All language subtitles for Call.the.Midwife.S03E03.1080p.BluRay.x264-YELLOWBiRD_pl

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
cs Czech
da Danish
en English
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soranî)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish Download
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

..:Project Haven:.. ..:prezentuje:..

Z PAMIĘTNIKA POŁOŻNEJ sezon III, odcinek 3

Przekład: titi

Nam, położnym z londyńskiego East Endu,

nieobca była poranna zorza ani mrok.

Gdy rodziły się dzieci, śpieszyłyśmy z pomocą niezależnie od godziny.

Ale siostry mimo wszystko wstawały codziennie o brzasku.

Służyły, jak my, pacjentkom, ale również większej sprawie.

Dzień dobry, Dom Nonnatusa, mówi siostra Julienne.

Jeśli my byłyśmy oddane, to one - niezachwiane.

Choć może nie zawsze tak było.

A na przykład płyta?

Preludia i fugi Bacha nie mają sobie równych.

To urodziny Chummy, nie pogrzeb.

Poza tym chyba już je ma.

Najlepszy będzie Max Bygraves.

Przyjdzie wiosna znów

i przywiozę znów tulipany z Amsterdamu...

To może wieczór w kinie?

Słyszałam o świetnym thrillerze: "39 kroków".

Słyszałaś czy widziałaś?

Siostry Miller i Lee, macie poradnię.

Zwróćcie uwagę na bliźniaki Fletcherów, matka nie daje rady z karmieniem.

Siostra Franklin i siostra Winifred...

Mogę prosić o uwagę?

Jednostka wysyłająca położne do więzienia kobiecego Holloway

została złożona przez falę grypy.

W więzieniu ponad tydzień brak opieki

i poproszono nas o zajęcie się nim, aż wszystko wróci do normy.

Siostro Franklin, prosiłabym, żebyś mi towarzyszyła.

To fascynujące, być w otoczeniu zatwardziałych kryminalistek.

Większość więźniarek oskarżona jest o drobne kradzieże, oszustwa, prostytucję.

Ale jedno jest pewne: to nie miejsce do rodzenia dzieci.

A jednak będą je rodzić.

Czy to aby konieczne?

Na pewno te reguły są nie bez powodu.

- To MY jesteśmy zbrodniarkami? - Położne na zastępstwie?

- Tak. - Eskortuję was na oddział.

- Wisisz mi przysługę, pamiętaj! - Gdzie jest woda?

Dajcie no wody!

Te, matka przełożona! A wy to fiołkami pachnieta, co?

Dobrze się czujesz?

Oddali ci dziecko?

Nie mówili ci, że nieładnie jest szeptać?

Idę pierwsza. Jeśli nie dostanę mleczka magnezjowego, pożałujecie.

- Stella Crangle? - Jestem Maureen Williams.

Przyjmujemy według alfabetu, pani Williams.

Proszę czekać na swoją kolej.

- Stella Crangle? - To ja.

Masz się za bógwico, ale ściągnęłaś majtki dla faceta, jak każda z nas.

Dla narzeczonego. I nie za kasę.

Kupiliśmy bilety do kina nie wiedząc, że wyjedziemy.

Dobre miejsca, na balkonie. Nie będziecie cisnąć się na parterze.

- Dzięki, stary. - To dobre przedstawienie!

Bilety do kina, powiadacie?

Teraz już oddam je za bezcen, powiedzmy - dycha za jeden?

Dobra, 5 szylingów, ale tylko dlatego, że musimy się ich pozbyć.

- Pół korony i kupuję. - W porządku!

Dzięki.

Serduszko bije bardzo ładnie.

Ostatnio dużo kopie, bałam się, że coś z nią nie tak.

- "Ona", tak? - To tylko przeczucie.

Kopie, bo chce wyjść.

Jeśli daty się zgadzają, lada dzień będziesz rodzić.

Na pewno się zgadzają. Statek narzeczonego stał w porcie.

Jest pomocnikiem stewarda w marynarce handlowej.

Przepraszam, mamy lakoniczne notatki. Kiedy ostatnio badano ci mocz?

W zeszłym miesiącu, gdy jeszcze były tu położne.

Trzeba by ci go zbadać znowu.

Widzę, że wybiegasz w przyszłość! ELEMENTARZ cz. I

Idź za parawan.

Proszę usiąść, pani Stack.

Weźmiesz go na moment, kochana?

Muszę do kibla, albo będzie katastrofa!

I komu leci z noska?

Kathleen Baker. Trochę się spóźniłam, uciekł mi autobus.

Proszę usiąść, powiem siostrze, że pani przyszła.

Twoja pani Baker w końcu dotarła.

Dzięki, Shelagh.

Widzę, że się już wprawiasz?

Masz chyba wrodzone zdolności.

Tylko wykonuję swoją pracę.

W końcu to przychodnia dla dzieci.

Patrzycie, moje drogie, na spełnienie waszych snów.

Prezent urodzinowy dla siostry Noakes.

"My Fair Lady", Drury Lane, w sobotę wieczorem.

Dla was - po specjalnej cenie.

- Chummy kocha musicale! - Co tam Chummy!

- Ja też mam swoje kontakty. - Ile?

Powiedzmy... po 10 szylingów?

To może po pięć?

Idę do pacjentek.

Przynajmniej biedna Chummy nie wie, co traci.

Dobra, po pół korony, ale bierzecie wszystkie sześć. Ostatnia propozycja.

Teraz musisz odpoczywać. Żadnego wysiłku.

June Small?

Rodziła dziesięć dni temu. Piszą tylko "trudny poród".

- Możesz wstać? - Nigdy mnie tak na dole nie bolało!

Kiedy widziałaś się z położną?

Nie wiem. Od kiedy zabrali mi dziecko, to nie.

Wygląda, że jesteś gotowa na poród.

Gorzej z tymi żylakami.

Wyglądają coraz gorzej. Szczególnie ten.

Pewnie strasznie boli.

Zwłaszcza wieczorem. Czasem z bólu nie mogę spać.

Wciąż nosisz elastyczną bieliznę

i chyba mówiłam ci, żebyś nosiła pas do pończoch zamiast podwiązek,

które utrudniają krążenie krwi.

Mojemu Stanowi podobają się podwiązki.

Wątpię, czy podoba mu się rezultat.

Mówił, że mam najładniejsze giry w Poplar.

A teraz? Spójrz tylko!

Zamówiłam ci pończochy przeciwżylakowe.

Powinnaś poczuć sporą ulgę.

Ale one są paskudne!

Lepsze niż bandaże, które czekają cię, jeśli nie będziesz ich nosić.

June Small trzeba codzień kontrolować.

Szwy są zaniedbane karygodnie.

Mogła powiedzieć, że źle się czuła.

Nalegam na przewiezienie jej do szpitala, gdzie są warunki do leczenia.

- Wezwiemy karetkę z bramy. - I od teraz przychodzimy codziennie.

Jakoś dwa razy na tydzień starczało!

Nie miałyście od jakiegoś czasu stałej położnej.

Panna Crangle też potrzebuje regularnych wizyt do porodu.

Zwróćcie się bezpośrednio do naczelniczki.

Nie mogę zmieniać sobie zasad!

Uspokójcie się, dziewczyny! Dość już!

Zadzwonię do naczelniczki.

Na pewno zdaje sobie sprawę z luki w opiece medycznej.

Pewnie! W kwestii zdrowia my decydujemy, więc nie ma co owijać w bawełnę.

Dziękuję, siostro. Bardzo doceniam twą dzisiejszą pomoc.

I jak było?

Potwornie! Nawet siostra Julienne się zdenerwowała.

- A ten smród! - Musisz wyprać uniform.

Umyć włosy i buty też!

Chętnie cała bym wlazła do autoklawu.

Wiem, co cię rozweseli.

Bilety na "My Fair Lady" w urodziny Chummy. Nie uwierzysz, za ile.

Znam to na pamięć!

Rozpakujemy cię, a ty weź kąpiel z dużą garścią soli.

Dzięki. Naprawdę możecie?

I...

...G...

Namoczyłam uniform, ale z chęcia bym go spaliła.

Po jednym dniu. Jak my to zniesiemy?

Więźniarki muszą to znosić całymi miesiącami, a nawet latami.

Wpadłam do Chummy, jest zachwycona.

Pani Torpy popilnuje Freddiego, więc Peter też może iść.

Jeszcze zostanie nam jeden bilet.

Może Alec?

Nie wiem, czy to w jego stylu, ale zapytam.

- Możemy? Dla nastroju? - Pewnie.

Przeżyłam dwie wojny i Blitz,

ale Julie Andrews załatwia mnie na cacy.

- Kathy? - Tylko się ubieram, Stan.

Dla mnie nie musisz, moja piękna.

Ty świntuchu!

Lecę już do portu!

Nie zrobiłam ci jeszcze śniadania!

To nic, kotku! Na razie, całuję cię!

Kathy?

Kathleen! Otwórz drzwi!

Tylko się potknęłam.

Chciałam to wysłać do Londyńskiego nie zawracając ci głowy,

ale musisz się podpisać.

Test ciążowy.

Czemu robisz to sama?

Od tak dawna o tym marzę... Wiem, to tylko romantyzm.

W romantyźmie nie ma nic złego.

Chciałam ci powiedzieć, gdy będę mieć pewność.

Widzieć twój wyraz twarzy, gdy będę ci to mówić.

Ale biurokracja pokrzyżowała ci plany?

Możemy udawać, że tej chwili nie było.

A kiedy mi już powiesz, obserwuj mój wyraz twarzy.

Patrick...

...wątpię, czy cokolwiek ci powiem.

Nie czuję tego, co powinnam czuć.

Z mojego okresu, a raczej jego braku, wynikałoby, że jestem w ciąży.

Ale na tym się kończy.

Żadnych wymiotów ani innych objawów.

Nie każda kobieta źle się czuje.

Wiesz o tym równie dobrze, jak ja.

Czasem zdaje mi się, że nic nie wiem.

Daj spokój. Podpisałem co trzeba, a ty to wyślij.

- I niebawem dowiemy się, tak czy nie. - Tak.

Dowiemy się.

- W porządku? - Tak.

Jeszcze przez pół godziny doktor nie przyjmuje.

Żona skręciła kostkę,

a w jej stanie wolałem ją przyprowadzić przed pracą.

Nie ma sprawy, przyjmę ją teraz.

Teraz wiem, że powinnam nosić te przeciwżylakowe pończochy.

Te wysokie obcasy też nie są dobre.

Ledwo chodzę, co dopiero gotowanie i sprzątanie, a teraz to!

To nie służy nikomu.

Ani tobie, ani dziecku.

Na resztę ciąży kieruję cię na oddział położniczy.

Ale co pomyśli mój mąż?

Już mu się nie będę podobać!

- Nie chcę, żeby to widział. - Wytłumaczę mu.

Masz za wysokie ciśnienie, bezpieczniej będzie mieć cię pod kontrolą.

Zaznaczyłam strażniczce, że to pilne i że przyjdziemy dziś rano.

Cóż, w rejestrze tego nie widzę i na liście też was nie ma.

Niemniej jednak - jesteśmy.

I nalegamy na widzenie z pacjentkami.

Wszystkie więźniarki są w pracy, muszę je ściągnąć.

Panna Crangle na pewno nie pracuje.

Zaleciłam jej ścisłe leżenie w łóżku.

Panna Crangle będzie pracować do porodu, jak wszystkie.

Takie są zasady.

Obawiam się, że tę zasadę trzeba złamać.

Nie rób wokół tego tyle szumu.

Zabiorą ci je jak tylko wylezie, jak każdej "nieodpowiedniej matce".

- Nie jestem taka! - Narzeczony? Obrączki na palcu nie ma.

- Będzie, zazdrośnico. - O ciebie? Taką nadętą krowę?

Za rok znów tu będziesz, pytając, jak przemycić to czy śmo.

- Po moim trupie. - Da się załatwić.

Nie szukam zwady...

Walcz! Walcz!

Przestańcie! Uspokójcie się, dziewczyny!

Co się tu, do diabła, dzieje?

Ona zaczęła! Pierdoli wciąż o swym drogim narzeczonym!

- Łżesz! - Ma się za lepszą, bo ma chłopa na wolności!

Ale i tak siedzi za kradzież!

Wracać do cel!

"My Fair Lady"?

Nie musisz iść, jeśli to dla ciebie za mało męskie.

Spotkałbym się nawet w Lidze Kobiet, gdybyś tam przyszła.

Lepiej pójdę, nim pani Goldman mnie zobaczy.

To nie będzie trwać wiecznie, Jenny.

Gdy tylko zaoszczędzę, wynajmę własne mieszkanie.

I może... pomożesz mi szukać?

Może, jeśli będziesz miał szczęście.

Naprawdę już idę, spóźnię się na kolejną wizytę.

- W tak wysokiej ciąży musisz pracować? - Zależy mi na wypłacie,

oszczędzam dla dziecka.

Witaj, Stello. I witam siostry.

Tom Hereward, kapelan w tym miesiącu. Może w czymś pomóc?

Może ksiądz dopilnować, by panna Crangle leżała w łóżku do odwołania.

Niezależnie od regulaminu, zagrożone jest zdrowie jej i nienarodzonego dziecka.

Słyszałaś, Stella? To polecenie.

Nie zawaham się donieść, jeśli będę musiał.

Chodźmy, panno Crangle. Z powrotem do celi.

Rytm serca dobry. Dziecko rusza się jak powinno.

Wszystko wydaje się w porządku.

Czyli na szczęście nic się nie stało.

Zajmij się resztą pacjentek, siostro.

Nie jestem tępa, tylko nasz sierociniec zbombardowano.

Nie tylko twoją edukację przerwała wojna.

Niedługo staję przed komisją.

Mogą zabrać ci dziecko, gdy uznają, że się nie nadajesz.

Chcę pokazać, że umiem się poprawić.

Twój głód wiedzy jest godny podziwu,

ale jeśli literze P zrobisz brzuszek na górze, bardziej jak łepek

niż jak nóżkę, dużo lepiej wyjdzie ci słowo "pies".

Nie jestem też złodziejką, przysięgam.

Pożyczyłam tylko kilka rzeczy, żeby przetrwać do powrotu Joego.

- Nie zamierzam cię osądzać. - Ale chcę, żebyś wiedziała! I Komisja też!

Jeśli uznają mnie za złą matkę, zabiorą mi dziecko!

Popełniłaś błąd, ale masz narzeczonego na zewnątrz.

Ale nie pobierzemy się z Joem zanim urodzi się dziecko.

Mogą ją przez to zabrać?

Na pewno znajdziesz rozwiązanie.

Jak pacjentka?

Przemęczona. A ciąża przenoszona.

Wasza uwaga jest dla niej pociechą.

Stella nie umie sama poprosić o pomoc.

Chciała gwarancji co do losu dziecka, ale ja nie znam więziennych procedur.

Widzi, jak inne matki tracą dzieci, więc nic dziwnego, że się boi.

Ale to jej pierwsze wykroczenie, nie jest prostytutką ani alkoholiczką.

Jak Maureen Williams, która ją zaatakowała?

Maureen jest zła na cały świat. I nic dziwnego.

Po raz trzeci oskarżono ją o nierząd i drugie dziecko zostanie jej odebrane.

Ma tylko 24 lata.

Skończyła siostra?

Na razie tak. Odpoczywa.

Będzie musiała później odpocząć.

Dobra, wstawaj!

O co chodzi?

Idzie do naczelniczki w sprawie bijatyki.

- Mam straszną zgagę. - Na pewno to nie jest konieczne!

- Mam polecenie! - Więc ja pójdę również.

Ostrożnie.

Później włożę ten kuferek do szafki.

Zostaw lokówki na wierzchu, muszę nakręcić włosy przed wizytą Stana.

Teraz najważniejsze

to wyleczyć twoje nogi okładami z kaolinu.

Niestety, trochę śmierdzącymi.

Mam żylaki, spuchnięte kostki, rozstępy,

a gdy za mocno zakaszlałam, zmoczyłam się!

To w czasie ciąży zupełnie normalne.

Jesteśmy ze Stanem małżeństwem dopiero od 9 miesięcy, ale...

Nie czuję się już jak ta, w której się zakochał.

- Na pewno tak nie jest. - Wiem, że to brzmi głupio,

ale Stan mógł wybierać wśród dziewczyn, a wybrał mnie.

Nie chcę go zawieść.

Przecież nosisz jego dziecko.

To dlatego, że tak go kocham.

Po prostu się boję, że mogłabym go stracić, rozumiesz?

Wiemy, że Maureen to zaraza, ale ty, Stella?

Gdyby nie twój stan, byłabyś już na bloku karnym.

Nie toleruję przemocy na swym bloku.

Ja się tylko broniłam.

Za pozwoleniem - mogę zaświadczyć, że pannę Crangle przewrócono na ziemię.

Dziękuję, ale jako pielęgniarka nie rozumie siostra więziennego życia.

To znajdzie się w twoich aktach, Stella

i nie muszę mówić, że rzuci złe światło na ciebie przed Komisją.

- Opieka społeczna nie będzie zachwycona. - To nie w porządku!

Nie masz rodziny ani domu. A ponieważ twój narzeczony się nie odzywa...

Wolno mi napisać jeden list w miesiącu!

Joe wyjechał, zanim mnie skazano, zostałby, gdyby wiedział!

Mogę zająć się dzieckiem do jego powrotu, oszczędzam z wypłaty!

6 szylingów i 4 pensy. Daleko na tym nie zajedziesz.

Czemu nikt nie chce mi pomóc?

Czemu mi nie pomożecie?

Nalegam na pozwolenie na odprowadzenie pacjentki do łóżka.

Może zawiozę to do poradni, a siostra Miller wybierze, co warto zostawić?

Wszystko należy zanieść do jadalni, żebym osobiście to skontrolowała.

Siostra Miller może przeoczyć coś bezcennego.

Czuje się zdradzona i nic dziwnego.

Na dobrą sprawę jest sama na świecie.

Czy w tym przypadku to właśnie nie my jesteśmy za nią odpowiedzialne?

Sama to siostra kiedyś powiedziała: nie możemy wszystkich ocalić.

Ale ona to nie "wszyscy".

To młoda kobieta, która rozpaczliwie chce zatrzymać swe dziecko.

Zbliża się kompleta, siostro.

Muszę skończyć ocenę tych tomów z darów.

Inaczej zaryzykuję przekazanie nieodpowiednich treści naszej młodzieży

i zapełnienie naszych archiwów zwykłymi bajkami.

Choć wiele bajek pozwala nam zrozumieć mroczniejsze aspekty

- naszego istnienia na ziemi. - I jaśniejsze.

Kapitan Hak to potwór!

Lecz zostaje pokonany przez Piotrusia, marzyciela i wieczne dziecko.

Może powinnyśmy to zatrzymać w Domu Nonnatusa jako strawę duchową.

Nie brak nam chyba duchowej strawy wśród tych ścian, siostro?

Pozwólmy, by wzbogaciło to duszę kogoś innego.

Patrick, chyba przysłali wyniki.

Chcesz otworzyć?

Nie.

Negatywne.

TYM razem negatywne.

Coś jest nie tak. Trzy miesiące już nie mam okresu.

Zupełnie nic przez trzy miesiące, na pewno?

Zaznaczyłam w kalendarzyku.

Przedtem też bywało nieregularnie.

- Od kiedy? - Od pobytu w sanatorium.

Gruźlica to ciężka choroba. Potrafi porządnie namieszać.

Naprawdę?

Zostaw to mnie.

Zaraz będzie kolejny, Kathleen.

- Nie mogę. - Możesz. Masz.

Głebokie wdechy.

Gotowa? Czujesz, że się zbliża?

Bardzo dobrze.

Przyj! Dzielna dziewczyna!

Jeszcze trochę!

Świetnie, Kathleen.

Doskonale ci idzie.

Oczywiście, dziękuję. Do widzenia.

Shelagh?

Mówiłem ci o swym koledze, Tedzie Horringerze?

- Ginekologu? - Tak.

Był w Nowym Jorku, ale wrócił i ma poradnię na Harley Street.

Harley Street?

Może zrobić operację zwiadowczą, czego w Londynie nikt nie stosuje.

Chętnie cię zbada, jeśli chcesz.

Chcę wiedzieć, Patrick,

czy coś jest nie tak i jeśli jest, chcę to naprawić.

Ja też. Nikomu jeszcze nie zaszkodziło szukanie odpowiedzi.

Nie.

Mógłby pan zbadać panią Baker? Dziecko jest duże i pacjentka ma kłopoty.

Dam ci fartuch.

To uspokoi twój żołądek.

Zaczynam myśleć, że mała chce zostać tam, gdzie jest bezpiecznie.

I wcale się nie dziwię.

Musisz czuć się bardzo samotna. Tyle się dzieje,

a twój narzeczony wyjechał.

- Wróci. - Ale nie wiesz, kiedy?

Chciałabym wiedzieć.

Myślałam o twoich problemach i bardzo chciałabym ci pomóc,

żeby zwiększyć twe szanse przed komisją.

Pewnie już naczytałaś się o Ali i jej kocie,

a to naprawdę dobra opowieść, jak również ambitniejsza lektura.

Mogę ci z nią pomóc.

Zanim ją przyniosłam, poprosiłam o pozwolenie.

Jest twoja.

Kiedyś, jeśli Bóg da, przeczytasz ją swemu dziecku.

Było małe odchylenie, ale ostatni skurcz je naprawił.

Zbliża się kolejny skurcz, Kathleen.

Gotowa?

Trzeba naciąć krocze. Miałaś rację, dziecko jest bardzo duże.

Proszę teraz ziajać. Chcę pomóc dziecku się urodzić.

To moja Kathleen? Krzyczy, jakby jej odrywano kończyny!

Nie martw się, tak wygląda poród.

Twierdzi pani, że to normalne?

To najnaturalniejsza rzecz pod słońcem.

Jezusie!

Doktor zawoła pana, gdy żona będzie gotowa.

Zrobię panu herbaty.

I gratuluję, panie Baker.

To dziewczynka, Stan.

Moja dziewczynka!

Muszę wyglądać okropnie.

Nie, wyglądasz ślicznie, kotku. Świetnie ci poszło.

Będę wymiotować!

Wrócę do domu po... parę rzeczy.

Campari, poznaj Jenny i Cynthię. Jenny i Cynthia, poznajcie campari.

To obrzydliwe!

Macie konserwatywne podniebienia.

Dla mnie jest przepyszne.

- Nie masz dyżuru, gdy wrócimy? - Jedno mogę wypić.

- Znajdzie się jeszcze jedno miejsce? - Cześć, solenizantko!

Chummy! Wszystkiego najlepszego!

Myślałam, że spotykamy się na miejscu.

Peter był kochany, poprosił w sekrecie panią Torpy, żeby przyszła wcześniej.

Wie, że najbardziej mi brak naszych przygotowań.

To widać. Siadaj, proszę.

Trzeba dodać objętości włosom przy nasadzie.

Uniosę włosy i cała twarz się rozjaśni.

Daj jej spokój! Wyglądasz pięknie jak zawsze, Chummy.

Zawsze zazdrościłam ci cery.

Campari? Tylko zatkaj nos.

Spójrz na mnie. Cynthia ma oczywiście rację,

masz skórę zupełnie jak brzoskwinia.

Ale dziewczyna nie powinna zaniedbywać się, bo przekwitnie.

Jestem w dość oficjalnych stosunkach z moją atrakcyjnością.

A próby malowania ust przy zmienianiu pieluszek Młodego

obróciły się przeciwko mnie.

Ty się ze mnie nie śmiej, siostro Lee. Będziesz następna.

- Widziałyśmy, jak Alec na ciebie patrzy. - Pewnie.

Trochę jak Fred Astaire na Audrey Hepburn w "Zabawnej buzi".

Alec może sobie patrzeć. To nie znaczy, że zaraz pognam do ołtarza!

Mówisz to tak, jakby to było coś złego.

Nam jest dobrze tak, jak jest.

Jeśli coś się zmieni, dowiecie się w odpowiednim czasie.

A teraz podajcie te orzeszki.

Zjadłam wszystkie.

Musiałam czymś zagryźć campari.

Nie bójcie nic. Próbowałam upiec paluszki serowe,

ale każda próba kończyła się tragicznie.

Skoczyłam więc do sklepu po słone paluszki.

Wszystkiego najlepszego, Chummy.

- Zdrówko! - Zdrówko!

Co one tam robią tyle czasu?

Sprawy tajemnicze i pachnące, przy których nie wolno ich pośpieszać.

Ja tylko wkładam garnitur.

Może przedtem powinieneś rzucić na niego okiem.

O nie! Dopiero wrócił z pralni!

Miałeś brylantynę na ręce?

To raczej sprawka Freddiego.

Tak to bywa z dziećmi. Jakaś... maź z nich wypływa.

I nigdy nie stąd, skąd oczekujesz.

Miał katar, więc to pewnie smarki.

To fajne.

- Mieć dziecko? - Tak.

Najfajniejsze, co mi się przydarzyło.

W każdym razie jesteś czysty.

- Dzięki. Może Camilla ją wypierze? - Nie.

Może być potrzebna, gdybym się rozpłakał na seansie.

O rany! Szczęściarze z nas, co?

Tak. Z pewnością.

Nie przepadam za żelkami. Zawsze mi się zdaje, że utkną mi w przełyku.

To weź czekoladkę.

Może teraz żelki, a czekoladkę w antrakcie?

To trochę nie na miejscu, jeść czekoladki nim zacznie się przedstawienie.

Masz urodziny, możesz je jeść przed, po i w trakcie, jeśli chcesz.

No nie, Trixie?

Może robić co chce, jak my wszyscy.

Ile mamy pieniędzy?

Jesteś jakaś bladziutka. Wszystko w porządku?

Wybacz. Powinnam napić się jeszcze campari.

To przez to paskudne więzienie.

I myśl o wieczornym dyżurze.

Właśnie, że się na niego cieszę.

Jeśli będzie wezwanie, to zawsze do domu, w którym, jakkolwiek nędzny by nie był,

odbiorę dziecko, narodzone z miłości i mające w życiu jakąś szansę.

Trixie, znasz ten fach równie dobrze, jak ja.

Wciąż widzimy czyjeś cierpienie, ale nie możemy się nad tym zatrzymywać.

Musimy przeć do przodu, dając z siebie wszystko, każdej pacjence.

Wiem. Masz rację.

Mądra dziewczynka.

I co, jaki wyrok w sprawie żelek? Czy ława wciąż jeszcze obraduje?

Wykombinowałyśmy, że gdy połączymy zasoby, starczy nam na pudełko czekoladek.

Świetnie! Ile jestem wam winna?

Strasznie mi przykro, dziewczyny, ale zdaje się, że zaszło...

Nieporozumienie. I to jest delikatne określenie.

Co za przeklęty pech!

Tak rzadko udaje się nam wyrwać wieczorem od Młodego.

Biedny Fred, tak się dać nabrać!

Biedny Fred? To my wyłożyłyśmy kasę!

To nie on stał tam jak idiota, gdy w kasie oskarżano go o fałszerstwo.

I to ja, policjant! Mogłem się kapnąć, papier był za cienki.

Za późno na refleksje.

Wieczór jeszcze młody. Jak mawiała moja ayah,

"bahaar jaake mazza karro".

Co z grubsza oznacza: "człowiek zawsze umie się zabawić".

Wiem, co mnie teraz zabawi. Piwo.

- I partia rzutek? - No!

Możemy grać drużynowo, na pieniądze.

Albo parami. Jenny ze mną, wy dwie i Noakesowie.

- Pech, staruszku. - Nie poddawajmy się.

- 78. - Trochę zardzewiałam.

- Powinnam trafić potrójną. - Chummy, jesteś cudowna!

- Raczej czarny koń. - Na misji w Sierra Leone była świetlica.

Wprawiłam się.

Ja myślę. To zmienia sytuację.

Po raz drugi nas dziś oszukano.

Nie tak szybko, mój panie. Mogę być twą sekretną bronią.

Spokojnie!

Sekret chyba wyszedł na jaw.

- Chcecie wymienić partnerów? - Za późno!

I tak bym nic nie zmieniał. Jestem stały.

Szczerze - i tak wolę wieczór z lotkami.

Od razu mogłeś się nie zgodzić!

I stracić wieczór z kobietą, którą kocham?

Mogę tak mówić? Że cię kocham?

Dzięki. Raczej już pójdę.

- Wcześniej wróciłyście? - Proszę nie pytać.

Stelli Crangle odeszły wody. Przewieziono ją na oddział szpitalny.

Tylko się przebiorę.

Nastawię... czajnik.

- Kakao? - Skąd wiedziałaś?

Co się stało? Pokłóciłaś się z Alekiem?

Niezupełnie.

Powiedział, że mnie kocha.

Przecież to cudowne, prawda?

Nie wiem, co ja do niego czuję.

Ale tak wam razem dobrze. Myślałam, że się naprawdę lubicie.

Ja też. Ale jestem młoda, nie śpieszę się do małżeństwa i dzieci!

Nie oświadczył się przecież.

Nie. I teraz chyba tego nie zrobi.

Co mu powiedziałaś?

Nic. Po prostu udawałam, że tego nie powiedział.

Nie jestem ekspertką w kwestii facetów,

ale za to jestem pewna, że czekolada rozwiąże najgorszy problem.

Dzięki.

Jesteśmy tu, Stella. Niczym się nie martw.

- Główka. - Dziecko się rodzi, Stella.

- Długo czekali z wezwaniem nas. - Dobrze, widzę główkę!

Teraz nie przyj - to bardzo ważne!

Jesteś bardzo dzielna, Stella.

Właśnie tak, musisz dyszeć.

Bardzo dobrze! Urodziła się główka.

Teraz ostatni, mocny skurcz, Stella!

Świetnie!

I oto ona!

Tylko że to chłopczyk.

To chłopiec?

- Tak. - Mam synka?

Świetnie ci poszło.

Witaj!

Witaj.

STATEK "KRÓLOWA MÓRZ" CZŁONKOWIE ZAŁOGI

Nie spałaś długo?

Siostra Evangelina miała rację. Więzienie to nie miejsce dla dziecka.

Na szczęście maluch o tym nie wie.

Odgrzewam ci tosta.

Wchodź!

Co do "My Fair Lady" - siostra Evangelina powiedziała mi, co się stało.

Powtarzam: gdy coś wygląda na zbyt piękne, by było prawdziwe, to pewnie takie jest.

Musisz nam oddać pieniądze, Fred.

W tym rzecz, że... musicie na nie zaczekać.

- Wydał je. - Zwrócę wam!

Ty i twoje pomysły, naprawdę!

Chwila! Pomysły nie pomysły, wy też rzuciłyście się na okazję.

Powinienem wam je po prostu dać.

Powinieneś trzymać się z dala od podejrzanych osobników w porcie.

Najlepiej zaliczcie to do doświadczeń.

Siostra Julienne jest w biurze?

- Pojechała znów do więzienia. - Już?!

O nie!

Trzymaj go, o tak, i daj mu pierś.

No proszę, jakiego masz grzecznego synka.

Mogę powołać świadka moralności na jutrzejsze posiedzenie.

Zgodzi się siostra za mnie poręczyć?

Pomogę, jak tylko będę mogła.

Nazwę go Peter. Jak w tej książce od siostry.

Bo to mój czarodziejski chłopiec.

Nie Joe, po ojcu?

- Peter Joseph. - Ma na imię Joseph?

Próbowałam go znaleźć, ale nigdzie nie widnieje żaden Joe czy Joseph Dixon.

Gdybym miała poprawne dane, mogłabym...

O nie!

Proszę!

Nie mogę ci pomóc, gdy nie mówisz prawdy.

Możesz uciekać, ale nie schowasz się przede mną.

Jajeczko!

Mam gnidy!

W zasadzie masz jedną wesz i to nienarodzoną,

- ale dzień dopiero się zaczął. - To potworne więzienie!

Od teraz noszę tam czepiec!

Dam ci oliwkę z oliwek i czepek kapielowy.

Chyba, że wolisz zupełnie ogolić głowę?

Nie chciałam kłamać! Nie wiedziałam, co robić.

Nie pomyślałaś, że to wyjdzie?

Myślałam, że gdy dowiodę, że jestem przyzwoita, pomogą mi odzyskać dawny pokój.

Albo dadzą mnie do jednego z tych domów, póki nie znajdę pracy i mieszkania.

- Z noworodkiem i kartoteką więzienną? - Siostro, proszę!

Proszę im nie mówić! I tak mam kłopoty!

Wybacz, ale nie mogę kłamać, Stella.

Wierzę, że to kłamstwo było ze szczerych pobudek.

Jest zdesperowana.

Jest również o włos od oskarżenia o kolejne przestępstwo.

Zarejestrowałabym jej dziecko z nieprawdziwymi danymi.

Co, jak wiadomo, jest wbrew prawu.

Przynajmniej panna Crangle ułatwiła pracę komisji.

Znajdę jakiś wazon.

Niesamowita jest, prawda?

Myślałam, żeby nazwać ją Eleanor. Po twojej mamie.

- Przepraszam, kochanie! - To ja przepraszam. Mam szwy.

Wolisz tego nie wiedzieć.

Jakoś trudno mi to znieść.

Stanę na nogi, nim się obejrzysz.

I odzyskam figurę, przysięgam!

Musisz leżeć, tak mówi położna, więc raz ja zajmę się tobą.

- Ale myślałam... - Wczoraj, gdy widziałem, jak leżysz...

...i przez co przechodzisz...

...byłem kompletnie bezradny, czułem, że cię zawiodłem.

Więc co zrobiłem? Uciekłem, jak zwykły tchórz.

Nigdy cię już nie zawiodę, Kathleen. Ani ciebie, ani naszej córki.

Kocham cię, Stanley.

Jestem najszczęśliwszą kobietą pod słońcem.

O nie! Poszła opona?

Obawiam się, że tak. Większość drogi szłam piechotą.

Wszystko w porządku, siostro?

Muszę przyznac, że czasem cierpienie innych jest nie do zniesienia.

Teraz nie ma szans na miejsce w domu samotnej matki.

Zabiorą jej dziecko, które najpewniej trafi do sierocińca.

Pewnie robiła to, co musiała, żeby zatrzymać malucha.

Nie wątpię w to. Ale nie mogłam brać udziału w kłamstwie.

Wiem, że ja zrobiłbym wszystko, żeby opiekować się córkami,

gdy ich matka zginęła.

Nawet chciałem zdezerterować z wojska.

Myślałem, że serce mi pęknie, tak się o nie bałem.

Przez dwa lata były przerzucane od jednych krewnych do drugich.

Ale... i tak miałem szczęście, że ktokolwiek mi pomógł.

Stella Crangle nikogo nie ma.

- Zrobiła siostra, co mogła. - Czy aby na pewno?

Wszystkie musicie dać się przejrzeć.

Na wszelki wypadek wypiorę też twoją pościel.

Pomogę ci.

Masz dziś wolny wieczór.

I żadnych planów.

Nie wiem, co ci odbija, Jenny Lee.

Możesz wyjść z takim przystojniakiem,

a ty wolisz wybierać gnidy z pościeli.

Ale jak na razie mi to pasuje.

Ale pani koleżanka mówiła, że w stołówce jest wolna posada.

Rozumiem, ale jestem od dawna związana z waszą organizacją,

i osobiście zaręczam...

Nie udało się?

Starczy, że mówię, że Stella ma nieślubne dziecko.

Gdy mówię, że była karana, już w ogóle nie słuchają.

Ludzkie miłosierdzie i wielkoduszność.

Nie poddam się, póki nie będę zmuszona.

Witaj, nieznajoma.

Alec!

Przepraszam, muszę lecieć.

Jasne. Do zobaczenia, gdy przestaniesz mnie unikać.

Nie unikam cię, tylko jestem zajęta.

Jeśli chodzi o to, co wtedy powiedziałem, wykasujmy to.

Myślałem, że będzie ci miło,

ale jeśli źle się przez to poczułaś, zacznijmy od nowa.

Jenny Lee - bardzo, bardzo cię lubię.

Też bardzo, bardzo cię lubię, Aleku Jesmondzie.

No i dobrze.

Co powiesz na kino w sobotę wieczorem?

"My Fair Lady", z przodu.

- Żartujesz!? - Tym razem bilety są prawdziwe.

Tylko nie mów innym, bo wybuchną zamieszki.

Nawet nie będę opuszczał budynku.

Ted zaoferował mi poczekalnię i ponad 50 egzemplarzy "Lanceta".

I tak będę pod narkozą. A ty musisz iść do swoich pacjentów.

Nie zostawię cię samej.

Nie jestem sama. Jestem twoją żoną.

Panna Crangle złożyła oświadczenie.

Ale nie mamy tu zbadać, czy chce ona zajmować się dzieckiem po zwolnieniu,

ale czy będzie w stanie.

A gdy okazało się, że narzeczony jest wytworem jej wyobraźni...

Rozmyślnym kłamstwem, panie Russell.

Wyjawionym przez jej świadka moralności, który nie stawił się na posiedzeniu.

Tak... cóż, nie mamy wyboru.

Proszę odprowadzić więźniarkę do celi na czas analizy naszej decyzji.

Panna Crangle ma być zwolniona za dwa tygodnie.

Od razu przejmijmy opiekę nad dzieckiem, żeby miała czas się otrząsnąć.

Stella?

Przepraszam.

Spóźniłam się, bo załatwiałam pilny telefon.

To jest siostra Julienne, położna Stelli i jej świadek moralności.

Niepotrzebnie siostra jechała. Podjęliśmy juz decyzję.

Musimy kierować się dobrem dziecka.

Jestem pewna, że dla dobra dziecka trzeba spróbować pomóc pannie Crangle.

Widzę, że nawiązała siostra więź z osadzoną...

W swej pracy musiałam często pomagać w bolesnym rozdzieleniu matki i dziecka.

Nie przemawia przeze mnie niewiedza ani sentyment.

Nigdy nie widziałam kobiety tak zdeterminowanej,

choć niewiele dostała od życia.

Mamy niewiele miejsc w domu matki i liczne bardziej ich godne kandydatki.

Znalazłam dla niej miejsce w Szpitalu Matki w Hackney.

Nie jako pacjentki, ale sprzątaczki, z wyżywieniem, zakwaterowaniem

i znajdującym się na miejscu żłobkiem dla jej dziecka.

Wiedzą, że była karana?

Owszem, ale znają mnie i wierzą mojemu poręczeniu.

Są gotowi przyjąć ją po zwolnieniu, jeśli wyrazicie zgodę.

Dzielna dziewczynka!

- Już po wszystkim? - Tak.

Żadnego siadania! Polecenie oddziałowej.

A powiem ci, że to straszna herod-baba.

Widziałeś się z Horringerem?

Śpij jeszcze. Potem porozmawiamy.

Teraz.

Na narządach rodnych jest tkanka bliznowata.

Wygląda na to, że gruźlica dotknęła nie tylko twych płuc.

To pewne?

Zrobi jeszcze biopsję tkanki.

Ale to jedynie będzie potwierdzeniem.

Wiem, że nie ma nadziei. Nie musisz mi mówić.

Przepraszam!

Nie mów tak.

Tyle marzeń się ziściło.

Ale nie wszystkie.

Nie oddam go!

- Chodźmy, panno Crangle. - Nie zbliżajcie się do mego dziecka!

Masz szczęście, panno Crangle. Siostra Julienne znalazła ci dom.

Zostaniesz z Peterem.

Przepraszamy, ale kupiliśmy bilety, nim zmarł był wujek George...

Dobre miejsca, na balkonie!

Mamy żałobę w rodzinie, możecie nam pomóc?

- Mamy bilety do kina. - Świetne miejsca.

Przepraszam, że zatrzymuję, ale...

Dobre miejsca na widowni.

- To ja przepraszam. Można na słówko? - Oczywiście.

Nadzieja ma ogromną moc.

Odżywia duszę, choć może też ją dręczyć.

Może się rozwiać albo wskazać drogę.

Tęskniłam za tobą.

Ja za tobą też.

Wszystkiego tego, i nie tylko, nauczyłyśmy się w Poplar.

Poznałyśmy, co to sprawiedliwość i wyrozumiałość.

I przyjaźń.

I ile znaczy pomóc komuś wyjść ze strefy mroku...

...w strefę światła.

"Droga siostro Julienne! Peter i ja dzienkójemy z całego serca.

Nie zawiodem cie i nigdy nie zapomnem. Niech Bug błogosławi, Stella".

Tłumaczenie: titi

Synchro i drobne poprawki: Peterlin

www.facebook.com/ProHaven

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.