Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Czech
Danish
Dutch
English
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
To ja.
A to Ana… moja dziewczyna.
Jesteśmy ze sobą od ośmiu lat i właśnie się oświadczyłem.
Ale ona ma chyba inne plany.
Przykro mi, ale…
stoimy w miejscu od dłuższego czasu. A…
małżeństwo wszystko pogorszy.
A teraz…
ona mnie chyba rzuci.
Nie wiem. Powinniśmy…
zrobić sobie…
przerwę.
Tak, rzuciła mnie.
I dłużej już nie słucham.
Choć moja głupia twarz mówi co innego.
Raczej powinienem, żeby zrozumieć dlaczego.
Ale przypomniałem sobie trzecią randkę.
Powiedziałem, że czuję, jakbym ją znał,
bo każda piosenka miłosna mi ją przypomina.
Tandetne, wiem.
Ale wtedy Ana po raz pierwszy mnie pocałowała.
Wtedy pomyślałem o czymś praktycznym…
o rachunku.
- Nie myśl… - Kto płaci?
To nie twoja wina…
Rzuciła każdym tekstem na zerwanie, poza jednym.
Ale jeśli chcesz…
możemy zostać przyjaciółmi.
„Zróbmy sobie przerwę”?
Przerwę?
Czyli ile?
To znaczy…
Tydzień, kilka minut, całe życie? Osiem lat to na pewno szmat czasu.
A teraz stąd wyjdziesz i ją odzyskasz.
Odzyskajmy Anę! Dasz radę.
Co to jest?
To, co zostało ze sklepu. Sprzedajemy to w sieci.
Nie sądziliśmy, że to się tak źle skończy.
Nie było aż tak źle.
Byliśmy ze sobą osiem lat, a teraz mamy przerwę.
Jaką znowu „przerwę”? Jak długą?
Tydzień, rok, miesiąc?
Tato, nikt nie wie, ile trwa czas.
Wiedza ogólna. Proszę.
Wiedziałem, że była…
Jaka?
Jaka? Osiem lat, a słowem nie pisnęłaś.
Gdybyś tylko z nią nie zamieszkał…
Tyle razy to mówiłem. Oszczędzaliśmy na wynajmie.
Tylko że ona została u siebie, a ty wracasz do rodziców, mając 35 lat.
- Dzisiejsi faceci to głąby. - Wyluzuj.
Tylko na kilka dni.
Daj mi mówić. Nie mam tylko złych wieści.
Mój szef… chce, bym do niego przyszedł.
Chyba… dostanę awans.
Wasz syn nie jest idiotą.
To moje biuro.
Tworzymy mnóstwo reklam telewizyjnych.
Moją pracą jest nadzorowanie pracy innych.
Ale chcę zostać dziennikarzem sportowym.
A w międzyczasie…
Zwalniasz mnie?
Ale Je…
Je… Juanie.
Przecież jestem dobry w tym, co robię.
Redukcja etatów.
Zwolnij Luismę. Jest nowy. Albo…
Luisma! Masz rację.
Zapomniałem o nim. Dzięki.
Nie o to chodzi. Nie zwalniaj go.
Jasne, ale wspomniałeś o nim i muszę się tym zająć.
- Dobre wibracje, ale… - Nie.
José? Możesz poprosić do mnie Luismę?
W 48 godzin straciłem dziewczynę i pracę.
Największy frajer w całej strefie euro.
- Tak. - Wiesz, co Ana powiedziała?
„Nie pasujemy do siebie”.
Najwyraźniej!
W domu noszę zatyczki, by nie słyszeć twojego gównianego popu.
Nie można rzucić chłopaka w restauracji w dniu, gdy się oświadcza.
Nie przeboleje tego.
Siedzisz tam i mówisz: „Pomyślę nad tym”.
Idziesz do domu. Nazajutrz wysyłasz normalną wiadomość.
Co mam robić?
Wyświadczyła ci przysługę. Po co tak długo być z jedną?
Monogamia nie istnieje.
Wiesz, co traciłeś?
Spójrz.
ORGIA STUDENCKA
Na serio?
To i wiele więcej. Daj telefon.
- Dawaj. Życie jest krótkie. - Ja nie…
- Stul dziób. - Co to?
Musisz nadrobić, Marquitos.
- Jaki masz profil? - Z lewej nos wygląda na mniejszy.
Zdecydowanie żaden z ciebie ogier.
Może PZK, przy odrobinie wysiłku…
Co to jest?
Przyjaciel z korzyściami.
- No nie wiem. - Teraz seksowne emotki.
- „Seksowne” co? - Bakłażan…
- brzoskwinka. - Warzywa?
Kurwa, stary. Trzeba ostro nad tobą popracować.
Tylko nie wpuszczaj wirusów.
Co to jest?
Ściągnąłem fajne apki randkowe.
Tinder, Raya, Bumble, Happn, Shakn…
Saken?
To znam. Japoński alkohol, nie?
- Jezu. - Idę do domu.
Mamusia czeka?
Po prostu tego nie czuję. Ja…
Słuchaj. Rozpoczynasz nowe życie.
- Wiem. - Rozejrzyj się.
Tak, wiem. Przejrzę je.
Ok, sprawdź to.
- Dobra. - Zaufaj mi.
W tej chwili wymyśliłem swój profil.
Mam 35 lat. Mieszkam z rodzicami.
Kobiety mnie ignorują. Ana mnie zostawiła, a moje życie jest do dupy.
Nie wiem, czego chcę.
Ale wiem, czego nie chcę.
Diego chce dobrze, ale nie pomaga.
Potrzebuję wiarygodnego źródła.
JAK PRZEŻYĆ ROZSTANIE
Dziękuję za wybór największego hiszpańskiego kanału samopomocy.
Gdy potrzebujesz pomocy, gdzie jej szukasz?
U rodziny? U przyjaciół?
Nie.
Wchodzisz na Google, gdzie jesteśmy my.
- Słuchaj uważnie. - Ok.
Chcesz wyjść z tej jamy?
Chcesz spojrzeć w lustro i nie czuć wstydu?
I co najważniejsze…
chcesz zapomnieć o byłej i zacząć nowe życie?
Tak.
Dobrze.
Oto moja pierwsza rada:
wstań i krzycz.
Wyrzuć gniew i nienawiść…
Mi jest bardziej smutno.
No dalej!
Tak jest!
Nazwij ją suką!
Jesteś suką!
- Ty suko! - Ty…
Pieprzona dziwka!
Pieprzona suka, dziwka!
Ty suko… Piep… suko.
- Dziwka! - Nie mogę.
Jesteś suką!
Lepiej się czujesz?
Znacznie.
No przecież, bo wyrzuciłeś to z siebie.
A teraz…
weź kartkę i długopis.
Zapisz…
czego pragnie twoje serce.
Nie „odzyskać byłą”, kretynie.
Jebać to.
By zdobyć to, czego chcesz,
najpierw musisz stać się
niezależny finansowo.
Potrzebujesz kasy. Nie dój rodziców.
- No jasne. - Rozumiesz?
Masz 35 lat, stary koniu. Dlaczego mieszkasz z rodzicami?
- Wiem. - Nie żeruj na rodzicach.
Wynieś się stamtąd, palancie.
- Byś się wstydził. - To skomplikowane.
Wielki głupku!
Wyprowadź się od rodziców.
- Wolnego. - Znajdź pracę.
- Znajdź sobie pracę! - Dobra, spróbuję.
Idioto.
- Co tam, głupku? - Cześć, Diego.
Daj mi pracę.
Chcę pracę. Potrzebuję jej. Daj mi pracę.
O czym ty mówisz?
Daj mi pracę tutaj.
„Pracę”? Nie mogę tak po prostu rozdawać posad.
Mamy ciężkie czasy, Marquitos.
Nie rozumiesz. Nie masz wyboru. Nie proszę:
„Stary, mógłbyś…”. Nie. Daj, albo cię wsypię.
Odnośnie czego?
Powiem twoim byłym, że je zdradzałeś, a kumplom, że dymałeś ich dziewczyny.
- Ale z ciebie fiut. - Wcale nie.
Próbuję przetrwać. Nie mam wyboru.
Może coś znajdę w dziale internetowym.
Widzisz?
Ty bydlaku. Wykończysz mnie.
Jesteś najlepszy.
Hej, głuptasie!
- Ja jestem głuptasem? - Marcos!
- Tak? - To ja.
Raquel!
Jaka Raquel?
Z liceum. Przepraszam.
Ta Raquel z liceum?
Rety.
Co słychać?
Dobrze. Przechodzę obecnie wiele zmian.
Dużo pracy, dużo projektów… A u ciebie?
Idę na pogrzeb.
To super.
Ile to już czasu?
Od szkoły. Dzięki.
Ponad 15 lat.
Więc… Co porabiasz?
Myślę o tobie.
No tak.
Żartuję, głuptasie.
- Nie… - Mieszkam w Londynie.
Nie pamiętasz?
Chciałaś grać… Co to było?
Muzyka cygańska.
Tak! Na zakończenie szkoły grałaś na akordeonie.
- Na boso. - Tak.
Pamiętam. Miałaś świetny głos, ale byłaś walnięta.
Przy okazji, mówiłeś, że zrobisz mi składankę z piosenką, którą lubiłam.
Tą od The Proclaimers.
Zrobiłem. Nie dałem ci jej?
Nie.
- Dlaczego? - Nie wiem.
Ale jak ją zaśpiewasz, wybaczę ci.
- Jasne. - Mówię poważnie.
Zaniosę pudełko do domu i wrócę zaśpiewać.
Przepraszam.
To do zobaczenia.
Ok.
Co tam, Diego?
Szybko załapiesz. To nie takie trudne.
Tu jest piłka ręczna.
Sekcja kolarska.
A to nasi super bloggerzy.
To twoje biurko. Rozgość się.
Na razie zajmiesz się podsumowaniami meczy w sieci
i wszystkim, co będzie potrzebne.
Jeszcze jedno.
Jakby co, mnie nie proś o pomoc. Jestem zawalona robotą.
Jesteś dziennikarzem sportowym.
W prawdziwej gazecie. To moje marzenie od dzieciństwa.
I co z tego, że piszę o ping-pongu?
Zawsze lubiłem niszowe dyscypliny.
Łatwo jest znać się na piłce. Ale na bułgarskim kajakarstwie?
Wymiatam.
Pierwsza próba ognia w zapomnieniu o Anie: przyjaciele.
Piwa.
Koszulka na podryw.
I najważniejsze: dziewczyny, które Diego poznał na Tinderze.
Zwycięzca partii w bilard wybiera, z kim się umówi.
Jestem przerażony.
Oto twoja publiczność, Marquitos.
Trzydziestolatki.
Same wariatki.
Ale gdy obciągają, mają takie…
- „Takie” co? - Nie wiem.
Są bardzo sumienne i dokładne. To widać.
Wisi mi to. O ile nie będą się ze mnie śmiać, będę zadowolony.
Bo twoja była nie robiła ci laski?
Ma słabe mięśnie szyi i boli ją, gdy zbytnio…
Daj spokój. Nie chrzań.
Obciąganie jest niezastąpione.
Reszta to strach.
- Twoja kolej. - Dobra.
W porządku…
Jeśli wejdzie, to i ja wejdę.
A jeśli ja trafię, ja wybieram.
Zobaczmy, jak będzie.
Kurwa.
Twoja kolej.
Widać, że umiesz grać.
Stary, pomóż jej.
Trudne uderzenie.
Ja bym spróbował…
Nie dotykaj mnie. Próbuję się skupić.
Oczywiście.
Blisko.
Chybiłam.
Idę do domu.
„Do domu”?
Napijmy się piwa.
Nie, jutro mam zajęcia.
Nie ma jeszcze północy.
Nauczyciel nie będzie zły, jak nie przyjdziesz.
Co? Ja jestem nauczycielem.
Prowadzę warsztaty zajęciowe.
Zajęciowe, czyli…
Warsztaty? Fascynujące.
Jakie? Nawet nie wiesz, co to jest.
Co się stało z kodeksem? Kiedyś obowiązywał dziewczyny.
Koleżanka ma jednego. Ty bierzesz drugiego. Co jest?
Ej.
Co? Mam się zadowolić brzydkim i bez stylu, bo jestem gruba?
To brutalna prawda dla nas obojga, ale gramy w tej samej lidze.
Neandertalczyk.
To oznacza, że nie będzie seksu.
- Nie. - Nie.
Wolę wrócić do domu i sama się zadowolić.
Za dużo gadasz.
Wraca do swojego wibratora.
Zaliczyłem w zeszłym stuleciu. Nie często. Ale teraz jestem zagubiony.
By kogoś poderwać w XXI wieku…
muszę stać się facetem XXI wieku. Tak się sprawy mają.
JAK BYĆ FACETEM W XXI WIEKU
Cześć.
Witaj na największym hiszpańskim kanale samopomocy.
Gdy chcesz pomocy, gdzie jej szukasz?
U rodziny? U przyjaciół?
U ciebie.
Wchodzisz na Google, do nas.
Słuchaj uważnie.
Chcesz być mężczyzną z XXI wieku?
By uwieść dziewczynę w XXI wieku,
musisz iść z duchem czasu.
Oto wskazówki.
Po pierwsze, równowaga ciała i umysłu.
To pierwszy krok.
Ćwicz.
Nie daj się zastraszyć bicepsem innych.
Taka siła to tylko kwestia czasu.
Poświęcenie i wytrwałość.
Dieta i zdrowie idą ramię w ramię.
Unikaj niepotrzebnych pokus.
Skończ z jogurtem, mlekiem i tłustym serem.
Energetykami, napojami gazowanymi, piwem.
Wędlinami.
To jest zakazane.
Twój wygląd odzwierciedla poczucie własnej wartości.
Przejrzyj swoje kosmetyki.
Miej krem pod oczy,
płyn do twarzy, tonik, peeling.
Krem na starzenie… bardzo ważny.
Metamorfoza.
Zrób coś z włosami.
Ubieraj się jak facet z XXI wieku.
Odśwież swoją szafę.
Zapomnij o koszulach w kratę i pasiastych koszulkach.
Cześć!
STUDIO TATUAŻU
Hej, głuptasie!
No co? Nie przywitasz się?
- Nie nazywaj mnie tak. - Szpiegowałeś mnie.
Mam wezwać policję czy tak cię nazywać?
To jest bardzo dziwne.
Minęło 15 lat, a teraz jesteś wszędzie.
Co ty tu robisz?
Pracuję.
A ty? Mieszkasz niedaleko?
Nie, ja… A, tak.
Teraz tak, z rodzicami.
Co za ofiara!
Dziewczyna mnie rzuciła, gdy się oświadczyłem.
- Ale wiesz co? - Co?
Od teraz będę dochodził do siebie.
- Jak? - Nie wiem.
Kolega Diego mówi, że muszę się z kimś przespać.
W sumie to mówi, że muszę dużo ruchać… cały czas.
Dlatego kupuję ciuchy.
Kupujesz ciuchy dla seksu.
Nie, potrzebuję… metamorfozy.
A po co ci ona?
Mam randkę w ciemno,
a wygląd jest teraz istotny.
Ostatnio, kiedy kupowałem jeansy,
Kurt Cobain jeszcze żył.
Poważnie.
- Zaraz wracam! - Dobra!
Idziesz ze mną?
Trochę za ciasne.
Tworzymy świetną parę!
Chcę coś wyjaśnić, żeby nie było niezręcznie. Dobrze?
Dobra.
W liceum mówiłaś, że mnie lubiłaś.
Byłaś we mnie zakochana, prawda?
Nadal jestem.
Nawet po 15 latach nie mogę zapomnieć.
- Wtedy… - Byłam gruba i miałam wszy.
Tak, a teraz…
- Jestem laska. - Właśnie.
Ale ze mnie łatwowierny osioł.
- Tak. - Idziemy.
- Bądźmy przyjaciółmi. - Nie mów tak.
- Będzie fajniej. - Nie, bo zwariuję.
NOELIA CIĘ LUBI
Ta recepcjonistka jest przezabawna.
Ciągle opowiada dowcipy.
Doprowadza mnie do łez. Istny komik.
Ej, nie będziemy się dzisiaj pieprzyć. Jasne?
Tak.
SARA CIĘ LUBI
CLAUDIA CIĘ LUBI
AIDA CIĘ LUBI
- Rany. - Ciszej.
Współlokatorzy śpią.
Chodźmy tędy.
Myślałam, że mieszkasz sam.
Z przyjaciółmi. Cicho!
Chętnie bym pohałasowała.
W porządku.
- Wcześnie wróciłeś. - Cześć.
To twoja dziewczyna?
Dobranoc, Marcos. Śpij dobrze.
Twoje mieszkanie…
jest pałacem miłości,
w którym, pewnego dnia, przyjmiesz te piękne panie.
Nie musi się tobie podobać!
Tylko im.
W ten sposób osiągniesz główny cel tego kanału.
Pieprzenie.
Dymanie.
Twoi rodzice są słodcy.
Dymają się w ich wieku.
Dzieci nigdy nie powinny tego widzieć.
Ojciec miał maskę.
- Boże! - Bawili się w Zorro?
A ta laska… Jak ona to przyjęła?
Świetnie, już planujemy ślub.
Przynajmniej masz swoje miejsce.
Fajnie tu. To światło…
Nie zaliczyłem.
- Wiesz, co to Hater? - Gówno wiem. Co to?
Apka, w której piszesz, czego nienawidzisz.
Ja nie znoszę kart rabatowych w supermarketach.
Po prostu. I elektrycznych hulajnóg.
Zabójczy turyści na Segwayach.
- Tak! - Mógłbym…
- Kijów do selfie. - Japońskich knajp.
- Grzybów shiitake. - Mówienia do mnie „pan”.
Jestem młody!
Słoneczników.
Dlaczego?
Denerwują mnie.
Są wielkie i takie żółte. Co to ma być?
- Ta apka jest super. - Prawda?
Ale dzięki niej nie zaliczę.
Zaliczysz!
W sumie to nie.
Nie ma seksu, ale jest dobra muzyka.
Wymazała mnie z życia.
Nie istnieję już dla Any.
Posłuchaj, mam dla ciebie radę.
To będzie klucz do sukcesu z kobietami.
Ignoruj je.
Nie okazuj desperacji. To je przeraża.
I przestań myśleć o swojej byłej.
Przestań o niej myśleć. Nikogo to nie obchodzi.
Już myślę dużo o sobie.
Przysięgam.
Ale coś mnie rozproszy i… bum!
Znowu się pojawia.
To się nie rozpraszaj. Skup się na sobie.
Świetnie ci idzie w pracy.
Chcą, byś prowadził Twittera drugiej ligi.
- Serio? - Tak.
Co?
Przystojny jesteś.
Szlag, taki… masz świetne proporcje.
- Daj spokój. - Co?
- Dziwny jesteś. - Co ja takiego powiedziałem?
To tylko spostrzeżenie.
VERÓNICA CIĘ LUBI
Jestem u niej.
Trzymałem się rad mojego szalonego argentyńskiego guru
i śledziłem swoje szanse na przespanie się z nią.
Póki co… osiem na dziesięć.
Jeśli w barze pokazuje dekolt: dwa punkty.
- Co tam? - Super.
Jeśli wybierze wino: jeden punkt.
Whiskey: trzy punkty. Kawę: wychodzę.
- Co pijesz? - Duże piwo.
„Duże piwo”.
Przepraszam, duże piwo i wermuta.
Półtora punktu.
Kolacja oznacza komplikacje.
Jeśli będzie za dużo rozmowy, skończycie jako przyjaciele.
A tego nie chcemy.
To jakieś minus 100 albo 200 punktów.
…tak. Jesteś głodna?
Nie, chipsy wystarczą. Jeszcze kolejkę?
Jak najbardziej.
Półtora punktu.
W końcu pora koktajlowa.
Jeśli dobrze się jeszcze nie znamy,
a ona wpatruje się we mnie i uśmiecha,
czas ją pocałować.
Pocałunek: jeden punkt.
Trochę więcej: cztery punkty. Jeśli dotknie mego krocza: milion punktów.
Dostaję jeden punkt.
I jeszcze dwa.
Bo to ona zaproponowała: „Pójdziemy do mnie?”.
To się wydarzy.
Wiele osób mówiło mi:
„Nie wiesz, na kogo możesz w sieci trafić”.
A proszę, dwoje ludzi, którzy wiedzą, czego chcą.
Żadnych niespodzianek, pełna przejrzystość…
Pomyliłem apki.
Nie smuć się.
Przynajmniej zapomniałeś o…
- Anie. - Tak.
Zapomniałeś, prawda?
To dziwne. Pamiętam głównie wkurzające rzeczy.
Ale myślę o niej, gdy się budzę,
gdy idę spać, gdy gotuję szparagi…
Musimy go słuchać?
Spodoba ci się.
Jest Argentyńczykiem?
Nie.
Nie chcę słuchać jęczenia. Od tego mam siebie.
To nie tego typu artysta.
Zobaczysz. Jest przystojny i świetny.
Chcesz go przelecieć.
Nie.
Już to zrobiłam.
- Jesteśmy przyjaciółmi. - Nie.
- Co? - To niemożliwe.
Faceci i kobiety się nie przyjaźnią?
Nie po seksie.
No tak, my nie uprawialiśmy seksu. Dlatego się przyjaźnimy.
To koniec tej przyjaźni.
- Dlaczego? - Trzepałem pamięciówkę.
To już prawie seks.
- Upadek naszego związku. - Ale smutne.
Zobacz.
Dziękuję.
Miło mi was wszystkich widzieć.
Chwila, to Argentyńczyk.
Jestem muzykiem.
Moja mama zawsze opowiada tę historię.
Gdy miałem jakieś cztery lata, siadałem na kibelek…
i zawołałem: „Mamo”, a ona na to: „Co?”.
„Chcę wyrażać siebie poprzez muzykę. Chcę owacji.
Chcę się ze wszystkimi dzielić”.
Dlatego na występy zawsze biorę tę klatkę.
Dla mnie to symbol tego, że musimy dzielić się tym, co czujemy w środku.
Kiedyś czytano mi z ręki.
Spojrzał na moją dłoń i powiedział:
„Linię życia masz przerywaną”.
Zapytałem: „Cóż to znaczy? Powiedz mi”.
A on odparł…
Życie jest bolesne
Życie jest bolesne
Tylko tyle mogę rzec
Tylko tyle mogę rzec…
- Cześć! - Co słychać?
Cudowna.
- Miło mi. Cześć. - Co tam?
- Podobała ci się? - Bardzo.
Miło mi to słyszeć.
Pięknie wyglądasz. Przepięknie.
Dzięki.
- Chcesz piwo? - Nie piję.
Po alkoholu człowiek robi się nadęty jak balon.
- Tak nie można żyć. - No jasne.
Mężczyźni muszą o siebie dbać.
- Co nie? - To prawda.
Codziennie biegam 25 kilometrów.
Golę klatę. Nakładam maseczkę z ogórków.
I czuję się świetnie.
Mogę to zabrać?
Tak, proszę.
- Coś podać? - Tak…
Woda z cytryną, bez lodu.
Dla mnie piwo.
Ja dziękuję.
Ten gość to kutas.
Wyglądasz pięknie.
Ale jest przystojny. Doskonały przykład faceta XXI wieku.
Ani grama tłuszczu na ciele.
Raquel śmieje się z jego dowcipów.
Gdybym tak wyglądał,
mógłbym wygadywać bzdury, a kobiety nie myślałyby:
„O czym ten tępy jaskiniowiec gada?”.
- Właśnie. - Tak.
Pójdę już.
Wychodzisz?
Zapomniałem, że jutro jest wyścig saneczkarski.
Startuje pewien świetny Filipińczyk.
- Ty zostajesz, prawda? - Zostań.
Zostań.
- Na pewno? - Jasne.
- Miło było cię poznać. - Tak? Dzięki.
Na razie.
- Do jutra. - Ok.
Jestem na dobrej drodze, czuję to, ale…
to za mało.
Carlos.
- Marcos. - Tak, Marcos.
Słuchaj…
Nie mieliśmy okazji pogadać.
W przyszłym tygodniu organizuję imprezkę
dla sekcji koszykówki.
Przyjdź.
Dobra.
Marcos.
STUDIO TATUAŻU „NAGA”
Zaraz zrobię coś,
na co nigdy nie miałem odwagi.
Wiem, że są na zawsze, ale są teraz takie modne.
Jaki masz najmniejszy?
Ufasz mi?
Jestem niczym księżniczka Jasmine. Tak.
A nie powinieneś. Mogłabym się zemścić.
„Zemścić”? Za co?
Czemu zostawiłeś mnie wtedy z tym palantem?
To palant, ale to twój przyjaciel. Twój problem.
Poza tym, chciałaś zostać.
Nie za bardzo, a ty mnie zostawiłeś
i musiałam z nim spać.
Biedna Raquel, wiecznie te penisy.
Słuchanie go było gorsze. Co mam robić?
Zdejmij to i usiądź.
Zrobię to z ręki.
„Z ręki”?
Brzmi sprośnie.
- Jakbym był u dentysty. - To boli bardziej.
W ramach przeprosin pójdziesz ze mną w piątek na kolejny występ.
Spodoba ci się.
W piątek nie mogę.
Dlaczego?
- Szefowa zaprosiła mnie na imprezę. - I nic nie mówiłeś?
Chciałem, ale jeśli też pójdziesz,
nie skupię się na najważniejszym: seksie.
Jesteś pewien, że w piątek ci się poszczęści.
- Niczego nie mogę być pewien. - To z kim pójdziesz?
- Dobry. - Co tam?
To mój kumpel, ale to ciacho. Nie.
Potrzebuję kogoś, przy kim dobrze wypadnę.
Tomy!
Co zrobiłem?
Rety.
Dziękuję, Marcos.
Jestem podekscytowany!
Zobacz, jaki wielki ekran. Patrz…
O kurczę!
Marcos?
Mój influencer mówi, że jeśli idziesz na imprezę
i chcesz z niej wyjść z kimś, musisz unikać trzech rzeczy.
Nie idź do kuchni po piwo
i nie stój tam z chłopakami, gadając o piłce.
Nigdy.
Jestem na stażu, pomagam Marcosowi i…
Pij z umiarem.
Chwileczkę, muszę siku.
I przede wszystkim,
nie kręć się koło lodu,
gdy się kończy,
a największa laska na imprezie chce się napić.
Chwileczkę, dobrze? Przyniosę lód.
Nigdy.
Hej! Przyniosłem lód.
Jeśli skutecznie unikasz tych pułapek,
możesz skupić się na najważniejszym: znalezieniu dziewczyny.
Wybierasz piosenkę, czy ciekawi cię mój gust?
Zgadza się.
Ten chillout trochę zamula.
Ale masz świetną listę.
Massive Attack, Radiohead…
- Tak. - Wczesny Daft Punk…
Mam kilka ostrych kawałków.
Marcos?
Do zobaczenia.
Ana?
Co ona tu, kurwa, robi?
Nie denerwuj się. Trzymaj się, stary.
Serce mi wali. Zaraz dostanę zawału.
Co ty tu robisz?
Przyszłam ze znajomym.
Co się stało? Wyglądasz inaczej.
Po prostu ją ignoruj.
Ty wyglądasz tak samo. Jak zwykle.
Ten czas wyszedł ci na dobre.
Nie ubierasz się już jak nastolatek.
Jestem nowym facetem.
Wewnętrznie też się dużo zmieniłem…
Dłoń? Zaraz zemdleję.
Zabieraj ją, natychmiast.
Ona chce mnie przelecieć!
Zignoruj ją.
A kim…
była ta piękność, z którą rozmawiałeś?
Jest zazdrosna? Czemu…
Jezu, zignoruj ją.
To moja znajoma. Z…
Już za późno.
Jak już mówiłem…
Będziemy gadać, czy się pieprzyć?
To nie było częścią Metody.
Tę piosenkę napisałam w Londynie.
Jest poświęcona miłości.
Nie róbmy tego znów
Zwolnij trochę Ugotuj coś, nigdzie nie idź
Chcę tylko ciebie i zimnego piwa
Chodź do mnie Po hiszpańsku będę szeptać ci
Chodź do mnie Po hiszpańsku będę szeptać ci
Skarbie, kochanie
Pocałuj mnie znów
Skarbie, kochanie Pocałuj mnie znów
Powoli
Skarbie, kochanie Pocałuj mnie znów
Skarbie, kochanie Pocałuj mnie znów
Powoli
On wskazuje tam
Chce mnie ośmielić, rzucić wyzwanie Pójdę wszędzie
On wskazuje tam
Chce mnie ośmielić, rzucić wyzwanie Pójdę wszędzie
On wskazuje tam
Chce mnie ośmielić Rzucić wyzwanie
On wskazuje tam
Chce mnie ośmielić, rzucić wyzwanie
Z tobą pójdę wszędzie
Dobra robota!
Jeśli trzymałeś się moich wskazówek,
zostawiłeś już swoją przeszłość
i jesteś teraz mężczyzną XXI wieku.
No i… zaliczyłeś.
W porządku!
- Wyczyść nasadki. Ja zrobię sprzęt. - Dobra.
Dzień dobry. Zaliczyłem.
- Cześć, María. - Cześć.
Z początku zdawało się… Ale tak, twój facet zaliczył. Naprawdę.
Trochę tego, trochę tamtego, to wszystko.
I przychodzisz rano, by mi to powiedzieć?
Tak.
- Nie, wyrzuciła mnie. - Jasne.
Ale chciałem powiedzieć.
No to mów.
O dymaniu? Wciąż pamiętam…
O dziewczynie, głuptasie.
Była przeciętna.
Najważniejsze, że osiągnąłem swój cel:
by zaliczyć.
No cóż… dwukrotnie.
I zapomnieć o byłej, tak?
- To super. - Tak.
Oświadczasz się, czy czekasz kolejne osiem lat?
Co?
Nie, tylko się bzyknęliśmy. To wszystko.
Nie chcę do niej wracać… Nie chcę tego powtarzać… kolejny raz.
Po prostu nie.
Nie.
- Idę. Pa, María. - Pa.
Skąd ty go znasz?
Z liceum. Gdy miałam 15 lat, zabujałam się w nim na amen.
- Nie jest w twoim typie. - Tak.
Tak, dzwonię do Any, dobra?
To nie znaczy, że chcę do niej wrócić.
Tak tylko dzwonię.
- To wszystko. - Tu Ana.
Jestem tylko uprzejmy.
Gdy prześpisz się z laską, musisz zadzwonić.
Dlaczego? Ponieważ…
Wszyscy to wiedzą.
To jest w podręczniku o seksie z byłymi.
Ana? Jak tam? Co tam?
Posłuchaj.
Tak sobie myślałem…
Może zjemy razem lunch?
Nie?
Czyli nie. Dobra, w porządku.
Nie mówiłem o dzisiaj.
Jeśli masz czas jutro… Niech pomyślę. Tak, mogę.
Dzisiaj „nie”, ale „tak” na kiedy indziej?
Czy masz czas dzisiaj, ale nie chcesz?
Nie chcesz.
Dobra… Tak, w porządku.
To się zdzwonimy. Jasne.
Tak. Pa.
Pewnie jest teraz bardzo zajęta.
Myślałeś nad ogoleniem penisa?
Ostatnio nie, mój penis jest…
O co dokładnie chodzi?
Przez to coś nie widzę mimiki twarzy.
Twój dywanik.
Twoje afro.
Twój lasek z kręciołkami.
Kurwa. Golisz sobie jaja?
A, o to chodzi.
Nie.
One to kochają.
Zrobiłem sobie „chorwackie krocze”.
Jest na topie.
Pokazać ci?
Marcos, wytłumacz mi to:
„Sporting jest w drugiej lidze, ale nogi zawodników są pierwszorzędne”.
Jest tego więcej.
„Zwycięstwo Elche podkreślił widok kaloryfera napastnika,
który po zdobyciu bramki zdjął koszulkę”.
Po kiego piszesz o kaloryferach?
Chcesz wylecieć? Oszalałeś?
- Ty. - Loreno, czekaj.
To twoje komentarze?
Tak, ale przechodzi teraz trudny okres.
- To się… - Wisi mi to.
Może to był błąd, a może piłkarze cię kręcą.
Ten temat trenduje.
- Co? - Tak, słonko.
Od jutra będziesz komentować pierwszą ligę.
Przy okazji… Dostajesz dziesięć procent podwyżki.
Za mało?
Mówi się trudno.
Nie wiem, stary…
Jasne. Nigdy nic nie wiesz.
Wal się.
Śpiewałaś kiedyś na ulicy?
Tysiąc razy.
Tak najlepiej przyzwyczaić się do ignorancji.
To nie ignorancja.
To śmiech, obrażanie, rzucanie niezjedzonym żarciem…
Ale gdy stajesz na scenie
i biją ci brawo, to jest…
fantastyczne.
Nie wiem, jak możesz śpiewać przed ludźmi
i to lubić.
Ryjesz mi beret.
Dla mnie?
- Nie. - Nie pasowałyby do moich smoków.
Racja.
Chodźmy.
To dla tej dziewczyny.
Ponoć się tylko bzykaliście.
Tak, ale jutro ma urodziny.
Więc chciałem jej coś dać.
Skąd wiesz o jej urodzinach?
Powiedziała mi.
Ponoć ledwie co rozmawialiście.
- Rzuciła się przecież na ciebie. - Tak, ale…
Kiedy to zrobiła?
Gdy to robiliście?
Co?
- Co jest? - Tak!
Jesteś niesamowity.
Przy okazji…
Mówiłam, że urodziny mam 15. listopada?
- Jestem Strzelcem. - Skorpionem.
Moim ascendentem jest…
Byk.
W ten sposób?
Nie tak głośno, ale w tym stylu.
Spoko.
Przepraszam.
Może tak pani jeszcze raz z Wagą na końcu?
- Proszę. - Musimy iść do zoo.
Dam pani 20 euro.
Trzydzieści!
Wisisz mi 30 euro.
Szybko, idzie tu.
Tu Ana. Zostaw wiadomość, a oddzwonię. Dzięki!
Diego, moja roślina.
Gnieciesz ją.
Co jest? Gadaj.
Coś mi chodzi od kilku dni po głowie.
Spotykasz się z kimś.
Co?
Jak mógłbym się… z kimś spotykać? Z kim?
Stary, od miesiąca nie jęczysz o swojej byłej.
To oznacza, że ci przeszło.
A to oznacza, że się z kimś spotykasz. To jasne jak słońce.
Wcale nie.
Wiedziałem.
Ty łobuzie.
- Znam ją? - Nie. A niby czemu miałbyś?
Dobra, wyluzuj.
Witaj w świecie żywych.
Potrafi obciągać?
Diego…
Muszę zorganizować… organizatory.
W porządku, ulżyło mi.
Najważniejsze, że w końcu kazałeś swojej byłej spierdalać.
Tylko to się liczy. Brawo, mistrzu.
Mistrzu.
Masz dla mnie balsamy?
Tak.
I coś jeszcze.
Koreańskie maseczki.
Widziałeś ich skórę?
Ci pingpongdziści są matowi. Dotknij mojej.
- Fajna, nie? - Tak.
Proszę.
I co, kupiłeś jej coś?
Ostatnio się nie widujemy.
Czyli że cię unika.
Nie spędza mi to snu z powiek.
Nie chce się spotykać? W porządku.
- Jej strata. - Tutaj.
Jesteśmy dorośli.
Co?
Nic. Nie rozumiem, czemu tak jest,
skoro jej się podobało.
Jak jest dobrze, chce się tego znowu.
Czemu nie dzwoni?
Podasz tego smoka?
Ostatnio mówiła, że zadzwoni.
Co to w ogóle znaczy?
„Ostatnio”? Ile razy dzwoniłeś?
Jakieś pięć, dziesięć. Piętnaście, w zeszłym tygodniu.
Sama mam nieść tego smoka?
Podniosę go z przysiadu.
Z czego?
Wiedziałabyś, gdybyś interesowała się CrossFitem.
Zobacz.
Tak uginasz nogi.
Ja pierdolę!
- Żyjesz? - Kurwa!
Przyniosę wypis ze szpitala.
Dobrze.
- Co powiedzieli? - Mam protruzję dysku…
Co takiego?
„Protruzja dysku w wyniku zbędnego nadmiernego wysiłku”.
Nie wiem, po co tyle ćwiczysz.
A, już wiem.
Przez swoją tajemniczą dziewczynę, która cię olała.
Nie moja, nie tajemnicza, nie przez nią.
Czemu jesteś na wózku?
By zabrać cię do domu.
Może dam radę pójść.
Ale tak będzie fajniej.
Mogę go odzyskać?
Mówiłam, że on należy do pacjenta.
Miałam go oddać za tydzień.
Cześć.
Dzisiaj?
Mam trochę pracy. Mogę później oddzwonić?
Tak. Pa.
To ona?
Idziesz?
A niby jak? Spójrz na mnie.
Pojedziesz do niej, a ja później przyjadę,
wyciągnę cię nagiego z łóżka i przywiozę na pogotowie.
Nie jadę. Nieważne, co ona mówi.
- Jedziesz. - Nie.
Ależ tak.
Nie znaczy nie.
Trzymaj mnie mocno.
Właśnie tak.
Możemy przerwać na chwilę?
- Nie? - W porządku?
Jak najbardziej.
Wejdź na mnie.
Na górę?
- Jasne. A może z boku? - Nie.
- Na górze. - Ok.
O rany.
- Już idę. - Chodź.
Mocniej!
Nabieram rozpędu.
Dalej!
Dalej!
Co? Doszedłeś?
Może.
- Ale nie zostawisz mnie tak, co? - Ależ skąd… nie.
Poczekaj, a zobaczysz.
Jasny szlag.
Cześć.
Cześć.
Poszedłeś, nie?
W rzeczy samej.
No i?
Bardzo boli.
Mogłem umrzeć.
Mam coś dla ciebie.
Po co w ogóle pytam. To nie z supermarketu, co?
Z pokoju dla VIP-ów, ale przysięgam…
Nikt mnie nie widział.
Co za ulga.
Mogę odnieść.
Ale należy do bezzębnego staruszka.
Bezzębnego? Więc mu niepotrzebne. A ten but?
To otwieracz.
W ten sposób?
Teoretycznie.
O Boże!
Hej…
Udało się.
EKIPA9
Depilujesz brwi?
Tylko te, które wyrastają pomiędzy.
Wiesz, tak sobie myślałem.
O czym?
Potrzebujesz męskiego wieczoru.
Jak za dawnych czasów.
Piwo, kumple i mecz.
Cholera, dawno tego nie było.
Właśnie.
No to załatwione.
Spotkajmy się dziś u mnie.
- Ok. - Na razie, stary.
Dobra.
Chodźcie, dupki. Już druga połowa.
Idziemy.
Kiedyś stawiałeś im drinka i po sprawie.
Teraz to one stawiają i tracisz swoją przewagę.
Jak otworzysz im drzwi?
Jesteś seksistą.
Jak nie, nieuprzejmy.
I jak tu rozmawiać?
Nasz kompas jest zepsuty.
- I musisz pachnieć. - Tak.
Rozśmieszać je. Ładnie się ubierać.
- Umieć gotować. - Wiem.
Wziąłem trzy kursy gotowania, by jedną podejść.
- Serio? - Azjatycki, japoński i makarony.
Uwielbiam to, ale brzuch mi się…
I wciąż czujesz, że to niewystarczające.
Poczekaj na kurs Thermomixa.
Diego, możesz to trochę ściszyć?
Niemożliwe. Ja pierdolę. Wypad stąd. Jazda.
- Do domu. - Co jest?
Idźcie kłapać gdzie indziej.
Mam was dość.
Co się stało?
- Już. Wychodzić. - Daj spokój!
Tam są drzwi.
Już. Wypierdalać.
Nie, ty zostajesz.
Dobra, na razie.
Ok. Pa.
- Co jest? - Co z tobą, kurwa?
Nic. Czego się tak wściekasz?
Już cię nie znam, Marcos. Patrzę i już cię nie poznaję.
Oby nie chodziło o artykuły.
O artykuły,
dzielenie się przepisami… depilowanie brwi!
- Kiedy to się skończy? - Co?
Zapomniałeś o meczu.
- Wcale nie. - Nie? To jak grają?
Dobrze.
Zmieniłeś się w laskę.
Czemu faceci używają kobiet jako zniewagi?
- To jest złe. - Ja tak nie robię.
Ja tylko próbuję rzeczy, które kiedyś uznawałem za głupotę.
Ale golenie, gotowanie i ćwiczenia nie są tylko dla kobiet albo mężczyzn.
To, jak mówisz, pokazuje, że jesteś mężczyzną.
- Ze wszystkim, co za tym idzie. - Czyli czym?
Na początek, ciągle narzekasz.
- Narzekam? - Tak.
Jak wszyscy faceci.
Przynajmniej śmiejesz się z samego siebie.
Mam wiele powodów.
Po to do mnie zadzwoniłeś?
Nie.
Ponowna przyjaźń z tobą przywołuje wspomnienia ze szkoły.
Przesiadywałem tam,
w czarnej bluzie z kapturem i Discmanem.
Ten Discman!
Słuchałem muzyki emo i czułem się jak największy twardziel.
Pogrążałem się w niesprawiedliwości swojego życia.
Ładnie tu, prawda?
Mój pierwszy raz z pierwszą dziewczyną,
pękała ze śmiechu, gdy doszła.
Ja nigdy tego nie robiłem,
więc myślałem: „To chyba normalne”.
I też zacząłem się śmiać!
- Jak głupek. - Razem z nią.
Nie chciałem wyjść na dziwaka.
W końcu do tego przywykłem, ale gdy mnie zostawiła…
spałem z laskami, które tak nie robiły
i myślałem…
że nie byłem dobry w łóżku.
- Ile miałeś dziewczyn? - Trzy.
I trzy romanse. A ty?
Wiele romansów.
Ale chłopaków w stylu wyjście do kina czy zdjęcia z wakacji…
Niewielu.
Pierwszego miałam w wieku 16 lat.
Wtedy nie dopuszczacie nas nawet do piersi.
Ja tak. Lubiłam to.
Gdzie ja wtedy byłem?
Czytałem komiksy.
No nie wiem. Długofalowy związek…
dla mnie się nie sprawdzał.
Wcale. Nie wiem.
- Czemu? - Nie wiem.
Mój najdłuższy związek
miałam z muzyką.
Z nikim innym tak się nie czułam.
Przysięgam, czuję to w waginie.
Niezłe miejsce.
Co?
- Rozjebunda. - Co?
Pamiętasz?
Rozjebunda!
Od wieków tego nie robiłam!
Ja też nie!
- The Proclaimers! - Nie!
- To było na tej składance! - O Bo…
Chodź ze mną.
Chodź.
- Nie mogę. - No chodź!
Dlaczego nie?
Ci ludzie cię nie znają! Co ci zależy?
Nie mogę.
Chodź!
Wiem, że to ja
Że to ja będę tym Który obudzi się przy tobie
Chodź. Nie zostawiaj mnie tu.
To dla mnie za dużo. Nie mogę.
To zbyt krępujące.
To mnie przeraża.
Nie umiem tańczyć. Nie ma mowy.
Marcos!
Czemu nie odbierałeś?
- Jestem zajęty. - Cześć.
Jestem Ana.
Ana?
Jestem Raquel, koleżanka. I tak już wychodziłam.
- Nie… - Spoko. Na razie.
Napijmy się.
- Zaczekaj. - Tak?
Proszę, nie ściągaj.
Co się stało?
Jestem tym trochę zmęczony.
Uprawianiem seksu i tym, że jakby jesteśmy znowu razem. Ja nie…
Marcos, nie rozumiesz.
Nie jesteśmy razem.
No pewnie, że nie jesteśmy.
Ale jak tak dalej będzie…
- Wychodzę za mąż. - Że co?
Wychodzę za mąż.
Słuchaj…
Nie wiedziałam, jak ci powiedzieć.
Mój chłopak jest w Berlinie, ale… pojutrze wraca.
Ty suko!
To powinienem wtedy powiedzieć. Ty…
Jak to będzie w twoim języku?
To powinienem powiedzieć.
Ale zamiast tego, powiedziałem…
Cieszę się, że…
cieszysz się… z tego.
Tak, wiem.
Przyjdziesz na ślub?
Prawdopodobnie…
Oczywiście.
Dziękuję.
Ale ze mnie kretyn! Jak będzie „kretyn”?
Jestem największym na świecie.
Wiesz co?
To koniec.
Mówię poważnie.
Koniec. Jebać ją.
Nic nie chcę, dzięki.
GŁUPTAS
- Czego szukamy? - Tam!
Które?
Pudełko na buty z… Tam sprawdź.
- Tutaj? - Tak. Z kasetami i rzeczami
- związanymi z muzyką. - To moje igły i nitki.
- Może sam poszukasz? - Zejdź.
- Sam szukaj. - Dobra. Zejdź.
Proszę bardzo!
Szukaj!
I co? Skoro mówię, że nie ma…
Gdzieś musi być…
- Ostrożnie. - Zobacz, co zrobiłem.
TWEETNIJ DO MNIE
MARCOS GARRIDO
ANA I LUIS MIGUEL
BIERZEMY ŚLUB ANA I LUIS MIGUEL
Więc przez cały ten czas dymałeś swoją byłą,
która cię wykorzystała. A teraz wychodzi za kogoś innego?
Niezła z niej suka.
Jezu. Możliwe, ale ty jesteś cholernie głupi.
Wiesz, co jest do dupy?
Ana mnie okłamywała. Ale ja okłamałem Raquel.
Jaka Raquel?
Przyjaciółka.
Jest chociaż ładna?
I to bardzo, ale nie o to chodzi.
Wpadliśmy na siebie niedawno, ale znamy się z liceum.
Była młodszą siostrą koleżanki.
Zawsze prosiła mnie o piosenki.
- Lubiliśmy te same zespoły… - Jezu, stary.
Teraz to się zakochałeś.
Tego było nam trzeba.
Wiesz, co robić.
Tak, spotykać się z dziewczynami z tych apek.
Ale wiesz co?
Na mnie to nie działa.
Idę do domu.
Tak, idź. Weź się w garść, stary.
JAK PRZESTAĆ BYĆ
PIEPRZONYM IDIOTĄ
Dziękuję za wybór największego hiszpańskiego kanału samopomocy.
Gdy potrzebujesz pomocy, gdzie jej szukasz?
U rodziny? U przy…
- Cześć. - Cześć, Raquel.
Dostałaś kwiaty i liścik.
Myślę, że ten wzór…
Jak wytniemy kwiat, będzie pasować idealnie.
- Przykrywa to? - Tak.
I to bardzo dobrze.
Mogłybyśmy nawet…
- wziąć to… i wywalić to. - Nie podoba mi się.
Pośród rzeczy, których nienawidzisz, jestem ja.
Jutro w biurze jest impreza i chcę, żebyś przyszła.
PS. Zrozumiem, jeśli nie przyjdziesz.
PPS. Ale przyjdź, proszę.
Świetny tweet o Nadalu.
Rządzisz.
- Cóż… - Jak to robisz?
- Cześć. Jak tam? - Cześć.
- Co słychać? - Dobrze. Możemy porozmawiać?
- Tak. - Sami.
Mam dwa pytania.
Pierwsze: mówisz po angielsku?
Tak… To znaczy, yes.
Dobrze. Wyjeżdżasz do Londynu.
- Naprawdę? - Tak.
Szefostwo chce, byś pisał o Premier League.
- Super. - Drugie: chcesz seksu?
„Keksu”? Dzięki, już jadłem…
- Powiedziałaś „keksu”? - Nie.
Powiedziałam „seksu”.
Wiecie, jak to się skończy.
- Wesołych świąt. - Dostał premię.
- Witam. - Cześć.
Mogę pomóc?
Tak. Szukam Marcosa.
Raquel, prawda?
Tak.
Jestem Diego.
- A, tak. Samiec alfa. - To znaczy…
Marcosa Garrido? W prawo na końcu korytarza…
- Nie, Tomy. - W schowku na miotły.
- Tam? - Zgadza się.
- Tomy. - Dzięki.
Jego tam nie ma.
Raquel, zaczekaj.
Nie, Loreno.
- To nieporozumienie. - Ależ skąd.
Ale z ciebie papla, Tomy.
Co znowu zrobiłem?
Przestań.
Raquel.
Raquel!
Co?
Nic nie było.
Kurwa, ale się pochrzaniło.
To moja szefowa.
Nie podoba mi się.
Możesz pieprzyć, kogo zechcesz.
Tylko nie rozumiem, po co mnie zapraszałeś.
Dokładnie dlatego…
W porządku.
Dzisiaj chciałem…
To znaczy… Chcę…
Czego?
Czego chcesz, Marcos?
Trochę źle wyszło.
Co „źle” wyszło?
Wyluzuj. To ty poszedłeś się gzić do schowka na miotły.
A ty znowu o seksie. Masz jakąś obsesję?
Sfolguj trochę.
Może zmieniłeś włosy i kupiłeś koszule, ale nadal jesteś tym samym frajerem.
Spokojnie. Wiem, co zrobić.
Jak chcesz się pogodzić,
jutro jest demonstracja Thermomixa.
- Ferrari dla kobiet. - Żadne ferrari!
Poza tym, co ty wiesz o kobietach?
- Mów za siebie. Jest świetnie. - Fantastycznie.
Ile uganiasz się za Susaną?
Miesiąc.
Gówno prawda. Przynajmniej rok.
I co z tego masz?
Kładziemy solidny fundament na przyszłość i…
A wiesz, kto ją ciągle leje beton? On.
- Co? - O czym ty mówisz?
Mariano, co u Eleny? Dobrze?
Rozmawialiśmy na ostatniej imprezie przez trzy godziny.
A gdzie się stukała później? U niego.
Że co? Nie przeleciałem jej.
Co z tobą?
Widziałeś się ze znajomą? Powiedziałem jej, że byłeś w schowku.
DLA TOMY’EGO
EVA – 26 LAT BRĄZOWE OCZY
RUTH – 33 LATA JASNE OCZY
Silvia, 28 lat, brązowe oczy, poniżej kilometra.
Lubi brązowe koty.
Ty sukinsynu.
Zupełnie mnie wtedy poniosło. Przykro mi.
A mi przykro, że nie jesteś Silvia.
Ale mam brązowe oczy. To wystarczy?
Jesteś pewien? Jedziesz do Londynu?
To dla mnie dobra okazja.
A co z Raquel?
Nic. Jestem tchórzem.
Ponieważ nie zniosę odrzucenia, wolę o tym zapomnieć gdzie indziej.
Jesteś wieloma rzeczami, łącznie z głupkiem,
ale nie jesteś tchórzem.
Ostatnio ciągle gadałem o swoim dziewczynach.
Ale gdy wrócę z Londynu,
powiesz mi, czego się tak boisz?
Powiadają, że Brytyjki lubią przebieranki. Może cię odwiedzę.
Też to lubię.
Zapraszam.
Znowu!
Wpuść mnie. To jest ciężkie.
Wiem, że nie jesteś głupkiem. Szkolny psycholog tak powiedział.
Ale weź się w garść. Jesteś za stary, by tracić czas.
Jadę do Londynu. Awansowałem.
Tym razem naprawdę. Potwierdzili to.
Przechowaj to dla mnie.
Nie sprzedawaj tego. Są moje.
- Cześć, Marcos! - Cześć, mamo.
Chyba znalazłam pudełko, którego szukałeś.
Przejrzę to. Moglibyście…
Dzień dobry.
Dobra, jestem głupkiem i osłem,
ale nie jestem tchórzem.
Nie jestem tchórzem.
Nie jestem tchórzem.
Nie jestem.
Wiem, czemu mnie rzuciłaś.
To nie najlepsza chwila.
Chwileczkę. Marcos, jej były.
Dzień dobry państwu.
Odeszłaś, bo mnie nie kochałaś. Dobra, ja ciebie też nie.
- Marcos! - Ale chcę ci podziękować.
Powiedziałaś wtedy coś, czego do końca nie załapałem.
Że tak będzie dla nas najlepiej, i tak jest.
Będziesz szczęśliwa z…
- Jak ci na imię? - Luis Miguel.
Z Luisem Miguelem.
- A ja… - Marcos, dość!
Jako twój były, chciałem ci tylko…
pogratulować. Naprawdę.
Luisie Miguelu,
przykro mi.
Gdy byłeś w Berlinie, pieprzyliśmy się.
Niezła z niej suka.
Gdy się budzę
Wiem, że to ja
Że to ja będę tym Który obudzi się przy tobie
Gdy wychodzę
Wiem, że to ja
Że to ja będę tym Który będzie szedł obok ciebie
Jak się upiję
Wiem, że to ja
Że to ja będę tym Który upije się przy tobie
A gdy zacznę pleść bzdury
Wiem, że to ja
Że to ja będę tym Który plecie bzdury tobie
Ale mógłbym przejść 500 mil
I jeszcze 500 mil więcej
Tylko po to, aby być facetem Który przejdzie tysiąc mil
By paść u twoich drzwi
Gdy pracuję
Wiem, że to ja
Że to ja będę tym Który pracuje ciężko dla ciebie
A gdy pieniądze
Otrzymam za ciężką pracę mą
Prawie każdego pensa oddam tobie
Gdy wrócę do domu
Wiem, że to ja
Że to ja będę tym Który wraca do domu do ciebie
A jeśli się zestarzeję
Wiem, że to ja
Że to ja będę tym Który starzeje się z tobą
Ale mógłbym przejść 500 mil
I jeszcze 500 mil więcej
Tylko po to, aby być facetem
Który przejdzie tysiąc mil
By paść u twoich drzwi…
Dobra.
Wiedz, że spotkałaś mnie w dziwnym okresie mojego życia.
Chciałem stać się facetem XXI wieku.
To bzdury. Co to w ogóle znaczy?
Teraz lubię ćwiczyć i zdrowo jeść,
ale apki randkowe i seksowne emotki… to nie dla mnie.
Bakłażan ma być bakłażanem.
Nie lubię spodni, co odcinają krążenie w nogach.
Swetrów w rozmiarze S.
Ale wciąż kocham swoje winyle.
I owłosione nogi.
I moje koszulki z zespołami. Nie wyzbędę się tego, co lubię.
Ale przede wszystkim lubię ciebie.
Bo jesteś sobą, nieważne, co ubierzesz.
I to jest niesamowite.
I wiesz, czego chcesz.
I jeśli masz ochotę, farbujesz włosy na różowo i tańczysz boso.
Nie…
Oto ja.
Już wiem, czego chcę.
Kocham ciebie, Raquel.
KOCHAM CIĘ, GŁUPTASIE
Nazywam się Sebastian Vennet.
Vennet, przez „V”.
Jestem terapeutą holistycznym.
Opracowałem dziedzinę, która łączy w sobie różne dziedziny sztuki leczenia.
Leczę pacjentów z całego świata swoją metodą SWDC.
System Wsparcia Dla Ciebie.
Szkolę także przyszłych mistrzów SWDC.
Prowadzę transpersonalną jogę, somatyczne reiki,
Piekielną Jogę Bikram
i terapię szokową dla par z elementami samoobrony.
Otrzymałem też tytuł mistrza odwróconej hipnozy
na Akademii Chang Fu w Mar de Plata.
Zasadniczo zajmuję się…
pomaganiem ludziom.
Więc…
Pomagam ludziom we wszystkim.
Sebastian, chodź jeść!
Dobra…
Już idę, mamo!
W każdym razie…
Później to wytnę.
Napisy: Grzegorz Marczyk
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.