All language subtitles for La.Femme.de.mon.Frere.2019.FRENCH.WEB.HE.Polish

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic Download
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
cs Czech
da Danish
nl Dutch
en English Download
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French Download
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian Download
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soranî)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian Download
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish Download
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

Przykro mi....

to nie jest zbyt interesujące.

Nie pojmuję... w ogóle nie rozumiem,

dlaczego marnowała pani czas na rozważania,

które, moim skromnym zdaniem,

prowadzą do oklepanej teorii

opartej na wątpliwych przesłankach.

Oklepanej? Bez urazy, Lise,

nie zauważyłem, by twoi doktoranci wnieśli coś odkrywczego.

Wiemy, że surowo oceniasz filozofów nowej fali,

a zwłaszcza filozofki, ale sądziłem,

że twój profesjonalizm weźmie górę nad lękami.

Ja w zasadzie zgadzam się z Lise.

Chyba idziemy tu na łatwiznę.

Weźmy rozdział 7.

Przy okazji - 9 rozdziałów w doktoracie?

Dużo.

Rozdział 7, „Dominujące rzeczywistości”,

to liryczny esej! Dziwne, że pan to puścił.

Tomasz z Akwinu przemówił z sarkofagu,

niezdolny do sformułowania opinii nie po myśli szefowej.

Wyraziłem zastrzeżenia.

Jeśli dyskusja ma się toczyć w tym tonie,

to twoja protegowana

poniesie karę za twój błąd w osądzie.

- Wszystko gra? - Święta bez ciebie będą miłe!

Nie zaczynaj!

Mój brat jest szczęśliwszy bez ciebie.

Spytaj André, czy według Nietzschego

roztrwonienie spadku syna

na cycki dla Melanie, która potem go rzuciła

i na zakup kabrioletu

było dobrym wyborem egzystencjalnym!

Życzę panom miłego dnia!

- Gilles! - Tak?

Ona nie będzie pracować w wydziale. Po moim trupie!

To nic. Kobiety w tym wieku...

Gratuluję, Sophio.

Należysz do 1% ludzi mogących się pochwalić doktoratem.

Witaj wśród nas.

DYNAMIKA RODZINNA I POLITYCZNA U KONTYNUATORÓW A. GRAMSCIEGO

UNIWERSYTET NOTRE-DAME NAJLEPSZY PRACODAWCA W QUEBECU

MIŁOŚĆ MOJEGO BRATA

- Hughes! Jak tam? - Cześć.

- Miło cię widzieć. - Nawzajem!

- W golfie, no proszę! - A tak.

Później będę śpiewać.

Im gorzej im idzie, tym lepiej dla mnie.

Odmawiam picia alkoholu z kubka.

Mniej się zastanawiasz - lepiej wyglądasz i się czujesz.

- Może tak jest z kobietami. - Tak.

Naszą małą władzę daje nam tylko ciało.

Mężczyznom - cała reszta.

Wybierz piękną dziewczynę.

Joanie!

Prawdziwy męski wybór. Świetny przykład.

Głupia jak but, niesympatyczna,

interesuje się tylko astrologią,

ale facetów urzeka. Poderwałaby fizyka-noblistę,

bo w liceum chciał ją bzyknąć.

Ja taki nie jestem.

Wiążesz się ze świruskami, które grożą ci śmiercią.

Utkniesz przy przeedukowanej siostrze

i jej siedmiu kotach.

Dołujące!

Praktykuj radosny nihilizm, jak ja.

Odetnij się od swoich uczuć.

Ignoruj je. Aż przestaniesz cokolwiek czuć.

Powiedział psycholog ministra gospodarki!

To ja.

A propos gróźb...

- Jestem w ciąży. - Co?

Super!

Cześć, Annabelle!

Synek w porządku?

Bardzo inteligentny. I nie mówię tak, bo jest mój.

Bierze dwie rzeczy i uderza jedną o drugą.

Ma pół roku!

Niebywałe!

Jestem stworzona do macierzyństwa. Ty tego nie rozumiesz.

Jak się czuj ojciec?

- Dobrze. - Proszę!

Zgubiłam wątek. Co u ciebie? Kepsko wyglądasz.

Cool.

Zmarnowałam 8 lat na studia i nie dostałam etatu.

Wątpię, czy coś się zwolni.

W mojej dziedzinie wykładowcy uczą do setki.

Mieszkam u Karima, bo jestem spłukana.

- A nie przez Petera? - Z nim koniec.

Jak mogłaś zaufać skaterowi?

Powinien mieć sportsmenkę. Jesteś za mądra.

Już ma nową? Szczuplejszą ode mnie?

Nie wiem. Taka do niego pasuje.

Jestem wysportowana.

Czyli tata w formie?

Jak zdefiniować wysportowanie? To nieokreślone jak alkoholizm.

- Czuje się dobrze czy super? - Super.

Nie jestem bardzo wysportowana.

Nie do przesady.

- Odwiedź mojego syna. - Nie umiem rozmawiać z dziećmi.

Z takim maluchem nie trzeba.

Zjemy, pogramy w karty, obgadamy znajomych.

Jak wtedy, kiedy chodziłam z Karimem.

- Raczej sypiałaś. - Nie czepiaj się słów.

Karmię, więc mam wielkie piersi.

Jak sztuczne. Dotknij.

Lubię Marcela. Miło, że jest w formie.

Jak sztuczne.

Brałam antydepresanty.

Zaburzają pamięć. Przecież wiesz, psychologu.

Przypomnę ci.

Wymyśliłaś samobójstwo ojca,

bym miał poczucie winy, że cię rzuciłem.

- Jestem wariatką. - Dość!

A te leki nie zaburzają pamięci.

- Wcale tak nie było. - Dobrze.

Twój brat z kimś jest?

- Masz męża i dziecko. - Moralistka.

- Olej go. - Chciałabym.

Ale ma olbrzymi członek. Chemia!

No i byłybyśmy szwagierkami.

- Potańczmy. - Prędzej umrę.

Kocham cię.

Sześć, cztery, jeden...!

Szczęśliwego Nowego Roku!

Jaki dziś dzień?

Wtorek... Praca!

MISECZKA UŚMIECHÓW NA POCZĄTEK DNIA

Wiem, wiem.

W ostatnim tryptyku,

pt. „Chimera fetyszystka i tryton”,

Sylvie Christal daje dowód

swojej pasji podróży.

Mają państwo pytania? Nie?

Dzień dobry. Mam na imię Francine.

Jestem skarbniczką sekcji Towarzystwa Emerytów

i mam pytanko finansowe.

Mówię to z powodu mojej funkcji. Skarbniczki.

- Nie wie pani, kim jest skarbnik. - Wiem.

To osoba prowadząca księgę...

- Jak wyjaśnić? - Wydatków?

Tak, ale zakupów również.

Pani pytanie?

Dotyczy świata sztuki.

Obraz pani Christal,

np. ten z czarnym, który trzyma ją za...

Przypomina mi ilustracje do serii książek „Jeźdźcy umysłu”.

Wie pani.

To znana seria.

Ale wy, młodzi, lubicie tylko gry wideo.

Przepraszam, że przeszkadzam.

Dzwonili ze szpitala.

Tata miał poważny wypadek.

Wciągnęła go dmuchawa do śniegu.

- Co? - Dmuchawa!

Do śniegu?

Chciałabym z tobą jechać, ale mam tu grupę.

No tak, wycieczka. To ważne.

Chyba że...

- Sprawa jest pilna, proszę iść. - Dziękuję.

Przykro mi. Przypadki życiowe...

Powiedzieli, czy to mała dmuchawa

czy duża?

Śledczy jeszcze nie wiedzą.

Dziękuję.

Czy picie nie jest aby dozwolone od 16.00?

- A to jeszcze nie? - Dopiero 15.00.

Czy wolałabyś...

pływać w basenie z wymiocinami

czy z dżdżownicami?

- Wymiociny moje? - Tak.

Filmiki z kotami czy z psami?

To okrutne! Nie umiem wybrać.

Musisz.

To jedno z kryteriów,

według których definiują się ludzie Zachodu.

Asterix czy Tintin? Freud czy Jung?

Stonesi czy Beatlesi?

Durne pytanie. Muzycznie są różni.

Fakt.

Gdybym był kobietą, nie umówiłbym się

z facetem lubiącym Beatlesów, koty i Tintina.

A dlaczego?

Bo taki ktoś jest bierny i podległy.

„Przestrzegam przepisów. Obie ręce na kierownicy”.

Facet jest wewnętrznie martwy.

Czyli wybrać amatora Stonesów,

psów i...

Asteriksa.

Żeby cierpieć całe życie?

Nie!

Złamie ci serce, a po latach, choć go nienawidzisz,

urzeknie cię znowu

taktyką szczegółu.

Np.: „Pamiętam twoją niebieską sukienkę z pierwszej randki”.

Jacob McSween.

Jacobie McSween! Przeklinam cię!

Dołujące!

Jaki jest wzór

na związek stabilny, ale ekscytujący?

The Kinks, koty i Bronsky.

- Dlaczego? - Bo to moja kombinacja.

- Wygrałem 200 $! - Co?

Moje drogie dzieci!

Tak się cieszę! Nigdy mnie nie odwiedzacie.

Przecież jesteśmy.

Kiedy dzwonimy, mówisz: „Nigdy nie dzwonicie”.

Bo nie dzwonicie.

Ile osób po trzydziestce co tydzień jedzie godzinę do rodziców?

- Z naszych znajomych nikt. - Wasi znajomi to idioci.

Radykalnie!

Oddają rodziców do domu starców, na pastwę złodziei!

Ja nie zdechnę w takim miejscu.

Jakich złodziei?

Co ci mają ukraść? Długi?

W moim kraju tak nie było.

Rodzina mieszka razem.

Tu jest twój kraj.

Wolę się zabić niż żyć ze starymi.

Groźby pani Bovary!

Ty jesteś stary.

- Idźcie do diabła! - Nie.

W domu zapanował totalitaryzm?

Przyjechaliście tylko do mamy. Mnie kochacie mniej.

Właśnie, gdzie mama?

Jej nie pytacie, gdzie ja jestem.

Pójdą ci w tyłek.

Dzięki!

Oczywiście jest powód.

Ustalmy, dlaczego społeczeństwo

przedstawia wiedzę jako coś smutnego.

Może dlatego, że wiedza jest trudno dostępna.

Przyszłam w sprawie implantów.

Jeszcze nie wiem, jakie mają być.

Chce mieć większy biust.

Myślę o tym od dawna.

Młodsza nie będę.

Czemu aktywistki w moim wieku

strzygą się na jeża i noszą męskie stroje?

Wyglądałyśmy jak gang.

- Zabierz go. - Fidel!

Chodź, ona cię nie lubi.

Mam uczulenie.

- To nie powód do agresji. - On zaczął.

Przestań się złościć.

Jesteś zmęczona.

Mój syneczku!

Syn marnotrawny. Zabijcie tłuste cielę!

Tata w kuchni?

Mógłby włączyć okap. Hichem, okap!

- Okap! - Co?

Głuchy. Tu cuchnie tłuszczem!

- Nic nie zjadłaś. - Nigdy nie je.

- Puree? - Nie!

Jestem gruba. Mam magiczną moc po siostrach taty.

- Jaką? - Tyję na samą myśl o jedzeniu.

Jesteś jeszcze w dobrym momencie.

Przez pół życia czujemy się grube, przez drugie pół stare i grube.

Czym się teraz zajmujesz?

Badaniami.

Rozmyślaniami.

- Szukasz pracy? - Tak.

- Gdzie? - W wielu miejscach.

- Na przykład? - W Ośrodku Badań...

Socjologicznych.

- Montrealu. - Północnego.

- Kłamiesz. - Nie!

Zanim doczekasz się idealnej posady, weź coś skromniejszego.

Trzeba wysiłku, by osiągnąć cel. Spójrz na brata.

Nie porównuj nas.

- W domu wzoru nie miałam. - Tatę bolą plecy.

- Jak każdego. - Ja pracuję!

- Dawny komunista gra na giełdzie. - Inwestuje emeryturę.

Jakie masz stanowisko w swojej zmyślonej firmie?

Dziś zarobiłem 200 $, a ty?

Nie chce o tym mówić, dajcie jej spokój.

Co śpiewasz?

- Znasz Karimę, córkę Abdu? - Tak.

- Jest sama. - Karim i Karima!

- Nie, dziękuję. - Wystarczy.

Jesteś bystry i przystojny. W młodości bym się zakochała!

- Upiorne! - Naprawdę jest przystojny.

Fakt. Zmieńmy temat.

Seks dla seksu w końcu nuży.

Musi być dreszcz!

Ponieważ, moje dzieci...

seks to przede wszystkim intymność. Wasza matka i ja...

Pogadajmy o nudnych rzeczach, jak normalna rodzina.

Dziwny jesteś.

- Nie nazywaj ojca wariatem! - Nie nazwała.

Nie jestem głuchy. Ojca trzeba szanować!

Ponieważ już nie uprawiam...

- myślałem o seksie. - Mamo, powiedz coś!

Posłuchajcie, to zabawne.

Myślałem ogólnie. Lenin powiedział:

„Ekscesy”...

„Ekscesy w życiu seksualnym

to oznaka burżuazyjnej degeneracji”.

Zgodnie z tą logiką waszą matkę i mnie

wysłano by do gułagu.

Kurde.

Gdy byliśmy małżeństwem...

Pokazaliście nam, że rozwód to klucz do harmonii.

Tak, i to normalne, że tata od 20 lat mieszka w garażu.

Przez nas dzieci mają traumę.

Tarta z mandarynkami.

Talerz.

- Ja nie chcę. - Kawałeczek.

- Czekaj. - Za dużo.

Dziękuję.

Trochę więcej!

Pyszne, tato.

Z subtelną nutą kwiatów pomarańczy...

zakamuflowaną obfitością jajek.

Zapach spod pachy!

Do licha z wami! Już wam niczego nie ugotuję.

Dlaczego ludzie ryzykują czytanie w poczekalni?

Magazyny są pokryte mikrobami!

Mam palpitacje serca.

Przed menopauzą zawał ci nie grozi.

- Może to częstoskurcz nadkomorowy. - Dość tej samodiagnozy!

Super, że wyleczyłaś się z SM.

To choroba wieloobjawowa.

Gdybyś miała wybrać: toczeń czy borelioza,

co byś wolała?

- Dzień dobry. Sophia? - To ja.

- Chodź ze mną. - Odpowiedz.

Toczeń.

Muszę zapytać. Na pewno chce pani przerwać...

Tak.

- Ile pani ma lat? - 35.

To będzie druga aborcja, tak?

Tak, ale pierwsza się nie liczy, miałam 19 lat.

Warto pomyśleć o antykoncepcji.

Każda aborcja zwiększa ryzyko powikłań

w następnej ciąży.

Nie chcę dzieci. Świat jest zbyt smutny.

Podczas zabiegu chciałabym dostać morfinę.

Przepisze mi pani jakiś środek przeciwlękowy?

Będę go potrzebować po.

- To zły pomysł. - Pilnuj swoich spraw.

Lekarz przepisał pani takie leki?

Nie, ale spróbowałam od koleżanki.

- To był Cloxazolem. - Cloxazelam.

- Cloxazolime. - Cloxazolam.

Nie mogę tego pani przepisać.

- Uprawia pani sport? - Tak, często.

Chłopak odwiezie panią po zabiegu?

- Nie. - Nie. Tak.

Jestem jego bratem. Tzn. siostrą.

Proszę zaczekać obok.

Za kilka minut przyjdzie po panią pielęgniarka.

- W porządku? - Tak.

Przepraszam.

To zabrzmi głupio, ale mam wrażenie, że się znamy.

To nie podryw, serio.

Spaliśmy ze sobą.

Pamiętałbym.

To było dawno. Tuż po moim przyjeździe.

Było dobrze? W sensie...

- Wybacz, że nie zadzwoniłem. - Miałam chłopaka.

To ja nie zadzwoniłam.

Éloise.

- Karim. - Wiem.

Lubię tę lekarkę.

Bardzo!

Gdybym była facetem, poderwałabym ją.

Z takimi powinieneś się spotykać, a nie z wariatkami.

Jest doskonała.

- Ale to... - Tak.

Pogięło cię?

Powiedziałaś, że powinienem z nią być.

Z taką jak ona. Nie z nią. Jest różnica.

Dobrze, dobrze.

Wybacz, ale jaki popapraniec

podrywa lekarkę,

która zrobiła aborcję jego siostrze?

- Ja. - Cicho.

Psujesz mi cenną chwilę na morfinie.

Pomogę ci wybrać strój.

Dziś wieczorem...

chcę się kochać... ze sobą!

Ładne.

Ta. Dobrze.

Dzwoń, jeśli źle się poczujesz albo będziesz mieć napad lękowy.

- Nie ma nic do żarcia. - Zamówię sałatkę.

Buziaki!

Kocham cię.

Świnia!

Ukradnij jej wziernik!

Lekarze nie trzymają ich w domu.

Weź coś medycznego.

Poczta!

OJCIEC I SYN UCZĄ FILOZOFII

KREDYT STUDENCKI: 48 000 $

SPŁACIĆ

KREDYT

- Ojciec Marii Antoniny? - Franciszek I.

- Franciszek I. - Tak.

Pytanie za 200 $. Jezioro ze słynnym potworem?

Loch Ness.

- Loch Ness. - Tak.

400 $. W którym mieście zginął John F. Kennedy?

Dallas.

Chyba w Memphis.

Źle. W Dallas.

Idiota.

Błona wokół serca to?

Osierdzie.

Mięsień sercowy?

Osierdzie.

Chciałem to powiedzieć!

Jakiego koloru są najgorętsze gwiazdy?

Naprawdę nie wiem. Pas.

- Niebieskiego. - Tego nikt nie wie.

Wszystko albo nic?

Zostanę przy tym, co mam.

I głosuj na nie w referendum, palancie!

Musimy kończyć.

Dużo tu kamienic, ale...

Ładny widok.

Wysepka się zmieniła.

To bardzo proste.

Dodajcie, ile chcecie.

Do smaku.

Plasterki pepperoni...

Wybierajmy produkty dobrej jakości.

Cała rodzina...

Nikt nie chce deportacji...

Megan Fox jest wspaniała.

Zwłaszcza gdy ogłosiła, że jest bi.

Jest, naprawdę?

Powinna była powiedzieć wcześniej.

Wskoczyłaś na 56 miejsce? Niesamowite!

Uśmiech i dobra osobowość.

Pewność siebie.

Ciało.

To mój drugi rok na liście.

Słońce masz w Wodniku.

To znak powietrzny...

W życiu trzeba mieć zasady.

- Pierwszą - z Karty. - Skąd?

To szacunek do siebie. A druga zasada?

Jak myślisz?

- Szacunek do iiii... - Nie wiem.

Do innych. Co robię, gdy pracownicy się spóźniają?

Nie jestem pracownicą.

Obciąganie to nie zdrada, a moja kobieta się złości.

- Fajny przykład. - Nie chcę być wredny,

ale muszę, bo rozrabiacie.

Ty się spóźniasz, Julie wygląda jak wywłoka. Dziwka!

Amadou robi długie przerwy. To jego kultura,

ale nie pozwolimy, by każdy zachowywał się jak w swoim kraju.

Steven, zdumiewa mnie,

jak lekko przyjmujesz idee neonazizmu.

Dziękuję! Naziści byli świetnie zorganizowani.

I nazywaj mnie Lil’ Stick. Teraz to jest moja tożsamość.

Nie ma sprawy, Steven!

WYPOWIEDZENIE

Ładnie pachnie.

To podkład dźwiękowy apokalipsy?

Agresywna muzyka.

Jak poszło? Mnie ona wygląda na oziębłą.

Jest taka? Udaje orgazmy? Ładna, ale pusta?

Nie. Sophia!

- Przepraszam. - Émilie!

- Éloise. - Tak, wiem.

To ja włączyłam muzykę. Zmienię, jeśli chcesz.

Obłęd!

Tamtego nie bierz do siebie.

To nie było o tobie. Ani o innej.

Mówię tak o wszystkich. Nie o wszystkich, ale...

Uwielbiam jazz.

Naprawdę.

Tylko byłam zaskoczona. Właściwie nie samym jazzem,

tylko tym, że słychać go tutaj.

Jasne.

- Nie wiedziałam, że mamy gościa. - Paliłaś tu?

Skądże.

Siostra mieszka tu, szukając sensu życia.

A jemu to pasuje.

Zmywam, piorę... kiepski jest w pracach domowych.

Za to nie płaci czynszu i je za darmo.

Klasyczne niewolnictwo.

Zjesz kolację?

Nie będę przeszkadzać. Wpadłam tylko na drinka.

- Zostań. - Tak.

Karim jest u siebie. Choćbym cię tu nie chciała.

A chcę. Jestem ci wdzięczna za aborcję.

- Zgadzasz się? - Nalegamy.

Pomóc ci?

Dwie noce z rzędu?

Nie znasz zasady trzech dni?

Tajemnica budzi pożądanie.

Tylko razem sypiamy. To wszystko.

- Może jest kobietą twojego życia. - Wyluzuj!

Czy... możesz odmówić.

Zgodziłabyś się, żebyśmy zjedli tylko we dwoje?

- Bez ciebie. - Tak.

To nie problem, bo...

dziś mam zamiar trochę popisać.

- Tak? - Odeszłam z ośrodka kultury.

Pierwszy krok do sukcesu.

Chcę napisać powieść.

O czym?

Nie wiem. Ale mnóstwo analfabetów publikuje swoje teksty,

na pewno nie jestem gorsza.

Jest trochę dziwna, prawda?

Doskonała.

Bez obaw, niedługo się wyniosę.

Co ty pleciesz? Zostań, jak długo zechcesz.

HOMO SAPIENS GŁUPIENS

Serio?

Nie jesteś u siebie.

BRAKUJE JEDNEJ OSOBY I ŚWIAT WYDAJE SIĘ BEZLUDNY

Przepraszam! Nie wiedziałam, że ktoś się kąpie.

Będzie impreza.

12,75 $.

Oddzwonię.

- Masz mleko? Bio? - Nie.

- Spotkałam Petera. - O, nie.

- Byłaś w tym stroju? - Tak.

Tylko nie Julia! Utyłam, będzie patrzeć ze współczuciem.

- To ja utyłam. - Nie brnijmy w ten tyłek.

Zaułek.

Jest laska, z którą ponoć nie spałaś.

Ty zdziro.

Powiedział...

„Amadeusz Mozart” z takim przekonaniem...

Remonty są stresujące!

Odradzam!

Firma musi dbać o różnorodny wizerunek.

Koleżanka kuzyna przyjaciółki mojej siostry...

36 lat beznadziei...

przespała się z nim.

Kolor ścian pasuje do szafek, a czy szafki pasują do blatów?

- Że też mam z nim dziecko. - Feministka.

- Wziął komórkę. - Nie noszą staników.

- Przespali się. - Za chuda.

Nie jesteś weganką. Masz zaburzenia!

„Wyjdź!”.

- Trauma. - Jak do prostytutki.

Trzeba się szanować!

Możesz randkować z każdym na świecie.

Np. w Afryce.

Nie. Tam nie mają tych urządzeń.

I rwie im się internet.

Na safari w RPA było strasznie. Groźnie.

Nawet owoce...

Jestem szczęśliwa!

są zatrute.

- Jesteś koleżanką Annabelle? - Nie.

- Masz dziecko? - Nie.

- Pracujecie razem? - Nie. Jestem kasjerką w banku.

Mam doktorat z antropologii. Nudzę się.

Zatrudniając cię, dali sznur, żebyś się powiesiła?

Masz chęć na dragi?

Szczęście przemierza ulice.

Ach, ten mit młodości.

Jakie piękne! Szykowne!

Wyprzedaże, wyprzedaże!

Jakbyśmy były w Saint-Tropez.

Przez mężczyzn wylewasz tyle łez.

Nie jesteśmy bardzo młode ani bardzo stare.

Więc jakie?

Ach, ten mit młodości!

Osiedlając się, ludzie niszczyli niezliczone gatunki zwierząt,

które przeżyły tam tysiąclecia.

Zasługujemy na zaszczytny tytuł

największych zabójców w przyrodzie.

Gorąco tu. Zapłacisz za ogrzewanie?

Jak tam? Dawno się nie widzieliśmy.

Tak, a w tych niekończących się dniach

potrzebowałam odpowiedzi na palące pytanie.

Słucham.

Gdyby ktoś ci dał...

obcinacz do paznokci...

Tak?

Znaleziony w norze ćpunów...

Mów dalej.

I gdyby zaproponował, żebyś obciął sobie nim paznokcie

w zamian za 5000 $ tygodniowo

do końca życia.

Tak?

Nora ćpunów! AIDS!

Super! Tak, myślałem o tobie.

Jestem gotów.

Wpadłem tylko na chwilę do domu.

Okej. Tak. Ja też.

Tak. Ja?

Nie, ty pierwsza.

- Dzwoniła Éloise. - Niespodzianka!

- O czym mówiliśmy? - O niczym.

Zajmę się wolontariatem.

To nie jest aż takie śmieszne.

Będziesz myła trędowatych?

Nieważne.

Idę, Éloise czeka.

Tak? Uważaj, braciszku.

Na razie jest miła,

ale okaże się Medeą.

Zmieni cię w kamień, a potem...

zobaczysz, że jest szalona, ale nie zdołasz się jej pozbyć.

Taka jest Meduza. Ale dzięki.

Wybierzesz się z nami do restauracji?

- Zero kasy. - Éloise zaprasza.

- Nie lubię, gdy za mnie płacą. - Od kiedy?

Przyjemnie! Wcale jak nie w umieralni.

Éloise chwali prawdziwie włoski klimat.

Skoro tak...

- Ona cię lubi. - Nie zna mnie.

Czytała twoją kartę zdrowia.

- Tak można kogoś poznać. - I kontrolować.

Spóźnia się. Pyszny chleb.

Nie spóźnia się. Chciałem spędzić chwilę z tobą.

- Przepraszam. - Tak?

- Prosimy o wodę. - Z gazem czy bez?

Bez.

Co to za islamista?

Jasmin. Grek.

Grasz Saturna w operze komicznej?

Wiellki ten kapelusz!

To podwójna randka?

Często chwalą mój kapelusz. Podwójna randka?

- Masz dziwną minę. - Cześć! Piękny kapelusz.

Zrobili go amisze.

Ślicznie wyglądasz!

Jestem Jasmin.

- Wszystko pasuje. - U ciebie też. Nawet oprawki.

Z promocji.

Wziąłem jedne do pracy i drugie w moim stylu.

Twój styl to...?

- Trudno się tu wcisnąć. - Przepraszam.

Jasmin ma wolny wieczór, zaprosiłam go.

To mój najlepszy przyjaciel.

I wcale ze sobą nie sypiamy!

Jest dla mnie jak brat.

- Jestem głodny. - Ja też.

Wybacz, denerwuję się. Nigdy tego nie robię.

Czego dokładnie?

Jasmin pracuje w szpitalu.

Lekarz?

Tak jakby. Mam najpiękniejszą pracę na świecie.

Akuszer.

Wiem, to nietypowe.

Być przy kobiecie w najważniejszej chwili życia...

Nawet dziś rano...

Przepraszam. Tak bardzo kocham dzieci.

Oddałbym wszystko, by doświadczyć macierzyństwa.

Nie znam nikogo wrażliwszego.

Uważasz, że poród to najważniejsza chwila w życiu kobiety?

- Nie powiedział tak. - Słowo w słowo.

Zamówimy?

Wybiorę przystawki. Bez łososia, mam alergię.

Ufacie mi?

- Tak. - Super.

Zna też niemiecki.

Przypominam, mam silne uczulenie na łososia.

Éloise mówi, że szukasz mieszkania.

Mój współlokator się wyprowadza.

Tak, Karim powiedział...

Wspomniałem, że ewentualnie...

- Gdzie jest toaleta? - Tam.

- W porządku? - Jasne.

Przepraszam.

- Byliśmy głodni. - Okej.

- Wszystko gra? - Tak.

Szlachetna panno,

słyszałem, że zrobiłaś doktorat. Na jaki temat?

Dynamika rodzinna i polityczna u kontynuatorów Gramsciego.

- O czym mówicie? - O niczym.

To ciekawe! Opowiesz o swojej teorii?

Nie chce mi się, pracowałam nad nią osiem lat.

Wolałabyś mieć stopę z galaretki

czy dłoń ze słomy?

O czym porozmawiamy?

Lubisz zagadki?

Szarady, gry słów? Posłuchaj.

Wytwórca tego nie potrzebuje, nabywca nie używa.

A użytkownik nie widzi tego ani nie czuje.

- Co to jest? - Nie wiem.

Pomyśl. Wytwórca nie potrzebuje, nabywca nie używa.

Użytkownik nie widzi ani nie czuje.

- Co to jest? - Nie wiem.

Trumna.

Zorganizowałam wieczorek lektury Foucaulta.

O, Michel Foucault!

Lekarze mają władzę biologiczną.

Dobre.

To nie z książki, tylko z wykładu.

W '97 r. wydano go drukiem.

Uważa, że Foucault ucieleśnia postmodernistyczną miernotę.

Nieprawda!

Nie lubię amerykańskiej interpretacji!

Nie znasz się, to nie gadaj!

Uwielbiam Foucaulta, choć trudno się go czyta.

Druga możliwa odpowiedź to nagrobek.

- O czym mówisz? - O mojej zagadce.

Wytwórca tego nie potrzebuje.

- Gdzie mój brat? - Poszli.

Éloise spieszyła się do apteki. Długo byłaś w łazience.

Zapłaciła.

Nie mogła chwilę zaczekać? Wszystko jedno.

Paczkę Risolo proszę.

Kazali mi się upewnić, że się nie rozchorowałaś.

Mnie trochę boli brzuch.

- Palisz? - Właściwie nie.

Ja palę tylko, kiedy piję.

Mogła zaczekać!

To ciasteczka. Mam nietolerancję laktozy.

Gdzie my jesteśmy?

Jak mogli sobie iść? Mam wracać na piechotę?

Nie podrywam cię, ale chcesz zobaczyć moje wino?

Tzn. moje mieszkanie.

Myślałem, że zemdlejesz.

To jest...

Tutaj.

- Nie mam gotówki. Będę winna. - Drobiazg.

Miałem po drodze.

Wiem, to nieodpowiedni moment...

ale...

gdy kogoś poznaję...

nie jestem...

Próbuję powiedzieć, że...

chciałbym...

ja nie...

Chciałbym cię zobaczyć. Znowu. Bo teraz cię widzę.

I nie lubię zagadek.

Aż tak.

- Nie. - Zły pomysł.

- Zły. - Nie wiem. Może.

Poradzisz sobie?

Cholerna rura!

Głupia rura!

- Tata myśli, że naprawi zlew. - Naprawię!

- Zapchał go fusami z kawy. - Służą do odtykania!

- Karim mówi inaczej. - Niech do mnie zadzwoni!

Nie wiesz, co robić.

To nic, mały dzynks przecieka.

I wszystko jasne.

Mama wezwie hydraulika.

Po co marnować pieniądze?

To łatwizna!

Tak jak układanie płytek?

Następnym razem się na was wypnę!

Niczego nie naprawię. Nie będzie wam do śmiechu!

- Ale zlew będzie działał. - Puść wodę.

- Co jest? - Poznamy dziewczynę syna.

Nieudacznik!

Chodźcie, dzieci!

Mój tata Hichem i mama Lucie.

Wreszcie!

Miło mi.

- Hej, siostro! - Cześć!

Jakie piękne!

Nie trzeba było.

Przemysł kwiaciarski niszczy planetę,

- ale kwiaty zdobią dom. - I to jak! Chodź się przywitać.

Cześć, Fidel!

Wiesz, jak się wabi?

- Przestań! - Co za agresja.

Uwielbiam psy.

Z wzajemnością!

- Co grałaś? - Nic.

Mam uczulenie.

- Sorry! - Spoko.

Chodź zobaczyć ogród.

- Będziesz miła? - Jestem.

- Przykro mi. - Z przyjemnością jem jajka.

Doceniasz moją kuchnię. Nie jak oni.

- Jak się poznaliście? - Przez kogoś.

Miło mi patrzeć na tak zżytą rodzinę.

Ja jestem jedynaczką.

- Chcesz dzieci? - Mnóstwo.

- Hichem marzy o wnukach. - Nie chcemy dzieci.

- Ja chcę. - Skąd te pytania o dzieci?

Trzeba nam więcej ludzi?

„Co poza narcyzmem składnia nas do rozrodu?”.

- Słowa brata. - Nie.

Tak. Jest przeludnienie. Po co nam więcej głupków,

spuszczających 10 l wody po każdym sikaniu?

Dzieci nadają życiu sens.

Jaki, jeśli zginiemy w wojnie jądrowej?

Życie sensu nie ma.

Podajcie chleb.

Ona...

- Sophia boi się... - Czego?

- Że przytyje. - To prawda.

Lubisz czerstwe żarty? Tata jest ekspertem.

- Jakie żarty? - Nieważne.

- Ciągle zrzędzisz! - Jestem w formie.

No, nie mogę spać,

syn promotora ukradł mi posadę,

mieszkam u starych, brak mi kasy i perspektyw,

na co tu narzekać?

Smutno jej, bo ma wszystko.

Szkodzi jej zgniły system!

Ludzie myślą, że pieniądze dają szczęście.

A nie. Pustka i smutek narastają.

Szczęśliwi są tylko oszuści.

Kurde, można być smutnym i nie winić kapitalizmu?

Nie wyrażaj się.

Nic już nie powiem.

Nie odezwę się, bo dzieci na mnie krzyczą!

- Nie gniewa się naprawdę. - To przez system!

Skończyłem!

To system oparty na strachu,

feudalizm niszczący klasę średnią!

Nic więcej nie powiem. To era ksenofobicznego protekcjonizmu,

demagogów i autokratów, odbierających nam wywalczone prawa!

Okap!

- Co? - Okap!

Nie jestem głuchy!

Gisele mówiła, że miasto szuka parkingowych.

Ja mam doktorat, do cholery!

Tu się nie klnie i nie gardzi pracownikami fizycznymi.

Akurat! Zawiodłabym was, zostając robotnicą.

Byłabyś dumna, gdybym pracowała w fabryce?

- Gdybyś to lubiła... - Czy byłabyś dumna?

Z twoim wykształceniem...

Nie nadaję się do pracy fizycznej. Lata nauki -

i po co? Nie wymienię nawet żarówki!

Edukacja to klucz do demokracji!

Wiedza to potężna broń.

Nie chcę psuć tęczowej lewicowej ułudy,

ale najpotężniejsza broń to kod do bomby atomowej.

Dość tego nihilizmu!

- Moja rodzina. - Każdy cierpi.

Ja mam sposób. Może i głupi, ale skuteczny.

Gdy mam zły nastrój, co nie zdarza się często,

uśmiecham się.

Wykazano, że podczas uśmiechu

uwalniają się korzystne hormony i wzmacnia układ odpornościowy.

Fascynujące!

Pomaga też bieganie.

Wyślemy cię na dwa dni do fabryki...

w Bangladeszu. Depresja minie.

Mnie dręczy ubóstwo.

Z pieniędzmi byłabyś szczęśliwsza?

Cierpiałabym na wyspie, usuwając cellulit laserem.

Z Kim Kardashian. - Kto to taki?

Celebrytka.

Pierwsze słyszę.

- Co ona robi? - Nic.

Zabiła kogoś?

Nie może być sławna bez powodu.

Tańczy, śpiewa, ma talent?

Tylko bogatą rodzinę i program w telewizji

Na pewno dorobili się na wyzysku.

Po co ich oglądać?

Nie wiem, zmieńmy temat!

Ona nagrała sex tape.

Co takiego?

Sfilmowała siebie i chłopaka

podczas wymiany płynów ustrojowych.

Ludzie to kupują? Gdybyśmy wiedzieli!

I to jest przykład sukcesu?

Nie!

Jeśli wystąpisz w porno, zabiję cię!

Nie mam zamiaru!

Moja córka, doktor, zachwyca się prostytutką!

Chyba chciała powiedzieć,

że lepiej być bogatą i smutną niż biedną i smutną.

Nie do końca, ale tak.

- Jestem ubogi i szczęśliwy. - Mama cię utrzymuje.

Nieudacznik ze mnie.

„O ja biedny!

Niezdolny do radości i spragniony uwagi.

Prześladują mnie, więc dręczę całą rodzinę!”.

Nie przychodzisz tu, nie zależy ci,

jesteś obcy w domu. Tak mówi tata.

- Tak? - Dajcie spokój!

Niczego nie lubisz, wszystko jest złe.

A najbardziej nienawidzisz siebie.

Uwsteczniasz się i winisz wszystkich dookoła.

Teraz jedzmy.

Cisza! Przemówił psychoanalityk. Bohater rodziny.

Dlaczego zgrywasz ważniaka? Komu chcesz zaimponować?

Miło było cię poznać,

ale mój brat to kobieciarz i prawie alkoholik,

więc się nie przywiązuj!

Przyprowadź siostrę.

No cóż.

- Życie. - Zaraz wrócę.

Pieprzyć to wszystko!

Nie klnij.

Czym zasłużyliśmy na takie kłótliwe dzieci?

Wróć do stołu, przeproś i do końca siedź cicho.

Za co mam przeprosić?

Sprowadzanie dzieci na świat jest nieodpowiedzialne.

Ale - co kto lubi.

Byłaś chamska wobec Éloise.

Ja - chamska?

Nie widzisz tego, bo seks wyłącza ci

ośrodek krytycznego myślenia w mózgu,

ale ona traktuje mnie z góry.

Nieprawda. To moje.

Osądzasz innych, by nie myśleć o własnym pustym życiu!

Tak, jasne!

I możesz grać męczennicę!

Nikt nie wybawi cię z problemów,

bo one nie istnieją!

- Męczysz mnie. - Wszystko cię męczy!

Podchodzę do niej z rezerwą,

bo stale jest miła. Książkowe zachowanie psychopaty!

- Jest wyjątkowa. - Nudna.

- Co? - Nic.

Inaczej niż ty, nie ocenia ludzi po ironii!

Przykro patrzeć, jak udajesz dojrzałego i tolerancyjnego.

Jesteś tak szczęśliwy ze swoją miłą dziewczyną,

że porzuciłeś ironię.

Kiedy jej pokażesz prawdziwą naturę?

- Moją naturę! - Tak!

Cieszysz się z nieszczęść innych!

Pacjenci nie muszą, a przychodzą,

bo ich do siebie przywiązujesz!

Jesteś nieznośna!

Już nie będę z tobą rozmawiał!

Jesteś agresywna! To mnie męczy!

Ty mnie męczysz!

Naciesz się! Za 3 miesiące dopamina odpuści

i będziecie tkwić w za dużym domu, pytając: „Co na kolację?”.

Będziecie marzyć o seksie z innymi!

A dwójce idealnych dzieci

każecie się uśmiechać, gdy będą się martwić o planetę!

To będzie sens waszego życia!

Spieprzaj!

Halo.

Latami pisała książkę

o psychice wielkich proroków.

Był wesoły rozdział o możliwej schizofrenii Jezusa.

Była błyskotliwa, ale samotna.

Jakiego miała raka?

- Krewetki na bekonie. - Ależ jestem głodny!

Na moim pogrzebie będzie prawdziwy szampan.

To wydarzenie, trzeba się wysilić.

Od kiedy wiedziała o chorobie?

Nie powiedziała nikomu. Nawet matce.

Cała ona. Wiem tylko, że bolał ją kręgosłup.

Ohyda.

Tak.

Dziękuję, kochanie.

Wyżej. Tak.

W lewo.

Tak.

Kiedy pojąłeś, że nie będziesz żył w świecie, do którego aspirujesz?

Że to się nie uda?

Nadal wierzę w rewolucję.

Ale teraz... jak to powiedzieć?

Pewnego dnia budzisz się bez sił.

Starzejesz się.

Wciąż myślę, że kiedyś wszyscy będą równi.

Ale jak to osiągnąć? Nie wiem.

Od odejścia twojej matki

nie chce mi się wysilać.

To nas łączyło.

Bardzo się boję.

W twoim wieku byłem szczęśliwy. Mieliśmy tyle nadziei.

Żal mi was.

Nie wiem, jaki świat wam zostawiamy.

Myślałem, że będzie lepiej.

Boję się dnia, gdy was nie będzie. Ciebie, mamy, Karima.

- Rozmawiałaś z nim? - Nie.

Przytul się, córeczko.

To czyhająca śmierć sprawia, że życie jest wspaniałe.

Już się nie boję. Umrę spokojny.

Rozejrzyj się.

Jak na syna pasterza - nieźle.

Tak. Tu Sophia, siostra Karima.

Może mnie nie pamiętasz...

Włoska restauracja, omdlenie, taksówka, woda?

Dużo wspomnień.

Chcę tobie... Nie, nie tak.

Chciałabym...

Wyskoczymy na drinka?

Na drinka, nie na randkę.

Nic uczuciowego. Drink.

Mogłabym też zobaczyć mieszkanie,

jeśli pokój nadal jest wolny.

Przy okazji się napijemy.

Jeśli mamy mieszkać razem... jako współlokatorzy.

Jeśli z pokojem się uda, też możemy się napić.

Więc oddzwoń. Albo nie.

Oddzwoń.

Co za grat!

- Jak się czuje mama? - Dobrze.

Jak to powiedzieć?

Masz za wysokie kwalifikacje do pracy, którą proponują.

Nie masz jednak doświadczenia w żadnej dziedzinie.

Tylko jeden pracodawca jest skłonny cię zatrudnić.

Może przycisk u góry?

Ładne mamy lato.

Trzy, dwa, jeden...

Pensja nie poraża,

ale zaczęłabyś za 2 tygodnie, umowa na rok.

Przedmieścia?

To koniec świata!

Trzeba jechać 45 minut.

Niektórzy z twoich przyszłych uczniów

ryzykowali życie, by się tu dostać.

Parę stacji metra to nic.

Albo... twoja mama mówiła,

że interesuje cię praca parkingowej.

Baw się dobrze. Zasłużyłaś.

Siadaj, nie gryzę.

Jak cię umalować? Gratis.

Chciałabym być piękna.

Zaufaj mi. Nie rozpoznasz się w lustrze.

Umalowałaś się? Tak. Wejdź!

Pięknie wyglądasz.

W sklepie robli makijaż za darmo.

Lubię gratisy!

Na każdych zakupach degustuję z półtora kilograma!

Jestem gwiazdą.

POŁOŻNA

To nie był mój pomysł.

- Napijesz się czegoś? - Wina.

Mam tylko Bailey's. Żartuję, wino też jest.

Myślałem, że to sygnał.

Jak dwa ptaszki, które wypadły z łóżka. Z gniazda.

Przyniosę kieliszki.

Obejrzę pokój i sobie pójdę.

Hej, ćwoku! Przepraszam.

Nie wiedziałem. Wybacz grubiaństwo.

- Alex. - Sophia.

Sama jestem grubiańska.

To nie randka.

- Nie u dziewczyny? - Nie jesteśmy razem.

Przestaniesz być prawiczkiem!

Sophia, Alex. Weźmiesz pokój po nim.

- Wyjeżdżasz? Dokąd? - Nie wiem.

Ale była impreza!

Tłum w opuszczonym budynku.

Dlaczego omija mnie zabawa?

Właśnie, dlaczego, dla kogo, dla ciebie!

Wylądowaliśmy w indyjskiej knajpie, a właściwie barze.

Byliśmy półnadzy, ja robiłem koktajle.

- A w powietrzu wirowały chlamydie. - Bingo.

Wyszliśmy na ulicę. Biłem się.

Zebraliśmy się pod wiaduktem.

Rozpaliliśmy ognisko.

W pewnym momencie trzymałem kota.

Przekimałem się u tatuażysty.

- Cudo! - Dzięki.

Puszczamy muzę i chlamy?

Sophia obejrzy pokój i wychodzi.

Jeden drink.

- Sarah... - Sophia.

Co robisz w życiu? Alex jest barmanem. Tymczasowo.

Obroniłam doktorat z filozofii politycznej.

Filozofia polityczna, czyli...

Filozof... na przykład...

Platon.

Spotyka się z politykiem.

- Nixonem. - Tak.

Co dalej? Co analizowałaś?

Dynamikę rodzinną i polityczną u kontynuatorów Gramsciego.

- Gramsci! - Czytałeś coś?

Artykuł. Chyba jego.

Streścisz? Nie ty.

Lojalność polityczna opiera się na modelu rodzinnym.

Im szerszy ma zasięg,

tym bardziej społeczeństwa są gotowe działać zbiorowo.

- Wszystko zaczyna się od rodziny. - To ważne.

- Alex nie chce dzieci. - Ja też nie. Wolność!

Pracowałam w galerii sztuki, teraz piszę powieść.

Może wyjadę. Do Tokio lub Lizbony...

Albo tu i tam. Na rok lub dłużej. Nie wiem. Jestem wolna!

Po trzydziestce jest super: wszystko jeszcze możliwe.

- To moje mojo! - Motto.

Trzydziestka to nowa dwudziestka.

Toaleta.

Seks!

Jaki dziś dzień?

Czwartek. Czwartek?

Piątek!

- Co się stało? - Cholera, w piątek pracuję!

Moja bluzka! Pożyczysz mi T-shirt i podwieziesz mnie do Longueil?

To daleko.

- Więc nie. - Pojedziemy.

Gotów!

Monogamia to koncept heteroseksistowski.

Nie będziemy razem. Nie łudź się.

- Było cool, ale... - Nie chcę cię.

Dzień dobry.

Mam na imię Sophia.

Będę was uczyć francuskiego.

Zacznijmy...

od rozpoczęcia.

Czyli od począku.

Wy...

czym się zajmujecie?

Możemy mówić?

Mówić, tak.

Porozmawiajmy.

- Nicole. - Olumide.

- Sarah. - Jestem Chris.

- Nazywam się Wissam Kamlih. - 32 lata.

- 38. - 40.

- 36. - 40.

- Prawie 37. - Mam 18 lat.

33 lata.

- Syria. - Iran.

- Kuba. - Chiny.

- Nigeria. - Meksyk.

- Syria. - Byłem inżynierem.

- Organizowałam imprezy. - Pracowałem w banku.

- Ubezpieczenia. - Zarządzanie firmą.

Zaczynam szukać pracy, oby w mojej dziedzinie.

Chciałabym zostać w turystyce.

- Telemarketing. - Informatyka.

Chciałbym podobną pracę.

- Najchętniej w banku. - Technik farmacji.

Tęsknię za krajem.

- Za rodziną. - Za rodziną.

- Rodzina. - Rodzice.

Mój ojciec.

Co się stało?

Bolą mnie plecy.

Przyszłaś do mnie z powodu bólu pleców?

Przepraszam za to, co się stało u moich rodziców.

Źle się czułam.

Tak naprawdę...

po prostu...

myślę...

że mój brat jest szczęśliwy.

Że ty go uszczęśliwiasz.

Nigdy nie widziałam go w takim stanie.

Jest dobrze.

Zawracam ci głowę bez powodu.

Pójdę już. To głupie.

Jest...

teoria w fizyce, głosząca,

że gdy dwa atomy wejdą w kontakt,

to są już nierozłączne,

nieważne, jaka je dzieli odległość.

A my składamy się z atomów.

Jesteśmy mieszanką atomów matki i ojca.

Składamy się z tej samej materii.

A ponieważ wszystkie dzieci,

dzieci wszystkich rodziców...

Jak to ująć?

Bracia i siostry składają się z tych samych atomów, więc...

też są połączeni.

I połączone są ich dzieci i wnuki.

I tak dalej. W nieskończoność.

Czyli nigdy nie jesteśmy sami.

Ale atomy to w 99% pusta przestrzeń.

Więc jesteśmy niczym.

Ale przynajmniej razem.

Nie martw się, każdego bolą plecy.

Należał do mojej babci.

On jej go dał, odchodząc.

Dziękuję.

- U Jasmina wszystko okej? - Tak.

- A u Éloise? - Też.

Co to jest?

Toster.

Jesteśmy niczym.

Mam ważne pytanie.

Gdyby...

ktoś ci zaproponował 7 milionów dolarów...

amerykańskich, nieopodatkowanych,

ale w zamian

musiałabyś wylizać całe ciało

tego człowieka,

zgodziłabyś się?

- Ma pasożyty? - Nie wiadomo.

Szybko! Odpowiadaj teraz.

Ohyda. Tak. Nie, cholera, nie!

Straciłaś siedem milionów.

Nigdy nie będę bogata.

Tłumaczenie: Karolina Bober

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.