All language subtitles for All Those Things We Never Said.S01E06

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional) Download
co Corsican
hr Croatian
cs Czech
da Danish
nl Dutch
en English
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese Download
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soranî)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian Download
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish Download
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish Download
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

Nie ma cię tu. Umarłeś.

Zgadza się. Jestem prototypem.

Tomas żyje. Odpiszesz mu?

Po dwudziestu latach? Na pewno założył rodzinę...

Nic nie wiesz o jego życiu. Nie jest za późno.

Dziennikarstwo było jego powołaniem.

Jeśli myślisz, że porzucę Adama dla ducha, bardzo się mylisz.

Adam chyba coś podejrzewa.

- Co? - Z kim jesteś?

Z nikim.

Spójrz! Jürgen Knapp.

- Jego przyjaciel. - Odwiedźmy go.

Julia Saurel.

Proszę powiedzieć, że wyjechałem.

Pan Ullmann do pana.

- Lecisz do Somalii. - Nareszcie!

Nie wiem, co tu robimy. Po co to wszystko?

Żebym pamiętał, że wybrałem właściwy moment na śmierć.

Berlin, rok 1990

Znikamy!

Co z tobą?

Wydaje mi się, że to facet ze Stasi.

Widzisz? Zrzucili mundury.

Stracili władzę, ale ani krzty ze swojej arogancji.

Ci dranie wsiąkają w Berlin.

Po upadku Muru wymyślają sobie nową przeszłość.

I działają dalej zupełnie bezkarni, cierpliwie czekając,

aż zapomnimy o ich zbrodniach.

Nie mogę tu siedzieć i udawać, że nic się nie stało.

Muszą zapłacić!

Stasi!

Won!

Precz stąd!

Występują:

Muzyka

WSZYSTKO, CZEGO NIE ZDĄŻYLIŚMY POWIEDZIEĆ

Scenariusz

Reżyseria

Nowa kurtka? Zachodnia?

Odczep się.

Mur rzucał też cień na Zachód. Nie ukradłem jej.

Ale z mojej strony było więzienie.

Dziękuję.

Przepraszam.

Nie zapomniałem...

Daj spokój! Jeden z nas musiał zostać, żeby drugi mógł uciec.

Losowaliśmy.

I przegrałem. Mogło być na odwrót.

Zresztą wiesz, że nie zostawiłbym babci.

Nie wiem, jak wytrzymałeś. Ja bym nie mógł.

Dzięki.

Nie miałem wyboru.

Ile osób współpracowało z reżimem?

30 procent, może więcej.

Skąd wiesz?

Pracowałeś dla Stasi?

Żartowałem.

- Głupi jesteś? - To żart.

Spokojnie.

Patrz. To Knapp, jestem pewna.

Tak, proszę pana?

Wernisaż "Der Berliner" w Stiftung Brandenburger.

Proponuję wejściówkę na jutro...

Za kwadrans?

Tak, naturalnie, panie Saurel, oddzwonię jak najpilniej!

Psiakrew!

Znów się zacznie.

Nie wiem, jak panu dziękować. Cudowna suknia.

Czyni pani honor krawcowi.

Pasuje pani znacznie lepiej niż pani hrabinie.

Tylko błagam, proszę nie poplamić.

Drogi Hans, jak zawsze najlepszy.

Starzeję się, panie Saurel.

Proszę się starzeć jak najdłużej.

Po co ukrywasz, że ci ze mną dobrze?

Mężczyźni, którzy sztukują swoją samotność

związkami bez zobowiązań, szepcący miłosne słowa,

w których brak miłości, kiedyś zlękną się spojrzenia.

Co to za spojrzenie?

Jest w nim iskierka, która mówi, jak bardzo tęsknimy za błahostkami.

Jakimi?

Na przykład za urlopem.

Albo za planem dla dwojga.

A jeśli rzuci nam się w oczy wózek spacerowy na ulicy, już po nas.

Ujrzałbym to spojrzenie za twoimi okularami?

Nie bądź banalny. Po prostu bolą mnie oczy.

Dlaczego mi to mówisz?

Kiedy zamierzasz mi powiedzieć, że wyjeżdżasz?

Teraz czy po następnym piwie?

Skąd wiesz, że wypiję jeszcze jedno?

Pracujemy razem dwa lata. Wiem, jak działasz.

Dobrze. Jutro wylatuję.

Właśnie się dowiedziałem.

Długo zostaniesz w Berlinie?

Knapp woli, żebym leciał prosto do Mogadiszu.

Reagujesz na pstryknięcie palców jak jego piesek?

Informacja nie czeka. I tak straciliśmy dużo czasu.

Z jego winy.

A ty wyświadczasz mu przysługę. Napędzasz jego karierę.

Nagrody możesz zdobywać bez niego.

O co ci chodzi, pomijając dowalanie Knappowi?

Odtrącasz tych, którzy cię kochają.

Powiedz mu, że nie wysyła się człowieka do Somalii,

nie dając mu pożegnać się z bliskimi.

Zwłaszcza gdy nie wiadomo, kiedy ten ktoś wróci.

Wiesz co? Masz słuszność.

Co robisz?

Piszę do Knappa, że wracam do Berlina.

Uwierzę ci, jak to wyślesz.

Kochanie, mam nadzieję, że u ciebie wszystko dobrze.

Mam ci wiele do opowiedzenia. O ile kiedyś wrócisz, Robert.

Dalej powinno być luźno.

Już niedaleko.

Stary, nie mogę codziennie chodzić z tobą na kolację.

Żyję swoim życiem. Masz chyba przyjaciół?

Chociaż jednego?

Więc wynajmij sobie.

To nie to samo. Z tobą czuję się bliżej Julii.

Dobrze, ale to ostatni raz.

Ja stawiam, dla uczczenia odzyskanej wolności,

wybieraj, na co masz ochotę.

- Nie jestem głodny. - Jeszcze lepiej.

Rozchmurz się! Przyprawisz mnie o chandrę!

"Niewiasta wietrzna istota i jedynie kpom z tym zgryzota".

- Co? - To słowa Franciszka I.

Poznałem Julię na placu Franciszka I.

Jechała na rowerze.

Z placu Victora Hugo też macie wspomnienia?

Nie, czemu?

Bo "jutro o świtaniu, gdy pola jaśnieją, odejdę...".

To śmieszne, jestem nikim.

Niebywałe! Co za tupet!

Powiedział, że jest jedna jedyna!

Kto?

Von Stauffer, krawiec!

Jacques, pośpiesz się! Tylko spójrz!

Wyglądasz w niej bosko. Powinszuj von Staufferowi.

- Julio! - Knapp?

Nie widziałem cię na liście, wyszedłbym na powitanie.

- Nie dostałeś wiadomości? - Przyjechałem prosto z lotniska.

Nie umiesz kłamać. Wiem, co mówię.

Od dwudziestu lat nie było o tobie wieści.

Nie wiedziałem, że to ty.

Od osiemnastu.

Ile znasz Julii Saurel?

Nie pamiętałem nazwiska. Nie skojarzyłem.

Jestem szefem działu zagranicznego,

wciąż mnie nachodzą nieudacznicy z rzekomymi sensacjami.

Muszę odsiewać, rozumiesz.

Tak?

Co robisz w Berlinie?

Zdjęcie w stylu Tomasa.

Tak, ale Tomas nie jest już dziennikarzem.

Wyjechał dawno temu.

Gdzie mieszka?

W Hiszpanii, z żoną.

Niestety, straciliśmy ze sobą kontakt.

- Pokłóciliście się? - Nie, nic z tych rzeczy.

Robiłem wszystko, żeby mu pomóc.

Przyjąłem go do redakcji, powierzałem mu reportaże,

ważne tematy, ale... Afganistan go złamał.

Inny człowiek.

Ale wiesz to, jak sądzę?

Nie, nie wiedziałam.

Prowadzi z żoną restaurację.

Trudno uwierzyć. Jadł tylko z konieczności.

Wiem, kto by pomyślał?

Niemniej... jest szczęśliwy.

To najważniejsze, prawda?

Tak.

Wybacz, muszę zająć się gośćmi.

Następnym razem uprzedź, pójdziemy na obiad.

Jesteś tu służbowo?

Trzymaj się, Knapp. Zmieniłeś się.

Niesamowite, jaki potrafisz być nieobecny.

Chociaż tu jesteś.

Pani ubrana?

Tak, proszę.

Czy wernisaż sprostał pani oczekiwaniom?

Szczerze mówiąc, nie wiem, czego oczekiwałam.

I czego tam szukałam.

Rozumiem.

Ta podróż, hotel, Berlin, całe to zbędne zamieszanie...

Nie wiem, co panią trapi i to nie moja sprawa,

ale pani ojciec z pewnością panią pocieszy.

Rozumiecie się.

Tak? Z pewnością, jeśli chodzi o rujnowanie życia innym.

Mój ojciec ma wiele talentów, ale nie umie słuchać.

Pozwolę sobie powiedzieć, że pani mnie zaskakuje.

Człowiek, któremu miałem przyjemność wielokrotnie służyć,

jest zawsze niezwykle życzliwy.

Owszem, dla innych. Ze mną było inaczej.

Onieśmielenie bywa często więzieniem uczuć.

Musi pani wiedzieć, że w trakcie każdego pobytu

wspomina o pani z błyszczącymi oczyma.

Nigdy nie omieszkał pani pochwalić.

Pamiętam nawet, jak pewnego wieczoru,

po radosnej degustacji starych koniaków

powtarzał każdemu, kto chciał słuchać:

"moja córka to jedyne, co mi się naprawdę udało".

A zbudował imperium!

Skoro uważa panią za swój największy sukces,

musi pani być rzeczywiście niezwykła.

Niezwykła, jasne.

Chociaż... jeśli się spojrzy na to pod odpowiednim kątem,

moje życie jest niezwykle popaprane.

Związek w rozsypce, ciągłe kłamstwa,

praca leży i kwiczy, a wszystko to przez niego.

Niezwykły bałagan, prawda?

A do tego ja jestem tak samo winna.

Wystarczyło go nie posłuchać.

Cóż, pójdę do niego.

Pewnie już śpi, był bardzo zmęczony.

Najwyraźniej odzyskał siły.

Przed chwilą posłałem mu jedzenie.

Ojciec zamówił kolację?

Dziękuję.

To dla ciebie. Pomyślałem, że będziesz głodna.

Widziałem w telewizji, jak wchodzisz po schodach.

Wyglądałaś bosko w tej sukni. Pasuje ci elegancja.

Teraz żałuję, że z tobą nie poszedłem.

Byłbym dumny idąc z tobą pod ramię.

Rozmawiałaś z Knappem?

Tak. Miałam rację, Tomas jest żonaty.

Ty też się nie mylisz, nie jest już dziennikarzem.

A smucisz się, bo porzucił zawód?

W każdym razie dzięki za kolację.

Drobnostka.

Madryt, dzień piąty

Dwie sprawy.

Pierwsza: jesteś nagi.

To, co mi się podoba, niekoniecznie zachwyci sąsiadów.

A druga?

Nie mamy już kawy.

To kłopot.

Zamierzasz się dąsać o mój wyjazd?

Wiem, co w tobie najbardziej lubię.

Zawsze się domyślisz, co należy powiedzieć.

Nie psujmy tego dnia.

Jasne, oczywiście!

Udawajmy, że nic się nie dzieje. Zjedz rogaliki,

wrócimy, pokochamy się, weźmiemy prysznic,

dopakujesz torbę, dostanę buzi

i znikniesz na parę miesięcy albo na zawsze.

Leć ze mną do Berlina.

Jestem korespondentką w Madrycie.

Spędzisz noc u mnie, a rano wrócisz.

Pożegnamy się na lotnisku.

Pożegnania na lotnisku...

Nie zaszkodziłoby ci pojawić się w redakcji.

Pij kawę, bo wystygnie.

Dziękuję.

Normannenstrasse 20, proszę.

Daj swoją kosmetyczkę.

Po co?

Włożę ci do torby.

Mogę to zrobić sam.

Byle jak.

Nie będzie mnie w Somalii, żeby ci prasować.

Prasowałaś mi kiedyś?

Nie. Ale mogłabym.

Zdecydowałaś się?

Czy cię rzucić dziś, czy jutro?

Wygrałeś dzień zawieszenia.

Przypomnę naszemu szefowi o swoim istnieniu.

Bez związku z twoim wyjazdem, czysty przypadek.

Dziękuj szczęśliwej gwieździe,

że dostaniesz jeszcze jedną noc ze mną.

Dzień dobry, gdzie jest sala udostępnień?

Na trzecim piętrze.

Bałem się, że reżim znów zamknie granice i uwięzi cię.

Że rozdzieli nas na zawsze.

Nie z twojego wyboru,

lecz z woli dyktatury.

Masz prawo mnie za to winić, poczuwam się do odpowiedzialności.

Tekst: Grzegorz Schiller

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.