All language subtitles for Luna.2018.FRENCH

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
cs Czech
da Danish
nl Dutch
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soran卯)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian Download
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal) Download
pa Punjabi
qu Quechua
rm Romansh
nyn Runyakitara
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

艁ap j膮! Ucieka! Wzi臋艂a psa!

Chlo茅!

Ruszaj!

Gazu! Szybciej!

A to rura!

Kurwa!

Uda艂o si臋! Mam psa!

Mo偶ecie nam nagwizda膰!

Niech wszyscy za艣piewaj膮! Krzyknijmy razem:

Montpellier rz膮dzi! Montpellier na zawsze!...

Ruben!

Cze艣膰, pi臋kna!

Hej!

Przeszkadzam?

Wyk膮p si臋, nam by艂o super.

艢wietna woda.

- Jaja sobie robisz? - Co?

- Spoko! - Z tob膮 nie gadam!

Przystopuj z t臋 paranoj臋.

- Widz臋, co kombinujesz. - Co to?

- Co to? - Prezent urodzinowy.

Uspok贸j j膮.

We藕 te 艂apy!

Poka偶.

Poka偶.

Ruchasz ka偶d膮 za moimi plecami?

Nie 艣wiruj!

- Ja si臋 nara偶am, a ty... - Przesta艅.

Jeste艣 tylko ty. Wiesz?

Skoro wiesz,

to poka偶.

Nie zas艂ugujesz.

Zas艂uguj臋.

Zajebisty!

Wszystkiego najlepszego.

Ugry藕! To samiec?

- Zrobi臋 aborcj臋. - Tak, ma jaja.

M贸wi臋 do ciebie.

Taki by艂 plan.

Posz艂am do lekarza, um贸wi艂am si臋 na zabieg.

- Ruben, chod藕! - Ju偶!

P贸jdziesz ze mn膮?

Jasne.

Daj buzi, Oxmo!

Patrz, Oxmo! Co to?

- Super! Od kiedy go masz? - Od teraz.

- Jak si臋 wabi? - Oxmo.

Kole艣, tam jest ja艣niej.

Co tu robisz? To nasz teren.

W艂asno艣膰 prywatna.

Spadam.

Co napisa艂e艣?

Bambi?

Napisa艂 "Bambi".

Niez艂y tag, buntownik z ciebie. Bambi!

Nie Bambi, tylko BAM31.

A gdzie ten bia艂y zaj膮czek, kole偶ka Bambi?

Id藕 go poszuka膰.

Zajebista impreza!

Jak by艂o wtedy?

Wyr膮bi艣cie.

- Co chla艂e艣? - W贸dk臋, whisky...

Ta艅czy膰! Nie spa膰!

- Nie ta艅czysz? - Nie mam si艂y.

Cham!

Pota艅czymy?

Jaka pi臋kna!

- Czemu nie ta艅czysz? - Schla艂am si臋.

- Co? - Jestem nawalona.

No nie, kurwa!

Wsz臋dzie Bambi!

Bambi, gdzie si臋 pchasz?

- Moja kom贸rka... - Co?

Zostawi艂em kom贸rk臋.

I nie ma?

Tak to jest z telefonami:

gubi膮 si臋, znajduj膮...

Napij si臋.

To ten?

Pilnuj go.

- Ile wy macie lat? - Dobra, bierz.

We藕 sw贸j telefon.

Po艂贸偶 go na stole.

Chcesz, 偶ebym go po艂o偶y艂? Dobra, ju偶.

Odbi艂o ci? Tak nie mo偶na.

- Sorki. - Do艣膰!

Bez nerw贸w. Jeste艣my nawaleni, bo mam urodziny.

- Wypij za mnie. - Mam gdzie艣 twoje urodziny.

- Co? - W dupie mam twoje urodziny!

Napij si臋, b臋dzie ci lepiej. Kole艣 chce pi膰.

Chc臋 wyj艣膰.

- Pij! - Zostaw mnie.

Przesta艅cie, bo si臋 ud艂awi.

Na ziemi臋! Jak ko艅! I jazda!

Pu艣膰cie mnie!

Masz, Bambi!

Od Rubena.

Bambi, to od Rubena.

Spierdalaj.

O kurwa!

S艂贸wko do kamery?

No to do widzenia.

- Widzia艂 kto艣 Oxmo? - Poszed艂 sobie.

Jeste艣!

Wracajcie!

Ruben, kurwa!

Dzie艅 dobry.

- Sk膮d si臋 tu wzi膮艂? - Nie jest m贸j.

Wszystko w porz膮dku?

Przepraszam.

Chod藕.

- Na wszelki wypadek. - Spieprzaj.

- Pi艂a艣 wino bio? - Kretyn.

Przypomnia艂a艣 sobie o mnie.

Nie t艂umacz si臋 jak Ruben.

Nie s艂ysza艂am. To nic.

Co? Czekaj.

Przepraszam za tamto.

- Zda艂am egzamin zawodowy. - Serio?

To dzi臋ki panu. Bardzo dzi臋kuj臋.

Kiedy wytrze藕wiejesz, porozmawiamy.

Chc臋 zaproponowa膰 umow臋 o prac臋.

Zatrudni mnie pan?

Je艣li przestaniesz wymiotowa膰.

Chlo茅?

Wiesz co? Szef chce mnie zatrudni膰.

Super, co? Ob艂臋d!

Chocia偶 rano narzyga艂am mu na nogi.

Przesta艅, g艂upia.

Gdyby ka偶dy, komu zdj臋li portki, lecia艂 na policj臋... Byli艣my pijani.

Fajne te twoje imprezy, we藕 mnie kiedy艣.

Widzisz?

Nie zapomnij o 艣rodzie.

- Cze艣膰! - Spoko.

- W 艣rod臋 mam aborcj臋. - No nie.

- Na 艣mier膰 zapomnia艂am. - Wkurzasz mnie.

O kt贸rej mam aborcj臋?

- G艂o艣niej, nie wszyscy s艂yszeli. - O 16.00 b臋d臋 ju偶 po?

- Pozuj臋 Chlo茅 do zdj臋膰... - To zabieg w narkozie.

A mo偶na to prze艂o偶y膰? Prosz臋!

Widzisz?

Mamy jeszcze weekend.

- Je艣li zdj臋cia nie wyjd臋... - Wyjd臋.

Wyjd臋. Jeste艣 superzdolna.

Pa!

Co?

Niech tw贸j pies nie wchodzi na poduszki. Znajd藕 mu karton.

Zaraz przyjd臋.

- Po ciemku nie znajd臋. - Przepraszam.

Dla mnie?

To za siwe w艂osy, kt贸rych mi przez ciebie przyby艂o.

- Opijamy tw贸j egzamin, g艂uptasku. - Naprawd臋?

Postaw karton.

Impreza si臋 uda艂a?

E tam.

Ten m贸j nawet nie przyszed艂.

Kto, ten gruby?

Nie, przystojniak.

Za nieudane wieczory.

Cze艣膰, Ksi臋偶niczko.

Ci膮gle to ogl膮daj膮.

Da艂e艣 czadu.

Przesta艅cie, kretyni!

Lepiej to skasujcie.

- Co jest? - Puszczam filmik.

Wszystkim go pokazujesz? To kumpel, Gilou...

G贸wno mnie to obchodzi. Dawaj.

Co robisz? Nie kasuj!

Wkurwiasz mnie!

Dok膮d idziesz?

- Do roboty. - A pies?

Nie mog臋 go zabra膰.

No to go opchnijmy, jest du偶o wart.

Podoba mi si臋 tw贸j prezent, tylko id臋 do pracy.

- Wpadn臋 jutro. - Nie b臋dzie mnie w domu.

Dlaczego?

A, tak.

Przyjd臋.

Nie b臋dziesz sama. Okej?

W porz膮dku? Na pewno?

Otw贸rz.

Cze艣膰, pi臋kna.

Przepraszam za wczoraj. Szef kaza艂 mi kogo艣 zast膮pi膰.

Mog艂e艣 napisa膰.

Kom贸rka mi pad艂a. Przecie偶 bym zadzwoni艂. Przepraszam.

Nie kupuj臋 ju偶 przeprosin. Nie ty czeka艂e艣 na parkingu!

- Chcesz kwiaty? - Id藕!

- Przesta艅. - Nie dotykaj mnie.

Ksi臋偶niczko, teraz jestem.

Sp贸jrz na mnie.

Przesta艅. Nie mog臋.

Po aborcji jeszcze krwawi臋. I boli.

W przysz艂ym tygodniu b臋dzie mo偶na.

Zr贸b mi loda.

- Teraz? - Tak, ju偶.

- Idziesz? - Do kuzyna.

Wytresujemy Oxmo do walk.

- Masz smycz? - Za tob膮.

Kupi臋 ci prawdziw膮 smycz z obro偶臋.

Zdzwonimy si臋.

Dobrze. Noga... tak. Bardzo dobrze.

Patrz na mnie.

Broda, ramiona... super!

Patrz na mnie! Tak!

Przysuwaj si臋 do mnie. I patrz.

Spojrzenie... z mi艂o艣ci膮, pie艣膰 samoch贸d,

kochaj go. Naprawd臋.

Obr贸膰 si臋.

R臋ka na po艣ladki. Wypnij si臋.

Pi臋knie!

Teraz si臋 odwr贸膰...

Wsi膮d藕 do samochodu. Jest tw贸j.

Lubisz go.

Odbija si臋 pan w lusterku.

Jak si臋 nazywa ta wasza szko艂a?

International School of Art...

Bardzo znana, ameryka艅ska.

W Montpellier? Bo to filia.

Macie jaki艣 dokument?

Ju偶 sko艅czy艂y艣my.

To mi wystarczy.

- Dopiero zacz臋艂y艣my. - Idziemy.

Dzi臋kujemy panu.

Do widzenia.

- Dzie艅 dobry. - Cze艣膰, Chlo茅.

- Luny nie ma? - Jest.

St贸j!

Powiedz, 偶e to peruka.

- Ty jej to zrobi艂a艣? - Do zdj臋膰 na konkurs.

Je艣li wygramy, pojedziemy na pokaz do Pary偶a.

Mo偶e dostan臋 si臋 do Studio Mode.

- Co to? - Szko艂a stylizacji. Znana i droga.

Prosz臋. A ty si臋 szybko przebierz i pom贸偶 nakrywa膰 do sto艂u.

M贸wi艂am, ale mia艂 to gdzie艣.

Wystawi艂 go i kaza艂 obci膮gn膮膰.

Co by艣 zrobi艂a?

Zaj臋艂abym si臋 nim.

Dosta艂by kopa W Jaja!

Nie zrobi艂a艣 tego.

Co艣 ty! Nie jestem jego kurw膮.

Wskakuj.

- Co dzi艣 zbieramy? - Fasolk臋.

- Przepraszam, zab艂膮dzi艂em. - Wsiadaj. W ostatniej chwili.

Przepraszam.

- Jak masz na imi臋? - Alex.

- Christine. - Thomas.

- A ty dok膮d? - Jed藕cie.

Cholera!

Ty tutaj? Nie na polu?

Musz臋 i艣膰. Przepraszam.

Co znowu? Zachorowa艂a艣?

- Nie. - No to pracuj.

- Co ty sobie my艣lisz? - Nic...

Mam gdzie艣 twoje bajeczki. Je艣li teraz p贸jdziesz, nie wracaj.

Tw贸j wyb贸r.

Co z pe艂nymi skrzynkami?

Zanosisz je na w贸zki.

Dzi臋ki.

- Co m贸wi艂? - Nic takiego. Gada艂 normalnie.

Potem pojecha艂?

Na skuterze. Nie 艣ledzi艂 mnie, nic z tych rzeczy.

Nie pami臋ta.

Inne w艂osy. Ja ci臋 nie pozna艂am.

Dlaczego si臋 zjawi艂 w mojej pracy? To nie przypadek.

Czemu?

G艂upio mi, kiedy patrzy.

- Przyjdziemy i rozwalimy mu 艂eb. - Nie przychod藕.

Ostatnio narobi艂e艣 mi wstydu.

Rzu膰 t臋 robot臋. Przestaniesz nas nara偶a膰.

Pojeba艂o ci臋? Szef mnie zatrudni艂!

Pogr膮偶ysz nas! Nie jeste艣 sama!

Nie sama go t艂uk艂a.

- Tylko ona ma p艂aci膰? - A ty czego?

Cze艣膰!

Zbierajcie melony.

A p贸藕niej bak艂a偶any d艂u偶sze ni偶 20 cm.

- Alex, robi艂e艣 ju偶 przy pomidorach? - Nie.

- Poka偶臋, co i jak. - Dobrze.

Obcinaj ga艂膮zki, na kt贸rych nie ma pomidor贸w.

Tu si臋, wi臋c nie przycinasz.

To mo偶na obci膮膰.

I obcinaj odn贸偶ki, wiesz co to?

Nowe p臋dy mi臋dzy grubszymi ga艂膮zkami.

Obcinasz je, 偶eby nie os艂abia艂y ro艣liny.

Ju偶. Rozumiesz?

- Tak. - No to zaczynaj.

Tak dobrze?

To jest odn贸偶ka?

- Jak tu trafi艂e艣? - Ojciec zna S茅bastiena.

- Sk膮d? - Robi艂 mu dach.

Musz臋 zbiera膰 bak艂a偶any. Dojd藕 do ko艅ca.

Dzi臋ki.

- Przerwa. - Ju偶!

Przerwa!

- Idziesz? - Zaraz.

Chcesz dobrze i co?

Kto przycina艂 pomidory?

No w艂a艣nie. 艢lepy jeste艣?

- Nie widzia艂e艣 owoc贸w? - Uwa偶a艂em.

Nie pytam, jak jest, kiedy nie uwa偶asz. Co to?

Patrz na mnie.

- Co to? - Zrobi艂em, jak m贸wi艂a.

- Wyja艣ni艂a艣 mu wszystko? - Uczy艂am go z 15 minut!

- Zbierasz melony z Christine. - Spowolni mnie!

Jedziemy.

- Gdzie Alex? - Chyba wr贸ci艂 do domu.

Ten ch艂opak to kpina.

- Co robisz z moim psem? - Rubena.

- Czemu go wyprowadzasz? - Chcesz, to id藕.

Chod藕, piesku.

Poka偶 z臋by! Otwieraj!

Tak nie mo偶na. Przesta艅!

- Co? - Nie denerwuj go!

Pogi臋艂o ci臋?

Co jest?

Gdzie lezie?

Zwariowa艂a艣?

Lubi nocne k膮piele.

Pom贸偶cie jej, zamiast si臋 nabija膰.

Dalej, Luna!

Odpierdoli艂o wam?

W porz膮dku?

Zr贸b mu usta-usta.

Przymknij si臋.

Nie dotykaj mnie.

Ciep艂a woda?

- To by艂y wyg艂upy. - Zamknij si臋.

Rzucam ci臋. Baw si臋 dobrze.

Jeszcze dzi艣 przy艣le 15 esemes贸w.

Wcale nie ma du偶ego.

Ona ju偶 wie, 偶e k艂amiesz.

Odprowadzi膰 ci臋?

A to co? Nie nadaj臋 si臋!

Co to?

Ten jest ma艂y, ten du偶y.

- Kaza艂 pan zrywa膰 ma艂e. - Przecie偶 jeszcze nie dojrza艂y!

- Czasami si臋 takie zrywa. - Nigdy.

Zosta艅 i zbierz dobre.

Jestem um贸wiona.

Bez gadania. Nast臋pnym razem s艂uchaj.

Trzeba by艂o si臋 wyspa膰.

Kurwa!

- Co tu robisz? - Pomog臋 ci, b臋dzie szybciej.

No, nie wiem.

Mog艂aby艣 by膰 milsza.

呕artowa艂em.

Z tymi pomidorami te偶?

Oskar偶asz mnie?

Nie odbior膮 ci tej g贸wnianej pracy. Pod koniec miesi膮ca odchodz臋.

Nie rusza艂am twoich pomidor贸w. A praca nie jest g贸wniana.

- Podrzuci膰 ci臋? - Dzi臋ki, czekam na autobus.

B臋dzie za godzin臋.

- Jestem przyzwyczajona. - Do sma偶enia si臋 na s艂o艅cu?

艢mier膰 jak ka偶da inna.

Jed藕.

Rusz si臋!

Co? Ruszy艂em si臋.

Wsiadaj.

No chod藕!

- Tu mo偶e by膰? - Jasne.

Dzi臋ki.

- A jednak ci si臋 udaje. - Raz na miesi膮c.

Jad臋.

Co艣 si臋 sta艂o?

Ja do twojej mamy.

B艂agam! Rano 藕le si臋 czu艂am i...

Zostawi艂am ci kartk臋. Odgrzej sobie lasagne.

Dobrej zabawy!

Na festynie widzia艂em twojego ch艂opaka, jak mu tam...

- Rzuci艂am go. - Trudno za tob膮 nad膮偶y膰.

Facet wparowa艂 tu na motorze,

- Przesta艅! - Szcz臋艣cie, 偶e nie mia艂 spluwy.

- Jak mu na imi臋? - Zamknij si臋!

Gada艂a艣 o nim bez przerwy,

- A teraz co? - Przesta艅!

- Musi ci jeszcze zale偶e膰. - Nie kocham go.

Wystarczy.

- Nie znacie si臋 na 偶artach. - Czy ona si臋 艣mieje?

Dlaczego wybra艂a艣 ogrodnictwo?

- Tylko w tym by艂am dobra. - Akurat.

Potrzebuj臋 艣wie偶ego powietrza.

Nie wytrzyma艂abym w biurze albo w sklepie pe艂nym klient贸w.

Warzywa s膮 spoko..

W sklepie ci臋 nie widz臋. Nawet si臋 nie witasz.

Masz ogie艅?

Zawsze j膮 wozisz?

Teraz du偶o 膰wiczymy, nied艂ugo 艣wi臋to fanfar.

Wyst臋pujesz?

Nie wiadomo. Opu艣ci艂em sporo pr贸b, mo偶e wezm臋 kogo艣 innego.

Pr贸by s膮 fajne, dlaczego opuszczasz?

Ostatnio nie mam do tego g艂owy.

- Ty na czym grasz? - Ja?

W po艂owie lekcji gry na flecie prostym nauczyciel mnie wyrzuci艂.

Nie mam s艂uchu.

Upierdliwa, wredna i bez s艂uchu.

Wszystko, co lubi臋.

W porz膮dku?

- Tu mnie wysad藕. - Tam?

- Tu mieszkasz? - Kawa艂ek dalej.

- Fajnie. - Mo偶e by膰.

P贸jd臋 ju偶.

Zadzwoni臋.

Gdzie by艂a艣?

Godzin臋 pr贸bowa艂am si臋 dodzwoni膰!

Przepraszam.

- Nie dosta艂a艣 SMS-a? - W艂膮czy艂am tryb samolotowy.

Odwalili mnie.

Cholera. Dlaczego?

- Nie wesz艂am nawet na kr贸tk膮 list臋. - Nie znaj膮 si臋.

Musz臋 ca艂y rok harowa膰 z matka w salonie.

Chyba si臋 zabij臋.

Przytul si臋.

Do kogo piszesz?

Do nikogo.

Utopi臋 ci臋!

Pierwszy!

- Mam dla ciebie niespodziank臋. - K艂amiesz.

Nie.

Oszale膰 mo偶na. Nic z tego.

- Patrz. - Zabieraj to.

Trzymasz tak... Przyciskasz usta.

Mocno. B臋dzie dobrze. Przyci艣nij...

i dmuchnij.

Mnie si臋 uda艂o po kilku miesi膮cach.

Zdolna jeste艣!

Flet prosty da艂 mi podstawy.

Nawet os艂om si臋 podoba.

B臋dziesz wielk膮 tr臋baczk膮.

Zwariowa艂a艣?

My艣la艂am, 偶e to robak.

Zawsze by艂a艣 ruda?

Nie.

Jaki masz naturalny kolor?

Sama ju偶 nie wiem. Kasztanowy blond.

Masz zdj臋cie?

Brzydko wygl膮da艂am.

K艂amiesz.

Wskakuj!

- 艢wietna woda. - Ju偶 id臋!

Pu艣膰 mnie!

Dlaczego k艂amiesz?

- Przesta艅! Pu艣膰 go. - Zabij臋!

Przesta艅cie.

Pu艣膰 mnie!

Do艣膰! Co jest?

- Zostawi膰 was na p贸艂 godziny! - On si臋 na mnie rzuci艂!

Co si臋 sta艂o?

- Jego niech pan spyta. - By艂em z grup膮.

Tylko nie teraz.

Co ci zrobi艂? Ukrad艂 co艣?

To by艂o wcze艣niej.

- Kiedy? - W czerwcu.

Niemo偶liwe. Przyjechali艣my z Perpignan.

Jeste艣my tu dwa dni.

- Zatka艂o? - Przesta艅.

Niemo偶liwe. Pozna艂em go po psie!

To pies z o艣rodka. Pomyli艂e艣 si臋.

Przepraszam. Odwali艂o mi.

Przepraszam.

Zwykle nie jestem agresywny, nie bij臋 si臋.

Nie mog臋 z tob膮 by膰.

- Przykro mi. - Co?

Czekaj!

- Wyja艣ni臋. - Nie ma nic do wyja艣niania.

- Dwa miesi膮ce temu robi艂em graffiti. - Przesta艅.

Trafi艂em na grup臋 pijanych kretyn贸w. Rzucili si臋 na mnie.

Bez powodu.

By艂o ich z dziesi臋ciu. 艢miali si臋, zn臋cali nade mn臋...

Nic nie mog艂em zrobi膰.

Kiedy zobaczy艂em ch艂opaka z psem...

Ponios艂o mnie.

Podobasz mi si臋.

Od dawna nie by艂o mi tak dobrze.

Daj mi szans臋.

Nie wiem...

- Wpa艣膰 po ciebie jutro wieczorem? - Nie wiem.

- Prosz臋! - Zostaw mnie.

Co tu robisz?

- Teraz grasz na tr膮bce? - Nie twoja sprawa.

Graj dalej.

- Czego chcesz? - Bambi jeszcze z tob膮 pracuje?

- Za艂atwi艂am, 偶eby go wylali. - Co teraz robi?

Nie wiem, a co?

Marco przedwczoraj widzia艂 go w magazynie.

- Co on tam robi艂? - Kr臋ci艂 si臋, d艂ugo.

Jakby kogo艣 szuka艂.

- Wiesz, gdzie mieszka? - Nie.

- Mam go gdzie艣. - Zdob膮d藕 jego adres.

P贸jd臋 i mu przy艂o偶臋.

Odpu艣膰, nic ci nie zrobi艂.

- Nigdy nie odpuszczam. - W tym problem.

My艣l臋 o tobie.

T臋skni臋.

Zostaw mnie.

Nie podgl膮daj.

- Gdzie jeste艣my? - U szefa, zwin臋艂am mu klucze.

Wyjecha艂 na weekend z moja matka. Ca艂y dom i basen dla nas.

My艣lisz o tamtej napa艣ci?

Dlaczego pytasz?

My艣lisz czy nie?

Zale偶y.

- Nigdy tam nie wr贸ci艂e艣? - Gdzie?

Tam, gdzie ci臋 pobili.

Ogl膮da艂am program w telewizji...

Czasami po traumie

cz艂owiek chce wr贸ci膰 na miejsce, 偶eby je odczarowa膰.

- Nie mam traumy. - Naprawd臋?

I nie by艂e艣 tam?

Raz.

Po co?

Nie chod藕 tam ju偶. To niebezpieczne.

Kiedy jestem z tob膮, my艣l臋 o innych rzeczach.

Kocham ci臋.

Zawsze masz przy sobie gumki?

Od kilku dni - tak.

Widzia艂a艣? Jest ich mn贸stwo.

Od艂贸偶 go!

- Nie jest na艂adowany. - Wzi膮艂e艣 go st膮d?

Idziemy?

Zapomnia艂am o czym艣 z apteki.

Chcia艂am ci powiedzie膰.

艁adna?

Nie wiedzia艂am jak.

Pod艂a jeste艣.

Ma na imi臋 Alex.

Jest w porz膮dku,

nie chc臋 go straci膰.

Nie m贸w tamtym.

- Prosz臋. - Pierdol si臋!

Od dawna masz mnie w dupie!

Powiedzia艂a艣 mu, co wtedy robi艂a艣?

Oczywi艣cie.

K艂amiesz.

Chocia偶 raz we藕 odpowiedzialno艣膰.

- Co jest? - Zatrzymaj si臋!

O co chodzi?

- Zostaw mnie. - Przesta艅!

Czekaj! Dok膮d idziesz?

Ze mn臋 wszystko 藕le si臋 ko艅czy.

Co si臋 ko艅czy?

Chod藕...

Mi艂ego weekendu. opu艣膰cie rolet臋.

Co robimy?

Pop艂ywamy w basenie?

By艂am tam.

Z ch艂opakami, kt贸rzy ci臋 pobili.

Schlali艣my si臋.

Co ty m贸wisz?

Nie poznajesz mnie?

艢ci臋艂am w艂osy.

Nie wierz臋.

Ja opu艣ci艂am ci spodnie.

Przez Rubena. Dla niego zrobi艂abym wszystko.

Prosz臋!

- Wyja艣ni臋. - Zostaw mnie.

Nie jed藕.

Przepraszam!

Oczywi艣cie.

Dlaczego tam?

Zadzwo艅 do niego.

- Do kogo? - Do Rubena. Niech tu przyjdzie.

Po co?

Ma przeprosi膰.

- Nie przyjdzie. - Za艂atw to.

Je艣li chcesz da膰 nam szans臋, dzwo艅.

Co robisz?

Nie spotykam si臋 z nim. Nie przyjdzie.

Nawet si臋 nie kumplujemy.

Jak mog艂a艣 mnie ok艂ama膰?

My艣la艂am, 偶e zapomnisz.

Jak mog艂a艣?

Co noc my艣la艂em o tych draniach i lasce, kt贸ra si臋 艣mia艂a.

I my艣la艂em o tobie, 偶eby zapomnie膰 o tamtym.

Prawdziwa Luna to ta druga.

A gdzie pierwsza?

Wystarczy艂o powiedzie膰, 偶e nic si臋 nie sta艂o, i znik艂a?

Chod藕my st膮d. Co, je艣li jest z tamtymi?

Cze艣膰.

Zerwa艂em je przy drodze...

Co jest?

- Przepro艣. - Co?

Chce, 偶eby艣 go przeprosi艂.

Moment. Po to mnie 艣ci膮gn臋艂a艣?

呕ebym si臋 o艣mieszy艂?

- Ty kurwo. - Przesta艅!

My艣lisz, 偶e si臋 boj臋 twojej zabawki?

Dobra, przepraszam.

M贸wi臋, 偶e przepraszam.

Od艂贸偶 gnata.

Przeprosi艂.

Czego jeszcze chcesz? Przesta艅.

Opu艣膰 bro艅.

Opu艣膰!

Spierdalaj.

Wyno艣 si臋!

Co robisz?

Czekam na autobus.

B臋dzie za godzin臋.

- Jestem przyzwyczajona. - Do sma偶enia si臋 na s艂o艅cu?

Tekst: Karolina Bober

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.