All language subtitles for Call.the.Midwife.S02E08.1080p.BluRay.x264-YELLOWBiRD_pl

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
cs Czech
da Danish
en English
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soranî)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal) Download
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

Z PAMIĘTNIKA POŁOŻNEJ Przekład: titi

Wraz z powrotem Chummy i jej nieuchronnie zbliżającym się rozwiązaniem

Nonnatus House wypełnił się podnieceniem i nową nadzieją.

Jeśli nawet zbierały się chmury, my ich nie widziałyśmy.

Jeśli wiał wiatr zmian, my czułyśmy tylko zefirek.

Niebo było dla nas niebieskie.

Była ciepła i urodzajna jesień

a my czerpałyśmy przyjemność z myśli,

że wszystkie plony są bezpieczne.

To naprawdę okropnie miłe, że twoja mama przysłała tyle dziecięcych ubranek.

Naprawdę to wszystko po tobie, Cynthia?

Niektóre chyba nosił młodszy brat, ale od lat już obrastały kurzem.

Mama mówiła mi, że te perłowe guziczki przy sweterkach

pierwotnie pochodzą z jej...

...sukni ślubnej.

O nie! Powieś mnie, wypatrosz i poćwiartuj, Cynthia!

To była rodzinna pamiątka, nie wolno mi takich rzeczy powierzać.

Raczej zawinę małego Browna w papier pakowy.

Poranna poczta.

Jeden jest do mnie!

To od siostry Bernadette, z sana...

Sanatorium.

To obrazek! "Widok z mojego okna".

Pisze: "Dziękuję ci za martwego motyla.

Przekazałam go tutejszym lekarzom i czekam na ich orzeczenie.

Podziękuj swemu ojcu za jego miłe listy; odpowiem na nie w swoim czasie".

Co to znaczy "w swoim czasie"?

Czasem to znaczy "kiedyś", a czasem - "niedługo".

Leć, spóźnisz się do szkoły.

Pamiętajcie, że siostrze Monice Joan nie wolno odbierać telefonu.

Zatem ta, która ma dyżur, musi go widzieć i słyszeć.

Próbujemy, ale wciąż trudniej znaleźć jej zajęcie.

Chummy potrzebuje wyprawki dla dziecka.

Gdyby zdobyć wełnę i druty, mogłaby robić na drutach ubranka.

Pasowałyby jedynie na zmutowane niemowlę z Marsa.

Niech robi wełniany patchwork.

Patchwork? Rozpłacze się z nudów!

Dziergać kwadraty umie każdy głupi.

Potem je pozszywa i ktoś potrzebujący będzie miał śliczną kapę.

Dolly?! Co tak długo?

Cały dzień siedzę jak na szpilkach!

Z Gosport jedzie się 5 godziny, tato. Może byś mnie pochwalił?

Sama chyba nie prowadziłaś? Gdzie masz męża?

Wypłynął! Od razu, dzień po powrocie!

Flota handlowa to nie Marynarka Królewska, masz ładunek - to musisz zasuwać.

Ale Dolly, wiesz przecież, że jesteś...

w szczególnym stanie.

Nie taki on szczególny.

Smarkacz wciąż kopał mnie w pęcherz, dzięki czemu szybciej jechałam.

Co, znowu cię zawstydzam, tak?

Chodź tu, daj mi buziaka, stary wariacie.

A skąd go wzięłaś?

Wypożyczyłam, z naszych oszczędności. Chodźmy!

Proszę, wnuk - sztuk: jedna.

Cześć, młody koleżko!

On ma imię, tato. Anthony.

Wiem, jak żeście go nazwali.

Chodźmy do środka.

Ale z ciebie duży chłopak, co?

Wiesz, że niedługo będziemy sprawdzać twoją małżeńską kwaterę, Chummy,

żeby się upewnić, czy jest odpowiednia do porodu domowego?

Tymczasem potrzebujesz jeszcze kilka nocnych koszulek dla dziecka.

Czas sprzymierzyć się z Singerem!

Garderoba dziecięca musi poczekać.

Muszę dokończyć wersję ciążową swojego uniformu.

Na pewno czujesz się na siłach pracować?

Zostało ci kilka tygodni do porodu.

Ależ ja tryskam energią. Mamy straszne braki kadrowe!

Nie mogę kolejnego dnia przesiedzieć na pupie, obserwując, jak się zaharowujecie.

O boziu... To mi przypomina wieczór przed polowaniem na tygrysa w Rajputanie.

Nie mogłam nigdy zmrużyć oka, gdy sieci i strzelby leżały na werandzie.

Chummy, masz rodzić dziecko, a nie uprawiać jakieś krwawe sporty!

Przepraszam.

Wybacz.

Tylko że... ktoś jest w łazience i to od dawna.

To chyba zakonnica.

Przepraszam.

Czy tam ktoś jest?

Tak, ja!

- Kobieta nie może się w spokoju wykąpać? - Przepraszam, siostro.

Świetnie, że Wielka Cisza zaczyna się dopiero za 33 sekundy,

bo dzięki temu zdążę ostrzec cię, że ani moje siostry ani ja

nie chcemy nigdy wchodzić i zastawać deski pewnego przyrządu - podniesionej!

Siostro Evangelino, solennie obiec...

- To nie będzie na długo. - Wystarczająco długo!

Ten przeklęty gorset!

Mam ochotę napisać do Playtexu.

Spokojnie.

No i już. Trixie, pokaż mi, jak to odpalić.

Wiem, że wiesz.

Problemy z silnikiem? Chwyć bat i smagnij go jak konia!

Jimmy!

Cześć, Jen!

- Wróciłaś z tropików, Chummy? - Raczej.

I bez żartów na temat nadbagażu, wszystkie już słyszeliśmy.

Musicie być spragnieni, wymachując od rana tym teodolitem.

Nie przeczę.

- Namówimy więc was na coś do picia? - Jeśli nam wyniesiecie.

Mamy umowę z miastem i podejrzewam, że nas śledzą.

Niestety nie zakradniemy się do domu w ślad za pięknymi siostrzyczkami.

Wybaczcie. To Alec Jesmonde, mój współpracownik i wspólnik przestępstwa.

A to Trixie i Chummy, dwa filary pielęgniarstwa.

A to Jenny, którą znam od zawsze.

- Cześć. - Cześć.

Więc herbatę czy Nescafe?

Dla mnie herbatę, jeśli można.

A dla niego Nescafe, ale tak mocną, żeby łyżeczka stała.

Ciasto migdałowe!

Pani B. zrobiła ci też placek wiśniowy,

ale siostra Monica Joan postanowiła zaoszczędzić mu podróży.

Siostro, zrobiono mi wczoraj kilka prześwietleń.

Tak dobrze zareagowałam na terapię trójlekową, że moja gruźlica nie jest już czynna.

W przyszłym tygodniu wypiszą mnie na domową rekonwalescencję.

To najwspanialsza nowina!

Problem w tym...

że wciąż nie jestem pewna, gdzie jest ten mój dom.

Albo gdzie powinien być.

Dopóki nie będziesz pewna,

twój dom jest z nami, między twoimi siostrami.

Mogłabym cię poprosić o jakieś ubrania?

Ubrania? A tu żadnych nie masz?

Tylko habit.

A czuję, że teraz nie powinnam go nosić.

Nie pamiętam, żebyś lubił mocną kawę.

Przemęczenie świeżego tatusia.

- Chłopczyk czy dziewczynka? - Dziewczynka. Caroline Francesca.

Wiesz, to maleństwo jest najsłodszą istotą, jaką widziałem.

Ma takie usteczka, jakby zaraz miała cię pocałować.

A czasem, gdy nachylam się nad łóżeczkiem,

bezwiednie rozczapierza rączki jak małe rozgwiazdy.

Czyli wszystko idzie dobrze?

Lepiej, niż się odważyłem spodziewać.

A ty jesteś już zupełnie zdrów?

Nie muszę pytać, widzę to swym wprawnym okiem.

- Jestem wdzięczny za to wprawne oko. - Nic takiego nie zrobiłam.

Nie opuściłaś mnie.

Wciąż bardziej kocham pielęgniarstwo.

Odnalazłam w nim swą wielką pasję,

w tym, czego mogę się nauczyć i co mogę osiągnąć.

Stało się dla mnie najważniejsze.

- Naprawdę? - Tak, naprawdę.

Myślałem, że może już tu być jakiś szczęściarz, przez którego serce ci szybciej bije.

Nie.

- Szkoda. - Wcale nie.

Na przedniej elewacji jest kilka odprysków, musisz się temu przyjrzeć.

Czemu robicie zdjęcia?

To tylko inwentaryzacja budynków w dzielnicy.

Takie gotyckie kolosy, jak ten, mogą stać się osobliwościami historycznymi.

Byłam przerażona, gdy przyjechałam.

Spodziewałam się stada nietoperzy wylatujących z okna.

Teraz to mój dom.

Uśmiech, wyleci ptaszek!

Tato, po co włożyłeś ten garnitur?

Śmierdzisz naftaliną.

Nie przyprowadziłem cię byle gdzie.

Siostro Noakes!

Witaj, Fred. A to na pewno Dolly? Tyle o tobie słyszałyśmy!

- Wejdź od razu. - Nie traktujcie mnie dzięki niemu inaczej.

Ależ skąd. Jesteście super puntualnie.

Zadecydowano, że siostra Bernadette tymczasem nie wraca do nas,

lecz pojedzie do Chichester jako gość i rozważy swą przyszłość w zakonie.

Ale czemu miałaby chcieć odejść?

Czemu miałaby teraz zrezygnować, gdy przez tyle lat to było jej życie?

"Pragnąłem iść, gdzie wieczna wiosna,

na pola, których ostry grad nie sięga i lilii kilka tańczy na wietrze..."

Zajmij się swoją robótką. Sześć kwadratów koca nie czyni.

Gerard Manley Hopkins nie był wyświęconym zakonnikiem,

ale dostrzegał pobudki wielu tych, którzy wybrali życie zakonne.

A jednak wiosny się kończą i grad pada,

ostry na tyle, by ranić do krwi.

Siostra Bernadette nie utraciła wiary.

Zastanawia się tylko, czego chce od niej Bóg.

Poza tym nie jestem uprawniona do komentarzy.

Czemu nie pozwolisz mi zrobić stojaka pod wanienkę? Tak klęcząc załatwisz sobie plecy.

Za chwilę by go przewrócił, tato.

Zrobiłem taki twojej matce i jakoś była zadowolona.

Często o niej myślę przy kąpieli.

Taa. Miłe wspominki.

Najlepsze, mówię ci.

Przejeżdżałam koło zbombardowanych dzielnic

i przypomniał mi się ten wielki nalot, jakby to było wczoraj.

Jak policjant wyciąga mnie i Marlene spod gruzu,

wciąż w nocnych koszulach.

Powinienem tam być, Doll.

Byłeś na wojnie, tato, po to, żeby się takie rzeczy nie działy.

I w końcu się przestały dziać.

Walizka siostry Bernadette.

Znalazłam ją w magazynku.

Zapisana w księdze 1 lipca 1948.

W tej teczce są jej wszyskie papiery.

Przyszła prosto z Domu Pielęgniarek w Londyńskim i była tu od pierwszego dnia jako postulantka.

Początki Narodowej Służby Zdrowia - potrzebowali jej.

Buty robocze.

Nie może w czymś takim iść w świat!

Ani w niczym takim.

To wszystko już niemodne. I nieodpowiednie. Ludzie by się gapili.

To jedyne rzeczy na świecie, które do niej należą.

Prosiła o nie.

Pamiętam, gdy złożyła pierwsze śluby i wybrała imię zakonne,

myślałam, że ten film zawrócił jej w głowie.

Często tak bywało w latach 40-stych.

Przychodziły tu młode dziewczęta i nie wiedziałaś, co je sprowadza.

Czy Bóg, czy wojna, czy "Pieśń o Bernadette"?

Ale przynajmniej przychodziły.

Z roku na rok jest mniej powołań.

Nie ma co psioczyć - musimy zaufać Bogu.

Przeczyszczę jej te buty. Śmierdzą wilgocią.

A niech mnie!

Przyszedłem zapytać o ten skuter. Wciąż jest zepsuty?

Tak sądzę.

Bo przyniosłem swoje narzędzia.

Od wyjazdu z Rzymu nie tknąłem skutera,

a chętnie przywróciłbym mu świetność.

To własność zakonu.

Musisz porozmawiać z siostrą Julienne.

Zamkniecie się?!

Okażcie szacunek swemu drużynowemu.

Dziś zaczniemy zdobywać sprawność Mistrza Robótek Ręcznych:)

Tak. Będziemy uczyć się japońskiej sztuki składania papieru.

A doktor Turner zgodził się przyjść i pokazać nam,

jak wykonać żabę origami!

Oto i on.

Przepraszam za spóźnienie.

Timothy, na pianinie stoi pudło papieru; dopilnuj, żeby każdy dostał po arkuszu.

Skoncentrujcie się na wyjaśnieniach doktora Turnera,

bo gdy dokładnie się nimi pokierujecie, wyjdzie wam kapitalny numer.

Dmuchniecie żabie w zadek...

i będzie trójwymiarowa.

Mój śpioszku.

Teraz powinniście otrzymać coś, co wygląda trochę jak diament.

Gdy zagniecie każdą z czterech części do wewnątrz,

robiąc kciukiem długie zaprasowanie...

zobaczycie, że wyłaniają się nóżki.

Moja żaba ma, zdaje się, trzy!

Tato!

Przestanę ci robić śniadania, jeśli je będziesz zostawiał na suszarce!

Przyszedłem prosto z Nonnatusa.

Dobry wieczór, siostro.

Gdyby to jeszcze nie był domowy pasztecik,

przy którym stałam cały dzień, wycinając żyłki z cynaderek.

Tak mi spuchły stopy, że musiałam przyjść w kapciach.

Mogę zobaczyć?

Przyciągałam rozbawione spojrzenia.

Nasiusiaj mi szybko... do tego.

To całkiem dobra filiżanka!

Muszę szybko zrobić rutynowe badanie.

Jeśli wszystko będzie dobrze, wpadniesz do kliniki jak zawsze, we wtorek.

Dobrze. Nie masz pewnie tam aspiryny?

Głowa mi pęka.

Cześć! Wygląda na to, że jest problem z dźwignią zasysacza.

Obluzowała się od gaźnika po prawej stronie silnika.

Jejku, to nic dziwnego, że nie działał.

Musiałem odkręcić filtr powietrza, żeby dostać się do złączenia.

Powiem siostrze Julienne.

Kazała podziękować ci za pomoc i przynieść herbatę i ciasteczka.

Ciasteczka? Cudownie.

Niestety, z suszonymi owocami.

Za dzieciaka nazywaliśmy je "cmentarze much".

My też!

Ale i tak się z nich cieszyliśmy. Lepsze to niż nic w czasach reglamentacji.

Gdy naprawię ten silnik, muszę się przejechać, żeby go sprawdzić.

Może chcesz pojechać ze mną?

Obawiam się, że mam dyżur, więc byłoby to wielce niestosowne.

Przestań go kopać, Jack.

Chłopaki, z lewej na prawą. Mocno zaginajcie.

Siedź spokojnie. Bez harców, Gary!

Wrócę za dwa machnięcia owczym ogonem.

Jeśli postępowaliście zgodnie z instruktażem,

powinniście otrzymać coś takiego.

To wcale nie wygląda jak żaba!

Raczej jak rozjechany żółw!

Teraz musisz obrócić ją w ten sposób

dmuchnąć w dziurkę...

...i oto w pełni nadmuchiwany, trójwymiarowy płaz!

- Mogę pana poprosić do kuchni? - Oczywiście.

Po co całe to zamieszanie? Bez problemu tu przyszłam!

Dolly, jak wyjaśnił doktor, stan przedrzucawkowy można leczyć,

ale musimy cię zaprowadzić gdzieś, gdzie w spokoju odpoczniesz,

- a doktor dokładniej cię zbada. - A co z Anthonym?

Na pewno może zostać z dziadkiem. W porównaniu z naszym bojlerem to bułka z masłem.

A ja?

Idź i pomóż w sprzątaniu po zbiórce.

Już weszłam.

Jesteś chłopczyk dziadzia, tak?

Dobrze, chłopcze. Postarałeś się.

Nauczyłem być dobry w różnych rzeczach, od kiedy mama zmarła.

Tata mówi: "Ucz się niezależności. Kiedyś możesz zostać sam".

Po prostu się przepracowałam i tyle!

Wiem, że to musi być okropny, paskudny szok.

I to takie niesprawiedliwe.

Zatrucie ciążowe przy drugim dziecku jest strasznie rzadkie,

gdy z pierwszym poszło gładko.

Boję się, że tato nie wie, co począć z Anthonym.

Spokojnie.

Kiedy byłam w szkole, miałam taką przerażającą, starą dyrektorkę.

Zawsze mawiała, że ktoś, kto znajdzie się w ciężkim położeniu,

może zachować spokój, recytując powoli psalm 123,

z głębokim oddechem po każdym wersie.

Nie znam psalmu 123.

Jestem pewna, że da się to zrobić z twoją ulubioną piosenką.

Złap spadającą gwiazdę

i włóż ją do kieszeni

nigdy nie pozwól zgasnąć jej.

Brawo! Oddychaj głęboko.

Złap spadającą gwiazdę

i włóż ją do kieszeni

zachowaj ją na deszczowy dzień.

O wiele weselej to brzmi niż stary, nudny psalm.

Muszę tego poszukać w radio.

Kiedy to przyszło?

Dziś rano. Żadnego ostrzeżenia, nic na to nie wskazywało.

Nie dość nam pieriepałek z siostrą Bernadette, to jeszcze ten gwóźdź do trumny!

Siostro...

Proponuję zachować to dla siebie, aż sytuacja się trochę nie wyjaśni.

Pobudka, obozowicze! Budzimy się radośnie!

Już zjadłam śniadanie w łóżku.

I pobiłam cię w konkursie na guzowate kolana.

Cześć!

- Czym go myłeś? - Silvikrinem.

Całego? Tato, to szampon!

- Fred, wybacz, ale ona ma odpoczywać. - Przepraszam.

Jak mam odpocząć myśląc, co ten stary baran robi z moim dzieckiem!?

Mężczyźni nie są kompletnie niekompetentni, pani Smart. A dzieci są z gumy.

Tylko, jeśli się je upuści.

Doktorze, przyszło mi coś do głowy.

Dolly, gdybyś dobrze obejrzała Anthony'ego codziennie przez dwie minuty,

zawsze o tej samej porze, powiedzmy: o 11.00 - czy to by cię uspokoiło?

To zależy.

Ale gdy wszystko było super

i mały był czyściutki, nakarmiony i promienny?

- Nie czuła byś się lepiej? - Chyba tak.

Siostra Noakes najwyraźniej ma plan.

I jestem pewien, że nikt się z nią nie będzie spierał.

No, jedz.

Nie poddam się!

Z gaźnikiem czy z dźwignią zasysacza?

Z tobą!

Celem ostatecznym jest umówić się z tobą, ale szczerze - zadowolę się uśmiechem.

Proszę mi wybaczyć, mam teraz obchód.

Nadszedł ten dzień. Zamów dzwony żałobne.

- Co się stało? - Nie mogę włożyć gorsetu.

Mam ci go zasznurować?

Nawet gdyby go sznurował jakiś atleta i tak nie pomieści tego bębna!

- Więc kończymy z tym. - Tak.

A z czym zaczynamy?

To kompletnie absurdalne.

Siostra Monica Joan ma dziergać kwadraty, żeby nie pchała się w kłopoty.

Ale idzie jej to coraz wolniej.

Nigdy nie zrobi ich dość na koc i uświadomi sobie, że wszystko było na niby.

I tak nie wiem, kto chciałby mieć coś tak obrzydliwego.

Nonnatus House, mówi położna.

Cześć, Trixie.

Cześć, Jimmy.

Myślałam, że nie jesteś już w potrzebie.

Mógłbym rozmawiać z Jenny?

Cześć, Jimmy.

/Słuchaj, Jenny, założyliśmy z kolegami zespół jazzowy

i przekonaliśmy Caesar Jack's Club, żeby pozwolili nam zagrać w czwartek.

Nie wiedziałam, że na czymś grasz.

Próbowałem na kontrabasie i przerzuciłem się na perkusję.

Ale wyjdziemy na kompletnych durniów, /jeśli nikt się nie pojawi na widowni.

/Miałem nadzieję, że mogłabyś przyprowadzić znajomych.

Nie wiem, ilu uda mi się zebrać.

Przyprowadź wszystkich. Nawet zakonnice.

Powiedz im, że piwo będzie za friko.

Poprosimy szampana, dziękuję, i kolejka niech stoi na barze

plus whisky dla siostry Julienne.

Genialnie!

Zawsze byłam kompletnym matołem z matematyki,

ale nawet ja widzę, że wyniki ślicznie ci się poprawiły.

Myśleliście już nad imieniem?

Boziuniu, nie. Za dużo mam roboty.

Rozumiem, że Anthony ma imię po tatku?

Nie, po moim teściu.

Mój tato się wściekł. Tak po cichu, w tamtej chwili nic nie powiedział,

ale ani razu go tak nie nazwał.

Zawsze mówi na niego "Brzdąc".

- Ale ma fioła na jego punkcie. - W to nie wątpię.

Rodzina to taki dziwaczny ozdobnik.

Czasem dojść z nią do ładu to jak próbować czesać popiół.

Tak, chyba masz rację.

Przestań obciągać ten sweter, Jenny. Ludzie pomyślą, że coś ci się przytrafiło!

- Nigdy nie wychodziłam w luźnych ciuchach. - Księżniczka Małgorzata wciąż to robi.

Nawet Jane wie, o co chodzi w jazz clubach.

Czytałam artykuł w Woman's Own. Dlatego ubrałam sweterek polo.

Jimmy!

Dzięki!

Jenny! Jenny! Szampan.

- Pij, Jane. - Dzięki.

Dostałam dziś list od pani matki.

To miło.

Załącza czek na 10 funtów, pisze, że ma nadzieję, że nie będzie strasznie

i kończy tym, że spieszy się na brydża.

Madera jest daleko stąd. Za którą to łaskę powinniśmy dziękować.

Nie pojawi się tu z kurczakiem na zimno, by prać dziecięce pieluchy.

Ale czuję się taka pozbawiona jakiejkolwiek...

rady.

Próbowałam sobie przypomnieć jakieś wierszyki, piosenki, których uczyła mnie mama...

Znam jedynie kołysanki w hindi.

Nie mogę się już doczekać.

Peter...

Co my damy temu dziecku?

Nie mamy porządnego domu, pieniędzy,

nawet rodziny, gdy twoi rodzice przenieśli się do Walton-on-the-Naze.

Będziesz cudowną matką, Camilla. Jesteś pielęgniarką, umiesz to na wyrywki.

Jasne, lecę już po olej rycynowy i broszurkę z poradami!

Masz broszurkę jak się uspokoić?

Włoski z pędzla zostawiasz w lakierze.

Przepraszam.

Jeszcze dwa szampany i lemoniadę.

- Kto pije lemoniadę? - Ja.

A Cynthia nie pije niczego, bo nie odpowiadają jej toalety.

Wybacz, że ci nie powiedziałem, że Alec jest w kapeli.

Lubi cię, naprawdę.

Nie lubię być do niczego zmuszana.

Jestem po twojej stronie, nie widzisz tego?

Sama mi kiedyś powiedziałaś: "Jesteś moim przyjacielem i chcę twego szczęścia".

Kiedyś, może w tym tygodniu albo za rok,

będziesz szczęśliwa z kimś innym.

A ja się będę z tego cieszył.

Rozumiem.

Jen, postanowiłem się z tego cieszyć!

Zakochanie się w innym wyzwoli cię.

Przynajmniej z picia lemoniady i z twych własnych głupich zasad.

3 i 4 pensy poproszę.

On to weźmie.

I podwójna dla ciebie.

- Wielkie dzięki. - Jeszcze jedną.

Musimy razem zatańczyć, albo wciąż będę tego wysłuchiwać.

Podejrzewam, że ty również.

Chcesz zatańczyć?

Nie, nie bardzo.

Ale zdaje się, że ludzie tańczą,

gdy nie chcą być odbierani jako niegrzeczni, wyniośli albo...

jakie tam jeszcze nieszczęsne wrażenie mogłam zrobić.

Ludzie tańczą, gdy...

...myślą, że czują do siebie sympatię?

Tak.

To może być ostatnia gwiaździsta noc.

Ludzie zaczną palić w kominkach na zimę i całe niebo będzie zaciągnięte smogiem.

Widzę Wielki Wóz.

Tak!

To moja ulubiona konstelacja.

Moje chyba są Plejady.

Siedem Sióstr?

Podoba mi się wyobrażenie grupki dziewcząt, przywartych do siebie, gdzieś na niebie.

- Widzisz dyszel Wielkiego Wozu? - Tak.

Patrz i mów, co widzisz.

To nie jedna gwiazda ale dwie, prawie się pokrywające!

Alkor i Mizar.

Gratulacje, właśnie zdałaś test wzrokowy do armii rzymskiej.

Myślałem o tym idąc do wojska.

To na pewno trudniejsze niż czytanie alfabetu od tyłu,

ale było jakimś ponurym pocieszeniem,

że 2 tysiące lat temu stali tu jacyś biedni poborowi,

z niejasną nadzieją, że ich odrzucą.

Obudzisz siostry wchodząc do domu?

Nie chcę, żebyś dwa tygodnie była o chlebie i wodzie.

Prawie świta, one już wstały.

W Nonnatus House przestrzegamy dziwnych godzin.

Od jak dawna siostry tu mieszkają?

Zdaje się, że od 1899 r.

Wiesz, dokąd potem pójdą?

Tu mogą najlepiej pomagać ludziom. Chyba nie planują rozszerzenia działalności.

Miałem na myśli: po rozbiórce.

Rozbiórka?

Ten budynek podlega wywłaszczeniu.

Tędy będzie przebiegać nowa przelotówka.

Nie mogę uwierzyć! Po prostu nie mogę!

To idiotyczne pitolić o wierze, kiedy wisi nad nami demolka!

To nie tylko Nonnatus House. Linia przebiega też przez dom parafialny!

Obsługujemy matki i dzieci tej dzielnicy. Mamy rozłożyć namiot w Victoria Park?

Możesz od razu kupić sobie przyczepę,

bo z Peterem i dzieckiem będziecie musieli gdzieś mieszkać.

Będziemy jak Flanagan i Allen w "Pod mostem".

Dziś się na lepszy żart nie zdobędę, więc proszę, nie śpiewajcie.

Rany... myślicie, że to hormony?

Też się zaraz rozpłaczę, a nie jestem w 38 tygodniu ciąży.

Dobra - szalki Petriego, probówki, pipety.

Policz je, spisz i umyj.

Nie znoszę ferii.

Dzień dobry.

Wypisano mnie.

Siostra Bernadette?

Powinnam pojechać do Chichester, ale nie pojadę.

Dlaczego?

Długo myślałam, że znalazłam się w nieodpowiednim miejscu.

Ale to nie to. Po prostu żyłam nieodpowiednim życiem.

- Pisałem do ciebie. - Tak.

Nie wiem, czy powiedziałem za dużo,

czy za mało?

Powiedziałeś to, co było trzeba.

Wracam do Poplar.

- Kiedy? - Dzisiaj.

Muszę przejść przez pewne procedury.

Ale miną miesiące, aż całkiem wydobrzejesz.

Trzeba ci odpoczynku, rekonwalescencji.

Odpoczynku miałam tyle, że konia by zabił.

Pierwszy raz od miesięcy wiem, co mam robić, a to bardzo orzeźwiające uczucie.

Idę na autobus.

Nie będziesz jechała 50 km /transportem publicznym! Siostro Bernadette!

Wybacz,

ale to już nie jest moje imię.

Co się stało, siostro?

Mógłby pan rzucić okiem na Dolly Smart?

Chwileczkę.

Przepraszam.

Naprawdę. Ale obowiązki wzywają.

Rozumiem.

Wygląda na to, że coś się będzie działo,

ale ułożenie jest dobre do porodu.

Siostra Lee niedługo przyjdzie. Już przekazałem instrukcje co do porodu,

więc zostawię panią w zręcznych rękach siostry Noakes, jednej z naszych najlepszych.

Miałeś myć sprzęt.

Skończyłem. Jesteś mi dłużny pół korony.

Chciałem pojechać z tobą na obchód.

Nie jadę na obchód.

- Jak tam, Doll? - Tato, wiesz, jak wysłać telegram na morze?

- Czemu pytasz? - Bo rodzę, cholera.

Musisz wysłać zięciowi nowinę.

No i co ty na to!?

Mam krzyczeć, gdy ją zobaczę?

Stój, siostro Bernadette!

Nie, rozmowę zostaw mnie.

Będzie najlepiej, gdy przerwę pęcherz płodowy. To przyspieszy nieco sprawę.

Brawo!

Dobrze się czujesz?

Jak nigdy. Tylko dałam się porwać temu podnieceniu.

Głęboko oddychaj, Dolly.

Bardzo dobrze.

Jeszcze chwilka, Dolly!

Kwiczy jak prosię i tak właśnie ma być.

Tato, ta kobieta jest inaczej ubrana, ale to chyba ona!

A gdyby zaczęło padać?

Albo gdybyś się zgubiła?

Zgubiłam się. Wsiadłam do złego autobusu.

- Ale ja jechałem dobrą drogą. - Tak.

Tak mało cię znam, ale nie mogę być bardziej pewna.

Ja jestem całkiem pewien.

Nawet nie znam twego imienia.

Shelagh.

Patrick.

No proszę,

zrobiliśmy jakiś początek.

Uwaga, staruszku.

Dalsze wnuczę do twej małej, lecz rozwijającej się kolekcji.

Porządny z niego osiłek.

Nieodrodny wnuk, prawdziwa bokserska facjata.

Tak właściwie to... dziewczynka.

Mała opuchlizna koło oczu jest normalna.

Dolly mówiła, jak chce ją nazwać?

Nie, ale podejrzewam, że możliwa jest Freda.

Wiesz co?

Może sobie ją nazwać jak chce.

To i tak tylko etykietki, nie?

Jak na puszkach owoców.

Wyrosłem na bosaka.

Mój tato więcej wydał na piwo, niż na skórę na buty.

Myślałem, że gdy będę miał dzieci, dam im buty, ciepłe obiady, szczęśliwy dom...

I udawało mi się to wszystko.

Dopóki nie Hitler mi nie przeszkodził.

Kiedy spadła bomba, mnie tam nie było.

A to z nas czyni rodzica, siostro Noakes.

Bliskość.

- W sklepie tego nie sprzedają. - Nie.

Wszystko w porządku, siostro?

Chummy, coś mi mówi, że skończył się już twój dzień pracy.

Coś mi mówi, że twój nie.

Pakiet porodowy na pierwsze piętro!

Woda się grzeje. Przyniosę więcej ręczników.

Nie możemy zrobić Chummy lewatywy! To nasza koleżanka.

Albo ty to zrobisz, albo ja.

Dawaj, Chummy, na łóżko. "Z wysoka, gorące i w cholerę dużo".

Nie. Jesteście totalnie przeokropne!

Musisz się podporządkować, albo wkroczy siostra Evangelina.

A nie ręczę, że nie dałaby tam więcej mydła.

Nie mogłybyśmy... udawać?

Odesłać stąd nocnik przykryty ręcznikiem? Taki mały podstęp.

Wydychaj to Chummy, wypuszczaj powietrze.

Wszystko, co oddajesz, wstępując do zakonu, jest przechowywane do końca twego życia

albo do momentu zrzeczenia się ślubów.

Nie chcę niczego. Tyle otrzymałam...

To procedura, której musimy dopełnić.

Zostanie ci oddanych gdzieś około 100 funtów,

gdy podpiszesz ostateczny dokument.

Jeśli trzeba ci trochę ciszy, możesz przed wyjściem iść do kaplicy.

Dziękuję, siostro.

Ale mam jeszcze masę do załatwienia.

Dobrze.

Niech Bóg cię błogosławi, droga przyjaciółko.

I ciebie również.

Już coś wiadomo?

To dziecko, a nie nasmarowany pingwin. Nie wyślizguje się na życzenie.

I nie myśl, że papu dostaniesz na tacy.

Zgłodniejesz, to spytaj o drogę do pojemnika na chleb.

Bardzo ładnie.

Te cholerstwa trwają bez końca.

Świetnie sobie radzisz, Chummy.

Zbadamy cię za chwilkę, żeby zobaczyć, jak idzie.

- Nie pogardziłabym odrobiną petydyny. - Jasne, zaraz ją załatwimy.

Wody... odeszły mi wody.

Leć po siostrę Julienne.

Potrzebuję karetki.

Można prosić adres?

Nonnatus House, Leyland Street, Poplar.

Poda mi pani jakieś szczegóły?

Podejrzewam przedwczesne oddzielenie się łożyska. Matka ma krwotok.

Dziecko już się urodziło?

Nie, wciąż trwa poród.

A rytm serca dziecka?

O ile wiemy, dziecko ciągle żyje.

Musimy obrócić ją na lewy bok, żeby dziecko nie było niedokrwione.

Dobrze, Chummy, właśnie tak.

Tlen.

Dobrze, już dobrze.

I trzeba dać jej petydyny.

Wdychaj głęboko. To pomoże tobie i dziecku.

Spróbuj się uspokoić. Nie denerwuj się.

Złap spadającą gwiazdę...

Co?

Złap spadającą gwiazdę?

Nie pozwól nigdy...

zgasnąć jej...

Tylko jedno z was.

Jedź.

Tylko żebyś ją trzymał za rękę!

SALA OPERACYJNA

Nonnatus House...

Tyle razy widziałam, jak ludzie to robią.

Siedzą czekając na wieści, nic nie wiedząc, mając nadzieję.

Nigdy tak naprawdę nie wiedziałam, co czują.

Aż do teraz.

Wciąż jest na sali operacyjnej.

Miała kolejny krwotok.

Nie mamy numeru telefonu na Maderę.

Jej rodzina nie wie, co się stało.

Wie.

Rodzina Chummy jest teraz w tym pokoju.

W ciągu tego niekończącego się dnia i nocy,

gdy czekałyśmy na wieści, które nie przychodziły,

byłyśmy sobie bliskie jak chyba nigdy przedtem

i jak nigdy przedtem złączone jednym zadaniem.

Dla wielu pojęcie Wielkiej Ciszy jest niezrozumiałe.

Ale gdy pracowałyśmy i modliłyśmy się,

nie było żadnej potrzeby, by rozmawiać.

Jak ona się czuje?

Camilla.

Mamy synka.

Chłopczyk?

Cześć, fasolko.

Już dobrze, jestem tu.

Cześć, Patrick.

Cześć, Shelagh.

To dla ciebie.

Ode mnie i jeszcze od kogoś.

"Proszę, wyjdziesz za mojego tatę?"

Przez teleskop pamięci widzę teraz,

że klasztor był naszą gwiazdą przewodnią

wzorem dla tych, którzy tam pracowali

i dla ludzi, którym służyłyśmy.

Córeczka Dolly została ochrzchona jako Samantha,

imię raczej nowoczesne, do którego niektórzy nigdy się nie przyzwyczaili.

Ale Chummy nazwała swoje dziecko Fred,

po człowieku, który pokazał jej prostotę rodzicielstwa.

Nonnatus House był zagrożony, ale jego duch nie upadł.

BUDYNEK DO ROZBIÓRKI

I ten duch nadal będzie schronieniem i natchnieniem.

Bądź szczęśliwa! Pozdrowienia, Jimmy

Nigdy nie zapomniałam ani domu, ani dni, które w nim przeżyłam.

Dni, kiedy świat był nowy i jasny.

Dni, kiedy byłam nieprzytomna z radości.

W porządku?

Kiedy cierpiałam z miłości,

a moja dusza poszukiwała.

Przekład: titi

Synchro i drobne poprawki: Peterlin

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.