All language subtitles for Call.the.Midwife.S06E04.REAL.1080p.BluRay.x264-YELLOWBiRD_pl

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian Download
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian Download
cs Czech
da Danish
en English
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soranî)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

::PROJECT HAVEN:: ::prezentuje::

Z PAMIĘTNIKA POŁOŻNEJ sezon 6, odcinek 4

Tłumaczenie: titi®

Najskrytsze pragnienia nie bywają łatwe.

Ale gdy się spełniają, osiągamy spokój ducha.

Powraca harmonia,

znów widzimy znajome twarze,

odzywa się tykanie zatrzymanego niegdyś zegara.

Gdy ziszczają się marzenia, łagodnie przychodzi radość.

A gdy nie - żyjemy w zawieszeniu,

czekając na uwolnienie w chwilach między uderzeniami serca.

Jeśli ćwiczyłyście według ulotki,

którą wam powieliłam przed wyjazdem do RPA,

nie powinnyście mieć problemów z nowymi ćwiczeniami.

Witaj, Barbaro! Lepiej późno niż wcale.

- Uwięźnięte łożysko na osiedlu. - To cię usprawiedliwia.

A teraz lekki rozkrok i skłony z głową do podłogi.

Róże?

Różowe. Przepraszam.

- Nie mieli czerwonych. - I tak wolę różowe.

- Jak dzieci? - Opiekują się sobą nawzajem.

Wszyscy się sobą opiekujemy. Martwię się o ciebie.

Wiem.

- Wszystko jest… bez zmian? - Już potem nie krwawiłam.

Przepraszam państwa, ale dziś wcześniej kończymy odwiedziny.

- Mamy autobus za 10 minut! - To złapcie wcześniejszy,

albo wskoczcie do knajpy na małe piwko.

Mam nową pacjentkę, a reszta pań szykuje się do snu.

- No i się nam dostało. - Przyjdziesz jutro?

Spałbym w korytarzu, gdyby pozwolili.

Ćwiczenie nazywa się „flaming”,

ponieważ ciężar ciała spoczywa na jednej nodze,

a drugą wyciągamy w tył.

Nie dlatego, że się zaczerwieniłyśmy?

Jedną nogą wymachujemy w tył, ramiona rozpościerając jak skrzydła

i wypinając biust.

O rany, przepraszam!

Proszę lepiej oprzeć się o krzesło.

Barbaro, wyjdź na środek i pokazuj,

a ja skontroluję równowagę u pań.

Proszę spojrzeć na ładne wygięcie grzbietu Barbary

i śmiałe wypięcie klatki.

Po części jest tak,

gdyż Barbara przyszła na zajęcia w odpowiednim stroju,

czyli miękkim, elastycznym staniku i praktycznych majtkach.

Bielizna bardziej zabudowana niż miękki gorset

będzie znacząco utrudniała wam ruchy.

To stąd ta twoja zadyszka?

Nie, nie stąd.

Nie chcę sprawiać kłopotów; jako pielęgniarka wiem,

że to nie pani obowiązek.

Więc też wie pani, że z przełożonymi się nie kłócimy.

Skoro nie chce pani używać basenu, ktoś musi panią zawieźć do toalety.

Nie że nie chcę, tylko nie byłam w stanie się…

Żadnego dołowania się.

To najgorsze, co może pani robić, tak więc tego zakazuję.

„Ognisty Jack”! Składnik czynny: pieprz turecki.

Mama święcie wierzyła, że pomaga jej na gościec.

Nie mam gośćca, siadła mi tylko kondycja!

Reszcie grupy zresztą też.

Wątpię, by któraś choć zerknęła na broszurę, nie mówiąc o ćwiczeniu.

- A ty ćwiczyłaś? - Ja miałam w RPA masę pracy!

Na statku się gimnastykowałaś?

Grałam w olbrzymie szachy, prawie codziennie.

I pobiłam głównego mechanika w konkursie twista.

Tak, to ujędrnia ramiona i zwęża talię.

Nic śmiesznego w tym nie widzę!

Zawiodłam i siebie, i grupę. I zamierzam to naprawić.

Sprawdź, czy pani Turner wszystko ma,

i przyjdź do brudownika na rozmowę.

Dobrze, siostro Douglas.

- Bardzo miła. - Jeśli z nią dobrze żyjesz.

Muszę do toalety, ale boję się ruszyć, żeby nie zacząć krwawić.

Spokojnie, przyniosę basen.

Trzeci raz tu jestem. Za pierwszym wyleżałam pół roku.

Jestem w piątym miesiącu, też na podtrzymaniu.

Poćwiczysz ze mną?

Dla mnie to forma pobudki, dla ciebie może być usypiacz.

Całą noc skakałam przez obręcze dla siostry Douglas.

Mnie już gimnastyka niepotrzebna.

Siostra Crane?

Kto rano wstaje, temu Pan Bóg daje…

przynajmniej możliwość ustalenia, z czym dziś będziemy walczyć.

Tworzyć ten grafik to jak próbować wodę w kostkę kroić.

Będziesz więc zadowolona, że dostaliśmy zgodę i środki

na zatrudnienie nowej położnej.

Damy ogłoszenie do „Przeglądu Położniczego”.

- Dzień dobry, Marnie! - Właśnie wychodzę.

Zlituj się nad biedną, zmęczoną położną.

Nie chce mi się wracać z pakietem porodowym na kierownicy.

Mandy, do domu.

Pamiętaj o zapłaceniu za gaz i prąd.

Poród przy świecach brzmi romantycznie,

ale w kilku uczestniczyłam i bywały męczące.

- Ubikacja jest w korytarzu? - Nie poczułaś po drodze?

Przepraszam, ale naprawdę muszę wyjść, albo się spóźnię.

Nie wiedziałam, że masz spotkanie.

Ale mam!

Rozprawę w sądzie.

Kupowałam na raty, nim odszedł mój mąż.

Gdy zorientowałam się, że nie wróci, miałam już długi.

Mam sprawę, bo nie zapłaciłam na czas.

- Mogłaś poprosić kogoś o pomoc! - Prosiłam chyba, nie?!

Odprowadzę cię z dziećmi na autobus, skoro cię zatrzymałam.

Przepraszam, że tak na ciebie wyskoczyłam.

A ja, że byłam taka apodyktyczna.

Długo byłam za granicą i chyba mi było trochę za dobrze.

Moje dzieci zawsze mają chusteczki. Babcia bardzo tego przestrzegała.

Sama o tym zapominam.

Nie mam czasu na drobiazgi, dzięki którym przyzwoicie wyglądasz.

Dla mnie wyglądasz bardzo przyzwoicie.

Dzień dobry, pani Turner.

Pomogę pani usiąść na to krzesełko,

żebyśmy zdążyły posprzątać przed obchodem dr. Kenleya.

O nie!

Spokojnie. Proszę usiąść.

Marnie Wallace jest praktykująca, może przyda się jej wsparcie duchowe?

Dziękuję. Wiem, że jest sama, i widziałem ją w niedzielę.

Ale nie wspomniała o sprawie w sądzie.

Pewnie się wstydziła.

Im większy wstyd w człowieku, tym trudniej mu poprosić o pomoc.

I tym bardziej jej potrzebuje.

Wpadnę do niej.

Pacjentka jest starszą pierworódką w wieku 36 lat,

pod koniec czwartego miesiąca ciąży.

Przyjęta z lekkim krwawieniem,

które dzisiaj się powtórzyło i teraz ustało.

Z powodzeniem leczona na gruźlicę lekiem o potrójnym działaniu

jakieś cztery lata temu.

Co sprawia, że zajście w ciążę było…

niespodziewane?

Może uszkodzenie narządów miednicy?

Prowadzące do niemożności donoszenia ciąży?

Zdiagnozowano u mnie zrosty na jajnikach i jajowodach.

Ale gdy udało mi się zajść w ciążę, nie przewidywaliśmy innych problemów.

Widzę, że zna się pani na rzeczy, pani…?

Turner.

Jestem położną z wykształcenia

i wiem, że położnictwo nieustannie się rozwija.

Jeśli znalibyśmy przyczynę…

Ciąża udaje się… albo nie.

Obserwujmy i czekajmy, dobrze?

Dzieci muszą gdzieś się bawić,

a oni likwidują oczko wodne z prawdziwą trawą

i chatkę, gdzie sprzedają lody.

Fakt, Tom coś o tym mówił.

To na to wielkie otwarcie?

Owszem, otwarcie.

Burmistrz jest na urlopie, więc żadne wielkie.

Violet wypożyczyła słup dla zuchów,

ale skauci są w rozsypce od wyjazdu siostry Mount.

Zrobię prezentację z grupą gimnastyczną.

Dla nas to będzie motywacja, a nasze trykoty przyciągną tłumy.

Trykoty w parku publicznym? Wiesz, co powie siostra Julienne?

Jeśli nie traktujesz gimnastyki poważnie,

zajmij się skautami w czasie wolnym.

Nie mam czasu wolnego.

A może pani ich weźmie?

Mali chłopcy są denerwujący.

I agresywni.

Dlatego funkcja zastępowego jest tak ważna,

żeby nie wyrośli na denerwujących, agresywnych facetów.

I jak to osiągnąć? Za pomocą magicznej różdżki?

W sklepie żelaznym sprzedają gwizdki.

Nie zwiążę końca z końcem, mając tylko zasiłek.

A sąd jeszcze nakazał mi spłatę zadłużenia w ratach.

Może pomogę ci z kontem bankowym?

Nie mam konta. Mąż nie dał mi zgody.

- Cześć, Marnie, kotku. - Cześć, Dot.

- Jest pan jej pastorem? - Wikariuszem.

A ja kuzynką.

Miałam być matką chrzestną małej, ale odmówiłam.

Nie wierzę w Boga ani w szatana.

Pokażcie się!

Masz różowy lukier na buzi. Jak rozmazaną szminkę.

Nigdzie nie ruszam się bez chusteczki.

Babcia byłaby dumna.

Teraz lepiej, nie?

Ale tak naprawdę przyszłam do szanownego Kevina.

Ma urodzinki!

Mam rozpakować? To pistolet na kapiszony.

Dot! Nie wyprawiam dziś Kevinowi urodzin.

Nie stać mnie na prezent, a w tym wieku i tak nie rozumie.

- Aż tak źle? - Tak!

Wybacz, pastorze,

ale Marnie wie, że z Eugenem stanęlibyśmy na głowie, żeby pomóc.

Nie chcę takiej pomocy, jaką oferujecie, słyszysz?

Nie i już!

Ale jej potrzebujesz! Każdej pomocy.

Idź stąd, Dot. Wyjdź z mojego domu i zostaw nas.

Tak więc badanie wewnętrzne upewniło mnie co do diagnozy:

- niewydolność szyjki macicy. - Co to znaczy?

Że znamy przyczynę pani ciągłych poronień.

Szyjce macicy brakuje mięśni, żeby utrzymać ciążę.

Pamięta siostra, jak leczymy taką przypadłość?

Zakładamy szew okrężny? Inaczej: szew Shirodkara.

Zakłada się go na szyjkę macicy, gdy grozi spontaniczna aborcja,

i usuwa najczęściej w 36. tygodniu, by umożliwić naturalny poród.

„Zapalczywa, chociaż wzrostem mała”.

Może mi pan to zrobić?

Wstępnie to rozważam.

Ten powinien być dobry.

Skorzystam ze zniżki dla Związku Skautów.

Prasa wybrana przez Trixie.

Siostra Crane przesyła landrynki.

Właśnie rozmawiałem z pielęgniarką.

Mówiła, że znów krwawiłaś.

Nie straciłam wiele krwi.

Dość, by sądzić, że dziecko może nie żyć,

ale nie tyle, by była pewność.

A chcesz wiedzieć na pewno?

Gdybym wiedziała, nie łudzilibyśmy się dłużej.

Przecież tyle lat nie mieliśmy nadziei.

Byliśmy przedtem szczęśliwi

i będziemy znów, cokolwiek się wydarzy.

- Będziemy. Prawda? - Tak!

Mam dobre wieści! Dzielnicowe przedszkole

znajdzie popołudniowe miejsca dla Kevina i Mandy na sześć tygodni.

Rano przyszło. Od właściciela domu.

Poborca czynszu dobijał się od tygodni, ale nie otwierałam.

„Nakaz opuszczenia lokalu”?

Dalej już nie czytałam.

Nie odważyłam się.

Ile czasu mi dali?

Dwa tygodnie.

Miałam „Tatler” za plotkarską gazetkę.

Ale to nie plotki, skoro tych ludzi nie znam.

Ale tkaniny dekoracyjne są bezbłędne. Wspaniałe lambrekiny!

Chcesz wymienić lambrekiny

za „20 niesamowitych dań z wątróbki”? Proszę bardzo!

Gdy otwierają się drzwi,

zawsze myślę, że to lekarz i że powie, że zrobią mi ten zabieg.

Przynajmniej nie przegapimy pierwszych ruchów dziecka,

gdy leżymy przykute do łóżka.

Jeszcze nie czuję ruchów. Na razie jest za wcześnie.

Serca też jeszcze nie słychać, nawet jeśli jakieś jest.

Zaczekaj. Dadzą ci posłuchać przez stetoskop,

to taki odgłos, jak koń, dobiegający do mety.

To musi być cudowne, gdy wiesz, że to twoje dziecko.

Jakie to uczucie, te pierwsze ruchy?

To nie kopanie…

może później, ale nigdy nie doczekałam.

Ale w szóstym miesiącu, jak u mnie teraz, czujesz… rybkę.

Mała złota rybka, trzepocąca się w akwarium.

„Tu jestem, mamo!”.

Niedługo sama poczujesz. Na pewno.

Twoje będzie rozrabiać, jakby miało buty.

Puść mnie, kochanie.

Cześć, Marnie. Co za niespodzianka!

Przepraszam, że wtedy krzyczałam.

Nie szkodzi, że przyszliśmy?

Pamiętałam, że wcześniej zamykasz swój salon urody.

Naciśnij dzwonek. No!

Można wybrać z dwóch melodii, tylko przyciśnij przełącznik.

Dot…

przyszłam pogadać o twojej propozycji.

Szkoda, że nie ma Eugene'a. Akurat ma spotkanie z dostawcą.

Słodzisz?

Jedną i trochę.

- Mam kostki. Jedną czy dwie? - Dot.

Eugene wie o twojej propozycji?

Tak!

Nie chciał słyszeć o adopcji, gdy okazało się, że jestem niepłodna.

Że niby chce krew ze swojej krwi albo nic.

Ale mu wyłożyłam…

że twoje dziecko to bliskie pokrewieństwo.

Wie, że cię poprosiłam.

I wie, że odmówiłaś.

Jak mówię - teraz się zgadzam.

Możesz je wziąć, gdy tylko się urodzi.

Damy ci wszystko.

- Dziecko, którego nie mieliśmy. - Dziecko, które masz.

Będzie twoje.

Przyszedł „Przegląd Położniczy”. Z naszym ogłoszeniem.

Czuję miły dreszczyk.

Jakby nasz stateczek udawał się w nowy rejs.

Nie mogę pozbyć się uczucia, że ten ktoś, ktokolwiek to jest,

przyjdzie na miejsce siostry Mary Cynthii.

Któż mógłby ją zastąpić?

Jest wyjątkową, łagodnego ducha osobą

i brak mi jej nie mniej niż tobie.

To czemu jej nie szukamy?

Bo nie zaginęła.

Była bardzo chora, gdy odesłano ją do klasztoru,

a gdy zgłosiłaś, że jej tam nie ma, matka Jesu Emmanuel powiedziała,

że przekazano ją do bezpieczniejszego miejsca.

Siostra Mary Cynthia to człowiek, nie paczka.

Nie można jej nigdzie „odesłać” ani „przekazać”.

- Powinna kierować się własną wolą. - Nie była w stanie.

Gdybyś ją widziała, uwierzyłabyś mi.

Wierzę, chcę tylko być pewna, że nic jej nie jest.

Póki nie polepszy się jej na tyle, by sama się do nas odezwała,

musimy traktować ją z szacunkiem, należnym każdemu choremu.

Zwłaszcza gdy to choroba psychiczna.

Pani Wallace?

- Wszystko już naprawiłam. - Wolałbym…

żeby pani, mówiąc to, nie płakała.

Co ty wyprawiasz?!

Wymyśliłem, jak ściągnąć ludzi na wielkie otwarcie placu zabaw.

„Widowiskowe Wyścigi Rydwanów

od Market Cross do oczka wodnego.

Wózki, dwukółki, taczki.

Żaden pojazd nie jest za mały ani za duży!”.

I to ma być wszystko?

To tylko inspiracja. Patrzcie!

„Większy niż Ben Hur!”.

Idę więc zamówić rzymskie hełmy.

Nigdy się z czymś takim nie spotkałem.

Pani Wallace podjęła decyzję

i chyba wierzy, że Bóg temu sprzyja.

Jeśli wolno, jedno spostrzeżenie:

ludzie szukają aprobaty Wszechmocnego

przeważnie z obawy, że by jej nie dostali.

Obie wiemy, siostro, że wiele ubogich kobiet oddaje dzieci,

których nie mogą wykarmić, lepiej sytuowanym krewnym.

- Nigdy ich nie potępiałyśmy. - Robią tak ze starszymi dziećmi.

Nie pamiętam takiego przypadku z noworodkiem.

W każdym tygodniu mamy matkę, która oddała dziecko do adopcji!

Niewiele z nich by to zrobiło, gdyby społeczeństwo dało im wybór.

Osuszyłam więcej oczu z łez i piersi z mleka,

niż mam włosów na głowie.

Adopcja to zawsze kwestia delikatna i niełatwa.

Sam byłem adoptowany, gdy miałem dwa miesiące.

Na pewno to pastora wyczula na sytuację pani Wallace.

Mam nadzieję.

Nie wiem, co się stało, gdy się urodziłem,

ale moi przybrani rodzice byli wspaniali

i wiem, że mama zrobiła dla mnie, co mogła.

A my zrobimy, co możemy dla tej biednej matki,

opiekując się nią jak najlepiej i nie zadając pytań.

Znam tego właściciela mieszkania.

Zastraszał mnie i Dot, gdy byliśmy świeżo po ślubie.

Przyjemnie jest wypisać mu czek piórem ze złotą stalówką.

Przypomniałeś mi ten wierszyk:

„Król w skarbcu swym dukaty liczył”.

Muszę przypomnieć sobie dziecięce wierszyki.

Zaraz tu będzie niezły ruch. Dzwoniłam do meblowego,

przywiozą belę linoleum i nowy materac, jak ustaliliśmy.

Wóz już wyjechał.

Niepotrzebny mi nowy materac.

Ten stary zapadł się w środku jak dziadowski hamak.

Wolałabym, żebyś rodziła u nas.

Ale to twój dom

i będzie dokładnie tak, jak chcesz.

- Możesz nawet zaproponować imię. - Nie.

To będzie wasze dziecko.

Dla chłopca chciałabym Andrew.

Jak książę Andrew.

A dla dziewczynki coś kończącego się na a.

Chyba się zaczyna. Z Kevinem i Mandy też wymiotowałam.

Mam zadzwonić do Nonnatusa?

Jeden skok - i krok w bok! Drugi skok - i znów w bok!

Nie zatrzymujcie się, gdy się zderzycie.

Zastęp, baczność!

Myślałam, że przyjdziesz wcześniej.

Trochę się nam przeciągnęło.

Poświęciłam trochę czasu na ćwiczenie podstawowych komend.

Ciotka przyjęła identyczną taktykę z szóstką szczeniaków collie.

Przekonaj mnie, że przy słupie koedukacja zda egzamin.

Zastęp, spocznij!

Znalazłem przed drzwiami dżem porzeczkowy i mleko w puszce.

Pewnie prezent od życzliwej pacjentki po wyjściu pani Penny.

Mówi, że potrawka jest w piekarniku, a ona przyjdzie położyć Angelę spać.

Zgadujcie, co jest na deser!

Tato! Nie musisz wciąż udawać wesołości.

Ani że nic się nie dzieje.

Przy kolejnym skurczu przyj z całej siły, pokaż, na co cię stać!

Nie krzycz, oszczędzaj energię na parcie.

Pomóżcie mi!

Jakby nie miało ochoty przyjść na świat.

Dobrze, kotku, zaraz ci pomożemy.

Dot, zadzwoń pod numer 491 i poproś dr. Turnera

i jeszcze jedną położną do porodu wspomaganego.

- Mogę cię zostawić? - Na pewno damy sobie radę.

Tato, wiem, że Angelę trzeba chronić,

ale mnie nie musisz.

Wybacz, Tim.

Ale jedyne, co robimy, to czekanie.

Być może nie ma przed czym cię chronić.

Odrobiłeś lekcje?

Robię je zawsze wieczorem, gdy jesteś w szpitalu.

Może, gdy skończę 18 lat, pogadamy poważnie w knajpie.

- W knajpie?! - Tam mężczyźni chodzą gadać, nie?

Jeszcze trzy lata wytrzymam.

Turner, słucham.

Siostra Winifred?

Rozumiem.

Oczywiście, zaraz tam będę. Do widzenia.

Muszę jechać do pacjentki, synu.

Przepraszam.

- Jaka sytuacja? - Dziecko jest prawidłowo ułożone,

ale druga faza porodu trwa już parę godzin bez postępów.

- Pani jest bardzo zmęczona. - Zbadam ją.

Przygotujmy się do porodu kleszczowego.

Dobry wieczór, panie Turner. Cóż tu robimy?

Policjant opisałby to jako podejrzane wałęsanie się.

Nikt nie przyjdzie dziś do mamy, a odwiedziny są od 16 roku życia.

Gdy ja tu jestem, nikt nie musi pokazywać aktu urodzenia.

Gdy wszystko będzie gotowe, musisz przeć przy każdym skurczu.

Mam już dość parcia.

Teraz będzie inaczej, będziesz parła, a doktor będzie ciągnął.

Zaraz przytulisz swoje dziecko.

Przyj od kolejnego. Oszczędzaj siły.

Wprowadzam jedną łopatkę…

i drugą.

Skurcz.

Głęboki wdech i przyj!

Przyj, Marnie!

- Dalej, mała! - Dasz radę!

- I jeszcze raz. - Świetnie ci idzie.

- Idzie główka! - Już niedługo.

Teraz przyj!

- Jeszcze, Marnie! - Zuch dziewczynka!

Właśnie tak! Dobrze!

Świetnie się spisałaś.

To chłopczyk.

Słyszałaś?

Dziękuję ci.

Dziękuję.

Mężczyzna nie umie rozmawiać o uczuciach.

Lekarzowi chyba łatwiej o tym mówić niż innym facetom.

Nie wydaje ci się, że to raczej utrudnienie?

Wie, co może się stać. I ja również.

Do jutra będzie wyglądał jak zawodowy bokser.

Będzie miał przynajmniej jedno podbite oko, a może i oba.

Przykro mi, żołnierzu.

Czas wykąpać malucha.

Ale najpierw przedstawimy cię mamusi.

Dajcie go Dot.

Jej go dajcie.

No proszę…!

Patrzysz na mnie, jakbyś pytał: „Skąd się tu wziąłem?”.

To była naprawdę długa podróż.

Ale już tu jesteś.

Co to?

Tabliczka „Ścisła dieta”, bo rano będzie pani operowana.

Założą mi te szwy?

Dr Kenley zakwalifikował panią do opierścienienia szyjki macicy.

Zaraz przyjdzie siostra Busby i pomoże się pani przygotować.

Witam syna. Pani Penny już wyszła…

mówiąc mi, dokąd się udałeś.

Dziękuję.

Myślałem, że będziesz zły.

Niektóre reguły warto łamać.

Z innymi musisz się jeszcze pogodzić.

Na przykład: niechodzenie do knajpy.

Piwo?

Dokładniej: dwie butelki jasnego ale

i paczka wieprzowych skwarek.

- Zostanie siostra u nich na noc? - Oczywiście.

Marnie jest wymęczona,

a dziecko może płakać, bo ma otarcia na główce.

Muszę iść do domu, powiedzieć mężowi.

Rano przyjedziemy po dziecko samochodem.

Przywiozę przenośny kosz i jego śliczne, nowe ubranka.

Będziemy rodziną od samego początku.

Biedactwo…

Na pewno nie chcesz zobaczyć małego?

Siostra Winifred ma go zaraz karmić,

ale mogę go przynieść, żebyś choć zerknęła.

Chcę, żeby był ochrzczony. Jak najszybciej.

Nic nie grozi. Ma tylko małe otarcia.

Upewnisz się, gdy go zobaczysz.

Możesz sama dać mu butelkę.

Proszę tylko o chrzest. Od razu rano.

Spory kawał od środka tarczy.

Tato… dziękuję.

Cokolwiek stanie się z dzieckiem, nie zmieni się rodzinne życie.

Ale ja się zmienię.

Zmieniasz się od piętnastu lat.

A kocham cię wciąż tak samo.

Siostro!

Coś się stało!

Niech się pani nie rusza!

Nie! Rano miałam mieć operację!

- Stało się coś? - Chyba zaczął się poród.

Nie, tylko nie znów to!

Zatrzymajcie to jakoś!

Powstrzymajcie to, błagam!

W imię Ojca…

i Syna, i Ducha Świętego.

Amen.

Marnie, ja będę mówić kwestie rodziców chrzestnych,

ale zwyczajowo to matka trzyma wtedy dziecko.

Idź do mamy.

Niech pastor nie myśli, że go nie kocham.

Ani przez chwilę tak nie sądziłem.

Jeszcze chwila odwagi. Zaraz wszystko się skończy.

Nie chcę, żeby się skończyło!

- Złap się mnie i słuchaj siostry. - Nie chcę przeć!

- Zuch dziewczyna. - Nie!

Jakie imię wybrałaś dla dziecka?

Andrew?

Andrew Thomas.

Po wielebnym.

Andrew Thomasie,

ja ciebie chrzczę w imię Ojca

i Syna, i Ducha Świętego.

Amen.

Amen.

Dzielna dziewuszka.

Zaraz będzie po wszystkim.

I już nie będzie bolało.

- Żyje? - Nie.

Nie, kochanie.

Przykro mi.

Proszę się tym zająć, siostro.

Poradzimy sobie same z panią Venables.

Nie!

Pójdę przygotować butelkę dla panicza Andrew.

Chyba że chcesz sama go nakarmić?

- Nie chcę mu mieszać w głowie. - Oczywiście.

Dzień dobry!

Coś się stało?

Nie, Marnie chciała tylko ochrzcić dziecko.

Nie wierzę w takie rzeczy!

Dlatego to zrobiłam.

Nazywa się Andrew Thomas.

Teraz możesz go wziąć.

Co się stanie z moim dzieckiem?

Proszę się o to nie martwić.

Zajmiemy się tym, po to jesteśmy.

- Chciałam je zobaczyć! - Wiem.

Ale to byłoby niemądre.

Płacz, jeśli chcesz.

Jeszcze przyjdą jasne dni.

Jeśli to najlepsze kandydatki, jakie ma „Przegląd Położniczy”

to boję się o nasz zawód.

Jest tam ktoś zupełnie nieodpowiedni?

Geoffrey Arnold Mantlewood aż bije po oczach.

Tak, zdaje się, że to mężczyzna.

Ale jest wykwalifikowanym pielęgniarzem.

Siostro, ponad połowę naszej pracy stanowi położnictwo.

Dziedzina, w której mężczyźni na razie nie mogą się kształcić.

Zwracam też uwagę siostry na niejaką Gretchen Elise Fruman,

która zjawiła się tu z Vermillion w Dakocie Południowej.

Amerykanka mogłaby być zastrzykiem świeżej krwi…

Czyli żadnych Amerykanek?

I żadnych mężczyzn.

Butelki i mleko w proszku są już w aucie.

No, to chyba możemy już iść.

Chodź, maleńki.

Powóz czeka.

Zaczekajcie.

Musi mieć chusteczkę.

Proszę mu dać.

To od twojej matki, Andrew.

I niech Bóg cię prowadzi.

Dobrze zrobiłam, pastorze?

Ale szczerze: dobrze zrobiłam?

Nie będę na to odpowiadał,

bo nie mogłaś postąpić inaczej.

Dziękuję, że pastor taki dobry.

To musi być trudne.

Wcale nie było trudne.

Był pastor kiedyś w takiej sytuacji?

Byłem. Raz.

Mogę coś jeszcze dla ciebie zrobić, zanim pójdę?

Chcę pozbyć się wózka.

Kevin nie jest już niemowlęciem.

Woziłam go w nim tylko, trzymając…

dla następnego dziecka.

Teraz ktoś musi go zabrać.

Tom? I jak poszło?

Zabrali go.

Tom… to nie twoja historia.

Zawsze mówiłeś, że miałeś najszczęśliwsze dzieciństwo

i wspaniałe życie.

To było, zanim zobaczyłem, jak kobieta oddaje własne dziecko.

Zanim usłyszałem jej płacz.

Jaka jest jej historia?

Przykro mi.

Nie mam żadnych zdjęć z dzieciństwa.

Nie zależało mi na tym.

Ale teraz właśnie jedno widziałem.

I już mi zależy.

Gdyby dr Turner był zuchem,

zdobyłby za te szwy sprawność Małego Krawca.

Ale musisz zostać w łóżku, żeby znów się nie zerwały.

Możemy przenieść cię do naszej kliniki albo szpitala,

odpoczniesz sobie bez dzieci.

Czemu miałbym odpoczywać od dzieci?

- Mogą już wejść? - Pewnie.

Wolałam zamknąć drzwi za tą ostatnią.

Chyba zrozumiała, że nie dostanie pracy?

Całą drogę po schodach ćwierkała jak Wróbelek Elemelek.

Dzisiejsze ciasto przyjęło postać

torcika kawowo-orzechowego.

Jako że dłoń cukiernika nie szczędziła aromatów,

zjadłam wcześniej swoją porcję,

żeby ustrzec się bezsennej nocy.

Dziękujemy, siostro. Nalej nam, proszę, kawy.

Większość ewentualnych pracownic pali się do pracy jak ryby do wody.

A potem te ryby tygodniami leżą na brzegu i łapią powietrze.

Chcemy kogoś, kto zakasze rękawy,

i nie zemdleje, widząc East End od kuchni.

Nie zemdleją te, które w tych warunkach dorastały.

Niestety, pielęgniarstwo traktuje dziewczęta z klasy robotniczej tak,

jak świat traktuje kobiety.

W czasie wojny się o nie zabija, potem nie chce ich znać.

Dziękuję.

Shelagh?

Widywałaś dzieci, które żyły tyle, co moje?

Tak.

- Mają już paluszki? - Mają.

Głupio mi tak pytać,

ale gdy pytam pielęgniarek, uważają, że ta wiedza mi nie pomoże.

- A mi pomaga. - To dobrze.

Mówią, że jutro będę mieć mleko.

I że wysuszą je z pomocą soli gorzkiej.

Tak się zazwyczaj robi.

Organizm nie powinien produkować mleka dla nieżyjącego dziecka, nie?

Tak.

Witam, panie Spenlow. Przyszedł pan do Marnie?

Jeszcze nie. Dot się zastanawia,

jakie kroki powinniśmy teraz podjąć. Mogę wejść?

Co to jest „adopcja ze wskazaniem”?

Gdy matka przekazuje dziecko bezpośrednio rodzicom adopcyjnym,

zamiast do placówki dobroczynnej czy agencji.

Przecież to właśnie zrobiliśmy.

Oficjalna adopcja ze wskazaniem wymaga dokumentów.

I będzie prawnie wiążąca.

Czyli nie będę mogła się rozmyślić?

Niestety nie, Marnie.

Czy to ta słynna „damska szklaneczka”?

Tak.

Obrosły mi już pajęczynami.

Ale tę odkurzyłam!

Sprawiasz wrażenie kobiety na poziomie.

To zasługa wojska. I pielęgniarstwa.

Bycie pielęgniarką wojskową jest podwójnie wymagające.

Czemu zrezygnowałaś ze służby wojskowej?

Tam była ważna… wydajność,

niekoniecznie w dobrym znaczeniu.

Tylko leczenie, ale już żadnej troskliwości.

Myślałam, że będę się nudzić,

ale po odejściu zobaczyłam Poplar inaczej.

Nawet przy tym wybuchu… chciałam być właśnie tam.

Ujęła mnie ludzka współpraca.

Moją uwagę zwróciła twoja troskliwość.

Dlatego pomyślałam, że będziesz zainteresowana.

Musisz jedynie złożyć oficjalne podanie na piśmie.

Stawiam cię trochę pod ścianą. Zastanów się na spokojnie.

Nie muszę się zastanawiać.

Dziś złożę podanie.

Marnie, nie powinnaś wychodzić!

Chciałam mieć swój własny dokument.

Poszłam więc do ratusza i zarejestrowałam dziecko.

A gdy składałam podpis…

wiedziałam już, że go chcę.

Strasznie mi przykro, Glorio.

Tak sobie myślę,

że może za rok albo za dwa, w piękny, słoneczny dzień

wyjdę z wózkiem na Chrisp Street Market.

I gdzieś koło kwiaciarni obejrzę się i zobaczę ciebie…

z wózkiem.

Uśmiechniemy się, utniemy sobie pogawędkę.

Miło by było, nie?

Wiedziałam.

Zaraz, gdy usłyszałam tę cholerną melodyjkę dzwonka.

Tak mocno naciskałaś dzwonek, gdy byłyśmy małe

i bawiłyśmy się w dzwonienie i uciekanie.

Tyle że teraz nie uciekłaś.

Marnie wie, czego chce, Dot.

Jasne, więc mamy go teraz ot tak oddać?!

- Marnie jest matką Andrew. - I co mu zaoferuje?!

Tylko nie mówcie, że miłość.

We mnie jest tyle miłości, że wylewa się ze mnie jak woda.

Ze mnie wylewa się jak mleko.

Niech go ktoś weźmie!

Dziękuję, że się nim opiekowałaś.

Jego chusteczka!

Zatrzymaj ją.

Przepraszam.

Posłuchamy dziś rytmu serduszka.

- Teraz? - To musiał być konkretny lekarz,

a ten jest wyjątkowo zabiegany.

SOLE GORZKIE

Shelagh!

- Dzień dobry, panie Spenlow. - Witam, pastorze.

To już wam niepotrzebne?

Kupiliśmy go dla małego.

Chcemy mu go dać.

To częściowo moja wina.

Mówiłem, że nie zaadoptuję z sierocińca.

Nie chciałem obcego dziecka.

Ale mądrzeje się z wiekiem.

Mogę skontaktować was z kimś z agencji adopcyjnej,

gdy będziecie chcieli.

Niech najpierw Dot przestanie płakać.

Do ciebie.

Dzięki, Danny. Jeśli się udało, stawiam wszystkim.

Chętnie zatrudnimy panią jako położną w Domu Nonnatusa.

Latem roku 1962

panowała radość na słonecznych ulicach wokół Domu Nonnatusa.

Otwarcie placu zabaw odnowiło ducha dzielnicy.

Ludzie mieli gdzie się spotykać, dzieci - gdzie bawić.

Mieli wspólną przestrzeń.

Czasami serce tęskni za prostymi rzeczami.

W sercu przechowujemy to, co najdroższe,

co musimy chronić.

Do startu gotowi…

Serce jest też śmielsze, odważniejsze

i odporniejsze niż sądzimy.

Zranione goi się.

A złamane uczy się bić na nowo.

Wielki rzymski medyk tak opisał niegdyś serce:

„Źródło i siedlisko wrodzonego ciepła,

które wszystko reguluje”.

„Zbudowane jest - pisał - z mocnej, odpornej materii.

Energia, prężność, siła i odporność na uszkodzenia

włókien tego organu przewyższa wszystkie inne,

jako że żaden inny narząd nie wykonuje równie stałej,

ciężkiej pracy jak serce”.

Tłumaczenie: titi®

Synchro i drobne poprawki: Peterlin

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.