Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Croatian
Czech
Danish
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Interlingua
Irish
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
Oparte na faktach.
I WTEDY PRZYSZŁO LATO.
Ooo. Pan śpioch się obudził! Chrapałeś całą drogę!
Daj spokój! Nie spałem cały czas.
Jak to nie?
Nie chrapałem!
No jak nie?
Hej, hej, hej! Już wystarczy tych kłótni.
Czy my już dojeżdżamy?
David, ty chyba nigdy nie podróżowałeś przez cały dzień.
Ciotka Lilian nie powinna mieszkać tak daleko.
Oj już nie narzekaj.
Ile myśmy się z nią już nie widzieli? 8 lat!
To będzie miło spędzony czas. Spodoba Wam się.
Kto jest głodny?
Ja jestem!
No dobra. Za chwilę powinno być miasto. Zatrzymamy się tam i coś zjemy.
O mój Boże! Bryan!
Jak doskonale wyglądasz!
Ty również.
Och...i chłopcy! Ricky i David!
Witaj ciociu Lilian!
Niech no na was spojrzę. Jak wyrośliście!
Tak się cieszę, że mam was tu u siebie.
I mój ukochany kuzyn!
Nie ma to jak wrócić do korzeni.
Och...czy jesteście głodni?
Ja to umieram!
Mam kanapki i ciasto, więc zapraszam.
Nie ma na co czekać! Chodźcie chłopaki!
Rzeczywiście tak umieraliście z głodu, chłopcy?
Czemu ich nie nakarmiłeś, Bryan?
Zatrzymaliśmy się około południa. Czy ja was głodzę chłopcy?
Stajemy się mężczyznami. Potrzebujemy jeść częściej niż kiedyś.
Co?
No, to prawda. Czytałem o tym.
Ponoć ludzie potrzebują sześciu posiłków dziennie.
A trzy z nich muszą być większe od pozostałych.
Takie wymagania mają nasze organizmy.
Coś mi się zdaje, że moja lodówka i portfel tego nie wytrzymają.
Ja za to mam dużo jedzenia, więc zawsze coś dostaniecie.
Super!
Jestem pewien. Oni wyczyszczą ci półki w lodówce. Prawda chłopaki?
Z ciasta na pewno!
Chłopcy, jest tak pięknie na dworze. Może pójdziecie zobaczyć plażę?
Idziemy?
Ok, chodźmy.
Będziemy mieli dla was ciasto czekoladowe, jak wrócicie.
Ok. Dziękuję ciociu.
Bawcie się dobrze!
No pewnie. To na razie!
Oni są naprawdę cudowni, Bryan.
Tak, to prawda.
To jest to, co mi się naprawdę w życiu udało.
Ja....Ja naprawdę ich kocham z całego serca.
Bryan.
A jak ty się trzymasz?
W porządku.
Praca jak praca.
Chłopcy dobrze się uczą.
Jak zwykle - chciało by się rzec.
Ładnie sobie tutaj urządziłaś.
Te kwiaty....piękne.
Dziękuję. Jesteś bardzo uprzejmy.
Dosadziłam trochę kwiatów i w tym roku ogród będzie zapewne pełniejszy.
No a co słychać w okolicy?
Hmm...popatrzmy.
Och....Redmanowie na początku drogi. Podobną chcą lecieć w tym roku do Europy.
Ach....No i oczywiście wszyscy się cieszyli, kiedy Prezydent przyjechał do naszego miasta.
Do waszego małego miasta.
Aaa. No i pani Danner.
Pani Danner?
Tak. W końcu wydała za mąż swoją najmłodszą córkę.
Ally mężatką?
Niemożliwe.
Nigdy nie spodziewałbym się tego.
Nie tylko ty. Jednak w końcu się zakochała.
Mieli wesele w parku na przedmieściach.
Wszystko było tak pięknie udekorowane.
Całość taka cudowna.
Sama nawet zrobiłam bukiety.
To musiał być niezwykły dzień.
Bryan?
Myślisz zapewne o Tommy'm.
Obwiniasz się, że nie utrzymujesz z nim kontaktu.
No...masz rację.
Czuję, że źle się stało.
Ale nie umiałem znaleźć czasu jednocześnie dla rodziny i znajomych.
Ale nie martw się tym tak.
Tommy zapewne też nie czuje się najlepiej.
Cokolwiek się stanie, zawsze możesz na nim polegać jak na swoim najlepszym kumplu.
To prawda. Wiesz co?
Powinienem chyba do niego zadzwonić.
Cóż...Nikt ciebie do tego nie zmusza.
Bo ja już sama do niego zadzwoniłam.
Przyjdzie jutro po południu na obiad.
Jesteś najlepsza na świecie.
Zawsze robisz dobre uczynki.
Przynajmniej się staram.
Wiesz co?
Nigdy nie jest za późno, by wrócić na stałe do domu.
To kuszące, ale.....
Nie....Bryan....Bryan.
Zasze kiedy życie nie układa ci się tak, jak byś chciał pomyśl, że można je zmienić.
Hej Tato!
Tak, David?
Brakowało mi takiego lata.
Mnie również.
A propos. Ricky i ja chcemy pochodzić po wydmach. Chcesz iść z nami?
Pochodźcie sami. Ja jakoś nie mam teraz ochoty.
Jesteś pewien?
Tak.
Ok.
Hej, ty!
Spadaj z mojej plaży!
Każdy ma prawo na niej przebywać!
Nie bądź taki mądry panie z wielkiego miasta.
A czy chociaż widziałeś kiedyś duże miasto?
Witaj! Miło ciebie widzieć!
Mnie również miło cię widzieć.
Chcę ci przedstawić swoją dziewczynę Cathy.
Miło cię poznać.
Miło mi również.
Tommy dużo o Tobie mówił.
I co? Wciąż chcesz mnie poznać?
Czy to nie twój brat, Seth?
Hej Bryan!
Jak się masz?
W porządku. Dzięki.
Ile to minęło? 6 lat?
Wyrośli wszyscy, co?
Masz 15-16 lat?
Niedługo skończę 17.
Wow! 17! Czuję się staro!
Hej. A gdzie Lauren?
Wiesz.....Ma mnóstwo pracy i obowiązków. Tym razem musiała zostać w domu.
No więc. Czemu zdecydowałaś się związać z tym facetem?
Wiesz...to ze względu na moją przecudowną osobowość.
No nie. Co za skromność.
David i Ricky poszli pochodzić po plaży. Może chcesz do nich dołączyć?
Z pewnością się ucieszą.
Przyjdź chociaż na obiad za jakiś czas.
Będę na pewno.
Jak długo będziemy zaszczyceni waszą obecnością?
Dopóki nie odegram się na tobie za wszystkie złośliwości.
Wow! Tak długo?
Zabiję cię!
Umrzesz, zobaczysz!
Hej chłopaki. Jak leci?
Hej!
Co słychać? Jesteś Seth, tak?
Zgadza się.
Miło cię widzieć.
Mnie również. Czy twój brat też już przyjechał?
Tak. On i twój ojciec czekają nieopodal.
Hej! Zobacz jakiego kraba znaleźliśmy.
Całkiem ładny. Sporo ich tu jest. Zwłaszcza tam na brzegu.
Jeśli będziecie chcieli, pokażę wam pózniej. Chcecie?
Myślę, że tak.
Cóż....Co porabiacie tak ogólnie tutaj?
Właściwie nie mam pojęcia.
Oglądanie filmów, chodzenie po plaży. Coś w tym stylu.
Wiem...Nie ma tu zbyt wiele do roboty.
Tutaj ludzie zwykle chodzą na ryby, przesiadują gdzie się da.
Hej! A są tu jakieś fajne dziewczyny?
Tak.
A planujecie coś?
Bo wiecie. Moi znajomi szykują imprezę w ten weekend.
Jakbyście chcieli wpaść, będzie zabawnie.
Tak, chętnie.
Będzie miło.
Są tu też konie w okolicy.
Może będziecie chcieli trochę pojeździć.
Pewnie.
Uwielbiam konie.
A ja chyba odmówię.
Ricky boi się koni.
A właśnie, że nie!
No to chodźcie łapać te kraby albo cokolwiek innego.
Pewnie. Chodźmy!
No więc stoję tak na środku tego pola...
a ten dziki pies tak skacze na mnie.
No więc po 20 minutach powstrzymywania się widzę, że on zaczyna uciekać.
No więc lecę z drugiej strony, żeby psa jakoś zmylić.
I słyszę Bryana krzyczącego.
No więc chcąc być najlepszym kumplem, pobiegłem, żeby zobaczyć, co się stało.
No i proszę. On leży twarzą do dołu cały w błocie a pies nad nim.
Musiałem aż zawołać Petera Bone'a żeby pomógł mi odgonić tego psa.
To wcale nie było takie zabawne.
Wciąż czuję to na swoich plecach.
I boli!
On zawsze miał same nieszczęścia.
No ale chyba nie przyprawiał cię o ból głowy?
Och oczywiście, że nie. Ale zawsze dzwonił do mnie, kiedy coś się działo.
Nawet ze szkoły, od kolegów i sąsiadów.
No ale za to łamał serca niejednej dziewczynie.
Myślę, że chłopcy powinni już wrócić na obiad.
A pamiętasz jak przyszedłem do ciebie do domu i kucharzyliśmy?
Ach tak....nieźle było z tym mlekiem.
Wow! Rozejrzyj się po okolicy.
Jest taka świetna. Żadnych budowli, nawet żadnych domów.
To tylko pierwsze wrażenie kiedy tu przyjeżdżasz.
Czemu?
Myślę, że to miejsce jest naprawdę w porządku.
Chciałbym tu mieszkać.
Tak.
Czasem przychodze tu by przemyśleć pewne sprawy.
Oczyścić umysł.
No więc? Jesteście z tych zamożniejszych?
Nie.
Chociaż mój ojciec całkiem nieźle zarabia.
To miło.
Wiesz. Jest OK.
No więc co zamierzacie robić w czasie pobytu tutaj?
Nie wiem. Oglądać filmy albo chodzić po plaży.
A jak długo zostaniecie?
Coś około 2 tygodni.
Może chciałbyś porobić coś innego, np. popływać na łódce.
Wiem, że to nic specjalnego, ale może jakiś wypad na ryby?
Super. Brzmi świetnie.
Muszę Ci powiedzieć, że....
nigdy wcześniej nie byłem na rybach.
Nie martw się. To proste. Mogę cię nauczyć.
Wow! Chyba nadjeżdża pociąg.
Daj jednego pensa.
Po co?
No bo jak położysz go na torach i przejedzie po nim pociąg, będzie jeszcze cieńszy!
To jest świetne!
No więc, co słychać u Ciebie w życiu?
Wiesz....w sumie życie przedzielone na pół.
Najwięcej czasu jednak poświęcam pracy.
Pracy? Czemu? Co się dzieje?
Wiesz...prowadzenie firmy, skupowanie, handel zagraniczny.
Wszystko się kręci wokół pieniądza.
No niestety tak jest.
Co się dzieje z tymi ludźmi, stary?
Jeśli wszystko się sprzeda za ocean i wszyscy stąd wyjadą, co tu zostanie?
Myślę, że tak już być musi.
Wiesz, na razie chcę wybudować dom.
Cathy. Robi miłe wrażenie.
Tak, tak. Jest śliczna.
A jak się poznaliście?
Wiesz. Kiedyś przeglądałem magazyn w firmie, patrzę, a tam w oddali ona stoi. Miłość od pierwszego wejrzenia.
Było mi przykro, kiedy dowiedziałem się o Jennifer.
W dodatku przykro mi, że przez tyle lat nie byliśmy w kontakcie.
Już dobrze.
Ludzie mają prawo być zajęci.
Równie dobrze to ja mogłem zadzwonić.
Ale kiedy Jenny umarła, nie chciałem z nikim rozmawiać.
Niestety tak się czasem dzieje. A była mi bliższa niż ja sam sobie.
Jak ty na to wpadłeś?
Myślisz, że można by ją zgnieść jeszcze bardziej?
14 SIERPNIA (NA WYBRZEŻU)
Jest świetnie. Żadnych zanieczyszczeń.
Cudownie jest tu mieszkać.
No i są wspaniali ludzie.
Seth jest naprawdę fajny.
Miło spędzam z nim czas.
Oprowadza mnie po okolicy.
Chociaż czasem wygląda na zmęczonego.
Niestety niewiele wiem o jego życiu.
Nie wiem nawet czy ma jakichkolwiek znajomych.
Jeszcze ich nie widziałem.
Gadałem dzisiaj sporo ze swoim młodszym bratem.
Nigdy bym nie przewidział, że taki będzie nadchodzący tydzień.
Do miłego! David.
Czy to nie głupie?
Ale jest w porządku!
Hej chłopaki!
Och, tu jest mój mały ukochany.
Oj wiem. Nie jesteś już taki mały.
Chcecie wziąć jakieś kanapki?
Nie, dziękuję ciociu. Ale dziękuję za propozycję.
No wygląda na to, że idziecie wybadać okolicę, co?
To miło, że zostaliście kumplami.
A co planujecie w tym tygodniu?
Chyba dalsze zwiedzanie, tak myślę.
Tommy planuje wziąć łódź.
Chyba powinniśmy już iść.
A...nie wracajcie zbyt późno.
Szykuję ciasto z wiśniami.
To pa!
Pa pa!
No więc przy czym to byłyśmy?
Ach, przy naszych dawnych miłościach.
Johnny Stewart. On był przekonany, że jestem nieco inną dziewczyną.
Facet!
No więc mówię mu: "Panie Johnnatan Stewart...
jeśli myśli pan, że może mnie zabrać na tę świąteczną kolację...
musi Pan wiedzieć, że jestem nieco inna, niż mogłoby się wydawać."
Poważnie Lilian? Byłaś wtedy inna niż sprawiałaś wrażenie?
Ależ oczywiście, że nie.
I całe szczęście!
No pewnie! Co by inni pomyśleli?
A zwłaszcza Jimmy O'Brien!
On to był dopiero!
Zachwycał się Tobą!
Och, może byłam trochę roztrzepana, ale nie ślepa!
Och Lilian! To jest przepyszne!
Miło to słyszeć.
Robisz najsmaczniejsze ciasta.
Może zaczniesz handlować ciastami?
Może powinnam.
Ale nie wiem, jak by to zniosła ta pani Nelson. Ona zawsze chwali się swoimi ciastami.
Pamiętam jak podczas festiwalu w Tarves spróbowałam jej ciasta z owocami...
Bleh! Było jakieś takie przesłodzone i w ogóle. Było w nim coś dziwnego, jakby wiśnie.
To nie były chyba wiśnie. To były winogrona.
Winogrona?
Nigdy w życiu nie słyszałam o cieście z winogron!
To obrzydliwe!
A ona chwali się, że piecze według starej receptury zaczerpniętej od dawnych krewnych.
Ale jeśli spytacie mnie, powiem wam, że ci jej krewni to chyba rzeczywiście muszą być baaardzo dawni.
Lilian! Bo już pomału przesadzamy.
Czyli mówisz, że twoi rodzice wyjechali parę ładnych lat temu?
Tak, zgadza się.
Czemu nie pojechałeś z nimi?
Pojechałem.
Mój ojciec chciał koniecznie wyjechać, bo nie mógł wytrzymać dłużej z dziadkami.
No więc postanowił za wszystkich, że wyjedziemy. Nalegał, żebym też pojechał.
Rozumiem, że to nie wyszło.
Nie. Nie wyszło.
W niespełna rok od ich wyprowadzki, przyjechali do mnie i powiedzieli....
że tak naprawdę zależało im na wyjeździe dlatego....
żeby odciągnąć mnie od ludzi, z którymi się spotykałem.
Twierdzili, że moi znajomi mają na mnie zły wpływ i że nie są zbyt "chrześcijańscy"
No i później postanowili, że zamieszkam z Tommy'm.
Zdawało mi się, że to dobre rozwiązanie, zwłaszcza, kiedy zmarła Jennifer.
No właśnie. Co się z nią stało?
Wiesz. Zginęła w wypadku samochodowym.
Brawura za kółkiem po pijanemu na autostradzie.
No? A co z Tobą?
Twoja mama rozwiodła się z ojcem, tak?
Właściwie to są w separacji.
Nie mogli już ze sobą wytrzymać.
Wszystko stało się takie trudne.
Ale przynajmniej teraz jest szansa, że każdy będzie szczęśliwy.
Tak.....no tak.
Czy myślisz, że ktoś tam z góry podgląda nasze życie?
Obcy? Kosmici?
Tak.
Szczerze mówiąc nie mam pojęcia. Nigdy się nad tym nie zastanawiałem.
Chciałbym w to wierzyć, ale....
Sam nie wiem.
Zawsze wierzyłem tylko w Boga.
Jest tyle historii, które są tego dowodem.
Czego? Boga?
Nie....mówię o obcych.
Tyle słyszałem o ludziach, którym władze zakazują pisnąć słówko o tym.
Wiesz..BANG...i cisza!
Myślę, że ludzie wciąż o tym milczą....
bo są po prostu zastraszeni.
W dodatku mówienie o tym mogło by zaszkodzić religii, światopoglądowi ogromu ludzi.
A trzeba o tym mówić, bo oni i my być może żyjemy równolegle w dwóch światach już przez tysiące lat.
Nie myślałeś o tym, żeby zostać naukowcem?
Wiesz. W świecie, w którym żyjemy, zamartwiamy się mnóstwem bezsensownych rzeczy....
ty - jako naukowiec - mógłbyś zająć się czymś naprawdę pożytecznym np. ochroną naszej planety.
Nie. Ja i tak wierzę, że wszystkim steruje Bóg.
A co ze zdrowiem?
Więc gdzie jest ta plaża,o której mi opowiadałeś?
Właściwie to ona jest z drugiej strony.
To chodźmy na nią.
Ale tam trzeba iść ostrożnie.
W drogę!
Biegniemy!
Oj no chodź!
No dawaj!
Co dawaj?
No kąpiemy się!
Kąpać? Teraz?
No a co?
Oszalałeś? Przecież woda jest lodowata!
No a co z rekinami?
Nie ma u nas rekinów.
Taaa, jasne. Oglądałem sporo filmów o nich.
Spokojnie. Będę miał na ciebie oko. Będziesz bezpieczny.
Ale to, że będziesz miał na mnie oko, nie znaczy, że będziemy bezpieczni.
Oj no chodź. Zobaczysz, że będzie fajnie.
Dobra.
Jestem gotów na śmierć.
Chodźmy!
Tato.
Co z tym?
Może byśmy je wszyscy otworzyli.
Nie synu.
To pierwsza butelka wina, jaką dostałem od twojej mamy.
To od niej zacząłem kolekcjonowanie win.
To był prezent urodzinowy od twojej mamy.
Wino na urodziny?
Tak. I to bardzo miły prezent.
To dziwne, że ludzie zachwycają się takimi pękatymi butelkami napoju....
w dodatku zrobionego z winogron.
Ale za to świetnym kiedy planujesz coś z przyjaciółmi.
Hello!
Cześć wszystkim!
Już kończycie?
Tak. Idę już. Przejść się po wybrzeżu.
No i jak leci?
Ech, już nic nie mów. Wszędzie taki bałagan.
Jak ja sobie z tym poradzę?
Spokojnie! Planuję wypad za miasto w ten weekend.
Ty, ja, Kevin i chłopaki na łodzi.
O czym ty mówisz?
No jak to? Nie pamiętasz? Łowienie ryb, barbecue....
A no tak! Pamiętam już.
Hej? Czy wszystko w porządku?
Tak, owszem. Wszystko OK.
Tylko tak zamyślony jestem. Myślę o przeszłości.
Co myślisz o tym, by obalić to wino?
Brzmi świetnie!
Hej, hej! Co słychać?
Co robicie chłopaki?
Chciałbym wam przedstawić mojego kumpla Davida.
Hej, hej! Jak leci?
To syn kumpla Tommy'ego.
Więc to jest ta impreza?
Chyba za mało się tu dzieje, jak dla mnie.
Ale to dopiero początek. Więcej będzie później.
No mam nadzieję, że się rozkręci.
Oj nie narzekajcie tak. Moja siostra z kumpelkami ma wpaść.
Taa...To dlatego tak chcieli cię zaprosić, co?
Haha...Bardzo śmieszne.
Chcesz tu zostać?
Pewnie. Czemu nie?
Wiecie, to z natury prywatna impreza. Starzy i tak uznali by ją za grzech.
Pieprzyć to. No to co robimy? Gramy w te karty?
On jednak zaczął spotykać się z tamtą.
Któregoś dnia przychodzę do nich i już od progu słyszę to bleeeh.
Patrzę, a on cały upaćkany w tej jej szmince. Cały różowy na ustach!
No i spoglądam na Carolyn, a ona bleeeh, bleeeh.
Jego żona schodzi po schodach i zaczyna się tłumaczyć...
"Ja z nim nie sypiam. On doprowadza mnie do obłędu. Bleeeeh."
Chcesz jeszcze?
Pewnie!
Powiedz mi. Czy ty czasem nie masz dość tego miasta?
To taki mały raj.
Ale czasem tak, mam dość.
No ale spójrz na to wszystko. Czy nie warto kochać tego miejsca?
No ja też je kocham.
Ale tak czasem zastanawiam się, czy można tu wytrzymać tak okrągły rok, non stop.
Czasem są takie chwile zwątpienia, że chciałoby się stąd wyjechać.
Ale ogólnie jest w porządku.
Hej! Pamiętasz to?
Wow!
Dawno tego nie widziałem.
Zobacz jacy młodzi tu byliśmy.
Nigdy nie spodziewałem się, że tak to się wszystko rozpłynie.
Może nawet nie widać po nas swojego wieku? Przynajmniej po Tobie.
Eee tam. Po mnie też widać wbrew pozorom. Taka już kolej rzeczy.
Za to Ty jesteś wciąż moim świetnym kumplem.
Wiesz. Tak czasem siedziałem z chłopakami przed telewizorem....
i tak sobie myślałem o życiu i innych sprawach.
Zastanawiałem się, dlaczego tak się wszystko potoczyło?
I tak sobie myślę....
dlaczego akurat tak a nie inaczej?
Chyba za dużo ostatnio myślę.
Spójrz na siebie tutaj.
Zawsze chciałem, żebyście pobrali się. Ty i Jennifer.
Że co?
Nie wiem. Ja po prostu wiedziałem.
No to masz mi o tym powiedzieć teraz.
Wiedziałeś, że się pobierzemy?
No tak.
Sposób w jaki się znaliście i lubiliście
Ciągle razem przebywaliście.
Ja to po prostu wiedziałem.
Ale to nie miało większego znaczenia.
Nie zgadniesz, kto tu był ostatnio.
No powiedz, kto tu był?
Steve Dorman.
Steve Dorman? No nieźle.
A przypadkiem nie obawiał się - jak zawsze - szpiegów i tajnych agentów?
Nie. On naprawdę jest w porządku.
Pomimo problemów, które ma.
Tak. Biedny facet.
Wow. Spójrz tylko na to.
Tommy, Jennifer, Brian.
Wyglądaliśmy na naprawdę zgraną paczkę.
Na zawsze i jeszcze dłużej.
A przynajmniej do końca świata.
Czy wszystko w porządku?
Przepraszam za to.
Ale tak za nią tęsknię.
Co ja mam robić?
Niby mam pracę, mam dom.
Mam taki mętlik w głowie.
Nie umiem tak żyć sam.
Nie przejmuj się.
Wszystko będzie dobrze.
Uwierz mi. Wszystko się ułoży.
Niezły dowcip.
Co to to nie. Twoje dowcipy nie są na poziomie.
Walcie się kolesie. Nawzajem jeden drugiemu.
No dawaj David. Co tak mało pijesz? Nie żałuj sobie!
Hej chłopaki!
Hej, hej.
No i gdzie ta impreza?
Mieliście mieć taką wspaniałą imprezkę.
No i gdzie pozostałe dziewczyny?
No więc sprawa wygląda tak, że.....
...że zamiast dziewczyn mamy ich.
Nie słuchajcie go. On za dużo wypił
Ciężko o tym mówić, ale pozostałe dziewczyny poszły sobie na party do Susan.
No to nieźle z tą waszą imprezą.
To na razie!
No jak to? Nie zostaniecie z nami?
Och! Jesteś taki słodziutki.
Papa!
No nie. Ona jest taka super i już prawie ją miałeś!
Jak mogłeś to przegapić?
Oddaj mi lepiej moją kartę!
Oddawaj kartę!
To lepiej pilnuj swoich rąk.
Czemu?
Bo będziesz ich później w nocy potrzebował!
Wszystko w porządku?
No pewnie.
Hej!
Co?
Dzięki, że mnie tutaj przyprowadziłeś.
Nie ma za co.
No co?
Chyba za dużo wypiłem.
No chyba rzeczywiście tak.
Heh....
Chyba powinniśmy być nieco ciszej.
Wiesz, nie chciałbym żeby się wydało, że piliśmy.
Więc ciiii....cichutko.
Wiesz co?
Może chodźmy na tę plażę....
- Plażę???
- No pewnie.
- Czy aby nie jest za późno? - Nie, no co ty.
No chodźmy...proszę Cię.
No dobra. Chyba mnie namówiłeś. Wezmę tylko jakieś pieniądze, to coś kupimy.
- Może tak być? - No pewnie.
No więc chodźmy na tę plażę.
Czytałeś kiedyś "Hamleta"?
Nie. To Shakespeare'a, prawda?
Nie......
Soriot.
To on tak naprawdę stworzył postać Hamleta.
Ja sobie myślę, że Hamlet to najlepszy dramat....
...jaki kiedykolwiek napisano.
Wiesz...to historia faceta, który chciał mieć władzę.....
ale został oszukany przez własnego wujka.
No ale w końcu odkrywa prawdę....
dzięki zmarłemu ojcu, który pod postacią ducha objawił się mu
i o wszystkim powiedział.
W każdym razie.....
Cała akcja....
jest pełna scen, słów....
które dają wiele do myślenia
i które skłaniają do refleksji nad samym sobą...tym, kim jesteś....
i gdzie jesteś w tym codziennym życiu.
Czym jest człowiek na tym świecie?
Że umie coś stworzyć, za co dostanie Nobla.
Że jego zdolności potrafią tak wpływać na własną i cudzą osobowość.
I to tak pięknie i poruszająco.
Tak wyraziście i rzeczowo.
W swoim działaniu.....
jest jak Anioł.
Zaś w możliwościach.....
jest jak Bóg.
Przepraszam.
Zanudziłem Cię na śmierć.
Gadam od rzeczy.
A ja myślę, że to interesujące.
- Poważnie? - Rzadko mam okazję słuchać tak ciekawych wywodów.
Jestem pijany.
Być pijanym.....
albo nie być pijanym
Oto jest pytanie!
To twoje pierwsze pijaństwo?
Nie, nie.
Już kiedyś byłem pijany.
Powiem Ci, że fajnie by było poszwędać się jutro w ciągu dnia.
No właśnie!
Ale nie mów mojemu ojcu, że byłem pijany.
Obiecaj, że nic mu nie powiesz.
Możesz być spokojny. Nic nikomu nie powiem.
Co zamierzasz robić w przyszłości?
Nic nie zamierzam.
Nic interesującego.
Oj nie żartuj.
Nie żartuję. Ale lepiej Ty powiedz pierwszy.
No dobrze.
Wziąć ślub, odchować dzieci....
no i być lepszym niż wcześniej.
Poważnie?
Tak.
Wiesz....tak prawdę mówiąc....
jest taka jedna rzecz,
którą chciałbym w życiu zrealizować.
No dawaj. Mów prędko.
Hm....ale....
No już. Mów.
Wstydzę się trochę. To takie głupie.
No powiedz, proszę.
Teraz to musisz mi powiedzieć....ja Tobie powiedziałem, więc masz wobec mnie dług.
Powiedz. Mów.
Powiedz mi, powiedz.
- OK - Powiesz mi?
Tak.
Ech...zawsze marzyłem o tym, żeby....
żeby wziąć udział w jakimś programie badawczym.
W czymś związanym z kosmosem.
Może kiedyś byłbym nawet astronautą?
Ale to głupie i szaleńcze marzenie.
Teraz możesz się już zacząć śmiać ze mnie.
I wcale się nie obrażę nawet.
Ale z czego się tu śmiać?
Ja myślę, że jesteś wystarczająco mądry i ambitny.
I zdolny, by to osiągnąć.
Mówisz poważnie?
Tak.
Ja myślę, że to naprawdę dobry pomysł.
Może masz rację. Miło to słyszeć....
tym bardziej, że moja rodzina żartowała sobie ze mnie
i traktowała mnie jak idiotę.
Wiesz co?
Co?
Chyba nie chce mi się wracać do domu.
Ale chyba nie będziesz miał wyboru.
Niedługo zgaśnie ognisko i zrobi się zimno.
Nie, nie. Miałem na myśli mój powrót do miasta.
Spójrz tylko na tę okolicę.
Tu jest po prostu ślicznie.
Naprawdę nie tęsknisz za wielkomiejskim życiem?
Nie. Życie w mieście mnie wkurza.
Nie chcę tam wracać.
Przykro to słyszeć.
Nienawidzę kiedy moi rodzice się rozstają.
Nie wiem nawet jak ja mam żyć w mieście.
Strach wyjść na ulicę, bo w każdej chwili jakiś psychopata może cię zastrzelić na środku chodnika.
Seth?
Ty to masz dobrze tutaj.
Wiesz....może i masz rację
Jest cicho, sympatycznie.
Dlatego było by miło, gdybyś czasem tutaj wpadł do mnie.
Poważnie?
Jasne.
Moglibyśmy połazić sobie gdzieś, pozwiedzać okolicę....
..pogadać...
no i czasem się upić, jak dzisiaj.
O Boże. Przepraszam. Co za głupstwo zrobiłem. Przepraszam.
Nie. David, nie.
David, wszystko w porządku.
Nie obawiaj się.
Wiesz...jestem taka szczęśliwa, że....
ty i Seth staliście się takimi dobrymi kumplami.
Pamiętam, jak twój ojciec, gdy był w twoim wieku,
spędzał z Tommy'm całe dnie.
No więc? Jaki film zamierzasz dzisiaj obejrzeć z Sethem?
Nie wiem.
Jakiś science-fiction chyba.
Hmmm....Czy będą w nim potwory?
Nie. Myślę, że nie będzie potworów.
Twój ojciec tak się zachwycał filmami science-fiction.
Poważnie?
Tak.
Jesteś cały jak twój ojciec.
David?
Czy jest coś, o czym chciałbyś pogadać?
Na przykład o czym?
Wiem, że na niektóre tematy ciężko jest rozmawiać z rodzicami.
Dlatego chciałabym, żebys wiedział, że zawsze o wszystkim możesz ze mną porozmawiać.
Choć teraz rzeczywiście rzadko się widujemy. Mieszkasz tak daleko.
Tak. Myślę, że jest coś, o czym chciałbym z Tobą porozmawiać.
W dzisiejszych czasach nie jest łatwo dorastać.
Tak.
- Ciociu Lilian? - Tak, David?
Hop, hop! Lilian!
O Boże!
Witaj Viviet!
Pomyślałam, że musicie spróbować moich jabłek, zanim zrobicie z nich jabłecznik.
Świeżo zerwane!
Bardzo dziękujemy.
Pozwól, że Ci przedstawię mojego kuzyna.
To David.
Bardzo miło mi Cię poznać młody człowieku.
Mnie również.
Musisz być niezwykle szczęśliwy z pobytu u cioci Lilian,co?
Tak, proszę pani.
Jesteś bardzo atrakcyjnym młodym mężczyzną.
Powiem Ci, że w okolicy wszystkie dziewczęta czekają na takiego, jak Ty.
Zapewne tak, proszę pani.
Taaak. Pewnie jesteś teraz zawstydzony.
Nie wyobrażasz sobie, co właśnie odkryłam.
Jakie to nowiny przynosisz?
No więc. Wygląda na to, że pan Simbletaylor i ta atrakcyjna pani Steph....
widują się częściej niż wszyscy myślą.
Sama już nie wiem, co się na tym świecie dzieje.
No. To rzeczywiście problem.
Czy Ty jesteś z miasta, David?
Tak, proszę Pani.
To zapewne widzisz tam o wiele gorsze rzeczy od tych.
No....i to cały czas.
Tak, tak. No dobrze. To ja już będę zmykała.
Mam sporo do zrobienia.
Muszę jeszcze wstąpić do państwa Stublerów po południu.
Bardzo miło było Ciebie poznać Davidzie.
Mnie również, proszę Pani.
Jedno na drogę - jak mawiają.
Wyjątkowo interesująca osoba.
Tak.
Jest moją drogą przyjaciółką.
Choć czasem mam ochotę, żeby ktoś z nią coś zrobił.
No więc na czym skończyliśmy rozmowę?
Chyba miałeś mi o czymś powiedzieć.
Eee tam. To nic istotnego.
Jesteś pewien?
Tak.
Wiesz ciociu? Pójdę się jeszcze zdrzemnąć przed oglądaniem filmu.
Hej braciszku!
Ciocia Lilian i tata gdzieś wyszli.
Widziałem cię wczoraj wieczorem z kolegami gdy szedłem na imprezę.
Co porabiałeś z chłopakami?
Ojciec mówił, że zniknąłeś na cały dzień.
Ciocia Lilian prosiła, żebyśmy przygotowali napoje do obiadu.
Czy masz zamiar cokolwiek dzisiaj powiedzieć?
Nie mam o czym.
Poznałeś już jakieś fajne dziewczyny?
Tak. Ale co ty możesz wiedzieć o dziewczynach?
Co powiedziałeś?
No co ty wiesz o dziewczynach?
Nie wiem co masz na myśli mówiąc to.
Więc co? Ty i Seth jesteście już parą?
O czym ty mówisz?
Dobrze wiesz, o czym mówię!
Ty i Seth. Widziałem was wtedy w nocy na plaży.
Byłeś w nocy na plaży?
No i co takiego mogłeś widzieć?
Przecież jesteśmy tylko kumplami.
I to wszystko.
Widziałem jak się całowaliście!
Chyba zwariowałeś.
Musiało ci się coś przewidzieć.
Było ciemno gdy tam byłeś.
Poszliśmy sobie tylko połazić po tej plaży.
Rick. Daj spokój. Jesteśmy tylko kumplami.
Śledziłem was po tym, jak obaj wyszliście pijani z imprezy.
Więc jesteś ciotą, tak?
Mam brata - ciotę.
Posłuchaj. To nie twój interes.
Więc trzymaj się od tego z daleka.
Zawaliłeś sprawę David. To co robicie jest chore!
I wiesz co? Myślę, że tata powinien o tym wiedzieć.
O nie!
Posłuchaj sobie! Nie ma niczego, o czym miałbyś ojcu mówić!
Masz trzymać się od tego z daleka!
Potrzebujesz pomocy David.
David, zbieraj się. Już późno Trzeba już iść.
Jeśli chcesz sie załapać na film, to powinniśmy już lecieć.
No więc chodź. Idziemy!
Ojej. Co się stało?
Nie wiem, co robić.
Ale co się stało?
Wszystko się totalnie schrzaniło!
David, co się stało?
Co jest nie tak?
Mój brat.
Co z twoim bratem?
On nas widział tamtej nocy.
Co masz na myśli, mówiąc, że nas widział?
Widział nas!
Ale co widział? Że piliśmy alkohol, czy co?
Nie....nie....
Kiedy poszliśmy na tamtą plażę....
on nas wtedy śledził.
Widział, jak się całujemy!
Zapowiedział, że o wszystkim powie mojemu ojcu.
To nie może być prawda.
Ale niestety jest!
David!
David, dokąd idziesz?
To jest złe!
Ja tak nie potrafię żyć!
O czym ty mówisz?
Nie chcę być taki!
Nie chcę być odmieńcem!
David, zaczekaj!
David!
David....Ty jesteś!
Jesteś taki jak ja.
Zamknij się!
Może ty jesteś. Ale ja na pewno nie!
David, zaczekaj!
Poczekaj!
Wiem do czego teraz zmierzasz.
Tak?
Oczywiście, że tak!
Posłuchaj mnie przez chwilę!
Były setki razy.....
kiedy chciałem umrzeć.
Myślisz, że nie chciałbym tego zmienić, gdybym tylko mógł?
Ty zapewne też, ale......
Niestety to nie jest takie proste. Przynajmniej dla niektórych z nas.
Chciałbym to zmienić, ale....
...to wszystko, co na ten temat wiem.
Co ja mam ze sobą zrobić?
Myślisz, że Rick powiedział już ojcu?
Tak. Rick był zawsze szczery.
Jestem pewien, że o tym powie.
No to pieknie!
I pewnie powie Tommy'emu.
Myślę, że nie powinniśmy teraz za często się widywać.
Przynajmniej przez najbliższy tydzień.
Czy myślisz, że on mówił poważnie?
Może chciał cię tylko sprawdzić albo nastraszyć?
Nie.
Posłuchaj. Pragnę być z tobą. Chcę tego.
Ale to wszystko się tak pogmatwało.
Muszę to jakoś wyprostować.
Hej Rick! Co to było za posunięcie?
Może jestem już stary, ale nie jestem ślepy.
Zagarnę ci to terytorium!
No dawaj!
Otworzę.
Poczekaj.
Mówiłem, że to oni.
Właśnie schodziliśmy wzgórzem....
i tak sobie pomyśleliśmy, że wpadniemy do was pogadać.
Pogadać, powiadasz?
Tak, pogadać.
Chciałbym przedstawić ci mojego kumpla. Oto Blake.
Blake? Miło cię poznać.
Hej Brian! Jak leci?
Seth. Miło cię widzieć!
Tommy mówił mi, że uruchomiłeś wypożyczalnię łodzi?
Tak, to prawda. Uruchomiłem ją parę ładnych lat temu. Chociaż pomieszczenia miałem juz wybudowane.
W zasadzie dostałem ją w spadku po wujku.....
który wiesz...kochał inaczej. Był odmienny, jak banknot 3 dolarowy.
No a co u ciebie?
Masz zamiar wyrwać się z tego swojego miasta?
Tak. Nic mnie w nim nie bawi.
Hej. A może przed obiadem poszlibyśmy zagrać w piłkę nożną na plaży?
Zróbmy to!
David?
Czy wszystko w porządku?
Tak.
Jest OK.
Pytam, bo mam wrażenie, że się izolujesz.
Idźcie na plażę. Ja przyjdę zaraz popatrzeć.
Hej, no Kevin!
Patrz, gdzie kopiesz piłkę!
Przepraszam. Nie miałem na to wpływu.
To bądź uważniejszy następnym razem.
Ty chyba mnie nie lubisz.
Lubię. Ale nienawidzę kiedy takie sytuacje się powtarzają.
Nie wiem. Odkąd pamiętam zawsze miałeś jakieś dziwne podejście do mnie. Zawsze cię wkurzałem.
Kevin. Ostatnio ludzie w ogóle działają mi na nerwy.
Już nieważne.
Hej chłopaki! Chcecie zagrać?
Chyba nie.
David, no chodź!
Dzięki, ale chyba nie skorzystam.
No ale ty przydałbyś mi się do pomocy w drużynie.
No dobra. Zrobię, co mogę.
No więc chodźmy!
Jestem wyczerpany. Jak ktoś stojący na krawędzi życia i śmierci.
Jak w jakimś koszmarze.
Jak ktoś błagający o światełko nadziei przed śmiercią.
Tak bym chciał móc nazwać to coś światełkiem.
Moją miłość.
Śmierć nie jest rozwiązaniem. Zwłaszcza, kiedy czuję jego oddech na sobie.
Wiem o tym i to czuję. On daje mi moc i piękno.
Ale wciąż nie wiem, czego chcę.
Nie wiem sam, czego pragną moje usta, dłonie, ramiona.
Chciałbym ci o czymś powiedzieć.
Mam nadzieję, że to będą dobre wieści.
Ale zachowaj to w tajemnicy. Przynajmniej na razie.
Znalazłem pewne miejsce.
Miejsce?
Tak. Kupiłem dom Johnsonów.
Żartujesz? O czym ty mówisz?
O tym, co słyszysz.
To super! To najlepsze wieści, jakie usłyszałem od ciebie od dłuższego czasu.
Ale na razie zachowaj to dla siebie.
Nie chciałbym, żeby ktokolwiek o tym wiedział na razie.
Ale dlaczego? Przecież to takie wspaniałe!
Chcę zrobić chłopcom niespodziankę.
Chcę pojechać z nimi na wzgórze i powiedzieć im.....
"chłopcy, oto wasz nowy dom"
To dopiero będzie niezwykłe.
Poczekaj chwilę. Bo czegoś chyba nie rozumiem.
Masz to wypisane na czole.
Co z twoją pracą? Co z życiem w mieście?
Tak po prostu je porzucisz?
No pewnie.
Jak?
Sprzedam dom, zwinę interes. Ludzie robią to bardzo często.
Mam trochę odłożonych oszczędności. Do tego wezmę jakiś kredyt.
I uruchomię tutaj jakąś restaurację.
Chcę żyć inaczej.
Chcę, by moi chłopcy prowadzili wspaniałe życie. Tak jak ja.
No nieźle ojciec. Będziesz najwspanialszym ojcem pod słońcem.
Dzięku syneczku. Staram się.
No ale co z robotą? Jak zamierzasz żyć?
Tutaj przecież nie znajdziesz zbyt interesującego zajęcia.
No właśnie w tym rzecz.
Dlatego postanowiłem, że w tym nowym domu urządzę jakiś lokal w stylu bed & breakfast.
To dobry pomysł.
Tak, wiem.
Popatrz na siebie, facet.
Widzisz wszystko w takich pozytywnych barwach.
Masz wspaniałą rodzinę. Wspaniałych synów.
Nawet po rozwodzie potrafisz odnaleźć sens w życiu.
Będą z ciebie ludzie! I z pewnością niejedna osoba pokocha to wnętrze.
Wiesz....Jest jeszcze jedna rzecz, o której chciałbym z tobą pogadać.
Chciałbym, żebyś został moim partnerem w interesach.
Co ty na to?
Oczywiście.
To będzie dla mnie zaszczyt.
To cudownie!
Ciekaw jestem, jak to się wszystko potoczy.
Wiesz co?
Ludzie czasem niewiele wiedzą.....
...a potrafią tak wiele osiągnąć i zyskać.
I tak sobie myślę....
że chyba zaczynam zasługiwać na to.....
z czym będę musiał żyć.
Posłuchaj, David.
Jest mi bardzo przykro.
Przykro? Z jakiego powodu?
Przepraszam.....
...że kiedykolwiek coś cię ze mną połączyło.
Przepraszam.....
...że widział nas twój brat.
Przepraszam za ten cały bałagan, który powstał.
To nie twoja wina.
Widocznie takie jest życie.
Wierz mi, Seth. Myślałem nad tym tyle czasu...
Tak niewiele o tym wiem. Nie wiem jak to ugryźć.
Dotychczas słyszałem tylko, że....
...że to jest złe.
Co się wydarzyło tamtej nocy?
To było dobre?
Było?
Tak się teraz boję.
Czuję się rozdarty wewnętrznie.
David.....
Tak bym chciał móc cokolwiek ci powiedzieć.....
....żeby tylko jakoś ci pomóc.
Ale wiem, że nie jesteś jedynym, który walczy z tym gównem.
Niezbyt optymistyczna pogadanka.
Chciałbym.... Chciałbym, żeby wszystko było inaczej.
Ale niestety nie jest.
Bo życie nie jest łaskawe dla dwóch homo-chłopców.
No więc skoro Pete opowiedział swoją historię....
to teraz ja opowiem swoją.
Kiedyś przebraliśmy się za zombie....
chcieliśmy nastraszyć Petera.
Jak go chwyciliśmy za nogę, to podskoczył ze strachu na kilka metrów.
i wystrzelił jak z procy. Biegł w kierunku samochodu.
Myślałem, że po drodze zgubi spodnie.
To było przezabawne. Tarzaliśmy się ze śmiechu.
Hej, David! Może ty też masz dla nas coś specjalnego?
No co takiego? Może jakieś tajemnice, którymi chciałbyś się podzielić?
Zamknij się lepiej!
Co tu się dzieje?
Zawsze się dogadywaliście.
Nie pytaj mnie. Spytaj lepiej swojego odmiennego syneczka.
Nie bądź taki przemądrzały.
David, o co chodzi?
Nie wiem, o czym on mówi.
Nie mam nic do powiedzenia.
Seth...jeszcze ty nic nie opowiedziałeś dzisiaj.
Ooo. No właśnie. Może opowiedz ten dowcip o tym kolesiu, który nie może znaleźć samochodu.
Nie. To głupi dowcip.
Hej. Daj spokój. Pozwól nam się pośmiać.
On naprawdę nie jest śmieszny
No dobra.
To może ja coś opowiem.
To będzie dowcip, który uwielbiał mój dziadek Jimmy Ball.
O nie! Oszczędź nam tego.
Oj wysłuchaj chociaż. Może się przy okazji czegoś nauczysz?
Wątpię w to, co mówisz.
Hej! Wyluzuj trochę. I słuchaj.
OK. No więc. Jest trzech kolesi...
Jest wczesny poranek.
a oni głodni, więc postanawiają, że pójdą coś zjeść.
więc idą ulicą....
i mijają kolesia obwieszonego łańcuchami i srebrem.
Ich było trzech.
Jeden był normalny, drugi był murzynem, a trzeci ciotą.
No więc ten murzyn i normalny zaczynają......
Ten dowcip nie jest chyba poprawny politycznie.
Tak.
No więc ten ciemnooki patrzy w prawo....
Już mógłbyś sobie oszczędzić.
Kto jest gotowy na ciasto?
Przepraszam. Ja tylko chciałem opowiedzieć dowcip. Co w tym złego?
Hej, Seth. Daj trochę luzu.
Czujecie satysfakcję oczerniając swoich znajomych?
Tommy, ten koleś to jakaś pomyłka.
Hej, przyjacielu! Ty chyba jednak masz coś do mnie.
Nie jestem twoim przyjacielem.
Hej, Seth! Cofnij, co powiedziałeś.
Przepraszam was za niego.
Cudownie! Znowu chcesz mnie uciszyć. Tak jak poprzednim razem.
Wiesz co jest z tobą nie tak? Nie masz za grosz szacunku.
Już wystarczy tego.
Porozmawiamy sobie później.
Nie będziemy o niczym rozmawiać.
Ty nigdy o niczym ze mną nie chciałeś rozmawiać.
Chciałeś, żebym żył w swoim zamkniętym świecie.
OK. Tego już za wiele.
- Tommy! - Cofnij się!
Nie będziesz już nigdy takich rzeczy wygadywał!
Niestety będę. A teraz czas, żebyś to ty wysłuchał mnie!
Może twoi znajomi już wiedzą, co zrobiła mi rodzina.
David....
Prawdziwą przyczyną mojej przeprowadzki do Tommy'ego byli moi rodzice...
którzy nie mogli pogodzić się z myślą, że będę kimś innym, niż oczekiwali.
Już wiesz?
Dawno dawno temu żyła sobie przykładna rodzinka....
Tylko zgadnijcie, co?
Ta rodzinka nie była tak idealna jak się zdawało.
Bo się okazało, że ich syn jest ciotą.
Więc zgodzili się na to, żeby mnie wywieziono.
Wysłali mnie w małą podróż.
Do tamtego obrzydliwego szpitala.
Do miejsca, w którym....
rzekomo leczy się dzieci z takich zboczeń seksualnych.
Spędziłem tam 3 miesiące.
Oczywiście przez większość tego czasu byłem szprycowany lekami.
I ciągle pokazywali mi filmy porno....
z kobietami i mężczyznami uprawiającymi seks.
Bo chcieli sprowadzić mnie na właściwą drogę.
I wtedy przyszło najgorsze.
Wszyscy myślą, że współczesna medycyna nie zna elektrowstrząsów.
i że się ich już nie stosuje.
Ale zgadnijcie! Stosują je w dalszym ciagu!
Może byłem wyjątkowym przypadkiem pacjenta?
Może liczyli, że jeden wstrząs wystarczy, żeby mnie zmienić?
Elektrody były wszędzie na całym moim ciele.
Przepraszam cię, David.
Nie chciałem w ten sposób ci o tym mówić.
Dbaj o swojego syna, Brian.
Seth!
Seth!
David?
Przepraszam, tato.
David!
Ty też masz zamiar wyrosnąć na homo?
Zawsze miałem wrażenie...
że po tylu latach staniemy się dla siebie bliscy, jak rodzina.
Seth?
Przepraszam za swojego brata.
Przepraszam też za tamtą zimę.
Widziałem, że mama się z tym nie pogodzi.
Przynajmniej świeżo po tym, jak to wyszło na jaw.
Ale wtedy było juz za późno.
To było za dużo.
Zaczęło być coraz gorzej.
A ja nie chciałem o tym myśleć.
A chyba powinienem był rozmawiać z tobą częściej.
Powinienem.....
Powinienem bardziej się starać.
No właśnie. To byłoby miłe.
Nie wiem tak naprawdę....
Czy brak rozmów nie był lepszy.
Może właśnie ciszy potrzebowałeś?
Phoebe była z kolei zbyt zapatrzona w siebie.
Myślę, że.....
to, jak potoczyło się życie....
i co się wydarzyło....
w przeszłości
To były 2 lata!
Dwa lata....
spędzone w takim bólu.
Przepraszam cię.
Będę dla ciebie lepszy.
Obiecuję!
Kocham cię Seth.
David!
David!
Myślałem o wszystkich.....
o wszystkich chwilach twojego życia....
w których mogłem powiedzieć coś złego
Coś, co mogło sprawić, że bałeś się mi o tym powiedzieć.
Przyznam się, że nigdy nie domyśliłbym się tego.
To prawda, że moje życie jako ojca, nie będzie takie, jakiego się spodziewałem.....
ze względu na to, że mój syn jest homoseksualistą.
Myślę, że poradzę sobie z tym.
Tylko potrzebuję na to trochę czasu.
Muszę to wszystko sobie uporządkować w głowie.
Czy.....?
Czy myślisz, że czułeś to od dawna?
Myślałem o tym przez wiele, wiele lat.
Ale cały czas oszukiwałem siebie....
licząc, że to samo odejdzie.
Myślałem, że z takim odmieńcem jak ja juz nigdy nie będziesz chciał wyjść z domu.
Bałem się, że wykopiesz mnie z domu.
Nie wyjść z tobą z domu?
Słyszałem, że wielu rodziców wyrzeka się takich dzieci.
Nie wiem jak miałbym wówczas żyć.
A dlaczego miałbyś wciąż wychodzić ze mną z domu?
Przecież nie jestem synem, którego chciałeś.
W ogóle najlepiej by było, gdybym przestał istnieć.
David!
David! Nigdy więcej nie mów takich słów!
Jesteś moim synem....
i będę cię kochał niezależnie od okoliczności.
Nie odrzucisz mnie?
Nie, David. Nigdy!
23 MAJA
Jak mogę go opisać?
Wydarzenia z ostatnich miesięcy otworzyły nowy rozdział w moim życiu.
Rozdział, w którym czuję się znacznie lepiej.
Wczoraj odbyło się uroczyste otwarcie restauracji taty i Tommy'ego.
Wszyscy byliśmy z tego dumni.
To takie przyjemne widzieć tatę i Tommy'ego takich radosnych.
Ricky i ja przeprowadziliśmy poważną rozmowę w ostatnich dniach.
Choć to dla niego bardzo trudne, stara się wszystko zrozumieć.
W każdym razie cieszę się, że mam taką rodzinę, jaką mam.
Choć słowa mogą tego nie wyrażać.
Pomyśleć, że moje życie wyglądało zupełnie inaczej jeszcze w zeszłym roku.
I WTEDY PRZYSZŁO LATO.
Wszystko się zmieniło.
Myślę, że przeprowadzka tutaj była najlepszą rzeczą, jaka mi się w życiu przydarzyła.
David! Chodź! No chodź!
Aaaa....no może jedną z najlepszych rzeczy.
Do usłyszenia później! DAVID.
>> Napisy pobrane z http://napisy.org >>>>>>>> nowa wizja napisów
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.