Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Corsican
Croatian
Czech
Danish
Dutch
English
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Italian
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Polish
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
Nie ma cię tu. Umarłeś.
Zgadza się. Jestem prototypem.
Tomas żyje. Odpiszesz mu?
Po dwudziestu latach? Na pewno założył rodzinę...
Nic nie wiesz o jego życiu. Nie jest za późno.
Dziennikarstwo było jego powołaniem.
Jeśli myślisz, że porzucę Adama dla ducha, bardzo się mylisz.
Adam chyba coś podejrzewa.
- Co? - Z kim jesteś?
Z nikim.
Spójrz! Jürgen Knapp.
- Jego przyjaciel. - Odwiedźmy go.
Julia Saurel.
Proszę powiedzieć, że wyjechałem.
Pan Ullmann do pana.
- Lecisz do Somalii. - Nareszcie!
Nie wiem, co tu robimy. Po co to wszystko?
Żebym pamiętał, że wybrałem właściwy moment na śmierć.
Berlin, rok 1990
Znikamy!
Co z tobą?
Wydaje mi się, że to facet ze Stasi.
Widzisz? Zrzucili mundury.
Stracili władzę, ale ani krzty ze swojej arogancji.
Ci dranie wsiąkają w Berlin.
Po upadku Muru wymyślają sobie nową przeszłość.
I działają dalej zupełnie bezkarni, cierpliwie czekając,
aż zapomnimy o ich zbrodniach.
Nie mogę tu siedzieć i udawać, że nic się nie stało.
Muszą zapłacić!
Stasi!
Won!
Precz stąd!
Występują:
Muzyka
WSZYSTKO, CZEGO NIE ZDĄŻYLIŚMY POWIEDZIEĆ
Scenariusz
Reżyseria
Nowa kurtka? Zachodnia?
Odczep się.
Mur rzucał też cień na Zachód. Nie ukradłem jej.
Ale z mojej strony było więzienie.
Dziękuję.
Przepraszam.
Nie zapomniałem...
Daj spokój! Jeden z nas musiał zostać, żeby drugi mógł uciec.
Losowaliśmy.
I przegrałem. Mogło być na odwrót.
Zresztą wiesz, że nie zostawiłbym babci.
Nie wiem, jak wytrzymałeś. Ja bym nie mógł.
Dzięki.
Nie miałem wyboru.
Ile osób współpracowało z reżimem?
30 procent, może więcej.
Skąd wiesz?
Pracowałeś dla Stasi?
Żartowałem.
- Głupi jesteś? - To żart.
Spokojnie.
Patrz. To Knapp, jestem pewna.
Tak, proszę pana?
Wernisaż "Der Berliner" w Stiftung Brandenburger.
Proponuję wejściówkę na jutro...
Za kwadrans?
Tak, naturalnie, panie Saurel, oddzwonię jak najpilniej!
Psiakrew!
Znów się zacznie.
Nie wiem, jak panu dziękować. Cudowna suknia.
Czyni pani honor krawcowi.
Pasuje pani znacznie lepiej niż pani hrabinie.
Tylko błagam, proszę nie poplamić.
Drogi Hans, jak zawsze najlepszy.
Starzeję się, panie Saurel.
Proszę się starzeć jak najdłużej.
Po co ukrywasz, że ci ze mną dobrze?
Mężczyźni, którzy sztukują swoją samotność
związkami bez zobowiązań, szepcący miłosne słowa,
w których brak miłości, kiedyś zlękną się spojrzenia.
Co to za spojrzenie?
Jest w nim iskierka, która mówi, jak bardzo tęsknimy za błahostkami.
Jakimi?
Na przykład za urlopem.
Albo za planem dla dwojga.
A jeśli rzuci nam się w oczy wózek spacerowy na ulicy, już po nas.
Ujrzałbym to spojrzenie za twoimi okularami?
Nie bądź banalny. Po prostu bolą mnie oczy.
Dlaczego mi to mówisz?
Kiedy zamierzasz mi powiedzieć, że wyjeżdżasz?
Teraz czy po następnym piwie?
Skąd wiesz, że wypiję jeszcze jedno?
Pracujemy razem dwa lata. Wiem, jak działasz.
Dobrze. Jutro wylatuję.
Właśnie się dowiedziałem.
Długo zostaniesz w Berlinie?
Knapp woli, żebym leciał prosto do Mogadiszu.
Reagujesz na pstryknięcie palców jak jego piesek?
Informacja nie czeka. I tak straciliśmy dużo czasu.
Z jego winy.
A ty wyświadczasz mu przysługę. Napędzasz jego karierę.
Nagrody możesz zdobywać bez niego.
O co ci chodzi, pomijając dowalanie Knappowi?
Odtrącasz tych, którzy cię kochają.
Powiedz mu, że nie wysyła się człowieka do Somalii,
nie dając mu pożegnać się z bliskimi.
Zwłaszcza gdy nie wiadomo, kiedy ten ktoś wróci.
Wiesz co? Masz słuszność.
Co robisz?
Piszę do Knappa, że wracam do Berlina.
Uwierzę ci, jak to wyślesz.
Kochanie, mam nadzieję, że u ciebie wszystko dobrze.
Mam ci wiele do opowiedzenia. O ile kiedyś wrócisz, Robert.
Dalej powinno być luźno.
Już niedaleko.
Stary, nie mogę codziennie chodzić z tobą na kolację.
Żyję swoim życiem. Masz chyba przyjaciół?
Chociaż jednego?
Więc wynajmij sobie.
To nie to samo. Z tobą czuję się bliżej Julii.
Dobrze, ale to ostatni raz.
Ja stawiam, dla uczczenia odzyskanej wolności,
wybieraj, na co masz ochotę.
- Nie jestem głodny. - Jeszcze lepiej.
Rozchmurz się! Przyprawisz mnie o chandrę!
"Niewiasta wietrzna istota i jedynie kpom z tym zgryzota".
- Co? - To słowa Franciszka I.
Poznałem Julię na placu Franciszka I.
Jechała na rowerze.
Z placu Victora Hugo też macie wspomnienia?
Nie, czemu?
Bo "jutro o świtaniu, gdy pola jaśnieją, odejdę...".
To śmieszne, jestem nikim.
Niebywałe! Co za tupet!
Powiedział, że jest jedna jedyna!
Kto?
Von Stauffer, krawiec!
Jacques, pośpiesz się! Tylko spójrz!
Wyglądasz w niej bosko. Powinszuj von Staufferowi.
- Julio! - Knapp?
Nie widziałem cię na liście, wyszedłbym na powitanie.
- Nie dostałeś wiadomości? - Przyjechałem prosto z lotniska.
Nie umiesz kłamać. Wiem, co mówię.
Od dwudziestu lat nie było o tobie wieści.
Nie wiedziałem, że to ty.
Od osiemnastu.
Ile znasz Julii Saurel?
Nie pamiętałem nazwiska. Nie skojarzyłem.
Jestem szefem działu zagranicznego,
wciąż mnie nachodzą nieudacznicy z rzekomymi sensacjami.
Muszę odsiewać, rozumiesz.
Tak?
Co robisz w Berlinie?
Zdjęcie w stylu Tomasa.
Tak, ale Tomas nie jest już dziennikarzem.
Wyjechał dawno temu.
Gdzie mieszka?
W Hiszpanii, z żoną.
Niestety, straciliśmy ze sobą kontakt.
- Pokłóciliście się? - Nie, nic z tych rzeczy.
Robiłem wszystko, żeby mu pomóc.
Przyjąłem go do redakcji, powierzałem mu reportaże,
ważne tematy, ale... Afganistan go złamał.
Inny człowiek.
Ale wiesz to, jak sądzę?
Nie, nie wiedziałam.
Prowadzi z żoną restaurację.
Trudno uwierzyć. Jadł tylko z konieczności.
Wiem, kto by pomyślał?
Niemniej... jest szczęśliwy.
To najważniejsze, prawda?
Tak.
Wybacz, muszę zająć się gośćmi.
Następnym razem uprzedź, pójdziemy na obiad.
Jesteś tu służbowo?
Trzymaj się, Knapp. Zmieniłeś się.
Niesamowite, jaki potrafisz być nieobecny.
Chociaż tu jesteś.
Pani ubrana?
Tak, proszę.
Czy wernisaż sprostał pani oczekiwaniom?
Szczerze mówiąc, nie wiem, czego oczekiwałam.
I czego tam szukałam.
Rozumiem.
Ta podróż, hotel, Berlin, całe to zbędne zamieszanie...
Nie wiem, co panią trapi i to nie moja sprawa,
ale pani ojciec z pewnością panią pocieszy.
Rozumiecie się.
Tak? Z pewnością, jeśli chodzi o rujnowanie życia innym.
Mój ojciec ma wiele talentów, ale nie umie słuchać.
Pozwolę sobie powiedzieć, że pani mnie zaskakuje.
Człowiek, któremu miałem przyjemność wielokrotnie służyć,
jest zawsze niezwykle życzliwy.
Owszem, dla innych. Ze mną było inaczej.
Onieśmielenie bywa często więzieniem uczuć.
Musi pani wiedzieć, że w trakcie każdego pobytu
wspomina o pani z błyszczącymi oczyma.
Nigdy nie omieszkał pani pochwalić.
Pamiętam nawet, jak pewnego wieczoru,
po radosnej degustacji starych koniaków
powtarzał każdemu, kto chciał słuchać:
"moja córka to jedyne, co mi się naprawdę udało".
A zbudował imperium!
Skoro uważa panią za swój największy sukces,
musi pani być rzeczywiście niezwykła.
Niezwykła, jasne.
Chociaż... jeśli się spojrzy na to pod odpowiednim kątem,
moje życie jest niezwykle popaprane.
Związek w rozsypce, ciągłe kłamstwa,
praca leży i kwiczy, a wszystko to przez niego.
Niezwykły bałagan, prawda?
A do tego ja jestem tak samo winna.
Wystarczyło go nie posłuchać.
Cóż, pójdę do niego.
Pewnie już śpi, był bardzo zmęczony.
Najwyraźniej odzyskał siły.
Przed chwilą posłałem mu jedzenie.
Ojciec zamówił kolację?
Dziękuję.
To dla ciebie. Pomyślałem, że będziesz głodna.
Widziałem w telewizji, jak wchodzisz po schodach.
Wyglądałaś bosko w tej sukni. Pasuje ci elegancja.
Teraz żałuję, że z tobą nie poszedłem.
Byłbym dumny idąc z tobą pod ramię.
Rozmawiałaś z Knappem?
Tak. Miałam rację, Tomas jest żonaty.
Ty też się nie mylisz, nie jest już dziennikarzem.
A smucisz się, bo porzucił zawód?
W każdym razie dzięki za kolację.
Drobnostka.
Madryt, dzień piąty
Dwie sprawy.
Pierwsza: jesteś nagi.
To, co mi się podoba, niekoniecznie zachwyci sąsiadów.
A druga?
Nie mamy już kawy.
To kłopot.
Zamierzasz się dąsać o mój wyjazd?
Wiem, co w tobie najbardziej lubię.
Zawsze się domyślisz, co należy powiedzieć.
Nie psujmy tego dnia.
Jasne, oczywiście!
Udawajmy, że nic się nie dzieje. Zjedz rogaliki,
wrócimy, pokochamy się, weźmiemy prysznic,
dopakujesz torbę, dostanę buzi
i znikniesz na parę miesięcy albo na zawsze.
Leć ze mną do Berlina.
Jestem korespondentką w Madrycie.
Spędzisz noc u mnie, a rano wrócisz.
Pożegnamy się na lotnisku.
Pożegnania na lotnisku...
Nie zaszkodziłoby ci pojawić się w redakcji.
Pij kawę, bo wystygnie.
Dziękuję.
Normannenstrasse 20, proszę.
Daj swoją kosmetyczkę.
Po co?
Włożę ci do torby.
Mogę to zrobić sam.
Byle jak.
Nie będzie mnie w Somalii, żeby ci prasować.
Prasowałaś mi kiedyś?
Nie. Ale mogłabym.
Zdecydowałaś się?
Czy cię rzucić dziś, czy jutro?
Wygrałeś dzień zawieszenia.
Przypomnę naszemu szefowi o swoim istnieniu.
Bez związku z twoim wyjazdem, czysty przypadek.
Dziękuj szczęśliwej gwieździe,
że dostaniesz jeszcze jedną noc ze mną.
Dzień dobry, gdzie jest sala udostępnień?
Na trzecim piętrze.
Bałem się, że reżim znów zamknie granice i uwięzi cię.
Że rozdzieli nas na zawsze.
Nie z twojego wyboru,
lecz z woli dyktatury.
Masz prawo mnie za to winić, poczuwam się do odpowiedzialności.
Tekst: Grzegorz Schiller
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.