All language subtitles for Call.the.Midwife.S06E05.1080p.BluRay.x264-YELLOWBiRD_pl

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
cs Czech
da Danish
en English
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soranî)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish Download
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

::PROJECT HAVEN:: ::prezentuje::

Z PAMIĘTNIKA POŁOŻNEJ sezon 6, odcinek 5

Tłumaczenie: titi®

Rodzicielstwo nie jest łatwe.

Od chwili przecięcia pępowiny

matka wychowuje, pielęgnuje, osłania i chroni.

A robiąc to, jednocześnie uczy, jak od niej odejść.

Puścić matczyną dłoń, postawić pierwsze samodzielne kroki

i w końcu odejść.

Ale jest nierozerwalna więź,

niewidzialny sznur, wiążący matkę z jej dzieckiem,

który trwa, nawet gdy ono dzieckiem już nie jest.

To tu. Możesz już iść.

Masz tu herbatniki od ciotki Grace. Poczęstuj nowe koleżanki.

Takie pokruszone? Wstyd tym częstować, mamo!

Głuptasie, i tak skończą w tym samym miejscu!

Witaj w Domu Nonnatusa, siostro Dyer!

Przepiękna, pani Jackson!

Długo nie miałam nowej sukienki,

a koktajlowe to pani specjalność według siostry Franklin.

Jedna z moich najlepszych klientek. Nie da mi umrzeć z głodu.

Dokąd to chcesz, kochana?

Gdzieś tyle? Taka długość by ci pasowała.

Dobrze się pani czuje?

To tylko zadyszka. Taki wiek. Każdego to czeka.

To Reggie, nie zwracaj uwagi.

Jeśli nie masz nic przeciwko temu, rozpakuj się i do pracy!

Pewnie. Przyszłam tu do pracy, im cięższej, tym lepiej.

Spodoba ci się, mam nadzieję.

To twoje łóżko.

Nie chcę być niegrzeczna, ale liczyłam na własny pokój.

Większość położnych mieszka z kimś.

Problem w tym - głupio mi trochę - że chrapię.

Jak dzik.

Zaopatrzymy siostrę Franklin w masę zatyczek do uszu.

Reszta właśnie kończy śniadanie.

Gdy będziesz gotowa, zejdź do zabiegowego

i siostra Crane przydzieli ci obowiązki.

Za chwilkę przyjdę.

Jakie śliczne! Dzięki, koteczku.

Chciałabym dziś już wstać. Co na to doktor?

Jego zdaniem to jeszcze za wcześnie.

Coś czułam, że tak powie.

- Gdzie mój kij do krykieta? - Na stercie w korytarzu?

- Której? Jest kilka do wyboru. - Ja ci znajdę.

Proszę grzecznie leżeć, pani Turner.

Będzie na niedzielę. Przyniosę do kościoła.

Byłoby świetnie.

Holender, jestem spóźniona! Do niedzieli!

Cześć, Fred.

- Ruch jak na Piccadilly Circus. - Dzień doberek, Ivy.

Dostałem twoją wiadomość, że znów ci cieknie.

Z kranu, cholero jedna! Wejdź.

Nie bój się, Reggie, wujek Fred przyszedł naprawić kran.

- Siemka, Reggie. - Cześć, Fred.

Uścisk dłoni masz nadal mocny!

Puść Freda, bo nie naprawi nam kranu.

Co będzie na obiad?

- A co byś chciał? - Ryż na mleku!

Właśnie to zjemy.

Dzień dobry! Jesteś wcześniej czy my się spóźniłyśmy?

Ja. To wina wojska.

Jaka znów wina? Punktualność to pożądana cecha.

- Wszyscy powinniśmy ją rozwijać. - Przepraszam.

Przedstawiam wam Valerie Dyer, naszą nową pracownicę.

Witamy!

Postarajmy się ją przekonać, że działamy jak sprawna maszyna.

Dużo o tobie słyszałyśmy.

Weź ją, jest w niej wszystko, co potrzebne do codziennej pracy,

inne rzeczy masz tu.

Pisz zawsze, co bierzesz.

Siostra Crane trzyma nas krótko i nic jej nie umknie.

Dzięki. Ależ ja za tym tęskniłam!

No, zabierajmy się do pracy.

Siostra Gilbert, kontrola połogowa u pani Hunt w Baxter Buildings

i potem dyżur tutaj.

Siostra Winifred zastąpi panią Turner w klinice położniczej.

Chętnie pomogę naszej przyszłej mamie.

Siostra Dyer - rutynowe wizyty domowe, nic ciężkiego.

Okolice Grundy Street i Stainsby Road.

Dzwonił pan Williams.

Żona ma silne bóle. Zdaje się, że zaczął się poród.

Zostały jej jeszcze dwa tygodnie… Pójdziesz, siostro Franklin?

Oszczędziłabym pierwszego dnia siostrę Dyer.

Ależ mam pecha. Najbardziej ponura kobieta w Poplar.

Zrób to wreszcie, Bill!

Nie dam rady, Crystal.

Musisz! Toż to fijoła idzie dostać!

Nieważne, kto to, niech włazi i łapie zasrane kombinerki!

Dzień dobry, pani Williams, położna!

Biedactwo! Powiedz, jak często masz skurcze?

- To nie dziecko! - Zęby ją bolą.

Bill, ty chyba nie…?

Nie! Prosiła mnie, ale nie potrafię!

Niech siostra to zrobi. Błagam na wszystko!

Niestety nie mogę.

Nie mam uprawnień do wyrywania zębów kombinerkami.

Ból zęba jest potworny, wiem.

Pozwolisz mi zajrzeć?

W przeciwnym razie nie będę mogła pomóc.

Bidulko! Faktycznie strasznie to wygląda.

Nic dziwnego, że tak cię rwie, masz chyba zakażenie.

Trzeba cię wziąć do lekarza.

Ma pani ropień.

Poważną infekcję w zębodole.

Przepiszę środki przeciwbólowe i serię penicyliny.

To musi zniknąć, nim pojawi się dziecko.

Kieruję też panią na stomatologię do szpitala.

Oby dentysta od razu panią przyjął.

Dentysta? Po co mam iść do dentysty?

Dał mi pan leki.

Ma pani poważną próchnicę. W ciąży to bardzo niebezpieczne.

Nie, żadnego dentysty, proszę! To rzeźnicy!

- Proszę się nie denerwować. - Nie pójdę!

Strach przed dentystą to jedna z najczęstszych fobii.

Zaraz obok pająków. Rozumiemy, to żaden wstyd.

Dzięki.

Dobry wieczór!

Wpadłyśmy zobaczyć, jak minął ci dzień.

Wspaniale! Czekam na jutro.

Nie bądź zbyt gorliwa, bo nas zawstydzasz.

Dzięki za zrobienie porządku w szafie.

Potrzebowałam miejsca na swoje DWIE sukienki.

Żartuję. Pomogłaś mi, i tak mam za dużo ciuchów.

Zrobię potężne porządki i oddam na kościelną wyprzedaż.

A my pójdziemy i odkupimy.

Paluszka?

- A może orzeszka? - Czy wolisz drinka?

Nie wiedziałam… niczego nie przyniosłam.

Nie świruj. To nic!

Przyniesiesz następnym razem.

Mam herbatniki… ale połamane, nie będziecie ich jeść.

Są od cioci Grace. Ale nie musicie…

Głupia! Są pyszne.

Serio.

Wrócę z kościoła, gdy długa wskazówka będzie na szóstce,

a krótka na 12. Rozumiesz?

Reggie, słuchasz mnie?

To pokaż na zegarze.

Pamiętasz? Nie dotykaj kuchenki,

nie otwieraj okien ani nikomu drzwi i…

Nie jedz herbatników?

Grzeczny chłopczyk.

Niestrawność.

Wiedziałam, że ta resztka ryżu mi zaszkodzi.

No to idę.

Przyjąłem, bez odbioru.

Kocham cię, Reggie.

Kocham cię, mamusiu.

Jezus powiedział:

„Pozwólcie dzieciom przychodzić do mnie, nie przeszkadzajcie im”.

Mówiąc o dzieciach, może chciał nam przekazać, że ceni sobie tych,

którzy, choć już nie dzieci, wciąż widzą świat po dziecięcemu.

Tych pełnych ciekawości. Otwartych na nowe pomysły.

Którzy są ufni i wolni od lęku.

„Bo do nich należy królestwo niebieskie”. Amen.

Amen.

Zaśpiewajmy teraz hymn 205,

„Boska miłości, nad wszystko większa”.

Pomóż mi, Tom!

To ja, wujek Fred. Otworzysz mi?

Nie wolno mi. Mama nie pozwala.

Nie będzie się gniewać. Otwórz, synek.

Reggie, twoja mamusia źle się poczuła w kościele.

Była tak bardzo chora, że nawet lekarz nie mógł jej pomóc.

I umarła.

Rozumiesz, co to znaczy?

Że poszła spać i już się nie zbudzi?

Właśnie, chłopcze.

Jest teraz u Bozi?

Tak, Reggie.

To fajnie.

Mogę zjeść obiad?

Tak, Violet coś naszykowała.

Kto to jest Violet?

To moja żona. Daj torbę, spakujemy cię.

Gdzie będzie mała wskazówka,

gdy mamusia wróci ze spotkania z Bozią?

Reggie, to jest Violet, moja żona.

- Cześć, Violet. - Cześć, Reggie.

- Mocny ma uścisk dłoni, nie? - Niewątpliwie.

Śliczny kwiatek.

Należał do Ivy.

Reggie parę dni zostanie u nas, żeby się mógł pozbierać.

Fantastycznie.

Reggie, znajdź dla kwiatka jasne miejsce w pokoju gościnnym.

A potem coś zjemy. Pewnie jesteś głodny?

Idź, śmiało.

Jeszcze do niego nie dociera.

Wiem, że stracił matkę i to naprawdę okropne,

ale po co go tu przyprowadziłeś?

Jest sam, nie mogłem go zostawić. To tylko na krótko.

Nic nie wiemy o… takich ludziach.

Nie chcę być okrutna,

ale jest upośledzony i potrzebuje opieki.

- Wyjdziemy do pracy, a on co? - Zostanie tu.

Nie przeszkadzał Ivy przy przymiarkach.

Jutro jadę na parę godzin do Letchworth na pokaz gorsetów.

To większa impreza, wezmę nowy kapelusz.

Może tu zostać, póki nie wrócisz.

Ivy zostawiała go zawsze, idąc do kościoła.

Postaram się tu zaglądać, dobra?

Valerie Dyer z Grundy Street?

Średnia córka June Dyer, urodzona podczas zamieci?

Skąd siostra to wie?

Bo to ja byłam położną twojej mamy.

Ja i siostra Evangelina.

Przecięłam twoją pępowinę.

Siostro Crane, dzwonił dr Turner.

Przygotowuje świetną akcję o higienie jamy ustnej

i chce mnie do pomocy.

Mogę być dziś zwolniona z objazdów?

Muszę przygotować materiały.

Lepiej nie mógł wybrać.

Masz nasze błogosławieństwo.

Dzięki, siostro. Razem ocalimy uzębienie w dzielnicy!

Już widzę te plakaty!

Jestem różową szczoteczką, a ty jesteś niebieską…

Jak się umawialiśmy?

Czuję się już dużo silniejsza.

A wręcz od lat nie czułam się tak zdrowo.

Mam tyle energii i chęć do działania!

Widział ktoś moje kąpielówki?

Czemu wciąż czegoś szukasz?

- Bo mam bałagan w pokoju. - Posprzątaj.

Sprzątam i znów się bałagani. Tajemnica jakaś.

Trzeba nam więcej miejsca. Timothy musi mieć własny pokój,

dorasta i już nie może mieszkać z Angelą.

Jest niezorganizowany.

Poza tym ona będzie mieszkać z braciszkiem albo siostrzyczką.

Może o mieszkaniu pomówmy kiedy indziej,

teraz są ważniejsze sprawy.

Wróć do pracy i zobaczymy, jak się będziesz czuła.

- Czy to opinia specjalisty? - Owszem.

Przestańcie! Dość!

O co tyle hałasu?

Mamusia jest dziś trochę zmęczona i tyle.

Nie jestem zmęczona, tylko przerażona.

- Musisz być dzielna, Crystal. - Łatwo ci gadać.

To nie ciebie ma zmasakrować dentysta.

- Nie patrz na mnie. - Dlaczego?

- Bo jestem brzydka. - Nie dla mnie.

Musisz sobie zbadać wzrok.

Nie zapomnij o poradni ciążowej.

Jeszcze tosta, Reggie?

Nie masz czasu. Musimy lecieć!

Zjedz, na co masz ochotę, tu masz chleb.

Za ile będziesz? Na zegarze.

Chce, żebyś pokazała mu na zegarze, kiedy wrócisz.

Ivy tak ci tłumaczyła, prawda?

No to lecimy. Pa, Reggie.

- Pa, Fred i Violet. - Pa, Reggie.

- Przypomnij mi wiek Reggiego. - Właśnie skończył 21 lat.

To utrudnia sprawę.

St. Gideona zamknięto, a do ośrodka Barnardo jest za duży.

O ile wiem, jedyną możliwością jest zakład.

Na przykład szpital Linchmere.

To wariatkowo. On nie ma świra, jest tylko trochę… wiesz.

Wybór nie jest niestety duży.

Może u nas zostać do pogrzebu, na to Vi się zgodziła,

ale dłużej nie chce. Kiepsko to znosi.

Rozumiem. Nie znają się za dobrze.

Ivy go bardzo chroniła.

Kochała go. Ale przez to teraz mu trudniej.

Ja się tym zajmę.

Sprawdzę, czy jest coś oprócz Linchmere.

Jestem różową szczoteczką, a ty jesteś niebieską

czy my się nie znamy skądś?

Nie róbcie krzywdy panu dentyście, dzieci.

To pierwsza wizyta, niech jeszcze wróci.

To wszystko w dobrym celu.

Jak wyglądają moje ząbki?

Widać, co właśnie jadłem?

Resztki kanapki z szynką? Czipsy serowo-cebulowe?

- Nie! - A wiesz dlaczego?

Bo po każdym posiłku szoruję ząbki.

Cześć, malutki. Sprawdźmy, jak nam urosłeś.

Przybrał 5,5 deka. Brawo, mamo!

Pani Williams, zapraszam za parawan,

zaraz tam przyjdę.

Siostro Winifred, skończcie te zajęcia.

Zamiast rytmu serca dziecka słyszę tylko Maxa Bygravesa.

Przepraszam! Chyba trochę za dobrze się bawiliśmy.

Mógłbym się kłócić.

Mam za sobą kilka kontroli uzębienia.

To uroczo, ale gdy wy się bawicie, niektórzy muszą pracować.

To jest pan Dockerill, stomatolog.

Przepraszam za hałas, siostro.

Ale w edukacji zdrowotnej zabawa odgrywa ważną rolę.

A w położnictwie cisza i spokój odgrywa ważną rolę.

Maluch jest całkiem zadowolony. Proszę usiąść.

Jak było dziś u dentysty w szpitalu?

Na pewno nie tak strasznie?

Nie poszłaś?

Crystal! Słyszałaś, co mówił doktor?

Antybiotyki nie wystarczą.

Nikt mi nie będzie w gębie grzebał!

- Boję się. - Wiem.

Ale jeśli nie zaleczysz zębów, ból strasznie podwyższy ci ciśnienie,

a to szkodzi dziecku.

Crystal, kochanie, zaczekasz tu przez moment?

Panie Dockerill, można na chwilkę?

Już kończymy, przyrzekam.

Tylko uratuję te bardzo pomysłowe rekwizyty.

Mamy matkę z poważnym ropniem dziąsła.

Miała dziś iść na stomatologię, ale nie poszła.

- Lękliwa pacjentka? - Strasznie. Nikt nie lubi dentysty…

- …ale ona jest przerażona. - To bardzo częste.

- Jest w ósmym miesiącu. - Rozumiem. Gdzie jest?

Proszę ze mną. Pani Williams jest tu.

Crystal, to pan Dockerill.

- Tylko zerknie ci do buzi. - Dentysta?!

Tak, ale przyrzekam, że nic pani nie zrobię.

Zajrzę tylko pani do ust i sprawdzę, co powoduje ból.

Siostra Franklin na pewno chętnie potrzyma panią za rękę.

Oczywiście.

Dziękuję.

A teraz proszę jak najszerzej otworzyć usta.

Znakomicie.

- I już, może pani zamknąć. - Zuch dziewczyna.

- Musi pani w te pędy do szpitala. - Po co? Co mi pan zrobi?

Jeszcze raz zajrzę pani do ust, ale z narzędziami i lepszym światłem.

Siostra Franklin może przyjść i znów trzymać panią za rękę.

Pójdziesz?

Tak, jeśli to pomoże tobie i dziecku.

- No dobrze. - To mi się podoba!

Wracam do siostry Winifred, nim pomyśli,

że siostra Franklin wygnała mnie z miasta.

- Całkiem miły. - Czas na pomiar ciśnienia.

Reggie?

Boże mój!

Reggie!

Masz jakieś siano?

- Nie. - Mongoł!

Mamusiu! Wpuść mnie!

Reggie!

Już dobrze. Jesteś bezpieczny.

Mówiłam, że tak będzie.

Przecież mógł… coś strasznego się mogło…

- Wiem, ale się nie stało. - Mieliśmy szczęście. Tym razem.

Nie miałem pojęcia, że Ivy aż tak go chroniła.

Ale tak było. I z pewnością sam o siebie nie umie zadbać.

Więc co z nim zrobimy, Fredzie Buckle?

Nie wiem.

Wiem tylko, że prócz nas nikogo nie ma.

Bez paniki. Oddychaj do torebki, to cię uspokoi.

Pomału.

Pamiętaj, że będę przy tobie, nie zostawię cię.

To są kwiatki. Te zostawiasz, bo chcemy, żeby tu rosły.

A to są chwasty. Te wyrywasz.

Nie chcą wychodzić, więc szarpnij albo podkop rydlem.

Fred…

Czy twoja pani pamiętała dać ci swój jakże cenny i pyszny dżem?

- Znów się wam skończył? - Nigdy nie pojmę tej zagadki.

Ależ się siostry ucieszą!

Mogę spytać, młodzieńcze, cóż najlepszego czynisz?

- Wyrywam chwasty. - To nie chwast.

To płesznik zwyczajny.

Rośnie dziko i w ten sposób kwitnie.

Robimy naturze poważną krzywdę, ograniczając to, czego się nie powinno.

Na razie zostaw to, jak jest.

…piątka i szóstka.

I prawa dolna jedynka, dwójka, trójka, czwórka, piątka, szóstka i siódemka.

- Jesteś bardzo dzielna, Crystal. - W rzeczy samej.

I to wszystko.

Dr Turner miał rację.

Ma pani ropnie i to one powodują ból.

Niestety, zęby trzeba usunąć.

Ile?

Przy tak zaawansowanej chorobie dziąseł - wszystkie.

Wszystkie?!

I to - ponieważ pani tak cierpi - jak najszybciej.

Uśpię panią i gdy pani będzie śnić o miłych rzeczach,

ze wszystkim się uporam.

- A po przebudzeniu ból zniknie. - Razem z zębami!

- Będę wyglądać gorzej niż teraz! - Nie. Będzie pani miała zęby.

Nie jutro ani pojutrze, ale wkrótce.

Załatwimy pani protezę wyglądającą równie dobrze,

albo i lepiej, co prawdziwe zęby.

- Będziesz miała filmowy uśmiech. - Serio?

Bez najmniejszej wątpliwości.

- Dzień dobry! - Cześć, Jennifer.

NOWE DOMY dostępne już niebawem!

Nie wyrywaj kwiatków.

Zwracam je w miejsce, z którego pochodzą.

- Czy one umarły? - Ich świetność przeminęła.

Cieszyły nasze oczy i zachwycały swoim pięknem.

Ale ich czas się skończył.

Wciąż zostało sporo do zrobienia.

Czy kwiatkom robi się pogrzeb?

Powracają do ziemi. Tak jak my.

Wziąłem je z szopy. To prezent.

Dla mamusi.

Włóż je tutaj.

Reggie, czas na nas. Chodźmy.

Chodź, chłopie.

Spędziłeś miły dzień z siostrą Monicą Joan.

Zawsze przydaje się jej pomoc.

Reggie zasadzi parę kwiatków. Przedłuży hodowlę Ivy.

Jasne. Byle nie za dużo, bo jest mało miejsca.

On wie. Tylko jednego czy dwa.

Jakieś wieści od pani Turner?

Jeszcze nie.

- Co tam masz? - Kupiłem mu garnitur na pogrzeb.

Trzeba mu kupić szelki albo podwinąć nogawki.

Daj mi je.

Nie biegaj i szoruj. Chcesz, żeby ci zęby wypadły?

Widzicie, jak to robię? Teraz wy.

- Trochę na to za późno. - Róbcie to i już!

Przepraszam. Nie chciałam.

Dajesz sobie radę?

- Violet… - Tak, Reggie?

- Dziś było fajnie. - Świetnie. Bardzo dobrze.

Chciałbym tam chodzić codziennie.

Jeszcze zobaczymy, dobrze?

Co się stało, Reggie?

Smutno ci? Masz prawo być smutny.

To zrozumiałe.

Nie, jestem szczęśliwy.

Szczęście to bardzo dobra rzecz, prawda?

Jeśli mamusia się gniewa, to nie.

Dlaczego miałaby się gniewać?

Bo jej tu nie ma.

Twoja mamusia byłaby zachwycona.

Zawsze chciała tylko, żebyś był szczęśliwy.

A my z Fredem tego dopilnujemy.

A teraz stój spokojnie i nie wierć się.

Nie dasz rady zawieźć wszystkiego rowerem.

Może pożyczę wózek od wuja Pete'a?

Podwieźć cię, siostro? Jadę w tym samym kierunku.

Byłoby cudownie, dziękuję!

Czuję się obserwowana, siostro. I denerwuje mnie to.

Nigdy nie widziałaś zmiany biegu?

Przepraszam najmocniej,

ale to niesamowite, jak to wszystko działa.

Z prochu powstałeś i w proch się obrócisz,

w niezłomnej nadziei na zmartwychwstanie do życia wiecznego

przez Pana naszego, Jezusa Chrystusa,

który przemieni nasze niedoskonałe ciała

w podobne swemu boskiemu ciału,

na podstawie działania swej potęgi,

którą podporządkuje sobie każde stworzenie.

Jesteś gotów?

Nie będą rosły, gdy wciąż patrzysz.

Dasz mi swoją marynarkę?

Krawat też możesz zdjąć.

A ja sprawdzę, czy mamy ten pyszny ryż na mleku.

To ze szpitala Linchmere.

Mogą go przyjąć, jeśli chcemy.

Linchmere?

Ciotka Nellie tam trafiła, gdy się jej pokićkało w głowie.

Chcą nas oprowadzić.

Tylko nie bierz Reggiego. Zdenerwuje się.

Nie, sam pojadę. Obejrzeć nie zaszkodzi.

Wiesz, Fred, że te dni smutku przeminą?

Nie wątpię w to. Na razie się żegna.

- To dzielny chłopak. - Ale jesteś zatroskany?

Nie może u nas zostać,

a zwolniło się miejsce w szpitalu Linchmere.

To nie jest aby szpital dla chorych?

To samo pomyślałem, siostro.

Jadę później go obejrzeć, nie chcę się uprzedzać.

Gdy będziesz gotowa, zacznij liczyć od dziesięciu w tył.

Co, już?!

Licz razem ze mną. Dziesięć…

- Dziesięć. - Dziewięć.

Osiem, siedem,

sześć, pięć…

Dzięki.

NIERUCHOMOŚCI NA SPRZEDAŻ

I już po wszystkim.

Świetnie ci poszło, Crystal!

Wszystkie pan wyrwał?

Wszyściusieńkie.

Niedługo lepiej się poczujesz.

Spokojnie, to zwykła reakcja na gaz.

Przygryź mocno ten gazik.

Z początku zawsze trochę się krwawi, ale niedługo.

Siostro!

Uważam, że co dwie opinie, to nie jedna.

Zwłaszcza gdy jedna jest moja.

A gdzie ogród?

Na tym oddziale będzie pański kuzyn.

Wszystkie oddziały są zamykane?

Kilka.

Jest bardzo młody. Nie powinien być w zamknięciu.

To dla bezpieczeństwa pacjentów.

Dla wielu z nich świat zewnętrzny był okrutny.

Mamy obowiązek zapobiegać dalszym lękom.

Które byłoby jego łóżko?

Tamto w kącie.

Niedobrze mi.

Wciąż trochę krwawisz. Przygryź gazik.

Nie. Źle się czuję.

To po znieczuleniu, niedługo minie.

Zorganizuję ci miskę.

Chyba dziecko pcha się na świat.

Chyba masz rację.

Chodźmy na oddział położniczy, tam się tobą zajmą.

- Dokąd idziecie? - Pani Williams zaczęła rodzić.

- Tutaj?! - Tak, tutaj.

Piąte dziecko, więc zaraz nie tylko wody płodowe będą na krześle.

- Idę z wami. - Dzięki, ale na oddziale nam pomogą.

Muszę dopilnować tego krwawienia.

Pani Williams potrzebuje wózka.

Spróbuj nie przeć, tylko dyszeć.

Dobrze, nie przestawaj. Już niedaleko.

Siostro Mary Cynthio?

Skrzyknijmy kohorty, wydajmy rozkazy wojskom!

Oto niewinność w opałach,

oto jedna z nas uwięzioną jest w miejscu kaźni!

Proszę, siostro. Daj mi prowadzić.

Zaraz zobaczysz dziecko.

Twoje ciało robiło to tyle razy, że obyłabyś się bez pomocy.

Zuch dziewczyna!

- Dobrze, oddychaj! - Masz tu gaz, Crystal.

Pani Williams żaden gaz niepotrzebny. Świetnie sobie radzi bez niego.

A teraz przyj!

Dobrze! Widzę główkę dziecka.

Tak! Wspaniale!

Zaczerpnij oddechu, kochanie. Jeszcze jeden skurcz i koniec.

Teraz przyj!

Bardzo dobrze!

- Znakomicie! - Mistrzostwo!

Parę razy już to robiłam, wie pan?

Śliczny jesteś.

Poznaj swoją mamusię.

Gratuluję, Crystal! Masz synka.

Jest idealny. Prześliczny.

I będzie dbał o zęby.

Nie chcę, żeby przechodził przez to, co ja.

Dziękuję wam obojgu.

Siostro, jesteś u nas już jakiś czas.

Psychiatra uważa, że zrobiłaś postępy.

Nie wiem, jak mam to zrobić. Jak zaprowadzić harmonię.

Zaprowadzanie harmonii to nasza działka.

Psychiatra chce wypróbować inny rodzaj terapii.

Jakiej terapii?

Jej nazwa to elektrowstrząsy.

Nie chcę.

Będę nieprzytomna i bez mojej wiedzy będziecie coś robić z moim ciałem.

To dla siostry najlepsza forma leczenia.

Tego nie możecie wiedzieć, bo mnie nie znacie.

Nie widzicie tego, co ja widzę, gdy zamykam oczy.

Dla dobra naszej ukochanej siostry Mary Cynthii

musimy zachować to dla siebie.

Póki nie rozmówię się z klasztorem.

Rozumiesz, siostro?

Ujrzałam ciemność.

Przyrzekam.

Dziękuję, Fred.

SALA TERAPII ELEKTROWSTRZĄSAMI

Gdzie on jest?

Na zapleczu. Pomaga mi w porządkach.

Przestań się denerwować.

Nie pójdzie tam. Ani teraz, ani nigdy.

Gdybym mógł, wszystkich ich wziąłbym do siebie do domu.

No to w takim razie zostaje z nami.

- Dokąd one jadą? - Do pracy. Jak my wszyscy.

- Ja nie. - Co to za pochmurna mina?

- Nie mam przyjaciół. - Ależ masz. Nas.

Wy jesteście starzy.

Drugie urodziny Ośrodka Glasshouse

Na wizytę do siostry Mary Cynthii trzeba się wcześniej umówić.

Jej stan od dłuższego czasu jest bardzo zły.

Tym bardziej rozważcie oddanie jej pod opiekę nam.

Jesteśmy pielęgniarkami, choć nie psychiatrycznymi.

Przynajmniej znamy obciążenia, które wywołały jej depresję.

Potrzebuje wiedzy medycznej i specjalistycznego leczenia,

nie współczucia i zrozumienia, nawet przy najlepszych intencjach.

A jednak współczucie i zrozumienie to dobry punkt wyjścia, nieprawdaż?

To jest szpital psychiatryczny.

Samo dobre słowo nie uleczy naszych pacjentów.

Właśnie tak.

Sięgamy aż do ząbków z tyłu i szorujemy z góry na dół.

Bardzo ładnie!

Siostra umie czynić cuda.

Muszę przyznać, siostro, że to nieco zaskakująca prośba.

- Jesteś pewna? - W stu procentach!

Chcesz, siostro, żebym uczyła cię jeździć? Moim autem?

Właśnie! W skrócie o to chodzi.

Zawsze chciałam się nauczyć, ale brakowało mi odwagi.

A teraz, dzięki pracy z wami,

dotarło do mnie, że nie ma na co czekać.

W obliczu takiego zapału nie mam wyboru.

Super!

Przeczytałam w gazecie o Ośrodku Glasshouse.

Mieści się na wsi, wśród łąk, pani Buckle.

To wspólnota, w której niepełnosprawni mieszkają, pracują i zarabiają.

Jak to możliwe? Inaczej: kto się nimi opiekuje?

Wykwalifikowany personel jest tam całą dobę,

ale mieszkańcy prowadzą życie maksymalnie zbliżone do normalnego.

Raczej nie. Nie podoba mi się to.

Zastanówcie się. Nie ma pośpiechu.

Chcieliśmy wam pokazać, że istnieją też takie miejsca.

W tej chwili tylko dwa czy trzy w całym kraju,

ale na pewno będzie więcej.

Dla ludzi jak Reggie wydaje się to świetnym miejscem,

by nabierali pewności siebie.

Nie będzie tam sam.

Rzeczywiście jest samotny.

Ależ skąd. Jest szczęśliwy.

Potrzebuje przyjaciół, ludzi takich jak on.

I chce podejmować własne decyzje.

To już nie dziecko, a młody mężczyzna.

Zastanówcie się. Nie ma się co śpieszyć.

Sami wiecie, co dla niego dobre.

Znakomicie, pani Williams.

Taka pani rozluźniona, że nic, tylko wziąć leżak i nad morze!

Jakie to wrażenie?

Dziwne. Jakbym miała szklane kulki w ustach.

Przywyknie pani i będzie lepiej.

Gotowa na wielkie odsłonięcie?

Wyobraź sobie fanfary i werble.

- Bardzo dziękuję. - Nie ma za co.

Chodźcie, dzieci.

Dziękuję za pomoc przy pani Williams.

Tak czy owak, wszyscy mamy powód do uśmiechu.

Przyjemne są takie dobre zakończenia.

Na tyle przyjemne i na tyle rzadkie,

że zasługują na uczczenie.

- Na przykład kolację we dwoje? - We dwoje, panie Dockerill?

Mów mi Christopher, gdy już nie wiąże nas praca.

I skoro już nie wiąże nas praca,

nie widzę nic złego w przyjęciu zaproszenia, Christopherze.

Ja nazywam się Beatrix, ale mówią mi Trixie.

Lewa stopa na sprzęgle…

a prawa na pedale gazu, tylko delikatnie.

- Przypomnij mi, który to. - Najbliższy drzwi.

Wrzuć jedynkę.

Dobrze! Puszczaj powoli pedał sprzęgła, aż złapie…

…i ruszamy!

Bardziej płynnie, nie trzymaj nogi na… hamulcu!

Zaraz pokażę ci twój pokój.

- Szklarnia. Podoba ci się? - Niezła.

Gdzie pracujesz, Reggie?

Jestem ogrodnikiem.

Super. Ogrodnicy zawsze są potrzebni.

Nie martw się, ciociu Vi.

To nie ze smutku, a ze szczęścia.

Spójrz na ten ogród. Jaki piękny!

Będzie dość miejsca do biegania dla maluchów.

No, duży to on jest.

Nasze meble się w nim stracą.

Zapełnimy kilka pokoi, a potem się pomyśli.

Niech mu się darzy.

- Co zjemy na podwieczorek? - Nie wiem, a co chcesz?

Cokolwiek, byle nie ryż na mleku.

Reggie…

Opuszczamy ich ręce,

ale nie serca.

Ginie potrzeba niezbędności, ale nie potrzeba miłości.

Idziemy do francuskiej restauracji, czyli będą ślimaki,

czyli będą widelczyki, masło czosnkowe i miseczki do mycia palców.

Czyli ogólnie rzecz biorąc, manicure muszę mieć nienaganny.

A ja będę siedzieć z Tomem w ciemnym kinie,

oglądając „Samotność długodystansowca”.

W ogóle nie potrzebuję manicure.

Nie. I ślicznie wyglądasz.

Ty też.

Za chwilę zapnę ci zamek.

I choć to bolesne, jednak to radosna chwila.

Przez ów niewidzialny sznur, który nas wiąże

i nigdy nie zostaje przerwany.

Tłumaczenie: titi®

Synchro i drobne poprawki: Peterlin

Project Haven facebook.com/ProHaven

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.