All language subtitles for Run of the Arrow-alE13

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
cs Czech
da Danish
en English Download
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soranî)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

Niedziela Palmowa

9 kwietnia 1865 r.

Appomattox, stan Wirginia

Ostatni dzieñ Wojny Secesyjnej

Czy to Traveller?

- Koñ Lee? - Tak.

- Co Lee tutaj robi? - Poddaje siê Grantowi.

Kula tkwi blisko serca,

To pierwszy Jankes od czterech lat, do którego chybi³em.

Chyba kula by³a zniekszta³cona.

- Trzeba by³o zajrzeæ do rany. - Nie chcia³em brudziæ r¹k.

To po co go przywioz³eœ? Mog³eœ go zostawiæ, by siê wykrwawi³.

Idzie genera³ Lee. Wci¹¿ ma szablê.

- Grant pewnie pozwoli³ mu j¹ zatrzymaæ. - Mo¿e siê nie podda³.

Przegraliœmy tê wojnê, ¿o³nierzu. Lee odda³ w³aœnie ostatni namiot.

Wiêc to jest ten wielki i s³awny genera³ Grant.

Jak zabijesz Granta, to lepiej zastrzel te¿ Lee...

bo umrze ze wstydu.

Tak, jak powiedzia³em.

Kula by³a zniekszta³cona.

To ostatnia kula wystrzelona w tej wojnie.

/Jestem ¿o³nierzem Po³udnia

/Stany Jankesów /zupe³nie mnie nie obchodz¹

/Nienawidzê GwiaŸdzistego Sztandaru

/przesi¹kniêtego krwi¹ Po³udnia

/Nienawidzê przeklêtych Jankesów /i zabijam ich bez litoœci

/Nienawidzê Stanów Jankesów

/i niebieskiego munduru

/Nienawidzê Konstytucji

/i Wielkiej Republiki

/Nienawidzê potê¿nego or³a

/I wszystkiego, co stanowi

/A tych z³odziei i k³amców Jankesów /nienawidzê za to, czym s¹

/Nie mam ju¿ swojego muszkietu

/i nie mogê ju¿ z nimi walczyæ

/Za to mam ich kochaæ

/i to jest œmiechu warte

/Nie chcê wybaczenia

/za to, co im zrobi³em

/Nie mogê nic zmieniæ /i niech to wszyscy diabli

Wysiadam.

Dziêkujê.

Tak, zrobi³ to.

Genera³ Lee ukl¹k³...

i b³aga³ prezydenta Johnsona o wybaczenie.

Jak mo¿e to zrobiæ Lee... to mnie te¿ wypada.

On by nigdy nie b³aga³.

Chcia³bym, ¿ebyœ mia³ racjê!

Dlaczego tak mówisz?

Gdy wróci³em do miasta po tê kulê...

dowiedzia³em siê oficjalnie...

¿e po³kn¹³ swoj¹ dumê i b³aga³.

Jak¹ kulê?

Kulê wyjêt¹ jankeskiemu porucznikowi...

którego postrzeli³eœ w ostatnim dniu wojny.

- Jak j¹ zdoby³eœ? - Twoja matka mi da³a.

Gdzie j¹ masz?

- Spójrz. - Nie, ta jest nowa.

Zosta³a naprawiona. Mo¿na j¹ znów u¿yæ.

- Jest tu napis. - Jaki?

Napisano:

"Szeregowiec O'Meara z 6-tej Kompania Ochotników z Wirginii...

"wystrzeli³ tê kulê jako ostatni¹ podczas wojny...

"i nie trafi³".

To taki ma³y prezent...

dla ciebie od nas.

A najlepsza wiadomoϾ... to ta od twojej matki...

¿e wróci³eœ ca³y do domu.

Dla mnie najlepsz¹ wiadomoœci¹ jest œmieræ Lincolna.

O co chodzi, mamo?

Nawet martwy prezydent Jankesów wymaga szacunku.

Straci³aœ rozum?

Tego pawiana zastrzelono zbyt póŸno.

Jego œmieræ wyrz¹dzi³a nam wiêcej z³ego, ni¿ ci z Pó³nocy.

Mówisz, jak chora na g³owê.

Mówi³, ¿e chce nas wszystkich przy³¹czyæ do Unii.

- A kogo obchodzi Unia? - Nas wszystkich, synu.

Wiem, ¿e to wstyd przysiêgaæ lojalnoœæ USA...

- by znów staæ siê Amerykanami, ale... - Jeff Davis jest w wiêzieniu...

a Lee b³aga o litoœæ. Piêkny sposób powrotu do Unii.

Przegrany zawsze odczuwa nienawiϾ.

I nienawidzê, mamo.

Nienawidzê.

Nie rozumiem ciê, mamo.

Tato zgin¹³ pod Chickamauga...

Jeffowi œciêli g³owê pod Fredericksburgiem.

Eli...

Eli le¿a³ z wnêtrznoœciami w d³oniach...

wykrwawiaj¹c siê na œmieræ pod Gettysburgiem.

Mamo, wiem to. Widzia³em ich.

Widzia³em ich krew i pochowa³em ich.

To ja musia³em ich pochowaæ, nie ty, mamo.

I co mam powiedzieæ Jankesom?

Witamy was?

I kochaæ tych Jankesów?

Wiêc jak mam wróciæ do domu?

Myœla³am, ¿e wrócisz do domu z honorem.

Z honorem?

Uwa¿asz, ¿e wróci³bym do domu z honorem?

Co z tob¹, mamo? Co z wami wszystkimi!

Przyszli tu, aby zniszczyæ nasz¹ ziemiê.

Gonili nas, a¿ padaliœmy z wyczerpania.

Jedli do syta nasze jedzenie, gdy my umieraliœmy z g³odu.

Gdzie siê podzia³a wasza duma?

- Co siê sta³o z wami wszystkimi? - To samo.

Musimy teraz wylizaæ siê z ran, a nie rozpaczaæ.

Nie musisz ju¿ d³u¿ej walczyæ o Konfederacjê.

Nie muszê ju¿ robiæ niczego, mamo.

Nic ju¿ nie muszê.

By³em w Konfederacji, bo tak chcia³em. Nie musia³em.

To gdzie pójdziesz? Musisz nauczyæ siê ¿yæ z Jankesami.

Mo¿e, ale nie tam, gdzie siê wybieram.

- Dok¹d? - Daleko na Zachód.

- Gdzie mieszkaj¹ dzicy? - Dzicy czy nie, maj¹ wiêcej dumy od nas.

Nigdzie nie ukryjesz siê przed tym, co siê z¿era.

Wszystko jest teraz pod jedn¹ flag¹.

Coœ ci powiem, mamo.

Raczej siê powieszê.

Wolê siê powiesiæ, ni¿ uznaæ tê flagê.

Mo¿e to najlepszy sposób pozbycia siê tego cierpienia.

Byæ mo¿e, mamo.

Byæ mo¿e.

Co za idiotyczny sposób psucia dobrej whisky!

To ma byæ ta dobra whisky?

Ptaki ju¿ szykuj¹ siê, by wydziobaæ ci oczy.

Uwierz staremu wojskowemu zwiadowcy... jak siê zbli¿¹, obetnê im g³owy.

Zwiadowca przeklêtych Jankesów z plemienia Siuksów?

Skonfederowane Stany Ameryki.

Wci¹¿ na wojnie panie przegrany z Po³udnia?

Coœ ci powiem.

I ¿ebyœ to dobrze zrozumia³.

Jesteœ stary, ale jeszcze nie gotów do grobu.

Byæ mo¿e.

Ale bêdê, gdy zabraknie mi whisky.

Mam s³abe serce.

Jadê do domu, by umrzeæ. A ty gdzie zmierzasz?

Gdziekolwiek.

Gdziekolwiek, to mo¿e byæ i w moj¹ stronê, dopóki mam whisky.

Kawaleria Stanów Zjednoczonych.

Masz piêknego jankeskiego konia.

Zgadza siê.

W kraju Siuksów jest pewnie du¿o ziemi.

Nie dla bia³ych.

Mo¿e przyda siê doœwiadczony konfederacki strzelec.

Gadasz jak renegat.

Nazywam siê O'Meara.

- A ty? - Chodz¹cy Kojot.

- Z kawalerii z Georgii? - O nie!

Piechota z Wirginii. Popatrz.

- Piechota? - W³aœnie.

- Z czego siê œmiejesz? - Chodz¹ tylko squaws.

Jazda.

Jak siê nazywa ten kawa³ek?

To piosenka o mi³oœci.

£adna, mimo fa³szywego wykonania.

To... o mi³oœci.

- Masz squaw? - Nie.

A ty?

Nie.

Czasami chcia³bym posiedzieæ ze squaw przy ogniu...

zamiast w siodle.

Nie bêdê siê k³óci³.

Powiedz mi...

ile jest plemion Siuksów?

Dzielimy siê na trzy grupy...

Santee, Yankton i Teton.

Ja jestem Oglala.

To jedno z siedmiu plemion Siuksów Teton.

W ka¿dym plemieniu jest wiele grup, a ka¿da ma swego wodza.

- Ja te¿ móg³bym byæ wodzem. - Co znaczy "Siuks" w waszym jêzyku?

- To s³owo francuskie. - Francuskie?

Nasza prawdziwa nazwa to Lakota.

Przed zdjêciem skalpu z g³owy wroga, wpierw podrzynamy mu gard³o.

A jaki to ma zwi¹zek z Francuzami?

Zawsze walczyliœmy z plemieniem Chippewas.

Kiedyœ zawarli pakt z Francuzami, a oni nazwali nas... "Siuks".

"Siuks" oznacza "Przecinaj¹cy Gard³o".

- Dlaczego interesujesz siê Siuksami? - Nie wiem.

Chcê zostaæ jednym z nich.

- Dlaczego? - Poniewa¿...

poniewa¿ podrzynacze garde³ powinni trzymaæ siê razem.

- Mówisz powa¿nie? - Tak.

- Chcia³bym nauczyæ siê waszego jêzyka. - Nauczê ciê.

Jeœli Œwiêty Krzysztof pozwoli ci prze¿yæ.

- Lubisz Œw. Krzysztofa? - Tak.

- Jesteœ chrzeœcijaninem? - Nie.

- Moja religia to Yuwipi. - Yuwipi?

- To rodzaj wyznania... "Siu"? - Tak.

Zaraz... powiedzia³eœ, ¿e móg³byœ byæ wodzem Siuksów.

- To prawda. - To dlaczego nie jesteœ?

Nie znoszê polityki.

Jedziemy.

Ruszaj.

Po co ta g³owa konia?

Bêdzie mia³ swego konia w myœliwskim raju.

Co to jest?

- Urz¹d pocztowy Siuksów? - Tak.

W Minniconjoux urodzi³o siê troje dzieci.

- Szybko siê uczysz naszych zwyczajów. - To nie jest takie trudne.

Czekaj.

Œlady niewielkiej grupy. 8-miu do 10-ciu lekkich jeŸdŸców.

To konie Siuksów.

Nie widaæ ich.

Chocia¿ ich nie widzisz, oni ciê obserwuj¹.

Zostaw karabin, synu.

O co chodzi? Mam na to spokojnie patrzeæ?

Zostaw go.

Odwróæ siê... powoli... i nic nie mów.

Odwróæ siê.

- Ten bia³y nie jest wrogiem Siuksów. - Jego koñ nosi znak wroga.

Kim jesteœ?

Chodz¹cy Kojot. Z twojego plemienia.

Chodz¹cy Kojot?

S³ysza³em o tobie.

Renegat na ¿o³dzie bia³ych. Zabija naszych.

Nie, by³em ich zwiadowc¹ i myœliwym. Nie zabija³em Siuksów.

Sam jestem Siuksem. Wracam do swojego plemienia.

- Nie nale¿ysz ju¿ do plemienia. - Niebieski Bizon o tym zdecyduje.

- Jest nadal wodzem? - Tak.

Ale to ja zdecydujê, ja, Szalony Wilk.

- Powiesimy ciê, starcze. - Domagam siê s¹du.

Pijani, podli, wszyscy jak jeden.

Szukaj¹ k³opotów

Za moich czasów szanowano starszych.

Zastanawiam siê, dok¹d ten œwiat dziœ zmierza.

M³odzi mê¿czyŸni dziczej¹...

pij¹ whisky, kradn¹, napastujê dziewczêta.

Wygl¹da na to, ¿e bêd¹ ciê wieszaæ.

Dobrze siê nauczy³eœ naszego jêzyka.

Dobrze... nawet zbyt dobrze.

Nie poci³bym siê ze strachu, ¿e zaraz mnie oskalpuj¹.

I tak masz szczêœcie... nawet jeœli bêdziesz d³u¿ej umiera³.

- Te¿ chcia³bym zostaæ oskalpowany. - O czym ty gadasz?

W mojej religii, powieszony nie dostanie siê do nieba.

Jesteœmy szybsi ni¿ lot twojej strza³y.

Uda³o siê.

Chc¹ wyœcigu!

Idziemy.

- Dlaczego nas puœcili? - Oszczêdzaj oddech.

Od³ó¿ strza³ê!

Chocia¿ to renegat i bia³y, nie naruszymy zasad wyœcigu!

O co chodzi z tym "naruszeniem zasad wyœcigu"?

Nie naruszaj¹c zasad...

od zachodu do wschodu s³oñca...

nie mo¿na œcigaæ ofiary.

Ta gra nazywa siê "wyœcigiem strza³y".

Gdy dotrzemy do miejsca upadku strza³y... zaczniemy biec.

Bêd¹ nas œcigaæ.

- Pieszo? - Tak.

Ale nie boso, jak my.

Strza³a upad³a doœæ daleko. Mo¿e mamy szansê.

W tym rzecz.

Chc¹, ¿ebyœmy myœleli, ¿e uda nam siê uciec.

Nie pobiegniesz zbyt szybko. Jesteœ za stary.

Ale ty nie jesteœ.

Muszê ci coœ powiedzieæ, synu.

Nikt z tych...

którzy brali udzia³ w tym wyœcigu...

nie prze¿y³, by o nim opowiedzieæ.

Jeœli uda nam siê utrzymaæ dystans pomiêdzy nimi i nami...

i pozostaæ poza zasiêgiem strza³... wtedy mamy jak¹œ szansê.

Ale widzia³eœ, jak strzela Szalony Wilk...

wiêc trzymaj siê od niego z daleka.

Có¿...

chcia³bym powiedzieæ...

¿e nie jest to wstyd, ¿e...

Tak. Wielka szkoda.

Pomódl siê do Boga...

i ruszaj!

Widzia³aœ bia³ego cz³owieka?

A ty?

Widzieliœcie bia³ego cz³owieka?

Mówisz w naszym jêzyku zupe³nie bez obcego akcentu.

- Jak Siuks, a nie Amerykanin. - Nie jestem Amerykaninem.

Ja...

ja bieg³em. Bieg³em.

B¹dŸ cicho.

- Ilu jest tam wartowników? - Nikt nie wie, ¿e tu jesteœ.

Nikt, z wyj¹tkiem Milcz¹cego Jêzyka.

On nie potrafi mówiæ. Urodzi³ siê niemow¹.

- To twój syn? - Nie, jego rodzina nie ¿yje.

Wiesz, co oznacza...

naruszenie zasad?

Wiem.

Chcê... porozmawiaæ z twoim wodzem, Niebieskim Bizonem.

Ja jestem Niebieskim Bizonem.

Prze¿y³em "wyœcig strza³y".

To ten cz³owiek, który ci uciek³?

Tak.

Jesteœ pierwszym, który go prze¿y³.

Nigdy ju¿ nie umrzesz z rêki Siuksów.

Oddajcie mu konia i jego rzeczy.

Nie rozumiem... mówisz jak Siuks, a nie jak bia³y.

- Nauczy³em siê od Chodz¹cego Kojota. - Od tego nêdznego zdrajcy?

Ma gor¹czkê.

Nasze prawo zabrania zabiæ cz³owieka, który prze¿y³ ten wyœcig...

ale nie zmusza nas, by pomóc mu ¿yæ.

Zdecydujcie wszyscy.

Kto siê nim zaopiekuje?

Ja.

Ja siê nim zajmê.

/S¹ tam, na polu, /weŸ karabin.

/Podnieœ mu g³owê. /To jest mój brat!

/Lee b³aga³... /Lee b³aga³.

/Gdzie jest Picket?

/Gdzie jest Longsheep?

/Bob, uwa¿aj!

/To jego cia³o, mamo.

/Ja ich pochowa³em, mamo!

Jeœli wytrzyma tê gor¹czkê przez ca³¹ noc...

to mo¿e bêdzie ¿y³.

/Pochowa³em ojca.

/Pochowa³em Jeffa.

/I pochowa³em Eli.

/Pogrzeba³em ich cia³a, mamo.

To dla mnie?

Dziêkujê.

O co mu chodzi?

U nas, gdy ktoœ otrzymuje prezent...

ofiarowuje inny w zamian.

Dmuchaj.

Pierwszy raz jakiœ dŸwiêk wydoby³ siê z jego ust.

Co oznacza "miesi¹c miodowy"?

- Miesi¹c miodowy? - Tak.

Z czego siê œmiejesz?

- Chcesz wiedzieæ? - Tak.

- Miesi¹c miodowy... - Tak.

miesi¹c miodowy to...

no tak...

"Miesi¹c miodowy" to pojêcie bia³ych...

na okreœlenie...

intymnych chwil spêdzanych przez dwoje ludzi...

po œlubie.

- Rozumiesz? - Tak.

Jest tutaj.

On chce zostaæ Siuksem...

wzi¹æ ¯ó³ty Mokasyn na squaw...

i adoptowaæ Milcz¹cy Jêzyk na syna.

- Ale ma skórê wrogów. - Nie jestem Amerykaninem.

- Jego skóra jest bia³a. - Ale moje serce jest z Siuksami.

Dlaczego?

Poniewa¿ kocham waszych ludzi.

¯ó³ty Mokasyn nauczy³a mnie, ¿e mê¿czyzna nie powinien byæ sam.

Musi byæ lojalny wobec swych rodaków...

wobec narodu.

W sercu czujê siê Siuksem.

Móg³byœ w walce zabijaæ Amerykanów?

Tak.

Rada starszych ma zastrze¿enia?

- Zmieszajcie krew. - Zanim zmieszacie krew...

muszê powiedzieæ o mojej wierze.

O wierze? Co masz na myœli?

Jestem chrzeœcijaninem.

Bêdê ¿y³ jak Siuks.

Bêdê polowa³ w Siuks.

Bêdê walczy³, a nawet umrê jak Siuks.

Ale mój bóg, to Bóg chrzeœcijañski.

Nie mogê s³u¿yæ waszym bogom i duchom.

Szanujemy ludzi, którzy szanuj¹ swoj¹ wiarê.

Ten twój Bóg... to stwórca wszelkiego ¿ycia?

Tak.

Zwracasz siê do niego... by wyleczy³ twoje choroby?

By da³ ci si³ê i zdrowie?

Oczywiœcie.

Ilu bogom s³u¿ysz? Wiêcej ni¿ jednemu?

- Nie, tylko jednemu. - Tylko jednemu.

Czy wszyscy Amerykanie s¹ chrzeœcijanami?

Nie... s¹ inne wyznania, jak na przyk³ad wasze.

Jesteœ chrzeœcijaninem.

Zabi³byœ chrzeœcijanina w walce?

Có¿...

moi rodacy walczyli o wolnoϾ...

przeciwko Stanom Zjednoczonym.

Chrzeœcijanie staj¹ w wojnach zawsze po stronie wolnoœci.

Mamy tego samego Boga, tylko inaczej go nazywamy.

Wymieszajcie krew.

--i to, co czujecie w sercu jedno do drugiego...

musi w was pozostaæ na resztê waszego ¿ycia.

Ma³¿eñstwo jest pocz¹tkiem wspólnego ¿ycia...

œmieræ oznacza jego koniec.

Teraz macie dwa cia³a, ale jedn¹ krew.

Tyle razy ju¿ ciê pyta³am. Co nosisz w tym woreczku?

Powiem ci.

To kula.

To kula, któr¹ wystrzelono... w wojnie bia³ych ludzi.

- Dlaczego j¹ nosisz? - Dlatego, ¿e to...

wojenne trofeum, które otrzyma³em od ludzi z mojego miasteczka.

Jest na niej napis.

- Napis? - Jak znaki na naszym tipi.

- Chcesz wiedzieæ, co mówi¹? - Tak.

"Szeregowiec O'Meara z 6-tej Kompania Ochotników z Wirginii...

"wystrzeli³ tê kulê jako ostatni¹ podczas wojny...

"i nie trafi³".

Rozwin¹æ flagê i proporzec!

Zad¹æ w tr¹bki!

Porucznik Driscoll, dowódca oddzia³u B.

2-ga Kawaleryjska, 1-sza dywizja, pod rozkazy pu³kownika Taylora.

Dobrze pana widzieæ, Driscoll.

Gratulujê wykonania zadania.

Nie ma czego gratulowaæ, sir. Ochrania³em tylko in¿ynierów i stolarzy.

- Œpieszno do walki, co? - Za to mi p³ac¹.

Bêdzie pan tylko eskortowa³ cywiln¹ wyprawê.

To kapitan Clark, bêdzie dowódc¹.

Dok¹d pojedziemy?

Genera³ Allen zdecyduje w zale¿noœci od wyniku...

negocjacji pokojowych z wodzem Siuksów, Czerwon¹ Chmur¹.

Myœla³em, ¿e to Indianie bêd¹ nas b³agaæ o pokój.

Naczyta³ siê pan zbyt wiele tych g³upich historyjek we wschodnich gazetach.

Oddzia³ B zmusi ich do b³agania.

Pewien m³ody oficer chorowa³ na to samo, co pan.

Nazywa³ siê Fetterman.

Twierdzi³, ¿e przejedzie przez terytorium Siuksów z 80-ma ludŸmi.

Spróbowa³.

I tak 81 ludzi zosta³o zmasakrowanych przez Siuksów.

Kapitan Fetterman by³ z piechoty.

By³oby inaczej, gdyby mia³ wsparcie kawalerii.

Do pañskiej wiadomoœci, poruczniku... próbujemy dogadaæ siê z Czerwon¹ Chmur¹.

- Proszê dopilnowaæ swoich ludzi. - Tak jest, sir.

My staramy siê doprowadziæ do pokoju z Indianami...

a przysy³aj¹ nam takich oficerów...

rw¹cych siê do walki.

Pewnie jest tylko tak sfrustrowany, jak Custer.

Jesteœmy ju¿ zmêczeni walk¹, generale Allen.

To co stoi na drodze, byœmy zawarli pokój?

Czego chce wasz rz¹d?

Zgody na budowê Fortu Lincolna...

Co Stany Zjednoczone obieca³y swoim obywatelom?

Dostêp do pól z³otonoœnych w Montanie.

Nie mogê daæ wam zgody na budowê tego fortu.

Dlaczego?

Jak zbudujecie fort, to wyniszczycie nasze bizony.

A wtedy bêdziemy jeœæ psy.

Nie bêdziemy polowaæ na waszych terenach. Dajê na to s³owo.

- A fort? - Bêdzie w miejscu, na które siê zgodzicie.

- Pod jednym warunkiem. - Jakim?

Jeden z moich wojowników bêdzie u was zwiadowc¹.

Mamy ju¿ trzech indiañskich zwiadowców op³acanych przez armiê.

Ale nie Siuksów.

S¹ z plemion Delaware, Kiowa, Kwahadi, Comanche.

Ale nie Siuksów.

- Nie ufasz im, co? - Nie.

Mój wojownik zna ten kraj. Wie, gdzie s¹ bawo³y.

Mówi w waszym jêzyku jak bia³y cz³owiek.

I jest inny, ni¿ wasi indiañscy zwiadowcy.

A przede wszystkim... to Siuks.

Oto zwiadowca, o którym mówi³em. Bêdzie moimi ustami podczas tej ekspedycji.

Nie kocha Amerykanów, a jego s³owo bêdzie s³owem Siuksów.

Wszyscy oficerowie, ¿o³nierze i cywile dostosuj¹ siê do jego zaleceñ...

w zakresie wyboru trasy...

miejsc obozowania i... miejsca budowy fortu.

Genera³ Allen mówi w imieniu prezydenta Stanach Zjednoczonych.

S³ysza³eœ jego s³owa.

Cieszymy siê, ¿e bêdzie pan zwiadowc¹ rz¹du amerykañskiego.

Rz¹du amerykañskiego? Jestem zwiadowc¹ Siuksów.

Pierwszy raz spotykam irlandzkiego Indianina.

A ja pierwszy raz spotykam jankeskiego genera³a.

To kapitan Clark, wojskowy in¿ynier.

Bêdzie dowódc¹.

Porucznik Driscoll, dowódca oddzia³u B.

Bêd¹ eskort¹ ekspedycji.

Mia³ ranê stawu skokowego. Sam go wyleczy³em.

- To mój koñ! - Wiem.

- Co takiego? - Zabra³em ci go.

- Zabra³eœ mi go? - W³aœnie.

Jestem ¿o³nierzem Po³udnia, który w³aœnie do ciebie...

wystrzeli³ pod Appomattox ostatni¹ kulê w tej wojnie.

- Mia³eœ jakieœ problemy? - Nie.

¯adnych problemów.

Czerwona Chmura zgodzi³ siê na budowê fortu i myœlê, ¿e to wielki b³¹d.

Bêdê ich przewodnikiem, by nie zapêdzali siê na tereny ³owieckie.

- Bêdzie wielu ¿o³nierzy? - Nie, to pokojowa ekspedycja.

Wiêc nie musisz zostawiaæ nas w wiosce.

Chyba nie, szczególnie, ¿e kiepsko gotujê.

Jest coœ miêdzy tob¹, a tamtym cz³owiekiem?

Tak.

- Znasz go z wojny? - Tak.

Postrzeli³em go t¹ kul¹.

- On wie, ¿e to ty? - Tak.

Dlaczego wtedy zawioz³eœ go do lekarza?

Nie wiem.

Siuks by nie ratowa³ wroga.

- Przecie¿ ty mnie uratowa³aœ. - Nigdy nie próbowa³am ciê zabiæ.

To prawda.

Wheeler dosta³.

- Zgin¹³ od kurary. - Zgadza siê.

Co mam napisaæ w raporcie?

To jest strza³a Indian Szalonego Wilka.

- To Siuks? - Tak, to Siuks.

A tak¿e renegat.

- Czerwona Chmura nie traci czasu. - Szalony Wilk dzia³a sam.

- Dlaczego? - Nie ufa bia³ym.

- A ty? - Ja tylko nie ufam Jankesom.

My dotrzymaliœmy s³owa.

- I co zamierzasz? - Skoñczmy z Czerwon¹ Chmur¹.

- On nie ma z tym nic wspólnego. - Te¿ tak myœlê.

Dlaczego wierzysz temu rebeliantowi?

Trzeba go powiesiæ. Jego squaw te¿.

To ja zdecydujê, kiedy mamy kogoœ wieszaæ.

- Wiêc jak, bêdziemy ich œcigaæ? - Nie.

Od kiedy skoñczy³em West Point, szanujê stopnie wojskowe, kapitanie.

Ale nigdy nie przypuszcza³em, ¿e bêdê mia³ kochasia Indian za dowódcê.

Wierzysz Czerwonej Chmurze, prawda?

Tak.

Ale teraz, co wa¿niejsze, wierzê tak¿e tobie.

Ruszajmy... musimy zbudowaæ ten fort.

Pos³uchajcie!

Obóz postawimy tutaj.

Ale z tej strony s¹ ruchome piaski. Nie wchodŸcie tam.

Nie rozumiem Driscolla. W jego oddziale s¹ sami kowboje.

Nie maj¹ w sobie niczego z kawalerzystów.

W siodle te¿ nie siedz¹ tak dobrze, jak ty czy ja.

Driscoll nie chcia³ konnych rycerzy, tylko wojowników.

I ma takich.

Ten dzieciak móg³by ju¿ przestaæ dmuchaæ w tê harmonijkê.

JedŸmy ju¿.

Spokojnie, ma³y.

Daj mi rêkê.

Poczekajcie, kapralu.

- Tak, sir? - Nie wiem, dlaczego tak to zrobiono...

ale mój ty³ek nie wytrzyma d³u¿ej tej tortury.

- Widzicie tê dziurê. - Tak jest, sir.

To siod³o zaprojektowano dla wygody zwierz¹t.

- My, w kawalerii... - Nie obchodzi mnie to!

Wype³nijcie czymœ tê dziurê.

Mo¿esz bêdzie wygodniejsze dla mnie.

Tak jest, sir.

Och, te konie!

- Jak tam ch³opak? - W porz¹dku.

A co do sier¿anta...

chcia³bym powiedzieæ, ¿e mi przykro...

i ¿e czegoœ nie rozumia³em.

¯e Jankesi te¿ s¹ ludŸmi?

Nie jesteœ jedynym, który walczy³ ze Stanami i potem z nich wyjecha³.

Niektórzy zawêdrowali do Ameryki Po³udniowej.

- Wiem. - A ty nie?

Nie wiedzia³em, ¿e te ziemie uwa¿ane s¹ za czêœæ Stanów Zjednoczonych.

Jeszcze nie...

ale wkrótce bêd¹.

- Wiêc by³eœ w 6-tej Wirgiñskiej...? - 6-tej Wirgiñskiej, piechota.

Nie muszê ci wiêc mówiæ, jak walczyæ.

Ale wa¿ne jest, o co siê walczy.

S¹dzi pan, ¿e pope³niliœmy b³¹d??

Warto walczyæ o swój dom i rodzinê.

Ale... nie mo¿na przedk³adaæ tego nad w³asny kraj.

Nie rozumie pan.

Zawsze wolno nam walczyæ o nasze prawa.

- Lincoln musia³ utrzymaæ w ca³oœci Uniê. - Nie, Unia jest przeklêta.

Nie rozumie pan, nie chcemy jej. Nie chcemy, by Jankesi ustalali nam prawa.

Nie chcemy tego.

Nigdy nie chcieliœmy, by nam mówiono co robiæ, jak myœleæ, z kim ¿yæ.

Nie... nie chcieliœmy i walczyliœmy, i przegraliœmy, ale przynajmniej tak...

jak to jest w wolnych krajach bia³ych chrzeœcijan.

Wolny, bia³y i chrzeœcijanin, co?

Pal¹cy krzy¿e, wieszaj¹cy polityków i terroryzuj¹cy ca³e rodziny?

- Wolny, bia³y i chrzeœcijanin? - Nie wiem, o co panu chodzi.

No tak, to zawsze jest ktoœ inny.

Kapitanie... chcê, aby pan coœ zrozumia³.

Bez wzglêdu, w co siê wierzy i jak, i jak dobre wydaje siê to dla innych...

nigdy nie zmusicie Po³udnia do zaakceptowania...

Nikt ciê nie prosi, byœ by³ wielbicielem 4-go lipca...

ale przyjechanie tutaj, ¿ycie jak Indianin...

walczenie z w³asnymi ludŸmi nie uleczy ciê.

- A niby z czego? - Z nienawiœci.

Œlepej nienawiœci.

S³ysza³eœ kiedyœ historiê o Filipie Nolanie?

Nie, nigdy.

By³ kiedyœ oficerem armii amerykañskiej.

Jakoœ... w 1807-mym, czy coœ ko³o tego. Niewa¿ne.

Kiedyœ zwi¹za³ siê z Aaronem Burrem, tym zdrajc¹.

Wiem, Burr, Na Po³udniu te¿ czytamy ksi¹¿ki.

On by³ taki, jak ty.

Nienawidzi³ wszystkich Amerykanów.

Z jakiegoœ powodu pewnego dnia powiedzia³:

"Niech diabli wezm¹ Stany Zjednoczone.

"Nie chcê nigdy wiêcej o nich s³yszeæ".

Jego ¿yczenie siê spe³ni³o.

Powiesili go?

Nie, gorzej.

Przetrzymywali go ¿ywego na amerykañskim statku.

55 lat.

By³ znany jako "Cz³owiek bez ojczyzny".

Nigdy ju¿ nie zobaczy³ swojego kraju.

Zmar³ na morzu.

I co ty na to?

Nie wiem. Jestem z rebeliantem z Po³udnia.

I umrê jako rebeliant, nawet jeœli na Pó³nocy uwa¿aj¹...

¿e kapitulacja Lee uœmierci³a ca³e Po³udnie.

Powiedzmy to sobie wyraŸnie...

kapitulacja Lee nie by³a œmierci¹ Po³udnia...

ale narodzinami Stanów Zjednoczonych.

- Coœ nie tak? - Nie, nic takiego.

Przyjechaliœmy na miejsce.

Wiêc bierzmy siê do roboty.

- Kapralu! - Tak, sir?

- Bêdziemy budowaæ tutaj. - Tak jest.

- Nie mówi pan powa¿nie. - S³ucham?

Chyba nie zamierza pan budowaæ fortu tutaj?

To jest miejsce uzgodnione przez genera³a i Czerwon¹ Chmurê.

- Obawia siê pan utraty stopnia? - O co panu chodzi?

Gdybym ja kierowa³ tym piknikiem...

powiadomi³bym Taylora, ¿e to miejsce œmierdzi.

Ale nie dowodzi pan, wiêc proszê wykonywaæ rozkazy...

albo bêdzie pan czyœci³ mu³y. Jasne?

Tak jest, sir.

Pañscy ludzie przez ca³y czas maj¹ byæ do dyspozycji in¿ynierów.

Czy to wszystko, sir?

Nie... niech pan podzieli ludzi, czêœæ odpoczywa, reszta pracuje.

- Czy teraz, to ju¿ wszystko, sir? - Tak, wszystko.

Przepraszam, kapitanie.

Mamy zamiar wyjechaæ.

- Nie powiem: dziêkujê. - Nie musi pan.

Nic nie jesteœmy sobie winni.

Co teraz zrobisz? Wrócisz do swojej wioski Siuksów?

Zgadza siê.

Pamiêtasz, co ci mówi³em o Nolanie?

Tak, ale... nie czujê siê tak zraniony, jak on.

- Mam nadziejê. - Dziêkujê.

- Wystarczy wam zapasów? - Tak, mamy wszystko.

No, có¿...

Dziêkujê, kapitanie.

Transport drewna zosta³ zaatakowany!

Zginê³o szeœciu cywilów i trzech ¿o³nierzy.

To by³a du¿a grupa Indian.

Wys³ane sygna³y dymne nie powstrzyma³y ich od strzelania.

Przecie¿ odczytali te sygna³y. Jak mamy im ufaæ?

WleŸliœmy im prosto w rêce.

Nie zaczynaj wojny z powodu mojej œmierci.

Nie ruszaj siê.

Na co czekasz?

Zdejmuj mokasyny.

Wstawaj.

Bêdziesz mia³ szansê. Ruszaj.

- Z³ama³eœ regu³y wyœcigu. - O co ci chodzi?

Da³em mu szansê wyœcigu o ¿ycie.

Przyniós³ wam wstyd zabijaj¹c tych Amerykanów.

- Buduj¹ fort we w³aœciwym miejscu? - Tak.

Biorê pe³n¹ odpowiedzialnoœæ za zmianê miejsca budowy.

Jeœli zbudujemy fort tutaj, ka¿dy poci¹g wpadnie w zasadzkê.

Chcecie zbudowaæ fort...

czy w³asny grób?

Dajê wam piêæ minut do namys³u.

Nic nie widzia³em. Droga wolna.

- Podjedziemy jeszcze z osiem kilometrów. - Tak jest, sir.

Ruszaæ!

Jestem zaskoczony, ¿e wszyscy pos³uchali Driscolla.

- To od pocz¹tku by³ ich plan. - Jaki plan?

Oddzieliæ nas od bizonów i zag³odziæ na œmieræ.

Myœlisz, ¿e zabicie ich wszystko rozwi¹¿e?

To by³oby ostrze¿enie dla innych.

A ty... co o tym s¹dzisz?

Bêdziesz zabija³ Amerykanów jeœli bêdziemy walczyæ?

Jak wejd¹ na nasze tereny ³owieckie, trzeba ich bêdzie powstrzymaæ.

- Tak, ale czy bêdziesz ich zabija³? - Jestem Siuksem.

Naprawdê?

Powinniœmy ich zaatakowaæ pierwsi.

Masz dwie ojczyzny...

i nie potrafisz zabijaæ Amerykanów.

Czy bêdziesz zabija³, czy nie, jako Siuks zawsze bêdziesz nieszczêœliwy.

Cz³owiek musi ¿yæ w zgodzie ze swoim sumieniem.

W moim sercu nigdy nie by³eœ Siuksem.

Dla nas wszystkich te¿ nigdy nim nie by³eœ.

- Zaakceptowano mnie jako wojownika. - Ale nigdy nie stan¹³eœ przed wyzwaniem.

Urodzi³eœ siê jako Amerykanin.

I takim te¿ umrzesz.

Umrê jako Siuks.

Nigdy wczeœniej nie mieliœmy dowódcy szukaj¹cego walki.

Ani takiego, który jej unika³.

Musieli mieæ dobry powód, nie awansuj¹c pana wy¿ej porucznika.

Powinienem ju¿ mieæ w³asn¹ kompaniê, ale mi jej odmówiono.

Jednak podczas tej wyprawy sam los awansowa³ mnie na kapitana.

Naturalna os³ona z trzech stron. Flanki i ty³y zabezpieczone.

Mog¹ nas zaatakowaæ tylko z jednej strony...

- Jesteœmy poza uzgodnionym korytarzem. - To prywatna wycieczka.

Spójrz tylko na okolicê.

Jest woda i drewno mo¿na sp³awiaæ.

A co powie pu³kownik Taylor, gdy dowie siê, ¿e budujemy tutaj?

Wszystko bêdzie dobrze, Stockwell. A wiesz, dlaczego?

Bo to, co robiê, jest s³uszne.

Mamy tu idealn¹ pozycjê obronn¹.

Wszyscy ludzie s¹ razem, tworz¹ du¿y oddzia³.

To daje nam si³ê.

Ten rebeliant znów tu jest.

- Jest sam? - Tak.

Kapralu.

Masz piêæ minut na przekazanie fortu plemieniu Siuksów.

Trent!

- Widzisz jakichœ Siuksów? - Nie, sir.

Nikogo nie widaæ.

Chocia¿ ich nie widzi, to oni go obserwuj¹.

Znowu marzy ci siê jakaœ rebelia.

Mówiê w imieniu Siuksów, a nie Konfederacji.

A co bêdzie, jeœli siê poddamy?

Wrócicie pod eskort¹ do pu³kownika Taylora.

Mo¿e jeszcze mamy graæ "Dixie" gdy bêdziecie paliæ fort?

Nie jesteœmy pod Appomattox, poruczniku.

Masz cztery minuty... aby opuœciæ flagê.

Nie opuszczam flagi ani przed rebeliantem, ani przed wrogiem.

Wracaj i zapal sobie fajkê pokoju.

Przestañ wreszcie bawiæ siê w ¿o³nierzyka...

i pozwól ludziom ocaliæ skalpy.

Dam ci tak¹ sam¹ szansê, jak¹ Grant da³ Lee.

Masz 60 sekund, by odjechaæ poza zasiêg strza³u.

Mo¿ecie pos³uchaæ jednego z dwóch ludzi.

Pierwszym jestem ja, a drugim Driscoll.

Ja mówiê wam, ¿ebyœcie natychmiast odjechali...

a ocalicie skalpy.

Jeœli pos³uchacie Driscolla, pozbêdziecie siê skalpów...

najpóŸniej jutro rano.

- Przyjecha³ tu z bia³¹ flag¹. - Powiesiæ go.

- Za co? - Za zdradê.

Obserwator nie ¿yje. Zast¹piæ go!

Johnson, pomó¿ mi.

IdŸ do piek³a!

Za z³amanie regu³ wyœcigu...

zachowa³em ciê przy ¿yciu dla tej ceremonii.

Siuks zniesie widok Amerykanina skalpowanego ¿ywcem.

Ale nie Amerykanin.

Mieli prawo, ale nie tak. Ka¿dy z nich móg³by byæ katem.

Oni? Powiedzia³eœ "oni".

Nie powiedzia³aœ "my mieliœmy prawo".

To jest twoja flaga.

- To nie moja flaga. - Czy to nie flaga twego plemienia?

Wiêc jak?

Tak.

Wiêc to twoja flaga.

/Kapitulacja Lee /nie by³a œmierci¹ Po³udnia...

/ale narodzinami /Stanów Zjednoczonych.

Koniec tej historii mo¿esz napisaæ tylko TY

T³umaczenie i napisy: bbszj@o2.pl

OdwiedŸ www.NAPISY.info

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.