All language subtitles for Call.the.Midwife.S06E06.1080p.BluRay.x264-YELLOWBiRD_pl

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
cs Czech
da Danish
en English
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soranî)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish Download
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

::PROJECT HAVEN:: ::prezentuje::

Z PAMIĘTNIKA POŁOŻNEJ sezon 6, odcinek 6

Tłumaczenie: titi®

Nikt nie wie, gdzie jest siedlisko duszy.

Czy zamieszkuje serce?

Może mózg?

Gdzie w ciele skrywa się duch?

Jak jest odziany? I jak można go chronić?

Wystawiona na światło dusza zdaje się tak wrażliwa…

zbyt narażona na kontrolę,

zbyt delikatna, by żyć.

Nie sprzeciwiasz się już leczeniu.

Za bardzo jestem zmęczona.

Siostro.

Dogadaliśmy się, że z tym już koniec.

Chodźmy.

Biorę siostrę do domu.

Mów po angielsku.

- Poczta. - Dobrze.

Poczta?

Proszę, pozwól mi zostać.

Nie muszę wracać. Zostańmy razem w Anglii.

Czas wracać do Somalilandu, do domu. Dla dobra dziecka.

Dziecko?

Sprowadzę pomoc.

BLOKADA KUBY

Dziękuję.

Tato, nie podoba mi się ta rosyjsko-amerykańska awantura.

Mnie też nie, synku.

Niosę jajka na boczku!

Tylko nie przy mamie. Ma dość zmartwień.

Dzięki! Wygląda smakowicie.

- Z keczupem byłoby lepsze. - Już go spakowaliśmy.

- Jeszcze 10 dni do przeprowadzki. - A ile zostało do zrobienia!

Znalazłam dla was po pudle,

przejrzyjcie swoje rzeczy i wywalcie, czego nie używacie.

Swoje i Angeli pudło już spakowałam.

Czemu ja i tato mamy wielkie pudła, a ty z Angelą - jedno małe?

Bo my dwie nie mamy nawyku zbieractwa.

Cześć, Fred. Zguba się znalazła?

Nie pytaj, gdzie.

- Nic jej nie jest? - Zmarzła troszkę.

Ogrzejesz się przy herbacie i cieście.

Nie jestem Marią Antoniną.

Nie będę jeść ciasta, gdy moja siostra gnije w wariatkowie.

W ogóle nie będę jeść, póki nie będę pewna, że jest bezpieczna.

Te bóle na pewno nie były skurczami.

Chyba że takimi próbnymi.

- Od tego czasu nic nie było? - Nie.

Znów dobrze się czuję, choć nie tak, żeby wsiąść na statek.

Kto mówi o statku?

Żona za dwa tygodnie odpływa, żeby urodzić w Somalilandzie.

A szybki ten statek?

Niby to dopiero siódmy miesiąc, pani Farah,

ale mi wygląda na dziewiąty.

Lada dzień może pani rodzić.

Ale ja jutro wypływam w rejs!

- Żona tu nikogo nie zna! - Będzie dobrze.

Mam dobrych sąsiadów i swoją siostrą Dekę.

Teraz masz też nas.

Chodź dziś ze mną do poradni, przebadamy cię i założymy kartę.

Proszę się nie martwić, żona jest w dobrych rękach.

Jako naród powinniśmy traktować każdy pocisk jądrowy,

wymierzony z Kuby w kierunku któregokolwiek państwa zachodniego,

jako atak Związku Radzieckiego na Stany Zjednoczone,

wymagający natychmiastowego odwetu…

Dziękuję serdecznie, już wystarczy.

Nie wyłączaj prezydenta Kennedy'ego! To przyszłość wolnego świata!

Gdy naprawdę się o nią troszczył, nie robiłby tak niebezpiecznych uwag.

Jeśli zmierzamy w przepaść, musimy być przygotowani.

Tu jesteś!

Jakiś pan do ciebie dzwoni, niejaki Christopher Dockerill.

Teraz nie mogę z nim rozmawiać.

A dlaczego?

Spisuję zawartość szafek, przygotowując nas na koniec świata.

Powiem, że jesteś nieosiągalna.

Źle mnie pan zawiózł.

Spokojnie. Po elektrowstrząsach każdy niewyraźnie się czuje.

Przedtem leżałam sama.

Lekarz przeniósł cię na ogólny.

Koniec elektrowstrząsów, wracasz do zdrowia!

Wypiszą mnie do domu?!

Powolutku.

Najpierw wyśpisz się z tego otumanienia,

a potem wykąpiesz.

Przepraszam za spóźnienie. Przyprowadziłam panią Farah.

Lada dzień urodzi, ale nie była w poradni.

Rozumiem. Spróbujemy przyjąć panią poza kolejką.

Pierwsza wizyta zawsze dłużej trwa.

- Drugi gabinet jest wolny. - Nie jest. Opuchlizna kostek.

- Poprosiłam doktora o konsultację. - No to jedynka.

Zbiórka na wyprzedaż?

Robię porządki przed przeprowadzką.

- Może coś przyda się w poczekalni. - Powiadasz?

Dr Turner wyczyści ją w wolnej chwili.

Ale przy starych czasopismach pacjentki się trochę rozerwą.

Jest tam sporo artykułów o modzie.

Nigdy nie potrzebowałam wskazówek co do tego, jak się nosić.

Na razie nikt się nie skarżył.

Natknęłam się na marynarzy z Somalilandu, ale nie na ich żony.

Wolą zostać w Afryce, ale mój mąż jest zbyt przystojny.

- Przyniosłam kartę pani Farah. - Świetnie, dziękuję.

Teraz muszę panią zbadać.

Będę bardzo delikatna, ale proszę się rozluźnić.

Łatwo jej mówić, prawda?

To pierwsze pani dziecko?

Tak, jestem zamężna od roku.

Pomóc w czymś?

Jeśli wolno zapytać -

miała pani tam na dole jakąś… operację?

Tylko tę zwykłą.

Zwykłą?

Gdy byłam dzieckiem.

Przecież nam wszystkim się to robi.

Coś nie w porządku?

- Ma tylko bliznę przez całą długość. - Na pewno?

Genitalia pani Farah są takie jak u tej lalki.

Jakby ją… zamknięto.

Ale jak zaszła w ciążę? Jak oddaje mocz, menstruuje?

Ten, kto ją zszył, zostawił małą dziurkę.

Najdziwniejsze jest,

że chyba uważa taki „zabieg” za normalny.

Nie widzę dla tego medycznego uzasadnienia.

- Skierujemy ją do św. Cuthberta. - Zdecydowanie.

Przy jej anatomii nie wiem, jak się tam znalazło dziecko,

a tym bardziej, jak się wydostanie.

Dziękuję.

To nie moje ubrania.

Noszę habit, czepek i welon.

- O co znów chodzi? - Chcę własne ubranie.

To dla mnie symbol szukania Boga całym jestestwem, to moje ja!

Chodźmy.

Dość podejrzany jest mężczyzna na naszym progu,

inny niż roztrzęsiony mąż przyszłej matki.

Przychodzę do siostry Franklin.

Byliśmy niedawno na kolacji i miałem nadzieję na powtórkę.

Nie widzę żadnych referencji.

Jak mam zaufać szczerości pańskich intencji?

Poznaliśmy się w pracy w poradni.

Jestem dentystą u św. Cuthberta.

Łata pan rtęcią zęby pacjentów?

Używam amalgamatu dentystycznego.

To właściwie stop srebra, miedzi i rtęci.

Ludzie przez to popadają w obłęd!

Zakłady dla obłąkanych są pełne ofiar pańskiej trucizny!

Dzień dobry, panie Dockerill. Jak miło!

- Czym możemy służyć? - Ma zamiary wobec siostry Franklin!

Bardzo się cieszę.

Ale niestety jej nie ma.

Przejście, siostro! Wpuśćmy tego młodzieńca.

A kwiatki włożymy do wody.

- Przetrząsnęłam całą pralnię. - Dziękuję!

Kochałam to ubranie.

Zaprzyjaźniłam się z nim, gdy tylko je założyłam.

A w czasie choroby czułam się obca sama sobie.

Choć się ich trzymałam, nie przynosiły mi ulgi.

Teraz powinno być inaczej.

Nie chciałam sprawiać kłopotu.

Ale w chorobie czułam deficyt swego oddania Bogu,

więc gdy zdrowieję, chcę wszystko robić, jak należy.

Czemu ta kobieta tak siedzi?

Czeka, aż syn po nią przyjedzie.

Nie pamięta, że nigdy się nie pojawia.

Lobotomia tak działa.

Wywiercają chorobę z mózgu, ale czasem niewiele zostaje.

Będę się za nią modlić.

Jak poród pani Nolan?

Bez komplikacji.

Kolejny niemały chłopiec. 4,2 kilograma!

Umie kobiecina wyhodować okazy.

Właśnie, miałaś gościa.

To ten uroczy dentysta. I przyniósł bukiet kwiatów.

Siostra Monica Joan dyskutowała z nim o wadach i zaletach plomb z rtęcią.

Raczej: ona dyskutowała, on wyglądał na przestraszonego.

Wybawiłam go z opresji i miło sobie porozmawialiśmy.

Przy okazji zdradził mi, że kilka razy go odtrąciłaś.

Kobieta nie powinna być zbyt chętna,

zwłaszcza gdy on jeździ sportowym wozem.

Czym innym jest być zbyt chętną,

a czym innym - samej się sabotować.

Phyllis!

Tyle czasu chciałam z kimś być,

a gdy już mam okazję, nie wiem, czy starczy mi odwagi.

Na niepowodzenie się nie umiera, ale na wahanie można.

Daj sobie szansę.

I jemu.

Kwiaty dałam do spiżarki.

Mężczyzna żałośnie wygląda, odchodząc z wiązanką.

Wracaj do łóżka, siostro.

Muszę odmawiać modlitwy o stałych godzinach.

Jutrznia jest po przebudzeniu.

A ja muszę was trzymać w łóżkach od zebrania protez i opróżnienia toalet.

Dzięki. Pomódl się za mnie.

- Ktoś zabrał moją Biblię! - Trzeba pilnować swoich rzeczy.

Muszę ją czytać przed ślubami wieczystymi!

Nie ma, to nie ma. Kładź się.

Siostra Franklin - pani Dempsey i pani Brackman.

- Siostra Gilbert - pani Davies i… - Przepraszam!

Mówiłem z dr. Kenleyem, przyjmie panią Farah jutro o 11.00.

Przekażecie jej, że ma wizytę?

Mógłby jej ktoś towarzyszyć na wszelki wypadek?

- Ja pójdę. - Dzięki.

Dr Kenley wie, co mogło się jej przytrafić?

Uważa, że to tzw. obrzezanie faraońskie,

które obejmuje między innymi usunięcie łechtaczki.

To ponoć powszechna praktyka w części Afryki i na Bliskim Wschodzie.

Czemu nie spotkałyśmy się z tym u żadnej muzułmanki?

Pacjentki z Bangladeszu tego nie miały.

Też o to zapytałem.

Ponoć to obyczaj starszy od islamu,

a jego występowanie zależy od regionu.

Zostawiam was z tym.

Słabo mi na samą myśl o tym.

Jak można usunąć komuś narządy płciowe?!

Jeszcze niedawno usuwano je i w tym kraju.

„Leczono” tak wszelkie niedomagania,

głównie kobiecej psychiki.

Opróżni ktoś autoklaw?

Dobre wieści w porannej poczcie!

Siostrę Mary Cynthię przeniesiono na ogólny, więc możemy ją odwiedzić.

To podstęp, żebym przerwała post?

Sama zobacz.

To od siostry z Linchmere.

Jak idą przygotowania do narodzin?

Dostałam pieluszki od sąsiadki.

A Looyaan mówi, że przywiezie rzeczy z rejsu.

Mamy pełną szafkę darów w Nonnatusie.

Coś się tymczasem znajdzie.

Grunt, żeby maluch został w środku, póki nie zbada cię dr Kenley.

Halo! Uciekaj stamtąd!

Ale ja umyłam ręce.

- Do szkoły! - Zostanę pielęgniarką.

No idź!

Będzie z niej świetna pielęgniarka.

To normalne, że trzeba iść do szpitala?

Każdy przypadek jest inny. Będę przy tobie.

Ale ja jestem bardziej „inna”?

W kwestii porodu każda kobieta jest zupełnie inna.

Nie czegoś takiego jak norma.

Mówię sensownie, czy słońce mi przygrzało?

W październiku tu nie ma słońca.

No widzisz. Więc mówi sensownie.

- Czy ten kryzys kubański się skończy? - Chyba jeszcze długo nie.

- Jestem! - Już się martwiłam.

Przeszedłem się koło nowego domu. Tuż obok mieszka Susan Parkin.

- Nie wspominałeś o niej. - Chodzi ze mną na kółko chemiczne.

- Będziecie razem jeździć do szkoły. - Co może mieć różne skutki.

Nie no, o kimkolwiek wspomnę, wy zaraz coś podejrzewacie.

To ten oddział, siostro.

Przyszłyście!

To ty…!

Już nie utracona, lecz stojąca przed nami,

doskonała i bez uszczerbku.

Wciąż w jednym kawałku.

Żebyśmy cię wcześniej znalazły!

Wybacz, za słabo szukałam.

Zrekompensujemy ci każdy tydzień, spędzony z dala od nas,

każdy dzień, gdy brakowało ci miłości.

Nigdy nie brakowało jej miłości.

Bo Bóg jest miłością, a on jest wszędzie.

Spróbujemy załatwić ci wypis,

ale jeśli do tego czasu możemy ci pomóc, to powiedz.

Tylu tu pacjentów, a tak mało pielęgniarek.

Mów.

W tym strasznym zgiełku i chaosie ktoś zabrał moją Biblię,

nawet nie wiem kiedy.

Cóż za… karygodny czyn!

Gdy wstąpiłam do zakonu, cisza była dla mnie tak nieznośna,

że nie sądziłam, że za nią zatęsknię.

Lewa burta!

Prawa burta!

Do peryskopu!

Bocianie gniazdo!

Wpadanie na statek moich zuchów bez ostrzeżenia? Niedoczekanie!

Mamy tu spotkanie Obrony Cywilnej!

W zuchach chłopcy uczą się przez zabawę

i nie potrzebują waszego straszenia plakatami

o groźbie zimy nuklearnej. Zrozumiano?

Zastęp, uwaga!

Lepiej poczekajmy na dworze.

Terry!

Linchmere to nie miejsce dla siostry Mary Cynthii.

Musimy ją stamtąd wypisać.

Jej nakaz leczenia i tak się kończy za 28 dni.

Choć depresja reaktywna ma na dłuższą metę dobre prognozy,

do pełnego zdrowia jeszcze daleko. Nadal potrzebuje opieki.

Którą może otrzymać w Nonnatusie.

Może zadzwonię do szpitala?

Pomówiłbym z jej psychiatrą jako lekarz rodzinny.

Zwrócę się do pana, jeśli będę potrzebować pomocy,

ale tu, ile tylko mogę, chcę zrobić sama.

Po części, by pokazać jej, jak bardzo ją cenimy,

i też, by się zrehabilitować.

Zwalniamy sprzęgło i płynnie odjeżdżamy.

To nie jest sprzęgło.

Zapamiętałam GHS - gaz, hamulec i sprzęgło!

Tak, w odwrotnej kolejności.

Czemu prowadzenie auta jest takie skomplikowane?!

Spróbujmy je uprościć.

Zatrzymywanie awaryjne.

Będziesz jechać, a ja znienacka krzyknę: STÓJ!

Musisz zatrzymać się szybko, ale bezpiecznie.

O rany!

Znalazłyście coś odpowiedniego?

Wystarczy dla małego Faraha, aż założy szkolny mundurek.

- O nic nie pytam. - Lepiej nie.

Dziwne, że nie usiadła obok ciebie.

Czuję się pewniej, gdy nie analizuje każdego mojego ruchu.

- Patrz, jak płynę! - STÓJ!

Tkanka bliznowa jest nierozciągliwa.

Trzeba poszerzyć ujście przez nacięcie

i zapobiec uszkodzeniu przepony miednicy.

Czy cierpiała pani na zakażenia układu moczowego

albo popuszcza pani cuchnący mocz?

Zasięgnę jeszcze opinii kolegi,

ale poród koniecznie szpitalny z nacięciem krocza.

Pani Farah musi zjawić się w szpitalu, gdy zacznie się poród.

- Dopilnuję tego. - Dziękuję. Do widzenia pani.

Świetnie ci poszło.

Zabiłabym za herbatę i biszkopta.

Zostawię cię tu i zobaczę, co się da załatwić.

Będzie jej tu dobrze.

Proszę, lepiej się poczujesz po…

Nigdy nie przychodzą.

Mamy gościa! Jedna z pań idzie do domu.

Tędy proszę, siostro.

Pani Archibald, to moja Biblia!

Proszę ją zatrzymać. Niech będzie pani pociechą.

Pani Farah, jest pani tam?

Pani Farah?

Za kilka dni, gdy będziesz na siłach,

możesz dołączyć do naszych modlitw lub do posiłków.

Ale na razie musisz odpoczywać i krzepić ducha.

Czuję się już pokrzepiona przez samą tu obecność.

Stare już te rzeczy, załatwię ci nowe.

Deka, wszystko w porządku?

Nadifa kazała mi wyjść, chce mieć spokój.

Mam dla ciebie zadanie.

Mamy rzeczy dla dziecka, zaniesiesz siostrze?

A dasz mi zajrzeć do torby?

Próbuj dalej! Chodźmy.

To bardzo wytworne mydło. Jesteś pewna?

Siostrze Mary Cynthii z pewnością starczyłoby coś prostszego.

Chcę jej je dać.

W Linchmere pewnie miała tylko szare mydło.

Wybacz, że nie możesz dać jej sama,

ale musi mieć zupełny spokój. Pozdrowić ją od ciebie?

Oczywiście, ale raczej ucałować.

To straszny okres.

Czemu mamy zamalowywać okna?

Biała farba odbija ciepło fali uderzeniowej.

Oczywiście trzeba je pomalować z zewnątrz.

Kennedy naprawi sytuację, nim do tego dojdzie.

Umiałby oczarować każdego ptaszka.

Niestety Chruszczow to nie ptaszek, a niedźwiedź.

A niedźwiedzie niechętnie ustępują.

Serio powinnyśmy się martwić?

Jest powód do niepokoju.

Nie wygląda to dobrze.

To zbyt straszna myśl, więc odmawiam o tym myśleć.

Idę sprawdzić, co z panią Greene.

Pamiętaj i przekaż innym.

Gdy powiesz jednej kobiecie, by zamalowała okna,

ona powie pięciu psiapsiółkom i nim się obejrzysz,

Poplar będzie gotowe na wojnę jądrową.

To jest palnik Bunsena, podstawowy sprzęt do badań moczu.

Na co się bada mocz?

- Obecność białka? - Szybko się uczysz.

Ponoć mamy nową położną?

Wybrałyśmy ciuszki dla dziecka pani Farah.

No to bierz je, odprowadzę cię do domu.

Nie przeszkadzała, mam nadzieję?

Polubiłam ją. W jej wieku byłam podobna.

Paliłam się do wiedzy medycznej.

Moim konikiem były choroby weneryczne.

Dobrze wiedzieć. Gotowa?

Pokażemy twojej siostrze, co mamy dla dziecka.

Nadifa?

O nie!

Tylko nie przyj! Nie wolno ci!

Daj się zbadać.

Mówi coś o nożu.

Niech sąsiedzi wezwą karetkę.

Muszę zobaczyć, co się dzieje.

Rozsuń nogi.

Wiem, że wydaje ci się to realne, ale to tylko wspomnienie.

Rozejrzyj się, jesteś w Londynie.

Dorosłaś, masz cudownego męża i będziesz mieć cudowne dziecko.

Spójrz na mnie!

Pomogę ci.

Bez noża.

Bez noża.

Wasza sąsiadka zajmie się tobą, więc nie będziesz sama.

Musimy powstrzymać jeszcze dziecko. Płytko oddychaj.

Bardzo dobrze. Tak trzymać!

O nie…

Zatrzymaj się natychmiast!

Świetnie ci idzie, ale powiem ci prawdę.

Dyszenie już nie zatrzyma porodu.

Nie przyj przy tym skurczu.

Skup się na dyszeniu.

Odpocznij przed kolejnym skurczem.

Przy kolejnym, gdy dam znak - przyj,

a ja pomogę dziecku się urodzić, ale bez noża. Tak?

Tak!

Dziecko nie ma jak się wydostać, muszę otworzyć cię nożyczkami.

Skup się, Nadifa.

Zbliża się skurcz?

Dobra. To teraz dyszymy.

Przyj delikatnie…

Najgorsze za nami.

Znowu przyj…

I mamy główkę!

Już prawie koniec.

Śliczne dzieciątko.

Masz córeczkę.

Jedziemy!

Pragnęłam tego dziecka.

I wymodliłam je…

a teraz nie wiem, czy to dobrze,

bo na jaki świat to dziecko sprowadzamy?

Co będzie z Timothym i Angelą?

Prezydent Kennedy ma syna i córkę - tak jak my.

I z tego, co słyszałem, jego żona też jest w ciąży.

Miejmy nadzieję, że myśli jak polityk, ale i jak ojciec.

Musimy mieć nadzieję.

A w tym mamy już wprawę.

To pani Farah, poddana obrzezaniu.

Epizjotomia była planowana, ale zaczął się poród,

więc zrobiłam to sama w karetce.

- Ma poważne rozdarcie. - Dziękuję.

Valerie, co się stało?!

- Rodziła sama, wiele godzin. - Bardzo ciężki poród?

Dziecko ją dosłownie rozdarło.

Chodź, umyjesz się.

Chyba czas już zamknąć książki.

Muszę się jeszcze pouczyć.

Pojmuję jeden element doktryny,

trafiam na kontrargument i znów się gubię.

Jest coś takiego jak nadmierne oczytanie,

zwłaszcza przy bardziej zaawansowanej teologii.

- Nie, mam jeszcze dużo pracy! - Dokończysz ją jutro, wypoczęta.

Pamiętaj, że w ślubach wieczystych nie chodzi o zawartość książek,

ale o zawartość serca.

O umiłowanie Boga i jego wzajemność.

Bez tego twoja nauka nie ma żadnej wartości.

Bóg mnie kocha i to jego wola, więc czemu mi to tak utrudnia?

Musisz się przespać.

Śpij.

Rano wszystko wyda ci się prostsze.

Widzę, że ktoś się dużo lepiej czuje.

Faduma na pewno.

Mnie to jeszcze trochę zajmie.

Tak, ale bądź cierpliwa.

Dziękuję.

Nie ma za co. Robiłam tylko to, co umiem.

Kiedy mnie wtedy cięto, związano mi nogi do czasu zagojenia.

Byłam tylko dzieckiem,

może już za dużym, gdy mi to robili.

Starsza siostra była wtedy zupełnie mała

i niczego nie pamięta.

Tak jest chyba lepiej.

To coś innego. Doktor Kenley nic ci nie wyciął, tylko naprawił.

- I nikt ci tu nie zwiąże nóg. - Naprawił mnie?

Miałaś rozdarcia po porodzie.

Ale co on zrobił?

Jak mnie zaszył?

- Nie wiem. - To mężczyzna!

Skąd ma wiedzieć, jak mam być zszyta?!

Popytam i czegoś się dowiem.

Taca z jedzeniem leży zapomniana w twoim pokoju.

Szczury podziękują ci za gest, ale twoje zdrowie nie.

Tak bardzo się starałam.

Ale jakbym miała w głowie mgłę; nie mogę się uczyć.

Nawet modlić się nie mogę.

Jakbym krzyczała szeptem,

nie wiem, czy Bóg mnie słyszy - ja jego na pewno nie.

Zakłócenia radiowe!

Niedługo się uspokoją.

Nie, taki stan trwa od miesięcy, od kiedy zachorowałam.

W szpitalu tylko szukałam wymówek.

Nie mogłam się modlić przez brak Biblii, kaplicy czy ciszy.

A tutaj to wszystko mam.

I dalej nic.

To nic złego, zgubić się we mgle na morzu.

Gdy znów ujrzysz ląd, powitasz go z zapałem

nie danym tym, który znają jedynie bezpieczeństwo brzegu.

To jej ciała, one je zna.

- Zapewne chciał tego jej mąż. - A co z jej życzeniem?

Wiem tylko, że dr Kenley powiedział, że nie odwróci zabiegu,

który w ogóle nie powinien mieć miejsca.

I nikt jej tego nie powiedział?

Jeszcze nie.

Siostro Busby!

Idę na spotkanie OC. Coś nowego?

Bez głosu trudno powiedzieć,

ale chyba, jeśli ZSRR nie przyjmie warunków Kennedy'ego, to…

mamy pozamiatane!

To nie czas na żarty, Barbaro.

Przepraszam, głupio wyszło. Staram się udawać odważną.

To nic złego w takiej sytuacji.

- Dokąd idziesz? - Zadzwonić.

ŚWIAT NA KRAWĘDZI WOJNY JĄDROWEJ

Proponuję spędzić wieczór w kaplicy,

modląc się o pokojowe rozwiązanie konfliktu.

Poproszę z Christopherem Dockerillem.

Cześć, mówi Trixie.

Nie chcę być natrętna,

ale niespodziewanie mam wolny wieczór.

…dla większych rakietowych pocisków balistycznych.

Mogą dosięgnąć każde większe miasto od Zatoki Hudsona po Limę w Peru…

…przekształcenie Kuby w znaczącą bazę strategiczną,

zasadniczo poprawiającą potencjał nuklearny Rosji.

Strach myśleć, że to wszystko jutro może zniknąć.

Zdawałoby się, że świat już zmądrzał.

W tym stuleciu były już dwie wojny.

Więcej.

Dzięki zasadniczej służbie wojskowej walczyłem w Korei.

Mój tato nigdy nie otrząsnął się z obrazów wojny.

Całe życie miał straszną nerwicę frontową.

Wojna jest straszna, gdy w niej walczysz,

a gdy jeszcze prześladuje cię we wspomnieniach…

- Wybacz. To makabrycznie brzmi. - Nie szkodzi.

Nie! Skoro świat ma rozpaść się na kawałki, trzeba się bawić.

Londyn otwiera się przed tobą, wybieraj, co robimy.

Jemy, tańczymy, pijemy…?

Mnie się całkiem dobrze siedzi tutaj z tobą.

Nie musimy robić nic więcej i zobaczymy, co z tego wyniknie.

A jeśli wyniknie… to?

Czy elektrowstrząsy w ogóle pomogły?

Były… oczyszczające.

Przez moment widziałam jaśniej.

Myślałam, że tu dojdę zupełnie do siebie, ale nie.

- Zawiodłam i w Linchmere, i tutaj. - Wcale nie zawiodłaś!

Robisz postępy samym stawianiem kroku za krokiem,

tym, że wciąż idziesz po tej strasznej, kamienistej, samotnej drodze.

- Rzeczywiście jest samotna. - Wiem.

Kiedyś byłem równie samotny, jak ty teraz.

To było po wojnie… i z powodu wojny.

Ale zostałem wysłany tam, gdzie byłem otoczony ludźmi.

Potem było już tylko lepiej.

Nie mogę sobie tego teraz wyobrazić.

Choć strasznie tego chcę.

Chcieć czegoś, czego sobie nie wyobrażam, to nielogiczne!

Nie mieści mi się to w głowie.

Spróbuję ci jakoś pomóc.

Chciałam przyjść do ciebie,

porozmawiać,

upewnić się, że nic ci nie jest,

ale nie mogłam, tak się sprawy miały.

Nie wiem, jak mają się teraz.

Więc powiem tylko jedno, i możesz to odrzucić jako banał,

ale wiem, że gdy znajdziesz odwagę, by przetrwać najsmutniejszy dzień,

to w końcu pogoda się zmieni.

Byle, gdy wyjdzie słońce, nie mieć na sobie kaloszy i peleryny.

Bo nie ma nic gorszego niż strój niepasujący do okazji.

Dziękuję za mydełko i wiadomość z nim przekazaną.

Znakomicie. Pięknie się goisz.

Już mnie nie naprawią.

To znaczy?

Deka, weź dziecko obok.

Ten chirurg wszystko popsuł.

Muszę być zaszyta, żeby mąż był zadowolony.

Do tych uszkodzeń by nie doszło, gdyby nie obrzezanie.

Ono to spowodowało, nie doktor Kenley albo ja.

Możemy ci pomóc na wiele sposobów.

Za jakiś czas poczujesz się… normalnie.

Nic już nigdy nie będzie normalne.

Auto Spencera jest pełne po brzegi.

Kolejne pudło?! Skąd?

Z szafki na poddaszu.

Dziecięce rzeczy Angeli.

Wanienka, łóżeczko…

Miałeś to oddać, gdy myślałam, że nie będzie nas więcej.

Może nie straciłem nadziei.

Jak na to, że Rosjanie ustąpią.

Sprawdziłem resztę pokoi, są puste.

- Nic nie zostawiliśmy. - Dziękuję.

Powiem Spencerowi o kolejnym pudle.

- Masa wspomnień. - O tak.

Nie są przypisane do domu, są nasze.

I z nami pójdą.

Balansowanie na krawędzi wojny jądrowej zaostrza apetyt.

Ja tam wsuwam, ile mogę.

Jeśli Chruszczow postawi na swoim, warzywa będą jedynie z puszki.

- Pani Whitten. - Pośladkowy?

Nie, dziecko się obróciło.

Nie opowiedziałaś nam o randce.

Damy o tym nie mówią. Ale skoro pytasz…

Myślałam, że i tak zginiemy, więc pozwoliłam się pocałować.

Dobry wieczór.

Pan Buckle!

- Jakieś wieści z Kuby? - Te najlepsze!

Rosjanie przyjęli warunki USA, Kennedy wycofał okręty.

- Czyli po wszystkim? - Tak!

Dożyjemy jutra!

Mówią o tym w radio? Muszę to sama usłyszeć!

Co za ulga! Tak się cieszę.

- Nadal zadowolona z pocałunku? - I wilk syty, i owca cała.

- Nie modliłyśmy się na próżno. - Zdecydowanie nie.

A skoro znikło widmo wojny, wracamy do nauki jazdy.

I co? Skąd to opóźnienie?

Spencer źle przeczytał adres, który mu napisałaś,

i nasze dobra doczesne pojechały do Kentu.

A ponoć to lekarze bazgrzą.

- Czuję się jak idiotka! - No to dobrze się dobraliśmy.

Z budki zadzwoniłem też do elektrowni spytać, czemu nas nie podłączyli.

Okazało się, że podałem im złą datę.

Do jutra do południa nie mamy prądu.

Dr Turner polecił szpital koło Birminghamu

o nazwie Northfield.

To bardzo spokojny ośrodek terapeutyczny.

Zupełnie inny niż Linchmere.

- To ten, gdzie był on sam? - Przed laty.

- Mam jeszcze jedną prośbę… - Mów śmiało.

Proszę poprosić Matkę Generalną o mój strój postulantki.

- Postulantki…? - Poprzednio w nim stąd wyjechałam

i chcę wyjechać w nim znowu.

Bo kiedyś dawno wiedziałam,

kim jestem i dokąd zmierzam,

i co jest na końcu drogi.

Teraz nic już nie wiem,

więc chcę wrócić do początków…

kiedy wszystko było jasne i nic nie zdawało się niemożliwe.

Dlatego muszę założyć strój postulantki.

To bardzo rozsądne.

O rany.

Pasztecik wieprzowy i sernik waniliowy.

Wiesz, co lubią dziewczyny.

Postanowiłem trochę zaszaleć.

Ale mam też coś, co bardziej ci zasmakuje.

Trzeba jakoś uczcić ten nowy sojusz.

- Kurcze! - Coś się stało?

Ależ skąd.

Tylko mam dziś dyżur i nie wolno nam pić.

- Wybacz! Nie pomyślałem. - To nic.

Potrzymam kieliszek w wytworny sposób i poudaję.

Wyglądasz naprawdę uroczo.

Zdrówko.

Dobrze, że siostra Crane pożyczyła nam śpiwory skautów.

W moim wciąż coś znajduję. To chyba pierścień na chustę.

Farciarz! W moim jest tylko słaby zapaszek siuśków.

Pamiętam nasze biwakowanie. Wakacje stulecia!

Przestań! Cicho, bo zbudzimy Angelę.

I tak się nam udało, no nie?

Tak, to prawda.

Gotowa?

- Dziecko robi ogromne postępy. - Mama też.

To było w koszu z darami w poradni,

ale może przyda się Dece, skoro tak interesuje ją medycyna.

Deki nie ma. Odpłynęła statkiem z opiekunką.

Wróciła do Somalilandu?

Nic nie mówiła o wyjeździe.

Nie wiedziała, my też nie. Mama zadecydowała.

Przysłała bilet i… był już czas.

Ma być obrzezana!

Jak mogłaś?!

Jak mogłaś ją puścić? Sama mało przez to nie umarłaś!

Jesteś okaleczona do końca życia; chcesz, by Dekę spotkało to samo?

Żeby jakiś mężczyzna ją unieruchomił, obrzezał i zaszył?!

Tego pani chce, pani Farah?

Nie nazywam się Farah.

W moim kraju kobieta nie przyjmuje nazwiska męża,

należy tylko do siebie i nosi nazwisko rodowe.

Nazywam się Nadifa Ghedi Jama.

A mężczyzna nie śmiałby ciąć mnie czy moich sióstr,

to kobieta trzyma nóż!

To kobieta wezwała Dekę na obrzezanie!

Jej własna matka, która ją kocha, chce, by była szanowana,

czysta i znalazła dobrego męża.

A żeby się tak stało…

musi być obrzezana.

Nie będzie się bała. Jest ode mnie odważniejsza.

Dekę odwieziono do jej ojczyzny, gdzie czekała na nią rodzina,

i obrzezano, jak wiele pokoleń kobiet przed nią.

Do zobaczenia po wakacjach!

Doktorze Turner!

Liczyłem, że pani będzie.

Jestem siostra Barrington, ale mówią na mnie Barry.

A na ciebie jak mówić, gdy będziesz u nas?

Jeśli wolno i jeśli mogę sobie wybrać…

proszę mnie nazywać moim imieniem, czyli Cynthia.

Tyle jest ukrytych ran,

tyle rodzajów niewidocznych blizn.

W swoim czasie Nadifa postanowiła

nie poddawać córki obrzezaniu.

Był to odważny krok i wymagał odwagi,

jak każda nowa droga.

Dusza, silniejsza, niż nam się wydaje,

może przetrwać każde okaleczenie,

a ślady po nim czynią ją doskonałą i pełną.

Tłumaczenie: titi®

Synchro i drobne poprawki: Peterlin

Project Haven facebook.com/ProHaven

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.