Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Czech
Danish
English
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
..:Project Haven:.. ..:Prezentuje:..
/Z PAMIĘTNIKA POŁOŻNEJ sezon III, odcinek 1
przekład: titi
I znowu, cholera...
Głęboko oddychaj, Joan, oddychaj.
Głębokie oddechy.
Bardzo dobrze. Dzielna dziewczyna!
Świetnie.
Pracując we Wschodnim Londynie widziałam tysiące wschodów słońca.
Tysiące nowych początków.
Codziennie świat stawał się na nowo.
Nie brakowało wyzwań i zmian,
ale na czele zawsze był sens życia,
pulsujący, jak sama Tamiza.
Wiem, że miałaś ciężką noc, ale świetnie sobie radzisz.
Nic nie jadła od wczorajszej kolacji, nie dziwota, że słabuje.
Przyniosłam jej słodką bułkę.
Nie cierpię słodkich bułek!
Nie teraz, pani Wiggs. Może później.
A może ty chcesz?
Szczerze - to z rozkoszą.
W końcu wyląduję z siostrą Evangeliną!
Patrz, to ten!
Popatrz tylko! Już czuję się jak w domu.
Zawsze mawiam, że grunt to szczegóły.
A gdzie czerwony dywan i orkiestra?
Niech Serafinów szeregi płonące
wzniosą swe trąby anielskie grzmiące
niech cherubiny w tysiącznych chórach
oplotą harfy ich złotym sznurem.
Dzień dobry, siostro Monico Joan.
Zadomowiła się siostra?
Ten, kto mieszkał tu przed nami
pozostawił po sobie ektoplazmatyczny opar.
To zapach mokrej farby. Ale nie wytłumaczysz.
Dziękuję.
Jeszcze! Dzielna z ciebie dziewczyna!
Dobrze!
Kto umie czekać, dostaje nagrodę - widzę główkę!
Boję się!
Słuchaj położnej, skarbie. Robiła to nie raz, prawda?
No pewnie.
Masz synka, Joan.
Jaki śliczny!
Nie piszą w podręcznikach, gdzie drążyć,
by doszukać się w kobiecie siły na przetrwanie jeszcze godziny.
Ale w Poplar nauczyłam się tego - i nie tylko tego.
No powiedz, nie było warto?
Mogłam spać i spać.
Ale teraz już nawet nie muszę.
Cześć, Merle.
Ktoś chyba domaga się śniadania.
"Ktoś" domaga się śniadania rano, w południe i w nocy.
Jak nie karmię, to zmieniam pieluchy.
Może chwilę potrwać, nim przywyknie do nowych warunków.
- Twój pierwszy też był taki niespokojny? - Ian? A jak!
Czasem myślę, że wszystko robię źle.
Czy na twoje oko Martin jest zdrów?
Nie widzę, żeby coś było nie tak.
Może wpadniesz we wtorek do kliniki?
Obejrzymy go, jeśli się martwisz.
Nie wiem, gdzie jest, odkąd zburzyli dom parafialny.
Przepraszam! Wciąż polujemy na stałe miejsce.
Ale w przyszłym tygodniu jesteśmy w "Marynarskiej Misji". Przyjdź.
Spróbuję.
Jeśli jego wysokość się nie uspokoi.
Zrobiłam dokładnie według książki i rozwałkowałam ciasto w prostokąt.
Prostokąt.
Następne skrapiam ciasto uprzednio przygotowaną mieszanką
masła i smalcu, w ten sposób...
Teraz składam ciasto na pół -
o tak!
I powtarzam tę czynność cztery razy,
podczas gdy farsz dusi się na niewielkim ogniu!
Jeden chichot, Młody Panie,
a pokażę ci w lustrze, jak wygląda niegrzeczna małpka!
Puku-puk!
Wyobraź sobie, że dali nas razem!
Możemy co wieczór świrować przy tranzystorze, jak Pinky i Perky.
Gdzie jest Cynthia?
Dali ją do jedynki na końcu. Rzucałyśmy monetą.
Chyba nie masz nic przeciwko?
Nigdy nikt nie mówił, że chrapię.
Teraz zasnęłabym nawet w kominie "Królowej Marii".
Czekoladkę?
Prezent od pani z haluksami.
Rachatłukum już zjadłam.
Poproszę "cytrynową beczułkę" i "migdałowy młynek".
Stracę apetyt na śniadanie, ale co tam.
Na twoim miejscu zjadłabym czekoladki i tylko się przekimała.
Czemu?
Chummy coś przyniesie.
Na litość święta!
Coś ładnie pachnie.
- To nie dla ciebie! - Co to było?
Paszteciki grzybowo-kurczakowe w cieście francuskim.
I nawet nie pytaj o budyń kokosowy!
Za bardzo się starasz, Camilla.
- Popilnuj lepiej dziecka! - Co?
Gdy zgłodnieje, daj mu duszone gruszki,
a gdy zacznie obracać główkę w lewo to znaczy, że jest senny.
Pa, mamusiu.
Mogę też trochę tych gruszek?
Znalazłam końcówki do lewatywy i gumowe rurki.
Rodzące kobiety z Poplar będą zachwycone.
Nie do wiary, ile mamy miejsca.
Przydałyby się wrotki, żeby krążyć między szafkami.
Po co nam sala wielkości ratusza, gdy nie działa autoklaw?
Dziesięć minut temu go włączyłam i jest równie gorący jak biegun północny.
Kilka lamp spirytusowych się zbiło.
Wrzuć je do kosza.
Muszę iść na pocztę i sprawdzić, czemu telefon nie jest podłączony.
Wszystko w porządku, siostro Monico Joan?
Odważyłam się przekroczyć te drzwi
i odkryłam coś niepokojącego.
Co takiego, siostro?
Ciebie też to niepokoi. Podejrzewam, że przeznaczenie tego jest ponure.
To pisuar. Proszę się nim nie przejmować.
Kiedyś była tu szkółka dla robotników, ale Fred to rozbierze i będziemy mieć magazyn.
To zapewne jest zdrojem oparów, jakie wyczuwam.
Przychodźcie do kuchennych wrót! Podano uroczysty lunch.
Nic nie dorówna domowemu jedzeniu.
Droga siostro Winifredo! Tak się cieszę z twego przybycia!
Nie wyobrażasz sobie, jak mile jesteś widziana.
Oszczędnie z sosem pomidorowym,
- jest bardzo drogi. - Uwaga!
To jest siostra Winifreda; będzie z nami żyć i pracować.
- Dzień dobry, siostro Winifredo. - Bardzo się cieszę, że tu jestem.
Dołączyła do nas z Domu Matki w Chichester.
Absolutnie potworny kawał drogi.
To siostra Franklin, siostra Miller
i pani Noakes, która tu pracowała, lecz usłyszała zew małżeństwa.
- Jak pięknie! - A to siostra Monica Joan.
Usiądź, proszę, obok siostry Evangeliny.
Dzień dobry.
My się znamy.
Byłam na wakacjach; w wiejskiej szkole pojawiły się gnidy.
To był ciężki tydzień.
- Była siostra kontrolerką głów? - Gnidzianą pielęgniarką.
Dzieci wołały za mną "Nora poznaje świat gnid",
ale to chyba dlatego, że niewiele słów rymuje się z Winifredą.
Wątłusza, flądrę czy kiełbaskę?
Przepraszam najmocniej. Kiełbaski nie były w planie.
Poproszę...
cokolwiek, na co nie ma chętnych.
Właściwa odpowiedź.
Dziękuję.
Proszę.
Teczki pacjentów są zreorganizowane, czas dopracować ostatnie szczegóły.
W poprzednim gabinecie nie było słońca, rośliny więdłyby i schły.
Jeśli chcesz, miałbym dla ciebie stałą posadę.
Recepcjonistka i zbawczyni mego rozsądku.
Timmy i ty potrzebujecie mnie w domu.
Uwielbiam służyć pomocą, ale to tymczasowa praca na pół etatu.
Co tu ma niby być napisane?
"Erytromycyna w zawiesinie".
Będziemy ćwiczyć charakter pisma.
Jak kłoda.
Nauczysz się.
- Co ona robi? - Nie mam zielonego pojęcia.
Dobrze, że rozwijasz swe umiejętności, ponieważ potrzebuję półek na książki.
Trzeba je postawić w moim pokoju.
Skąd wzięłaś drewno?
W zoologicznym zmieniają wystrój.
Mogłaś sobie zrobić krzywdę, siostro!
Moje książki zbyt długo leżą w pudłach.
Jeśli nie są poukładane, miesza się ich treść i powstaje chaos.
- Cześć, siostro Lee! - Cześć!
- Świetnie ci poszło. - Rany!
Czuję, że zdobyłam ostrogi!
Przejechałyśmy tylko niecały kilometr. To tylko rozgrzewka.
Najpierw idziemy do Joan Rickart, mieszka pod 9.
Co tak śmierdzi?
Wspólna ubikacja.
- Jest zepsuta? - Nie, tylko zajęta.
Zaczekaj chwilę.
Cześć, malutki.
Nie powinieneś tu być. Gdzie masz mamusię?
Znam tę rodzinę.
Rano spotkalam jego matkę.
Chodź, wejdziemy do środka.
Tak.
Nie mogę przecież być wszędzie!
Nie mam wrzątku do zmywania, połowę zasiłku wydaję na płyn do prania,
ręce mi krwawią od wiecznego wyżymania pieluch...!
Nic mu nie jest?
Jest dość drobny.
Może będzie dżokejem, nie dokerem.
- Karmisz wciąż piersią? - Tak,
ale dokarmiam butelką, bo wciąż jest głodny.
Przepraszam, wiem, że nie wolno.
Jeszcze nie widziałam dziecka, które stosuje się do instrukcji.
Wciągnę cię na listę codziennych wizyt, Merle.
Będziemy przychodzić co rano i pomagać ci z obowiązkami.
Sprawdziłam masę urodzeniową Martina. Ma 4 tygodnie i przybrał tylko 20 deko.
Dokarmianie, no wiecie! Pierś jest najlepsza, ale co 4 godziny i koniec!
Ale matki nie słuchają.
Dzień dobry paniom. Zadomowione?
Wreszcie zaczyna być jak w domu.
Tylko telefon nie działa, więc ludzie przychodzą niezapowiedziani.
I tak chciałem wam powiedzieć to osobiście:
- mamy stałe miejsce na poradnię ciążową. - Wreszcie!
W Domu Kultury na Argent Street.
A co najważniejsze, możemy ją prowadzić przez dwa dni w tygodniu, nie jeden.
Może to być nadal wtorek?
Zawsze to były wtorki i nie chcę matkom jeszcze bardziej mieszać.
Wtorki, nie ma sprawy. I jeszcze czwartki, bez dodatkowych opłat.
To świetna szansa upowszechniania nie tylko opieki zdrowotnej, ale i edukacji.
Zorganizujemy kursy opieki nad dzieckiem, żywienia, gotowania, gimnastykę.
Lista nie ma końca!
Nie wątpię.
Uważam, że to kapitalnie.
Wtorki są niekończącym się kołowrotem ważenia, pomiarów i podgrzewania moczu.
Nie mamy czasu, by czegoś je nauczyć.
Na początek przyda się kurs żywieniowy. Ludzie myślą, że żelki są pełne witamin.
I fajnie byłoby poprowadzić taniec przy muzyce z małymi dziećmi.
Fajnie?
Zajmujemy się opieką zdrowotną, nie zabawianiem dzieci!
Siostro Monico Joan, usiądź może i zjedz z nami.
Nie mogę sobie pozwolić na chwilę próżniactwa.
Robię spis swoich ksiąg.
Na pewno bardzo to forsowne.
Czemu nie weźmiesz wszystkiego? Dla pokrzepienia.
Masz kanapki z żółtym serem i dorzuciłam kilka rzodkiewek.
Ale nie pokroiłaś ich znów w te śmieszne wzorki?
Ostatnio mnie wszyscy wyśmiali.
Przynajmniej człowiek wywoła uśmiech!
Śniadanie o północy to ponura sprawa.
Jeszcze pamiętam swoje nocki.
Termos.
Uważaj na siebie.
Mam dość pracy, żeby się nie nudzić.
Już prawie skończyłam szyć poduszki.
Halo, Dom Nonnatusa.
Nie sądziłam, że będę się tak podniecać dzwonkiem telefonu.
Właśnie idę na obchód,
ale musiałam sprawdzić telefon. Ten rzęch nadal nie działa!
Powiedzieć ci coś, co cię rozweseli?
Jeśli powiesz mi to szybko.
Dziś jest równo pół roku, jak ze sobą chodzimy.
Miałem ochotę przywiązać baloniki do budki.
Jestem w pracy, Alec.
Powiedz to jeszcze raz, ale bardziej surowo.
I co sądzicie?
Ujdzie w tłoku.
Coś jest nie tak.
Biega, pełen energii, a za chwilę tak kaszle, jakby miał się udusić.
Nie ma raczej gorączki, ale musimy wykluczyć infekcję.
Lekarz musi zbadać obu chłopców,
a ponieważ karmisz butelką,
muszę też sprawdzić, czy są dobrze wysterylizowane.
Że niby nie umiem umyć butelki?!
- Cięgiem wygotowuję, moczę w odkażaczu... - Wcale w to nie wątpię,
ale gdy myjesz butelki i pierzesz pieluchy w jednym zlewie,
zawsze jest ryzyko skażenia.
Obu ciągle coś dolega!
Ian wciąż kaszle; myślałam, że to dlatego, że jest zimowy.
Ale Martin urodził się na wiosnę i jest jeszcze gorzej.
Tyle pieluch brudzi, że aż Billy musi mi pomagać.
Ale w stoczni żem nic nie gadał.
- Siostro! - Tak, Billy?
Kiedy będzie lekarz? Może skoczę z małym do przychodni, będzie szybciej?
Powiem mu, żeby przyszedł jutro.
To nic nagłego, tylko się zastanawiamy.
Mój brat umarł, kiedy byłem mały.
Miał cztery lata. I kwartał.
- Mama zawsze kazała pamiętać o tym kwartale. - Przykro mi.
Czasem sobie myślę, że gdyby żył teraz, to by nie umarł.
Czasy są teraz lepsze, nie?
Tak, są lepsze.
Nie było nikogo do telefonu?
Wciąż chodzę do telefonu na wypadek, gdyby dzwonili uprzedzić, że już jadą.
Oczywiście nie zadzwonią, bo nie mogą. Gdyby się dało, nie byliby tu potrzebni.
Wypowiedź o niemal artystotelesowskiej logice.
PORADNIA CIĄŻOWA I DLA NIEMOWLĄT dziś od 14.00 do 17.00
Shelagh, naprawdę nie ma nikogo więcej?
21 kobiet w ogóle nie przyszło, a 9 z nich opuszcza wizytę po raz kolejny.
W porównaniu do domu parafialnego to wręcz okazała sala.
Mogę jeszcze dostać witaminy dla młodego?
Możemy dać mu witaminy, zrobić pomiary, wywiad na talony na mleko i badanie wzroku.
Nie ma kolejki, więc poświęcimy się mu w pełni.
Widzę, że jestem ostatnia, nie? Byłam w kościele, zgarnąć pleśń z klęcznika.
Prawie nikt nie przyszedł, Chummy.
Problem w tym, że ludzie nie wiedzą, gdzie jest Dom Kultury ani co to jest.
Przywykli do domu parafialnego i misji.
Coś, co nie ma w nazwie imienia świętego, jest dla nich podejrzane.
Ale przynajmniej macie coś na stałe.
Trzeba porozwieszać ulotki.
Gdybyśmy miały na to czas!
Wy go nie macie, ale ja mam.
Całe morze. Ocean czasu!
Brodzę w nim po kolana. Mogę wam oddać cały.
Siostro, mogłybyśmy porozmawiać o siostrze Monice Joan?
Jeśli w pierwszym tygodniu przychodzi z ciastem, zadrzyj sutannę i zwiewaj.
To tylko podstęp, by nieuważnych postawić w trudnym położeniu.
Z ciastem nie ma to nic wspólnego.
Może i jest moją siostrą w Chrystusie,
ale przysięgam - nawet metodysta by się przy niej rozpił!
Umieszczam biografię Astley'a Coopera, profesora chirurgii,
obok pamiętników Rousseau,
jako że uznałam za prawdopodobne, że za życia chętnie by rozmawiali.
Klasyfikacja dziesiętna Deweya jest zbyt przyziemna
i najgłośniej przemawia do umysłów pedantycznych.
Wycięłaś stronice z Biblii!
Usunęłam pewne rozdziały z apokryfów.
Czynu tego nie można uznać za heretycki; apokryfy same w sobie są herezją.
Poproszę próbkę moczu. Natychmiast!
Gdybyś zapomniała, łazienka jest naprzeciwko.
Myślisz, że mój umysł słabnie, a przyczyna leży w mym pęcherzu?
Nie lepsza jesteś od Platona, twierdzącego,
że macica kobiety zwodzi jej ciało i wywołuje choroby psychiczne.
Położyłam Platona tu, obok pana Freuda,
by byli sobie towarzyszami w ignorancji.
Siostro, całą zimę miałaś problem z... kanalizacją.
Wiesz równie dobrze jak ja, że byle infekcja może cię załatwić.
Ale teraz nie jestem załatwiona! Jestem ZDROWA!
I mam... jakiś cel.
To widzę.
Nie byłam wielką czytelniczką, raczej człowiekiem czynu.
Książki jakoś ominęły mnie za młodu.
Książki były moimi przyjaciółmi.
Nigdy im nie zapomnę, czego mnie nauczyły.
Nie mogę zaprzeczyć, że moja pamięć potrzebuje czasem...
...odpoczynku.
Ale rzecz, którą raz poznamy,
nigdy już nie będzie nieznana.
Prawda?
Nie będzie, siostro.
Ale uważaj z tą... konstrukcją.
Żeby nie przygniotła ci stopy.
Trzy infekcje dróg oddechowych w pół roku to za dużo.
Było więcej.
Ale czasem lżejsze, nie chcieliśmy niepokoić.
Możecie niepokoić. Zawsze.
Dam Ianowi penicylinę i wpadnę go obejrzeć za trzy dni.
Siostro, potrzebuję próbki stolca Martina, gdy się zbudzi.
Proszę mu dawać wyłącznie mleko w proszku, na receptę.
Będziemy go codziennie ważyć.
I wtedy okaże się, co mu jest?
Może okazać się, że nic mu nie jest.
Jeśli nic, to znaczy, że jestem złą matką!
Że nie umiem go karmić, porządnie umyć,
- że nie ma godziny, żeby nie wrzeszczał! - Merle, nikt cię nie krytykuje.
Ale musimy się upewnić, że Martin dostaje dość pokarmu.
Weźmiemy się za jego rozstrojony brzuszek i pomożemy przybrać na wadze.
Myślisz, że jest chory, prawda?
Myślę, że tak czy siak się dowiemy.
To bardzo śmiała inicjatywa, pani Noakes.
Ale nie będzie łatwo to zorganizować.
Musicie tylko prowadzić przychodnię jak zawsze,
a potem skauci, kółko krawieckie, kwiaciarskie i Liga dziewcząt
zaczną stopniowo działać przy was.
Samo czytanie tej ulotki jest kształcące.
Nie miałam pojęcia, że istnieją takie kółka.
Niektóre z nich są całkiem nowe.
Dopiero je założyłam.
Mogę ją sobie zostawić?
To jedyny egzemplarz. Idę do biblioteki, odbić go na powielaczu.
Z pewnością będzie ogromne zainteresowanie.
- Dzień dobry, weźmie pani? - Dziękuję.
- Witam, proszę bardzo. - Dziękuję.
Ciężko pani pracuje.
Moge dać pani ulotkę?
Nie, kochanieńka, dziękuję.
Pani Torpy, to panią zainteresuje!
Zwłaszcza dla nowoprzybyłych.
Wszystkie rodzaje kółek i kursów dla pani i, co więcej, dla Sheryl.
Spodobałaby ci się Liga Dziewcząt. To chrześcijańska organizacja mundurowa.
Lepsze niż to pacykowanie się.
Ćwiczę malowanie się do pracy.
Chyba do szlifowania bruków.
A co najważniejsze, będzie blisko poradnia ciążowa.
Zrobi pani tam wszystkie badania i porozmawia z położną o wątpliwościach.
Kochana jesteś, ale to moje czwarte,
więc gdy przyjdzie moja pora, zadzwonię po karetkę i tyle.
Macie tam bingo?
Bingo? Cóż, nigdy nie mów nigdy.
Gdy będziecie mieć bingo, bedę przychodzić dzień w dzień.
Zero zainteresowania.
A ja już widziałam policję konną, z trudem panującą nad tłumami ludzi.
Policja konna jest zamówiona.
Siedziałem do późna na odprawie.
Rodzina królewska odwiedzi stocznię i przystań.
Ależ to niesamowite! Będzie królowa?
Nie, druga najlepsza w kolejności.
Jej Wysokość księżniczka Małgorzata.
Nie widziałam jej od czasu pasowania papy na rycerza.
Musimy dołączyć do tłumu, żeby ją pozdrowić.
To będzie raczej tłumek.
To spotkanie handlowo-przemysłowe.
Przecież ona zapłacze się z nudów!
A ludzie chcą ją zobaczyć.
Małgorzata to księżniczka i gwiazda filmowa w jednym.
Podejrzewam,
że zaproszono ją tylko do doków i przystani.
Trudno mi w to uwierzyć.
Kiedy przyjeżdża?
W przyszły wtorek.
Wiesz co?
To się całkiem dobrze składa.
Jej Wysokość Księżniczka Małgorzata Clarence House, Londyn
Ian od tygodnia jest na penicylinie,
ale ma tak gęstą flegmę, że nie może odkrztusić.
Muszą obaj iść do szpitala.
Nie mogę się nimi zająć jak należy.
Porozmawiam z doktorem, ale musicie mu zaufać.
On codzienie ma z tym do czynienia.
Niech się siostra nie obrazi,
ale my również.
Wszystkie badania wyszły w porządku.
Skieruję Iana i Martina do pediatry w Londynie, ale...
Myśli pan, że co im dolega?
Chciałbym wiedzieć.
Jak oceniasz psychikę pani Vickers?
Jest płaczliwa, wyczerpana, prawie nie wychodzi z domu.
Zauważyłam, że zaniedbuje swój wygląd.
Depresja postnatalna może rozwinąć się nawet do roku po porodzie.
Być może dlatego sobie nie radzi.
Jest jeszcze coś.
Billy, ojciec dziecka,
miał brata, który zmarł w wieku 4 lat.
Jakaś choroba dróg oddechowych.
Myślisz, to może wzmagać ich niepokój?
Z całą pewnością, ale to nie wyklucza choroby dzieci.
Nie, wiem o tym.
Spójrz tylko!
Nigdy nie widziałam tak grubego i tak delikatnego papieru.
Zawsze takiego używają, nawet gdy pisze dama dworu.
- Ale tu piszą, że TAK! - Wspaniałe!
Cicho, wiesz, że nie możesz tu być.
Gdy siostry obudzą się i zejdą tu, zamkniemy cię w spiżarce.
To nie dostaniecie kanapki z jajkiem.
- Wpuściłyśmy cię, bo przyniosłeś tabasco. - Siadaj, Chummy.
Muszę wracać do dziecka. Peter zaraz idzie na nockę.
Pięć minut. Wyglądasz na zmęczoną.
Cały dzień latałam i teraz padam na twarz.
Byłam na policji, w urzędzie miasta, trzy razy dzwoniłam do pałacu
i pisałam list do siostry Julienne...
Położysz go jej rano na biurku?
Rany! Co jeszcze trzeba zrobić?
Między innymi - zwabić szwaczki do kółka krawieckiego
i kupić podręcznik bukieciarstwa, żebym mogła go uczyć na kursie.
Powiedziałam damie dworu, że koła już działają.
Ja mogę uczyć bukieciarstwa.
Matka chrzestna wykupiła mi kurs u Constance Spry.
A skauci? Oni nie są wytworem wyobraźni.
Wystawią historię Grace Darling by uczcić związek East Endu z morzem.
Jack Smith zagra latarnię morską.
To brzmi fascynująco.
A orkiestra Ligi Dziewcząt wystąpi z fanfarami dla księżniczki!
Orkiestra Liga Dziewcząt jest okropna. Wiem, bo muszę ich słuchać co tydzień.
Obiecałam to damie dworu. Mea culpa.
Grałem na trąbce w Siłach Powietrznych. Mogę przyjść im pomóc.
- Naprawdę możesz? - Wszystko, by zbliżyć się do księżniczki.
Jej Wysokość Księżniczka Małgorzata w Domu Kultury - potrzebni wolontariusze!
Wizyta rodziny królewskiej Kółko bukieciarskie
Cześć wszystkim. To jest Sheryl.
Przyszła pomóc przy występie.
Świetnie! Mam nadzieję, że masz mocne płuca.
I opryszczkę.
Dam ci bęben.
Słuchałam radia. Zapowiadają deszcz.
Daj spokój. Dość zrobiłaś.
Mam nadzieję.
Mały Martin ma potworny problem z trawieniem.
Ian kaszle i ma straszną biegunkę.
Obaj są niepokojąco mali. Od razu zwróciłam na to uwagę.
Niestety wygląda to na upośledzenie rozwoju.
To nie jest diagnoza! To określenie z czasów wiktoriańskich.
Wykluczono infekcję?
Próbki kału i wymazy były czyste. Dr Turner spróbował wszystkiego.
To przez złe proporcje humorów.
Mam księgę, w której mowa o chorobie, którą opisujesz.
Pochodzi z czasów królowej Anny.
Naprawdę, siostro?
Tak; mówi, że takie dzieci nie dożywają pięciu lat.
A ich czoło, gdy je pocałować, jest słone!
Jest na górze, zawinięta w irchę.
Jej wibracje trzeba chronić przed załamaniami światła.
Posprzątajmy, czas na kolację.
Mówisz tak, jakby kolacja miała nakłonić mnie do milczenia.
Muszę zająć się skarbnicą wiedzy.
Talerz z herbatnikami zostawcie mi pod drzwiami.
Co z nimi?
Śpią.
Prawie chcę, żeby się zbudzili,
bo kiedy śpią -
myślę.
A gdy myślę,
boję się, że nie jestem przy zdrowych zmysłach.
Ludzi, którzy nie są przy zdrowych zmysłach, odwozi się
i co by wtedy było?
Czas na kompletę.
Siostro Monico Joan?
Co ty tam szyjesz?
Koszulkę nocną dla dziecka.
Mówisz, że...?
Nie, jeszcze nie.
Ale mam tyle nadziei!
Co wieczór wyszywam na niej nowe ściegi,
maleńkie krzyżyki, jak pocałunki.
To chyba rodzaj modlitwy.
Niewielki prezent na przyszłość.
Siostro Monico Joan, zejdź z deszczu.
Nie potrzebuję schronienia.
Ale ty, doktorze, jeśli chcesz rozwikłać tajemnicę,
musisz przeczytać tę książkę.
Zrobię to, gdy odwiozę siostrę do domu.
Gdzie byłaś, siostro? Nie było cię na komplecie!
Trzeba ją napoić czymś gorącym i opatulić z termoforem.
Słuchaj, siostro!
Jest lekarzem i mężczyzną, więc oczekuje, że będzie się go słuchać.
Gdyby tylko on miał uszy otwarte na słowa innych.
Albo oczy otwarte na ich księgi.
Peter.
To dziś.
Musisz odłożyć te książki i założyć płaszcz, albo się spóźnisz.
Jeden błyszczy sie bardziej niż drugi.
Coś cię oderwało od glansowania?
Owszem.
Dobry Boże.
Dobrze, że mnie nie widzisz, Młody, bo...
...mówię to przykrością: wyglądam dokładnie jak moja matka.
Mój skarb! Chodźmy zobaczyć księżniczkę.
Świeże powietrze dobrze nam zrobi.
Billy!
Coś jest nie tak.
- Zadzwonię po karetkę. - Nie ma czasu!
Boję się, że się spóźnimy.
Jestem tam umówiona na za dziesięć z matką dziecka, które kąpię.
Siostra Monica Joan nie chce wyjść z pokoju.
Pewnie czuje tę górę lakieru na twoich włosach.
Pilnuj się lepiej zapalając lampę spirytusową.
Współczuję księżniczce Małgorzacie.
Wyobraźcie sobie: być oglądanym przez kogoś podgrzewającego mocz.
Pomocy! POMOCY!
Pomóżcie mi.
Ma atak!
Termometr i odciągacz śluzu. Ledwo oddycha.
Matka wybiegła gdy zaczęły się drgawki, czyli niecałe cztery minuty temu.
Oczyściłam mu gardło i atak ustał.
Przyprowadziłem auto.
Przez królewską wizytę zamknięto drogi. Karetka może się spóźnić.
- Temperatura 38,8. - Chyba mam diagnozę.
Mogę zobaczyć dziecko?
Tak.
Nie zrobię niczego niefortunnego.
Wiem, że nie.
Słone, jak morze.
Nawet wtedy nie mieli dla tego nazwy, choć wiedzieli, co to znaczy.
Teraz jest już nazwa. To mukowiscydoza.
Jest dziedziczna, co może tłumaczyć śmierć brata Billy'ego Vickersa.
Można to wyleczyć, doktorze?
Można leczyć.
Żeby nie było odcisków palców!
Rodzynki.
Dobra, chłopaki...
Noc była ciemna i wietrzna...
...a fale rozbijały się o skały.
W latarni morskiej
Grace Darling zwróciła się do ojca i powiedziała:
"Ojcze, co za okropna pogoda".
Grace Darling była dziewczynką!
Musisz mówić to dziewczęcym głosem,
o tak: "Ojcze, co za okropna pogoda!".
Zaczynamy od nowa.
To powinna robić siostra Franklin.
Jej Wysokość będzie tu za kwadrans, a nie ma żadnej pracownicy Nonnatusa!
Mam nadzieję, że gdy przyjdą, to będą miały coś na zgagę.
Orkiestra przygotować się!
Jeszcze nie, dziewczęta.
Przepraszam.
Za co?
Jeśli to rodzinne, to ja to im przekazałem.
Ja też. Słyszałeś doktora, oboje muszą być nosicielami.
To, Billy, jest rodzinne.
To.
Wszystko inne, co jest złe albo wybrakowane, to tylko...
Enzymy.
No właśnie.
Lekarze mówią, że mogą im podawać sztuczne enzymy.
Ale tego nie może zrobić nikt.
I nikt nie może nam zabrać.
Przepraszam, mogę pani pomóc?
Dzwoniłyśmy po karetkę, ale nie przyjeżdża.
Pierdolona księżniczka Małgorzata. Mój mąż budował drogę, którą ta blokuje.
Jestem pielęgniarką i położną. Zajmę się panią Torpy do przyjazdu karetki.
Nie, wszędzie są dzieci. Nie chcę robić zamieszania.
Proszę.
Nie jesteś przywiązana do tej sofy? Wody mi jeszcze nie odeszły.
- Co tam pokrowiec, gdy rodzi się dziecko! - Daj no jaką ścierkę albo coś.
Proszę.
Dobrze! Świetnie!
Pokaż cholernemu bólowi, kto tu rządzi!
Czy ja ryczę jak krowa?
Gdy zacznę, znaczy, że się zaczyna na ostro.
Myślę, że obie powinnyśmy zdjąć kapelusze.
Sheryl, leć prosto do Nonnatusa i powiedz, że potrzebujemy tu położnej.
Mogłaby powiedzieć "proszę".
Brawo! Brawo!
Właśnie tak!
Pełne rozwarcie, widzę główkę.
Pewna jesteś?
To niemożliwe do pomylenia z czymkolwiek. I najcudowniejsze w świecie.
Dobra, staruszko. Dziecko jeszcze się nie urodziło,
więc przy nastepnym skurczu postarajmy się nieco wszystko spowolnić.
Mniej tańca szkockiego, więcej walca.
Nie przyj mocno.
Bomba. Dziecko jest już prawie na świecie.
Teraz jeden mocny skurcz i będzie po sprawie.
Jezus Maria Józek! Jeszcze nie wylazło?!
Niestety nie.
Chyba mamy do czynienia ze skromnisią.
Boże dobry, powiesz mi to po ludzku?! Nie pomogę, gdy nie wiem, o czym gadasz!
Wygląda na to, że zaklinowały się ramionka.
Wspólnymi siłami je uwolnimy.
Po prostu powiedz mi, co robić.
Zejdź na podłogę i stań na czworakach.
Dobrze?
Właśnie tak.
Jezu!
Gdy zaczniesz przeć, spróbuję pomóc mu się wydostać.
Jeszcze, jeszcze!
Jeszcze! Bardzo dobrze!
Nie ruszyło się ni cholery, co?
Nie.
Możesz przewrócić się na lewy bok?
Pomału. O, tak.
Teraz przyj z całych swoich sił.
Przy następnym skurczu?
Nie. Przyj już teraz.
Dawaj, żołnierzyku! Dawaj!
Włącz się do zabawy.
Już po wszystkim.
I dopiero się zaczyna.
Mówimy o niekończącej się pracy?
Tak.
Tu położna! Otwórzcie!
Chummy, dobrze się czujesz?
Nigdy nie czułam się lepiej.
Wczoraj naprawdę dokonałaś rzeczy wielkich.
Na pewno to nie było zwyczajne popołudnie.
To nie były tylko emocje z okazji wizyty królewskiej.
Dałaś sobie sama radę z wyjątkowo ciężkim porodem.
Wspaniale zajęłaś się panią Torpy.
Bardzo się cieszę. Wierzę, że położnictwo ma znaczenie.
I opieka nad kobietami ma znaczenie.
Tak się składa, że tylko do tego jestem choć odrobinę przydatna.
Jesteś też dobrą żoną i wspaniałą matką.
To też są dary.
I jestem za nie wdzięczna.
Boję się tylko, że gdy Peter i dziecko będą jedynymi osobami, które kocham,
to moje oddanie w końcu ich przygniecie.
Wkładam uśmiechnięte rzodkiewki do pudełka ze śniadaniem
i siedzę po nocach szyjąc pokrowce.
Robię za dużo, ale... zawsze to jest za mało.
Chciałabyś wrócić do Domu Nonnatusa?
A przyjęłybyście mnie, siostro?
Zawsze brakuje nam personelu. Jak również funduszy.
Mogę ci zaoferować dwa dni w tygodniu,
jeśli znajdziesz opiekunkę do Freddiego i jeśli zgodzi się twój mąż.
Peter zawsze się zgadza, jest nietypowym mężczyzną.
Ale ja chyba jestem nietypową kobietą.
Tak. Jesteś pielęgniarką. I położną.
Mukowiscydoza była i jest nadal
poważną, trwającą całe życie chorobą.
Ian i Martin Vickers byli jednymi z pierwszych, którzy poznali jej nazwę
i zaczęli z nią walczyć z pomocą wspierającej ich rodziny.
Wiedza to ziarno, które potrzebuje wieków, by rozkwitnąć.
Wraz z jej rozwojem wzrosły też szanse dzieci.
Ze wszystkiego można czerpać wiedzę.
Czasem wystarczy spojrzenie w lustro.
Powodzenia, Chummy!
Dom Nonnatusa, położna przy telefonie.
Tłumaczenie: titi
Synchro i drobne poprawki: Peterlin
Project Haven www.facebook.com/ProHaven
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.