Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Czech
Danish
Dutch
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
CIEŃ BESTII
I rzekł Bóg: "Niech sie stanie światłość".
I stała sie światłość.
A z pierwszym światłem narodził się pierwszy cień.
Cień nie był rozrzedzony przez światło.
Cień pozostał czysty.
Jak moja wódeczka.
Zaćmiewam światło i wzywam cień.
Powróć!
Panie Lambert.
Panie Quinlan, była mowa o rekompensacie.
W porządku.
Do usług.
Włosy.
Krew.
Zdjęcie.
O co chodzi? Przecież pan w to nie wierzy.
Idź do diabła.
Wkrótce wyrażenie "idź do diabła" straci sens.
Diabeł bedzie z nami.
Wyjdź, Quinlan.
Jacob, Jacob... Zawsze bałaganisz.
Przyszedłem po ciebie.
Vassey, Vassey...
Widziałeś. Wszystko widziałeś.
Nic nie widziałem.
- Oprócz cieni. - Cienie...
Panie, przebacz im grzechy.
I przyjmij ich do królestwa niebieskiego.
Jeden Bóg, teraz i zawsze.
Byli tam?
- Czy...? - Tak.
- Quinlan? - Tak.
Już po wszystkim.
Znalazłem to.
Victor Lambert.
Jego też zabiłeś?
- Już nie żył. - Był ofiarą?
Odprawili pierwszą część inwokacji.
Z drugą muszą zaczekać na zaćmienie słońca.
Quinlan nie żyje. Zło umarło razem z nim.
Nie doszukujmy się tu Bóg wie czego.
Był jedynie zagrożeniem politycznym.
Miał dostęp do ciemnych tekstów.
- Miał "Kompendium piekielne". - Bzdura.
Na ogół cenię sceptycyzm księży.
Sądzisz, że nic nam nie grozi?
Miał tu bilet do miasta Grand River.
Był tam i wrócił.
Quinlan założył nowa komórke?
Sprawdzę to.
Wysłuchasz mojej spowiedzi?
Czy szczerze żałujesz?
Nie najlepsza pogoda. Deszcz i 15 stopni.
Radio Grand River, jest 4.57.
Dwójka do bazy.
Dwójka do bazy.
Baza?
Dwójka do bazy.
Baza.
- Co jest, Eager? - Baza...
Jest piąta rano, wszyscy oprócz nas śpią.
Mów mi Maggie.
Baza, jestem przy cmentarzu. Mam tu...
Co jest, zapomniałeś kodu?
Zakłócanie porządku.
Zbadam to.
Zapiszę to jako 10-100. Przerwa na sikanie.
Bez odbioru.
Kto to?
Była mowa o rekompensacie.
Nazwisko!
Bez wygłupów.
Do usług.
O Boże!
- Co robisz? Już rano? - Tak, śpiochu.
Mam cie.
Dzień dobry, ciociu.
Cześć, Twardzielu. Co robisz na dachu?
Buduję obserwatorium na jutrzejsze zaćmienie.
A nie po to, żeby podglądać Ginger Kirke?
Sam pyta, czy nie będziesz podglądał Ginger Kirke.
Nie, ale może popatrzeć w teleskop.
Zejdź już na dół.
Czy musi wiedzieć, że tu nocuję?
Ma 12 lat. Ogląda "Melrose Place".
Powinniśmy być bardziej dyskretni.
- Wie o nas całe Grand River. - Nieprawda.
Może nie wiedzą wszystkiego.
- Dzień dobry. - Cześć, Sam. Ile zjesz grzanek?
Nie mogę zostać, bo...
Chciałbym, ale muszę, no wiesz...
Pamiętałeś o kajdankach?
Tak, mam je.
Na razie.
Cześć, Sam.
Dzień dobry państwu.
- Dzień dobry, Sam. - George...
Cezar...
Na razie, ciociu.
Zaczekaj.
Dlaczego tak wcześnie dziś wstałeś?
Chciałem skończyć obserwatorium.
Miałeś jakiś zły sen?
Może...
Ten pan, który u nas był...
- Jak się nazywał? - Vic?
Tak, pan Lambert.
Śnił mi się i było ciemno, i było tam coś jeszcze.
- Co? - Coś czarnego.
Zasłoniło słońce i leciało na mnie i nie mogłem się ruszyć.
Nie martw się, nie potrzebuję psychoanalizy.
Może zabrałbyś dzisiaj starą ciotkę Jenny na kolację?
To do wieczora.
Trzymaj się.
Spójrz, jaki ruch. Swięto Zaćmienia wypaliło.
Mowa.
Dzień dobry, szeryfie.
Pięknie dziś wyglądasz, Lizzie.
Oślepniesz, Nestor.
Tacy jak ja potrzebują takich jak ty.
- Nie mów mi, dlaczego. - Bo jesteście nudni w łóżku.
Dlatego tyle żon i narzeczonych
chodzi po barach w poszukiwaniu rozrywki.
Nie słucham cie.
Cześć, Maggie. Ktoś ukradł miasto, gdy spałem?
Spałeś? Sam widzisz, że jesteś nudny.
Dzwonił burmistrz. Ponoć Covey ukradł mu lampiony.
Poznał go po zapachu? Zdechły skunks.
Eager zgłosił hałasy na cmentarzu, a potem gdzieś przepadł.
Nie było cię już u Jenny.
Sprawdzę to, jadąc do Coveya. Coś jeszcze?
Przyszły ulotki, jak oglądać zaćmienie.
Trzeba je rozwieźć po sklepach.
Tak jest.
- Dzień dobry, pani doktor. - Cześć, Kelly. Co dziś mamy?
- To samo, co zwykle. - George przyjdzie z Cezarem.
Na kastrację?
- Problemy z chłopakiem? - Znajdę pociechę w pracy.
Larry?
Mary Hatcher. Jezu...
Paul!
Spadaj z jezdni.
Pewnie jakiś zboczeniec.
- To ksiadz. Miał koloratke.
- A nie mówiłem?
Jest tu Chris.
Nie może zobaczyć grobu matki w tym stanie.
I co, doktorze? Spalił się?
Nic na to nie wskazuje.
Wygląda raczej tak, jakby pogryzły go owady.
Skóra jest światłoczuła.
Trzeba chronić ciało przed światłem.
- Nie mogę użyć flesza? - Nie!
Niech Nestor przyniesie plandekę.
Zanim słońce zajrzy do grobu.
Pomogłem mu przyjść na świat.
Nie pamiętam, kiedy mieliśmy tu morderstwo.
Ja też nie.
Przewieźcie ciało do mnie. Szczątki Mary też.
Co tu sie stało?
Nie mam pojęcia.
Obrzydliwość.
Trzeba je zdjąć i uprać.
- Co do obrusa... - Prosze ksiedza.
Słucham?
Nazywam się Jacob Vassey.
Tak, biskup dzwonił, że ksiądz wpadnie. Już idę.
- Charlie Finler. - Zna ksiądz tego człowieka?
Vic Lambert. Miałem tę wątpliwą przyjemność.
Co zrobił teraz?
Nie żyje.
Zbezczeszczony?
Larry chyba im przeszkodził. Nie żyje.
O Boże.
Domyślasz się, kto mógłby rozkopać grób twojej siostry?
Nie, skądże.
Słyszałem, że Vic Lambert wrócił.
Vic jest draniem, ale nie hiena cmentarna.
Victor Lambert był pijakiem i nierobem.
Zawsze szedł na łatwizne.
Zapewne po to ksiądz przyjechał.
Nie wiem, po co przyjechałem.
Kopie listów księdza Nearinga.
Pisał do Lamberta w sprawie chrztu.
Czyjego chrztu?
- Syna Lamberta. - Miał tu syna?
Ma. Chris Hatcher. Mieszka ze swoją ciotką.
Dlaczego to takie ważne? Chłopak nie chodzi do kościoła.
Pewnie wyrósł na chuligana.
To na pewno robota starego Coveya.
Może odżywia się trupami.
Mógłby trzymać sztywnych w lodówce.
Chodźmy sprawdzić.
- No co? - Chcesz tam iść?
To sprawa dla szeryfa.
Szeryf chodzi z moją ciocią, więc jestem jego zastępcą.
Szeryf Smark.
Cykory.
Dzięki, Harvey.
Dzięki za lampę.
Po tym, co dziś widziałem, nie chce siedzieć w ciemni.
Będę jeszcze potrzebny?
Nie, dziękuję.
No dobra, stary.
Sprawdźmy, jakie masz nerwy.
Musze sie widzieć
z szeryfem.
- Przykro mi, ale... - To ważne. Zastałem go?
Po co księdzu szeryf?
Szukam pewnego chłopca.
To jest tutaj nielegalne.
Odpieprz się.
Gdzie jest szeryf?
Pojechał do lekarza, na Mechanic Road.
Sekcja zwłok Lawrence'a Eggersa.
Lat 23, biały mężczyzna. 177 cm, 75 kg.
Ciało jest wysuszone, bardzo wrażliwe na światło.
Robię nacięcie na piersi.
Nazwisko.
Doktorze?
To ja, Sam.
Co się tu dzieje?
Boże ratuj, chyba to wiem.
Kim pan jest?
Zniknęły długie kości.
O Boże. Żebro.
Czyj to szkielet?
- Mary Hatcher. - Matka chłopca.
To tutaj.
Ma lampiony burmistrza. I reflektorki pani Eggers.
Ma nawet świąteczne lampki Ginger Kirke.
Kradnie wszystkie światła w mieście.
Co za czubek.
Może to w tej lodówce trzyma trupy.
Co teraz robi?
Niech to jasna cholera!
Vic niedawno tu był.
Przyjechał zabrać coś synowi.
Odwiozłam go na dworzec. Niczego nie zabrał.
Prosze sie zastanowić.
Co zabrał?
- Jego zdjęcie. - Co jeszcze?
Jak to, co jeszcze?
Czy zabrał włosy? Slinę, mocz, obcięte paznokcie?
Dość tego.
Czy był z chłopcem sam?
Chris jest w niebezpieczeństwie.
Jest w niebezpieczeństwie.
Wychodzi pani? Co z operacją Cezara?
Coś mu grozi? Od tego powinien ksiądz zacząć!
Mówie to teraz.
Muszę go natychmiast znaleźć.
Prosze zaczekać.
Rozgniewałem panią, ale proszę mnie wysłuchać.
- Nie jesteśmy religijni. - Ale Chris został ochrzczony?
Co się stało podczas chrztu? Coś się stało. Co takiego?
Co?
Gdy ksiądz polał go wodą, zaczał krwawić.
Krwawić?
Z dłoni i stóp.
Stygmaty. Znak Męki Pańskiej.
Musze znaleźć Chrisa. Spotkamy się na posterunku.
Muszę coś sprawdzić w aktach chrztu.
- Muszę coś sprawdzić. - Zawioze ksiedza.
Zamknie nas w lodówce.
Nie widział nas. Nigdzie nas nie zamknie.
Po co ukradł te lampy?
Na jutrzejsze zaćmienie. Pewnie boi sie ciemności.
Moja siostra mówi, że od zaćmienia można oślepnąć.
Nieprawda. Ciągle patrzę na słońce.
Myślisz, że nie oślepniesz? To spójrz w słońce.
Nie ma sprawy.
Co jest z tymi stygmatami? Myślałem, że to bzdura.
Kościół wierzy...
że niektórzy rodzą się wolni od grzechu pierworodnego.
Tacy ludzie zostają prorokami, a nawet świętymi.
Kiedy stygmaty ujawnią się u niemowlęcia podczas chrztu,
są pewnym znakiem, że jest ono wyjątkowe.
Znów wylało szambo.
O Boże!
Witaj, synu.
Cofnij się!
Kim jesteś?
Wstydź się, klecho.
Latami ostrzegałeś przede mną swych wiernych
i nie poznajesz mnie?
Odstąp, siło nieczysta, bo zachowuję przykazania boże.
Odstąp, mówię!
Iskra jego ognia nie rozbłyśnie w tej świątyni,
a jego świeca zgaśnie.
Światło zawsze zawodzi, klecho.
Powinni byli zgłosić te stygmaty.
Byłoby dochodzenie.
Zgłosili je.
Quinlan, ty draniu.
Mówiłem ci, że ciała sa światłoczułe.
Nie wolno niszczyć dowodów.
Doktor?
Ksiądz Vassey.
Chcesz wiedzieć, jak niewiele godzin
zostało waszej eucharystycznej klice?
Nie boli tak jak dawniej.
Powiedz mi, Jacob.
Czy pokonując światło, pokonam ludzkość?
Ty nie istniejesz. Nie możesz istnieć.
Dlaczego?
Moje istnienie potwierdza wszystko, w co wierzysz.
Szczypie. Staję się silniejszy.
Jeszcze kilka dusz i poradzę sobie z chłopcem.
Co to było?
- Wracajmy na posterunek. - Co to było?!
Wracajmy na posterunek.
Wiesz, co to było.
Nazwij to, jak chcesz.
Śmierć, mrok, demon. Wszystko jedno.
Ale chce dostać chłopca i może zniszczyć całe miasto.
Umówiłem sie z ciocia
w klinice.
Spotkamy się na zaćmieniu.
- Jenny już jest? - Nie.
Gdzie Nestor?
Sprawdza, co wysadziło studzienki na West Road.
Co się dzieje?
Ma pani w domu latarkę?
- Baterie, świece? - Tak.
Jenny, odbierz.
Ksiądz Morrison? Mówi Vassey. Proszę z biskupem.
Niech pani zamknie drzwi i włączy wszystkie światła.
Jest mi potrzebny rytuał inwokacji.
Rób, co mówi. Uprzedź Ostermanów i innych sąsiadów.
- Niech zrobia to samo. - Dlaczego?
Bo morderca czai sie w mroku. Rozumiesz?
Nie. Czego się boicie? Na co księdzu takie spluwy?
Nie chcę tu więcej ofiar. Nestora też odeśle.
Proszę, idź do domu i wróć jutro o świcie.
W razie czego dzwoń.
Cezar?
Co tu sie stało?
Już dobrze, piesku.
Już dobrze, nie bój się.
Spokojnie.
Leżeć.
Leżeć.
Zimne!
- Szeryf Logan. - To ja.
- Znalazłaś Chrisa? - Nie, ale wiem, gdzie jest.
Mieliśmy się spotkać w klinice.
- Ty masz tam bliżej. - Zaczekaj.
Baza do dwójki. Nestor, gdzie jesteś?
- Przestańcie! - Nestor, słyszysz mnie?
No już!
- Słucham? - Jesteś na West Road?
Już sie zbieram.
Odkąd przyjechałem, wszyscy się tu biją.
Jakby nagle powariowali.
To demon.
Jazda stad!
Wstąp do kliniki i przywieź tu Chrisa.
Już jadę. Bez odbioru.
Posłałem do kliniki Nestora.
Zadzwonie tam. Kocham cie.
Jego obecność zaczeła zatruwać mieszkańców.
Będzie coraz gorzej.
Hej, Jen?
Hatcher? Chris Hatcher?
Nestor, musimy uciekać.
- Chodź ze mną, Christopher. - Kim jesteś?
Cześcia ciebie.
To ja ci się śnię. To ze mną chcesz być.
Bóg jest rzeźnikiem.
Dzieli, aby rządzić.
- Nie rozumiem. - Zrozumiesz.
Wkrótce zstąpi cień, ciemność w biały dzień.
Chodź ze mna. Przygotuję cię.
Uciekaj, Chris.
Będzie mu trudniej.
Już po mnie.
Mogłeś zaczekać, aż piekło przyjdzie tutaj.
Nestor, zgłoś się.
Nestor, gdzie jesteś?!
Jedź!
Trzymaj się.
Teraz się zatrzymam, a ty wsiądziesz.
Szybko, wsiadaj.
Jeden z psów zabił Nestora. I ktoś był z nimi.
Już dobrze. Jesteś już bezpieczny.
Spieprzaj!
On żyje. Musimy zdobyć światło.
Skad?
Wiem, skąd!
Wciskają mi ten gówniany kanadyjski prąd.
O nie. Te światła są moje.
Chris, stój.
Tutaj, poczwaro!
Światła. Włacz światła!
Skocz mi, diable.
Po nim!
Jenny, gdzie jesteś?
Nigdy byś nie zgadł. Mam Chrisa.
Nestor zginął.
Jak?
Spotkamy się w domu. Czekajcie na mnie.
To coś gorszego niż sekta.
Na razie.
Znalazła chłopca? Muszę go zobaczyć.
Nic tu nie poradzimy.
Miej oczy otwarte.
Chodźmy.
Myślałem, że jesteś księdzem.
"Pan jest opoką moją, on moje ręce zaprawia do walki".
Księga Psalmów.
Raczej księga usprawiedliwień.
Inaczej - Biblia.
- Wejdziesz do środka i... - ...i włacze światło. Wiem.
Cześć, szeryfie.
Oświetlimy tę chałupę jak burdel w Vegas.
Zwerbowałaś miejscowego czubka?
- Co sie stało? - Nie uwierzyłbyś.
Szeryfie.
- Harvey? - Gdzie chłopiec?
W domu.
Czekajcie. Zabierzmy rzeczy z samochodu.
Co ci ludzie tu robia?
Pewnie wkrótce się dowiemy.
- My też tak skończymy? - Nie, jeśli będziesz z nami.
Czemu ksiadz boi sie Chrisa?
Czuję jego prawdę i światło. To niepokojące.
Gdy pierwszy raz wzięłam go na ręce, też to czułam.
I wiedziałam, że mi ufa.
Jestem dziś tym, kim jestem,
bo nie chciałam zawieść tego zaufania.
Ja odkryłem coś wręcz przeciwnego.
Nie ma w nim ani odrobiny zła.
W nim - nie.
Chris wydobywa z nas to, co ukryte. Z pani - siłę.
A z ksiedza?
Masz moją kawę?
Wrócę do Jenny i księdza Vasseya.
Pomożesz panu Coveyowi z prądnicą?
- Dobrze. - Super.
Uważaj, to ciężkie.
Nie bój się, mały.
Nie gryzę.
Byłem z misją charytatywną w Somalii.
Miejscowego bossa wkurzyło moje kazanie o chciwości.
Wiec kazał strzelać do ludzi wychodzących z kościoła.
- O Boże. - Nie. Boga tam nie było.
Modliłem się i krzyczałem. Na próżno.
Równie dobrze mógłbym wyć do księżyca.
Wtedy zrozumiałem, że... Bóg nie istnieje.
Nazajutrz kupiłem broń.
Wytropiłem bossa i zabiłem go.
Jak w Starym Testamencie. Oko za oko.
Tradycjonaliści musieli się ucieszyć.
Powiem więcej. Wyszkolili mnie.
Kościół potrzebuje ochrony jak każda instytucja polityczna.
Diabły i anioły istnieją.
A grzesznicy pójdą do piekła.
Może jeszcze nie teraz.
Czy to nam pomoże?
Dobry wieczór, panie Butterman.
Przyszedłeś po mnie? Zabiłem moją żonę.
Twoja dusza jest zużyta. Na nic mi sie nie zda.
Uderzyłem ją toporem. Dlaczego? Kochałem ją.
- Dlaczego ją zabiłem? - To ten dźwiek.
Kiedy ostrze weszło w jej czaszkę.
Chcesz znów go usłyszeć?
Spójrz.
Uderz.
Jeszcze raz.
To jest nasz demon.
Factor obscurantus. Stwórca lub budowniczy cieni.
Stwórca cieni?
Tak.
Zbiera dusze, aby dały mu siłę do wykonania zadania.
- Jakiego zadania? - To zależy.
Ta sekta wierzyła w piękno otchłani, czyli piekła.
Uważali, że Bóg zbrukał otchłań, stwarzając nas, ludzi.
Stwórca cieni powiedział, że Bóg dzieli, aby rządzić.
Co jeszcze mówił?
Że niedługo zstąpi cień. Ciemność w biały dzień.
Zaćmienie.
Czas, kiedy demon może otworzyć drzwi między światami.
Jak?
Przecież to ja.
Nie.
To nie ty.
Powiedziałeś, że musi zebrać dusze,
aby mieć siłę. Ile dusz?
Ile lat ma chłopiec?
Dwanaście. I mam na imie Chris.
Bo co?
Pół życia to dzień, pół życia to noc.
Jedna dusza na każdy rok, jaki przeżył w światłości bożej.
A więc sześć. Umarłjuż...
Doktor i ksiadz Finler. Larry Eggers.
- Victor Lambert. - Nestor.
Nie. On został zabity przez jedno z wcieleń demona.
- Jego dusza odeszła, zanim... - Został zjedzony?
Zabrany.
Zabrany.
- To cztery. Jeszcze dwie. - Chwileczke.
Widziałem pod kliniką wóz Kelly.
Kiedy zdobędzie szóstą duszę, nie powstrzyma go żadne światło.
- Zabierze chłopca, chyba że... - Ze co?
Nie będzie miał kogo zabrać.
O wilku mowa.
Jenny, włącz prądnicę.
Covey, sprawdź, co się dzieje przed domem.
Chris, zostań z Vasseyem.
Vassey nie!
Rzuć broń!
Jeśli zabiję chłopca, uratuję wiele dusz.
I siebie samego? Rzuć broń!
Wybieraj. Swiat albo chłopiec.
Tak nie ocalisz swojej duszy.
Stwórca cieni jest tak silny, że mąci nam w głowach!
Zapowiada się długa noc.
Idź z Chrisem na górę.
Covey, pilnuj go. Sprawdzę, co się dzieje.
Wszedzie ciemno.
Bardziej romantycznie.
Eager?
Przyszedłem się pożegnać.
Jesteś zimny.
Larry.
Zawsze był nieśmiały.
On?
On. Ja. My.
Jezus spytał go: "Jak ci na imie?"
A on odparł: "Legion".
Nie mogę, Larry.
Możesz, Maggie. Moja słodka.
Larry, przestań.
Mów mi Eager.
Paul!
- Światło. - Ja przyniosę.
Chris, stój!
Witaj, ciociu.
Jakie to prymitywne.
Harvey!
Rzuć to! No już!
W porządku?
Tak. Gdzie chłopiec?
Ciociu!
Christopher.
Już czas.
Przestań!
Nie mogę przestać. W snach wiedziałeś o tym.
Skoczę, draniu. Co wtedy zrobisz?!
Zostaw go.
Jacob. Sam Bóg cię zsyła.
Widziałem, jak zabiłeś tych ludzi w Nowym Jorku.
Pójdziesz do piekła. Zabrać cię już teraz?
Czy dać ci tych kilka godzin?
Tak, proszę.
Wiedziałem.
Puść go!
Chodź ze mną, a inni przeżyją.
Przestań!
Musisz mnie wybrać. To twoje przeznaczenie.
Decyduj!
Nie rób tego.
Pójdę.
Jesteś małym aniołkiem.
Gdzie on jest?
Mów, Vassey!
Oddał mu sie za nas.
Daj mi kluczyki.
Pojadę z tobą.
Wiem, dokąd go zabrał.
Tam, gdzie kryje się za dnia.
Znajdziecie go, gdzie jest ciemno.
Dzieki.
Wreszcie jesteśmy dyskretni, tak jak chciałem.
Nie rozumiem.
Tutaj nikt nas nie zobaczy.
- Spójrz. But Chrisa. - Jenny, stój.
To pułapka.
Dzień dobry, padre.
Chłopiec.
Szeryf i pani Hatcher go szukają.
- Gdzie? - W kanałach.
Wiesz coś?
Co to jest?
Niech mnie diabli. To ołtarz.
Największe bluźnierstwo.
Zabije chłopca w Domu Bożym.
Dzień siódmy ów pobłogosławił Bóg wtedy.
Podjąłjaki trudzie całym po siódmego dnia odpoczął.
Szósty dzień poranek i wieczór upłynął tak i.
Dobre bardzo było uczynił co wszystko że widział Bóg i.
Nieba sklepieniu na Bóg je umieścił i.
Poranek i wieczór upłynął tak i.
Ciemności od ją oddzielił dobra jest światłość że widząc Bóg.
Nocą i dniem rządziły aby.
Stworzył go Boży obraz na.
Obraz swój na człowieka Bóg więc stworzył.
Giń!
Głupia suka.
...uczynił Bóg. Nocą rządziło aby mniejsze.
Co to za bełkot?
Księga Rodzaju na wspak. Chce zniweczyć stworzenie.
Sucha powierzchnia ukaże sie niech
i miejsce jedno w nieba spod wody się zbiorą
niechaj rzekł potem Bóg a.
Drugi dzień poranek i wieczór upłynął tak i.
Niebem sklepienie to nazwał Bóg.
Zabierz ją stąd.
Duch Boży unosił się nad wodami.
I rzekł Bóg: "Niech sie stanie światłość".
I stała sie światłość.
I widział, że światłość jest dobra.
Pierwszy dzień poranek i wieczór upłynął tak i.
Noca nazwał ciemność a.
I Bóg oddzielił światłość od ciemności.
I nazwał Bóg światłość dniem!
Przyszedłeś błagać o zbawienie?
- Nie możesz mi go dać. - Błagaj mnie.
Błagaj o życie chłopca.
Ocknij się, Chris.
Spójrz na niego. On sie ciebie boi.
Jak ja się bałem.
Chciałeś, abym myślał, że nie przyjdziesz.
Kiedyś ludzie mi zaufali. I patrzyłem, jak giną.
Masz praktykę.
Prosze ksiedza.
- Uwierz we mnie, Chris. - Wierze.
Pustkowiem i bezładem była zaś Ziemia.
Do zobaczenia w piekle.
Ojcze mój, czemuś mnie opuścił?
Zostałeś sam, Christopher. Zabiore ci dusze.
- Nie dzisiaj! - Tak!
Dziękuję.
Drobiazg.
- Myślałam, że nie żyjesz. - Ja też.
Stwórca cieni miał rację. Zesłał cię Bóg.
REŻYsERIA
SCENARIUSZ
Na podstawie opowiadania Brama Stokera
WYSTAPILI
Cytaty z Pisma Świętego według Biblii Tysiąclecia
Tekst: Zuzanna Naczyńska
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.