All language subtitles for Call.the.Midwife.S04E06.1080p.BluRay.x264-YELLOWBiRD_pl

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
cs Czech
da Danish
en English
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soranî)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish Download
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

::Project HAVEN:: ::prezentuje::

Z PAMIĘTNIKA POŁOŻNEJ sezon IV, odcinek VI

Tłumaczenie: titi

Nie wybrałabym sama życia w zakonie.

Pielęgniarstwo wciąga w społeczność,

łączy nasze życie ze sprawami obcych ludzi.

Chodzi w nim o świat, o ciało i o to, co niektórzy zwą szatanem.

Zrównoważenie tego i wydzielenie miejsca w sercu

dla cichej, zamkniętej obecności ducha

byłoby ponad moje siły.

Ale niektóre umiały czerpać z tego radość

i starały się to przeżywać

pokrzepiane i inspirowane przez te, które przed nimi poczuły powołanie.

Dzień dobry, siostro.

Dobrze spałaś?

Jak mam budzić się wypoczęta, gdy te mikstury z pleśni

i inne trucizny przenikają mój mózg i zatruwają sny?

To gorączka powoduje koszmary.

Antybiotyki zwalczają infekcję, która pojawiła się w moczu.

Ogromnie zmęczył mnie już ten narząd.

Nie lepszy jest od świńskiego pęcherza,

nadmuchanego i używanego do gry w nogę.

Zmierzymy ci gorączkę i pomyślimy o jakimś napoju.

Siostry Winifred i Franklin mają dyżur,

a siostry Gilbert i Mary Cynthia, nie zmarudźcie dziś przy wizytach.

Macie dziś dwanaście domów a po południu przychodnię.

O której przyjedzie siostra Evangelina?

Harmonogram siostry Evangeliny nie gra roli, ma tylko lekkie prace.

Rany boskie, panie Turner. Urosłeś jak rabarbar na nawozie!

Czasem w nocy przechodzę męki.

Ból dorastania to udokumentowane zjawisko.

Naprawdę?

Mama kazała przynieść insulinę z apteki.

Starczyłoby do zatopienia okrętu.

Połowa mojego dyżuru to cukrzycy i jest coraz gorzej.

Większość jest rozpieszczona.

Podaj kartotekę, zajmę się tym.

Od lat się nie pojawiali.

Długo już wy dwaj zbijacie bąki?

Nie wiem. Zmieniam siostrze Evangelinie opony.

A ja... patrzę, czy są bezpieczne.

Szkoda, że nie patrzył pan na moje kołpaki, bo znikły.

- Wszystkie cztery. - Serio?

Serio!

Założę się, że są w tym taborze w ruinach,

razem z całym ołowiem z Poplar!

Na razie, Fred.

Nie była tu siostra nigdy.

Pani Roland? Miło mi poznać.

Spodziewaliśmy się siostry o wpół do.

Przyszłam do, zdaje się, pani córki.

Panna Paulette Roland, lat 17, cukrzyca.

Miałyśmy straszny poranek.

Proszę spojrzeć: biała jak płótno.

Paulette wprowadzi mnie w szczegóły, gdy będę badać jej mocz.

Jest na kredensie, jak zwykle.

Zazwyczaj przychodzi młoda pielęgniarka.

Mówiły nam,

że Paulette jest drugą najmłodszą diabetyczką w rejestrze.

Wczoraj wymiotowała, poziom cukru musi mieć niebotyczny.

Sprawdzimy, co pokazuje tester.

Bardzo ładny niebieski, czyli brak cukru w moczu.

Denerwuję się, gdy pielęgniarka się spóźnia.

Gdy nie dostanę insuliny na czas, długo nie mogę dojść do siebie.

Mamy pomysł, jak uchronić cię przed ponownym opóźnieniem.

Nauczę cię podawać ją sobie samodzielnie.

Nie chcę!

Od chwili diagnozy zawsze przychodzi pielęgniarka.

- Mamy do tego prawo! - Córka ma prawo do najlepszej opieki.

W przypadku zastrzyków z insuliny najlepsza opieka to samodzielność.

Młoda damo, masz coś pod tą fikuśną podomką?

Pamiętaj: spokój, uprzejmość i skupianie się na faktach.

- Faktach? Mielibyśmy farta. - I żadnych pochopnych wniosków.

Zawszeni kotlarze.

- Dzień dobry! - Rzekłbym, że jest po południu.

- Tak, pięć po. - Trza wtrząchnąć jaki obiad.

Czego szukacie?

Chcemy tylko... pogadać.

Mamy robotę, więc spadajcie.

Sierżancie...

Przepraszam, że przeszkadzamy; szukamy skradzionych części do auta.

Kołpaków, emblematów. Może dzieci je podwędziły?

Na pewno nie moje.

- Są wakacje, mogą trochę szaleć. - Nie moje.

Nie chodzą do szkoły, więc nie szaleją w wakacje.

Ciężko pracują.

Jego spytajcie.

Breda!

To mój wnuk.

- Gratulacje. Ile ma? - Trzy dni.

- To twoje pierwsze? - Tak. Nazwałam go John.

Mam słabość do niemowląt.

Sam mam dzidziusia, prawie 18 miesięcy.

Skończyliście? Możemy dalej pracować?

Pewnie. Ale pilnujcie dzieciaków.

Pilnujemy.

Cześć, Pats!

- Jak ci się podoba? - Sama robiłaś?

- Wyjątkowa jesteś. - Siostra Winifred musiała mi pomóc.

Prawdziwy z niej plakatowy Picasso.

- Dasz mi jeden do hostelu? - Nawet dołożę pinezki.

Są w kopercie z biletami.

Będę je niezmordowanie rozprowadzać.

- Musimy wziąć drużynę na zlot. - Norfolk jest tak daleko.

Same bilety są za drogie dla rodziców, a co dopiero inne koszta.

A nikogo nie można wyłączać z braku środków.

- Zależy ci na tych łobuzach, co? - Tak.

- Ale nikomu nie mów. - Nie zdradzę twej tajemnicy.

Na dworze jest dziecko w wózku z przebitym, ropiejących uchem!

Lekarz musi ją zobaczyć. Nigdy te matki nie zmądrzeją!

Miło siostrę znów widzieć.

Siostra Evangelina! Witamy!

- Oczywiście, przyszłaś od razu tu. - A gdzie indziej w dzień przychodni?

Chwilę nie pilnowałam kącika zabawy i Susan włożyła klocek Lego do nosa.

Nie mogę go wyjąć!

Lego? Kiedyś wkładało się groch. Dzieciaki idą z duchem czasu.

Zalecam zimny okład i ucisk ręczny.

Dziękuję, ale spróbuję z wazeliną i pęsetą.

Myślałam, że nie wyjdzie do znajomych.

Twierdziła, że źle wyglądam.

Dla mnie nie wyglądasz źle, tylko ślicznie.

I ślicznie pachniesz. Co to takiego?

Tabu od Dany. "Zakazany zapach".

Tak zakazany, że przysłali mi pocztą.

Co ci dziś powiedział kurator?

To, co zwykle.

"Brawo, młody, oby wszyscy tacy byli".

Załatwił mi rozmowę o pracę;

pomocnik drukarza na Fleet Street.

Aż warto iść do poprawczaka.

To już przeszłość. Obiecuję.

Chodź, mamy godzinę, zanim wróci.

Pobłogosław, panie nasz, nas i te dary, które z twej szczodrości pożywać mamy.

Naucz nas dzielić się chlebem z potrzebującymi.

- Amen. - Amen.

A to co?

Tarta serowa. Propozycja siostry Crane.

Miałaś poważną operację poniżej pasa,

nie obciążaj żołądka pokarmami pochodzenia zwierzęcego.

Ser jest pochodzenia zwierzęcego. A to jest quiche.

Wiesz, co o nich myślę.

- Może otworzę puszkę łososia? - Zdecydowanie.

Sierżancie Noakes,

coś się zmieniło w kwestii kołpaków siostry Crane?

Na razie nie. Pytaliśmy w taborze, ale nie są zbyt rozmowni.

Wyczuwam w pańskim głosie rezygnację.

Cóż, są bardzo zamknięci.

Ale widziałem tam śliczne dziecko.

Trzydniowe. Matka, na oko, 14 lat. Mogłaby chodzić do szkoły.

Może skontaktuj ją z nami.

Jeśli jest rzeczywiście tak młoda, może potrzebować naszej pomocy.

Nie posyłałbym tam nikogo w pojedynkę.

Lenny! Co ty właściwie wyprawiasz?

- Skąd je masz? - Znalazłem.

Przyczepione do czyjegoś auta? Tato cię zabije.

Wcale nie, będzie się śmiał.

Młody, pamiętaj: tata ma dziwne poczucie humoru,

ale kradzież nie jest zabawna.

A teraz oddawać!

Dawaj.

Ścigamy się!

Jako komendanci Obrony Cywilnej

macie obowiązek znać układ ulic na pamięć.

W wypadku wojny nuklearnej

lokalne punkty orientacyjne mogą zniknąć z powierzchni ziemi.

Panie Buckle, przepraszam za spóźnienie!

I to w pierwszy dzień!

Czekałam w sklepie na dostawę identyfikatorów.

Matki uczniów rozniosą mnie na strzępy,

jeśli jutro rano nie będą w sprzedaży.

Na to nie możemy pozwolić.

Dużo będziemy dziś chodzić?

Ma pani mocne buty, na pewno wystarczą.

Przeszłam w nich pół wybrzeża. Mają wyściełane wkładki.

Panie Cowan,

proszę z łaski swojej dać mapę sztabową pani Gee.

Mogę trzymać ją do góry nogami? Jakoś tak mi łatwiej.

- Grunt, żeby pani pasowało. - Dziękuję.

Efektywność to nasza dewiza.

Do tych butów trzeba mocnych sznurówek.

Nylonowych z metalowymi końcówkami.

Musiałam wziąć Angelę do przychodni.

Pani Penny wybrała najgorszy moment na wyjazd.

Tata zabierze cię do fryzjera w czasie przerwy śniadaniowej.

- On nie miewa przerw. - Teraz miewam. Mama kazała.

Witam panią pielęgniarkę!

Sześciu pacjentów z wrzodami przyjdzie na zmianę opatrunku.

Znów zaciąłeś się przy goleniu.

To ta nowa maszynka.

Oby to była pani Gee z identyfikatorami!

Chcę nosić już długie spodnie, nie spodenki.

Mama kupiła mi szorty, nie chcę ich.

A co mama na to?

Że chłopcy powinni nosić spodenki i że już je kupiła.

Siostra Crane, starsza pani, mówi, że mam nogi jak tyczki.

- Tim... - Wyobraź sobie, co powiedzą w szkole.

Reszta jakoś nosi spodenki.

Reszta ma inne nogi!

Nikt nie wchodzi do wozu nieproszony.

Chętnie porozmawiamy na dworze.

Szukamy dziewczyny, która niedawno urodziła.

Moja bratanica, Breda.

Dziecko Bredy jest w tym ładnym wózku?

Jest w środku, gdzie jest sucho i gdzie jego miejsce.

Nie chcemy się wtrącać,

ale nie posyłano po nas do pomocy przy porodzie,

więc chcemy się upewnić, że Bredzie i dziecku niczego nie brakuje.

Nie posłaliśmy po pomoc, bo nie była potrzebna, wtedy ani teraz.

Od zawsze odbieram u nas porody, jak moja babka.

Martwimy się, bo ponoć Breda jest dość młoda.

Ma 16 lat.

I męża, gdyby kto pytał.

Ciociu Attracto, pokażę im go.

Wejdźcie, proszę.

Tylko nogi wytrzeć!

Bezbłędnie podwiązany pępek.

Ładnie się goi.

Zawsze używałam glinki na pępek, ale Breda uparła się przy pudrze.

Ładniej pachnie.

Jeśli chcesz, damy ci zasypkę gojącą.

Martwię się jego kolorem skóry.

Mówię jej, że to zwykła żółtaczka.

Ciocia ma rację, na razie nie ma się czym martwić.

Dziecko przystosowuje się do świata.

Zażółcenie za dwa, trzy dni zniknie.

Możemy tu zajrzeć, żeby cię uspokoić.

Dobrze.

Robię herbatę dla babki.

Nie zjadła obiadu i nic więcej nie chce.

Napijecie się?

Dziękujemy, chętnie.

Nie oczekiwałam cudów, decydując się na pielęgniarstwo,

ale żeby spędzać wieczór w domu, plotkując o tańcach i pijąc kakao?

- To napój mleczny. - Zemdleję z podniecenia.

- Co zakładamy? - Mam masę modnych koszul w kratę.

Chciałam spódnicę z pudlem, jaką królowa miała w Kanadzie.

Kiecek z pudlem nie da się już nosić na poważnie.

Albo robisz to dla jaj, albo wyglądasz dziecinnie.

Bilety są po pół korony?

- Na tańce. - A, tak.

Wraz z kuzynką dwa lata temu postanowiłyśmy się zabawić.

Byłyśmy tydzień na urlopie w Butlins. Tańce były co wieczór.

Dziękuję.

A to co? Znów "Kobieta w szlafroku"?

Nie wiem, co robić. Znów nie zjadła śniadania!

Czyja to wina? Złościsz mnie, a wtedy nie mogę jeść!

Wiesz, co sądzę o Vaughnie Sellarsie i co myśli twój ojciec.

Będę zwracać.

Zajmę się tym.

Nie mam czym wymiotować.

To tylko żółć.

Napij się wody.

Dzień dobry.

Zmieści się jeszcze jedna próbka?

Ale gotowa? Właśnie je wysyłam, a dziś muszę wyjść punktualnie.

Wszystko jest opisane.

Jeśli przeczucie mnie nie myli, mamy trudny przypadek.

Test ciążowy dla panny Paulette Roland.

- Powodzenia w szkole, Timothy. - Będę go potrzebował.

Tylko ucz się pilnie.

Słuchaj pani! I gratulacje, że zdałeś.

Był u mnie w skautach.

- Miło obserwować, jak wchodzą w życie. - Jeszcze jak!

Czym mogę panu służyć?

Identyfikatora i worka na kapcie raczej panu nie trzeba.

Przeszedłem po wspomniane sznurówki.

Nylonowe, z metalową końcówką?

Szyling i cztery pensy.

Jakie wstążki!

Moje córki zawsze miały nowe na nowy rok szkolny.

Pamiętam.

Czy to o Marlene słyszałam, że wyjechała do Kanady?

Znów jest w Birmingham, Dolly w Australii

i mam już trójkę wnucząt.

Twoja żona byłaby dumna.

- Świetna z niej była babka. - O, tak.

Mój Bert też ją bardzo lubił.

Wciąż pamiętam jego twarz po tym nalocie.

Obrona przeciwlotnicza nie miała lekko.

Cóż, ktoś to robić musiał.

I ktoś znów będzie musiał, gdy zrzucą tę bombę.

I pracujemy nad tym, no nie?

Widzę was, chłopcy.

To dobre chłopaki, tylko...

nieposłuszne.

Przyniosłam Bredzie tę zasypkę na pępek dla małego Johna.

Wzięła go na spacer, niby na słońce, ale chce się pewnie pochwalić.

Niech się za bardzo nie śpieszy.

Młodym wszystko szybko mija.

Starsze matki czują inaczej, głębiej.

Siądź i poczekaj na nią. Zrobię herbaty.

Moja babcia, Pegeen, już się chyba poddała.

Nie chce nic jeść.

Dam jej herbaty w lepszej filiżance, żeby było jej miło.

- Piękny wzór. - Crown Derby.

Wniosła je w posagu.

Połowa herbaty i tak się jej wylewa.

Gdyby zbadał ją lekarz, może jakoś można jej pomóc?

Wziąłby ją do szpitala, a tego by sobie nie życzyła.

- Dzień dobry, siostro. - Cześć, Bredo.

Proszę usiąść i odpocząć.

Nie muszę pić tej herbaty.

Odbiorę!

Ja odbiorę, czekam na telefon.

Dom Nonnatusa, mówi położna.

Dobry wieczór, doktorze.

Do pani.

Słucham?

Dlaczego zleciła pani test ciążowy dla Paulette Roland?

Bo ma chłopaka.

A ja rozróżniam nudności związane z cukrzycą od tych ciążowych.

Nie da się ukryć. Wynik jest pozytywny.

- Jasny gwint! - Właśnie tak.

Cukrzyca i ciąża to niebezpieczne połączenie.

Niemożliwe, żebym była w ciąży.

Sama opisałam próbkę i byłam przy jej wysłaniu.

Nie mówiła pani, że ją wysyła! Mam 17 lat, chcę takie rzeczy wiedzieć!

Powiedz, że się pomyliła, że to niemożliwe.

Ale myśmy uważali...

...tylko się nie udało.

Ty głupia, mała...

dziwko!

Jak ja to ojcu powiem?!

Jedzie na zakichany tankowiec do Rio de Janeiro!

Nie myśl, że wyjdziesz za mąż, bo "musisz"!

Sellarsowie to najgorsze łajdaki w Poplar, a Vaughn już siedział!

Tylko w poprawczaku!

Skończył już z tym. Poza tym się kochamy.

Nie wiesz, co to jest miłość.

To chcieć dla kogoś jak najlepiej,

odmawiać sobie, by drugiemu było dobrze!

Nie mów mi, że Vaughn Sellars cokolwiek z tego zrobił!

Pali pani? Może papierosek dobrze by pani zrobił?

Skończyły mi się.

Może dr Turner panią poczęstuje?

Mówił, że poczeka w aucie, aż dam mu znak.

Jaki znak, do czego?

Kochana, może chociaż łyżeczkę?

Attracta?

Przyniosłam coś, może to pomoże.

Dziękuję.

Problem nie w tym, że Paulette jest niezamężna,

ale w jej cukrzycy.

- Może się jej pogorszyć? - I to bardzo.

Więc co robimy?

W niektórych wypadkach

doradzamy przerwanie ciąży ze względów medycznych.

- Chodzi o aborcję? - Tak, kochanie.

To nielegalne!

W jakimś zaułku, u brudnej akuszerki...

Robi się to legalnie, w szpitalu.

Rozumiesz, Paulette?

Tak; że chcesz pozbyć się tego dziecka.

To nie jest dziecko! W drugim miesiącu?!

Według mnie to raczej trzeci.

Rozwiązanie samo się nasuwa.

Dzięki bogu.

Będzie z nią dużo łatwiejszy kontakt, gdy więcej pije.

Odwodnienie zwiększa poczucie splątania w podeszłym wieku...

i u umierających.

Wspaniale się o nią troszczysz.

Matki prawie nie pamiętam.

Pegeen zajmowała się mną od urodzenia.

Znalazła mi męża, porządnego chłopaka.

Byłam mu przyrzeczona od 10 roku życia.

I nauczyła mnie, jak rodzić, gdy przyszedł na to czas.

Niewygodnie ci tak klęczeć.

Zastąpię cię.

Tak będzie ci lepiej.

I dziecku.

Tak.

Gdy się urodziłam, kupiła mi te złote kolczyki.

Zawsze dajemy złoto; można je sprzedać czy wymienić, gdy jest bieda.

Ale ja swoje wciąż mam.

Nigdy nie zaznałam aż takiej biedy,

dzięki temu, czego mnie nauczyła.

Nigdy się jej nie odwdzięczę.

Idzie się siedzieć za usunięcie ciąży.

I matki, i te, co to robią.

Ponoć to legalne, gdy jestem chora i zrobią to w szpitalu.

Wbrew twej woli to przestępstwo, a my chcemy tego dziecka, nie?

- Chcesz go, Vaughn? - Ciebie chcę.

Czuję, że jestem takim ciężarem,

co dzień zastrzyki i badania, a teraz jeszcze to.

Przy ślubie mówi się: "W zdrowiu i w chorobie".

- Nie jesteśmy małżeństwem. - Na razie.

Nie pytam, czy mówisz serio, bo wiem, że tak.

Nie pytam, czy się zgodzisz, bo znam odpowiedź.

Coś przecudownego.

Mówisz to tak, jakbyś to słyszała pierwszy raz.

Trochę miałam przerwy.

Mam głównie dyżury pielęgniarskie.

To twoja jedenasta ciąża,

więc zastanów się, czy nie wolisz rodzić w szpitalu?

Ale oczywiście odbierzemy poród...

Nie zamierzam zmuszać cię do podporządkowania,

czy do czegokolwiek, co ci nie pasuje.

Postaram się załatwić ci, co chcesz.

Łaski nie potrzebuję.

My tak nie robimy.

Pójdę, jeśli mnie tu nie chcesz.

Ale Pegeen jest za słaba, by ci pomóc,

a mam nadzieję, że nie chcesz rodzić sama?

Nie, nie chcę.

Po wczorajszej wizycie

doktor umówił Paulette u pana Brockway'a w Londyńskim.

Jest specjalistą od przerwania ciąży ze wskazań zdrowotnych.

Nie wierzę w te wskazania.

Kazała pani tak powiedzieć.

Absolutnie nie.

Dziecko może być bardzo duże,

mieć wady rozwojowe a nawet umrzeć.

Chciałabym powiedzieć to delikatniej,

ale nie mogę, bo twoje życie również jest zagrożone.

Mogę choć jedną rzecz zrobić sama?!

A siostra ma dzieci?

Nie, jestem starą panną.

Jak śmiesz przychodzić do mojego domu?!

- Chciałem z panią porozmawiać. - Nie może być!

- Siadaj, Vaughn. - Bez zaproszenia nie mogę.

Może i jestem łobuzem, ale wychowanym.

Chyba w drodze do celi!

Może by wysłuchać chłopaka?

Nie interesują mnie jego przemowy!

- Chcę poślubić Paulette. - Nie ma potrzeby.

Jest potrzeba, mamo! Kocham go i będę mieć dziecko.

Nie będziesz! To całe... dziecko to zagrożenie dla twojego życia!

- Bardzo to pani na rękę. - Nie w ten sposób, Vaughn.

Powinieneś już wyjść.

Opuszczę ten dom, ale jej nie opuszczę.

Dobry wieczór.

Mam tu coś, co należy do pani. Bardzo przepraszam.

Moje kołpaki. Rozumiem.

To wszystko bardzo ładnie,

ale póki nie są przytwierdzone tam, skąd znikły, na nic mi się nie zdadzą.

Ja tego nie zrobiłem.

Szczegóły omówimy we właściwym czasie.

W poprawczaku liznąłem trochę mechaniki.

Mój kurator twierdzi, że to mi się bardzo przyda.

Masz według niego mówić o tym, szukając pracy?

Mam być szczery.

Udowodnić, że chcę być uczciwy.

Tylko o to chodzi?

Ludzie mają mnie za łobuza, ale to przez moją rodzinę.

Nie chcę, żeby ona pozbyła się dziecka, ani by się urodziło jako wie pani kto.

Dziecko pozamałżeńskie?

To kiepski start w życiu, nie?

To prawda, mój drogi,

ale przy cukrzycy to najmniejsze zmartwienie.

Wiemy oboje z Paulette, że może mi się nie udać.

Ale może też być dobrze. A ja ją kocham.

Jej matka nie powinna nam bruździć.

Nie powinnam krytykować ani nawet wyrażać opinii.

Powiem tylko, że wiem z własnego doświadczenia,

że gdy ocenia się kogoś przez pryzmat jego pochodzenia,

wiele można przeoczyć.

Znała pani kogoś, o kim tak myślano?

Nie, młody.

Ja byłam tą złą.

A może moja matka?

Byłam "wie-pani-kim".

Nie wymyślono wciąż dla nas ładnego określenia.

- To nie w porządku. - Ano nie.

Ale nie powstrzymało mnie to przed ułożeniem sobie życia.

Tak czy siak, proszę mi dopieścić auto. Szybciutko!

- Dzień dobry, pani Gee. - Pan Buckle!

Nie tak oficjalnie, przyszedłem w prywatnej sprawie.

To przez tę "panią".

Jeśli sprawdzasz, jak idzie mi czytanie mapy, to lepiej,

choć wciąż nie odróżniam lewej strony od prawej.

- Zwłaszcza w pośpiechu. - Pani Gee...

- Violet. - Violet.

Czy pójdziesz ze mną na sobotnie przyjęcie?

Na przyjęcie?

Na rzecz skautów. Tańce.

W cztery pary i takie tam.

Wspaniale.

- Czyli pójdzie pani? - Tak, panie Buckle.

- Fred, jeśli można. - Dzięki, Fred.

Może nie jest to pokój z widokiem,

ale nasi goście mają zapewnione wszystkie wygody.

Mama się rozpromieniła, gdy mnie pani wyprowadzała.

Macie mnie w swojej mocy.

Nie mówiłam tego przy twojej mamie,

ale przyjmujemy cię jako przypadek socjalny

przez sytuację w domu.

I to ma w czymś pomóc?

Tak, jak i ona chcecie, żebym się wyskrobała.

Absolutnie nie.

Ale jesteś nieletnia, co oznacza,

że nie możesz podejmować decyzji.

Na miejscu mojej matki pozwoliłaby mi pani urodzić?

Nie jestem twoją matką.

Ale gdybym była, być może zrobiłabym coś inaczej.

Choć i tak zamartwiałabym się o zdrowie twoje i dziecka.

Przepraszam. Nie powinnam była pytać.

No, już. Koszula, szlafrok i kapcie.

Potem pokażesz mi, jak sama robisz sobie zastrzyk.

Mądrze rozwiązałeś sytuację Paulette Roland.

Tylko czasowo.

Nie mogę jej przyjąć na położniczy, bo ciąża jest zbyt wczesna.

Ale wiele spraw można obejść, gdy się chce.

Żeby tak dało się obejść te identyfikatory.

Nawet skarpetki mają być oznaczone, a jeszcze nie zaczęłam.

- Poproś o pomoc. - Nie trzeba.

Poproś o pomoc. Powiedz, że masz za dużo na głowie.

Nikt nie jest z żelaza.

Nie, to prawda.

Może byś tak usiadła i wzięła się do roboty?

Oczy mi na to nie pozwalają. Niedyspozycja przyciemnia mi wzrok.

Raczej brak entuzjazmu go przyciemnia.

Wciąż mówisz, jak chcesz być potrzebna.

Pani Turner była wykończona, gdy to przyniosła.

Pamiętam, jak wstąpiłam do zakonu

i musiałam naszyć numer na habit i welon.

Wyobrażałam sobie, że nieznana siostra kiedyś miała mój numer,

a pewnego dnia dostanie go inna dziewczyna.

Jaki masz numer, dziecko?

Powinnam swój pamiętać,

ale te błahe prace ręczne wymazały mi go z głowy.

179.

To był chyba numer Matki Bertram.

To raczej niemożliwe. Żyła jeszcze, gdy się pojawiłam.

Udam się do swego pokoju

i poszukam słownika łacińskiego dla naszego młodego studenta.

To dużo większa przysługa, niż jakieś naszywanie identyfikatorów.

Muszę wyznać: serce mi zamarło, gdy kazano mi się nią opiekować.

Dobrze, że przywykłam do reguły posłuszeństwa.

Długo to trwało?

Całe lata!

Nawet teraz odbija mi się to czkawką.

Z ubóstwem nie miałam problemu,

czystość - cóż, składasz ją w ofierze i w końcu o tym nie myślisz.

Nie.

Ale nie móc samodzielnie decydować?

Iść tam, gdzie ktoś uważa, że iść powinnaś?

A co tam.

Dowiedziałam się, że mogę mieć nockę w Domu Matki w sobotę.

Już się na to cieszę.

Zapamiętaj: radość z położnictwa nigdy nie gaśnie.

Pan Brockway prosił, żeby przewieźć cię wieczorem do szpitala.

Myślałam, że mogę tu zostać.

Akurat zwolniło się łóżko,

i za dwa-trzy dni będziesz miała zabieg.

Mama się zgodziła, tak?

Karetka zabierze cię stąd o 17.00.

Mama będzie ci towarzyszyć.

Co się dzieje, sierżancie Noakes?

Dostali nakaz eksmisji.

Wyszła nowa ustawa.

Jeśli nie mają pozwolenia na obozowisko, muszą wyjechać.

Mogą starać się o pozwolenie?

- Pewnie tak, ale to potrwa. - Tak byłoby najlepiej.

Jest tu noworodek, drugi w drodze i umierająca starsza pani.

Wiem, że to pańska praca, ale i moja.

Przepuśćcie siostrę!

Proszę się odsunąć!

O nie!

Attracta? Masz bóle?

Przyszedł czas.

Muszę cię przenieść, żebyś się położyła.

Zbadam cię, jeśli się zgodzisz, i pomyślimy, co robić.

Możesz ją puścić, Pegeen.

Zaopiekuję się nią. Obiecuję.

- Można? - Wejdź.

Powiedziałam, że nie mogę patrzeć na dzieci.

Wypuszczają cię?

Nie, przewożą mnie do Londyńskiego.

Chcą jak najszybciej zrobić zabieg.

Łatwiej zwiać stąd niż stamtąd.

Mam rozmowę o pracę.

Musisz jechać ze mną.

Ja i tak ucieknę, nawet bez ciebie.

Sierżancie, proszę przestać. Ta kobieta rodzi.

Nie można przewieźć jej do szpitala?

Chce urodzić w domu, który jest tutaj.

Nie będzie żadnej eksmisji ani przewozów do szpitala

bez mojego zezwolenia. Czy to jasne?

Tak jest, siostro.

To świetnie.

Chodźmy. Świetnie ci idzie.

- Z drogi! - Dziękuję.

Już dobrze, jestem z tobą. Idzie ci świetnie, Attracta.

Kuzynka mamy, ciotka Flo, mieszka za miastem.

Zostawię cię tam i wrócę na rozmowę.

Dobrze.

To ładny dom, nie jakaś stara rudera. A ciotka jest w porządku.

To dobrze, bo łatwo nie będzie.

Ale jeśli dostaniesz pracę, wszystko się ułoży.

Wczoraj mnie nie wpuścili. Ponoć musiała odpoczywać.

To jeden z powodów, dlaczego tu jest.

O, nie!

Przy skurczu przyj. Jeden raz, śmiało i z całej siły.

- Nie mam siły. - Słuchaj siostry!

Sama się posłuchaj. Nagle wielka specjalistka!

Z nas jesteś największą specjalistką.

Wcale nie.

To dzielne i piękne ciało robiło to wiele razy.

Zna się na tym tak, jak i ty.

To dopiero główka. Pamiętasz, jak to idzie?

To chłopczyk, Attracta.

Chłopczyk.

Prześliczny chłopczyk.

- Bogu niech będą dzięki. - O, tak.

I tobie, siostro.

Dziękuję.

Pegeen! Dlaczego wyszłaś z łóżka?

Wejdź, Pegeen.

Wszystko dobrze poszło.

Znów chłopczyk.

Potrzymaj dziecko, Pegeen, a ja pomogę Attrakcie z łożyskiem.

Usiądź, kochana.

Byłaś przy mnie, gdy rodziłam pierwsze i jesteś przy ostatnim.

Nie...

Już wystarczy.

Obie jesteśmy już za stare.

Siostry wszystko zrobiły.

Z wyjątkiem tego.

Długie spodnie?

Nie miałem ich jako dziecko.

A bardzo chciałem.

Szykujmy się na tańce, pośpiesz się.

Proszę, przejście dla siostry.

O nie...

Do ciotki Flo jest jeszcze dzień drogi.

Nic już dziś nie jeździ, więc tu przenocujemy.

- Weź moją kurtkę. - Zmarzniesz.

- Cała się trzęsiesz! - Nie przez zimno.

Spadł mi poziom cukru. Muszę coś zjeść.

- Zostały jeszcze jabłka. - Same jabłka są na nic.

Nie sądziłam, że powróci moda na spódnice z koła.

Już zapomniałam, jak halka niszczy pończochy.

Znalazłam maruderkę w korytarzu.

Cześć, Deels!

Przyniosłam bourbona. To taka amerykańska szkocka.

Mówiłam jej, że nie mogę pić.

Pojadę autem na wypadek, gdyby udało się odnaleźć Paulette.

Nadal nic nie wiadomo?

Na razie nie. Ale nie ma co siedzieć w domu i płakać.

Posłuchajmy wezwania dobroczynności.

Mam napój gazowany, może tego pani się napije?

Dziękuję. I mówcie do mnie Phyllis.

Tylko dziś, oczywiście.

To dla kogo małego drinka? Tylko dla mnie, Pats i Trixie?

Jasne! Może zapomnę o tej paskudnej kiecce.

Zdrówko!

Mówiłaś, że musisz jeść.

Tylko w piekarni dali mi na kreskę.

Tylko... trochę mi niedobrze.

Powinnam wziąć insulinę, ale już nie mam.

Nie chcę nikomu mówić, gdzie jesteśmy, rozdzieliliby nas.

I kazaliby mi usunąć ciążę.

Ale jeśli to dobre dla ciebie...

Jak to może być dobre dla mnie, skoro tego nie chcę?

Nie zawsze chcemy tego, co dla nas dobre.

Patrzcie! Jeździec znikąd!

Trochę to niegrzeczne, gdy zbieramy pieniądze, by wysłać was na wakacje.

- Wiesz, gdzie jest dom kultury? - Tak.

Leć tam i sprowadź doktora Turnera, jest na tańcach.

Wetrę ci w dziąsło trochę glukozy,

żeby podnieść poziom cukru.

- Chciałabym z tobą zatańczyć. - Przecież tańczysz.

I z połową Poplar też.

Zatańczyć fokstrot, walca czy nawet tango.

- Nie ma takiego miejsca na świecie. - Gdzieś na pewno jest.

Dopóki nie dowiemy się, gdzie, będziemy tańczyć razem w myślach.

Szukam lekarza!

I oto runęło niebo,

me serce w rozpaczy tonie.

Każdego dnia się lękam,

noce są pełne cierpienia.

Od smutku ulgi nie zaznam,

póki nie wezwie mnie czarna ziemia.

Nieść będę to brzemię,

każda chwila będzie klątwą.

Tu kończy się moja wędrówka,

gdzie zostawiłem swoje dziewczę...

Wiesz coś o tym?

Otwórzcie!

W kącie masz wiadro.

Ja nie o tym! Mam rozmowę o pracę!

Powodzenia.

Masz prawo do jednego telefonu. Zadzwonisz do panny czy kuratora?

Do żadnego z nich.

Dostałam twoją wiadomość!

- Jak się czuje Paulette? - Wydobrzeje, tak czy siak.

Nie chciałem tego. Nie tak miało być.

Wiem. Ale postąpiłeś dobrze,

dopilnuję, by sąd się o tym dowiedział.

- Powie jej pani, że ją kocham? - Załatwione.

Dziękuję.

Dadzą ci coś na uspokojenie.

Nie musisz już patrzeć na zegarek.

Za to ty się cała trzęsiesz.

Siostra Crane powiedziała, że już byś nie żyła,

gdyby nie Vaughn.

Widzę, że kocha cię nie mniej niż ja.

Lekarze wciąż odkrywają nowe rzeczy.

Kto wie, może za rok czy dwa będziesz mogła mieć dziecko?

Wszystko może się zmienić.

Na pewno poinformuję Vaughna, gdy będziesz po zabiegu.

Czekałam na ciebie.

Ciotka kazała ci to przekazać.

Nie mogę tego przyjąć.

Nie wolno mi mieć nic na własność.

Umówmy się, że ci ją pożyczam. Pegeen by sobie tego życzyła.

Nie to nas określa, co nas oddziela i wyodrębnia,

ale chwile dzielone z bliskimi i wspomnienia po nich.

Tworzą nas dłonie, które trzymamy w swoich,

pielęgnujemy i powoli wypuszczamy z uścisku.

Tłumaczenie: titi

Synchro i drobne poprawki: Peterlin

Project Haven www.facebook.com/ProHaven

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.