All language subtitles for To Live and Die in LA

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian Download
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
cs Czech
da Danish
nl Dutch
en English Download
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soranî)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil) Download
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

20 GRUDNIA GODZINA 14:10

Sądzę, że zarówno w duchu i istocie...

...nasz system podatkowy stał się antyamerykański.

Śmierć i podatki są nieuniknione, ale niesprawiedliwe podatki nie są.

Bezpodstawne opodatkowanie jest tyranią.

Dwa wieki temu, drugi amerykański...

- Jesteś spóźniony. - Jesteśmy w trakcie gry.

- Jakie stawki? - 5 i 10.

- On będzie grał? - Po przemówieniu.

To dobrze.

Trójka. Mamy przebierańca.

Uważaj, koleś!

Jestem gotowy na śmierć!

Nikt tu nie umrze.

Słuchaj, ty i ja zejdziemy na dół i pogadamy.

Śmierć Izraelowi, Ameryce i wszystkim wrogom islamu!

Rozumiem, ale słuchaj. Zamierzam odłożyć swój pistolet, dobra?

Porozmawiajmy.

Jestem męczennikiem!

Zdetonuję się przy tobie i wszystkich wrogach islamu!

Spływajmy stąd, Jimmy.

Zagrajmy w karty i napijmy się czegoś.

Jestem za stary na to gówno.

ŻYĆ I UMRZEĆ W LOS ANGELES

Dawać 50-tki, chłopcy.

Gilbert. Booze. Jeden dla mnie.

- Obstawiałeś na mnie, czy przeciwko? - Przeciw.

- Zwaliłeś. - Przeciwko.

Dobra, chłopcy! Nadszedł czas prawdy.

- O, cholera. - No dalej!

Mówiłem wam, żebyście nigdy nie obstawiali przeciwko mnie.

Petievich, dawaj tu swoją 50-tkę.

Za mojego partnera, Jimmy'ego Hart'a,

którego umiejętność wykrywania fałszywych papierów przewyższa jedynie znajomość

w ustawianiu linii bezpieczeństwa. - Zdrowie!

Może jakieś przemówienie, szefie?

Siedzę w tej branży przeszło 25 lat

i myślę, że nikt

nie oberwał więcej niż ja,

przez okoliczne strzelaniny. Ale... - Nie wiem, z kim ty pracowałeś.

Mówię poważnie, jeśli mam kogoś schwytać,

to nie ma szans przede mną uciec.

Zdrowie!

Później, Alvarez. Następnym razem możemy skoczyć razem.

- Daj spokój. Tak samo jest z twoją pracą. - Co?

Za bardzo naciskasz. Bierzesz to zbyt osobiście. Nigdy nie przejdziesz na emeryturę.

- Nie obchodzi mnie emerytura. - Jak hot dog. Narazie.

Daj spokój, chodź. Mam coś dla ciebie.

Pierdolony Alvarez próbuje zgarnąć za nas 50-kę?

Twój prezent na emeryturę.

- Jaja se ze mnie robisz? - Wypalił dziurę w mojej ciężarówce.

Wspaniałe, Richie.

Doskonała na pstrągi.

- Dasz mi spróbować? - Przyjdź i poobserwuj mnie, to ci dam.

Będę tęsknił za tobą, amigo.

Ja też.

Słuchaj, wiem że masz plany na jutro.

- Znowu czytasz moją pocztę? - Masters, tak? Gdzie?

Przecież nie pójdziesz tam sam.

Zostały mi 3 dni pracy. Chcę ją dobrze wykonać.

Wspólna wyprawa nie ma sensu.

Rzecz w tym, że jesteśmy partnerami.

Pewnie. Kiedy go złapię...

będziesz razem ze mną, jak zawsze. Zgadzasz się partnerze?

- OK. - Dzięki.

Zadzwoń jak wrócisz.

22 GRUDNIA GODZINA 8:13

- Gnojek! - Stary.

Znalazłeś się w niewłaściwym miejscu, o niewłaściwym czasie.

24 GRUDNIA GODZINA 15:31

Szybciej!

- Wiesz, co mamy? - Nic.

- Jest coś z tyłu? - Sprawdź naczepę.

Naczepa jest pusta.

Jest coś z tyłu?

Pusto.

Kto tam?

- John Vukovich. - Czego chcesz?

Chciałbym z tobą porozmawiać.

Przykro mi z powodu Jimmy'ego Hart'a.

Jimmy był dla mnie kimś więcej niż partnerem.

Był dla mnie najlepszym kumplem przez 7 lat.

Był najszlachetniejszym kolesiem, jakiego kiedykolwiek znałem.

Zostały mu tylko 2 dni do odejścia.

Nie rozumiem, czemu ktoś go zabił za odkrycie fałszerstwa.

Zabił go Rick Masters.

Jimmy za blisko podszedł.

Siedzieliśmy mu na ogonie przez 6 miesięcy, ale nie mogliśmy go sprawdzić.

Jimmy poszedł sprawdzić ten skład niedaleko Lancaster'u,

bo był wynajęty na fałszywe nazwisko.

Ale sam nie wiem.

Z jakiegoś powodu sam chciał to sprawdzić.

Teraz potrzebujesz partnera.

Powiem ci coś.

Zapuszkuję Masters'a, chociaż miałbym nie wiem, co zrobić.

Rozumiem.

Możemy porozmawiać?

Czytasz w moich myślach. Właśnie miałem cię wezwać.

Zdecydowałem przydzielić ci Vukovich'a.

- Czy mam jakiś wybór? - Wolałbyś kogoś innego?

Oczywiście, jeśli tylko podasz...

19 powodów, dlaczego nie miałbyś z nim pracować.

Wtedy na pewno coś poradzimy.

Zapomnij o tym.

O czym chciałeś ze mną porozmawiać?

Bilet jednokierunkowy do San Francisco, panie Cody. Jak życzy pan sobie płacić?

- Gotówką. - 45 dolarów.

Dobrze.

3 STYCZNIA GODZINA 11:08

Agent federalny. Chciałbym zobaczyć bilety, które kupił poprzedni mężczyzna.

Ma pani może ołówek z gumką. Potrzebuję coś zanotować.

- Proszę. - Dziękuję.

Służby Specjalne!

Wolnego! Gdzie idziesz?

Zjeżdżać mi z drogi!

Przepraszam panią.

Co do diabła! Popieprzyło cię?

Stój, dupku!

Służby Specjalne.

Jesteś aresztowany pod zarzutem posiadania falsyfikatów.

- Robisz wielki błąd! - Zamknij się!

- Jestem biznesmenem. Jestem biznesmenem. - Ręce do tyłu!

Stój, dupku! Odstrzelę ci ryj!

Służby Specjalne. Aresztuję tego kolesia za podrabianie forsy.

Stać!

- Kim jesteś? - Służby Specjalne!

Ja chciałem się tylko wysikać.

Chodźmy!

Weź walizkę, John.

Masz jaja, że tu przychodzisz.

Jak ty to robisz?

Jak każdy inny fiut:

Dzień po pieprzonym dniu.

Wrzód sprawia kłopoty?

Chcę wiedzieć, kiedy mnie stąd wyciągniesz.

Musisz być cierpliwy, Carl.

Obiecałeś, że to zrobisz.

Uwzględnij mnie w planach.

Masz moje słowo.

- Co to ma znaczyć? - Grimes jest najlepszym prawnikiem w stanie.

Załatwia wyjścia za kaucją, albo skrócenie wyroku.

A czek wyślesz pocztą, kocham cię i obiecuję, że wszystko będzie dobrze.

Robię, co mogę.

Carl...

musimy pogadać o Waxman'ie.

Co z nim?

Był twoim ostatnim przystankiem przed lotniskiem.

Co ty wygadujesz?

Mówi, że nigdy nie dostarczyłeś paczki.

Co masz na myśli? Mówi, że... Nie dostał jej?

Naliczyłem 600 patyków na jego biurku.

Opakowałem w paczki po 10000 dolarów każda, tak jak mówiłeś.

Włożył je do sejfu za biurkiem.

Mówił, że dzwoniłeś i przełożyłeś dostawę,

a następną rzeczą, jaką usłyszał, to to, że cię złapali.

Jest kłamiącym skurwielem!

Jest prawdopodobnie skurwielem, który mnie wrobił.

Sypnął mnie federalnym. Zabiję go jak tylko wyjdę.

Przyprawię tę kanalię o niemały ból głowy.

Niech Bóg mnie ukarze, jeśli tego nie zrobię.

Koniec wizyty.

Nie zapomnij o mnie.

Nie zapomnę. Masz moje słowo.

Zrobiłem wszystko, co w mojej mocy.

Nie widzę innej możliwości.

Twój kumpel Cody będzie musiał trochę odsiedzieć.

Dlaczego nie może wyjść za kaucją?

Chce wiedzieć, a ja nie mogę mu odpowiedzieć.

Federalny, Jim Hart wniósł o oskarżenie go o morderstwo.

Powiedziałeś, że możesz wnieść apelację.

Nawet, gdyby sędzia to poparł, to tylko odroczy sprawę.

- Nie mogę mu powiedzieć, że... - Koleś miał przy sobie 40 patyków.

Czego się spodziewa?

Będzie się musiał postarać, by zaspokoić prokuratora.

Jak długo to potrwa?

Powiedzmy, że trzy.

Nie, nie. Nie może tego zrobić.

Uweźmie się na mnie.

Co może im zaoferować?

Wszystko.

- Co słychać? - Możesz mi dać cokolwiek na Masters'a?

Jest taki koleś w Pasadena.

Jest prawnikiem, czy coś. Często takich reprezentuje.

Jak się nazywa?

- Waxman. Max Waxman. - Waxman. Co o nim wiesz?

Myślę, że pracuje dla Masters'a.

Dobrze. Jest coś, w czym mógłbym ci pomóc?

Mój dzieciak przylatuje w ten weekend z Las Vegas.

- Masz dziecko? - Tak. Nazywa się Christopher.

Mieszka tam z ojcem.

- Pięć stów? - Cóż, miałam nadzieję, że...

Jest więcej, gdy jest efekt. Znasz zasady.

- Miałam straszny sen ostatniej nocy. - Opowiedz.

Byłam na scenie, a ludzie przypalali mnie papierosami.

Serena mi mówiła, że zapisuje swoje sny.

- Trzyma je w małej książeczce. - Kim jest Serena?

Co mówił Carl?

Mówi, że Max nas wsypał.

Wierzysz mu?

Na to wygląda.

Co my teraz zrobimy?

Rozwiążemy nasz problem.

Dziennik obserwacji, główne biuro Ministerstwa Finansów, Los Angeles.

Biuro adwokata Max'a Waxman'a,

na rogu ulic: Walnut i Los Robles.

Dzień trzeci, 11 Stycznia, Godzina 22:00.

Raport agentów: Vukovich'a i Chance'a.

Wygląda na to, że ma gościa.

Musi lubić wysokie kobiety.

Co za koleś.

Witam.

Długo się nie widzieliśmy.

Słyszałem, że wróciłaś na scenę.

Co myśli o tym Ricky?

- Dużo? - 125 patyków.

Widziałem lepsze.

Dam ci 10 za paczkę.

- Cena wynosi 20. - Skąd ja wezmę 20?

Wyciągnę z ciężarówki? Powiedz Rick'owi, żeby pocałował mnie w dupę.

20, albo wychodzę.

Co słyszałaś od Cody'ego?

Problemy.

Wiem, że ty i Rick macie wątpliwości do mnie za tę sprawę z Cody'm.

Mam nadzieję, że mi uwierzycie.

Jestem szczery wobec Rick'a. Nie mam zamiaru z nim zadzierać.

Nigdy mi nie mówi o swoich interesach.

Kazał mi przekazać, że jeśli podobają ci się papiery, to je weź. Teraz.

Nie ma sprawy. Spoko.

Uwielbiam skakać w deszczu.

Spadałeś kiedyś z wieżowca na spadochronie?

Odlot.

Często skakałem z garaży, gdy byłem mały.

Przynieść wam coś jeszcze?

- Nie, dzięki ojcze. - W porządku.

Może kiedyś skoczymy razem?

- Tak? - Spodobałoby ci się. Fantastyczne.

Gdy pokonasz pierwszy strach, to bułka z masłem.

To najwspanialsze uczucie, jakie kiedykolwiek doznasz. Spadasz, a jaja podchodzą ci do gardła.

Myślę, że sobie odpuszczę.

Mógłbym ci pomóc,

jeśli miałabyś jakieś kłopoty.

- Wiesz, o czym mówię? - Nie.

Nie tutaj.

Kocham deszcz.

Kapitalny.

Chodź.

Zdejmij okulary.

No chodź.

- Dobrze się bawisz, Max? - O, Chryste.

Najpierw mnie kołujesz, potem wsypujesz Carl'a.

Teraz chcesz przelecieć mi kobietę. - Słuchaj.

To ona mnie namówiła. Przysięgam.

Co za tragedia.

Chcę moje 600 patyków.

Nie miałem nic wspólnego ze wsypaniem Cody'ego.

Wiesz, że twój dom jest obserwowany?

Wiesz, że żyjesz jak pieprzony futrzak w zoo?

Wstawaj!

Otwieraj, Max. Pokaż, że jesteś czysty, to znów będziemy przyjaciółmi.

- Rick! Uważaj! - Chodź tu.

Szuka czegoś. Rick!

18-ty wiek. Kamerun.

Tak.

Chciałeś mnie wyrolować. - Nie, Jezu, nie!

Policja!

Funkcjonariusz policji!

Otworzyć drzwi!

Policja! Ty, w środku, otwórz drzwi!

Otwórz drzwi! Policja!

Co tu się dzieje?

- Wstawaj! - Co jest do cholery?

Coś się tam stało. No dalej!

Cholera!

- Co to? - Zabrałem to z biura Waxman'a.

To jakiś dealerski kod.

John, tu są jego wszystkie daty dostaw.

Nie ma nazwisk, ale są kwoty i inicjały.

Zobacz na to: R.M., R.M. Na każdej stronie.

To dowód przestępstwa. Książka jest ewidencją. Co, jeśli gliniarz zauważy jej zniknięcie?

Ten nowicjusz nie mógł wszystkiego zapamiętać. Nie był tam wystarczająco długo.

Nie powinieneś tego robić.

Co chcesz przez to powiedzieć?

Jeśli ci to tak przeszkadza, to to oddam.

Nie o to mi chodzi. Nie o to mi chodzi.

Nie przypisuj mi czegoś, czego nie powiedziałem.

Więc nie będziesz miał pretensji, jeśli coś pójdzie nie tak?

Przestańmy się spierać o taki bzdet.

Następnym razem powiedz mi, zanim coś zrobisz.

Jeśli bym zapytał, co byś odpowiedział?

Że gliny pozwoliłyby nam skopiować dziennik, po zaksięgowaniu.

Nie chciałbym tego robić, jeśli bym komuś nie ufał.

Nie jestem społkiem.

John, Waxman wyłożył nam na talerz Rick'a Masters'a.

Kto tam?

To ja.

Nie dobrze z Max'em.

Jeśli cholernie chciałbyś go złapać, zrobiłby wszystko, żeby tego uniknąć.

Jak ty?

Ile dostanę za informacje, które ci dałam o Waxman'ie?

Nie pójdziesz za kratki, nie dostaniesz kasy.

To przeze mnie umarł?

6 miesięcy zajęło mi zbliżenie się do niego.

Poniosłam duże koszty.

Wujek Sam nie wciska kitów o twoich kosztach.

Chcesz chleb, przeleć piekarza.

Pewnego dnia, jakiś koleś, którego ci rozpracuję, przyjdzie i mnie wykończy.

Nie jest trudno znaleźć informatora.

Posiedzisz trochę?

Nie, muszę lecieć.

Mam coś dla ciebie.

Jestem tutaj.

Dealer z San Francisco przylatuje do Los Angeles w następnym tygodniu.

Z 50-cioma patykami, żeby kupić kradzione diamenty.

Pochodzą z hotelu Bel Air.

Jest Chińczykiem z powiązaniami w Hong Kong'u.

Mówiłem ci, że obchodzi mnie tylko forsa.

Czytałam o gwiazdach.

Pisali, że gwiazdy są oczami Boga.

Myślę, że to prawda, a ty?

Nie.

Jeśli miałbyś prawdziwe jaja, skoczyłbyś z tego mostu.

To, co spotkało Max'a, może spotkać i mnie.

Słyszałeś, co powiedziałam?

Nic złego ci się nie stanie.

Mogę cię o coś zapytać?

Pewnie.

Co byś zrobił, gdybym przestała cię informować?

Dlaczego?

Chciałabym tylko wiedzieć.

Cofnąłbym ci zwolnienie warunkowe.

Naprawdę?

Zrobiłbyś to?

Czemu mnie gonisz?

Czemu uciekasz?

Bo mnie gonisz!

Czego chcesz?

Służby Specjalne!

- Zatrzymaj się! - OK!

- Twarzą do płotu! - Wyluzuj, człowieku.

Ręce za głowę, gnido! Szybciej!

Ręce za głowę! Odwróć się!

Co to kurwa jest?

Przysięgam na Boga, nic o tym nie wiem!

Gdzie jest drukarnia Masters'a?

Bo zrzucę cię z mostu!

Mów, albo cię zrzucę z mostu!

Nie wiem! Nie wiem gdzie jest drukarnia!

Nikt nie wie! Nikt, przysięgam na Boga!

Gdy go poznałam, był na Terminal Island.

Przygotowywał wtedy zbrojny napad.

To było w 1978.

Poprosił mnie, żebym porozmawiała z mieszkańcami,

wykonującymi swoje prace.

Masters miał talent. Gdybyś mógł to zobaczyć.

Raz poszłam do jego studia, gdy palił obrazy.

Uważałam, że były piękne.

Myślisz, że mogłabyś sobie przypomnieć, gdzie było to studio,

albo pamiętasz jak wyglądało?

To było w centrum, za torami kolejowymi.

Jest tam stary magazyn,

z chińską literką.

- Dawaj! - Rzucaj!

Ty rzuć!

Dobra akcja.

- Jak poszła ostatnia dostawa? - Człowieku, sprzedałem w niecały tydzień.

Potrzebowałem więcej, ale zmieniłeś numery telefonów.

- Miałem ludzi, dających 20-tki. - Przez chwilę miałeś brak dostaw.

No właśnie.

Słyszałem, że ktoś zamknął twojego kuriera na lotnisku.

Właśnie chciałem o tym z tobą porozmawiać.

Siedzi teraz w Obispo i myślę, że może zrobić wszystko, żeby się wydostać.

- Jak duży to dla ciebie problem? - Nie tak wielki.

Ale nikt nie pracuje za darmo.

- Ile byś chciał? - 100 patyków w 20-tkach.

Jeśli są tak dobre, jak ostatnie.

50 tysięcy w setkach. To wszystko, co mam w tym momencie.

Duże nominały nie są zbyt popularne w tej okolicy, bracie. Muszą być 20-tki.

Cóż, mógłbym znaleźć...

50 tysięcy w 20-tkach, leżących gdzieś w pobliżu.

Mogę cię o coś zapytać?

Skoro i tak tyle drukujesz tego gówna,

co to kurwa za różnica, czy dasz 25, 50, czy 100 patyków?

To i tak dla ciebie tylko kawałek pieprzonego papieru.

Dobra, powiem ci coś.

Wezmę 75 patyków w 20-tkach, a w zamian osobistą gwarancję na robotę.

Dalej jeździsz tym złomem?

- Co za gówno pokażą wieczorem? - Jakiś galaktyczno-wojskowy film.

- Nienawidzę tego przestrzennego gówna. - To tylko science fiction.

Co się dzieje, Reuben?

Idą po kogoś.

- Chcą kogoś wykończyć? - Tak.

Nie wiesz, kogo?

To może być każdy.

Nie patrz się na nich.

- Zostałem wybrany? - Nie wiem, ale to ktoś stąd.

- Cody! - Skurwielu!

Jesteś mój kretynie!

- Chodź, skopię ci dupę. - To dla ciebie!

Chodź! Bierz go!

Zerżnij mu dupę!

Stop! Leżeć nisko!

Złaź ze mnie!

Pomóż mi!

- Co słychać? - Cześć. Trzeci pokój.

Dzięki.

Bardzo ładna, Carl.

Aktorka?

- Problemy z żołądkiem, co? - Ulcer.

Pamiętasz mnie?

Zapasy na lotnisku?

Chcą, żebym poszedł na operację, ale ja nie mogę nawet myśleć...

o tym, jak jeden z więziennych rzeźników będzie mnie kroił.

Raczej wypiłbym cement.

Chcę dorwać Rick'a Masters'a.

Miałem już 4 wpadki. Nigdy nikogo nie wyspołkowałem.

Chociaż miałem wiele okazji, wierz mi.

Masters to twój przyjaciel. Nie winię cię.

Nigdy bym nie doniósł na kumpla. Ten, kto by to zrobił jest ścierwem.

Rzecz w tym, że twój kumpel próbował cię zabić.

To nie znaczy, że mam zmienić zasady i zacząć sypać.

Jak szukasz gołębia, to idź do parku.

Powiem ci coś.

Jak mi pomożesz, pójdę do sądu i załatwię ci zwolnienie warunkowe.

Wydostanę cię stąd.

Co miałbym zrobić?

- Co na przykład? - Po prostu.

Pokaż mi gdzie jest drukarnia i zeznawaj przeciwko niemu w sądzie.

Wolę tu siedzieć do końca życia, niż zeznawać w sądzie.

Więc lepiej zamknij swoją celę i wyrzuć klucz,

bo nie mogę cię tu kryć.

Wszystko dostałem, bracie.

Witaj, Jeff.

Co robisz w mojej chacie?

Wysłałeś dwóch dupków do Cody'ego, którzy spieprzyli sprawę.

Zapłaciłem ci połowę. Chcę ją z powrotem.

Cóż...

Próbuję odzyskać tę forsę.

Musiałem opłacić swoich ludzi, żeby wykonywali swoje prace.

Więc nie mam tych pieniędzy.

To lepiej spróbuj je wysrać, bo bez 40-tu patyków nie wyjdę.

Przepraszam za Cody'ego.

Następnym razem nie będzie wpadki.

Co następnym razem?

Teraz jest pod ochroną.

Cholera....

Taka ochrona to dla mnie pryszcz.

Koleś jest już trupem.

Bez jaj.

Chcę swój szmal, Jeff.

Nie mogę teraz pozwolić na ich obieg.

Mówiłem, że ich nie mam.

To je zdobądź.

Zrozum...

mówiłem ci, że nie mam tego, czego szukasz,

więc daj se siana

i wypieprzaj z mojej chaty.

Pobaw się w drukarza.

Kup trochę tuszu...

i wydrukuj sobie więcej tego gówna.

Co się dzieje, chłopie?

Ty dupku!

Co teraz zrobisz dupku?

Niech to szlag!

- No dalej, skurwielu! - Nie! Nie!

Złamałeś ze mną kontrakt, Jeff.

Nie wiem czy ci się to podoba,

ale będziesz to ssał, dopóki nie oddasz mi forsy.

- Ile chcesz tego spalić? - Wszystko.

Dlaczego?

Przeszkadzają mi, odkąd je wykryli.

- Czego chcesz? - Mam nakaz sądowy. Potrzebuję podpisu.

Co za nakaz?

Potrzebuję uwolnić więźnia z San Luis, żeby pomógł mi w sprawie.

- To musi być wielka sprawa. - Celem jest główny fałszerz,

zamieszany w morderstwo federalnego agenta. - Nigdy nie podpisuję takich nakazów.

Czemu tu jeszcze jesteś?

Spędziłem nad tym cały ranek.

Byłbym wdzięczny, jeśli byś rzucił na to okiem.

OK. Rzuciłem i wystarczy.

Muszę wyciągnąć tego gościa.

Czy nie przyszedłeś do mnie tydzień temu i nie prosiłeś o zatrzymanie bez kaucji?

Tak i obejmę pełną odpowiedzialność za zwolnienie go.

Nie potrzebuję kłopotów.

Cody jest współpracownikiem Rick'a Masters'a.

Masters zrobił sobie pośmiewisko z ciebie, mnie i tego całego systemu.

To nie zmienia faktu, że jest przetrzymywany bez możliwości wyjścia za kaucją.

Zabił mojego partnera.

Odpowiedź brzmi: Nie!

Jeśli byłbym twoim kumplem,

zrobiłbyś wszystko, żeby mi pomóc.

Nie mów czegoś, czego możesz później pożałować.

Wracaj tu!

Daj mi na to spojrzeć jeszcze raz.

Jeśli ten więzień ucieknie ci z rąk,

będziesz zeznawał przed sądem na temat: Jak mógł cię zrobić w konia.

A teraz wynoś się stąd.

19 STYCZNIA - GODZINA 11:19 Jeśli mnie wykołujesz, poświęcę całe swoje życie, żebyś tu wrócił.

I upewnię się, że tego żałujesz.

Masz moje słowo.

Chcę wiedzieć, gdzie Masters drukuje i chcę, żebyś mnie tam teraz zabrał.

Potem pojedziemy do centrum na twoje zaprzysiężenie.

- Zrobisz mi przysługę? - Jaką?

Moja córka jest w szpitalu. Jest bardzo chora.

Moglibyśmy się zatrzymać w szpitalu Santa Fe?

Jest po drodze do miejsca, w które cię zabiorę.

- Cmoknij mnie w pompkę. - Przysięgam. Możesz to sprawdzić.

- Jak się nazywa? - Rozanne Brown.

Lincoln 14-3-1 do bazy Los Angeles, odbiór.

O co chodzi, 3-1?

Potrzebuję informacji ze szpitala Santa Fe.

Sprawdź, czy mają tam pacjenta o nazwisku Rozanne Brown. Odbiór.

Przyjęłam.

- Masz jakieś dzieci? - Nie.

Dzięki nim zmienia się twój sposób patrzenia na różne rzeczy.

Tak?

Nie chcę już mieć żadnych kłopotów.

Rozanne Brown jest w pokoju 306. Windy są tam.

Dziękujemy.

Chcesz ze mną wejść do jej pokoju?

Przesuń się.

- Co się jej stało? - Była w parku, gdy ta mała małpa...

Rozanne Brown jest murzynką.

Wraca do zdrowia po upadku z roweru.

Jest zamężna. Jej mąż odsiaduje karę w więzieniu San Luis Obispo,

za napad z bronią w ręku.

Dzięki.

Myślę, że powinieneś zostać na obserwacji.

Nie mam zbyt dużo czasu. Mam teraz przerwę w procesie.

- Jakim procesie? - Sprawa narkotykowa.

Klient chciał przeszmuglować 50 funtów kokainy.

Powinienem go wydostać. Nakaz rewizji jest kiepski.

Kiepski?

W nakazie napisali, że kolor domu jest brązowy,

chociaż w rzeczywistości jest beżowo-żółty.

Powinieneś się wstydzić.

Nie zbieram pochwał za bycie adwokatem.

Jeśli sprawa mi się nie podoba, ktoś inny z pewnością ją weźmie.

Bez wątpienia.

Nie jest dobrze z Jim'im Hart'em.

Masters do mnie dzwonił w środku nocy.

Próbował mi rozkazywać, jakbym był jednym z jego ludzi.

Jednego dnia nawet próbował mnie zastraszyć.

To jakieś zwierzę.

Szczerze mówiąc, bycie doradcą Rick'a Masters'a...

przestało mi się podobać.

Wszystko dotąd szło jak po maśle.

To dobrze dla ciebie.

Jak bardzo ty i twój kumpel chcecie go dorwać?

Nie chcę nawet myśleć, co by się stało,

gdyby pojawiły się pogłoski, że sprzedaję swoich klientów.

Nie boisz się, że zawidniejesz na jego liście celów?

- Przeszło mi to przez myśl. - Twoje nazwisko nigdy nie padnie.

- Nigdy nie spotkałeś Rick'a, prawda? - Nie.

To was poznam.

Panie Masters?

Jak leci? Ben Jessup.

- Mój wspólnik, dr George Victor. - Przyjemność po mojej stronie.

Zaciął się pan przy goleniu, panie Jessup?

Nie. Właściwie, to oberwałem piłką do tenisa.

- Pochodzicie z Palm Springs? - Tak.

- Jaka jest tam pogoda? - Jest całkiem przyjemnie.

Byliśmy tam kilka dni temu.

Miałem kumpla w Palm Springs, Lenny'ego Green'a.

Ma własną oazę. Znacie go może?

Miałem kumpla w Hollywood, Kaczora Donalda. Znasz go?

Rozumiem, że zajmujecie się bankowością.

- Dokładnie. - Gdzie?

Na Kajmanach.

- Opłacalne? - Nie jest złe.

Jaki rodzaj bankowości?

Prowadzimy firmę Dutch Antilles.

Pożyczamy forsę różnym przedsiębiorstwom w Stanach.

Pożyczki nie są zabezpieczane hipotekami.

Rick, telefon do ciebie.

Który to?

Nic tam nie ma.

Kilka rakiet do tenisa w bagażniku,

męskie ubrania z metkami Palm Springs,

kilka listów z adresami z Kajmanów.

Co jest w tych listach?

Na przykład: "Proszę przesłać towar, który omawialiśmy", czy coś w tym rodzaju.

Do kogo były te listy zaadresowane?

Karaibskie Pożyczki Bez Limitów, Dutch Antilles.

Były tam nazwiska Jessup, albo Victor, na którymś z tych listów?

-Nie. -Ok.

Dzięki.

Jakie nominały was interesują?

100 i 50. Potrzebujemy conajmniej 10 różnych numerów seryjnych.

- Ile? - Milion dolarów.

Jak chcecie ich użyć?

To już nie twój interes.

To zawsze mój interes, panie Jessup.

Nikt nie puści pary.

Chodzi o jednego kolesia, który chce wyprać brudy, żeby uniknąć większych podatków.

Moje ostatnie słowo to 20%.

Nigdy nie płacimy więcej niż 10. Mamy limity, których musimy się trzymać.

Różne numery seryjne wymagają kupę roboty.

Muszę zrobić różne powłoki i nosić gumowe rękawiczki podczas całej operacji.

Próbowaliście kiedyś pracować z gumowymi rękawiczkami?

15%.

Ja nie negocjuję.

Mógłbym, gdybym was znał.

Ale nawet ego nie chcę.

Umowa stoi.

Zacznę, jak tylko dostanę zaliczkę.

Wezmę 30 tysięcy na początek,

a resztę przy odbiorze. - Co?

Wszyscy wiedzą, że Rick Masters nie pracuje bez zaliczki.

Powinniście też wiedzieć, że nigdy nie opierdoliłem klienta z zaliczki.

Przychodzę do tej siłowni trzy lub cztery razy w tygodniu, od pięciu lat.

Łatwo mnie znaleźć. Moja reputacja mówi sama za siebie.

Jeśli nie wniesiecie zaliczki, tzn.,

że coś kręcicie.

Nie ma mowy, że dam wam 30000.

Waszyngton by was wyśmiał.

Masters codziennie drukuje więcej niż rząd.

Mamy szansę złapać go na gorącym uczynku.

Nie jesteś pierwszym agentem, który próbuje dorwać Masters'a.

Zawsze bierze dużą zaliczkę.

Nikt tego nie popiera, a on wciąż jest na wolności.

Limit na wydatki wynosi 10 patyków. Nie ja ustalam zasady.

Jeśli byś się postarał, mógłbyś uzyskać zgodę.

302.5.

- Co? - 302.5.

Pogwałcenie paragrafu 302.5. Prawo mówi:

"Agenci muszą informować przełożonych"...

czyli mnie, "o wszystkich śledztwach w toku."

Naruszyłeś ten paragraf, więc nie zamierzam kryć ci dupy.

- Dobra, już cię o to nie proszę. - Zgubiłeś federalnego więźnia!

Chcę tu widzieć Cody'ego! Gdzie do diabła byłeś?

- Nie był wtedy ze mną, dobra? - Czemu nie?

Dobra, zgubiłem go, ale go odnajdę.

Dzięki, Gilbert.

Myślę, że powinniśmy zaproponować Masters'owi 10 patyków.

- Według mnie, poszedłby na to. - Nie możliwe, Johnny.

Ale jest jedna szansa.

Jaka?

Ruth dała mi cynk, że w czwartek przyjeżdża tu jakiś koleś, żeby kupić kradzione diamenty.

Będzie miał ze sobą 50000 dolarów.

Więc?

Więc co o tym myślisz?

Co myślę o czym?

Koleś przyjeżdża w czwartek, na Union Station.

Bez bałaganu, bez zamieszania.

Jeżeli zobaczymy, że jest ciężko, po prostu odejdziemy.

- Jezu! Ty chyba żartujesz. - Kiedy przyłączyłeś się do mnie,

powiedziałem ci, że chcę dorwać Masters'a i nie żartowałem.

- Więc chcesz zrobić napad? - Ja bym tego tak nie nazwał.

A jak byś to nazwał?

Zapobieganie złamania prawa.

- Co jeśli to nie wyjdzie? - Powiemy "Pieprzyć to" i odejdziemy.

Zaliczka jest jedyną drogą, żeby zmusić Masters'a do drukowania.

Nie żartuję. Nie zrobię napadu z bronią w ręku.

- To paser. - Myślisz, że kim ja jestem?

Jeśli go obrobimy, nie będzie mógł zadzwonić na policję.

Dlaczego po prostu nie odstrzelisz mu łba? Do tego przecież dążysz.

Proszę cię tylko o prowadzenie samochodu.

Kradzenie prawdziwych pieniędzy, żeby kupić falsyfikaty? Jak to będzie wyglądało w sądzie?

- On przeciwko nam. - Jego adwokatem jest Bob Grimes.

- Raczej Masters przeciwko nam. - Za dużo myślisz.

Myślę, że wpieprzamy się w niezły szajs.

Pieprzyć Bateman'a. To gryzipiórek. Zależy mu tylko na ratowaniu swojego tyłka

Zbyt szybko chcesz to załatwić. Możemy...

To będzie w czwartek. Mamy 24 godziny.

Mój ojciec był gliną, brat jest gliną. Pytasz...

Daj se siana, człowieku!

Gadasz z niewłaściwym facetem.

Masz rację. Gadam z niewłaściwym facetem. Nie jesteś moim partnerem.

Nie jesteś nawet pieprzonym kumplem. Dam ci radę:

Lepiej załatw sobie ochronę,

bo na ulicy nic nie znaczysz, rozumiesz?

Nie masz jaj!

Pocałuj mnie w dupę!

Pieprzona dziwka!

Jak pewny jest ten jutrzejszy cynk?

Mówiłeś, że nie jesteś zainteresowany. Cóż, zmieniłem zdanie.

Powiedziałam ci wszystko, co wiem.

O 7:00 będzie jechał koleją, z San Francisco...

Na Union Station będzie o 16:35.

Jak to zapamiętałaś? Zapisałaś to, czy co?

Kto jest sprzedawcą?

Koleś, którego znam.

Co ci ten koleś dokładnie powiedział?

Że jakiś Chińczyk przyjeżdża z San Francisco,

żeby kupić diamenty, złoto i takie inne.

Jak się nazywa?

Ling. Thomas Ling.

Czemu to robi?

- Tak po prostu. Mówi mi różne rzeczy. - Koleś, którego znasz.

Koleś, którego znasz daje ci namiary na pociąg przyjeżdżającego kupca?

Oczywiście, że nie.

Dzwoniłam na dworce i zapytałam o jego rezerwację.

Czemu?

Czemu to zrobiłaś?

ID i 1.5 dolca.

Planowałaś go z kimś jeszcze obrobić, prawda?

Pomyśl o tym.

- Czemu nagle się tym zainteresowałeś? - Sprzyjające okoliczności.

- Zamierzasz go obrobić? - Być może.

Jak zamierzasz to zrobić, skoro będzie niósł prawdziwą kasę i nie był jeszcze karany?

Mogę robić, co mi się podoba.

Ile mi z tego odpalisz?

Ile, z czego?

Nie wkurzaj mnie. Wiem, co chcesz zrobić.

Pomyślą, że to ustawiłam.

- Dobra, dam ci 5 patyków. - Niedużo.

I obiecuję, że cię nie oddam z powrotem do paki.

CZWARTEK 24 STYCZNIA GODZINA 16:05

Pan Thomas Ling, proszony do biura obsługi.

Pasażer Thomas Ling, jadący linią 708...

proszony do biura obsługi.

To ja jestem Thomas Ling.

- Wiesz, co to jest? - Co to za gra?

- Żadna gra. Idziemy. - Czemu?

Czemu? Bo jeśli nie, wpakuję ci kulkę prosto w serce.

- Gdzie jest klucz? - Nie mam go.

On go nie ma. Za kogo on mnie ma?

Za łańcuch.

Ruszaj się! Przejdź za łańcuch!

Do muru.

Pilnuj go.

Cholera!

Skurwiel!

Co jest do cholery?

Zaraz się tu zjawią inni ludzie!

Bardzo zabawne.

Zrozum, on nie ma hajsu! Spieprzajmy stąd!

Gdzie jest forsa?

Ty sukinsynu! Rusz się, to rozpieprzę ci mózg!

Łapiesz? Stój! Na kolana!

Ręce za głowę!

Szlag!

Masz ją przy sobie, prawda?

Zdejmuj łachy.

Dwiema rękami! Zdejmuj koszulę!

Świetnie.

- Mamy ją. - Ściągaj spodnie.

- Co? Wypieprzajmy stąd! - Zdejmuj spodnie.

Cholera!

- Jesteś cały? - Chryste!

Spadajmy stąd. Chodź.

No ruszaj się. Szybciej!

No już!

- Trafiłeś? - Nie wiem, nie sądzę.

- Uważaj, na miłość boską! - Zabierz ich stąd, Johnny!

- Przesuń ciężarówkę! - Co ty robisz? Chcesz mnie...

Zamknij się! Nie ważne czyja jest, po prostu ją przestaw!

Cofnij, Steve! Cofnij się!

Uwaga!

Uwaga!

- Wypieprzaj stąd! - Pieprzone dupki!

W lewo!

Hamuj. Hamuj!

- Chyba ich zgubiliśmy. - Nie widać ich.

Nie widzę ich. Naprawdę to zrobiłeś!

- Zrobiliśmy to! - Udało się nam!

Naprawdę to zrobiliśmy!

O cholera! Jeszcze nigdy tak nie srałem po gaciach.

Jeszcze nigdy...

Skurwysyny!

- to ten sam koleś? - To dwóch różnych kolesi.

Dwa Chevrolety!

Co to do cholery ma być?

- Kim są ci ludzie? - Oni są wszędzie.

Uważaj, Johnny!

Bułka z masłem, co? Ty skurwielu!

Strzelaj do nich, Johnny. Załatw ich!

Otoczyli nas.

Pojedziemy tędy.

Wypieprzaj stąd!

Pieprzony palant!

- Uważaj! - Chyba cię popieprzyło.

Stać!

Zamknij się!

Zjedź z tej drogi!

O mój Boże!

Zjedź stąd!

Zjedź stąd!

Zjedź stąd!

Boże, nie!

Utworzył się długi karambol, na północy Long Beach, niedaleko Henry Ford.

Dużo samochodów uległo zderzeniom. Samochody zostały zepchnięte na pobocza.

Na szczęście nikt nie ucierpiał.

Zajście trwało ułamki sekund, na autostradzie 710, zmierzającej na północ.

Stacey Binn Metro Traffic Control.

Co my teraz zrobimy?!

Pójdziemy do sklepu z częściami samochodowymi i kupimy nową szybę.

Musimy zatrzeć ślady po strzale.

Nie mogliśmy tak pojechać do mechanika.

Mieliśmy dużo szczęścia, Johnny!

Oddzwonię później, ok?

- Co się stało? Cały dzień do ciebie dzwoniłam. - W porządku, kochanie.

Jak w pieprzonym zegarku.

Słyszałaś coś?

Mój przyjaciel dzwonił. Mówił, że Chińczyk się nie pokazał.

Jasne, że nie.

Boże, 50000 dolców.

Cholera! Mówili, że Quintin Dailey zdobył 30 punktów.

Jest niesamowity. Lepszy niż Michael Jordan. Świetny.

Wiedzą, że ktoś wystawił Chińczyka.

Quintin Dailey nigdy nie pudłuje.

30 punktów.

Wybija się, jest teraz znany. Pieprzony Orlando Woolridge...

Martwię się!

Gwiazdy są oczami Boga.

Co się z tobą dzieje?

Ostatnią sprawą zebrania jest informacja z FBI.

"24 stycznia, agent FBI, Raymond Fong...

z siedziby w San Francisco został napadnięty i obrobiony...

z 50000 dolarów, należących do rządu.

Fong brał udział w tajnej akcji,

jako przynęta.

Został uprowadzony i zabity, zaraz po przyjeździe na Union Station.

Podejrzani są dwaj mężczyźni, w wieku od 30 do 35 lat.

Jeden ma włosy czarne, drugi brązowe.

Wymknęli się obserwatorom i wsiedli do beżowego, starego Chevroleta.

Jeśli ktoś ma jakieś informacje...

,jest proszony o szybki kontakt z FBI z San Francisco."

- Czy znane są jego numery? - Samochód był bez blach.

Mamy właśnie przykład na to, co się dzieje, jeśli przynęta nie jest dobrze chroniona.

Agent FBI został zabity. Słyszałeś?

- Co chcesz, żebym teraz zrobił? - To kwestia czasu, zanim nas zidentyfikują.

- Mają dużo dowodów. - Nie mają blach.

Znają samochód!

Nie przysyłaliby tego, gdyby coś mieli. Nic nie wiedzą.

Jezu. Co zrobimy z tymi 50 patykami?

Ubijemy interes z Masters'em, tak jak planowaliśmy.

Na mózg ci padło, czy co?

Ray. Chcę dorwać tych kolesi.

To jest sprawa priorytetowa.

Tak jak planowaliśmy.

Tutaj.

Kim oni są?

Kim ty jesteś?

To jest pan Jessup,

który naprawdę się nie nazywa Jessup.

Mówi, że jest z Palm Springs, chociaż nie jest opalony.

Nie masz podsłuchu, prawda?

Ta paczka jest dla mnie?

W porządku?

Wspaniały jesteś.

Kiedy będzie dostawa?

Co powiesz na piątkową noc?

Jeśli nie będzie w piątek, przyjdę odebrać zaliczkę.

To oczywiste.

Panie Jessup...

Jak tam praca?

Twoją jedyną obroną jest tajna akcja,

bez wiedzy przełożonych.

Próbowałeś dorwać Masters'a i rzeczy wyrwały się spod kontroli.

I próbowałeś odzyskać pieniądze.

Problem w tym, że...

prokurator może cię zapytać, o co tylko chce.

Szczerze mówiąc, nie sądzę, żebyś dał se radę w sądzie.

Ponieważ reprezentuję Masters'a, nie mogę zagłębiać się w twoją sprawę.

jeśli wiesz, co mam na myśli. - Więc, co powinienem zrobić?

Wygrzebiesz się, jeśli dobijesz targu ze stanowym adwokatem.

Jakiego targu?

Zaoferujesz przyznanie się do winy i zeznawanie przeciwko partnerowi.

FBI nie chce tej sprawy nagłaśniać.

Przypuszczam, że przystaną na twoją propozycję.

Ile bym dostał?

Mógłbym ci załatwić około 7 lat.

Oczywiście nie będziesz tyle siedział. Prawdopodobnie półtora roku.

- Ale nie możesz tego obiecać, prawda? - Niestety.

Ile by mnie kosztowała twoja współpraca?

50000 dolarów.

Wiem, że to trudny krok,

ale musisz o nim szybko zadecydować.

Nie mogę wkopać partnera.

Nawet, gdybym miał pójść do paki.

Kto to?

Kto tam?

Kochanie?

Nic ci nie jest, Carl?

- Myślisz, że daliśmy ci spokój, Carl? - Jak mnie znalazłeś?

Twoja dziewczyna jest w książce telefonicznej.

- Carl, przysięgam, że nigdy go nie widziałam! - Usiądź, Claudia i zamknij się!

Masz szczęście koleś,

że nie zgłosiłem do sądu twojego zniknięcia.

Teraz mi pomożesz, prawda Carl?

Chodź, dupku. Idziemy!

Cześć. Jest tam Chance?

Chcę pogadać z Chance'm.

Czy to 471-4421?

Mówi John Vukovich. Gdzie on jest?

Nie ma tu nikogo o tym nazwisku.

Kto to?

John Vukovich.

John.

Odzyskałem Cody'ego. Wiem, gdzie jest fałszernia.

Musimy porozmawiać. Musimy iść do Bateman'a. Nie mogę z tym dłużej żyć.

Rozmawiałem z Masters'em. Jesteśmy umówieni na dzisiaj

- O czym ty mówisz? - Masters ma się z nami spotkać dziś w nocy.

- Będziesz mnie potrzebował? - Nie sądzę.

O której wychodzisz?

- Około 12:30. - Ok.

Mam kilka rzeczy do załatwienia. Potem cię złapię w klubie.

Dobrze?

Pięknie wyglądasz.

Mam dla ciebie małą niespodziankę.

30 STYCZNIA GODZINA 5:15

Jesteś czysty?

Muszę cię sprawdzić.

- Pokaż walizkę. - Nie dotykaj mnie.

- Uważaj palancie! - Spieprzaj z rękami.

Jak chcesz iść schodami, to musisz mnie najpierw minąć.

Powiedz swojemu przyjacielowi, że jeśli myśli, że jestem federalnym...

W porządku, Jack.

Właź na górę, awanturniku.

Więc, co jest w teczce, doktorku?

Jesteśmy jedynymi, którzy wnieśli 30 patyków zaliczki i zrobili to na twoim terenie.

Zanim to weźmiesz, chcę zobaczyć fałszywki.

Schowek nr 38.

Lepiej ci?

Wspaniały jesteś.

- Jesteś aresztowany! Odwróć się! - Uważaj, dupku!

Ręce na szafkę!

No już! Twarzą do schowków!

To prawda! Jesteś aresztowany, kretynie!

Dalej, zakuj małpę.

Nie ruszaj się! I co teraz powiesz?

To od Jimmy'ego Hart'a. Z pustyni. Pamiętasz to? Przypatrz się dobrze.

- Stój! -Jezu Chryste!

O Boże!

Powiedz coś. Powiedz coś do mnie.

Mów coś!

O Boże!

Nie możesz mi tego zrobić!

Dlaczego nie przyjąłeś oferty Grimes'a?

Nie chciałeś wyrolować partnera, co?

Wstawaj.

Wstawaj, sukinsynu!

Może je chcesz? Są bardzo osobiste.

Tak.

Nie mogę znaleźć żadnego jego obrazu.

Powiedział mi, że zrobił ci dwa duże portrety.

Pewnie są warte kupę kasy.

Spalił dużo rzeczy. Może i je spalił.

Nie mogę zrozumieć, czemu byłaś z nim tak długo.

A ty, dlaczego dla niego pracowałeś?

To tylko interesy.

- Kto tam? - John Vukovich.

- Czego chcesz? - Chance był moim partnerem.

- Wiem, kim jesteś. Czego chcesz? - Wiesz, że nie żyje?

- Jestem zajęta. - Otwórz.

Wybierasz się gdzieś?

Wyjeżdżam z miasta.

Jest mały problem z 20 patykami, które należą do rządu.

Chance mówił, że ci je zostawił. Chcemy je odzyskać.

Część tej forsy była moja. Miałam długi, a ludzie nie dawali mi spokoju.

- Nie mam ani grosza. - Wsypałaś nas, prawda Ruth?

Wiedziałaś, że ten Chińczyk był z FBI.

Co? Zwariowałeś?

Nie wykręcaj się.

Jak będziesz zmyślać, nasze stosunki bardzo się pogorszą.

O czym ty mówisz?

Od teraz pracujesz dla mnie.

Odwiedź www.NAPiSY.info

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.