Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Croatian
Czech
Danish
Dutch
English
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Italian
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Polish
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
Nie ma cię tu. Umarłeś.
Zgadza się. Zainwestowałem w firmę wytwarzającą androidy.
- Jestem prototypem. - Bez jaj.
Wykorzystujesz moją śmierć!
Sześć dni wyłącznie dla nas. Będziemy sobie mówić wszystko.
Powinienem go znać?
Ogłuszyłeś go, kiedy przyjechałeś do Berlina,
żeby wyrwać mnie z jego objęć!
Miałaś 18 lat. Pojechałaś do Berlina Wschodniego, martwiłem się.
Nic mi nie groziło. Kochałam Tomasa.
Wracamy do Adama. Gdyby nie ja, wyszłabyś za niego.
- Wie, że jestem w Brugii? - Nie umiem kłamać.
Wydaje mi się, że Tomas nie do końca umarł.
Może jeszcze poszydełkujesz?
- Daj mój telefon. - Poproś.
Powinni zakazać telefonowania za kierownicą.
I wszystkiego innego!
Znikania dzień po ślubie również!
Wyjazdów bez wyjaśnienia, porzucenia narzeczonego!
I przyjaciela, drużby! Tego nie powinni zakazać?
A samotna podróż poślubna? Czy to nie powinno być karane?
Patrz na drogę! Zabijesz nas!
Występują
Muzyka
WSZYSTKO, CZEGO NIE ZDĄŻYLIŚMY POWIEDZIEĆ
Scenariusz
Reżyseria
Brugia, rok 2005, dzień drugi
Co rozumiesz przez słowa "nie do końca umarł"?
Telefon dzwoni.
Właściwszym sformułowaniem byłoby "wciąż żyje".
Co ty wygadujesz? Skąd miałbyś to wiedzieć?
Umarli nie piszą listów.
O tym nie pomyślałem.
Mógłbym skreślić parę słów, to by było niebanalne.
Jaki list?
Napisał go po swoim wypadku. Stempel z Berlina.
Z jego nazwiskiem na odwrocie koperty.
Nie dostałam listu od Tomasa.
Wyprowadziłaś się, nie zostawiając adresu!
Jak miałem cię odnaleźć?
Dopisz to do listy.
Jakiej listy?
Powodów, z których mnie nienawidziłaś.
Mieliśmy nie używać czasu przeszłego.
Zmień go na teraźniejszy.
Nie dąsaj się. Minęło 20 lat.
I przez tyle czasu nie znalazłeś sposobności,
żeby mi o tym wspomnieć?
Przyznaj, że było mało okazji.
I nigdy mnie nie słuchałaś. Jak teraz, najlepszy dowód.
Po co miałem się bawić w listonosza?
Po to, żeby mi oddać list.
Żyłaś w kawalerce z tym szatynem z teatru.
Zarzuciłabyś mi, że chcę was poróżnić.
Szybko go spławiłaś,
żeby związać się z gościem od bohomazów w Halach.
Też nie przetrwał,
bo wyprowadziłaś się i rzuciłaś pracę.
Skąd o tym wiesz?
Ciebie nie ciekawiło moje życie,
a ja robiłem wszystko, żeby śledzić twoje.
Otworzyłeś go?
List? Nigdy bym sobie na to nie pozwolił!
Zachowałeś go?
Jest tutaj.
Oddałbym ci go przed końcem podróży.
Co znaczy "śladami ojca"? On nie żyje.
Właśnie dlatego.
Do Brugii!
Jakże odległej dla tych, którzy żegnają się z życiem...
Julio, poznaj, proszę, powód tak długiego milczenia...
Afganistan, rok 1990
To był najpiękniejszy dzień w moim życiu.
Oczywiście po tym, kiedy cię pierwszy raz zobaczyłem.
Szliśmy doliną Pandższir.
Przeprowadziłem wywiad z komendantem Masudem.
Ja, dziecko Berlina Wschodniego reporterem w Pandższirze!
Wyobrażasz sobie?
Ale jeszcze większym szczęściem przepełniało mnie to,
że jestem godny twojej miłości.
Wracałem już do Berlina.
Na tej kamienistej równinie myślałem tylko o tobie.
Był piękny dzień.
Zostawili mnie, myśleli, że nie żyję.
Zawdzięczam życie tym, którzy mnie znaleźli.
Lekarz nie wiedział, czy odzyskam wzrok,
a co dopiero władzę w nogach.
Przeleżałem nieprzytomny kilka tygodni.
Wszyscy ci obcy ludzie dbali o mnie tak,
jakby dbali o swoich.
Długo nie miałem dość sił, by pisać.
Towarzyszyłaś mi nocami,
nie było dnia, żebym nie myślał o tobie.
11 miesięcy później
Knapp w końcu zwęszył mój ślad.
Idiota, obwiniał się, że mnie tam wysłał,
a przecież sam o to błagałem.
Ty wiesz, dlaczego.
Nie, nic jej nie mów. Sam jej opowiem, co przeżyłem.
Dlaczego nie zawiadomiłeś nas wcześniej?
Myśleliśmy, że nie żyjesz.
Telefon nie działa.
To dla mnie za dużo.
Nie mogłem.
Nie mogłem.
Muszę się najpierw dowiedzieć, kim jestem.
Po roku tutaj już nie wiem.
Muszę wiedzieć, czy jestem tym, którego pokochała.
I?
Nie możesz kazać jej dłużej czekać!
Wiem.
Zawsze była taka opiekuńcza.
Taka czuła.
Boję się, że już mnie opłakała.
Że ją stracę.
Że kogoś pozna.
Powinieneś ją zapytać. Nie odkładaj tego.
Już wystarczy.
Wiem.
Piszę do niej wciąż od nowa list, którego nie potrafię wysłać.
Mogę?
Julio, jak mam myśleć,
że mogłabyś kochać kogoś, kim się stałem?
Ten, którego znałaś, od dawna nie żyje.
Nie wiń za naszą rozłąkę ani wojny, ani swojego ojca.
Chociaż miałem do niego ogromny żal...
Gdzie ona jest? Przepraszam!
Chodź!
- Puść mnie! - Idź!
- Tomas! - Milcz!
Nareszcie wracam.
Wyślę ten list zaraz po przyjeździe do Berlina.
Dołączę ci bilet lotniczy.
Gdybyś jeszcze chciała do mnie przylecieć.
Tyle miesięcy bez żadnej wiadomości.
Bardzo długo, przynajmniej dla mnie.
Ale dziś wiesz, chociaż dlaczego.
Będę na ciebie czekać na lotnisku w każdy ostatni dzień miesiąca.
Zrozumiem, jeśli nie przylecisz.
Cokolwiek postanowisz, nigdy nie będę miał ci za złe.
Wiedz tylko, że znajomość z tobą
to najpiękniejsze, co mnie spotkało.
Utracić cię byłoby potwornością, ale w ogóle cię nie poznać,
czymś znacznie gorszym.
Co napisał?
Nic, co by dotyczyło ciebie.
Ale odpowiesz mu?
Po dwudziestu latach?
Pytasz mnie czy siebie?
20 lat...
całe życie...
Na pewno założył rodzinę...
Poza tym jakim prawem miałabym wychynąć z przeszłości,
którą, jak wierzy, odrzuciłam?
Wiara to kwestia religijna.
Jeszcze rano wierzyłaś, że nie żyje. Nic nie wiesz o jego życiu.
20 lat!
17. Miał czas się rozwieść. Nawet parę razy.
Jeszcze żartujesz?
Żart to sposób na rozbrojenie rzeczywistości.
Kto to powiedział? Może ja sam.
Odpiszesz mu?
Za późno.
Za późno, żebym powiedział twojej mamie wszystko,
co miała ode mnie usłyszeć, nim postrada rozum.
Dla nas "za późno" wypada w piątek.
Kiedy zgasnę.
Wybacz, że się nie zgodzę: nie jest za późno. Tomas żyje.
Pamiętasz, co poczułaś na widok portretu?
W jaki stan wprawił cię ten list?
Nie jest za późno.
A Adam? Mam go zdradzić?
Ślub z jednym, gdy myślisz o drugim, to nie zdrada?
A te codzienne kłamstewka?
Życie pod jednym dachem, gdy nie mamy sobie
nic do powiedzenia, to najpodlejsza zdrada.
Co ty o tym wiesz?
O czym ty mówisz?
Trzy lata przed śmiercią mama brała mnie za lokaja.
Myślała, że wchodzę posłać jej łóżko.
To w lepsze dni, w gorsze wzywała policję,
bo ktoś obcy wtargnął do jej sypialni.
Miłość życia to ta,
którą przeżywamy, a nie ta, o której marzymy...
Ta, którą przeżywamy.
Poproszę konsjerża o rezerwację samochodu.
Do Berlina jest marne 812 kilometrów.
Nie. Nie jedziemy do Berlina.
Nie jedziemy!
Zostaw.
Możesz prowadzić?
Autonomiczne łaziki księżycowe to szajs.
Jeśli chodzi o nowoczesną elektronikę, są bez szans.
Jedzie z mężczyzną.
Jestem rogaczem!
Wyprowadzę cię z błędu. To mnie zdradza.
Dogadałbyś się z babcią Tomasa.
Powtarzała, że nie ma dla nas przyszłości. Że go zranię.
Że zbyt wiele nas dzieli.
Ja z Zachodu, on ze Wschodu...
Ale kolejne tygodnie przeczyły jej słowom.
Do twojego przyjazdu.
Rozmawialiście po niemiecku?
Wycieczka rowerowa?
Jeśli chcesz.
Dokąd?
Julio.
Twój ojczysty język to niemiecki.
Dlaczego zwracasz się do mnie po francusku?
Niemiecki to mój język matczyny.
Używałam go tylko w rozmowach z mamą. Potem...
było mi trudno.
Więc będę szlifować swój francuski. Słowo.
Dziękuję.
Jeszcze.
Dlaczego pytasz?
Przecież wiesz.
Przysięgłam mu, że wrócę, gdy tylko będzie mnie na to stać.
Powiesz, że trwało to dłużej, niż zakładałaś.
Paryż, rok 1990
Prezenter mówił o wypadku pod Kabulem.
Trzech dziennikarzy wpadło na starą sowiecką minę.
Knapp stracił najlepszego przyjaciela, a ja ukochanego.
To Knapp wysłał go na spotkanie z Masudem w Afganistanie.
Był zdruzgotany.
A ja go pocieszałam, sama w rozsypce.
Ale mówił o Tomasie,
w jakimś sensie przedłużając jego życie.
Aż pewnego dnia, odłożywszy słuchawkę...
Na wieść, że leżysz w szpitalu...
Kiedy Christian ci powiedział.
Przeżyłem jedną z najtrudniejszych chwil w życiu.
Dlatego po mnie nie przyjechałeś?
- Byłem w podróży. - Do tego kłamca. Nie byłeś!
Byłem wściekły.
Wolno spytać, o co?
- Wkurzałaś mnie! - Ja?
Ty. Swoimi szalonymi miłościami, ucieczkami, niezdecydowaniem!
I lękiem, w który mnie wprawiałaś!
Tak, nie tylko ja wkurzam innych.
- Zamknij się i jedź! - Nie tym tonem!
Przepraszam.
Tekst: Grzegorz Schiller
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.