Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Croatian
Danish
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Italian
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
„Czyżbym odbiegała od tematu? Sądzę, że tak.
„Nie potrafię się powstrzymać:
„myśli biorą górę nade mną; Jestem kobietą i opowiadam swoje dzieje.
„Zważ, co ci mówię,
„a przekonasz się, że nie korzystam z przywilejów wynikających z mej roli.”
Zacznij od „Jestem kobietą”. Najpierw powiedz to w myślach.
„Jestem kobietą” - to fakt.
Rozumiesz?
Przyjmij ten fakt za punkt wyjścia. Opowiadasz swoją historię.
Mówisz prawdę.
„Jestem kobietą i opowiadam swoje dzieje.
„Spośród młodzieńców, których spojrzenia ściągałam,
„wyróżniłam jednego,
„obracając ku niemu wzrok chętniej niż ku innym.
„Nieświadoma przyjemności, jaką w tym znajdowałam:
„innych kokietowałam, jego nie;
„myślałam tylko, by nań patrzeć.”
Dziękuję, Saido. Maëlys?
„Najwyraźniej
„doświadczając pierwszej miłości, jesteśmy szczerzy,
„a rozkosz kochania jest silniejsza niż chęć podobania się.
„Ów młodzieniec obserwował mnie
„w całkiem odmienny sposób niż inni.
„Czynił to skromniej, a przy tym uważniej.
„Działo się między nami coś bardziej na serio:
„inni przyklaskiwali otwarcie moim powabom,
„on zaś odczuwał je tak niejasno,
„że nie umiałabym powiedzieć,
„co myślałam o nim lub o sobie.
„Wyszliśmy wreszcie z kościoła; wychodziłam, ociągając się
„zwalniałam kroku
„i żal mi było krzesła, z którego wstałam.
„Czułam, że w sercu czegoś mi brak, a serce nie wiedziało, co mu dolega.
„Rzekłam, że serce nie wiedziało, może to i przesada;
„gdyż odchodząc, oglądałam się często, by spojrzeć na owego młodzieńca;
„nie sądziłam jednak, bym oglądała się na niego.”
Co waszym zdaniem znaczy,
że w sercu czegoś brak?
Kiedy kogoś mijacie, wasze spojrzenia spotykają się,
czujecie na sobie czyjś wzrok...
Jak w miłości od pierwszego wejrzenia...
Czujecie wtedy, że w sercu jest czegoś więcej czy mniej?
Ja czuję żal.
Czego żałujesz?
Żałuję, że się nie odezwałem.
Więc dla ciebie to żal.
Żal oznacza, że w sercu czegoś brak.
To żal, że nie wypełniłem pustki, którą mam w sercu.
Dziękuję, Eli.
Zatrzymajmy się przy tym fragmencie
i porównajmy go z Księżną de Clèves.
Przypomnijcie sobie jej spotkanie z księciem Nemours.
Pomyślcie
o roli przeznaczenia w spotkaniach między ludźmi,
jak w przypadku miłości od pierwszego wejrzenia.
Zawsze chętnie się bzyknę.
Nie czekałabym trzech miesięcy.
Nie ma co zwlekać.
Im szybciej, tym lepiej.
Koleś niezbyt wie, czego chce.
Niezbyt?
Siedział tu półtorej godziny!
Raptem moment.
Thomas gapi się na ciebie.
Jest za mną?
Teraz nie patrzy.
Gapi się non stop.
Już od dłuższego czasu.
Leci na ciebie.
- Nie zauważyłaś? - Nie.
Wciąż się w ciebie wpatruje.
Skąd wiesz, że we mnie?
Na inne nie zwraca uwagi. Patrz.
Bzdura.
- Łap okazję. - Jaką okazję?
Żeby zagrać z nim w karty!
Widać, że też ci się podoba.
Fajny kolo. Może coś z tego być.
Wpadłaś mu w oko.
Podoba ci się?
Fizycznie?
Niezły jest.
Więcej niż niezły.
Jest w porządku, ale to żaden Brad Pitt.
Niewiele mu brakuje.
Niezłe ciacho.
W szkole nie ma w czym wybierać.
A co z tamtym?
Kazałam mu spadać.
O, poszedł.
Już jest twój.
Amelie, nie gap się tak.
Jak ty się zachowujesz!
Rzuciłam okiem na jego kumpla.
Też spoko.
Kto? Hugo?
Jest słodki.
Bierz się za niego, a Vincent niech spada.
Jego siostra jest z Vincentem.
Niezłe ciacho.
Mogę dokładkę?
Pycha.
Dołożyć ci?
Dziękuję.
Cześć. Wolne?
Siadaj.
Beznadziejna pogoda.
Szkoda gadać.
Co czytasz?
Życie Marianny Marivaux.
Mamy z tego prezentację.
- Ciekawe? - Poruszające.
- Pierwsza klasa? - Tak, a ty?
Maturalna. Mat-fiz.
Podoba ci się?
Bez przesady.
Ale jestem dobry z matmy.
Co chcesz robić po maturze?
Chciałbym zająć się muzyką.
Założyć wytwórnię,
odkrywać artystów, wydawać płyty.
Grasz na jakimś instrumencie?
- Gram.
Na czym?
Na perkusji,
na gitarze, na fortepianie...
Ale nie jestem zawodowcem.
Gdzie uczyłeś się grać?
Sam się nauczyłem. Oglądając teledyski,
słuchając muzyki.
A ty grasz na czymś?
Chciałabym, ale nie ciągnie mnie
do szkoły muzycznej.
Doskonale to rozumiem.
Nienawidziłem szkoły muzycznej.
Na 10 lat zniechęciłem się do grania.
Jakiej muzyki słuchasz?
Każdej dobrej.
Od reggae i muzyki cygańskiej,
po klasyczną i dubstep.
Wszystkiego słucham. Tylko hard rocka nie trawię.
Wrzeszczący kolesie z długimi włosami,
zero słów, zero melodii - to nie dla mnie.
Poza tym słucham wszystkiego.
Cholera!
Co się stało?
Bo wiesz...
Gram właśnie hard rocka.
Serio.
Lubię ciężkie brzmienia.
Hard rocka, heavy metal...
Skoro nie lubisz wrzasków,
moja muza ci się nie spodoba.
Myślałam, że wrzeszczą tylko faceci z długimi włosami.
Więc ja jestem OK?
Może twoja muzyka jest inna.
Głupio mi.
- Wkręcam cię. - Nie grasz takiej muzyki?
Starałam się nadrabiać miną.
Plotłam bzdury.
Naprawdę myślisz, że wszyscy metale mają długie pióra?
No chyba.
To nieprawda.
Ale ty nie grasz metalu?
Puszczę ci jakieś moje kawałki.
Super.
Będzie pretekst, żeby znowu się spotkać.
Przepraszam.
Cześć.
Siema.
- Przepraszam za spóźnienie. - Nie ma sprawy.
Kolejka się wlokła.
Długo czekałeś?
Co robimy?
Może pójdziemy na gofry lub naleśniki?
Usiedlibyśmy na zewnątrz.
Wolę kebab.
Przez ciebie miałem ciężki weekend.
Dlaczego?
Życie Marianny.
- Przeczytałeś? - Zacząłem.
I jak?
Wolno mi idzie.
Czyli nie podoba ci się?
Odrzuca mnie
od takich długich książek.
Rzucałam w kąt o wiele krótsze.
Ale ta nie może się nie podobać.
Nie mówię, że mi się nie podoba.
Po prostu...
jest staroświecka, zdania strasznie długie...
Jest dużo opisów, fakt.
Ale Marivaux znakomicie oddaje emocje bohaterów.
Może dzięki tobie polubię tę książkę.
Spróbuję ją przeczytać.
Podobała ci się kiedyś jakaś książka?
Przyznaj się.
Nigdy żadnej nie przeczytałem.
Żadna ci się nie spodobała?
Nigdy?
Jedna mnie wciągnęła.
Ale nie czytałem jej sam.
Co to było?
Niebezpieczne związki.
Choderlos de Laclos.
Odrobiłeś lekcję.
Gdybym czytał sam, wiele bym przeoczył.
Zwróciłbyś uwagę na inne rzeczy.
Nauczyciel tłumaczył nam każdy szczegół.
To zbiór listów.
Lubisz, jak nauczyciel wszystko tłumaczy?
Dzięki niemu ta książka ożyła.
Jest taka scena, kiedy wicehrabia
pisze do Markizy de Merteuil.
W liście wyznaje jej miłość, ale list pisze na plecach kurwy.
Jeśli wiesz, jak czytać,
dostajesz zupełnie inny list. Ona o tym nie wie.
Sam bym tego nie wyłapał.
Nie zauważyłbym takich drobiazgów.
Naprawdę się wciągnąłem.
Ze mną jest odwrotnie.
- Lubisz czytać? - Uwielbiam.
Ale kiedy w szkole każą mi szczegółowo analizować książkę
czy tekst,
wciąż odwoływać się do biografii autora,
mam wrażenie, że ogranicza mi się wyobraźnię.
Dlaczego sięgnąłeś po Mariannę?
Sam chciałem cię spytać.
Dlaczego właśnie ona?
Dokończ, a zrozumiesz.
Dokończę.
Daję słowo, że przeczytam Życie Marianny.
Uważaj, co mówisz. To 600 stron.
Co mi tam, dam radę.
Jak ty wyglądasz!
Spałaś w ogóle?
Z daleka czuć, że było bzykanko.
Jak poszło z Thomasem?
Przespaliście się?
No mów.
Jestem w ciąży.
Jestem w ciąży, pobieramy się.
- Spałaś u niego? - Nie.
- Chcemy szczegółów! - Daj spokój.
To co robiliście?
Spędziliśmy razem popołudnie.
Po południu też można się bzyknąć.
Zaprzeczasz?
Co to? Policja obyczajowa?
Chcemy szczegółów.
Przecież to zrobiliście. Nie zaprzeczaj.
Do niczego nie doszło. Powiedziałabym wam.
To co robiliście?
Nie wykręcaj się.
Mów.
Było tak źle?
Jeśli się z nim prześpię, powiem wam.
Nie wierzę ci.
Masz wypisane na ryju, że się bzykałaś.
Idę do środka.
Też już idziemy.
Na kilometr czuć bzykankiem!
Jesteś obrzydliwa.
Bzykanie to nie przestępstwo.
Idzie za nią.
Prosto do kibla!
Adelo!
Masz chwilę?
Unikasz mnie?
Nie wiem, może...
Może czegoś nie zrozumiałem albo zbyt się pospieszyłem.
Bardzo cię lubię.
Nic nie powiesz?
Dobrze ci było?
Tak.
Było super.
No mów.
Mam wrażenie, że udaję.
Że wszystko udaję.
To on wprawia cię w taki nastrój?
Nie chodzi o niego.
To nie jego wina. To mi czegoś brakuje.
Mam mętlik w głowie.
Musi być jakiś powód.
Nie zrobiłaś się smutna ot tak.
Muszą być jakieś powody.
Nie zadręczaj się.
Okropnie wyglądam.
Jesteś śliczna.
- Daj spokój. - Mówię serio.
- Myślisz, że siebie nie widzę? - Nie możesz siebie widzieć.
Cieknie mi z nosa, włosy mam w strąkach.
Twarz mi spuchła.
To tylko dodaje ci wdzięku.
Dobrze, że cię mam.
Powiedz mu o mnie, to cię rzuci.
Drań.
Nie muszę mu nic mówić.
Jak zobaczy mnie w tym stanie, każe mi spadać.
A ja tylko spytam: „Jesteś pewien?”.
Czyli to koniec.
Spoko.
Strasznie mi przykro.
Studenci, wyjdźcie na ulice!
Stop prywatyzacji!
Stop zwolnieniom!
Stop cięciom budżetowym!
Więcej funduszy na edukację!
Czy na osiedlu z wielkiej płyty, czy gdzieś na zapadłej wsi,
wszędzie realia są te same, a w ludziach żądza buntu się tli.
Dla nam podobnych nie ma tu miejsca, a pracodawcy mają nas w nosie,
nie jesteśmy z bogatych domów, nasi rodzice nie sypną groszem.
Ze wsi, bezdomni, robotnicy i imigranci na nielegalu -
politycy chcą nas podzielić i prawie im się to udało.
Dopóki człowiek bliźniemu wilkiem, o żadnych zmianach nie będzie mowy.
Wystarczy jednak się zjednoczyć, a wtedy wreszcie polecą głowy.
Nie damy się! Nie damy się!
Jak paralitycy!
Słowo „mała” przewija się
przez całą sztukę.
To słowo przywołuje skojarzenie
z dzieciństwem i niemocą.
Dzieciństwo, które dla was już się kończy,
to czas, gdy człowiek jest bezradny,
nie dość dojrzały, nie dość silny.
Antygona wciąż jest dzieckiem.
Wciąż jest mała. „Za mała”, jak sama mówi.
Ale dłużej nie chce i nie może być mała.
Tego dnia powie „Dość!”.
I tego dnia będzie musiała zginąć.
Mamy tu do czynienia
z idealnym przykładem tragedii.
Tragedia jest czymś nieuniknionym,
czymś, przed czym nie ma ucieczki,
choćby nie wiem co.
Jest czymś wiecznym,
ponadczasowym,
jest istotą
ludzkiego życia.
- Jak tam? - W porządku.
Straszne nudy na francuskim.
Masz ogień?
Nie jest wam zimno?
Jest OK.
Alice jest słodka.
Ma fajny tyłeczek.
Gapiłaś się jej na tyłek?
Po prostu zauważyłam.
Fajna laska. Ma w sobie to coś.
Nie bądź zazdrosna. Też jesteś ciachem.
Nie jestem zazdrosna.
Na pewno?
Zresztą i tak wiesz.
Co wiem?
Że jesteś ciachem.
Jesteś najładniejszą dziewczyną w klasie.
Serio.
Zdziwiona?
Podoba mi się ta twoja tajemniczość.
Chłopakom na pewno też.
Raczej nie.
W każdym razie jesteś śliczna.
Dzięki.
Ładniejsza nawet od Alice.
Rumienisz się?
Skąd.
A jednak.
Pokaż.
Co?
Zimno.
- Urwałabym się z angola. - Ja też.
Zobaczymy się później.
Pa.
Udko?
Wszystko jedno.
Podaj mi talerz.
Później nałożę ci ziemniaki.
Coś z nim nie tak?
Nie wiem. Dość siedział w piekarniku.
A tak ciężko się go kroi.
- Nalać ci? - Poproszę.
Podaj mi talerz.
Jesteś jakaś nieobecna.
Smacznego.
Wina?
Poproszę.
Co?
Miałaś chyba dobry dzień.
Dosyć...
To widać.
Nie jesteś głodna?
Zjem trochę sałaty.
Co tam?
Cześć.
Nie sądziłam,
że się tak nakręcisz.
To, co się stało wczoraj,
to była jednorazowa sprawa.
Nie wiedziałam, że potraktujesz to poważnie.
Rozumiesz?
Między nami nic się nie zmieniło. Nikomu nie powiem.
Przepraszam.
Na razie.
Adelo, zaczekaj!
Głucha czy co?
Dlaczego mnie olałaś?
Co się dzieje?
Nic.
- Powiedz, co się dzieje. - Nic.
- Porozmawiajmy. - Chodźmy stąd.
Siema.
Adela, moi przyjaciele.
Jak się masz?
Miło cię poznać.
Jak tam?
Zatańczymy?
Chodźmy potańczyć.
Tylko dokończę piwo.
Chodźmy na parkiet.
Zaraz do was dołączę.
Obiecujesz?
Miłość nie ma płci. Idź za tym, kto cię pokocha.
Ważne, żebyś była szczęśliwa.
Liczy się tylko miłość.
Choćbyśmy mieli jutro umrzeć.
Jak tam? Szukasz kogoś?
Umówiłam się.
Szkoda.
Miłego wieczoru.
Pierwszy raz tutaj?
Wyglądasz na zagubioną.
Postawiłabym ci drinka, ale już masz.
Wszystko gra?
Tak.
Widzę, że poznałaś moją kuzynkę.
Twoją kuzynkę?
Mam sobie iść?
Zgadłaś.
Bądź grzeczna.
Podaj mi mleko truskawkowe.
Co tu robisz?
Nie wiem.
Jestem tu przez przypadek.
Jasne.
To piwo ma 7%.
Tylko turbolesby je piją.
Nie wiedziałam.
Już wiesz.
Spróbuj tego.
I jak?
Smakuje ci?
Szczerze?
Nie obrazisz się?
Śmiało.
Ohyda.
Ja to uwielbiam.
Niewiele tu takich jak ty.
Czyli jakich?
No takich...
Nieletnich,
włóczących się po nocy...
Skąd wiesz, że jestem nieletnia?
To widać.
Możesz też być
trochę ciekawską
heteryczką.
Naprawdę wpadłam tu przypadkiem.
Nie ma czegoś takiego jak przypadek.
Tak uważasz?
Jak masz na imię?
Adela.
Ładne imię.
Chyba coś znaczy po arabsku.
Słońce.
Nadzieja.
Miłość.
Adela znaczy sprawiedliwość.
Byłam blisko.
Proszę cię...
A ty jak masz na imię?
Emma.
Czym się zajmujesz?
A jak myślisz?
Jesteś fryzjerką?
Czwarty rok ASP.
Akademia Sztuk Pięknych?
Podoba ci się tam?
Tak.
Skąd nazwa „sztuki piękne”?
Nie ma sztuk brzydkich?
Nie ma.
Prace mogą być brzydkie,
ale to subiektywna ocena.
Jest też sztuka użytkowa i sztuki dekoracyjne.
Nie ma Akademii Sztuk Brzydkich.
Dlaczego?
Dobre pytanie.
W czasach impresjonistów
niedoceniani artyści
założyli Salon, w którym wystawiali swoje obrazy.
Prace uznawane za brzydkie
pokazywano w Salonie...
Brzydkich?
Tak jakby. To byli najlepsi malarze.
Lubisz malarstwo?
Nie znam się, ale lubię.
Kogo znasz?
Picassa.
I...
Picassa.
Więc przynajmniej znasz...
Picassa.
A ty czym się zajmujesz?
Uczę się.
Czego się uczysz?
Literatury. Jeszcze nie zdawałam matury.
Jestem w klasie humanistycznej.
Rozumiem.
Który przedmiot lubisz najbardziej?
Zależy od nauczyciela...
Jeśli nauczyciel potrafi mnie zainspirować,
to wszystko mnie interesuje.
Dlatego różnie u mnie z ocenami.
W ciągu roku mogę spaść z czwórki plus na dwóję.
Aż tak?
Jesteś typem „wszystko albo nic”.
Ale...
Z francuskiego mam dobre oceny, bo uwielbiam czytać.
I z języków jestem dobra.
Bo...
- Uwielbiam angielski. - Mój angielski jest fatalny.
Tak?
Muszę wziąć się za siebie,
zapisać się na kurs.
Mam okropny akcent.
- Ja jestem dobra z angielskiego. - Tak?
Szczęściara.
Lubię amerykańskie filmy
i mogę oglądać je bez napisów. To pomaga.
Co mówiłaś?
Nie pamiętam.
Powtórz.
Lubię amerykańskie kino.
Na przykład co?
Wszystko. Scorsese, Kubricka...
Cześć, piękna.
Co tam?
Przywitajcie się z moją kuzynką.
Przestań.
Ile lat ma kuzyneczka?
Wolno jej tu przebywać?
Okażcie jej trochę szacunku.
Wybieramy się do Belgii na imprezę. Jedziesz z nami?
- Bawcie się dobrze. - A co z tobą?
Zgódź się.
Możesz zabrać kuzynkę.
Hej, kuzyneczko.
Śliczna!
Czekamy na ciebie.
Zaraz przyjdę.
Które liceum?
Pasteur.
Chodź wreszcie!
Nawet porozmawiać nie dadzą!
Ile płacę?
Już zapłacono.
Jak ci poszło?
Zawaliłam. Jestem wkurzona, bo uczyłam się w wakacje.
A ciebie złapano ze ściągą.
Cienias.
- Hej. - Cześć.
Byłam w okolicy. Może pójdziemy na piwo?
Adelo, znasz ją?
Widzieliście tę babę?
Dokąd one idą?
Mogę się ruszyć?
- Jasne. - Na pewno?
Nie ruszaj się.
- Poważnie? - Możesz się ruszyć.
Dziękuję.
Za co?
Po prostu dziękuję.
Jesteś zawstydzona?
Trochę.
Naprawdę?
Tak.
Nie sprawia ci to przyjemności?
Sprawia.
Nie widać.
To niecodzienna sytuacja.
Często rysujesz nowo poznanych ludzi?
Niezbyt.
Teraz miałam ochotę.
- Jestem potargana. - Zostaw, ładnie wyglądasz.
Rzadko rysuję portrety.
Wybieram jakiś szczegół,
później znów go wykorzystuję
w inny sposób.
To może być
zmarszczka w kąciku ust
czy emocja widoczna w oczach.
„Tajemnicza słabość ludzkich twarzy.”
- Znasz to? - Chyba nie.
To z Sartre'a.
- Wiesz kto to? - Tak, ale nie znam tego cytatu.
Czytałam jego eseje, ale niewiele zrozumiałam.
Wolę jego sztuki. Znasz Brudne ręce?
- Podobały ci się? - Są super.
Też je uwielbiam.
Przeczytaj Egzystencjalizm jest humanizmem.
To dobre na początek.
Dobrze się czyta.
Sartre'owi chodziło o to,
że egzystencja poprzedza esencję.
Człowiek najpierw rodzi się, istnieje,
a z czasem definiuje się poprzez swoje działania.
Spoczywa więc na nas wielka odpowiedzialność.
Na pewno o tym czytałam.
Ale zrozumiałam niewiele.
Widocznie kiepski ze mnie filozof,
bo uważam, że z egzystencją i esencją jest jak z jajkiem i kurą.
Nigdy się nie dowiemy, co było pierwsze.
Zabawna jesteś.
To w sumie bez znaczenia.
Sartre zapoczątkował rewolucję intelektualną,
która wyzwoliła całe pokolenie.
Powiedział, że to my sami decydujemy o swoim życiu,
a nie jakaś wyższa instancja.
W liceum zaczytywałam się w Sartrze.
- Serio? - Dobrze mi zrobił.
Dzięki niemu poczułam, że mam prawo
do wolności i własnych przekonań.
Był niezwykle zaangażowany.
Zgadzam się z nim.
Był trochę jak Bob Marley.
Prawie.
Nie jestem pewna.
Ja jestem. Mieli zbliżone poglądy.
Znasz Get Up, Stand Up?
Znam.
Marley był zaangażowany.
Fakt.
Zupełnie jak Sartre.
Filozof, prorok, na jedno wychodzi.
Byłoby fajnie, gdybyś mogła pomóc mi z filozofią.
Z przyjemnością.
Muszę się zbierać.
Jestem już spóźniona na spotkanie z Sabiną.
Chcesz zobaczyć?
Nie musi ci się podobać.
Podoba mi się.
Dziwne: to ja, a jakby nie ja.
To tylko szkic. Wymaga dopracowania.
Możesz go wziąć.
Od dawna jesteś z Sabiną?
Już jakieś...
dwa lata.
A co?
Muszę już iść.
Co robisz w tym tygodniu?
Mam dużo nauki.
Ale może gdzieś cię wcisnę.
Znajdę czas.
To mój numer.
Obiecaj, że zadzwonisz.
Obiecuję.
Do zobaczenia.
Umowa stoi.
O wilku mowa.
Koleżanka do ciebie.
Jakaś Emma.
Proszę bardzo. Do widzenia.
Sprawdzam, czy mam dobry numer.
Myślałaś, że chcę cię spławić?
Nie wiem.
W końcu jestem typem dziwnym i apodyktycznym.
I nie pasuję do ciebie?
Być może.
Jestem dorosła i szlajam się po pedalskich knajpach.
Trochę się różnimy.
Nie wiem.
Trudno ocenić po jednym spotkaniu.
Hej.
Cześć.
Macie ognia?
Co to była za dziewczyna, która przyszła po ciebie?
Ta z niebieskimi włosami?
Trochę lesbowata.
- Przesadzasz. - Wcale nie.
Co z tego, że ma niebieskie włosy?
Widać, że laska liże patelnię.
Gdzie ją poznałaś?
W kawiarni.
W kawiarni?
A nie w gejowskim barze, do którego poszłaś z Walentym?
Powiedział, że z nim byłaś.
Po co tam łazisz?
Nie łażę.
Nie poszłaś z nim?
Powiedział, że poszłaś.
Nie wiem dlaczego.
Walenty!
Byłeś z Adelą w gejowskim barze?
- Tak, i co z tego? - Tylko pytam.
Kłamiesz. Niedobrze.
Nie kłamię. Po prostu...
Przypadkiem weszliśmy tam na piwo.
- I tyle. - To tylko piwo.
- Spoko. - Nie ma o czym gadać.
Tylko pytamy.
Dlaczego po ciebie przyszła?
Bo to moja kumpela.
Dlaczego jej nie znamy,
mimo że się kumplujecie?
Dopiero się poznałyśmy.
I już lizałaś jej szparkę?
- Odwal się. - Szybka jesteś.
Kleiłyście się do siebie.
Tylko gadałyśmy.
Z nami tak nie gadasz.
Ze mną na pewno nie.
Olałaś mnie i pobiegłaś za tą lesbą.
To twoja dziewczyna?
Przyznaj się.
Do niczego nie muszę się przyznawać.
Gadałyśmy, więc szłyśmy blisko siebie.
Ale ściemniasz.
Może tak to brzmi,
bo na mnie napadłyście.
Przyznaj się, że liżesz cipkę.
Możesz być lesbą. To twoja sprawa.
Ale parę razy spałaś goła w moim łóżku.
To już jest przegięcie.
- Jesteśmy koleżankami. - Wiem.
Postawmy sprawę jasno.
Przyznaj się.
Nie przyznam się, że jestem kimś, kim nie jestem.
Nie rób z nas głupich.
Przychodzi po ciebie jakaś lesba...
Ona nie jest lesbą.
Nie zaprzeczaj. Ma to wypisane na czole.
Ty też jesteś lesbą?
Przyznaj się.
Mnie wszystko jedno. Bylebyś trzymała łapy przy sobie.
Mojej cipki nie tkniesz.
W życiu bym cię nie tknęła.
Nie bądź agresywna.
Odczep się.
Mam siedzieć cicho, kiedy ona wygaduje bzdury?
To ty na nią naskoczyłaś.
Bo twierdzi, że jestem lesbijką! Nie jestem!
Uspokój się.
- Sama się uspokój. - Tylko rozmawiamy.
Przyznaj się w końcu.
Naskoczyła na mnie.
Jak ty się zachowujesz?
Ile razy mam powtarzać, że nie jestem lesbijką?
Czy wy nic nie widzicie?
To szmata.
Śpi goła w moim łóżku i gapi mi się na tyłek.
Zamknij się!
Takim jak ty tylko cudze tyłki w głowie.
Twoja nowa dupa ma niebieskiego bobra?
Głupia pizda!
Pieprzona lesba!
- Spadaj lizać patelnię! - Co to ma być?
Po cholerę powiedziałeś im, że byliśmy w klubie dla gejów?
Bez przesady, to nie koniec świata.
Właśnie że koniec. Wszyscy myślą, że jestem lesbijką
i gapię się laskom na tyłki.
Miałyście ją spokojnie spytać.
Nie patrz na nich.
Napadliście na nią.
To ona była agresywna.
Wy byłyście agresywne werbalnie.
- Grzecznie ją spytaliśmy. - Nieprawda.
Gdybym był kryptociotą, też bym tak zareagował.
Chcesz się bić?
Nie dostaniesz mojej cipki!
Wstrętna lesba!
Zamknij się!
Czym jest „chorobliwy skrupuł”, o którym czytamy w tekście?
Czy chodzi o ciążenie?
Louis?
W drugim akapicie czytamy,
że woda jest „uparta w jedynym swym nałogu: ciążenia”.
Według podmiotu lirycznego prawo powszechnego ciążenia
to nałóg.
Tak jakby to co naturalne było występne.
To przeciwieństwo
podejścia katolickiego,
według którego występek jest czymś nienaturalnym
i należy go
zwalczać i odrzucać.
Mówi,
że ciążenie jest nałogiem, z którym nie można zerwać.
To nieodłączna cecha wody.
Adelo, co ty na to?
Zgadzasz się z Louisem?
Tak.
Wiesz, o czym mówimy?
Nie.
Rozmawiamy o ciążeniu, jedynym nałogu wody.
Zacznij czytać od „Ów nałóg...”.
Strona 62.
Wyrzucasz skórkę?
Tak, a co?
Nie jesz skórek?
Nie lubię.
Ja uwielbiam. Zawsze zjadam wszystkie skórki.
Nawet z sera.
W dzieciństwie zjadałam też swoje strupki.
Uwielbiałam to.
Zabawne.
Więc jesteś żarłokiem.
Nawet nie wiesz jakim.
Właśnie widzę.
Jem wszystko.
Mogłabym jeść non stop.
Choćbym miała pęknąć. Straszne.
Lubię wszystko prócz owoców morza.
- Naprawdę? - Tak.
Ja najbardziej lubię owoce morza.
Ohyda.
Ubóstwiam ostrygi.
Serio?
Ich faktura mnie odstręcza.
To z powodu faktury tak je lubię.
Są jak gile.
Wielkie gile z nosa.
Mnie przypominają coś innego.
Wolę nie wiedzieć co.
Chcesz coś powiedzieć?
Nie wiem...
No co?
Chciałam spytać,
kiedy po raz pierwszy
spróbowałaś...
Kiełbasy?
Dziewczyny.
Dziewczyny?
Kiedy pocałowałam dziewczynę?
Czy spróbowałam dziewczyny?
Kiedy pocałowałaś.
Zacznijmy od tego.
Miałam 14 lat.
Czy jakoś tak.
Byłam na imprezie, wszystkie dziewczyny miały chłopaków.
A ja...
przyszłam z Luizą.
Tak miała na imię.
Nie całowałyśmy się na imprezie,
ale później zaprosiłam ją na noc. I wtedy się całowałyśmy.
Zawsze wolałaś dziewczyny?
Próbowałam i z chłopakami, i z dziewczynami.
Aż zrozumiałam, że wolę dziewczyny.
Na bank.
Miło tu...
Aż za bardzo.
Chyba tak.
To tu.
Mamo?
- Cześć. - Witajcie.
Adelo...
To moja mama, Catherine.
Emma wiele o tobie opowiadała.
Miło mi państwa poznać.
- To dla pani. - Wstawię je do wody.
Bardzo ci dziękuję.
Cześć, skarbie.
Co słychać?
- A u ciebie? - W porządku.
- Dobrze, że już jesteście. - Co będzie do jedzenia?
To co lubisz.
Vincent, mój ojczym.
Nasz rodzinny kucharz.
Pijemy białe wino. Może być?
- Oczywiście. - Poproszę.
Dla ciebie też?
Powiedzcie, jak wam smakuje.
To nowe odkrycie Vincenta.
Sporo wypiliśmy, czekając na was.
- Nie tak znowu dużo. - Masz rację.
Z umiarem.
Przy lampce wina przyjemniej się gotuje.
Mój tata też tak uważa.
Naprawdę?
Wzniesiemy toast?
Za miłość.
Witaj, Adelo.
Miłość, wielkie słowo.
Pijemy za miłość, kochany.
Zatem za miłość.
I jak?
- Doskonałe. - Bardzo dobre.
Prawda, że znakomite?
Nie znam się na winach, ale bardzo mi smakuje.
Musicie być głodne.
Adelo,
byłem dziś u Trière'a
i kupiłem same smakołyki.
Znasz ten sklep?
Tylko z nazwy.
- Nakładaj sobie. - Dziękuję.
Zapomniałam wam powiedzieć,
że Adela nie lubi owoców morza.
Przepraszam.
Nic nie szkodzi.
Nie przepadam za owocami morza,
ale proszę sobie nie robić kłopotu.
To katastrofa, bo nie mamy nic innego.
Ale z ciebie oferma.
Ja się staram, a ty przychodzisz i oświadczasz,
że Adela nie lubi ostryg.
Nic się nie stało, przeżyję.
- Langustynek też nie lubisz? - Zwłaszcza ich.
Pokażemy ci co i jak.
Tak jak w stołówce.
Wyciskasz cytrynę.
Jeśli ostryga jest świeża,
powinna się ruszać.
To znaczy,
że jest dobra.
Patrz.
- Rusza się. - Mogłaś mi tego nie mówić.
- Ona żyje. - No właśnie.
Nieżywych się nie je.
Zjem tylko żywe.
Żywe jest dobre. Możesz też zjeść mięsień.
Dziękuję.
Hop!
Sok też.
I jak?
I?
- Żyjesz? - Dobre.
- Chyba ci smakowało. - Dobre.
Wezmę jeszcze jedną.
Wspaniale.
Są znakomite.
Piękne obrazy.
Mój były mąż jest miłośnikiem sztuki.
Emma wdała się w niego.
Twój były mąż jest miłośnikiem sztuki,
a nowy...
Też jest miłośnikiem.
Ale większość tych obrazów...
Miłośnikiem czego?
Obrazy są od jej ojca.
Dobrego wina i dobrego jedzenia. To ważne rzeczy.
Zgadzam się.
Oraz...
miłośnikiem kultury.
Opowiedz nam o sobie.
O tym, co robisz
i jakie masz plany na przyszłość.
Chcę być nauczycielką.
Uczyć w przedszkolu. Kocham dzieci.
Kochasz dzieci...
Zawsze chciałaś uczyć?
Nie jestem fanką szkolnictwa,
ale wiele wyniosłam ze szkoły.
Dzięki szkole poznałam rzeczy,
których rodzice by mi nie pokazali.
Chciałabym, żeby inne dzieci też miały taką szansę.
I co musisz zrobić w tym celu?
Muszę skończyć studia pedagogiczne.
Na początek będę mogła pracować jako nauczyciel pomocniczy.
Nie wyobrażam sobie,
żeby uczyć się 10 czy 15 lat
i później nie mieć pracy.
Chcę mieć konkretny zawód.
Szukasz bezpiecznego zatrudnienia?
Takie odnoszę wrażenie.
Może na studiach zainteresujesz się czymś nowym.
Teraz interesuje mnie właśnie to.
Przynajmniej wiesz, dokąd zmierzasz.
To cenna wiedza.
Mamo?
Sto lat ci życzymy w twoje urodziny,
z prezentami spieszymy i donośnie krzyczymy:
oby przez rok cały gwiazdy ci sprzyjały
i byśmy w przyszłym roku spotkali się tu znowu.
Zdrowie Adeli!
Zdrowie!
- To nasz mistrz bolognese. - Smacznego.
Nałóż sobie.
Wina?
Poproszę.
Cieszę się, że nas pani odwiedziła.
Adela tyle o pani opowiadała.
I oto panią widzimy.
Dobrze jest
dopasować twarz do opowieści.
Prawda?
To ja się cieszę.
Dziękuję za zaproszenie.
Cała przyjemność po naszej stronie.
Proszę jeść, nim ostygnie.
Jesteśmy wdzięczni, że pomaga jej pani z filozofią.
To trudny przedmiot.
Adeli średnio szło,
a dzięki pani radzi sobie o wiele lepiej.
Ma lepsze stopnie.
To dla mnie przyjemność.
Emma pokazała mi, jak mam pracować,
jak pisać dysertację.
To bardzo ważne.
Nie mogę się nadziwić,
że mają tylko rok na przerobienie materiału.
Nie ma czasu, żeby się zagłębić.
Rok to za mało.
- Smakuje pani? - Bardzo.
Wiedziałam.
Podobno studiuje pani w ASP.
- To widać. - Naprawdę?
Artystyczna fryzura.
Nie wszystkim się podoba.
Pasuje pani.
I sama
się pani farbuje?
Emma pięknie maluje. Będzie miała wystawę.
Tak szybko?
Mamy wystawy na koniec roku.
Chętnie przyjdziemy obejrzeć.
Pewnie trudno jest utrzymać się z malarstwa?
Nie jest łatwo.
Najlepiej sprzedają się ci, którzy już nie żyją.
To prawda.
Ale zajmuję się też grafiką.
Z grafiki łatwiej się utrzymać
niż z obrazów.
Ma się więcej możliwości.
Dobrze mieć w sobie coś z artysty.
Ale potrzebny jest też zawód, który zapewni nam chleb.
Jeśli coś pójdzie nie tak,
człowiek będzie mógł się utrzymać.
Nie chciałbym być niedyskretny,
ale czym zajmuje się pani partner?
Jest przedsiębiorcą.
To znakomicie!
Pani może spokojnie malować, a on...
Artystka powinna mieć męża,
który popłaci rachunki.
Nie jesteśmy małżeństwem.
Macie czas.
Nie ma się co spieszyć.
- Nigdy nic nie wiadomo. - Fakt.
Doskonały makaron.
Prosty,
ale pyszny.
Moje kochanie.
Bałam się, że zaczniesz krzyczeć.
Chciałam krzyczeć.
Dobrze, że się powstrzymałaś.
Jesteś taka piękna.
Taka delikatna.
Mama myśli, że śpisz obok.
Na łóżku polowym.
Jak ci się podoba filozofia?
To mój ulubiony przedmiot. Bardzo wzbogacający.
Bardzo głęboki.
Bardzo intensywny.
Orgazm poprzedza esencję.
Ucz się pilnie.
Jaką dostanę ocenę?
Czwórkę.
Tylko czwórkę?
Potrzeba ci praktyki.
Będę się przykładać.
To na pewno pan Wilk!
To ja, pani Koza z siedmioma koźlątkami.
Pozwól nam się schować. Słyszałeś złe nowiny?
Wilk powrócił!
Wejdźcie - powiedział pan Królik.
Wszyscy się rozgościli, gdy wtem...
Puk-puk!
To pan Wilk!
To na pewno pan Wilk!
Na pewno.
To ja, Mały Baranek.
Byłem nad strumykiem,
ale nie mogę wrócić do domu, bo...
Wilk powrócił.
Wejdź - powiedział pan Królik. Usiądź przy kominku.
Mały Baranek siadł przy kominku, gdy wtem...
Uderzamy w bębenki.
Idziemy.
Ruszamy rączkami.
Nie przestawajcie bębnić.
Idziemy!
Nie chcesz się bawić?
Wolisz posiedzieć?
Cześć.
Jak zwykle sama?
Najgrzeczniejsza uczennica.
Jak zawsze.
Co robisz po pracy?
Nie wiem.
My idziemy na piwo.
Sylvie, Quentin, Anabelle...
Może chcesz iść z nami?
Dziś mam obiad rodzinny.
Ostatnio sporo masz tych obiadów.
Tak się jakoś składa.
Dogonię was. O której się widzicie?
Unikasz nas?
Dlaczego tak uważasz?
Odmawiasz, ilekroć cię zapraszamy.
Ostatnio jestem zajęta.
Twoja rodzina mieszka daleko?
Dość blisko.
Parę kilometrów stąd.
Dobra.
Mam nadzieję,
że do nas dołączysz.
Postaram się.
Obiecuję.
Jak tu pięknie!
Znałem cię tylko z obrazów. Miło zobaczyć cię na żywo.
Gratulacje.
Częstujcie się szampanem.
Sama je zrobiłaś?
- Smakują wam? - Są pyszne.
W środku jest kurczak?
Kurczak, tuńczyk i krewetki.
- Dobrze cię widzieć. - Też się cieszę.
To już niedługo.
W dwa miesiące tak mi urósł.
Chodź do nas.
Przedstawiam ci Lisę.
Miło mi.
Chcesz dotknąć?
Śmiało.
- Mogę? - Oczywiście.
- Czujesz? - Tak. Chłopiec czy dziewczynka?
Nie chcę wiedzieć.
Wolisz niespodziankę?
Boli cię? Może usiądziesz?
- Nic mi nie jest. - Na pewno?
Bawicie się z dzidziusiem?
- To przyszły tata? - Skądże.
Wzięłaś go za ojca?
To nie on.
Przepraszam.
On będzie wujkiem.
Właśnie.
Podoba mi się to, co robisz.
Co ja takiego robię?
Jesteś na obrazach.
Nie mogę się napatrzeć.
Dziękuję, jesteś bardzo miły.
Drobiazg.
To przede wszystkim zasługa Emmy.
Mocna rzecz.
Adela znakomicie pisze.
Tak?
Dasz mi coś do przeczytania?
Póki co
tylko prowadzę pamiętnik.
Jest nieśmiała.
Namawiam ją, żeby pisała więcej.
Tak na ciebie patrzę
i widzę, jak pragniesz znaleźć się na płótnach.
Wyobrażam sobie, że wspaniale piszesz.
Napijesz się czegoś?
- Poproszę odrobinę. - Szampana?
Mówiłeś o obrazach...
Ostatni mnie zachwycił.
Dziękuję wam za przybycie
i za to, że się nie spóźniliście.
Szczególnie dziękuję mojej muzie,
która jest dla mnie źródłem inspiracji i szczęścia.
Adela...
Zdrowie Adeli!
To Adela wszystko ugotowała.
Prosimy o przemówienie!
Twoja kolej.
Ogromnie się cieszę, że mogę was poznać.
Życzę wszystkim dobrej zabawy.
Nie płacz.
Zdrowie!
Wznieśmy toast.
Za Adelę!
Za Emmę i Adelę!
Za miłość!
Weszła w trans.
A jeszcze się nie upiła!
Coś wam podać?
Usiądź z nami.
Chodź do nas.
Czym się zajmujesz?
Uczę w przedszkolu.
A ty?
Piszę doktorat.
Z historii sztuki i filozofii.
Słyszałaś o Egonie Schielem?
Mówiłam ci o nim.
Możliwe.
Malował nagie kobiety.
Wychudzone postaci w dziwnych pozach.
Piszę o turpizmie w jego obrazach.
Nic jej nie pokazujesz?
Pokazuję. Ale wolę Klimta.
Klimt jest taki...
Jest w nim coś zbyt...
ozdobnego, dekoracyjnego.
Ozdobnego i dekoracyjnego? Nie dogadamy się.
Wkurzasz się, kiedy ktoś ma inne zdanie.
Lubię Schielego.
Jest bardziej pokręcony.
Bardziej posępny, ponury...
Dlatego wolę Klimta.
Chodzi o to, że...
U Klimta nie lubię tej dekoracyjności...
On nie jest dekoracyjny.
Co ty wygadujesz?
Jeść!
Umieram z głodu.
Jeszcze sos.
Jest parmezan?
Kolejka!
Wystarczy, dzięki.
Proszę.
Pycha!
Przepyszne!
Dzięki.
Na zdrowie.
- Dobre? - Rewelacja.
Co mówi glizda wypełzająca z talerza spaghetti?
Niezła orgietka!
Urocze.
Nie powiedziałbym, że urocze.
To przyjemność dzielić się tym posiłkiem.
Lubimy takie przyjemności.
Czy można dzielić z kimś przyjemność?
Każdy doświadcza jej po swojemu.
Moja przyjemność
różni się od twojej.
Nie doświadczam takiej przyjemności jak ty.
Ktoś widział parmezan?
Różnica w przyjemności odczuwanej przez kobiety i mężczyzn
jest tak wielka,
że obie płcie doświadczają czegoś zupełnie innego.
Choć obie doświadczają orgazmu.
Dlaczego tak uważasz?
Dlatego, że...
Robimy miny?
- Robimy więcej hałasu? - Wielka mi różnica!
Nalać wam czegoś?
Gdy kocham się z kobietą,
widzę,
jakby ona...
Przenosiła się do innego świata.
Dokładnie.
Orgazm to doświadczenie z pogranicza duszy i ciała.
Męski orgazm jest ograniczony.
Twoim zdaniem kobiecy orgazm jest mistyczny.
Tak właśnie uważam.
Niczego wam nie brakuje?
Usiądź z nami. Cały czas się nami zajmujesz.
Zjedz coś.
Odpocznij. Tyle się nagotowałaś.
Jako mężczyzna postrzegam świat przez pryzmat
ograniczeń męskiej seksualności.
A sypiałem i z mężczyznami, i z kobietami.
Przypomina mi się historia Tejrezjasza,
który był mężczyzną, później kobietą i znów mężczyzną.
Zapytany o to,
która płeć doświadcza większej przyjemności,
odpowiedział stanowczo, że przyjemność kobiety
jest dziewięciokrotnie większa od przyjemności mężczyzny.
Odkąd zaczęto malować kobiety, ich rozkosz o wiele częściej
jest tematem obrazów niż rozkosz mężczyzn.
Mamy kąpiące się niewiasty, mamy...
Pochodzenie świata!
Mężczyźni z całych sił próbują pokazać kobiecą rozkosz.
Bo byli jej świadkami.
- Lub ją sobie wyobrazili. - Lub o niej marzyli.
To mogą być ich fantazje.
Ale spójrzcie w oczy kobiet na obrazach.
Jakby spoglądały w głąb innego świata.
Kobieca sztuka nie porusza tematu kobiecej przyjemności.
Świetny makaron.
Dołożyć ci?
Troszeczkę.
Nie za ostry?
Jest pikantny.
Ale w sam raz.
Na portretach Adeli
widać to, o czym mówię.
Nigdy czegoś takiego nie zaznam,
bo jestem mężczyzną.
Pyszny sos. Ze świeżych pomidorów?
Prosto z targu.
To się czuje.
Pozowałaś już wcześniej?
Nigdy.
To twój pierwszy raz?
Nie jestem modelką.
Pozuję tylko Emmie.
Wyszłaś bardzo swobodnie.
Bo to był wyjątkowy moment.
No wiesz...
Z nikim innym bym tak nie mogła.
Wiem, że to głupie pytanie...
Od dawna spotykasz się z dziewczynami?
Miałaś jakąś przed Emmą?
Emma jest pierwsza.
Jest inaczej?
- Inaczej niż? - Niż z facetami.
Tak.
Trochę.
Delikatniej?
To zależy.
Nie wiem.
Przepraszam, że tak wypytuję.
Nie musisz odpowiadać.
Nie umiem tego wyjaśnić.
Czym się zajmujesz?
Pracuję w przedszkolu.
Czyli lubisz dzieci.
Chcesz mieć własne?
A ty co robisz?
Jestem aktorem.
Gram w filmach akcji.
Jeden film, mój pierwszy,
kręcono w Stanach.
Dostałem tę rolę, bo mówię po arabsku.
Oczywiście miałem brodę.
Graliśmy terrorystów, którzy porwali samolot.
Amerykanie się jarali, że umiemy krzyczeć „Allahu akbar!”.
Więc krzyczeliśmy.
Poważnie.
Fajnie było zobaczyć, jak się pracuje w Ameryce.
Gdzie kręciliście?
W studio w Los Angeles.
Ale akcja filmu rozgrywa się w Nowym Jorku.
Zbudowano kapitalną makietę miasta. Niesamowite.
Czułem się, jakbym chodził po Nowym Jorku.
Później spędziłem tam wakacje.
Było super.
Na pewno by ci się podobało.
- Marzę, by tam pojechać. - Poważnie?
Więc jedź. Na co czekasz?
Genialne miejsce.
Fantastyczne.
Masz wrażenie, że jesteś na planie filmu.
Słowo daję.
Miasto ma niesamowitą energię.
Czujesz, że możesz wszystko.
Że nic cię nie powstrzyma.
Robak ci chodzi.
Co to było?
Nie wiem.
Co czytasz?
Tekst o Schielem. Rozmawiałyśmy o nim z Lucie.
Masz fajnych znajomych.
Są śmieszni.
I gadają o tylu różnych sprawach.
Mają taką dużą wiedzę.
Są tacy wykształceni, że aż mi było głupio.
Świetnie się spisałaś.
Zrobiłaś dobre wrażenie.
Zwłaszcza na Joachimie.
Naprawdę?
Czym on się zajmuje?
Wstydziłam się spytać.
Ma najważniejszą galerię w Lille.
To geniusz, świetnie wykształcony. Zna się na wszystkim.
Pokazuje tylko najlepszych.
Jeśli kiedyś mnie wystawi, czeka mnie sława.
Na pewno cię wystawi.
- Myślisz? - No pewnie.
Mówi o tobie, jakbyś była Picassem.
Dla niego najważniejsze są pieniądze.
- To przecież twój przyjaciel. - Taki przyjaciel...
To znajomość zawodowa,
przyjaźń jest na dalszym planie.
Ale on może wiele zmienić.
Bądźmy dobrej myśli.
Odpukam w niemalowane.
Ty też powinnaś
zająć się czymś, co lubisz.
Przecież pracuję.
Nie mówię o pracy.
Świetnie piszesz.
Może pisz więcej?
Choćby opowiadania.
Piszę tylko dla siebie.
Szkoda marnować talent.
Piszę to, co czuję. Nie chcę odsłaniać się przed innymi.
Możesz wymyślać historie.
Nie umiem.
Przecież wymyślasz historie dla przedszkolaków.
Lubisz to.
Ale nie umiałabym wymyślić fabuły.
Zrobisz, jak uważasz.
Nie wiem.
Chciałabym, żebyś była...
- Jaka? - Nie wiem.
Żebyś była spełniona.
Spełniam się przy tobie.
Fajnie, że zajmujesz się domem,
ale chcę, żebyś była szczęśliwa.
Jestem szczęśliwa.
Przy tobie jestem szczęśliwa.
To mój sposób na szczęście.
Skoro tak mówisz...
Przykro mi, że tak naciskasz.
Nie naciskam.
Tylko trochę.
Pocałuj mnie.
Pocałuj mnie naprawdę.
Pragnę cię.
Nie mogę.
Dlaczego?
Mam okres.
Jak to? Dziś?
Tak wyszło.
Trochę za wcześnie.
Nic na to nie poradzę.
Lise to twoja była?
Nie. Ale też jest malarką.
„Poniedziałek szarobury,
„wtorek biały jest jak chmury.
„W różowiutką środę pora na przygodę.
„Czwartek w błękit
„jest ustrojony,
„za nim biegnie czwartek zielony.”
To piątek jest zielony!
Kto zacznie?
Sana, wstań.
Co robimy rano?
Idziemy do przedszkola.
Sana opowiada, co robimy w ciągu dnia.
Słuchajcie uważnie.
Maxence, nie szczypiemy. Chodź tu.
Słuchamy.
Bawimy się.
Bawimy się w przedszkolu.
A po zajęciach?
Mamy...
przerwę.
A później?
Mamy WF.
A po WF-ie?
Leżakowanie.
A później mamy zajęcia z Teresą i z panią.
Cichutko.
Wszyscy mają, co trzeba?
Ja mam trzy przytulanki.
Mogę ich popilnować.
- Jesteś pewna? - Tak.
Później się zobaczymy.
Masz jedną nową wiadomość.
Kochanie, to ja.
Jestem u Lise, pracujemy nad makietą.
To ważne zlecenie, więc wszystko musi być na medal.
Nie czekaj, wrócę późno.
W razie czego dzwoń.
Całuję.
Gorąco tu.
Nie wiem, co mu nie pasuje. Może ma coś do lesbijek.
Mogę opowiadać o obrazach, o tym, co mnie inspiruje.
Ale nie zamierzam wchodzić w intymne szczegóły.
Nie będę się tłumaczyć z tego, kim jestem.
O pewnych sprawach nie mam zamiaru rozmawiać.
Nie chcę się sprzedawać.
Nie pozwolę, by ktoś mnie osaczał.
On chce mnie wykończyć.
W tym rzecz.
Musi szanować moją pracę.
I uszanować moją wolność jako artystki.
Mam prawo malować, co chcę.
Nalać ci kawy?
Jeśli mu nie pasuje, to trudno.
Nie może mi mówić: „Kupię twój obraz,
„ale ta linia musi być mocniejsza,
„a tu należy dać inny kolor.”.
Nie o to chodzi.
Jestem otwarta na krytykę.
Wiedziałam, że będzie mnie wypytywać.
Ale co mam mu powiedzieć?
Dupek.
Kanapkę?
Oni nic nie rozumieją.
Jest jakaś moda i wszyscy mają się dopasować.
Gdzieś mam modę.
Chcesz?
Mam to gdzieś.
Tylko pieniądze ich obchodzą.
Nie mają za grosz... Jak by to powiedzieć...
Nie mają gustu.
Nie mają za grosz gustu.
Takie spięcia są normalne.
Też się kłócę z kolegami z pracy.
Odłożyłaś smoczek?
Pożegnaj się z mamą.
Bardzo ładnie.
Powieś płaszczyk.
Poszukaj swojego imienia.
Przyjaźnimy się?
Ja mam swoje spodnie.
A ty masz swoje spodnie?
Znowu je założyłam.
Dzięki.
Coś nie tak?
Byłam na piwie
z kolegami z pracy.
Dlaczego nie zadzwoniłaś?
Ktoś cię podwiózł?
Kto?
Koleżanka z pracy.
Czyżby?
Dlaczego nie pod sam dom?
Nie chcę, żeby wiedzieli, że mam dziewczynę.
Ach tak?
Nie wiem, dlaczego mówię szeptem.
Wstydzisz się, że jesteś z kobietą?
Nie, ale ludzie nie muszą o nas wiedzieć.
Po co mają gadać.
Myślisz, że się wstydzę?
Co to za jeden?
Kto?
Koleś, który cię przywiózł.
Kolega z pracy.
Nie rób ze mnie idiotki.
- Myślisz, że was nie widziałam? - To tylko kolega.
Widziałam go.
Pracujemy razem.
Uczy w równoległej klasie.
Od kiedy się spotykacie?
Odkąd razem pracujemy.
Ach tak?
- Dlaczego kłamiesz? - Nie kłamię.
To dlaczego płaczesz?
Nie płaczę.
Więc co znaczą te łzy?
Jestem zmęczona.
Nie jestem głupia. Od jak dawna z nim sypiasz?
Nie sypiam z nim.
Od jak dawna kłamiesz?
Nie spałam z nim.
Raz pocałowaliśmy się po pijaku.
Więc dlaczego płaczesz?
Bo mi przykro.
Nie rób ze mnie idiotki!
- Przysięgam. - Nie kłam!
Przysięgam.
Od jak dawna z nim sypiasz?
Ile razy się z nim przespałaś?
Mów!
Od kiedy mnie okłamujesz?
- Od kiedy uważasz mnie za idiotkę? - Nie uważam cię za idiotkę.
Wynoś się!
Nie będziesz mnie okłamywać w moim własnym domu!
Wynoś się!
Ale już!
Spałam z nim dwa lub trzy razy.
Dwa lub trzy razy?
Nie mówiłam ci, bo...
Nie wiedziałam, jak ci to powiedzieć. Byłam głupia.
Czułam się samotna.
Kochasz go?
Skąd!
Po prostu byłam samotna.
Nie chciałam cię skrzywdzić.
Cholera.
Przepraszam.
Ja po prostu...
Cholera!
Nic mnie z nim nie łączy.
To była pomyłka.
Nie chciałam cię skrzywdzić.
Słowo daję, że nie chciałam.
Przestań.
Poczekaj.
Zraniłaś mnie. Stało się.
Naprawdę, przysięgam!
To nie było specjalnie!
Ty mała zdziro.
Ty szmato.
Kutasa ci się zachciało?
Tego chciałaś?
Obciągasz mu w aucie i chcesz mnie całować?
Jak śmiesz mnie całować?
Jak śmiesz mnie dotykać, patrzeć na mnie?
Jak możesz?
I jeszcze łżesz jak z nut.
Przepraszam.
Jesteś zdzirą.
Nie wiem, jak mam cię przepraszać.
Nigdy ci nie wybaczę!
Nie chcę cię więcej widzieć!
Pakuj manele i wynocha!
Precz z mojego życia!
Nie chciałam cię skrzywdzić.
Wynoś się.
Przestań.
Wynoś się natychmiast! Won!
Pakuj się i spierdalaj!
Nie będę tu trzymać takiej szmaty!
Daj mi wytłumaczyć.
Nie gadam z tobą!
Wypierdalaj!
Nie wiem, co mnie napadło...
Bierz ciuchy.
Wszystko ci wyjaśnię.
Wynocha!
Nie chcę cię więcej widzieć!
Won z mojego życia! Na zawsze!
Myślisz, że tylko ty cierpisz?
Pozwól mi wyjaśnić.
Za późno!
Bierz rzeczy i wynocha!
Nie chcę cię, szmato!
Nic takiego nie zrobiłam.
Nie jestem głupia!
Nie wyrzucaj mnie! Gdzie ja się podzieję?
Idź do tego fagasa!
Nie kocham go!
Kocham tylko ciebie! Co mam teraz zrobić?
Błagam cię!
Wynocha!
Otwórz drzwi!
Porozmawiaj ze mną.
Przepraszam.
Ty mała zdziro!
Wynoś się!
Sama wybierałaś?
Są śliczne.
Mam tyle kwiatów, że mogę założyć ogród.
Bardzo wam dziękuję.
Ledwo mogę je utrzymać.
Do widzenia, Lili Rose.
Wspaniale tańczyłaś.
Do widzenia, Maxence.
Udanych wakacji.
Ostrożnie.
Nie sypcie na twarz.
Jeśli nasypiecie jej do oczu, nie będzie pływania.
- Jak wam idzie? - Dobrze.
Popilnowałabyś ich przez chwilę?
Nie ma sprawy.
Skupcie się na dyktandzie.
Teraz nie rysujemy!
W kuchni...
Piszcie: W kuchni...
mamusia...
Wielką literą.
...obiera...
cebulę.
Patrz w swój zeszyt.
Nie rozmawiamy.
W kuchni mamusia obiera cebulę, kropka.
Laura gra na skrzypcach.
Przez „ł”?
Długo. Jak piszemy „długo”?
Skupcie się.
Powtórzcie koleżance.
Bądź cicho. Przeszkadzasz nam.
Gotowe?
Przez wasze zachowanie tracimy czas.
Na zdrowie.
Jesteście rozkojarzeni.
Dyktando zajmuje wam godzinę.
Gdybyście się sprężyli, zostałby czas na zabawę.
Ktoś widzi błąd na tablicy?
„Kuchni mamusia obiera cebulę.”
Zgubiłaś „w”.
To drobiazg, ale nie uważałaś.
W kuchni mamusia obiera cebulę.
Cebula przez jakie „u”?
Jak napisaliście?
Powinno być tak.
Ktoś napisał poprawnie?
- Ja. - Tak?
Kto napisze kolejne zdanie?
Chodź, Renda.
Co słychać?
Strasznie długo cię nie widziałam.
Siadaj.
- Napijesz się czegoś? - Chętnie.
Wzięłam białe wino.
Widzę.
Spróbuj. Powinno ci smakować.
Dzięki.
- Nie spróbujesz? - Nie, dziękuję.
Dzwoniłam do twojego taty. Polecił mi to wino.
Co ci zamówić?
Kawę.
Poprosimy kawę.
U ciebie wszystko dobrze?
W porządku. A u ciebie?
Masz nową fryzurę.
Postarza mnie?
Niespecjalnie.
Wciąż wyglądasz młodziutko.
Trudno zgubić te pyzy.
Chciałam wyglądać doroślej.
Zmieniłam uczesanie, ale najwyraźniej
niewiele to dało.
Dobrze wyglądasz.
Starość i tak przychodzi za szybko.
Poważnie.
Znasz kogoś, kto chciałby wyglądać starzej?
A jak wystawy?
Dobrze ci idzie?
Dobrze.
Nie narzekam.
Opowiedz.
Jest trochę zamieszania
przy organizacji.
Promocja, dziennikarze...
Cena sukcesu.
Widzę, co fani piszą na twojej stronie.
Banda lesb.
Sama tego chciałaś.
Widziałam twoje ostatnie obrazy.
Tak?
Robią wrażenie. Widać, że są twoje.
Ciężko mi to wytłumaczyć.
Kiedyś kupię sobie twój obraz.
Mogę ci jeden podarować.
Wolę zapłacić.
Serio.
To dla mnie ważne.
Mogę nawet zapłacić w naturze.
To miał być dowcip.
Trochę mi nie wyszedł.
Był śmieszny.
A co u ciebie?
Wciąż z dzieciakami.
Teraz mam pierwszą klasę.
Dopiero zaczynam,
ale dla nich to też początek.
W czasie wakacji
byłam na półkoloniach dla dzieci z problemami.
To moi ulubieńcy.
Szczególne przypadki,
magiczne.
To wielka satysfakcja, jeśli uda się im pomóc.
Jestem zachwycona.
Oczywiście testują mnie,
wystawiają na próbę...
Fascynująca praca.
O takiej marzyłaś.
Masz rację.
Cieszę się.
Wspaniale mi się pracuje,
ale prawie nie mam czasu dla siebie.
Nie chodzisz na imprezy?
Czasem z kolegami z pracy.
Do klubów, do knajp, na Stare Miasto.
Ale...
Do domu zwykle wracam sama.
Jestem sama.
Żadnego chłopaka?
Dziewczyny?
Miałam jakieś przygody,
ale nic na stałe.
Nie jest mi łatwo
przywiązać się do kogoś.
Doskonale to rozumiem.
Związki nie są łatwe.
Ciągle jesteś z tą dziewczyną, która u nas była?
Z Lise?
Jesteś szczęśliwa?
Tak.
To dobrze.
Jest dla ciebie dobra?
Tak.
Wyobrażam sobie, jak czeka na ciebie z kolacją,
a rano daje ci kwiaty.
To w jej stylu.
Mam dużo pociechy z Aude, jej córeczki.
Fajna mała.
No tak, Lise ma dziecko.
Przecież była w ciąży.
- Ile ma lat? - Trzy.
Mam z nią świetny kontakt. Śmieszny dzieciak.
Wygłupiamy się razem.
Uczę ją różnych rzeczy.
A Lise na nas wrzeszczy.
Coś ty!
Ma w domu dwoje dzieci!
Tworzymy rodzinę.
A jak w łóżku?
Dobrze ci z nią?
Jest...
Do kitu?
Nie do kitu, ale...
Nudno.
Nie wiem, Adelo...
Z tobą było inaczej.
Tęsknię za tobą.
Chciałabym cię dotykać,
patrzeć na ciebie, oddychać przy tobie.
Pragnę cię.
Cały czas.
Nie chcę nikogo innego.
Okropnie tęsknię.
Najbardziej tęsknię za tym.
Pozwól mi się dotknąć.
Przestań.
Nie mów, że nie chcesz. Nie uwierzę.
Wiem, że też za tym tęsknisz.
Dotknij.
Przestań.
Nie mogę.
Przepraszam.
Nie wiem, co mnie napadło.
To silniejsze ode mnie.
Rozumiem.
Więcej się nie zobaczymy?
Nie.
Nie wybaczyłaś mi?
Wybaczyłam.
Już mnie nie kochasz.
Jesteś pewna?
Tak.
Jestem w związku.
Przecież wiesz.
Ale wzbudzasz we mnie nieskończoną czułość.
I to się nie zmieni.
Przenigdy.
Przepraszam.
Znasz mnie.
Płaczę z byle powodu.
Oj, znam cię.
Ciągle mi się to przytrafia.
Wiem.
I gadasz jak najęta.
Możesz iść, jeśli chcesz.
Jasne.
Poważnie.
Nie będę cię niepokoić.
Nie niepokoisz mnie.
Pójdę już.
Idź.
Spadaj.
Aleksandrze, nie śpij. Dopiero przyszedłeś.
Alain Bosquet, Nie musi.
Nie spiesz się.
Czytaj powoli, żeby wszyscy zrozumieli.
Alain Bosquet, Nie musi.
„Słoń ma trąbę,
„żeby zbierać orzeszki.
„Nie musi się schylać.”
Adam, twoja kolej.
Wiesz, gdzie jesteśmy?
„Żyrafa ma szyję...”
Głośniej. Od początku.
„Żyrafa ma szyję, żeby skubać gwiazdy.
„Nie musi latać.”
Bardzo dobrze.
Prune?
„Skóra kameleona
„jest zielona, niebieska, fioletowa i biała,
„żeby kameleon mógł się schować.
„Nie musi uciekać.”
Wassila?
„Wiersz poety jest po to,
„żeby opowiedzieć o tysiącu różności.
„Nikt nie musi tego rozumieć.”
Nie wierzę, że przyszła. Wieki jej nie widziałam.
Tak, jestem Myriam. Kopę lat.
Śliczna sukienka. Uwielbiam niebieski.
Dziękuję.
Mogę cię o coś spytać?
Znasz Nicolasa Rouillarda?
Jego nauczycielka ma na imię Adela. To ty?
Jak się sprawuje?
Jest uroczy.
To mój siostrzeniec.
Chciałam cię o niego podpytać.
Zabawne.
Ładnie pracuje?
Jest kochany.
Porozmawiam z innymi. Jeszcze się zgadamy.
Do zobaczenia.
Miło cię widzieć.
Ciebie też.
Czym przyjechałaś?
Przyszłam. Mieszkam niedaleko.
Miła okolica.
Fajnie, że przyszłaś.
Dzięki za zaproszenie.
Nie ma sprawy.
Oto moje obrazy.
Za tobą stoi malarz Adé Bernard.
Dobra.
Ten jest super.
Genialny.
Naprawdę.
Wszystkie są super.
Cześć, miło cię widzieć.
Pamiętasz mnie?
Jesteśmy zachwyceni, ale mamy kilka pytań.
Jestem do waszej dyspozycji.
Przepraszam.
Mamy tu starą i nową Emmę - niebieską i czerwoną.
Mamy kobietę, która nosi w sobie nowe życie.
Na pozór wygląda pogodnie,
ale w jej oczach jest coś niepokojącego.
Podoba mi się to. Ciekaw jestem, o czym myśli.
Widzę tu rodzące się szczęście,
ale i cierpienie.
Błądzi gdzieś wzrokiem, a jednocześnie nas przyzywa.
I te kolory...
Zaraz wracam.
Wrócimy do rozmowy.
Przedstawiam ci Sarę. Też jest po ASP.
Uwielbiam pani prace.
W tych liniach dostrzegam pasję
i ruch.
Powiedziała, co wiedziała.
Tani podryw.
Miło, że przyszłaś.
Jak ci się podoba?
Jestem zachwycona.
W dodatku wystawia je Joachim.
Gdy dostałam zaproszenie, pomyślałam o was obu.
Emmie bardzo zależało.
Idealnie się wpasowała.
Miała szczęście.
Wciąż można cię oglądać.
Fajnie.
Pogadamy jeszcze?
Jasne.
Cześć.
Co u ciebie?
Bardzo dobrze.
Fajnie cię widzieć.
Też się cieszę.
Nadal grasz w filmach?
Teraz robię w nieruchomościach.
Tylko czasem gram.
Miałem dość wchodzenia w tyłek,
dość tych nadętych reżyserów.
Męczyłem się.
Wolę być zakłamanym sprzedawcą.
Wystawa ci się podoba?
Niezła jest. Ale to nie moja bajka.
A ty wciąż tak samo piękna.
Tak uważasz?
I na obrazach, i na żywo.
Rozśmieszyłem cię?
Wolę, jak się uśmiechasz.
Jest ci przykro, kiedy widzisz Emmę?
Między nami wszystko jasne.
Tak jest lepiej.
Byłaś w końcu w Nowym Jorku?
Jeszcze nie.
Podróże poszerzają horyzonty.
Wiem.
Zabiorę ci go na moment.
Chodź.
Zaraz wracam.
Wspaniała wystawa.
Widziałam pana w filmie.
- Szkoda, że już pan nie gra. - Tak?
ŻYCIE ADELI ROZDZIAŁ 1 i 2
Reżyseria: Abdellatif Kechiche
Tłumaczenie: Agata Cieślak
Fragment Życia Marianny Pierre'a Marivaux
na podstawie przekładu Juliana Rogozińskiego.
Fragment utworu O wodzie Francisa Ponge'a
w przekładzie Jacka Trznadla.
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.