Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Croatian
Czech
Danish
Dutch
English
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
WMAWIAJĄ NAM WOLNOŚĆ
Czasami w życiu
chciałoby się cofnąć czas.
Ale tamtej nocy chciałam, żeby czas płynął szybko.
Im szybciej tym lepiej.
Szybciej, proszę.
To mój mąż, Adrian.
Niecierpliwy jak zwykle.
Nie wiedział, że kończyłam nasze czteroletnie małżeństwo.
Byłam zdenerwowana, bo nie wiedziałam jak się zrywa.
Nikt mnie nie nauczył.
- Cześć, kochanie. - Cześć.
Jak się masz?
Co się dzieje?
Jesteś zmęczona?
Trochę, ale wszystko dobrze.
Dzięki za przyjście.
Nie ma za co.
Jak tam Mariana?
Dobrze, czuje się lepiej.
Była zmęczona, więc zasnęła.
Chcesz usiąść?
Jest czysto.
Popatrz.
To miłe. Dzięki.
Nie podoba ci się?
Bardzo.
- Chcę najpierw porozmawiać. - Wiem,
ale zanim zaczniesz,
dostałem awans.
Gratulacje.
Jeżeli wszystko pójdzie dobrze, za trzy miesiące będziemy w Nowym Jorku.
Nie do wiary.
Nie chcę z tobą być.
Co?
A co z Nowym Jorkiem?
Nowy Jork to twoje marzenie.
Nie moje.
- Ale Lucia... - Chcę zostać tutaj
z moim bratem
i z Marianą...
Już zadecydowałam.
Wszystko zaczęło się w dniu ślubu Andresa, mojego brata,
na który nie zostałam zaproszona.
Obudziłam się tego ranka myśląc o nim,
znowu widziałam go jak odchodził we śnie.
Mimo, że nie widziałam go od trzech lat,
zawsze był obecny w moich snach.
Tego dnia, pocięłam nasze ostatnie wspólne zdjęcie
jako symbol naszego pożegnania.
Idę na obiad.
Dobra.
Lucia, nie siedź na brudnej podłodze.
Pa, kochanie.
Nie uwierzyłabym w to, co się wydarzyło.
Nie martw się o napalone ciocie.
Ja je zabawię.
Muszę iść po Lucię.
Co? Nie ma na to czasu.
Bez niej tego nie zrobię.
To i tak po drodze.
Może nie ma jej w domu?
Przynajmniej wiem, że spróbowałem.
Dobra. Zabiorę cię.
Nie. Sam to muszę zrobić.
Masz wątpliwości?
- Jeśli nie dotrzesz do kościoła... - Będę tam.
- Hej... - Co znowu?
Możesz tu mieszkać podczas naszej podróży.
Dzięki.
El Pastuso już przyjechał.
Widziałaś Andresa?
Nie, jest w drodze.
Mieli przyjechać razem.
Spokojnie.
Już tu jedzie.
Poczekaj minutkę.
Jakiego koloru jest samochód? Jaki model?
Gdzie jest? Gdzie to się zdarzyło?
Dziękuję.
Ktoś zadzwonił do mnie z numeru Andresa, żeby mi powiedzieć,
że miał wypadek.
I...
Potem zadzwonili do mnie.
Myślałam, że to jakiś kiepski żart.
Kiedy dotarło do mnie, co się stało,
poczułam się, jakby ktoś uderzył mnie w twarz.
Andres nie żyje.
Nie mów nic. Uspokój się.
Oddychaj.
Wszystko będzie dobrze.
Jeśli też odebrałeś taki telefon, to wiesz, o czym mówię.
Cześć, mamo...
Na lotnisku.
Lecę odwiedzić tatę.
Wujek Alberto mnie odbierze.
Nie martw się.
Dobrze.
Pa.
Najgorsza była pierwsza noc.
Seria koszmarów rozpoczęła moją długą i bolesną żałobę.
Chciałam umrzeć i pytałam się, dlaczego padło na niego?
Dlaczego on, a nie ja?
Wyjdź!
- Wszystko ok? - Tak, zostaw mnie samą.
- Mogę wziąć szklankę wody? - Tak, ale poczekaj chwilę.
Nie byłam sobą.
Coś we mnie umarło,
a ja chciałam tylko zniknąć.
Następnego dnia Bogota była inna.
Czułam się obco w swoim własnym mieście.
Wszędzie go widziałam.
DOM POGRZEBOWY LA LUZ
Bolał każdy szczegół.
POKÓJ 3
Gdy go zobaczyłam, zrozumiałam, że go tam nie było...
Dalej ciężko mi o tym mówić.
To Mariana?
Nie, jest w Meksyku.
Lucia powinna je mieć, skoro Mariany nie ma.
Będzie bardzo szczęśliwa.
Właśnie idzie.
Pójdę po nie. Zaraz wracam.
Siądźmy sobie tam.
Kobieta, z którą rozmawiałem jest mamą Mariany.
Poczekaj chwilkę.
Wiesz, kim jest Mariana?
Mariana jest nie tylko
jedyną córką najbardziej wpływowej kobiety w bankowości,
ale jest również...
była...
narzeczoną Andresa.
Mercedes próbowała się z tobą skontaktować, żeby ci o tym powiedzieć.
Halo.
Co robisz, Lucia?
Moja komórka dzwoniła.
Twoja komórka jest wyłączona.
Przepraszam.
Nie martw się tym.
Lucia, to Mercedes, mama Mariany.
Andres zostawił w moim domu kilka rzeczy.
Mercedes...
Zarządzam lokalnym funduszem inwestycyjnym w Banku Kontynentalnym.
Miło mi cię poznać, Mercedes.
Nawzajem.
Mogę zobaczyć wizytówkę?
Zaraz wracam.
Cześć, Lucia.
To klucz do mieszkania twojego brata.
Jest na 25-tej i 4-tej.
Apartament 22.
Dziękuję.
W drodze na cmentarz myślałam o ostatniej
naszej rozmowie.
Nie dam rady, Lucia.
Andres, jeśli natychmiast nie przyjedziesz do taty,
to przysięgam, że już nigdy mnie nie zobaczysz, rozumiesz?
Muszę kończyć.
Jesteś potworem.
Nazwanie kogoś potworem
było dla nas największą obelgą.
Potwory zabiły ich rodziców.
Nie poradził sobie ze śmiercią taty,
tak jak ja nie mogłam poradzić sobie z jego.
Chyba mieliśmy więcej wspólnego, niż myślałam.
Zobaczycie dlaczego.
Zaraz wracam.
Już jesteśmy, Lucia.
Możesz dać mi 5 minut?
Jak tam Lucia?
Dobrze, trzyma się.
Dlaczego nie chciała przyjść na ślub?
Nie wiedziała o nim.
On też to powiedział.
Zaraz wrócę. Pójdę po nią.
Nie mogę tego zrobić.
Uspokój się, Lucia.
Daj mi kluczyki do samochodu.
- Po co? - Chcę się przejechać.
- Teraz? - Tak!
Jedziemy.
Muszę być sama.
Lucia, proszę...
Wysiądź z samochodu.
- Wiem, że... - Wysiądź z samochodu.
Niech spoczywa w pokoju.
Amen.
Lucia, moja kolej.
Prawie nam się udało. Wytrzymaj.
Lucia.
Wytrzymaj, mama na nas patrzy.
Cześć, mamo!
Proszę jechać.
Andres?
Mariana.
Wiedziałam, że przyjdziesz po mnie.
Jestem.
Obiecaj, że mnie nie zostawisz.
Nie zostawię cię.
Obiecuję.
Spokojnie.
Chodź tu.
Jestem w mieszkaniu Andresa,
zostanę tu przez kilka dni. Wszystko jest ok.
Buźka.
„Kiedy Gregor Samsa obudził się
pewnego ranka, okazało się, że zamienił się w wielkiego owada.
Leżał na plecach, przykryty pancerzem.
Kiedy podniósł głowę, zobaczył swój brzuch, ciemny i zaokrąglony...”
Podoba ci się w Meksyku?
Trochę.
Skąd jesteś?
Z Monterey.
Nie byłam tam.
Andres też nie.
Słyszałam, że Meksyk jest piękny.
Tak.
Tam mieliśmy spędzić miesiąc miodowy.
W stolicy?
Nie, Puerto Escondido.
Często tam jeździsz?
Nie byłam tam odkąd go poznałam.
Kiedy to było?
Około...
trzy lata temu.
Trzy lata.
Mariana...
Nie! Dlaczego?
Uspokój się, Mariana!
Nie mogę oddychać!
Wszystko w porządku.
Przepraszam, że mi odbiło.
Nie martw się.
To z dnia, w którym się poznaliśmy.
Był tak źle ubrany, że się zakochałam.
Miał na sobie sukienkę?
Nie do końca.
Zawiózł El Pastuso na imprezę i został na niej.
Nie, Pastuso. Nie mogę zostać w tym ubraniu.
Przestań, Andres. Poczekaj!
Załóż to i daj mi swoją.
Wyglądasz pięknie. Chodźmy.
Dziękuję.
Siądźmy tutaj.
Dobra.
Na zdrowie.
- Przepraszam, czy możemy tu usiąść? - Oczywiście.
- Dziękuję. - Andres Hernandez, miło mi.
Mi również. Mercedes Mendoza.
To Patricia Paris. Na zdrowie!
Na zdrowie.
- Cześć. - Moja córka Mariana,
mój skarb.
Mariana, miło mi.
Andres, miło mi.
Usiądź tu. Mariana, usiądź tu.
Dziękuję.
Czyż nie wygląda pięknie w tej sukience?
Mamo, proszę.
To prawda. Wyglądasz w niej pięknie.
- Co nie, Pastuso? - Tak, Mariana...
Jest piękna.
Chciałbyś przymierzyć?
Nie, dziękuję.
Ale Andres na pewno by chciał.
Od małego uwielbiał nosić sukienki.
Naprawdę chcesz, żebym ją założył?
Jak wyglądam?
Świetnie.
Od tego momentu byliśmy nierozłączni.
Czy on kiedyś...
wspominał o mnie?
Pewnej niedzieli wrócił wcześnie, by pojeździć na rowerze.
Kto tu mieszka?
Moja siostra Lucia.
Przywitajmy się.
Pewnie jej nie ma.
Zapytam.
Lepiej nie.
Nawet jakby była, nie rozmawiałaby ze mną.
Dlaczego nie?
Dlaczego z tobą nie rozmawia?
Wystarczy, kochanie.
Cześć Andres, to ja, Lucia.
Dzwonię, żeby ci powiedzieć, że jutro będzie msza za tatę
w Santa Ana o 10 rano.
Gdybyś chciał przyjść i...
Na zdrowie.
Wszystkiego najlepszego.
Jestem najgorszym chłopakiem?
Nieprawda.
Ale jestem najgorszym bratem.
Dlaczego tak mówisz?
Moja siostra mnie nienawidzi, bo zabiłem mamę.
O czym ty mówisz?
Moja mama umarła przy moim porodzie.
To nie twoja wina, kochanie.
Jestem potworem.
Mam przestać mówić?
Nie.
W ogóle.
Proszę, mów dalej.
Następnego dnia obudziliśmy się późno.
Kurwa!
Pomódlmy się.
W imię Ojca, i Syna, i Ducha Świętego.
Zstąp na nas. Amen.
Amen.
Możecie iść w pokoju.
Bogu niech będą dzięki.
Dziękujemy za mszę, ojcze. Była piękna.
To była dla mnie przyjemność.
Wiem.
Przyjdź do mnie, kiedy będziesz chciała porozmawiać.
Z Andresem jest zawsze to samo.
Powinnaś do niego zadzwonić.
Coś musiało się stać.
Dziękuję.
Kurwa!
Jestem potworem.
Nie jesteś potworem.
Dzień dobry. Obudziłem cię?
Jak się masz?
Mercedes zadzwoniła do mnie.
Powiedziałem, że jesteś w mieszkaniu Andresa,
a ona powiedziała, że wynajęła firmę,
aby przenieść jego rzeczy do magazynu.
Mają tam być niedługo.
Muszę kończyć. Jestem na spotkaniu.
Kocham cię.
- Dziękuję. - Nie ma za co.
Adres robił to samo.
Nienawidził, jak moczyłam podłogę.
Ja otworzę.
Mogą panowie zacząć tu.
Proszę tego nie zabierać.
Mogliby panowie przyspieszyć?
Dziękuję.
Proszę tego też nie zabierać.
Pozwól im zabrać wszystko.
Dziękuję.
Jak się czujesz?
Dobrze.
Dzień dobry.
Białe świece.
Popatrz...
Pomyślałam o tobie.
Dziękuję bardzo.
Oczywiście.
Potrzebujesz pomocy?
Nie, dzięki.
Był zazdrosny,
kiedy zostałaś przewodniczącą rady szkolnej.
Naprawdę?
Wygrałam, bo miałam numer 10.
Wtedy był to numer Pibe Valderramy.
- „Wszystko jest dobre z 10”. - Dokładnie.
Śmiejesz się jak on.
Co jest nie tak?
- Nic. - Widzę to po twojej twarzy. Co jest?
Nic, naprawdę.
Powiedziałam coś nie tak?
Nieważne.
Jesteś teraz najważniejszą osobą w moim życiu.
Powiedz o co chodzi, nawet jeśli to nic.
Chciałabym...
najbardziej w życiu...
cofnąć czas i porozmawiać z nim.
Ten jeden, ostatni raz.
Mam pomysł.
Napisz do niego list.
Wyobraź sobie, że jest tu z nami...
porozmawiaj z nim.
- I co teraz? - Teraz go spalimy.
Chcesz, żebym go spaliła, po tym jak się namęczyłam?
Nie ma mowy.
„Kocham cię. Tęsknię za tobą.
Nie jesteś potworem. Jesteś moim bratem.
Wysyłam ci całą moją miłość. Mam tylko to”.
Halo?
Dzień dobry, ojcze.
- Lucia? - Chyba ojca nie obudziłam?
Nie, dopiero co skończyłem poranną modlitwę.
Jak się czujesz?
Dobrze.
Chciałabyś przyjść porozmawiać?
Tak.
Dlatego dzwonię.
Przyjdź po mszy o 10.
Dziękuję, ojcze.
Nie będę długo, obiecuję.
Chciałabyś wyjść i odetchnąć świeżym powietrzem?
Niedługo wrócę.
Jak się masz?
Dobrze.
Nie było mi łatwo.
Wiem.
Cieszę się, że przyszłaś mnie zobaczyć.
Myślałem o tobie.
Dziękuję, ojcze.
Dlaczego nie przyszłaś na pogrzeb brata?
Po prostu...
nie mogłam.
Musisz go opłakać.
Tak jak ojca.
Nie.
Nigdy więcej go nie widziałam.
To była moja wina i...
Bardzo źle go traktowałam przez jego ostatnie trzy lata życia.
Jak mam o tym zapomnieć?
Próbowałaś się za niego modlić?
Napisałam do niego wczoraj list.
To dobrze. Próbuj różnych metod,
aż znajdziesz tę, która ci pasuje.
Mówisz jak mój tato.
Razem się modliliśmy.
Chciałabyś się ze mną pomodlić?
Tak.
„Jesteście solą tej ziemi, lecz jeśli sól straci smak,
jak można go odzyskać?
Jesteście światłem świata, więc oświećcie ludzkość”.
Przepraszam, że przerywam twoje opalanie.
Jesteś już bezgrzeszna?
Jak zwykle. Idziemy?
Dzień dobry!
Ile kosztuje ten bukiet białych i czerwonych róż?
- 10 kochana. - Wezmę jeden.
- Dziękuję. - Dziękuję. Wszystkiego dobrego.
Po co te kwiaty?
Zobaczysz, jak dojedziemy.
Co robimy w tak okropnym miejscu?
Nie wiem, czy chcę tu być.
Musimy to zrobić.
Nic nie muszę.
Masz rację. Nic nie musisz,
ale ja muszę i nie mogę tego zrobić sama.
Możesz mi pomóc?
Nie rozumiem, co musisz zrobić!
Muszę pożegnać się z bratem!
- Z bratem? - Tak.
On był moim narzeczonym!
Moim najlepszym przyjacielem.
Moją rodziną.
Ani on, ani my nie spoczniemy, póki tego nie zrobimy.
Nie mogę.
Ona jest tak wyjątkową kobietą,
rozumiem, dlaczego mój brat chciał się z nią ożenić.
Myślę, że Mercedes powinna wiedzieć, że jej córka
jest w Bogocie.
Powiem jej to,
ale ona jest dorosłą kobietą.
Nie mogę jej rozkazywać.
Mogę z nią porozmawiać
i wytłumaczyć całą sytuację.
Nawet o tym nie myśl.
To nie twoja sprawa, kochanie.
Już przyszła.
Mariana, to mój mąż Adrian.
Miło mi cię poznać.
Mi również.
- Jak się masz? - Dobrze.
Wiesz co? Jestem największym fanem twojej mamy.
To dobrze.
Jak długo jesteście małżeństwem?
Prawie cztery lata?
- Tak. - Planujecie dzieci?
Pracujemy nad tym.
Nie mogę zajść w ciążę.
Lekarz powiedział...
Lekarze gadają różne rzeczy.
Wznieśmy toast.
Tak.
Zawsze jest światło na końcu tunelu.
Na zdrowie.
Na zdrowie.
Na zdrowie.
Przepraszam za tyle pytań,
ale nigdy o tym nie mówiłaś.
O czym?
Dziękuję.
O twoim mężu.
Masz rację.
Dlaczego dalej z nim jesteś?
Co masz na myśli?
Nie wiem, ale wydawał się nieobecny.
Może się mylę.
To skomplikowane.
Nie uważasz, że życie jest za krótkie na komplikacje?
- Co robisz? - Masz coś na ustach.
Co?
Chyba wino.
Nie wiem.
Czego nie wiesz?
Nie wiem.
Dzięki i dobranoc.
Pa.
Hej...
na pewno nie chcesz jechać do mamy?
Nie martw się. Póki co tu jest mój dom.
Zadzwoń, jeśli będziesz czegoś potrzebować.
Miłej nocy.
Dobranoc.
Pa.
Świetnie mi idzie, Lucia.
Jadę w podróż biznesową.
Chciałam cię zobaczyć przed wyjazdem.
Tęskniłem.
Nie mogę uwierzyć,
że zostawiasz mnie samą w takiej chwili.
Powiedziałaś mi, że chciałaś być sama.
Poza tym, nie jesteś sama. Masz Marianę.
Zaplanowałam podróż do Villa de Leyva w następny weekend.
Nie potrzebuję cię w następny weekend.
Jestem tak blisko awansu,
wiesz, co to dla mnie znaczy!
Wiem.
Halo?
Przepraszam, że dzwonię o tej porze.
Obudziłam się i nie mogłam dalej spać.
Nie martw się, ja też.
Właśnie miałam dzwonić.
Wszystko w porządku?
Tęsknię za tobą.
Popatrz przez okno.
Ja też za tobą tęsknię.
Cześć.
Chcesz pójść ze mną do mamy?
Powiem jej, że tu jestem.
Dobra, ubiorę się i przyjadę po ciebie.
Dzięki. Pa.
Pa.
„Zmieniłem rezerwację na weekend, jeśli chcesz
jechać z Marianą”.
Cześć.
Ktoś jest dziś bardzo szczęśliwy.
Dobrze się dziś czuję.
Cieszę się.
Twoja mama będzie się cieszyć z twoich odwiedzin.
Być może.
Dlaczego „być może”?
Pewnie nie ma jej w domu.
Skręć w lewo.
- Zaraz wracam. - Poczekam tutaj.
Mamo!
„Cześć mamo, jestem...”
A to po co?
Powiem ci w samochodzie.
Jesteś taka tajemnicza.
Nauczyłam się od ciebie.
Ode mnie?
Jasne.
Jedziesz do Meksyku?
Nie.
Przeprowadzam się do mieszkania Andresa,
tak jak planowałam.
Myślisz, że to dobry pomysł, mieszkać tam sama?
Tak i nie.
Nawet nie wiesz, czego chcesz.
Wiem, czego chcę.
Właśnie teraz.
Zatem czego chcesz właśnie teraz?
Chcę jeść, bo umieram z głodu.
Świetnie, bo ja też.
Naprawdę chcesz tam być sama?
Byłam sama przez całe życie.
Rodzice się rozwiedli, kiedy byłam mała.
Tato wyprowadził się do Meksyku, a dla mamy najważniejsza była praca.
Wiem o czym mówisz.
Zeszłej nocy rozmyślałam.
Możemy zamieszkać razem.
Nie powinnyśmy być same.
Masz rację.
Zgadzasz się?
- Mam lepszy pomysł. - Jaki?
Jedźmy razem do Villa de Leyva.
Dobry pomysł.
Tak?
- Masz pieniądze? - Tak, zaraz wracam.
- Dzień dobry. - W czym mogę pomóc?
- Poproszę dwa kumysy. - Proszę.
Jest pyszny.
Jesteś gotowa?
„Jedźmy”.
Jedźmy.
Gdzie jesteśmy?
Jedno z moich ulubionych miejsc.
Mam nadzieję, że to nie kościół lub cmentarz.
Bardzo śmieszne.
Witamy!
Dziękujemy.
Mam tutaj.
Dziękuję.
Proszę tędy.
- Znam drogę. Dziękuję. - Dobranoc.
Dziękujemy.
RECEPCJA
Nie zapomnijmy powąchać róż.
Tu nie ma róż.
Wiesz, o co mi chodzi.
W końcu dojechałyśmy.
Przebierzmy się.
Dobra.
Jesteś gotowa?
To obrzydliwe.
To tylko błoto i kilka kamieni.
Raz...
dwa...
trzy.
Ja pierdolę! Jest lodowata.
To część procesu.
Zapłacisz mi za to.
Są tu zwierzęta?
Lucia?
Wychodzę.
Poczekaj.
Przepraszam.
Recepcjonistka powiedziała,
że są tu fajne sklepy.
Chcesz iść ze mną.
Jasne, czemu nie?
Wezmę prysznic.
Dzięki.
Pokażę koleżance.
Podoba ci się niebieski?
Wezmę go.
Dziękuję.
Idziemy?
Chodźmy.
Hej...
Wszystko w porządku?
Tak.
Jesteś pewna?
Tak.
Nie mam ochoty teraz na rozmowę.
Rozumiem.
Przepraszam, jeśli czujesz się niezręcznie.
Nie.
Przepraszam, że dziwnie się zachowywałam.
Nie wiem, co myśleć.
Nic w tym złego.
Nie?
Nie dla nas.
Później będziemy wiedzieć.
Wczoraj naprawdę mi się podobało.
Wszystko w porządku?
Nie wiem. Już dwa razy wymiotowałam.
Naprawdę? Połóż się.
Przynajmniej nie masz gorączki.
Wypij póki ciepłe.
Chciałabyś wrócić do Bogoty?
Masz coś przeciwko.
- Nie. - Dzięki.
Poproszę arepę z chorizo na wynos.
Nie.
Nie możesz jeść chorizo, kiedy źle się czujesz.
Nie, dziękujemy.
Proszę przynieść arepę z chorizo.
Możemy zatrzymać się przy cmentarzu?
Tak.
Oczywiście.
Powiedz, to się zatrzymam.
Dobra.
Przyniosłyśmy to dla ciebie.
Tak naprawdę to Mariana.
Zapomniałam, jak bardzo to lubiłeś.
Pomagam jej wyjść na prostą.
Zdecydowałam się rozstać z Adrianem.
Andres, nie wiedziałam o tym.
Mówię wam to obojgu w tym samym momencie.
Obiecuję, że nigdy jej nie zostawię.
Dziękuję, że nas poznałeś.
Kocham cię.
Ja ciebie też.
Cześć, kochanie.
Cześć. Co tam?
Dobrze. Myślałem o tobie. Jak się czujesz?
Dobrze.
Jak twoja podróż?
Bardzo dobrze.
Byłaś w Villa de Leyva?
Tak, dziękuję.
Choć Mariana źle się czuła.
Jak to?
Przez coś, co zjadła.
Możesz później wpaść?
Jasne.
Dzwoniłem, żeby się z tobą spotkać.
Dobrze.
Świetnie. Widzimy się później.
Dobra.
Pa.
Obiecuję, że wszystko naprawię, tato.
Ku pamięci mojego młodszego brata
10 lipca 1982 - 30 grudnia 2007
Nawet w błocie, świetliki wciąż świecą
Przetłumaczone przez: Martyna Miśta
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.