All language subtitles for Fast.X.2023.BLURAY.1080p.BluRay.x264.AAC5.1-[YTS.MX]

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic Download
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian Download
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian Download
cs Czech
da Danish
en English Download
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian Download
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese Download
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soranî)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish Download
pt-BR Portuguese (Brazil) Download
pt Portuguese (Portugal) Download
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian Download
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish Download
es-419 Spanish (Latin American) Download
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

DZIESIĘĆ LAT TEMU

Nie ma takiej rzeczy, której ojciec nie zrobiłby dla syna.

Twoja matka tego nie rozumiała.

Widziała w tobie potwora, ja widziałem potencjał.

Gdy wróg cię łupi, wyłup mu oko.

Gdy nazywa cię szaleńcem, wyrwij mu język.

Ale ja dziś cię tu wezwałem.

To hojność? Miłość?

Nie.

Troska, by moje dzieło nie umarło wraz ze mną.

By trwało jako moje dziedzictwo.

Bo więź między ojcem i synem jest najważniejsza.

Jest robota, którą mogę zlecić tylko jednej osobie.

Tobie.

Naszych pieniędzy pilnowali najtwardsi z moich żołnierzy,

a jednak Dominic Toretto zniszczył moją własność.

Zabiję Dominica Toretto.

Zabiję ich wszystkich.

Zabić ich?

To byłoby miłosierdzie.

Nie, synu.

Nie zabijaj kogoś, kto zasłużył na cierpienie.

Spraw, by Toretto cierpiał.

ŻANDARMERIA

Tu zaczyna się praca.

A tam jest coś,

dzięki czemu nasza rodzina zdobędzie dziś władzę.

Zaczynamy.

Co się dzieje?

Kradną skarbiec!

- Kradną skarbiec! - Co?

Skarbiec!

Szlag!

Nie zgub ich.

Na moście nas nie wyprzedzą.

Za dużo ich! Nie damy rady.

Masz rację. My nie.

Ale ty tak.

Nie zostawię cię. Trzymaj się planu.

Taki właśnie był plan.

Nie uciekną nam.

Co on robi?

Strzelaj.

SZYBCY I WŚCIEKLI 10

LOS ANGELES OBECNIE

Było dobrze.

Wcale nie.

B, nikt nie zaczyna od mety.

Więcej wiary w siebie.

Zapamiętaj tę lekcję:

Patrz przed siebie...

wyczuj auto

i leć.

Nie wstyd się bać.

Strach może być najlepszym nauczycielem.

Nie bałem się.

- Każdy się boi. - Ty się nie boisz.

Nie boisz się niczego.

Lepiej chodźmy.

Przyjechała prababcia i robi swoje słynne maduros.

Oby wujek Roman nas nie wyprzedził.

Też się o to martwię.

Wegetujesz. Czas trochę pożyć.

- Mówiłem, że tego nie potrzebuję. - Proszę. Konto założone.

Nie ma za co.

- Trzeba poczekać parę dni. - To nigdy nie działa od razu.

Chwila. Co?

PASUJECIE DO SIEBIE!

- Pokaż zdjęcie profilowe. - Podrasowane.

Co oglądacie?

Czekaj. Nie.

- Zaraz. - To filmiki.

Mogę usiąść obok ciebie?

- Próbowałeś driftingu? - Tak.

Szkoda, że nie widziałaś. Ale było super.

Hej.

Umieram z głodu.

Chodźcie.

Chcę uściskać wszystkich po kolei.

Po tę miłość ustawiła się kolejka.

Zaczekajcie, aż spróbujecie tego.

Dobre wyszły. Włożyłam w nie serce.

- Plantany dają ten smak. - Oczywiście.

Ciszej, proszę. Abuelita chce coś powiedzieć.

Proszę o ciszę.

Patrzę na tę wspaniałą rodzinę

i rozpiera mnie duma.

Tak samo dumny byłby mój syn, wasz ojciec,

gdyby był tu z nami.

Wiem, że to była bardzo trudna droga.

Los nie zawsze sprawiedliwy.

Ale daliście radę.

Mimo przeciwności losu

zbudowaliście to wspaniałe...

To dziedzictwo stanie się udziałem następnych pokoleń.

Nikt nie może wam tego odebrać. Ani teraz...

Ani nigdy.

Tak!

Tak jest!

Za rodzinę.

Tak jest.

Za rodzinę.

Siempre. Na zawsze.

To nowe najki. Przestań!

Cholerka.

To żart? Agencja zrobiła cię dowódcą, a ja mam być kierowcą?

Tak naprawdę potrzebuję twojego intelektu.

Zaskakujące wyznanie Romana Pearce'a.

Opowiedz jeszcze raz o tym zleceniu.

Agencja dostała cynk o skradzionym sprzęcie wojskowym.

Jutro kwantowy układ komputerowy nowej generacji

będzie przewożony ulicami Rzymu.

A my mamy go przejąć.

Sprawdziłem źródło. Wiarygodne.

No jasne. Tu chodzi o Rzym.

Moje bratnie miasto.

To jak planowanie akcji na moim podwórku.

Rzym znasz jedynie z włoskich restauracji.

A wyjaśnisz, do czego nam potrzebne zdalnie sterowane auto,

złote lamborghini i gaz rozweselający?

Wchodzę w to. Przyda ci się mózg tej operacji.

- Coś knujesz. - Hej, Rzymianinie!

Nic nie mów, człowieku.

- Dobra. - Wiesz co?

Ten brak szacunku trzeba ukrócić.

I to już!

Wiecie, o co chodzi?

Muszę poćwiczyć gadkę przywódcy.

Widzę, co się dzieje.

Tej, myślisz, że jesteś sprytny.

Przyszedłeś podglądać?

Taki rzęch zamiast silnika? I brak wtrysku paliwa.

Po tobie spodziewałem się czegoś lepszego.

Budujemy razem z Małym B.

Gaźnik zmusza go do słuchania. To dobre, bo dziś nikt już nie słucha.

Uważaj.

W wieku 12 lat Mały B będzie lepszym mechanikiem niż my.

I o to chodzi, nie?

O przekazanie pałeczki. Nowe pokolenie lepsze od starego.

To prawda.

Na tym polega ojcostwo.

Duży postęp w porównaniu z tym, jak się kradło paliwo w Domnikanie, co?

- Zdecydowanie. - To były ciężkie czasy.

Ciężkie, ale świetne.

Macie spotkanie?

Przepraszam. Nie chcę przeszkadzać.

Han, chodź, stary.

Roman koniecznie chciał dowodzić.

Jak mogłem mu odmówić?

Ale nie puszczę ich do Rzymu bez ciebie.

- Los Bandoleros na całe życie. - Na całe życie.

BOHATER WYGRYWA MISTRZOSTWA SAMOCHODOWE

Szanujesz pamięć o ojcu.

Noś nas w sercu,

a nigdy nie zejdziesz z właściwej drogi.

Będziesz lepszy ode mnie.

Na co patrzysz?

Na ciebie.

Mały śpi.

Jak ty to robisz, że jesteś coraz piękniejsza?

Jest już tutaj?

Nie.

Przyjdzie we właściwym czasie.

Kiedy byliśmy dziś w samochodzie…

Mały B powiedział: „Tato...

ty się nigdy nie boisz”.

Ale to nieprawda.

Boję się, że stracę syna.

Albo żonę.

Tamto się nie powtórzy.

Możesz patrzeć wstecz tak długo, jak chcesz.

Ale wiesz, co tracisz?

Co?

Całą wieczność...

ukrytą w tej chwili.

Jestem tak samo zaskoczona jak ty.

Tysiące razy wyobrażałem sobie, jak cię zabijam.

Ostatnio dzieliło mnie od tego sześć cali wzmocnionego szkła

- i uzbrojeni strażnicy. - Nie!

Wtedy nie mogłem cię dorwać.

Teraz mogę.

Zainteresują cię moje ostatnie słowa.

- Dom! - Nie!

A ty słyszałaś ostatnie słowa Eleny,

zanim ją zabiłaś?

Nie sądzisz, że miałam cholernie dobry powód, żeby tu przyjść?

Może jedyny, który coś dla ciebie znaczy.

Mały B.

Obudź się, skarbie.

Mamy nieproszonego gościa.

Wiesz, co robić.

Czego tu chcesz?

Mów.

Spotkałam dziś diabła.

Zawsze myślałam, że to ja nim jestem.

To mnie trochę rozczarowało.

Stanął w drzwiach.

Sam sobie otworzył.

Podobno tuż przed śmiercią

życie przelatuje przed oczami.

To prawda?

Zacznij od tego, kim jesteś.

Ludzie zadają sobie to pytanie całe życie.

Masz trzy sekundy.

Zanim się wykrwawisz na śmierć, może wyjaśnisz, co tu robisz?

Jestem tu...

ponieważ wrogiem mojego wroga...

jesteś ty.

Jestem człowiekiem bez nazwiska.

Bez dziedzictwa.

I łączy nas wspólny cel.

To Dominic Toretto.

Chcesz zabić Doma.

Nic oryginalnego.

Nie, nie.

Nie zabijaj kogoś, kto zasłużył na cierpienie.

Potrzebuję twojej pomocy.

Masz tu fajne zabawki.

I chłopaków.

Albo jesteś ze mną, albo...

Nie bawię się z nieznajomymi.

Zginą ci, których kochasz.

Kocham tylko siebie.

Chciałeś mnie pokonać moją własną bronią?

Nie mówiłem do ciebie.

Tylko do Zeke'a.

Amira.

Taty Kevina.

Kto by to mógł być?

Słodkie dzieci.

Wszyscy kogoś mają, a ta wywłoka

nie ma nawet kota.

Macie wybór.

Albo ja, albo...

Chcesz panować nad światem.

Chcę cię za to ukarać.

Zapamiętam to sobie.

Wszyscy zapamiętają.

Potrzebuję kogoś do obsługi, prawda?

Nerdy...

proszę ze mną.

Wiecie, co robić, jeśli chcecie zobaczyć rodziny.

Ciao.

Zabić ją.

Szlag.

Myśleliście, że wam ufam?

W dzisiejszych czasach trudno znaleźć dobrych ludzi.

Będzie wojna.

Trzeba się opowiedzieć po którejś ze stron.

Wszyscy, których kochasz, zginą.

Straciła trzy litry krwi. Już utrata dwóch powoduje śmierć.

Wysyłamy ją do tajnego więzienia. Może nie przeżyć.

Mówiła prawdę?

Potwierdziliśmy strzelaninę. Sprzętu już tam nie było.

Ktoś, kto go zabrał, ma teraz elektroniczny arsenał.

- Powiadomiłeś swoich ludzi? - Tak, Mia i Brian są bezpieczni.

A mnie nie udało się skontaktować z Romanem, Tejem, Ramsey i Hanem.

Jakiś pomysł, gdzie mogą być?

W Rzymie.

Pracują dla was.

Nie mamy żadnej akcji w Rzymie.

To pułapka.

Szlag.

Lecimy do Rzymu.

Za mną.

Synu.

Wrócimy do naszych lekcji jazdy.

Obiecuję ci.

Bez względu na wszystko.

A ja zawsze dotrzymuję obietnic.

Wracaj na górę.

RZYM

Ktoś mi wytłumaczy, jak mam przeprowadzić napad,

skoro nawet nie mam auta?

Włamiemy się do ciężarówki, przejmiemy układ scalony

i będziesz mógł cieszyć się dolce vita.

Roman, konwój nadjeżdża.

Gdzie jesteś? Miałeś asystować.

Rzymski Roman jest w budynku!

Ma się ten błysk.

To moja misja.

Wiemy, że to twoja misja.

Nikt inny nie dałby Hanowi alfy.

Już byśmy tam byli, gdyby Roman nie prowadził Fortu Knox na kółkach.

Wiesz, co jest pod tą maską, skarbie?

Ten wóz wymiata.

WYMIATACZ

Alfa mogłaby mieć więcej mocy, ale nadrabia zwinnością.

Racja.

Lamborghini ma silnik V10, twin-turbo, 3 UGR,

ale alfa będzie miała przewagę w mieście.

Co?

Tak. Odrobiłam lekcje.

Wyjdziesz za mnie?

Tyle wystarczyło?

Macie w Agencji tyle zabawek i wciąż nie namierzyliście Romana?

Przez komórkę, email, komunikatory - zero odzewu.

Próbowałem nawet przez apkę randkową Hana.

Ktoś, kto ich wysłał na tę fałszywą misję, postarał się, byśmy nie mogli ich ostrzec.

Próbujcie. Muszą być blisko.

- Dobra. Zaczynamy. - Jedziemy.

Jestem na miejscu.

Odpal Małego Teja.

Zaraz. Czekajcie.

Mały Tej? O czym ty mówisz?

- Dobra, odpalajcie. - Na to się nie umawialiśmy.

Tak bardzo chciałeś jeździć.

No to jeździsz.

Co cię tak śmieszy? Skąd to wziąłeś?

Tak na marginesie, mózg Małego Teja jest większy niż twój.

Zasłona dymna.

Z drogi, siostrzyczki. Nic tu po was.

Czas błysnąć.

Dawaj.

Weszliśmy. Prowadzę wóz.

Drzwi są zablokowane.

Wóz jest zdalnie sterowany.

I sprzęt też.

I raz, i dwa, i...

Jasna cholera! Co jest?

Przesadziłem?

Gotowi?

To było wspaniałe!

Scusi!

Przejmują nasz wóz.

Z nami w środku!

Mamy raport o eksplozjach w pobliżu Forum.

To oni.

Gotowi? I...

Słyszysz? Co to jest, do diabła?

Nie mam pojęcia.

O cholera.

Potężna bomba.

- Co? - Bomba!

Roman, mówiłeś, że chodzi o układ scalony.

A to jest bomba.

Co się stanie, jak wybuchnie?

Jak to, co się stanie?

Z rzymskich siedmiu wzgórz zostaną dwa i pół.

Miasto legnie w gruzach. Zginą tysiące ludzi.

Jak to bywa przy wybuchu.

Jedziemy do was.

Dobra, magicy. Co wysadzamy?

Co?

Watykan? Wow.

Dobra. Jak chcecie.

Ale pójdziecie do piekła.

To ich ciężarówka.

Dzięki Bogu. Dom i Letty.

Mamy gości. W samą porę, Dominic.

Wyłącz zakodowane radio.

OTWÓRZ ŁĄCZNOŚĆ

Ramsey?

Ciężarówką ktoś zdalnie steruje. A na pace jest bomba.

To DM79, neutronowa mina morska o dużej sile wybuchu.

Mogę ją rozbroić za pomocą wyłącznika awaryjnego.

Ale muszę się do niej dostać. Trzeba zatrzymać ciężarówkę.

Na to nie pozwolę, herosie.

Szybciej. Ciężarówka się rozpędza!

- Trzeba zablokować jej drogę. - Wyprzedzę ją.

Ramsey, Tej, zapnijcie pasy.

Dom, jedź przodem. Utknęłam.

Dominic.

No, dawaj.

Cholera, szybki jest.

Serio? Lina?

Cóż, nie da się jej zawieźć, trzeba toczyć.

Szlag! Ciężarówka sunie w stronę zbocza.

Musimy się z nią zderzyć.

Co powiedziałeś?

Wybacz, skarbie mój złoty!

Nie zatrzymuje się.

Dom, bomba wypadła.

Trzymajcie się z daleka. Ja się tym zajmę.

Razem ze mną.

Letty!

- Zrobiliśmy z nich terrorystów? - Przekazaliśmy władzom ich zdjęcia.

Dobra, Bob!

Zlikwiduję palanta, który chce rozbroić bombkę.

Zawsze coś musi wypaść.

Mam wasze rodziny, więc się nie oddalajcie.

Buongiorno, Roma.

No dobrze.

A to kto, do czorta?

Hej, tu jesteś!

Bohater dnia - Roman Pearce, przywódca.

Ciekawe, kto wyjdzie z tego żywy.

Letty!

Chyba go mam.

Hej, Letty.

Jadę za nim.

Te pompy eksplodują.

Little Nobody, twoja kolej.

Szybciej.

Rozbro...

A kuku.

Wyskakuj, bo wylecisz w powietrze!

Bum.

- Musimy zakłócić działanie detonatora. - Pracuję nad tym. Nie zgub go, Letty.

Wyślę sygnał zakłócający przez twoją komórkę.

To chwilowo powstrzyma detonator. Zyskamy na czasie.

Letty!

Brawo!

Zaczyna się robić ciekawie. Nie utrzymam się za nim długo.

Ramsey, jak głęboka jest rzeka?

Tybr?

Około 18 metrów. Woda złagodzi eksplozję,

zmniejszy jej siłę może dziesięciokrotnie.

Szlag.

Wypadasz, Letty!

Zgubiłam go. Uciekł.

Cholera. Jest poza zasięgiem. Nie mogę zakłócić sygnału.

Mam złą wiadomość, Dom. Wracam do gry.

UZBROJONA

Masz 30 sekund, by ocalić Rzym.

Dom, on uzbroił bombę. Jesteś prawie przy rzece.

Piętnaście sekund, Dom.

Dom, posłuchaj.

Watykan jest w promieniu wybuchu.

Uciekaj stamtąd. Zrobiłeś wszystko, co mogłeś.

Nie wszystko.

Pięć.

Cztery.

Trzy.

Dwa.

Jeden.

Co my zrobiliśmy?

Przez twój ból wypełnię swoje przeznaczenie.

Znajdź mnie.

To dopiero początek.

Do zobaczenia wkrótce, Dom.

W stolicy Włoch doszło do potężnej eksplozji.

...ogromny ładunek.

Poważnie ucierpiały budynki Watykanu.

Nie ma ofiar w ludziach.

Władze zidentyfikowały tych pięciu terrorystów.

...ich przywódcą jest ten mężczyzna.

...Dominic Toretto.

SIEDZIBA AGENCJI

Organy ścigania z kilku krajów

zaangażowały się w pościg na niespotykaną dotąd skalę.

Nie wiem, jak tu weszła.

Ukradłam ci odznakę.

Już nie potrzebuję. Dzięki.

Czyż to nie...

Jak się do ciebie zwracać. „Panno Little Nobody?”

Możesz mi mówić po imieniu.

Słyszałem, Tess, że ostatnio działałaś w Damaszku.

Myślisz, że wszystko ci wolno, bo tatuś jest legendą Agencji?

Jestem tu, bo ktoś musi zabrać głos jako obrońca.

To, co się stało w Rzymie, było totalną katastrofą.

Liczba ofiar jest minimalna, ale znaczenie globalne.

Jak myślisz, co się stało we Włoszech?

Och, zwiedzanie, jedzenie bucatini, kradzież 20-kilotonowej bomby.

Daj spokój. To bzdury. Dobrze o tym wiesz.

Uważaj.

Panno Little Nobody w zawieszeniu i z zaginionym tatusiem,

rozmawiasz z nowym szefem.

Proszę bardzo.

Los Angeles, rok 2001.

Dzieciaki z ubogich rodzin,

uczestnicy ulicznych wyścigów stają się porywaczami.

Zajmuje ich przemyt, organizowanie ucieczek z więzień i napady na pociągi.

Wszystkim, do czego potrzeba samochodu.

Zwłaszcza jeśli to przeczy prawom boskim i prawu grawitacji.

Sam piszesz te teksty?

Zwróciliśmy na nich uwagę w 2011 roku w Rio.

Obrabowali króla narkotykowego, Reyesa, i porzucili jego ciało na moście.

Mój poprzednik, pan Nobody zobaczył w nich potencjał.

Więc ich zwerbował. Jako freelancerów.

Wykonywali dla nas zlecenia w Abu Zabi, Tokio, Londynie, Nowym Jorku i Tbilisi.

Powinniśmy byli zerwać z nimi lata temu,

ale mają swoich obrońców.

Taki mają styl. Korumpują organy ścigania.

Brian O'Conner.

Elena Neves. Luke Hobbs.

Wszyscy są członkami rodziny.

To samochodowa sekta.

Należy do niej nawet kochany tatuś Tess.

PAN NOBODY

A więc od korupcji dzieli nas tylko wieczór przy grillu i piwie?

Do czego zmierzasz?

Że to przestępcy.

Rzym to była kwestia czasu.

Ukradli setki milionów dolarów

i co najmniej jeden okręt podwodny z napędem jądrowym.

Jak mogliśmy pozwolić, żeby to trwało tak długo?

Oni brudzili sobie ręce, żeby nasze były czyste.

Dla Agencji jeździli do piekła i z powrotem.

Coś poszło nie tak w Rzymie. To nie powinno się zdarzyć.

Ale się zdarzyło. To fakt.

Agencję stać na więcej. Nie dajemy się zwodzić pozorom.

Powinniśmy bronić Doma i jego rodziny. Przynajmniej tyle możemy zrobić.

To się odbije na nas wszystkich. Straty będą niepowetowane.

Proszę o zielone światło do działania.

Żeby zlikwidować lub schwytać klan Toretto.

Aimes, co ty robisz?

GŁOSOWANIE ZA

PRZECIW

Większość jest za.

Jako twój bezpośredni przełożony mam głęboko gdzieś czyjeś złote serce.

I nienawidzę grilla.

Wiesz, że mogę zmusić pociąg do jazdy polną ścieżką,

więc nie wchodź mi w drogę.

Dobra.

Pójdę swoją drogą.

Kiedy upada Rzym, upada świat.

Cóż, to nie są rzymskie wakacje.

A ty to nie Gregory Peck.

Co z rodziną?

Ekipa się ukryła. Na razie są bezpieczni.

Zabrali Letty.

- Kto? - Agencja.

A ty trafiłeś na pierwsze miejsce na światowej liście poszukiwanych.

Ktoś, kto to zrobił, chciał zerwać twoje więzi z Agencją

i odizolować cię od rodziny.

I namierzy każdą próbę skontaktowania się z zespołem.

Musisz przekazać wiadomość panu Nobody.

Do tego potrzebuję medium. Albo czarów. Wykonał numer ze znikaniem.

Wystarczy, że wiadomość się rozejdzie.

Przekaż, że jestem gotów na Belga. On zrozumie.

Mam dla ciebie wiadomość, misiu.

Świat stanął w ogniu, a ty chcesz wbiec do płonącego budynku i ratować ludzi,

ale w końcu budynek się na ciebie zawali.

Nie boję się śmierci.

Chcę tylko chronić ludzi, których kocham.

Wiesz, dlaczego gladiatorzy nie mieli rodzin?

Dlaczego?

Bo wiedzieli, że każdy dzień może być tym ostatnim.

Wybierasz samotną drogę, kochany.

Nie możesz nikogo ze sobą zabrać.

Uruchmić Oko Boga.

- Tak jest. - Uruchamiam.

Podaj lokalizację Toretto i reszty, co do milimetra.

Mamy problem. Oprogramowanie Oka Boga zostało usunięte.

Tess. Chyba nie przyszła tu tylko w odwiedziny.

Mam prośbę. Jak gdzieś się pojawi,

zacznij ją namierzać.

Co do reszty, nasi zbiegowie nie są nieznani.

Toretto ma siostrę i syna.

Może prędzej niż jego,

znajdziecie jego rodzinę.

Jeszcze raz!

Oszukujesz swoją ulubioną ciocię?

Nieważne, czy wygrasz o cal czy o milę. Wygrana to wygrana.

Gdzie ja to słyszałam?

Uciekaj!

Potrzebujemy ich żywych.

Na ziemię!

Nie! Mia! Puśćcie ją!

Uciekaj!

Co tam?

- Wujek? - Tata mnie przysłał.

Zmiana planów.

Nie ruszaj się! Powiedziałem, nie ruszaj się!

Masz Małego B?

B!

Stój!

- Jesteś cała? - Tak.

A tobie nic nie jest?

B!

Idziemy.

- Kim byli ci ludzie? - Agencja.

Rzym był pułapką. Cała rodzina jest na celowniku.

- Idę po Briana i dzieci. - Dom kazał mi go zabrać.

Pamiętasz, gdzie mamy jechać w razie zagrożenia?

Dom chce, żeby ekipa się tam spotkała.

Tak.

Słuchaj.

Pojedziesz z wujkiem Jakobem.

Będziesz go słuchać.

Zabiorę cię do taty. Zgoda?

Chroń go, choćbyś miał zapłacić życiem.

- Kocham cię, Jakey. - Też cię kocham, siostro.

Idziemy.

Ja cię kręcę!

Hej!

To nie ten.

To ten.

Zaraz, ale...

NEAPOL

TYLKO DOBRE WIBRACJE

Szukam kogoś.

Wyglądacie, jakbyście chcieli się napić. Stawiam następną kolejkę.

A właściwie postawię tyle, ile dadzą radę wypić.

Jeśli kogoś szukasz, to już stąd nie wyjdziesz.

Ktoś ma życzenie? Nie?

Na pewno?

Dwa piwa.

Dzięki.

Zdrowie.

Queenie powiedziała, że cię tu znajdę.

Belgijskie?

Pan Nobody mówił, że ma córkę.

Naprawdę?

Cóż, teraz, kiedy zniknął,

przychodzę w jego zastępstwie.

Tata trzymał Agencję w ryzach.

Teraz to wygląda dziwnie niestabilnie.

W świecie, w którym nie ma zasad, nikt nie jest bezpieczny.

Masz rację.

Agencja zmieniła politykę o 180 stopni.

Nowy szef, Aimes, chce cię dopaść za wszelką cenę.

Dzięki mnie masz więcej czasu.

I...

pożyczyłam sobie ich zabawkę do namierzania ludzi.

Wygląda znajomo?

Oko Boga. Schowałbym to w jakimś skarbcu.

Ludzie wyrywają skarbce ze ścian, więc u mnie jest bezpieczniej.

Zrobiłam zrzut ekranu z zapisu kamery drogowej, który przegapili,

i wrzuciłam w Oko Boga.

Człowiek jest z Rio.

Masz może wrogów w Rio?

Reyes.

Hernan Reyes? Nadal nie żyje,

ale miał syna, Dantego.

Musisz mnie zabrać do Rio.

To twoje drugie życzenie. Masz jeszcze jedno.

Letty.

Letty jest w tajnym więzieniu, którego nie ma na mapie.

Wyciągnij ją stamtąd.

Nikt tego nie potrafi.

Ale pan Nobody by to zrobił.

Wybacz, Dom.

Prosisz mnie o coś niemożliwego.

Nie ma rzeczy niemożliwych.

Trzeba tylko wierzyć.

Wywiezienie nas z Rzymu w kontenerze pełnym wody po goleniu

to był poroniony pomysł.

Chyba straciłem węch.

To nie woda po goleniu, tylko gaz łzawiący.

Nie wiem, o co wam chodzi.

Prawda jest taka: pachnę jak marzenie.

Biorę butelkę dla siebie.

To wszystko dzięki tobie. Wiesz o tym, prawda?

Masz mnie naśladować, bo jestem liderem.

Kumasz? Jestem urodzonym przywódcą.

Gdzie jesteśmy?

Sprowadziłem cię do domu, Ramsey.

Miasto z największą liczbą kamer monitoringu.

Super.

Tata wie, że tym jeździsz?

Powinien. Ścigałem się tym z nim.

W latach 90. jeśli miałeś auto z 5-litrowym silnikiem, to byłeś gościem.

Czy ci się to podoba, czy nie, to mustang. A więc, okaż szacunek.

Wiesz co?

FAJNE RYTMY

Muzyka na drogę.

Dostałem ten samochód, kiedy miałem 13 lat.

Sam go przemalowałem. I przerobiłem silnik.

Miłości się nie wybiera, młody.

Powiesz mi, dokąd jedziemy?

W pewne miejsce, które zna twój tata. Tam się z nim spotkamy.

Więc jest bezpieczny?

Spotkamy się tam z nim.

Gość był modelem bielizny.

Co?

Tak.

I proszę...

Młody, dawaj. To zaraźliwe.

Zaraźliwe, chyba.

Właśnie!

Łapiesz. Poczułeś wibracje.

To energia, stary. Wibracje.

Wczuj się!

WIĘZIENIE AGENCJI TAJNA LOKALIZACJA

Droga wolna, pani dyrektor.

Super płaszczyk. Drogie kolczyki.

Buty muszą cisnąć.

Musieliście wytoczyć ciężkie działa, co?

Nie przysłała mnie Agencja.

To pewnie z konfiskat.

Bliznę na lewym nadgarstku masz od dnia, kiedy poznałaś Doma.

Chciał się popisać.

Audio zakłóciłam ultradźwiękiem, ale kamery nas widzą.

Wyciągnę cię stąd, ale to zajmie trochę czasu.

Nie mam czasu. Muszę znaleźć Doma.

Nie przydam się nikomu w tej klatce.

Domyślam się, że przybyłaś tu z jakimś planem.

Gracz rozpozna gracza.

Jeśli to zrobię, nie ma dla mnie powrotu.

Już mi się to podoba.

Dobrze. Po pierwsze, zabierzmy cię z tej celi.

Będzie bolało.

Współpracuj.

- Otworzyć drzwi. - Zamknij.

Straż! Straż!

Pomocy!

Puszczaj!

Serio?

Co za niespodzianka!

Patrz.

Bez ciebie to nie byłoby możliwe.

Witaj w domu.

- Dobrze cię widzieć. - Ciebie też.

No i jesteś.

Podobno cię poszukują.

Nie. To ja kogoś szukam.

Jak możemy pomóc?

Szefie, on tu jest.

Już pomogliście.

W porządku.

Kto następny?

Kto następny?

Musisz kogoś poznać. Mistrz. Żywa legenda.

Wiem, kto to.

Trudno nie wiedzieć.

A ty pewnie z kręgu zwycięzców?

Włożyłaś do niego silnik RB26?

L24 nie dałby rady.

- Mój mechanik by to pochwalił. - Nie szukam aprobaty.

Zanim zaczniesz się rozpędzać, lepiej się rozejrzyj.

Wszyscy jesteśmy łasi na uznanie.

- Ścigasz się czy co? - Nie chcesz tu robić dymu.

Nie przyszedłem tu po wygraną.

Szkoda,

bo mam ochotę cię pokonać.

Tak, jak wszyscy tutaj.

Tak jest!

Milion dolarów dla tego, kto mnie pokona.

Diogo, trzymaj.

Tak jest.

Isabel.

Gratulacje.

Dzięki.

- Dziś jest wyścig, tak? - Być może.

Bardzo proszę, bo chcę wygrać.

Dominic Toretto.

Wiedziałem, że po mnie przyjdziesz.

Szkoda, że nie spotkaliśmy się w Rzymie.

Obaj byliśmy zajęci.

Jestem Dante. Enchanté.

Byłeś fantástico. Fabuloso.

Uratował Watykan.

Komu by na tym zależało? Serio.

Papieżowi? Bogu?

Widziałeś, co tam zrobiłem?

Kula tocząca się przez miasto była hołdem dla rodzinnego sejfu.

Z tą różnicą, że wtedy był pożar.

Pamiętasz mego ojca?

Hernan Reyes.

Tak.

Myślał, że trzęsie tym miastem.

I wiesz, co się stało? Wyprowadziłem go z błędu.

Nie kłóćmy się przy dzieciach.

Masz całkowitą rację.

Mój ojciec był strasznym człowiekiem, niedobrym tatą,

ale lubiłem go.

A ty mi go odebrałeś. Ukradłeś nasze pieniądze, a mnie skazałeś na cierpienie.

Dlatego tu jestem.

Zakończę twoje cierpienie.

A pieniędzy nie wziąłem.

Spaliłem je.

Oho.

Cóż, Brazylia jest moja i moje jest to miasto.

Myślicie, że wszystko można kupić.

Szacunku się nie kupi.

Jesteśmy z Domem.

Niezręczna sytuacja.

Może zacznijmy strzelać i zobaczymy, co będzie?

Albo się ścigajmy.

Jeśli wygrasz, ja się poddam.

A jeśli przegrasz...

Nie przegrywaj.

Wszyscy tu przyszliście, żeby zobaczyć wyścig.

Ścigajmy się!

Auć.

Czarny pasuje do czarnego.

Wiem, co myślisz. Tak, mój dywanik pasuje do kotar. Dzięki.

Nie wierzę. Będę się ścigał ze wspaniałym Dominikiem Toretto.

Mam tremę.

Robisz wrażenie. Wygrałeś tyle wyścigów.

Wszyscy cię kochają.

Uratowałeś tylu ludzi.

Wiem.

Jesteś trochę jak...

święty.

Święty Dominic.

Dużo o tobie czytałem.

I cię obserwowałem.

Ale jednej rzeczy nie rozgryzłem.

Jak...

W jaki sposób wybierasz...

...kogo uratować?

To jest Rio de Janeiro, skarby!

Gotowi?

Jazda!

Tak!

Jestem szybszy, kotku.

Ale się napaliłeś.

I o to chodzi!

Och, nie, nie. Nieładnie.

Moja kolej.

Dominic, kogo wybierzesz?

Kogo, Dom?

Uratujesz ją?

Czy jego?

Dawaj, maleńka!

Ene, due, rike...

Co robisz?

Zdaje się, że wybrałeś.

Nareszcie!

Nie, Diogo!

Nabrałem was. Wszyscy umrą.

I raz, dwa, trzy.

Bum!

Tak!

Tak jest!

Wygrałem, skarbie!

Wpadaj częściej, Dom! Tu zawsze jest fajnie!

Szybciej.

Dzień dobry, słońce.

Niech to szlag.

Wtedy on zrobił „Bum!” A ja mu na to: „Bam!”

A ona: „Co?” A ja do niej: „Milcz!”.

I tak zostałem mistrzem świata w wyścigach...

Nie dotykaj. Niech wyschnie.

Świetnie wyglądacie.

Wiem, czarny wyszczupla i budzi respekt,

ale pastele są modne w tym sezonie.

Poza tym trochę neutralizują męskość, a tego wszyscy dziś potrzebujemy.

A wiecie... Słuchaj, jak mówię.

Wiecie, że przez dwie minuty byłem praktycznie martwy?

Dwie minuty.

Bob, nie uważasz.

I wiecie, co zobaczyłem?

Nic.

Figę z makiem.

Ale mam wrażenie...

że kiedy rozłupali mi czaszkę, to jakby otworzyło mi oczy.

Głęboka myśl, co?

Masz rację, Bob. Trzeba wracać do pracy.

Jaki cwaniak.

Dobra. Co tu mamy?

Zabrać im całą kasę?

Ale z ciebie drań!

Dzięki, że mnie wysłuchaliście.

Mi casa es su casa.

Wysuszcie pazurki, skończcie mojito

i niebawem ktoś przyjdzie was pochować.

Idę umyć głowę.

Nie. Co?

Dobra.

No dobra.

Super! Co to jest?

Zestaw akcesoriów.

Odjazdowe zabawki, których nigdy nie będzie ci dane użyć.

Otwórz oczy. Nie ruszaj się.

Nie uśmiechaj się tak. To niepokojące.

Ładnie.

- Masz na imię Chester. - Chester?

Jedziesz na spływ kajakowy z przystojnym wujkiem Rogerem.

Dobra.

Czas kupić ci jakieś ubranie.

Coś bardziej szykownego niż spodnie od piżamy.

- Na stacji benzynowej? - Zgadza się.

Nie rozumiem tego.

Dlaczego Agencja się od nas odwróciła po tym wszystkim, co dla nich zrobiliśmy?

Ten świr nas wrobił i jesteśmy wrogiem publicznym numer jeden.

Dom się z nami spotka w umówionym miejscu.

A na razie nie możemy rzucać się w oczy. Musimy przygotować się do walki.

Potrzebujemy dział, artylerii, czołgów?

Jak je zdobyć bez pieniędzy?

- Co? - Zhakowali nas.

Zobacz. Wszystkie konta.

Wszystkie dolary, które zarobiliśmy przez ostatnie 20 lat, przepadły.

Pusto.

Okradli nas w czasie naszego napadu.

- Odszyfruj blockchain. - Próbuję.

Znajdźmy hash operacji.

Dostaniemy adresy IP odbiorcy.

Mówcie po ludzku.

Śledzimy drogę pieniędzy. Próbujemy sprawdzić, dokąd je wysłał.

Bardzo nowoczesne kodowanie. Jeszcze takiego nie widziałam.

Trzeba zwiększyć moc obliczeniową.

- Jak? Jesteśmy spłukani? - Co to znaczy spłukani?

Masz kasę? Nic dziwnego, że jesteś taki spokojny.

Bracie, co to jest według ciebie?

Wiecie co? Odwróćcie się.

Odwrócić się? Człowieku, nie takie rzeczy widziałem...

- Co robisz? - Roman, przestań.

Proszę, powiedz... że nie nosisz wyszczuplających gaci.

To nie wyszczupla. To pogrubia.

Ale nie ma sprawy. Pomogę wam.

Nie ma sprawy.

To dla ciebie.

To dla ciebie. Moment.

Han, ty jesteś w porządku,

bo wiadomo, że zawsze zwracasz kasę.

A teraz proszę was o pokwitowania.

Do kogo ta mowa? Zaraz ci dam kwitek.

Gdzie zrobić zakupy, żeby nas nie namierzyli?

Znam takie miejsce.

LOTNISKO W YUMIE

Agencja nas szuka.

- Nie zobaczą naszych twarzy? - Na to liczę.

Zasada numer jeden, nie możesz stracić ogona, jeśli go nie masz.

Przepraszam. Zaraz.

- Wiecie co? - Po prostu...

- Wy nas obejdźcie. - Obejść?

Dookoła.

Znaleźliśmy chłopaka i wujka. Reszta jest wciąż w Europie.

- Działajmy z lokalną policją. - Nie.

Oni zwiewali glinom, odkąd mogli wcisnąć gaz.

Wypytamy wszystkich szmuglerów i hakerów, którzy dla nas pracowali.

Pieniądze skłaniają do zwierzeń.

Alert z tajnego więzienia.

Tess odwiedziła Ortiz.

Miło im się rozmawia?

Chyba nie. Daj to jeszcze raz.

Zatrzymaj. Powiększ.

Prześledź jej trasę podróży. Sprawdź, gdzie była przedtem.

Tam jest Dom.

BRAZYLIA RIO DE JANEIRO

Od początku wiedziałeś, kim jestem?

Od chwili, kiedy cię zobaczyłem.

Twoja siostra miała roześmiane oczy i dobre serce.

Tak samo jak ty.

Nie byłyśmy do siebie podobne. Ona była tą dobrą.

Nie stawiała siebie na pierwszym miejscu. Zawsze robiła to, co słuszne.

Czasem myślę, że umarła niewłaściwa siostra.

Dlaczego ta dobra, a nie ja?

Mylisz się, twierdząc, że nie jesteś do niej podobna.

Myślisz, że to chciałaby usłyszeć?

Policjantka i uliczny rajdowiec.

To prosta historia.

Szli tą samą drogą...

i w końcu zrozumieli, że niewiele ich różni.

Zaufaj mi.

Ja to wiem.

Wciąż to robi, prawda?

Wciąż pomaga ludziom.

Pomaga nam.

Elena wiedziała wszystko o rodzinie Reyesów.

Kiedy zabili jej męża, postanowiła poświęcić życie, by ich zniszczyć.

Chyba wciąż mam jej pliki.

Mamy znaleźć sprzęt bojowy w środku Londynu?

Prosiłeś o zakupy na czarnym rynku.

MAMY INTERNET

Moment. Przenieśliśmy się w czasie?

Szukałbyś czarnego rynku w takim miejscu?

Masz wiadomość.

- Przegryzki. - Daj mi kwitek.

Skąd ci wezmę kwitek? To automat.

Coś wymyślisz.

Muszę mieć rachunek. Żeby odpisać od podatku.

Słowo daję...

Co tam, Bowie420?

O cholera. FreddieMerc?

No co? Żyłam, zanim się poznaliśmy.

Bowie prowadzi jeden z najsłynniejszych czarnych rynków Internetu.

Sprzeda wam wszystko.

Myślałem, że to ci się we mnie nie podoba.

Przycisnęło nas...

Co to za muffinki?

Muffinki szczęścia.

Po czterech ockniesz się w gaciach, oglądając Myszkę Miki.

Przyszliście po muffinki?

Będzie muffinkowa impreza?

Potrzebny nam transport.

Broń, samochody, wszystko, co trzeba. Po cichu.

Da się zrobić - za gotówkę.

Żadne krypto.

- Czarny Bezos ureguluje rachunek. - Czarny Bezos?

Tak. Był nawet w kosmosie.

Jeśli chcecie rozdawać moją forsę, moglibyście mnie uprzedzić.

- Jaka kwota? - Jakaś rozsądna.

Coś takiego?

Za mało - nawet na muffinki.

- On tak na serio? - Patowa sytuacja. Dobra.

Człowieku, jesteś astronautą.

- Co powiesz na to? - Zostawiłeś kasę w kosmosie?

Stary, daj mu to.

- Dziękuję. - Pogięło cię?

To ja za wszystko płacę.

I powinieneś.

Jesteśmy tu przez twoją akcję w Rzymie.

Pojechaliśmy tam, bo ty dałeś nam cynk.

- Każdy z nas by się nabrał. - Mam tego dość.

On tylko gada, a potem my musimy zasuwać za niego i za siebie.

- Co ty mówisz? - Jak to, co?

Hej, tu przychodzą rodziny z dziećmi.

- Co? Serio? - Załatwcie to na zewnątrz.

To co robimy?

Hej! Panowie, proszę!

- Tylko nie automat. - Nie do wiary.

Robicie szkodę na tysiące dolarów.

Powinniśmy to przerwać?

- Czekaj. - Nie, niech się bratają.

Hej! Ten komputer jest z 1998 roku.

Co się dzieje?

Dobra. W porządku.

To już teraz walimy w brzuch.

- Dość tego. - Napraszałeś się o to.

Tak przywalił w kopiarkę, że zaczęła działać.

- Co to było? - Czarodziej ze slumsów.

Wiesz, jak jest.

Spuściłem ci łomot.

Ty mnie?

Możecie przestać? Proszę.

Nie mamy czasu. A ty bierz się do pracy.

Muszę się włamać na rynek. To tylko chwila.

NAMIERZENI

Szlag, Bowie! Coś ty zrobił?

Wybaczcie. Wasze twarze są w całym dark webie.

Super nagroda!

Wiejmy stąd. Zaraz tu będą agenci.

Nic do was nie mam. Muffinki były gratis.

Co?

Zasłużyłem.

- Nic ci nie jest? - Nie, w porządku.

Dobra, więc dokąd teraz? Do więzienia?

Znam pewne miejsce. Nie pali mi się, żeby się tam znaleźć.

OBEJŚCIE SYSTEMU

WENTYLACJA NAWIEW

I jak ci jest po mojej stronie prawa?

Agencja lubi naprawiać rzeczy, zanim je zepsuje.

To chory system, Letty.

Nie ma za co.

Jak to zrobiłaś?

Przekierowałam gaz anestetyczny do ich klimatyzacji.

Mamy kilka minut, zanim kamery się zresetują

i okaże się, że wszyscy słodko śpią.

Będziesz zrzędzić czy chcesz się stąd wydostać?

Nie będą spać wiecznie.

Nie chcesz wrócić do ukochanej rodziny?

Cholera.

Do czego ci jestem potrzebna?

Mam plan, ale to robota dla dwóch osób.

I co? Było trudne?

Ile mamy czasu?

Jakieś cztery minuty.

To nam musi wystarczyć.

Radzę ci nie wstawać.

- To musisz mnie mocniej uderzyć. - Pożałujesz tego.

Dante Reyes.

Urodzony w Portugalii.

Matka z Wysp Pacyfiku.

Skłonności socjopatyczne od dziecka.

Poprawczak, więzienie, oddział psychiatryczny.

Za każdym razem tatuś go wyciągał.

Po śmierci ojca zniknął.

Nieruchomości, które Reyes posiadał przed śmiercią...

...zostały sprzedane i przejęte.

Poza tą jedną.

Budynek żandarmerii.

Od lat jest opuszczony.

A kto figuruje w akcie notarialnym?

Dante Reyes.

Tam znajdę odpowiedź.

Idę z tobą.

Nie możesz się narażać.

Wygrałabym ten wyścig.

Chcesz rewanżu?

Żądam go.

Więc pewnie się wkrótce zobaczymy.

Chłopaki, nie chcecie tego zrobić.

- Potrzebny mu nowy zegarek, glino. - Zegarek dostałem w prezencie.

Ale w ochraniaczu na genitalia mam 16-karatowy diament.

Teraz już musisz kupić zegarek.

Niech was szlag.

Wszystko dobrze?

Próbowałeś gumy? Pomaga.

Nie lubię samolotów.

Jeśli masz lęk wysokości, to będzie problem.

Ja kiedyś bałem się samochodów.

Chyba się obwiniałem o śmierć ojca.

Nie było łatwo. Miałem ataki paniki, cały czas.

Na przykład w autobusie.

Tak bardzo się bałem, że popełnię jakiś błąd

i okażę się gorszy od brata.

- Ty? - A znasz swojego tatę?

Facet robi wrażenie.

Lepiej się czujesz?

- Tak. - Dobrze. Ja też.

Pańskie zamówienie.

Znasz ją?

Tak. Dobrze mieć wysoko postawionych znajomych.

Na trzy wstajemy i idziemy do toalety.

Gotów?

Trzy.

USUNĄĆ PRZED LOTEM

- Kim byli ci goście? - Z Agencji. Znaleźli nas.

Zgubimy ogon.

Jasna cho...

Przekleństwa tylko w piosenkach i przy obtartych stopach.

Nieważne. Skup się.

Jesteśmy za wysoko, żeby szybować, więc potrzebujemy ciągu.

A to znaczy...?

Spalanie. Co oznacza...?

Tlen i... paliwo.

Alkohol.

To rosé. Nie zadziała.

To skomplikowane. Ale inicjatywa dobra.

Dobrze, że nie masz lęku wysokości.

Miłego lotu, Mały B.

Bowie nas wydał i ściga nas Agencja.

Musimy znaleźć sprzęt i szybko dotrzeć na miejsce zbiórki.

To tutaj.

Zaczekajcie tu. A ja się tym zajmę.

Nie. To zły pomysł. Zły jak pomysły Romana.

Co? Coś ty powiedział?

Słyszałeś.

Nie musisz tego robić.

Osłaniamy cię.

Właśnie.

Muszę iść sam.

Jest pewna sprawa.

Trup, który nagle ożył, może chcieć tylko jednego.

Zemsty.

O cholera.

Cholera. Han!

Trzeba było pozostać martwym.

Dam radę.

Nie lubię się powtarzać.

Rozwaliłeś mi przegryzkę.

Wyluzuj.

- Nie chcę się z tobą bić. - Więc szybko skończymy.

- Ściągnąłeś ich na mnie? - Mnie też chcą zabić.

Mamy więcej gości.

- Nadal prowadzisz? - A jak myślisz?

Jeszcze sekunda.

Nie ruszać się!

Rzuć laptop!

Weszłam.

Jesteśmy kwita.

Jesteś cały?

Wszystko potrafię zrozumieć.

Ale to, do jasnej cholery?

- Wystraszyłeś się. - Nikt się nie wystraszył.

On tak.

Mamy nieproszonego gościa.

- Rodzina? - Na razie są bezpieczni.

Niczego się nie boisz.

Nie boję się śmierci. Ale chcę chronić ludzi, których kocham.

Zachowaj nas w sercu, a nigdy nie zbłądzisz.

- Niczego się nie boisz. - Strach jest dobrym nauczycielem.

Niczego się nie boisz.

Jak ci się u mnie podoba?

Żałuję, że nie mogę cię oprowadzić.

Trochę głupio, że zobaczyłeś moją tablicę inspiracji.

Teraz wiesz, jak harowałem, żeby dojść tu, gdzie jestem.

Już jesteś trupem.

Zmartwychwstałem.

Dzięki tobie.

Gdybyś wtedy nie siedział za kierownicą...

nie byłbym tym, kim dziś jestem.

Masz takie piękne życie: pełne miłości, w otoczeniu rodziny.

Ja nie miałem tej szansy.

Straty uboczne, chaos i śmierć.

Twoja spuścizna

to ja.

Nie mogę zrozumieć jednego.

Dlaczego ktoś tak bogato urodzony...

skazuje się na tak nędzne życie.

Nie masz honoru.

Bez honoru nie można mieć rodziny.

A bez rodziny...

nie masz nic.

To przez ciebie nic nie mam.

Przyszłość, rodzina. Ty mi je ukradłeś.

A teraz ja zniszczę twoją rodzinę. Wszystkich po kolei.

- Przestań gadać i spójrz mi w oczy. - Lubisz niespodzianki, Dommy?

Ja uwielbiam.

Gra się jeszcze nie skończyła.

Jest jeszcze tyle osób do skrzywdzenia.

Idę po ciebie.

Trudno ci będzie w kajdankach.

Pa, pa, Dommy.

Rozłącz się pierwszy.

Pa.

Stój, Toretto.

Czas ponieść konsekwencje, Dom.

Nie wiesz, co robisz, glino.

No dalej.

Dobra.

Dajesz.

Super.

ANTARKTYDA

Po prostu super.

Szlag.

Trochę zimno?

Twój plan jest do bani.

Ale przynajmniej nie zmarzniesz.

„Dzięki, Cipher”.

Nieźle.

To nam powinno wystarczyć.

Nie można ci ufać.

Ja też nie robię ci prezentów na święta.

Nic tu nie jest za darmo, żeby było jasne.

Weź od niego kwitek. Chcę to zobaczyć.

Bowie jednak na coś się przydał.

Na jego twardym dysku dokończę śledzenie Dantego.

Wciąż ma nad nami przewagę.

Jak on to robi w pojedynkę?

Nie jest dobrze.

Pieniądze przelano na konta na całym świecie.

Spójrzcie, do kogo należą.

To najemnicy. Prawdziwi dranie.

Za naszą kasę kupił całą armię.

On nie chce nas zabić, tylko zetrzeć na pył.

Próbuje nas rozbić.

Właśnie dlatego musimy spotkać się z Domem w wiadomym miejscu.

Musicie to zobaczyć.

Zapłacono im za zabicie nas...

i tych, którzy nam pomagali.

Mama.

Transport na was czeka.

A ty dokąd?

Wykopać parę grobów.

Ulubieniec pana Nobody ujęty bez walki.

Żadna frajda.

To jak wybrać się na Everest, a potem wjechać na niego windą.

Na wszelki wypadek zapnij pasy.

Wykonałeś dla agencji kawał dobrej roboty.

Pewnie myślałeś, że potraktują cię ulgowo.

Ale sytuacja uległa zmianie.

To jest problem dzisiejszych czasów. Nikt nie słucha.

Trzeba było nie siedzieć tyle z głową pod maską,

tylko przygotować się do tego, co nadchodzi.

Szpiegów zastąpiły satelity, pilotów myśliwców - drony,

wywiad - algorytmy.

Czasy, kiedy jeden facet za kółkiem może czegoś dokonać, się skończyły.

Gorzej, skończyły się czasy siedzenia za kółkiem w ogóle.

Co robisz?

Przygotowuję się do tego, co nadchodzi.

Aha.

Jazda.

Dominic.

Tu się pierwszy raz spotkaliśmy.

I mam dla ciebie niespodziankę.

Dom.

Teraz słucham.

Dominic! Dominic.

Przestaniesz krzywdzić moich przyjaciół?

Nie.

Chcę skrzywdzić tylko ciebie.

Nie będę kłamał.

Ten numer przed chwilą? Całkiem niezły.

A ty co powiesz? „Było super”.

Ale jeśli się nie zatrzymasz, to potnę ją... wszędzie.

Strasznie.

Kogo ja widzę?

Umiesz zrobić wejście.

No dobra.

Zmykaj.

Rodzina.

Możesz zejść z mojego auta?

Co za brak szacunku.

Za dużo gadasz.

Przestań. Nie wiesz, jaki jesteś silny.

Ty dupku.

Zaczekaj.

Lubisz balet?

Uwielbiam Jezioro łabędzie. Ty pewnie wolisz Dziadka do orzechów.

I raz, i dwa, i...

Nie!

Czekaj.

Och, nie.

Grozi jej niebezpieczeństwo. Co teraz zrobisz?

Wiesz, jaki jest twój problem?

Rodzina.

Nie możesz uratować wszystkich.

Pięć...

Cztery...

Ruszaj.

Dwa...

Nie lubisz baletu.

Tak podejrzewam.

- Mogę prosić o Oko Boga? - Wal się.

Nie? Ładnie proszę.

Tutaj jest.

Mam cię.

Dobiliśmy targu. Auto jest twoje.

Och, Dommy.

Mówiłem, że jesteś mi winien cierpienie.

Twoim dziedzictwem nie są pieniądze, władza,

rodzina ani życie, jakie prowadziłeś.

Ale to życie, które zniszczyłeś.

A więź między ojcem i synem...

jest wszystkim.

Na tym moście zabiłeś mego ojca.

A ja wiem, gdzie znaleźć twojego syna.

Miło było.

Wyjdziesz z tego. Kula przeszła na wylot.

Trochę boli.

Twój ojciec byłby z ciebie dumny.

Tak.

Powstrzymasz go.

Musisz w to wierzyć.

Trzeba ją zabrać do szpitala.

Będzie dobrze.

Zajmę się nią. Ratuj syna.

Mojego siostrzeńca.

Nie będę przepraszać.

Zrobię coś lepszego.

Jedźmy po twojego syna.

PORTUGALIA

To była kiedyś kopalnia.

Wysadzili tunele prowadzące do wnętrza góry.

A ja...

przekształciłem to miejsce.

Trzeba się otworzyć na możliwości.

I mieć dużo wolnego czasu, oczywiście.

Mieliśmy się tu z nim spotkać.

Hej.

Znasz swego tatę. Dotrze tu bezpiecznie.

Zaczekamy.

Kocham cię, wujku.

Co to jest?

To?

Projekt, nad którym pracuję. Nic ciekawego.

Jesteśmy nad Portugalią. Jakob już tam jest.

Dom się odezwał?

Hej.

Co tak ucichłeś? Wszystko gra?

Siedzę i myślę.

Wiedziałem, że coś się dzieje.

Tej, to była moja misja.

Przejąłeś ode mnie dowodzenie. Zawaliłem na całej linii.

Chyba to całe... dowodzenie naprawdę nie jest dla mnie.

Przemyciłeś nas do Londynu w kontenerze.

Wydałeś tysiące dolarów z własnej gotówki, przypiętej do tyłka,

który teraz cuchnie tanią wodą kolońską.

A teraz siedzisz tu i bierzesz odpowiedzialność za nas wszystkich.

Tak, wiem. Głupio brzmi.

Wcale nie. Wiesz, kto tak postępuje?

Prawdziwy przywódca.

Wstawaj. Rusz tyłek.

- Kocham cię, stary. - Ja ciebie też, bracie.

Czasem trzeba powiedzieć „Przepraszam”.

Przepraszam, że skopałem ci tyłek. Nie chciałem tego. Byłoby całkiem...

W porządku? Co jest?

Nic. Mam alergię na głupie gadki.

Bez nerwów. Bo popsujesz komputer.

Wszystko w porządku?

Żeby złapać syna Doma, użył Oka Boga i wysłał dziesiątki najemników.

Mój wynalazek został użyty przeciwko tym, których kochamy.

A miał ich chronić.

To większy problem niż Dante. I przerasta nas wszystkich.

Musimy zatrzymać tego potwora.

Trzeba wiać.

Trzymaj się!

Widzę wujka Bysiorka i dzieciaka.

Przypominam wam: zatrzymać ich i uprowadzić. Dziękuję.

Nie.

Żadnej broni.

Gnojek musi być żywy.

Przynajmniej przez chwilę.

- Gotów? - Gotów.

Jasna chole...

Nie ma sprawy.

Teksty piosenek, obtarte stopy i wozy z działkami.

Jedziemy!

Zacięło się.

Mają tam całą armię. Twoi ludzie są niedaleko.

- Lądujemy. - Tu nie mogę.

Siedem km na zachód jest lotnisko.

Tam się spotkamy.

Otwórz tył.

Dom, tu nie ma gdzie wylądować.

A kto mówi o lądowaniu?

Patrz.

Jadę po ciebie, synu.

Co do...

- Tato! - Cześć, synku.

- Dobrze cię widzieć, bracie. - Was też, chłopaki.

- Za mną, w stronę samolotu. - Tak jest.

Nie uciekniesz.

Aimes, jedziemy.

Wyląduję pięć kilometrów na zachód.

Ale wciąż masz ich na ogonie.

Zacięło się.

B, co robisz?

Uważaj.

A niech mnie drzwi ścisną.

Mały B!

Wujku!

Naprawiłem!

B!

A kuku!

- Ratunku! - Zamknij się.

- A niech to. - Lubisz imprezki? Ja tak.

Dom, straciłem go.

Dante ma Małego B.

Dominic! Zapraszamy na finisz. Ostatnie okrążenie. Patrz, jakiego mam pilota.

Tato!

Kto by się tego spodziewał? Poza mną, oczywiście.

PALIWO

Dostałem w przewód paliwowy.

Nie dogonię go.

Jakob, trzymaj się mnie.

Wypadłem z wyścigu.

- Musisz wygrać. - Hej, Dom!

Mam dla ciebie niespodziankę.

Masz wspaniałego syna.

Czas, żebym wyszedł z twojego cienia.

Dzięki tobie wiem, jak postępować.

- Jakob? - Utoruję ci drogę.

Odbij syna.

Jakob, nie!

Nie!

Wujku!

Wuj Bysiorek już raczej nie przyjdzie na grilla.

Szlachetny czyn.

Jeszcze pięć kilometrów. Droga serwisowa zaprowadzi cię na lotnisko.

Wiesz, jak pokonać tatę w wyścigu?

Zabrać mu drogę.

Tato!

Niesamowite.

Wszystko pod kontrolą.

Moja kolej.

Twój tata jest naprawdę dobry.

Jeszcze półtora kilometra.

Synu...

wiesz, że dotrzymuję obietnic.

Skończmy tamtą lekcję jazdy.

Wyczuj auto,

skup się na celu

i leć.

Teraz!

Zjedź na drogę serwisową.

Wylądowałem.

Jedziemy w twoją stronę.

Twoi ludzie się zbliżają. Spotkamy się na lotnisku.

- Jesteś cały? - Tak, tato.

Jestem z ciebie dumny, synu.

Och, Dommy, koleżko.

Dobrze znów cię widzieć.

Rąbnąłeś mnie helikopterem?

Och, ty brutalu.

Rozumiem, popisujesz się przed synem.

Ale serio myślałeś, że to będzie takie proste?

Jesteś dokładnie tam, gdzie chciałem.

Dokładnie tam!

Chwila.

Mam dla ciebie niespodziankę.

Przybyła odsiecz. Jesteśmy, Dom.

Roman, uciekajcie. To pułapka.

Atakują!

Tak jest!

Bo widzisz, duża rodzina to problem.

Nie da się wszystkich ocalić.

Dominic, czy to twój nowy przyjaciel?

Jesteś taki przewidywalny.

Myślisz, że wszyscy przejdą na twoją stronę?

Problem w tym, że mnie i Aimesa wiele łączy.

Tu zaczyna się praca.

A tam jest coś, dzięki czemu nasza rodzina zdobędzie dziś władzę.

Zaczynamy.

To początek fantastycznej współpracy.

Żeby zostać prawdziwym świętym…

musisz dokonywać cudów. Albo umrzeć jako męczennik.

Co wybierasz?

ZDALNE STEROWANIE

Odebrałem ci pieniądze, odebrałem wolność,

a teraz odbiorę rodzinę.

Umrzesz ze świadomością, że nie mogłeś uratować syna.

Tato...

wierzę w ciebie.

Popełniłeś jeden błąd.

Nie odebrałeś mi samochodu.

To koniec twojego cierpienia.

Czas umrzeć.

ZBROJENIE ROZPOCZĘTE

Nie wierzę.

I co, mój plan był do chrzanu?

NUMER NIEZNANY

Siemka, partnerze. Lubisz niespodzianki?

Masz na swoim koncie parę nikczemnych czynów, szeryfie.

Odebrałeś mi to, co było najcenniejsze w moim życiu.

Dom prowadził samochód.

Ale ty...

- Ratunku. - …pociągnąłeś za spust.

Sprawię, że będziesz cierpiał.

Diabeł po ciebie idzie…

stróżu prawa.

Cóż, nietrudno mnie znaleźć, sukinsynu.

Tekst: Agata Deka

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.