All language subtitles for Disconnect.The.Wedding.Planner.2023.1080p.NF.WEBRip.DDP5.1.x264-SMURF

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
cs Czech
da Danish
en English Download
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian Download
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soranî)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

Dziękuję bardzo.

Dziękuję.

Dobrze, tak zrobię.

Wygląda niesamowicie.

- Dee! Cześć. - Cześć.

- Siadaj. - Dzięki.

- OK. - Wyglądasz wspaniale.

Dziękuję.

Cześć.

Chcesz może zamówić coś do jedzenia?

- Nie, dziękuję. - Na pewno?

Wiesz, że będzie dziwnie patrzeć, jak patrzysz, jak jem…

- Pewna jesteś? - Tak.

No dobrze.

Pychota.

Otis?

Kim my jesteśmy?

Coś z tego będzie czy to tylko taka przygoda?

Dziękuję.

Dee, to miał być układ bez zobowiązań.

Pomagasz mi, ja pomagam tobie. Pomagamy sobie nawzajem.

Zmieniłaś zdanie?

Potrzebuję czegoś więcej niż samej fizyczności.

Czekaj, zwolnij trochę.

Myślę,

- że może moglibyśmy… - Dobra. Dee? Słuchaj…

Nie ma żadnego „my”.

Jasne?

Jeśli miałaś nadzieję, że to się zmieni,

to niepotrzebnie.

Nic z tego nie będzie.

Ja się nie bawię w związki.

Rozumiesz?

Nie wygłupiaj się. Rozejrzyj się trochę. Spójrz.

Dobra.

Dee, Dee… Siadaj.

- Zarezerwowałem pokój… - Pierdol się!

Dee.

Dee!

Hej, Patricio!

Nie, skąd, poszedłem na ciasto.

Sam.

No.

Nie, jestem w Urban Eateries. Tak.

Nie chciałabyś się spotkać? Wpadaj!

HEJ, ORGANIZUJEMY COŚ NA URODZINY TK?

ZRÓBMY TYM RAZEM COŚ BARDZIEJ ORYGINALNEGO…

SPOKOJNEGO… NAPIJEMY SIĘ WINA W DOMU… I POPŁACZEMY?

MOŻE WSPÓLNY OBIAD? MOGĘ GO ZORGANIZOWAĆ U OJCA.

TO JEST MYŚL!

MUSZĘ ZOSTAĆ Z CÓRKĄ! TK, ZADZWONIĘ!

ALE NUDA!

Dele!

Pomówmy może o twoich obawach.

Nie bardzo mogę teraz rozmawiać, Otisie.

Nie, słuchaj, Dele.

Wiem, że minął dopiero rok od pogrzebu,

ale gdyby twoja mama i moja mama nadal żyły,

cieszyłyby się, że robimy ze sobą interesy.

Przykro mi, ale jestem zmuszony odmówić.

Dele, powiedz mi, co musiałbym zrobić, żeby dostać to finansowanie?

Po prostu to załatw!

Czekaj, zaraz do tego wrócimy.

Co się dzieje?

Jestem taka zmęczona, kochanie! Jestem zestresowana,

- sama nie wiem. - Jak mogę ci pomóc?

Dele?

Nie wiem, może wezmę miesiąc urlopu i się tym zajmę.

Nonsens!

Masz najważniejszy projekt w karierze.

Co mam zrobić?

Co z konsultantem?

W ogóle mnie nie słuchasz!

Nie ufam temu konsultantowi ślubnemu.

Ten, którego chciałam, nie ma już terminów w tym roku.

Wiesz co? Niczym się nie przejmuj.

- OK? - Nie przejmować się?

Ślub to bardzo ważna sprawa.

Jak mam się nie przejmować?

Dobra…

Cześć, Rito!

Co byś powiedziała

na wymarzony ślub w Mombasie?

Otis?

Podsłuchiwał nas?

Słuchajcie, to…

to by było idealne rozwiązanie dla was dwojga.

Cześć, Otisie.

Tradycyjny ślub za granicą?

Pozwólcie, że się tym zajmę.

Otisie, masz w ogóle kwalifikacje? Co ty wiesz o planowaniu ślubów?

Jestem magistrem, planowanie ślubów było ważną częścią programu.

Dobra, a gdybyśmy ci to zlecili…

Nie jest za późno na rezerwację?

Rito, przestań się wygłupiać.

Kochanie!

Co z domem ślubnym?

No, więc tak…

Mam taką jedną znajomą.

Jest z Tanzanii i ma na imię Nandi. Świetna dziewczyna.

Prowadzi ośrodek wczasowy.

Może zadzwonię do niej rano?

To musi być ślub jorubijski.

Tak, jasna sprawa!

Ej, zaraz będzie.

Dele, dziękuję ci.

Kocham cię, bracie!

Ty!

Gadałem z Delem. Zgodził się.

Musimy tylko wyświadczyć mu pewną małą przysługę.

Miło patrzeć, jak dobijasz targów. Josh byłby dumny.

E tam.

Minęły już trzy lata, od kiedy Josh nas porzucił

i zwiał do Amsterdamu z Belindą.

Wiesz, to, że moja mama…

zostawiła nam firmę…

Mieliśmy szczęście.

Od razu weszliśmy na rynek.

Zapomnij o tym.

OK?

Zabawmy się.

Imprezka!

Cześć?

Jest tu kto?

Judy?

Madam?

Och, TK

Nie ma drugiej takiej jak ty

Och, TK

- Co się dzieje? - Nie ma drugiej takiej jak ty

Takiej jak ty

Och, TK

Nie ma drugiej takiej jak ty

Sto lat!

To wszystko dla mnie?

Dziękuję wam.

To jego sprawka.

- Kogo? - On to zorganizował.

Ten małpiszon? Kłamiecie.

Małpiszon?

Nie ma za co, TK.

Nigdy nie mów, że nic dla ciebie nie robię.

To twoje dzieło?

Celine też odegrała swoją rolę.

Pomogła to wszystko zaplanować.

PRZELEW: DELE OLURANTI, 3 500 000 KSH

Tak! Dzięki ci, Dele!

- Ej! - Cześć.

Wszystko dobrze?

Masz chwilę?

Tak.

Co tam?

Chciałabym postawić ci drinka.

Ta impreza… Wiele dla mnie znaczy.

Pewnie. A kiedy byś mogła?

W przyszłym tygodniu? W piątek?

Przyszły tydzień. Piątek?

Czekaj, zerknę tylko do kalendarza.

Co ja tu mam…

Plany na piątek?

O, patrz,

- to walentynki. - Ach tak?

Tak.

Więc…

O! Cześć, Otisie.

Lynette?

Belinda.

Cześć.

Valerie.

Grace.

- Yy… - To ja już…

Nie.

Ej, TK…

Trzy miliony.

To moja ostateczna oferta.

To może zróbmy tak.

Umówmy się na trzy i pół miliona,

teraz zapłacisz dwa,

to wystarczy na opłacenie zadatku dla mnie i podwykonawców,

a jeżeli wszystko ci będzie odpowiadało,

zapłacisz pozostałe półtora miliona. Drugą część mojego wynagrodzenia,

profesjonalne wideo i album ślubny.

Co ty na to?

Pasuje.

Przygotuj umowę na jutro, to zapłacę pierwszą ratę.

Dobrze.

Może omówimy szczegóły ślubu na wspólnym lunchu?

Wiadomo, że w każdym projekcie mogą pojawić się problemy.

Na szczęście w Pinnacle Development mamy mechanizmy awaryjne.

Mogę więc państwa zapewnić,

że Capilano Plaza będzie oddana do użytku

w maju 2025 roku. Dziękuję.

Świetnie. Mają państwo jakieś pytania?

Pani Maino,

w tym kraju rozpoczęcie projektu zajmuje miesiące.

Co na to poradzi Pinnacle Management?

W ostatnim dziesięcioleciu z 40 projektów w Kenii

15 zakończono w terminie.

Pięcioma z tych 15 zarządzał Pinnacle.

I dlatego tu jesteśmy, prawda?

Rozumiem.

Ale co mam powiedzieć partnerom z Fairmont Capital,

jak się dowiedzą, że menadżerką ma być kobieta?

Zadał pan bardzo odważne pytanie.

Od kiedy zaczęłam pracę w Pinnacle,

udało się zmniejszyć przekroczone budżety z 8,5 do 3,95.

To dwa razy mniej niż średnia w branży.

Potrzebuję czegoś bardziej przekonującego niż pani referencji.

Coś bardziej osobistego?

A może skuteczna komunikacja?

Właściwe dobieranie załogi i zarządzanie ryzykiem. Co w tym śmiesznego?

TK, no cóż…

Dobiliśmy targu z Fairmont tydzień temu.

Wyjątkowo im się spodobałaś.

Wszyscy już wiedzieliśmy

poza tobą.

Dowiaduję się ostatnia?

Czyli to był żart?

Bojowa jest!

Nie wiem, czy chcesz jej przekazać tę drugą wieść.

Jaką drugą wieść?

Seleno,

powiedz mi, jak ci się układa z Richiem?

Ma na imię Celine. A ja Richard.

- Richard. Celine. - Oj,

przepraszam, słabo zapamiętuję imiona.

Nie szkodzi.

Mów dalej, Seleno.

Celine!

Przestań ją poprawiać, Richardzie.

Powinna zapamiętać nasze imiona.

Przecież właśnie powiedziała, że ma z tym problem.

Za takie stawki mogłaby się trochę wysilić.

Widzi pani?

Codziennie muszę znosić jego zamknięty umysł.

Doszliśmy do punktu, w którym ciągle narusza

mój czas dla siebie i moją przestrzeń. To się musi zmienić, jeśli…

Przepraszam, zapomniałam wyciszyć komórkę.

Muszę odebrać.

Jeremy.

Co się dzieje?

Tak, zablokowałam twoją kartę.

Odwołasz to, co powiedziałeś?

To zrób to, zanim zapragnę zostać wdową.

Ci mężowie!

Mów dalej, Seleno.

Celine! Celine. „Ne” na końcu.

Och, przepraszam.

Widzisz sam, jak się czuję.

Właśnie nie widzę.

Słuchaj, Richardzie.

Kocham cię.

Masz dobre intencje,

a ja się bardzo staram, żeby nam się ułożyło.

Po prostu czasami czuję…

że nie dajesz mi oddychać.

Kochanie,

mówiłaś w zeszłym roku, że mam się przyłożyć do związku,

i naprawdę bardzo się starałem. Przecież nawet…

Jeremy.

Jestem w pracy i próbuję zdobyć pieniądze,

z których część pójdzie na te głupie…

Tak, te twoje głupie długi.

Nie dzwoń już do mnie.

Jeśli to zrobisz, obrzezam cię po raz drugi.

Mam dla was dwoje zadanie.

Bardzo wam pomoże, szczególnie tobie, Richie.

Tato, wisisz mi 80 000.

80 000, a za co?

No dobra, 40 000.

Obniżasz stawkę? A za co to w ogóle?

Twoje skarpetki nie pasują do spodni, o to chodzi.

Skarpetki nie pasują do…

Przecież nawet nie mam skarpetek.

Dobra.

Dziesięć minut telewizji, a później do łóżka.

- Obiecujesz? - Obiecuję.

- Dziesięć…? - Minut.

Piona.

Kocham cię.

Interesy idą całkiem nieźle.

Mamy nowego inwestora.

No i…

To dobrze.

Jestem z ciebie dumna.

Jak sprawy z ojcem?

A jak myślisz?

- Priti… - Przestań.

Nic mi nie będzie.

Ty robisz swoje.

I tak to teraz wygląda.

Zaryzykowałam wszystko dla nieistniejącej miłości.

Po prostu ją wychowajmy.

Dobrze?

Co tam oglądasz?

Mogę się przyłączyć?

Jestem pod wrażeniem! Pasuje jak ulał.

CZTERY TYGODNIE PÓŹNIEJ

TYDZIEŃ ŚLUBU – PONIEDZIAŁEK

Nandi!

Jak się masz?

Cześć ci.

Próbuję się do ciebie dodzwonić od dwóch tygodni

i nie odbierasz.

Co się dzieje?

A ta cała Liz,

o której mi mówiłeś, nadal się do mnie nie odezwała.

Powiedz mi, co się dzieje.

Ten ślub ma się odbyć czy nie?

Daj mi znać.

Zadzwonię do niej.

Abonent chwilowo niedostępny.

Chwileczkę.

No odbierz.

Zaraz wracam.

To było udane spotkanie.

Szkoda, że nie było Erastusa.

Kończy teraz pilny projekt,

kazał przeprosić za nieobecność.

Powinniście się kiedyś pojawić oboje.

Oczywiście. Po prostu ma teraz dużo pracy w firmie mojego taty.

Próbuje udowodnić swoją wartość.

Ale wiesz, nie bierze ślubu z twoim ojcem,

ani z jego biznesem.

To z tobą będzie dzielił resztę życia.

Musi o tym pamiętać.

Pozdrowienia dla wszystkich.

Przekażę, pastorze.

- Wszystkiego dobrego. - Wzajemnie.

Kurwa!

GDZIE JESTEŚ, KOCHANIE?

W BIURZE. NIE MOGĘ NA RAZIE ROZMAWIAĆ.

Napijmy się!

Uszczęśliwiasz mnie, kobieto

Kiedy cię widzę, czuję cię

Często niepotrzebnie się upijam

Często niepotrzebnie się upijam

Zabiorę cię do siebie

Pokażę ci mój dom

Oto mój dom

Połączy nas wielka miłość

Khalid.

Człowieku,

co z tobą, kurwa?

Khalidzie, chyba dobrze dzisiaj trafiłem.

Wyglądasz świetnie!

Dobrze ci w tym garniaku.

Nie odwzajemnię komplementu.

Yele lile, yele lilo

Ye leli, yele lilo

Kobieto

Khalid.

Prezentację w Dar es-Salaam musiałem zrobić sam.

Po raz kolejny.

Musisz kiedyś ze mną polecieć.

Wiesz, nie liczyłbym na to.

A tak w ogóle

mam dla ciebie bardzo ciekawą historię.

Może się ze mnie nabijesz?

Może się ze mną napijesz?

Khalid.

Spieprzyłem sprawę.

Spieprzyłem sprawę. Solidnie.

Co spieprzyłeś?

Kogo wypieprzyłem? Kogo, nie co.

Co świętujemy?

O!

A co się tu dzieje?

Znalazłaś sobie nowego faceta?

Pinnacle Management awansowało mnie właśnie

na wiceprezeskę do spraw projektów.

Teraz ja tam rządzę, laska.

- Dostałaś awans? - Dostałam!

- O rany. Gratulacje! - Super, nie?

Dziękuję!

I na dodatek coś pieczesz? Nie poznaję cię.

TK.

TK.

Mam nadzieję, że nie wypiłaś za dużo.

Teraz ja tam rządzę, laska.

Czujesz?

Judy!

Judy!

Cholera.

- Judy! - Judy!

- Judy! - Judy!

Ale przegięła… ty!

- O Jezusie. - Judy.

Myślałam, że sukces w pracy

sprawi, że będę naprawdę szczęśliwa.

Mam piękne życie…

Za to moje życie miłosne jest w ruinie.

Przynajmniej jeszcze masz nadzieję.

Ja ciągle próbuję wytłumaczyć Richardowi, że potrzebuję czasu dla siebie.

Jak tylko mam wolną chwilę,

znajduje jakiś sposób, żeby mi się tam wbić.

Nie wiedziałam, że przeprowadzka się tak skończy.

Mogłam zostać u siebie.

Jestem na takim etapie,

że jeśli wprowadzę się do niego na stałe,

to mogę go udusić, jak będzie spał.

Usłyszałam tylko „mi się tam wbić”.

Patrz, kto się obudził.

- Cześć! - Witaj ponownie.

Co myślicie o luźnej monogamii?

Poliamorii?

To nie to samo. W tej opcji jesteś na to otwarta

i wiesz o innych.

Poliamoria…

to jakby cudzołóstwo.

Ale może mamy za duże wymagania,

bo czy naprawdę jedna osoba

może dać ci wszystko, czego potrzebujesz i pragniesz?

Jak tak to ujmujesz…

Może musimy zaakceptować ten nowy styl życia.

Może to zakończy zdrady i cierpienie…

- Bo wiecie… - Pieprzy się z sekretarką ojca.

A ja nawet ją lubiłam.

Co za suka.

Kurwa.

Jak ci pomóc?

Siostro…

Otieno, jest szósta.

Co ty, kurwa?

Dele przyjeżdża za parę dni.

Oczekuje luksusowego ślubu na wybrzeżu, tak jak mu obiecałem.

Nie panikuję. Wyglądam, jakbym panikował?

Co? Pomóżcie mi.

Sorry, nie chcę zbaczać z tematu,

ale czemu wy tak strasznie wyglądacie?

Może poza tobą, Richie. Cześć, Richie.

Cześć…

Mów mi Richard.

Widzę, że macierzyństwo ci służy.

Dzięki, Richardzie. Uwielbiam je.

Dobra, słuchajcie,

możemy wrócić do moich tarapatów?

Otisie, wyluzuj, kurwa.

Mamo, co to za słownictwo?

Nie. Nie powiedziałam…

Powiedziałam „biurwa”. „Wyluzowana biurwa”.

Jezu Chryste! Słuchajcie,

Dele i Rita przylatują w piątek, rozumiecie?

Dlatego zwróciłem się do was.

Proszę, pomóżcie.

Wiem, skopałem sprawę.

Ale przynajmniej mam rezerwację w hotelu.

Pomoże mi ta moja Nandi.

A, jedna z twoich kurewek.

Nie, TK. Nie jest kurewką.

Nie zadaję się z kurewkami.

Judy, czemu siedzisz w ciemnych okularach?

A, to dlatego jest tak ciemno!

Proszę! Potrzebuję was!

Proszę, błagam was!

Pomóżcie mi!

Dobrze? To jest na wybrzeżu!

Szczerze mówiąc, to bardzo kuszące,

ale ja spasuję.

Robin, wiem, że mną gardzisz.

Nie, nie o to chodzi. Po prostu…

muszę zająć się dzieckiem.

Wiecie, macierzyństwo. To są sprawy…

Ej, Cyril!

Przestań! Odłóż to!

Dobra, muszę lecieć. Powodzenia!

Cyril.

Ja się nie piszę.

Sam narobiłeś tego bałaganu. To był od początku zły pomysł.

Khalidzie,

to dotyczy nas obu w równym stopniu.

Jeśli się tym nie zajmiemy, nie przetrwamy czwartego kwartału.

Jesteś żałosny.

Zarezerwuję bilet.

Ja mam urlop.

Nie mam zamiaru spędzać go

na ratowaniu sytuacji. Rozumiecie?

Powodzenia, Otisie.

TK…

Nie, dzięki. Poza tym masz swoją Nandi.

Co to w ogóle za imię?

Jest z Tanzanii.

No i co z tego?

Poza tym boję się latać. Pożycz mi samochód, proszę.

Tak pewnie wygląda czteroletni związek.

Jest nudny i pełen samozadowolenia.

Dlatego skaczesz z kwiatka na kwiatek?

Ej, co z tobą?

Jezu, przecież tylko pytam.

Może zmieńmy temat.

Tak, na przykład…

Może pomówmy o tym…

jak dałeś się wyrolować?

Richardzie,

nie zaproponowałeś postoju na ludojady z Tsavo, jak drzemałam?

Podobno mieliśmy zostawić sobie nawzajem przestrzeń.

W tym przypadku na ciszę.

Szkoda, że się nie zatrzymaliśmy. To ważna atrakcja.

Nie wiedziałem.

Sugerowałam to wczoraj.

Celine, czy ja umiem czytać w myślach?

Najwyraźniej nie.

O cholera!

Trzeba było tak nie gazować.

Cel podróży?

Jedziemy w tamtą stronę…

I przekraczacie limit prędkości?

Panie władzo, nie przekroczyliśmy. Na autostradzie wynosi 110 km/h.

U nas 80 km/h.

Proszę wysiąść.

Wygląda mi pan na rozsądną osobę.

Po co tak pędzić? Mandaty tutaj są bardzo wysokie.

Mogę spojrzeć na odczyt z radaru?

Jeśli złamaliśmy przepisy, zapłacę mandat albo stanę przed sądem.

Jak weźmiemy pod uwagę pomiar z radaru,

zacznie się skomplikowany proces.

Będę musiał jechać na posterunek. To dużo pracy,

papierologii.

Panie władzo, my mamy czas.

Nie musimy iść tą ścieżką. Ile ma pan w portfelu?

Niewiele, no ale…

Proszę.

Dajesz mi kondom?

Żebyś się zabezpieczył przy braniu łapówek.

Zjeżdżaj mi stąd, idioto!

- Idiota! - Komisarzu!

- Do następnego. - Zjeżdżać stąd!

Co za idiota.

Przedstawię was.

Witajcie.

- Cześć. - Nandi!

Nandi, Nandi.

- Wkurzyłeś mnie, Otisie. - Czemu?

Wydzwaniam do ciebie, a ty nigdy nie odbierasz.

Chodź, przytul się.

- Jak się masz? - Świetnie. Dobrze wyglądasz.

Dziękuję.

Mam zarezerwowane pokoje dla ciebie i dla gości weselnych.

Cała reszta jest zajęta.

Chyba że weźmiesz pokoje luksusowe.

Dobra, słuchajcie. Przedstawiam wam Nandi.

Nandi, to moi znajomi.

Cześć.

Będziemy musieli zamieszkać razem.

W takim razie chcielibyśmy z dziewczyną wziąć apartament.

Mówiłaś coś o luksusowych?

Nie, kochanie.

No a czemu nie?

To nie na naszą kieszeń.

Dam wam zniżkę.

- Tak? - Pewnie.

Urocza z was para.

Dziękujemy.

Ja też bym taki wzięła.

Dla ciebie będzie bez zniżki.

Co?!

Weź ten luksusowy apartament.

Właśnie się wysrałem

I czuję się wspaniale

Właśnie się wysrałem I czuję się wspaniale

Właśnie się wysrałem

I czuję się wspaniale

Właśnie się wysrałem I czuję się…

Najpierw zrobiłem tak a później znowu tak

Później znowu tak i znowu tak

Wszystko wyleciało, wszystko!

Gówno z całego tygodnia

Dobranoc.

ERASTUS – NIEODEBRANE POŁĄCZENIA

Spójrzmy teraz na drugą stronę planu.

Tutaj macie zadania przydzielone wam na bazie waszych mocnych stron.

Macie dla nas jakąś listę lokalnych dostawców?

Oczywiście. Mamy tutaj nawet konsultantów ślubnych.

Niestety konsultant, którego mieliśmy zatrudnić,

jest niedostępny.

Będzie się zajmował innym ślubem.

Dobra. Cytując Ritę:

„Otisie, musi być koniecznie muzyka Jorubów”.

Ma przylecieć ich DJ.

O, doskonale.

Doskonale. Tak!

No dobra!

Aha, i ostatnia kwestia.

Przylatują w piątek.

Co?!

Co?!

Co, kurwa? Otis!

No to dawaj, wybieraj.

Pokaż mi jeszcze raz ten duży biały, tato.

Duży biały…?

Priya, widziałaś go pięć razy.

Pomóż mi wybrać. Który?

Wszystkie wyglądają na pyszne, ale powinieneś wybrać ten.

Ten tutaj?

Jesteś pewna?

Nie wybierałabym tortu lawa.

Lacha? To jest tort lacha?

Żadna lacha. Lawa.

Lawa.

Sugerowałabym tort maślany.

Ja bym wzięła lawę. Jest tam TK?

Ona zawsze wie, co robić.

Mała, kiedyś ty się zrobiła taka mądra?

Kocham cię.

Tatuś cię kocha.

Czyli stanęło na torcie lacha?

Lawa.

- Lawa? - Tak.

Panowie.

Panują tu trzy zasady.

Zasada numer jeden:

to moja kuchnia.

Zasada numer dwa: to moja kuchnia.

Jak już utrwalicie sobie te zasady w swoich ośrodkach myślenia,

łatwiej wam będzie przyswoić zasadę numer trzy:

róbcie, co wam każę.

Zrozumiano?

Cisza!

To poważna sprawa.

Poważna.

Do roboty!

- Cześć, dziewczyny. - Cześć.

Chciałam tylko sprawdzić, czy wszystko w porządku.

Chyba tak. Dziękujemy.

Świetnie na tobie leży ten top.

Gdzie go kupiłaś?

Dostałam go od Richarda.

Jakie to słodkie.

Jaki on jest?

Genialny. Jest zabawny i inteligentny.

Jest przyzwoity.

Na takiego wygląda.

Nie jest chyba taki jak faceci, na których ja trafiam.

Można powiedzieć, że budzi sympatię.

To może my już wrócimy do pracy.

Gdybyście czegoś potrzebowały, dajcie mi znać.

Dobrze.

Wiesz, Khalidzie,

mój ojciec powtarzał mi:

„Richardzie,

jako mężczyzna musisz wiedzieć,

że nigdy nie zrozumiesz kobiet.

Możesz im powiedzieć trzy rzeczy:

»Masz rację«,

»Kocham cię«,

i »Bardzo cię przepraszam, kochanie«”.

Gówno prawda.

Kompletnie się mylił.

Wyluzuj. Brzmisz, jakbyś szukał jakiejś prawdy objawionej.

Bo szuka, a nie powinien. Bo widzicie,

żeby naprawdę zrozumieć kobietę,

trzeba zaakceptować to, że ona też jest człowiekiem.

Ma prawo się mylić, zmieniać się,

podejmować za siebie decyzje.

No i co z tego?

Zamiast próbować ją zrozumieć, żeby ją naprawić,

musisz dać jej poczuć, że ją akceptujesz i wspierasz.

Jak okażesz jej wsparcie i miłość,

pozwolisz jej być tym, kim jest.

I odwzajemnić tę miłość.

To może bardzo światłe słowa,

ale wypowiada je człowiek o bardzo surowym charakterze.

Gdy wskazujesz na mnie palcem,

zobacz, ile palców wskazuje na ciebie.

14.35

Kochanie.

Chyba właśnie doznałem oświecenia.

- Mój Boże! - Kochanie…

Może patrzyłem cały czas

ze złej perspektywy i dlatego byłem przerażony.

Bo można się przerazić.

Możesz chwilę zaczekać?

Nie może być tak,

że muszę mieć rację w każdej możliwej kwestii,

powinienem się raczej zająć szukaniem prawdy.

Możesz mi dać trzy minuty…?

Kochanie,

jestem tak uparty w wielu kwestiach,

że przyszedł czas…

Richardzie!

Muszę krzyczeć, żebyś zaczął słuchać?

Boże, to takie wnerwiające!

Muszę zacząć od początku, bo bynajmniej się nie uspokoiłam.

Albo się, kurwa, zamknij, albo stąd spieprzaj.

Nie spodziewałem się ciebie w barze.

Jezu, przestraszyłeś mnie.

A to sorry.

Taki jestem brzydki?

Poproszę dżin z tonikiem.

Co pijesz?

Napój gazowany. Nie przepadam za alkoholem.

Wezmę jednak moscato.

Moscato?

To sok z komarów?

Nie, moscato.

To taki słodki, gazowany trunek,

z reguły różowe albo białe wino.

Celine uważa, że to nudny napój.

Dałbym ci łyka,

ale uszanuję twój wybór.

A nie mówiłaś, że nie lubisz alkoholu?

Zdecydowanie nienudny napój.

Prawda?

No dobrze.

Może to jest jakiś nowy etap w moim życiu.

Rozumiem.

Pijesz już czwartą lampkę?

Twoje spojrzenie…

jest bardzo głębokie.

Idę się przejść po plaży.

Przyłączysz się?

Piękny wieczór. Kocham spacery po plaży.

Najlepiej w dobrym towarzystwie.

Wiesz, myślałam, że mam dobre towarzystwo.

Ale zostałam zastąpiona.

Przyłapałam go z inną kobietą.

Nie zasłużyłaś na to.

Nie, naprawdę, nie zasłużyłaś sobie na to, Judy.

Świat bywa podły i okropny,

ale to, jak ludzie nas traktują,

nie świadczy o nas samych.

Musisz o tym pamiętać.

Ej.

- Dzień dobry. - Cześć. Otis i reszta już są?

Tak.

- Witajcie, proszę. - Dzięki.

Przepraszam.

- Moment. - Gdzie jest restauracja?

Już mówię.

Chodźmy.

To niedaleko.

WYJŚCIE AWARYJNE

TK!

Cześć.

Cześć, witaj.

Co się stało?

Chyba wam odbiło.

TK, co się dzieje?

Co się dzieje?

O, TK!

Jesteś!

- Cieszysz się, że mnie widzisz? - No pewnie!

Co tym razem chcesz pożyczyć?

No wiesz? Nie bądź taka.

Zamówiłeś tort?

Zamówiłem. Lachę.

- Tort lacha? - Tak.

Tort lawa?

No co ty, kurwa? A czemu nie maślany?

Tort lawa smakuje jak plastik.

Wolałbym to drugie.

Musimy dodać temu klasy.

Pomyślą, że jesteśmy jacyś zacofani.

- Że mamy wysokie czoła. - Tak!

Z Afryki Wschodniej.

- Tak! - A my mamy klasę.

- Klasę! - Dobra!

Że mamy tu taką jedną laskę!

No dobra.

Witajcie w naszej jaskini.

Chciałbym wypić wasze zdrowie.

Udało się tylko dzięki wam.

Nie byłoby mnie tu…

gdyby nie wy. Więc dziękuję wam.

Dziękuję, że się spisaliście. TK, uratowałaś mnie w ostatnim momencie,

bardzo ci dziękuję.

Przyjacielu,

za twoje przywództwo.

Zdrowie.

Wypijmy za pracę zespołową,

solidne przyjaźnie

i lojalność…

Lojalność.

Kochanie, już dobrze.

Zrelaksuj się dziś. Już po wszystkim.

Zdrowie.

No dobrze.

Zjedzmy coś.

Judy musi zerwać z Erastusem po pierwsze dlatego,

że co to w ogóle za imię, Erastus?

Ciągle ją tylko upokarza.

Nie ma w sobie nic poza bezczelnością.

Kochanie?

Richardzie, słuchaj,

wiem, że ostatnio nie układało nam się najlepiej.

Sporo o tym myślałam.

Przepraszam, że bywałam trochę trudna w obyciu.

Kochanie, musisz pamiętać, że cię kocham.

Wiem, że możemy to jeszcze naprawić.

- Dobrze? - Dobrze.

Dobrze.

PIĄTEK

- Abeo. - Co?

Powiedz…

Czy my nie mamy żadnych kurortów nadmorskich w Lagosie?

Po co jechać taki kawał?

Nie chcesz poznać tych legendarnych Kenijek?

Podobno są w stanie wyleczyć raka prostaty.

Kto ci to powiedział?

- Me! - Gdzie to słyszałeś?

Kto ci to powiedział?

Co wy dwaj znowu opowiadacie?

Już dawno skurczyły wam się jaja.

Dosyć tego!

To nie są rozmowy na salony!

Dele.

Jest i mój człowiek!

Jak wam się udał lot?

Był długi, ale wygodny.

Lot na ślub musiał być wygodny.

- Rita. - Cześć.

Dziękuję, że zaufałaś mi z tym ślubem.

Nie ma za co. Chętnie obejrzę dekoracje.

Bardzo ci się spodobają.

- Przedstawiam wam TK. - Cześć, TK.

Chcę już zobaczyć, co przygotowałeś.

Oczywiście, ciociu. Proszę.

Witajcie.

A tutaj,

szanowni państwo, kreatywność łączy się z elegancją.

Część programu na zewnątrz – oto, czego potrzebuje ta impreza.

Co to ma być?

Kiedy spytałem, czy możesz zorganizować jorubijski ślub,

- co odpowiedziałeś? - Że mogę.

To ma być jorubijski ślub?

Macie nas za jakichś wsiowych głupków?

Co się stało z wiadomością, którą ci wysłałam?

Jaką wiadomością?

Wysłałam ci mail z dokładnymi informacjami ponad miesiąc temu.

Otisie, nie zapłaciłem ci za to,

żebyś mi zrobił bzdurny ślub na biało.

Co to w ogóle ma być?

Powiedz mi, co to jest?

- Dele! - Co to?

Człowieku…

Słuchaj no, Otisie.

Jeśli mój ślub okaże się fiaskiem,

nie zainwestuję ani grosza w twoją firmę.

Temperament twojego syna jest bardzo niepokojący.

Bardzo niepokojący. Martwię się o bezpieczeństwo Rity.

Jak mogę to naprawić? Rito.

- Rito, co mam zrobić? - Dużo. Bardzo dużo!

Wszystko!

- A czy twoja żona i córka… - Tak?

nie próbowały skopać ochrony na lotnisku?

Bałbym się o bezpieczeństwo twojego syna.

Witajcie.

Przepraszam!

Halo?

Nie odpowiada.

Przepraszam!

Halo?

- Ja? - Tak, ty. A kto inny?

Jesteś tą konsultantką ślubną?

Ty odpowiadasz za ten bałagan?

Czemu go nie naprawiasz?

Co jest z wami nie tak?!

Czemu jesteście tacy tępi?

Wiecie, pewien mędrzec powiedział mi kiedyś,

że człowiek jest tym, od kogo wyzywa innych.

Kobieto…

Dzisiaj wróżyłam sobie z ręki.

Wiesz, co sobie wywróżyłam?

Że strzelę komuś w pysk!

- I to jej strzelę. - Komu?

- Tobie. - Komu strzelisz?

- Tobie, żaden problem. - Odbiło ci?

Ale…

Co wy odstawiacie za Nollywood?

Poszalałyście?

Niech pani wraca, Patience Ozokwor. Proszę!

TK…

Jak mnie nazwałeś?

Kate?

Och, TK.

Wynoś się.

Przepraszam?

Kurwa!

No co? Co to jest?

- To destynacja. - Serio?

Przecież o to chodziło.

To miał być ślub zagraniczny!

Spójrzcie!

Jest destynacja i jest ślub.

Co to jest ślub jorubijski?

TK, co to jest, kurwa, jorubijski ślub? No powiedz.

Ta Rita doprowadzi mnie do szału!

- Otisie… - Nie, słuchaj, nie obchodzi mnie,

czym jest, kurwa, jorubijski ślub. Na tym etapie

Rita może już…

Dokończysz?

- Co? - „Co?”

Dokończysz to, co mówiłeś?

- Co chciałeś powiedzieć? - Rito…

- Na tym etapie - Tak?

możesz już zapomnieć

- Zapomnieć? - o tym całym zamieszaniu.

I skupić się na zamieszaniu z Delem.

I to wszystko.

Co mam zrobić?

Idź do facetów, do garów.

Do facetów? Czemu?

- Czemu? - Otis!

Co za burdel!

Głupi kuchta!

Masz gotować tak, jak ci kazałam.

Lepiej mnie posłuchaj.

Czy nie mówiłam ci…

Porachuję ci kości!

- Złamię cię! - Won z mojej kuchni!

Ty jakiś głuchy jesteś?

Nie stawiaj mi się! Złamię cię!

- Zamknę cię. - Poparzę cię!

Słuchaj, dzikusie jeden.

Popamiętasz mnie!

Czy ty to widzisz?

Zaraz się z tobą rozprawię.

Masz to ugotować!

Dlaczego zabrałeś stojak z nożami?

Wiele lat temu

matce nie podobało się, jak Ini wychowywała nasze dziecko.

Kiedy żona miała już dość,

wypędziła matkę z domu, wymachując nożem.

- Niemożliwe! - Ależ tak.

Taka niebezpieczna jest?

Dlaczego się nie rozwiodłeś?

Abeo!

Ulice Lagosu są bardzo niebezpieczne.

Wynocha.

Dobra, dobra,

- co się tu dzieje? - Jesteśmy przyjaciółmi.

Szefie, będziemy musieli zmienić menu.

Dostaliśmy info bardzo późno.

To dla mnie nie problem.

Ale nie podoba mi się,

że ktoś się tak do mnie odzywa, w dodatku w mojej kuchni.

Bez niego sobie na pewno nie poradzimy.

A tutaj, panowie,

mamy pierwszą pozycję na moim menu.

Allahu, broń mnie od absurdu.

Co tam jest?

Co tam, ziomeczki? Jak leci?

Co jest?

No co?

Co?

O nie!

Gościu, przestań!

Wyłaź stąd.

Nie.

Mamy parę godzin na zrobienie z tego ślubu jorubijskiego.

Znalazłam trochę zdjęć. Judy, Celine,

przekształcicie to miejsce w przestrzeń weselną.

Przy okazji pogadacie.

Ty pojedziesz ze mną do kwiaciarni i do sklepu z tkaninami.

A ty… o cholera!

TK, musimy pogadać o tym torcie maślanym.

Chyba wolałabym tort lawa.

Czemu lawa a nie maślany?

Jest za mało elegancki.

Idiotka…

Słuchaj, chcę tort lawa

i koniec dyskusji.

Rito, zaufaj mi, ten będzie dobry.

TK, pójdziesz do cukierni

i zamówisz tort lawa.

I kropka.

Możesz się tym zająć sama.

Wyświadczam Otisowi przysługę.

Mogłabym sobie leżeć na plaży,

ale pomagam tobie!

Zresztą potrzeba dwóch do trzech dni na upieczenie i ozdobienie tortu lawa.

Życzę powodzenia.

Zostaw mnie!

Dobra.

- Niech ci będzie. - No.

Oni ciągle z tym tortem lawa.

Myślą, że nie mam nic lepszego do roboty?

Co za nuda.

Idź sobie zjedz trochę fufu i lepiej milcz!

Mam już po dziurki tych Nigeryjczyków. Mogłabym ich…

O wilku mowa, a wilk tu.

- Gdzie jest Otis? - O tutaj.

Nie wysłał wam wiadomości na temat zmian?

- Jakich zmian? - To miał być ślub jorubijski.

Nie powiedział im, idiota.

Kogo nazywasz idiotą?

Takim ludziom powierzyliście swój ślub?

Trzymaj. Ta kobieta działa mi na nerwy.

Tak ci spiorę skórę,

że zapomnisz, kiedy urodziłaś córkę!

Nasz lud słynie z uprzejmości,

łagodności i szacunku wobec innych.

Aż się człowiek zastanawia, z czego nie słyną.

Z uprzejmości, łagodności i szacunku

wobec innych!

Abeo.

Ale macie przyjaciółkę.

- Jesteś hakerką! - Ach, tak?

- Hakerką! - Ach, tak?

- Hakerką! - Tak?

- Jesteś hakerką! - Ach, tak?

Jesteście hakerami uczuć.

Weźcie sobie łódkę i spływajcie.

Co za nonsens!

Do diabła z nimi!

Po ile ich jest w bukiecie?

Jakieś sześć.

A, sześć? To może jeszcze weźmiemy taki bukiet.

I dorzućmy jeszcze to.

Kagwe!

Robisz atmosferę!

To też zasługa twoich ruchów.

Są trochę oldschoolowe, ale niezłe.

Pozwolę sobie sprawić pani komplement.

Jest pani prawdziwą tancerką.

- Przestań. - Nie przestanę. Spróbuj mnie uciszyć.

Spróbuj mnie uciszyć i spróbuj…

Musimy… już iść.

Wszystko w porządku?

O cholera,

to nie wygląda za dobrze.

Co ty nie powiesz.

Pomóc ci?

Dam sobie radę.

No przecież mam dwie ręce. Razem będzie nam raźniej.

No dobra.

Spójrzmy, z czym my mamy tutaj do czynienia.

Twardy orzech do zgryzienia.

Może użyjemy jakiegoś lubrykantu.

Masz czasami dobre pomysły.

Daj go jak najwięcej.

- Tak. - Tak.

- O tak. - Tak.

- Tak? - Tak.

- Idzie! - Tak!

Jest!

O tak.

Nie przeszkadzajcie sobie.

Jestem za równouprawnieniem.

Nie, my tylko…

Dobra robota.

Mam pytanie.

- Grasz w golfa? - Jasne.

Mają tu pole.

Może pójdziemy sobie pomachać kijami?

Muszę pomóc w kuchni.

E tam, na pewno sobie bez ciebie poradzą.

No chodź.

Celine…

Celine, muszę ci coś wyznać.

Judy i ja…

Kurwa.

Celine…

musimy pogadać…

Kto, kurwa, mówi: „Musimy pogadać”?

Celine.

Uświadomiłam sobie, że nigdy nie byliśmy razem na plaży.

Chcesz się przejść?

Słuchaj, Celine.

Muszę ci coś powiedzieć,

bo inaczej mnie to wykończy.

Dobrze.

W ostatnich dniach uświadomiłem sobie,

że nie byłem tym, kogo potrzebowałaś.

Właściwie może oboje nie byliśmy…

Nie, posłuchaj.

Jeśli oboje mamy się zmienić w ramach tego związku,

musisz o czymś wiedzieć.

O co chodzi?

Kochanie…

Ja…

Chcę, żebyś przyjęła moje nazwisko.

Czy pytasz o to, o czym myślę?

- Celine Kariuki… - Tak?

Wyjdziesz za mnie?

Tak!

POLE GOLFOWE, DIANI

Słuchaj, Khalidzie.

Może uważasz mnie za kogoś, kto owija w bawełnę,

ale jestem taki, żeby ludzie nie wyłudzali ode mnie pieniędzy.

Masz swoje powody.

Czy dobrze zrobiłem, ufając Otisowi?

Na twoim miejscu nie wydawałbym ani grosza.

Może dwa lata temu.

Teraz koniunktura jest do niczego

i choć Janta Linux łączy

bezrobotnych z pracodawcami,

nie będzie zwrotu z inwestycji.

Nasi klienci, czyli pracodawcy, płacą grosze albo nie płacą wcale.

Czemu mi to mówisz?

Bo nie lubię owijać w bawełnę.

Mam dla ciebie propozycję.

Od lat buduję bazy w chmurze dla małych przedsiębiorstw.

Jeden z moich klientów ma świetne kontakty w rządzie,

a ja muszę zainwestować w inżynierów, żeby rozwinąć działalność.

Rozumiesz?

Cześć.

Powiedziałem: „Cześć”.

TK, musimy pomówić o tym wczorajszym.

Warto jednak przegadać taką sytuację.

Co za idiota z tego DJ-a. Mógł powiedzieć,

że ma problemy z wizą.

- Otis! - Cześć.

Kate!

Otis.

Jestem zaskoczona, że pamiętasz moje imię.

Jak tam kac?

W porządku, przeżyłem.

Skąd wy się znacie?

To moja druhna.

Otisie, mój DJ nie przyleci. Potrzebuję kogoś na zastępstwo..

W porządku, ja mogę robić za DJ-a.

Mógłbyś?

Bardzo ci dziękuję. Byłoby świetnie.

Za dziesięć minut ma przyjechać sprzęt.

- To mógłbyś… - Ty miałbyś didżejować? Jak?

Jak mogę pomóc?

Dzięki. Jesteś najlepszy! Może najpierw…

Przecież nie masz nawet kontrolera DJ-a.

Mogę użyć apki, co nie?

Mówiłaś o sprzęcie?

- Jesteś najlepszy. - Wyślij mi

playlisty, kawałki, żebym mógł coś przygotować…

Zobaczymy, jak to wyjdzie.

SOBOTA – DZIEŃ ŚLUBU

- Elo! - Cześć.

Gratuluję, bracie, wreszcie się pobierzecie.

Tak.

Dzięki. Wreszcie się zdecydowałem.

Cztery lata to za długo.

Szanuję twoją odwagę.

Co?

Czemu?

Wiesz, to się wydarzyło już dawno temu.

Nie ma to już raczej znaczenia.

- Żenisz się. Gratulacje. - Otisie.

O kurwa.

Słucham.

No mówże.

Rito, wykazałaś się oryginalnością,

robiąc z tradycyjnego ślubu

ślub zagraniczny.

Dajcie mi jakiegoś Kenijczyka, żebym też tak mogła zrobić.

Życzę powodzenia.

Czemu tak mówisz?

Znalezienie odpowiedniego Kenijczyka

jest niemożliwe.

- Nie… - Szczególnie ty, Otisie.

Nie, wszyscy mieliście wiele okazji.

My Kenijki rozglądamy się za Nigeryjczykami.

Nigeryjczyk zabierze cię na randkę,

będzie cię rozpieszczał niezależnie od stanu portfela.

A w łóżku…

Wow!

Musi dogodzić tobie, zanim dogodzi sobie.

No ale powiedzieliśmy ci.

Tacy z was przyjaciele?

Powiedzieliśmy ci.

- To było dawno temu. - Nieważne.

To było dawno temu.

- A Kenijczycy? - Do niczego.

Celine. Celine!

Kiedy zamierzałaś mi powiedzieć, że przeleciałaś Josha?

No kiedy?

Kochanie, to było wiele lat temu.

Nie chrzań.

Tak długo jesteśmy razem, miałaś tyle okazji, żeby mi powiedzieć!

Byłam wtedy… na innym etapie w życiu.

Nie byłam pewna, czy coś czuję do Josha.

Więc postanowiłaś wskoczyć mu do łóżka?

Richardzie!

Za dzieciaka byliśmy blisko.

Wiem! Wszyscy wiedzą o tobie i Joshu!

Mam już dosyć słuchania o Joshu!

Dlaczego dowiaduję się jako ostatni?

Teraz sobie uświadomiłem, że tylko dlatego zabrałaś mnie na obiad.

Żeby wywołać w nim zazdrość.

Prawda?

Nawet mnie wtedy nie lubiłaś.

Ale ostatecznie wybrałam ciebie.

Dlatego nie jesteś szczęśliwa, Celine.

Tracimy czas na bezsensowne terapie, a ty od początku

porównywałaś mnie z Joshem,

ale ja nigdy mu nie dorównam. Nieprawdaż, Pani Spontaniczna?

Chyba raczej Pani Niezdecydowana.

Poczekaj no chwilę, Jezusie.

Ale masz tupet.

Co?

Świeć przykładem! Powiedz jej!

Ty możesz się przyłączyć, Judy.

Powiedz jej!

Odebrało mowę, Panie Napalony?

Powiesz coś, Pani Chętna?

Tacy byliście gibcy na balkonie…

z językiem w gardle drugiego.

Abeo.

Dramaty randkowe rodem z Twittera

są dużo ciekawsze niż te pary,

które się kłócą u Oprah.

Ej, wy!

Co wy tu robicie, plotkarze?

Nie pilnują, żeby zamykać okna.

Eddie Kwanza, la, la

Celine!

Komu prawisz kazania?

Przepraszam was.

Dzwoni córka. Cześć!

Cześć, Priya, oddzwonię. Dobrze. Kocham cię.

Kocham cię.

Muszę sobie znaleźć Nigeryjczyka.

Cholera!

Ty!

Lepiej ci już? No mam nadzieję.

No bo do cholery!

Ech!

Niezły burdel.

Trochę pojechali…

Celine, możemy porozmawiać?

Celine, proszę.

Wiele powiedziałaś swoim milczeniem.

Może skończyłoby się to inaczej, gdybyśmy…

jeślibyście się przyznali z Richardem.

Albo gdybyśmy cztery lata temu ją namówili,

żeby powiedziała Richardowi prawdę o Joshu.

Serio? Wow.

Czego beczysz?

Co ty, kurwa?!

Napij się, tak jak to robią chłopcy.

Hej, trzymaj.

Czemu didżejujesz?

Zastępuję DJ-a Rity.

Khalidzie.

Z Delem nawiązujesz chyba

zbyt bliskie relacje.

Zazdrosny jesteś?

Zazdrosny? Skąd.

Tylko jakbyś potrzebował pomocy przy dobiciu targu,

daj mi znać.

Jeśli o tym wspomni, od razu dam ci znać.

Czemu nie tańczysz?

Jestem dzisiaj trochę nie w sosie.

To akurat świetny powód do tańczenia.

Poczujesz się lepiej.

A ja chętnie popatrzę.

Dziękuję, ale…

Nie skorzystam.

Gdybym była gościem na tym weselu,

chwyciłabym cię za rękę

i porwała na parkiet,

a może nawet do mojego pokoju.

Tak tylko mówię.

Słuchaj, Nandi…

Schlebiasz mi.

Naprawdę, ale…

nie zapominaj, że przyjechałem tu z kimś, kogo kocham.

Jest dla mnie ważna.

I nie chcę jej krzywdzić, więc…

po prostu o tym zapomnijmy.

A poza tym masz tam masę facetów,

którzy chętnie dzisiaj z tobą zatańczą.

Cóż, przepraszam was.

Hej, Dele!

Hej, co tam, ziomek?

Kiedy mógłbyś przesłać resztę…

Otisie, dzisiaj jest mój ślub.

Wiesz co?

Miałem to zrobić później,

ale może lepiej nie zwlekać.

Nie zainwestuję w twoją firmę.

Czekaj. Co?

Dlaczego?

Wybrałem inny kierunek.

Powiedz mi szczerze: co się dzieje?

Widziałem bilans twojej firmy.

Nie wygląda obiecująco.

To mały biznes, dlatego potrzebujemy twojej pomocy.

Jeśli nam pomożesz, przetrwamy.

To ma być „polepszenie mojego portfela inwestycji”?

No weź, człowieku…

- Wywiązałem się z umowy! - To prawda!

- Ale kiepsko. - To ty też się wywiąż.

Na szczęście wcale nie muszę.

Koniec rozmowy.

- Nie. - Powodzenia na przyszłość.

Nie no, weź nie żartuj. Pierdol się!

Stawiam 10 000 szylingów,

że w podróż poślubną twój syn pojedzie karetką.

- Pierdol się! - Ty się pierdol!

Ej!

Ej, ej!

- Pierdol się! - Ej!

Otis!

Zostaw go, Otisie.

Puśćcie mnie!

No dawaj!

Nie trzymajcie go!

Richard!

Do diabła, Otis!

Podwajam stawkę.

Dele wrzuci go do oceanu.

Zły pomysł.

Nie widziałeś tego sierpowego?

Potrajam stawkę. No dawaj, wykładamy gotówkę.

Na niego stawiasz?

- To słabeusz. - Waga piórkowa, nie ciężka.

Zawsze miałem różne lęki.

Teraz mają na to specjalną nazwę:

ADHD.

TK, chyba wszystko schrzaniłem.

Niczego nie straciłeś. Po prostu patrzysz ze złej perspektywy.

Nadal masz swoją firmę.

Khalid pokazał swoje umiejętności przywódcze.

Przyjaciele cię kochają.

Byli gotowi tu przylecieć, żeby pomóc ci przy ślubie,

mimo że nienawidzimy ślubów.

I masz sporo kobiet, które możesz w razie czego wykorzystać.

„Wykorzystać”?

Znowu to słowo?

Jezu…

Ciekawe czemu.

No i znowu. Kopiesz leżącego.

Wiesz co?

Jak chcesz, to zostań tu sobie i użalaj się nad sobą.

Właśnie szło mi to doskonale.

Nie potrzebowałem twoich… przemyśleń.

Zawsze liczysz na to, że posprzątam twój bałagan.

A ty nigdy nie okazujesz mi wdzięczności!

A jak próbuję się przed tobą odsłonić, to ty…

Co?

Nieważne.

Co tu właściwie robisz, TK?

Czemu mi pomagasz? Chcesz być znowu wykorzystana?

Zawsze tak robimy.

Ty wołasz o pomoc, a ja przybywam z odsieczą.

- Dlaczego, Otisie? - No dlaczego?

- Nie mów mi, co mam robić. - To mów, czego chcesz!

Ciebie!

Kurwa! Co to ma być?

Czemu tylko ja otwieram przed tobą serce, skoro i tak wylądujemy w ślepym zaułku?

Po co to wszystko?

Ty się zakochujesz, ja się zakochuję…

Zaczynamy mówić o „zawsze”…

Zaczynamy czuć to śmieszne ciepełko w środku, a później…

A później co?

No co?

A później się nudzimy.

Zaczynamy czuć to samo do kogoś innego.

I co się wtedy dzieje?

Łamie się kolejne serce.

Udajemy, że to nas nie rani, bo jako mężczyźni

nie czujemy przecież bólu.

Wy się możecie przytulać, napić się wina,

powiedzieć, co was boli. A ja co?

Zabiorę chłopaków na whisky?

Nie, pieprzyć to. Nie chcę.

Widocznie jesteśmy na innych etapach życia.

TK, nie wiń mnie za to, że nie jestem tym, na kogo liczyłaś.

Dlaczego tak trudno ci spróbować?

Gdybym wiedziała, jak się będziesz bał, odpuściłabym sobie.

Co to ma znaczyć?

Nie wiem!

Nie wiem.

Ale wiem jedną rzecz…

Strach, który teraz widzę w twoich oczach…

jest tym samym, który widziałam, kiedy podjęłam ryzyko

i próbowałam cię pocałować.

Może lepiej udajmy, że nic między nami nie zaszło.

Wyślę ci raporty finansowe…

Nie spiesz się z tym.

No i oczywiście

jak będziesz w Lagosie, to umówmy się na golfa.

Jasna sprawa.

Wielkie dzięki. Na razie!

Na razie.

Słuchaj,

wiem, że nic mi do tego,

ale tworzylibyście z Otisem naprawdę uroczą parę.

Kiedyś w to wierzyłam, ale nic między nami nie ma.

Powiem ci, że prawie się z nim przespałam.

Ale do niczego nie doszło,

bo on dosłownie non stop powtarzał twoje imię.

To jasne, że coś do ciebie czuje.

- Cześć. - Cześć.

Jak tam?

Judy, chyba nie dam rady.

Nienawidzę latać.

Ciekawe, że wszyscy borykamy się z różnymi lękami.

Celine i Richard wrócili samochodem?

Po pierwsze, to nie jest lęk. Jasne?

Tak, wrócili samochodem.

Co za nerwówka.

Szkoda, że nie wyczarterowaliśmy sobie razem samolotu.

Szanowni państwo, prosimy o uwagę.

- rozpoczynamy odprawę dla lotu - To nasz.

- Tak. - 90J18605…

…zapraszamy do bramki…

Słuchaj, wiem, że nie powinnam się wtrącać,

ale po drugim dniu prawie przestaliście z TK rozmawiać.

Co się stało?

Ma jakieś uczucia, a ja nie wiem, co mam.

Czekaj no.

To o tobie mówiła?

Aha, wow…

Teraz już rozumiem.

O czym ty mówisz?

Przed podróżą

zrobiłyśmy sobie damski wieczór. Trochę się upaliłyśmy

i TK zaczęła mówić o kimś ważnym.

Co? Ty się upaliłaś? Wow.

Nie planowałam tego.

Ja nie planowałem się zakochać.

No dobra, a jeśli spróbuję

i nie wyjdzie nam?

TK nie będzie mnie chciała w swoim życiu. Więc nie mogę.

Musisz chociaż spróbować.

A co, jeśli to spieprzę?

Nadal warto.

Jak nie wyjdzie, to przynajmniej ją przelecisz.

Mój Boże! Judy!

Dawać alkohol!

POSZUKIWACZE ŚWIATŁA

Fiona, wyślesz mi te…

Wejdź.

Przyszedłem…

Przyszedłem powiedzieć,

że miałeś rację.

Od początku.

Firma mojej matki plajtowała

i bałem się.

Zamiast zamknąć biznes,

wykorzystałem cię,

twój wysiłek,

i niepotrzebnie cię w to wciągnąłem.

Zawiodłem cię.

Dzięki.

Dziękuję, to… wiele dla mnie znaczy.

No dobra.

Wybierasz się gdzieś?

Tak.

Niestety…

muszę gdzieś polecieć.

Mam rozmowę o pracę z naszym przyjacielem Kimotho.

Myślę…

że przydałbyś mi się jako negocjator.

Jestem drogi.

Trochę namieszałeś, ale nikt

nie zasługuje na Kimotho.

Potrzebujesz pomocy?

Co ty tu robisz?

Przyszedłem…

powiedzieć, że miałaś rację z tym tortem.

Tylko tyle?

I żeby cię przeprosić.

Przepraszam, że byłem dla ciebie podły.

Mów dalej.

Jestem ci też wdzięczny

za wszystko, co dla mnie zrobiłaś, TK.

Mów dalej, Otisie.

No weź, TK, widzisz, że się staram.

Dobra, już się zamykam.

Dla ciebie to żarty.

Radziłam sobie, a teraz się zjawiasz i wciągasz mnie znowu w swoje głupoty.

Chciałbym, żeby to były nasze wspólne głupoty.

To nie brzmi tak dobrze, jak sobie wyobrażasz.

Jeśli ktokolwiek

zasłużył sobie na prawdziwą relację miłosną, to właśnie ty.

Jeśli byłbym gotów się przed kimś odsłonić,

to właśnie przed tobą.

Mówię ci to jako przyjaciel.

Mam pytanie.

I komentarz.

Gdybym powiedziała, że nie chcę się już przyjaźnić,

to co byś zrobił?

Uszanowałbym twoją decyzję.

Miałaś rację.

Bałem się.

A jaki był komentarz?

Wygląda na to…

że strach zniknął z twoich oczu.

Z dzieckiem wszystko w porządku. Termin porodu wypada za 11 tygodni.

Umówimy się za kilka tygodni na wizytę kontrolną.

Dziękuję, doktorze.

Do zobaczenia.

Khalid?

Cześć.

Cześć.

FILM CHRONIONY PRAWEM AUTORSKIM KENII.

NAZWISKA, POSTACIE I ZDARZENIA POKAZANE W TEJ PRODUKCJI

SĄ FIKCYJNE, A WSZELKIE PODOBIEŃSTWA DO ISTNIEJĄCYCH OSÓB – NIEZAMIERZONE.

Subtitle translation by: Piotr Szpakowski

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.