All language subtitles for Power.Book.IV.Force.S01E06.720p.AMZN.WEB-DL.DD5.1.x264-NTb

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
cs Czech
da Danish
nl Dutch
en English
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian Download
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soran卯)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal) Download
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

Poprzednio w Force...

Sk膮d to masz?

Z艂e pytanie.

Za ile? Dobre pytanie.

Tylko z tob膮 z Flynn贸w pracuj臋.

Masz takie du偶e nazwisko,

a zero dystrybucji.

Ty do mnie przysz艂a艣,

wi臋c lepiej miej nadziej臋, 偶e jestem tw贸j.

Cie艅sze ni偶 koka.

Rozpoznasz co to dok艂adnie jest?

Gdzie Tommy Egan?

Gdzie ona jest?

Nie jeste艣my kwita.

Padnij.

Kurwa.

Przesz艂a na wylot. Czysto.

B臋dzie dobrze.

Pieni膮dze, kt贸re ci wisz臋

nie maj膮 nic wsp贸lnego z Vicem i mn膮.

M贸j syn nie b臋dzie si臋 budzi艂

przy twojej twarzy.

Lepiej usi膮d藕.

Ostatnio by艂a cisza.

Szykuje si臋 do du偶ego ruchu.

Potrzebujemy kreta.

To nasz spos贸b.

Jak wygl膮da艂aby umowa?

Ja rz膮dz臋.

- i bior臋 70%. - 60-40.

Nikt czarny ani bia艂y nie by艂 na tyle g艂upi,

by wkurwia膰 Serb贸w.

Nie mieli wystarczaj膮co ludzi.

Przemy艣la艂e艣 wszystko?

- To jebane CBI! - Trzymam z nimi sztam臋.

B膮d藕cie w gotowo艣ci.

B膮d藕 blisko.

Skurwiel!

Trzymaj si臋.

Tylko ty umiesz przyrz膮dzi膰 Dahli臋.

Co, kurwa?

Jaki艣 problem, kochana?

Skradziono beczki z Dahli膮.

Nie mamy towaru. Id臋 do twojego ojca.

T艂umaczenie: NAPiSY OD SERCA Korekta: kotlet1711

Pierwszy raz jest najtrudniej,

nawet je艣li im si臋 nale偶a艂o.

Nigdy si臋 w nie zastanawia艂am,

co si臋 robi po zabiciu kogo艣.

Wa偶ne s膮 tylko dwie rzeczy.

Nie da膰 si臋 z艂apa膰 i nie da膰 ich odnale藕膰.

Wi臋c, ile os贸b zabi艂e艣?

Niewa偶ne. Zawsze stosuj臋 te same dwie zasady.

Je艣li chcesz by膰 cz臋艣ci膮 tego gangu na ca艂ego,

to wiedz, 偶e tego b臋dzie wi臋cej.

Dalej, ruchy.

艢cigamy si臋 ze 艣wiat艂em.

- By艂a sierot膮. - To dobrze.

Nikt nie b臋dzie za ni膮 t臋skni艂.

Jakie艣 ostatnie s艂owa?

Nie wiem, co powinnam powiedzie膰.

Powiedz "偶egnaj".

呕egnaj.

Kolejna bezsensowna 艣mier膰

w tym mie艣cie n臋kanym przemoc膮.

Kolejny m艂ody, czarny m臋偶czyzna

zabrany zbyt szybko.

Niech Elijah Linden wiecznie spoczywa w pokoju

w obj臋ciach anio艂贸w.

I cho膰 bym kroczy艂

przez mroczn膮 dolin臋...

Czarnuch nie le偶a艂by w tej jebanej trumnie,

gdyby nie Tommy, wiesz o tym, prawda?

My wszyscy si臋 pisali艣my na ten atak, ka偶dy z nas.

A teraz oka偶 troch臋 szacunku.

Amen.

Simon...

by艂 fanem p贸艂nocnego White Sox,

szalony sukinsyn.

Jednak mia艂 z艂ote serce.

Mo偶liwe, 偶e zd膮偶y sp臋dzi膰 w niebie p贸艂 godziny,

nim diabe艂 si臋 na nim pozna.

Za Simona.

Wszystko dobrze?

Tak, wszystko w porz膮dku.

D艂ugo ju偶 tak kaszlesz.

Oj wiesz, jak pogoda si臋 poprawi,

b臋d臋 zdr贸w jak ryba.

Jezu Chryste, nie藕le si臋 to sko艅czy艂o dla Simona, co?

Powinnam z nim porozmawia膰.

Nie, nie, nie, nie.

Pozw贸l mi.

Syn potrzebuje wsparcia ojca.

Byli艣cie przyjaci贸艂mi z dzieci艅stwa

odk膮d byli艣cie trzylatkami

... i teraz le偶y w jebanej trumnie

przez twoje kurewsko g艂upie decyzje.

Dla niego nie ma ju偶 powrotu.

W cokolwiek si臋 wpl膮ta艂e艣,

mam nadziej臋, 偶e dla ciebie jest.

- Musisz si臋 z nim pogodzi膰. - Do tanga trzeba dwojga.

Je艣li dzia艂asz za jego plecami,

- czuje si臋 zdradzony. - Nie dzia艂am.

Dobra, Vic. Cokolwiek robisz...

Mo偶e wejd臋 w ten tw贸j ma艂y interes, w kt贸ry

- pr贸bowa艂a艣 mnie wci膮gn膮膰? - Za p贸藕no.

Okazja dawno przepad艂a.

Mia艂e艣 racj臋. To by艂o jakie艣 g贸wno.

Przysz艂o i posz艂o.

- My艣l臋, 偶e on jest chory. - Zapalenie oskrzeli.

Co roku to samo. Przesadzasz.

艢mier膰 przyjdzie po nas wszystkich, co?

Ale nie twoja, nie dzi艣.

Jest jeszcze nadzieja dla twojego syna.

Uwierz w to.

S艂abo ci idzie gromadzenie sojusznik贸w.

Taki koszt wojny. Cena robienia interes贸w.

Nie, jeba膰 to. My kogo艣 stracili艣my.

A ty komu, kurwa, rzuci艂e艣 r贸偶臋 na trumn臋?

Czemu zachowujesz si臋,

jakby艣 pierwszy raz zrobi艂 co艣 du偶ego?

Pilnuj si臋, kurwa.

Mo偶e to ty si臋, kurwa, pilnowa艂e艣.

Odziedziczy艂e艣 biznes starszego brata

i bawi艂e艣 si臋 w uk艂adanie 偶eton贸w.

Ej, wystarczy, kurwa.

Nie, my tacy w艂a艣nie, kurwa, jeste艣my!

Wszyscy wiedzieli艣my, 偶e b臋dzie niebezpiecznie.

Mo偶e i tak, ale troch臋 o tym pogadali艣my.

A to zabawne,

bo o ile wiem,

we trzech mieli艣my podejmowa膰 decyzje albo gada膰.

Nie mamy ochoty na d艂ug膮 wojn臋 z Serbami.

Zap艂acili艣my zbyt wysok膮 cen臋.

Nie ma ich tu!

Mamy towar

i mamy ich dystrybucj臋.

S艂uchaj, ju偶 g艂osowali艣my, wi臋c...

Wiesz, co? Ju偶 wszystko wiem. G艂osowali艣cie.

Ty szkodzisz interesom.

Rozumiesz?

Szkodzisz miastu.

Czyli to tyle?

To tyle.

Dobra.

Wygl膮da na to, 偶e honor w艣r贸d z艂odziei

jest kr贸tkotrwa艂y, co nie, skurwielu?

呕eby艣 nie by艂 stratny, odkupimy twoj膮 kok臋.

Ca艂膮.

W porz膮dku. 10 kilo.

Chc臋 38 tysi za kilo.

Pierdol si臋. 30.

- 38. - Umowa stoi.

Zgoda.

No dobra.

Umowa.

Pasuje wam ju偶 dynamika tego trio?

- Nie. - Nie, dalej p贸jdziemy

osobnymi drogami.

Um贸wimy si臋 na odbi贸r.

Dobra, miejmy to, kurwa, z g艂owy.

Jeszcze nie jest za p贸藕no, by to si臋 uda艂o.

B臋dzie zbyt gor膮co, je艣li zostaniemy razem.

S艂uchaj, masz powa偶n膮 szans臋,

by zacz膮膰 samemu rz膮dzi膰 i decydowa膰.

A nie s艂ucha膰 starego. Skorzystaj z niej.

Pr贸buj臋.

Mi臋dzy nami og贸lnie spoko?

Spoko, dop贸ki tw贸j 艣nieg nie spadnie na po艂udniu.

Podzieli艂e艣 ca艂e miasto?

Tak mi si臋 wydawa艂o.

Cokolwiek by艂o moje zostaje moje.

Powodzenia z opychaniem towaru.

Do zobaczenia po drugiej stronie.

B臋d臋 czeka艂.

Co zrobisz ze swoj膮 po艂ow膮?

Zainwestuj臋 znowu w Dahli臋.

Mam si臋 czym艣 zaj膮膰?

Masz 艣wie偶膮 dziur臋 w ciele

i ju偶 my艣lisz o kolejnych ruchach?

Nie b臋d臋 liza膰 ran

i traci膰 okazji.

Nie dotykaj tego, kurwa.

Je艣li wda si臋 zaka偶enie,

nie zawioz臋 ci臋 do szpitala,

p贸ki ca艂a r臋ka nie zrobi si臋 zielona.

Do tego czasu pewnie

po prostu odpadnie.

"Spotkajmy si臋".

Dobra. Ogarnijmy t臋 robot臋.

Jeste艣 pewna?

Nie ma gwarancji, 偶e kasa ci si臋 zwr贸ci.

Nigdy nie ma.

Nieu偶ywane pieni膮dze nie zarabiaj膮 pieni臋dzy.

No dobra, wi臋c.

To kasa na czarn膮 godzin臋.

Zainwestowa艂a艣.

Jak sprzedamy Dahli臋,

je艣li ludzie nie dowiedz膮 si臋 kim jeste艣my?

U偶yjemy skrytek pocztowych.

Publicznych,

w centrach skupiaj膮cych ludzi,

wchodz膮cych i wychodz膮cych,

gdzie 艂atwo ukry膰 si臋 na widoku.

Dobry system. Dobre po艂o偶enie.

Robi艂em to ca艂e 偶ycie.

To brzmi troch臋 prymitywnie.

Dahlia jest wyrafinowana.

Sprzedajemy dragi czy jebane torebki?

To dla klasy wy偶szej.

No a kto chodzi do centr贸w?

No, kto?

Ludzie z grubymi portfelami i pieni臋dzmi do wydawania.

Finansi艣ci, kury domowe

i bywalcy salonowi, tacy jak ty.

Punkt dla ciebie.

Ci, kt贸rych chc臋 na dystrybucji

dostan膮 SMS'y.

Podamy im miejsce spotkania.

Sk膮d wiesz, 偶e nikt nie spr贸buje nas wychuja膰?

Nie wiem.

Ale ka偶dy kto spierdoli protok贸艂

b臋dzie sko艅czony.

Akcja, reakcja. 呕adnych drugich szans.

Mam tylko jeden warunek, kt贸ry nie podlega negocjacji.

Wszystko podlega negocjacji.

Nie zbli偶amy si臋 do dystrybutor贸w mojej rodziny.

My艣l臋, 偶e Walter poradzi艂by sobie z ma艂膮 konkurencj膮.

M贸j ojciec i brat nie mog膮 o tym wiedzie膰.

To kwestia niezbyt d艂ugiego czasu.

B臋dzie wystarczaj膮co d艂ugi, bym dokona艂a w艂asnego ruchu.

Dobra, pewnie.

Dop贸ki nie wyjdziesz z cienia,

ja si臋 zajm臋 akcj膮.

Liliana mo偶e pom贸c.

Kto?

Liliana. Dobra osoba.

Kiedy艣 wozi艂a dla mnie towar.

Wpad艂a w 艂apy Serb贸w.

Dosta艂a kulk臋 i nie p臋k艂a.

Nie wyda艂a mnie.

Chroni艂a mnie.

Potrzebujemy jej.

M贸j dobry przyjaciel, Reggie, ju偶 do nas do艂膮czy艂.

O kim ty, kurwa, m贸wisz? Jakie do艂膮czy艂?

Nikt tu nie b臋dzie omija艂 pierwszego etapu rekrutacji.

D艂ugo si臋 znamy. Ufam mu.

Na ten czas wykre艣l zaufanie ze swojego s艂ownika.

Och, ale Lilianie ty to ufasz?

Tak. Ona jest inna.

Niby w jaki spos贸b inna?

Nie jest dystrybutork膮.

Siedzi w tym z nami, na maksa.

Ka偶da inna osoba ma by膰 sprawdzona.

Cze艣膰, tato.

Ju偶 jad臋.

Nie mo偶na niepokoi膰 naszych pacjent贸w w trakcie dializ.

Mogli wybra膰

lepsze centrum dializ zamiast jebanej przykrywki.

Pierdol si臋, pan. To legalny biznes.

M贸wi艂 pan ju偶.

A wystarczy, 偶e poka偶ecie wykaz dostaw morskich.

Macie mnie za g艂upca,

co zwozi tu co艣 nielegalnego?

Al Capone siedzia艂 za niep艂acenie podatk贸w, skurwysynie.

Fascynuj膮ca informacja.

Odsu艅cie si臋, kurwa.

Kurwa ma膰.

Czekamy na dokumenty, panie Flynn.

A ja czekam na nale偶yte zawiadomienie.

A zamiast tego, kurwa, stoicie tu wy.

Czas si臋 ko艅czy.

Musi pan przygotowa膰 w艂a艣ciwe dokumenty.

S艂ysz臋, kurwa!

Witam.

Gdzie by艂a艣?

Na zakupach.

To zajmie minutk臋.

Jeste艣 z艂y, bo mnie nie by艂o

czy bo nie umiesz robi膰 tego, co ja robi臋?

To i to.

No dobra, oto przyj臋cia i rozliczenia za transport

ka偶dej tabletki i zakraplacza, kt贸re przekroczy艂y drzwi tego budynku.

Chcecie kopie?

Wszystko si臋 zgadza.

Tym razem.

Dobrze.

We藕cie je, z艂贸偶cie na p贸艂

i prosz臋...

wypierdalajcie.

I je艣li chcecie budowa膰 przeciw mnie spraw臋,

nast臋pnym razem przyjd藕cie z jakim艣 jebanym dowodem.

Wszystko ustalone.

Ten dzie艅 pokazuje, dlaczego nie jeste艣 gotowa.

Byli tu federalni

i nigdzie nie sz艂o ci臋 znale藕膰.

M贸wisz, 偶e chcesz czego艣 lepszego?

Zajekurwabi艣cie.

No to,

zachowuj si臋, kurwa, lepiej.

Nie b臋d臋 k艂ama艂, bro.

Troch臋 ci to zaj臋艂o,

ale wreszcie oprzytomnia艂e艣.

Jedyne, co wnosi艂 ten czarnuch Tommy

to pieprzenie.

Tommy wymy艣li艂 temat z serbsk膮 dystrybucj膮.

No i co, zabi艂 w ten spos贸b E. Daj spok贸j.

Znali艣my ryzyko. Wiedzieli艣my, jaka jest stawka.

Nie, nie, s艂uchaj mnie, starszy bracie.

Wiem, 偶e masz s艂abo艣膰 do bia艂ych ch艂opak贸w, dobra?

- Oj, wiem. - No, dobra.

Ale teraz, jak ju偶 mamy wszystko pod kontrol膮,

musimy dokona膰 ruchu. Musimy co艣 szybko zrobi膰.

Tamci Serbowie odeszli, ale...

Mirkovic wr贸ci.

- Na bank. - Wr贸ci z pe艂nymi r臋kami

uniesionymi w g贸r臋.

Z palcami na spu艣cie,

szukaj膮c komu si臋 odp艂aci膰.

Cholera, nie mo偶emy w nich znowu uderzy膰.

Ta rozrywka zosta艂a anulowana.

Proponuj臋, 偶eby艣my zrobili tak:

we藕miemy 10% od ka偶dej sprzeda偶y

i w艂o偶ymy do depozytu, czarnuchu.

Dla nich. Nie tkniemy tego.

Jako ubezpieczenie.

Dok艂adnie, b臋dziemy udawa膰, 偶e tej kasy nawet tam nie ma, bro.

Przepad艂a. Nie jest nasza.

To b臋d膮 pieni膮dze dla Serb贸w, na wypadek, jakby wr贸cili.

A wi臋c, kiedy Markowic na nas ruszy,

zap艂acimy mu podatek.

I nie b臋dziemy mie膰 problem贸w.

Patrz, ale ty m膮dry.

Wszystko przemy艣la艂e艣, braciszku.

No we藕, a co ja zawsze m贸wi臋?

Ja i ty, D,

dajemy razem rad臋, jasne?

Wystarcza nam CBI.

Nie potrzebujemy nikogo innego.

Walter.

Walter!

Co si臋, kurwa, sta艂o?

Odjeb si臋.

Co si臋, kurwa, sta艂o, Walter?

Nic, kurwa, nie jad艂em ca艂y dzie艅 i...

Nie wiem. Zakr臋ci艂o si臋 w g艂owie.

Zemdla艂em, upad艂em na jeban膮 dup臋.

Krwawisz z czo艂a.

Przynie艣 mi jebany plaster.

Powiniene艣 i艣膰 do lekarza. Walter, nie wal w chuja.

Kurwa, to tylko odrobina krwi.

Nie m贸wi臋 o ranie,

uparty durniu.

My艣lisz, 偶e mo偶esz to przede mn膮 ukry膰?

Ja wszystkiego si臋 domy艣lam.

Musisz powiedzie膰 dzieciom.

To nie w porz膮dku, by przechodzi艂y przez to samo drugi raz.

Zamknij ryj.

Cokolwiek sobie, kurwa, wyobra偶asz,

to jebana bujda.

Co s艂ycha膰, bro?

S艂uchaj, mam dla ciebie robot臋.

M贸w.

Chodzi o tego czarnucha Tommiego.

Kogo?

Bia艂y skurwysyn z salonu fryzjerskiego.

A, ok. Czego ci trzeba?

We藕 te pi臋膰 tysi.

Takie och艂apy?

Spierdalaj, czarnuchu.

Nie odstrzel臋 nikogo, p贸ki nie dostan臋 minimum dych臋.

Nie, nie, nie. 呕adnej broni.

Jeszcze nie.

Chc臋, 偶eby艣 tylko poobserwowa艂 skurwiela.

A potem wszystko opowiedzia艂. Tyle.

Mam robi膰 za opiekunk臋 tego skurwysyna?

Za 5 tysiak贸w jeste艣 najdro偶sz膮 opiekunk膮

w Chicago, chujku.

Chcesz robot臋 czy nie? Nie mam czasu.

Tak, pewnie.

Kurwa.

Zr贸b co m贸wi臋, ok?

Zbierz informacj臋 i mi je przynie艣.

Je艣li nie dasz rady, to po prostu sprzedawaj dalej towar.

Dobra, spoko.

S艂uchaj, nic nie m贸wi臋,

ale je艣li zmienisz zdanie, to chc臋 drugie 5 tysi.

Ok, spoko.

- Dobra. - Dobra.

Jeste艣 pewien, 偶e to najlepsze miejsce na start?

Nie b贸j si臋. Bycie biednym nie jest zara藕liwe.

Nie b膮d藕 dupkiem.

Powiedz szczerze.

Korzysta艂a艣 cho膰 raz z publicznego transportu?

Typu autobus albo metro?

- Nie, nie. Taks贸wki si臋 nie licz膮. - Wow.

呕ycie si臋 musi wydawa膰 pi臋kne z tylnego siedzenia.

Nie s膮dz臋, 偶e to mi doda punkt,

ale maj膮c 17 lat podr贸偶owa艂am po Europie z samym plecakiem.

Codziennie je藕dzi艂am kolej膮.

Maj膮 j膮 tam?

My艣la艂em, 偶e jest tylko w... jak mu tam?

Disneylandzie.

To kolejka. Jezu.

C贸偶, nigdy tam nie by艂em.

Spodoba艂oby ci si臋 tam.

Piosenka "It's A Small World" wpierdala si臋 w g艂ow臋

i nigdy nie przestaje gra膰.

To dos艂ownie najgorsza piosenka na 艣wiecie.

Co to za go艣膰 w spodniach khaki?

Opisujesz 60% ludzi.

Nie, w boj贸wkach. Na trzeciej.

To ochroniarz, flirtuje z lask膮

przy p贸艂nocnej windzie.

Czekaj, czekaj.

Nie, jednak tu nie pracuje.

Odwr贸膰 si臋 w lewo.

Co zrobi艂 kole艣 przy wej艣ciu?

Wzi膮艂 sobie kubek kawy.

Wszed艂 czy wychodzi?

Wszed艂. Idzie na stanowisko.

Gliniarze s膮 obecni, ale ma艂o liczni.

Kamery da si臋 omin膮膰.

Skrytki blisko i 艂atwo dost臋pne.

Widzia艂a艣? O tym w艂a艣nie m贸wi艂em.

Ka偶dy tam mo偶e wej艣膰.

Po艣rednik, dystrybutor, kurier.

Ta. Liliana tam mo偶e wej艣膰.

Ja tam mog臋 wej艣膰. A ty?

Jeste艣 偶ywym przyk艂adem nowojorskiego dilera.

Co ty niby, kurwa, o mnie wiesz?

Dzie艅 dobry.

Masz dla nas jakie艣 dobre porady co do kryptowalut?

艢wietnie by by艂o przej艣膰 na wcze艣niejsz膮 emerytur臋.

Jakkolwiek dziwnie to zabrzmi,

ja lubi臋 przechowywa膰 pieni膮dze w staro艣wiecki spos贸b,

czyli chowa膰 got贸wk臋 pod materac. Mi艂ego dnia.

I co, dalej jestem typowym dilerem?

Kiedy艣 ju偶 wykonywa艂em misje w garniturze,

艣ci膮ga艂em z siebie trop. Dobrze mi sz艂o.

No dobra. Zajebi艣cie wygl膮dasz.

A m贸j partner w Nowym Jorku

codziennie wymiata艂 w tych gajerkach robionych na zam贸wienie.

Mam nadziej臋, 偶e troch臋 jego talentu sp艂yn臋艂o na ciebie.

Ja te偶 mam tak膮 nadziej臋.

No to, co wiemy o Serbach?

Du偶o plotek.

Nikt si臋 nie chce przyzna膰 do napa艣ci.

Jak tylko opadnie dym, zaczn膮 pada膰 nazwiska.

Lepiej, 偶eby pada艂y nazwiska ni偶 cia艂a.

To si臋 nie wyklucza.

Dobra, dam rad臋.

Daj mi godzin臋.

Niez艂y w贸z.

Potrzebujesz czego艣? W czym mog臋 pom贸c?

W niczym, siostro.

To ja mog臋 w czym艣 pom贸c tobie.

Wiesz, gdzie si臋 znajdujesz?

Wiem. Wiem te偶, dok膮d pojedziesz.

Pilnuj si臋. Mocno si臋 tu popisujesz.

Mam nadziej臋, 偶e ma do tego powody.

Nie by艂oby mnie tu, gdybym nie mia艂a.

Jak si臋 nazywasz?

Nazywam si臋 Jeba膰 Twoj膮 Star膮.

Koniec pyta艅.

Zegar tyka.

Hej, masz jakie艣 placki w tej torbie, Moishe?

To niew艂a艣ciwa pora roku na nie.

Wiesz, ja lubi臋 te

z marchewk膮 w 艣rodku.

Nie, nie. To nie placki

To odpad.

Pomidor, cebula... Wszystko inne r贸wnie dobrze pasuje do frittaty.

Zak艂adam, 偶e to dla mnie?

Ano.

Co to jest?

Co艣 co polubisz, od nowego przyjaciela.

Wcze艣niejszy prezent z okazji 艣wi臋ta Chanuka.

Och, znowu, 艂adna twarzyczko,

nie ta pora roku.

Na to nigdy nie ma z艂ej pory, Moishe.

Dobra.

Kto tak, kurwa, do ciebie tarabani?

Reggie. Chce dosta膰 nowy towar.

Nie.

Nikt nic nie dostanie, p贸ki si臋 nie ustawimy.

- Sp艂aw go. - Mo偶e by膰 naszym dystrybutorem.

Sprzedaje gruby towar?

Nie, ale ma wp艂ywy.

No to jest klientem.

- A ludzie, kt贸rych 艣ci膮gasz? - Zab贸jcami.

Sk膮d wiesz?

Bo tym si臋 zajmuj臋.

Zawsze si臋 tym zajmowa艂em. Znam si臋 na ludziach.

W pi臋tna艣cie sekund od poznania

wiem, czy b臋d臋 si臋 z nimi rucha艂 czy nie.

O mnie te偶 wiedzia艂e艣?

Wiedzia艂em w dziesi臋膰 sekund.

Ty sobie nie zaprz膮taj tym g艂owy.

Jeba膰 Reggiego.

G贸wno dostanie. Sp艂aw go.

"Dobrze ci idzie".

"Dobrze ci idzie".

"Co teraz?"

"Mi艂ej zabawy. Czekaj na ci膮g dalszy".

O, cholera.

To b臋dzie zajebiste.

Ja pierdol臋.

呕arty jakie艣?

Wiem, kim jeste艣cie.

Co, pracujecie te偶 w jebanej drog贸wce?

Spokojnie, Paulie.

Nie musimy si臋 spiera膰.

Nie?

Mo偶esz si臋 jeszcze wywin膮膰 z k艂opot贸w.

Podaj nam pi艂k臋. Dobrze na tym wyjdziesz.

Wasze usta si臋 ruszaj膮,

ale s艂ysz臋 jedynie pierdolone brednie.

Jak d艂ugo b臋dziesz kry艂 szwagra?

Nic na niego nie macie.

Mamy 26 lat g贸wna na ciebie.

Czemu my艣lisz, 偶e je艣li Walter w nie wpadnie,

to nie poci膮gnie ci臋 ze sob膮?

Ten skurwysyn umie p艂ywa膰.

Trzeba kurewsko du偶ej torpedy, by go zatopi膰.

I nie b臋d臋 ni膮 ja.

Gdzie dzisiaj by艂a twoja siostra, kurwa?

Sk膮d mam wiedzie膰? Co ci si臋 sta艂o w g艂ow臋?

Jebn膮艂em si臋 w szafk臋 kuchenn膮.

Musisz si臋 dowiedzie膰, co knuje twoja siostra.

Nie le偶y to w moich obowi膮zkach.

Gdzie zjemy niedzielny obiad, tu czy u Claudii?

Co ma, kurwa, obiad

do tej rozmowy?

Musisz mi odkry膰,

co dzisiaj robi艂a twoja siostra.

Tato, na niedzielny obiad przyprowadz臋 Glori臋.

C贸偶, synu,

nie s膮dz臋, by to by艂 dobry pomys艂.

Niedzielne obiady s膮 tylko dla rodziny.

Zawsze by艂y, zawsze b臋d膮.

Nie jest na nich mile widziana.

Nie ma dla niej miejsca przy naszym stole.

No to pami臋tajmy, by dostawi膰 dodatkowe krzes艂o.

Raz, dwa, trzy.

Dobra, bierz wtyczk臋, wyjmuj.

Mam.

- Ju偶? - Ju偶.

Co z gazem?

Gaz od艂膮czony.

- Gaz od艂膮czony? Dobra. - Od艂膮czony.

Dobra, sta艅 z ty艂u. Mo偶esz?

Dobra, dalej.

Jeszcze jedno pchni臋cie.

Dzi臋ki za pomoc.

- 呕aden problem. - Piwa?

Jasne, pewnie.

Masz.

Dzi臋ki.

Prosz臋.

- Zdrowie. - Zdrowie.

Ej, JP.

- Co tam? - To pewnie

nie moja sprawa,

wi臋c jak co艣 powiedz, 偶ebym si臋 odjeba艂, ale...

jakim chujem narobi艂e艣 sobie takich d艂ug贸w?

Zacz臋艂o si臋 niewinnie.

Prawnicy od opieki rodzicielskiej, prywatni detektywi,

klub, rachunki medyczne ojca.

Nazbiera艂o si臋.

Dziura si臋 pog艂臋bia艂a i pog艂臋bia艂a.

Nie zd膮偶y艂em z niej wyj艣膰.

Nie zarobi艂em wystarczaj膮co, by j膮 za艂ata膰.

A teraz, jak co艣 ty ka偶 mi si臋 odjeba膰, ale...

Odjeb si臋.

Jak to mo偶liwe, 偶e masz tyle kasy?

Daj spok贸j.

M贸wi艂em ci, by艂em biznesmenem.

Nie pierdol.

Pr贸buj臋 tu mie膰 moment szczero艣ci.

Mamy moment szczero艣ci.

Nie, wciskasz mi t臋cz臋 i s艂o艅ce w dup臋.

C贸偶, nie ma jednego bez drugiego.

Co do chuja?

Chc臋 szczero艣ci, skurwielu.

W co, kurwa, wdepn膮艂e艣, Tommy?

Po co zadajesz pytanie, na kt贸re znasz odpowied藕?

Dla jebanego spokoju sumienia?

Nie, ta rodzina nawciska艂a mi ju偶 tyle k艂amstw,

偶e chc臋 wreszcie cholernej prawdy.

Je艣li ci powiem, to to co艣 zmieni?

Nie.

Jestem dilerem narkotyk贸w.

Od kiedy?

Ca艂e 偶ycie. No, nie ca艂e 偶ycie.

Jak zaczyna艂em, to nosi艂em towar

w rajstopkach i skarpetkach,

ale og贸lnie zawsze umia艂em dilowa膰.

Wiesz, kiedy by艂o naprawd臋 biednie,

- to te偶 sprzedawa艂em... - O, nie. Jeba膰 to.

Jeba膰 to i jeba膰 ciebie,

je艣li my艣lisz, 偶e b臋dziemy w tym razem.

Je艣li opycha艂e艣 marych臋, bo my艣la艂e艣,

偶e to takie cool...

Nie, nie. Nie tylko marych臋.

Oboj臋tnie. Jebie mnie to,

czy by艂e艣 Tonym Montan膮.

Nie zbli偶ysz si臋 do tego g贸wna.

Nie dostaniesz mojego g贸wna. Nigdy.

Potrzebuj臋 tylko chwili spokoju, ch艂opie.

To ci go nie da.

Zrozumia艂e艣?

Ja b臋d臋 ci pomaga艂.

Szczerze? Nie potrzebuj臋 jebanej ja艂mu偶ny.

Chc臋 sam zarabia膰 na chleb.

Cholera, ta serbska dystrybucja

wygl膮da jak Yellow Brick Road, czarnuchu.

Drukujemy pieni膮dze.

Wszystko idzie p艂ynnie,

ale trzeba sko艅czy膰 zanim Markovic si臋 o ni膮 upomni.

Wiesz, nigdy tak razem

nie pracowali艣my.

Czu膰, jakby g贸wno zatacza艂o ko艂o.

M贸wi艂em ci, ty i ja.

Niepokonani. CBI b臋dzie rz膮dzi膰 tym miastem.

Sk膮d wiedzia艂e艣, czy si臋 do tego nadam?

Mia艂em tylko 18 lat, gdy poszed艂e艣 siedzie膰.

G贸wno umia艂em.

Nie umia艂em podejmowa膰 ryzyka. W og贸le.

I tak wiedzia艂em, 偶e utrzymasz gang.

Sk膮d?

Czemu akurat teraz zadajesz tyle pyta艅?

Nie wiem.

Bo nie pyta艂em wcze艣niej, no kurna.

By艂em w drodze do prywatnej szko艂y,

takiej z we艂nianymi kamizelkami z zamkami.

No we藕, bro.

Co ty pierdolisz.

Nie zamieni艂by艣 si臋 w grzeczniutkiego przylep臋.

Nie, nie, masz racj臋.

Ale zamierza艂em by膰 przyzwoity. No, nie wiem.

Chc臋 tylko zwr贸ci膰 uwag臋,

偶e w CBI by艂y inne czarnuchy,

starsze i z pierwsze艅stwem.

Mog艂e艣 im przekaza膰 pa艂eczk臋.

Nie mieli tego, co ty.

Czyli?

Mojej krwi.

Dobra. Chyba koniec.

Reggie to m贸j przyjaciel, Tommy.

Tia. Kiedy zdob臋dziesz taki dobry towar,

to nie masz przyjaci贸艂, tylko konkurencj臋.

Dobra, c贸偶, bez obrazy Liliana, jeste艣 艣wietna,

ale ona wesz艂a w to na ca艂ego, cho膰 jedynie por臋czy艂e艣 za ni膮 s艂owem.

Jest kompetentna.

- Ja sprowadzi艂am po艣rednika. - I my oboje

wnie艣li艣my 6 cyfrow膮 kwot臋 na rozw贸j.

Je艣li Reggie ci臋 zna, to pozna mnie.

A to problem. Wierz mi.

Ka偶dy z nas przynosi co艣 na t膮 imprez臋.

Nie chcemy, 偶eby co艣...

Nie chcemy, 偶eby co艣 to spierdoli艂o.

Kup sobie telefon na kart臋. Sprowad藕 prawdziwego dystrybutora.

A teraz, jed藕my po jeban膮 kuchark臋.

Kurwa!

Hej, doktorko.

Bro, nie chc臋 ju偶 tej roboty.

Jak to, kurwa, nie?

Mo偶esz zatrzyma膰 kas臋 i wszystko,

a ja ju偶 nic wi臋cej nie robi臋, jasne?

Znajd藕 kogo艣 innego do roboty czy co艣.

Czekaj, czarnuchu. Co ci臋 tak zszokowa艂o?

Zatrudnij kogo艣 innego.

Nie mog臋 zdradza膰 szczeg贸艂贸w,

ale dystansuj臋 si臋 od ojca.

Powiedzia艂em mu te偶, 偶e

przyjdziesz na niedzielny obiad.

S艂ucham.

Robi臋 ju偶 to, co chc臋.

Nie chc臋 traci膰 wi臋cej czasu na jego brednie.

Bycie z tob膮 wydaje si臋...

Kompletnie w艂a艣ciwe?

Tak.

To co dalej?

Cokolwiek zechcesz.

Jeste艣 ca艂a? Jeste艣 ca艂a?

Sp贸jrz na mnie, Gloria.

Nic nam nie jest. Nic nam nie jest.

Siedzisz na moim miejscu.

Nie widz臋, by by艂o oznaczone twoim imieniem.

Rozejrzyj si臋.

Imponuj膮ce.

M贸g艂 zosta膰 nowym Tysonem.

Nie gadaj.

W sumie, s艂abo ci臋 to przedstawia.

C贸偶, to by艂o dawno.

A wydaje si臋, jakby to by艂o wczoraj.

Ogl膮dali艣my, jak bije na kwa艣ne jab艂ko tego Dago...

- Do widzenia, Rick. - Cholerka.

"Moje ciosy w Chicago s膮 tak samo twarde

jak w Nowym Jorku".

Sonny Liston.

Jeste艣 fank膮 boksu?

Nie. Jedynie tej walki.

Co, b臋dziesz tak sta艂,

czy si臋 do mnie przy艂膮czysz?

艢niadanie na kolacj臋.

Nie, w艂a艣ciwie to 艣niadanie na 艣niadanie.

Dopiero zaczynam m贸j dzie艅.

Jeste艣 nocnym markiem?

- Tak. - A ty?

Mam k艂opoty z za艣ni臋ciem.

Nowy materac.

Chcesz kawa艂ek,

czy b臋dziesz tylko po偶era艂 to wzrokiem?

Winny.

Rick ukrad艂 ten przepis od mojej babci.

G贸wno ukrad艂em.

Da艂a mi go, po tym jak ja da艂em go jej.

Mog艂em by膰 twoim dziadkiem.

Przepraszam za niego.

Dobra, lepiej nie r贸b na z艂o艣膰 dziadkowi.

Prawda?

No i?

C贸偶, Rick jest dobry,

ale babcia zatrzymuje pas mistrza.

No tak.

Jestem Adrienne.

Diamond.

Mi艂o ci臋 pozna膰, Adrienne.

Mi艂o by膰 poznan膮.

Spu艣cisz si臋 we mnie?

Dawaj, dawaj.

Naprawd臋 dobrze si臋 spisa艂e艣.

Szczerze, troch臋 min臋艂o od ostatniego razu

i nie by艂em pewny, jak mi p贸jdzie.

Daj spok贸j.

Faceci zawsze to m贸wi膮,

gdy my艣l膮, 偶e chcemy, 偶eby nas mieli za wyj膮tkowe.

A czu艂a艣 si臋 wyj膮tkowo?

Tak.

Dobrze.

Musz臋 si臋 z kim艣 spotka膰.

Ok, spoko.

Sprawa s艂u偶bowa.

Popatrz na te wszystkie cude艅ka.

To wszystko kupione?

Tak, Mai wszystko op艂aci艂a.

Bezpo艣rednio?

Czyst膮 got贸wk膮.

Masz tu du偶o g贸wna.

Trzeba czego艣 jeszcze do gotowania?

C贸偶, potrzebowa艂abym pewnych materia艂贸w.

Ju偶 dobrze. Nie musisz si臋 denerwowa膰.

Ju偶 si臋 wykaza艂a艣 i to my zdob臋dziemy dla ciebie

wszystko, czego potrzebujesz.

Ja po prostu nie s膮dzi艂am, 偶e

b臋d臋 musia艂a dalej bra膰 udzia艂 w tej...

dobrej okazji.

Nie jestem dilerk膮 narkotyk贸w.

C贸偶, masz szcz臋艣cie, 偶e ja jestem.

O skurwysyn.

Co do chuja?

Za偶yj.

Jeba膰. Zabawmy si臋.

Que pasa?

To jest niesamowite.

Daj mi to.

艢wi臋ty Bo偶e.

Soto w艂a艣nie w to wesz艂a.

- Nie w膮tpi艂am w to. - Mamy wszystko, czego trzeba?

Tak.

Dobra. Serio my艣lisz, 偶e Claudia ma do tego

wystarczaj膮co grub膮 sk贸r臋?

Tak, my艣l臋.

Nikt jej wcze艣niej nie da艂 szansy.

Czeka艂a na to. Co z kuchark膮?

Jest dobra.

Dalej siedzi w jebanej 艂azience?

Tak, troch臋 si臋 denerwuje.

Czymkolwiek j膮 zaszanta偶owa艂e艣,

przera偶a j膮 to na 艣mier膰.

Dobra. Je艣li Claudia nie ma...

Za wcze艣nie na to.

Id藕 sprawd藕, co u niej.

Wszystko w porz膮dku, ch艂opcze?

Kto艣 pr贸bowa艂 mnie sprz膮tn膮膰.

Co, kurwa? Co?

Kt贸ry艣 z tych tch贸rzy w CBI?

Gwarantuj臋, 偶e to te skurwysyny.

Strzelec by艂 bia艂y. Bia艂y jak chuj.

Gdybym mia艂 si臋 za艂o偶y膰, obstawi艂bym, 偶e to...

偶e to Serbowie.

Czekaj, po jakiego chuja

mieliby ci臋 odstrzela膰 Serbowie?

Przez jebanego Tommiego Egana. Przez tego pierdolonego lachoci膮ga.

Pracujesz z nim?

Ty kurewsko t臋py sukinsynu.

Kiedy zamierza艂e艣 si臋 przyzna膰,

ty cienki m贸偶d偶ku?

Jezu jebany Chryste, ci膮gle musz臋 lata膰 mi臋dzy

tob膮 a twoj膮 siostr膮, i interweniowa膰

dwadzie艣cia cztery godziny na dob臋.

Hej.

Dwie noce z rz臋du?

Chyba co艣 dobrze robi臋.

Co masz w torbie?

Placki, wafle, bekon, tosty.

艢niadanie na kolacj臋.

To brzmi jak du偶o jedzenia.

Mam jeszcze co艣 na dodatek.

Co powiesz na 艣niadanie na 艣niadanie?

Co si臋 sta艂o?

Gdzie moje dragi, puta?

My艣lisz, 偶e jestem jakim艣 艣mieciem,

kt贸rego telefony mo偶esz olewa膰?

- By艂am zaj臋ta. - Ach, tak?

Musia艂am rozwik艂a膰 pewne problemy.

Ja te偶.

Byli艣my jak rodzina.

Rozumiesz?

B臋d臋 za tob膮 t臋skni艂, siostrzyczko.

Zawsze ci臋 kocha艂em...

Suko!

O艣lepi艂a艣 mnie, puta. O艣lepi艂a艣 mnie, kurwa!

Prawie.

Tacy jeste艣my.

Tym si臋 zajmujemy.

Bando pizd.

Ty skurwielu,

powiesz Mirkovicowi, 偶e je艣li przyjdzie po mojego ch艂opaka czy rodzin臋,

spal臋 to miasto do cna

i zabij臋 ka偶de pierdolone pi藕dzielstwo,

kt贸re kiedykolwiek kocha艂.

W sumie to,

ona mo偶e mu to powiedzie膰.

T艂umaczenie: NAPiSY OD SERCA Korekta:kotlet1711

.:: Napisy24.pl - Wprost od t艂umaczy ::.

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.