Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Traditional)
Corsican
Croatian
Czech
Danish
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
WEZWAĆ POŁOŻNĄ
/Dzień dobry!
/- Dzień dobry, siostro Lee. - Dzień dobry!
/Zanim przybyłam do Poplar, / żyłam pod kloszem.
/Byłam nieśmiała, osłaniana przed tym, /co w życiu nieprzyjemne.
/Kryłam się za murem, /głowę chowałam nisko,
/trzymałam się na dystans /i wierzyłam, że tak jest mi dobrze.
Co, szpiegujesz nas?
Grzeczniej. Być może będziesz mnie widywała częściej.
/Życie w East End zaczynało /zostawiać swój ślad.
/Nabierałam śmiałości.
/Jednak wciąż spory zapas / trzymałam w rezerwie.
- Znowu wczesne wezwanie? - A czy są jakieś inne?
Czasem ma się ochotę powiedzieć im, żeby trzymały nogi skrzyżowane do obiadu.
Zadowolony klient ofiarował nam połowę krowy na obiad.
To musiał być niezły poród.
Dziecko rzeźnika.
Może to fajerwerki, Fred?
Nie.
Przynajmniej tyle.
Fred wpadł na kolejny złotonośny pomysł i nie chce nam go zdradzić.
Możecie zgadywać, ale i tak nie zgadniecie.
Ale zadziała, tyle mogę wam powiedzieć.
Fortes fortuna adiuvat.
Śmiałym szczęście sprzyja.
Według Wergiliusza.
Zgadza się, Siostro.
Caput inter nubilia condo.
Chodzę z głową w chmurach.
Również Wergiliusz.
Jest za wcześnie na Wergiliusza.
Tylko dla ignoranta.
/Siostra Lee, doskonale.
Na pewno chcesz odpocząć po nocy,
ale obawiam się, że jesteś potrzebna.
Trafiłem w dziesiątkę, moje panie, czuję to.
"Kto kupił ten wielki dom na wzgórzu?", ludzie zaczną pytać, i to będę ja.
Przekonacie się.
I wszyscy będą mówić:
"On nie jest taki głupi, jak myśleliśmy."
Pacjent nazywa się Joe Collett.
Ma owrzodzenia na nogach
i wymaga zmiany opatrunków trzy razy z tygodniu.
Owrzodzenia?
Wiem, że nie byłaś na dyżurze pielęgniarskim od kilku tygodni,
ale w Nonnatus mamy ograniczoną liczbę personelu,
a potrzeby naszych pacjentów wciąż rosną, więc...
Oczywiście.
Miło spędzisz czas.
Jak się przekonałam, jest to interesujący starszy człowiek.
Pośpiesz się!
Przepraszam, to przez tę moją przeklętą halkę.
Zwężyłam ją zeszłej nocy, ale chyba przesadziłam.
Trochę przeszkadza mi w oddychaniu.
- Planujesz w tym pracować? - Dam sobie radę.
Chyba, że się schylę. Albo usiądę. Albo zaśmieję.
Albo kaszlnę, albo...
Dzień dobry, posterunkowi.
Dzień dobry, Siostro.
Najmocniej przepraszam!
Nic się nie stało.
Stwarza siostra na tym nieliche zagrożenie.
Wiem.
Posterunkowy Noakes jest...
...tym policjantem, z którym zderzyłam się kilka tygodni temu.
Jeśli to coś pomoże, ona stwarza zagrożenie bez względu na to, czym się porusza.
Jak już powiedziałem, nikomu nie stała się krzywda.
Choć może byłoby i lepiej, gdyby mnie siostra potrąciła.
Takiej whisky, jak ta od siostry, nigdy za dużo.
Z pewnością da się to zaaranżować.
Whisky! Nie celowe przejechanie pana moim rowerem.
- Dobrze siostra wygląda. - Posterunkowy również.
Bardzo dobrze.
Tak jak siostra.
Powinniśmy już iść.
Przestrzegajcie prawa, dobry człowieku.
Rozumie się.
Chummy...
Po kiego licha to powiedziałam?
W takich momentach jestem wdzięczna, jak nigdy, że przyjęłam święcenia.
W drogę!
Panie Collett, jestem siostra Jenny Lee. Przyszłam obejrzeć pańskie owrzodzenia.
Miło mi siostrę gościć.
Jestem pewien, że się polubimy.
Proszę za mną.
Mam już zagotowaną wodę.
Gdzie mogę położyć moje instrumenty?
Proszę to po prostu przesunąć.
Zamierzam oczyścić rany. To może zapiec, panie Collett.
Joe. Joe wystarczy.
Ma siostra ochotę na filiżankę herbaty?
- Nie, dziękuję. - Żaden kłopot.
To zajmie tylko minutkę.
Coś nie tak?
Właściwie... wolałabym coś zimnego, jeśli pan ma?
I właśnie tym cię uraczę, moja panienko.
Nie wolno mi pić na dyżurze. Myślałam raczej o soku pomarańczowym.
Przykro mi, ale nie mam nic innego.
Nie szkodzi.
Mam je od ran postrzałowych z wojny.
Z Wojny Burskiej.
Tak myślałam, że był pan żołnierzem.
Żołnierzem!
Ledwie.
Miałem 17 lat.
Nie więcej niż siostra.
- Pochlebia mi pan, panie Collett. - A i owszem!
Działa?
Absolutnie!
Piękna gromadka, co?
Urocza.
Moi dwaj synowie... walczyli w I Wojnie Światowej...
Nigdy nie wrócili do domu.
I moja Sally...
Bomba podczas nalotu.
- Przykro mi. - Niepotrzebnie.
Kochałem ich.
Oni kochali mnie.
Już, gotowe.
Na pewno nie mogę zaproponować siostrze drinka?
Naprawdę nie trzeba.
Tak, oczywiście...
Na pewno ma siostra mnóstwo zajęć.
Mam dzisiaj wolny wieczór.
Mogłabym przyjść wtedy i wypić z panem szklaneczkę?
To znaczy, jeśli pan chce.
Byłoby wyśmienicie, moja panienko!
Po tysiąckroć zapraszam.
Ciąża, co?
Spodziewamy się dziecka, ja i moja żona.
Dzisiaj się dowiedzieliśmy.
Zostanę tatą.
- Cicho, Ted. - Wybacz, kochanie.
Nie mam już żadnych szans, co?
Teraz, kiedy jest dwoje na jednego.
Pani Lawson?
To my. Ted i Winnie.
Przykro mi, mężczyznom nie pozwalamy wejść.
Nie mogę z nią zostać?
Przykro mi, panie Lawson.
Będę tutaj, kochanie, jeśli będziesz mnie potrzebować.
Rano wybraliśmy się do lekarza.
Myślałem, że Win jest chora.
Moja pierwsza żona zmarła na raka, więc podejrzewałem najgorsze.
Win była taka zmęczona.
No i proszę, ciąża.
Myślałam, że jestem za stara. Już mam trójkę.
Prawie dorosłych.
Nawet przez myśl nie przeszło mi kolejne.
Już.
36 centymetrów ogólnej wysokości.
Co oznacza, że jest pani w 36 tygodniu. Termin za miesiąc.
Tak szybko?
Pani mąż powiedział, że dowiedzieliście się dopiero dzisiaj?
Zauważyłam, że robię się większa.
Ted również, ale nic nie mówił.
Myślałam, że zaczyna mi się menopauza, czy... nie wiem.
A może po prostu... nie mogłam pogodzić się z myślą o ciąży.
Nie teraz.
- Pani Lawson, wszystko w porządku? - Oczywiście.
Jestem tylko w szoku.
Mam 41 lat. Jestem za stara.
Znowu przez to wszystko przechodzić...
Jestem trochę w szoku.
- Dziękuję, panie Collett. - Joe.
Bałem się, że nie przyjdziesz.
- Ale oto jesteś. - Oczywiście, że jestem.
- Jak pana nogi? - Bardzo dobrze, dzięki tobie.
- Nie masz nic przeciwko? - Ani trochę.
Prawdziwy luksus, czyż nie?
Ależ tak.
Kiedy byłem młody, nawet nie śniłem o takich luksusach.
Ciepłe łóżko nocą. Dość jedzenia.
Moja Sally kochała to miejsce.
Dwa razy dziennie. To pewnie ostatnia rzecz, jakiej by pani chciała,
ale pomyślałam, że podrzucę pani paczkę rodzącej.
Proszę wejść.
Ma pani jakieś pytania, czy...?
Nie, już i tak była siostra bardzo miła, przynosząc to.
Ted z pewnością będzie pełen pytań.
Na szczęście dla siostry, wyszedł.
Wydaje się bardzo podekscytowany.
To jego pierwsze.
Myśli pewnie siostra, że dziwaczna z nas para.
Ani trochę.
Mój pierwszy mąż wyszedł kiedyś bez słowa i nigdy nie wrócił.
Okropne.
Żeby zająć się trójką dzieci, zaczęłam pracować w sklepie papierniczym.
Ted przychodził tam każdego dnia
i tylko gapił się na te czekoladowe batoniki,
a potem wychodził bez słowa.
Myślałam, że to jakiś wariat.
W końcu zapytałam go, o co mu chodzi.
A on powiedział, że jego żona uwielbiała tę czekoladę.
Od tamtej pory rozmawialiśmy, kiedy tylko przychodził
i wkrótce zaprosił mnie do kina.
Rok później byliśmy już po ślubie.
To cudownie.
Tak szczerze to... nie wyszłam za niego z miłości.
Zrobiłam to dla moich dzieci.
Dla ich przyszłości.
Ale on jest taki miły, taki cierpliwy.
I z czasem zrozumiałam, że postąpiłam dobrze.
Ale...
o co chodzi, pani Lawson?
Siostro? Wszystko w porządku?
Absolutnie.
Wpadłam tylko dostarczyć paczkę rodzącej.
A ponieważ wszystko gra, powinnam już iść.
Wyszedłem po kilka książek.
Margaret Myles, "Położnictwo".
Grantly Dick-Read, "Rodzenie bez strachu".
Kiedy przeczyta pan to wszystko, będzie wiedział więcej ode mnie!
Widzimy się wkrótce.
Mieliśmy tylko po 16 lat, ale wiedziałem, że jest dla mnie jedyna na świecie.
Zgodziła się czekać, aż wrócę z wojny.
Czekała trzy lata.
I była powodem, dla którego w ogóle wróciłem.
Jakie to romantyczne!
To moja jedyna słabość.
A co z tobą?
Na pewno masz swojego ukochanego?
Nie, panie Collett, jestem zbyt zajęta.
W życiu!
Taka młoda dziewczyna, jak ty? Nie wierzę w to.
Znajdzie się mnóstwo czasu na romanse, kiedy będę starsza.
Może poczęstujemy się jeszcze biszkoptami?
- Oczywiście. - Nie, ja przyniosę.
Coś się stało?
Nie... nic...
Wie pan co, naprawdę powinnam już iść.
Oczywiście.
Jutro pracujesz i potrzebujesz się wyspać dla urody.
Nie, proszę nie wstawać. Odprowadzę się sama.
Jak tam twój staruszek?
Musi być przystojny, skoro zatrzymał cię tak długo.
Przytrafiło mi się coś przerażającego.
Spojrzałam w dół i zobaczyłam...
prosto na stole...
...setki insektów.
Wijących się wszędzie!
O to chodzi. Utrapienie.
To było odrażające! Aż odezwała się moja astma!
Biedactwo.
Niektóre z owadów, jakie widziałam w Indiach, były wielkości dłoni.
A ich szczęki! Mogłyście zobaczyć każdy lśniący ząb, jakby próbowały was ugryźć!
Przepraszam.
Wszystkie czynszówki są pełne insektów. Dziwne, że zauważyłaś je dopiero teraz.
Nic dziwnego, że mówi się o zamknięciu tych budynków.
- Zawsze się o tym mówiło. - To nie jest higieniczne. Już najwyższy czas.
Ja obdarzam insekty najwyższym szacunkiem.
Chciałabym posiadać pancerzyk i parę małych skrzydeł.
- Któż u licha chciałby być owadem? - Wszyscy jesteśmy stworzeniami boskimi.
I wydawałoby się, że zwłaszcza ty, Siostro,
doceniłabyś bardziej smukły pancerzyk.
Zachowuj się.
Nie mogę tam wrócić, nie do tych wijących się paskudztw!
Uspokój się, siostro Lee. One nie atakują ludzi.
A co do nie wracania, to jest poza dyskusją!
- Ale, Siostro... - Twoja wygoda nie jest ważna.
Masz do wykonania pracę u pana Collett i wykonasz ją.
Jimmy?
Co tu u licha robisz?
Jestem w tarapatach, Jenny. Mogę wejść?
Nie jestem ubrana!
Proszę.
- Dzięki, Jen, jesteś w dechę. - Ciszej.
Od jak dawna jesteś w Londynie?
Od jakichś siedmiu godzin.
Przyszedłem wcześniej, ale cię nie było.
Dzięki Bogu, wciąż masz tę paskudną podomkę.
Zobaczyłem ją przez okno i już wiedziałem, że to właściwy pokój.
Nie mogę uwierzyć, że jesteś teraz zakonnicą!
Nie jestem zakonnicą, baranie, tylko pielęgniarką, która pracuje z zakonnicami.
Dzięki niebiosom.
Jesteś o wiele za ładna na zakonnicę.
Nie cwaniakuj, Jimmy.
Jeśli nie mogę podroczyć się z dziewczyną, którą znam 18 lat,
to gdzie jest dla mnie nadzieja?
Co ty tu robisz?
Pamiętasz, jak jeszcze w szkole zabrakło mi pieniędzy,
więc razem z Chrisem mieszkaliśmy w suszarni u zakonnic?
Pamiętam trzy miesiące obgryzania paznokci ze strachu, czy was nie przyłapią.
Czemu o tym wspominasz?
O nie.
Nie możesz tu zostać!
Mężczyzna w Nonnatus House?
Odeślą mnie jak nic!
Jedna noc.
Nie mam, gdzie indziej pójść.
Tędy.
Lepiej, żeby o świcie już cię tu nie było.
Słowo skauta.
Zakładam, że kryje się za tym jakaś historia.
Nie mam pojęcia.
To wygląda na najdziwniejszą noc mojego życia, dobranoc.
Gość siostry wyszedł wcześnie rano.
Jimmy to stary przyjaciel. Nie miał, gdzie się zatrzymać, nie pomyślałam...
Bez obaw, siostro Lee, nikomu nic nie powiem.
Bo na pewno zauważyła siostra, że sam miałem kilku nocnych gości.
Tak.
Przepiórki.
W domu nie mam miejsca, a lepiej trzymać je w cieple.
Wszystko zaczęło się od ziemniaków.
Uprawiałem je, ale z kartofli żaden pieniądz, więc przerzuciłem się na cebule.
A cebule, naturalnie, podsunęły mi na myśl kurczaki.
Naturalnie.
I zacząłem się zastanawiać: "Chwila, moment, Fred."
"A może przepiórki?" Łapie siostra?
Nie za bardzo.
Ludzie zawsze gadają o kurczakach.
Kurczaki to, kurczaki tamto, tak jakby nadawały się do wszystkiego.
Ale ja mówię, kurczaki na bok.
Ktoś nowy pojawił się w mieście.
Przepiórka.
Smakuje bardzo podobnie,
ale jest o połowę mniejsza i o połowę droższa.
Gratulacje.
Bez obaw, siostro Lee. Będę o siostrze pamiętał jako bogacz.
Mówię ci, nic mi nie jest.
Jeszcze minutę.
To niedorzeczne. Muszę zrobić pranie!
Książka mówi, że musimy zwracać uwagę na każdą zmianę temperatury.
Ty i twoje przeklęte książki!
Pozwól pomóc sobie w praniu, kochanie.
Książka mówi, że w tych dniach możesz tracić równowagę.
Nie chcemy, żebyś ją straciła, prawda?
Nie jestem cholerną kaleką, Ted!
Więc odłóż te przeklęte książki i daj mi spokój!
Przepraszam.
Nie masz, za co przepraszać, kochanie.
Znowu idzie siostra do tego śmierdzącego starucha?
Nie dość, że jedna taka mieszka po jednej stronie,
to po drugiej mam tego wstrętnego dziada, co zasmradza całe mieszkanie!
Pielęgniarka powinna zajmować się poważnymi rzeczami,
zamiast biegać do niego cały dzień.
Cieszę się, że wróciłaś.
Oczywiście.
Miło z twojej strony.
A teraz, przyłącz się do mnie, proszę,
skoro zbliża się już koniec dnia.
Proszę mi pozwolić.
Zjazd Szkockich Gwardzistów, jakie to ekscytujące!
O tak, to wielka okazja.
Dawniej bardzo je lubiłem.
Nie wybiera się pan?
Już od lat tam nie byłem, dzięki tym moim nogom.
A może ja bym pana tam zabrała?
Nie chciałbym cię fatygować.
Panie Collett, to nie wydaje się w porządku,
by człowiek, który walczył za swój kraj, był uziemiony w domu.
Poza tym, nie każda dziewczyna ma szczęście
obiadować w towarzystwie tylu mężczyzn w mundurach.
Kochana dziewczyno!
Cóż to będzie za dzień!
Co za dzień!
Wbrew wszystkiemu, pozostaje taki wesoły.
Mogę tylko mieć nadzieję, że też będę taka na starość.
Wygląda na to, że żył pełnią życia.
Nie tylko pracą.
Przestań, nie tylko praca mnie obchodzi!
Miałam też swoje przygody.
Czyżby?
Kiedy miałam 17 lat, w Londynie odbywał się koncert.
Rodzice nie chcieli mnie puścić, więc wymknęłam się przez okno,
dotarłam do Londynu stopem i obejrzałam go i tak.
A to tylko wierzchołek góry lodowej.
Proszę, proszę.
Czego jeszcze mi nie powiedziałaś?
Wyszłaś potajemnie za mąż?
Chciałbyś wiedzieć.
Proszę.
Kupię ci za to te paskudne kolczyki.
A może te?
Miałem nadzieję, że będę mógł skorzystać jeszcze raz z waszej kotłowni.
Myślałam, że chcesz zostać architektem, a nie zawodowym włóczęgą?
Wiem, ale czynsze są tak okropnie wysokie,
a nie mogę brać pieniędzy od matki, jej samej ledwie starcza.
Tak więc przenoszę się z podłogi na podłogę.
A dzisiejszej nocy podłoga jest zajęta?
Coś w tym stylu.
Obiecuję, że będę dyskretny.
Znowu.
Dorzucę to.
No dobrze!
Z tym, że chyba wiem, jak możesz mi się odwdzięczyć.
Panie Lawson, pańska żona też przyszła, czy...?
Właściwie to... przyszedłem sam.
- Jeśli to dozwolone? - Oczywiście.
Staram się zaaranżować całą opiekę, poczynić wszystkie przygotowania.
Próbowałem rozmawiać o tym z Winnie, ale...
...jest taka zajęta w domu.
Możemy porozmawiać o opiece, panie Lawson,
ale czy naprawdę po to pan przyszedł?
To takie oczywiste?
Proszę usiąść.
Prawda jest taka, że martwię się o nią.
Ona nie jest sobą.
Jest...
...zamknięta.
Ledwie się do mnie odzywa, a kiedy już, to ze złością, albo...
...z płaczem.
Nie wiem, co robić.
W czasie ciąży dochodzi do wielu zmian hormonalnych.
Mnóstwo kobiet reaguje na to bardzo emocjonalnie.
Ale panu nie wolno brać sobie tego do serca, panie Lawson.
Z pańskim wsparciem uda jej się przez to przejść.
O mój Boziu!
Wygląda pan wspaniale!
Powinien był pan pozwolić mi sobie pomóc.
I stracić widok twojej miny?
Jimmy!
Czy ktoś wzywał kawalerię?
Wiele o panu słyszałem, panie Collett.
Więc powinieneś wiedzieć, że wolę, jak mówi mi się Joe.
Obawiam się, że Jenny bardzo niewiele opowiedziała mi o tobie.
- Jestem jej tajną bronią. - Ach tak?
Spory ruch.
Szeregowy Joseph Collett!
Panowie, a oto prawdziwie szacowny gwardzista królewski.
- Za zasłużonego weterana. - Za zasłużonego weterana!
Długo tego nie zapomnę.
Dziękuję ci, Jenny.
Cała przyjemność po mojej stronie.
Panienko, wybacz mi to, co powiem,
ale...
wierzę, że twój młody człowiek czuje do ciebie miętę.
Zupełnie nie mam pojęcia, o co panu chodzi.
Masz.
Jestem pewien, sir, że ma pan dla nas mnóstwo opowieści w zanadrzu.
No nie wiem...
Ja wiem, i on ma.
Baczność!
Nie wiem, ilu z was pamięta swojego pierwszego sierżanta majora.
Mój był wielkim miłośnikiem poezji...
/"Magiczne chwile" /("Magiczne chwile" - Perry Como)
/"Gdy dwa serca się o siebie troszczą"
/"Magiczne chwile"
/"Wspomnienia, które dzieliliśmy"
/"Nigdy nie zapomnę chwili, gdy całowaliśmy się /nocą podczas przejażdżki dorożką"
/"Sposobu, w jaki obejmowaliśmy się, / by ogrzać się w drodze"
/"Magiczne chwile"
/"Wspomnienia, które dzieliliśmy"
/"Magiczne chwile"
/"Gdy dwa serca się o siebie troszczą"
/"Czas nie wymaże wspomnienia /tych magicznych chwil..."
Przepraszam, proszę uważać, jak pan idzie.
Fred!
Siostra się pewnie zastanawia, co robię z tym wszystkimi jabłkami.
Właściwie, to nie.
Zabiorę je do domu, unurzam w toffi, nadzieję na patyki, i co powstanie?
Jabłka w toffi!
- Kolejny złoty interes? - Zbiję na tym majątek.
Powodzenia, Fred.
I bądź ostrożny!
Owrzodzenia pięknie się goją, panie Collett.
Joe, proszę.
Co się stało? Jesteś dzisiaj bardzo milczący.
Zamykają budynek.
Zamykają całe miejsce.
Wieści chodziły już od lat.
Nigdy nie myślałem...
Ale dlaczego?
Mówią, że jest niezdrowy.
Bóg wie, dlaczego.
Przetrzymał bombardowanie.
Ja i Sally mieszkaliśmy tu przez ponad 50 lat.
Wychowaliśmy naszych chłopców.
Teraz, jak sądzę...
...wszystkie moje duchy zostaną uprzątnięte wraz z gruzem.
Czy spoczną w pokoju?
Zastanawiam się...
Czy ja spocznę?
Dokąd pan pójdzie?
Do Św. Marka w Mile End.
Kiedy byłem młody, znajdował się tam zakład pracy przymusowej!
To nie jest w porządku, panie Collett.
Przecież nie mogą zmusić pana do opuszczenia własnego domu!
Nie przejmuj się tak.
Nie płacz nad takim starym grzybem, jak ja.
To tylko mieszkanie, skarbie.
Ale blok nie zostanie wyburzony natychmiast.
Dlaczego pan Colllett nie może zostać dłużej?
Przynajmniej, dopóki nie znajdziemy mu czegoś lepszego, niż stary zakład pracy.
Siostro Lee, decyzja zapadła.
Budynki zostaną zamknięte, a lokatorzy eksmitowani.
Najlepsze, co możesz zrobić, to ułatwić mu zmianę.
Ale to niesprawiedliwe! Jego nogi wymagają ciągłej uwagi.
Kto teraz będzie się nim opiekował?
Bóg powiedział raz do św. Piotra: "Kiedy jesteś młody, idziesz tam, gdzie chcesz."
"Kiedy jesteś stary, inni zabiorą cię tam, gdzie nie chcesz iść"
Jest tu gdzieś Fred? Kotłownia bardzo dziś hałasuje.
Zdaje się, że dziś go tu nie ma.
Brzmi, jakby ktoś się tam tłukł.
Rzucę okiem.
Siostro!
Siostro Bernadette!
Tak?
Zastanawiałam się...
Powinnyśmy uprawiać więcej warzyw na naszej działce.
Jak sobie życzysz.
Potrzebuję rady Siostry...
w kwestii tego, co uprawiać...
Bo wybór jest taki duży.
Marchewka...
...oczywiście, jest pożyteczna.
Ale również...
...kalafior jest... pyszny.
- Czy uprawiamy cebulę? - Proszę, dość już o tych warzywach.
Dla mnie to bez różnicy.
- Co ty tu jeszcze robisz? - Zaspałem. Tam jest tak ciepło.
Nie możesz tu nocować, Jimmy. Co, jeśli ktoś tam wejdzie?!
Siostro Julienne.
To jest Jimmy, mój stary przyjaciel ze szkoły.
Przyszedł, żeby...
To stary przyjaciel...
Właśnie przeprowadziłem się do Poplar.
Pracuję niedaleko i wpadłem, żeby się przywitać.
Zważywszy porę, byłabym niegrzeczna, gdybym nie zaprosiła cię na obiad.
- Nie, nie mógłbym... - Bzdura.
Uczynisz nam wielką przyjemność.
Zwykle gościmy emerytowanych misjonarzy i wizytujących księży.
Energiczny, młody człowiek będzie dla nas miłą odmianą.
Winnie!
- Co się dzieje?! - Nic mi nie jest...
Akurat. Masz skurcze, prawda?
- Zostaw mnie! - Nie.
Książki mówią, że kiedy skurcze są takie częste,
to znaczy, że zbliża się poród.
Musimy wezwać położne!
Muszę powiedzieć,
że gdybym przewidział taką ucztę, założyłbym luźniejsze spodnie.
Przepraszam za spóźnienie.
Właśnie dowiedziałam się, że moja przyjaciółka, Binkie, wreszcie wychodzi za mąż.
Ojej...
Chummy, to mój przyjaciel, Jimmy. Jimmy, Chummy.
Ojej, to cudownie. Miło mi cię poznać.
A więc, James, ty i siostra Lee jesteście starymi przyjaciółmi?
Znamy się już od bardzo dawna.
Jenny zawsze mi pomagała...
...w czasach, kiedy pomieszkiwałem w suszarniach u zakonnic.
Siostro Lee, byłaś prawdziwą łobuziarą!
Ja...
Pamiętam, jak pewnego razu czwórkę młodych ludzi
znaleziono w schowku na miotły u Św. Tomasza.
Nigdy nie odkryłyśmy winowajczyń,
i może dobrze...
To musiał być strasznie zatłoczony schowek. Spali na stojąco?
Za dużo tego. Nie mogę...
- Nigdy nie zapomnę... - Ale co się stało?
- Proszę powiedzieć. - Nie mogłabym w żadnym razie...
Siostro, nie trzymaj ich w napięciu!
Pamiętam te godziny, które spędziłyśmy w dawnych czasach.
Pamiętam je i nie odczuwam skruchy!
Ani słowa więcej, moja droga,
gdyż to tylko umniejszy twe wspomnienia.
Teraz już nigdy nie usłyszymy zakończenia, Siostro.
Popsuła Siostra cały efekt.
Powiedz mi, młodzieńcze,
kiedy zamierzacie się pobrać?
Jimmy i ja jesteśmy tylko przyjaciółmi, Siostro.
Przyjaciółmi?
Och, nie.
Nie wydaje mi się.
On jest bardzo przystojny, czyż nie?
Znałam kiedyś młodzieńca, który tak wyglądał.
Zdaje się...
Młodzi ludzie mają dzisiaj tyle swobody.
To musi być takie cenne,
być młodym i zakochanym...
Nie zaprzeczę, Siostro.
Choć nie mogę ręczyć za Jenny.
Czasem myślę, że żywi ona sekretne pragnienie, by samej dołączyć do zakonu.
Miło mi, że uważasz moje życie osobiste za taki świetny temat do żartów.
Nie miałem na myśli nic złego.
Ja pójdę.
- Jak się pani czuje, pani Lawson? - Nieźle.
Wszystko będzie dobrze, kochanie.
Oddychaj głęboko. Jestem tuż przy tobie.
Przestań!
Panie Lawson, może zejdzie pan na dół, kiedy będziemy badać pańską żonę?
Ona potrzebuje mnie tutaj.
Potrzebujemy spory zapas gorącej wody i ciepłych ręczników.
Racja.
Oczywiście. Już się do tego zabieram.
- O co chodzi? - Posłuchaj.
Bicie serca płodu jest słabe. Wezwij, proszę, dr Turnera.
- Kazali nam się wynosić. - Wiem.
Dokąd? Gdzieś, gdzie nikt nie będzie mnie znał i gdzie ja nie będę znała nikogo?
To nie w porządku. Nie możecie czegoś zrobić?
Wy, Siostry, macie chyba jakiś wpływ na to, co się tu dzieje, prawda?
Nie mogę nic zrobić, przykro mi.
Joe?
Wciąż słabnie. Gdzie jest dr Turner?
Powiedział, że przyjdzie, jak tylko będzie mógł.
Pani Lawson, musi pani zacząć przeć.
Teraz?
Ale jest za wcześnie... Nie jestem gotowa...
Pani ciało samo chce przeć.
- Pani dziecko chce się urodzić. - Nie mogę!
Proszę, pani Lawson, chcemy tylko pani pomóc.
Nie mogę mieć tego dziecka!
Nie mogę!
Możesz, kochana.
Boję się!
Jest pani w bezpiecznych rękach, bez obaw.
Nie rozumiecie. Boję się...
Czego tak się pani boi, pani Lawson?
Boję się, że będzie czarne!
Nie obchodzi mnie, czy będzie zielone, czerwone czy pomarańczowe.
Serce pani dziecka słabnie i musi pani zacząć przeć.
Teraz!
Doskonale. Właśnie tak.
- Jeszcze raz. - Nie mogę...
Musi pani!
Szykuj ręcznik. To asfiksja.
Co się dzieje?
Maluch zaplątał się w pępowinę.
- O Boże! - Bez obaw, zajmiemy się tym.
Robiłyśmy to już mnóstwo razy.
Za ciasno. Podaj kleszcze.
Co się dzieje?
Świetnie pani sobie radzi, pani Lawson.
Teraz proszę nie przeć.
/- Na górze. - Oddech.
I oddech.
Przyjechałem tak szybko, jak mogłem.
Pępowina jest już zaciśnięta.
Pani Lawson, musimy tu naciąć.
Już.
Teraz, pani Lawson, proszę przeć mocno jeszcze raz.
Jest bicie serca.
Czemu moje dziecko nie płacze? Co się dzieje?
Dajmy mu minutę.
Niech płuca się przyzwyczają.
To chłopiec.
Chcę go zobaczyć.
Przekażę pani mężowi dobrą wiadomość.
Dam znać, kiedy pojawi się łożysko.
To chłopiec.
Chłopiec!
Mój mały chłopczyk.
Może lepiej trochę poczekać...
aż będzie gotowa na gości.
Racja.
Kiedy Ted i ja pobraliśmy się, nie wiedziałam, jakie mam szczęście.
Będąc z nim, czułam się jak w pułapce.
Jednej nocy zostałam w pracy do późna.
Poszłam na drinka.
Pozwoliłam, by chłopiec z marynarki oczarował mnie miłym uśmiechem.
Wystarczyła jedna noc.
Jedna noc.
Tyle czasu szukałam Teda.
Aż wreszcie naprawdę go znalazłam.
A teraz go stracę.
Nie wie pani tego.
Bez obrazy, kochana, ale siostra mieszka w zakonie.
W prawdziwym świecie czarne dziecko...
Lepiej mieć to już za sobą.
Może pan już wejść, panie Lawson.
Chłopiec! Nawet nie wiesz, ile to dla mnie znaczy, Win...
Mogę potrzymać dziecko?
Ted...
Nie znam się za bardzo na dzieciach...
...ale widzę, że jest to najpiękniejsze dziecko na świecie.
Jak damy mu na imię?
Ty wybierz, kochanie.
Nazwiemy go Edward.
To dobre, stare, rodzinne imię.
Mój syn, Ed.
Och, mój świecie!
Myślicie, że nie zauważył?
Był podekscytowany. Nie myślał jasno.
Albo postanowił to zignorować, bo bardzo kocha swoją żonę
i chce spędzić z nią życie.
Czas pokaże, jak sądzę.
Posterunkowy Noakes!
Co pan tu... Co pan tu robi?
Właściwie to... przyszedłem zobaczyć się z Fredem.
Co mogę dla ciebie zrobić, posterunkowy Noakes?
Przyszedłem cię ostrzec w sprawie twoich jabłek w toffi.
Ludzie skarżą się, że...
...na niektórych jabłkach znajdują przyklejone pióra.
Co komu szkodzi kilka piórek? Żadna różnica.
Doszły nas też słuchy, że na niektórych jabłkach...
- Że jest na nich krew. - Do czego zmierzasz?
Zarzynasz przepiórki w tym samym pomieszczeniu, w którym robisz jabłka w toffi.
To nielegalne, Fred!
Kilku ważniaków z Sanepidu jest już w drodze do twojego domu, żeby to zamknąć.
Powiem ci, co to jest.
To jest prześladowanie, ot co.
To jest wtrącanie się rządu i ja na to nie pozwolę!
Nie zgadzam się, będę z nimi walczył, w sądzie!
Albo mógłbyś po prostu wszystko uprzątnąć,
zanim zdążą zrobić inspekcję.
Racja, tak też mogę.
Dobry wieczór.
Dobrze siostra wygląda.
Posterunkowy również.
Dosyć tego.
Nie mogę dłużej na to patrzeć.
Posterunkowy Noakes,
czy chciałby pan zabrać siostrę Browne do kina w piątkowy wieczór?
Ja...
Proste pytanie, tak czy nie?
Tak, chciałbym.
Siostro Browne, chciałabyś pójść?
Z przyjemnością.
Doskonale!
Jakże cudnie dla was obojga!
Teraz mogę wreszcie cieszyć się moim ciastem.
Przyszedłeś znów żebrać o nocleg? Bo nie jestem w nastroju.
Przyszedłem przeprosić.
Przyniosłem czekoladki.
Przepraszam, że obraziłem cię przy stole. Niczego nie miałem na myśli.
Może nie lubię mówić o swoich uczuciach, Jimmy,
ale to nie znaczy, że zamierzam zostać zakonnicą.
Wiem.
To był żart.
Niespecjalnie udany.
Nie potrafię odwdzięczyć się za twoją dobroć w tych ostatnich tygodniach.
Właśnie wychodziłam.
Obiecuję, że więcej nie będę ci przeszkadzał.
Cześć.
Obiecałam panu, że przyjdę, panie Collett.
Moja panienka! Przyszłaś...
Poszłam do pańskiego mieszkania i miałam niezłą niespodziankę.
Przepraszam.
Nie lubię pożegnań.
Poza tym, jesteś tu teraz. I jestem za to wdzięczny!
Dobrze tu panu?
Tak.
Bardzo tu miło, dziękuję.
Jak pańskie nogi?
Trochę świerzbią od czasu do czasu.
Wiesz, że nie pozwalają mi tu palić?
Wolno tylko na schodach...
...ale nie mogę znaleźć nikogo, kto by mnie tam zabrał.
Są bardzo zajęci, jak sądzę.
Ja nie jestem.
Sam luksus.
Opiekują się tu tobą, Joe?
Cicho, dość już o tym.
Cieszmy się swoim towarzystwem, dobrze?
Jak tam twój młody człowiek?
- On nie jest... - Twoim młodym człowiekiem, wiem, wiem.
Tęsknię za moją rodziną.
Ich nieobecność boli mnie w każdej świadomej chwili.
Lecz kiedy otwierasz swoje serce na miłość, otwierasz się też na jego ból.
Poznasz tajemnicę życia, moja droga, kiedy nauczysz się kochać.
/"Przed końcem dnia,"
/"Stworzycielu świata, modlimy się,"
"byś zesłał na nas łaskę,"
"byś był naszym strażnikiem i opiekunem,"
"byś bronił nasze sny przed zmorami,"
"przed nocnym strachem i fantazjami."
"Zdepcz naszych wrogów,"
"byśmy nie zaznali krzywdy."
/"O Ojcze, / wysłuchaj naszych próśb..."
/Usunięty z własnego domu / i spod oka sióstr okręgowych,
/Joe nie otrzymywał już /należytej opieki.
/W jego owrzodzenia /wdała się gangrena
/i obie nogi zostały / amputowane w kolanach.
/"Który żyjesz i królujesz / na wieki wieków,"
/"Amen."
To ja, panie Collett.
Joe, to ja.
Jenny.
Świerzbią mnie nogi.
Mogłabyś je podrapać, moja panienko?
Okropnie świerzbią.
Oczywiście.
Nie płacz, moja droga.
Nic mi nie będzie.
/"Panie, pozwól słudze / swemu odejść w pokoju"
/"Według słowa,"
"by oczy me ujrzały"
"zbawienie,"
"które przygotowałeś"
"wszystkim ludziom,"
"by było światłem dla Narodów"
/"i chwałą dla Dzieci Izraela..."
/Joe zmarł niedługo po operacji.
/Nie było pogrzebowego capstrzyku,
/uroczystej gry na bębnie,
/pożegnalnego salutu.
"W świecie wiekuistym,"
"Amen."
/Joe pamiętał o mnie /w swej ostatniej woli.
/Nie musiał, gdyż ja /nigdy bym go nie zapomniała.
/Widziałam, jak zaczęło się /tyle żyć,
/ale to koniec jego /otworzył moje serce.
/"Po prostu zakochałeś się" / Perry Como
/"Słyszę śpiew, /a nikogo tam nie ma"
/"Czuję zapach pąków, /a drzewa są nagie"
/"Cały dzień chodzę / ponad ziemią"
/"Ciekawe, dlaczego"
/"Ciekawe, dlaczego"
/"Nie potrafię już spać spokojnie..."
Panie Lawson.
Jak tam maluszek?
Trochę kaszle. Pomyślałem, że lepiej będzie go przebadać.
/"Na gwiazdy, które zwykle / mrugały z nieba..."
Nadal wydaje się oczarowany.
Zdecydowanie.
/"Ciekawe, dlaczego"
/Ted kochał czysto i bez granic.
/I nie zadawał pytań.
/A na koniec /nikt o nic nie pytał.
/"Czuję zapach pąków, / a drzewa są nagie"
Za Joe.
Mojego przyjaciela.
Za Joe.
/"Ciekawe, dlaczego"
/"Ciekawe, dlaczego..."
Tłumaczenie: Lena
Synchro: Peterlin
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.