Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Croatian
Czech
Danish
Dutch
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
/ Dla Marceliny /
Możesz przestać?
Ben, masz krem z filtrem? Będzie gorąco.
Tak, mam.
- Lucy? - Próbuję się opalić.
Nie opalisz się, tylko spalisz.
No co? Nie obwiniaj mnie, tylko szkockich przodków.
- Obwiniam ciebie. - Mądrala.
Nie pomógł mi.
- Obwiniam twój komputer. - Że co?
Na początku ubiegłego wieku dzieci w twoim wieku pracowały w kopalniach węgla.
Więc jestem pewna, że umiesz pozmywać naczynia.
- Cześć! - Cześć! Patrzcie tylko!
Moje dziewczyny!
Siostry Moro.
Boże, dopomóż ludziom w Departamencie Więziennictwa
za próby poskromienia was obu. - Robimy, co możemy.
A co z tobą?
Dwie trzecie mężczyzny i pół przystojniaka.
Chodź, mam dla ciebie robotę.
Wiesz, co się wydarzy jutro, Benjamin?
Amerykański Rząd zabije upośledzonego umysłowo człowieka.
- Co o tym myślisz? - Myślę, że to złe.
Więzienie w Kentucky Midlands, stan Kentucky Peter Bregens,
Jeden zarzut zabójstwa policjanta. Zastrzyk trucizny.
Do kiedy zostajecie?
- Do przyszłego tygodnia. - Do przyszłego tygodnia?
Mordercy!
Mordercy! Wracajcie, skąd przyszliście!
Mordercy!
Proszę stać po swojej stronie ogrodzenia.
Proszę stać po swojej stronie ogrodzenia i trzymać się w swojej grupie.
Stójcie w swojej strefie.
Długo czekaliśmy na sprawiedliwość.
Doczekaliśmy się.
I jesteśmy wdzięczni, że to się wreszcie kończy.
Opinia publiczna głośno komentuje fakt
kary śmierci dla umysłowo upośledzonego człowieka.
Co pan o tym sądzi?
Miał na tyle pojęcia, by wycelować broń i pociągnąć za spust.
I teraz musi za to zapłacić.
Mamy nadzieję, że po jego śmierci będziemy mogli zacząć żyć dalej.
Jutro spodziewamy się napięć
pomiędzy dwoma przeciwnymi grupami protestantów
Przeciwnicy kary śmierci zetrą się z członkami
Amerykańskiego Instytutu Rodzin Ofiar Morderstw.
Pan Bromage jest kluczowym członkiem
tego instytutu...
Hej.
Przepraszam. Nie chciałam cię przestraszyć.
Mercy (miłosierdzie).
Co?
Jestem Mercy.
Nieźle pojebanie ironiczne imię, nie sądzisz?
No, a ty masz jakieś?
Lucy.
Ładne.
Jak tam wśród przyjaciół komór gazowych?
Jak tam w funduszu dobroczynnym zabójców policjantów?
- Nie wiedziałam, że był gliną. - No.
Był na wakacjach, z żoną i dziećmi.
To twój tata udzielał wywiadu w telewizji?
Widziałam jak przyjechaliście.
Tak, Mike był jego partneremw wydziale.
Przez 16 lat.
Współczuję.
Cóż...
Do jutra?
No.
Mamo...
Kiedy wrócimy mogłabyś spróbować w The Grill.
Moje podania wykorzystują teraz jako serwetki.
Tyle razy już tam byłam.
- Potrzebujesz pracy. - Miałam pracę.
Zauważ czas przeszły.
Może wytniemy mu organy podczas snu?
Jak myślisz, ile dostaniemy za nerkę?
Amerykański Instytut Rodzin Ofiar Morderstw
- Co? - To dziwne.
Że tu śpisz.
Masz trzy rozmiary większą stopę niż ja.
To nie moja wina, że masz małe stopy.
To nie moja wina, że masz płetwy.
- Możemy mieć owczarka niemieckiego? - Dlaczego nie pobawisz się z psem sąsiadów?
- Pies sąsiadów nie żyje. - Co za pech.
Po prostu wepchnij jakieś skarpetki do środka i będzie dobrze.
- O której masz rozmowę? - Za godzinę.
OK, czyli zdążysz posprzątać dom po powrocie?
Raczej. A co?
Weldon przyjdzie porozmawiać o sprawie.
Którą łazienkę mam wysprzątać?
Przestań Lucy. Po prostu mi pomóż, dobrze?
Powiedział, że ma ważne nowiny.
- Po co w ogóle chcesz psa? - Do obrony, przed włamywaczami.
Potrzebujesz obrony? Masz mnie, jasne?
Cześć.
Cześć.
Jak było na publicznej egzekucji?
To była zniewaga dla moralnej przyzwoitości.
Jak minął weekend?
Podobnie.
A skąd ten ubiór?
Próbuję wyglądać na materiał do zatrudnienia.
Działa?
Nie wiem, ty mi powiedz.
Chcesz coś do picia?
Piwo.
- I orzeszki. - Cześć.
- Katlin. - Lucy.
To podanie o pracę?
Tak.
Słyszałaś, że wyjeżdżam z miasta?
Nie, to ogłoszenie musiało mnie ominąć.
Dostałam pracę w Toledo. Dwa tygodnie i opuszczam tę dziurę.
Toledo.
Tytuł Homecoming Queen w końcu się opłacił, co?
Jeśli w tym czasie na siebie nie wpadniemy, to miłego życia.
Dzięki. Wpiszę sobie to na listę rzeczy do zrobienia.
Pamiętasz gwiazdkową imprezę u Ala Newbury?
Nikomu nie powiedziałam.
O czym nie powiedziałaś?
Że jesteś zboczona.
- Powodzenia w wielkim mieście. - Pozdrów ode mnie swojego tatę.
Jak długo muszę tu siedzieć, zanim dacie mi pieprzoną pracę?
Liczę, że w końcu się opamiętają.
Mam dobrą wiadomość i mniej dobrą wiadomość.
Wiedzieliśmy, że to kwestia czasu. To niczego nie zmienia.
Wyznaczyli datę.
Przynajmniej teraz wiemy.
Za 4 miesiące?
Dlatego musimy działać szybko.
Będzie dobrze.
To moja praca, tym się zajmuję.
Jestem w tym dobry. Przyrzekam, ok?
Dobra wiadomość to świadek.
Na tym musimy się skupić.
Nie umiałeś zrobić tego wcześniej. Dlaczego myślisz, że teraz ci się uda?
Pogrzebałem trochę. Znalazłem jego starego kumpla
Powiedział mi, że wyrzucili go ze studiów,
bo palił dużo trawy i przez to nie było go na zajęciach.
I tyle?
- Lucy... - Tyle?
Sprawy były wygrywane z mniejszą ilością dowodów. - Może w pieprzonej Birmie!
- Lucy, zamknij się. - W porządku.
Nie będę udawał, że to dowód na taśmie albo zeznanie na piśmie,
ale to jest coś.
Świadek to ćpun.
Beznadziejnie uzależniony od marihuany. Widział świat przez narkotykową mgłę.
Skąd mógł być pewny tego, co widział,
kiedy było ciemno i był na haju?
Więc nie zamierzasz udowodnić, że nasz tata tego nie zrobił?
Zdyskredytowanie świadka to praktycznie to samo.
Nie! To nie jest to samo!
Powiedziałeś, że udowodnisz że jest niewinny!
Mam 4 miesiące, zanim sędzia wyśle waszego tatę do komory.
Więc muszę pracować z tym, co mam.
Jestem pewna, że owocnie spędzisz ten czas.
Lucy, sprawdź, czy z Benem w porządku.
Jak poszło z dupkiem?
Świetnie.
On naprawdę wymiata.
Jak tam praca pro-bono?
Wiesz co...
Kiedy to wszystko się skończy, podziękujesz mi.
Nie chcę tego słuchać, Lucy.
Nie musisz tego robić.
- Lubię Shane'a. - Niedobrze mi na jego widok.
Nie musisz z nim rozmawiać. Ja się tym zajmę.
Cztery miesiące.
Więzienie w Roanoke Bay, stan Wirginia Harold Rombaldi,
Jeden zarzut uprowadzenia, jeden zarzut morderstwa.
3 miesiące i 2 tygodnie do egzekucji
Trochę pieniędzy na benzynę.
- Aggie, nie, nie... - No co?
Nie mogę wydawać swoich pieniędzy tak jak mi się podoba?
Masz przyjaciół, dziewczyno.
Pozwól mi pomóc.
Dzięki.
Czyj to tatuś?
- Hej, Mandy! - Czyj to tatuś?
Możesz zrobić te litery większe?
Chcę, żeby kamery mogły je odczytać. Dobrze, kochanie?
Brzmisz jak ja.
Zabawne, nie?
- Tak, zabawne. - Dobra robota.
- Cześć. - Cześć.
Jedna egzekucja to dla ciebie za mało?
O, przepraszam. Zepsułam ci imprezę?
Technicznie to nie jest impreza.
Masz jakieś piwo albo coś?
- Mam coś gazowanego. - Musi wystarczyć.
Ok.
- Proszę. - Dzięki.
Fajny kamper.
Ma około miliona lat.
Kamperozaur?
Praktycznie wymarły, tak.
Muszę wracać.
Zbyt długo siedzę na tym pantałyku niesprawiedliwości.
Dobry Bóg w końcu mnie z niego strąci.
Przestań, przecież nie jest tu tak źle. - Nie.
Myślałam, żeby pójść później do miasta.
Napić się porządnego drinka.
Pójdziesz ze mną?
- Jasne. - Nie brzmiało to przekonująco.
Nie, ja po prostu... Chyba nie powinnyśmy...
za bardzo się bratać...
Jasne. Jest tu jakieś prawo, które tego zabrania?
Niepisane.
Takie łamie się najłatwiej, z mojego doświadczenia.
Więc po prostu wyjdź na fajkę około ósmej. Okej?
Ok. Do tego czasu popracuj nad entuzjazmem. - Ja...
Ben, przestań w tym grzebać. Po prostu zjedz.
- To jest obrzydliwe. - Nie prosiłam cię o recenzję, po prostu zjedz.
Moment, przewińmy...
- Co to znaczy "obrzydliwe"? - To, co słyszałaś.
- To ledwo można nazwać jedzeniem. - Koleś...
Poświęciłam całe 10 minut na przygotowanie tego.
To jest moje danie. To moja specjalność.
- Zawsze go przyrządzam. - I zawsze smakuje jak dupa!
Ben!
Nie mogę uwierzyć w to, co słyszę.
To szczyt moich kulinarnych zdolności,
a ty mi mówisz, że to nawet nie smakuje dobrze?
Tak.
Może już czas, żebyś nauczyła się gotować coś nowego.
- Ty kurwa też, Marto. - Lucy.
Mama mnie tego nauczyła gotować.
Jestem niemal pewna, że to jedyne, co umiała zrobić.
Jestem pewna, że to jedyne, co zjadał tata.
Ta kobieta potrafiła przypalić nawet jedzenie na wynos.
- Braliście jedzenie na wynos? - Czasami.
Tak czy inaczej, mnie smakuje.
Dziś wrócę późno.
Dlaczego?
Spotykam się z przyjaciółką.
Nie masz żadnych przyjaciół w Wirginii.
Chwilowo mam, tak myślę.
Nie możemy po prostu zamówić pizzę?
Mój boże, ten chłopak łamie mi serce.
Po prostu jedz swoją dupę ze serem.
To znaczy, makaron ze serem. Boże...
- Cześć! - Jezu!
Masz chłopaka albo coś?
Jestem singlem.
Co jest nie tak z mieszkańcami Ohio?
Nie wystarczy nam czasu, żeby odpowiedzieć na to pytanie.
- Ich strata. - Chyba dobrze sobie radzą.
Nie doceniają perfekcji, kiedy mają ją przed oczami.
A ty masz chłopaka albo coś?
Miotam się między chłopakami.
- Brzmi niekomfortowo. - Takie jest.
- Spotykam się z takim jednym. - Brzmi, jakbyś uważała go za palanta.
Ohio. Ładne słowo.
Mówisz to, jakbyś nigdy tam nie była.
- Gdzie mieszkasz? - Bastogne, Illinois.
Nie mają kary śmierci w Illinois.
Wyobraź sobie listy, jakie moje matka pisze do władz stanu..
- Co tam robisz? - Pracuję w kancelarii prawnej.
- Jesteś prawnikiem? - Młodszym prawnikiem.
Nienawidzę prawników.
Dzięki.
Ty wydajesz się być w porządku.
Dwa piwa.
Dlaczego wróciłaś?
Nie wiem, ci wszyscy ludzie, którzy byli tam dla nas.
Dla mnie to miało znaczenie.
Chyba chciałam dać coś w zamian.
Dlaczego nie weszłaś do środka?
Wow, ty naprawdę mnie szpiegujesz.
Przejechałaś taki kawał drogi, ale odpuściłaś główne przedstawienie.
Myślałam, że dla ciebie to miała być wisienka na torcie.
Cieszę się, że on nie żyje. Co ty na to?
Trochę przerażające.
Mój tata już nigdy nie będzie taki sam.
Wszystko zawsze będzie już trochę gorsze.
Mój tata zawsze będzie już trochę gorszy.
Ten facet zniszczył mój świat.
Teraz nie żyje. Zrobiłam wreszcie krok naprzód, więc pieprzyć go.
Pani Zemsta.
To było mocne...
A ty jak się dostałaś do tego świata?
Mama cię zmusiła?
Martha nie jest moją mamą. To moja siostra.
A ten mały to twój brat? - Tak.
Taka z was trupa rodzeństwa aktywistów.
A co z waszymi rodzicami?
Moja mama nie żyje.
Cholera. Przykro mi.
A ty skąd wzięłaś swoich rodziców? Z katalogu?
Dzięki.
Imponujące. Naprawdę.
Liczę, że jesteś już wystarczająco pijana, żeby opowiedzieć mi swoją smutną historię.
Skąd wesz, że taką mam?
Jesteś zbyt interesująca, żeby nie mieć.
Gdzie jest twój tata?
W więzieniu stanowym.
Za co siedzi?
Przebywa w bloku H.
Sandusky Wood.
Blok H...
to nie jest blok, w którym chcesz się znaleźć.
Jeśli wiesz, co mam na myśli.
Za twoją mamę?
Kiedy?
Osiem lat temu.
Wróciłam do domu od przyjaciół.
Znalazłam ją w salonie.
Została zadźgana...
Mój tata, tamtej nocy miał być
po drugiej stronie miasta, ale ktoś...
Ktoś widział faceta, który wyglądał jak on,
jak wrzucał coś do krzaków parę bloków dalej.
Broń?
Tak.
Ale wiesz... W całej sprawie są luki.
Nie wierzysz, że on to zrobił?
On mówi, że nie.
To znaczy... Mamy prawnika, który wybronił trzech ludzi
od kary śmierci...
Ale nas na niego nie stać, więc Martha się puszcza... Kurwa mać!
Już dobrze.
I jeździmy na te wszystkie głupie, pieprzone protesty,
jakby to robiło jakąś pieprzoną różnicę.
- Cześć. - Cześć.
Mam kaca.
Przepraszam. Ja...
Nie chciałam, żeby wczoraj to zamieniło się...
w taką spowiedź.
Ja po prostu...
Chyba nie powinnam już nigdy więcej pić.
Ale teraz już czujesz się dobrze?
Tak, tak.
To dobrze, bo my...
musimy już jechać.
Będę o tobie myśleć, Lucy Moro.
Lucy. Moja kolej na laptopa.
Ja teraz siedzę.
Co robisz?
Piszę Wybitną Amerykańską Powieść.
Co?
Oglądam pornola, dobra? Idź sobie.
- Dobrze wyglądasz - Tak?
Tak.
Wyglądasz na szczęśliwą.
Mówiłam ci, że byliśmy w telewizji?
- Nie. No co ty. - Tak.
W dzienniku telewizyjnym w Wirginii.
Na drugim tle widać Bena.
Jak trzyma transparent. Można znaleźć to na YouTube.
- YouTube? - Tak.
Przyniosłam coś.
Jest już praktycznie mojego wzrostu...
Martha mówi, że mamy przyszłego modela w rodzinie.
Myślałam, że mówiła o mnie, ale zaczynam się zastanawiać.
Nie sprawia wam problemów?
Nie. To dobry dzieciak.
- Chciałby niedługo znów cię odwiedzić. - Wiem.
Wiesz, minęło już trochę czasu i...
Był u mnie prawnik.
Powiedział mi o świadku.
On chyba uważa, że to dobra wiadomość.
Tak.
Ty tak nie uważasz?
To musi być coś, prawda?
To udowadnia, że cię tam wtedy nie było.
On po prostu skupia się na każdym aspekcie sprawy.
Myślałam, że chciałeś, żeby oczyścić cię z zarzutów.
Chcę stąd wyjść.
Jak dom?
W porządku.
A ogród?
Dobrze.
Twoja matka kochała ten ogród.
Potrafiła zasadzić drzewo wiśniowe na pustyni.
A co z tym bojlerem? Sprawdziliście go?
Ja to zrobię.
Nie czekajcie, aż całkowicie nawali, wtedy policzą was podwójnie,
bo będą widzieć, że jesteście zdesperowane.
Dwie dziewczyny mieszkające same...
- Nie chodzi o to, że nie jest niedrogi. - Ludzie wykorzystują sytuacje.
Na tych protestach są jacyś faceci, prawda? - No.
Więc musisz powiedzieć siostrze, żeby się pospieszyła i kogoś znalazła.
Wiem, że nie zdążę już poznać swoich wnuków...
To przynajmniej chcę wiedzieć, że coś się szykuje.
Powiem jej, żeby wystawiła się bardziej na pokaz.
Nie o to mi chodzi. To samo dotyczy ciebie.
Nie musisz się martwić o mnie.
Oczywiście, że się martwię. Jestem twoim ojcem.
Masz takie małe dłonie... Okaż mi trochę czułości
- Brakuje mi cię, skarbie. - Mnie ciebie też, tato.
Co wy wyprawiacie?
Dobra...
Kurwa!
- Cześć! - Cześć!
Cześć, cześć.
- Cześć. - Cześć.
Przepraszam. Chyba już to powiedziałam.
Tak. Kilka razy.
Cześć.
Więc... Co u ciebie?
Nic. Nic. Ja tylko...
Ja... Co u ciebie?
Wybacz. Mam nadzieję, że to nie dziwne, że zadzwoniłam.
To super dziwne. To... To skrajnie dziwne.
Myślę, że...
jesteś dziwna.
Nie! To w porządku!
To twoje biuro, czy...
Mojego szefa, ale jest na lunchu, więc...
Prawnicze klimaty są takie wyszukane.
No nie? Lunche, kanapki i wszystko inne...
Lucy, chcę skorzystać z laptopa.
Ja teraz używam.
Gram w Warcraft! Wszyscy na mnie czekają.
- Powiedziałaś, że mogę go użyć. - Twoja głupia gra może poczekać, Benny.
Nie jest głupia! Jestem teraz Uzdrowicielem, gówniaro! Potrzebują mnie!
Nie!
Otwieraj drzwi!
Co za pieprzone piekło!
Zawsze chciałam mieć młodszego brata.
Podaj mi adres. Wyślę ci go kurierem.
Lepiej wyślij siebie.
Dobra. To co, mam...
wskoczyć do paczki i czekać, aż otworzysz?
Jeszcze lepiej, wskoczę razem z tobą, wyślemy siebie gdzieś daleko.
Kupić znaczki?
Gdzie chcesz pojechać?
Pewnie gdziekolwiek.
Słuchaj, podzwoniłam trochę, bo rozmawiałam z moim szefem...
On jest takim właściwym prawnikiem, nie to co ja.
I...
Nie chcę zapeszyć, ale współpracujemy z takim laboratorium w Chicago,
oni mają taką nową, chemiczną metodę.
Technologia tak bardzo poszła do przodu
I mogą teraz znaleźć coś nowego na starych dowodach.
Wiszą nam przysługę, więc mogłabym cię z nimi skontaktować.
Gdybyś chciała...
Wow...
Dziękuję ci bardzo. Nie wiem, co powiedzieć.
Nie musisz nic mówić.
Popatrzcie tylko... Zwalczasz karę śmierci...
Tylko dla tych niewinnych.
Dlaczego nie jesteśmy w Indianie?
40-letni facet zastrzelił swojego wspólnika. Kogo to obchodzi?
Jedziemy do Missouri w przyszłym miesiącu.
Zajebiście! Po drodze jest świetne miejsce na grilla.
Uwielbiam grille.
Rozmawiałaś z Weldonem o testach?
Tak. Nie uważa, że to dobry pomysł.
- Dlaczego? - Nie wiem,
pewnie jest wkurzony, że pomaga ktoś jeszcze poza nim.
Ale i tak kazałam mu je zlecić.
Powinnyśmy zapytać tatę?
Czy uważa to za dobry pomysł?
Dlaczego miałby uważać inaczej?
Racja. Myślę...
Myślę, że jeśli coś z tego wyjdzie, to tylko coś dobrego, prawda?
Oczywiście.
Mercy wydaje się pewna,
że wyjdzie coś nowego, a pracuje w kancelarii prawnej.
Naprawdę pracuje w kancelarii?
Chyba nie wspominałaś o tym do tej pory.
Więc, twój chłopak chyba znowu się pojawi?
Pewnie tak.
To dobrze, bo przecież tak bardzo go lubisz.
Tata zapytał, dlaczego jeszcze nie masz dzieci. - Bo wciąż opiekuję się jego dziećmi.
Jak się czujesz, stary?
Niedobrze
Spróbuj trochę odpocząć..
Pamiętaj zasadę: Musisz go zabić, zanim on cię zabije.
Nieważne, że to nasz brat.
Zamknij się, Lucy.
W tym stanie nie pojedzie do Missouri.
Zgodzisz się, żebyśmy zostały i zajęły się nim?
Dlaczego ja mam zostać? Mogę jechać.
Chcesz sama jechać taki kawał drogi do Missouri?
Jeszcze nigdy nie jechałaś na protest sama.
- Co z tego? Nie mogę zacząć od teraz? - Wiem, dlaczego chcesz jechać.
- Tego chce tata. - Nieprawda.
- Martha, no co ty. - Nie! Koniec dyskusji.
Nie jedziesz!
Kurwa!
Skarbie, daj mi swój numer Boom, boom, boom
Moje serce bije jak szalone
Skarbie, skarbie Powiedz, jak masz na imię
Ponieważ, dziewczyno, chcę cię znowu zobaczyć
2 miesiące i 1 dzień do egzekucji
Więzenie w Washingotn County, stan Missouri Marlon
Rivers, Cztery zarzuty morderstwa pierwszego stopnia.
Nie zabijajcie dla mnie!
Wygrana to nasz obowiązek!
Musimy się kochać i wspierać nawzajem!
Stracić możemy tylko nasze łańcuchy!
Walka o wolność to nasz obowiązek!
Zabrałam się samochodem z kolegą z grupy.
Mój tata miał załatwienie,
a mama konkurs chórów.
Twoja mama śpiewa w konkursie chórów?
Tak. Uważa, że każde stworzenie boga
może zostać ulepszone z pomocą jury.
Musiałaś bardzo chcieć tu przyjechać?
Żebyś wiedziała.
O czym myślisz?
To głupie.
Zapewne.
Serio, o czym?
Kiedyś chodziłam z tatą nad rzekę.
On uwielbiał łowić ryby, ale mama i Martha nienawidziły,
więc chodziłam z nim sama.
Po kilku godzinach
pojawiały się jak gdyby nigdy nic i mówiły:
"Och, poszłyśmy tylko na spacer..."
Kończyło się na tym, że Martha i ja bawiłyśmy się w wodzie...
Nagle patrzymy i widzimy, jak mama i tata się całują.
Zaczynałyśmy wrzeszczeć i zdziwiać,
a oni się śmiali.
To chyba wydarzyło się tylko raz.
Byliśmy nad tą rzeką tylko jeden raz.
A wydaje się, że to było więcej razy.
Wracamy?
Chyba tak.
Zasypiasz?
Nie.
Kłamiesz.
Tak.
Możesz tu zostać. Jeśli chcesz...
To znaczy mogłabyś.
Powinnam już wracać.
Spotkałam mamę ofiary. Była...
taka załamana...
Taka smutna.
Jak pozbierać się po czymś takim?
Może się nie udaje.
Myślisz, że tobie się uda?
Kiedy zabójca Mike'a został stracony,
moi rodzice poczuli, jak ogromny ciężar spadł im z serca.
Że nareszcie mogli oddychać.
Tego samego życzę tobie.
Mój przypadek jest inny, wiesz?
Wiem.
Przykro mi, że partner twojego taty został zastrzelony, ale tu chodzi o moją mamę.
Mówisz o moim pieprzonym ojcu!
Poczuję się lepiej, kiedy go zabiją? - Nie, nie o to mi chodziło.
Wiesz, to super...
że zabicie upośledzonego umysłowo człowieka rozwiązało
problem twojego cierpienia.
Ale moje gówno jest trochę bardziej skomplikowane.
- Lucy, ja... - Możesz już iść?
- Uspokój się. - Po prostu idź.
Dobrze.
Lucy?
Skarbie, jesteś tam?
W porządku z tobą?
On tego nie zrobił.
- Wiem. - Nie, nie wiesz.
Nie wiesz tego.
Nikt tego nie wie.
Ale nadal nie daję wam pozwolenia na wbicie mu igły w ramię i zabicie go.
Nie pozwalam, kurwa, na to!
Co robisz?
Odwożę cię do domu.
Jak wrócisz do domu?
Nie martw się o to.
Trwonisz pieniądze na benzynę, wiesz o tym?
I uderza!
Poza trzecią bazę.
- Nie. - Poza drugą...
Komu kibicujesz?
Schaumburg Boomers.
Skąd wzięli nazwę, od Doktora Seussa?
Boomer to typ kurczaka preriowego.
Dobra, więc to nie jest w tym wszystkim najśmieszniejsze.
Cicho bądż. Daj mi słuchać.
Piłka przelatuje...
Żeńskie więzienie Gulfside Prison w Alabamie.
Delmarva Correctional.
George Reed Facility, to w Delaware.
Tulsa Penitentiary. No i Hunters Creek w Teksasie.
Tam byłam wiele razy, co jest oczywiste. South Fork Branch Facility...
Może po prostu wymień więzienia, w których nie byłaś.
Nie łatwiej?
- Grieve (cierpienie)? - Nie.
- Girder (dźwigar)? - Nie.
Girls (dziewczyny)?
Poddaję się.
Zostało nam jeszcze 5 godzin jazdy. Na pewno zgadniesz.
- Gas meter (gazomierz)! - Nie.
- Grit (piasek). - Powiedziałaś 'Grass' (trawa)?
- Piasek. - To nie.
- Trawa. - Nie.
Dobra, opowiedz o swoim życiu miłosnym.
Cóż... miałam taki
krótki związek w szkole. Toby.
- Brzmi miło. - Tak, był w porządku.
- Wciąż ma złamane serce. - Naturalnie.
Poszliśmy razem na bal.
- Nie wyszło to dobrze. - Co się stało?
Chyba nie moje klimaty.
Chętnie bym cię zobaczyła w balowej sukience.
Założyłam smoking.
Ok.
Był jeszcze jeden facet. Gary.
To było trochę później.
Ale my tylko raz...
poszliśmy do łóżka.
- I wciąż nie wiem, po co. - Podobał ci się?
- Podobał się wszystkim dziewczynom. - Ale czy podobał się tobie?
Miał czadową gitarę.
I miał przesłodkiego buldoga angielskiego, który wabił się Betty.
To nie to samo co podobanie się.
- No nie, nie to samo. - Ok, więc Toby, Gary i bulterier.
To całe twoje życie miłosne?
Tak, Betty, i...
Było kilku ludzi tu i tam.
Kiedy ostatnio zaliczyłaś?
O, mój boże. To nie jest twój interes!
Jakieś dwa lata temu?
Ty... ty mi to mówisz? Czy mnie pytasz?
Mówię ci.
- Stwierdzasz fakt. - Tak.
- Dwa lata? - No co?
Nie wrzeszcz na mnie! Nie miałam czasu na związek!
Kto mówi o związku? Dwa lata!
- Byłam zajęta! - Czym?
Przecież jeździsz na wiele wycieczek.
Ja nawet... Ja nie... Dobra, przestań.
Wystarczy. Koniec rozmowy o mnie.
Po twojej zszokwanej reakcji zakładam, że ty seksiłaś się wiele razy?
Co?
O, mój boże. Minęło już tyle czasu,
że zamieniłaś to słowo w czasownik!
Czy seksiłaś się? Lubicie się seksić?
Nie, nie, nie! Stać cię na więcej.
- Wcale nie. - A powinno.
Po prostu kurwa jedź.
Nie...
No nie!
- Co? - To moja piosenka.
To moja piosenka. Zatrzymaj się!
- Zatrzymaj się, zatrzymaj! - Dobra.
Ile tu masz lat?
- Trzynaście. - Kto zrobił to zdjęcie?
Nie wiem, nie pamiętam tamtego dnia.
To tu ją znalazłaś?
Leżała tam.
Przenieśliśmy tam komodę z telewizorem,
bo nie mogliśmy usunąć plamy krwi.
Chyba nadal tam jest.
Byłaś sama?
Ben leżał w łóżeczku i płakał.
Martha była w college'u,
Zajęło jej z godzinę jazdy do domu.
Były jakieś ślady obrony na ciele?
Albo inne?
Tak
A co z drzwiami i oknami?
Nienaruszone.
Więc to nie było włamanie.
Nie. Ktokolwiek to był, wpuściła go. Albo...
Albo miał klucz?
Skradziono coś?
Tak, jakąś biżuterię, ale...
znaleźli ją razem z nożem.
- A nóż był skąd? - Z kuchni.
Nie znaleźli na nim odcisków palców.
Pytałaś, czy została zgwałcona?
Niektórzy krępują się o to zapytać.
Nie została, jeśli to pomoże w twoim dochodzeniu.
- Przepraszam, nie chciałam... - W porządku.
Znaleźli jakieś ślady przy drzwiach. Coś tam się stało.
Dostała w głowę.
Dzwonek do drzwi zadzwonił.
Więc otworzyła.
Napastnik wszedł, powalił ją na ziemię...
Wszedł do środka, żeby coś ukraść.
Wstała, pobiegła do kuchni. Może chwyciła nóż.
Poszła za nim.
Wyrwał jej nóż, dźgnął ją.
Wybiegł z domu i zamknął za sobą drzwi.
Dlaczego nie wybiegła z domu?
Skoro została zaatakowana przy drzwiach?
Dlaczego nie wybiegła po pomoc? - Na górze było jej dziecko.
Zostawiłabyś swoje dziecko?
Dobrze wiedzieć.
Jak było w Missouri?
W porządku.
- A ty? Podobało ci się? - Nie po to tam jeżdżę.
Nie? To po co, żeby się napawać? - Martha....
Ben wciąż jest chory, a ja muszę pracować.
Mogę liczyć, że z nim jutro zostaniesz?
Uwierzyłaś w to?
Co Martha powiedziała o włamaniu?
A ty w to wierzysz?
O, kurwa...
Nie, nie...
- Nie. - Naprawdę muszę jechać.
Nie, nie, nie.
O, cześć.
Kim jesteś?
Jestem Mercy. Przyjaciółka Lucy.
Ok.
Ty musisz być Benjamin.
Chcesz coś?
Zwymiotowałem w korytarzu. Wracam do łóżka.
Ok.
Zostawię cię z tym.
Dzięki.
Zobaczymy się niedługo.
Wracaj do zdrowia, Ben!
O, rany...
Zobaczymy się w Georgii?
Przyjedziemy całą armią.
Jesteście najgorsi.
Naprawdę? No to może nie przyjadę.
Nie! Nie! Nie o to mi chodziło.
Muszę iść.
Mam randkę
w przystępnej cenowo włoskiej restauracji z moim szefem.
- Szczęściara. - Czyż nie?
Czekaj, gdzie idziesz?
Mówiłam ci. Muszę się przygotować. Zobaczymy się w Georgii.
No nie...
Daruj sobie tę kolację!
Jest Martha?
Wyszła.
Wiesz dokąd?
Z kolegą z pracy.
Chciałeś coś?
Mam wieści odnośnie sprawy.
Jakie?
- To może poczekać. - Żartowałam!
Wyszła z Benem.
Jesteś zbyt wrażliwy. Wiesz o tym?
Masz 22 lata.
A żyjesz jak rozwodniczka w średnim wieku.
Na pewno coś o tym wiesz.
Wiem, że pewnie spotyka się też z innymi ludźmi.
Nie potrafię rozgryźć, czy ona mnie lubi czy nie..
Ale ty...
Wiem, że mnie nie lubisz. Myślisz, że jestem tym złym.
Lubisz swoich hipisowskich przyjaciół..
Ilu ludzi oni uratowali przed karą śmierci?
Nikogo. A ja?
Uratowałem życia. Dokładnie trzy. Ale to ja jestem dupkiem?
To Martha to zaczęła. Cokolwiek to jest.
Teraz jadę trzy godziny, żeby powiedzieć wam coś,
co mógłbym przekazać podczas 5-minutowej rozmowy telefonicznej.
Przepraszam, że to tak bardzo spieprzyło ci życie.
Myślisz, że będzie chciała nadal się ze mną spotykać, kiedy to wszystko się skończy?
To będzie pewnie zależało od wyniku końcowego.
Od początku byłem przekonany, że to zrobił. Twój tata.
Nie robi mi to różnicy.
To po prostu moja opinia.
Przejechałeś taki kawał drogi, tylko po to, żeby mi to powiedzieć?
Przyjechałem, żeby przekazać wam wyniki testów z Chicago.
Jeden z włosów zdjętych na miejscu zbrodni
dopasowali w laboratorium do znanego kryminalisty.
Zatrzymanego w Jersey za napaść.
To on może być zabójcą?
Twój ojciec może być ofiarą pomyłki sądowej.
Co ty na to?
Ulżyło jej!
Wstydź się. Myślałem, że byłaś tego pewna.
- Jestem. - Mniejsza z tym. Przyjechałem wam to powiedzieć.
Ale Martha jest pewnie zajęta, więc...
Nie widuje się z nikim innym. Jest lojalna
Co teraz będzie?
Jeśli Martha zechce...
Zlecę dodatkowe testy.
Pojadę do Jersey, porozmawiać z tym sukinsynem
i ogólnie się rozejrzę.
Mógłbyś udowodnić, że on tego nie zrobił?
Przekaż siostrze, żeby do mnie zadzwoniła.
1 miesiąc i 4 dni do egzekucji
Skarbie, daj mi swój numer
Moje serce bije jak szalone!
Skarbie, skarbie Powiedz, jak masz na imię
Ponieważ, dziewczyno, chcę cię znowu zobaczyć!
Pamiętacie, jak klimatyzacja jeszcze tu działała?
Boże, wspominam to jako tak błogie czasy.
Ciało powinno składać się w 70 procentach z wody.
Jestem pewna, nże moje składa się
w 70 procentach z potu spływającego po moim tyłku.
Może moglibyśmy trochę pomilczeć.
Nie. Chcę porozmawiać o pocie na moim tyłku.
Pamiętasz, jak byłaś nastolatką i czasem wkurzałaś się na mnie tak bardzo,
że nie odzywałaś się do mnie przez całe tygodnie?
To były dla mnie błogie czasy.
To bardzo okrutne, co mówisz. Wstyd mi za ciebie.
Więzienie Alpharette, stan Georgia Freddy Swanson,
Dwa zarzuty morderstwa pierwszego stopnia.
Limpy, gdzie idziesz? Limpy! Limpy!
Cholera! To boli!
Będzie bolało jeszcze bardziej,
kiedy wda się infekcja i odetną ci nogę.
- To wtedy będę mieć wózek inwalidzki. - Nie.
Dostaniesz drewnianą nogę i będą na ciebie wołać Limpy.
I wyrzucą cię na śmietnik. - Zamknij się!
Na pewno się przewróciłeś?
Tak.
Nikt cię nie popchnął? - Nie.
Czy kiedy wróci tata, to będę musiał się wyprowadzić?
Nie.
Skąd ten pomysł?
Bo nigdy nie chce, żebym go odwiedził.
Po prostu uważa, że więzienie to nie jest miejsce, które powinieneś oglądać.
Gówno prawda!
Nie masz się czym martwić.
Bo jedyną osobą, która może cię stąd wykopać, jestem ja.
Rozumiesz?
- Tak. - Ok.
Ben?
Te są podarte. Masz inną parę?
A kupiłaś mi?
Nie.
No to nie mam innej pary.
Co on tu robi?
Nie wiem. Wysłali mnie na zewnątrz.
- To może być pomyłka. - To nie jest pomyłka.
Powtórzyli wszystkie badania.
Znaleźli kroplę krwi na koszuli waszego ojca,
którą przegapili poprzednio.
To była krew waszej matki.
A co z facetem w Jersey?
Pracuje przy dostawach. Dostarczał wam kanapę.
Był w barze, w Tulsa tamtej nocy. Mają świadka.
Więc te testy są powodem, dla którego zabiją mojego ojca
Zadźganie twojej matki jest powodem, dla którego zabiją twojego ojca.
Przynajmniej teraz wiemy.
On tego nie zrobił.
To niczego nie dowodzi.
To nie dowodzi, że on to zrobił. Nie dowodzi!
- To dokładnie tego dowodzi. - Nie.
Mogła mieć krwotok z nosa. Mogła przeciąć się w palec.
Myślę, że on ją zabił.
Nie, nie mów tak. Nie mów.
Jutro jedziemy do więzienia.
Pojedziemy. Ja, ty i Ben.
- Nie. - I porozmawiamy z nim.
- Tak, tak, tak. - Nie, nie.
- Jesteśmy rodziną, Lucy! - To nie jest rodzina!
Nie, nie, nie, proszę, Lucy! Proszę, nie poddawaj się!
Dlaczego? Dlaczego?
Robię to, odkąd mam 14 lat!
Byłam dzieckiem!
Powiedziałaś mi, że on tego nie zrobił!
Wierzyłam ci. Przyrzekałaś!
Naśladowałam cię i zrobiłabym dla ciebie wszystko,
a ty mi na to pozwalałaś!
Nie, Lucy, proszę? To nasz tata. Proszę...
Nie! Nie! Skończyłam z tym!
Mogę w czymś pomóc?
Chodź i usiądź.
- Na pewno? - Tak. Oczywiście.
Skarbie, jesteś blada. Dobrze się czujesz?
Tak.
W porządku.
Jesteś koleżanką Mercy ze studiów?
Nie, właściwie to ja...
Znam ją z protestów.
- Naprawdę? Nie pamiętam cię... - Jest z przeciwnej strony.
Z przeciwnej strony?
Wróciłam! Mam...
- Cześć. - Cześć.
Co tu robisz?
Nie jestem pewna.
Kochanie, pozwól, że ci z tym pomogę...
Mercy? Przedstawisz nam koleżankę?
Tak...
To moja siostra, Sandy. To jej narzeczony, Pete.
To jest moja babcia.
Mama i tata. A to jest Ian. Mój szef.
Trochę zbyt oficjalnie, Merce.
W domu to ona jest szefem.
Bóg jeden wie, jak to wygląda w biurze.
Usiądź, Merce.
Miło mi wszystkich państwa poznać.
Więc... Lucy...
Co cię sprowadza do nas o tej porze?
Po prostu przejeżdżałam niedaleko.
Skąd jesteś?
Z Ohio.
To spory kawał drogi.
Byłaś w Kentucky.
Wiesz, że tamten facet zabił mojego partnera.
Bardzo mi przykro z tego powodu.
Jasne.
Więc zaprzyjaźniłyście się. To miłe.
Trochę niezwykłe, ale miłe.
Tak Mercy była dla mnie bardzo miła.
Lucy, możemy chwilę porozmawiać?
Masz chłopaka?
To świetnie.
Mieszkacie razem z rodzicami czy co?
Tymczasowo.
Może zamieszkajcie razem.
Dlaczego przyjechałaś?
Bo ty tu jesteś.
To skomplikowane.
Dlaczego?
Wiesz, dlaczego.
Bo nie jesteś pieprzoną lesbą?
- To jest moje życie, Lucy. - Nieprawda!
- To nie jesteś ty! - Skąd wiesz?
Spędziłaś ze mną kilka dni w roku.
A przez resztę czasu taka właśnie jestem.
W takm razie to, jaka jesteś przez resztę swojego czasu, jest kurewsko do bani.
Dopiero co cię poznałam. Nie planowałam...
Po prostu radzę sobie z tym wszystkim po swojemu, ok?
Nie możesz o tym decydować za mnie.
Przy okazji, powiedz swojemu chłopakowi prawnikowi, że jego rada była do dupy.
Dzięki.
Zrobiłaś, co mogłaś.
Możesz znowu się odwołać.
- Nie. - Możemy zlecić więcej badań.
Żadne badania nic tu nie pomogą.
- Oni już zdecydowali. - Nie. Nie. Możemy spróbować.
Możemy to wygrać.
Martha, jesteś mądrą dziewczyną. Zawsze byłaś.
Zawsze byłem pewny, że osiągniesz wiele w życiu.
Bo jeteś bardzo mądra.
Ten prawnik był taki pewny, że mnie stąd wyciągnie.
Ocali moje bezwartościowe życie.
Pozwól, że jeszcze coś ci powiem.
- Musisz to usłyszeć. - Nie, nie mów tego.
Musisz to usłyszeć, Martha. Musisz.
- Muszę to powiedzieć. - Nie!
Wiesz, co to są boomery? - Nie.
To typ kurczaka preriowego.
- Dobrze wiedzieć. - No raczej.
Nazwali drużynę baseballu na ich cześć,
to moja najmniej ulubiona drużyna.
Moją najmniej ulubioną drużyną są Miami Dolphins.
Dlaczego?
Bo jakim cudem delfin może grać w football?
Słuszna uwaga.
- Powinnaś do nich napisać. - Napiszę.
I Broncos, i Seahawks i właściwie
wszyscy pozostali.
Bronco (mustang) mógłby kopnąć futbolówkę. - To prawda.
Nie mieszajmy ich do tego.
Chodź.
- Po co? - Zawołaj Bena.
Więc gdzie chcecie jechać?
- Co masz na myśli? - Gdzie chcecie mieszkać?
Przeprowadzamy się.
- Serio? - Tak, serio.
Wyjeżdżamy. Możemy wyjechać, gdzie tylko chcemy.
Powstrzymuje nas tylko nasza wyobraźnia.
- Gdzieś nad morzem. - Dobra, gdzieś nad morzem.
Wschodnie Wybrzeże? Zachodnie Wybrzeże? Nad Zatoką Meksykańską?
Zachodnie Wybrzeże.
- Zachodnie Wybrzeże. - Zachodnie Wybrzeże.
Mamy stany Kalifornia, Oregon, Washington...
- Kalifornia! - Kalifornia!
Kalifornia! Dobrze. No to Kalifornia!
- Ok? - Ok!
Ok, kolego. Dla ciebie troszeczkę.
Za Kalifornię!
- Za Kalifornię! - Za Kalifornię!
Więzienie Sandusky Wood, stan Ohio Simon Moro, Jeden zarzut morderstwa pierwszego stopnia.
Cześć...
Chciałam po prostu być tu dla ciebie.
No to chodźmy.
Kocham cię. Kurewsko cię kocham. Wiesz o tym, prawda?
Bał się?
Tak.
Mówił coś o mnie?
Powiedział, że przeprasza.
Powiedziałbym mu, że jest w porządku.
Dziękuję.
Zabieram was do domu..
Zobaczymy się w autobusie, ok?
Mój Boże...
Dziękuję, że przyjechałaś.
Bardzo mi przykro.
SZEŚĆ MIESIĘCY PÓŹNIEJ
Jak mnie znalazłaś?
Wynajęłam prywatnego detektywa.
Sprytnie.
Powiedziałam mu, żeby szukał małej Ohianki.
Właściwie to mówi się "Ohioanka".
Zwolniłam się z pracy.
I zerwałam z Ianem.
Powiedziałaś mamie, gdzie jedziesz?
Tak.
Co powiedziała?
Powiedziała: "Będę tu, kiedy wrócisz"
To nie najgorzej.
No nie.
- Jak Martha? I Ben? - Dobrze.
Wszyscy w porządku.
A ty?
Nie mogę tak.
Zwykły pieprzony dzień, a ty się tak po prostu zjawiasz?
Lu? W porządku?
Tak, przepraszam. Dasz mi jeszcze pięć minut?
Nie ma sprawy.
Zbieram zamówienia na lunch.
Chcesz znowu swojego vege burgera? Tak, dzięki.
Taki jak zwykle, z ogórkami konserwowymi? - Świetnie.
Nie śpiesz się.
Tak bardzo cię przepraszam...
Muszę wracać, wybacz.
Po prostu nie możesz wrócić do czyjegoś życia ot tak.
Zostanę tu jeszcze kilka dni.
Nie mówię, że musimy się spotkać, ale...
Będę tu.
Kończę o szóstej.
Gdybyś chciała gdzieś wyjść, zrobić coś...
Tak, byłoby miło.
Gdzie chcesz iść?
Nie wiem.
Pewnie gdziekolwiek.
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.