Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Croatian
Czech
Danish
Dutch
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Brazil)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
Gdyby zrobił to ktokolwiek inny, tobym go zabił.
Ale ty...
Kocham cię.
Będziesz spał z martwą kobietą.
SĘDZIA
"Według policji protesty w reakcji na odrzucenie wniosku szejka Ibrahima
będą trwały także jutro.
Komendant Okręgu Południowego wezwie posiłki Straży Granicznej
i policjantów z całego kraju.
W zamieszkach obrażenia odniosło czworo funkcjonariuszy.
Rozpoczęły się, gdy sąd okręgowy w Beer Szewie orzekł,
że szejk nie dostarczył wystarczających dowodów,
by dowieść swojego prawa do ziemi".
Oskarżonego zwolniono za kaucją. Dlaczego się nie stawił?
Utknął w korku. Lada chwila się pojawi.
W korku.
Jeśli nie przyjdzie za minutę, cofnę kaucję i zostanie aresztowany.
Dziękuję.
Sukinsynu!
Zagarniasz nasze ziemie!
Beduini nie będą milczeć!
Pluję na ciebie, żydowska kanalio!
Zobacz, kto bywa w klubie grupy kaukaskiej.
Po co tam poszedł?
Jesteś na północy, więc robi, co chce.
Brakuje nam ciebie.
Chcemy, żebyś wróciła.
- Kto chce? - Gafni.
Czemu nie przyszedł?
Raz mógł mi pomóc, a pozwolił wewnętrznemu mnie niszczyć.
- Milczałeś. - Nie słuchali.
Mówiłam: chcecie wiedzieć, kto zabił Dżumę, Chaleda, Ben Atara i Pundaka?
Sprawdźcie go.
On jest z Beer Szewy.
Chcesz go dorwać, to wróć.
Masz dostęp do listy dyżurów sędziów?
Tak, czemu?
Zdobądź nakaz rewizji z jego podpisem i zobaczymy.
- Grupa ma podsłuchy? - Nie wszędzie.
Nic nie tracimy.
- Dlaczego cię uderzył? - Nie chciałam z nim spać.
- To twój mąż. - Co z tego?
- Myślisz, że mnie pyta? - Nie musisz, jeśli nie chcesz.
A to?
- Też on? - Nie, to ja.
Przed ślubem cię szanował.
Nie możesz odmawiać.
Pozbywasz się go?
- Wysyłasz do mnie, żeby mieć spokój? - To twoja powinność.
- Witam szejka. - Nie witaj mnie.
Nie wejdę do twojego domu ani ty do mojego.
- Dałeś słowo. - Sędzia dał słowo nam.
Kim jest Alkobi? Skorumpowanym żydowskim sędzią.
Okradł mnie z ziemi.
Znam cię od urodzenia. Myślałem, że jesteś słowny.
Omar, obiecałeś, że nie ożenisz się z Nurą i że Alkobi zapewni mi ziemię.
- Okłamał nas. - Ale się ożeniłeś.
Widziałem sztuczne ognie.
Weselne salwy raniły moje serce. Obaj mnie zdradziliście.
- Przysięgam na moje dzieci. - Nie używam siły, ale mam język.
Słowa, które wychodzą z moich ust zaprowadzą cię do grobu.
Zapłaci za to. Masz moje słowo.
Twoje słowo? Widzieliśmy, ile jest warte.
Micha Alkobi ma sporo spraw.
Nie chce mieć na karku policji.
Chalil, pilnuj go.
Ma głowę na karku.
Uważaj. Omar chce twojej głowy.
Nie boicie się, że poczują?
Strażnik jara więcej niż my dwaj.
Dam mu macha.
Chcesz?
Zaciągnij się i trzymaj.
Pierwszy raz?
Ma talent. Tato uczył mnie tydzień.
Nie dałbym tego dzieciom. Papierosów też nie.
Wypuść, wyjdzie ci tyłkiem.
- Na co to? - Na astmę.
Mogę?
Dobre. Rozszerza płuca.
- Masz jeszcze? - Weź, lekarz da mi, ile zechcę.
Dzięki.
Dlaczego tutaj?
Ile jestem wam winien?
Udiemu już nic, a Patachow jest wyrozumiały.
- Ile to dla was warte? - Co?
Nakaz rewizji klubu.
- Podpisałeś. - Miałem wybór?
Podejrzewają posiadanie narkotyków i pranie pieniędzy.
Myślisz, że je mamy?
Ostrzegłem was przed nalotem.
W zamian chcę rozmawiać z Patachowem.
Rozmawiaj ze mną. Rozumiem bez tłumacza.
Zlikwidujcie kogoś.
Zapewniłem wam korzystny wyrok. Zarobiliście.
Narażam się ujawniając tajne informacje.
Wiem, że jestem waszym sędzią. Żądam ochrony.
- Kogo chcesz się pozbyć? - Omara Masriego.
Dlaczego?
Beduini się burzą z powodu wyroku. Zabije mnie.
Niech policja cię chroni.
Chcesz, policji przy mnie przez całą dobę?
- Co masz do Omara? - Zabije mnie.
Powiedzmy, ale to nie wszystko. Nie jesteś ze mną szczery.
Nie chcesz, żebym był.
Nie zrozumiałeś.
Ty pracujesz u nas, a nie my u ciebie.
Dziękuję za informację.
- Jak się masz? - Wspaniale.
A ty?
Kiedy tu jesteś − lepiej.
Jeszcze nie wracam.
Miejmy już za sobą etap nieprzystępności.
- Dlaczego mam wrócić? - Są problemy kadrowe.
- I tyle? - Nie ilościowe.
- Traktuj to jako komplement. - Dlaczego?
Patrzyłaś na przyczyny.
Są na wolności. Sędzia Pundak zginął.
To źle o nas świadczy.
Te sprawy się wiążą. Częściowo.
Udowodnij tę teorię.
- Jestem gotów. - A ja jeszcze nie.
Mam warunki.
Sprawia w wydziale wewnętrznym ma być wymazana z akt.
Chcę wrócić na to samo stanowisko i spotykać się, z kim chcę.
- Zawiadamiaj mnie wcześniej. - Albo później.
- Wolę wcześniej. - Tego nie obiecuję.
- Jeszcze coś? - Tak, przeprosiny.
Należą mi się.
Witamy z powrotem.
Niech Udi wejdzie.
- Po co to robisz? - To wczorajszy utarg.
Niech nie będzie pusty.
Wyjedź na parę dni.
Chodź. Policja szykuje nalot.
- Skąd wiecie? - Od Alkobiego. To musi zniknąć.
Co mi do tego?
Weźmiesz to i zwrócisz po nalocie.
Twój druh Alkobi jest wart tysiąc razy tyle.
Siedzi w okręgowym, a kiedy go potrzebujemy, mamy zabezpieczenie.
- To jak... - Polisa.
Właśnie. Albo renta.
Ma teraz problem z Arabami, z Masrimi,
ale jeśli zginie, zrobię jazdę nie im, tylko tobie.
- Rozumiesz, Udi? - Nie bardzo.
Masz go pilnować.
I to dobrze.
Za 5 minut ktoś to zostawi przy śmietniku na tyłach.
Weźmiesz to.
Podczas arbitrażu kazaliście mi wyjść.
Zostaliście sami.
Co wam wtedy powiedział?
To jego dom.
Tu parkuje.
- Duży ruch? - Nie, to cicha ulica.
O której wraca?
O dziesiątej zawsze pali się światło.
Mieszka sam. Ale możesz to zrobić na parkingu sądu.
Oszalałeś? Bomba na parkingu?
Po zamachu na sędziego, jest tam pełno kamer.
Mówiłem, ma głowę na karku.
Zobaczy mój samochód z okna domu?
Nie.
Drzewo zasłania.
Micha, dzisiaj jest wtorek. To mój dzień.
- Musimy porozmawiać. - Jest wtorek.
Daj spokój. Posłuchaj.
Wysłałem ci poleconym swój testament. Wszystko zapisuję Szajowi.
Załączyłem listę oficerów, kolegów z wojska,
którzy pomogą mu w czasie służby.
- O czym mówisz? - Szaj musi iść do wojska,
zmienić środowisko po więzieniu i mieć czyste konto.
Posłuchaj, jeśli coś mi się stanie...
Nie tobie pierwszemu grożą. Masz ochronę policji?
A Szaj? Połowa więźniów to Masri.
Może być w odosobnieniu.
Całą dobę sam?
Nie zniesie tego, a nie będzie bezpieczny.
Proszę, Saro.
Skończyłeś? Mogę zebrać ze stołu?
- Gdzie Nura? - W pokoju, z córką.
Zawołaj ją.
Nura, chodź.
Latifa...
mów mi wszystko: co mówi, co robi i co planuje. Jasne?
- Twoje dzieci wkrótce tu przyjadą. - Odłóż papierosa.
- Co? - Papierosa.
To niezdrowe dla dziecka.
Kiedy dom będzie gotowy, przeprowadzisz się.
Wcześniej twoje dzieci będą mieszkać tutaj.
Najstarszy zostanie z dziadkami.
Nie wychodź z domu sama,
tylko ze mną,
albo z kimś, kogo wskażę.
- Mogę posprzątać? - Nie.
Ona to zrobi.
Chcę wrócić do córki.
Pamiętasz pierwszy trening z pistoletem Jericho 941?
Uczyłeś nas.
Stanąć szeroko, ugiąć kolana, trzymać oburącz.
Cel na muszce.
Celować w środek.
Wstrzymać oddech, nacisnąć spust.
Masz, ćwicz.
Chodźmy.
Wyłączcie to.
Przepraszamy za niedogodność, ale mamy nakaz rewizji.
Proszę opuścić klub.
O co chodzi? Nie jesteśmy Żydami?
Uciekaliśmy przed Putinem, przed Stalinem, do czegoś takiego?
To państwo policyjne?
Wyłączcie mu mikrofon.
Jesteśmy Żydami w Ziemi Izraela.
Razem: "Być wolnym narodem w naszym kraju, ziemi Syjonu, w Jerozolimie".
Proszę uważnie posłuchać.
Osoby, które nie wyjdą, zostaną zatrzymane.
Nie wychodźcie!
Oddaj ten mikrofon. Mam cię aresztować?
Nie dotykaj mnie.
Co słychać, pani Chaplin?
- Pięknie się pani starzeje. - Dziękuję.
Pani zdjęcie w kartotece też trzeba zaktualizować.
- To pani klub? - Oczywiście.
To nakaz rewizji.
Chodźmy do biura.
Witajcie.
Kiedy on wrócił?
Mam nadzieję, że się pani podobało.
- Co jest w sejfie? - Proszę zajrzeć.
Szkoda sejfu. Musiał być drogi.
Czego szukacie?
- Ma pani zezwolenie? - Oczywiście.
Kiedy była ostatnia kontrola sanitarna czy BHP?
Czego pani chce?
Wyjmij.
- Do radiowozu. - Nie dam rady bez tego.
Hej.
Halo!
Tak?
Dobrze.
- Piosenkarz miał kokainę. - Jego problem.
Pani też. To pracownik.
Nie wyjdziecie z niczym.
George ma prezent dla Alkobiego.
Zawieź go, zaczekaj, a po wszystkim wróć do wsi.
Dobrze.
- Jasne? - Tak.
TEKST: PAULINA OSIŃSKA
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.