All language subtitles for Call.the.Midwife.S03E02.1080p.BluRay.x264-YELLOWBiRD_pl

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
cs Czech
da Danish
en English
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soranî)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

..:Project Haven:.. ..:Prezentuje:..

Z PAMIĘTNIKA POŁOŻNEJ sezon III, odcinek 2

Przekład: titi

Naszą pracą były narodziny, pierwotna funkcja życia kobiety,

moment napędzany instynktem i obawami.

Bywa, że najbardziej boimy się zaufać swemu instynktowi.

Gdy działania są wyłącznie nasze, musimy ponieść ich konsekwencje.

Dzień dobry, Cyril.

Doris lada dzień urodzi.

Gotów na powrót bezsennych nocy?

Pewnie myślałeś, że macie je z głowy.

Cóż mogę powiedzieć?

Ruszać się, chłopaki! Przyłóżcie się! O 9.00 mamy następny ładunek!

Nawywijałyśmy albo byłyśmy świetne.

Pewnie są skargi na twą nową fryzurę. Zbyt śmiała!

To na wzór Jean Seberg z "Myszy, która ryknęła".

Albo za głośno słuchałyśmy płyt i siostra Evangelina jest zła.

Jazzu nigdy dość!

Proszę!

Ostatnio miałyśmy masę zmian:

przeprowadzka, nowa poradnia ciążowa.

Królewska wizyta nas poniekąd zareklamowała i mamy teraz dużo więcej pracy.

Potrzebny nam przywódca, żeby opanować dni, gdy jest poradnia.

Powinna to być jedna z was.

Wszystkie macie nieocenione przymioty.

Siostro Franklin, jako położna z najdłuższym stażem...

Będzie mi strasznie miło...

...jesteś opoką dla szerszej społeczności

i chcę, żeby tak było nadal.

Siostro Miller, pracuj nadal nad programem dla matek,

masz w tym kierunku wielkie zdolności.

Oczywiście, siostro Julienne.

Siostro Lee, wykazałaś się

odwagą, inicjatywą i zorganizowaniem w trakcie przeprowadzki.

Chciałabym, żebyś ty była siostrą przełożoną w dni poradni.

Nie wiem, co powiedzieć.

Że możesz zacząć już dziś po południu?

Żeby mnie choć wzięła pod uwagę, tylko tyle.

"Opoka dla szerszej społeczności"!

Kim ja jestem, publicznym wodopojem?

Albo latarnią. Absolutnie niezbędną.

No proszę, siostra Lee!

A nie siostra przełożona?

Siostra w zupełności wystarczy.

- Dużo dziś pacjentek? - Idziemy pełną parą.

Dzień dobry paniom. Wejdźcie, proszę.

Ładny czepek, siostro!

Dzień dobry.

Dr Turner panią prosi, pani Aston.

Tamta kabina.

Uważaj se!

Kończy się jodyna, możesz uzupełnić?

I trzeba zrobić spis zawartości szafek.

Musimy zawsze wiedzieć, co mamy.

Wszystko będzie chodzić jak w szwajcarskim zegarku.

Wolałam ten nieco rozregulowany.

Pani Short, położna panią prosi.

Jak sypiasz?

Thomas mówi, ze kręcę się jak fryga,

ale to dlatego, że tyle jest do zrobienia, tyle trzeba przygotować!

Zaraz rodzę, a nie mamy nawet nocnika.

Nocnik nie tak prędko będzie konieczny.

Wciąż mu mówię: "samo się nie wyczaruje!".

Jesteśmy tylko my dwoje.

Mówię mu to, ale nie widać, żeby się przejmował.

Pewnie myśli, że będziesz świetną matką.

Mama mawiała, że mam wrodzony talent.

Ale jak to możliwe?

Coś tak istotnego, coś, czego wcześniej nie robiłaś?

Twoja matka zna cię najlepiej; zaufaj jej.

Spójrz w górę...

Mówi się, że gdy patrzysz w górę, to się nie rozpłaczesz.

Mama umarła pięć miesięcy temu.

A dla mnie jakby to było wczoraj.

Mówiła, że będzie przy mnie.

Że mi pomoże.

Ale nie ma jej.

A ja mam kompletny mętlik w głowie.

Masz teraz nas. Zajmiemy się tobą.

Trzeba uważać na anemię, pani Aston.

Musi pani trochę przystopować.

To już niedługo.

Dzięki fryzjerstwu nie zwariowałam.

Nie mogę stracić stałej klienteli.

Budowałam ją latami.

Mężczyźni nie chodzą do fryzjerek.

Kobiety też nie ufały fryzjerom do czasu Vidala Sassoona.

Przez kilka miesięcy będzie pani karmić i nie będzie mogła pracować.

No więc póki co...

Chyba sobie nie zdaje sprawy, że będzie mieć dziecko.

Zadowolenie z siebie nie jest złe. To jej czwarte dziecko.

- Ale sprawdźmy, czy dom jest przygotowany. - Oczywiście, doktorze.

Mam szafki w domu, w których trzeba poukładać, bez inwentaryzacji.

- Wolonariusze bedą nakarmieni i napojeni. - Jeśli są na Riwierze, już tam lecę.

To dziwne, prawda?

Jesteśmy takie zorganizowane w pracy, a tak chaotyczne w życiu.

Znalazłam dziś butki Freddiego w spiżarce.

Niedługo zacznę używać policyjnego hełmu Petera jako węglarki.

Jeśli potrzebujesz pomocy, to powiedz.

- Przynajmniej oliwki mamy w nadmiarze. - Chummy!

- Powinnam umieć sobie radzić. - Radzisz sobie!

Poza tym obiecałaś strawę i napoje dla wolontariuszki.

Zrobię to wyłącznie dla ciastek.

Kontroluje mnie pani czy co? Widziałyśmy się dziś rano.

Przepraszam, mogłam pani dać pakiet porodowy.

Ważne, żeby był w czystym, suchym miejscu i pod ręką.

Mogę go zanieść do sypialni?

- Wciąż świrują! - Nic nie szkodzi.

Chłopcy, zostawcie rower siostry!

W Nonnatusie mamy trochę rzeczy przydatnych dla dziecka,

jeśli czegoś pani potrzebuje.

Może wózka albo łóżeczka?

Dzięki, nie trzeba.

Nie zostało dużo czasu.

- Musi się pani przygotować na dziecko. - Mówię, że nie trzeba!

- Jeśli coś mogę... - Chcę pannę Franklin, dobrze się dogadujemy.

Myślałam, że każda z nas będzie pomocna. Wszystkie chcemy dobra pacjentek.

Farbowałam jej włosy po raz pierwszy.

Pannie Franklin znaczy się.

- Z szarej myszki zrobiłam Jean Harlow. - Przysięgała, że jest naturalną blondynką.

- Taka jestem dobra. - Pięknie ją pani uczesała.

Proszę się o mnie nie martwić. Mam już trójkę, nie potrzebuję opieki.

Ale się stroisz na prelekcję.

Nigdy nie wiadomo, kogo spotkasz.

Zakurzonych belfrów i położne, jak my. To wykład o porodzie.

Już na ciebie nie liczyłyśmy!

Jeszcze zdążymy, jak się pośpieszymy.

Odmieniająca moc jedwabiu: zupełnie inna w pół chwili.

- Podziękujesz mi później, szampanem. - Zdejmuj czepek, siostro Lee.

I zakładaj buty na obcasach.

Miałam zobaczyć się z Alekiem.

Powiesz, że to przez nas.

Przepraszam. Chciał uczcić mój awans i zwolnił się nawet z pracy.

To nic. Dużo nas idzie.

Przecież mi pożyczyłaś!

Żebyś wyglądała jakoś na wykładzie, a nie włóczyła w nim po norach rozpusty.

Wątpię, żeby porto z lemoniadą w Hand&Shears było powodem do niepokoju.

Poza tym pasuje mi do szminki.

Baw się dobrze. Do zobaczenia.

Mam nadzieję, że nie będę miał brata, bo oni się tylko biją.

Nie wierć się, Larry.

Ale jeśli to siostra...

dziewczyny nie lubią dropsów, więc wszystkie będą dla mnie.

A George Hewitt mówi, że pachną mydłem.

Nie jesteś jeszcze zmęczony?

Bądź siostrą, proszę!

Już starczy, Larry.

Nie skakać po łóżku, chłopaki!

Patrzcie, co tata wam przyniósł.

Macie, idźcie się pobawić na dwór.

Zajmijcie się małym. Myślałem, że strzyżesz za miesiąc.

To ilu dziś było?

Pięć strzyżeń i jedno golenie.

Żadna inna panna nie strzyże facetów.

Robisz ze mnie pośmiewisko w dokach.

Siadaj no.

Gadaj.

O czym?

Nie wiem. O dupie maryni.

Nie umiem tak rozmawiać, Cyril!

To o czym z nimi dziś gadałaś?

O niczym. O...

...dupie maryni.

UWALNIAJĄC MATKI OD STRACHU

W regionach tych niesamowite jest, że ból przy porodzie nie występuje,

przede wszystkim dlatego, że kobieta się go nie spodziewa.

Rodzą bez strachu.

W porównaniu do tego nasze doświadczenie porodu,

chwili bolesnej i pełnej strachu,

gdy instynkt macierzyński przyćmiewa patriarchalna - choć w dobrej wierze - medycyna,

zbyt mocno oparta na technice i lekach przeciwbólowych.

Powie mu ktoś, żeby się uciszył?

Nie sposób się skupić. Kto to jest?

To dr Latham.

Kontynuuje pracę Grantly Dick-Reada, chcąc sprawić, by poród nie był przerażający.

...zaciskanie się mięśni macicy...

Łapać go! Zanim się schowa!

Napięcie bezpośrednio wpływa na poród,

będąc przyczyną bólu i traumy zarówno dla matki, jak dziecka

i naruszając ich późniejszą więź.

Odłóżmy robótkę na czas wykładu!

Cierpienie kobiety nie jest ograniczone jedynie do porodu!

Obyś i na to miał pan lekarstwo.

Na końcu będzie czas na pytania.

Wolałabym cytrynowe ciasteczko.

Inaczej wyglądasz.

Bardziej apodyktyczna, władcza.

I jak zawładnęłaś tymi frytkami! Zupełnie, jakbyś cię awansowano.

Oczekuję przynajmniej tańców do północy i powozu, który odwiezie mnie do domu.

Przykro mi, że cię zawiodę.

Muszę tylko pozbyć się Billa i Bena rozbrojeniowców.

Dołączamy do marszu.

Jakiego marszu?

Alec, ten wieczór jest nasz!

Dziesięć minut, obiecuję.

Przeszedłem pół Londynu.

- Zabiłbym za piwo! - I skwarki.

Studentci! Jenny, przedstawiam ci Billa Corbina i Bena Mylesa,

dwóch młodzieńców, którzy chcą zmienić świat nie kupując nawet piwa.

Chyba wspominałem wam o tej pani?

Tylko każdego dnia.

- Więc co to za marsz? - Kampania na rzecz rozbrojenia nuklearnego.

- Chcemy zakazania bomby. - Już się nam kończą, ale weź, proszę.

Nie chcę was tego pozbawiać.

Doktorze Latham, mam bardzo wystraszoną pierworódkę.

Niedawno sama straciła matkę.

Nie wyobraża sobie porodu bez niej.

Wiem, co panią niepokoi.

Kryzys zaufania w chwili tak owianej mitem,

szczególnie w matriarchalnej społeczności East Endu.

Nasza przeszkadzajka!

To nie było przeszkadzanie, chyba żeś pan pijany.

Ależ tupet ma ten plagiator!

Ciateczko cytrynowe?

Nie rozumiem.

"Ogarnia nas szaleństwo i majaczenie, a strach i przerażenie nas dręczy.

Wszystkie te męki mózg nam zsyła".

Hipokrates.

Dwa i pół tysiąca lat przed panem...

...mniej więcej.

Prowadzimy trening dla matek w naszej poradni ciążowej.

Poprowadziłby pan dyskusję o strachu przed porodem?

Będę zaszczycony.

East End mnie fascynuje.

Istnieje poza światem zewnętrznym, poniekąd zakonserwowany.

To nazywa się ubóstwo.

Tylko pozbądźcie się wszystkiego. Do zobaczenia.

Chłopaki nie mają dokąd pójść.

Mają jedno łóżko na dziesięciu na Whitechapel

i pewien jestem, że na kolację jedzą chleb świśnięty kaczkom.

Chyba planują wpaść do mnie.

Jestem pewna, że broniłeś się jak lew.

Jestem zmęczona.

Twoi przyjaciele są przemili, ale zrezygnowałam z wyjścia z koleżankami,

bo chciałam spędzić czas z tobą.

Przed paroma miesiącami organizowałem po nocach ten marsz.

Buduję domy, nie chcę widzieć ich ruin.

I teraz powinno mi zależeć.

A prawda jest taka, że wszystko to nieistotne.

Tylko ty jesteś dla mnie ważna.

- To nieznośne. - Przestań gadać.

Gdzie mój powóz i białe konie?

Miałem alternatywny plan - jednorożce.

- Ale też okazały się niesolidne. - Jak to mityczne stworzenia.

Naprawdę?

Uważajcie na siebie.

No, lećcie już.

Pa, mamusiu.

MACIERZYŃSTWO Jak zrelaksować się przed porodem

Dr Latham nazywa to "naturalnym środkiem przeciwbólowym".

Oddech może wyciszyć emocje i przeprowadzić przez poród.

- Cześć! - Dzień dobry.

Szpital Londyński przysłał wyniki.

Dr Turner je widział i poprosił, żebyś przekazała pani Aston dobre wieści.

Pewnie. Dziękuję.

Siostra Winifreda przejmie twoich pacjentów na czas wizyty dra Lathama.

Jak tam przygotowania?

Potrzebne są różne rzeczy do wykładu, Fred je załatwia.

Mam nadzieję, że wszyscy będą równie oczarowani, co ja.

Wcisnął nas przed wyjazdem do Paryża.

A potem leci do Ameryki.

Nowy Jork, Paryż, Poplar. Niezupełnie naturalna kolejność.

Powiemy o tym wszystkim pacjentkom.

Doris Aston jest pierwsza na liście.

- Wydaje mi się bardzo nerwowa. - Byłaby swobodniejsza,

- ale jej mąż to straszny tyran. - Tyran?

Jest zazdrosny o spojrzenie byle faceta. Wścieka się, że pracuje.

Nie powinnam o tym mówić, ale Peter miał z nim kilka starć.

Jest bez wątpienia porywczym gościem.

Mogłaś powiedzieć! To by tłumaczyło jej dystans.

Nie pomyślałaś, żeby spytać. Pochłonęło cię rządzenie.

Nazywasz moją pracę rządzeniem się?

A nie jest tak?

Może niech wszyscy się zapiszą.

Pani Aston?

Tu pani jest!

Dobre wieści - opanowaliśmy anemię i morfologia jest w normie.

Przepraszam, śpieszę się do klientów.

Pomogę pani.

- Co pani tam ma, zlew? - Proszę dać mi spokój!

- Doris, co się dzieje? - Wyjeżdżam na trochę do Brighton.

Co ty robisz?

Miałam nim jechać!

Muszę! Nie rozumiesz, on mnie wykończy!

- Coś się stało? - Nie mogę tu urodzić.

Przyjdź do domu matki.

To nie jego dziecko.

Nie powinnam tu być. To miło z waszej strony, ale...

- Chcemy pani pomóc. - Nie możecie.

Skąd ma pani pewność, że to nie mąż jest ojcem dziecka?

Wiem.

Robimy to bardzo rzadko.

A poza tym... używamy gumy.

Powiedziałam mu, że była dziurawa. Wiem, że to nieładnie.

Co chciała pani zrobić w Brighton?

Zostawić dziecko.

Gdzieś u dobrych ludzi, którzy dadzą mu to, czego ja nie mogę.

Zabiłby mnie, gdybym poszła z innym.

Proszę wybaczyć, ale jeśli mu pani nie powie, skąd będzie wiedział?

- Nie on jeden wychowywałby cudze dziecko. - To nie takie proste.

Nie przeczę, ale na dłuższą metę może zaoszczędzić dużo cierpienia.

Czemu mąż nie miałby kochać dziecka...

Ono będzie kolorowe.

Nie ukryję tego.

On go nigdy nie pokocha.

Rozumiecie teraz?

A ojciec? Możesz z nim porozmawiać?

To nie była żadna love story, siostro.

Co wy sobie o mnie musicie myśleć!

Mój mąż nigdy nie może zobaczyć tego dziecka.

Nie mogę go wychowywać.

Znajdziemy ci schronienie na czas porodu,

a jeśli zdecydujesz się na adopcję, możemy z tym też pomóc.

Ale musisz być pewna tej decyzji.

Prowadzę podwójne życie.

Jedno z moją rodziną i drugie, z...

Znów nie zdążyłam na ciepłą wodę.

Lodowata jest świetna na cerę.

Chciałam wymoczyć się w wannie.

Co za dzień!

Trixie?

Straszny problem z tą wodą, prawda?

Nie, mam na myśli ciężki dzień.

Próbuję z tobą rozmawiać!

Wybacz, jestem zaczytana.

Cóż, z wielką odpowiedzialnością idzie w parze wielkie poświęcenie.

Dźwigasz to na barkach i w ogóle.

Ten zapach przypomina mi dom.

Moja matka z pasją hodowała róże.

Czemu Anglikom tak dobrze wychodzi z roślinami,

a tak kiepsko z ludźmi?

To ostre słowa, siostro.

Szczególnie, że to Róża Pokoju.

Mama mówiła mi, że w dniu, gdy ją tak nazwano, upadł Berlin.

"Najwspanialsza róża naszych czasów

musi nosić nazwę tego, co najwspanialsze dla świata - pokoju".

A jednak wisi nad nami największe zagrożenie:

demon atomowy!

"A powstał grad i ogień pomieszane z krwią,

i spadły na ziemię.

I spłonęła trzecia część drzew".

Zawsze tylko przeglądałam Apokalipsę.

Wydawała mi się dość ponura.

Chciałam tylko, żebyśmy zbliżyły się do natury.

Tak się stało.

I bardzo nam to potrzebne.

Zdobyłam ile mogłam ze skrzynki na datki w Nonnatusie.

- Mam akcesoria dla dr Lathama. - Świetnie.

- Co wy z tym w ogóle robicie? - Sztuka relaksacji.

To nie dla nieuświadomionych facetów.

Właściwie: w ogóle nie dla facetów.

Nie słuchaj jej. Dziękuję.

Jakie urocze!

Może zacząć robótki na warsztatach? To się nigdy nie znudzi.

Po namyśle: komuś się chyba znudziły.

Ten koleś chyba nie jest jeszcze gotów.

Muszę przyznać, że cała ta heca z relaksacją to strzał w dziesiątkę.

Co ona sobie o mnie pomyśli?

Spokojnie. Panna Ellaby jako pracownica socjalna ma za zadanie

umieścić dziecko w rodzinie, która zapewni mu odpowiednie życie.

Panno Ellaby, to są siostra Lee i pani Aston.

Na pierwszy rzut oka nie mamy dużo czasu.

Anglikańskie Towarzystwo ds. Niemowląt

zaleca sześciotygodniowy pobyt w Domu Matki i Dziecka.

Ale rozumiem, że to niemożliwe?

Pani Aston musi jak najszybciej wrócić do rodziny.

Jest pani świadoma, że trudniej jest znaleźć rodzinę dla dzieci innej rasy?

Odbierzemy je z wiejskiej izby chorych w Burnham-on-Crouch,

gdzie udało się umieścić panią Aston.

Gdzie oni zabierają dziecko?

W jaki sposób to przygotowujecie?

Dziecko jest w rodzinie zastępczej, aż znajdziemy mu odpowiednich rodziców.

To zawsze podnosi na duchu: ludzie przygarniający porzucone dziecko.

Nie porzucam swego dziecka!

Nie mam wyboru, proszę pani.

To chyba kwestia konsekwencji? Znacznie mniej przyjemnych,

niż czyny, które doń prowadziły.

Trzeba być więc wdzięcznym, że my ich nie ponosimy

i współczuć tym, których dotknęły.

Zajmujemy się całym Poplar,

a dzięki nowej klinice obejmiemy opieką więcej kobiet.

Taka powinna być służba zdrowia! Dobrzy ludzie robiący dobrą robotę.

Pani Short? To jest dr Latham.

Wspominałam panu o pani Short, gdy się poznaliśmy.

Dziś nie bardzo mam czas.

Jeszcze przyjdę. Następnym razem.

Wiele możemy pani zawdzięczać. Zaczniemy?

- Koce i poduszki? - Mogłam wziąć piżamę.

Mogłam przyprowadzić starego!

Dzień dobry paniom.

Dobrze, że tak dużo was przyszło.

Przyjemnie mi powitać doktora Lathama.

Dziękuję.

Bardzo mi miło.

Pragnę pokazać, jak nasze uczucia ściśle wiążą się ze zdrowiem fizycznym.

Spokojny umysł to spokojne ciało,

a tym samym - spokojny poród.

Narodziny to wielkie tabu.

Ale chciałbym poznać wasze doświadczenia i obawy.

To, co naprawdę kobiety myślą i czują to podstawa mojej pracy.

To jest wasze ciało.

To, co się w nim dzieje, to nie cud. To medycyna.

Gdy zdjąć otoczkę tajemnicy, zniknie też strach.

Co pani powie mężowi?

Że źle się czuję,

że mam anemię i muszę iść gdzieś, gdzie się mną zajmą.

A gdy wróci pani do domu bez dziecka?

Powiem, że umarło.

Jak to, że już tak bardzo to boli?

Przy moim pierwszym to był szok. Nikt nam niczego nie mówi, no nie?

Każde ciało jest inne.

Miałam poród kleszczowy. To był szok.

Rozluźniając się, mniej byś się bała.

Tlen napływa do mięśni pomagając im się rozciągać.

Zobaczyłam kleszcze i nie wierzyłam, że mają mi się zmieścić w środku!

Taka reakcja, ten dreszcz: to dzieje się z szyjką macicy.

Spina się, zatrzymując dziecko,

obawiając się wydać je światu, który nie wydaje się bezpieczny.

Działa tu silny instynkt.

A my nie pozwalamy mu się rozwinąć ani też nie zastępujemy go wiedzą.

A wiedza to siła, moje panie.

Co to są kleszcze?

Dowiesz się, gdy będą potrzebne.

Wiesz, co to średniowieczne tortury? To prawie to samo.

Większość porodów przebiega normalnie. Nieliczne wymagają kleszczy.

Mama mówiła, że urodzić mnie to było jak kichnąć.

Twoja mama pozwoliła działać Naturze. Pamiętaj o tym, gdy przyjdzie twój czas.

Przerwa na herbatkę?

Doris oddaje dziecko do adopcji. Czemu mi nie mówiłaś?

Nie było czasu!

Miałaś czas powiedzieć siostrze Julienne i powiadomić agencję. Kobieta właśnie wyszła.

Zbyt ciężko jest dźwigać to samemu! Jesteśmy przyjaciółkami.

- Kiedyś się mi zwierzałaś. - Chciałam,

ale masz bzika na punkcie tego zakichanego awansu!

Doris musi oddać dziecko, bo będzie czarne.

Mogłam ci pomóc. Przechodziłam to z Tedem i Winnie Lawsonami.

Naprawdę przyrównujesz Teda do Cyrila Astona?

Nasze uczucia nie są tu ważne.

Nazywa się Róża Pokoju...

...choć nie wydaje się, by w pełni wykorzystała swe własności.

Wspomniałaś, że czytałaś moją książkę?

Znam ją chyba na pamięć.

To dobrze, bo poprowadzisz zajęcia z relaksacji.

Ależ one przyszły zobaczyć pana!

Bo je przekonałaś. Bo ci ufają.

To nie żadna magia.

Wciąż mowa tu o instynkcie, więc mu zaufaj.

Jeśli siedzicie wygodnie, to możemy zaczynać.

Kładziemy się na plecach.

Ręce delikatnie składamy na brzuchu.

Zamykamy oczy.

Rozluźniamy mieśnie twarzy i głęboko oddychamy,

wypełniając całe płuca. Czujemy unoszenie się klatki piersiowej...

Raczej nie w tym gorsecie!

Zapominamy o zmartwieniach.

O sprzątaniu, jutrzejszym obiedzie i zmywaniu.

Nie robimy tu zakupów,

tylko oddychamy i rozluźniamy każdy mięsień,

mięśnie twarzy i karku.

Rozluźnij ramiona przy wydechu.

Zauważ, że żebra przemieszczają się, gdy wypuszczasz powietrze.

Wdech...

...i wydech.

Spodziewamy się kogoś?

Jutro muszę na trochę wyjechać

do specjalnego szpitala, z powodu anemii.

O czym ty gadasz? Co ci jest?

Mówię ci. Anemia pogarsza mój stan.

Jak to, że wcześniej nic nie mówiłaś?

Nie chciałam cię martwić.

Dokąd jedziesz?

Na wieś, jak się jedzie na Essex.

Świeże powietrze i takie tam.

- Nie mogę wziąć wolnego. Co z dziećmi? - Zrobiłam wam potrawkę.

- Mama tu będzie. - To już wisienka na torcie!

To nie potrwa długo, Cyril.

I polepszy mi się.

Chyba o to chodzi, nie?

Do widzenia. Dziękujemy, że przyszłyście.

Spróbuj codziennie ćwiczyć.

Będziesz lepiej spała i przywykniesz do tej rutyny.

Bardzo bym sobie tego życzyła.

Twoje pacjentki są w dobrych rękach.

Strasznie dziękuję, że pan przyszedł.

Samo to, że mnie zaprosiłaś daje mi nadzieję na przyszłość.

Będziemy w kontakcie.

Chętnie zobaczę, jak mierzysz się ze światem.

Skoro skończyliście sapać i dyszeć,

mam nadzieję, że koce i poduszki wrócą do Nonnatusa w stanie, w jakim z niego wyszły.

A jesli sugerujesz, że kilka wdechów i niemyślenie o obiedzie starczy, by urodzić,

to zwodzisz pacjentki na manowce.

Mówiłem ci, że to całkiem proste.

Pozwolisz? Wchodzę w stan kontemplacyjny.

Paszportu, mam nadzieję, ci nie trzeba?

To do zobaczenia po wakacjach.

To nie są wakacje.

Larry, kochanie,

bądź dużym chłopcem i zaprowadź braci do szkoły.

Doris Aston rodzi.

Nie ma czasu, by ją przewieźć do Burnham-on-Crouch.

To czwarte jej dziecko, poród może być szybki.

Przyśpieszę plany z panną Ellaby, a ty idź do Doris.

Nie ma większego bólu nad rozdzielenie matki z dzieckiem; musisz ją wesprzeć.

Musicie mnie odwieźć. Nie mogę tu urodzić!

Niestety musisz, nie ma czasu cię przewieźć. Dziecko pcha się na świat.

Doris, spójrz na mnie. Jestem tu, słyszysz?

Bardzo dobrze. Przyj!

Przyj. Właśnie tak!

Jeszcze, jeszcze...

Jeszcze, Doris! Dzielna dziewczyna, świetnie!

A teraz zwalaniamy i dyszymy.

Dobrze, kochanie. Powolutku, tak?

Dzielna dziewczyna!

Główka się urodziła.

Chcę moje dziecko...

Świetnie ci idzie, Doris.

Jeszcze jeden skurcz, przyj.

Dobrze! Właśnie tak.

To dziewczynka.

Moja córeczka!

Ma białe paznokietki.

Zadzwonię teraz do doktora Turnera.

Masz małe rozdarcie, musi cię zszyć.

Kiedy przyjdzie twój mąż?

Dopiero wieczorem.

Siostra Julienne rozmawia z panią Ellaby.

Trzeba przyśpieszyć adopcję.

- Rozumiesz, co to znaczy? - Tak.

Że mam czas, póki nie przyjdą.

Siostro Miller?

Pani Short zaczyna rodzić i cytując jej męża:

"Musi mieć siostrę Miller"!

Bierz płaszcz i torbę, spotkamy się przy rowerach.

Nigdy o tobie nie zapomnę.

Nigdy.

Moja przepiękna dziewczynko.

Pamiętaj o mnie.

To pewnie dr Turner.

Pan Aston...!

Urodziłaś?

Co tu robisz? Miało cię nie być!

Miałem przeczucie, musiałem wrócić.

Bałem się o ciebie.

Chciałam ci powiedzieć, naprawdę.

- Chciałam powiedzieć. - Powiedzieć? Mnie?

O czym ty gadasz?

Cyril, nie zrób nic głupiego.

- Proszę wyjść, panie Aston. - Co jest z wami?!

Coś z nim nie tak? Pokaż mi!

Panie Aston, pańska... żona musi odpocząć.

To było raz, tylko raz.

Przysięgam, że przed nim nigdy nie spojrzałam na innego mężczyznę.

Proszę, wyjdźmy na zewnątrz.

Tu kurwo...

- Moje dziecko! - Panie Aston, proszę!

Poszłaś z innym, ty suko!

Przepraszam! Cyril, próbuję to naprawić!

Moja żona...

- ...z kolorowym bękartem! - Jest moja!

- Moja na pewno nie! - W tej chwili ją zostaw!

- Idź gdzieś i ochłoń, słyszysz? - Ochłonąć?!

Uspokój się! Bo inaczej wezwę policję!

Lepiej, żebyś w to nie wątpił.

Pozbądź się tego...

...albo sam to zrobię, przysięgam.

Tak szybko? Dopiero dochodzi do siebie po porodzie.

A co, jeśli Aston wróci wieczorem?

Nie możemy ryzykować.

Zajmiemy się dzieckiem z Shelagh,

dopóki panna Ellaby nie znajdzie rodziny zastępczej.

Nie chcę jej zabierać dziecka.

Nikt tego nie chce.

Ale musimy zapewnić jej bezpieczeństwo.

A tu nie jest bezpieczna.

Jeśli nie umiesz, to ja to zrobię.

Doris.

Strasznie mi przykro, ale już czas.

Carole.

Wygląda na Carole, prawda?

Jest przepiękna.

Doktor Turner z żoną zajmą się dziś Carole,

dopóki panna Ellaby nie dogra adopcji.

Muszę wziąć Carole w bezpieczne miejsce.

Teraz najtrudniejsze, Nellie.

Tylko cię zbadam.

Nie przyj, Nellie.

Co się dzieje, siostro?

Położenie pośladkowe i rozwarcie tylko na dwa palce.

Mam skurcz! Coś jest nie tak, nie?

Dziecko jest odwrócone.

Dlatego czujesz przymus parcia, bo naciska na odbyt.

Ale nie wolno ci jeszcze przeć.

Co to znaczy?

Tylko nie kleszcze!

Obiecaj, siostro, proszę! Nie chcę żadnej ingerencji! Obiecaj!

- Zrobimy co się da, żeby tego uniknąć. - Siostro...

Nie obiecuj, czego nie możesz dotrzymać. Tak to jest, gdy ma się mało wiedzy.

Trzeba ją zawieźć na porodówkę.

Chcę, żeby tu była mama! Obiecała, że przy mnie będzie.

Nellie, my z tobą jesteśmy.

Możemy chyba spróbować pomóc Nellie urodzić tak, jak chce?

Nie poradzi sobie bez setki Dolarganu.

I jeśli wyczuję choć cień ryzyka, dzwonię po doktora Turnera!

Zamknij oczy, Nellie.

Zaciągnę zasłony, żeby było spokojniej.

Weź głęboki oddech i staraj się czuć, jak wszystko przez ciebie przepływa.

A teraz razem ze mną:

wdech...

...i wydech.

I wdech.

I wydech. Świetnie.

Niemożliwe, wiem, ale to wygląda jak uśmiech.

Pewnie puszcza bączki.

Ale to był uśmiech. Do mnie. Zdecydowanie uśmiechnęła się do mnie.

Trzymałam tyle dzieci, pomagałam im z pierwszym oddechem,

podawałam matkom w objęcia.

Chcę, żeby następne, które będę trzymać, było nasze. Już nie chcę czekać.

Oddajesz Cuthberta? Masz go, od kiedy się narodziłeś.

Chcę, żeby go miała Carole. Ona się nim zajmie.

Jestem już dla niego za stary.

Nic nie mówiłem.

Nie mogłaby zostać?

Jest rodzina, która nie ma żadnych dzieci.

Czekają na nią.

Tyle wniesie do ich życia!

A co z naszym życiem?

My sobie damy radę.

Nie ma siły potrzebnej, by urodzić.

Już siedem godzin, a ona nie ma pełnego rozwarcia. Coś jest nie tak!

Jeszcze trochę. Jej umysł się rozluźnił i ciało też się zaczyna uspokajać.

- Nie zaryzykuję życiem matki ani dziecka. - Ani ja.

Rozluźniasz się, tlen napływa do twojej macicy.

Dajcież spokój!

Zobaczę, jak ci idzie.

Pełne rozwarcie.

Musisz podnieść się ze wględu na położenie dziecka

i zacznij przeć.

Mówiłaś, żeby nie.

Teraz z ikrą, dziewczyno!

Pomoże ci, gdzie się o coś zaprzesz.

A tym czymś jestem ja.

Dobra. Dawaj!

Babcia mówi, żebyśmy nic nie mówili.

Jest w niebie, mamusiu?

Przytul mnie, Larry, proszę.

Kiedyś będziemy mieć siostrę, prawda, mamo?

Przy każdym skurczu myśl, że twoja macica bierze oddech,

przeprowadzając dziecko kanałem rodnym.

Już prawie, Nellie.

Nie przestawaj!

Dalej!

Jeszcze trochę to potrwa i przegapi bóle parte.

Nellie? Co by ci kazała robić twoja mama?

Dobrze!

Przyj mocno!

Teraz dyszymy, Nellie.

- Główka się urodziła. - Już połowa roboty!

Teraz jeszcze jeden, mocny skurcz.

Chłopczyk.

Od razu chcesz zobaczyć świat, prawda, malutki?

Bo jesteś odważny...

...jak twoja mama.

Zrobiłaś to, Nellie.

Brawo.

Dziękuję.

Za wszystko.

Kocham cię, mamo.

Nie sądziłam, że to powiem, ale cieszę się, że mnie nie posłuchałaś.

Możesz być z siebie dumna.

Zrobiłaś to po swojemu, po nowemu, i miałaś rację.

Dziękuję.

Dziś będę dobrze spać.

Wdech...

...i wydech.

I wdech...

Czujesz jakiś ból?

A teraz?

Wszystko jest prawidłowo, Doris.

Przyniosłam ci trochę epsomitu,

żeby zablokować tworzenie mleka, gdy się zacznie.

Tylko mleko będzie mi ją przypominać.

Pomożesz mi?

Oczywiście.

Jej nic mnie nie przypomina.

Jestem jej matką, ale ona się o tym nie dowie.

Więc napisałam list.

Dasz go jej?

Na jednym arkuszu papieru Doris zmieściła miłość,

która miała starczyć na całe życie.

To, czego nie zobaczy: pierwszy ząbek,

pierwszy dzień szkoły, rozmowy, których nie będzie,

miłość, którą by się dzieliły.

W Bogu pokładała nadzieję, że Carole będzie miała dobre życie,

przy dobrych ludziach, którzy dadzą jej córce to, czego sama nie mogła.

Ale przede wszystkim chciała ją mieć,

bo cokolwiek czuli inni ludzie,

nie równało się z uczuciami Doris.

Jej córka pochodziła od niej.

Były i zawsze będą częścią siebie.

Jak się czuje pani Aston?

Niedobrze.

Nie mogę się od niej oderwać.

Nie wiem, jak jej matka mogła.

Próbujemy, żeby to było tak szybkie i bezbolesne, jak to możliwe.

Papiery, czyli zwykłe zło konieczne,

a potem wszyscy wrócimy do swoich spraw.

Mamy dobrych rodziców, parę z Durham.

On jest wykładowcą na uniwersytecie.

Dziecku niczego nie będzie brakować.

Do widzenia, maleńka.

Niech Bóg cię ma w opiece.

Panno Ellaby, mam list od pani Aston do jej córki,

gdy będzie na tyle duża, by to pojąć.

Chce, żeby wiedziała, że to okoliczności, nie brak miłości.

Przykro mi, siostro.

W tym przypadku rodzice nie życzą sobie żadnego kontaktu.

Schowamy ten list w bezpiecznym miejscu.

Jeśli Carole będzie kiedyś szukać matki, archiwa powinny doprowadzić ją do nas.

Panna Ellaby rozmawiała z rodzicami, więc Doris nie ma żadnej łączności z dzieckiem.

Kiedy byłam dzieckiem, pisaliśmy do Mikołaja.

Pisałam, co wszystko bym chciała,

przeważnie była to czekolada i ciastka.

Mój ojciec wysyłał list przez komin

i o ile wiedziałam, ten trafiał do rąk Mikołaja.

Chyba nie rozumiem.

Z całym szacunkiem, siostro,

nie możesz porównywać tego listu z liścikami do Mikołaja.

Myślę, że siostrze chodzi o to, że czasem sam fakt napisania listu

jest równie ważny, co jego otrzymanie.

Powiedz Doris, że zaopiekujemy się tym, co chciała przekazać,

a jeśli Carole będzie chciała poznać te słowa, znajdzie nas.

Wróciłeś?

Już tego nie ma?

Jej. Nie "tego".

To moja wina, Cyril. Ja cię zdradziłam.

Możesz mnie nienawidzić, zrozumiem to. Ale nie jej wina.

Którekolwiek z nich jest moje?

Wiesz, że tak.

Umyjesz jeszcze raz? Jest od jajka.

Wybacz. Znów to robię, tak?

Nie chcę być despotką. Po prostu się staram.

Świetnie ci idzie, Jenny. Nie umiałabym zrobić tego, co ty z Doris.

Umiałabyś.

Wszystkie byśmy umiały...

...bo to nie o nas chodzi.

- Przede wszystkim o matkę i dziecko. - Zawsze.

Ale nie przeceniaj się, siostro.

Nawet gdy nosisz ten idiotyczny czepek.

Przynajmniej nie udaję naturalnej blondynki!

To prawda, zapewniam cię. Mama mówiła, że urodziłam się w aureoli.

Doris się chyba pomyliło. Jest pewna, że farbowała ci włosy.

Skandal!

Zmieniłaś zdanie?

Chodź na pokojowy marsz.

Moje poglądy są, niestety, tylko moje.

A co z twoim sercem?

Nim mogę się podzielić.

Chyba ja powinienem dawać ci kwiaty?

Skoro już o tym wspomniałeś...

To Róża Pokoju.

Mój wkład w wasz pochód.

Wiem, wiem. Masz pracę.

Moją pracę i moje powołanie.

Planujesz wrócić do pracy?

Doris, musisz przestać się karać.

Masz trójkę zależnych od siebie dzieci.

Nie możesz wciąż się chować.

Tylko do sklepu i z powrotem.

- Nie jestem gotowa. - Nie będziesz też jutro ani pojutrze,

ale to twój dom, gdzie twe dzieci chodzą do szkoły, gdzie masz przyjaciół

i gdzie będziesz znów pracować.

Kupimy cukierki, mamo?

Jak się miewasz, Doris? Dzień dobry, siostro.

Dobrze. Dzięki, że pytasz.

I co, chłopiec czy dziewczynka? A gdzie w ogóle masz dziecko?

Ja...

- To było... - Nawet nie płacze! Szczęściara z ciebie.

Pani Aston miała dość trudny...

Nie ma dziecka.

Nie ma dziecka.

Pani wybaczy.

Początek życia dawał nam siłę w jego przebiegu

i akceptację dla konsekwencji naszych działań.

W przejawach instynktu i odwagi znajdowałyśmy wolność

i to czyniło nas dzielnymi.

Wierzyłyśmy, że możemy zmienić świat.

I w pewien sposób zmieniłyśmy go.

Tłumaczenie: titi

Synchro i drobne poprawki: Peterlin

Project Haven www.facebook.com/ProHaven

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.