Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Croatian
Czech
Danish
Dutch
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
To kim jestem, to co mam,
mojej mamuś zawdzięczam.
Dziś chcę za to podziękować i jej ręce wycałować.
Za to, że przytula mnie gdy jest dobrze i gdy źle.
Dzięki temu gdy jest ciemno, zawsze czuję, że jest ze mną.
Za to, że gdy jestem chora, zaraz wiezie do doktora.
I podaje mi herbatę,
i przykrywa kołdrą w kratę.
Wszystko, co mam, nawet więcej,
dały mi mamusi ręce.
Teraz chcę jej podziękować
i te ręce wycałować.
Teraz ja podam herbatę i przykryję kołdrą w kratę.
Zamknę okna, zgaszę światło, by nie zbudził jej nikt łatwo.
Teraz ja się zajmę nią i okażę wdzięczność swą.
Za to wszystko, co zrobiła,
za to, że mnie urodziła.
W Łodzi często macie takie akcje?
Tylko jak Widzew gra z ŁKS-em.
I co? Myślisz, że przeprowadziłeś się na spokojne wypizdowo?
Ja się tu urodziłem. Wiedziałem dokąd jadę.
A długo starałeś się o przeniesienie?
A ty urlop wzięłaś, że cię tu wcześniej nie widziałem?
No, na szkoleniu byłam w Szkocji. Z technik przesłuchań.
Dobre?
Wiesz, co? Właśnie dowiedziałam się, że tutaj się urodziłeś,
ale wracasz niechętnie, unikasz tematu przenosin.
Więc chyba przed czymś uciekasz. Zapewne przed tym, co zrobiłeś.
Więc chyba dobre.
Kamizelkę sobie dopnij, bo luźną masz tu.
Dobra, panowie. Wchodzimy, czyścimy, spierdalamy.
Kruk!
Nie robimy w gacie. Chodź.
Łysy!
Bierz Kruka i idziecie na prawo. Reszta tędy.
- Sorry, szefie. - Zamknij się.
Widzisz coś?
Światło.
Słyszeli nas?
Nie wiem.
Co robimy?
Szefie?
- Co? - Gówno.
Dobra, idziemy.
Idź dalej!
- Co? - Dalej! Idź!
Napierdalają do nas! Dawajcie AT-ków!
Ranny policjant! Przyślijcie posiłki! Napierdalają w nas!
Ocipiałeś, kurwa? Leż!
Dawaj, dawaj! Dawaj, no!
No i co, kurwa!
Waldek!
Kołecki!
Kołecki! Osłaniaj mnie!
Osłaniaj mnie, kurwa!
Kołecki, kurwa, osłaniaj mnie!
Czekamy na kominiarzy.
Kołecki! Osłaniaj mnie, kurwa!
Teraz cię suko dojadę.
Tu Kruk!
Wstrzymać ogień! Wychodzę!
Gdzie są te nasze pierdolone karetki?
Gdzie jest AT?
Gdzie jest nasze wsparcie? Gdzie?
Możesz mi powiedzieć, co się tu odpierdoliło?
Dostałem cynk od uchola, że jest dziupla.
To miała być prosta, szybka akcja.
Chuj mnie obchodzi, co ci uchol gadał.
Po co ta solówka? Dlaczego o niczym nie wiedziałem?
Miała być dla szefa niespodzianka.
Miał być sukces.
No to zrobiłeś mi niespodziankę.
Spierdoliłeś to, Marian.
Idź. Zejdź mi z oczu.
Ty ich załatwiłeś?
Dzięki.
Chodźcie tutaj! Mamy jeszcze jednego.
Sprawdź odciski na puszkach.
Podjedź pod twój dom. Ja tam sobie dalej sama pojadę.
Samochód mam na komendzie.
Wódkę ci dużą wiszę.
Cyprian?
Powiedz mi, to teraz to jest sen, czy nie?
Nie sen.
Obudziłaś mnie.
A może właśnie zasnąłeś i tobie się śni, że się obudziłeś?
Wolałabyś, żeby to teraz to był tylko sen?
Tak.
- Bo teraz się boję. - Czego się boisz?
Że mnie zostawisz.
Że zostanę sama.
A jak zamykasz oczy to przestajesz się bać?
Tak.
To, chodź.
Teraz zamkniemy oczy
i się obudzimy we śnie.
Czytałem gdzieś, że jak się zostaje ojcem, to się wszystko zmienia.
Że facet ma w sobie taką pierwotną siłę, no bo?
Bo wie, że musi nakarmić i obronić rodzinę.
Wiem, że to może trochę prymitywne, ale chyba coś z tego jest?
No i, on się zmienił.
Zmienił?
Ale?
Potem?
Jak mały miał miesiąc,
to jakiś facet na motorze prawie wjechał w Ankę i w Maksia.
I wtedy ja mu?
Adam, przestań! Adam, przestań, słyszysz!
Dziwne, bo?
Nic z tego nie pamiętałem.
Dopiero Anka mi opowiedziała.
Wstrząs mózgu miał.
Musiałem mu zapłacić, żeby się w robocie nie dowiedzieli.
A potem?
Potem przesłuchiwałem tego pedofila.
Rzesz kurwa, co ja mam z tobą zrobić?
Jakby mi mózg wycięło.
Szef kazał mi się wynieść z Łodzi, żeby to ucichło.
No i lepiej teraz?
Lepiej.
Było.
Do wczoraj.
I tego nie pamięta?
Jakby mi to wycięli. Ten fragment z głowy.
Pogińcie wy wsio,
co we środku trybajecie
i nie trymajcie bo tam tolka ciemność.
Pagińcie wy wsio,
co we środku trymajcie
i nie trymajcie, bo tam tolka ciemność.
Twoja choroba zadawniona.
Nerw się tobie zruszył.
Kołtun po naszemu.
Kołtun to taki gość,
co u Adaśka siedzi we środku.
I jak go mocno zestresować, to się zruszy.
I wtedy chodzi po człowieku i bojaźń czyni.
I na podszepty złego człowiek wtedy podatny jest.
I co teraz?
Niech pomyśli.
O co się boi?
Niech pomyśli i przyjdzie jeszcze.
Pomyśli.
- Da mi pani jakieś lekarstwo? - Dam coś.
O, ten, o. O ten.
Tak.
Ruku da.
Jak usłyszy, że zło szepce, to niech mocno ściśnie kamień.
Kamień ma mi pomóc? Może jeszcze jakieś odczynianie?
Niech mocno ściśnie w ruce
i niech w to ściśnięcie pójdzie całe jego zło.
I niech nie pierdzieli o odczynianiu tylko zrobi tak, jak powiedziałam.
Cześć.
Dzień dobry.
Buły kupiłem.
Bardzo fajnie, ale nie wolałeś się wyspać?
Maksiu jadł?
Wczoraj czekałam na ciebie z winkiem.
Grupa rolników z Kleosina chce dorobić do emerytury
i produkują sobie fajki.
- Brzmi hardcorowo. - No, mówiłem ci.
Niepotrzebnie cię przytargałem tutaj, na Podlasie.
Dobra, nie zaczynaj.
Z tobą chcę oglądać świat.
Wśród wysokich błądzić traw.
Wtedy wszystko to?
Priwiet.
Jak tam?
No dobrze, że go nie próbowaliśmy odbić, tak byli obstawieni.
Teren nawet zaminowali.
Trochę dobrze, trochę źle.
Po śmierci młodego Katowice mają sraczkę i już trzy razy dzwonili.
No to co teraz?
Pożywiom, uwidzim.
A teraz? Teraz znajdź Kleosin.
- Śniłaś mi się. - Jak było?
Wracam ze szpitala.
Kamil z tego wyjdzie, z Waldkiem jest gorzej.
Jest? No jest kurwa źle.
Nie muszę mówić, że wyłapanie tych bydlaków to nasz priorytet.
Mamy dwie ekipy.
Ruski.
Kleosin.
Ta Ruskiego ma pod Białymstokiem nielegalną fabrykę papierosów.
Ściągają krajankę z Białorusi, tu szatkują, kleją i pakują.
Wysyłają w Polskę i na Zachód.
Do tira pakują średnio 10 milionów fajek,
więc jeden transport jest wart koło ośmiu baniek.
Na czele grupy stoi Anton Makarow.
Ruski.
Oficjalnie właściciel firmy spedycyjnej.
Jego tiry wożą elektronikę z Polski na Białoruś
i drewno z Białorusi do Polski.
Trzy miesiące temu założyliśmy mu druty.
- No i? - I chuja z tego wyszło.
Jak? Przez trzy miesiące?
Bo gość jest elektryczny. Czuje, że go słuchamy.
- Może wie, że jest robiony? - Przestań pierdolić, co?
Ucho na komendzie?
Myślę, że to prawdopodobne.
No, jedziesz.
Rudy.
Blisko niego kręci się Tomasz Wójcik.
Zaczynał jako kierowca Ruskiego,
ale podejrzewamy, że jego rola może być znacznie większa.
Dla Ruskiego pracuje jeszcze Stanisław Morawski,
syn poprzedniego szefa gangu.
Dziwne, bo jeździ jako zwykły kierowca, ale być może to kamuflaż.
Co ważniejsze, Ruski nie jest sobie panem.
Ustaliliśmy, że jest rezydentem dużo większej ekipy katowickiej
kontrolującej południową Polskę.
Na jej czele stoją:
Igor Dunaj i jego syn, Kuba.
To prawdopodobnie za pieniądze Dunajów
zostały kupione tiry i maszyny produkujące papierosy.
Ostatnio Katowicom weszła w drogę druga ekipa,
bracia z Kleosina, Konrad i Karol Bednarz.
Zajmowali się wymuszeniami, handlem narkotykami.
Teraz chcą się przerzucić na papierosy.
Chcą przejąć biznes Katowic na Podlasiu.
I tu właśnie dochodzimy do wczorajszego denata.
Moim zdaniem to efekt wojny między Kleosinem, a Katowicami.
Dorwali ich człowieka, chcieli się czegoś dowiedzieć to go torturowali.
Co o nim wiemy?
Piotr Raciborz, lat 25, zameldowany w Siemianowicach.
Matka Joanna, z domu Dunaj.
Jakieś propozycje?
Trzeba ustalić ich telefony robocze, obstawić podsłuchami.
A ich obserwować.
Chuja z tego wyjdzie. Jeśli mają kogoś u nas to znają metody.
Kruk?
To nie był zwykły żołnierz Katowic.
Manicure, drogi zegarek, wizytownik.
Oni go nie dorwali. On sam tu przyjechał.
Kurwa, jasnowidz nam się trafił.
Labo sprawdziło odciski palców na puszkach piwa.
Młody pił z Kleosinem.
A skoro z nimi pił, to znaczy, że negocjował.
A to oznacza, że nie był zwykłym żołnierzem.
Coś poszło nie tak i skończył tak jak skończył.
Trzeba dać znać rodzinie, żeby zabrała ciało.
Po co?
Bo jeśli to ktoś ważny, to ktoś ważny po niego przyjedzie.
Możemy puścić za nim obserwacje,
zobaczymy dokąd pojedzie, z kim się spotka?
To bierzcie się do roboty.
Kołecki prowadzi sprawę, Kruk i Marzena dołączą.
Sam dam radę.
Jak ostatnio sam dawałeś radę, dwóch naszych wylądowało w szpitalu.
A ja?
- A ty nie. - Bo?
Bo nie będzie się cały wydział zajmował jedną sprawą.
- Justi, idziesz? - Tak, tak, już.
Kruk, co tam się stało?
To dzięki tobie, mamo, poznałam samotność.
Jest mi tak bliska prawie mogę jej dotknąć.
Nie wstaję z łóżka, zamykam okna, wiesz,
nie widzę słońca bez przerwy pada deszcz.
Pada deszcz, krople biją o parapet głośno,
potwory w szafie nie wychodzą, bo się boją zmoknąć.
Jestem tu po coś?
Klaudia, ile można palić?
Ogórki się same obiorą?
- To ja ją zatrzymałam. - Po co?
Klaudia pisze piosenkę na dzień szkoły.
Dyrektorka poprosiła.
Za pięć minut wracasz.
Dziękuję.
Przynajmniej spokojnie wypalisz.
Widziałam cię już tutaj wcześniej.
Masz talent do rymów. Zapisujesz?
Rzadko.
Pani od śpiewu?
Od rosyjskiego.
Zapisuj. Bo to się łatwo zapomina.
Pożyczy pani fajka?
Masz całą.
Ja w zasadzie nie palę.
To po co pani kupiła?
Żeby spróbować. Z nerwów. Nie wiem.
Niedawno się tutaj przeprowadziłam i jest?
Słabo?
Można tak powiedzieć, że słabo.
Cyprian?
A ty myślisz, że sny mogą?
Jak to się mówi?
Sny? Stać się?
Stać się.
Myślisz, że sny mogą się stać?
Jak bardzo chcesz, to się staną.
Kiedyś nam się śniło, że uciekliśmy z szafy.
I się stało.
W szpitalu słyszałem, że myśli są jak czary.
Pomyśl mocno o tym śnie, to on się stanie.
Dobra, pomyślę.
Jaki jest ten sen, co chcesz żeby on się stał?
Rudy.
Wzięłam zapałkę i ona spaliła się cała.
Co czułaś?
Tak mi się lepiej zrobiło.
Ale jak sobie pomyślę,
że gdyby to się stało naprawdę, a nie tylko we śnie,
to wtedy zrobiłoby mi się dużo bardziej lepiej.
Agnieszka!
Aga!
Aga?
Agnieszka!
Żeby ta ruda spaliła się na węgiel za to wszystko.
Pomyślisz teraz ze mną mocno o tym śnie?
Pomyślę.
Żeby on się stał.
Chyba przez miesiąc nie tknę nic smażonego.
Co tam masz?
Ktoś ją podpalił. Prawdopodobnie.
Jakieś ślady?
Butelka po denaturacie.
Poza tym spalenizna. Świadków brak. Odcisków brak.
Podpalenie, mówisz?
No? Raczej nie samozapłon,
chyba, że dziewczyna tak się podnieciła, że?
Chcesz, żebym rzucił na to okiem?
Nie, dzięki.
Kontroluję sytuację.
W porządku. Chciałem tylko pomóc.
Raz wystarczy.
Wódkę ci jeszcze wiszę.
Wolałbym obiad.
No?
Dobra, zaraz będę.
To co? Kiedy przenosimy fabrykę?
Jesteś jak mój syn, gdy jeszcze żył.
Chcesz mieć wszystko szybko i natychmiast.
A twój syn jak zginął?
Szybko i natychmiast.
Na motorze.
Dlatego ty nie pędź aż tak. Zwolnij trochę.
Żebyśmy zdążyli jeszcze coś zarobić.
Dobrze, tylko żeby cokolwiek zarobić to potrzebujemy nowej fabryki.
A banderole mamy tak słabe, że muszę ścinać 15 procent na cenie.
Kto sciga dwa zajce naraz ten nie chwyta żadnego
A moglibyśmy produkować więcej, szybciej, w lepszej cenie.
Tisze jediesz dalsze budiesz.
Znalazłeś braci?
Jeszcze nie.
Chcesz rozwijać biznes, a nie potrafisz mi dwóch braci znaleźć.
Młody Dunaj przyjechał do Białegostoku.
Jadę zawieźć mu prezent.
- Czy znaleźliście braci? - Jeszcze nie.
Byliśmy wszędzie, ale teraz biorę chłopaków i jedziemy do?
To ruchy!
Tak jest.
- Co? - Jedziemy!
Sorry, jestem. Tak, jestem, jestem.
Patrz, kto się pofatygował.
To co robimy?
Ja bym z nim pogadał po męsku. Tylko nic na niego nie mamy.
Jeszcze nie.
Panie doktorze, chodzi o tego Raciborza.
Poczekaj.
Trzeba będzie jeszcze jedną sekcję zrobić.
No nie wiem, choćby na obecność wenery. Dzięki.
Co się dzieje?
Tu są kamery, a młodzi mają teraz słabe nerwy.
Dasz fajkę?
Dobrze. Ciociu, spokojnie. Spokojnie.
Panowie policjanci.
Ciocia ze Śląska przyjechała po ciało syna.
Gdybyście mogli jednak odwołać kolejną sekcję.
Inspektor Marian Kołecki.
Proszę o okazanie dokumentu tożsamości.
A może ja sprawdzę wasze?
Żebym wiedział, coście za jedni
i kto będzie odpowiadał za bezprawne przetrzymywanie ciała zmarłego.
Widzisz to, kutasie?
- Będziesz mi groził? - A jak kurwa myślisz?
No to chyba mamy podstawę prawną, żeby pana zabrać na komendę.
- Sprawdzimy tożsamość. - Weź pan spierdalaj.
Zabieramy pana.
Dotknij mnie.
A dowiem się gdzie mieszka twoja rodzina.
Mieliśmy go na widelcu.
A ty wszystko spierdoliłeś!
Od roku pracuję nad tą sprawą, słyszysz? Od roku!
I nigdy nie byłem tak blisko, żeby przycisnąć szychę z Katowic.
Słyszysz, popierdoleńcu, co ja mówię do ciebie?
Ty, o co ci chodzi?
O to.
Dzień dobry. Czekam z kasą.
Chuj z kasą!
Nie, nie przyjadę.
Masz rzucić wszystko.
Masz nie zajmować się niczym innym.
Masz złapać tego psa i masz go kurwa zakopać.
Żywcem!
I znowu zrobił coś i nie pamięta?
A kamień ściskał?
Ściskał.
A zrobił to, o co prosiła?
Myślał, czego się boi?
Bo bać się można o wiele rzeczy.
O zdrowie.
O pracę. O jutro.
O nowy telewizor, który kupił.
Telewizor?
Boimy się o rzeczy ważne dla nas.
A dla niektórych może być ważny telewizor.
Myślał?
Myślał.
No to czego się boi?
Że się Maksio zakrztusi i nie będę mu w stanie pomóc.
Albo, że Anka umrze i zostanę sam.
No, to znaczy o co się boi?
O to, że stracę wszystko.
A skąd on wie jak to jest jak się wszystko straci?
Już to przeżył.
Jak byłem mały moi rodzice wyszli z domu
i już ich więcej nie zobaczyłem. Wjechała w nich ciężarówka.
I on się boi, że to się może powtórzyć?
Tak.
Że Anka i Maksiu znikną z mojego życia.
Albo, że ja zniknę z ich życia.
Ja wiem.
Adaśko miał w swoim życiu dużo tragedii.
I z rodzicami, no a potem to i?
I ze Sławkiem. W domu dziecka.
No i on jest podatny na złe.
A może ja z natury zły jestem? Jestem zły.
Nikt nie jest.
Ani dobry, ani zły.
To za łatwe by było.
Raz on jest po stronie dobra, a raz po stronie zła.
To walka jest.
To co mam robić?
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.