Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Croatian
Czech
Danish
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
MUZYKA [niepokojąca]
Co pan opowiada? Ja nie pierwszy raz to robię.
To nie musi być specjalnym wzmacnianiem.
Przecież nie będę tego wszystkiego zdejmować.
- Niech pan sam zobaczy. - Pokaż pan.
Powinno być specjalnie wzmocnione. Mówię, panu, pęknie.
Pęknie jak zapałka, gdy tylko pociąg ruszy.
Niech to szlag.
Wyładować.
Wszystko w tamtą stronę!
PORUCZNIK AREK: Wezwij mi tu Szeję!
Wiaderny!
I raz...
Wiaderny, do mnie!
KAPRAL EDWARD WIADERNY: Młody, kurwa!
Bierz się do roboty!
Panie poruczniku! Nie da rady!
Dopiero co było załadowane, a my jesteśmy sami.
Jak Boga kocham, panie poruczniku!
Kuniński!
Uwaga, poruczniku!
Pod pociąg musisz leźć?
Listy zgubiłem, panie poruczniku.
- Zgubiłeś pocztę? - Tak.
Chłopaki ci dopierdolą.
Powstać Kuniński!
Szeregowy, baczność!
Wstawaj, kurwa, kocie jebany.
Co jest? Wstawać!
Postawa!
Od kiedy, kurwa, miałeś rozdać pocztę?
Popierdoleńcu, wczoraj miałeś rozdać!
Niedorobiony jesteś czy co?
MARCIN KROLL: Odpierdol się od niego, kurwa!
- Bo co?! - Bo ja ci tak każę!
Spokój!
Odpierdol się od niego, ma już dość.
Odjebało ci, Kroll?
Ode mnie też się odpierdolcie.
- Bo co? - Bo cyfra hamuje.
Ty mnie, kurwa, nie osłabiaj, Kroll.
Ty masz jeszcze dwójkę z przodu, nie?
Ja ciebie dorwę.
Kurwa! Nie będziemy tu moczyć dupy przez całą noc!
- Wiaderny! - Tak jest!
- Rozkaz był?! - Tak jest!
- W tył zwrot! Wykonać! - Tak jest!
No już.
Marcin, dzięki.
Dobra, unikaj Wiadernego.
Pocztę muszę rozdać.
Ja to wezmę. Nie pękaj.
Tyle mi opowiadałeś o Kubie, że sam chciałbym zostać twoim przyjacielem.
Idź spać.
Kubie byś tego nie zrobił!
To od matki. 50 wystarczy?
Śpij.
MUZYKA [niepokojąca]
Siadaj.
Poza służbą jesteśmy kolegami, nie?
Wszędzie palę, nawet się spokojnie odlać nie można.
MUZYKA [smutna]
Już bardziej tamtego nie mogliście wykrochmalić, co?
Następny.
- Młody, kurwa, co ty robisz?! - Liczę.
Jeszcze ci ogona nie obcięli, kocie pierdolony?
Spokój!
Staremu wojsku nie ufasz?
Obywatelu sierżancie, poszwy są wszystkie,
ale prześcieradeł jest tylko dziewięć.
[odgłos rozrywanego materiału]
Teraz jest dziesięć. [śmiech]
- Szuka jest sztuka. - Tak jest.
Następny kot.
Młody.
- Chudy miał to robić. - Nie może.
- Ma wartę. - Przecież zszedł o ósmej.
Nie zszedł. Wiaderny trzyma go drugą zmianę.
- Biegnij! - Przy garażach.
Uważaj, Kroll.
Następne! Biegiem!
Kroll! W mordę, na kompanii jesteście!
Pociągnąć pas, zapiąć opinacze.
Chudy gdzie jest?
Sperma ci na łeb uderzyła?
To idź się odlej.
Przestań, Kroll!
Puść mnie, gnoju!
- Nie tutaj, mówię ci, że nie tutaj. - Puść mnie!
Spokój, kurwa. Odpierdoliło ci?
Przy młodym wojsku kaprala bijesz?
Wiaderny, kurwa, Wiaderny. Już mam cię dość!
Już cię nie zniosę, kurwa twoja mać!
Nie przy kotach!
- Spokój! - Dobra.
Puść mnie.
- Spokój. - Dobrze już!
- Dobrze. - No.
Przestań!
Baczność!
Baczność, kurwa!
Osłabiacie mnie, Wiaderny. Osłabiacie mnie.
Dajecie sobie skakać po pagonach.
- Szweją przy młodzieży. - Zaskoczył mnie.
Co ty mi tu...
Albo piszesz na niego raport, albo sam sobie dasz z nim radę.
- No co, boisz się dziadka ścignąć? - Panie kapitanie...
Od jutra on będzie zapierdalał jak pershing na wysokości lamperii.
I o to chodzi, Wiaderny. Albo my ich, albo oni was.
- Dobrze mówię, nie? - Tak jest.
Chudy!
Tadziu!
MUZYKA [niepokojąca]
Chudy?
Chudy! Masz wrócić na służbę.
Wyłaź, Chudy!
Tadziu.
MUZYKA [smutna]
Ty głupi gnoju!
MUZYKA [smutna]
Panie kapitanie, nic nie znaleźliśmy.
Szukajcie tam dalej.
I co?
Weź doskocz, przejdziecie na drugą stronę.
Mam coś!
Trzymaj! Mam coś!
Dawaj. Pomagaj.
- Do mnie. - Weź go.
Pomóżcie im, do cholery.
To Chudy.
Wiemy, kapralu, że nie marszałek Rokosowski, kurwa mać.
Idziemy.
- Gdzie Kroll? - Nie ma Krolla. Jest tylko ten.
Na darmo go pan ratował, panie poruczniku.
Tak?
Osuszyć staw. Przeszukać wszystko dokładnie. Wykonać.
Weźmiesz rozkaz i znajdziesz, kurwa, tego Krolla,
zanim zacznie tu węszyć prokuratura.
- To nie ma dużo czasu. - W ogóle nie masz czasu.
- Chcę mieć kompanię w komplecie. - Minus jeden.
O to, kurwa, to ja się będę martwił. A ty masz znaleźć Krolla i broń.
Baczność! Koty, wypad!
Raz dwa, raz dwa!
Kto to?
A był u Krolla ze trzy razy od przysięgi, ale bez tej dupy.
Chciało mu się taki kawał drogi?
Kroll mówił, że...
Co jest?! Wypad, młody!
Kroll mówi, że tylko męska przyjaźń jest coś warta.
Cały świat to jest jedno wielkie gówno. Oprócz moczu.
- Stylista. - Proszę?
I co jeszcze mówił?
Że wszystkie kobiety to kurwy. Oprócz jego i mojej matki. Tak mówił.
To gdzie jest? U matki czy u...
Kuby Bergera?
Ja bym szukał u tego kolegi.
MUZYKA [smutna]
Teoria musi się opierać na dyscyplinie, proszę pana.
Marcin swoim postępowaniem zasłużył sobie na...
dwa lata więzienia.
Potem i tak będzie musiał odsłużyć 220 dni do końca służby.
Tylko że tym razem większość w jednostce karnej.
Marcin do więzienia?
Jak kryminalista?
Jeśli sprawą zajmie się wojskowy prokurator,
to pani syn będzie kryminalistą, pani Kroll.
Dobrze, że jesteś.
Marto, twój brat uciekł z wojska.
Pan powiedział, jeśli zajmie się prokurator.
Tak.
Chyba że Marcin wróci ze mną.
O ósmej rano wyjeżdżam spod komendy garnizonu.
Marcin musi tam być.
Pan wybaczy.
Dlaczego?
Co dlaczego?
Dlaczego ten dowódca lubi Marcina?
- Bo Marcin to ochotnik, panienko. - Bzdura.
Sześć razy załatwiał sobie odroczenie. Nawet symulował wstrząs mózgu.
Marcin musi wrócić do jutra rana.
- My nie wiemy, gdzie on jest. - Przykro mi.
Proszę nam dać czas. Trzy, cztery dni.
Nie ma już czasu, panienko. To wszystko.
Może dla pana. Dla Marcina to koniec.
Więc proszę mu to powiedzieć.
Mają panie 13 godzin.
- Lekarz zabronił ci wstawać. - Wzruszeń też mi zabronił.
Pójdę do Kuby. Kuba go znajdzie.
Wykąp się i idź spać.
- Kuba... - Daj sobie spokój z Kubą.
Co ci jest?
Mamo.
[tłuczenie szkła]
Mamo?
Mamo!
O Boże! Mamo!
Mamo!
Nie umieraj, proszę cię, mamo.
Wezwij pogotowie.
MUZYKA [spokojna]
Dziękuję.
Kocham cię.
[pukanie do drzwi] MARTA: Kuba!
Kuba, otwórz!
Kuba, widziałam światło!
Kuba! Proszę!
Marcin uciekł z wojska. Musisz mi pomóc.
Nigdzie nie pójdziesz.
Marcin uciekł.
Chcesz być z Marcinem, czy ze mną?
[pukanie do drzwi]
Proszę, otwieraj!
Ciągle ten twój Marcin.
Marta?
Właśnie wszedłem.
Co ty wyprawiasz? Jest po 11.
Marcin uciekł z wojska. Musisz go do ósmej odszukać.
Marta, nie mam pojęcia, gdzie on może być.
Jeżeli jest w mieście, to na pewno przyjdzie do domu.
Masz osiem i pół godziny. Ubieraj się.
A matka wie, że tu jesteś?
Znajdziesz go czy nie?
Przykro mi, ale nie potrafię go znaleźć.
Przykro to ci będzie, gdy on znajdzie ciebie. A on potrafi.
Marta!
Wezmę twoją marynarkę, bo pada.
Zostań.
Muszę iść.
Zdzwonimy się później.
Agata, kiedy my się...
MUZYKA [smutna]
O Boże.
I jak? Dobrze było?
- Gdzie jest Marcin? - Mnie pytasz? To twój mąż.
Był tu, gdy byłam u Kuby. Gdy obie tam byłyśmy.
- A gdzie jest twoja matka? - Zabrali ją na intensywną terapię.
Czekam, aż będę mógł cię dotykać całą i w środku.
To do ciebie.
Tu gdzieś był ten fragment, w którym pisze,
jak cię przeleciał pierwszy raz.
- Jesteś podła. - Ja?
Nienawidzę go.
[komunikat o odjeździe pociągu]
Dowiedział się?
- Przeczytał wszystkie twoje listy. - I co?
I zwymiotował na dywan.
Jeśli on pójdzie do więzienia, to ja go nie zostawię.
Nie, kiedy będzie w więzieniu.
Kuba, jeśli chcesz, żebyśmy byli razem, to musisz mu pomóc.
Dla nas.
Znajdę go. Obiecuję ci.
Kocham cię.
Żałujesz?
Zawsze żałowałem.
Ale nie oddałbym ani jednej z chwil, kiedy byliśmy razem.
Dlaczego tu?
Tylko Meles może znaleźć Marcina.
[dzwonek do drzwi]
Kuba, cześć.
Wejdźcie.
- Zaraz się przebiorę. - Daj spokój.
Przyjechaliśmy pogadać.
Ale wódki chyba możecie się napić, nie?
MUZYKA [spokojna]
Siadajcie.
Agata, czego się napijesz?
Zaraz coś ci wybiorę.
- Kuba. - Cześć.
Wspaniale wyglądasz.
To dobrze, że cię widzę.
Myślałam, że jesteś już w Wiedniu.
Nie lecisz?
Lecę.
Jutro. Właściwie to dzisiaj.
No, dzieci.
Co was gryzie?
Sukinsyn, zachciało mu się dezercji.
Pewnie, bydlę.
Powinien siedzieć w armii i czekać, aż znudzi ci się rżnąć jego żonę.
I wyjedziesz dorobić się do Wiednia.
Kiedy Kuba i Marcin byli młodsi,
wyglądali jak bracia.
Nie mogłam ich odróżnić.
Ja do tej pory nie mogę.
Weź tego.
Nie mogę być po twojej stronie.
Zresztą tym razem wszyscy przegrają.
Boisz się i uciekasz.
Do Wiednia?
Tak. Zawsze się bałem.
Myślałem, że jak będę w Wiedniu,
to się nie dowiem, że on się dowiedział.
Kocham cię. [trąbienie samochodu]
Kuba.
Co z nami będzie?
O to nie musisz się martwić.
Prawdopodobnie Marcin nas pozabija.
MUZYKA [niepokojąca]
[dzwonek do drzwi]
[uderzenie]
Marcin.
KRZYK
Nie!
Niech go pan zostawi!
- Gdzie masz giwerę, Kroll? - Ja nie jestem Kroll.
Nie!
PRZERAŹLIWY KRZYK Zamknij się!
Co jest, panowie?
A kim jesteś?
Kuba Berger.
To Kuba! Niech pan go zostawi, to nie jest mój brat.
Ty, co ci mówiłem?
Powinieneś być w Austrii. Co tu robisz?
To samo co pan. Szukam Marcina.
To masz sześć godzin, żeby go znaleźć.
I pięć minut, żeby mi zaufać.
Panu?
A masz inny pomysł, panienko?
Co to jest giwera?
Rozkuj go.
Nie spodobało mu się to, czego się dowiedział?
Ja mu nie doniosłam.
Ty idiotko. Nawet nie wiesz, ile złego narobiłaś.
Puść mnie. To nie ja.
- Tyle złego. - A co? Może więcej od was?
Nie. Ale w czym cię to usprawiedliwia?
Znajdź mi listy Marcina z wojska.
Nazwiska, adresy, wszystko.
Proszę, pan wsiada.
To do mnie.
Nie możesz tego czytać.
On moje przeczytał, nie?
MUZYKA [niepokojąca]
Piotr Sroczyński.
Jest w jednostce. Siedzi.
Marian Rokien.
Pojechał do Słupska. Urlop rozłąkowy.
- Edek Wiaderny. - To kapral.
Nie lubią się.
Nikt go nie lubi.
Spróbujemy. Ma pan jego adres?
MUZYKA [niepokojąca]
Stójcie!
Marcin was pozabija.
Wystarczy na was spojrzeć i od razu widać,
że dopiero wyszliście z łóżka.
Ty chyba nie możesz się doczekać, kiedy sama zaczniesz.
- Dziwka. - Zamknij się.
- Wstrętna dziwka. I po co ją zabrałeś? - Zamknąć się, powiedziałem. Obie.
Dobrze zrobi. Nienawidzę was.
Panienka jest siostrą Krolla?
A pani jego żoną?
MUZYKA [niepokojąca]
A ty jego najlepszym przyjacielem?
Zaczynam go rozumieć.
MUZYKA [niepokojąca]
Zostańcie tu.
W tej chwili było, nie?
Zagaś to!
Wiaderny!
Ty, menda. Nie strasz.
Zostaw i zjazd!
- Panie poruczniku. - Co to jest?
Nawet mi nie drgnij.
- Idź do wozu. - Tak jest.
Jak wrócę, ma być zagaszone, nie?
No już. Wsiadaj.
Pan wie, panie poruczniku,
jak się zdziwiłem, jak on do mnie przyszedł?
Ja myślałem, że on do bójki się weźmie. A on wódkę wyjął.
- Wiaderny, dokąd poszedł? - Nie, najpierw piliśmy.
Ale Krollowi się moi kumple nie spodobali.
Zresztą pan ich widział, nie?
- Dokąd? - Tańczyć chciał.
Ale gdzie ja tam do dyskoteki. To sam poszedł, jakieś dwie godziny.
Do której?
Wenus czy tak jakoś.
- Czemu go nie zatrzymałeś? - Co ja pies jestem? Razem służymy.
- O Chudym coś mówił? - O kurwach mówił. Znaczy o kobietach.
Ja powiedziałem mu, że Chudy to wał.
Mógł poczekać na rozłąkowy i wtedy się utopić, nie?
Przestań!
Co przestań? Pani wie, ile on brudu ludziom w jednostce narobił?
Albo pod czołg wpadał, albo pod pociąg.
Zresztą pan porucznik go sam raz wyciągał.
Chudy to ten, którego prześladowałeś, bo był szyntoistą?
Co prześladowałeś? Cienki był, a nie...
Ty, młody, wiesz co?
Weź się lepiej czep czyjejś żony, dobra?
Nie wiem o czym mówisz, ale wysiadaj z mojego samochodu.
- Dobrze wiesz, o czym mówię. - Nie, nie wiem.
- Wysiadaj. - To się dowiesz.
Z początku myślałem, że ty pedał jesteś, a ty ostatnie bydlę jesteś.
Bo ty, gnoju, świętości nie umiesz uszanować.
A żona przyjaciela w wojsku jest święta, rozumiesz?
Reklamację sobie załatwiłeś z armii? Cwaniaczek jesteś?
Ale na kompanii byś zdechł pierwszego dnia.
W armii wszystko jest proste.
Żony są w domach, a kurwy za płotem i trzeba być człowiekiem, a nie ścierką.
A ten co się utopił to kim był? Człowiekiem czy ścierkę?
Facet, co ty wiesz?
Na ucieczce się utopił.
I armia nie chce tego wyciągać, bo by rodzinie grosza nie wypłacili.
Wysiadaj z mojego samochodu.
To nie jest twój samochód.
Jeżeli znajdziemy Krolla do rana, to zapomnimy o wszystkim.
Takie rzeczy się zdarzają żonatym żołnierzom.
Czasami trzeba nas chcieć zrozumieć, nie?
Jedź!
Nie chce mi się z wami gadać.
MUZYKA [rytmiczna]
Tutaj chodźcie.
Tutaj.
Nie pozwólcie mu umrzeć!
Spójrzcie tam.
Nie pozwól go skrzywdzić.
- Rychło w czas. - Zamknij się wreszcie!
Tadzio, zostaw go!
- Marcin. - Gdzie?
Marcin cię...
uderzył?
- Zawsze mnie bił. - Dlaczego?
Nie chciałam z nim spać.
No zrób coś!
Leżeć mi tu dopóki nie odejdę!
Leżeć!
MUZYKA [rytmiczna]
Kroll z jakąś blondynką odwieźli rannego Araba na pogotowie.
WSW też tam pojechał, rozumiesz?
Jeżeli go wylegitymują?
Marta.
Nie idę.
- Zostań tu, nie? - Jasne.
Dlaczego ich nie spytasz?
Od kiedy, kurwa, jesteśmy na ty?
Dobra, poszukamy sami.
MUZYKA [niepokojąca]
Czego się gapisz?
Myślisz, że jesteś lepsza, tak?
- No czego? - Siadaj.
Oszczędzaj nogi.
Przytul mnie.
Marcin przywiózł mnie tutaj. Złamał mi nos.
Matka nie chciała przyjąć mnie na oddział.
Zgwałcił mnie po raz pierwszy.
Kuba, pamiętasz jak byliśmy w parku,
siedziałam ci na kolanach i śpiewałam "O mój rozmarynie"?
To było 25 kwietnia, nie chciałam wtedy do ciebie pójść.
W lutym pobraliśmy się z Marcinem, a potem okazało się, że jestem w cięży.
Usunęłam.
To był chłopczyk.
Zmarnowałam go.
Znalazłem tego Araba.
Nie mogę się dogadać.
PO FRANCUSKU: Pozostali nas sprowokowali.
Ostatecznie zaczęli nas bić.
Marcin interweniował.
Nie wiem nawet dlaczego. On znał tych kolesi ze szkoły, nie?
Następnie cała trójka uciekła, przyprowadzono mnie tutaj.
Nie było nawet karetki, rozumiecie?
- Zna pan Marcina? - Wyszedłem, kiedy się przedstawiał.
Co jest, panowie? Przesłuchanie?
- No to proszę. - Weź.
Cześć, Szczeniak.
Kuba. Ty w resorcie?
Chodź na słówko.
Co wy robicie?
Słuchaj, Szczeniak, jestem bardzo zmęczony.
Jeżeli masz mi coś do powiedzenia, to mów.
Kroll i Sylwia Żwirańska byli tutaj.
Chciałem ich poczęstować kawę,
ale Kroll żartował, że go ściga WSW.
Ja przypomniałem sobie wtedy, że on naprawdę powinien być w wojsku.
Kuba, przed budynkiem jest pełno żołnierzy.
Dokąd oni pojechali? Do Sylwii?
Co wy chcecie im zrobić?
Pomóc.
Pomóc.
Zawsze byłeś jego najlepszym przyjacielem.
Dokąd?
Do Grand Hotelu.
MUZYKA [dramatyczna]
Wy przez restaurację.
Mam takie pytanie. Sylwia gdzie jest?
Co, idziecie? Dłużej nie ma na co czekać.
Szukamy Sylwii.
Jak wam idzie?
Wyjdź z nami.
A kto ty jesteś? Ja z wami wyjdę, a może wy jesteście sodomici?
Kto?
Sylwia gdzie jest?
Ty, po pierwsze, pani Sylwia.
Po drugie nie znam żadnej Sylwii.
I po trzecie spieprzaj stąd razem ze swoim chłopaczkiem.
Spieprzaj stąd, bo cię wyniosą!
MUZYKA [smutna]
Już zamknięte.
Zapraszamy na jutro.
Proszę państwa.
Cześć, Artur.
Oczom moim pięknym nie wierzę.
Kuba.
Dziesięć lat nikt z klasy tu do mnie nie trafił.
Ty, jak zgadniesz, kto tu był przed chwilą,
wyskakuję z 20 papierów.
Marcin Kroll z piękną Sylwią.
Wiedziałeś.
- Gdzie oni są? - Kubutek, tajemnica hotelowa.
Arturo, zależy mi.
Muszę go znaleźć zaraz.
A mnie co do tego?
Nie wiem.
Kumplami byliśmy, nie?
- Maturę za ciebie napisałem. - Co ty, kurwa?
Instalacja ci pierdolnęła?
Kogo to dzisiaj obchodzi?
MUZYKA [niepokojąca]
Sylwia.
- Gdzie Sylwia? - Zatłukę was, gnoje.
Rozjaśnić ci w głowie?
MUZYKA [smutna]
[krzyk]
Wynoście się stąd, ale już. Wypieprzajcie z samochodu!
- Co się stało? - Kurwa, co się stało?
Nic się nie stało!
Nie jestem bandziorem, to się stało, wiesz?
Ja żyję ze stypendium i z renty mojej matki.
Kurwa, za osiem godzin mam samolot do Wiednia.
Kumpel mi robotę załatwił. Kurwa, w co ty mnie wciągasz?
Ja mam za sześć godzin odprawę.
Muszę kupić płyty, wódkę, papierosy.
Kurwa, ja nigdy nikogo nie uderzyłem,
a ty facetowi rozpalasz ognisko na głowie?!
Wynocha! Wynoście się wszyscy, precz!
Jednego utopiliście, a drugiego chcecie spalić, tak?
Wynocha stąd, już!
- A Marcin? Miałeś mu pomóc. - Kurwa, jaki Marcin?!
Przecież my jakiegoś pieprzonego gościa szukamy!
Ty, co ja powiedziałem? Wynocha.
Uderzyłam Marcina.
Nożem w rękę.
Potem chciałam się rzucić z balkonu, ale się bałam.
Marcin przeze mnie zgłosił się do wojska.
Nie miał gdzie pójść.
Marcin zerżnął tę Sylwię w hotelu i pojechali do Jedlina.
Wiesz gdzie to jest?
To jedź, nie mamy już dużo czasu.
Kocham cię, Kuba.
O w mordę. Co za towarzystwo.
- Zamknij się, Wiaderny. - Tak jest.
Zgasić silnik. Dokumenty.
Do ręki to ja ci mogę. Wezwij starszego.
Uwaga studenci.
Nie dajcie się sprowokować komunistycznym niszczycielom.
Pozostańcie w domach. Ta demonstracja jest nielegalna.
- Zawsze to samo. - W 1981 uczyli się chodzić.
Panie poruczniku, muszą być gliny i muszą być studenci.
Każdy wie swoje, nie?
MUZYKA [niepokojąca]
Teraz moja kolej.
Pójdę sama.
MUZYKA [rytmiczna]
Aga! Nie myślałem, że przyjdziesz.
- Co? Nic nie słyszę. - Zastanawiam się...
Zastanawiam się, czemu cię wtedy nie przeleciałem po studniówce.
- Bo puszczałeś Beatlesów. - Nie pamiętam.
- Co teraz puszczasz? - Modern Talking.
- Gdzie jest Marcin? - W moim łóżku w 412.
Muszę iść.
Wróć! Może teraz mi się uda.
Marcin.
Marcin.
Kocham cię.
MUZYKA [smutna]
Byłam zupełnie sama.
Kiedy przychodził Kuba, to...
wydawało mi się, że to ty mu kazałeś...
pilnować mnie.
Nie wiem jak to się stało.
Brzydzę się sobą.
Marcin.
Nie zostawiaj mnie.
Kocham cię.
No to się rozbieraj.
Proszę cię, nie rób tego.
Proszę.
Powinienem cię zabić.
A jak cię będzie...
rżnął następnym razem...
MUZYKA [smutna]
Możesz myśleć, że to ja.
A Wojdynek, ten kwatermistrz, to mówi,
że pan porucznik to przez ten Szczecin ciągle porucznikiem chodzi.
Tak?
Jest w pokoju 412.
Chodź.
- Nie, proszę cię. - Pozwól, Sylwia.
No, jesteś pan zbiorem molekuł.
Dobrze, że jesteście.
Nie wiedziałem już, co ze sobą zrobić.
MUZYKA [niepokojąca]
Nie zapalaj.
Dlaczego?
Nie chcę cię widzieć.
- Gdzie jest broń, Kroll? - Pan porucznik?
Jesteśmy na kompanii?
Co wy mi tu pierdolicie?
Sam?
A gdzie ta kurwa?
Nie mów tak o niej.
Wiaderny, pomóż mu wstać.
Co ty sobie myślisz? Jesteś tylko głupim skurwielem, Kuba.
- Ona się rżnie ze wszystkimi. - Przestań.
Dlaczego? Zylu ją przeleciał, Wdowa, Mierzej.
- Tadziu Laśmianowski, ty. - Przestań.
Nie, stary.
Nie przestanę.
Ukradłeś mi żonę.
Od 15 lat jesteśmy kumplami. Wszystko robiliśmy razem.
I teraz też razem rżniemy tę samą kobietę.
Kroll, zbieraj się, musimy pogadać.
Jesteś ścierwo.
Jesteś najgorszym...
pieprzonym kawałkiem ścierwa jaki znam.
- Wiem. - Wszyscy wiemy.
- I co? - I już cię nie lubię, Marcin.
Dobra, Kroll.
Uspokój się, do kurwy nędzy!
Stój!
MUZYKA [niepokojąca]
- No i co? - Na lewo.
Tak jest.
Mamy go! [krzyk]
Stać!
Dość, powiedziałem! Jest mój!
W mordę, gdzie wasi kaprale?
To my jesteśmy kaprale.
Mam go dosyć.
- Gdzie on jest? - Uciekł im.
Jak to ociekł?
Skurwysyn!
Kuba, nie rób tego.
Kuba, to moja wina. To ja go sprowokowałam.
MUZYKA [dramatyczna]
Marcin!
Zabiję cię.
Kroll! Ja albo prokurator, wybieraj.
MUZYKA [niepokojąca]
Kroll!
Stój, bo będę strzelał!
[krzyk] Przestań!
Co z tobą jest?
Chcesz go dobić?
MUZYKA [niepokojąca]
Marcin! Matkę zabrali do szpitala.
Marcin, ona tego nie przeżyje, słyszysz?!
Nie możesz jej tego zrobić!
Powiedz coś, Marcin!
No i co? Zadowolony jesteś?
Będzie miał czas, żeby się nad sobą zastanowić.
Za ucieczkę z bronią dostanie osiem lat.
Co? Ile?
Zjazd, facet.
Nie powinnaś była jej puszczać. Gotowa sobie coś zrobić.
Marta, głucha jesteś?! Mówię do ciebie.
- Mówiła coś? - Nic nie mówiła. Poszła sobie.
Boli cię? Powiedz, Marcin.
Co znaczy poszła sobie? Trzeba było ją zatrzymać!
Berger, skurwielu, ratuj moje oczy.
TRĄBIENIE SAMOCHODU
- Co się dzieje? - Przygotowują ci opatrunek.
- Tu jest okno? - Wiaderny mówi, że grozi ci osiem lat.
Marcin.
- Ja nie wiedziałem. - Aga wiedziała.
Powiedziałem jej w akademiku po tym jak ją...
uderzyłem.
Powiedziałem, że się rozstajemy, no i sypnęła mnie.
Wiedziała.
Zrobimy ci niewielki opatrunek.
Wszystko będzie w porządku.
Zrobisz mu taki opatrunek,
jak by nic nie było w porządku.
- Musisz coś dla nas zrobić. - Zjazd, facet.
- Jesteś to winien. - Komu? Tobie?
Nie. Chudemu.
Chudy się nie utopił?
- I to nie był wypadek? - Nie.
Kroll to wie?
To przez nas?
Nie.
Przez ciebie.
Chcesz się z nim pożegnać?
- Nie. - My z tobą też nie.
Starszy kapral Gugula. Panie poruczniku, to przyszło wczoraj.
Otwieraj budę.
To wszystko twoja wina, słyszysz?!
Nienawidzę cię! Nie chcę cię więcej widzieć!
Przestań! Zamknij się!
Odbijemy go.
Mam jeszcze cztery godziny do odlotu.
MUZYKA [niepokojąca]
Skąd będzie wiedział, że czekamy na niego w Słonecznym?
Zatrąbimy. Jedź szybciej.
A jak będzie z nim ten porucznik?
Nie będzie. Wiaderny się o to zatroszczy.
- Ufasz mu? - Ufam to ja tylko tobie.
- Są. - Zatrąb i wyprzedzaj.
TRĄBIENIE
Miałem kiedyś takiego żołnierza jak ty.
W 1981 jak obstawialiśmy port,
to o mało zomowców nie pozabijał, bo kobietę wlekł.
Taki młody żołnierz.
Pan porucznik to podobno wtedy w anclu siedział.
Wojdynek tak mówi, ten kwatermistrz.
Złamałem rękę jednemu z tych, co ją wlekli.
A ten młody odbezpieczył kałacha, przeładował i milczał.
Ale się wtedy bali.
Wiesz, Kroll, potem się okazało, że to była ich kurwa.
Spotykaliśmy ją zawsze jak czekała pod koszarami ZOMO.
Zawsze się śmiała z młodego, że tak ją wtedy bronił.
W porcie.
Uciekłeś, żeby zabić?
Uciekłeś, żeby wybaczyć.
Żeby uwierzyć,
że masz wierną i wspaniałą żonę. Tego chciałeś.
Tylko że potem okazało się, że to kurwa.
To tak zawsze jest, kiedy się chce wierzyć,
że ma się kobietę.
Bo wiesz, teraz, Kroll, najważniejsze.
W mordę, panie poruczniku.
Coś z nim chyba nie tak, zaraz się zeszczy.
Bogunia, zjedź na pobocze.
Nie! Panie poruczniku, tu zaraz jest taki zajazd Słoneczny.
Może by tam, co?
Dobra, rozprostujemy nogi.
Wyłaź.
Idziemy, Kroll.
Dobra, pan sobie posiedzi, panie poruczniku.
Co pan będzie gnoja niańczył?
Kluczyk jeszcze.
Da sobie radę.
Jasne.
Znaczy tak jest.
MUZYKA [niepokojąca]
Bogunia!
MUZYKA [dynamiczna]
Właśnie czekamy, poruczniku, bo tam...
Po ile ta ulga?
Chodź.
Nie tu.
Tam.
Tutaj.
Masz.
Wystarczy, dokończysz w jednostce. Zabierzcie go, Wiaderny.
Rozkaz. Idziemy.
Prosto, prosto.
- Dostałeś rozkaz? - Dopiero dziś rano, przed powrotem.
Nie moja wina. Czekał na ciebie w garnizonie.
Jakbyś tam zaglądał, nie musiałbyś ganiać za Krollem po nocach.
Jak to znaleźliście?
Osuszyliśmy staw.
- Panie kapitanie, kapral Wiaderny. - Dobra, spocznij.
Kroll już tam jest. Lekarz też przyjechał z miasta.
Dobra. Chodź, Arek.
Co? Nie pożegnałeś się w domu?
Panie poruczniku, przecież pan wie.
Tu jest mój dom.
Tak?
Przyszedł rozkaz o awansach.
Nie dostałeś czwartej gwiazdki.
Ale to nie przez tę sprawę?
- Ty go tak urządziłeś? - Nie, to on sam.
W pewnym sensie.
- O kurwa! - Kurwę trzeba krańcować.
- Nie? - Podpadliście mi, Kroll.
Podpadliście mi strasznie.
Powinienem wam gały wydłubać
i w to miejsce wstawić wasze wyrżnięte jaja.
Ale pan porucznik mówi, że dobry z was żołnierz.
- Proszę pana, ale ja... - O żesz kurwa twoja mać, powstań!
Powstań, powiedziałem! Baczność!
- Do oficerów mówisz! - Baczność!
No.
Już lepiej.
- Dajcie spocznij. - Spocznij.
Broń się znalazła.
I nie będziemy do waszej sprawy mieszali prokuratury.
- Proszę pana... - Stul pysk, Kroll!
- Mówi się tak jest. - Tak jest?
Widzieliście jak szeregowy Chudziński opuścił posterunek, tak?
I podczas samowolnego oddalenia utopił się w tej gliniance.
Tak jest.
I nie zdążyliście go uratować?
Nie zdążyłem. Tak jest.
A z jednostki oddaliliście się, co? W szoku.
- Tak jest. - No.
Podoba mi się ten żołnierz.
Rozkazem dowódcy pułku za samowolne oddalenie się z jednostki
na okres 13 dni zostaniecie przeniesieni do jednostki specjalnej w Orzyszu,
gdzie odsłużycie 90 dni.
Potem przeniesiemy was do Żagania na okres 226 dni służby i 13 ucieczki.
- 15. - Za 15 to byś poszedł do pierdla.
Jesteś tu od przedwczoraj.
Tak jest.
Nie mów niczego, czego nie będziemy mogli zapomnieć.
Jesteś mi to winien, Kroll.
To tylko 329 dni.
Tak jest.
Nam jest wszystko jedno. Sztuka to sztuka.
Tak.
W Orzyszu was nie znają, w Żaganiu też nie.
Dosłużycie sobie spokojnie do końca.
Aha, Krolla na noc do ancla.
Rano przed pobudką weźmiesz rozkaz wyjazdu
i odstawisz go osobiście na wczasy do Orzysza.
- Idziesz, Czesiu? - Idę, idę.
No to chodź.
Od kiedy wiedziałeś, poruczniku?
Stulcie pysk, Kroll.
Tak jest!
Jak tu jest?
ŚMIECH
Wiesz, już nigdy nie zdradzę Marcina.
I nie zobaczę się z Kubę.
Ale się Marcin zdziwi, jak nas zobaczy.
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.