All language subtitles for Power.Book.IV.Force.S01E08.720p.AMZN.WEB-DL.DD5.1.x264-NTb

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
da Danish
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian Download
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soran卯)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil) Download
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

Poprzednio w Force...

Ty znasz inne 偶ycie?

Zawsze chcia艂am tylko tego.

Dahlia zdarza si臋 tylko raz w 偶yciu.

Je艣li b臋dziesz za mocno cisn膮艂,

poniesiemy pora偶k臋.

Sami zajmiemy si臋 Indian膮,

ugadaj kuzyna.

Nie martwisz si臋, 偶e Diamond si臋 dowie?

Nie dowie si臋.

To moje miejsce.

Nie widz臋 twojego imienia.

Mi艂o ci臋 pozna膰, Adrienne.

Mi艂o by膰 poznan膮.

Je艣li zdemaskujemy

Diamonda Sampsona, wygramy Pulitzera.

Artyku艂 nie jest o Diamondzie.

Powiedz Mirkovicowi, 偶e jak przyjdzie po moj膮 rodzin臋

to spal臋 to miasto do cna.

Kupi艂em to.

Kupi艂em ziemi臋.

Dla jasno艣ci,

pieni膮dze, kt贸re ci wisz臋,

nie maj膮 nic wsp贸lnego z Vicem.

Mylisz si臋, s艂oneczko.

Wasza relacja

zacz臋艂a si臋 od wyzwania.

- Nie jestem dilerk膮. - Masz szcz臋艣cie, 偶e ja jestem dilerem.

- Kto ty, kurwa? - Jej wnuk.

Ja jestem jej jebanym wnukiem.

Tommy.

Nie zbli偶ysz si臋 do mojego towaru, nigdy.

Potrzebuj臋 jebanego oddechu.

Tym go nie zaczerpniesz.

- A wi臋c, mamy umow臋? - Gdzie ci臋 znajd臋?

Ja znajd臋 ciebie, dziewczyno.

T艂umaczenie: NAPiSY OD SERCA Korekta: kotlet1711

M贸wi艂em, 偶e ja ci臋 znajd臋.

Zrobi艂e艣 du偶o zamieszania,

偶eby robi膰 z siebie tajemnic臋.

Musia艂em mie膰 pewno艣膰,

偶e odpowiedni ludzie dostali to, czego potrzebowali.

No to, skoro dostali艣my, co dalej?

Wy - dystrybucja.

A ty po艣rednik?

C贸偶, no tak, je艣li chcecie towar.

Mo偶emy sko艅czy膰 z tymi wariactwami?

To uci膮偶liwe, p贸ki nie podasz ceny.

Nie lubisz gry wst臋pnej, co, Moishe?

Ile chcesz dosta膰?

55 za ceg艂臋.

To sporo.

Tak, ale to nowa era.

P艂acisz i grasz tak, jak ci si臋 podoba.

55 za narkotyk daj膮cy faz臋.

Nie daje ju偶 fazy, ale jako艣膰 zosta艂a taka sama

i kurewsko mocno nape艂ni wam konta bankowe.

Je艣li nie ma fazy, sk膮d wiadomo, 偶e jako艣膰 ta sama?

Bo nie handluj臋 byle czym. Nigdy.

Spr贸buj.

Podobne?

Jest identyczne.

Lud przem贸wi艂. No to, 55 za paczk臋.

Albo bierzesz, albo...

- Tres. - Ja te偶 wezm臋 trzy.

Badania potwierdzi艂y, 偶e

masz nowotw贸r w p艂ucu we wczesnym stadium.

Walter, naprawd臋 wcze艣nie to wykryli艣my.

Nie jest tak jak z Maeve.

Masz wiele opcji leczenia.

Nie umrzesz dzi艣, nie umrzesz jutro,

ale musimy przedyskutowa膰, co dalej.

Doktorka jest genialna, cho膰 obstaje przy swoim.

Szanuj臋 to.

Jednak ja te偶 ju偶 pami臋tam przepis,

wi臋c mog臋 pracowa膰 na pe艂en etat.

Mo偶emy j膮 pu艣ci膰.

Nie, mamy za du偶o zam贸wie艅.

Szybko przybywa klient贸w. Potrzebuj臋 was obu.

No i, w chuj szybko przybywa ch臋tnych na odnowienie zapas贸w.

- Chcesz napieprza膰 24 godziny na dob臋? - Tak, chc臋.

Jak to sobie wyobra偶asz, Tommy?

My艣l臋, 偶e potrzebujemy kolejnego kucharza.

Podzieli膰 robot臋 na 3 zmiany, 偶eby nikt si臋 nie zajecha艂.

Chcesz 艣ci膮gn膮膰 kogo艣 z Nowego Jorku?

Nie, nie ma tam nikogo po偶ytecznego.

A komu z Chicago ufasz na tyle, by go w to wci膮gn膮膰?

To pytanie za milion dolar贸w.

Wszystko spoko?

Co za, kurwa, r贸偶nica?

Prowadz臋 konwersacj臋. Zada艂em pytanie.

Ty odpowiadasz. I konwersujemy.

Jeste艣 jak pieprzona zdarta p艂yta.

- Podnie艣 dywan i tyle. - Nie.

Widzisz, teraz ani nie pracujemy, ani nie gadamy.

Szybko si臋 zrobi艂o nieweso艂o.

No dobra.

Ale偶 jeste艣 jebanym wrzodem na dupie.

Wkurwia mnie m贸j ko艂owrotek d艂ug贸w.

Bank mnie straszy

zamkni臋ciem klubu,

a Hermanowi trzeba za艂o偶y膰 stent.

Chcesz troch臋 pomocy?

Nie, przerabiali艣my to ju偶, Tommy.

Co艣, kurwa, wykombinuj臋.

Czemu tak na mnie patrzysz?

- My艣l臋 nad czym艣. - To wygl膮da bole艣nie.

Gdyby艣 tylko wiedzia艂.

Jezu, ch艂opie. Masz co艣 do powiedzenia?

Jakie mia艂e艣 oceny z przedmiot贸w 艣cis艂ych?

Soto i Moishe ch臋tni na start.

Czemu nie wci膮gniemy CBI na dodatkowych dystrybutor贸w?

Posiadaj膮 po艂udnie

i przej臋li teren Serb贸w.

Wiem, chcia艂bym tych dr贸g.

No to, na co dok艂adnie czekasz?

A偶 rozwi膮偶膮 swoje g贸wniane spory.

Na razie prezentujemy im Dahli臋.

Z tak膮 umow膮 ci膮gnie si臋 Jenard,

a nie chc臋, 偶eby mia艂 z nami do czynienia.

Je艣li to tylko dystrybucja,

to co za r贸偶nica, jakie tam maj膮 problemy rodzinne?

Sprzedaj. Odejd藕.

Niech ich problemy b臋d膮 ich spraw膮.

Ta, ale je艣li ich nie rozwi膮偶膮

i co艣 si臋 spierdoli, to stan膮 si臋 naszym problemem.

Za du偶o o tym my艣lisz.

To klienci, jak wszyscy inni.

Nie je艣li si臋 rozdziel膮. Wtedy podsycimy wojn臋.

Sprzedajemy ka偶demu albo nikomu,

a Diamond to m贸j cz艂owiek.

Wi臋c, gdy b臋dzie gotowy, przyprowadz臋 go.

Do tego czasu, CBI kiepsko wr贸偶y. Te rodzinne wa艣nie maj膮 du偶e znaczenie.

Troch臋 mnie niepokoi to,

ile ty masz do gadania w NASZYM przedsi臋wzi臋ciu.

Nie myl w艂adzy z wizj膮.

- Nie jestem twoim ojcem. - Ale zachowujesz si臋, jakby艣 by艂.

Mamy tu co艣 dobrego, Claud.

Nie spierdol tego przez zranione uczucia.

Co by艣 zmieni艂 w CBI,

gdyby艣 rz膮dzi艂?

Planujesz wcze艣niejsz膮 emerytur臋, czarnuchu?

Moje siedzenie jeszcze nie ostyg艂o, bro.

Chc臋 tylko wiedzie膰, co robi艂by艣 inaczej.

Znaczy, cholera.

Nie marnowa艂bym tyle czasu na 艣wiat bia艂ych.

Bez nich wykona艂bym te same ruchy co z nimi.

Dosta艂bym takie uznanie, na jakie zas艂ugujemy od jebanego pocz膮tku.

A teraz to zawsze b臋dziemy postrzegani jako pomocnicy bia艂as贸w.

Nie pytam o to, co by艂o.

Odk膮d wyszed艂em poszerzam CBI.

Fakt, fakt.

Zarabiamy dobr膮 kas臋 na serbskich narkotykoci膮gach.

I odk艂adamy na podatek.

G艂adko idzie.

Jeste艣 wizjonerem. Co by艣 robi艂 dalej?

Pytasz, bo chcesz pozna膰

jak dzia艂a umys艂 geniusza

czy jeste艣 powa偶nie gotowy na jakie艣 ruchy?

Pytam, bo jestem twoim bratem

i nawet w moim wieku chc臋 si臋 czego艣 nauczy膰.

Je艣li jeste艣 uczniem,

to na dzisiaj jest przewidziana jedna tylko lekcja.

Bro, gdybym ja rz膮dzi艂,

wsadzi艂bym wszystko w ten nowy narkotyk.

Zrobi艂bym co trzeba, 偶eby zabezpieczy膰 po艂udnie.

Ale wi膮偶e si臋 z tym du偶o niewiadomych.

S艂uchaj, rozumiem ci臋.

Zrozumia艂em, serio.

Ale zapyta艂e艣 hipotetycznie, nie?

No to, cholera, masz.

My艣lisz, 偶e za bardzo trzymam si臋 swoich postanowie艅, co?

Tak, czarnuchu, tak my艣l臋,

ale nie pr贸buj臋 ci臋 przekona膰 do zig, kiedy chcesz zag.

Jasne?

Ale tak na serio, D...

CBI zacz臋艂o si臋 od ciebie.

I sko艅czy si臋 na tobie.

A dop贸ki ja mog臋 odgrywa膰 ma艂膮 rol臋 po艣rodku,

to to jest b艂ogos艂awie艅stwo.

Ka偶dy, do kogo uderzy艂y dziewczyny, chce ponowi膰 kupno.

Mia艂e艣 racj臋.

Potrzebujemy nowego kucharza.

Je艣li spadniemy poni偶ej 60% wydajno艣ci, przestaniemy nad膮偶a膰.

B臋d膮 pauzy mi臋dzy transakcjami.

Co tak, kurwa, 艣mieszkujesz?

Wyluzuj.

Mi艂o by膰 w towarzystwie

jebanej profesjonalnej kryminalistki.

To najmilsze co mi powiedzia艂e艣.

- Fajnie nam ze sob膮, co? - Bardzo.

- Nie mamy sekret贸w. - No, kryjemy si臋 nawzajem.

I dobrze ci idzie z nieprzekraczaniem

granic seksualnych.

M贸wi艂am, 偶e nie rucham bia艂ych ch艂opak贸w.

Chodzi o to, 偶e mamy tu co艣 dobrego.

- Bardzo. - Wiesz, mam nowin臋.

Nie wiem, jak j膮 przyjmiesz.

Przekonamy si臋 tylko w jeden spos贸b.

Dawaj.

Mam tu w Chicago brata.

- Od kiedy? - Od male艅ko艣ci.

Co to, kurwa, ma za znaczenie?

Pytam, od kiedy wiesz?

Od do艣膰 niedawna. Tylko ty wiesz.

- Jestem zaszczycona. - We藕 nie pierdol.

Serio, Tommy, powa偶nie.

Dzi臋kuj臋.

Czemu mi to m贸wisz akurat teraz?

- Chc臋 go w laboratorium. - Dobra, spoko.

Jest naukowcem?

Nie, muzykiem. Saksofonist膮, chyba.

B臋dzie gra艂 jebany jazz w akompaniamencie przyrz膮dzania draga?

Nie, on ma zwinne r臋ce.

Widzia艂em jak mierzysz i mieszasz,

a on jest bystry.

Poza tym, jest kim艣, komu mog臋 ufa膰,

ale tylko ty i ja b臋dziemy wiedzie膰, 偶e to m贸j brat, ok?

Ok, spoko, bo nikt nie po艂膮czy kropek widz膮c

dw贸ch niebieskookich bia艂as贸w

pracuj膮cych razem w laboratorium.

Nie ma jebanych szans.

Bennigan.

Od kiedy siedzisz w kieszeni Flynn贸w?

- Co, prosz臋? - Mo偶esz sobie 艂ga膰.

Albo si臋 przyzna膰.

Tak czy siak, sko艅czy si臋 to w jeden spos贸b.

S艂uchaj, ja...

mam du偶o szpitalnych wydatk贸w, kt贸rych nie pokrywa ubezpieczenie.

Nie jestem totalnym palantem, Bennigan.

Wiem, 偶e ci膮偶y na tobie tona presji.

Masz, kurwa, u艂omn膮 siostr臋.

C贸偶, a ja mam na oku now膮 艂贸d藕

i dom w Lake Geneva.

Wydzia艂 nie musi o tym wiedzie膰, prawda?

O niczym.

Jeste艣my po tej samej stronie niebieskiej linii.

- Ile chcesz? - Ile p艂aci ci Flynn?

Troch臋 ponad 100 tys., ale...

- Jebie mnie to. - ... opiekunki...

Serio jebie.

Moja stawka to 50, regularnie.

Taki zdolny facet jak ty znajdzie spos贸b, by zarobi膰 wi臋cej.

Warszawski, ja...

Nie mog臋 zadba膰 o siostr臋 maj膮c 50 tys. mniej.

C贸偶, powiem ci tak...

Skoro nie jestem zupe艂nym dupkiem,

dam ci kilka tygodni na zebranie kasy.

Cholera.

Chcia艂e艣 pogada膰?

Co porabia艂a艣, dziewczyno?

- Nic. - Pieprzenie.

Nie by艂o ci臋, gdy federalni wykopali drzwi.

A teraz brakuje dw贸ch moich ludzi.

Mo偶e si臋 znudzili 艣ledzeniem mnie.

Wiesz, jedyne co robi臋, to chodz臋 na zakupy.

Nie pogrywaj ze mn膮, kurwa.

Mam oczy w ca艂ym mie艣cie.

Ach, tak? I co widz膮?

Tak s膮dzi艂am.

Nie jeste艣 taki przenikliwy, jak my艣la艂e艣.

Ta.

A ty nie jeste艣 tak m膮dra, jak ja my艣la艂em.

Bo okaza艂o si臋,

偶e jeste艣 tak kurewsko g艂upia jak tw贸j brat.

I lekkomy艣lna.

Obiecuj臋 ci.

W cokolwiek si臋 wpakowa艂a艣, odkryj臋 to.

I zdepcz臋 moim butem.

Wiesz co, tato?

Podnie艣 nog臋, a gdy b臋dziesz j膮 opuszcza艂

b膮d藕 gotowy na pierdolon膮 walk臋.

Co wiesz o tym nowym narkotyku, o kt贸rym wszyscy m贸wi膮...

Dahlii?

Zgarn臋li艣my par臋 os贸b, ale nikt nic nie m贸wi.

Szybko si臋 rozprzestrzenia.

Wydzia艂 si臋 m臋czy,

pr贸buj膮c rozwik艂a膰, co to, kurwa, jest.

Musisz pokopa膰.

Znajd藕 藕r贸d艂o. Ktokolwiek to jest, zgarnij go.

To nie le偶y w moich kompetencjach.

Nie m贸wi臋 o aresztowaniu.

Moja rodzina potrzebuje tego narkotyku. Je艣li znajdziesz przeszkod臋, usu艅 j膮.

Je艣li chcesz, 偶eby to si臋 uda艂o, musisz zap艂aci膰 podw贸jnie.

Wyprzedzam twoje my艣li.

Pozb膮d藕 si臋 go.

Co tam, J?

Co m贸wi膮 o tej czarnej magii?

Bro, wszyscy chc膮 kolejnego haju.

Nie wiadomo, kto tym handluje.

Ktokolwiek to jest, czarnuch zarabia krocie.

A my nie dostaniemy z tego ani centa.

Chc臋 zaatakowa膰 ka偶d膮 miejsc贸wk臋 w mie艣cie,

p贸ki nie odkryjemy, kto tym handluje.

- Jasne, za艂atwione. - Wiesz, co?

Dam 20 tysi temu, kto z CBI albo Dead Boys

przyniesie mi sprawdzone info.

Chcia艂e艣 mnie widzie膰?

Musisz odkry膰, co robi twoja siostra

i z kim.

Musisz mi si臋 tego dowiedzie膰 natychmiast.

A co, gdy b臋d臋 ju偶 mia艂 t膮 informacj臋?

Przeka偶esz mi j膮 i twoja siostra zostanie ukarana.

Nie jeste艣my dzie膰mi.

Dlatego ukarz臋 j膮 jak doros艂膮.

To na ni膮 nie zadzia艂a. Nigdy nie dzia艂a艂o.

W cokolwiek wesz艂a, na pewno ma to pod kontrol膮.

Nie ma kontroli nad czym艣, czego podstaw膮 jest podst臋p,

wi臋c cokolwiek ona kombinuje,

masz si臋 dowiedzie膰, co to, kurwa, jest.

Dasz sobie rad臋?

Tak.

Dam rad臋.

Powiesz jej, 偶e jeste艣 chory?

Nie. M贸wi艂em, 偶e nigdy jej tego nie powiem.

Dlaczego za ka偶dym razem, gdy

prosz臋 ci臋, by艣 zrobi艂 co艣 dla dobra rodziny...

Wiesz co?

To nie jebane negocjacje

i je艣li do tej pory tego nie zrozumia艂e艣,

to nie rozumiesz swojej odpowiedzialno艣ci

wzgl臋dem tej rodziny, wzgl臋dem organizacji.

Rozumiem dok艂adnie, na czym polega moja odpowiedzialno艣膰.

Dlaczego mi powiedzia艂e艣, 偶e jeste艣 chory?

By艂e艣 wystraszony?

Chcia艂e艣 wsp贸艂czucia? No, czemu?

M贸wi艂em ci.

Bo ty przejmiesz po mnie biznes.

Racja, przejm臋.

Z Glori膮 u mojego boku,

i to nie s膮 pierdolone negocjacje.

To si臋 stanie

i nic nie mo偶esz z tym zrobi膰.

Je艣li nie padn臋 w tym momencie, to si臋 nie wydarzy.

Odpocznij, babciu.

Przepraszam.

- W czym mog臋 pom贸c? - Dzie艅 dobry.

Nie pami臋tam, kto by艂 podany jako kontakt alarmowy

mojej babci,

gdy przywieziono j膮 z Mulhern.

Ok, sekundka.

Pami臋ta pan, kiedy j膮 przywieziono?

- Kod niebieski pok贸j 309. - W czwartek.

Przepraszam.

Kod niebieski pok贸j 309.

艁aduj do 200J.

Odsun膮膰 si臋.

- Czysto. - Czysto.

Prosz臋 zaczeka膰 na zewn膮trz.

Znowu.

Dalej nie ma pulsu.

Nie wyczuwam t臋tna.

Dobra, uznajmy zgon.

Hej.

Co si臋, kurwa, sta艂o?

Nie wiem. By艂em tam i...

na chwil臋 wyszed艂em z sali,

a gdy wr贸ci艂em,

pr贸bowali j膮 reanimowa膰.

- Nie zdo艂ali jej uratowa膰. - O m贸j Bo偶e.

Powiniene艣 zadzwoni膰 do Kate. Powinna wiedzie膰.

S艂uchaj, nie jest mi 艂atwo w 偶a艂obie,

ale zdo艂a艂em przes艂a膰 wideo

na pendrive, 偶eby ci to da膰.

Dzi臋ki.

To wszystko, co mam z tob膮, i Miriam i Kate.

Pomy艣la艂em, 偶e chcia艂by艣 to mie膰.

Ja...

Tommy, naprawd臋 powiniene艣 powiadomi膰 nasz膮 mam臋.

Nie zadzwoni臋 do Kate.

R臋ce mi odpadaj膮.

Nie czuj臋 ju偶 jebanych d艂oni.

Odpocznij, nawodnij si臋.

Zd膮偶ymy z kolejn膮 parti膮 na czas.

Jak nad膮偶a艂a艣 w Nowym Jorku?

To nie by艂a moja robota. Ja by艂am po drugiej stronie.

To w ten spos贸b nabawi艂a艣 si臋...?

Tak.

I nawet po tym nie chcia艂a艣 zrezygnowa膰?

Nie, uzna艂am, 偶e skoro dali z siebie wszystko, by mnie zabi膰

i nie zgin臋艂am, to...

By艂am poci臋ta,

duszona, bita, przypalana,

艂amana.

M贸j najdumniejszy moment...

postrzelona.

- I nadal tu jeste艣. - Abso-kurwa-lutnie.

Jestem twarda jak skurwysyn.

Albo to, albo masz podkow臋 w ty艂ku.

Szcz臋艣cie nigdy nie odgrywa roli w tej jebanej grze.

Doktorko.

Nie stawiaj na nie ani przeciwko niemu,

bo ono nie zaistnieje.

A w chwili, gdy pomy艣lisz, 偶e ci sprzyja,

wtedy wszystko si臋 pierdoli i zostajesz udupiona.

Rozumiesz mnie?

Odpowiedz.

Rozumiem.

Dobrze.

To dobrze.

Nie wytrzymuj臋 tu u ciebie, Walter.

Albo odmra偶am sobie dup臋, albo poc膮 mi si臋 jaja z gor膮ca.

- Typowe Chicago, synu. - Wszyscy to powtarzaj膮.

- Wszystko dobrze, Walter? - Nie wiem.

- Wszystko u nas dobrze, Tommy? - C贸偶, tobie chyba niezbyt,

skoro musia艂e艣 zadzwoni膰, ale ja gram fair.

- Drinka? - Podzi臋kuj臋.

To smakuje jak bochenek chleba.

Nie mylisz si臋, kurwa.

Kiedy m贸j ojciec sprowadzi艂 nas z Irlandii do Szkocji,

m贸wi艂, 偶e jedyne za czym t臋skni,

to zimna butelka tego badziewia.

Oczywi艣cie, ten jebany dupek

zachla艂 si臋 na 艣mier膰,

pozostawiaj膮c mnie i mojego brata na ulicach Glasgow.

Dw贸ch ch艂opak贸w z Belfastu, do tego katolik贸w.

Nasz膮 codzienno艣ci膮 by艂y walki z protestantami i gangami,

i cho膰 nie bra艂em tych powod贸w do serca,

to kurewsko kocha艂em napierdalank臋.

A potem przyjecha艂em do Chicago

i od razu wiedzia艂em, 偶e chc臋 walczy膰 dla tego miasta.

Pozna艂em moj膮 偶on臋,

Panie, 艣wie膰 nad jej dusz膮,

i sp艂odzi艂em dzieci.

Jedyne czego chcia艂em,

to zwalczy膰 dla nich 艣mier膰.

Dlatego napad艂e艣 tamtych pozosta艂ych Serb贸w?

M贸wi臋 kurewsko powa偶nie, Thomas.

Wierz臋, 偶e doko艅czy艂em to, co ty zacz膮艂e艣.

Nie ma na to dowod贸w, Walter,

ale dzi臋ki za zaproszenie mnie do swojej ko艂yski.

W dzie艅 wygl膮da na wi臋ksz膮.

M贸j syn podj膮艂 pojebane decyzje,

z kt贸rymi mog臋 si臋 nie zgadza膰.

Jasno si臋 wyrazi艂e艣 na ten temat.

Ale ty nadal mu dajesz oddycha膰.

- Ca艂kiem dobrze sobie radzi na ulicach. - Ca艂kiem dobrze.

Ca艂kiem dobrze nie pomaga prze偶y膰, co?

To w twoim stylu.

Wi臋c, mam dla ciebie propozycj臋.

Mo偶e do艂膮czysz do organizacji Flynn?

O, cholera, nie wiedzia艂em, 偶e to rozmowa rekrutacyjna.

Odjeba艂bym si臋 w garnitur

i przyklei艂bym tu wielk膮 grafik臋

z napisem "pierdol si臋".

Pokaza艂e艣 mi, kim jeste艣, gdy byli艣my w barze.

Nigdy nie m贸g艂bym z tob膮, kurwa, pracowa膰.

A wiesz, co ja zobaczy艂em w tym barze?

Kiedy przeszed艂e艣 przez pr贸g drzwi,

ma艂e serduszko

skoczy艂o Glorii do jebanego gard艂a.

Dw贸ch m臋偶czyzn z jej 艂o偶a

w tym samym miejscu, w tym samym czasie.

Niesamowite, jak kto艣 tak kurewsko nieszkodliwy

mo偶e powodowa膰 tyle problem贸w.

A teraz ona pr贸buje rozwali膰 moj膮 rodzin臋.

Wiesz, co ci umyka?

Tw贸j syn i Gloria s膮 w sobie zakochani,

i to na mega powa偶nie.

Nic co zrobisz, nic co powiesz tego nie zmieni.

Ona nie stanowi problemu, Walter. Ty nim jeste艣.

Wi臋c, p贸ki co, ty teraz walczysz tylko dla siebie.

Wiesz, czego bym chcia艂, Tommy?

Chcia艂bym, 偶eby艣 nadal j膮 rucha艂,

bo chcia艂bym zobaczy膰 twoj膮 min臋 po tym,

jak to wszystko dobiegnie ko艅ca.

Wybra艂a艣 z艂膮 okolic臋 do zrobienia sobie fryzury.

Och, przecie偶 tu jest pi臋knie.

Na poz贸r.

Jak z najlepszymi rzeczami w 偶yciu.

Ludzie dawno przestali zagl膮da膰 pod sp贸d.

No c贸偶, a w艂a艣nie tam kryje si臋 frajda.

Co robisz na po艂udniu Cermack?

Przej膮艂e艣 serbsk膮 dystrybucj臋,

a ja mam towar, kt贸ry zmieni twoje 偶ycie.

Proponuj臋 ci 10%.

Nie s膮dz臋, by艣 chcia艂a robi膰 to, co my艣lisz,

偶e zamierzasz robi膰.

Och, ale偶 chc臋.

Ale sk膮d mo偶esz wiedzie膰, co zamierzam,

skoro jeszcze nie przedstawi艂am warunk贸w?

Je艣li oferujesz tylko 10%,

to znaczy, 偶e masz partner贸w.

A skoro masz partner贸w i jeste艣 tu bez nich,

to odwalasz co艣 za ich plecami.

A skoro odwalasz co艣 za ich plecami,

to znaczy, 偶e 藕le zaczynamy.

Nie potrzebuj臋 wsparcia obok mnie.

Umowa nie stoi.

Czy to Dahlia?

呕egnaj, Diamond.

Odk膮d zmar艂a Maeve, ci膮gle odpychacz od siebie dzieci,

coraz bardziej i bardziej, zamiast si臋 do nich zbli偶y膰.

Co艣 ci powiem.

Nie wiem, ile mi zosta艂o czasu,

na to by je przygotowa膰 do swoich r贸l.

Widzia艂em si臋 z dr Rudin.

Jezu.

Czyli co艣 odkryli?

Tak.

Jeba膰 to.

Niewa偶ne.

Wiesz, kocham tego ch艂opca...

ale nie jest gotowy.

Nie jest gotowy, by mnie zast膮pi膰.

Mo偶e Vic nie jest jedyn膮 opcj膮.

Daj spok贸j.

Jak, do kurwy n臋dzy, zareaguj膮 nasi ludzie

na wie艣膰, 偶e przekazali艣my w艂adz臋 kobiecie?

Po tym jak uczyni艂e艣 Polak贸w swoimi radcami,

b臋d膮 to ca艂kowicie popiera膰.

Je艣li za d艂ugo b臋dziesz zwleka艂, Walter,

to mo偶e ju偶 nie b臋dzie rodzinnego biznesu do przej臋cia.

Ten nowy towar, kt贸ry pojawi艂 si臋 w Chicago

wjeba艂 si臋 w r臋ce wszystkich gang贸w.

Je艣li nie do艂膮czymy, b臋dziemy ostatni na mecie.

Nie.

Nowe g贸wno to nie zawsze najlepsze g贸wno.

A nasz towar... Trzy dekady nim handlujemy.

Czemu dzieciakom to nie pasuje?

I jak mam im zaufa膰, 偶e w og贸le nale偶ycie zaj臋liby si臋 innym towarem?

Mo偶e nie chcieli si臋 miesza膰

przez to, jak je, kurwa, traktujesz?

Ile jeszcze mo偶esz je odpycha膰,

zanim postanowi膮 nie wraca膰?

Jak to si臋, kurwa, sko艅czy?

Ja nie b臋d臋 ci podciera艂 dupy

ani nie rzuc臋 艂opat膮 piachu na twoj膮 trumn臋.

S艂uchaj.

Ta sprawa z dziewczyn膮...

Mo偶esz to odwo艂a膰.

Nigdy niczego nie rozkaza艂em, Walter.

Oczywi艣cie, 偶e nie, m贸j polski bracie.

Dlatego jeste艣 moim radc膮.

S艂uchaj, go艣ciu, musimy pogada膰.

Musisz spierdala膰 z Chicago.

Ty i Gloria musicie wyjecha膰.

Czemu, kurwa, mia艂bym ci wierzy膰?

Dobra, ty i ja...

Przeszli艣my razem przez g贸wno

i szczerze ci pokaza艂em, jakim, kurwa, jestem cz艂owiekiem.

Nie m艣ci艂em si臋

za tamto pseudo-odkupowanie moich udzia艂贸w, nic a nic.

Wi臋c powt贸rz臋 ci... 艁ap dziewczyn臋 i spadaj.

Czemu pr贸bujesz mi pom贸c?

Mam s艂abo艣膰 do romans贸w.

Pierdolone pieprzenie.

Naprawd臋 trudno mi

uwierzy膰, 偶e ty chcesz mi pom贸c.

Wi臋c uwierz, 偶e pom贸g艂bym jej.

Widzia艂em si臋 z twoim starym.

On chce, 偶eby ona znikn臋艂a.

Wi臋c, bierz to.

Zaparkowany pod budynkiem.

Ma czyste tablice.

Nie da si臋 go wy艣ledzi膰. Wyj膮艂em GPS.

Bezpieczniejszy ni偶 tw贸j w贸z. Unikaj autostrad.

Trzymaj si臋 miast i bocznych dr贸g a偶 do Illinois.

Zapewnij tej kobiecie bezpiecze艅stwo.

A wi臋c, widzia艂am kadzid艂o, ksi膮偶ki o Buddzie.

O co z nimi chodzi?

O zmian臋.

Nie my艣lisz, 偶e ludzi na zawsze definiuje

to co zrobili?

Mam nadziej臋, 偶e nie.

Wiesz, czemu jestem dobry w mojej pracy?

Ej, ja...

Nigdy nie zapyta艂am.

Co robi艂e艣 wcze艣niej?

Daj spok贸j. Nie bawmy si臋 w to.

W co?

To, co uczyni艂o mnie dobrym w mojej pracy, to anonimowo艣膰,

ale ju偶 przepad艂a.

Wpiszesz has艂o w telefonie

i znajdujesz wszystko o przesz艂o艣ci danej osoby,

jednym klikni臋ciem przycisku.

Tak pozna艂a艣 moj膮 przesz艂o艣膰.

Diamond, s艂uchaj, ja...

Wiesz dok艂adnie, kim jestem.

A ja dok艂adnie wiem, kim jeste艣 ty.

A wi臋c, co robi艂a艣 tamtej nocy przy moim stoliku

i co, kurwa, robisz, w moim jebanym 艂贸偶ku?

No, dobrze.

Kiedy si臋 poznali艣my,

pisa艂am artyku艂 o upad艂ych narodach w Chicago...

O m艂odych cz艂onkach gang贸w bez przyw贸dztwa.

Tak, s艂ysza艂am, 偶e wyszed艂e艣,

wi臋c pomy艣la艂am, 偶e znalaz艂am punkt zaczepienia.

No tak, pozaczepiali艣my si臋 kilkoma miejscami naszych cia艂.

Nie, nie rucham si臋 dla trop贸w ani nag艂贸wk贸w.

I nie posz艂am do knajpy, 偶eby spotka膰 ciebie.

Um贸wi艂am si臋 z 偶o艂nierzem CBI,

偶eby podzieli艂 si臋 swoj膮 histori膮, ale nie przyszed艂.

Kim on by艂?

Elijah Linden.

S艂uchaj, nigdy nie chcia艂am, 偶eby艣 sta艂 si臋 cz臋艣ci膮 artyku艂u.

To pomys艂 mojej naczelniczki.

A jaki ty masz pomys艂?

Nie wiem.

Ale je艣li mam nie mie膰 artyku艂u

o tobie i odej艣膰, to zrobi臋 to bez wahania.

Dlaczego?

Bo jeste艣 czym艣 wi臋cej ni偶 tematem na histori臋.

Zapniemy szybko zamek.

Widzisz?

Daj, wytr臋 to.

- Hej. - Co tam, dziecino?

B臋dziesz potrzebowa膰 wi臋cej miejsca na przechowywanie tych papierk贸w.

S艂uchaj, wiem, 偶e to ja prosi艂am o takie ustawienie.

Ty z przodu, ja z ty艂u.

- Ale zmieniasz zdanie? - Nie wiem.

C贸偶, jeste艣my partnerami.

Cokolwiek chcesz zrobi膰, pos艂uchajmy o tym.

Wiem, 偶e sama zbudowa艂am wok贸艂 siebie z艂ot膮 klatk臋.

Ale nie mog臋 zawsze kry膰 si臋 w cieniu.

No to, nie kryj si臋 d艂u偶ej.

- Tak po prostu? - Tak po prostu.

Chcesz wyst膮pi膰 naprz贸d? No to jazda.

Dobrze, co proponujesz?

Ty we藕 kluby, ja zatrzymam ulice.

Mo偶na zarobi膰 tyle jebanej kasy,

偶e oboje zgromadzimy kokosy.

Dobrze, ale je艣li to zrobimy

m贸j ojciec zrobi wszystko, by mi to odebra膰.

Jeste艣my dilerami narkotyk贸w.

Ryzykujemy tym ka偶dego pierdolonego dnia.

Musisz chroni膰 to, co twoje.

Gotowa na to?

- Tak. - To dobrze.

Je艣li Walter b臋dzie, kurwa, zadziera艂 z tym, co twoje,

to b臋dzie zadziera艂 i z tym, co, kurwa, moje.

A nikt, nawet tw贸j starszy,

nie b臋dzie zadziera艂 z tym, co jest, kurwa, moje.

Zas艂ugujesz na to.

Wiem.

- Wr贸ci艂a艣. - Wr贸ci艂am.

My艣la艂em, 偶e ju偶 ci臋 nie zobacz臋.

Wiem. Przepraszam.

Po prostu...

musia艂am wszystko przemy艣le膰.

Ja te偶.

Ale ju偶 jest wszystko jasne.

Chod藕.

Tylko ty si臋 dla mnie liczysz.

Wyjed藕my st膮d, opu艣膰my dzi艣 Chicago na dobre.

- A co z twoj膮 rodzin膮? - Ty jeste艣 moj膮 rodzin膮.

Moja siostra i m贸j ojciec nigdy si臋 nie zmieni膮.

Mam dosy膰 wciskania pauzy z naszym 偶yciem, czekaj膮c a偶 to si臋 zmieni.

- Dok膮d pojedziemy? - Dok膮d zechcesz.

Sprzeda艂em ziemi臋. Sp艂aci艂em tw贸j d艂ug.

Zaczniemy gdzie艣 zupe艂nie od nowa,

gdzie艣, gdzie m贸j ojciec nigdy nas nie znajdzie.

Tylko si臋 zg贸d藕.

Zgadzam si臋.

Pakuj si臋.

Wyje偶d偶amy za kilka godzin.

Dobrze.

Zdradzasz si臋 jak chuj, chudzielcu.

Sk膮d, kurwa, wiedzia艂e艣, 偶e tu jestem?

Nawet nie patrzy艂e艣.

Mam oczy z ty艂u g艂owy.

To by by艂o chore.

Prawie jak u superbohatera.

A wi臋c, jakie dobre wie艣ci przynosisz mi dzisiaj?

Tak serio, nie s膮 zbyt dobre.

Patrz臋 tylko, co robisz.

Nie jeste艣 ju偶 taki oddany CBI?

Nie, nie a偶 tak.

Pr贸buj臋 jeszcze lepiej wykorzysta膰 moje umiej臋tno艣ci.

Mo偶e ty mnie zatrudnisz?

Nie szukam ludzi, kt贸rzy chc膮 nowych opcji.

Zatrudniam tych, kt贸rzy chc膮 stabilno艣ci.

Hej, czekaj, s艂uchaj. Jestem lojalnym skurwysynem.

I jestem zajebisty w liczeniu.

- Ach, tak? - No, co? Jestem najlepszy.

- Sprawd藕 mnie. - W porz膮dku.

Podaj r贸wnanie.

- Tylko trudne. - No, dobra.

Sprawd藕my, co umiesz.

6 789 pomn贸偶 przez

237?

To b臋dzie...

1 608 993.

Zgadza si臋.

Tak, zgadza si臋.

Dawaj kolejne, trudniejsze.

Dobra, no to zobaczymy.

5 433 podzieli膰 przez 82?

To b臋dzie...

66 256.

Ano.

Jezu Chryste. Jak ty to, kurwa, robisz?

Widz臋 liczby w g艂owie.

Zawsze widzia艂em.

Jak by艂em ma艂y, to nie umia艂em czyta膰,

p贸ki nie sko艅czy艂em 6 lat,

i wszyscy nauczyciele my艣leli, 偶e jestem g艂upi.

Ale nigdy nie by艂em, kurwa, g艂upi.

Po prostu matematyka wype艂nia艂a mi g艂ow臋,

ca艂y jebany czas.

Nie mog艂em tego wy艂膮czy膰.

No dobra, spr贸bujmy tego.

Paco ma 2 kg koki.

Maria ma p贸艂.

Natomiast Julian

potrzebuje 1/8 od Paco i 膰wier膰 od Marii

偶eby na koniec gotowania mie膰 4 kg.

Ile koki mia艂 Julian na pocz膮tku?

Czekaj, czekaj, czekaj. U偶ywamy systemu metrycznego?

Bo jak tak,

to konwersja 28 gram贸w na uncj臋

technicznie daje 0.71.

My艣l臋, 偶e mam dla ciebie etat, dzieciaku.

Jest! W艂a艣nie to chcia艂em us艂ysze膰.

Powiedz moje imi臋 jeszcze raz.

Liliana.

Mog艂abym tego s艂ucha膰 ca艂y dzie艅.

Hej, mo偶e si臋 skupimy?

Wow. Cholera.

Wasza mama sp艂odzi艂a fajne dzieci.

Dzi臋kuj臋.

I nic o sobie nie wiedzieli艣cie?

- Nic. - Nie.

Wiesz jak to jest?

Jak w tych talk-show, gdzie ludzie si臋 dowiaduj膮,

偶e ca艂y czas mieszkali po s膮siedzku z rodze艅stwem...

Przyszli艣my tu pracowa膰 czy tworzy膰 jebane drzewo genealogiczne?

Pracowa膰.

Ja i Liliana stworzyli艣my nowiusie艅ki towar.

Staje si臋 popularny szybciej ni偶 si臋 spodziewali艣my.

Potrzebujemy dodatkowej pary r膮k.

Wiesz, 偶e mam zwinne r臋ce.

Dzi臋ki tr膮bce, prawda?

Saksofonowi.

Och, jak s艂odko.

Jedyne, co b臋dziesz robi艂 tymi r臋kami,

to rzeczy naukowe, jasne?

Musisz tak produkowa膰,

偶eby za ka偶dym razem wychodzi艂o to samo.

Nie ma marginesu na b艂膮d.

Rozumiem. Dzi臋kuj臋 za szans臋.

Jeszcze nie dzi臋kuj.

Je艣li ci si臋 nie uda, nie zagrzejesz tu miejsca.

Ale je艣li ci si臋 uda,

a wierz臋, 偶e tak,

to to laboratorium stanie si臋 twoim domem.

Jest dobrze zabezpieczone. Jest bezpieczne.

Wygl膮da legalnie z zewn膮trz.

A z wewn膮trz, ka偶dy sk艂adnik chemiczny

jest legalny w swojej oryginalnej formie, wi臋c...

B臋dziesz chemikiem, 'kucharzem',

nikim wi臋cej, nikim mniej.

- Jasne? - Absolutnie ja艣niutkie.

Podoba mi si臋, jak to zabrzmia艂o.

Jezu Chryste, mo偶esz po prostu go przez to przeprowadzi膰?

Dobra, to mamy tu wystarczaj膮co sk艂adnik贸w,

偶eby sprawdzi膰, czy pojmiesz podstawy mieszania.

Za zadania domowe dostawa艂em si贸demki. 艁atwizna.

- Wy艂apa艂e艣, co powiedzia艂em? - Ja wy艂apa艂am.

J, jakie masz wie艣ci, ziomek?

Co dla mnie masz?

Wie艣膰 na ulicy niesie,

偶e Dahli膮 handluj膮 pielgrzymi.

Tak, sprzedaj膮 to g贸wno.

Dobra, czekaj.

Czyli zeszli z Mayflowera

i zacz臋li opycha膰 Dahli臋?

Nie czaj臋. Nie rozumiem.

Chodzi o g艂upk贸w w czarnych kapeluszach

i z brodami do dupy.

- Przecie偶 wiesz. - No, ci, co nawet w lato

nosz膮 d艂ugie p艂aszcze.

Cholera, czarnuchu. To 呕ydzi chazarscy.

Wiem, o kim m贸wicie, bro.

呕ydzi chazarscy, jasne?

Wy, wsiury, serio my艣leli艣cie, 偶e to jacy艣 pielgrzymi?

- Bro... - Serio?

呕ydzi chazarscy, ortodoksyjni 呕ydzi,

pielgrzymi, zaj膮ce, chuj z tym, jak ich nazwa膰...

Maj膮 Dahli臋. Potrzebujemy jej.

Dobra, wiecie co? Dobrze si臋 spisali艣cie.

Wiem, gdzie szuka膰. Nie martwcie si臋.

Co z tob膮, kurwa, nie tak?

Jak podzielimy 20 tysi?

No... Da si臋 podzieli膰 na dwa, wi臋c...

Dziesi臋膰 plus dziesi臋膰 powinno by膰 ok.

Wiecie, co powinni艣cie zrobi膰

z tym zarobkiem?

Powinni艣cie wzi膮膰 t膮 kas臋

i jecha膰 na uniwersytet.

Przejecha膰 na czerwonym 艣wietle przed ulic膮 95...

- Dobra, tam. - I zapisa膰 si臋 na wyk艂ady z historii, jasne?

Jak leci, wujku Paulie?

Wszystko ok?

Jad臋 w艂a艣nie na p贸艂noc, sprawdzi膰 co u twojego kuzyna.

Wpad艂 na pogrzeb Simona.

Zdawa艂o si臋, 偶e troch臋 z nim lepiej.

Tak, ale tylko si臋 zdawa艂o.

No tak.

Co艣 do picia?

Dobry z ciebie ch艂opak, Vic.

Zawsze by艂e艣 dobry.

Tw贸j ojciec mo偶e tego nie dostrzega, ale wie o tym.

A je艣li nie wie,

to ja wiem.

By艂bym dumny, maj膮c takiego syna jak ty.

Szkoda, 偶e on nie jest.

Czasami jest kurewsko niemo偶liwy.

Powiem ci co艣 niefajnego.

Tw贸j ojciec spotka艂 si臋 z Tommym Eganem i zaproponowa艂 mu wsp贸艂prac臋.

Wiedzia艂em, 偶e nie mog臋 ufa膰 temu skurwielowi.

Dzi臋kuj臋, 偶e powiedzia艂e艣, wujku Paulie.

Przysi膮g艂em wierno艣膰 ca艂ej rodzinie,

ale czuj臋 wi臋ksz膮 lojalno艣膰

do tej rodziny.

Dzi臋kuj臋 za piwo.

Musisz zaufa膰 艂y偶ce. Nabierz p艂asko.

Nie strzepuj.

Jak on sobie radzi?

Ma troch臋 talentu.

Nie zawiod臋 ci臋, bro.

Wierz mi.

Wierz臋.

Oddawaj paczk臋.

O czym ty m贸wisz?

Wiem, 偶e jeste艣 cz艂owiekiem Moishe.

Masz Dahli臋, prawda?

Oddaj jeban膮 paczk臋. Nie poprosz臋 ponownie.

Pierdol si臋, schvartze.

Skurwiel!

Posz艂oby du偶o 艂atwiej,

gdyby艣 jednak by艂 pierdolonym pielgrzymem.

Pojeb.

Tw贸j ojciec spotka艂 si臋 z Tommym Eganem

i zaproponowa艂 mu wsp贸艂prac臋.

Wiedzia艂em, 偶e nie mog臋 ufa膰 temu skurwielowi.

Chicago szybko wraca.

Wiedzia艂em, 偶e p贸jdziecie po rozum do g艂owy.

Czarnuchu, zapomnij o tym,

co planowali艣my, ok?

Teraz handlujemy tym.

- Nowe, dizajnerskie g贸wno? - Ju偶 wiesz?

Czy wygl膮dam na chicagowsk膮 dziwk臋 oklejon膮 makrowymi metkami?

- Znaczy... - Nie odpowiadaj, czarnuchu.

To jest Gary. Polegamy tu na jednym.

Na d艂ugotrwa艂ym zarobku.

To g贸wno ma kr贸tki 偶ywot.

A Molly?

Molly fruwa mi臋dzy bia艂ymi dzieciakami,

kt贸re chc膮 uciec z podmiejskich 艣mieci.

Dla tego towaru nie ma granic z kolorami sk贸ry.

Wszyscy, nawet mamu艣ki,

b臋d膮 chcieli si臋 z tym jeba膰.

Nie wierzysz?

Wdychaj.

Serio, czarnuchu. Spr贸buj.

Tylko nie za du偶o.

Mi艂ej jazdy, czarnuchy.

Do zobaczenia na ksi臋偶ycu.

Daj to g贸wno.

No dalej, kuzynie.

Co to, do kurwy...

jest za towar?

Czarna magia.

Jak mo偶emy to mie膰?

I ile nas to b臋dzie kosztowa膰?

Nic was to nie b臋dzie kosztowa膰, kuzynie.

Jedynie naboje i cia艂a, ok?

Kiedy zadzwonimy, musicie by膰 gotowi,

偶eby wjecha膰 do Chicago i rozjeba膰 ka偶dego,

kto stanie mi臋dzy nami a tym towarem.

Gary jest gotowe.

M贸j czarnuch.

W rzeczy samej.

Dobra, g艂upole.

Gloria Flynn 艂adnie brzmi.

- Nie s膮dzisz? - No nie wiem?

No co, nie podoba ci si臋?

Nie wiem.

Mo偶e powiniene艣 przyj膮膰 moje nazwisko. Nowy start i w og贸le.

Wreszcie to robimy.

Tak, robimy.

Bardzo ci臋 kocham.

Ja ciebie te偶 kocham.

Vic!

Vic. Vic!

Vic, jeste艣 ca艂y?

- A ty...? - Nic mi nie jest.

Dobrze.

Twoja twarz.

O, kurwa. Padnij!

Glo, ju偶 dobrze.

Glo, podnie艣 si臋.

Glo? Gloria?

Kochanie.

Nie, nie, nie.

Nie, prosz臋, Gloria, nie.

Prosz臋, kochanie. Powiedz co艣.

Skarbie, nic ci nie jest.

Ju偶 dobrze, skarbie.

Halo?

Kto tam, kurwa?

Tw贸j syn.

T艂umaczenie: NAPiSY OD SERCA Korekta:kotlet1711

.:: Napisy24.pl - Wprost od t艂umaczy ::.

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.