All language subtitles for Call.the.Midwife.S06E08.1080p.BluRay.x264-YELLOWBiRD_pl

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
cs Czech
da Danish
en English
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soranî)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish Download
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

::PROJECT HAVEN:: ::prezentuje::

Z PAMIĘTNIKA POŁOŻNEJ sezon 6, odcinek 8

Tłumaczenie: titi®

Nie znamy całej przyszłości.

Teraźniejszość, jak strzała, może wskazać kierunek,

ale nie wiemy ani gdzie upadnie,

ani co nas na tej ziemi czeka.

- Nic z Hongkongu? - Jeszcze nie.

Nie reflektuję na racuszki.

Są zbyt… wielokomórkowe i zbyt gąbczaste.

A te akurat - zbyt zimne.

Dopiero co je upieczono.

Zdążyłyśmy odmówić modlitwę pomiędzy ich upieczeniem a podaniem.

A była to długa modlitwa,

złożona prawie wyłącznie z zupełnie niepotrzebnych pauz.

Dowiedziałam się, że Poradnia Antykoncepcyjna

otwiera poradnie dzielnicowe, żeby zmniejszyć kolejki.

- Oby powstała jedna i u nas! - Będzie. W domu kultury.

We wtorki po południu, w magazynku na zapleczu.

Pacjentki mają wchodzić bocznymi drzwiami.

Niezamężne matki nimi wchodzą.

Czemu wszyscy nie wchodzą od frontu? To kobiety, nie zbrodniarki.

To mocne słowa i niepotrzebne.

Przepraszam.

Ale to poradnia z zasady dla mężatek lub narzeczonych.

Czemu mają się wstydzić, czy choćby czuć nieswojo?

Mężczyźni zawsze kupują antykoncepcję od fryzjera… podobno.

Strzygą się i chcą „coś na weekend”.

Kobiety powinny mieć te same możliwości dbania o zdrowie.

„Ondulację i pigułkę poproszę”.

W pierwszych tygodniach będę pomagać lekarzowi,

więc będę mogła wyrazić swoją opinię w tej sprawie.

Bardzo cię zaabsorbował ten list.

Mój ojciec jedzie na misję.

Na Nową Gwineę. Pojedzie przez Londyn.

Martwisz się niebezpodstawnie.

Opowiada się o misjonarzach podawanych tam na obiad

i są dowody, wskazujące na to, że nie są to wcale bajki.

Nie dlatego się denerwuję.

Ale dlatego, że jedzie na trzy lata.

Na Nowej Gwinei jest niemało pracy.

I wcale nie chcę mu w niej przeszkadzać.

To byłoby niewłaściwe i egoistyczne.

Ale już od dziecka, od kiedy wiem, czym jest miłość,

chciałam, żeby to on udzielił mi ślubu.

Wiedziałem o tym, od kiedy sam go znam.

Wtedy nie byliśmy nawet zaręczeni!

Inne dziewczyny marzyły o welonie i białej sukni.

A ja widziałam w marzeniach, jak czeka na mnie przy ołtarzu.

I ma oddać moją rękę mężczyźnie, którego twarzy nie widzę.

A teraz wiem już, co to za mężczyzna.

Ale mojego taty nie będzie,

bo przez trzy lata będzie tysiące kilometrów stąd.

- Nie chcę tak długo czekać. - Ja też nie.

Więc co zrobimy?

Nie podoba mi się to osobne wejście do poradni antykoncepcyjnej!

Też nie jestem zachwycona, ale poradnia o to prosiła.

Grunt to dyskrecja.

Grunt to porządne kartoteki!

Kobiety wejdą bokiem po antykoncepcję,

potem przejdą korytarzem do naszej poradni - bez rejestracji!

Raczej tłumy nie będą walić z poradni antykoncepcyjnej do ciążowej.

Mówię o matkach z niemowlętami.

A funkcja przełożonej nie uprawnia cię do dowcipkowania!

Nie biorę tego do siebie.

Panią Turner wyraźnie targają hormony.

Możesz pójść ze mną do kuchni?

Musimy pomówić o matce, która nie robi tego, co powinna.

Dzień dobry, Wilma. Czym mogę służyć?

Poproszę komplet mosiężnych guzików z kotwicą.

Wypływasz w morze?

O nie! Było mi niedobrze na rowerku wodnym w zatoce.

Ale wyciągam mój marynarski kostium,

bo od jutra wracam do pracy!

Gail ma prawie rok i siostra się nią zajmie,

a Debbie i Denise chodzą do szkoły.

Trzymam kciuki, żeby natura nie zrobiła ci niespodzianki.

Żadnych niespodzianek, wszystko mam pod kontrolą.

Mogę zostawić u ciebie ulotki?

Będę gorseciarką w Constanzy.

Constanza to znakomita marka!

Dobrze się pani czuje?

Trochę się zgrzałam, porządkując wełnę.

Czy to menopauza?

Constanza ma specjalny gorset na ten okres, strona nr 3.

Piszą o tym bardzo taktownie.

Pielęgniarka sprawdziła pani ciśnienie i inne parametry,

więc mam przyjemność dać pani listek tych oto tabletek.

Nie mogę się doczekać pożegnania z irygatorem.

Napełnianie go wodą z mydłem, potem wypłukiwanie…

To dużo prostsza metoda, pani Goddens.

Wyglądają prawie jak aspiryna, a gdy się pomyśli o możliwościach…

Tylko proszę pamiętać,

że ten lek zapobiega ciąży tylko,

gdy jest zażywany codziennie bez przerw,

- nie tylko przed lub po stosunku. - Wiem o tym.

Czytałam o tym w bibliotece. I to w kilku książkach.

Mąż się nie dowie, w życiu nie był w bibliotece.

Mąż nie wie, że będzie pani używać antykoncepcji?

Trevor to typowy mężczyzna, wciąż ma nadzieję na syna.

To jak z kontem z banku, że musi dać mi zgodę?

Nie musi nawet wiedzieć.

To pani ciało i pani pigułki.

Będę je trzymać w torebce, tam nie śmie zaglądać.

Herbata i biszkopcik jak dla każdej pacjentki.

Czemu nie chodzisz na nasze zajęcia?

Bo jestem położną.

W Nonnatusie wciąż nie wiemy,

czy chcesz rodzić w szpitalu, na oddziale, czy we własnym łóżku.

Mam tyle pracy…

A gdy zajrzałam do twojej karty -

i to w kartotece, którą tak skrupulatnie prowadzisz -

nie przyszłaś na trzy kontrole przez trzy tygodnie.

Jestem w ciąży, a nie chora. Nigdy nie czułam się lepiej, serio.

A ja widzę, że nigdy się bardziej nie bałaś.

Dziecko moje…

Obserwowałam przyszłe matki przez blisko 30 lat.

Położna czy nie - wcale się od nich nie różnisz.

Nie broń się przed tym. I przestań już pracować.

Potem nie będę wiedziała, od czego zacząć.

Zacznij od decyzji, gdzie chcesz rodzić.

Jeśli nie w szpitalu,

powiedz, która z nas ma odbierać poród.

To jedna z niewielu zalet naszego zawodu,

nie każdy może z niej korzystać.

Pójdę po kapelusz, płaszcz i torebkę.

I idę do domu.

- Powiesz doktorowi? - Tak.

Będzie zadowolony jak ja.

Dzięki. Prawdziwa z ciebie przyjaciółka.

To najwspanialsza wiadomość, jaką można usłyszeć!

Przyhamuj z pracą, skoro już za trzy tygodnie ślub!

Obiecuję, że obędzie się bez komplikacji.

Ojciec Barbary udzieli nam ślubu przed rejsem, a to najważniejsze.

Może Fred by nam z tym pomógł?

Nie, przynajmniej wrócę do formy przed narodzinami dziecka.

Poza tym podoba mi się ten trend „zrób to sam”.

To jakby chrzciny nowego domu.

Najlepsze chrzciny domu to domowy poród.

Domowy?! A jeśli coś pójdzie źle?

Nie, lepiej zawiozę cię na oddział, gdy zaczniesz rodzić.

A ja wolałabym tu, we własnym domu i łóżku,

z pięknie wytapetowaną ścianą za głową.

Patrick, ja się już zdecydowałam.

Nie mam chleba na drugie śniadanie, Trevor,

a rano przyjdzie klientka przymierzyć gorset.

Weźmiesz resztkę mięsa z obiadu?

Takie zimne? Nie.

Zgłodnieję dopiero o 12.30, donieś mi kanapki do pracy.

Wciąż wyglądasz ślicznie, Wilmo.

Bo robię to, co lubię.

I znów zaczęłam się malować.

Zrobią nam kurs makijażu, nim dostaniemy plakietki Constanzy.

Ślicznie wyglądasz.

Jak wtedy, za młodu, gdy grzeszyliśmy na tej kanapie,

która wtedy jeszcze stała u babci.

Za pierwszą wypłatę kupię nową w miejsce tej ohydy.

Dziadek na niej umarł.

Czasem czuję zapach, który mi to przypomina.

Może ta? Rzadko w życiu jest okazja nosić tren.

Wyglądałabym jak panna młoda z pantomimy.

Chcę coś skromnego i prostego.

Nie ma szans, jeśli oglądasz suknie z reklam.

Od ślubu Księżnej Kentu

każda panna młoda obowiązkowo wlecze za sobą dwa metry tiulu.

Nie mam wyboru. Wszystkie krawcowe są zajęte,

więc muszę uszyć ją sama.

Ciotka Jean jest szwaczką w Domu Meblowym.

Ale jeśli poniesie ją fantazja,

Barbara pójdzie do ołtarza owinięta zasłoną i lambrekinem.

Nie żeby zaskoczyło mnie to zimno, ale aż taki mróz…?

Czujesz, jakie lodowate?

- Zostaw… jaka ulga! - Rozpalona jesteś. Nie masz grypy?

Nie, nie to nie grypa!

Gdyby ktoś nie wiedział,

siostrę Franklin przeniesiono tymczasowo do św. Cuthberta,

ale trzy dni wcześniej.

Dobrze dla poradni kobiecej, dla nas kiepsko.

Na osiedlu Lisbon mamy epidemię liszajca.

Dziś jedna dobra wieść za drugą!

Siostra Winifred - poradnia, siostra Dyer - wizyty poporodowe,

siostra Gilbert - w tym tygodniu wizyty.

Odleżyny, cukrzyce, hemoroidy na Commercial Road.

Myślałam, że na tej trasie pozałatwiasz weselne sprawunki?

Dzień dobry! Przyniosłam insulinę na dzisiaj.

I gdy tylko ją przekażę…

udaję się na urlop do odwołania.

Siostra Crane uświadomiła mi,

że jako położna mogę wybrać, która z was odbierze mój poród.

I po zastanowieniu wybrałam…

siostrę Julienne.

Kochanie…

- Zgadzasz się? - Tak.

Dziękuję.

Na weselu będzie 30 osób

albo 29, jeśli moja siostra zacznie rodzić i nie przyjedzie.

Twój ojciec podziękował mi, że ślub będzie cichy i szybki,

więc on zaoszczędzi pieniądze.

Wręcz powiedział, że możemy nawet uciec z domu.

Nigdy nie był zamożny, ale to chyba część powołania.

Raz, gdy byłam mała,

wesołe miasteczko rozłożyło się koło kościoła.

Błagałam, żeby mnie tam zabrał, i zgodził się na jedną przejażdżkę.

Pamiętam, jak sięgał do kieszeni po sześciopensówkę.

Dopiero wtedy zauważyłam, jak wytarte ma spodnie.

Potem posadził mnie na najpiękniejszego konia na karuzeli,

i stał, patrzył i machał, a ja się kręciłam.

Nigdy mi o tym nie opowiadałaś.

Nie.

Pewnie nadejdzie kiedyś dzień, gdy opowiemy sobie wszystko,

i nie będzie już nic nowego,

bo wszystko, co istotne, będzie już tak czy inaczej… wspólne.

- Mam nadzieję. - Ja też.

A skoro już jesteśmy tacy szczerzy i otwarci,

to wiedz, że zapisałam się do kliniki antykoncepcyjnej

i na noc poślubną wszystko będzie gotowe.

Nadmierna potliwość to częsta bolączka w menopauzie.

Constanza ma całą gamę perforowanych gorsetów,

co sprawia, że wilgoć paruje naturalnie.

Obniża to temperaturę ciała i zapewnia świeżość.

Przekonująca z ciebie akwizytorka, przyznaję.

Osiągnęłam najwyższą sprzedaż we Wschodnim Londynie

w ciągu dwóch tygodni.

Już przelano mi prowizję!

Wszystko w porządku?

Chyba naciągnęłam mięsień nogi.

Co dzień robię wiele kilometrów, tyle mam zamówień.

Przepraszam, siostro!

Oby to było ważniejsze od białka w moczu pani Kyriakou!

Chyba nie jest.

Za chwilę mam wizytę w gabinecie na zapleczu,

mogę się zwolnić?

Możesz,

jeśli zajmiesz się pacjentkami i rozładujesz tę potworną kolejkę!

Mam umówioną wizytę u…

lekarza od planowania rodziny.

Miałam tu być dziesięć minut temu, ale siostra Crane jest jakaś zła.

Nie wiem, co ją dziś ugryzło.

W chwilach wielkiej radości warto pamiętać o tym,

że inni mogą kroczyć bardziej wyboistą ścieżką.

Usiądź, proszę.

Jako pielęgniarce, nie są ci obce szczegóły anatomii?

Nie.

Więc wystarczy, gdy powiem,

że składam kapturek na pół w ten sposób…

delikatnie wprowadzam do pochwy, puszczam,

żeby otworzył się, w pełni zasłaniając szyjkę macicy

i nie pozwalając przeniknąć tam plemnikom.

Postaraj się rozluźnić.

Pochwa to organ niezwykle elastyczny, co jako położna wiesz.

Tak.

Usiądź. Możesz założyć majtki.

Pani to tam… zostawi?

Noś go co dzień przez kilka godzin

i na kontroli powiesz mi, czy jest wygodny i łatwo go zakładać.

Dopasujemy wielkość w razie potrzeby.

Ale to nie jest stuprocentowa ochrona.

Pobieramy się dopiero za tydzień.

- I jak się czujesz? - Fantastycznie.

Jestem spokojniejsza, od kiedy nie pracuję.

Czułbyś się tak samo, gdybyś był tylko mężem, nie lekarzem.

Chyba wolałabym, żebyś nie był przy porodzie.

Nie sądziłem, że mnie tam nie chcesz!

Chcę, gdy dziecko już się urodzi.

Ale byliśmy razem przy tylu porodach,

rozwiązując problemy, zapobiegając tragediom.

I zawsze im zapobiegliśmy. Jesteśmy drużyną!

Wiem, że patrzysz na moje kostki i myślisz, jakie są opuchnięte.

Jeśli nie masz migren i oznak białkomoczu,

to pewnie zwykły obrzęk w zaawansowanej ciąży.

Widzisz? Spoglądasz na mnie i już jesteś w pracy.

Nie.

Spoglądam na ciebie i zrobiłbym wszystko, czego chcesz.

Phyllis, musimy porozmawiać.

Przykro mi, mam całą listę czynności na dzisiaj

i ćwiczenia zajmują niemałą jej część.

Wyświadczasz ludziom wiele przysług i o jedną muszę cię sama poprosić.

- Związaną ze ślubem? - Owszem.

Chcę cię poprosić,

żebyś była moją druhną.

Twoją… druhną?

Nie, Barbaro!

Wybierz jedną ze swych przyjaciółek.

Właśnie wybrałam.

Ciebie.

Od dwóch lat dzielimy pokój,

miejsce na kominku i stoliku nocnym,

na przemian zaciągamy zasłony i gasimy światło.

Nie skarżysz się, gdy chrapię, nawet o tym nie wspominasz.

Nie chrapiesz mi na złość.

Nikt mnie tyle nie nauczył o współżyciu z drugim człowiekiem.

A teraz mogę już dzielić wszystko z kimś bardzo mi drogim,

dlatego, że byłaś dla mnie tak wspaniałą przyjaciółką.

Kto mi teraz będzie pomagał z hiszpańskimi słówkami?

Nie wiem, ale będzie miała wielkie szczęście.

Takie sofy to krzyk mody w Skandynawii.

W Photoplayu Diana Dors siedziała na identycznej.

Diana Dors nie jest ze Skandynawii, a ze Swindon.

Na litość świętą, Trevor!

Przycupnąłeś tam, nastroszony jak kura na grzędzie.

Daj spokój i siądź na nowej sofie.

Lubiłem tę starą.

Zresztą, gdybyś zaczekała, kupiłbym ci nową.

- Czemu masz na wszystko zarabiać? - Bo jestem głową domu.

Kocham cię, serio.

Jesteś taki staroświecki.

W kuchni jest szampan, chcesz?

Nie chcę szampana,

tylko ciebie.

Nie przypuszczałem, że w klasztorze życie może być takie…

Zabawne?

Chciałbym cię o coś zapytać.

Mianowicie…

…czy mógłbym ci przedstawić Alexandrę?

Twoją córkę?

Jest jeszcze taka mała.

Dziewczynki w tym wieku są skomplikowane.

A gdy są z rozbitej rodziny, bardzo łatwo je zranić.

Ale pomyślisz o tym?

Pomyślę,

ale jeśli uznam, że to nie będzie dla niej dobre, to nie.

Trevor! Zakończenie programu, a rano idziemy do pracy!

W sumie nie taka zła ta sofa.

Barbara?

O nie!

Coś nie poszło tak, jak miało?

Tak.

Gorzej, że śniło mi się, że to skończyłam.

To jakiś obłęd.

Ta nylonowa koronka robi sobie, co chce.

Po co się zapracowywać, zamiast iść do sklepu i kupić?

- Po to, żeby zaoszczędzić. - No tak, rozumiem.

Dobra, do łóżka. Ale już!

Nim obudzi się siostra Crane i zamówi sukienkę dla druhny.

Coś wymyślimy.

Tylko nie próbuj nic szyć.

Szycie tej koronki to proszenie się o obłęd.

Dziękuję.

- Dzień dobry! - Przepraszam za spóźnienie.

Siostra Dyer mówi, że szycie sukni nieco cię przerosło.

Napiszę chyba do siostry

i pożyczę jej odświętno-wakacyjny, kremowy kostium.

Kupię nową opaskę na włosy, nie zbankrutuję.

To jest właśnie okazja do bankructwa.

Chcemy, żebyś miała uroczystość, na jaką zasługujesz,

dlatego połączyłyśmy siły, by zapewnić na to fundusze.

Innymi słowy, zrobiłyśmy zrzutkę.

Ale…

- Nalegamy bezwzględnie. - Bez gadania.

Dziękuję!

O rany!

Może jednak przymierzysz suknię druhny?

Nikt nie chce mnie oglądać w kusej kiecce z szyfonu.

Zupełnie mi wystarczy ta pożyczona garsonka.

Tylko nie wpuszczaj tu tej sprzedawczyni!

Gdy nadal będzie smędzić o odkrytych ramionach, dam jej popalić.

Mam stanik zapięty na agrafkę.

I żadnego gorsetu! No wiesz!?

Ja już wybrałam.

Ale nie powiem, którą.

Musisz mieć do niej gorset.

Nie kupię nic, czego nie można założyć na rajstopy.

Pacjentki z przychodni

wciąż przynoszą mi butki i kaftaniki.

A białą i żółtą włóczką mogłabym obdarować sierociniec.

Skoro kontrolę mamy za sobą, co powiesz na ćwiczenia relaksacyjne?

Może chciałabyś pośpiewać? To by ci pomogło przy porodzie.

Śpiew?

Siostra Gilbert ponoć dała ci ulotkę o oddychaniu.

Użyłam jej do zapisków.

Nigdy nie umiałaś nic nie robić.

Nawet gdy przyszłaś do nas jako postulantka.

Bóg żądał ode mnie wielu rzeczy.

Próbowałam wszystko spełnić, nawet nie wiedząc, czy podołam.

Czasem sobie mówię:

„Delio, tylko ty wiesz, kim jesteś, nikt inny.

Nic nie szkodzi, bardzo dobrze”.

Ale ktoś kiedyś mnie dobrze znał

i wygląda na to, że zniknął.

A że nie mogę do niej dotrzeć…

sama znikam.

Zamówię ci taksówkę.

Miałem wyjść na paluszkach, nie budząc cię.

Angela położyła ci wafelka w lukrze na spodku.

Zjadłabym wafla!

- Mogę dziś jeszcze iść do pracy? - Spokojnie.

Jeśli coś się zmieni, będziesz powiadomiony, jak…

…każdy ojciec, tak.

Oddawaj mi buta!

Zawołajcie tatę!

Wysyłam karetkę, panie Goddens.

Proszę wracać do domu i czekać przy żonie.

Nie, niech pan idzie do domu. Doktor przyjedzie za pięć minut.

Mówiła coś o bólu ramienia?

Zwłaszcza lewego?

Albo żuchwy?

Nie, bolała ją noga.

Ale to było wczoraj i przeszło.

Trzeba ją przewieźć do szpitala.

Co?

- Co, kochanie? - Torebka…

Prosi o torebkę.

Klimakterium… wiesz, co to jest?

Nie.

- Menopauza? - Wiem.

Do szału mnie doprowadza!

Boli mnie głowa, nie mogę się skupić, wciąż się pocę

- i myślę, jak to było przedtem. - Przed czym?

Przed tym, co teraz.

Gdy byłam młoda, byłam matką,

nawet gdy pojawił się Reggie i zaczęłam mu matkować.

A teraz czuję, że jestem niczym.

Ależ Vi! Chodź do mnie.

Proszę do trzeciej izolatki.

Zjadłam całą paczkę wafli i teraz boli mnie w krzyżu.

Przekąska w pierwszej fazie porodu rzeczywiście dodaje energii.

Powtarzałam to wielu kobietom.

I to, żeby zjadły coś prostego, nie opychały się słodyczami.

Dziecko wydaje się ułożone potylicowo.

Wasze kręgosłupy są równoległe, co zwiastuje dłuższy poród.

Wiedziałam, zanim mnie zbadałaś.

Od tygodni obmacuję sobie brzuch.

- Panie Goddens. - Mogę wejść, zobaczyć się z nią?

Na razie przy żonie jest kardiolog.

Badania wskazują na zator płucny.

Co to takiego?

Zakrzep, tworzący się w ciele,

przemieszcza się do klatki piersiowej i zaburza oddychanie i krążenie.

Zoperujcie ją, wytnijcie to!

Próbujemy rozrzedzić jej krew za pomocą heparyny.

- Macie państwo dzieci? - Trzy córki.

Siostra Wilmy z nimi została.

Nie chcę, żeby ją oglądały, wygląda tak źle, że się przestraszą!

Panie Goddens…

są gdzieś niedaleko?

Dom państwa Turnerów.

Dzień dobry! Tak tylko dzwonię, spytać, jak tam żona?

Na razie powolutku, doktorze.

Mogę z nią rozmawiać?

Śmieje się i macha do pana.

Zadzwonimy, gdy coś się zmieni.

Wilma nie może oddychać przez zakrzep w klatce piersiowej.

Możemy przeprowadzić tracheotomię

i podawać jej tlen bezpośrednio do tchawicy.

Lekarz da panu formularz zgody na zabieg.

Może jeszcze po kogoś posłać?

Wilma chodzi do kościoła.

Świetnie. Bardzo dobrze sobie radzisz.

Nie mam takiego wrażenia.

Wypakowujesz gaz, prawda? Znam to kliknięcie walizki.

- Podać ci dolargan? - Tak.

Myślałam, że będę odważniejsza.

Odwaga nie ma tu nic do rzeczy, zwykły zdrowy rozsądek.

Główka nie zeszła do kanału rodnego, dlatego tak pomału to idzie.

Błagam, daj mi dolargan!

Obiecuję, że ci dam zaraz po tym.

Dr Turner wspomniał,

że Wilma chodziła do poradni i zażywała pigułkę antykoncepcyjną?

Chyba nie.

Musimy wiedzieć na pewno.

Specjalista mówi, że po pigułce kobiety miewały ostatnio zakrzepy.

Próbujemy to powiązać.

Po co jej antykoncepcja? Przecież chciałem syna.

Niech nasz Pan Jezus Chrystus,

który przykazał kościołowi leczyć chorych,

uleczy cię w swej nieskończonej łasce.

Mocą, którą mi przekazał, namaszczam cię,

abyś była uzdrowiona ze swoich słabości,

w imię Ojca, i Syna,

i Ducha Świętego. Amen.

Zaraz wejdzie pan Goddens i dzieci.

Ale najpierw muszę coś zrobić.

Świetnie ci idzie. Bardzo ładnie. Oddychaj.

Cały czas oddychaj, właśnie tak.

Cera godna pozazdroszczenia.

Z pewnością bardzo sumiennie stosowałaś krem.

Jeszcze troszkę różu, kochanie.

A potem cię uczeszę.

Zajrzę do torebki, czy masz grzebień.

Dobrze! Wykorzystaj ten skurcz w pełni, niczego nie zmarnuj.

Nie do wiary, że o tym marzyłam.

Toż to jakiś koszmar!

Idzie ci lepiej, niż sądzisz.

- Naprawdę? - Tak.

Jeśli chcesz kontrolować ból, możesz… śpiewać.

Ta, którą kiedyś byłam, znała tyle pieśni.

Shelagh, zakonnica.

Shelagh, która miała nie mieć dziecka.

Wciąż nimi jesteś.

Każda żyjąca kobieta jest sumą

wszystkiego, co zrobiła, co czuła i jaka była.

- Skąd wiesz? - Nie wiedziałam, że wiem. Do teraz.

Raz kochałam w tajemnicy,

miłość w moim sercu żyła

niecierpliwa, więc za wcześnie

wolność się jej zamarzyła.

Powiedziałem więc swej gwieździe,

gdy marzyłem porą nocną,

o tym, jaka jesteś piękna

i że kocham cię tak mocno.

Chcę, żeby już wszedł.

Nie możemy być jak inne pary… bo my to my.

Nie musicie tak cicho. Mamusia jest zmęczona, nie obudzi się.

Twoje dzieci przyszły, Wilmo.

Przytulić się i powiedzieć „dobranoc”.

Oddychaj.

Powolutku… powoli.

Mamy główkę!

- Naprawdę? - Tak!

Dzielna dziewczyna!

Jakie piękne.

Poczujesz, że jesteś gotowa.

Macie syna.

Witaj.

Niech cię Pan błogosławi i strzeże…

Boże!

Niech Pan rozpromieni oblicze swe nad tobą,

niech cię obdarzy pokojem.

Wiem, że inaczej sobie wyobrażamy cud,

ale ja za cud miałam pigułkę.

Jeśli lekarze mają rację, jeśli nie jest tak bezpieczna,

to zawieszam wiarę w cuda do odwołania.

Zajrzę do nich jutro.

Niespodziewana śmierć to zawsze szok, a tyle jest do zrobienia.

Nie masz aby sam dużo do zrobienia?

Jutro się żenisz.

Wszystko się chyba poukładało.

Barbarze tego nie powtórzę.

Zabawna jest myśl, że to my mieliśmy się kiedyś pobierać.

Nie,

to nic zabawnego.

Z Barbarą o wiele lepiej się dobraliście.

Wiem.

Ale bardzo wierzę w ciebie i Christophera.

Serio?

To nie takie proste. On ma dziecko.

I dobrze. Bo masz świetne podejście do dzieci.

Wcześniej tego nie wiedziałem, ale teraz już wiem.

W spiżarni są cztery wiadra z wodą.

Może przyniosę jeszcze parę?

Okazało się, że odbierałaś poród żony kwiaciarza.

Pośladkowy.

I to mój dalszy krewny.

No i w efekcie mamy zniżkę.

Proszę, oto i ona! Przedmiot naszej uwagi i modlitw.

Tatku!

Witam. Jestem Arthur Gilbert.

Wyrazy współczucia, panie Goddens.

Przyniosłam wstążki dla dziewczynek na…

Na pogrzeb.

Nie czarne, a granatowe.

Wilma lubiła granat.

Była taka elegancka…

i urocza.

Z Alexandrą tydzień temu spędziliśmy miło czas.

Miała urodziny, więc kupiłem jej króliczka w Harrodsie.

Cudownie!

Miałam królika, gdy byłam mała,

ale zatrzasnął się w schowku pod schodami.

I umarł?

Rany boskie, skąd!

Usłyszałam, jak piszczy, i wypuściłam go.

Bardzo się potem przyjaźniliśmy,

pozwalał mi wozić się w wózku dla lalek.

Masz ładny lakier do paznokci.

Podoba ci się?

Ponoć to kolor rozgniecionych truskawek,

ale gdy go nałożyłam,

wyglądał raczej jak rozdeptane pomidory.

Ktoś mi musi pomóc wybrać inny.

Może poszukamy w drogerii, gdy już zjemy lodowe puchary?

Wcześniej wróciłeś.

Koło czajnika leży ciasto do przygarnięcia.

Fantastycznie.

Chwileczkę!

- Reggie, kochanie! - Dzień dobry, mamo.

Siostro, Barbara jest panną młodą, nie Majową Królową.

Skoro nasza przyjaciółka wydaje się z tego domu,

odjedzie według naszej wersji.

Ale skoro odjeżdża moim autem, proszę o powściągliwość w dekoracjach.

Jak tam, pastorze?

Ponoć drużba pojawi się dopiero rano,

więc pastor, ja, kilku parafian i paru obiboków - może być?

Ale co czy może być?

Rundka w „Black Sail”, na drugą nóżkę w „Hand & Shears”,

a potem na wyścigi chartów i wieczór kawalerski załatwiony.

Raz, dwa, trzy…

Udało mi się poprowadzić „węża” na ślubie Margaret,

ale zakonnice zapewne oczekują nobliwego tańca ojca z córką.

Spodoba im się wszystko.

Dały ci dużo rad?

Nie w kwestii małżeństwa, o dziwo.

To ciebie chcę poprosić o radę.

Byliście z mamą tacy szczęśliwi przez tyle lat.

Wiem.

Ale mam zupełną pustkę w głowie.

Do łazienki jest kolejka.

Mamy po 10 minut, ale ty masz 20.

I żadna nie ściąga wałków, póki nie powiem!

Tu jesteś!

Chciałem zobaczyć cię w bieli.

Po tej megierze z mojej kwatery i gargulcach na ścianie nad wejściem…

Przyzwyczajaj się przed Nową Gwineą.

W łazience skończyła się ciepła woda.

Valerie nastawiła czajnik i utworzymy żywy łańcuch.

- Będzie zabawa. - Kochana moja…!

Brzmiałaś teraz zupełnie jak mama.

Była widziana jako osoba praktyczna, ale była taka… kochana.

Prosiłaś mnie o radę…

ale jej nie potrzebujesz,

bo radują cię rzeczy proste.

Niczego więcej miłość nie potrzebuje do rozkwitu.

Witam, wielebny. Kiepsko wyglądasz.

Mój drużba wmusił we mnie grzankę w jajku.

Też się średnio prezentujesz.

Violet nie pozwoliła mi wracać po pijaku.

A byłem pijany, więc nie poszedłem do domu.

To twoja nieuczciwie zdobyta kasa z wyścigów.

Masz oko do typowania, muszę przyznać.

Wybrałem te z fajnymi imionami.

Galilejczyk i Siostrzyczka?

Rany, wszystko mi się przypomina.

Kup coś ładnego żonce.

Usiądźcie.

Nie podjedziemy pod drzwi?

Zaufaj mi. I zamknij oczy.

Otwórz oczy.

Zrobiłeś to dla mnie?!

Wszystko dla ciebie zrobię.

Zawsze.

Czasami teraźniejszość wydaje się najcudowniejsza,

gdy swe korzenie ma w przeszłości.

Kiedy indziej osiąga doskonałość, gdy spoglądamy w przyszłość,

w jednej pięknej chwili dostrzegając całą radość,

którą mogą nieść nadchodzące dni.

Nie możemy stać w miejscu, bo Ziemia wciąż się kręci.

Każdy rok musi ustąpić nowemu,

a jego historie zwija się,

chowa, jak za małe dziecięce ciuszki,

wciąż jednak drogie i nie do końca zapomniane.

Rok 1962 był dla Domu Nonnatusa rokiem wielkich zmian,

ale zmiany zachodzą zawsze i wszędzie,

wciąż widzimy nowe twarze, wylewamy nowe łzy,

czekają nas nowe radości.

Tak więc krąg miłości nie przerywa się,

lecz rozszerza.

Pada śnieg!

Wsiadłam na statek dzień po pogrzebie.

Nie wiedziałam.

- Nie wiedziałam, czy wrócisz. - Ja wiedziałam.

Zawsze.

A od teraz, gdziekolwiek pójdę, ty pójdziesz ze mną.

Miłość wszystko znosi,

wszystkiemu wierzy,

we wszystkim pokłada nadzieję,

wszystko przetrzyma.

Miłość nigdy nie ustaje.

Tłumaczenie: titi®

Koniec sezonu, dziękuję, kłaniam się. Z ulgą.

Synchro i drobne poprawki: Peterlin

Project Haven facebook.com/ProHaven

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.