Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Croatian
Czech
Danish
English
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
ANGLIA, 1939 ROK
I wtedy Księżyc przepadł.
Świat pogrążył się w mroku.
Bez błyskotki mamy, księżniczka zgubiła drogę do domu.
Z każdą chwilą las był coraz bliżej...
- Tato? - Tak?
Dlaczego księżyc odszedł? Mama już jej nie kocha?
Tak to jest.
- Raz na miesiąc księżyc musi odejść. - Dlaczego?
Tak zbudowany jest świat.
Teraz nic jej nie chroni.
Może pora, by nauczyła się dbać o siebie i najbliższych.
Z każdą chwilą las był coraz bliżej, gdy błądziła tak po nocy.
Bała się, ale nie traciła ducha.
Dlatego wyjeżdżasz?
Tak, ale jestem sprytny
i zawsze trafię do domu. Słowo.
Późno już. Dokończymy innym razem.
Bądź miła dla cioci.
Masz.
Co to?
Nie księżyc.
Miło z twojej strony. Nie zgubię.
Dobranoc, tato.
Wszystko dobrze, sir?
SZEŚĆ LAT PÓŹNIEJ NAD NIEMCAMI
- Nie tak formalnie. - Zatem miło poznać.
- Jack Wallace. - Wiem. To zaszczyt, sir.
Nie spodziewałem się misji z bohaterem.
Czym się wykazał?
W pojedynkę rozwalił 20 szkopskich czołgów w ich bazie.
- Co? - Wykonywałem rozkazy.
- Przestań. Zabiłeś ich setki! - Ale jak?
- Użyłem bomby. - Geniusz!
- Co robi bohater na misji zwiadowczej? - Idę, gdzie każą.
Dobry żołnierz!
- Takim nie ufaj. - Ty to kto?
Killian Deegan.
- Niewidzialnych chwała omija. - Zabawne!
- U nas mógłbyś za to oberwać. - Serio?
Co bohater i snajper robią na zwiadzie?
Spójrzcie...
to opuszczony teren.
Wojna się skończyła, prawda?
Bez mała. To może być nasze ostatnie zadanie.
- Naprawdę? - Przecież wygrywamy.
Morton.
Słuchajcie.
Skaczemy za sześć i pół kilometra. Zbiórka przy kościele. Zapamiętacie.
Sprawdźcie broń i bądźcie gotowi.
Padnij!
Pomocy!
Naciskaj na ranę!
Już po samolocie!
- Jaka sytuacja? - Nie wygląda to dobrze.
- Tu nie wylądujemy. - Nie będzie lądowania. Musicie skakać.
Przygotujcie się!
Co z Mortonem?
Bierz mapę i radio. Będziesz od łączności. Połapiesz się.
- Gdzie nas wywieźliście? - Oczyszczę teren. Pilnuj go.
Gdy wylądujesz, połóż się i czekaj na mnie.
To mój pierwszy raz!
Musicie skakać!
Nie skakałem nawet podczas ćwiczeń!
- Ręce przy sobie i pociągnij za linkę. - To znaczy?
WILKI WOJNY
- Wypchnąłeś mnie z samolotu. - A co?
- Nie jestem twoim żołdakiem. - Serio?
Trzymaj się mnie i milcz.
Masz. Gdy ci powiem, wymierz i strzel.
Za mną!
Ty świnio!
Wszyscy zdechniecie!
Nas są tysiące, wy angielskie kanalie!
Zostaw, niech go znajdą.
Nie mów mi, co mam robić.
Umrę jak bohater.
Nie rozumiem.
Zabiłeś nam tłumacza.
Gestapo?
Nie ma oznaczeń.
On też nie.
Mają takie opaski.
- Nie znam takich oddziałów. - Nie wyglądają na Wermacht.
Może to miejscowi bojownicy.
Nie powinno tu być żadnych działań aliantów.
Może nikt nas nie słyszał.
To Owens.
Ten sam symbol?
Najwyraźniej.
- Ściągamy go? - Wiedzą o nas.
Stój!
To żadna misja zwiadowcza.
- Zgadza się. - O co tu chodzi i kim jest ten błazen?
Kluczowym członkiem naszej misji. Masz nie spuszczać go z oczu.
Rusz się.
Trzymaj.
I to.
Mam cię.
Też mi bohater.
To nie zabawa!
Nie chciałem sprawić ci przykrości.
Nie ma w tym wszystkim chwały.
Dobra.
Dobrą masz pamięć.
Ktoś cię widział?
Jestem niewidzialny.
Gdzie Owens?
To taki zwiad?
Wejdź na wieżę i odpal radio. Daj znać, gdy się połączysz.
Droga Martho...
Chodzi o amerykańskiego naukowca,
profesora Hoppera.
Mieszka w Niemczech od ćwierć wieku. Mamy go zabrać do domu.
Pomoże nam wygrać tę wojnę.
Według Connora, jego kolegi po fachu, również każdą następną.
Naukowiec?
Connor jest z Harvardu. Zidentyfikuje Hoppera.
Mam też zebrać interesującą nas dokumentację.
O co chodzi?
O milion dwieście tysięcy ton trotylu.
Pierwszą bombę atomową.
Bombę?
- Nic nie powiedziałeś? - Bo jesteś mi potrzebny.
I raczej byś odmówił.
To się cieszę, że jest nas wielu.
Przynajmniej mamy tu bohatera.
Właśnie tutaj.
Nasi byli w kontakcie z córką Hoppera. Jest po naszej stronie.
Mieli wyciągnąć ich z Berlina.
Ale po przełomie Amerykanów w Ardenach,
SS przeniosło profesora do nieczynnej bazy lotniczej 10 kilometrów stąd.
To nasz cel.
Straciliśmy radiowca i sanitariusza.
Wszystko rozumiem, ale będzie ciężko.
W trzech i pół człowieka nie przejmiemy bazy.
Nieczynnej bazy.
Jeśli profesor jest tak ważny, z pewnością chroni go cała armia.
Jeśli nie odbijemy go do jutra w nocy,
nasi lotnicy zrównają bazę, profesora i jego badania z ziemią.
Możemy przejąć materiały.
Albo zginąć.
Najważniejsze, by nie dostali go czerwoni.
- Sowieci? - Ruscy?
- Lepiej od razu to zbombardujmy. - Musimy ustalić, co Hopper wie.
Jeśli może nam pomóc zwyciężyć, trzeba go zabrać.
- Masz coś? - Nie.
Gdzie oni są?
Pewnie go przenieśli.
Broń w pogotowiu. Zachować czujność. Idziemy.
Kapralu, weź Connora. Sprawdźcie lewą stronę.
Wallace, my zajmiemy się prawą.
Rosyjska.
Chryste!
To chyba sowieccy zawiadowcy.
Gdzie Connor?
Sam sobie sprawdź.
Zostawiłeś go!
Szlag!
Jest.
Hopper to geniusz.
Nie do wiary.
Chłopaki?
To ci sowieccy zawiadowcy.
Cholerni ruscy.
- Spóźniliśmy się. - Wracamy do domu.
- Najpierw znajdziemy Hoppera. - Żartujesz?
- Raczej już nie żyje. - Nie wiadomo.
Ci bojownicy są całkiem silni.
- Dokąd mogli zabrać Hoppera? - I po czyjej są stronie?
Raczej nie naszej. Co robimy?
Wiem o naszym agencie, węgierskim rolniku.
Mieszka jakieś 10 kilometrów stąd.
Nie odzywał się od lądowania w Normandii.
To 10 miesięcy.
Pewnie nie żyje.
Może. Ale musimy rozgryźć tych bojowników.
A jeśli on jest jednym z nich?
Nie ma planu ucieczki.
Bez profesora, nikt nas stąd nie zabierze.
Musimy zbadać każdy trop.
Stój!
To wasza ostatnia szansa.
Przystąpcie do nas. Będziecie bohaterami.
Niemieckie świnie! Przegracie!
Spokojnie. Poradzę sobie.
Nie chcę tego robić,
ale cię zastrzelę.
W serce czy w głowę?
Co?
To wiemy, po czyjej są stronie.
- Wchodzimy. - Nic z tego.
Musimy działać. Tam są kobiety i dzieci.
Zostajemy.
Stój!
Spokój, sierżancie!
- Tam są dzieci! - To rozkaz!
Jeśli strzelisz, oblezą nas. Zaszkodzisz misji.
- Nie wiemy, czy jeszcze mamy misję. - To nie twoja rodzina!
Bądźcie czujni.
Co robisz?
Wchodzę tam.
W czym mogę pomóc?
Co robisz?
Wstawaj! Nie siedź tam tak!
Szukamy pani męża.
Nie żyje od sześciu lat.
A pani go zastąpiła.
- Anglicy czy Amerykanie? - Anglicy.
Nikogo więcej tu nie ma i jestem zbyt głodna, by uciekać.
Powiedz tym z tyłu, żeby uważali na sałatę.
Dziękuję.
Mam wybór?
Proszę.
To wszyscy?
Rozczarowana?
Zależy, co potraficie.
Proszę mu wybaczyć. Wiele przeszedł.
Dziękujemy za gościnność.
Nie przyszliście tu zjeść.
Kogoś szukamy.
- Naukowca... - Tak.
Kilka dni temu, tędy przejeżdżali.
Wieźli kogoś ważnego.
Może jego. Żył?
Tak. Bardzo o niego dbali.
- To była większa grupa. - Kim właściwie są ci chłopcy?
Gdy Hitler zrozumiał, że przegrywa wojnę, nakazał Arianom tworzyć bojówki.
Młodzi, biedni, wzburzeni chłopcy mają walczyć z najeźdźcami.
Nazywają siebie "Wilczymi hakami".
Przewodzi im Von Sachs.
Po co walczyć, skoro przegrali?
Tym chłopcom wyprano mózgi.
Mówicie na to "propaganda".
Doświadczyli wiele bólu.
To dla nich ucieczka.
Biorą w tym udział nawet wbrew swoim matkom.
Wszystko w porządku?
Dokąd go zabrali?
10 kilometrów stąd mają bazę.
Nie będzie łatwo go przejąć.
Ma pani radio?
Stare.
Spróbujmy je uruchomić.
Działa?
Tamten dzieciak...
to jej syn.
Musimy jej powiedzieć.
Jak myślisz, dlaczego siedzi cicho od 10 miesięcy?
- Jej syn wstąpił do bojówek. - To nazista.
- Jak prawie wszyscy tutaj. - To jego matka.
Nie ufam jej.
Nieważne.
- Kiedy dowie się, że go zabiliśmy... - Ty go zabiłeś!
Trwa wojna. Ludzie giną. Nie rozumiesz?
Gdy będzie po wszystkim, nasze rodziny...
Będą wiedzieć, że wygraliśmy.
Jeśli się dowie, zastrzelisz ją.
Zabierzesz ją z nami?
Mam plan.
Dwóch.
I minimum trzech w środku.
Co za piękność.
Co?
Są lepsze od ludzi.
Jest!
To on?
Jestem pewny.
- Świetnie. - To genialny naukowiec.
Mam nadzieję.
Nie spodziewałem się takiej ochrony. Liczyłem na kilku naukowców.
Straciliśmy dwóch ludzi. Musisz się postarać.
Mają go.
Przygotujcie się.
Fajna spluwa.
Gdy się zastrzelisz, będę mógł wziąć?
Ja mam tego grata.
Tylu nim zabiłem, że należy mi się medal.
Medale są za odwagę.
Chodź.
Stać!
Co tam ma?
Mam cię.
Czysto.
- Niezły strzał. - Tylko się nie zakochaj.
Wypełniałem rozkaz.
Mamy robotę. Czas leci.
Albo oni, albo my.
Byłem sanitariuszem.
Kazano nam wyciągać z ran szrapnel i odsyłać rannych do walki.
Spójrz na mnie.
Oni mają szczęście. Wierz mi.
Umierają szybko.
Piękny, dobry konik.
Bardzo ładnie. Spokojnie.
Nie jedz paproci.
Piękny.
Moja rodzina hodowała konie.
Inaczej byśmy umarli z głodu.
Majestatyczne stworzenia.
Chodź.
Mogę pomóc?
Dla ciebie wojna się skończyła.
Centrala mówi, że wygrywamy.
Nie czuję tego.
Zgadzam się.
To coś jak misja samobójcza.
Jak każda.
Nikt na ciebie nie czeka?
Jest ktoś wyjątkowy.
Martha, moja córka.
Kończy 12 lat.
Pisujesz do niej?
Czasem nie wiem, co powiedzieć.
Dobrze będzie do niej wrócić.
Tak.
Przykro mi, że nie mogliśmy pomóc miejscowym.
Trudna decyzja.
Nie wyglądało na to.
Tu nie chodzi tylko o niewinnych.
Chodzi o wszystkich.
Dlatego cię wybrałem.
Na misję samobójczą.
Nie ma jak niemiecki porządek.
Wolałam cię bez tego.
- Masz wino? - I wszystko inne.
Wiesz, co robić?
Możesz mi ufać.
Powodzenia.
Karabin mi je zapewni.
Spokojnie.
Kim jesteś?
Nazywam się Schlesinger. Mój syn służy Fþhrerowi.
A oni?
Nowi. Węgrzy. Oddani sprawie.
Jak się nazywa twój syn?
Hans Schlesinger.
Stać!
Mamy dla was wino.
Jeśli można.
Proszę.
To niemieckie wino?
Pewnie. Najlepszy riesling.
Niech zaniosą to do kuchni.
Trzeba je schłodzić. Mamy dziś przyjęcie.
Zajmę się ciężarówką.
Schody.
Zostań tu. Rozpakuj skrzynię.
Dwóch.
Nie wiemy, czy tam jest.
Kogo mieliby pilnować?
Nareszcie! Jak długo mam tak stać?
- Co to ma znaczyć? - Connor!
Profesorze...
- Jesteście Amerykanami? - To zaszczyt pana poznać.
Chciałbym powiedzieć to samo...
Profesorze, proszę z nami. Connor, zbierz papiery.
- Przepraszam! - Zabieramy to.
- To moje! - Będzie pan kontynuował pracę w Ameryce.
Co?
Założę buty.
Nie!
- Mogę? - Nie.
Proszę.
Ja wezmę.
Proszę.
Jak chcecie nas stąd wyciągnąć?
Tak, jak tu weszliśmy. Idziemy.
- Masz notatnik? - Tak.
Musimy iść.
- Pańska niemiecka kochanka zostaje. - To moja córka. Nie zostanie tu.
Nie zmieści się.
Bez niej nie pójdę.
Oby znała się na broni.
- Masz, co trzeba? - Tak myślę.
W drogę.
- Dwoje? - Nie ma wyboru.
- Nie zmieszczą się! - Trzeba spróbować.
Ma pan lepszy pomysł? Do skrzyni.
Nadchodzą!
Trzymamy!
Panienko...
Już dawno nie!
Stać!
- Przywiozła pani riesling? - Tak.
- Wszystko wyładowane? - Owszem.
To dlaczego ta pusta skrzynia wydaje się tak ciężka?
Może chce pani zachować trochę dla siebie?
Tylko się wygłupiam. Dziękuję za wino.
Może napijemy się razem?
Może lepiej...
Nie pani pytam.
Co ty na to, żołnierzu?
To Węgrzy, jak ja. Nie znają niemieckiego.
Rozumiem.
Jest pani w żałobie?
Jak to?
Ten chłopiec z gospodarstwa, Hans, to pani syn?
Nic pani nie wie?
Został zabity.
Przez Anglików.
Pora na zemstę.
Anglicy są tak dumni ze swojej broni, że nie wzięli naszej.
Zastrzel.
Uwaga.
Proszę, proszę.
Nieładnie.
Wychodzić!
Szybko!
Stać!
Szybko!
Dalej!
Za stół! Szybko!
Głowa!
Jest ich więcej!
Teraz!
Snajper jest w lesie.
Idźcie!
Na moje hasło biegnijcie do wozu.
Teraz!
Norwood! Karabin!
Rozchrzaniony!
Nie! Stój!
Co robisz?
- Wstań, dasz radę. - Nie.
To za Hansa. Za mojego synka.
Idź!
Do samochodów!
Uwaga! Ładunki!
Nie!
Dalej!
Szybciej!
Co stało się z Deeganem?
Szlag!
Doganiają nas!
Wszyscy cali?
Żyjesz?
Trzeba przestać się tak spotykać.
Weźcie ich do środka.
- Myśleliśmy, że już po tobie. - Nie tym razem.
Pomocy!
Naciśnij na ranę. Z całej siły.
Najpierw trzeba ją odkryć.
Mów do niego.
Chryste! Uratuj ich.
Tato? Proszę!
Nie odchodź!
Puść mnie!
Przykro mi.
Zróbcie coś!
Tato, proszę!
- Przykro mi. - Nie!
To wasza wina!
- Staraliśmy się... - Gdyście nie przyszli...
baza zostałaby zbombardowana. On był zbyt ważny.
Był istotą ludzką.
Mordercy!
Trzeba zawiadomić centralę. Muszą nas zabrać.
Wszystko na nic.
Powodzenia.
Czy w ogóle nas odbiorą?
To był geniusz.
Ale i tak zginął.
Dzięki jego badaniom będzie można zapobiec bezsensownym wojnom.
Albo je wszczynać.
Tutaj
są wszystkie jego zapiski.
Obyś miał rację.
Nie było mnie przy śmierci ojca.
Nie mieliśmy najlepszych stosunków.
Nie wierzył we mnie.
Nie rozumiał, co chcę osiągnąć.
Napisałem więc list i zostawiłem go na grobie.
Pomyślałem, że czyta go codziennie.
To mi pomogło.
Prześpij się.
Dobrze, że zabrałeś ją z nami.
Może nic by jej nie było.
Wiesz, że to nieprawda.
Twojej córce nic nie będzie.
Jest taka przypowieść o walczących w nas wilkach.
Jeden jest zły, drugi dobry.
Zwycięża ten, którego lepiej karmimy.
Gdy spojrzę córce w oczy,
dostrzeże, kim się stałem.
Może będzie jej łatwiej, jeśli tego nie zobaczy.
Skąd wiesz?
Wszędzie ją widzę.
To od niej?
Ale pewnie o tym nie pamięta.
Dokończ ten list.
Może poczujesz jej bliskość.
O czym ty piszesz?
Nie mam do kogo.
Ty to pisałaś?
Tu CN w ET do Ambasady, odbiór.
CN do Ambasady, odbiór!
Powiedz im, że żyje.
- CN w ET do Ambasady, odbiór! - Musimy ich stąd zabrać.
Tu Ambasada. Jaki status?
Zasłużyli.
Słuchajcie!
- Mają prototyp. - Co takiego?
Ojciec nad nim pracował.
Gdzie?
Niedaleko, w bunkrze.
Musimy zabrać go ze sobą.
CN, zgłoś się!
Jeśli powstał prototyp, musimy go znaleźć. Mieliśmy zebrać wszelkie informacje.
A rozkazów trzeba słuchać.
Tu kapitan Norwood, zmiana planów.
Co powiedział?
Jeśli nie przejmiemy prototypu do 18, lotnicy zrównają okolicę z ziemią.
Zdążą nas wyciągnąć?
Dziękuję.
Po wszystkim wypuścimy zielony dym.
Samolot, który ma nas rozwalić, zabierze nas do domu.
Słyszałeś, Connor? Wrócimy do domu.
Przepadli.
Znaleźliśmy grób profesora.
Jeszcze mają jego córkę.
Co teraz?
Wiem, dokąd idziesz, gołąbeczko.
Spokojnie...
- Otto! Lise! - Mama!
Już dobrze! Wszystko będzie dobrze! Jestem tutaj!
Nie martwcie się. Oni nam pomogą.
Co tu jest grane?
Gdzie ten prototyp?
Chyba go nie ma.
Oszukałaś nas.
Idziemy.
Musimy ich zabrać.
- Nie miałam wyboru! - To nie moja misja!
Co byś zrobił, gdyby to były twoje dzieci?
Miałabym je zostawić?
Tak nie można.
Gdybym powiedziała prawdę, nie przyszlibyście tu.
Musicie nas zabrać.
Inaczej nas zabiją.
Proszę...
Wie tyle, co jej ojciec.
Razem opracowali bombę.
To prawda?
- Nie kłam. - To prawda.
Bierzemy dzieci. Von Sachs wie, gdzie jesteśmy.
Chodźcie!
Szybko!
Czekaj. Pójdę pierwszy.
Granat!
- W porządku? - Tak, tędy!
Nie ma innej drogi.
Mamy 10 minut do nalotu. Trzeba zaryzykować.
Szlag!
Stój!
Chyba nie macie wyjścia.
Jeśli chcecie oszczędzić dzieci, poddajcie się.
Oszczędzimy je, wraz z dziewczyną.
Na rozkaz moi ludzie rozniosą ten tunel.
Trzy...
dwa...
jeden...
Ciekawy plan.
- Dobiegniemy do plecaków? - Twoje zapiski nam nie pomogą.
Nie żartuj. Chodzi o sygnał dymny.
Pilot uzna, że jesteśmy bezpieczni. Jesteśmy?
Może przynajmniej Hannah będzie.
Dziesięć minut do celu.
Osłonię was.
Zabierzcie ich stąd.
Stój!
Rozumiem!
Jej życie jest warte więcej niż twoje.
Zabawię się.
W serce czy w głowę?
Ty chyba stawiasz na serce.
Stać!
Albo rozwalę mu łeb!
- Szybko! - Bierz plecak z racą!
Oszczędźcie dziewczynę!
Gonić ich! Nie mogą uciec!
Szybko!
Kryć się!
Osłaniaj!
Dwóch na dole!
Deegan, teraz!
Wy dwaj!
Pancerzownica!
Wallace, zbieraj się!
Rakieta!
Trzymajcie się!
Profesorze Connor i pani Hanno, witamy w oddziale.
Straciłem plecak z racą.
Nie wrócimy do domu.
- Pięć minut! - Dziękuję, poruczniku.
Bombowy, pięć minut.
Tak jest.
Wy dwaj! Do ataku!
Weź ich tam.
Zgarnę racę.
Ja powinienem.
Wróć do domu. To rozkaz.
To samobójstwo.
Jak zawsze.
Celuje w nas.
Szkoda, że nie poznam Marthy.
Bardziej w lewo!
Strzał godny bohatera.
Otto! Nie!
Zmykaj stąd!
Idź!
Spadaj stąd!
Spadaj, ty...
bohaterze wojenny.
10 minut.
Schodzę poniżej chmur.
Uważaj!
Widać zielony dym?
Przystępujemy do bombardowania.
Mało brakuje! Postaraj się!
10 sekund!
Żegnaj, Angliku!
Zrzucam!
Zaczekaj!
- Odstąp! - Za późno.
Padnij!
Otwieraj!
W porządku?
To Connor, jestem tu.
Muszę nacisnąć na ranę. Będzie boleć.
Wytrzymaj.
Podczas drugiej wojny światowej
181 żołnierzy sił zbrojnych Wielkiej Brytanii
otrzymało Krzyż Wiktorii za waleczność w obliczu wroga.
Niemal połowę z nich odznaczono pośmiertnie.
8 maja 1945 roku określa koniec wojny w Europie.
Wielu brytyjskich żołnierzy długo czekało na powrót do domu.
Wybacz mi, ja...
Tłumaczenie na zlecenie Monolith Films: Tomasz S. Potocki
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.