All language subtitles for The.Ripper.S01E01.pl

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian Download
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
cs Czech
da Danish
nl Dutch
en English
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soranî)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

WEST YORKSHIRE, ANGLIA

Tamtej nocy…

mama wychodziła na miasto.

Był środek tygodnia.

Położyła nas spać.

Ja miałem pięć lat, a moja siostra sześć.

Następnie pamiętam, że Sonya mnie obudziła.

Było jeszcze ciemno.

Powiedziała:

„Mama nie wróciła.

Poszukajmy jej”.

Było około piątej nad ranem.

Zimno…

ciemno…

Przekradliśmy się przez ogród

i dziurą w żywopłocie wyszliśmy na boisko.

Zastanawiałem się,

gdzie, do cholery, jest mama.

To najgorsza zbrodnia przeciw kobietom.

Stał za nią prawdziwy potwór.

Nim minęło pięć lat, trzymał nas wszystkich w garści.

Nigdy tego nie zapomnę.

Nie przestanę o tym myśleć.

Czy mogłem coś jeszcze zrobić?

To było największe dochodzenie w historii Wielkiej Brytanii.

Policja nigdy nie była pod taką presją.

Przyglądałam się policjantom, słuchałam ich i myślałam:

„Nigdy go nie złapią.

Szukają tworu własnej wyobraźni”.

W naszej stacji nadszedł nowy dzień.

W poniedziałek wita państwa John Henry.

LEEDS, ANGLIA PÓŁNOCNA

W 1975 roku

byłem posterunkowym

w policji hrabstwa West Yorkshire na północy Anglii.

Należałem do grupy zajmującej się poważnymi wykroczeniami,

przeszukiwaniem terenu, przesłuchiwaniem świadków, nalotami,

wszystkim, co wymagało udziału wielu funkcjonariuszy.

Pewnego dnia, gdy zajmowaliśmy się papierkową robotą,

szef odebrał telefon.

Następnie powiedział:

„Załaduj furgonetkę. Jedziemy do Leeds w sprawie zabójstwa”.

Policja prowadzi śledztwo w sprawie odnalezionych zwłok.

Niezidentyfikowaną do tej pory kobietę

znaleziono na boisku w dzielnicy Chapeltown w Leeds.

Mieliśmy przeszukać okolicę pod kątem czegoś, co pomogłoby nam

w dochodzeniu.

Mieliśmy wysokie morale.

Chcieliśmy się wykazać.

To był chłodny poranek.

Miałem przemoczone kolana.

Ale kto nie szuka,

ten nie znajdzie.

Ofiara otrzymała brutalne ciosy w głowę.

Szczegółów innych makabrycznych obrażeń

policja nie chce ujawniać.

Została okrutnie okaleczona.

Jej ostatnie chwile były straszne.

Ustalono, że ofiarą jest 28-letnia rozwódka Wilma McCann.

Znaleziono ją 150 metrów od jej domu komunalnego i czwórki jej dzieci.

Dzieci nadal wówczas spały.

Nie wiedziały, że w pobliżu leżą zwłoki ich matki.

Pamiętam tylko,

SYN WILMY

że stałem na ulicy

i podobało mi się to całe zamieszanie.

„Mamy nie ma, nie przyłapie nas”.

Później wróciliśmy do domu,

a policja zadawała nam pytania.

Pamiętam, że dostaliśmy kakao.

To było miłe.

W naszym życiu takie rzeczy się nie zdarzały.

Nagle ludzie się nami przejmowali. Cudowne uczucie.

Ale nie wiedzieliśmy, o co chodzi.

Pamiętam, że w końcu policjant

kazał nam usiąść

i powiedział…

że mama poszła do nieba

i już jej nie zobaczymy.

W 1974 roku

byłem wykładowcą medycyny sądowej

na Uniwersytecie w Leeds.

Wilma McCann otrzymała dwa ciosy w potylicę.

Na ciele miała trzy skupiska ran kłutych:

dwa na piersiach, pod podciągniętym biustonoszem,

i jedno na brzuchu.

PATOLOG SĄDOWY

W ranach kłutych zastanawiała jedna rzecz.

Sprawca zabójstwa

pieczołowicie zadawał ciosy, po czym odsuwał się i na nie spoglądał.

Z mojego doświadczenia wynikało, że zrobił to ktoś

o mocno zaburzonej psychice.

Nie znaleźliśmy wielu śladów, które umożliwiłyby identyfikację

zabójcy Wilmy McCann.

Nie było żadnych włókien ani śladów traseologicznych.

W tej sprawie od samego początku

szanse były nikłe.

Wiemy już, że o pierwszej w nocy

wczoraj, trzydziestego,

ofiara, Wilma McCann,

stała w tym miejscu cała i zdrowa.

Właśnie wyszła

z klubu Top Club, po drugiej stronie ulicy.

Stała w tym miejscu.

Wybiła pierwsza,

gdy kierowca samochodu,

przed który wyskoczyła, zatrzymał się na ulicy.

Zapytała, czy podwiezie ją na Scott Hall Road.

Właśnie tam znaleziono jej zwłoki.

Jeszcze sto lat temu

Chapeltown było perełką Leeds,

jednak zamożni mieszkańcy przenieśli się dalej,

a dzielnica podupadła.

Obecnie 21% dorosłych z Chapeltown to bezrobotni.

Status socjoekonomiczny całej dzielnicy się pogorszył.

Chapeltown zamieszkiwali głównie czarnoskórzy,

Afrokaraibowie.

Nie brakowało knajp prowadzonych przez członków tej społeczności.

Policja zagięła na nich parol.

Relacje z policją są dość napięte,

co jeszcze bardziej utrudnia śledczym pracę.

Wielu z nich miało złote zęby z brylantami, na litość boską.

Gdy się uśmiechali, woleliśmy nie podskakiwać.

Dzień dobry.

Badamy sprawę zabójstwa Wilmy McCann.

Odpowie pan na kilka pytań?

Chodziliśmy od domu do domu.

Wszyscy zachowywali się porządnie.

Ale tamtejsza społeczność była wówczas wiktymizowana.

Spotykali się z rasistowskimi wyzwiskami i tak dalej.

Dlatego nie chcieli nam pomagać.

Podupadająca wiktoriańska dzielnica ze slumsami,

sporą populacją imigrantów i dużą liczną prostytutek.

Chapeltown było oczywiście dzielnicą czerwonych latarni.

FILMY DLA DOROSŁYCH

Zwłoki Wilmy McCann znaleziono

na tyle blisko dzielnicy czerwonych latarni,

że niemal od samego początku policjanci zajmujący się sprawą

podejrzewali jej związek z prostytucją.

Była prostytutką.

W miarę postępu dochodzenia okazało się,

że było z nią sporo utrapienia.

Wilma McCann lubiła imprezować.

Spotykała się z ludźmi w klubach nocnych i była swego rodzaju prostytutką.

W prasie nazywano ją „dziewczyną, która lubi się zabawić”

i tak dalej,

ale wiadomo było, co to znaczy.

Lubiano wówczas to samo co teraz.

Nie wiem, skąd to upodobanie

do przemocy i tym podobnych zachowań,

ale ludzi zawsze przyciągały morderstwa i awantury.

Przyznaję, że rzadko poświęcałem uwagę takim ludziom jak Wilma McCann.

Stanowili tylko materiał na wzmiankę.

To była sprawa na pięć minut.

O takich piszą tuż po zabójstwie, ale dwa, trzy dni później

w tę samą gazetę zawija się rybę z frytkami.

Człowiek czyta, że zamordowano prostytutkę,

wzrusza ramionami i przechodzi dalej.

PROSTYTUTKA

Mama przeżyła piekło.

Wywalczyła sobie przetrwanie.

Robiła, co mogła, by zarobić na życie.

Z pieniędzmi było krucho.

MINISTERSTWO ZDROWIA I OPIEKI SPOŁECZNEJ

Czasami mama zabierała nas

do opieki społecznej i groziła, że nas tam zostawi,

jeśli nas nie wspomogą.

Kilka razy trafiłem do rodzin zastępczych,

bo mama przeżywała załamanie.

Być może chciała po prostu uciec od ojca,

który bywał agresywny, często pił i uprawiał hazard.

Rodzice rozstali się ostatecznie pod koniec 1974 roku.

To był koniec.

Policja wiedziała, że mamę zamordowano. Zabójca był na wolności.

Nigdy nie zapomnę tego strachu.

W życiu się tak nie baliśmy.

Kazano nam się spakować.

Opuściliśmy dom.

Pamiętam, jak jechaliśmy przez Leeds.

W końcu zatrzymaliśmy się przed olbrzymim budynkiem.

Wyglądał jak jakieś opactwo,

ale to był dom dziecka.

Chyba właśnie wtedy zrozumiałem,

że już nigdy nie zobaczę mamy.

Czas mijał. Śledczy robili swoje, a my swoje,

ale ludzie…

nie chcieli wiedzieć.

Prostytutka dostała to, na co zasłużyła.

Nikt jej nie współczuł.

Przypadkowe zabójstwa to bardzo trudne przypadki.

Ktoś wałęsa się bez celu

i postanawia kogoś zabić.

Szuka sposobności,

a następnie w pełni ją wykorzystuje.

Podejrzewaliśmy, że jeśli rozwiążemy tę sprawę,

to nieprędko.

Tak więc…

nadal wykonywałem swoje codzienne obowiązki.

Zdawało się, że to pojedynczy przypadek.

To nie pierwsza prostytutka,

którą zabito czy zaatakowano w Leeds.

Myśleliśmy, że to wszystko.

STYCZEŃ 1976 ROKU

Niespodziewanie parę miesięcy później

znaleziono zwłoki kobiety

na tyłach piekarni w Chapeltown.

Pojechaliśmy przeszukać teren.

Funkcjonariusze zabezpieczali miejsce zbrodni.

„Długo tu będziemy, szefie?”

„Ile będzie trzeba”.

„Jasne”.

Na razie nie znamy tożsamości ofiary.

Może ktoś ją rozpozna.

Ma jasnobrązowe włosy,

jest po czterdziestce.

Nie znamy jeszcze motywu.

Raczej nie była to zbrodnia na tle seksualnym lub rabunkowym.

Ofiarę zidentyfikowano jako 43-letnią Emily Jackson, matkę trojga dzieci.

Dzwoni śledcza od koronera

i pyta, czy mogę przyjechać i rzucić okiem na miejsce zbrodni.

Ofiara leżała w błotnistej alejce,

z głową skierowaną w drugą stronę,

a nogami w stronę alejki.

Ktokolwiek wyszedł zza rogu,

od razu widział Emily Jackson

leżącą z rozłożonymi nogami

i stopami skierowanymi w jego stronę.

Trudno nie zastanawiać się,

co czuła ofiara w swoich ostatnich chwilach,

gdy dokonywała się zbrodnia.

ZWŁOKI EMILY

Tak jak Wilmę McCann,

znaleziono ją w pobliżu dzielnicy czerwonych latarni w Chapeltown,

w niewielkiej odległości od Gaiety.

W każdym mieście znajdziemy taką anomalię jak Pub Gaiety.

Wyróżniało go przede wszystkim to,

że striptiz trwał od rana do wieczora.

To nie wszystko. Byli tam również ludzie z pejczami i kto wie, co jeszcze.

Spotykali się tam klienci,

których interesowały takie rzeczy…

a to przyciągało też prostytutki.

Z czasem zrozumieliśmy, że Emily Jackson

była prostytutką.

Jeździła rodzinnym vanem do Leeds

i tam prowadziła swoją działalność.

Miała małe dzieci,

a jej mężowi groziło bankructwo i wyrok sądowy.

Musieli jakoś zdobyć pieniądze.

Przyszli do nas policjanci i powiedzieli mi o mamie.

Miałem siedemnaście i pół roku. O niczym nie wiedziałem.

SYN EMILY

Nie wiedziałem, że jest tak źle.

W ten sposób dowiedziałam się, że była prostytutką.

Zabolało mnie to.

Poproszono mnie o identyfikację mamy.

Odsłonili jej twarz, żebym mógł ją zidentyfikować.

Powiedzieli mi, jakie rany jej zadano.

Otrzymała 56 ciosów nożem.

Podczas sekcji zwłok w kostnicy

zauważyliśmy dwa wyraźne, koliste pęknięcia

umieszczone dokładnie z tyłu czaszki.

Jako patolog sądowy uznałem wówczas,

że podobieństwo

do sprawy Wilmy McCann jest uderzające.

Czy sprawa ma związek z poprzednimi zabójstwami?

Widać wyraźne podobieństwo

do zabójstwa Wilmy McCann,

które miało miejsce 29. października.

Badamy ten trop.

Odkąd znaleziono tu ciało pani Jackson,

a jej zabójstwo powiązano ze sprawą Wilmy McCann z października,

prostytutki z Leeds drżą ze strachu.

Czy w ubiegłym tygodniu zmieniła się pańska opinia o sprawcy zabójstwa?

Nie. Jesteśmy przekonani, że ten facet nienawidzi prostytutek.

Niektóre rany kłute miały kształt krzyża.

Inne były zaokrąglone.

Natychmiast pojawiła się sugestia,

że narzędziem zbrodni był wkrętak typu Phillips,

a nie płaski.

Ponadto znaleźliśmy

ślad bardzo silnego nadepnięcia

butem na udo ofiary.

But miał rozmiar…

czterdzieści. Mały jak na mężczyznę.

To przydatna wskazówka.

Dała nam pojęcie o jego ówczesnym stanie psychicznym.

Napastnik nie miał powodu, by zdeptać udo ofiary.

Dość już zrobił.

Nie wystarczyło zabić.

Musiał jeszcze pokazać swoją odrazę.

Ale…

dlaczego?

Gładki, lśniący, wytrzymały

i łatwy w czyszczeniu.

Aksamit to wspaniała tkanina.

Od II wojny światowej, a może i wcześniej, hrabstwo West Yorkshire

było potęgą Anglii.

W Leeds konstruowano pociągi.

Bradford był światową stolicą tekstyliów.

Pętelka nawijana jest na igłę, a następnie opada nożyk.

Cięcie… cięcie… cięcie… cięcie…

Krosna pracowały przez całą dobę.

Miasto było bogate.

W latach 70. zaczęło podupadać.

Przemysł ciężki chwiał się w posadach z powodu importu towarów.

Podobnie było z przemysłem włókienniczym.

Widać było, że długo się nie utrzymają.

Wielka Brytania dała światu rewolucję przemysłową,

a teraz jako pierwsza odczuwa skutki epoki postindustrialnej.

Bezrobocie rośnie. Mamy o połowę mniej ofert pracy…

MINISTERSTWO ZATRUDNIENIA

Wielu ludziom było ciężko.

W Chapeltown prostytuowały się zawzięte kobiety w trudnym położeniu.

Wielu zamożnych mieszkańców dzielnicy wróciło do Londynu…

z kieszeniami pełnymi gotówki.

To był początek końca.

Dobry wieczór. Jej Wysokość Królowa poprosiła mnie o utworzenie rządu,

a ja przyjąłem to zadanie.

Okoliczni mieszkańcy uważali,

że londyński rząd nie chce o niczym wiedzieć.

Niech sami sobie radzą.

Zdaje się, że to James Bond powiedział:

„Jeden raz to przypadek, dwa – zbieg okoliczności,

ale trzeci raz to już działanie wroga”.

KWIECIEŃ 1977 ROKU

Ofiarę zidentyfikowano jako 28-letnią Irene Richardson.

Irene Richardson…

znalazł spacerowicz z psem w parku Roundhay w niedzielę rano.

Leżała twarzą do ziemi,

z nogami skierowanymi w stronę ścieżki,

a głową w drugą stronę.

Buty ustawiono równiutko na nogach ofiary.

Z boku leżała torebka,

a obok jej zawartość.

Rzeczy nie wysypano z torebki,

lecz starannie poukładano.

Można było zauważyć pewien schemat:

uderzenie,

śmierć,

okaleczenie.

Żadnych śladów penetracji

czy nasienia.

ROK I 16 DNI OD POPRZEDNIEGO ZABÓJSTWA

Ciało ułożono później na pokaz.

Było wiele podobieństw.

Tym razem wiedzieliśmy, że mamy do czynienia z seryjnym zabójcą.

Szukamy przyciągającego uwagę tytułu,

który zaciekawi ludzi.

Jeśli opiszemy w ten sposób te dość makabryczne morderstwa,

ludzie będą chcieli to czytać, prawda?

Potrzebny jest pseudonim, w tym wypadku „Rozpruwacz”,

ponieważ sprawa jest nieco podobna do zabójstw w Whitechapel w 1988 roku.

Nikomu nie udało się potwierdzić tożsamości Kuby Rozpruwacza.

Działał w londyńskim East End.

Te same obrażenia, podobny typ kobiet.

Czytelników niemal natychmiast zafascynowała wizja

reinkarnacji legendarnego wiktoriańskiego zabójcy,

i to w Yorkshire.

ROZPRUWACZ Z YORKSHIRE

ZABÓJSTWO I MIT

W tym czasie

Dennis Hoban dostał awans i odsunął się od dochodzenia.

Jim Hobson, który był jego zastępcą w Leeds,

zajął jego stanowisko.

Wezmę pod uwagę dwa poprzednie zabójstwa z Leeds,

których sprawca pozostaje nieznany.

Jest między nimi wiele podobieństw, ale nie zamykam się na żadną możliwość.

Ta kobieta prowadziła się dość porządnie

do około dziesięciu dni przed śmiercią,

kiedy straciła swoją pozycję społeczną i zaczęła wałęsać się po ulicach.

Możliwe, że wsiadła do czyjegoś samochodu.

Mogła zacząć pracować jako prostytutka.

Jim Hobson był gliniarzem starej daty, prawdziwym bystrzakiem.

Od tak zdolnego i doświadczonego policjanta

oczekiwano rozwiązania sprawy.

Należy jednak pamiętać, że w policji

panował wówczas chaos.

Nikt do końca nie wiedział,

kto tam właściwie rządzi.

W 1971 roku wróciłem do domu ze służby w marynarki handlowej.

Wałęsałem się po centrum Bradford.

Nudziłem się.

Wtedy zauważyłem ogłoszenie o naborze do policji.

„Dołącz do policji z Bradford.

Nie będziesz się nudzić ”.

Dołączyłem. Nie było nudy.

Byłem górnikiem w Hudderfield.

Od kilku lat byłem związany z obecną żoną.

Gdy miałem 20 lat, powiedziała: „Znajdź sobie porządną pracę”.

Wstąpiłem więc do policji.

W całym kraju było pewnie ze sto jednostek policji.

Duże miasta, jak Leeds, Manchester, Birmingham,

miały własne komendy.

Ale w mniejszych miastach, jak Huddersfield, Barnsley,

Dewsbury, Wakefield, Halifax, też działały niewielkie jednostki.

Mówiło się, że śledczy w miastach

są o wiele bardziej bezwzględni w akcji.

Myślę, że uważaliśmy się za lepszych,

bo byliśmy elitarną miejską jednostką policyjną.

Funkcjonariuszy z hrabstwa mieliśmy za poganiaczy osłów, wyrywaczy chwastów…

krótko mówiąc, wieśniaków.

Nazywali nas ważniakami z miasta.

Zawsze mówili: „Gliniarza z Leeds poznasz po tym, że mówi przez zaciśnięte usta.

Mówią tak”. Tego rodzaju uwagi.

„I zawsze mają dużo pieniędzy”.

„Mam mieszkanie w Marbelli”.

„Świetnie, sir”.

W 1974 roku niewielkie gminy

oraz miasta Leeds i Bradford połączyły się z hrabstwem.

Większa jednostka była mniej zgrana.

Funkcjonariuszy przenoszono.

Tym samym relacje policji ze społecznością,

znajomość przestępców, prostytutek,

a także informatorów,

zagubiły się gdzieś przez to połączenie.

Aż tu po raz pierwszy

trafił nam się seryjny zabójca.

W tamtych czasach zawód policjanta był całym życiem, a nie pracą.

Wszyscy byli poirytowani i zaniepokojeni, bo nie mogli rozwiązać sprawy.

Trzy morderstwa w tej samej okolicy, zbliżone okoliczności,

zwłoki pozostawione w podobnym stanie.

Znaleziono tylko ślady opon.

Policja przyglądała się wielu śladom opon,

ale mogły je pozostawić tysiące różnych pojazdów.

Trudno było to zbadać.

Należało zrobić zdjęcia i odlewy gipsowe śladów.

Namierzenie kierowców wymagało tysięcy różnych działań.

Ponadto nie mogli wiedzieć,

że przyglądamy się ich oponom,

bo na pewno by je zmienili.

Jaki profil zabójcy udało się stworzyć?

Bez wątpienia jest to agresywny człowiek,

być może mężczyzna w wieku 25–30 lat.

To zwykły facet z ulicy,

który z pewnością

krążył w okolicy Temple Town Road

i zapraszał kobiety do samochodu.

Jim Hobson pomyślał, że sprawca ma własny pojazd,

więc warto wysłać policjantów do Chapeltown,

by spisywali numery rejestracyjne aut, które pojawiły się tam w danym czasie.

Zaroiło się od funkcjonariuszy

spisujących mężczyzn,

którzy jeździli w pojedynkę.

Podejrzewam,

że sprawca wiedział

o wzmożonym zainteresowaniu policji.

Przeniosłem się do West Yorkshire z hrabstwa Devon.

Awansowano mnie na inspektora.

Ludzie myśleli: „Co to za kornwalijska ciota?”.

Nie byłem z Kornwalii…

i nie byłem ciotą.

KWIECIEŃ 1977 ROKU

Pamiętam, że byłem

z rodziną w Yorkshire Dales.

Wrócili do domu

przez Wakefield, gdy zadzwonił telefon.

„Mamy zabójstwo Rozpruwacza”.

Ciało 33-letniej Patricii Atkinson

znaleziono w jej własnym mieszkaniu w Bradford.

Pierwsza seria zabójstw nastąpiła w Leeds.

Do kolejnego doszło w Bradford.

Dziś liczbę policjantów szukających zabójcy Patricii Atkinson,

którą widziano ostatnio, gdy wychodziła z Carlisle Hotel w sobotnią noc,

zwiększono do stu.

Była prostytutką.

Zabójstwa prostytutek to szczególny rodzaj zbrodni.

Zazwyczaj zabójcą okazuje się

człowiek znany ofierze.

W przypadku, kiedy od początku jasne jest,

że zabił nieznajomy,

dochodzenie jest o wiele trudniejsze.

To już czwarta kobieta zamordowana w promieniu 16 kilometrów

w ciągu ostatnich 18 miesięcy.

Zapytałem nadinspektora Johna Domaille'a, czy istnieje związek między jej śmiercią

a trzema niewyjaśnionymi zabójstwami.

- Brutalne morderstwo, prawda? - Bardzo brutalne.

Czy to możliwe, że sprawca jest szaleńcem?

Niewykluczone.

Zrozumiałem, że zabójca będzie mnie obserwował,

więc się nie patyczkowałem.

Jakim tropem podąża policja?

Wiem, że wielu okolicznych mieszkańców

znało tę panią.

Mam jej dziennik.

Wymienia w nim mnóstwo nazwisk.

Chciałbym z nimi porozmawiać.

Będę ich namierzał.

Myślę, że dla niektórych korzystniej byłoby

zgłosić się do mnie,

nim zacznę ich przesłuchiwać w sprawie znanych mi faktów.

Wiadomość o zabójstwie Patricii

wywołała natychmiastową reakcję.

Chodziłam do szkoły tańca przy tej samej ulicy.

Wiedziałam, które to mieszkania

i że w tamtej okolicy

znajdowały się na wpół zrujnowane kawalerki.

Trudne położenie Patricii bardzo mnie poruszyło.

Nagle poczułam się osobiście dotknięta tą sprawą.

Do zabójstwa nie doszło nocą w szczerym polu.

Ktoś wszedł do kamienicy

i do pokoju ofiary.

Pewnie spojrzała mu w oczy i pomyślała, że nic jej nie grozi.

Zaprosiła go do domu,

gdzie zabił ją w jej własnych czterech kątach.

Patricia Atkinson

była pierwszą ofiarą zamordowaną we własnym mieszkaniu.

Znaleziono krwawe ślady butów

na wykładzinie przy drzwiach.

Na podstawie ich rozmieszczenia można było wnioskować,

że sprawca podszedł do drzwi,

spojrzał na ułożenie ciała i wrócił, by je poprawić.

Odlew buta pasował do śladu na Emily Jackson…

…matki trojga dzieci.

Podobnych butów było jednak bardzo dużo,

więc uznano, że nie warto

podążać tym tropem.

Kiedy usłyszałam o makabrycznej śmierci tej kobiety,

zrozumiałam, że tak naprawdę nie wiem, co dzieje się na świecie.

Byłam naiwną, skrytą, szczęśliwą dziewczyną.

Chyba pierwszy raz pomyślałam:

„Muszę wiedzieć, jak żyją kobiety i jak radzą sobie z ubóstwem”.

Chciałam być reporterką.

Zaczynałam nowy etap jako pełna optymizmu osiemnastolatka.

Chciałam zmienić świat.

Praca w gazecie mnie rozczarowała,

gdyż działano tam według schematów.

Nam przydzielano rocznice ślubów, spotkania działaczek, wystawy kwiatów.

Mężczyźni dostawali zbrodnie i inne ciekawe historie.

Wtedy zaczęłam mieć wątpliwości co do sposobu,

w jaki przedstawiano te kobiety.

Prasa i policja sugerowały,

że sprawcą jest mężczyzna, który nienawidzi prostytutek.

Po takich opisach miałyśmy zakodowane, że jeśli nie jesteśmy kobietami

od wielu „kawalerów”, nic nam nie będzie.

Właśnie wtedy wszystko się zmieniło.

LIPIEC 1977 ROKU

To była sprawa na zupełnie inną skalę.

Jayne MacDonald…

szesnastolatka.

Prawdziwa tragedia.

Ciało Jane znaleziono na tym placu zabaw przy Reginald Street,

ale policja uważa, że nie zabito jej w tym miejscu.

Ślady na trawie sugerują,

że zwłoki przywleczono tu po zabójstwie.

Na miejscu zapytałam,

nim policjanci cokolwiek powiedzieli, „Jayne nie żyje, prawda?”.

Wydawali się nieco zaskoczeni.

Założyłam, że… Wiadomo, jacy są młodzi.

Pewnie zgadała się z chłopcami z samochodem i mieli wypadek.

Nie wyobrażałam sobie nic gorszego.

- Nie… - Nie myślałam o zabójstwie.

Nie Jayne.

DWA MIESIĄCE I TRZY DNI OD POPRZEDNIEGO ZABÓJSTWA

Jayne nie była prostytutką jak poprzednie ofiary.

Mieszkała z rodziną i pracowała w sklepie.

Wracała przez Chapeltown do domu sama, późną nocą,

więc zdaniem policji Rozpruwacz mógł ją wziąć za prostytutkę.

Boję się teraz chodzić do sklepów w pobliżu Chapeltown.

To przerażające. Nie pozwalamy dzieciom się tam bawić.

Czy okoliczni mieszkańcy uważają,

że zabójstw dokonał ten sam człowiek?

Nie wiemy, bo Jayne różniła się od poprzednich ofiar.

W niczym ich nie przypominała.

Nie wypuszczamy dzieci z domów.

To wstrząsające. Taka piękna młoda dziewczyna.

Nawet policja z West Yorkshire była dość zaskoczona.

Do tamtej pory sprawy dotyczyła

kobiet prowadzących się w określony sposób.

Niewinna dziewczyna z całkiem zwyczajnej rodziny…

zginęła.

Poszedłem ją zidentyfikować.

OJCIEC JAYNE

Wstrząsnęło to mną. Później…

Są zrozpaczeni…

W strasznym stanie.

Mąż czuje się fatalnie.

Dziś rano zrobiłem mu zastrzyk ze środkiem uspokajającym,

ponieważ był w rozsypce.

Mężczyźnie trudno się z tym zmierzyć.

FLEET STREET, LONDYN

Pierwszy raz sprawą zainteresowała się prasa krajowa.

Jayne była piękna.

Miała 16 lat.

Co więcej, policja podkreśliła różnicę

między zabójstwem Jayne a reszty kobiet.

Nazwali ją pierwszą „niewinną”.

Temat pojawił się teraz na pierwszych stronach gazet.

Poprzednie morderstwa dotyczyły prostytutek,

a tu nagle trafiła się niewinna ofiara.

MAKABRYCZNE ZABÓJSTWO SZESNASTOLATKI PRZEZ ROZPRUWACZA

Niespodziewanie wokół sprawy zrobiło się głośno.

Ludzie gorliwie udzielali informacji.

Poszukiwania zabójcy miejscowych prostytutek

były teraz na ustach całego kraju.

Sprawie poświęcano coraz więcej czasu.

Stała się najważniejszym tematem.

Nadinspektor uznał,

że dłużej nie może to tak wyglądać.

Należało coś zmienić.

George Oldfield, szef wydziału

dochodzeniowo-śledczego w West Yorkshire, przejął dowodzenie nad śledztwem.

W odpowiedzi na rosnące niezadowolenie

ze sposobu prowadzenia sprawy

ściągnięto nowy zespół pod kierownictwem George'a Oldfielda.

Jak chciała wrócić do domu?

Naszym zdaniem chciała przejść Beckett Street

do skrzyżowania z Harehills Road.

Na komendzie zapanowała konsternacja,

gdy szefem został nagle George Oldfield.

Wszystkich zaskoczyło to,

że niespodziewanie przeniesiono kogoś do miasta,

chociaż sprawą zajmował się Jim Hobson.

Nie powiedziałbym,

że był idealnym kandydatem na zwierzchnika.

Był… typowym ponurakiem z Yorkshire.

George'a uważano za człowieka z prowincji,

który nagle zajął się miejskimi zbrodniami.

„Wyjaśniliśmy o wiele więcej spraw zabójstw.

Jak on sobie poradzi?”

Nie będzie łatwo.

Przed nami żmudna praca,

przesłuchiwanie mieszkańców.

Ale nie ma innego wyjścia.

Dzień dobry.

Znów zbieramy informacje

dotyczące zabójstwa z sobotniej nocy.

Ofiarą była Jayne MacDonald. Mieszkała przy Scott Hall Road.

Znała ją pani?

- Nie. - Rozumiem.

Dziś 250 śledczych przesłuchuje mieszkańców Keighley, Bradford i Leeds.

Nietrudno odgadnąć panujące tu nastroje.

SCOTT HALL MÓWI: POWIESIĆ ROZPRUWACZA!

Trudno wyjaśnić ludziom z innych stron,

jaki to miało wpływ na mieszkańców.

Pojawiło się realne zagrożenie.

W rejonach ataków Rozpruwacza panuje ciągły strach.

Czy kobiety się boją?

Bardzo. W pubie wszyscy o tym gadają.

Powinni go wreszcie złapać.

Ta sprawa niepokoi wszystkie kobiety, które tu mieszkają.

Gdy zginęła Jayne MacDonald,

policja nie była bliżej schwytania zabójcy

niż w dniu morderstwa Wilmy McCann.

W latach 70. każda próba identyfikacji

na podstawie krwi i płynów ustrojowych opierała się na grupach krwi.

Ponad połowa ludzkości ma grupę krwi 0.

Następna w kolejności jest grupa A,

później B…

i wreszcie AB.

Sześćdziesięciomilionowy kraj

to olbrzymie pole poszukiwań.

Co więcej, sprawca nie pozostawił spermy ani śliny.

Nie było na czym się oprzeć.

POLICJA Z WEST YORKSHIRE

Nic dziwnego, że śledczy byli zdesperowani.

Policja postanowiła stworzyć okazję

do schwytania zabójcy.

Pierwszy raz w Yorkshire Evening Post pojawił się list do sprawcy.

WIADOMOŚĆ DLA ROZPRUWACZA

„Zabiłeś już pięć razy.

W niecałe dwa lata zmasakrowałeś pięć kobiet w Leeds i Bradford.

Mówią, że kieruje tobą straszliwa nienawiść do prostytutek.

Nienawiść ta każe ci ciąć i tłuc ofiary.

Ale w niedzielę ta chora nienawiść doprowadziła do nieszczęścia.

Na twojej drodze stanęła niewinna szesnastolatka,

wesoła, przyzwoita dziewczyna z klasy robotniczej,

z porządnej rodziny.

Jak się wczoraj poczułeś czytając,

że twoja krwawa krucjata przeciw prostytutkom

przybrała tak tragiczny obrót?

Że twój mściwy nóż dosięgnął tak niewinnego celu?

Choć niewątpliwie jesteś chory umysłowo,

musiałeś poczuć lekkie wyrzuty sumienia,

gdy usuwałeś ślady krwi Jayne”.

Czy Rozpruwacz znów zaatakuje?

Istnieje taka możliwość.

Pytanie tylko, kiedy i gdzie.

Gdy w niedzielę rano dzwoni telefon, zawsze się boję,

że znów się zacznie.

LIPIEC 1977 ROKU

W lipcu 1977 roku

pojawiła się wiadomość, że w Bradford zaatakowano kobietę.

Nazywała się Maureen Long.

Otrzymała cios w potylicę.

Została dźgnięta cztery czy pięć razy.

Rozpruwacz znów zaatakował.

Tylko nie to.

Nie mogliśmy w to uwierzyć.

Zrozumieliśmy już,

że kontakt z tym człowiekiem oznaczał śmierć.

Nie słyszeliśmy, by ktoś ocalał.

Maureen Long to pierwsza ofiara Rozpruwacza, która przeżyła.

Nareszcie przełom.

Mieliśmy ofiarę, która przeżyła i mogła nam o tym opowiedzieć.

Napisy: Agata Jakubiec

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.