Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Croatian
Czech
Danish
English
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
..:Project Haven:.. ..:prezentuje:..
Z PAMIĘTNIKA POŁOŻNEJ sezon III, odcinek 7
Przekład: titi
Trzeba iść, George. "Darwin" sam się nie rozładuje.
Jeszcze 10 minut.
Obiecałem zaczekać, ile będę mógł.
Naszedł czas powrotu do miejsca, które nazywałam domem.
Zbyt długo byłam nieobecna przez żałobę
i choć nie całkiem się z niej otrząsnęłam, czułam, że pewnego dnia tak się stanie.
Teraz chciałam wrócić do przyjaciół, których kochałam
i pracy, która była moim powołaniem.
George!
Położnictwo to właściwie rozłączanie,
fizyczne dzielenie na dwoje tego, co przez dziewięć miesięcy było jednością.
W rozdzielaniu jest piękno i ulga.
To trud ale też nagroda.
Przeżyłam stratę,
która rozdarła moje serce i sprawiła, że krwawiło.
Kopę lat!
Niełatwo ci dorównać, Jenny Lee!
Wróciwszy do Domu Nonnatusa, byłam bezpieczna w przystani.
Już niedługo. Oddychaj spokojnie, Pamelo.
Właśnie tak.
Dużo lepiej.
Delikatnie. Nie przyj.
Urodzona w czepku, czyli w pęcherzu płodowym.
Syrenia kiesa pełna szczęścia, jak mówią opowieści dawnych położnych.
Znam je tylko ze słyszenia.
Idealna dziewczynka.
Dawniej wysuszone pęcherze płodowe
kupowali marynarze dla zapewnienia sobie bezpieczeństwa.
To łakomy kąsek.
Chcę go zachować dla mojego George'a.
Jest flisakiem; wiele godzin na rzece.
Każda z nich to dla mnie sto lat.
Na komodzie, siostro. Zielona - bo dziewczynka.
Zapalisz ją i powiesisz w oknie dla George'a?
Mówił, że poczeka, ile będzie mógł.
Będziemy odwiedzać cię na zmianę z siostrą Miller. Będziesz pod dobrą opieką.
Dziewczynka! Tak!
TAK!
Matko!
Boże, Camillo!
Widzę, że wdzięk nie wzrasta wykładniczo wraz z wiekiem.
Jenny, musisz wrócić do swego pokoju!
W jedynce będzie mi świetnie, naprawdę.
Przyzwyczaiłam się mieszkać sama.
Chichester cię zmieniło. Choć za chrapaniem nie będę tęskniła!
Będziesz mogła dostać się do lustra. Ale masz fajnie!
Naprawdę musisz tak szybko wyjeżdżać? Martwię się, że będziesz wśród obcych.
Jesteś gotowa na zastępstwo w Londyńskim? Będziesz musiała ruszyć z kopyta.
Nie bardzo chcę wracać na stare śmieci.
Tam nikt nie będzie mnie pytał, jak się czuję ani użalał się nade mną.
Pośpiesz się. To szpital, nie wczasy!
Uniform dostaniesz na miejscu.
A w ogóle, siostro Lee... brakowało cię tutaj.
Bardzo.
Siostra Lee? Bardzo nam miło, że do nas dołączasz.
Tu jest trochę inaczej niż w położnictwie domowym.
Tam nie możemy o nie zadbać,
powstrzymać ich wspaniałych komendantów żądających obiadu czy czystej bielizny.
Ale tu mogą odpocząć.
Mamy dwie pacjentki we wczesnym stadium porodu, karty są u mnie na biurku.
Dopilnuj, żeby - gdy akcja się posunie - szybko znalazły się na porodówce.
A teraz przepraszam.
Pani Halford?
Czy mama zechciałaby zjeść z nami kolację? Może jutro?
Wieczór z rybą w galarecie?
Uprzejmie dziękuję.
Zapewne ma mama szalenie ekscytujące plany na ten tydzień.
Przyjechałam na nieco dłużej.
W zasadzie - na stałe.
- Madera nigdy mi nie służyła. - Ale papa ją uwielbia.
Dlatego też tam został. Rozeszliśmy się.
Ale dlaczego?
Jestem zmęczona samotnością. Twój ojciec ma wiele...
...zainteresowań. Nie zaliczam się do nich.
To dla pani.
Boże! Mamy zegarek! Musiała go mama zgubić, znajdziemy go!
Usiądź. Nie zgubiłam go.
Nie potrzebuję zegarka z diamentami, mam dużo pilniejsze potrzeby.
Chyba nie chce mama powiedzieć... że go sprzedała?
Nie uczyłam cię wtrącania się.
Proszę, przyjdź jutro do nas na kolację.
Cokolwiek się dzieje, na pewno ci pomożemy. Jesteśmy rodziną.
I wreszcie poznasz Freddiego.
Naprawdę, nie mogę przywyknąć do tego imienia.
Mówiłaś, że to po jakimś dozorcy?
To na "czepek", gdy już wyschnie.
Będziesz miał cząstkę nas zawsze z sobą.
Narodziny syreny!
Mama zawsze mówiła, że masz za dużo szczęścia. Rozpieściła cię.
Chcę być rozpieszczana.
Chcę jeszcze pięcioro dzieci,
chcę mieć psy, i koty, i papużkę.
- Niech nasza rodzina pęka w szwach. - Dobrze.
Niech tak będzie, skoro tego chcesz.
Będę cię chronił, dopóki żyję.
No chyba! Wyszłam za ciebie dla twojej siły, nie osobowości.
Dzień dobry, pani Saint.
Nie mam mleka.
Nie ma się czym martwić. To zawsze chwilę trwa.
I wiesz, żeby nie dokarmiać. W zupełności wystarczy jej woda.
Na zajęciach dla matek mówili, że tak formuje się nasza więź, tak mnie poznaje.
Ale nie może, gdy nie mam mleka.
Niezupełnie o to nam chodziło.
I na pewno nie oczekujemy, że od razu będziesz miała mleko.
Nie chcę dawać jej wody.
Czytałam, co robią w wodociągach.
Ponoć trzy razy pijemy tę samą wodę, która przez nas przeleci.
Proszę, uspokój się. Nawet nie wiesz, czy twoja matka przyjdzie.
Ale jeśli przyjdzie,
myślisz, że zdążę sprzątnąć tak, żeby mieszkanie przeszło przegląd?
I muszę zadzwonić do ojca, co jest równoznaczne z wezwaniem Churchilla!
Lepiej się poczujesz, gdy z nim pogadasz.
Ale w międzyczasie nie musimy przewracać domu do góry nogami.
To prezent od ciotki Mary!
I jest przesłodki,
ale teraz musi zdrzemnąć się w komodzie.
Wstydzisz się naszego domu!
Chcę, żeby coś się we mnie podobało.
Nawet, jeśli to będą tylko zasłony.
Chciałbym, żeby cię to nie obchodziło.
Żebyś zobaczyła się moimi oczami.
Patrick, wiem, że cię dręczę,
ale muszę mieć dane osoby poręczającej.
Nie polecam go. Nie uzyskasz na niego kredytu.
Towarzystwo ds. Dzieci będzie zachwycone twym poważnym podejściem do adopcji.
Dziś oddaję formularze.
Frank Higginson. Służyliśmy razem we Włoszech.
Jest w moim notesie, druga szuflada.
Przepraszam, siostro.
To nic, zdarza się.
Trening rodzinny?
Dla tych, którzy już ją mają albo planują założyć.
Albo pielęgniarek, które chcą, żeby podłogi były czyste.
Myślałem trochę bardziej abstrakcyjnie.
Szukam soku pomarańczowego.
Prowadzę zajęcia biblijne. To nagroda za przebicie się przez List do Koryntian.
- Tak myślę, czy... - Coś na pewno mamy.
- Zajęcia są dziś wieczorem. - Nieszczególnie interesuje mnie Biblia.
Miałem na myśli - później. Kolacja? Spacer?
- A może tańce? - Nie brałem pod uwagę...
Zazwyczaj chodzę na siódmą.
Wszystko gotowe dla pani Rawle?
W karcie widzę, że pierwsze dziecko urodziła martwe.
Dlatego przyjęliśmy ją wcześniej. Na obserwację.
Wiadomo, czy pani Halford urodziła bez problemów? Nic nie wiem.
Czemu byś miała wiedzieć? Nie mieszamy się do noworodkowego.
Wciąż nie mogę wyjść z zachwytu. Darmowy szpital!
Straciłam matkę przed 30 laty.
Umarła przy porodzie mojego brata.
Ojca nie stać było na lekarza. A teraz - proszę bardzo!
Proszę wejść, pani Rawle! Nie gryziemy.
Jest po śniadaniu. Ma zawroty głowy. Rzucała się ciut w nocy.
Damy sobie radę.
Będziesz pod dobrą opieką, kotku.
Mam nadzieję. Płacimy niemałe składki na Fundusz Zdrowia.
Dziękujemy panu.
Jestem siostra Lee. Położymy panią.
Nie chcę być niegrzeczna, ale wolałabym lekarza.
Muszę pani niestety wystarczyć.
Przygotuję pani kąpiel, włożę rzeczy do szafki...
Walizka i płaszcz idą do szatni.
Jest nowa. Walizka. Ostrożnie z nią,
nie chcę, żeby leżała na stercie.
Ze wszystkim obchodzimy się ostrożnie.
Pani Saint, co tu się dzieje?!
Tyle tutaj kurzu! Nie chcę, żeby Rose tym oddychała.
Muszę zdjąć zasłony. Wczoraj była mgła, może się zawiązać pleśń.
Potrzebuje pani odpoczynku.
Potrzebuję czystego domu, żebym mogła się odprężyć i miała mleko.
Mleko pojawia się w trzecim - czwartym dniu życia dziecka. Odpoczynek w tym pomaga.
Nie jestem zmęczona, a roboty jest masa. Proszę pomóc mi wejść na skrzynię.
Do łóżka! Może pani mama mogłaby przyjechać?
Wiem, że mieszka w Harlow, ale to da się załatwić. Byłaby bardzo pomocna.
Boi się siostry welonu. Tego, jak trzepocze.
Wybacz, maleńka, ale ślub złożony Bogu jest ważniejszy nawet od ciebie.
Proszę pomyśleć o przyjeździe mamy.
- Drżą ci ręce. - Jestem tylko trochę nieporadna.
Dużo za dużo łososia jak dla nas.
Ona MOŻE przyjść.
Gdybyś słyszał papę, gdy z nim rozmawiałam. Taki zimny.
- Odciął ją kompletnie od pieniędzy. - Odeszła od niego.
- Bo była samotna! - Tego nie wiesz na pewno.
Jest sama i bez grosza. Tyle wiem.
Boże mój! Idzie!
Jak tam moje dziewczyny?
Powstrzymaj ją. Niech tu nie przychodzi, chce obrócić Rose przeciwko mnie.
- Musisz ją powstrzymać. - Kochanie?
O co chodzi? O czym ty mówisz?
I co pani myśli o naszym maluchu, Lady Browne?
Nieco przesadza się z tym dziecięcym urokiem.
Dopóki nie można z nimi rozmawiać, są mało inspirujące.
Aczkolwiek mógł odziedziczyć talent do polityki po mym ojcu.
Któż to wie? A kraj potrzebuje uczciwych polityków.
Zajmę się Freddiem.
Chodź, staruszku, na rączki!
Camillo, na Boga! Nie po to mężczyzna wraca do domu, żeby niańczyć dziecko!
Peter uwielbia zajmować się Freddiem.
Rozmawiałam dziś z papą.
Prosiłam, żebyś się nie wtrącała!
Martwię się. Nie masz środków do życia, a już na pewno nie w Savoy'u.
Nie mieszkam w Savoy'u.
Mieszkam w uroczym hoteliku na Bayswater. Nie musisz się niepokoić.
Nie należy grzebać w ranach, których nie możemy uleczyć.
O co chodzi, pani Rawle?
Rytm serca dziecka długo nie był sprawdzany.
Był, o 16.00. Wszystko w normie.
Proszę znów go sprawdzić. Dziecko jest jakieś spokojne.
Przyniosę stetoskop. Posłuchamy i uspokoimy się.
Siostro Lee?
Sprawdzamy rytm serca co cztery godziny i nie ma potrzeby robić tego częściej.
Dogadzanie nie jest twoim zadaniem.
Pan Saint? Coś się stało?
Nie wiem, jak to powiedzieć.
Pamela jest bardzo zdenerwowana.
Pan Saint mówi, że nalega siostra na przyjazd matki,
a zdaje się, że ich stosunki są dość delikatne.
Tylko to zasugerowałam. Nadmiernie przejmuje się karmieniem.
Uważa, że to stwarza barierę między nią a Rose.
O to mi chodzi. Jutro z nią porozmawiam.
- Pan Saint prosił, żebym ja przyszła... - Oczywiście, pójdziemy razem.
...zamiast siostry.
Cóż za wspaniały zwierz!
Jak najmniejszą porcję poproszę.
- Jaka pogoda na Maderze? - Pochmurna.
Ale nie zanieczyszczona smogiem.
Zapewne niesamowite ryby można spotkać w tak głębokiej wodzie.
Obawiam się, że nie jestem zapalonym wędkarzem.
Czy Farquhar-Thompsonsowie są o tej porze roku w mieście?
- Zdaje się, że Cressida wychodzi za mąż. - Idziesz na ślub?
- Może, gdy się uspokoi... - Zostań u nas.
Chcielibyśmy cię gościć, prawda, Peter?
Będziesz miała okazję zbliżyć się z Freddiem.
Oczywiście.
Londyn jest strasznie drogi.
Możesz mieszkać w naszym pokoju. Razem jakoś przeżyjemy.
Nie chcę "jakoś przeżywać".
Mój parafianin ma ogromne problemy.
Muszę z nim posiedzieć i pomóc mu.
Po tańcach?
To trochę ważniejsze, niż tańce.
Człowiek ma kryzys.
Możemy spotkać się jutro. Może na obiedzie?
Tańce są dziś, nie jutro. Dobranoc, Tom.
Zresztą te obcasy są zabójcze.
- Idiota! - Wszystko w porządku, wielebny?
Miałaś prawo pytać o matkę.
Gdy przestajemy pytać, przestaje nam zależeć.
Może pani Saint lepiej czułaby się z młodszą położną.
Dla młodych matek chyba jestem swego rodzaju skamienieliną.
Jesteśmy wielkim amalgamatem, żywą alchemiczną masą.
Niektórzy - to złoto, inni są podstawą; ale ty jesteś ze złota.
A młodzi, choć o tym nie wiedzą, potrzebują cię bardziej niż kiedykolwiek.
Z grubsza to chciałam powiedzieć.
Obiecujesz? Bo ona wnosi tu zarazki, paskudztwa.
Nie przyjdzie. Nie denerwuj się tak.
Pam?
Zarazki. Wszędzie ich pełno. Masz ich masę na sobie.
- Chciałem ją przytulić. - Mówiłam ci, że trzeba ją chronić.
- Siostra chciała ją skrzywdzić, mówiłam ci! - O nie!
To się musi skończyć. Gadasz bez sensu, Pam.
Obiecujesz, że nie przyjdzie?
Przecież ci powiedziałem.
Okno trochę hałasuje, ale kawałek papieru załatwia problem.
Wstajemy wcześnie, ale postaramy się ciebie nie budzić.
Zawsze chodziłaś jak słoń.
Muszę już iść, Camilla.
Ja też. Freddiego do żłobka, potem dzieci w Poplar,
których wyjścia na świat nawet ty, mamo, nie powstrzymasz.
Czy można tu dostać The Times?
Zazwyczaj jest dzień później - różnica czasu z centrum Londynu.
Położne!
Po co wciąż przychodzą i nie zostawią nas w spokoju?
Pani Saint?
Ty miałaś tu nie przychodzić!
- Co pani robi? - Muszę ją umyć, wszystko wysterylizować.
Nie ufam wodzie z kranu, jest niebezpieczna. Lepsza jest ta z rzeki.
- Nie z tej. - Woda jest za gorąca, poparzysz ją.
Muszę ją umyć.
Doleję trochę zimnej i zaraz przyniosę.
Zostań z nią. Wezwę doktora Turnera.
Zajmijmy się Rose.
Fred chciałem przeprosić.
Byłem chyba wczoraj niegrzeczny.
Z tego, co słyszałam, to nie mnie powinieneś przepraszać.
Choć skoro trzeba i parafianin potrzebuje wsparcia...
Nie ma żadnego parafianina. Mam dwie lewe nogi.
Nie umiem tańczyć.
Myślałem, że wam nie wolno kłamać.
Trixie może wybierać w chłopakach.
Jestem oczytany, lubię wypić piwo, mam sweter i weekendową kurtkę...
...ale tancerz ze mnie żaden.
Spotkajmy się w Domu Kultury, punkt szósta.
To jest uczennica, Wells. Kończy u nas praktyki.
Zbadaj brzuch, żeby wyczuć położenie i pozycję dziecka.
Nie! Chcę być badana jedynie przez prawdziwą położną.
- Oczekiwałam najlepszej opieki! - Studentki muszą się uczyć; będę nadzorować.
Żądam wyszkolonej położnej. Przynajmniej tego oczekuję.
Zostaw nas na chwilę.
Wiem, jak to jest - stracić coś cennego.
I czy pani w to wierzy czy nie, jest pani w najlepszych rękach.
Wszystko robiłam, jak trzeba. Wtedy.
Jadłam, jak trzeba, spałam, jak trzeba...
nawet pod koniec nie dźwigałam.
Ponoć za późno wezwałam położną i dlatego urodziła się martwa.
- Nieszczęścia się czasem przytrafiają. - A jeśli przytrafi się znowu?
Przyszłam tu dla bezpieczeństwa, dlatego proszę o badania, ale nikt mnie nie słucha.
No to zobaczmy, co słychać u dziecka.
Kopnęło!
Mówi, żeby nam pani zaufała.
Zgadała się z moją matką.
Rozmawiały.
Źle nam życzy z Rose.
Przynosi bakterie. Takie wyjątkowe, co tu zostały z czasów wielkiej zarazy.
O kim pani mówi, pani Saint?
- O tej siostrze, co przynosi zło. - O siostrze Julienne?
Dlatego moje dziecko musi być czyste. Nad rzeką będzie bezpieczna, jak...
...jak Mojżesz.
Musi ją stąd siostra zabrać. Nie się tu nie zbliża. Proszę.
Kto to? Kogoś tu przyprowadziła?
To dr Turner. Odwiedza wszystkie położnice.
Pani Saint, nic się nie dzieje.
Dzień dobry, pani Saint.
Proszę poczekać w pokoju obok.
Nie ma żadnego powodu do niepokoju.
Dałem jej środek uspokajający.
Jest stabilna, ale pilnie potrzebuję konsultacji z innym lekarzem.
Czy to może być psychoza poporodowa?
W najgorszym wypadku - tak.
Chyba rozmawialiśmy, siostro.
Pani Saint, to coś więcej, niż tylko niepokój.
Pańska żona wykazuje oznaki paranoi.
To rzadkie, ale mogą to być zmiany hormonalne wywołane porodem.
Zauważył pan jakiekolwiek zmiany w jej zachowaniu?
Musimy to wiedzieć, panie Saint.
Nie ma się czego wstydzić.
To moja Pam! Nic jej nie jest.
Załatwię konsultację psychiatryczną.
Lekarz od wariatów? O nie, do takiego nie pójdzie!
Więc on przyjdzie do niej. Dzisiaj.
A przy jakichkolwiek oznakach niepokoju MUSI pan do nas zadzwonić.
Później jeszcze wpadnę.
Dziękuję, do widzenia.
Dr Hatton przyjdzie wieczorem do pani Saint.
Biedaczka.
My też mamy spotkanie.
Agencja adopcyjna będzie z nami rozmawiać.
Przyjdą do domu, by sprawdzić, czy jesteśmy "odpowiednimi i porządnymi osobami".
Chyba nasza praca o tym świadczy?
Interesuje ich chyba, jakimi ludźmi jesteśmy poza pracą
i dom, jaki możemy dać dziecku.
Proszę, bądź idealny.
Fred?
Muzyka! Światła!
Fred i Ginger - do usług!
Lewa stopa w przód, prawa - w bok
i przyciągamy do niej lewą.
- Przepraszam. - Kontakt wzrokowy - wtedy stopy są nieważne.
W walcu chodzi o poczucie bezpieczeństwa.
Ten taniec mówi:
"Trzymam cię w objęciach, najdroższa,
wszystko jest w najlepszym porządku".
Chodzi w nim też o to, żeby nie deptać pani po palcach!
Gadasz głupoty. Dość!
Nie wpuszczaj go; próbował mi coś dać, ale wyplułam.
To lekarz! Chciał ci pomóc!
Nie! Ty musisz mi pomóc!
- Nie chcę, żeby tu ktoś przychodził. - Tylko sprawdzają, czy wszystko dobrze.
- Chcą ją zabrać! - Przestań! Proszę cię.
Wszystko będzie dobrze.
Przyniosę ci rybę z frytkami, co?
Wszystko jest w porządku.
W końcu załapałem!
To tylko pierwsze skurcze.
Jeszcze nie czas podnosić kurtynę.
Nie dostanę swoich kwiatów?
Rano. W nocy zabierają zbyt dużo tlenu.
Przypominają mi dom.
I czuję się jeszcze bardziej samotna.
Nie jesteś sama. Masz mnie.
Będziesz przy mnie, gdy się zacznie?
Proszę, siostro!
Pewnie, że będę.
Siostro Lee!
Masz przygotować kobiety do porodu, nie składać prywatne obietnice.
Pacjentka powinna czuć wsparcie.
Nie zapominaj, że pracujesz na zmiany. Za godzinę twoja się kończy.
- Chętnie zostanę dłużej. - Nie angażuj się w cudze życie.
Czy nie dlatego odeszłaś od położnictwa domowego?
Byłaś na moście?
Tak. Staruszki kochają spacerki.
Z towarzyszeniem romantycznej muzyki?
Nie urodziłam się wczoraj. Widziałam cię z Tomem!
To nie to, co myślisz.
A przynajmniej co myślę, że myślisz.
Nie rób ze mnie idiotki.
Boli mnie, że tak uważasz.
Kurczę! Dobra: uczyłam Toma tańczyć.
Dla ciebie.
Chciał zrobić ci niespodziankę.
A żeby romans miał pazur, był tam Fred.
Oboje z Tomem wręcz nie mogliśmy się mu oprzeć.
W ogóle, z całym szacunkiem, Tom nie jest w moim typie. Ani trochę.
Co to ma znaczyć?
Pomijając fakt, że jest w tobie zadurzony,
pewnych rzeczy mu brakuje, a znów innych ma w nadmiarze...
jak dla mnie.
Pamela? Już jestem!
Nie!
- Dobranoc, siostro. - Dobranoc.
Siostro, pomóż mi!
Chyba odeszły mi wody.
Czemu mnie nie wezwałaś?!
Połóż się na plecach, Faye.
- Chcę siostry Lee! Miała ze mną być. - Wszystkie tu pani pomagamy.
Zafiksowała się na rzekę, że niby woda stamtąd jest bezpieczniejsza.
Dokąd chodzi? Jakieś ważne miejsce?
Jest takie molo w środkowym porcie.
Powiedz doktorowi, gdzie jesteśmy. Zostań tu, może wróci!
Siostro, przodująca pępowina.
Co to znaczy?
Trzeba cię zoperować. Dziecko ma kłopoty.
Zawiadomcie chirurgię, że mamy wypadnięcie pępowiny!
Proszę, siostro, nie zostawiaj mnie!
Dziecko naciska na pępowinę. Trzeba zmniejszyć ucisk. Uklęknij.
Świetnie! Kolana na łóżku i oprzyj się na łokciach.
Nie mogę znów stracić dziecka!
- Nie stracisz. - Szybko!
Prosto na salą operacyjną.
Nie zostawiaj mnie, siostro!
Siostro Lee, skończyłaś pracę.
Boże mój! Pamela! Co ty wyprawiasz?
- Mam już mleko! - Złaź natychmiast!
Nie zbliżaj się do nas!
Cicho, Rose. Będziesz czysta. Będziesz bezpieczna.
- Pam, ostrzegam cię! - Nie!
- Ma moją córkę! - Dlatego musimy być bardzo ostrożni.
Prosiłam cię! Czemu nie dasz nam spokoju?
To te zarazki! Wniosła je z sobą, jak wilki!
Przestraszyłaś Rose.
Nie ja. To ty i ta...
ta rzecz ją przeraża. To ona!
Mój welon? Zdejmę go.
Nie chcę jej straszyć. Ani ciebie.
Ty jesteś jej matką, to ty ją chronisz.
Chcesz wziąć mnie podstępem!
- Przyszli ci pomóc. - Nie, przyszli ją zabrać!
Chcą, żebyście ty i Rose były bezpieczne.
Płacze, słyszysz? Bo ci nie ufa!
Płacze, bo jej zimno. Spójrz na nią, Pamelo!
Jest za słaba, żeby być na dworze.
Pomożemy ci z siostrą Miller. Pomożemy Rose.
Nie mogę. Muszę ją umyć. To przez zarazki!
Nie w rzece. W ciepłej kąpieli.
Zrobimy to, weźmiemy ją do domu. Chcesz iść do domu? W bezpieczne miejsce?
Żeby Rose była bezpieczna?
Szybko, ogrzej ją swoim ciałem.
- Siostro! - Nie! Pamela!
Wszystko będzie dobrze.
To się skończy, obiecuję.
Wezwij karetkę.
Cierpi na psychozę poporodową.
Przyjęto ją do Bow House.
Co, do wariatkowa?
Była szczęśliwa! Chciała tego dziecka!
- To się nie zmieniło. Wyzdrowieje. - Chciała skrzywdzić nasze dziecko!
Jak matka może zrobić coś takiego?
Pokażę ci, jak karmić Rose z butelki.
Weź ją.
Nie skrzywdziłabym jej!
Chcę ją z powrotem!
Nie uważałam cię za tancerza.
To dlatego, że nigdy nie wymiatałem z tobą po parkiecie.
Z moją staruszką wygraliśmy turniej tańca.
Brakuje mi tego.
Tańca, a przede wszystkim - jej.
Miło było znów posłuchać muzyki.
To bardzo nieładnie grać na uczuciach.
Tę historię z parafianinem... wymyślił sobie.
Wstydził się powiedzieć ci, że nie umie tańczyć.
On za tobą szaleje.
Ma chłopak potencjał. Ukryty, ale gdzieś tam jest!
Umarło, prawda?
Masz synka, Faye, który wrzeszczy wniebogłosy,
i ma po dziesięć idealnych paluszków u rączek i u nóżek.
Nie do wiary, że ci nie powiedzieli!
Gdzie jest? Chcę go zobaczyć!
Miałaś operację, musisz dojść do siebie.
Proszę! Poprzedniego nie mogłam przytulić.
Chciałabym, ale przepisy szpitalne nie pozwalają.
Nawet nie wolno mi tu być.
Całe Poplar byśmy tym wykarmiły.
Możemy trochę odłożyć?
Pan Saint w kuchni radzi sobie tylko z otwieraczem do puszek.
Wezmę to dla niego.
Wolałabym to dać jego żonie. To ona cierpi!
Wszyscy ucierpieli, siostro Franklin.
Na szczęście dziecko jest u ciotki i nie pamięta tych zdarzeń.
Ale na jak długo?
Chlorpromazyna leczy psychozę ale nie pomaga na ciężką depresję.
Miejmy nadzieję, że elektrowstrząsy coś dadzą.
Gdy pracowałam na psychiatrii, tylko to aplikowano pacjentom z depresją.
Timothy jest szczęśliwym dzieckiem;
mamy nadzieję, że widać po nim, że miłość panuje w naszym domu.
Nasi podopieczni raz już zostali opuszczeni.
Chcemy, na tym razie się skończyło.
Nigdy nie opuścilibyśmy dziecka.
Czym się pan zajmował od kwietnia 1945 roku
do grudnia roku bieżącego, doktorze?
Pańska historia służby wojskowej i pracy jest bardzo niedokładna.
Byłem... ranny.
Może pan podać jakieś szczegóły?
Wolałbym nie.
- Patrick! - Nie widzę tu związku.
Był pan zwolniony z wojska.
Proszę zrozumieć. To był koniec wojny.
Byłem w Korpusie Medycznym, ratowałem życie ludziom na froncie. Ja...
Był pan pacjentem Wojskowego Szpitala Psychiatrycznego w Northfield
przez pięć miesięcy.
Z rozpoznaniem: nerwica wojenna.
Wojna mnie zniszczyła. Zbyt dużo śmierci wokół.
Wydobrzałem. Jestem wyleczony.
Oboje potrzebowaliśmy ogromnej siły.
Dziecko powinno trafić do domu,
gdzie prawda i zaufanie są na pierwszym miejscu.
Jak mogłeś mi nie powiedzieć?!
- Nie sądziłem, że przekopie mój życiorys! - Ma nam dać dziecko!
Musi wiedzieć, z kim będzie żyło. I ja również!
Co ci się stało?
Nie potrafię o tym rozmawiać.
Jeśli myślisz, że o tym zapomnimy, to mnie nie znasz.
To nie może stać między nami.
Radzę sobie z tym, odsuwając to w cień.
Jak możesz leczyć innych, skoro nie możesz uleczyć się sam?
Panie Saint?
Może odwiedziłby pan Pamelę?
- W wariatkowie? - To nie zakład dla obłąkanych.
Ciszej trochę!
Że co niby, nie ma tam świrów?
Są tam ludzie leczeni z chorób psychicznych przez lekarzy i pielęgniarki, nie dozorców.
To nie miejsce dla porządnych ludzi.
Oni są chorzy, proszę pana.
Zasługują na podobne zrozumienie, jak chorzy fizycznie.
Pańska wizyta pomoże jej w zdrowieniu.
Nie stracił pan córki. Nie straci pan żony.
Cześć, malutki. Musisz kogoś poznać.
Mogę w czymś pomóc?
Tak. Mam przeogromną prośbę.
Proszę być bardzo ostrożną. Delikatnie.
Naprawdę jest mój?
Każdziutki gram.
Ostrożnie.
Śliczny jest.
Rozumiem, że musiałeś tańczyć z Patsy,
co mimo jej niezaprzeczalnego uroku wymagało ogromnej odwagi.
Chciałem cię uszczęśliwić.
Byłoby zbrodnią zaprzepaścić wyniki.
Kończę o piątej.
To bez sensu.
Mogę stać przed kościołem czy szkółką wygłaszając kazanie dla setek ludzi, ale...
...ale jeśli to o mnie chodzi, to...
Chciałbym umieć cię zauroczyć, ale nie umiem nawet...
Cicho bądź.
O pewnych sprawach musisz przestać rozmyślać...
...i zacząć je robić.
PAMELA SAINT - nic doustnie -
Podpisz tu.
Żeby zwykły twarożek był takim wyzwaniem...
Ja spróbuję.
Gdy zmęczy cię pielęgniarstwo, mam wakat na miejscu otwieracza słoików.
To by mogło być fajne. Przynajmniej będę obecna od początku do końca.
Oczywiście - bez degustacji. Prawa degustatora zachowuję dla siebie.
Dlaczego opieka jest tak niedoceniana?
Mam na myśli szpital.
Chyba najlepiej robiłabym, traktując pacjentów jak obcych.
W przyszłości pojazdy będą tak szybkie, że mijany świat będzie niewyraźną plamą.
Ale zawsze można iść, siostro Lee...
...jeśli chcemy widzieć, co nam umyka.
Mam śmietankę!
Lady Browne?
Wszystko dobrze? Jakaś pani bladziutka.
Tutejszego powietrza nie można określić mianem leczniczego.
Do jakiej szkoły poślecie Freddiego?
Słucham?
Nigdy nie jest za wcześnie.
Już rozumiem.
Rozumie pani zapewne, że nie stać nas na prywatną edukację Freddiego,
ale spore nadzieje wiążemy z gimnazjum.
Poniekąd rozumiem ograniczenia, które moja córka narzuciła sobie poprzez ten mariaż,
ale żeby potrzeby mego wnuka były tak źle zaspokajane!
Kocham ich.
Miłością nie da się żyć.
- Nie da się żyć bez niej. - Camilla...
Niech mówi!
Moglibyśmy oszczędzać.
Byłoby nas może stać na czesne i wysłanie go do internatu.
Camilla, później o tym porozmawiamy.
Mogliby wychowywać go zdystansowani, chłodni ludzie,
wymagający, by był zdystansowany i chłodny i nie płakał do poduszki.
Ale niezależnie od tego, co o nas mama sądzi...
...wierzymy, że damy mu najlepszy start do życia,
bo będzie wiedział, że jest kochany.
Obawiam się, że miała mama rację.
Najlepiej byłoby mamie w hotelu. Przepraszam.
Pani Morecombe jedzie rodzić. Proszę uzupełnić jej kartę.
Oczywiście. Siostro?
Niestety muszę złożyć wypowiedzenie.
Przykro mi. Podziwiam to, co tu robicie.
Ale wiem, że...
muszę mieć możliwość siedzieć z pacjentką całą noc, jeśli trzeba,
albo niezwłocznie do niej iść.
Mam potrzebę opieki, nie mogę jej wydzielać czy zamieniać na wydajność.
Nigdy tak nie robiłam.
Pa, malutki.
Babcia narobiła trochę zamętu, prawda?
Widzi pani? Ma pani wrodzony talent.
Wrodzony talent mam do koni. Obie strony znają swoje miejsce.
Lady Browne, może usiądziemy i spróbujemy to wszystko rozwiązać?
Dom Nonnatusa, położna przy telefonie.
Peter!
Pamelę nadal poddawano terapii
równie niezgłębionej jak mózg, któremu ją aplikowano.
Jak przewód zasilany przez tę samą elektryczność
zaczęła rozświetlać się, zaczęła powracać.
Ale wciąż była rozdzielona ze swym dzieckiem.
Byliśmy tylko my dwoje, tańczący w rytm rzeki - i Ella Fitzgerald!
Jakie to romantyczne!
Choć muszę napchać sobie waty w buty, żeby chronić palce.
Daj spokój, wciąż mam siniaki.
To prawda? Wracasz, tak porządnie?
Brakuje mi East Endu.
Tylko East Endu?
Jazda rowerem po bruku jest świetna na nogi.
Niekończące się rozmowy przy herbacie, dźwiganie torby jak dzień długi,
- tych wszystkich drobiazgów. - A nas?
Nie mówiłam? Was najbardziej.
Rozmawiałaś z chirurgami?
Nazywają to "zamkniętym przypadkiem".
Badania wykazały złośliwe guzy w żołądku,
wątrobie, śledzionie i tak dalej.
"Nic nie da się zrobić".
Takie proste słowa.
Camillo...
Mieć takie bóle i nic nie powiedzieć!
Śliczne jest to, co robisz.
Może nie powinnam tego robić.
Zdaje mi się, że robię postępy, ale...
...tak naprawdę nic nie robię.
Nawet jeśli nie mogę dać jej tego sama, to świadomość, że jest jej ciepło...
Zostawię cię już, Pamelo.
Nie! Zostań jeszcze.
Skończyłam czapeczkę. Pokażę ci.
Masz innych gości.
No, weź ją.
Potrzebuje cię.
Oboje cię potrzebujemy.
Niewidoczne rany leczą się najtrudniej,
ich zasklepianie się zależy od miłości innych,
cierpliwości, zrozumienia i kruchego daru czasu.
Tłumaczenie: titi
Synchro i drobne poprawki: Peterlin
www.facebook.com/ProHaven
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.