyńskiej Chelsea.
Mary!
- Spóźnimy się. - Która godzina?
Późna!
Złoty medal dla Mary Reynolds.
To ona!
Gratuluję.
Brawo! Tędy.
Dasz radę.
Dziękuję za przyznanie mi złotego medalu Chelsea Flower Show.
- Bajeczna suknia. - Zaczęłam ją szyć w dniu zgłoszenia.
- Cieszysz się? - Nie.
Kłamiesz!
Zaproszenia?
Nie mamy, ale to Mary Reynolds złota medalistka.
Nie ma państwa na liście.
- To jakaś kpina! - Chodźmy stąd.
Moja królowo wróżek!
Na początku uznają cię za szaloną i napiętnują.
Ale kiedyś przyjdą do ciebie.
Idź!
Przyroda się odrodzi, jeśli jej na to pozwolimy.
Trzeba chronić, co zostało i przywracać, co stracone.
Wyobraź sobie, że odmieniasz świat - choć trochę.
Siej ziarno jak ja.
Mary Reynolds była najmłodszą z triumfatorek
Chelsea Flower Show w dziejach imprezy.
Po zwycięstwie zlecono jej stworzenie ogrodu
bioróżnorodności w Królewskich Ogrodach Botanicznych.
Wprowadza do miejskich parków i ogrodów elementy dzikiej przyrody.
Zalicza się do światowej czołówki architektów krajobrazu.
Christy Collard nadal pracuje w rodzinnej firmie w Irlandii.
Współpracuje z Mary przy projektach, których celem
jest krzewienie świadomości ekologicznej.
Fundacja japońskiej pisarki Kaori Niitsumy
kontynuuje zalesianie pustkowi Wyżyny Etiopskiej.
"Ludzie podróżują po świecie, by oglądać piękną i nietkniętą przyrodę,
lecz ich ogrody w niczym nie przypominają tej płynącej z prostoty urody.
Te zakątki trzeba pielęgnować i chronić, każdy z osobna, nim przepadną" -
Mary Reynolds, ze zgłoszenia do pokazu w 2001 roku
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.