Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Croatian
Czech
Danish
Dutch
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
Maksiu, to ty nie śpisz? Późno jest.
A co jest, jak się umrze?
Jak się umrze?
Ja żyję. Nie wiem.
Dobra.
Ale mogę ci powiedzieć, co ja myślę.
Więc, ja myślę,
że jak ktoś jest ciemny w środku,
to jak umrze to tam też jest bardzo, bardzo ciemno.
Ale jak ktoś jest jasny w środku,
to tam też jest bardzo jasno.
No, Maksiu, już. Spać. Spać.
I nie martw się co jest po drugiej stronie.
Wygląda jak nieszczęście.
Nockę miałem.
Ja widzę.
Znowu coś nabroił, co?
Akcję miałem z jednym bandytą.
A kamień... miał?
Miał. Ale schował.
Mocno źle zrobił.
Tak drażni tylko kołtuna.
Niech uważa, żeby go bardziej nie zdenerwować.
Taka praca.
To po co Adaśko do mnie przychodzi?
Niech nie gra ze złym w szach maty.
Bo przegra.
Gdybym mogła być mężczyzną jeden dzień
pewnie byłabym
byłabym Supermanem tyle o kobietach wiem.
Jestem jedną z nich.
- Dzień dobry. - Dzień dobry.
- Jest sam? - Sam.
Tak?
- Mogę? - Właź.
Co masz?
Prośbę o dzień urlopu. Ojca muszę przebadać.
Mogę?
Możesz.
Proszę.
No, szefie, po takim sukcesie Komenda Główna musi być zadowolona.
Bez awansu chyba się nie obejdzie.
Oni nigdy nie są...
Nigdy nie są zadowoleni.
Zresztą, Rudy zwiał, a kret dalej ryje.
A z tym kretem to nie przesada?
Wcale. Zresztą Morawski potwierdził.
- Masz. - Dzięki.
No nie wiem, jakąś płukankę mu zrób z soli czy coś.
Dobra. Muszę kończyć.
Cześć, panowie.
Ale się zjarał.
Dobra. Zdjęcia, oględziny i do mnie na biureczko.
Czekaj.
Coś takiego znaleźliśmy.
Kurwa...
Szczęścia mu nie przyniosła.
Stary!
Wyłączysz? Chce się skoncentrować.
Jeszcze pięć godzin mamy.
Prześpij się.
Nie. Chcę sobie wszystko poukładać w głowie.
Jak ty to robisz, że nawet w takiej sytuacji potrafisz być spokojna?
Jak wiesz kim jesteś i czego chcesz,
to nic nie stanie na twojej drodze do celu.
Ja zrozumiem kim jestem prawdopodobnie po 90-tce.
O ile w ogóle.
A ty kiedy to zrozumiałaś?
Jak miałam dziesięć lat.
Byłam fajną blondyneczką.
Miałam sporo koleżanek.
Spędzałyśmy ze sobą każdą wolną chwilę.
Ataman!
Ataman!
Uspokój się. Co ty wyprawiasz? Do klasy proszę!
No i...
I był jeszcze on. Moja wielka miłość.
- Ona zaczęła? - To pytanie jest bezzasadne.
- Justi, słońce, ty zaczęłaś? - Nie.
Nie zaczęła.
Czyli to tak, jakby Niemcy miały pretensje do Polski,
że się zaczęła Druga Wojna Światowa.
Szanowny panie, umówmy się, że obie strony były winne.
To jak pani chce mieć remis,
to ja teraz muszę lutnąć w baniak ojca tej siksy.
- Co pan opowiada? - A co? Nie rozumie pani?
Powtórzyć?
Żegnam.
Córcia, doszyj to sama.
Nic nie powiemy mamie, żeby bury nie było.
- Umowa? - Umowa.
Moja kochana. Ty byś zaczęła? Ty?
Durny babon.
Proszę...
Jak kiedyś napiszę książkę o wychowaniu dzieci,
to pierwszy rozdział będzie o tym jak ważna jest bezwarunkowa miłość.
Makao. I po makale.
I kto wygrywa? Tatuś wygrywa, córcia.
I teraz ostateczna rozgrywka, bo jest remisik.
I pani tasuje i rozdaje. Proszę bardzo.
Wyprostuj się, Justyna.
Podrzucisz mnie jutro rano do centrum?
Basia, jutro nie jadę do miasta, bo przyjechały części z Niemiec
i jestem umówiony z klientami na montaż.
Przejedziesz się kiedyś na tym szrocie, co go sprzedajesz.
Znowu wpadniemy w długi.
Dzięki niemu mamy na wakacje.
I na angielski dla Justi. Right?
- A co ty robisz, córcia? - Liczę.
50, 51... Jednej brakuje.
Jak jednej brakuje?
- Dobrze policzyłaś? - Tak.
- To może gdzieś pod stół upadła. - Ty ją masz.
- Ja ją mam? - Tak.
- A niby gdzie? No proszę bardzo... - W rękawie.
Asz, ty skubana, no!
Baśka, patrz, jak mnie rozpracowała! Spryciula jedna.
Justi, marsz do łóżka.
- Jeszcze gramy. - Marsz do łóżka, powiedziałam!
Justi, jak mama mówi, że do łóżka, to do łóżka.
I tatuś też mamy słucha.
Jutro dokończymy.
Śpij dobrze. Kolorowych snów.
Cicho...
Gdybym miała być mężczyzną jeden dzień,
pewnie byłabym
Supermanem tyle o kobietach wiem.
Jestem jedną z nich.
No, to w drogę, córcia.
Cieszysz się, że jedziemy do dziadków?
Nigdy mnie nie oceniał ani nie pouczał.
I właśnie ten człowiek nauczył mnie jak kochać.
To kim chciałaś zostać, jak byłaś mała?
- Chciałam być czarownicą. - Kim?
Tak, bo wierzyłam, że można na kogoś rzucić zaklęcie
i sprawić, że na przykład umrze.
Serio?
Nie. Żartowałam.
Chciałam być naukowcem, jak Maria Skłodowska-Curie.
Robiłam jakieś kretyńskie eksperymenty.
Żyleta.
Nówka blaszka, nieśmigany.
Dobra cena jak na nowy rozrusznik...
No, ma się swoje znajomości. Okazja była.
No dobrze. Tak, jak żeśmy się umawiali.
Podziękował. Szerokiej drogi.
Masz. Schowaj sobie.
- Tylko mamie nie mów. - Dzięki!
Cisza!
Proszę o spokój już!
Dzisiaj zajmiemy się...
wierszami dotyczącymi jesieni.
Proszę zapisać temat.
Lekcja 21.
Temat:
Barwy jesieni...
...wiersze.
Z dzieciństwa mam...
mam takie chwile, które pamiętam bardzo wyraźnie.
Pamiętam,
jak pachniało powietrze,
jakie było światło.
Pamiętam, że cisnęły mnie moje trampki.
Co to za chwile?
No, na przykład jak się zakochałam po raz pierwszy.
Są chwile, gdy wolałabym martwym widzieć cię.
Nie musiałabym się tobą dzielić, nie, nie.
Gdybym mogła schowałabym...
Do pracy nie mogę puścić cię, nie, nie.
Tam tyle kobiet, a każda w myślach gwałci cię.
W sumie nie wydarzyło się nic specjalnego,
ale popatrzyliśmy na siebie i, stary, to był zajebisty moment.
Hej, podasz mi tą piłkę?
Dzięki.
Jak ma na imię ten chłopak?
To jest Kruk. Adam Kruk.
Są chwile, gdy wolałabym martwym widzieć cię.
Nie musiałabym się tobą dzielić, nie, nie.
Gdybym mogła, schowałabym
twoje oczy w mojej kieszeni...
Każdy w życiu jakiś jest.
Ja zawsze wiedziałam, że jestem klockiem lego.
Ale, że co? Że lepiej nie nadepnąć gołą stopą?
Zawsze wiedziałam, że będzie ten drugi, który ze mną kliknie.
I z tobą mi kliknęło.
Justi, a ty myślałaś już coś o wakacjach?
Myślałem, żeby pojechać nie nad polskie morze
tylko za granicę gdzieś.
- Dzień dobry. - No, dobry.
- Co to ma być? - No, rozrusznik.
To jest szajs, nie rozrusznik. Zapłaciłem za nowy.
Moment. Moment. Co się konkretnie zadziało?
Gówno ludziom sprzedajesz! Jesteś menda i oszust!
Justi odejdź. Odejdź. Odejdź.
Masz szczęście, że dziecko jest, bo tak bym ci gębę obił...
Spokojnie, spokojnie. Przecież możemy się dogadać.
- Oddam kasę. - Pewnie, że oddasz!
Jeszcze dołożę. Chodźmy do domu.
- Po co się tak denerwować... - Gdzie te ręce?
No przecież to się zdarza. To są tylko rzeczy...
Może mi się coś pomyliło.
Ja mam trochę klientów... Przepraszam jeszcze raz...
Ty to zrobiłaś?
Głupie żarty.
No i co z tą miłością?
Chciałam coś zrobić. Jakoś dać mu znak.
Co tam? Już po szkole?
Znowu ten rozrusznik.
I kiedy wszystko zaczęło się układać wtedy spadła bomba.
Jak to możliwe? Przecież Andrzej spokojnie prowadził.
W piątek była mgła.
Nawet gdyby nie było mgły niemiałby szans. Czołówka z ciężarówką.
A co z Adasiem?
Nie miał żadnej babci ani cioci więc do domu dziecka go zabrali.
Dokąd?
Nie wiem, gdzieś daleko.
To twój kolega był?
Co ty wyprawiasz?
Córciu?
Co się stało?
Justi.
Dlaczego płaczesz? Powiedz mi.
Mówisz trochę o tym, jakby ci nie minęło.
A co? Jesteś zazdrosny?
Proszę cię.
Teraz to pewnie jest 40-letni kartofel z włosami na plecach.
- I co, szukałaś go? - Nie. Po co?
Wtedy byłam gówniarą. Teraz jestem zupełnie kimś innym.
A kominiarze?
Po co kominiarze? Żeby nam sukces zajebali?
Cześć, chłopaki.
O! Wróciła księżniczka. Jak szkolenie?
Słuchaj, no dwa miesiące takiego szkolenia to nic
w porównaniu z chwilą obecności
przy tak genialnym policjancie jak ty.
Nowy kolega.
- Cześć. Justyna. - Cześć. Adam.
Poznaliśmy się?
Nie, raczej nie.
Jak masz cykora to zostań. My sobie damy radę, nie chłopaki?
Co się dzieje?
Dostałem cynk o dziupli z Kleosina.
A Bogdanowicz wie?
Będzie miał niespodziankę.
Spoko, to jadę z wami.
To dzisiaj.
Jak zapadnie zmrok.
Spakowałam nas. Możemy jechać.
To dzisiaj.
Twój ostatni sen.
Sen?
Ten z nożem. On się jeszcze musi stać.
Wolałabym, żebyśmy wyjechali, zaczęli wszystko od początku.
Obiecałaś.
Ludzie, przecież ja nie chcę stu baniek.
Moje życie wisi na włosku, a wy nie jesteście w stanie
zapłacić mi kilku złotych i zapewnić bezpieczeństwa?
Spokojnie. Będzie więcej. To jest kwestia czasu.
A jeśli chodzi o sprawę małego świadka koronnego,
to po prostu musi trwać i tyle.
Tylko, że każdy dzień to szansa, że ten kret mnie dorwie.
Powiedz kto, to cię nie dorwie.
Dobra, zrobimy tak.
My ci damy słowo, a ty nam powiesz kto jest kretem.
Tak my będziemy mogli spokojnie działać,
a ty będziesz się czuł bezpieczniejszy.
Obiecałeś mi kasę i ochronę.
A teraz chcesz, żebym ci in blanco powiedział wszystko co wiem?
- Uważasz mnie za debila? - Zabieraj tego palucha.
Panowie, spokojnie. Gramy do jednej bramki.
Jak ci odstrzelą łeb to będzie tylko i wyłącznie twoja wina.
Jasne, że moja, bo ci kurwa zaufałem.
Dawaj to nazwisko, bo tylko w ten sposób mogę cię ochronić. Rozumiesz?
- Puść mnie. - Kruk!
Ej.
Gotowy?
No, to sru.
Po co go szef tu przywiózł?
Sprawdzić go chciałem.
Gdyby był kretem Morawski by się zdradził.
Pogadam z Hadesem.
Nie spałeś całą noc. Jedź do domu, prześpij się dwie godziny i wróć.
Hades dostał od ciebie ostry wpierdol.
Jeśli będzie sprytny, to nam to wyciągnie.
Jedź do domu, odpocznij i wracaj. I to jest rozkaz, Kruk.
Skąd policja wiedziała?
Od kierowcy.
Twój człowiek?
Ruskiego.
Mówiłem, żeby od razu wszystkich wymienić.
- Mówił pan, ale... - Cześć, piękna.
Powiedz mi, co to jest za pies, który Afgana załatwił?
- Nazywa się Kruk. - Wiem, jak się nazywa. Kto to jest?
Nikt szczególny.
Co tam, dziadku?
Maksiu jest rozpalony i nie wiem co mu dać przeciwgorączkowego.
Ja też nie wiem. A gdzie Anuś?
- Pani Ania wyszła. - Gdzie wyszła?
No wyszła i trochę już jej nie ma. To może mu zrobię zimny okład, co?
Dobra.
Halo? Halo?
Nie! Kurwa.
Abonent jest czasowo niedostępny.
Cześć Marzena.
Dzwoniłam do Justi, ale nie odbiera. A chyba coś mam.
W sprawie Rudych?
Tak. Z dokumentów wynika, że po opuszczeniu domu dziecka
chłopak wylądował w szpitalu psychiatrycznym w Choroszczy.
A jak obserwacja jego siostry?
Cały czas siedzi w mieszkaniu.
Brat nie wrócił.
Możesz mi namierzyć żonę?
- Nie robimy takich numerów. - Ale wiesz, o miłość chodzi, nie?
Próba zabicia Kruka to był błąd.
- Przez to straciliśmy fabrykę. - Niby jak?
Po akcji z Afganem było jasne, że Kruk nie odpuści.
I znalazł haka na Ruskiego.
Ale w porę się zorientowałam. Dostaliście zdjęcie.
Jak szef zginął ludzie się posrali, a kierowca poszedł na policję.
Czy ty próbujesz zrzucić swoje winy na nas?
Może chcesz powiedzieć, że rozbita fabryka to nie wasza wina...
Rozumiem źródło problemu, ale to w tej chwili bez znaczenia.
Jesteśmy stratni dwa miliony na samych maszynach.
Każdy kolejny dzień bez produkcji to kolejne straty.
Potrzebuję dwóch tygodni i wystartuję na nowo.
Na początku maszyny.
Są na magazynie policyjnym. Parę dni i wymienię nowe na stare.
Oni się nie zorientują. Mają totalny burdel.
Masz te dwa tygodnie.
Liczę na ciebie.
A co do tego Kruka, podsunęłabym mu parę ślepych tropów.
Będziemy go mieć z głowy na jakiś czas.
Będziemy mieć go z głowy.
Ale ty już nie musisz się tym przejmować, piękna.
- Marzena i co? Namierzyłaś mi żonę? - Jeszcze nie. Zadzwonię.
Proszę...
Bardzo dobrze.
Komisarz Adam Kruk.
Chciałem z panią porozmawiać o pani pacjencie. Nazwisko Dereń.
To Klaudia też była pani pacjentką?
- Potem też. - Potem?
Po śmierci Cypriana.
To Cyprian nie żyje?
Wszystko dobrze?
Tak.
A kiedy...
Kiedy Cyprian zmarł?
To już z pół roku jak ukradł klucze, wszedł na dach i skoczył.
A Klaudia?
Bardzo to przeżyła.
Byli bardzo związani ze sobą.
Pani zna ich historię?
Na nim pozostawiło to większy ślad.
Czuł się winny, że siostrze nie pomógł.
Ona się nim opiekowała. Przyjeżdżała cztery razy w tygodniu.
I jak sobie z tym poradziła?
Wyparła to co się stało.
O mamie mówiła tylko dobre rzeczy.
Za wszystko winiła jakąś rudą kobietę.
- Mówiła coś o niej? - A to była jej projekcja.
Ona sobie wymyśliła kobietę, która ich krzywdziła.
Nie mieściło jej się w głowie, że może to robić matka.
Poprawiło jej się?
Jak opuszczała nasz zakład
była w bardzo dobrym nastroju.
Ale jak ją zapytałam o Cypriana,
powiedziała, że on nie umarł.
Manicure i pedicure.
Tak, mam przenośną lampę do utwardzania hybryd.
Nie, godzina mi odpowiada. Nie będzie za późno.
To jesteśmy umówione.
Do zobaczenia.
Klaudia, to ja.
Na co czekasz?
Otwórz jej.
Tak?
Kruk, pytałeś o żonę.
Numer, który podałeś ostatnio logował się w pobliżu bloku,
w którym mieszka ta dziewczyna.
Ta od szafy.
Podobają mi się twoje teksty.
Są od serca.
Piszesz o tym, co cię dotyka.
Tak sobie pomyślałam czy... nie chciałabyś o tym porozmawiać.
Po co?
Żeby poczuć ulgę.
Bo to musi strasznie boleć.
Twój ostatni sen.
On się jeszcze musi stać.
Nie.
Ona jest dobra. Ze szkoły się znamy.
Słucham?
Wiesz jakie są rude.
Ona nie jest taka. Ona mnie broniła.
Klaudia, z kim rozmawiasz?
Może pani otworzyć?
Ja z policji jestem.
Wszystko w porządku?
Pamiętasz?
Było nożem.
Ta ruda jest inna.
- Ostatni sen. Obiecałaś. - Nie!
Marzena, posłuchaj. Byłem u góry, nie otworzyła mi.
Bez nakazu nic nie mogę.
Ile mam ci powtarzać, że bez nakazu nic nie mogę zrobić.
Poczekaj.
Kruk.
Kruk!
Poczekaj.
Muszę iść do domu.
Zostawiłam dziecko.
My z Cyprianem niedługo wyjeżdżamy.
- Zaczniemy wszystko od początku. - To wspaniale.
Mogę pożyczyć twój telefon?
Bateria mi się wyładowała, a zamówiłabym taksówkę.
Czy mogę się do pani przytulić na pożegnanie?
Jasne.
Powiedz mi...
Ona chciała...
Nie pamiętasz?
Czy w chwili oddania strzału pani życie było zagrożone?
Tak.
Moje życie było zagrożone.
Ona chciała mnie zabić...
Trzymała w ręku nóż.
A mój mąż uratował mnie w ostatniej chwili.
Jak tak na niego patrzę to widzę ciebie sprzed trzydziestu lat.
Tylko, że wyście kopali, gdzie popadnie.
Boisko nam zamykali.
O, tak.
I dlatego moja brama dzwoniła od waszych strzałów jak w kościele.
Ani razu ci okna nie wybiłem, dziadku.
Ale daj słowo, że nigdy w moje okno nie celowałeś.
Co ty chcesz żebym cię teraz przepraszał?
Nie.
Żebyś się przyznał.
Celowałem. Tylko nigdy nie trafiałem.
A twój syn by trafił.
To się okaże.
Dawaj, gramy.
Złożyłam fałszywe zeznanie.
Skłamałam mówiąc, że...
mój mąż postąpił dobrze, chociaż...
tak naprawdę postąpił bardzo źle.
Wydawało mu się, że...
ktoś chce zrobić mi krzywdę.
I on...
Zabił tego człowieka.
Zadziałał pod wpływem emocji i...
Pamiętaj, że Pan Bóg stworzył porządek świata, w którym
złe decyzje mają konsekwencje.
I naszymi czynami sami na siebie sprowadzamy karę.
Dlatego będę modliła się o...
O przebaczenie dla niego.
Pomódl się o przebaczenie dla siebie.
Bo godząc się na grzech ciężki swojego męża,
sama w nim pozostajesz.
Pomódl się zatem też
o karę, dla swojego męża.
- Nie mogę się modlić o karę. - Kara jest potrzebna.
Kara jest dobra.
"Ja wszystkich, których kocham karcę i ćwiczę."
Mówi Apokalipsa świętego Jana.
Bo kara jest wyrazem miłosiernej sprawiedliwości.
Czasem to właśnie kara otwiera oczy.
Pomaga zobaczyć, jak złych wyborów dokonaliśmy.
Ale to nie jego wina.
On sam nie wybrał.
Jeśli on nie wybrał, to może zło wybrało właśnie jego?
Tak samo jak on teraz może wybrać i zmienić życie.
Odwrócić się od zła.
Cicho. Cicho, cicho.
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.