All language subtitles for The Amazons (1973)

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic Download
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian Download
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian Download
da Danish
nl Dutch
en English Download
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French Download
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian Download
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese Download
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soranî)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian Download
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal) Download
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish Download
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

HISTORIA TA ZDARZYŁA SIĘ, (JEŚLI SIĘ ZDARZYŁA) OKOŁO 3000 LAT TEMU.

I DOWODZI ONA, (JEŚLI KOMUŚ DOWÓD POTRZEBNY) ŻE NIE WARTO ZADZIERAĆ Z KOBIETAMI

WIĘC...

PEWNEGO RAZU...

Melanippe.

Volpania.

Prionis.

Teoni.

Leuthera.

Lea.

Przekroczyłaś linię. Następna.

Atti.

Hera.

Kloe.

Melia.

Jedzie Antiope.

- Nie powinna mieć prawa. Spóźniła się.

Straciła kolejkę.

W imię prawa rządam uczestnictwa.

Nie możesz rządać niczego. Czekaj na swoją kolej.

Jaki jest rekord?

Jakieś 40.

Orytheia!

Orytheia wygrywa.

Antiope.

Pokaż na co cię stać.

Przekonasz się.

Antiope druga.

Prionis i Melanippe odpadają.

Orytheia wygrywa.

Leuthera i Teoni odpadają.

Orytheia wygrywa. Volpania i Asti odpadają.

Trafiony.

Chybiony.

Chybiony.

Będzie druga jeśli trafi.

Trafiony.

Orytheia wygrywa.

Lea i Hera odpadają.

Orytheia i Antiope w zapasach zdecydują, która zostanie królową.

Już późno. Antiope, przełóżmy to na jutro.

Walczymy teraz, nawet tutaj jak będzie trzeba.

Jest ambitna i oszczędza siły na główną walkę!

Ty narażasz życie w każdej konkurencji by pokazać, że jesteś najlepsza.

Bo jestem najlepsza.

Zostaniecie namaszczone świętym olejem.

Niech zacznie się finałowa walka.

Koniec. Antiope zostaje królową.

Antiope jest królową.

Zrobiłaś co mogłaś, powinnaś wygrać. Spróbujesz następnym razem.

- Oszalałaś jeśli myślisz, że będę czekać 4 lata.

Cynara prosi o rozmowę, i chce cię eskortować do komnaty narad.

Przekaż jej, że będę gotowa za kilka minut.

Już idzie.

Tak?

- To dobry moment by przekazać ci to.

Symbol władzy nad wojskiem.

Podczas zawodów byłam bezstronna.

- Dziękuję ci Cynara.

Przyjmij też moją rezygnację z dowództwa królewskiej gwardii.

- Dlaczego? Nowa królowa powinna mianować kogoś nowego.

Kogoś, komu ufa.

Ufam ci całkowicie.

Lojalnie służyłaś byłej królowej, mam nadzieję, że tak samo będziesz służyć mnie.

Oczywiście, że będę. - Więc to mamy wyjaśnione.

- Nie obiecałaś tago stanowiska innej? - Powiedziałam, że ci ufam, to chyba wystarczy.

- Możesz mi ufać, chodzi tylko o to, że to niezwykłe.

- Nikt nie pomyśli, że będę zwykłą królową.

Ani teraz, ani nigdy.

Jeśli zaskakuje was mój strój, to zaskoczą was też nadchodzące zmiany.

A zmieni się wiele.

Wieki temu nasze matki założyły ten dumny naród.

Spójżcie co się z nami stało.

Nie takimi Amazonkami chciały by nas widzieć.

Stałyśmy się leniwe, słabe i gnuśne, jak plemiona mężczyzn.

Nasze wojowniczki śpią w miękkich łożach, a opuszczają je tylko na wojnę!

A i tak od 4 lat panował pokój!

Bo w naszej armii zabrakło wściekłych suk.

Teraz to się zmieni, wrócimy do czasów gdy Amazonki były silne.

Wszelka słabość będzie karana, siostry. Szczególnie erotyczne kontakty z mężczyznami.

Jedyny kontakt z męską bestią zostanie ograniczony do corocznego spotkania.

W celu rozrodu.

A jako że zbliża się ten czas, musimy się przygotować...

na ten przykry obowiązek i odprawić obrzęd chroniący przed męską dominacją.

Przygotujcie swój umysł i ciało.

I najważniejsze, co musimy zrozumieć. Stanowimy jeden lud bez podziałów klasowych.

To oznacza, że wszystkie mamy takie same obowiązki.

A wszelkie przywileje zostają zniesione.

Wojowniczki będą uprawiać rolę i zbierać plony. I wszyscy muszą to zaakceptować.

Jeszcze nie skończyłam.

Wojowniczki spędzą w koszarach 5 nocy w tygodniu.

Ale wojskowy trening zostaje wstrzymany, póki wszystkie nie będziemy gotowe!

Już skończyłam. Teraz słucham.

Wspaniała królewska mowa. Jestem pod wrażeniem!

I z większością się zgadzam.

Bo ja też uważam, że Amazonki powinny wrócić do czasów swej chwały.

Ale zawdzięczałyśmy ją naszej armii, ona była źródłem naszej prawdziwej wielkości.

To z naszych wojowniczek byłyśmy najbardziej dumne.

Teraz mają zostać upokorzone. Zamienione w cywilów.

Wszystkie wiemy, że armia rządzi krajem.

Armia nie rządzi krajem tylko walczy w wojnach.

Królowa przemówiła. I to jest prawem.

Sugeruję by omówić dokładniej te kwestie.

Opracujemy sposób ich wdrażenia.

Nie musimy się spieszyć. Królowa ma przed sobą 4 lata rządów.

Nie stawiałabym na to.

Jest tylko jedno rozwiązanie.

Oczywiście zgodne z prawem.

Mam to gdzieś. Ona musi odejść.

Jedna z nas musi to zrobić.

Można im ufać.

W tym miesiącu i tak będziemy zajęte.

Nie żeby mi się podobało.

Ale przynajmniej będziemy w armii.

- Hera i ja poprosimy królową, by zrezygnowała.

- Z korony, nie z nowych praw.

- Nie. - Oczywiście.

- To był tylko pomysł.

- Moim zdaniem głupi. - Nikt cię nie pytał.

Siadaj i zamknij się.

To nam nie pomoże.

Wino jest smaczne. Nie sądzicie?

Bardzo smaczne.

Bo pochodzi z tutejszych wzgórz.

Dowódca obecnego tu poselstwa też je chwalił.

- Już zdążyłaś go poznać.

- Dowiedziałam się przypadkiem.

Wiem, że dla Antiope to bardzo ważne.

- Chyba nie tylko dla niej. - Daj jej skończyć.

Jutro nam ogłosi z kim spotykamy się w tym roku.

Wszystkie musimy się poświęcić i spełnić ten przykry obowiązek.

Jak wiecie, tylko do jednej rzeczy potrzebujemy mężczyzn.

By podtrzymać naszą społeczność, musimy zrobić wszystko

co musi być zrobione.

I stawić temu czoła z hartem ducha.

W tym roku spotkamy się z plemieniem Greków.

Ich emisariusz zaferował nam ich usługi.

Nie wiem co ich do tego skłoniło. Może ciekawość,

a może chcą sprawdzić plotki jakie się opowiada na nasz temat.

Czym się różnimy od innych kobiet.

Teraz poważniejsza sprawa. Gdzie są dezerterzy?

Dezerterzy podejść!

Dezercję jak ucieczkę przed wrogiem karzemy śmiercią.

Jednak wasz występek zasługuje na karę gorszą niż śmierć.

Ale królowo, wszystko co robiłam...

robiłam dla dobra królestwa.

Wszyscy wiedzą, że czuję odrazę do mężczyzn. Kicham gdy są w pobliżu.

Ja też.

Widzisz? Wystarczy, że o nich pomyślę.

Zawieszam wykonanie kary, wrócimy do tego po spotkaniu z mężczyznami.

Same rozważcie to w swoich sumieniach.

Tymczasem zostajecie oddelegowane do służby medycznej.

Pamiętajcie, że ja też tam będę, i będę cierpieć tak jak wy.

Więc mam dla was jedną radę.

Jeśli zrobi się bardzo źle, po prostu zamknijcie oczy.

Mój koń. Koń dla królowej.

Żadnych narzekań dziś rano? - Nie panie.

Żadnych samowolych oddaleń? - Nie panie.

Nigdy tak potulnie nie szli na ćwiczenia.

Jesteśmy prawie na miejscu.

Co się dzieje?

Zbliża się wojsko, i to w dobrych nastrojach.

Pierwszy raz moja armia jest tak szczęśliwa.

Ciekawe czemu?

Dajcie mi konia, sam to sprawdzę.

Żołnierze są pełni zapału.

- Powinni być. Nie mogą się doczekać spełnienie żołnierskiego obowiązku.

To sami ochotnicy.

- Czegóż takiego nie mogą się doczekać.

Spotkania z kobietami.

- Wyczekują powrotu do swych żon?

- To nie wywołałoby takiego entuzjazmu. - Więc jakimi na bogów?

- Amazonkami. Na pewno słyszałeś o nich panie.

Nie słyszałeś panie o Amazonkach?

- Tylko śmieszne historyjki i głupie dowcipy.

Coś o obciętej piersi.

Raz w roku spotykają się z mężczyznami, by zyskać potomstwo.

Płacą za męskie nasienie. Teraz padło na Greków.

- Kolejny fascynujący rodzaj treningu.

Sam jestem ciekaw tych kobiet, żyjących bez mężczyzn.

- Ale musimy czekać na wieści z Aten.

- To jest ważniejsze. Posłaniec łatwo nas odnajdzie.

No i gdzie one są?

Chcę dla siebie czarnowłosą.

A ja miłą i obfitą. - Może taką znajdziesz.

- Bez obaw, zjawią się.

Bardziej martwię się o was.

Mam nadzieję, że masz rację. Nie wierzysz w to?

Babskie wojsko wygląda śmiesznie.

Na pewno nie różni się od innych.

Widzę, że nie jesteś żołnierzem.

- To prawda. - Więc kim?

- Kupcem i doradcą. - Więc pewnie musiałeś gościć u króla.

Pewnie jest otoczony głupimi doradcami.

Gdyby był mądry, nająłby nowych doradców wojskowych.

I postawił na czele wojska. Tego nam potrzeba.

Na pewno król powinien to też...

...wziąć pod uwagę.

Witam generale. Widzisz? Mówiłem, że nas znajdą.

Wasza wysokość. - Jakie wieści z Aten?.

Nie poznałem cię panie, moje słowa nie miały cię obrazić.

Wypowiadałem je z szacunku dla ciebie.

Szacunek nie zastąpi dobrych rad.

Mianuję cię głównym doradcą w mojej radzie wojskowej.

Powiedz mi co uradzono w Atenach pod moją nieobecność?

Daj mi znać gdy zjawią się Amazonki.

Po pierwsze, wybito nową monetę. Na twą cześć panie.

I zawartego sojuszu 12 miast.

Znowu chcą mi schlebiać. Nie żądałem swego wizerunku.

Niech to zmienią na głowę byka, czy co tam chcą.

Oto projekt ateńskiej sieci wodociągowej.

Zlokalizowałem też kolumnę Amazonek.

- Skąd jadą?

Od strony Gór Błękitnych, są jakieś 30 mil stąd.

Wyślemy patrol z samego rana.

Co do ich przyjęcia, rada jest przeciwna. - A to czemu?

Zmiana żołnierzy w prostytutki przyniesie im hańbę.

Rozumiem, ale to nie ujmie im godności. A miastu przyniesie korzyść.

Są inne sposoby by je uzyskać.

- Jakież to?

Uderzyć pełną siłą i wziąć co tylko chcemy.

Osobiście poprowadzę atak.

- Jestem pokojowym człowiekiem. Do tego bardzo ciekawskim.

Dziś wieczorem, przed północą. Czekam na ciebie.

Po co to szorowanie? Dla amazonek, macie pachnieć różami.

Różami? Już je czuję.

To tylko ja, tylko ja.

- Będą napalone jak kocice. - Niczym gazele.

Chodźcie zobaczyć.

Weź mojego konia.

Pamiętaj, bądź twarda. I nieustępliwa.

- Łatwo ci mówić, będziesz tylko negocjować zapłatę.

- Ten obowiązek też mnie dotyczy.

Ale zacznę od podliczenia kosztów.

- Bez obaw, królowa jest twarda.

Kto wie co tam na nas szykują.

Musicie być gotowi na wszystko.

Ciekawe kim jest ta jasnowłosa na czele?

To musi być ich królowa, panie.

Twój hełm, kapitanie.

Od teraz nie jestem królem.

Tylko kapitanem drugiej klasy.

Witajcie.

Wasze warunki? - Wyprawa była kosztowna.

- To znaczy? - 1000 sztuk złota.

Nie. - Więc połowę tego.

Załatwmy to szybko. Zgoda.

- Połowa kosztów.

A wasze warunki? - Chcemy trzech aktów zamiast dwóch.

- Przyznaję, intrygująca propozycja.

- Chodzi nam tylko o zwiększenie szans...

na poczęcie potomstwa. Nic więcej.

- Coś jeszcze?

Nasza królowa pozwala nam dokonać wyboru.

- By podnieść jakość potomstwa?

- Co jeszcze?

Widzę tu pewną szansę.

- Co masz na myśli? - Jaką?

Widzę kobiety i mężczyzn, to wszystko.

Nie ma włosów. Odrzucony.

Idź tam. Ruszaj się.

Idź stąd, jestem zajęta.

Dorodny. Nadaje się.

Mam 132. - Potwierdzam. - Kolejnych 151. - Nie, Nie zgadza się.

Powinno być równo. Pewnie chcą nas oszukać.

- A może to tylko błędy w rachunkach

- Co za różnica, wolałybyśmy być na twoim miejscu. Szczęściara.

Niech każda czyni swą powinność.

Lea, ty też.

Gdzie? No dobrze.

Nie ma zapachu ani smaku.

- Antiope już wolałaby truciznę

- Powinna być ci za to wdzięczna.

- Ten afrodyzjak nigdy nie zawodzi.

Pomoże jej łatwiej znieść obecność tej męskiej bestii.

Odwagi siostro.

Nawet królowe pszczół muszą przez to przechodzić.

- Na szczęście mam was do pomocy.

- Dwa razy sprawdzałam liczby, mam to zrobić jeszcze raz?

- Masz szczęście, że tylko tym się zajmujesz.

Loris nalej mi jeszcze wody, wciąż chce mi się pić.

Jest pusty, zaraz przyniosę.

Wody dla królowej. Dajcie mi wodę dla królowej.

Szybko, daj jej to.

Tutaj, mam pełny dzban.

Woda dla królowej.

Afrodyzjak zdąży się rozpuścić.

Nawet królowa mu się nie oprze.

Dolej do pełna, na wszelki wypadek.

Stać, spokojnie, powoli.

Szybko.

Wynocha stąd. Jesteś paskudny.

Zapraszam.

Mężczyźni są słabi na ciele i rozumie, a dłonie ich zimne i szorstkie.

- Zamknij się wreszcie.

Nie tak. - A jak?

- Zacznij od początku.

- Jak? - Pokażę ci, najpierw...

Zaczynajmy. - Najpierw zdejmij buty.

Skoro mamy się kochać, to ja zdecyduję jak.

Zrobimy to jak tylko chcesz.

Nie, nie chcę.

Może zrobimy zamianę. Dobra.

Trzeba przeliczyć trzeci raz.

Jestem służką królowej.

Loris, nie wolno ci tu być. Czy to jasne?

- Królowa kazała mi pilnować...

- Stój tu i bądź cicho. I zjedz coś.

Czas wracać do pracy.

Sprawdziłem, tutaj jest błąd.

- Więc miałam rację. - Tak, kwota była zbyt duża.

Wypłatę zaczniemy od jutra.

- Tyle ciągłego liczenia. Moglibyśmy teraz robić coś innego.

Jeśli miałabyś ochotę. - Ja?

- Jestem zajęta.

- To po prostu zróbmy przerwę.

- Cóż, i tak ta ofiara mnie nie ominie.

Wyjdź stąd i czekaj przed namiotem.

Masz szczęście, że cię z tego zwolniono.

Wynocha.

Witam, kapitanie.

Musiałem dopilnować kilku spraw, z logistyki.

- Rób swoje, im szybciej tym lepiej.

- Bardzo dobrze. Ale najpierw chciałbym ci się przyjrzeć.

- Zróbmy to, nie musisz mnie oglądać.

- Obawiasz się, że odkryję coś szpetnego?

Bo urody ci nie brakuje.

A jak oceniasz mnie? - Wszyscy wyglądacie podobnie.

- To mi się podoba, nie masz żadnych wymagań.

Idealnie do uprawiania miłości. - Wcale nie...

Nie będziemy uprawiać miłości. - Nie?

Trzeba zacząć od początku.

Co? - Twoja broda.

Co to jest? - Co jest co?

- To ciekawe uczucie. - Przyjemne?

- Dziwne.

Puść moją dłoń.

Nie, złap moją dłoń.

Chyba coś słyszałem. To ty?

Z zamkniętymi oczami jest gorzej.

Moglibyśmy najpierw spróbować medytacji?

Czemu akurat teraz? - By kontrolować emocje. Nie chciałbyś?

O tak, chyba powinienem.

Wiesz o czym mówię...

Koncentracja, jak przed bitwą.

Musisz pozwolić się unieść, jak pisał jeden z naszych poetów.

Czyń miłość, nie wojnę.

No dalej, dacie się pobić? Co się z wami dzieje?

Wyniki pierwszej konkurencji. Amazonki 50, Grecy 22.

Pobiją nas. - Na to wygląda.

Widzę, że nasze wojska wyraźnie potrzebują ćwiczeń.

Stracili siły na nocne zabawy, panie. - One także.

Niech wystąpią zawodnicy do kolejnej konkurencji.

Konnego wyścigu.

Nigdy nie przepadałem za głośnymi kobietami. Nawet tak pięknymi.

Dowódco, może osobiście im pokażę, w czym Grecy są dobrzy.

Ależ wasza wysokość, odpowiadam za twoje bezpieczęństwo.

Przecież jestem tylko kapitanem, i to drugiej klasy.

Gotowi. Ruszać.

Amazonki 2 punkty, Grecy 1. Zwyciężyły Amazonki.

A to cóż takiego?

Nie bójcie się, to tylko takie ateńskie ćwiczenia.

Doskonale uczą dyscypliny.

Kapitanie, dodaj kolejny szereg. Jeszcze pięciu lancjerów.

Na pewno tego chcesz? - Tak, chcę.

Jeszcze pięciu ludzi.

No dalej, zrób to. - Nie uda jej się.

Chyba złamała nogę. - Powinna złamać kark.

Chodźmy.

Jest mi równa. Czemu tak bardzo chce być lepsza?

Przyszedłem przeprosić, pani. To była głupota z mojej strony.

- To przez konia spadłam. - Jak i przez nierówność terenu.

Przy okazji, przyniosłem pewien lek, zrobiony w Atenach.

Bardzo mi pomógł, po moim upadku.

Ja nie upadłam, koń mnie zrzucił.

Oczywiście.

Loris, możesz już odejść.

- Może ci zaśpiewć, królowo, albo zagrać - Nie, nie trzeba.

Melanippe, na dziś już wystarczy, muszę odpocząć.

Dobrze.

Zeszłej nocy niektórzy żołnierze byli zbyt upojeni winem.

W naszym kraju jest za to kara.

Przykro mi.

Też się oddalę, królowo.

Powinienem przeprosić za coś jeszcze.

Chyba będziesz dziś w nocy... niedysponowana.

Więc powinnam być ci wdzięczna.

Podziwiam twoje poczucie obowiązku.

Królowa, która tak się poświęca... można? Ja jestem zwykłym żołnierzem.

Nasze królowe nie biorą sobie mężów.

Co roku wybierają sobie partnera, jak na przykład...

Krowy. Na przykład.

Czy życie bez mężczyzn nie jest dość uciążliwe?

- To znaczy?

- No cóż, choćby ograniczenia w kwestii seksualnej przyjemności.

- Skąd możesz to wiedzieć? Nie jesteś kobietą.

Wybacz królowo, zmieniamy wartę.

Jeśli masz jakieś specjalne rozkazy...

Dziękuję, nie. Niech zostaną na zewnątrz, jak zwykle.

Tak, królowo.

Twój lud składa się z wielu ras.

- Moje poddane pochodzą z wielu krain.

Niektóre uciekły przed niewolą, inne przybyły z odległych części świata.

- Ale chyba nie ma wśród was Greczynek?

- Są setki, niektóre boleśnie ucierpiały od mężczyzn.

- Greckich mężczyzn?

- Skoro traktujecie je jak służbę, i klacze rozpłodowe.

Nie cenicie ich inteligencji, i nie dajecie szansy...

by mogły wam pokazać, że są wam równe.

Takiej przyjemności ma brakować kobiecie?

Ale pewne relacje między nami wszystkim nam dają korzyści.

To naturalne. - Grecy utrzymują relacje z młodymi chłopcami.

- To nie całkiem tak... - Spędzacie czas ze sobą...

A z kobiet macie potomstwo. Podobnie jest u nas.

Różnica polega na tym, że my wam płacimy, tak jak wy płacicie dziwkom.

- Tak, jesteście bardzo hojne, muszę to przyznać.

- Niczego nam nie brakuje.

Wino sprowadzacie z Krety, czy robicie własne?.

Handlujemy z Syrią, Grecją, Egiptem, mamy każdy gatunek.

Jeśli chodzi o wasz dom za Błękitnymi Górami...

to mam dla ciebie wieści.

Możecie mieć nieproszonych gości.

- Potrafimy o siebie zadbać.

- Idąc skrótem możecie ich minąć.

- Pewnie czegoś chcesz za te informacje.

- Tylko głośno myślę, to wszystko.

- Głośno myśleć możesz na zewnątrz.

Że też waleczne Amazonki muszą korzystać z takich usług.

Konieczne doświadczenie.

Twarde słowa, jakby z naszej poezji.

Zeszłej nocy nie protestowałaś zbyt mocno.

Wszystko to było tylko bolesnym obowiązkiem?

- Nie wszystko. - Dziękuję przynajmniej za to.

Zachowam to w pamięci.

Mam coś dla ciebie.

Zdobycz wojenna. Przyniesie ci szczęście.

Boli cię? - Nie.

Może...

Pewnie tego o nas nie wiesz, ale Amazonka po odbytym stosunku...

często zabija mężczyznę. I ty nie byłbyś mym pierwszym.

- Więc oferuję ci mą głowę, byś dołączyła ją do swej kolekcji.

Straż! - Tak królowo.

Mam dla ciebie rozkazy.

Przekaż polecenie.

Jeśli Grecy już posneli, zacznijcie zwijać obóz.

- Wracamy do domu? - Do domu.

Najkrótszą drogą.

Nasi żołnierze przegrali zawody, teraz to sobie rekompensują.

- Amazonki gotują się do wymarszu, panie.

Rezygnują z trzeciej nocy?

- Na to wygląda.

Ale wracając mogą się natknąć na scytyjską armię.

Skąd o tym wiesz?

Patrole, które wysłałem, wypatrzyły ich na tym terenie.

Zgadza się, jeden raportował o Scytach.

Niedaleko Błękitnych Gór. To na wschód od nas.

Ostrzegałem ją. Jak daleko?

30 mil, lotu ptaka.

- Niestety nie jestem ptakiem.

Ile piechotą?

- Sześć godzin marszu.

Dowódco, 400 ludzi, hoplici i łucznicy. Wymarsz za 10 minut.

Jak pisał poeta: "Ludzkiej pracy nie ma końca".

Antiope mogła zrezygnować z trzeciej nocy tylko z jednego powodu.

Afrodyzjak zadziałał.

To nasze pierwsze małe zwycięstwo.

Mężczyźni. Wkroczyli na nasze terytorium.

- Nie ujdą z życiem. - Nie wiemy ilu ich jest.

Nie ważne, nie będę tolerować mężczyzn na naszej ziemi.

Scyci atakują!

Grecy!

Patrzcie, Scyci uciekają.

Powinnyśmy was zabić

- Ratujemy was przed masakrą.

- Nie prosiłyśmy o ratunek.

Wydaje się, że ma rację.

Przegrywałyście bitwę.

Bitwa nie jest przegrana, póki przynajmiej jedna z nas żyje.

Chyba pokazałyśmy wam, że nie potrzebujemy męskiej pomocy.

- Poza jednym wyjątkiem. - Nie dla przyjemności a z konieczności.

- Wybacz, królowo. - Macie godzinę na opuszczenie naszej ziemi.

- Tyle nam wystarczy. Ruszamy.

Puściłaś go żywego.

To niebezpieczne.

Antiope.

Ogrzeję cię.

Oszukał mnie

Taki był jego plan.

Wykorzystał Scytów, by wkroczyć na nasze ziemie.

Oszukał mnie.

Oszukał.

Powinnyśmy zniszczyć ich miasto wraz z armią.

Przez Greków straciłyśmy czujność.

Mężczyźni zawsze stanowią zagrożenie.

A już szczególnie dla kobiet.

Nasze wojska wypoczęły, możemy ich zniszczyć.

Proszę o dowództwo, wyruszę z armią przeciw Scytom.

Za wkroczenie na nasze ziemie damy im lekcję,

której nigdy nie zapomną.

Nie najadą nas przez następne 1000 lat.

Zapomniałyście o żniwach?

Królowa ma rację.

Jak ruszymy teraz zdążymy wrócić na żniwa.

Czekając kolejny rok znów będziemy musiały spełnić obowiązek.

Każda Amazonka powinna już się gotować do wymarszu.

Gdy objęłaś rządy, Antiope, pierwszego dnia wygłosiłaś mowę.

Długą mowę, o powrocie do czasów naszej minionej chwały.

Zawsze byłyśmy narodem wojowniczek.

- Pamiętam te słowa.

Wypowiedziałam je wtedy, i wypowiem je teraz.

To nasze prawa scalają ten kraj, a nie prowadzone wojny.

Jednak zwycięska wojna teraz, może nam dać pokój na wiele lat.

Więc oto moja decyzja.

Złożymy ofiary wielkiej bogini Artemis.

A ona wskaże nam właściwą drogę.

Ja, kapłanka wielkiej Artemis.

Błagam cię święta bogini, pobłogosław broń, której dziś użyjemy.

By była celna i byśmy wróciły bezpiecznie z bogatą zwierzyną,

którą złożymy w ofierze ku czci twej wielkiej mądrości.

Chwała wielkiej bogini!

Tędy!

Stójcie, sama się nią zajmę.

Dużo ryzykujesz. - Nie jeśli to będzie wypadek. Ruszaj Orytheia.

Co różni miłość kobiecą od męskiej, jeśli nie skłonność do sentymentów.

- Czy to ów skłonność nie pozwala ci trafić w jelenia?

- To nie do mnie pytanie. Ta strzała jest grecka.

Bogini przyjęła ofiary, i obdarzy mądrością królową.

Która zdecyduje, co jest słuszne.

Zjedz ten owoc stworzony przez boginię.

I wypij ten kielich ambrozji.

Który przyniesie ci szybki sen.

A we śnie ujrzysz prawdę.

Muzyka.

Dość!

Bogini przemówiła.

Armia ruszy przeciw Scytom.

Wymarsz jeszcze tej nocy.

To niemożliwe, muszą minąć godziny nim bogini przemówi.

To świętokradztwo.

Marpessa, jedź obok mnie.

- Z chęcią.

Już gdy byłyśmy dziećmi, zabierała mi zabawki.

Gdyby tylko mogła, odebrałaby mi zycie.

Ale oddałaś jej Marpessę? Bo już jej nie kochasz?

Czy z innego powodu?

Kobieta przy nadziei ma inne obowiązki.

Musisz panować nad gniewem, Inaczej możesz je stracić.

Jeśli to chłopiec, to muszę je stracić.

Ty! Straciłeś rozum? Wynoś się stąd.

Nie, dopóki nie spłacę długu.

- Jakiego długu?

- Umowa była na trzy noce. Jedną jestem ci winien.

Proszę, wyjdź stąd.

Nie możesz.

Jestem uczciwą dziwką.

Czym?

Dziwką.

Ktoś może tu wejść.

- Kto? - Straż. Wtedy byś zginął, idioto.

- Nie sądzę.

Jest tam od godziny. - Nie powinnyśmy go wpuszczać.

Ciebie pierwszą przekupił. Nie ja wzięłam złotą branzoletkę.

Schowaj się.

Przeziębiłaś się? W mieście są mężczyźni?

Straż! Wołać Straż! W mieście są mężczyźni!

Pospiesz się, i nigdy więcej nie wracaj.

Szybko. - Będę czekał w lesie.

Pospiesz się.

Co wy tu robicie? Ktoś wywołał alarm?

- Mężczyźni są w mieście, szukamy ich wszędzie.

- Tu na pewno ich nie znajdziecie.

Aby na pewno?

Nie wracaj tu więcej.

Możecie być pewne.

Witamy.

Tak?

Mówi, że przybyła z daleka, i chce cię widzieć.

Serdecznie witamy.

Freski są kopiami tych z Knossos. - Zauważyłam.

Przybyłam z Krety, mam na imię Melania.

Sława twego królestwa dotarła też do nas.

Wiele kobiet na ciebie liczy.

- O co chciałaś prosić?

- O wyzwolenie od męskiej tyranii. I przyjęcie do siebie.

- Będziemy szczęśliwe mogąc to uczynić.

Oferujemy ci azyl, ochronę, i równe prawa.

Ale myślę, że nim podejmiesz decyzję, powinnaś lepiej nas poznać.

- Tak, bardzo bym chciała.

Czemu Amazonki nie mają ojców?

Bo nie potrzebują opieki.

Czemu Amazonki nie mają braci?

Bo nie potrzebują pomocy mężczyzn.

Czemu Amazonki nie mają matek.

Bo nie potrzebują...

Bo dzieci nie są niczyją własnością.

Oto podstawy. Chodźmy dalej.

To ciężka praca.

Niewiele kupujemy od obcych. Broń wytwarzamy dla siebie, i na handel.

Godne podziwu.

Jutro pokażę ci więcej.

Żywność zdobywamy same, na lądzie i w morzu.

Często walczymy i umieramy w obronie naszej wolności.

- To bardzo inspirujące.

Wiedz że, poezja, rzeźba i architektura to dzieła mężczyzn.

- Tak... wiem.

Sztuka jest córką... ... udręki.

Musimy zdobyć o tym jak najszerszą wiedzę.

- To byłoby wielkie osiągnięcie dla nas...

kobiet.

Musisz wrócić na Kretę, i opowiedzieć co tu widziałaś.

A potem chętnie was tu powitamy.

Tak, dziękuję za wszystko. Do widzenia.

Jeszcze jedno. - Tak, o co chodzi?

- Wybacz Wasza wysokość, a co z życiem miłosnym?

- Poświęcamy się temu raz w roku.

Musimy dać się pokryć mężczyźnie. Rozumiesz?

Rozumiem.

Kolejna udręka. Do widzenia Melanio.

Phaedra.

- Byłabym lepszym ambasadorem, niż twoją żoną.

Piękna jest ta królowa. - Tak sądzisz?

Nie udawaj, nie jestem tak staromodna, by wymagać od męża wierności.

- Przecież cię wybrałem. - Właściwie to ja wybrałam ciebie.

I prędzej przemierzysz labirynt Minotaura, nim uczynisz z niej mą siostrę.

- Kochanie, to był tylko mit.

A teraz powiedz, straciłem rozum?

- Najpierw mnie pocałuj.

Ile jeszcze potrwa ta wyprawa, panie?

Ateńczycy źle znoszą twą nieobecność.

- Bez obaw, generale. Brak obecności króla motywuje poddanych.

Tego uczą nas mity.

Królewska rada powinna im wystarczyć.

Mnie czeka tu bardziej subtelne zadanie.

- To może odeskortuję do Aten twą małżonkę, panie?

- Zdecydowała wrócić do Aten jutro.

Nie martw się generale. Skoro mój dziadek odnalazł wyście z labiryntu króla Minosa.

Jestem pewna, że ja zdołam odnaleźć drogę do Aten.

Zapewnię ci eskortę, pani.

Miły ten generał.

Myślałam o tych biednych Amazonkach.

Są takie dumne z tej swojej niezależności,

a wciąż porównują się do mężczyzn.

Zdajesz się nie doceniać ich pomysłów na naprawę świata.

Doceniam ich naiwne mrzonki.

Ale gdyby kobiety miały żyć jak one stworzono by nas zupełnie inaczej.

Biedne stworzenia.

Nie wiedzą, że popełniają te same błędy, które mężczyźni...

już popełnili przed nimi.

Wy przynajmniej nie jesteście tak zarozumiali.

Chyba nie bierzemy wszystkiego tak poważnie.

Każda amazonka, którą widziałam, przemawiała jak na publicznym wiecu.

I nigdy nie spotkałam tak fanatycznej królowej.

Aż muszę sobie przypomnieć, jak to być kobietą.

Tak bardzo tęskniłam.

Czekaj, mogę to wyjaśnić.

Pozwól mi...

Jestem nieuzbrojony i chcę ci...

Następnym razem cię zabiję.

Nerwowa ta twoja królowa.

- To tylko małe nieporozumienie. - Ale ja już ci z nią nie pomogę.

- Obawiam się, że masz rację.

Wygląda na to, że wrócimy do Aten razem.

- Zabrakło ci pomysłów?

- Na tę chwilę. Może wrócimy do tego później.

Uwaga straż, wróciła królowa.

Trzeba wysłać wiadomość do Aten. - Teraz w nocy?

Teraz w nocy. Gracy mają tylko wiedzieć, że żądamy kolejnego spotkania.

Są nam dłużni jedną noc.

Zabijemy ich wszystkich.

Zniszczę każdego z nich. Oto co zrobimy.

- Zabić ich? - Do ostatniego.

Może kobiety tak nie postępują, ale nie Amazonki.

A już na pewno nie Te Amazonki.

Czego byś je nauczyła?

Nauczę je pięknych rzeczy

Nauczę o Krecie i Grecji

Uczyłabym je pieśni, nie tylko o wojnie.

Antiope.

Wyjmując jedną cegłę, możesz zburzyć cały dom.

Bądź ostrożna, stworzyłyśmy idealne państwo.

Z każdym dniem rośniemy w siłę.

Rozwijamy się coraz szybciej.

Ale brakuje nam męskiego nasienia.

Loris, przynieś wody.

To chłopiec.

Proszę, nie róbcie tego. Nie zabierajcie go.

Nie zabierajcie.

Proszę.

- Takie jest prawo.

Nie ustalasz go, tylko szanujesz.

Noce są teraz zimne, nie będzie długo cierpiał.

Ma rację. Proszę odpocznij, Antiope.

Nie.

Nawet go nie widziałam.

Co tutaj robisz?

Jeszcze nie doszła do siebie, dopiero je urodziła.

Jesteś naszą królową, musisz dawać przykład.

Powracają nasze wojska. Powiadomić królową.

Oto twoi nowi robotnicy, królowo.

Wracacie w chwale. - A oto głowy twoich wrogów.

- Odniosłyście wielkie zwycięstwo.

- Scytyjskie dzieci zapamiętają nas do końca życia.

- Dzieci?

- Nie dosiądą koni mając jedną nogę.

- Ani nie chwycą lancy jednym ramieniem

Postąpiłyście źle. Nie ma wielkości bez litości.

- Litości?

- Okaleczanie dzieci? - Dzieci wroga.

- Wzbudziłyście tym nienawiść do naszych dzieci.

Będziemy zewsząd otoczone wrogami.

Powinnyśmy szukać sojuszy, i zawierać przyjaźnie.

Jeśli nasza królowa myśli, że wojna to zabawa...

To ja twierdzę, że nasza królowa nie jest Amazonką.

Choć nie pochwalam czynów królowej, to nadal...

- Jak wiele z nas, nadal ją kochasz, bo jest piękna i dobra.

- Możliwe.

Będziemy cię mieć na oku, nim to się skończy

Mamy już większość w radzie.

Jak i w armii.

Więc to moje zadanie.

Dziś w nocy?

Jesteś niespokojna. Co się stało?

- Lepiej żebyś nie wiedziała.

Chciały, żebym do nich dołączyła.

Ale nie mogłam, nie jestem zdrajczynią.

Musisz to robić teraz? - Tak.

- Zaczekaj. Mam coś co cię ochroni.

Załatwię to bardzo szybko.

Nie martw się.

Walczmy tak jak wtedy, gdy byłyśmy dziećmi.

Na gołe ręce. - Gołe ręce?

W porządku.

Za godzinę będzie świtać.

Nie licz ile minęło godzin, tylko się wyśpij.

Wygląda na to, że ten wasz pałacowy spisek się nie ziścił.

Nie w tym pałacu. Coś się musiało stać.

Tak, ale ta noc jeszcze trwa. - Miałaś na myśli ten dzień.

Ma rację, i też jestem zmęczona.

Myślę, że same zostałyście zdradzone.

Orytheia nigdy by tego nie zrobiła. One są jak siostry.

Teraz to widzę.

Nie byłaby do tego zdolna.

Rozumiecie?

Więc to tak? Ale ja byłam głupia.

Marpessa.

Widzę wielu zabitych.

Śmierc wielu... kobiet.

Widzę konie. Wiele koni.

Ryby pływające we krwi.

Złote włosy.

Jedna z was zginie...

Przebita włócznią.

Co powinnyśmy zrobić?

To co widziałam, zdarzy się.

Nie możecie nic zrobić.

Melia, namów ją by nie jechała.

Niestety, ona mnie już nie słucha.

Mam nie jechać, bo ta stara wyczytała coś z kości?

O tym tylko ja decyduję.

Musisz jechać Antiope, takie jest prawo.

I obowiązek królowej, urodzić dziewczynkę.

- Pojadę. - Ja też pojadę.

Będziemy razem. Nie musisz się bać. Nie przy mnie.

A ty... Niczego sie nie boisz?

Ty i Melia już nie jesteście razem?

- Nie, czemu o to pytasz?

- Wydaje się, że jest zazdrosna.

- Taka już jest. Chyba chciałaby być na moim miejscu.

- Masz na myśli tutaj? - Nie.

Martwisz się?

A jeśli wiedźma ma rację?

Jeśli to Grecy zabiją nas, zamiast my ich?

- Bzdura, zasłużyli na śmierć. Dobrze wiesz..

- Wiem.

Nie chcę znów tego poczuć. Jakby rzucił na mnie urok.

Nie powinien mi tego robić.

Wiem o czym myślisz.

Każda z nas zrobiła coś, czego się wstydzi.

Coś o czym nie chce mówić.

To spotkało ciebie.

Jedna noc... szaleństwa.

Co masz na myśli? Przez mężczyznę, tego kapitana?

To było dla mnie coś nowego, przyznaję.

Ale to nie tłumaczy tego, że dałam mu się wciągnąć

w pułapkę Scytów.

- Nie mówiłaś mi o tym.

- Nikomu nie mówiłam.

Nie mogę znieść, że zostałam zdradzona, byłam taka głupia.

- Przyznaję, że poczułam ulgę.

Bałam się, że straciłaś dla niego głowę.

- Nie bądź śmieszna, nie różni się od innych.

Orytheia. - Tak?

- Muszę cię o coś zapytać.

Mija rok mojego panowania...

Czy był porażką?

Chyba oszalałaś, zrobiliśmy wielkie postępy.

Może zbyt wielkie.

Wiem, że ci się sprzeciwiałam, ale i tak...

- Czemu zbyt wielkie?

- Postępy?

Ludzie nie chcą zmian, trzeba je wprowadzać powoli.

Trzeba czasu, by wszyscy je zaakceptowali.

To wszystko.

Widzę, że cieszysz się na mój widok. Ale tak czy inaczej popełniłaś błąd.

Rzuciłaś sztyletem biorąc zamach z nad głowy.

Wróg miałby czas się uchylić.

Ale gdybyś rzuciła tak...

Ośmielasz się w obecności królowej...

Orytheia, nie.

Dziękuję.

Widzisz, jej wysokość nie chciała mnie zabić.

Bo gdy chce kogoś zabić, to nigdy nie zawodzi.

Więc może zapytam, dlaczego na bogów?

- Ty pytasz mnie, dlaczego? - Tak.

- Zaleciłeś mi powrót krótszą drogą, przez co wpadłyśmy w zasadzkę Scytów.

Jak możesz pytać, dlaczego?

- O to chodzi. - Właśnie o to.

Będziemy musieli o tym pomówić, gdy znów będziesz sobą.

- Jestem sobą i dobrze o tym wiesz.

- Jeśli można takie słowa powiedzieć Amazonce.

To wiedz...

że jesteś wyjątkową i bardzo piękną kobietą.

Z niecierpliwością będę czakał, kiedy znów cię ujrzę.

- Dobrze, porozmawiamy, gdy znowu będę sobą.

- Jak ja będę.

A tak...

Pamiętaj.

Z pod ramienia. Jest dużo szybciej.

Nie powinnyśmy czekać do nocy, tylko zabić ich teraz.

Pamiętajcie, czekacie, aż Antiope da sygnał.

Dobrze, czas to skończyć.

Też go będziesz potrzebować.

Bądź ostrożna.

Stać, muszę was policzyć.

Mężczyzna nikczemny ma umysł i ciało. A ręce jego są szorstkie.

Twoje ciało jest miękkie, powabne i jakby to ująć...

wielce kuszące.

Co czyni je stworzonym do miłości.

- Zostawisz mnie w spokoju?

- Zapłaciłaś mi, bym zostawił cię w spokoju?

- Dobra, rób co masz robić, tylko szybko.

- W pałacu mówiłaś coś wręcz przeciwnego.

- Czego ty chcesz?

- Próbuję ci powiedzieć... że cię kocham.

Tego szukasz?

- Która zdradziła? - Jedna z twoich przyjacółek.

Wiedziałem, że planujesz mnie zabić. Więc...

- Czemu to robisz?

- Z najstarszego powodu na świecie.

Widzisz, kocham cię, i nic tego nie zmieni.

Powinnam poderżnąć ci gardło.

Jesteśmy wrogami od stuleci. Nic nas nie łączy.

- Prócz naszego syna. - Co?

- Ocaliłem go.

Ma na imię Apollonus. Uratowałem jego i 20 innych.

- Okłamujesz mnie, wciąż tylko łżesz.

- Jest zdrowy i ma się dobrze. Jest tylko jedna rzecz.

- Powiedz mi, o co chodzi?

- Ma znamię, w kształcie serca.

Na plecach, jak jego matka.

- Gdzie on jest, chcę go zobaczyć.

- Jest tylko jeden sposób. - Nie.

Nie, puść mnie.

Antiope!

Co się dzieje?

Gdzie jest Antiope? Uprowadzono królową.

To sprawka Greków.

Wstawajcie. Szybko.

To wymaga zemsty.

Będą snuć tę opowieść przez tysiąc lat.

I popamiętają ród Amazonek.

Ale Antiope może...

Zrobiła to nie oczekując pomocy.

Jest zdana na siebie.

Wyruszamy o świcie.

Pojadą za mną, to dla nich wielka hańba.

Nie pobiją nas. - Jest nas więcej.

- Zobacz. To moje oddziały powracające na zimę.

Są zaprawione w boju.

Wkrótce dadzą lekcję twoim podstępnym dziewuchom.

- Mamy najlepszą jazdę, przewyższającą każdą męską.

- O tak, na pewno.

Przeważamy w łucznikach i jeździe.

I tak was pobijemy.

Ah ta męska próżność. - Jak sobie chcesz, moja droga.

- Któregoś dnia ta duma przyczyni się do waszego upadku.

Znasz jakiegoś mężczyznę zdolnego zaspokoić kobiece apetyty?

O to samo zapytał mnie raz przyjaciel.

Nasz król zyskuje reputację.

Okiełznać królową Amazonek, nie o tym marzy każdy mężczyzna?

Zbliżają się Amazonki.

Formować pierwszy szereg.

To lekka kawaleria. - Bardzo lekka.

Uderzymy na nich z flanki.

Nie powinno być problemów.

Trzeci oddział bardziej na lewo.

Druga linia, szybciej.

Naznaczcie się świętym olejem.

Zatrzymać ją.

Przywiążę cię do koła. - Puśćie mnie.

Tylko delikatnie.

Uważajcie na nią. Nie złamcie jej ręki.

Łucznicy, przygotować się.

Wypuścić strzały.

Na co czekacie? Chodźcie.

Ich opór słabnie. Cofnij resztę oddziałów.

Przerwać walkę, przerwać walkę.

Zostawcie ją, nie dostaniecie jej.

Mogę sobie wziąć tę kobietę.

O nie, chyba że na żonę. Słyszałeś ją.

Zawsze chciała być królową.

Zasłużyła na to badziej niż ja.

Mój lud nie nawykł do obcych rządów.

Co dotyczy także i mnie.

- Obawiasz się o brak pieniędzy

Jestem bogaty, więc to nie problem.

- Właśnie że tak. Nie chcę przychodzić do ciebie za każdym razem

gdy będę potrzebować nowych sandałów.

- Więc co proponujesz? - Mogłabym zostać twoim politycznym doradcą.

- Chcesz mi pomagać? Czemu nie.

- I jako twój doradca będę wynagradzana?

- Wpracujemy jakiś kompromis. - Żaden kompromis, to moje prawo.

Jeśli coś się zmieni w tym kraju, to pozycja kobiet.

- Chciałbym cię dzisiaj w mym łożu.

- Najpierw przedłożę ci propozycję nowych praw.

- Proszę bardzo. - Chcemy mieć równe prawa.

W tym prawo głosowania.

- Najpierw musicie zdobyć wykształcenie.

- Niech młodzi mężczyźni pobiorą nauki w sztuce miłości.

- Mam nadzieję, że kobiety też.

- Trzeba też zamknąć burdele.

- Co?

- Tak.

- Kto to?

- To musi być Phaedra.

- Kim jest Phaedra?

- Jest moją żoną.

- Tylko tyle? A już myślałam, że kochanką.

I TAK ANTIOPE I THESEUS ŻYLI RAZEM SZCZĘŚLIWIE AŻ PO KRES SWOICH DNI

JEŚLI W TO WIERZYCIE, ZNACZY ŻE UWIERZYCIE WE WSZYSTKO.

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.