Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Croatian
Czech
Danish
Dutch
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
Zawsze rano dzwoni.
Szesnaście nieodebranych.
Suko, rozumiesz, że on nas
zwalcuje w ten asfalt?
To wszystko, Sania,
my zbudowaliśmy.
Tak, i patrz, jakie piękno!
Jakie piękno?
Misza, dlaczego ze mnie żartujesz?
Jesteśmy bogami, twoja mać.
A ty się trzęsiesz.
I śmierdzisz.
Strachem.
Te twoje żarty, Misza,
nie przejdą,
nie z Wiktorem Pietrowiczem,
nie z tymi kopaczami.
Tak, publiczna uwaga
nie jest potrzebna do kariery.
Przestaniemy działać,
wtedy będziemy mieć problemy.
A teraz ich nie mamy,
tak jakby, Misza!
Kopacze muszą przygotować,
nieszczęśliwy wypadek.
Jak, nieszczęśliwy wypadek?
No, jak to zwykle bywa.
Przypadkowy i nieszczęśliwy.
Osiemnaście.
Mi...mi...mi...sza!
Dziewczyno, wstawaj, no! Odejdź!
Dziewczyno, wstawaj, odejdź stąd.
Odejdźcie, odejdźcie, nie rób tego.
Witaj, Michaile Nikołajewiczu!
Witam. Tak.
I co, dwoje ich?
Tak. A ten chłopak
transmituje online.
Oto twoja opinia publiczna.
Piękna suczka.
No nic, poradzimy sobie. Tak.
Jak, nieszczęśliwy wypadek?
Jakże to tak...
Jakże to...
Co tak zgłupiałeś?
Może zmiennika znaleźć?
Nie, nie trzeba.
W takim razie,
na znak, kiedy poprawię włosy.
Rozumiesz? Rozumiem.
No to dawaj, czego stoisz? Tak.
Zawracaj całą kolumnę! Ruszaj!
Ruszaj, ruszaj.
Gdzie? Zawracaj, przecież mówię!
Przykro mi, nie było wianków,
nie będzie i orkiestry.
Garnitur dobry.
Nie szkoda? Szkoda.
Ale co robić?
Horyzontalna pozycja ciała
w komunikacji z tobą
daje lepsze efekty.
Ukłucie, tak od razu.
Od razu do kamieniołomu.
Po co to ciągnąć?
Przecież mnie lubisz.
Tak?
Zgodnie ze wszystkimi prawami przyzwoitości
muszę powiedzieć nie, ale...
Tak, podobasz mi się.
Więc chodź do mnie.
Po co marnować czas.
Wszystko, studenci, koniec transmisji.
Czysty, wyprasowany.
Swojemu mężczyźnie tak nie pozwolę.
Jest ktoś, ale nie ma miłośći.
Miłość, to słabość.
Kochać ty, Michaile Szurow, nie potrafisz.
Ty jesteś Michaił Szurow, prawda?
Czego ty chcesz?
Wstrzymajcie prace, dopóki my
nie skończymy swoich wykopalisk
i nie zidentyfikujemy wszystkich szczątków.
Stój! Hamuj!
Dzicz!
Idź, Wasiliewicz, na spacer!
Idź, idź. Idź.
I tak ich nie wskrzesisz, no!
Chcesz, żeby postawić pomnik?
Nie wiem, coś jeszcze?
Im pamięć,
wam plusik do karmy,
mnie piach.
Przez ciebie cały biznes traci...
Czy proponujesz mi teraz łapówkę?
Co z ciebie za człowiek?
Próbuję teraz rozwiązać problem.
Rozumiesz?
Cóż, kim jesteś, by siedzieć tutaj,
wieczność będziesz tu siedzieć?
Strzec poległych bohaterów?
Naprawdę mi się podobasz Szurow.
Szkoda, że myślisz jak psych.
Wybacz, Panie.
Chodźmy, pokażę ci coś.
Tu zginęło dwieście tysięcy, kiedy
próbowali przełamać blokadę.
No, dobrze.
Do czego to jest ci potrzebne?
Wiesz, dzieciom czasem mówią:
dorośniesz, zrozumiesz.
Nie wszystko można słowami wyjaśnić.
Dobrze. A jeśli...
Jeśli spróbować, da się wyjaśnić?
Spróbować...
Chodźmy.
Kiedy Niemcy podeszli do Newy,
tu ukryli się ostatni obrońcy
Newskiego Przyczółka.
Wszyscy się zastrzelili.
Woleli śmierć od niewoli.
Potrzymaj, proszę.
Wśród nich była tylko jedna dziewczyna.
Wyobraź sobie,
znalazłam flakon perfum.
"Czerwona Moskwa”.
Powąchaj.
Zapach do tej pory jest silny,
prawda?
Major służby medycznej Graczow.
Zastrzelił się
z tego tu pistolecika.
Chociaż miał TT.
Ale zdążył napisać
notatkę dla ukochanej.
Była pielęgniarką
tutaj, na Newskim Przyczółku.
Zmarła w latach 90 - tych.
Nigdy nie wyszła za mąż.
Dochowała mu wierności.
Żal. Takich już nie robią.
Albo prawie nie robią.
Przygotowaliśmy tu coś dla ciebie.
Nie wiem, jak to powiedzieć.
Rebus z przeszłości, tak jakby...
Rebus?
Dowodził nimi
starszy komisarz batalionu,
Aleksiej Szurow.
To ten twój rebus?
Pięknie wymyśliłaś.
Czyli w dalszych twoich planach
powinienem upaść na kolana,
rozczulić się i wstrzymać prace?
Przeliczyłaś się, ryjówko.
Mój ojciec jest z domu dziecka.
Tam mu dali nazwisko.
Wszystko to nie ma
ze mną żadnego związku.
Powinieneś być tego pewien.
Dlaczego?
Co to zmieni?
Zrozum, koniec, ich nie ma!
Zginęli, żebyśmy mogli żyć,
nieprawdaż?
Martwi nie powinni przeszkadzać żywym.
Rozumiesz, co to znaczy?
Na razie tylko to, co widzę.
Lód ruszył.
Lód ruszył?
Po wszystkim! Odcięci!
Tam Niemcy!
Tu Newa puściła!
Wiesz lepiej ode mnie!
Po wszystkim.
To koniec!
Jeszcze raz to usłyszę, zastrzelę.
Nie boję się.
Nie o siebie.
Co mam powiedzieć ludziom?
Trzymać się do ostatnich sił.
A ludziom powiesz,
że zwyciężymy.
Na pewno zwyciężymy.
A teraz do oddziałów, szybko!
Co tu się dzieje?
Ej, stary!
Co tu się dzieje, co?
Gdzie ja jestem?
Głuchy jesteś? Ej!
Chłopie!
A niech to!
Tak, więc wyciągnąłem ten kawałek metalu.
Widziałem cię.
Widziałem cię na brzegu.
Stój! Szef kompanii!
Ile ludzi ci zostało?
Możesz kontratakować?
Poruczniku!
Co, nikt mnie nie widzi?!
Hej!
Nikt mnie nie widzi?
Wszystko, nawojował się dowódca.
Nie wierzę!
Widzisz mnie?
Więc widzisz mnie?
Więc co, umarłem?
Granaty są?
Granaty, mówię, są?
Zniszczyć czołg.
Byłem w ziemiance.
Wyciągnąłem ten gwóźdź.
Wykonać!
Gwóźdź...
To ten twój rebus, ryjówko.
Mam klucz,
potrzebny mi zamek.
Tak, potrzebna mi ziemianka.
Ile masz lat, synu?
Osiemnaście,
towarzyszu starszy komisarzu batalionu.
Komisarzu?
Nie pamiętacie mnie?
Komisarzu?
Racja, komisarz Szurow,
Ona mi twoje
dokumenty pokazywała!
Wysłaliście nas, kiedy...
Kiedy dowodziliście przeprawą.
Jeszcze mówiliście: "Nie ma broni ani jedzenia,
ale jest wódka.
Rozgrzejecie się. Pamiętacie? Pamiętam.
Carskie Sioło, czterystu ludzi.
Tak. Ilu zostało?
Wczoraj było dziesięciu.
Cóż, teraz jestem z wami.
Teraz jesteśmy razem.
Na przyczółku.
Daj to tutaj!
Spróbuję z lewej.
Zostaw.
Hej, co zamierzasz?
Gdzie się czołgasz?
Musimy do ziemianki!
Zabiją cię tam!
Zuch.
O, żywy.
Co ja się martwię, wiem,
że zastrzelił się w ziemiance.
Trzymać się! Trzymać się, wojownicy.
Towarzyszu komisarzu! Posiłki będą?
Nas tu jak ciasto rozgniatają.
Nie trzeba.
Lepiej śpiewaj.
Graczow! Zbierzcie wszystkie kobiety,
rozkażcie zabrać ze sobą
przedmioty osobiste.
Aleksieju Wasiliewiczu,
kogo zostawię z rannymi?
A oto i ziemianka.
Dziękuję wszystkim, jesteście wolni.
To ostatnia szansa, by uratować dziewczyny.
I waszą Olę.
Atak odparliśmy.
Ale ze wszystkich stron naciskają!
Ee... Klucz jest.
A gdzie zamek?
Wielkie straty!
W szeregach zostało
mniej niż połowa składu!
Ludzie są wyczerpani!
Gdzie cię nosi?
Nie ma u mnie żadnej paniki!
Gdzie zamek, sieroto?
Po prostu melduję...
Tak jest! Wykonuję!
Jeśli stąd... Tutaj...
To tutaj.
Wzmocnień zażądałeś?
Jak myślisz, dadzą?
Ja bym nie dał.
I co wtedy?
Niemcy postarają się zepchnąć
nas do Newy.
A my będziemy stac do ostatniego.
Dawaj! Twoja mać!
Dawaj!
Dziewczyny trzeba uratować.
Póki nie jest za późno.
Chociażby one.
Wydałem rozkaz
przeprawić je na prawy brzeg.
Twoje wszystkie? Nie, jeszcze nie.
Szybciej! Szybciej!
Boria!
Tutaj.
Borieńka.
Borieńka.
Trzymaj.
Co to jest? To dla ciebie,będziesz się ostrzeliwał.
Oleńka, ty chcesz,
żebym tym się ostrzeliwał?
Tym to mogę
rzucić w Niemców.
Albo się zastrzelić.
I tu jest pistolecik z ziemianki.
To już beze mnie.
Borieńka, będę czekać na ciebie.
Ola, chcę, żebyś zrozumiała,
wszystko może się zdarzyć.
Ja chcę... Nie waż się, będę na ciebie czekać.
I na pewno doczekam się.
Nie mogę bez ciebie.
Kocham cię.
Graczow! Starczy pożegnań!
Szybko do łodzi! Szybko!
Bor, nie mogę.
Możesz. Musisz.
Do widzenia, chłopcy! Dbajcie o siebie!
Przeżyjcie!
Wszystko będzie dobrze.
Dziewczyny, patrzcie, rakieta!
Zobaczyli, że tam kobiety...
Wciąż jest w nich
chociaż trochę człowieczeństwa.
Nie pochlebiaj im.
Zagłodzić sto tysięcy
kobiet i dzieci w Leningradzie
człowieczeństwo łatwo im pozwala.
Po wszystkim! Drugi batalion odcięty!
Dowódca pułku tam został, na punkcie dowodzenia.
Przebite nogi. Nie zdążyli go...
Z flanki obeszli, dranie.
Jako najstarszy rangą,
przejmuję dowodzenie.
Dowodzenie przyczółkiem przenosimy
do mojej ziemianki.
Więc masz inną ziemiankę, wujku...
Dzięki Bogu, już myślałem,
że tu z wami zginę.
Piekielny labirynt.
Gdzie ta ziemianka?
Tutaj! Za mną! Komisarzu!
To nie komisarz.
Niemcy! Niemcy!
Naprzód! Do ataku!
Tutaj jesteś.
Szukałem cię.
Wcześniej bólu nie było.
Doktorze, oczy otworzył!
Leż i się nie ruszaj.
Przygotuj kroplówkę z solą fizjologiczną.
Zapłacisz za to, draniu.
Poczekajcie, nie wolno wam wstawać.
Michaile Nikołajewiczu, co z wami?
Obudziłem się.
Aleksieju Wasiliewiczu, wytrzymajcie.
Dlaczego nie wyjechałaś ze wszystkimi?
Nie mogłam zostawić rannych,
towarzyszu starszy komisarzu batalionu.
Teraz cię opatrzę.
Jesteśmy okrążeni.
Mamy kilka minut.
No i koniec.
Jakieś propozycje?
To wszystko?
Żegnaj, mamusiu.
Lewa flanka, co u was
Wielu rannych...
Jak mogę stąd uciec?
Komisarzu, jak?
Komisarzu, wyjścia nie ma?
Wyjścia nie ma.
Komisarzu!
Michaile Nikołajewiczu!
Dzięki Bogu, żywy.
Duszy się odetchnęło.
Jak się czujesz? Co?
Przez cały ten czas byłem tutaj?
Byłeś tutaj, tutaj.
Ziemianka zawaliła się,
A my z chłopakami tutaj
tuż obok byliśmy.
Zaraz po trzech minutkach,
natychmiast zostałeś wyciągnięty.
A potem przyjechała karetka.
Co czujesz? W głowie się kręci?
Nie. Żyję, tak jakby.
Tak jakoś...
Co mu dolega?
Boli.
Może jak piasek przysypał.
Wszystko w porządku.
Szczerze mówiąc, kiedy ziemianka
zawaliła się, my z chłopakami
mało nie narobiliśmy ze strachu.
Więc podpiszcie tutaj,
że odmówiliście hospitalizacji.
Dobrze, wstajemy.
I już.
Odpalaj, zbieramy się.
O, poszło.
Działają!
Panaitow, która godzina? Zaraz powiem.
Dziesięć po trzeciej.
Co, zepsuł się?
Szwajcarskie gówno.
A gdzie jest ta piękna ryjówka?
A.. zabrali ją.
No i jeszcze wy,
belką po głowie,
tak bez kasku was nakryło.
Jeszcze wy!
Jak to? No, tak jak prosiliście.
Nieszczęśliwy wypadek.
Jak jej włosy poprawiliście,
natychmiast pociągnąłem,
nikt nie widział, sprawdziłem.
Tak... więc tak...
Więc to ty?
Swoje włosy miałem na myśli.
Wiktorze Pietrowiczu,
w ciągu tygodnia zapłacimy.
To już pewniak. Dziękuję...
Pewniak. Kasiak. Golak.
Od kiedy ten żargon, Sasza?
Jesteś synem generała.
Dlaczego poszliście w komercję?
Oczywiste jest,
że to nie wasza robota.
Dla jasności...
Przyjemność z pracy z wami,
jak z tego dania.
Jedz!
I co? Smaczne?
Wiktorze Pietrowiczu,
podpisaliśmy dwie kolejne umowy
na dostawę piasku.
Jak na konto wpłynie - jesteście pierwsi.
Wydaje mi się,
że pieprzu za mało.
Michaile Nikołajewiczu,
wybaczcie, smacznego.
Można was na chwilę?
Bardzo przepraszam... Ostrożnie!
Znalazłem waszą ryjówkę.
Jest w instytucie, na pogotowiu,
na reanimacji leży.
Panaitow, będziesz siedział.
E, nie.
Jeśli posadzą, to razem.
Ja wykonawca.
A wy, Michaile Nikołajewiczu, organizator.
Żuj, żuj, Sasza.
W naszej pracy co najważniejsze? No co?
Nie robić zamieszania.
Wszyscy myślą, że to nieszczęśliwy wypadek.
Niech tak pozostanie.
Spytaj mnie teraz,
o co tam prosiłeś,
nie pamiętam.
I wam trzeba wszystko zapomnieć.
Tym bardziej po kontuzji. Cóż...
Rodzaj amnezji.
Ja ich widzę. Kogo?
Tych, co wykopaliśmy w kamieniołomie.
Ha ha... Martwych, czy co?
Są jak żywi.
Przykro mi,że widzę ich,
a nie Malediwy.
Michaile Nikołajewiczu,
ja naprawdę martwię się o was.
Sygnał jest alarmujący.
Może u was tam krwiak jakiś,
albo coś gorszego...
Panaitow, lubisz rebusy?
Rebusy? Cóż...
Następnym razem,
Misza, on nas zakopie.
Wiem.
Wybacz mi, Szurik,
muszę lecieć.
Misza! Misza!
Drogi bukiecik.
A mnie dla ukochanej osoby
niczego nie żal.
Bez urazy, studencie,
ale nie jesteś jej potrzebny.
Uwierz mojemu bogatemu doświadczeniu,
nie wystarasz się, bezskutecznie.
Was mimo wszystko nie wpuszczą.
Dajcie bukiecik, przekażę.
Nie podniecaj się. Dobrze?
Chodźmy, usiądziesz. Chodźmy.
Idziemy, idziemy. Idziemy.
Cześć. Dzień dobry.
Dziękuję, Sierioża.
Jak miło, żę jesteś.
Dziękuję.
Wybaczcie. A wy... kto wy?
A tak, nikt.
Może przedstawicie się?
Nikt. Z kamieniołomu.
Współczuję. Chciałem osobiście...
Dziękuję. Ale do niej nie wolno.
Jest w śpiączce.
Tu puszczają tylko lekarzy.
Witaj, śliczna ryjówko.
To dla ciebie.
Wybacz mi, koniecznie
niedobrze wyszło, czynnik ludzki.
Twoje rebusy będą lepsze.
Takie przejścia, nie opowiadać.
Lepiej tu zamiast ciebie
w śpiączce leżeć,
niż to wszystko widzieć.
Dlaczego cię spotkałem?
Kto go wpuścił?
Jak on tam się znalazł?
Zmiażdżyłby cię zawał
i żyłbym spokojnie.
Spokojnie! Może ochronę wezwać?
Stanisławie Romanowiczu! Lena, zabierz ręce!
Wynoś się!
I żebym cię tu więcej
nie widział!
Spokojnie.
I może się przedstawię.
Wasz przyszły zięć.
Michaił. Poznajmy się.
A to dla was.
Żeby nie przepadło.
Dziewczyno!
Wybaczcie!
Podpowiecie, gdzie znaleźć ojca?
Nazwisko? Szurow. Nikołaj.
Tam, na nabrzeżu.
Dziękuję.
Porozmawiajcie z nim. Regulamin narusza.
Z organizowanych spacerów ucieka.
Charakter, wiecie...
A wy nowa?
Wcześniej was nie widziałem.
Dwa lata już tu pracuję.
A, tak?
Tak więc, ja wam płacę.
Również za charakter.
Pieniądze płaci...
Czego chcesz?
Ciebie odwiedzić.
A po co mnie odwiedzać?
Gdybym zmarł, powiadomili by,
twój numer jest.
Słuchaj,
a do ciebie kiedykolwiek
ktokolwiek z Szurowów przychodził?
A po co ci to?
Tak, z ciekawości.
Nie ma tam nic ciekawego!
Nie byłem nikomu potrzebny!
Oddali do sierocińca
i koniec historii!
Cóż, wojna była...
Może zginęli?
Oczywiście, wojna.
Ale stworzyć chłopczyka w 1943-im,
to trzeba wymyśleć!
Na jaki los skazali?
A w dokumentach sierocińca
coś było o Szurowych?
Słuchaj, coś ty wymyślił,
Szurowy, Szurowy. Nie ma żadnych Szurowych!
Babcia Szura była,
niania w sierocińcu.
Jak mnie zostawiła,
zapisali Szurowym.
Nie mamy krewnych.
I nie potrzebujemy ich!
Chodź, chodź tutaj. Chodź tutaj.
Co? W oczy patrz!
Zapamiętaj, miłość to słabość.
Zależnośc. Kochaj tylko siebie, synu.
Tylko siebie.
Nie bądź durniem!
Obiad!
Jedziemy!
Do diabła.
Czego potrzeba?
Sierociniec juz przeniesiony.
Budynek w ruinie.
My też się pakujemy.
Tak... Tu nie ma sprawy Szurowa!
Teraz... Teraz sprawdzimy pod "SZCZ".
Może przestawili.
Tu sa tylko teczki.
To przynieś teczki.
Mi już ręce zdrętwiały
od trzymania.
Jutro Wasilija poproszę
zrobi nóżki.
Odłożymy je na miejsce.
Proszę, teraz stoi.
Wszystko w porządku?
Tak, tak.
Znalazłam tylko notatkę.
Sprawa jest uważana za straconą.
Widzicie, jego jeszcze w 62-gim
ktoś szukał.
Już wtedy nie było.
Nożyczki masz?
Tak, zaraz.
Pomóż mi. Pochyl trochę.
To te? Tak.
Zgodnie z oczekiwaniami.
Pytałaś? Wyjaśniłem.
Twój komisarz nie jest mym krewnym.
Widzisz? Proszę. Dowód.
Rok urodzenia 1927.
Uparciuch. Tak.
Nie mogę tego pokonać.
Wiesz gdzie wyjście?
Spraw, by się szybciej obudziła.
To zaliczka. Sobie zostaw.
To zasady? Prawda życiowa.
O tym, że naprawdę
nic nie wiemy o śpiączce.
Ktoś się budzi, kto inny nie.
Ale to, uwierz mi,
nigdy nie pomogło.
Ej, uparty! Darmowa porada.
Wracają stamtąd, kiedy tu czekają.
Kiedy jestes komuś potrzebny.
Kiedy kochają.
Tego nie kupisz.
Dziękuję.
Nie trzeba tu przychodzić.
Jeszcze raz tak zrobisz,
złamię ci rękę.
Zrozumiałeś mnie? Puść rękę!
Boli! Posłuchaj teraz,
młody tropicielu.
Nie wiem, jak wy tam czarujecie
swoje rebusy -
hipnoza, czy LSD,
wszystko mi jedno.
Puść! To boli!
Ale wiedz, że wstrzymać prace
kurwa, mnie zmuszacie!
Rozumiesz mnie?
Wyjaśniam!
Między mną a waszym komisarzem
nie ma żadnego pieprzonego pokrewieństwa
i nie było!
Widziałem metrykę ojca!
Mój dziadek w 43-im miał 16 lat.
A wasz komisarz ponad 40!
W żaden sposób!
Wszystko?
Ogólnie, jeśli chodzi o wiek,
komisarz Szurow
miał jeszcze dwóch synów.
Skąd wiesz?
Znaleziono jego listy w ziemiance.
Chcesz, skany zrzucić?
Tam jest i adres.
Może ktoś został żywy.
Przestańcie! Zostawcie mnie!
Komisarzu, znowu ty!
Przestań mnie prześladować!
I tak już umarłeś!
Czego ode mnie chcesz?
Was już nie ma!
Dajcie żyć innym!
Idź się leczyć, durniu!
Według nas, żadnych nieprawidłowości.
Ale te, że tak powiem,
twoje zawirowania,
to prawdopodobnie migawka małżeńska.
Możemy zrobić powtórne badanie.
Cóż, jeśli chcesz.
Tak!
Tak, wystrzelam
was tam wszystkich po kolei!
Wkrótce będę!
Połóż się! Przebadaj.
Doktorze, kiedy mam się położyć?
Nie mam czasu żeby stać!
Co, nie rozumiecie?
Tu sa dziesiątki tysięcy poległych
naszych żołnierzy!
Może tutaj wasi dziadowie leżą!
Wstrzymajcie prace!
Proszę was!
Z czego się śmiejecie?
Nie dam wam spokoju!
Po co tam idziesz?
Uruchom maszyny!
Przecinać! No co?
Pozwólcie ich chociaż po ludzku
pochować.
Proszę cię po dobroci.
Wstrzymaj prace.
Co wy wszyscy do nich macie, co?
To bezmyślne,
bezużyteczne śmierci!
Oni i wtedy byli
nikomu niepotrzebni.
Wiesz co?
Znaleźliśmy jeszcze jednego Szurowa.
Nieśmiertelnik.
Bierz.
Ostrożnie. Papier jest kruchy.
Paweł Szurow.
Kurwa żeż mać!
I co, znowu, co?
A ileż można tymi rączkami
swoimi tego ponieść?!
Najpierw skobel, teraz ten medalion.
Najpierw komisarz...
A teraz potrzebuję Pawła?
Paweł.
A, i muszę być blisko,
kiedy go zabiją.
No, nieźle!
Szurow! Pasza! Szurow! Pasza!
Pasza! Szurow!
Szurow!
... Leningradu i naszego losu z wami,
wojenni towarzysze!
Spokojnie!
On musi być gdzieś blisko.
Tak jak ostatnio!
Tak, gdzieś blisko!
Więc gdzie... Gdzie byłem?
Byłem gdzieś...
Gdzieś tutaj.
Słuchaj, student!
Nie wierć się, nie jesteś na lekcji.
Pod sąd pójdziesz.
Kto tam? Szurow?
Rozmówcy w szeregu.
Śmierć faszystowskim najeźdźcom!
Do przełamania blokady wroga,
na połączenie Leningradu
z ojczyzną!
Bojownicy! Naprzód!
Kosariew! Plutonowy, do mnie!
Loteria! Który z was to Szurow?
A wy skąd, chłopaki?
Konserwatorium, skrzypce. Podobnie, fortepian.
No cóż!
Czyli w bój pójdziemy z muzyką...
A ja z politechniki!
Z politechniki! Jakieś imię?
A ząb jak straciłeś, politechnika?
Tak, jak i ty,
zadawałem dużo pytań.
Lewa burta, wiosłować !
Raz! Raz! Raz!
Raz!
Prawa burta, nie odstawać!
Raz! Raz!
Ranili mnie, czy co?
Kto ma spłonąć, nie utonie.
Wiosłować, bracia!
I raz!
Nie zatrzymywać się!
Wszyscy wiosłować!
Jeszce raz!
Martwych do wody!
Do wody, powiedziałem!
Wszyscy wiosłować!
Nie przestawać!
Dranie!
Mówiłem, wiosłować!
Ale czym? Hełmem, żołnierzu! Hełmem!
Drań.
Pracować!
Wszyscy wiosłować!
Sania, bierz! Nie przestawać!
Politechnika!
Politechnika! Jestem Pasza!
No i spotkaliśmy się, Pasza.
Trzymaj, imienniku!
Dziękuję.
Więc jest was dwóch!
Ruszać się! Biegiem! Biegiem!
Stać! Tutaj! Dalej, dalej!
Nie skupiać się!
Skokami!
Naprzód!
Poczekajcie na mnie, hej!
Muszę być blisko,
kiedy cię zabiją!
Gdzie biec dalej?
Gdzie linia frontu?
Tam nasz plutonowy.
Za nim trzeba.
Dalej, Sania!
Dalej, dalej, dalej!
Zastrzelą was tam!
Drzwi się otworzą, a ja tutaj.
Do diabła!
Politechnika!
Stój!
Dokąd?
Linia frontu! Dalej Niemcy.
Położą, kto będzie walczył?
Studenci?
Witamy na Newskim Przyczółku!
Gdzie Politechnika? Nie wiem.
Gdzie Politechnika?
Pobiegł za plutonowym.
Potem w ich kierunku tak walnęło...
Myślisz że żyje?
Uciekł! Bezzębny...
I tak beze mnie!
Jeśli nie jesteś Szurow,
ja jestem chanem!
Tu nie opera.
Nie będzie przerwy.
Trzeba będzie szybko dorosnąć.
Okazało się głupotą,
w domu myślałem, że tu się przyda.
Ale dajesz!
Tu inny teatr... wojenny.
Matka mnie zabije.
Uwielbia balet.
Słuchaj, Pasza,
jakby co, oddasz jej?
Zgłupiałeś, czy co?
Nawet o tym nie myśl!
Wszystko będzie dobrze! Sam oddasz!
Mimo wszystko napiszę, gdzie odnieść.
Oddaj, słyszysz.
Oddaj! Zostaw!
Niech pisze, jeśli chce.
Co tam piszesz?
Śmierć nie ma znaczenia, nie zatrzymasz.
Jefimow.
O, uzupełnienie!
Bardzo dobrze!
Ty i wy dwaj...
Towarzysze, jak zrobi się ciemno
pójdziecie na zwiad.
Stawiam zadanie - zdobyć języka.
Tak jest. Tak jest.
Tak, no i w porządku.
Połóż głowę!
To sobie potańczyłeś.
Sania!
Gdzie? Leżeć!
Leżeć, powiedziałem!
Sania!
Sania! Sania!
Sania, wstawaj!
Słyszysz, Sania, wstawaj!
Uciekaj!
Sania! Szybko, do tyłu!
Słyszysz mnie, żołnierzu?
To rozkaz.
Chcesz żyć, uciekaj do naszych!
Ja go nie zostawię.
My z nim tu tak jakoś...
Uciekaj. Lornetkę oddać.
Nie zostawię was.
Sam nie doniesiesz, zabiją cię.
Zbyt duża utrata krwii.
Przykro mi, ale tutaj
nic nie mogę poradzić.
Zostały dwie godziny,
maksymalnie trzy.
I co teraz?
Nic!
Szpital na prawym brzegu.
A jeśli ja...
Przestań, żołnierzu!
Towarzyszu poruczniku!
Lód dopiero co chwycił, wpadniesz.
To co, ma umrzeć, czy jak?
Do świtu wróć.
Potem zapiszę do dezerterów.
Zaczekaj, pianisto!
Bo jak bezzębny,
skoczysz beze mnie.
A ja nie zamierzam tu się zapisać.
I raz!
Dalej! On musi do szpitala, chłopaki!
Raz, dwa, trzy, już!
Zajmiemy się.
A sam ranny, czy jak?
Lekko zahaczyło.
Jak, lekko"?
Ty sam musisz do szpitala!
Cały jesteś we krwii!
Dawaj go!
No, ruszaj!
Ja bym tak nie mógł!
Dalej, przyjacielu!
Jesteś mężczyzną. Prawdziwym!
Dziękuję! Jak się nazywasz?
Nie poznałeś mnie, wujku Wołodia!
W jednym domu mieszkamy.
Paszka! Jestem Paszka Szurow.
Wybacz mi, Paszka! Nie poznałem.
Dziękuję ci, Paszka!
Dziękuję!
Będziesz żył.
A ja pójdę.
Cicho! Poczekaj! Ja muszę.
Gdzie idziesz? Zaczekaj!
Stój! Cicho! Stój!
Pójdę.
Umrzeć...
Wytrzymaj!
Mówiłem ci!
Źle na brzeg wyszedłeś!
I proszę, Politechnika.
Pasza!
Pasza! Pasza. Pasza.
Proszę.
Widzisz mnie?
Widzisz mnie?
Masz! Trzymaj.
To twoje. Trzymaj.
Lornetkę oddaj.
Obiecałem.
Michaile Nikołajewiczu,
co z wami?
Słyszycie mnie?
Boli gdzieś?
Może do lekarza pojedziemy?
Pogotowie wezwać?
Michaile Nikołajewiczu, słyszycie mnie?
Ej!
Gdzie lornetka?
Jaka lornetka?
Tam powinna być jeszcze lornetka.
Teatralna. Gdzie lornetka?
Skąd wiesz?
Pozwól.
Włóż, przekażę.
Wstrzymaj prace.
Jak to, wstrzymać prace?
Michaile Nikołajewiczu! Na godzinę.
Muszę jeszcze
coś zrozumieć.
Co zrozumieć?
Szurowych.
Wybaczcie!
Potrzebuję kogoś z Jefimowych.
To pomyłka, tacy tu nie mieszkają.
Wcześniej mieszkali.
Wcześniej? Tak, w wojnę.
Poczekajcie, Jefimowie...
To nazwisko panieńskie mojej babci.
Chłopcy, co się dzieje?
Dlaczego jeszcze nie w łóżkach?
Nas sześcioro.
Równiutkie kawałki.
Pokroimy dla wszystkich.
Klej stolarski musi się zagotować
aż do rozpuszczenia.
I od razu na talerze.
Jak stwardnieje, można jeść.
Pyszne! Jak kiedyś galaretka.
Ciociu Maszo, to twój Alosza.
Mamo, idę na front.
Mścić się za ojca i brata.
Jaki front?
Masz szesnaście lat.
Skłamałem, że siedemnaście.
Zwariowałeś?
Co z tobą, Aloszeńka?
Coś ty wymyślił?
Jesteś moim synem! Jeszcze dzieckiem.
Jestem dosłownie na sekundę.
Ciężarówka czeka na dole.
Powiedziałem dowódcy kompanii,
że tylko na dwa słowa.
Alosza!
Nie rób tego!
Mamo, pora na mnie.
Wybacz, mamo. Na mnie pora!
Co ty robisz?
Jako starsza stopniem,
rozkazuję zatrzymać się!
Był obiecującym skrzypkiem.
Wy...
Wy nie wyobrażacie sobie, co,
co to dla mnie znaczy.
Więc to byli Szurowowie?
Wybaczcie, co?
No, tu u was
Aleksiej, jeszcze chłopiec,
z matką się pożegnał.
Klej stolarski, galaretka...
Pamiętacie blokadę?
Klej... stolarski... Stolarski.
Ciocia Masza przynosiła. Tak!
Przed wojną z Szurowymi
byliśmy przyjaciołmi.
Mieszkali naprzeciwko.
Ciocia Masza wszystkich od głodu uratowała.
Pracowała jako lekarz wojskowy.
Potem zbombardowali ich dom.
A ciocia Masza też później
poszła na front.
Zginęła podczas przełamania blokady.
A co z młodszym, z Aleksiejem?
Nie wrócił.
Nigdy się nie dowiedział,
że syn mu się urodził.
Syn?
Źle się czujesz? Wody? Wody!
Zaraz przyniosę. Wody! Usiądź.
Skąd wiecie?
My przez jakiś czas
odbieraliśmy ich pocztę.
Jego kobieta listy pisała.
W jednym napisała, że
został ojcem.
Wiesz, czasem myślę,
że gdyby o tym wiedział,
wróciłby. Tak...
Bo kiedy dzieci za plecami,
nie wpakujesz się w kłopoty.
A czy ja mógłbym na ten list
spojrzeć?
Wybacz, a kim dla nich jesteś?
Wnukiem.
Misza! Poczekaj!
Musimy porozmawiać.
Przecież my razem...
Nie pierwszy rok się znamy, prawda?
Prawie już jak rodzina.
Ale... Ja po prostu...
dalej wstawać i upadać nie chcę.
Wybacz.
Co z tobą? Trauma.
Jeśli się utrzyma, zabije.
Co ty, zwariowałeś?
Nie... To ty zwariowałeś.
Ty zwariowałeś.
Jesteśmy winni Pietrowowi sto kawałków
za kamieniołom, za to.
Nasi klienci czekają na piasek, rozumiesz?
Karami straszą.
A ty i ja, suko,
mamy tego piasku po dupę!
Bierzesz i przerywasz robotę,
dlaczego?
Powiedz mi, dlaczego? Żeby ci
twoi archeolodzy kopali?
Uspokój się. Zabierz pistolet.
Nie!
Teraz jedziemy do kamieniołomu
i wydajesz polecenie, by pracować.
Muszę przekazać list.
Jaki list przekazać?
Ty listonoszu pieprzony!
Chodź tutaj!
Właź!
Misza, zaraz cały magazynek
w ciebie wpakuję.
Idiota. Pluszowy gangster.
Suko! Suko, suko!
Niewydolność serca!
Reanimujemy dalej.
Dzwoń na blok operacyjny,
niech szykują salę do operacji.
Dalej, dalej, wszyscy!
Defibrylator! Dalej, dalej, dalej!
Dziewczynko moja! Jakże się cieszę!
Bardzo wam dziękuję! Dziękuję wam!
Wszyscy odejść!
Kochana, wszystko będzie dobrze.
Ładowanie!
Gotowy! Dawaj.
Ładowanie!
Szkoda człowieka!
Wygląda na to, że umiera.
Szkoda...
To przez niego nasza córka tu trafiła.
Mimo wszystko szkoda.
Wszyscy odejść! Ładowanie! Dawaj!
Przy okazji, jego krewni się nie pojawili.
Więc do niego nikt nie przyszedł.
Prawie nie ma szans.
Po co on poszedł do tej ziemianki?
Stanisławie Romanowiczu!
Dawaj! Ładowanie!
Tak... Michaił Szurow...
Dlaczego żyłeś tak, że nikomu...
Jeśli przez 15 minut
nic się nie wydarzy,
trzeba będzie uznać śmierć.
Gotowy. Dawaj!
Ładowanie!
Stop, stop, stop, stop!
Ja muszę dostarczyć list!
Muszę list...
Hura! Udało się!
Alosza, Alosza!
Alosza, poczekaj, Alosza!
Uch... Ale jesteś gorąca.
Ale gorąca!
Fryce mocno się okopali!
Dlatego rozkaz:
Niemców przy wejściu zarzucić granatami.
Nie pozwolić wrogowi podnieść głowy!
Przebijać się na górę!
Napierać, chłopcy!
Poczekajcie! Ej!
Niemcy! Niemcy!
Obejrzyj się, Alosza!
Niemcy!
To co, chłopcy,
ja ich zatrzymam, a wy na dach!
Ludzie potrzebują znaku.
Będzie na szczycie czerwona flaga,
znak, że my górą.
Fryce szybko łapy podnoszą.
Ukryjmy się!
Masz granaty? Nie mam!
Pusty! Naboi też nie mam.
Trzymaj!
Granat!
Trzeba coś zrobić!
Skaczemy na psy piekielne!
Proponuję rozdzielić się!
Jeden na prawo,
drugi na lewo, trzeci pośrodku!
Atakujemy szybko!
Zaskoczymy ich,
będzie większa szansa!
Dalej! Na trzy!
Raz!
Dwa!
Trzy!
Dziadku! Fajny jesteś!
Jestem z ciebie dumny.
Dziadku, to dla ciebie.
Hurra!
Dziadku...
Kim jesteś?
Jesteś niesamowity!
Kim ty jesteś?
Dziadku, najważniejsze, wróć do domu.
Żywy.
Proszę! Tam na ciebie czekają.
Witamy ponownie! Michaile Nikołajewiczu!
Dziękuję! Nie mnie dziękujcie.
Tym, którzy tu czekali na ciebie.
Więc to ty czekałaś na mnie?
Ja.
Masz coś przeciwko?
Muszę zadzwonić do ojca.
Jest tutaj.
Zasnął nad ranem.
Jak ci na imię, ryjówko?
Liza.
Elizawieta Tichonowa.
Elizawieto Tichonowa,
kocham cię.
Miszka!
Obudziłeś się!
Synku!
Cześć!
NASZYM DZIADKOM I BABCIOM POŚWIĘCAMY...
GRANICA
Tłumaczenie z rosyjskiego: romek5050
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.