Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Croatian
Czech
Danish
English
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
Poprzednio w Fire Country...
Witajcie w Three Rock Con Camp.
Walczymy z pożarami w całym stanie Kalifornia.
- Jesteście parą? - Byliśmy.
Ale to już nieaktualne.
Nie chciałam nikomu mówić,
dopóki nie stanie się to trochę poważniejsze.
Okazuje się, że Jake w ogóle nie brał tego na poważnie.
Przestań! Odbiło ci?
To samo powiedziałeś Riley?
Zrywając z nią w noc jej śmierci?
Spotykałeś się z Riley?
Wie? O Riley?
Posłuchaj, jestem z Gabrielą.
Mówię jej o wszystkim.
Gasiłam dziś pożar. Podobało mi się.
Cal Fire będą rekrutować w następny weekend.
Powinnaś to sprawdzić.
Cześć, mamo.
Siedzi w więzieniu.
Nie potrafi wykonać podstawowych poleceń.
Jedno wykonałem całkiem dobrze, prawda tato?
Po śmierci Riley, kazałem mu wyjechać i nigdy nie wracać.
Boże.
Chłopaki świetnie się spisały. Zwłaszcza Bode.
On stanowi zagrożenie.
Sharon trudno jest to zaakceptować, mnie nie.
Podjąłeś już jakąś decyzję w sprawie mojego syna?
- Zamierzam go przenieść. - Jestem chora.
Mam przewlekłą chorobę nerek.
Też byłem więźniem w tym obozie.
- Pozwolili ci po tym tutaj pracować? - Twoja mama się zgodziła.
Zostajesz, Bode. Musisz zdecydować,
czy będziesz ciężarem, za który ma cię twój ojciec,
czy mężczyzną, którego ja i twoja mama w tobie widzimy.
Mogłem cię ostrzec.
Znasz Jake'a. Wiesz, że to gracz.
Tak właśnie robi, Riley.
Zdradził cię. Przestań do niego pisać.
Nie, muszę z nim porozmawiać.
Nie ma szans. Zabieram cię do domu.
- W takim razie wysiadam. - Co ty robisz? Riley, przestań.
Riley, wracaj do auta!
- Trzymaj się! - Zatrzymaj się!
Nie mogę! Nie mogę zatrzymać auta!
Bode!
Riley!
Wybaczcie, chłopaki.
Czy złoty chłopiec potrzebuje bajki na dobranoc, by mieć słodkie sny?
Nie miewam słodkich snów.
Wybaczcie za pobudkę.
"Riley."
Tak miała na imię twoja siostra.
Stale je wykrzykujesz we śnie.
Doceniam to, że dałeś mi drugą szansę, Cap.
Ale pisałem się na obóz strażacki, a nie terapię.
To nie muszą być dwie różne rzeczy.
Też miewałem koszmary.
Przychodziłem tu licząc, że wiatr wywieje mi je z głowy.
A teraz?
Teraz śpię spokojnie.
Dzięki temu programowi nauczysz się gasić pożary,
i to nie tylko w górach...
Ale i tutaj.
Kradłeś auta.
Ja jedno rozbiłem. Moja siostra była w środku.
Zgadłeś.
Wciąż słyszę głos mojego ojca,
mówiący, że to ja powinienem był zginąć tamtej nocy.
Przystawiłem broń do głowy niewinnego człowieka,
żeby się naćpać i uciec od tego głosu.
Oczywiście głos nie ustał.
Ten napad na sklep monopolowy?
To wtedy cię zamknęli.
Ale byłeś uwięziony
na długo przed tym, zanim poszedłeś do więzienia.
Nadal jesteś.
Popatrz na mnie.
Najgorsza rzecz, jaką zrobiłeś cię nie definiuje.
Cztery składniki ognia?
Tlen, paliwo, ciepło i reakcja chemiczna.
Maksymalna długość płomienia,
którą można atakować za pomocą narzędzi ręcznych?
Półtora metra.
Powyżej tego musimy dzwonić po cięższy sprzęt.
Fajny sprzęt.
Wszystkie te ciężkie działa.
Kocham cię.
Ja ciebie też.
Jestem z ciebie dumna.
Za to, że porozmawiałeś z Eve o swojej relacji z Riley.
To na pewno...
To będzie o wiele trudniejsze z Vincem i Sharon.
Jesteś dla nich jak rodzina.
Kochają cię, bez względu na wszystko.
Jarmuż...
żurawina, białko grochu i pyłek pszczeli.
Koktajl na przewlekłą chorobę nerek.
Według bloga jakiegoś gościa.
Pachnie jak trawnik przed domem. Dziękuję.
Eve szkoli dziś rekrutów.
To oznacza, że muszę być z Jakiem przy maszynie.
Nie idziesz ze mną do Bode'a?
Słyszałaś przecież ostrzeżenie.
Słyszałam? Sama kazałam je wydać.
Silny wiatr, niska wilgotność.
Pożar nie bierze wolnego. Też nie zamierzam.
Vince, kazałeś mu wyjechać.
Musisz mu powiedzieć, że cieszysz się, że tu jest,
że oboje w niego wierzymy.
Boże, pachnie jak trawnik, a odbija się kompostem.
Wierzymy? Wylądował za kratami.
Na obozie nie ma żadnych krat.
To samo robiłaś, jak był nastolatkiem.
Tłumaczyłem ci, że potrzebuje dyscypliny
i jakiejś odpowiedzialności.
Ty zawsze wolałaś go rozpieszczać.
Zamierzasz teraz wydawać rozkazy,
jakbyśmy wszyscy byli pod twoją jurysdykcją?
To nie jest batalion.
Jesteśmy rodziną.
Byliśmy.
Nie rozumiem, dlaczego miałabym ci wybaczyć,
- kiedy mówisz takie rzeczy. - Jestem szczery.
Już wtedy sprawiał problemy.
Teraz jest więźniem, ale ma matkę,
która ma znajomości i pociąga za sznurki.
- Nigdy mnie o to nie prosił. - Wiem.
Tak na ciebie wpływa.
Pozwalasz na to, by cię ranił.
To może zaszkodzić twojej karierze...
Powiedziałaś Manny'emu, o swojej chorobie?
Jestem chora.
Nie chcę, żeby ci się pogorszyło.
Moja rodzina, nasza rodzina, jest najlepszym lekarstwem.
Jeśli chcesz mojego dobra,
idź mu powiedzieć, że jesteś wkurzony, albo zraniony.
Cokolwiek, ale porozmawiaj z naszym synem,
żebyśmy mogli się wyleczyć.
Batalion 1508.
Pożar roślinności. Old Saw Valley Road i Mayhem Mountain.
Świetnie.
Mayhem Mountain. Hipisi.
Hipisi to najmniejsze zmartwienie.
Pełno tam pustelników i plantatorów.
Może szybko zrobić się niebezpiecznie.
Bądź ostrożny.
Kompost.
Baw się dobrze ze swoim synem.
Naszym synem.
Wóz 1591, pożar roślinności, zajęte prawie trzy akry.
Jaki jest wasz status?
Wóz 1591. Docieramy na miejsce.
Szefie, wszystko w porządku?
Tak.
W porządku. Po prostu...
Wiesz...
Powrót Bode'a trochę namieszał.
Chciałem...
Chciałem o tym porozmawiać.
Zauważył pan moje podbite oko.
- Bode mnie uderzył. - Wiem o tym.
Nie rozumiem.
Dlaczego to zrobił?
- Byliście jak bracia. - Byliśmy.
To skomplikowane.
Dla nas obu.
Chyba wiem, dlaczego to zrobił.
Szefie, nigdy nie chciałem...
Z zazdrości.
Jesteś tym, kim on chce być.
Wyjechał...
A ty mi go zastąpiłeś lepiej, niż on sam byłby w stanie.
Mayhem Mountain, hasztag "życie w vanie".
Wpadłam po drodze do Smokey.
Powiedziałam Aydan, że kawa jest dla ciebie,
pamiętała, jaką pijesz.
Po prostu jest miła.
Czas na trening.
Ustawcie się w szeregu!
Witamy w remizie Cal Fire 42.
Nazywają nas fabryką ognia,
bo ten żywioł nie odpuszcza ani na chwilę.
Może jesteście tutaj, bo wydaje wam się to ekscytujące.
Może chcecie zostać bohaterami, mordować smoki i ocalić świat.
Albo macie dość swojej starej pracy i chcecie spróbować czegoś nowego.
Jeżeli tak jest, to się szybko wypalicie.
Tylko ci, co przejdą trudy przygotowań i nie odpadną po dwóch tygodniach
z pierwszej linii frontu, mogą mówić o powołaniu.
Jesteśmy tu, aby bronić siebie nawzajem i wszystkich dookoła.
Trenowanie was to dla mnie zaszczyt.
Zobaczmy, czy się nie pomyliłam.
Udało ci się wszystkich ewakuować?
Za tymi krzakami mamy już tylko
podmuchy wiatru i ogień rodem z piekła.
Jak myślisz, od czego się to zaczęło?
Bardziej myślę nad tym, kto to zaczął.
Tam przecież mieszkają ludzie.
Jeżeli wiatr zacznie wiać w inną stronę,
pożar pójdzie w górę.
Pomocy!
Naczelniku, czy to...
Palący się mężczyzna?
Nie ruszaj się.
Już po wszystkim, słyszysz?
Nie ruszaj się jeszcze, dobrze?
Oddychaj.
Jeszcze raz.
Greencrest. Zastęp 1508. Karetka potrzebna na już.
Pacjent z poparzeniami pierwszego i drugiego stopnia.
Przyślijcie tu karetkę.
Ty to podpaliłeś?
Paliliśmy skuna. Wiatr się podniósł.
Dużo tej trawy jak na jednego skuna.
Powiedział ,,my". Z kim tam byłeś?
Z moim ziomkiem, nazywa się Caleb. Pobiegliśmy w różne strony.
Biegłem przez ogień, ale straciłem go z oczu.
Mamy tam jeszcze jednego dzieciaka.
A ten zaginął w akcji i jest gdzieś tam w płomieniach.
EDENSUBS TEAM prezentuje:
FIRE COUNTRY [1x03] Gdzie jest dym...
TEKST POLSKI: Sakhmet, Pazina, Alice, Qwerty
KOREKTA: Dean Winchester
Cześć, mamo.
Ostatnio miałeś takie długie włosy, jak się jeszcze buntowałeś.
Jak jedzenie?
Musi być lepsze niż w więzieniu.
Wolę, jak ty gotujesz.
Tak właśnie powiedziałby mój syn.
Niedługo stąd wyjdziesz i wrócisz do domu,
a ja ugotuję ci, co tylko będziesz chciał.
Twój tata teraz też sporo gotuje.
Nie wiem, czy tata usiądzie ze mną przy jednym stole.
Powiedział mi, że kazał ci się wynieść.
Popełnił bardzo duży błąd.
Będę musiała cię poprosić,
żebyś postarał się znaleźć sposób, aby mu wybaczyć.
Nazwał mnie ciężarem.
On się boi.
Nie chce, żebyś znowu mu złamał serce.
Albo mi.
A ty się nie boisz?
Nie.
Chcę, żeby śmierć Riley nie poszła na marne.
Dobrze.
Mamo.
Jestem tutaj, aby uratować tyle osób, ile będę tylko w stanie.
Jak słyszycie syreny, to znaczy że ktoś potrzebuje naszej pomocy.
Jeżeli mamy niekontrolowany pożar ubieramy Nomex.
Jeżeli to pożar budynku, biegniemy po te.
Cała procedura ma przebiegać bez problemów.
Pięć sekund. Jest takie powiedzenie,
że albo robisz coś dobrze, albo szybko.
Na pewno nie mówią tak strażacy.
Koniec czasu!
Za wolno.
- Wszyscy od nowa. - Chwila.
To dopiero pierwszy dzień.
Za dwa tygodnie staniecie twarzą w twarz z ogniem.
Szkolenie to podstawa.
Potrzebuję przerwy.
Nie potrzebują jej za to pożary, ani ja.
Musicie pracować nad wytrzymałością, szybkością i odwagą.
Pierwsza wysiadka.
Potrzebujemy ludzi, ale nie będziemy brać nikogo z przypadku.
My potrzebujemy strażaków.
Chcę się dalej szkolić.
Masz jakiś pomysł, aby wbić się szybciej w ten strój?
To nie jest jakiś strój.
To jest zbroja.
Musisz jej użyć, żeby zrozumieć, jak działa.
Podziękujesz mi później, jeśli przyłożysz się do szkolenia.
Beznadziejna widoczność.
Zawsze tak jest. Robią z siebie bohaterów.
Pomocy!
Słyszysz?
Pomocy!
Panowie, idziemy. Przepraszam, że kończę wasze
wizyty wcześniej, ale mamy robotę.
Pakujcie się do wozu.
Greencrest. Pożar roślinności.
Zajęty spory obszar, zaginiony nastolatek.
Muszę sprawdzić, co się dzieje na posterunku.
Zaginęło dziecko na Górze Mayhem?
Bode, idziemy.
Ogień się tam szybko rozprzestrzenia.
Wiem.
Bode, jako strażak jesteś ciągle w niebezpieczeństwie.
Jeżeli chcesz pokazać ojcu, że się mylił,
to postaraj się go nie szukać na siłę.
Nie mogę znowu stracić kogoś bliskiego.
Nikt z mojej drużyny nie będzie się narażał na żadne niebezpieczeństwo.
- Prawda, Bode? - Tak jest, proszę pana.
- Mam na niego oko. - Wiem, wiem.
Czy ktoś mnie słyszy?
Halo, pomocy!
Tędy.
Panie naczelniku...
Gdzie my właściwie jesteśmy?
Chyba już wiemy,
skąd tamten dzieciak miał tyle marihuany.
Gdzie on jest?
- Gdzie jesteś? - Tu na dole!
Gdzie na dole?
Dzięki Bogu, udało się wam mnie znaleźć.
Przyjąłem.
Panowie.
Dużo się teraz dzieje.
Zastęp 1508 zajmuje się szukaniem zaginionego.
Inni próbują ugasić tam pożar.
Tniemy na dwieście centymetrów i skrobiemy na około sto.
Ogień może przenieść się dalej na wschód.
Nie możemy do tego dopuścić.
- Przyjęliście? - Kapitanie.
Mój ojciec ze swoim zastępem szuka jakiegoś zaginionego?
Tak. Masz problem z uszami?
Możemy pogadać?
Byle szybko.
Rządzi tutaj typek, który nazywa się Mojave.
Znam go z czasów, gdy tu jeszcze mieszkałem.
Jeżeli pomyślał, że ktoś napadł na jego biznes,
kontrolują go policjanci lub strażacy, będzie bardzo źle, kapitanie.
Co to za biznes?
Zioło. Mojave ma nielegalne uprawy.
Biegłem i się potknąłem.
No i mnie pochłonęło.
Co to jest w ogóle?
Uspokój się, dobra? Wyciągniemy cię stąd.
Traci przytomność.
Nie zasypiaj.
Naczelniku, co to za jakiś średniowieczny nonsens?
Greencrest. Zastęp 1508.
Zgubiliście drogę? Pożar jest tam.
Tutaj leży człowiek.
- Chcemy pomóc. - O, nie.
Nie ruszaj się.
Wyłącz radio.
- Wyłącz radio. - Mayday.
Powiedziałem, żebyś je wyłączył.
Zastęp 1508, potwierdźcie swoją pozycję.
Zastęp 1508?
Słyszałam mayday i wystrzał?
Greencrest.
Potrzebuję raport o stanie wozu 1591.
Skontaktujcie się z siłami powietrznymi.
Przełączam na widok z powietrza.
Detektywie, tutaj naczelnik wydziału Leone. Mamy problem.
Strażak wezwał pomoc przez radio podczas służby.
Vince zaginął w akcji na Górze Mayhem.
Strażacy w niebezpieczeństwie.
Mamy strażaków w niebezpieczeństwie.
,,Mayday"? Wysłałeś sygnał niebezpieczeństwa?
Nie powinieneś tego zrobić.
A kim ty jesteś, żeby tak mówić?
Dzieciak nadal leży w tej jamie.
To mój system ochronny przed policją i złodziejami.
Ten dzieciak kradł moje plony.
Tylko dlatego tutaj przyszli.
Zabiera jedzenie mojej rodzinie.
- Tak nie można. - Gdzie ona jest?
Wysłałem ich w dół góry.
Dlaczego z nimi nie poszedłeś?
Nie zrezygnuję z moich plonów, ani ze swojej wolności.
Jak źle to wygląda? Jego noga.
Nie dowiem się, dopóki go nie zbadam.
- Będziesz musiał mnie rozwiązać. - Nic nie muszę.
Nie chcesz być odpowiedzialny za śmierci tego dzieciaka.
Oczywiście, że nie chcę.
Wiem, że nie jestem taki jak ty, jasne?
Nie przebierają się za mnie na Halloween,
ale w ten sposób zdobywam jedzenie dla rodziny.
Wtargnął na teren prywatny.
- Ty również. - Dobrze, a co powiesz na to?
Pozwolisz nam go stąd zabrać i odejdziemy.
Zostawimy cię, wrócimy do gaszenia pożaru,
który może zniszczyć twoje plony,
pomijając te, które próbował ukraść ten dzieciak.
Pożar tutaj nie dojdzie.
Wiatr nie wieje w tę stronę. Zrobiliśmy własny pas izolacyjny.
Nie chcemy obcych, przychodzących tutaj
myślących, że będą bohaterami.
Nie próbujemy ratować sytuacji.
Tylko tego dzieciaka.
To twoi koledzy z biura szeryfa?
Z SOS, które wysłałeś?
Widzisz? Widzisz? Jak tylko stąd odejdziecie,
wpadną tutaj i zniszczą moje plony.
Aresztują mnie!
Hej, powiem ci, jak to wygląda.
Masz zaginionego dzieciaka i dwóch strażaków.
Przyjdą tutaj, czy tego chcesz, czy nie.
Będzie gorzej, jeśli nie pozwolisz nam mu pomóc.
Nie prowokuj mnie, strażaku.
Dobrze. Dobrze. Dobrze.
Co mam teraz zrobić...
Pokaż mi, jak tego używać.
Co im powiesz?
Powiem, że nie jestem tutaj z trzema zaginionymi osobami.
Jestem tutaj z trzema zakładnikami.
Widzisz? Nie pójdę do więzienia.
Chcę się z nimi dogadać.
No dalej, panowie. Przyśpieszcie.
Hej. Hej, co tam się dzieje?
Ten wiatr nie pomaga.
Nie, nie, nie chodzi mi o wiatr. Mam na myśli tych policjantów.
Skupiamy się na swoim zadaniu. Pozwólmy policji robić swoje.
Wróć do pracy.
Słuchajcie.
Mam tutaj strażaków i zaginionego dzieciaka.
To Mojave.
Halo?
To coś działa?
Niech ktoś mi lepiej odpowie!
Słuchasz tego, pani komendant?
Zbierz swoją ekipę.
Zabierz ich do obozu. W tej chwili.
Manny, trzymaj Boda z dala od tego.
Przyjąłem.
W porządku, zbieramy się. Wracamy do obozu.
To błąd.
Pozwolimy szeryfowi się tym zająć.
- Chodź. - Kapitanie,
pożar to jedna rzecz, ale Mojave zawsze ma broń.
Mój tata i Jake nie, dzieciak...
Bode!
Nasza pani komendant dała mi rozkaz i ja też ci go daję. Idź.
"Nie jesteś najgorszą rzeczą, jaką zrobiłeś."
Powiedziałeś to zeszłej nocy.
I co w związku z tym?
Najgorsze, co możemy teraz zrobić,
to zostawienie mojego taty i Jaka bez wsparcia.
Oni nie mają pojęcia, co zrobić z gościem jak Mojave.
Nie jesteśmy policjantami, Bode.
Tak, dokładnie.
Mamy ochraniać ludzi, tak?
Jeśli ci policjanci tam pójdą, to będzie walka.
Mojave posłucha jedynie kogoś takiego jak my.
Ciebie i mnie.
Dalej jesteś wrzodem na tyłku, wiesz o tym?
Chodź.
Nie. Nie. Nie.
Greencrest, potwierdźcie, że przyjęliście mój rozkaz.
Wypuściłam ekipę czwartą z Three Rock.
No dalej, Manny, odbierz.
Odbierz.
Pół minuty. Następnie płaszcz.
Kurtka.
Zapnij ją, zanim ubierzesz hełm.
Pamiętam.
Pani komendant?
Koniec treningu. Idziesz ze mną.
- Co? - Pani komendant, dokąd idziemy?
Góra Maynor.
Ekipa ratownicza?
Teraz chodzi już o coś więcej.
Vince i Jake zostali zakładnikami.
To oni są zakładnikami?
Twój tata i Bode też tam idą.
Eve, teraz.
Wszystkie pojazdy są w użyciu.
Tak, dlatego użyjemy helikoptera.
Wybrałem to miejsce nie bez powodu.
Z helikoptera nic nie widać przez te drzewa.
Możesz schować się przed policją,
ale nie uda ci się schować przed tym pożarem.
Wiatr przesuwa go w górę.
Mówiłem ci. Wykopaliśmy własny pas izolacyjny.
Obejdzie nas i rośliny.
Jesteś hodowcą. Ja jestem strażakiem.
Mówię ci, twój pas się nie utrzyma.
Grozi mu wykrwawienie się.
Potrzebuje opaski uciskowej, kolego.
- Nie jestem twoim kolegą! - Pomyśl o swojej rodzinie.
Ten dzieciak... jest czyimś synem.
Co to? To policja?
Hej, kimkolwiek jesteś, zaraz zostaniesz postrzelony.
Zaczekaj. Nie jesteśmy glinami.
Nie chcemy kłopotów.
Proszę, nie strzelaj. To mój syn.
To jest twój syn?
Tylko z nazwy.
Pogarszasz już i tak złą sytuację, Bode.
Chwila.
Bode?
Przyszedłem, żeby dogadać się ze starym przyjacielem.
Posłuchaj, stary, ten pożar jest coraz bliżej.
Chcę pomóc ci jakoś wyjść z tej sytuacji,
- bez policji. - Oczywiście, że się znacie.
Stary, myślałem, że nie żyjesz.
Trochę tak było.
Szukam powodu do życia.
Życie w zamknięciu to praktycznie nie życie.
Bode to nie tylko skazaniec.
Jest też strażakiem.
A kim ty jesteś? Jego doradcą życiowym?
Jest moim kapitanem.
Był kiedyś jednym z nas.
Wysłuchasz go?
Wymień nas, za tą trójkę.
Dzięki temu, lekarze pomogą dzieciakowi.
Nie ma takiej opcji. Bode jest więźniem.
Nie obchodzi ich, co mu się stanie.
W takim razie pozwól im chociaż zatamować krwawienie.
Prosimy go o to, odkąd tu przyszliśmy.
A teraz ja o to proszę.
No weź, stary.
Byliśmy...
Kiedyś też byliśmy młodzi i głupi, jak on.
Do diabła, robiliśmy bardziej zwariowane rzeczy.
Zaufaj mi.
Nie chcesz mieć czyjejś śmierci na sumieniu.
Nigdy sobie tego nie wybaczysz.
Rozwiążcie ich.
Pani komendant dotarła.
Dam im znać. Pani komendant wylądowała.
Gregory? Jakieś wieści?
Dobra wiadomość jest taka, że wiemy, z kim się mierzymy.
Mojave Sutton.
Jest notowany za uprawę.
Nie lubi policji.
Co jakiś czas przenosi obóz, żebyśmy go nie znaleźli.
A złe wieści?
Ktoś taki jak on i jego ekipa będę uzbrojeni po zęby.
Raczej się nie poddadzą.
Wciąż nie wiemy, gdzie dokładnie są.
To dużo złych wieści.
Kapitan Perez i mój syn mogą być w stanie pomóc.
Są tam teraz, próbują załagodzić sytuację.
Sharon.
Nie cierpię mówić oczywistości. Bode jest więźniem.
To nie jest ucieczka z więzienia. To pożar lasu.
Oddział 1501?
To Bode. Dzięki Bogu.
Tu oddział 1501.
Gdzie jest batalion 1508?
Tutaj, ze mną.
Pożar to twoja działka, Sharon.
Zakładnicy... To moja działka.
Tak, ale to zgłoszenie przeszło przez radio Cal Fire, więc...
Zajmę się tym. Co z naszym cywilem?
Sprawdzają jego funkcje życiowe.
Proszę, powiedzcie mi, że żyje.
Mamy puls.
O Boże. Dzięki Bogu.
Dobrze zrobiłeś, stary.
Teraz dawaj dalej,
pozwól mojemu kapitanowi zawiadomić centralę.
Spoko.
Pacjent stracił sporo krwi.
Nie jesteśmy w stanie mu pomóc.
Jak myślisz, komendancie?
Zawiadomić szpital?
Przekazać, że dzieciak potrzebuje operacji i ogrzewacza?
Zdecydowanie ogrzewacza, kapitanie.
Zawiadomić szpital, ogrzewacz?
To bez sensu.
To musi być szyfr.
Mają ze sobą flarę.
Próbują powiedzieć nam, gdzie są.
Jesteśmy gotowi go ewakuować.
Musicie nam powiedzieć, gdzie jesteście.
Co będzie miał z tego Mojave?
Wciąż żąda immunitetu.
To zaboli, Caleb.
Błagam, nie ucinajcie mi nogi.
To się nie ruszaj.
Jak zetniemy kolec, to cię stąd zabierzemy.
- Gotowy? - Gotowy.
Trzymaj go, jak będę trzymał nogę.
Trzymasz? Teraz.
Idę do pana, komendancie.
Dobra robota. Nie zasypiaj.
Ogień już przeskoczył przez twoją linię, Mojave.
Gliny mają nie ruszać mojego towaru.
I żadnych zarzutów.
Nie przysyłajcie glin i nie stawiajcie mu zarzutów.
Co to ma kurwa być?
Ogień.
Patrzcie!
Tam. Ruchy, idziemy po pacjenta.
Mówi Biuro Szeryfa.
Wyjdźcie z rękoma w górze.
Wkopałeś mnie, Bode?
Nakablowałeś im, gdzie jesteśmy?
Nic nie zrobiłem.
Wkopałbym cię, pozwalając ci tu spłonąć.
I ponownie przeszkadzasz swoim kryminalnym gównem.
Nic się nie zmieniło.
Przynajmniej go nie ukrywam.
Możesz powiedzieć to samo?
Wszyscy do kupy!
- Jesteście moją ochroną! - Nie.
Nie możemy przestać uciskać, dobra?
- Wykrwawi się. - Walić go!
Mojave!
Nie możesz wiecznie uciekać.
Odłóż broń i chodź z nami pokojowo, a dostaniesz kiedyś szansę,
tak samo jak my.
Puls mu spada!
- Bardzo szybko. - Tracimy go!
Jesteśmy uwięzieni.
Obudź się, Caleb. No dalej, wstawaj.
Co pan myśli, komendancie?
Rozłożyć płachty?
Jest ich za mało.
Nie chcę ani umrzeć, ani iść siedzieć, Bode!
Moja rodzina, mój syn.
- Gdybyś zobaczył mojego syna... - Mojave!
Moja siostra zmarła z powodu mojego błędu.
Powiedziano mi, że nie jestem moim najgorszym uczynkiem.
Ty też nie jesteś swoim.
Mojave!
Wolisz iść siedzieć czy spłonąć tutaj z całą resztą?
Nie masz innego wyboru, stary.
Uwierz mi, zechcesz jeszcze zobaczyć swoje dzieci.
W porządku.
Jak mamy się stąd wydostać?
Na pewno nie na nogach.
Ten wóz działa?
Oddział 1501. Zastęp 1508. Odbiór?
Dobrze cię słyszeć, komendancie zastępu 1508.
Wolałabym cię zobaczyć. Gdzie jesteś?
Zbaczam z utartych szlaków.
Komendancie.
Żadna z tej fury terenówka.
#ŻycieWVanie
Trzymaj się Caleb, dobra?
Już prawie jesteśmy.
Ogromnie dziękuję.
- Dziękuję. - No dobra, załoga!
Złapcie się czegoś i mocno trzymajcie.
Zabierzmy dzieciaka do helikoptera.
Będą potrzebne nosze.
Ruchy, ruchy!
W górę.
Mojave?
Odsiedzisz swoje,
to może wkręcę cię do naszego obozu.
Pewnie.
Mówiłem, stary. Manny to jeden z nas.
Czyli pożar zamienił się
w misję ratunkową, potem w odbijanie świadków,
a potem w jeszcze większy pożar?
To powalone.
A to było "wolno znaczy płynnie."
"A płynnie znaczy szybko."
Cieszę się, że zostałaś.
Potrzebujemy więcej kobiet.
Nigdy nie poradziłabym sobie z tym, co dzisiaj zrobiłaś.
Dwa tygodnie nie zrobią z ciebie speca.
Będziesz się uczyć całą służbę.
Nigdy nie szkoliłam się pod odbijanie świadków.
Ani pod płonącego vana z twoim chłopakiem,
moim komendantem i...
Bodem w środku.
Bode.
Wiem, kim jest dla Jake'a.
Ale kim jest dla ciebie?
Wiem, kim dla mnie był.
Wciąż zastanawiam się, kim jest teraz.
Chyba wszyscy się zastanawiamy.
Koniec zmiany.
Uściskaj kochasia.
- Ciężki dzień? - Nie tak ciężki jak twój.
Bode.
Masz gościa.
Dlaczego on ma tyle przywilejów?
Cisza nocna za godzinę, Charlie.
Nie on ma przywileje, tylko ty nie masz bliskich.
Kto przyszedł tak późno?
Zobaczysz.
Ten manewr z flarą był zdecydowanie niepodręcznikowy, kapitanie.
Całkiem mądry,
ale lepiej pamiętaj o przestrzeganiu rozkazów.
To ja się zbuntowałem, pani komendant.
Bode wykonywał moje rozkazy.
Chociaż mnie do tego przekonał.
Wolałabym, żeby to mój syn upodobnił się do ciebie, Manny.
Lepiej nie inspiruj się Bodem.
Muszę przyznać, że jest całkiem inspirujący.
Ale mamy dzieci, co?
Nie wiem, czy więcej czasu go kocham, czy się o niego martwię.
Widziałam dzisiaj Gabrielę na treningu w remizie.
Przyszła?
Myślałem, że rekrutacja ją zniechęci.
Spójrz na ten widok.
Nie spodziewałem się ciebie tutaj.
Ja też się ciebie nie spodziewałem.
Rozczarowałem cię, czaję.
Jak zawsze jestem problemem.
Nie powinienem był kazać ci odejść.
Będę żałował tego do końca życia, ale to powinieneś był być ty.
To ja powinienem umrzeć zamiast Riley.
Wiem o tym.
- Uwierz mi, wiem to dobrze. - Nie, Bode!
Cal Fire to twoja spuścizna.
To ty powinieneś być ze mną na 42 Posterunku.
Powinieneś być moją prawą ręką.
Widziałem cię dzisiaj w terenie.
Masz wrodzony talent, ale nigdy nie chciałeś się tym zajmować.
A Jake chciał.
Wina to zabawna rzecz.
Co to znaczy?
- Spytaj Jake'a. - Pytam ciebie.
Pytam mojego syna.
Dobrze słyszysz.
To ty jesteś moim synem.
Wcześniej powiedziałeś Jake'owi, że przynajmniej tu się nie ukrywasz.
Co on takiego ukrywa?
Złamał Riley serce.
Ostatnie co czuła przed wypadkiem, zanim umarła, był ból.
Twierdzisz...
Twierdzisz, że Jake i Riley...?
- Czyli tego też ci nie powiedział. - Nie.
Wiem, że nie jestem idealny.
Wiem też, że mama chce, żeby cała rodzina była razem...
Jednak z mojej perspektywy,
macie już rodzinę beze mnie. Zrobiliście ze mnie tego złego.
Przeproś ode mnie mamę, bo nie chcę mieć z tym nic wspólnego.
Zajrzyj do nas na Facebooku: facebook.com/EdenSubsTeamNapisy
.:: Napisy24.pl - Wprost od tłumaczy ::.
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.