Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Croatian
Czech
Danish
English
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
..:Project Haven:.. ..:prezentuje:..
Z PAMIĘTNIKA POŁOŻNEJ sezon III, odcinek 4
Przekład: titi
Dla młodych żadne drzwi nie są zamknięte,
a jako że każde serce jest otwarte,
wszystko jest możliwe i miłość przychodzi tak łatwo.
- Cześć! - Cześć.
Cześć.
Kochałam swoją pracę i wolność, którą mi dawała.
Uwielbiałam gwarne uliczki, spotykane rodziny.
Wszystko to kochałam i myślałam, że radości starczy na zawsze.
Co to takiego?
Moja próba uczynienia zabawniejszym dentystycznego programu edukacyjnego dla dzieci.
Mogłabyś skończyć to później?
Siostra Miller jest u Kitty Chubb i skończył się jej dolargan.
Nikt inny nie może iść?
Masz następny dyżur, a to długi poród,
- siostrze Miller przydałaby się pomoc. - Oczywiście.
Do zobaczenia w poradni.
Co to jest?
Koszulka, którą szyłam.
Z każdym szwem wyraźniej widziałam buzię dziecka.
Ale choć koszulka nigdy się nie przyda, wciąż widzę tę buzię.
Włóż ją do szuflady, Shelagh. Żebyś na nią nie patrzyła.
Próbowałam.
To jeszcze nie koniec świata.
To tylko koniec pewnej drogi. Znajdziemy inne wyjście.
Wciąż go szukam, naprawdę.
Już nie mogę!
Jeszcze trochę, Kitty.
Pamiętaj, z każdym skurczem zbliża się chwila, gdy zobaczysz dziecko.
Dolargan, specjalna przesyłka!
Dzięki, ale już go nie potrzebujemy.
Dzieciaczek postanowił jednak się pośpieszyć, a Kitty świetnie sobie radzi.
- Wcale nie! - Biedactwo...
- Chcę Frankiego. - Chyba widziałam pana Chubba w kuchni.
- Pan Chubb ma na imię Victor. - Frankie jest tam.
W górnej szufladzie.
To on!
Mocno, porządnie przyj!
Już prawie, Kitty.
Załatwię gorącą wodę.
Raczej podaj mi ten gorący ręcznik.
Musisz teraz dyszeć, Kitty.
Dobrze.
Świetnie!
Jeszcze jeden mocny skurcz.
Jaki śliczny chłopczyk!
Jest mój? Naprawdę mój?
Oczywiście.
Pewnie to głupie, że chciałam misia.
Wcale nie. Jeśli ci pomaga, to najważniejsze.
Gratulacje.
Teraz jest twój, maleńki. Ja już nie jestem dzieckiem.
- Przepraszam, długo jeszcze? - Jak nazwisko?
Leah Moss. Czekam już ponad godzinę.
Proszę wybaczyć, mamy dziś wyjątkowy ruch.
- Jest pani za tą panią. - Dziękuję.
Przepraszam za to czekanie.
Szczerze, dziś mi to nie na rękę. Może pożyczysz mi jaką godzinkę?
Gdybym ją miała!
Wyglądasz na zmęczoną. Odpoczywasz wystarczająco?
Mówisz jak moja mama.
Mocno spuchły ci kostki. Dokuczają ci?
Nie, tylko zamieniają mnie w słonia.
- Bóle głowy? Zgaga? - Nie. Przepraszam, muszę już lecieć.
Muszę tylko zbadać mocz. Minutka.
W moim gabinecie nie ma popielniczki.
Zaraz przyniosę, doktorze.
Kitty na pewno będzie wspaniałą matką.
Była taka zrozpaczona w czasie porodu!
Właśnie porody takie, jak u Kitty sprawiają, że kocham swoją pracę.
Jakbym znalazła swój cel w życiu.
Czułam się tak, gdy usłyszałam powołanie.
Siostro, lubisz w ogóle medycynę?
Pewnie! Zaczęłam jako wiejska nauczycielka,
ale gdy wstępujesz do tego zakonu, zostajesz pielęgniarką, potem położną,
i wciąż uczysz się, by złożyć śluby.
- To dość trudne. - Tak. Dużo się nauczyłam.
Po prostu nie czuję takiej...
...radości, jak inni.
Może przestań tak się starać
i zamiast tego... wczuj się,
poczuj cierpienie matki, jej radość.
Szczęście jest zaraźliwe.
Pani Moss?
Przepraszam, mamo, że tak długo. Czekałam na pielęgniarkę wieki.
Mamo?
Mamo?
O nie, znowu?
Jeszcze nie!
Poczekamy, aż przejdzie.
Wolny duch, sufrażystka, szlachetna bohaterka!
Wszystko pięknie, ale to nie znaczy, że panna Scarlett nie jest winna morderstwa!
Morderstwo w Domu Nonnatusa?
Niesamowita gra planszowa, w której wcielamy się w detektywów!
"Cluedo".
Oskarżam...
...pułkownika Mustard,
nikt nie powinien ufać tchórzliwemu kolonialnemu imperialiście...
...w Pokoju Bilardowym,
bilard to taka idiotyczna rozrywka, z...
...rewolwerem, bronią tchórzy.
Tu trzeba szukać wskazówek, nie Boskiego natchnienia!
Ale co? Mam rację?
Tak!
Dołączysz do nas, siostro?
Przyznam się, że ta gra wydaje mi się wyjątkowo orzeźwiającą!
Byłoby tak, gdybyś przestrzegała reguł.
Może kiedy indziej. Mam trochę zaległej korespondencji.
Zgodziłam się na ten idiotyzm pod warunkiem, że pomożesz mi z resztą darów,
więc zajmijmy się nimi dla odmiany.
Rozumiem.
Co?
Nie umiesz przegrywać,
więc najlepiej porzućmy wszelką nadzieję na rewanż.
Bez wątpienia jestem ponadprzeciętnym graczem
i zaoszczędzę ci ponownej porażki.
Wybaczcie, ale zostawię to wam, ekspertom.
Jakże lubię przechadzać się tu i tam,
gdy orkiestra dęta gra bam-bam-bam.
Jeśli masz nadzieję na duet, to jestem zbyt zmęczona.
Nie chcę duetu, tylko odpowiedzi.
- I mam nadzieję, że będzie twierdząca. - To zależy od pytania.
Nie chcesz pojechać w weekend do Brighton?
Wszystko będzie przyzwoicie.
Koleś z pracy zarezerwował hotel i nie może jechać, więc...
Widziałaś gdzieś moją cholerną rakietę do tenisa?
Jeśli znów siostra Evangelina wzięła ją na myszy...
Zaraz przyjdę!
Zgódź się.
Choć raz nie rywalizowałbym o twą uwagę z pielęgniarkami i matkami East Endu.
- Mam wolny weekend. - Czy to znaczy, że tak?
Cóż, lubię przebywać nad morzem.
Cynthia! Powiedz, że pójdziesz ze mną jutro na zakupy.
Szukam wymówki, by kupić pewną kieckę, a Alec zaprosił mnie w fascynujące miejsce.
Tak?
- O czym myślisz? - Wybacz.
- Miałam dziwną rozmowę z siostrą Winifred. - O czym?
Zauważyłam, że coś jest nie tak, gdy Kitty Chubb rano rodziła.
Wydawała się okropnie spięta.
A w rozmowie poniekąd przyznała, że położnictwo jest dla niej ciężkie.
- Może dajmy jej więcej wsparcia. - Tak.
Wszystkie kiedyś zaczynałyśmy.
Kto by przypuszczał, że będziemy starymi wygami?
A teraz opowiedz mi o tej sukience.
Gdzie moje kochanie?
Kupiłem ci trochę smakołyków,
śledzie, kiszone ogórki, wiem, że wciąż ci się ich chce,
- trochę serka śmietankowego... - O co chodzi?
Benny Koffman wpadł do delikatesów.
Jego kierownik wyjeżdża do Izraela, więc szuka nowego
i pytał, czy byłbym zainteresowany.
Sklep Koffmana na Golders Green?
Na górze jest mieszkanie. I ogródek dla dziecka.
To szansa, żeby wyrwać się z East Endu.
Rozumiem, że to znaczy "nie"?
- A moja mama? - Weź ją do lekarza, Leah!
Żadnych lekarzy, Charlie! Nie ma mowy!
Od 12 lat nie wyszła z mieszkania!
Myślisz, że nie czuję się w potrzasku, jak ona?
Myślisz, że chcę tu tkwić, uwięziona w tym domostwie duchów?
Porozmawiaj z nią, Leah.
Porozmawiaj z nią.
Moja droga!
Wpuściła mnie siostra Monica Joan.
Chciałam zostawić coś w skrzynce z darami.
Dzień dobry.
Wizyta położnych.
Wejdźcie! Nie stójcie tak na progu.
Tak mi wstyd! Nie mamy w domu nawet okruszka, żeby was poczęstować.
Nie przyszłyśmy jeść, pani Rubin, ale do pani córki.
Jest w sypialni.
Dzień dobry, jestem siostra Miller... Co ty, na Boga, wyprawiasz?!
Pomogę ci.
Siostra Winifred przyniosła pakiet porodowy, więc też się podczepiłam.
Siostra Lee mówiła, że szybko wyszłaś z poradni.
- Przepraszam. - To nic.
Badanie moczu wyszło dobrze,
ale musisz regularnie stawiać się na badania.
To ważne dla ciebie i dziecka.
Musiałam wracać do domu.
Mama nie lubi być długo sama.
Możemy odwiedzać cię tutaj.
Pomijając wszystko inne, upewnimy się, że niczego nie dźwigasz.
Zmierzę ci ciśnienie.
Kiedy wyszłam za dr. Turnera, byłam pewna, jak moje życie będzie wyglądać.
Równie pewna jak wtedy, gdy składałam śluby.
Ale teraz nie mam żadnej pewności.
W ogóle nie widzę przyszłości.
W ciągu roku twoje życie zmieniło się nie do poznania.
To zrozumiałe, że szukasz pewników.
Może byłam zachłanna.
Dostałam tak dużo, a chciałam więcej.
Nie próbuj nawet myśleć o bezdzietności jak o karze.
- Nie pozwolę na to. - Dziękuję.
Potrzebuję czegoś, by zająć myśli.
Nie przywykłam mieć tak dużo czasu.
Masz wiele zdolności, Shelagh.
Nic mi o tym nie wiadomo.
Jesteś silna, współczująca, inteligentna i masz rzadko spotykany tembr głosu.
Śpiewałam zawsze tylko w kościele.
Nie chciałabyś wstąpić do chóru?
Chór Poplar ma cudowny repertuar.
- Ponoć ich kierownik odszedł na emeryturę? - Tak, ale sam chór jest mocny.
Nie wątpię, że chętnie cię przyjmą.
Więc jesteś zakonnicą?
Tak.
I położną?
Owszem.
To naprawdę cudowna praca,
sprowadzać na świat nowe życie, widzieć, jak wszystko staje się od nowa.
Wszystko ładnie się rozwija,
ale musiałam objechać Leę, za bardzo się wysila.
To moja wina. Przysparzam jej pracy.
Na pewno nie.
Mama ma napady.
Napady?
Zawrotów głowy.
To gorniszt. Nic takiego.
To wcale nie nic takiego! A jeśli złapie panią na dworze?
Upadnie pani i zrobi sobie krzywdę.
- Nie wychodzę, więc nie ma strachu. - Nie wychodzi pani?
Czasem wychodzę, a... czasem nie.
Napady przychodzą i mijają.
Lekarz może przyjść i zbadać panią.
Nie trzeba lekarza. Potrzebuje tylko ciszy i spokoju.
A ciszę i spokój mam w domu.
Prawdopodobnie ta restauracja serwuje najlepsze małże w Anglii...
no tak, nie lubisz skorupiaków.
Jeśli podają tam owoce morza, to będą mieli solę.
Muszę cię zaraz wyrzucić.
Całą noc będę się pakować, nawet nie zaczęłam.
Nie tak głośno!
Najpierw musimy zająć się czymś nie cierpiącym zwłoki.
A jeśli wejdzie któraś siostra?
Nie sądziłam, że umiem tańczyć.
Z tobą tańczy się jak w jakimś filmie.
Czuję się jak Debbie Reynolds.
Czyli ja mam być Genem Kellym?
Wolę sobie wyobrażać, że tak.
- A niech to! - Co powiesz?
Powiem, że grzesznica z ciebie: całe dwie noce w hotelu z mężczyzną!
Chyba nie myślisz...
Alec zamówił dwa pokoje.
Tylko się droczę, głuptasie.
Na pewno będzie pełna przyzwoitość.
Przynajmniej myślę, że zamówił.
Bo właściwie nic nie mówił.
Będzie uroczo, tak spacerować ręka w rękę po molo.
Jesteś pod wieloma względami nowoczesna, może robi sobie nadzieje?
- Facet to zawsze facet. - Na pewno nie Alec!
Pewnie, że nie.
Skoro tak, to baw się bosko, żebyśmy wręcz zzieleniały z zazdrości.
- Cześć. - Cześć!
Usiądź, pan Jesmond zaraz przyjdzie.
A tymczasem chłoń atmosferę luksusu.
Wiesz, kiedy wróci?
Mówił, że idzie do banku podjąć środki na wasze małe przyjemnostki w Brighton.
- Rozumiem. - Szkoda, że musiałem zmienić plany,
spędziłem w tym hotelu niezapomniane chwile.
Was też takowe czekają, nie wątpię.
- Coś mówił? - Niewiele.
Ale nie było potrzeby. My dwaj rozumiemy się bez słów.
Jenny! Jaka miła niespodzianka! Myślałem, że zobaczę cię dopiero wieczorem.
Coś ty mu naopowiadał?
Że nie mogę się doczekać wycieczki.
Sądziłam, że zarezerwowałeś dwa pokoje, ale on sądzi inaczej.
- Jenny, ty coś zakładasz! - Chyba ty, Alec.
Smacznych małż!
Idealne.
Ale na te ostatnie dni musisz przystopować.
Nie martw się, siostro, dziś ja zajmę się domem.
Nie tylko zbliża się szabas, ale także święto Szawuot.
Słyszałam o Szawuot. To Święto Tygodni, dzień, w którym czytacie Księgę Rut, tak?
I dzień, w którym robię sernik.
Przepis z domu.
Chcesz kawałek?
Muszę wrócić na wieczorną modlitwę.
Uwielbiam przypowieść Rut.
"Gdzie ty pójdziesz, tam ja pójdę, gdzie ty zamieszkasz, tam ja zamieszkam".
Leah...
O rany!
Usiądź na krześle, Leah.
Przepraszam.
Nie podnoś jej, bo zwymiotuje!
Posyłam po lekarza, Leah.
Jeśli nie dla dobra twojej matki, to dla twego dziecka.
Nie idę na próbę chóru! Tam będą same staruszki.
Wcale nie! To chór, różni ludzie się zgłaszają.
Lubię fortepian i skrzypce, ale nie śpiewanie.
- Dobry wieczór, panie Noakes. - Bry, pani Turner. Jak się masz, Timothy?
Mam nadzieję, ze mnie pan aresztuje i nie będę musiał iść na próbę chóru.
Zapisujemy się do Chóru Poplar.
Timothy jest zły, bo brak mu Samotnego Jeźdźca.
Mnie też. Choć ja zawsze lubiłem śpiewać w chórze.
Może pan iść za mnie.
To kuszące, ale jestem na służbie. Bawcie się dobrze.
Z pewnością będziemy.
Chyba pomyliliśmy wieczory.
- Pani Turner z Timothym? - Pan Delaney?
Witam was oboje.
Macie tu bardzo... kameralnie.
Po pani telefonie straciliśmy jeszcze trzech członków i pianistę.
Więc, niestety, to wszystko.
Pięć głosów to nie tak źle.
A Timothy gra na pianinie, prawda?
Tak, ale nie śpiewam.
Wybieraliśmy się akurat do "Coach and Horses".
Możecie iść z nami. Młody siądzie na schodkach i poślemy mu oranżadę.
Super!
Bardzo pan miły, ale dziękujemy.
Chodźmy, dziewczyny. Wszystko, co dobre, kiedyś się kończy.
- "Coach and Horses" jest niedaleko. - Nie!
Dziecku zupełnie nic nie jest.
A co z moją mamą?
Dałem jej środki uspokajające, które pomogą.
Również dlatego, że wreszcie mogę zadać pani parę pytań.
Czy poza zawrotami głowy, nudnościami i problemami ze słuchem są inne objawy?
Nie wyszła z domu od 12 lat.
12 lat?
Proszę jej nie zabierać! Wiem, że oszalała, ale mogę się nią zająć!
Czemu pani myśli, że oszalała?
Podczas wojny byłyśmy z mamą w getcie.
Stał się cud i uciekłyśmy.
Mieszkałyśmy w piwnicy, aż zrobiło się bezpiecznie.
Gdy wróciłyśmy do domu, naszej rodziny i przyjaciół...
...nie było.
Za niedługo przeniosłyśmy się do Londynu i zaczęły się te napady.
Teraz pan rozumie?
Pani Moss, nie zamierzam nigdzie zabrać pani matki.
Straciła pani już dość. Ona również.
Ale musimy dowiedzieć się, co ją trapi.
Mówiłam, jej umysł ją trapi.
Niekoniecznie.
Być może to rodzaj zawrotów głowy,
zwany chorobą Méniere'a.
To schorzenie ucha wewnętrznego.
- Ucha?! - Tak.
- Są na to leki, które można wypróbować. - Naprawdę?
Strach przed opuszczaniem domu jest u tych chorych częsty.
Być może wszystko to jest powiązane.
Więc gdy wyleczy pan jej ucho, będzie mogła wyjść?
Możemy być optymistami.
Po 12 latach! Nie do wiary.
Dziękuję wam obojgu.
Dziękuję!
Po co z nią rozmawiasz o naszych weekendowych planach?
Wybacz, stary, ale wyciągnęła to ode mnie! Sprawdzała cię.
Mam to gdzieś, niczego nie ukrywam!
Chodźmy zamiast tego w miasto. Znajdę ci jakąś fajną pannę.
Ta cała Jenny Lee jest zbyt przyzwoita.
I wiesz co? Właśnie to w niej cenię!
To był żart!
Alec!
Policja! Policja!
Był wypadek, szybko!
Tu jest.
Schody po prostu pękły.
O nie...
Czy on...
Czy on jest martwy?
Nie.
Alec? Alec!
Zostanę z nim, a ty dzwoń po karetkę.
Ale najpierw leć po lekarza! Widziałem na James Street jego auto,
zielonego Austina. Zapukaj do drzwi w razie potrzeby!
Alec? Alec?
Tutaj. To Alec Jesmond.
O nie...
Oddycha, ale jest nieprzytomny od kiedy przyszedłem.
Zdaje się, że najgorzej jest z nogą.
Spadł z samej góry.
Paskudnie.
Kość udowa jest strzaskana. Stopa też mi się nie podoba.
Musimy zdjąć mu but.
Już dobrze, stary.
Spadłeś, ale lekarz już tu jest.
Przepraszam. Spróbuj się nie ruszać, na ile to możliwe.
Już dobrze. Zaraz przyjedzie karetka.
Brak dopływu krwi.
Może stracić całą kończynę.
Rób, co mówię, a może uda się uratować nogę.
Są jeszcze opatrunki?
- Parę zwiniętych bandaży. - Dzięki.
Daj też swój krawat, żeby unieruchomić szynę. I ty też.
- Wyjdź na zewnątrz i czekaj na karetkę. - Tak jest.
- Moja noga... - Nie ruszaj się.
Za chwilę dam ci coś przeciwbólowego, ale teraz nie możesz się ruszać.
Gdzie ta karetka?
Dzielny z ciebie facet!
- Będzie dobrze, stary. - Na pewno?
Lepiej, żeby było. Wolę nie przekazywać złych wieści twojej dziewczynie.
- Nie mów jej. - Nie.
Problem z uchem?
- I można to naprawić? - Lekarz uważa, że tak.
Będziesz mogła wyjść z domu. Nie będziesz już musiała się bać.
I to w idealnym momencie.
To znaczy?
Wiesz, że zawsze chcieliśmy mieszkać w północno-zachodnim Londynie.
Benny Koffman proponuje Charliemu posadę kierownika w sklepie w Golders Green!
Jest tam mieszkanie z pokojami dla nas wszystkich.
Rozumiem.
Tyle nowości... wszystko w jeden wieczór!
Musimy odpowiedzieć Benny'emu do niedzieli.
Dziś jest szabas.
A w niedzielę zaczniemy się pakować.
Jedźcie ostrożnie, panowie.
Jak mogłam być tak naiwna?
Jesteś pewna, że Alec miał nieczyste zamiary?
Sama mówiłaś, że facet to facet.
A ty, że Alec taki nie jest. I nic z tego, co mówisz, temu nie przeczy.
Gdybyś słyszała tego gościa! Był obrzydliwy.
Ale Alec nie jest.
Pogadaj z nim, gdy ochłoniesz. Jeszcze jest czas, żeby pojechać.
Cynthia?
Dzwonili do nas.
Zdarzył się wypadek.
Co z nim?
Jest po operacji.
Złamał prawą kość udową, lewą rękę i kilka żeber.
A co ze stopą?
Nie udało się jej uratować.
Kostka była tak potrzaskana, że i tak nie mógłby chodzić.
Mówią, że gdyby nie dr Turner, straciłby całą nogę.
- Czemu tak myślisz? - Nie wiem. Jeśli to chłopiec...
Już koniec wizyt.
Pan Jesmond musi odpocząć.
Siostro Lee, jak się czujesz?
Słyszałem, co przytrafiło się twemu przyjacielowi.
Biedactwo! Chodź tu.
Spałaś? Jadłaś coś?
Nie mogę ani spać, ani jeść.
Na bezsenność nie poradzę, chyba, że walnę cię młotkiem w głowę.
Ale mogę dać ci coś na pokrzepienie. Wcinaj.
Nie mogłabym. Zrobiłeś to dla siebie.
- Ja i tak nie mogę, brzuch mi dokucza. - Dziękuję.
Może powinnam poczekać na wyniki badań?
Żeby je zrobić, musisz wyjść z domu.
A jeśli będę mieć napad?
Nie chcesz wyjść na dwór?
Czy muszę koniecznie się zmuszać, jeśli nie chcę?!
Spróbuj, mamo. Proszę.
To nic.
Spróbujemy jeszcze raz.
Tak. Dziekuję, był pan bardzo pomocny. Do usłyszenia.
Chirurg naczyniowy uratował Alecowi nogę,
ale stopy - nie.
Ile on ma lat? 25, 26?
I przeżyje kolejnych 50, Patrick. Również dzięki tobie.
Chcesz zapalić?
Zawsze chcę zapalić.
Ale nie zawsze pytasz.
Patrick, wezmę się za ten chór.
Przywrócę mu świetność.
- Proszę, jaki śmiały ruch! - Śmiała ze mnie dziewczyna.
Czasami.
Trzy razy próbowaliśmy. Nie chce wyjść na próg, co dopiero na ulicę.
- Dlaczego? - Może trzeba dać jej czas.
Ile? Kolejnych 12 lat?
Umysł to skomplikowana maszyneria.
- Powiedziałem Benny'emu, że się zgadzam. - Więc teraz to odwołaj!
Więc...
...nie ma stopy?
Lepiej, niż gdyby nie było ciebie.
Co ze mną będzie?
Z NAMI wszystko będzie w absolutnym porządku.
- Kto z was myje zęby? - Jaaa!
Pokażecie mi?
Szczotkowanie wzdłuż jest fajne, przyznaję, ale nic nie daje.
Chcąc umyć się między palcami, nie czyścilibyście ich w ten sposób, co?
W górę i w dół, prawda?
Właśnie. I już wiecie!
Poproszę panią.
To było urocze!
Śpiewamy od szkolnych czasów.
Uważałyśmy się za nowe Chordettes.
A teraz? Wszystkie jesteśmy matkami, z dziećmi w prawie tym samym wieku.
Macie piękne głosy.
Brakuje mi tego śpiewania.
Mam chyba dla was propozycję.
Może wstąpicie do mojego chóru?
Raz w tygodniu będą próby.
Chciałabyśmy, ale mamy maluchy.
Przecież możecie wziąć je ze sobą.
Kitty? Nie musiałaś przychodzić, masz prawo do domowych wizyt.
Znudziły mnie już.
Zresztą - chciałam go pokazać.
Wciąż ma swego misia!
Nigdzie się bez Frankiego nie ruszamy.
Koniecznie powiedzcie bliskim o chórze.
O chórze?
Przejęłam Chór Poplar.
Coraz mniej ma członków, a szkoda byłoby, gdyby zanikł.
- Prowadziłaś już kiedyś chór? - Nie.
Ale nikt inny nie chce przejąć steru.
Czasem trzeba wziąć sprawę we własne ręce.
Pani Rubin...
Kiedy miałam 12 lat, w sąsiedniej farmie był pewien koń.
Był niezłym koniem wyścigowym, ale tak długo trzymano go w stajni,
że nie chciał już z niej wychodzić.
Więc farmer próbował codzień po troszku...
Masz mnie za starą kobyłę, która nie wie, co robisz?
Przychodzisz do mojego domu i nazywasz mnie koniem!
Tak, to prawda, to był głupi pomysł.
Ale nie mogę stać z boku
i patrzeć, jak rozpada się wasza rodzina po wszystkim, co wycierpieliście.
To może inna historia:
była kiedyś pewna bohaterka,
nazywała się Tzirale Rubin,
która walczyła i zwyciężyła z najbardziej nikczemnymi ludźmi w historii.
Która ocaliła życie swej córki.
I porzuciła swą rodzinę i przyjaciół? Ładna bohaterka!
Proszę posłuchać!
Jest pani wojowniczką, pani Rubin.
Może pani z tym wygrać!
Proszę mnie wziąć pod rękę.
Proszę!
Dobrze.
Nie.
Proszę, nie!
Mówią, że miłość w fimach jest nieprawdziwa.
Ale wiem, że między nami jest coś, z czym żaden film się nie równa.
Gdy pomyślałam, że mogę cię stracić...
Gdy stąd wyjdziesz, jedziemy prosto do Brighton.
I do Paryża. Tam, gdzie miejsce Gene'a Kelly'ego i Debbie Reynolds.
Choć za dużo to już nie potańczymy.
Będziemy tańczyć tutaj.
Nawet teraz?
Tak.
Jak wyglądam?
Uwodzicielsko?
Superuwodzicielsko.
Moja piękna Jenny.
Myślisz, że od teraz będę miał 50% zniżki na buty?
Zdecydowanie.
Do jutra.
Zapisałam kilka nowych osób, ale potrzebujemy więcej.
W piątki będą próby w Domu Kultury.
Wszyscy będą mile widziani.
Przyszłabym, ale mam Ligę Dziewcząt.
To cudowne przedsięwzięcie.
I co z Alekiem?
Długa droga przed nim i zdaje sobie z tego sprawę.
Ale jest dzielny, jestem z niego taka dumna.
- Co to? "Chór Poplar"? - Stawiam go na nogi.
Możesz na mnie liczyć. I na Aleca, gdy wyjdzie ze szpitala.
Cudownie! Dziękuję.
Dzwonił pan Moss, mąż Leah.
Leah zaczyna rodzić, a teraz moja kolej dyżuru.
- Daj mi się przebrać, to pójdę z tobą. - Nie wolisz odpocząć?
Wolę pracować. Muszę wejść w utarty rytm, dla dobra Aleca.
I bardzo dobrze.
Dobrze, Leah! Właśnie tak.
Świetnie sobie radzisz.
Posłuchamy serduszka dziecka.
Rytm jest trochę zbyt powolny.
Siostro Lee, muszę z tobą pomówić.
Twój przyjaciel, pan Jesmond.
Jest poważnie chory.
Widziałam go godzinę temu. Co się stało?
Siostra mówiła przez telefon, że musisz iść natychmiast do szpitala.
Przepraszam.
Przyślą kogoś innego?
Nie... nie powiedzieli!
Siostro?
Wszystko w porządku?
Pani Rubin, jest mi pani potrzebna.
Sprowadzimy na świat nowe życie.
Do rodziny przepełnionej miłością.
Musi pani robić dokładnie to, co mówię, jasne?
Powiedz, co mam robić.
Proszę tu usiąść.
Leah, masz pełne rozwarcie.
Rytm serca dziecka jest trochę za wolny, więc trzeba je szybko urodzić.
Przyj teraz z całych sił.
Rodzi się główka!
Teraz musisz dyszeć.
Dobrze!
Jest główka. Widzę główkę!
I ostatni, mocny skurcz - przyj!
Wspaniale, Leah.
Masz córeczkę.
Jesteś bubbe, babcią.
Muszę tylko przeciąć pępowinę.
Jestem bardziej wykończona, niż ty.
Proszę bardzo! Dzieciątko!
Jest przepiękna.
Moja słodziutka.
Gratulacje!
Witaj. Jestem twoją mamusią.
Jest do ciebie podobna.
Jest podobna do tate.
Zostaniemy tu, w mieszkaniu, wszyscy razem.
Siostro?
Przykro mi, pan Jesmond właśnie zmarł.
Pani się myli, przed godziną czuł się dobrze.
- Nastąpiły komplikacje po złamaniu. - Pani się myli!
Lekarze podejrzewają, że przyczyną śmierci był zator. Przykro mi.
DWA POKOJE, HOTEL REGENCY PAN G. KELLY, PANI D. REYNOLDS
Gene Kelly, Debbie Reynolds...
Usłysz modlitwę mą, Panie
i płacz mój niech do ciebie dotrze.
Nie skrywaj przede mną swego oblicza, gdym jest w rozpaczy.
Nakłoń swe ucho ku mnie, gdy wołam...
Jenny.
Muszę iść do pracy.
Proszę.
Jesteś pogrążona w smutku.
Nie chcę słyszeć o żadnej pracy do pogrzebu Aleca.
Jego rodzice nawet nie mogą przyjechać.
Są na Cejlonie, jego ojciec jest na morzu.
Dziś nie będziesz pracować. Odpocznij. Możesz dołączyć do nas w kaplicy.
W kaplicy?
Gdzie w tym wszystkim miejsce na Boga?
Bóg nie jest w wydarzeniu, Jenny.
Jest w reakcji na wydarzenie.
W okazywanej miłości i w otrzymywanej opiece.
Chciałabym móc się kłócić.
Chciałabym w ogóle móc o czymś myśleć.
Rozważ urlop okolicznościowy.
Mogłabyś byś pojechać do naszego Domu Matki w Chichester.
Może bym i mogła.
Nie musisz od razu odpowiadać.
Mógłbyś zerknąć na te nuty?
Od lat nie czytałem nut.
Pomagasz Timothy'emu grać na pianinie.
Muszę wykombinować coś z tenorem, bo nie wiem, ilu mężczyzn się pojawi.
Kiedy się mają pojawić?
Dziś na próbie chóru.
Mówiłam, że zaśpiewamy na pogrzebie Aleca i nie mam pojęcia, jak to rozdzielić.
Nie umiem poprawiać muzyki chóralnej tak, jak nie umiem latać na księżyc.
Ale możesz się postarać. Jak ja.
Jeśli staranie się coś by zmieniało, chór nie śpiewałby teraz na pogrzebie!
Śmierć Aleca nie była z twojej winy!
Zrobiłeś dla niego wszystko, co mogłeś.
Gdzieś indzieś zapadła decyzja, której nie mogły zmienić żadne modlitwy.
Musisz to zaakceptować.
I tego właśnie nie mogę znieść.
Wiem, jak się czujesz.
Wiem, że wiesz.
Dziecko jest prześliczne, to na pewno.
Wczoraj w synagodze nadali jej imię.
Elizabeth Malke.
Pani Rubin?
Leah?
Mama!
Czemu wynosisz dziecko na dwór w tej cienkiej szmate?
Złapie zapalenie płuc!
Możemy wjechać z wózkami, pani Turner?
Pewnie! Jak to dobrze, że przyszłyście.
Czytałyśmy w gazecie o tym chłopaku.
Ponoć jego matka nie może być na pogrzebie, bo mieszka za granicą.
Tak, na Cejlonie.
Wszystkie jesteśmy matkami.
Robimy to dla niej.
Dziękuję.
Wstawię czajnik. Wiedziałem, że to dobrze wypadnie!
Przyszedłeś!
Chcieliśmy przyjść oboje, ale Camilla przeprasza - Freddie ząbkuje.
- Jak się czuje Jenny? - Niestety nienajlepiej.
Szukam mądrych, głębokich słów pocieszenia, ale czuję tylko wściekłość, która nie pomaga.
Czasem nie można nic powiedzieć.
Ale zawsze można coś zrobić.
Dlatego właśnie przyszliśmy.
Zajmijcie wszyscy miejsca
i zajmiemy się muzyką, jedną częścią po drugiej.
Wybraliśmy Mozarta.
Timothy, zagraj nam, proszę, intro.
Jenny, jesteś tego pewna?
To przepiękna sukienka, tak bardzo ją chciałaś mieć.
Kupiłam ją na weekend, którego nie będzie, z kimś, kogo już nie zobaczę.
Na pewno sklep mi ją wymieni.
Nie musisz być na pogrzebie na czarno.
Cynthia, ta sukienka nie była mi przeznaczona.
I potrzebuję twojej pomocy.
Jestem przy tobie.
- Właśnie do ciebie szłam. - Dzień dobry.
Słyszałam o twojej stracie.
- Życzymy ci długiego życia. - Dziękuję.
- Jest prześliczna. - Dziękuję.
Wyszła pani!
Ta część Londynu nienajlepiej pachnie.
Mamo!
Na Golders Green powinno być nieco lepiej.
- Przeprowadzacie się? - W przyszłym tygodniu. Wszyscy.
Możecie pomyśleć, że jestem meszugen,
ale mam słabość do pożegnań.
Z wieloma swymi bliskimi nie miałam możliwości tego zrobić.
Teraz chcę zrobić to tak, jak należy.
Tak więc mówię: żegnajcie.
Nie miałam możliwości, pani Rubin.
Mamo, dość już powiedziałaś.
Chodź i zostaw siostrę Lee w spokoju.
Jaki ona teraz ma spokój?
Ból minie, bubele, kotku.
Może jeszcze nie teraz, ale minie.
- Naprawdę? - Tak.
Musisz po prostu wciąż żyć, aż znów wrócisz do życia.
Nie można zaprzeczyć, że śmierć Aleca Jesmonda była tragedią,
szczególnie w tak młodym wieku.
Wszyscy potrzebujemy Boga,
a szczególnie w takiej chwili jego miłość jest ważna.
Jenny mnie pocałowała,
skokiem z krzesła się zerwała;
Czas, kradnący chwile złodziej
tę zostawił ku osłodzie.
Masz jeść trzy pełne posiłki dziennie i porządne śniadanie, pamiętaj.
Mam swoich szpiegów. Słyszysz?
- Będziemy często pisać. Ty też pisz. - Właśnie.
Chcemy znać wszystkie gorące ploteczki z Domu Matki.
Dzwoniła Joy Higgins z Orient Buildings. Chyba zaczyna się poród.
- Teraz moja kolej dyżuru. - Pożegnaj się z siostrą Lee. Zajmę się tym.
- Jesteś pewna? - Jak nigdy przedtem.
Obyś odnalazła spokój, moja droga.
Choć znużonym jest i smutnym,
choć Fortuna mnie nie chciała,
wciąż pamiętam moment, kiedy
Jenny mnie pocałowała.
Drzwi Domu Nonnatusa
wciąż były otwarte na oścież, ale zamknęło się moje serce.
Mogłam jedynie nadal starać się żyć,
aż poczuję, że wracam do życia.
Tłumaczenie: titi
Synchro i drobne poprawki: Peterlin
www.facebook.com/ProHaven
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.