Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Croatian
Danish
Dutch
English
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
Wszystkie zdjęcia do tego filmu powstały w Japonii.
Jest to historia Townsend'a Harris'a. Amerykańskiego konsula generalnego, który w roku 1856, jako pierwszy zagraniczny dyplomata wszedł do zakazanego imperium.
Również jest to historia pięknej młodej gejszy Okichi, o tym jakie miejsce zajmowała w życiu Harrisa.
Zaczęło się to w nocy w czasie festiwalu Oban...
w małej wiosce rybackiej Shimoda.
Raz w roku, zapraszamy duchy
naszych zmarłych przodków, aby dołączyły do naszego święta.
To stary i wesoły zwyczaj.
Było sporo radości i sporo sake.
Nazywam się Okichi. To też jest moja historia.
"Barbarzyńca i Gejsza"
Czarny statek oznaczał niebezpieczeństwo. Cudzoziemcy zagrażali naszym wybrzeżom.
Wysłano posłańca, aby ostrzegł gubernatora.
Baron Tamura był gubernatorem Shimody...
i moim dobroczyńcą.
On zapłacił za moje szkolenie na gejszę.
Statek miał zarzuconą kotwicę całą noc.
O wschodzie słońca, nieznajomi zbliżyli się.
On mówi że zabrania zejścia na ląd.
Masz nakaz powrotu na statek...
podnieś kotwicę, opuść tę zatokę i wszystkie japońskie morza.
Czyj nakaz?
Gubernator Shimody, sir.
Powiedz mu, że jestem konsulem generalnym Japonii z USA.
Powiedz, że jestem tu zgodnie z umową zawartą...
z jego Szogunem i komandorem Perry dwa lata temu.
Twierdzi, że nie ma żadnej umowy, która pozwalałaby ci zejść na ląd.
Powiedz mu, że wejdę na ląd.
Powiedz mu, że to przywitanie.
Mówi głośnym głosem.
Townsend Harris.
Jestem Saemon-No-Kami Tamura, gubernator prefektury Shimoda.
Czy wiesz, wasza ekscelencjo, o umowie między naszymi krajami...
która mówi, "Konsul powinien rezydować w Shimoda...
kiedy jedno z państw tego zażąda"?
Nie jedno. Oba. "Gdy oba państwa tego zażądają."
Jeśli tak to po japońsku odczytaliście...
błąd został popełniony w tłumaczeniu albo celowa zmiana.
Zapoznam moich przełożonych w Edo z tą opinią.
- Tymczasem... - Tymczasem, żądam kwater...
dla pana Heusken, mojego tłumacza, 3 chińskich służących, i dla siebie.
Musi być zrozumiane, że przyjmuję pana...
tylko jako prywatną osobę.
Zostanie odnotowana twoja odmowa...
uznania mojego statusu Amerykańskiego Konsula.
Za mną.
Miłe miejsce na pochówek.
Przynajmniej będziemy mieli cichych sąsiadów.
To najlepsze co mamy do zaoferowania.
Dwa lata temu, komandor Perry został dopuszczony do świętych murów Edo.
Od tamtej pory, nasz kraj został poszarpany przez trzęsienia ziemi i tajfuny.
Straciliśmy domy, uprawy, ukochanych.
Niektórzy ignoranci wierzą...
że te katastrofy to ostrzeżenia od Bogów...
żeby nie zmieniać naszych starożytnych zwyczajów, tylko żyć jak przedtem.
Nikt nie pozostaje taki, jaki był, ani żaden kraj.
Może być.
Nie ma jak w domu.
Oto powiewa, panowie.
Pierwszy raz w tym imperium.
Myślę, panie Harris, niech pan podniesie wejście, albo obetnie sobie nogi.
Gubernator mówi, że musisz zdjąć flagę.
Dobrze.
Mówi, że ma więcej nie powiewać.
Powiedz mu, że będzie.
W czasie świat, naszych i ich...
i z pewnych innych okazji...
takich jak przypływanie i odpływanie naszych statków.
Unikać Amerykanów, nic im nie sprzedawać.
Baron Tamura rozkazał;
"Harris-san musi zostać zmuszony do odjazdu".
Nie ma miejsca w Japonii dla obcokrajowców. To barbarzyńcy.
- Panie Harris. - Wasza ekscelencjo.
Chcę zaprotestować z powodu w jaki ja oraz moi domownicy jesteśmy traktowani.
Nie możemy nawet kupić jedzenia na targu.
Możesz kupować od każdego, kto ci sprzeda.
Ktokolwiek to zrobi odpowie przed twoim samurajem?
Nie masz pozycji, żeby składać protest, panie Harris.
Nie masz tu poważania.
Wasza ekscelencjo, skończmy te bzdury o moim oficjalnym istnieniu.
Jeśli twoja wersja umowy między naszymi krajami jest poprawna...
to byłby to układ z którym można się zgodzić, jeśli się zgodzimy.
Czy rozsądny człowiek podpisałby takie pogmatwane procedury?
Jakiekolwiek są warunki...
umowa została zawarta pod groźbą broni komandora Perry.
Taka umowa nie liczy się.
Zapomniałeś dlaczego komandor Perry przybył?
Ponieważ rozbitkowie ze statku zostali ścięci...
i dlatego że żaden statek nie mógł dobić do Japońskiego portu, nawet po wodę.
Chcemy żeby zostawiono nas w spokoju.
Wasza ekscelencjo, wasz kraj leży na skrzyżowaniu świata.
Z zachodu i wschodu, ludzie potrzebują tej drogi.
Jeśli, przez twoje pragnienie izolacji...
odmówisz im bezpiecznego i pokojowego ruchu...
świat potraktuje Japonię, tak jak potraktowaliby grupę bandytów...
atakującą autostradę.
Prawdziwy Japończyk, wolałby zobaczyć swój kraj ginący w płomieniach...
i zginąć z nim, niż widzieć, jak jest kaleczony przez cudzoziemców...
i powoli gnije.
Wasza ekscelencjo, fanatycy są w każdym kraju.
Ale gdyby większość twego rządu nie była rozsądna...
To by mnie tu nie było.
W nadziei, że spotkam się z nimi oko w oko...
wręczam ci oficjalny list...
do przekazania Jego Wysokości Szogunowi...
uniżenie prosząc, aby moja pozycja konsula została potwierdzona.
Tamura miał kłopot.
Skomunikował się z Edo.
W stolicy było wielkie niezdecydowanie...
między tymi, którzy chcieli by Japonia otworzyła się na inne kraje...
a tymi, którzy byli przeciwni.
Wreszcie, nadeszła wiadomość.
Do czasu podjęcia decyzji...
Tamura został pouczony do pozostawienia Harris'a w Shimoda.
I zapewnić mu radość.
- Znowu peklowana wieprzowina? - Tylko to zostało, sir.
Nasz kolega Tamura dopilnował tego.
Wybacz, że pytam, panie Harris, ale...
masz wrogów w Departamencie Stanu, że tu cię trzymają?
Wręcz przeciwnie. Dostanie tej posady to wielki zaszczyt.
A siedzący na przeciwko ciebie, Henry, jedzący boczek i suchary...
to poseł nadzwyczajny od Prezydenta Pierce'a.
Cóż, nie do końca marnujemy czas, sir.
Wyremontowaliśmy ten dom...
nauczyliśmy się czegoś o ich rolnictwie, wietrze, pogodzie.
Ale nie przyjechałem tu, żeby być stolarzem...
czy żeby zbierać informacje dla Departamentu Rolnictwa.
Moje instrukcje od Prezydenta Pierce były, cytuję:
- "Rozważyć z Cesarzem"... - Pan wybaczy.
- Szogunem, nie Cesarzem. - Dobra.
"Rozważyć z Szogunem Japonii...
temat ich wejścia do wolnej wspólnoty narodów."
Rozważać?
Nawet nie zdołałem się do niego zbliżyć.
A Tamura blokuje. Nie wysłał mojego poświadczenia do Edo...
- I nie ma takiego zamiaru. - Ale to trudna posada, sir.
- Trzeba być cierpliwym. - Cierpliwość nie sprowadzi nam komandora Perry...
ani okrętu wojennego na wsparcie. Byliśmy cierpliwi 5 miesięcy.
Jesteśmy daleko na uboczu, nie możemy wysłać, ani dostać wiadomości z Waszyngtonu.
Zaczynam się zastanawiać czy im zależy.
Sam, daj mój płaszcz.
Panie Harris, nie robiłbym nic pochopnie.
Zjadłem taką ilość boczku, jaką zamierzałem.
Nasz pierwszy gość.
Co jest, Henry?
Od gubernatora. Zaproszenie na obiad.
Panie pośle, jutro wieczorem, nie będzie boczku.
Chcą ci pokazać zabawy gejsz.
Dobrze.
Jestem wdzięczny Waszej Ekscelencji za wspaniałą zabawę.
Jak mniemam, świętujesz uznanie...
pierwszego Amerykańskiego Konsula.
Nie było wieści z Edo w sprawie pana statusu, panie Harris.
To czemu zawdzięczam ten zaszczyt?
Mam współczucie dla samotnego mężczyzny w obcym kraju.
Sam, tak. Ale są ze mną dusze miliona Amerykanów.
Wasza Ekscelencjo, jeśli wieści szybko nie dotrą...
mogę się pokusić o wyjazd do Edo, aby je zdobyć.
Nie przedostaniesz się przez barierę.
Za bramą Zakazanego Miasta są czaszki wielu nieproszonych gości.
Przemierzyłem tysiące mil morskich i sztormów żeby tu dotrzeć.
Myślisz, że kilka czaszek odstraszyłoby mnie od przejścia kolejnych stu mil?
Spytaj ją co tu robi o tej godzinie.
- I? - Nasz przyjaciel Tamura ją przysłał.
Ona tu jest po to, żeby nasze istnienie było mniej dokuczliwe.
Podziękuj, i odeślij ją do domu.
Zaczekaj. Może się przydać.
Gubernator chce poznać nas, a my chcemy poznać Japonię.
Ten pokój z tyłu, może tam zamieszkać. Powiedz, że może zostać.
A potem powiedz, żeby podniosła głowę.
Czekałam na odgłos jego kroków...
na otwarcie drzwi przez olbrzyma.
Moje serce biło w przerażeniu, ale była cisza.
To był dom pełen tajemnic.
Pośpieszyłam do Barona Tamury.
Opowiedziałam o nasionach i muszlach.
Machina, która sprawiała że wiał wiatr mogła sprowadzić tajfun.
Błagałam, żeby pozwolił mi wrócić do domu gejsz.
Ale Baron się rozgniewał. Powiedział, że jestem niemądra.
Nie ma machiny, która sprowadza tajfuny.
To Harris-san był niebezpieczny.
Barbarzyńca planował na nas najazd.
Moim obowiązkiem było wrócić. Byłam gejszą.
Znałam mężczyzn.
Miałam zadowalać Harris'a pod każdym względem...
i obserwować każdy jego krok.
Urodziła się w Shimoda?
Nie, jest z wioski na drodze do Edo.
Kolejna wieśniaczka sprzedana do domu gejsz.
Sprzedana?
Miała 14 lat, biedna rodzina.
Później mogła im pomóc...
jak jakiś facet zapłacił jej "poduszkowe", jak to mówią.
Ma siostry?
Jej siostry zostały zwrócone bogom.
Ma szczęście, że urodziła się w roku, kiedy zbiory ryżu były dobre.
Wiesz, Henry, widziałem atrakcyjne tancerki z Syjamu...
śpiewające dziewczyny z Chin...
ale chyba wolę gejsze z Japonii.
Zgadzam się, sir.
Upiję się.
Pyta czy może wykonać małą magiczną sztuczkę...
dla czcigodnego konsula.
Niech zaczyna.
Bardzo dobrze.
Też coś ci pokażę.
To jest dolar
Nie, dolar.
Nie wymawiają "L" sir.
Wymawiają. Amerykański dolar.
Obawiam się, że będziemy musieli popracować nad jej angielskim, Henry.
Patrz uważnie, nie mam nic w rękawach.
Podobało się? Jest twój.
Co?
Pyta czy orzeł na dolarówce jest jednym z naszych bogów.
Nie zupełnie, ale jest potężny.
I da się z nim negocjować.
Chce żebyś to powtórzył, sir.
Mój pierwszy sukces w Japonii.
Patrz uważnie.
Nie, tutaj.
Złośliwość wobec cudzoziemców rosła.
Stale byli nękani.
Henry, zabierzesz Okichi do domu?
Mój kapelusz.
Niech sobie weźmie, Henry. I tak ci nie pasował.
- Szczęśliwy wypadek. - Jak to?
Jakby noga ci się nie poślizgnęła, mógłbyś uszkodzić tego małego.
Proszę.
Dziękuję.
- Dobrze? - Tak, w rzeczy samej.
Jesteś w dobrych rękach.
- Też "tak, w rzeczy samej"? - Tak, w rzeczy samej.
Kobiety z wioski były przeciwko mnie.
Dla nich, byłam konkubiną Harris'a.
Nie mogłam się z nimi kąpać.
"Prostym językiem, panie Sekretarzu, walę głową w kamienny mur.
"Do tej pory, nie możemy skontaktować się z Szogunem.
"Wygląda na to, że są niezdecydowani i w ogóle się tym nie przejmują.
Nie zamierzam się poddać.
Ale czuję, że może minąć trochę czasu...
zanim zdam raport o postępach. Będę was informował."
Podpisz "z poważaniem".
To cudowne, co ona potrafi zrobić z kwiatami.
Panie Harris.
Panie Harris.
Przynieś flagę, Henry.
Uszanowanie, Wasza Ekscelencjo.
Panie Harris, musi pan zdjąć flagę.
Flaga jest znakiem dla tego statku, że jest tu konsul gotowy na jego przyjęcie.
Muszę powtarzać? Nie ma tu żadnego konsula.
Shimoda jest zamknięta i strzeżona. Statek nie może dobić do brzegu.
Jak chcesz go przyjąć, zdejmij flagę.
Armaty są naładowane, panie Harris.
Ahoy, wysłanniku! Witaj!
Harris! Harris, Amerykański konsul!
Nie zbliżaj się, sir. Nie zbliżaj. Mamy cholerę na pokładzie.
Czemu nie wywiesiłeś żółtej flagi?
Poleciała za burtę razem z buntownikiem.
- Macie tu lekarza? - Nie. Nie ma lekarza.
Niech Bóg nam pomoże. Mamy trzech martwych i 5 chorych...
i 9 dni do Hong Kongu.
Stawiać żagle, podnieść kotwicę.
Ma pan broń, sir? Zastrzel ich! Nie mogą dotrzeć do brzegu!
Wracajcie! Wracajcie. Niech was szlag, wracajcie!
Tam na lądzie, nie dotykajcie ich!
Nie dotykajcie ich!
Mają chorobę!
Nie podchodzić do tych żeglarzy.
Nie zbliżajcie się. Mają ciężką chorobę.
Nie zbliżajcie się do nich.
Nie rozumiecie?
Cholera.
Ogarnęła całą wieś jak wielki pożar
Prawie każdego dotknęła. Chorzy byli wszędzie.
Harris-san zrobił wszystko co mógł...
ale walczył z chorobą po swojemu.
Moi ludzie walczyli swoimi starymi sposobami.
Modlitwą, śpiewem, i papierowym obliczem czerwonego demona choroby.
Zmarli byli pieczętowani w beczkach, byli paleni na świętych ziemiach.
Harris-san pracował dzień i noc...
ale nowy sposób był tak słaby, jak stary sposób.
Demon śmierci chodził od drzwi do drzwi.
Panie Harris.
Wybacz, Harris-san.
Co sądzisz, sir?
Nie wiele wiemy na temat cholery, Henry.
Wiemy, że tylko ogień i mróz ją zabija.
I tylko Bóg może sprowadzić mróz.
Przetłumacz mu, Henry, tylko ogień może ich ocalić.
Zabierz go stąd!
Czy nie dość już smutku sprowadziłeś na moich ludzi?
Musisz palić ich domy?
Damy im pieniądze na budowę nowych.
Jesteś szaleńcem.
To jedyny sposób, żeby zatrzymać cholerę. Ognień. Higiena.
Powiedział, że jesteśmy ich więźniami.
Jak się oprzemy, zabiją nas.
Zostaniemy odesłani do domu pierwszym statkiem.
Myślę, że możemy iść spać, Sam.
Śpi. To nie cholera, dzięki Bogu.
Odłóż to, Henry.
Pomyślałem, że może kilka tamtych raptusów...
Jesteśmy 5,000 mil od domu. Jak będą chcieli poderżnąć nam gardła...
to nic na to nie poradzimy.
- Napijemy się, Henry? - Tak.
Jak dadzą nam jeszcze tydzień, to może poradzimy sobie z tym.
Teraz będą siekać kukły i padać jak muchy.
Cóż, Henry...
wysłano nas tu w celu ustanowienia dyplomatycznych relacji z Japonią.
Jak dotąd, wpuściliśmy statek z cholerą, zapoczątkowaliśmy epidemię...
spaliliśmy pół miasta, i jesteśmy pod nadzorem.
Wspaniałe dokonania. Wypijmy za to.
Ogień wypalił cholerę.
Czas umierania minął.
Do wsi powrócił spokój.
Łodzie rybackie ponownie wypłynęły w morze.
Ja, również dochodziłam do siebie.
Okichi, daj mi to.
Nie powinnaś się przemęczać, póki nie nabierzesz sił.
Dziękuję, Henry.
Nie wiedziałem, że zabraliśmy tyle śmieci.
Harris-san zabiera książki?
Wyjeżdżam, Okichi.
- Jedziesz do Edo? - Jadę do domu.
Pierwsza rozsądna rzecz od czasu wylądowania w Japonii.
Wkrótce?
Tak, według Tamury. Wsadzi nas na pierwszy statek.
Oczywiście, nigdy nie wiadomo, kiedy pierwszy statek...
Nie wyjeżdżam, bo chcę, Okichi.
Ameryka, daleko.
Nie tak daleko, żebym miał cię zapomnieć.
Zawsze jak zobaczę kobietę z ornamentami we włosach...
Pomyślę o Okichi i jej żółtych grzebykach.
Zawsze jak usłyszę szelest jedwabiu, pomyślę o małej...
Harris-san! Harris-san!
Ci ludzie. Przyszli oddać ci cześć.
Dziękują ci za uratowanie im życia.
Okichi.
- Panie Harris? - Tak?
Gubernator przyszedł.
- Gubernator? - Tak.
Zaproś Jego Ekscelencję.
Panie Harris.
Jestem pańskim dłużnikiem.
- Moim dłużnikiem? - Choroba odeszła.
Dobrze pan zrobił.
Źle się zachowałem.
To było dawno. Już zapomniałem.
Ja nie mogę zapomnieć.
40 pokoleń moich przodków woła, że mój dług musi być spłacony.
Chciał pan jechać do Edo.
Wizyta została zorganizowana.
Moi ludzie będą eskortować twój orszak.
Obawiam się, że Szogun będzie lekko zawiedziony...
kiedy nasza dwójka przyjedzie do Edo.
Przeczytam ci relację z prawdziwego orszaku:
"Nasza kawalkada składała się z wielu setek...
wiła się na drodze, jak ogromny jedwabny smok."
Nas będzie dwoje na koniu, jak zdobędziemy konie.
"Lista prezentów, które ten władca zabrał do Edo.
Lakierowane skrzynie na kość słoniową i emalia, inkrustowane miecze i tarcze".
Zastanawiam się czy Jego Wysokość umiałby użyć scyzoryka.
"Wspaniałe delikatesy do jedzenia."
Myślę, że możemy poświęcić beczułkę słoniny i puszkę sucharów, Henry. Mów dalej.
"Obrazy wspaniałych artystów, Kano i Sesshu."
To jest bardzo podobne do Prezydenta Pierce na ćwierćdolarówce.
"Porcelanowe dzbany z najwspanialszą sake."
Tu możemy się z nimi równać. Stara dobra gorzka Tanglefoot.(*tania Whiskey).
Chyba wszystko.
Mam nadzieję.
Zacznijmy się "wić jak jedwabny smok"
Gdzie Okichi?
Ludzie z Shimoda zrobili to dla ciebie...
żebyś mógł z dumą wkroczyć do Edo.
Ludzie z Shimoda nie zapomnieli o niczym w czasie podróży.
Gdy Harris-san ruszył...
jechał jak wielki człowiek i wielki lider.
Pańska eskorta, panie Harris, jak obiecałem.
Spotkamy się w Edo.
Niedaleko Edo, rozbiliśmy ostatni obóz.
Wasza Ekscelencjo.
Pozdrawiam was w imieniu naszego Szoguna.
Witamy w Edo.
Czy to protektorzy waszego miasta?
Tak. Chronią przed złymi duchami.
Ufam, że mnie przepuszczą.
Przepuszczą twoje ciało ale nie duszę, jeśli jest zła.
Jutro, o Godzinie Smoka...
zaprowadzę cię przed obliczę Szoguna.
Teraz, do waszych kwater.
A niech mnie!
Spokojnie, Henry. Może to tylko miraż.
Kalendarz pańskiej wizyty, panie Harris.
Dzień pierwszy, zgromadzenie arystokracji i gości w Wielkiej Hali.
Przedstawienie Szogunowi...
i wyrażenie wdzięczności przez gościa z dalekiego lądu.
Dnia drugiego o Godzinie Koguta, bankiet na pańską cześć.
Powrót do domu na odpoczynek.
Szogun wszystkim życzy przyjemnych snów.
Dzień trzeci, Godzina Tygrysa...
pokaz łucznictwa z Lordem Hotta.
Okichi, co to ma być?
Twoja "furo". Gorąca kąpiel.
Pomogą ci z ubraniem.
Ej. Chwila. Znaczy, zdejmą ze mnie ubranie?
To starożytny zwyczaj.
Następnego dnia, Harris'a zaprowadzono do Wielkiej Hali.
Przez wieki, tylko japońskie oczy widziały dom Szoguna.
Wasza Ekscelencjo.
Jestem ci winny podziękowania.
Nic nie jest mi pan winny, panie Harris.
Moje zobowiązanie jest skończone.
Wyrównaliśmy rachunki.
Wasza Wysokość...
Zostałem skierowany w celu wyrażenia życzenia...
od Prezydenta Stanów Zjednoczonych Ameryki...
zdrowia i szczęścia.
Wasza Wysokość, Doradcy...
Naturą wszechświata jest, że człowiek powinien mieć sąsiadów...
mimo to, że buduje swoje domy na pustyni, czy w górach...
czy pośrodku morza.
Jednak gdzieś, jakkolwiek daleko...
przebywa inny człowiek, który jest jego sąsiadem i może zechcieć być jego przyjacielem.
Tak jak jest z ludźmi, tak też jest z narodami.
Przez 5,000 mil oceanu...
Stany Zjednoczone Ameryki, wasz sąsiad...
wyciąga swoją dłoń do Japonii.
Nie jest to dłoń zaciśnięta w pięść gniewu.
Nie trzyma noża by grozić.
Nie nosi rękawiczki obłudy.
Jest to otwarta dłoń moich rodaków, nic nie żądająca...
nie prosząca o specjalne względy...
poszukuje jedynie dobra wspólnego.
}Ale w dążeniu do tego dobra wspólnego...
prosimy o zburzenie barier, które przez wieki...
oddzielały Japonię od reszty świata.
Prosimy, abyście zajęli prawowitą pozycję we wspólnocie narodów...
z całą chwałą i z całą odpowiedzialnością.
Abyście byli dobrymi sąsiadami, nie tylko dla nas...
ale każdego narodu dobrej woli.
Wziąć to co ma do zaoferowania świat, i oferować to co wy macie.
Uczyć się od innych i nauczać ich.
Jeśli wam to się wydaje dobre, aby to zrobić...
to jestem upoważniony przez mój rząd...
za pomocą tego nowego traktatu...
zagwarantowanie wam naszej przyjaźni w pokoju...
naszą pomoc w kłopotach, i naszą siłę w niebezpieczeństwie.
Jak myślisz, ile czasu zajmie im podjęcie decyzji, Okichi?
Trzy dni, może cztery.
Traktat wielki płot.
Niektóre konie nie lublią skakać.
"Lublią"? Lubią.
Znowu słuchałaś łamanej angielszczyzny Sama.
Lubią. Dziękuję.
Lord Hotta powiedział...
że będę przepytany zanim Rada ostatecznie zagłosuje.
O co będą mnie pytać, Okichi?
Może dziwne pytania.
Ale mów prawdę.
Powiedzieć im prawdę?
To zawsze najlepsze.
Tak samo w Ameryce.
W Ameryce, gejsze ładne?
W Ameryce nie ma gejsz, Okichi.
- Nie ma? - Nie ma gejsz. Tylko dziewczyny.
Jak żona na ulicy...
ona idzie za mężem?
- Tak? - Rzadko.
- Gdzie idzie? - U jego boku.
U jego boku?
Albo trochę z przodu.
Mąż pozwala?
Czasami nic na to nie poradzi.
W Japonii, inni mężowie.
Nie, w Ameryce inne żony.
Bankiet odbył się drugiego wieczoru.
Za twarzami arystokratów były silne i niebezpieczne uczucia.
Niektórzy zgadzali się z Harris'em, niektórzy nie.
A niektórzy nienawidzili go...
jak zawsze nienawidzili tych którzy wdzierali się na ziemie Japonii.
Widzieli twoje okręty wojenne. Czy statki rybackie też są takie wielkie?
Nie.
Wojna jest dla ciebie ważniejsza od rybołówstwa?
Nie.
Panie Harris...
nie mieliśmy w moim kraju wojen od 200 lat.
Ile mieliście na Zachodzie?
Za dużo.
Jednakże niektóre toczono o wolność.
Mówisz o wolności. Ale czy statki waszego kraju nie pływają do Afryki...
biorą czarnych ludzi, i sprowadzają jako niewolników?
Tak, przykro mi to mówić, ale to prawda.
Ale są ludzie w moim kraju którzy oddali by życie, aby skończyć z tym złem.
To nie będzie długo tolerowane.
Żaden naród nie rozumie drugiego.
Najlepiej będzie dla Japonii, jak pozostanie osobno.
Tylko przez zrozumienie świat może mieć nadzieje na progres.
On pyta, "Co to progres?"
Powiedz, że to ma wiele znaczeń.
Między innymi...
zaprzestanie zabijania dziewczynek w czasie klęski głodu.
Kalendarz wizyty wciąż się odsłaniał.
Dziś łucznicy jeździli jak od 1,000 lat.
Macie łuczników w Ameryce?
Tak, coś w tym stylu. Na Dalekim Zachodzie.
Nasze kraje muszą mieć wiele wspólnego.
Tak. Zdecydowałem się pana wesprzeć, panie Harris.
Jestem zachwycony, że słyszę to od wielkiego Lorda Hotta.
Trzcina musi się uginać na wietrze.
Mam nadzieję, że inni z Szogunatu, są tego samego zdania.
Niestety, jesteśmy podzieleni.
Ale jeśli Lord Shijo, który ma wielki wpływ...
dołączy do mnie, głosowanie będzie korzystne.
Masz powody sądzić, że tak uczyni?
Oh, tak. To człowiek wielkiej mądrości.
Lord Shijo został zamordowany.
Biedaczek.
To ten który pytał, "Co to progres?"
Powiedziałbym, "Nie bycie zamordowanym, ponieważ nie zgadzasz się z ludem."
Panie Harris.
Wasza Ekscelencjo.
Panie Harris, jako osoba która cię tu sprowadziła...
Przyszedłem cię błagać o natychmiastowe opuszczenie Edo...
i powrót do Shimoda.
Dlaczego?
Dla naszego i własnego dobra.
Pański traktat nigdy nie zostanie podpisany.
Przemoc, i tylko przemoc z tego będzie.
Lord Shijo nie żyje.
Był dobrym starym człowiekiem.
Zabicie go, to był zły uczynek.
Rodzina stanęła przeciw rodzinie...
i przyjaciel przeciwko przyjacielowi.
Chce pan nas rozerwać na kawałki?
Powiedziałem ci dawno temu że są tu ludzie...
którzy będą walczyć o nasze stare zwyczaje aż do śmierci.
Czy Wasza Ekscelencja jest wśród nich?
Panie Harris, nie rozumiesz.
Nie należymy do siebie w Japonii, ale do naszych rodzin.
Jesteśmy im winni bezwzględne posłuszeństwo.
Odejdź, panie Harris. Odejdź zanim to posłuszeństwo zwróci się przeciwko tobie.
Nadszedł czas.
Musieli zdecydować.
Ci którzy chcieli głosować za traktatem otwierali wachlarze.
Głosowanie toczyło się wokół stołu...
i Lord Hotta naliczył więcej otwartych, niż zamkniętych wachlarzy.
Śmierć Lorda Shijo zadecydowała przeciw opozycji...
a nie za nią.
Harris-san wygrał.
Proszę bardzo?
Dobrze. Świetnie ci idzie, Okichi.
Sir, twoje zdrowie. Gratuluję z całego serca.
Dzięki, Henry. I za ciebie...
bez którego sukces nie byłby możliwy.
Miałem w tym skromny udział.
To sprawiło różnice między byciem głuchoniemym...
a słyszeniem i mówieniem.
A teraz za Okichi...
której delikatny blask był lampionem za którym podążałem.
Dziękuję, Harris-san.
Niech zawsze mnie prowadzi.
Za Okichi.
Podczas, gdy my świętowaliśmy...
klan Barona Tamura planował tragiczny czyn.
Choć jego serce było rozdarte...
Tamura przyjął ceremonialny miecz...
i pokłonił się nad swoim losem.
Zanim powiedział mi swoje życzenie...
Baron Tamura kazał mi przysiąc...
że będę mu posłuszna we wszystkim.
Wtedy powiedział swoje życzenie.
Śmierć dla Harris'a.
Byłam na jego rozkazy.
Nie miałam wyboru.
Pięknie, Okichi. Pięknie.
Bardzo późno, Harris-san. Lepiej idź spać.
Okichi.
Po podpisaniu traktatu, muszę wrócić do Ameryki, wiesz o tym.
Tak, Harris-san.
Ale na krótko.
Wrócę do ciebie, Okichi.
I to będzie ostatni raz jak się rozstaniemy.
Tak, Harris-san.
Jest tyle w Japonii, czego jeszcze nie widziałem.
Miasta, świątynie.
Musisz mi to pokazać.
Mówią, że góry zimą są wspaniałe.
Śnieg bardzo głęboki.
I mówią ze są gorące wiosny, i kąpiesz się w śniegu.
Tak, Harris-san.
Więc jak wrócę, musimy pójść w góry.
Tak, góry.
Znajdziemy jezioro i zbudujemy dom nad jeziorem.
Bez sąsiadów. Mam dość sąsiadów.
Mam dość ludzi i polityki.
Dom ze skośnym dachem, sami.
Będziesz szczęśliwa, Okichi, w takim domu?
Będziesz?
Jest napisane:
"Szczęśliwa jest kobieta która wstaje rano...
aby ugotować mężowi ryż."
Szczęśliwy jest mężczyzna.
Lepiej idź spać. Zgaszę światło.
Dobrze. Zgaś światło
- Dobranoc, Okichi. - Dobranoc, Harris-san.
Weź z powrotem swoje życie.
Wziąć z powrotem moje życie. Co to znaczy?
Co to znaczy, Okichi?
Przyszedł cię zabić.
Co go powstrzymało? Ty?
Ale raz wyciągnięty, ten miecz musi zaznać krwi.
Poszedł zabić sam siebie.
Tamura zawiódł.
Gdy stanął twarzą w twarz z Harris'em...
nie miał pragnienia żeby go zabić.
Zhańbił siebie, i swoich przodków.
Dla samuraja, to oznaczało jedno
Śmierć.
Życie z tobą...
byłoby szczęściem, Harris-san...
ale szczęście zyskane dzięki złamanej obietnicy...
i śmierci mojego Lorda Tamura.
Zawiodłam moich ludzi. Muszę odejść.
To jest sposób moich przodków...
ich poglądy.
I jeśli mam żyć...
muszę żyć według ich przekonań.
Okichi?
Okichi?
Gdzie jest Okichi?
Gdzie ona jest?
Odeszła, sir.
Odeszła? Gdzie?
Zostawiła to dla ciebie.
Grzebień jest symbolem rozstania.
Lustro, jej duszy.
Zostawiła to dla ciebie, sir.
- Musimy ją znaleźć. - Nie, panie Harris.
Nigdy jej nie znajdziesz.
Miała swoje powody.
Te symbole oznaczają, że odeszła na zawsze.
Gdy jechał podpisać traktat...
ulice wypełniły się tymi, którzy chcieli oddać mu cześć.
Zapisał się w naszej historii...
zniknął mi z oczu...
ale nigdy z mojego serca.
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.