Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Corsican
Croatian
Czech
Danish
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Brazil)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Tajik
Tatar
Telugu
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
www.NapiProjekt.pl - nowa jakość napisów. Napisy zostały specjalnie dopasowane do Twojej wersji filmu.
.:: GrupaHatak.pl ::.
Witam, jeśli chcesz mieć dodatkowe źródło dochodu pracując tylko online to zapraszam do http://soneyaai.fn.xyz
Tłumaczenie: Vieslav Korekta: Igloo666
MEG
GŁĘBINOWA MISJA RATOWNICZA RÓW FILIPIŃSKI
Sprawdźcie sonar i dajcie mi znać.
Póki co bez zmian. Robi się coraz gorzej.
D'Angelo, Marks, odezwijcie się.
Jesteśmy w pomieszczeniu z sonarem. Mamy dziewięciu ocalałych.
Takiej jatki nigdy nie widziałem.
Na pomoc!
Niech ktoś mi pomoże!
Pomocy!
Kto tam?!
Mam kolejnego. Wracam do łodzi ratunkowej.
Marks. D'Angelo.
- Co to było? - Nie mam pojęcia.
Posłuchaj.
Jonas, coś jest poza okrętem.
Na zewnątrz.
Chodź.
W porządku?
Mój Boże.
Coś niszczy kadłub. Wracajcie do łodzi ratunkowej!
Jesteśmy za tobą.
- Szybciej. - Wciągnijcie go.
Marks. D'Angelo. Raportujcie. Zbliżacie się?
- Jonas, utknęliśmy. - Co?
- Właz się zaciął! - Wracam.
Łódź nie wytrzyma!
Potrzebujemy cię, zanim będzie za późno!
Mamy przeciek.
- Wszędzie jest woda! - Zalewa nas!
Trzeba otworzyć właz.
Gdzie jesteś, Jonas? Nic nie działa.
- Pośpiesz się! - Mamy mało czasu.
Nie zostawiaj nas!
Pomóż nam!
- Nie rezygnuj. - Jonas, proszę!
- Gdzie jesteś?! - Jonas!
Oszalałeś?
Odwal się, Heller. Jeśli tam wrócimy, wszyscy zginiemy!
Coś ty zrobił?
SZANGHAJ, CHINY 5 LAT PÓŹNIEJ
STACJA BADAWCZA MANA JEDEN 320 KM OD WYBRZEŻA CHIN
Żyjemy tutaj marzeniami, czy jak?
Witamy w Mana Jeden, panie Morris.
Zabieraj to. Co ty robisz?
Uściskaj mnie. Właśnie tak.
Dobrze znów pana widzieć. Tędy proszę.
Zawsze ładnie pachniesz. To sandałowiec?
- Przyznam, że robi wrażenie. - Oto i one.
Pamięta pan moją córkę, Suyin? Szef biologii morskiej.
Spotkałaś jajko świecę... Ładna czaszka.
Zrozumiałeś cokolwiek?
Przepraszam, nie załapałem.
Powiedziała, że ma pan fają czapkę.
- Idźmy dalej. - Dobrze.
Ma pan bystrą wnuczkę.
A to co?
To...
jest naprawdę paskudne.
Rozumiem, że wciąż jesteśmy na etapie budowy,
ale uważam, że światowej klasy placówka badawcza
zasługuje na światowej klasy wejście.
Pełna zgoda.
Poziom O.
Witamy na poziomie O.
Nieźle.
To nasze centrum.
Po ukończeniu będzie stąd dostęp do wszystkich pięciu pracowni.
Spójrzcie tylko.
Dość niecodzienny widok.
Przywołaliście tu te wieloryby?
Mogłam zwabić je wielorybim śpiewem.
To Lucy i jej córka, Gracie.
Niewiarygodne.
Jesteśmy. Pośpieszmy się. Mam nadzieję, że zdążymy.
Proszę wejść.
O ja cię.
- To nasza inżynier i projektant łodzi, Jaxx. - Cześć, doktorku.
- Dr Heller. Nasz lekarz. - Miło pana poznać.
Jak w "Kościach", co?
DJ jest pilotem zdalnych łazików.
- Jak leci? - Pierwszy raz spotykam miliardera.
- Oraz Mac, szef stacji. - Jest pan w samą porę.
- Ciągle to słyszę. - Załóżcie.
- W samą porę na co? - Dzień dobry, panie Morris.
Lori Taylor, pilot.
Witamy pana na pokładzie.
Jak tam na dole?
Gdzie nauczyła się pani sterować łodzią podwodną?
Przez dziesięć lat byłam w pewnej grupie ratującej wieloryby,
o której z prawnych powodów wolę nie mówić.
Proszę zapytać, czy kiedykolwiek storpedowała wielorybnika.
Nie.
Dobry pracownik.
- 11 000 metrów za dwie minuty. - Temperatura wody: sześć stopni.
Mac, przekroczyliśmy termoklinę. Zbliżamy się na 11 000 metrów.
Sto metrów od dna.
Prawdopodobnie.
- Prawdopodobnie od dna. - "Prawdopodobnie"?
- Jak to? - Proszę spojrzeć.
Od 1875 r. sądzono, że Rów Mariański to najgłębsze miejsce na Ziemi.
Ja uważam, że dno jest tylko warstwą siarkowodoru.
Pod tą chmurą i lodowatą termokliną
może znajdować się zupełnie nowy świat.
Origin sprawdzi, czy mój ojciec ma rację.
Jeśli pod spodem jest ciepła woda, pierwsi ją zobaczymy.
A jeśli się pan myli?
To pańskie 1,3 miliarda dolarów poszło na marne.
To żart?
- Żartuje sobie, nie? - Przyjąłem.
Co?
Dziesięć metrów do granicy.
- Zatrzymujemy się na pięciu metrach. - Ostatnie kontrole.
- Jaxx? - Gotowe.
- Doktorze? - Załoga gotowa.
- DJ? - Łódź i łazik gotowe.
Załogo Origin, jesteśmy gotowi na penetrację.
"Penetracja".
- Wszystko kojarzycie z seksem? - Seksem, jedzeniem, władzą i kasą.
Robimy wybuch.
Kontrola, zaczynamy... penetrację.
Jesteśmy. Naprawdę jesteśmy.
- To chmura, nie dno. - Lori, ostrożnie.
Nie znamy głębokości. Możesz uderzyć w dno oceaniczne.
Zrozumiałam, Mac. Jesteśmy gotowi.
Przeszliśmy.
Mam wiele odczytów na sonarze.
Tu na dole istnieje życie. Gratulacje!
Rozmieszczam światła.
Światła rozmieszczone. Opłynę je.
Mój Boże.
- Mac, powiedz, że to widzicie. - Tak. Wszyscy się uśmiechają.
DJ, możemy uruchomić łazika?
Przyjąłem. Uruchamiam.
Łazik jest...
gotowy.
Zrozumiałem.
Woda ma mniej niż trzy stopnie.
Jak to możliwe?
Ten ekosystem jest odcięty od reszty oceanu lodowatą termokliną.
Znajdziemy tam nieznane nauce gatunki.
Brzmi jak dobra inwestycja.
Lori, mam kontakt. Kurs 0-8-0.
- Jest duży. - Ogromny.
I szybko się porusza.
DJ, masz obraz z łazika?
Nie.
Przyświecę bardziej.
Łazik 1, sygnał przerwany.
- Straciłem telemetrię. - Co, do diabła?
Origin, skręcajcie na 3-5-0.
Może to osuwisko.
O ile mi wiadomo osuwiska nie skręcają o 90 stopni.
Jest tuż nad nami!
Co to było?
- Co tam się dzieje, Lori? - Chłopaki...
- Co? - Spójrzcie.
- Co mogło zniszczyć łazika? - Wolę nie wiedzieć.
Wraca.
- Wracajcie. Opróżnijcie balasty. - Próbuję, ale nie działa.
- Padł cały system. - O Boże.
Tutaj coś jest. Jonas miał rację...
BRAK POŁĄCZENIA
Lori, zgłoś się. Origin, słyszycie mnie?
Origin, odpowiedzcie.
Lori, zgłoś się.
Wall, słyszysz mnie?
Toshi?
Zbiórka.
- Możliwości. - Nie są najlepsze.
Wiemy, że żyją. Odbieram ich funkcje życiowe.
- Ile czasu im zostało? - Może 18 godzin.
Zawory balastowe padły, więc sami się nie podniosą.
Holowanie może wysadzić zbiorniki i uszkodzić kapsułę.
- Możemy dostać się od włazu? - Nie ma szans.
Właz został poważnie uszkodzony.
- Musimy czegoś spróbować. - Są 10 km pod wodą.
Nikt nie podjął się akcji ratunkowej na takiej głębokości.
To nie do końca prawda.
Nie ma mowy.
- Sami damy radę. - Nie na 11 000 metrów.
Schodziliśmy na 5000 i 8000 metrów. To tylko kolejna liczba.
Spróbuj z tą liczbą. Trzy.
Tyle osób zeszło poniżej 10 000 metrów.
Jeden.
Tylko tylu przeżyło. Jeden człowiek, Jonas Taylor.
I co się stało, gdy zszedł na taką głębokość?
Ocalił 11 osób, łącznie z tobą.
Zostawił przyjaciół na śmierć, bo dostał psychozę ciśnieniową.
To twoja diagnoza. Jonas powiedział, że coś ich zaatakowało.
Coś na tyle dużego, że zniszczyło okręt podwodny.
To pijaczyna. Szlaja się po Tajlandii.
- Słyszałeś, co powiedziała Lori? - Wystarczy!
Wszyscy słyszeliśmy Lori.
Być może Origin napotkał coś podobnego do tego, co opisał Jonas.
Coś przed czym on zdołał uciec.
Tato, proszę.
Przygotuj helikopter. Lecimy do Tajlandii.
PROWINCJA SAMUT PRAKAN, TAJLANDIA
Twoja łódź mnie dobija.
Silnik nie łapie biegów,
- a hydraulika przecieka. - Wieczorem na to zerknę.
Wczoraj mówiłeś to samo, przedwczoraj i wcześniej też.
- Staram się. - Za dużo pijesz.
Powiedziałeś tak tylko dlatego, że mam piwo w ręce.
Jak zawsze.
- A wiesz dlaczego? - Bo za dużo piję?
Zapowiada się ciekawe wtorkowe popołudnie.
Ma się te wejścia.
Stuknęło pięć lat. Twoja obecność to już jest wejście.
- Zamieszkałeś nad barem? - Inaczej byś mnie nie odwiedził.
- Jonas, przedstawiam... - Miło pana poznać, dr. Zhang.
Podziwiam pańską pracę.
- Jest pan zbyt miły. - Nieprawda.
Dobry z pana człowiek. Napijecie się piwa?
- Bo ja z chęcią. - To nie wizyta towarzyska.
Czyli nie przyleciałeś helikopterem, żeby się przywitać?
Ranisz mnie, Mac.
- Mamy poważny... - Problem?
Tak też myślałem.
Przecież dobrze wiesz, że już nie nurkuję.
Nie chcę tej odpowiedzialności... Bez urazy, dr. Zhang.
Jeśli na świecie są dwie osoby,
mogące zaciągnąć mnie pod wodę, to wy nimi jesteście.
Ale nie możecie.
Powiecie, że macie problem, a ja odmówię.
Zaoferujecie mi pieniądze, też odmówię.
Odwołacie się do mojego sumienia, wciąż odmówię.
Bo takowego nie mam.
Więc usiądźmy, napijmy się piwa, a potem się rozejdziemy.
Jonas.
To wydarzyło się dziś rano.
- Wynośmy się stąd. Opróżnić zbiornik. - Próbuję, ale nie działa.
- Mac, pomocy! - System padł.
O mój Boże! DJ. Mac.
Coś tutaj jest. Jonas miał rację...
To Lori.
Twoja była żona oraz jej załoga utknęli na 11 000 metrów.
Obawiam się, że natknęli się na ten sam gatunek co ty.
Mam mniej doświadczonych nurków, którzy chcą popłynąć,
ale chcę dać swojej załodze największą szansę na uratowanie.
Proszę.
Lori, podaj klucz.
Dzięki.
Jeśli wyłączymy firewalla, uda mi się uruchomić komputery.
Spróbuj teraz.
Mamy zasilanie.
Ogrzewanie działa.
Silników nie uruchomimy, ale może odzyskamy balasty.
- Co robisz? Notujesz? - Piszę list do żony.
Na wszelki wypadek.
Uda nam się. Krok po kroku.
Dawaj walczącą ośmiornicę.
Działa za każdym razem.
Nie.
- Co? - Musimy wyłączyć światła.
Wyłącz światła.
- Coś tam było. - Skąd wiesz, skoro nie było okien?
Bo to coś uderzało w sterburtę okrętu podwodnego.
- Nie wymyśliłem tego. - Dlatego przerwałeś ratunek?
Wydostałem 11 osób. Całych i zdrowych.
A reszcie pozwoliłeś umrzeć, bo spanikowałeś.
Gdybym nie wysadził włazu, to coś wszystkich by zabiło.
- Nie masz żadnego dowodu. - Bo został zniszczony w eksplozji.
Nie było czasu! Podjąłem decyzję!
I skazałeś przyjaciół na śmieć przez tchórzostwo...
- Co według ciebie tam zaszło? - Odbiło mu.
A teraz wysyłamy go w identyczną sytuację.
Przepraszam, że przeszkadzam, ale to pilne, Suyin.
- Co jest, Jaxx? - Tracą tlen.
Mają kilka godzin.
- Płynę. - Co takiego?
Wezmę glajdera, podepnę pod Origin i wyciągnę ich.
Jeśli zbiorniki Origin wybuchną, ty również zginiesz.
Musimy spróbować.
Mamo?
Meiying.
Tu jesteś.
Nasi przyjaciele utknęli. Uratuję ich.
Czy to niebezpieczne? Zabierzesz mnie?
Kiedyś.
Jesteś odważną dziewczynką.
- Kocham cię. - Ja ciebie też.
- Gotowe. - Suyin, możesz startować.
Sekwencja automatyczna rozpoczęta.
Cześć, Meiying.
- Mamy kolejny problem. - Pańska córka...
- Popłynęła glajderem na ratunek. - Pozwoliłaś jej?
Na nic jej nie pozwalałam.
Chyba mieliście ratować ludzi przed śmiercią na dnie oceanu.
- A to kto? - Facet, który wykłada kasę.
Wygląda na bohatera i szybko chodzi, ale ma negatywne podejście.
- Ile mamy czasu? - Nie za wiele.
- Kim jesteś? - Zaprojektowałam to miejsce.
- Więc powierzam ci życie? - Raczej. Jakiś problem?
Nie.
Wyglądasz na ogarniętą osobę.
Przepraszam.
Mac, niech dr Heller przyjdzie do zabiegowego.
- Heller? - Nie wspomniałem o tym?
Ty sukin...
- Okaz zdrowia. - Tak jak ostatnio, gdy mnie badałeś.
Suyin wzięła glajdera 15 minut temu. Chce wyciągnąć Origin.
- Zabierzcie mnie do łodzi. - Nie skończyliśmy.
Lori kończy się tlen, a to są wody międzynarodowe,
więc oficjalnie mogę ci dokopać bez konsekwencji.
Prawda. W sensie prawa.
Dobrze, że nie czuje urazy.
Wiesz, że łódź jest na 12 000 metrów?
Ta na dnie oceanu?
Racja.
- W porządku? - Tak.
Gdy wyłączysz systemy bezpieczeństwa, przejdziesz na tryb ręczny.
Systemy będą mieć problem z dostosowaniem do twojego ciśnienia.
- Nie rozwal sobie uszu. - Dzięki.
Cześć, kapitanie.
- Ty musisz być tym wariatem. - Kto tak mnie nazywa?
Mama. Dr Heller.
Nie jestem wariatem.
Widziałem tylko rzeczy, których inni nie widzieli.
To definicja wariactwa.
Dodatkowe zasilanie...
Gdzie są twoi rodzice?
Mama próbuje wydostać przyjaciół z dna oceanu.
Tata jest z instruktorką pilatesu w Tajpej.
Dziadek mówi, że mama powinna ruszyć naprzód,
a ona mówi, że potrzebuje więcej czasu, bo była żoną dupka.
Mama ma rację.
- Dużo wiesz. - Ośmiolatki wszystko słyszą.
Mogę spróbować?
Pa.
Wariacie.
Czy mama umrze?
Sprowadzę twoją mamę i Kapitan Bąbel. Obiecuję.
Dziękuję, Emma.
Evolution startuje za 15 sekund.
DJ?
Jaxx, w porządku?
Doktorze?
Evolution, możesz się zanurzać.
Szpan.
System gotowy do zanurzenia.
System gotowy do zanurzenia.
Możesz zaczynać.
System gotowy do zanurzenia.
Jonas?
Start pomyślny.
Evolution przekroczył 1000 metrów.
Uwaga. Systemy bezpieczeństwa wyłączone.
Dlaczego schodzi tak szybko?
Odłączył ogrzewanie i systemy podtrzymywania życia.
Zemdleje.
Spada mu ciśnienie.
Powiedz Hellerowi, że nie zwolnię.
Suyin, Evolution jest w drodze. Wracaj na Mana Jeden.
Odmawiam. Może nas eskortować.
Niech się stamtąd wynosi, Mac.
Więcej ludzi, to większe ryzyko. To ją przerasta.
Wszyscy cię słyszeli.
Co?
Jeśli chcesz mówić na prywatnym kanale, wciśnij zielony przycisk.
Super.
Wkraczam w termoklinę.
Mac, jestem po drugiej stronie.
Uwaga. Ciśnienie wynosi 1100 barów.
Przy tej prędkości muszę wyłączyć wszystkie systemy.
Odezwę się na miejscu.
Macie tu Wi-Fi?
Uciskaj.
- Toshi, wciąż tam jest? - Nie wiem. Nic nie widać.
Widzę Origin. Dostrzegam ruch.
- Oni żyją. - Przygotuję się do holowania.
Sześć metrów do celu.
Cztery metry.
Cel zabezpieczony.
Wystrzeliwuję hol.
Trzy, dwa...
Suyin, co się dzieje?
Tutaj coś jest. Coś we mnie uderzyło.
- Suyin, co się dzieje? - Ogromna kałamarnica chwyciła glajdera.
Zmiana ciśnienia.
Miażdży mnie. Glajder nie wytrzyma.
Ma rację.
- Włącz kompensator ciśnienia. - Nie działa.
Kapsuła pęknie za 10 sekund.
Kapsuła pęknie za 5 sekund.
To rekin.
Ma jakieś 25 metrów.
- To megalodon. - Niemożliwe.
Fajnie, że mi nie odbiło.
Suyin, wyłącz zasilanie. Wabi go światło.
Wyłącz wszystko i czekaj w ciemności.
- Wyłączenie za 30 sekund. - Zostawiam tylko komunikator.
Płynie do ciebie.
Wyłączenie za 25 sekund.
Nie ma czasu. Wyłącz światła.
Wyłączenie za 20 sekund.
Wyłącz je.
- Wyłączenie za 15 sekund. - Mac, nic nie działa.
- Pośpiesz się. - 10, 9, 8, 7...
6, 5...
- Teraz. Szasuj balasty. - Nie. Pomogę ci uratować załogę.
Masz uszkodzony glajder. Nie przydasz się.
Szasuj balasty!
Cholera.
Dr. Zhang, pańska córka jest bezpieczna.
Zmierzam w kierunku Origin.
Trzy metry do celu.
Wypompowywanie wody zakończone.
Dalej, kochana.
Czyż to nie najlepsze "A nie mówiłem?" w historii?
- Przybyłeś tu, aby to powiedzieć? - W sumie tak.
Podaj rękę.
Nie wygląda to dobrze. Raz, dwa, trzy.
Zbliża się. Ruchy.
- Jeśli w nas teraz uderzy... - Wszyscy zginiemy.
Dalej. Mam cię.
Zbliża się. Szybciej!
Dalej!
Nie damy radę.
Toshi, pośpiesz się.
Toshi, nie!
Wybacz mi.
Evolution, zgłoś się.
Jonas, zgłoś się.
Jesteście cali?
Dr Hell odbiera dane od Lori i Walla, ale nie od Toshiego.
Czy Toshi żyje?
Jonas, czy Toshi żyje?
Ostrożnie.
- Uważajcie na jej szyję. - Ostrożnie.
Trzymajcie ją.
Nie sprowadziłeś Toshiego?
- Dlaczego? - Zamknął właz.
Uratował nas.
Zostawiłeś go.
Zostawiłeś go, bo taki już jesteś.
Typem człowieka, który zostawia pozostałych.
Na takiej głębokości bierzesz życie w swoje ręce.
To wy ich tam wysłaliście.
To był ostatni raz, Mac.
Co z nią?
Wątroba nie jest uszkodzona. Straciła sporo krwi,
ale jej stan jest stabilny.
Jonas.
Przepraszam. Myliłem się.
Uratuj Lori, to będziemy kwita.
Przepraszam za wcześniej.
Byłam zła i zdenerwowana, a ty ocaliłeś moje...
Jesteś goły.
Wiem, że zrobiłeś, co mogłeś. Dziękuję ci.
Nie ma za co.
Nie jest łatwo być tym, który przeżył.
Pójdę już. Lepiej się ubierz.
- Taki miałem zamiar. - To nie przeszkadzam.
- Ja tylko... - W porządku.
Jonas i Lori nie byli dobrym małżeństwem.
Ten eksperyment przetrwał rok.
O nic nie pytałam.
Wiem.
On nas zaatakował. Megalodon.
Jak duży jest?
Między 70 i 90 stóp. 21 do 27 metrów.
Megalodon był największym rekinem w historii.
Niczego się nie obawiał. Nikt na niego nie polował.
Miał najsilniejsze szczęki wśród zwierząt.
Meg potrafił przegryźć wieloryba na pół.
To niezbadane terytorium.
Do dziś sądzono, że megalodony wyginęły dwa miliony lat temu.
- Błąd. - Żyjąca skamielina.
Ta skamielina pożarła mojego przyjaciela.
Nie mogę wyrazić swojego smutku ze śmierci Toshiego.
To dziejowe odkrycie. Toshi nad tym pracował.
Jak my wszyscy, ale musimy postępować powoli.
To mi nie pasuje.
Czym jest Mana Jeden?
- Tą stacją? - Tak. I czym się zajmuje?
Teraz.
Dokładnie. Niczym.
Łazik za 20 milionów przepadł. Łódź za 30 milionów też.
Jesteście w najdroższym podwodnym centrum morskim w dziejach.
Wariacie.
I gdy odkryliśmy coś niezwykłego...
nie możemy postępować powoli.
- Dzięki, że dotrzymałeś słowa. - Bardzo proszę.
...bo tracisz astronautów.
Brniesz do przodu, bo inaczej ktoś cię ubiegnie.
Inni zechcą kawałek tego stwora, czy tego chcemy, czy nie.
Kręci cię to.
- Przepraszam? - Powiedziałem, że cię to kręci.
- Czy on należy do tej załogi? - Żebyś, kurde, wiedział.
Nie pomyślałeś, że Matka Natura wie, co robi?
Że termoklina istnieje nie bez powodu?
Jeśli chcecie badać dalej, proszę bardzo.
Ale jeśli wyślecie tam ludzi, nie wzywajcie mnie na ratunek.
Jeśli do końca nie wiesz, co tam zaszło...
Człowiek kontra Meg to nie jest walka.
To rzeź.
Poziom O.
Odkryliście największą kopalnię złota w historii.
Nie poradzimy sobie ze stworami pokroju megalodona.
Ale możemy się przygotować. Mam na myśli długofalowy plan.
To alternatywa...
Co to?
Moja córka.
- Jonas. - Widziałeś Meiying?
Sprawdźmy tam.
Mamo!
Nic ci nie jest?
Tam jest potwór. On nas obserwuje.
To tylko wieloryb.
A gdzie Lucy?
Gdzie jej mama?
Co ze stacją? Mów.
Brak przecieków i uszkodzeń.
Wdrażamy procedury bezpieczeństwa. Nikt nie zbliża się do wody.
Skoro nalegasz.
Trzeba wyłączyć światła i ograniczyć dostęp załogi.
Mówiłaś, że się tu nie dostanie.
- Bo nie powinien. - Spójrzcie.
Gdy wypłynął glajder, termoklina była nietknięta.
Miała jeden stopień Celsjusza.
Ale gdy wypłynął Evolution, temperatura podniosła się o 25 stopni.
Rekin mógł przez nią przepłynąć. A nawet 20 rekinów.
Gdy Meg uderzył w Origin, wytworzył komin hydrotermalny.
Uwalniając miliony litrów wody.
Ciepło tego komina utworzyło przejście przez zimną termoklinę.
Stworzyliśmy autostradę dla gigantycznych rekinów?
To było przejściowe.
Temperatura wróciła do normy, a przejście się zamknęło.
Ale ogromna prehistoryczna maszyna do zabijania
zdążyła się przedostać, żeby się z nami przywitać.
Tracimy czas. To coś tam jest.
- Trzeba to odnaleźć i zabić. - Nie.
Trzeba najpierw wypróbować opcje bez zabijania.
Nasze czy Mega?
Otrzymałem sygnał SOS. 32 km na południowy zachód.
- Co to oznacza? - Że łódź tonie.
Trzy łodzie.
To Meg. Musimy tam płynąć.
Mac, coś mam!
- Te rekiny nie mają płetw. - Zabili je kłusownicy.
Wycinają płetwy i zostawiają rekiny na śmierć.
- Wszystko dla miski zupy. - Meg wyrównał porachunki.
To sprawka jednej ryby?
Sam ją o to zapytaj.
Mamy klatkę i harpuny na pokładzie.
Jeśli trafimy Mega we wrażliwe miejsce, jak pysk lub skrzela,
możemy wstrzyknąć mu truciznę.
Przygotowanie klatki zajmie ze 20 minut.
- On zniknie w dwie. - Umieśćcie na nim nadajnik.
Nie oglądacie "Shark Week"?
Macie nadajniki GPS i takie tam.
Żeby mieć oko na rekina.
Umieścimy nadajnik na płetwie grzbietowej.
Nie ma za co.
- Ale musimy podpłynąć do Mega. - Nie możemy.
Łodzie wywołują u niego agresję.
- Nie możemy użyć pojazdu. - Ktoś ma tam popłynąć wpław?
Do prehistorycznego rekina ludojada?
Jedna osoba w wodzie nie stanowi zagrożenia.
To kto popłynie?
- Ciągnijmy słomki. - Ja nie potrafię pływać.
- Przepraszam, to był odruch. - Jesteś pewna?
Nie bardzo.
Jeśli mnie zje, będziesz miała wyrzuty.
Musisz podpłynąć na 30 metrów.
- 30 metrów? - Musisz strzelić z bliska.
Świetnie.
- Jeśli chcesz, to popłynę za ciebie. - Dam sobie radę, Mac.
To dobrze, bo kłamałem.
- Uważaj na siebie. - Dzięki.
- Mam nadzieję, że się nie mylisz. - Ja również.
Jestem kretynem.
Płynę w kierunku ogromnego rekina.
Słyszymy cię, Jonas.
Rekiny reagują na gwałtowne ruchy.
Bądź spokojny.
Będzie dobrze.
Płyń dalej
Zanurzył się.
Udało mu się.
- Mac, nadajnik działa. - Wciągnij go, DJ.
Wyłącz to. Żadnych wibracji.
No i mam kłopoty.
- Płynie do ciebie, Jonas. - Zauważyłem!
Uruchom łódź!
Wciągnij go.
Szybciej.
Może i jesteś draniem, ale na pewno nie tchórzem.
Dobra robota.
Przygotowałem grot z etorfiną.
Orka zasypia po 10 ml, ginie po 20.
- Co sądzisz? - Zużyjmy całą butelkę.
- Dlaczego niby to dobry pomysł? - To klatka na rekiny.
- Z plastiku. - Puszczę to mimo uszu.
Jest wykonana z poliwęglanu i zaprojektowana tak, żeby nie pękać,
ale żeby się odkształcać.
A przy takiej grubości wytrzyma nacisk 1400 kg/cm2.
A jeśli chodzi o pęknięcie to jakieś 63 000 kg/cm2.
Nie podoba mi się.
- Nie podoba mu się. - Ja bym tam nie wszedł.
Opuszczaj.
Dobra.
Co powiedział?
Powiedział: "Ostrożnie". To jego wersja "Kocham cię".
Ojciec bardzo ci ufa.
Setki razy nurkowałam z rekinami.
Ale nie z takim.
To prawda.
Ale znam budowę rekina.
I wiem, gdzie przebić skórę megalodona.
Suyin, ja to zrobię...
Nie martw się. Zrobię to, w czym jestem dobra.
Wszystko w porządku na górze?
Świeża przynęta...
żebyś była smaczna.
- Świetnie, że nade mną czuwasz. - Dzięki. Pa i powodzenia.
Co tam się dzieje? W porządku?
Tak.
Tylko tycie, dwuipółmetrowe rekiny.
Zaczynamy.
- Zauważył nas. - Suyin, płynie do ciebie.
50 metrów.
30.
10 metrów.
Spróbuję strzelić w oko.
Cholera!
Uwaga!
Trucizna zaaplikowana.
Trzymaj się, Suyin.
- Utknęłam w jego pysku. - Klatka nie pęknie.
W tym problem. On połyka klatkę.
- Znowu to samo. - No nie.
Kolejny problem.
Mam uszkodzoną maskę. Tracę tlen.
Na pomoc!
Pomocy!
Dalej, Jaxx.
- Dziękuję. - Proszę.
Nie, Jonas. Wracaj na statek.
Ryzykujesz.
Jonas, wracaj.
Jonas.
Jonas, wysięgnik wpadł do wody.
Pociągnie ją na dno. Pośpiesz się!
Dawać drugi wysięgnik.
Zastawimy pułapkę. Potrzebuję przynęty.
Dalej.
Tutaj.
Rzuć linę.
Nie oddycha.
Spokojnie.
- Minutę temu nie żyłaś. - Doktorze...
Wydostałeś mnie.
Było blisko nawet jak dla mnie.
Mogę pomówić z Jonasem?
Jasne.
Uratowałeś mnie kolejny raz.
Wolę cię, gdy żyjesz.
Musisz coś zobaczyć.
Obudziłaś się.
- Jak się czujesz? - Lepiej. Dziękuję.
Cyknij mi fotkę z tą dużą cuchnącą bestią.
Moment.
Jak chcesz prawilne zdjęcie, to włóż głowę do pyska.
Bliżej.
Śmiało.
Nieźle!
- Jonas, powiedz, że to masz. - Mam to, DJ.
- To nie było zabawne. - Było. Patrz.
Wall jest w wodzie
Suyin.
Spójrz na Mega.
Pamiętasz ślady po ugryzieniu na Poziomie O?
I jak było?
Człowiek kontra natura.
Dobrze, że poszło po naszej myśli.
Wcale nie.
Nie dla Toshiego.
I nie dla nauki.
Zrobiliśmy to, co robią ludzie.
Odkrywamy, a potem niszczymy.
Skończę z tobą.
- Masz foto do randkowania. - Pokażę ci nogę.
Meduza.
Były dwa rekiny?
Nikt o tym nie wspomniał.
Dlaczego?
Niech ktoś mi pomoże wyjść z wody.
- Co z tobą? - Nie umiem pływać.
- No co ty? - Daruj sobie rasistowskie uwagi.
Nie jestem rasistą.
Pracujesz dosłownie na środku oceanu.
Nie było tego w opisie pracy!
Pominęli tę część!
Tato.
Tato!
- Czas wezwać prawdziwą pomoc. - Tak, zrób to.
Rzucam tę robotę.
Mac, podaj rękę.
Namierzcie moją lokalizację.
Namierzcie mój telefon. Jest drugi rekin.
Tak, drugi.
Skąd mam wiedzieć? Pośpieszcie się.
Dziękuję, Jonas.
Spokojnie. Nie jest dobrze. Musi trafić do szpitala.
Gdzie jest dr Heller?
W porządku, Jaxx?
Tak jakby.
Jaxx, damy radę.
Płyń spokojnie do łodzi.
Bez gwałtownych ruchów.
Płynie.
Heller, nie uda się nam.
Nic ci nie będzie. Jesteś dobrą osobą, Jaxx.
- Że co? - Nie patrz za siebie.
Nie!
Co ty robisz?!
Już prawie.
Już dobrze, Jaxx. W porządku?
Dziękuję, Heller.
- Co to, do cholery, było? - Spokojnie, DJ.
Dlatego nie opuszczamy stacji.
Zszedłeś pod wodę i go wkurzyłeś,
a teraz wszystkich nas zabije!
Co zrobimy? W ogóle nie powinno mnie tu być.
Ten zjadł tamtego. Czy kolejny zje tego?
Stary...
To zabiło Hellera, Walla i Toshiego.
To byli moi przyjaciele.
Chcę tylko wspomnieć, że toniemy.
- Co teraz? - Gdzie jest Mac?
- Co z twoimi włosami? - A z twoimi?
Touche.
Ludzie.
To diabeł.
Śledzi nas od 15 kilometrów.
Znaleźliście nas?
Pośrodku cholernego oceanu.
Myślisz, że spowolnimy rekina, jeśli go wyrzucimy?
Musisz nad sobą popracować.
Dobre wieści. Czas zemsty.
Dorwijcie go!
Myślisz, że karabin zrobi mu krzywdę?
Miałem mało czasu. Chciałem go od nas odciągnąć.
Dobra robota, Morris.
Przepraszam cię.
O czym ty mówisz?
Gdy byłaś mała, byłem dla ciebie szorstki.
Ale wiedziałem, że jesteś wyjątkowa
Chciałam być taka jak ty, tato.
Ale jeszcze mi sporo brakuje.
Nieprawda, dzielna córko.
Jesteś lepsza ode mnie.
Marzę, żeby Meiying była taka jak ty.
Już dobrze, tato. Oszczędzaj siły.
Mamo.
Witaj, mamusiu.
Wejdź.
Jak się czuje Meiying?
Jest smutna.
I zdezorientowana.
A ty?
Nie mogę się z tym pogodzić.
Czasami niektóre rzeczy zmieniają nasze życie na zawsze.
A świat jest dalej taki sam.
Chciałoby się, żeby się zatrzymał. Choćby na chwilę.
Ale tak się nie stanie.
- Jak możesz z tym żyć? - Nie mogę.
Zostawiłem dwóch przyjaciół na śmierć.
Nie ma dnia, żebym o tym nie myślał.
Gdybym mógł zrobić więcej.
Nie chodzi tylko o osoby, które tracimy...
ale także o te, które ratujemy.
Dobrze, że tu jesteś.
Poinformowałem rząd chiński o Megu.
Również władze Tajlandii, Wietnamu, Indonezji i Australii.
Chińczycy wysyłają dwa niszczyciele, żeby go zabić.
Oficjalnie sprawa nie należy już do nas.
Do czasu, aż zabiją Mega, zamykam Manę Jeden.
Jutro rano przybędzie statek ratunkowy.
I dobrze.
Na koniec chcę dodać...
że przykro mi z powodu śmierci waszych przyjaciół.
Przybyłem tu, by z wami świętować...
a przyszło mi ich z wami opłakiwać.
Dzięki za uratowanie nam tyłków!
Co masz?
Potężne ładunki wybuchowe na bazie semteksu.
Mają opóźniony zapłon, aby zdążyły się zanurzyć.
W zasadzie to bomby głębinowe.
Tak jest.
Nie wiem, czy dobrze robimy.
Każda ofiara tego rekina to potencjalny pozew i śmierć.
Głowa do góry. Będzie fajnie.
- Widzę twoje karty. - Dwoje kanciarzy.
- Jak się czujesz? - Lepiej niż wy.
Co masz?
Trzy króle.
No weź. Za każdym razem.
- Wisisz mi napój. - W porządku.
- Dokończymy, jak wrócisz. - Dobra...
Chcę ją czymś zająć.
Jest twardsza ode mnie.
- Przepraszam, że ci nie wierzyłam. - Ale nie nazwałaś mnie wariatem.
Normalnym też nie.
Tego słowa nie słyszałem często.
Co teraz?
- Chyba wrócę do Tajlandii. - Mac powiedział mi o tobie i Suyin.
- Nie ma o czym mówić. - Ale może być.
- Jesteście niewiarygodni. - Spróbuj czegoś nowego.
Żebyś nie spędził reszty życia w cierpieniu i samotności.
To dobry pomysł.
- Tak myślisz? - Ośmiolatki wszystko słyszą.
Jonas.
Mama też cię lubi.
Najgorsza chwila w moim życiu.
Zbliżamy się do celu.
Chcę wyrazić się jasno.
Nie zbliżamy się do niego, dopóki helikopter go nie zabije.
Widzimy cel.
Zatrzymajcie łódź.
Zrzucam ładunki.
Mamy go.
Jeszcze raz.
- Nie mógł... - Jeszcze raz!
Cel wyeliminowany.
Jesteś całkowicie pewny?
Nie chcę, żeby zjadła mnie prehistoryczna ryba.
Potwierdzam...
Wszędzie są jego resztki.
- Kawałki rekina. - To dobry znak.
Dobra, zabierz nas tam.
Przynieś mi kilka zębów. Dużych. Na biurko.
Weź jeden dla siebie.
Nieźle.
Widzisz to?
Obłęd.
Masakra.
Dziwne.
Nie rób mi tego.
- On nie ma zębów. - Co?
Chyba zabiliśmy wieloryba.
Jest pod nami.
Zabierz nas stąd!
Zaczekajcie, idioci! Jestem tutaj!
Tak, rozumiem. Dziękuję.
Niech zgadnę. Morris do nikogo nie dzwonił.
Tak. Nikt nie wie o rekinie.
Australijczycy, Chińczycy. Nikt.
- Co on sobie myślał? - Chciał załatwić sprawę po cichu.
- Mac, trzeba... - Wszystkich powiadomić.
- Jaxx, namierzysz rekina? - Dlaczego pytasz?
Nie spodobało mi się to pytanie.
Mam włamać się do satelity Morrisa i namierzyć prehistorycznego rekina?
Dobra.
Znajdziemy Mega i go zabijemy.
- Naprawdę to zrobimy? - Inaczej zginie wielu ludzi.
- Pomogę. - Ja też.
Do dzieła.
Zechcesz dowodzić łodzią ratunkową?
Powiedziałbym, że... to świetny dzień na ryby.
Załadujcie ładunki, glajdery. Wszystko, co się da.
Bo będziemy się ewakuować, prawda?
Opuścimy zagrożony obszar i udamy się w bezpieczne miejsce?
Masz coś?
Tutaj Morris zaatakował rekina.
A tutaj teraz płynie.
- Zatoka Sanya. Co to? - Nic takiego.
Jedna z najbardziej zatłoczonych plaż na świecie.
- Udało się z władzami? - Nie.
Myślą, że to żart. Nie możemy na nich liczyć.
Kiedy rekin dotrze do plaży?
- Za 20 minut. - Możemy go uprzedzić?
- Wątpię. - Musimy.
Bez planu i tak wszystko na nic.
Może go mamy.
Zrobimy to na płyciźnie. Popłyniemy tam glajderami.
Jak go tu zwabimy, skoro plaża pełna przekąsek jest tutaj?
Zaprosimy go na obiad.
Jak chcesz to zrobić?
- Pytasz mnie o zdanie? - Nie.
Chciałam być miła, zanim powiem ci, jaki jest plan,
- żebyś mógł się lepiej poczuć. - Doceniam.
- No co? - Nic.
Jesteśmy gotowi.
ZATOKA SANYA
Idealnie.
Co robicie?
Niszczycie mi wesele!
Pippin, wracaj!
- Mamo, chcę popływać. - Nie.
- Dlaczego. - Bo to niebezpieczne.
Ale ja chcę!
Tylko nie za głęboko.
Uważaj na siebie.
Dobry Boże!
Dziewczyny, chodźcie tutaj. Mamy dużo miejsca.
Wystarczy. Zatrzymaj się tutaj.
- Jaxx, DJ, umieśćcie to w wodzie. - Już się robi.
Rekin!
Mama.
Gdzie on jest?
Widzicie go?
Chyba odpłynął.
Pociąg mnie na brzeg!
Nie zostawiaj nas!
- Odpływa. - Już dobrze.
Mamo!
Ostatnie przemyślenia co do planu?
Na początek nie umrzeć.
W końcu w czymś się zgadzamy. Oby nie za często.
Suyin, uciekaj!
- Cholera. - Co się dzieje?
Nie mogę strzelić. Jest za blisko statku.
Chryste.
- Jonas, jest za tobą./ - Mac!
- Co się dzieje? - Uciekam przed jego pyskiem.
- Suyin, jesteś gotowa? - Zajęłam pozycję.
Zbliża się.
Potrzebuję trochę czasu.
- Mogę strzelać. - Teraz!
Odsuń się.
Widziałeś? Leć tam.
Widzi go ktoś?
Rekina nie widać, ale coś tu się dzieje.
Przykułam jego uwagę.
- Dawaj go tu. - Nadpływamy.
Rób swoje, Suyin.
Zeżryj to, ty paskudny draniu!
Nie.
Uciekajcie!
- Gdzie DJ? - Nie wiem.
- Gdzie jest Meiying? - Nie wiem.
- Nie widzę jej. - Jonas, przepraszam.
Płyń, zajmij się Meiying.
Jonas.
Odciągnę go od łodzi.
Nie miotaj się. Masz kamizelkę ratunkową.
- Kamizelkę? - Tak.
No tak...
- Potwór jest tutaj. - Nie martw się potworem...
Przestań mówić.
Mamo.
- To ty. - Jak dobrze.
Zaczekaj na DJa.
Dalej.
Mamo, w porządku?
Tak.
Ja również.
Wchodź.
Ostrożnie.
Tam jest.
- Płynie tu. - Jesteśmy tu łatwym celem.
- Słyszysz mnie? - Meiying, trzymaj się.
Suyin, musimy...
- Jonas, nic już nam nie zostało. - Niezupełnie.
- Jak go zabijesz? - Dzięki ewolucji.
Sprawię, że się wykrwawi.
Miałaś rację, Suyin.
Nie chodzi tylko o osoby, które tracimy.
Lecz o te, które ratujemy.
Bez odbioru.
Zaczynamy.
I jak ci się podoba? Zacznij krwawić!
Dalej.
Wesele jest zrujnowane. Zabiłeś Pippina.
Dziękuję.
- Zrób miejsce, wariacie. - Kogoż my tu mamy?
Za przeżycie.
I za przyjaciół.
Zdrówko.
Nie wiem jak tobie, ale mnie przydałby się wakacje.
Spytamy mamę?
KONIEC
Tłumaczenie: Vieslav Korekta: Igloo666
.:: GrupaHatak.pl ::.
www.NapiProjekt.pl - nowa jakość napisów. Napisy zostały specjalnie dopasowane do Twojej wersji filmu.
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.