Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Czech
Danish
Dutch
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
W poprzednich odcinkach:
Dr Bailey, miała pani coś do mnie,
odkąd odrzuciłem pani zaloty w pierwszym tygodniu pracy.
- Wypraszam sobie takie oskarżenia. - Bałem się,
że ja sam na ekranie nie byłbym wystarczająco interesujący.
Oto jestem.
Pomaganie temu człowiekowi w poszukiwaniu wiary,
sprawiło, że zrozumiałem, jak bardzo będę za tym tęsknił.
Nie mogę stać na drodze twojemu powołaniu.
Przydałby mi się ktoś z doświadczeniem,
ktoś zaufany.
Odpowiedź brzmi, „tak”. Ojciec z córką,
ramię w ramię, budujący imperium.
Nie mogę iść. Nie mam co założyć.
Masz więcej butów i ubrań niż Imelda Marcos.
Nie wiem, kim ona jest,
ale jeśli nosimy ten sam rozmiar, to z chęcią splądruje jej szafę.
Świetnie wyglądasz w tym, co masz teraz.
Choć wyglądałabyś jeszcze lepiej, gdybyś to zdjęła.
- Jeśli wiesz, co mam na myśli. - W tym to ja myję zęby.
Od razu został zdegradowany do ciucha domowego.
Wiem, że Blake zaczyna dziś pracę w Fallon Unlimited,
ale nie wiem, po co to wszystko.
Ostatnie, czego mi dziś trzeba,
to żeby jego strój wskazywał na więcej władzy.
Muszę wyglądać jak szefowa.
Idealnie. Ale myślę, że przesadzasz.
Myślę, że to jeszcze za mało.
Blake wciąż nie traktuje mnie poważnie.
On cię potrzebuje.
Ma tylko swoje nazwisko.
A jeśli zacznie cię denerwować,
zacznij liczyć do pięciu po hiszpańsku.
To technika relaksacyjna.
Tak przetrwałem całe lato z matką eksperymentującą z lekami.
Znowu ta sama bluza?
Co jest nie tak z moją bluzą do pisania?
Karl Lagerfeld powiedział kiedyś:
- „Bluzy są oznaką porażki”. - Nie wiem, kim on jest,
ale jeśli chce za mnie napisać pierwsze dwa rozdziały, to proszę bardzo.
Wątpię. Zwłaszcza, że już nie żyje.
Oboje mamy co robić.
Pamiętaj tylko,
że Blake może i jest twoim ojcem,
ale to ty jesteś szefową.
Może i jest szefową,
ale to ja jestem jej ojcem.
Jestem pod wrażeniem,
że odłożył pan ego na bok, żeby pracować dla Fallon.
Nie musiałem. Fallon mnie potrzebuje.
A ta praca to tylko etap przejściowy.
Dokądś konkretnie?
Tak, na szczyt mojej własnej firmy.
Wtedy wyniesiemy się stąd.
Nic nie ucieszy mnie bardziej.
Ostatni raz mieszkał pan na tak małej przestrzeni,
kiedy płynęliśmy na Anguillę.
Jakieś wieści o ojcu Calebie?
Na dobre wrócił do nauczania swoich parafian.
Ja natomiast, idę dziś na drinka z Cristal.
Widzisz?
Bóg zawsze ma plan.
Albo przynajmniej ja go mam.
Wiem, że cieszysz się z powrotu do pracy,
ale obiecaj, że będziesz uważać.
Jeśli poczujesz ból albo zmęczenie, to wrócisz do domu, dobrze?
Wypiszesz mi zwolnienie lekarskie?
To że twoja rana wygląda dobrze,
nie znaczy, że możesz powrócić do dawnej aktywności fizycznych.
Nie jestem delikatnym kwiatkiem.
Przychodzi mi na myśl inna aktywność fizyczna,
do której chciałabym wrócić,
widząc jak wczoraj zasnąłeś, czytając karty pacjentów.
Przepraszam. Bardzo się teraz skupiam na pracy.
Może później bardziej skupisz się na mnie.
Nie spóźnisz się do swojej grupy spacerowiczów?
Nie, jadę do szpitala i muszę wiedzieć,
kto będzie miał dziś zrujnowany dzień.
O czym ty mówisz?
Mówiłem ci tydzień temu.
Nie możemy przyznać pięciu stypendiów.
Chcesz dowodzić, to wybierz jedną osobę.
Dobra, wyznaczam to zadanie tobie.
Nie mogę robić wszystkiego. Mam firmę do prowadzenia.
Nie martw się. Niedługo koniec twojego wydawania poleceń.
Ordynator odchodzi na emeryturę, a ja planuję go zastąpić.
Ty ordynatorem?
Ilu innych kandydatów otrujesz, żeby ci się to udało?
Żadnego. Na razie.
Chcę zrobić to uczciwie.
Kiedy zobaczą, że jestem najlepszym kandydatem,
to oboje będziemy dyktować warunki.
Jakie to słodkie.
Porównujesz swoją pracę w szpitalu z moją,
jako prezesa i założyciela ogromnego konglomeratu medialnego.
Ale to dobrze, że ktoś z rodziny jest z ludu.
Ludzie mogą się z nami utożsamiać. Drzwi?
Co jest takie ważne, że musiałem odpiąć się z rowerka i tu przybiec?
I co ty masz na twarzy?
Maseczkę odwracającą efekt opuchlizny pod oczami.
Czego, przez związek na odległość,
desperacko potrzebuję.
Potrzebuję się wygadać.
Więc przerywasz mi trening, żeby ponarzekać?
Wiedziałem, że zrozumiesz.
Oprócz krótkich wycieczek do Nowego Orleanu
i czekania do późna, aż Ryan wróci z pracy...
Ostatnio tak niewyspany byłem... nigdy.
Potrzebuje filtra. W realu.
Jaki masz plan?
Ryan ma teraz rozmowę o pracę w Western Atlanta.
Ja trzymam kciuki i liczę, że się dostanie.
Nie stresuj się za bardzo.
Znacie się od niedawna, do Nowego Orleanu jest niedaleko,
a ty masz prywatny samolot. Dasz radę trochę dłużej.
Tak, ale związek na odległość jest trudny.
Bardzo lubię Ryana i chcę, żeby był blisko.
Jak inaczej dowiemy się, czy ten związek ma potencjał?
Do tego,
muszę przez całą dobę być gotów na wideorozmowę.
Więc czemu mu tego nie powiesz?
O swoich uczuciach. Nie o gotowości do kamery.
Sam stwierdziłeś, że to świeży związek.
Jeśli będę naciskać, wszystko się rozpadnie.
A skoro mowa o prywatnym samolocie,
czemu taki nowy multimilioner jak ty wciąż jest w Atlancie,
zamiast lecieć do swojego wymarzonego miejsca?
Jestem oszczędny.
A to całe bycie bogatym mnie przeraża.
Też dziwnie się czułem przez pierwsze kilka godzin.
Wiem, jak idealnie zacząć
życie bogatego i sławnego.
Może zatrzymasz się na kilka dni w apartamencie prezydenckim
na nasz koszt?
Jest większy niż moje mieszkanie.
Smuci mnie to.
Proszę.
I sprawdź proszę stronę RzeczyDlaBogaczy.com.
Jest coś takiego?
Najlepsza strona, żeby znaleźć absurdalnie drogie rzeczy,
których nie wiedziałeś, że potrzebujesz.
Jak myślisz, skąd mam to?
Prawdziwe diamenty.
Jak wiesz, Fallon Unlimited kupiło nową firmę technologiczną,
która jest obecnie przed-dochodowa.
To nowomodne określenie na „przynosząca straty”?
Tak. A twoim zadaniem jest sprawienie, że zacznie przynosić zyski.
Nieco mniejsze niż przywykłem
i będę musiał je udekorować
- ale załatwię to. - To moje buro.
Bogu dzięki, bo i tak by to nie wypaliło.
A gdzie jest moje?
Chciałbym mieć je w północnym narożniku.
Gdzie jest dziewczyna z kawą?
Biuro masz na końcu korytarza. Nie obchodzi mnie, w którym narożniku.
I nikt tu nie będzie ci przynosił kawy.
Tylko ja mam asystentkę.
A mam pod sobą jakiś zespół?
Tak, właśnie wzmacniają więzi.
Kończą grupową jogę za 20 minut.
Dopóki nie wrócą,
może przedstawisz mi swoje pomysły na obcięcie kosztów?
Nie trzeba.
Nie?
Nie zapominajmy, że jestem twoją szefową
i chcę wiedzieć, że idziesz w dobrą stronę.
Zatrudniłaś Blake'a Carringtona,
więc pozwól mu być sobą i zaufaj, że wie, co robi.
Nie ufam nikomu, kto mówi o sobie w trzeciej osobie.
Nie jestem jeszcze gotowy się nimi podzielić.
A mi nie podoba się, że ukrywasz przede mną swoje plany.
Zwłaszcza, że to ja teraz ci płacę.
Skoro o tym mowa, kiedy możemy to przedyskutować?
Moje wynagrodzenie jest dość niskie.
Martina?
- Martina? Kawa! - Miała pani nie pić tak wcześnie.
Zmieniłam zdanie.
Możesz zrobić dwie?
Ze śmietanką i cukrem. Dzięki, skarbie.
- Oczywiście, panie Carrington. - Nie. Martina, tej drugiej nie rób.
Jak mam tu coś zrobić?
Nie wiem. Może poproś Blake'a Carringtona,
żeby poszedł do kuchni i zrobił Blake'owi Carringtonowi kawę.
Sam mam sobie zrobić?
Przepraszam, nie wiedziałem, że pracuję na stacji benzynowej.
Wiesz co? Wyjdź, proszę.
Idź pracować. Dziękuję.
Uno, dos, tres...
Project HAVEN,
Okiem Geeka
oraz BlueSquad prezentują:
DYNASTY 4x06 A Little Father-Daughter Chat
Tłumaczenie: Forez, DreamerEmma, Meg, Frosti
Korekta: peciaq
Co dla pani?
Pinot Grigio.
Mocno schłodzone.
Bourbon Manhattan.
- Oczywiście. - Nie sądziłam, że dożyję dnia,
w którym Blake Carrington skończy pracę na czas
i pójdzie na drinki w promocji „dwa za jeden”.
Nie sądziłem, że zobaczę, jak kupuję promocyjne drinki,
ale jednak to robię.
Mam już pracę.
Mogę cię zabrać jutro na kolację?
Z przyjemnością.
Jestem pod wrażeniem, że zgodziłeś się pracować dla Fallon.
Ewidentnie ci to służy.
Wyglądasz na zrelaksowanego.
Byłbym bardziej, gdybym mógł wykąpać się w wielkiej wannie,
zamiast w tej małej, przeznaczonej dla klasy średniej.
Wiesz, o której mówię?
O tej przeznaczonej dla dwóch osób?
Uwielbiałam odpalać te dysze.
Ten hotel jest świetny.
- Dzięki. - Ale nie może równać się
z panią Gunnerson, przynoszącą nam do łóżka lody.
Tęsknię za moją dużą garderobą.
I kwiatami w każdym miejscu.
Twój Manhattan.
Dziękuję.
Zgadza się, ale jestem pewien, że wypadłem świetnie.
Oczywiście, że tak.
W Western Atlanta będą szczęśliwi, mając twój genialny umysł.
Dziękuję, kochanie. To słodkie.
Powiedzieli, że list z pozytywną decyzją został nadany.
Gratulacje! To świetna wiadomość.
Więc dlaczego tego nie pokazujesz?
Po prostu...
czesne jest szalenie drogie,
a nie ma już stypendiów.
A Tulane zaoferowało mi dużo więcej pieniędzy,
więc jestem rozdarty.
Wolisz tę szkołę?
Jasne, ale nie o to chodzi.
Jeśli pójdę do Tulane, nie muszę się przeprowadzać.
Mógłbym przestać pracować w klubie
i skupić się tylko na szkole.
Jako biznesmen wielokrotnie słyszałem,
by nie podejmować decyzji w oparciu o finanse.
Tylko bogacz może tak powiedzieć.
Pieniądze mają duży wpływ na tę decyzję.
Byłem biedny o wiele dłużej,
niż byłem bogaty.
Rozumiem.
Chodzi mi o to, że pieniądze nie mogą być jedynym czynnikiem.
Może nie, ale myśl
o większym długu na uczelni
przyprawia mnie o mdłości.
Nie mówiąc o mieszkaniu...
Lubisz Atlantę, prawda?
Kocham Atlantę, ale...
Nowy Orlean ma wszystko to, co masz tutaj, prawda?
Prawie wszystko.
Michael.
Słyszałem, że sprzedałeś Atlantix.
- Gratulacje. - Dziękuję.
Napijesz się?
Nie, nie mogę potem spać.
Dopiszę to do rachunku.
Martini. Schłodzone. Dziękuję.
- Zatrzymałeś się tu? - Tylko na kilka nocy.
Sam dał mi apartament prezydencki.
Uważa, że muszę popracować nad byciem bogatym.
Teraz non stop przeglądam tę witrynę.
Wiem coś o tym. Spędziłem wiele nocy,
licytując rzeczy dla Blake'a.
- Coś ci wpadło w oko? - Już zaszalałem
z tą kurtką.
Jeden z graczy Atlantix polecił mi swojego stylistę.
100% wełny z kóz mongolskich.
To kaszmir.
Najwyraźniej kochają to rosyjscy oligarchowie.
Ale w porównaniu z tym kurtka jest niczym.
To cudowne.
- Czy to... - Aston martin Jamesa Bonda?
Dokładnie to.
Jako dziecko zawsze chciałem być szpiegiem
i myślałem, że Bond jest najfajniejszy.
I kocham auta.
Zawsze powtarzam, że jeśli cię stać, to sobie nie odmawiaj.
Ale upewnij się, że to faktycznie aston agenta 0-0-7.
Sam ma rację. Musisz się jeszcze wiele nauczyć o byciu bogatym.
Dziękuję.
Rosyjski oligarcha nie chciałby być widziany martwy
w sztucznym kaszmirze.
- Gotowy? - Tak jest.
Jedno słowo i bierzemy się do roboty.
Zróbmy to.
Robimy cięcia na wszystkie stanowiskach.
Wiesz, jak to mówią: ostatni zatrudniony, pierwszy zwolniony.
Nie?
Teraz już wiesz. Anders cię odprowadzi.
Obie robicie to samo,
co znaczy, że jedna z was jest zbędna.
Zmierzcie się i zostanie ta, która wygra.
Tylko żartowałem.
Obie jesteście zwolnione.
Strzał w dziesiątkę.
Dowiedz się, który z nich to Jamie i każ mu się pakować.
Jamie jest kobietą, proszę pana.
Słaby dzień, by być Jamie. Ją też zwolnij.
To nie będzie ci dłużej potrzebne.
Zachowaj to jako pamiątkę.
- Ktoś jeszcze? - To już wszyscy, proszę pana.
Dzięki mnie nowa spółka Fallon stała się dochodowa w mniej niż dobę.
A dzisiaj wieczorem mam romantyczną kolację z Cristal.
Czuję się świetnie.
Twoje metody są skuteczne.
Fallon będzie pod wrażeniem.
Najpierw muszę zająć się rezerwacją.
Co ty zrobiłeś?
I dlaczego ci ludzie płaczą? Nienawidzę publicznego okazywania emocji.
Wykonuję pracę, do której mnie zatrudniłaś.
- Moje biuro. - Pozwól tylko, że dokończę rozmowę.
Teraz.
Nie mogę uwierzyć, że bez konsultacji ze mną zwolniłeś 30 osób!
Właściwie to 29.
Okazuje się, że Jamie jest tylko jedną osobą.
Kiedy mówiłam o cięciu kosztów,
nie miałam na myśli zwalniania ludzi.
Sama mogłam to zrobić.
Staram się tu pielęgnować kulturę bezstresową.
Wiesz, miejsce, gdzie ludzie chcą pracować.
Dzięki temu firma odnosi sukcesy.
Wiem, jak odnosić sukcesy, ale dziękuję za lekcję.
Joga i pedicure przy biurku są...
nieco zbyt bezstresowe.
Wiesz co? To nie jest Carrington Atlantic,
a ja nie muszę zarządzać jak ty,
bo to moja firma!
Rozumiem. Chcesz odcisnąć swój ślad.
Nadal jesteś nowa w tym całym szefowaniu.
Nie. Wykorzystujesz naszą relację.
Nie odezwałbyś się tak do żadnego innego prezesa.
To ja jestem tutaj wykorzystywany.
Inni prezesi zabiliby, by mieć u siebie Blake'a Carringtona.
Przestań mówić w trzeciej osobie.
Każdy myślący racjonalnie, zrobiłby to samo.
Twoja firma jest jakby otyła. Ja ją odchudziłem.
Od teraz jesteś zawieszony.
Zawieszony? A co to, szkoła z internatem?
Po pierwsze, zatrudnisz z powrotem osoby, które zwolniłeś.
A potem wymyślisz prawdziwe rozwiązanie problemu,
do którego cię tu zatrudniłam.
Co mam zrobić? Zlikwidować dystrybutory kambuczy?
Wymyśl coś! I módl się, żeby mnie nikt nie pozwał!
Od teraz graj według zasad, bo pożałujesz.
Gram według zasad.
Pańska popołudniowa whisky.
Nie takie są zasady.
Ja takie mam,
więc chyba się liczy.
Jak się spało?
Jak owinięty w chmurkę.
Kto by pomyślał, że droga pościel robi taką różnicę?
Wszyscy?
I co, jesteś już w nastroju na jakieś grubsze zakupy?
Tylko nie na te
spinki do mankietów z masy perłowej z Galapagos.
Jest coś fajnego, ale wolę teraz nie zapeszać.
Jak sprawy na froncie prawniczym?
Dobra wiadomość jest taka,
że Ryan dostał się do Western Atlanta.
- Tak. - Zła wiadomość: nie przyjmie oferty.
Nie dali mu stypendium. Tulane to zaoferowało.
Mówiłeś mu, że chcesz, aby tu był?
Nic by to nie zmieniło. Chodzi mu o pieniądze, nie o nas.
To co teraz?
Chyba z nami koniec.
Mam na głowie zbyt wiele spraw.
Gdy ostatnio byłem w Nowym Orleanie, przegapiłem okazję kupna działki obok.
Chciałem otworzyć w lobby kawiarnię.
Brzmi fajnie.
Mógłbyś sprzedawać babeczki.
Albo strudle!
Wyluzuj, nic z tego nie będzie.
W tym rzecz. Oczywiście można by to rozwiązać,
gdyby tylko pozwolił mi opłacić jego czesne w szkole.
Ale tego nie zrobi.
Czuje się niekomfortowo, gdy ktoś popisuje się bogactwem.
Większość ludzi zabiłaby za serenadę z ust Backstreet Boya
albo za ciągłe otrzymywanie koszy z prezentami.
Wielu ludzi
czuje się dziwnie, pożyczając od przyjaciół i rodziny.
Ale od instytucji bez twarzy pożyczają bez zastanowienia.
Naprawdę nie ma już wolnych stypendiów na Western Atlanta?
Podobno wszystkie przyznali.
Ale może powinienem to sprawdzić i upewnić się, czy to prawda.
Gospodarze nalegali, że ma nie być szampana,
ponieważ bąbelki zbyt łatwo wchodzą ciotecznej babce, Stelli.
Dobrze cię znowu widzieć.
Czujesz się lepiej?
Fizycznie czuję się świetnie.
To wspaniale.
Pewnie się cieszysz, że wróciłaś?
O tak.
- Skaczę z radości. - Wszystko w porządku?
Nie wyglądasz na zbyt zadowoloną.
Wybacz.
Mam na głowie sprawy osobiste.
Wiele przeszłaś.
Musisz dojść do siebie także psychicznie.
Stan psychiczny jest równie ważny, co fizyczny.
Masz koszmary?
Nie, nic w tym stylu.
Oczywiście.
- Nie musimy o tym... - Chodzi o Adama.
Dziwnie się zachowuje.
W sypialni.
Nie w dobry dziwny sposób.
Czy widok ludzkiego ciała może się komuś znudzić?
Chyba już go nie pociągam.
Jest oschły i mnie ignoruje.
- Do tej pory w łóżku... - Rozumiem.
Chyba nie chodzi o ciebie.
A o co innego?
On tylko pracuje i się ze mną spotyka.
Adam ma stresującą pracę.
Gdy Blake miewał problemy natury zawodowej,
czasem miało to wpływ na nasze pożycie.
Nie myślałam tak o tym.
Dziękuję, Cristal.
Skoro już jesteś,
chciałabym cię przeprosić.
Za szantażowanie mnie Calebem,
aby Adam zachował posadę?
Nie, tego nie żałuję.
Nie chciałam was wydać podczas kolacji próbnej Fallon.
To wina mikrofonu i za to mi przykro.
Dziękujemy za pobyt.
Zapraszam na pożegnalnego drinka.
Co tam niesiesz? Wygrałeś licytację?
Nowa bielizna.
Cena rosła, musiałem odpuścić.
Na stronie.
Bielizna była na wyprzedaży.
Skoro nie mogę już zapeszyć, powiedz, co licytowałeś.
Astona martina Jamesa Bonda z 1964 roku.
Nie wydam tyle na auto, nieważne, jak fajne.
Proszę cię. Stać cię na 20 takich.
Może na 19, bo sporo kupiłeś tej bielizny.
Chyba nie jestem takim typem bogacza, za jakiego mnie uważasz.
- Nie potrzebuję nowych rzeczy. - To jeden samochód.
Hej, mam nadzieję, że nie przeszkadzam.
Wybawiłeś mnie z opresji.
- Wyglądasz na szczęśliwego. - Tak?
Zarejestrowałem się dziś na zajęcia w Tulane.
- Gratulacje. - Dzięki.
Nic więcej się nie wydarzyło?
Jadłem naprawdę dobrego pączka?
Myślałem, że może wydarzyło się coś jeszcze.
Coś bardziej ekscytującego od pączka?
Choć pączki są dobre. Nie zrozum mnie źle.
Nic?
Nie.
Muszę iść zamówić podręczniki.
Używane szybko schodzą. Na razie.
O co ci chodzi?
- O czym ty mówisz? - Nie wydawał się
wcale zadowolony, a ty gadałeś o pączkach.
Dobra.
Wiem, że Ryanowi zaoferowano dziś pełne stypendium w Western Atlanta,
a on nawet o tym nie wspomniał.
I skąd niby o tym wiesz?
Bo poszedłem za twoją radą,
dałem uczelni darowiznę
i bum! Nagle znalazło się stypendium.
To nie była moja rada.
- Pytałem cię, czy nie mają już stypendiów. - To bez znaczenia.
Myślałem, że to pieniądze przeważają za wyborem Nowego Orleanu,
ale najwyraźniej nie w tym rzecz.
Myślałem, że wydanie miliona na wóz to zły pomysł,
ale to jest jeszcze gorsze.
Ciesz się, że o tym nie wspomniał,
bo gdybym ja na jego miejscu się o tym dowiedział,
źle byś skończył.
Jamie! Witaj z powrotem.
Jamie? Witaj z powrotem.
Dzięki, że nie wnieśliście pozwów. To było jedno wielkie nieporozumienie.
Dobra. Brać się do pracy.
- Czy teraz możemy porozmawiać? - Miałeś czekać w lobby.
Mam kolejne spotkania, więc do rzeczy.
Jak mogę pomóc?
Po pierwsze - moja córka nie może się o tym dowiedzieć.
Jest jakiś cel tej rozmowy, dr Bailey?
Nikt inny nie powie ci tego wprost,
a ja lubię przekazywać złe wieści.
Twoi pacjenci mają szczęście.
Wycofaj się z walki o posadę ordynatora.
Nie masz szans.
Każdy wie, że masz tę robotę z powodu swojego nazwiska.
To nieprawda. Skończyłem te same studia co ty.
Racja. Więc możesz praktykować medycynę w tym szpitalu,
ale kwalifikacji do zarządzania nie masz.
Będę żywiołowo podkreślała ten fakt,
a także inne, na jutrzejszym spotkaniu zarządu.
Kiedy przejmę szpital,
przyjdzie czas na zmianę kadry.
Nie pozwolę tej suce w kitlu tak do ciebie mówić.
Spotkajmy się tu za dwie godziny. Mam pewien pomysł.
Widzę po twojej minie, że powinienem się martwić.
Powinieneś mi zaufać. Będzie zabawnie.
No i nie przyjmuję odmowy.
Widzimy się za dwie godziny.
Ostatnio przyjmowałem od kogoś polecenia,
mając 7 lat podczas letniego obozu.
Po dwóch tygodniach płaciłem opiekunowi za ścielenie mi łóżka.
Przyzwyczaiłem się robić rzeczy po swojemu.
Należy pamiętać, że zbudowałem w ten sposób miliardową spółkę.
Należy też pamiętać o tym,
że z tego samego powodu straciłeś firmę,
żonę i posiadłość.
Dobra.
- Racja. - Może powinieneś posłuchać Fallon?
Gdy chcesz, potrafisz się dopasować.
Musisz się nauczyć,
że uważanie na uczucia innych nie jest oznaką słabości.
Dlaczego mam przeczucie, że nie rozmawiamy już o Fallon?
Za co to było?
Za słuchanie
i bycie uważnym.
Chciałabym w zamian posłuchać,
jak minął twój dzień, ale padam.
Cały dzień nie miałam chwili przerwy.
Obawiam się, że jeśli zostanę tu jeszcze chwilę,
padnę twarzą w ten bakłażan po parmeńsku.
Pozwól, że cię odwiozę.
Przepraszam. Rachunek, proszę?
Obiecaj mi, że dasz szansę Fallon.
Dla ciebie?
Obiecuję.
Nie wiem, jak twój tato jest w stanie tu pracować.
Jego kolekcja whisky...
jest ogromna.
Blake obraca dużą liczbą akcji producentów burbonu.
Piję żytnią.
Co mogę powiedzieć? Ma zróżnicowane portfolio.
Jak idzie pisanie?
Nie idzie.
Nie mam w ogóle inspiracji.
Kompletnie mnie nie obchodzi to, co sprzedam wydawcy.
Czuję się taki nieistotny...
Mam wrażenie, że gdybym jej nie napisał,
to nic by się nie zmieniło.
Czy autorzy nie powinni pisać o czymś ważnym dla nich,
bo wtedy inni będą mogli się z tym utożsamiać?
Masz rację.
Jesteś najmądrzejszą kobietą świata.
Napijemy się za to?
O nie, tobie już chyba wystarczy, Hemingwayu.
Może połóż się i odpocznij,
a ja pomyślę, co zrobić z Blakiem.
Powiem ci, co z nim zrobić, dobra?
Jeśli się nie dogadujecie, to po prostu zwolnij go na zbity pysk.
Wielkie dzięki za tę dogłębnie przemyślaną radę,
ale nie mogę tego zrobić.
Przecież jesteś szefem.
Możesz robić, co chcesz.
Zatrudniłam Blake'a,
bo postanowiłam utrzymać w tej rodzinie jedność.
Tylko w ten sposób odbudujemy dynastię.
Myślisz, że rodzina Kennedych zbierała się razem
w Hyannis Port, bo siebie lubili?
- Oczywiście, że nie. - Dokładnie.
Chcieli pokazać światu,
że ich dynastia przetrwa zarówno dobre, jak i złe czasy.
Poza tym zwolnienie Blake'a byłoby...
byłoby porażką na wielu obszarach.
A ja nie lubię porażek. Na jakimkolwiek z obszarów.
Może po prostu musisz być bardziej cierpliwa
i dać Blake'owi więcej czasu na wejście w swoją rolę?
Dobra? Może spróbuj liczyć do 10,
zamiast do 5, gdy zrobi się ciężko.
Znasz na tyle hiszpański?
Co to wszystko znaczy?
Co?
Nie wolno zaplanować wieczoru, ociekającego romantyzmem
dla wszystkiego dobrego, co go spotkało?
Serowe fondue?
Oczywiście.
Wiem, że związek na odległość może być trudny,
ale jak na razie dajemy radę, nie?
Zawsze byliśmy wobec siebie szczerzy i otwarci.
Nie bawiliśmy się w dramy i gierki.
Racja.
Podobno chcesz świętować dobre rzeczy w swoim życiu.
Na przykład jakie?
Na przykład... ten ser.
Ale...
ale jeśli ci nie smakuje, to musisz powiedzieć mi prawdę.
Dobra? Zniosę ją.
Wiem, że zaoferowano ci stypendium w Western Atlanta.
Skoro jest między nami tak dobrze, to czemu go nie przyjmiesz?
Skąd o tym wiesz?
Bo dostałeś je dzięki mnie.
Dałem im darowiznę, by zaoferowali ci miejsce.
Wiedziałem, że coś jest nie tak.
Właśnie dlatego go nie przyjąłem.
Sprawdzałem informacje o wolnych stypendiach na wielu uczelniach,
ale o tym dowiedziałem się dopiero, gdy mi je zaoferowali.
Miałem wrażenie, że chcesz uczyć się tu, ale cię nie stać.
Mnie stać. W czym problem?
W czym problem?
W tym, że wymyśliłeś stypendium, żebym przyjął twoje pieniądze.
Inaczej bym ich nie przyjął.
Zignorowałeś moje życzenie i wymyśliłeś ten przekręt,
żeby zrobić ze mnie głupka.
Chciałem wydać pieniądze na jakiś pożyteczny cel.
- Bailey na pewno już skończyła? - Tak.
Rozmawiała przy wyjściu z pielęgniarkami.
Chodzi na zajęcia z kiszenia.
Kiszenia?
- Organów? - Cebul i warzyw korzennych.
Super. To bierzmy się do roboty.
Jasne. Sprawami.
Skopiowanie jej prezentacji chyba nie załatwi mi posady.
Rano prezentuje pierwsza.
Nie skopiuję jej.
Tylko ją trochę poprawię.
Sprawię, że będzie bardziej wyrazista.
Swoją drogą ta prezentacja brzmi na niebywale nudną.
Może i to nie narusza przysięgi Hipokratesa,
ale porno z pewnością łamie wiele szpitalnych zasad.
Jakim sposobem się tak zgięła?
Dam to po slajdzie Bailey
o postępach operacji laserowych w kardiochirurgii.
To wspaniały pomysł.
Sprawia też, że czuję się trochę...
Ja też.
- Zbierasz się do domu? - Nie mogę się doczekać.
Wiem, że to prawdopodobnie nie jest moja sprawa,
ale zgaduję, że odkryłeś, co zrobił Sam?
Choć jeśli nie to zapomnij, że to mówiłem.
Tak. Powiedział mi o wymyślonym stypendium.
- To w niczym nie pomaga. - Prawdopodobnie nie.
Ale miał dobre intencje.
To może zabrzmieć dziwnie,
ale ciężko jest mieć tyle pieniędzy, ile ma Sam
i nie próbować rozwiązywać za ich pomocą problemów.
Byłem już w zbyt wielu związkach,
w których osoba z pieniędzmi się rządziła.
Uwierz mi, znam to.
Jeśli się tu przeniosę i pozwolę mu opłacić studia,
będę się czuć jak utrzymanek.
Ani się obejrzę, a będę mieszkał w apartamencie
i jeździł nie swoim sportowym wozem.
Chociaż... nie brzmi to tak źle, gdy się to powie na głos.
Chodzi o to, że Sam mnie okłamał.
Nie według niego.
Może zjesz ze mną śniadanie?
Wszystko ci wyjaśnię.
A jeśli to ma ci pomóc,
to pozwolę ci zapłacić.
Przyniosłem ci coś, co da ci energię na walkę z Blakiem.
To urocze, ale nie powinieneś być w domu i pisać?
Czy wciąż masz kaca?
Siedziałem przed komputerem cały ranek.
- To brzmi obiecująco. - Nie całkiem.
Wczoraj, gdy udawałem Hemingwaya, poradziłaś mi,
pisać to, co ważne.
Ale piszę książkę o wymyślonych ludziach i ich problemach.
Chciałbym mieć jakiś wpływ na świat.
Więc oddałem z powrotem pieniądze wydawcy.
To nie była mała zaliczka.
To mógł być kiepski pomysł, bo matka pewnie już dawno
wykreśliła mnie z testamentu,
- ale tu nie chodzi o pieniądze. - Najwyraźniej.
Dobrze, że jeszcze nie połączyliśmy naszych kont bankowych.
Zabawne.
W każdym razie Hemingway najpierw był dziennikarzem.
Może powinienem wrócić do dziennikarstwa śledczego?
Chcę robić coś, co sprawi, że poczuję, że żyję.
Coś, co ma cel. Chcę ubrudzić sobie ręce.
Cały świat jest skorumpowany.
- Chcę to wykorzenić. - Chyba sobie jaja robisz!
Nie. Naprawdę to zrobię.
Co? Nie. Nie ty.
Blake już szuka nowej pracy.
- Skąd to wiesz? - Właśnie wysłał e-mail.
Wysłał ci e-maila z informacją, że szuka nowej pracy?
Nie, nie wysłał go do mnie.
Mam dostęp do skrzynek pracowniczych.
Program oznacza maile za pomocą słów kluczowych,
na przykład „praca”,
„kradzież” albo „szefowa-wiedźma”.
Blake wysłał maila do jakiegoś rekrutera,
w mailu był załącznik z umową, więc dostałam powiadomienie.
- Czy to nie jest nielegalne? - Nie wiem, ale powinni go zapuszkować.
Mówię o czytaniu maili pracowników.
Liam. Mamy 2021 rok. Nie bądź taki naiwny.
Dobra, słuchaj. Dokończymy rozmowę później,
bo muszę znaleźć innego rekrutera
i kazać mu zastrzelić Blake'a.
Zapłacisz za to.
Prezentacja nie poszła za dobrze? Słyszałem jakieś wycie.
- Czy to były jęki? - Możesz za to wylecieć.
Za co?
Nie masz dowodów, że majstrowałem przy prezentacji.
Ani że uprawiałem z dziewczyną seks na twoim biurku.
Wciąż tu jesteś.
Myślałem, że wróciłeś już do Nowego Orleanu.
- Musimy porozmawiać. - Wiem.
Bardzo cię przepraszam.
Nie powinienem był robić tego wałka ze stypendium.
Jeśli wybierzesz Tulane,
kupię mieszkanie w Nowym Orleanie
i jakoś sobie poradzimy ze związkiem na odległość.
Jeśli nadal tego chcesz, a mam nadzieję, że tak.
Ja miałem zamiar mówić, ale nieważne.
Kiedy powiedziałeś, że nasz związek jest udany,
bo jesteśmy szczerzy i otwarci,
zdałem sobie sprawę, że nie byłem szczery o tym, czego chcę.
A chcę, żebyś przeniósł się tutaj, byśmy mogli być razem.
- Dlaczego po prostu tego nie powiedziałeś? - Bo się bałem.
Ciągle mówiłeś, ile to będzie kosztować.
A gdybyś się tu przeprowadził, zadłużył się,
a potem byśmy zerwali? Czułbym się strasznie.
Jestem dorosły. Sam podejmuję życiowe decyzje
i żyję z ich konsekwencjami.
Ale nie mogę podjąć znaczącej, życiowej decyzji,
nie mając wszystkich informacji.
Mądrze.
Ty jesteś mądry.
Nic dziwnego, że dostałeś się do szkoły prawniczej.
Wybrałem Western Atlantę.
Naprawdę?
Obie uczelnie są świetne,
ale skoro są porównywalne,
to oczywiście wolę być tutaj.
Ale wiesz, że tak naprawdę nie dostaniesz stypendium,
bo faktycznie nie istnieje?
Tak.
Twój przyjaciel Culhane zaoferował mi dobrą pożyczkę, więc...
Ale dla jasności, Sam, też się bałem.
Nie chciałem brać kredytu studenckiego,
jeśli przeprowadzka tu i rozpoczęcie nowego życia
w twoim mieście miało cię przerazić.
Chyba obaj...
musieliśmy się przekonać, czy jesteśmy gotowi się angażować.
Ja jestem.
I chcę cię tutaj.
Naprawdę nienawidzę związków na odległość.
Boże, ja też. To najgorsze.
Chodź tutaj.
I dobre wieści.
Jest tu kilka świetnych klubów ze striptizem,
więc mogę od razu zacząć spłacać Culhane'a.
No chodź. Chodźmy świętować.
Co ty wyprawiasz?
Nie martw się. Odliczymy to z kosztów.
I nikt już nie będzie zestresowany.
To świetnie.
Z ciekawości: to jogą będziesz zajmować się w nowej pracy?
Wiesz, w tej, do której wynająłeś sobie rekrutera?
Poprosiłem go o spotkanie w lobby, żeby tu nie przeszkadzał.
Miło z twojej strony, ale nie o to tu chodzi.
Spokojna posadka nie jest w moim stylu.
- Myślałaś, że zostanę tu na zawsze? - Nie wiem.
Chyba myślałam, że wytrzymasz choć tydzień,
ale nie wiem, czemu mnie to dziwi.
Faworyzowanie siebie samego jest w twoim stylu,
bo przecież Blake Carrington dba tylko o Blake'a,
o czym Blake Carrington już wie. Masz klapki na oczach.
W ten sposób wpełzasz na szczyt.
Zdradzając i ignorując innych.
Jak dokładnie cię zdradziłem?
Obniżyłem koszty, tak jak chciałaś. Może trochę uznania?
Wiesz co? Masz rację.
Pokazałeś mi sposób na pozbycie się obciążenia.
Mam nadzieję, że masz świetnego rekrutera,
ponieważ jesteś zwolniony!
Powiedziała, że jedyną osobą, na której mi zależy jestem ja
i że zrobię wszystko, aby być na szczycie.
Kiedyś to była zaleta.
Nie bez powodu ten rekruter znalazł mi już dwie opcje.
Może, podobnie jak palenie i gwizdanie na kobiety,
bycie ambitnym wyszło z mody.
Powiedz mi prawdę, Anders.
Mam klapki na oczach?
Bo myślę, że dobrze sobie poradziłem,
balansując przodowanie w przemyśle...
i wszystko inne.
Z powodu pracy przegapiłeś narodziny wszystkich dzieci,
uprawiałeś seks z matką swojego zięcia,
by sfinalizować umowę,
a ostatnio pojechałeś do Mołdawii,
gdy twojemu małżeństwu zrobiłoby lepiej,
gdybyś został w domu. Ale to tylko moja opinia.
Wybacz, że zapytałem.
Być może Fallon czuje się jak gin.
Bardzo niedoceniana.
W oparciu o niesamowity seks, który uprawialiśmy na biurku Bailey
i tego, co właśnie robiliśmy w łóżku,
przyznaję, że wygląda na to, że wrócił dawny Adam.
Małe oszustwo może wiele zdziałać.
Moja rodzina zawsze parła do przodu,
a ja zostawałem w tyle.
Dziękuję za twoją cierpliwość.
Już wiem, czego chcę
i idę po to.
Zwłaszcza teraz, kiedy Bailey odeszła.
- Odeszła? - Zwolnili ją pod koniec dnia.
Najwyraźniej jej reakcja uwydatniła jej niezdolność
do zachowania spokoju podczas kryzysu.
Jej profesjonalizm został zakwestionowany.
Tego nie jestem pewna.
Niektóre z tych rzeczy wydawały się całkiem profesjonalne.
To dopiero początek.
Będę kontrolował cały ten szpital i wszystko, co się w nim dzieje.
Trwają obiecujące badania.
- Co masz na myśli? - Wartość tego,
co można odkryć, jest liczona w miliardach
dla każdego, kto się pod tym podpisze.
Upewnię się, że to będę ja.
Co oznacza, że Fallon i Blake...
nie będą jedynymi w tej rodzinie, których ludzie szanują.
Za co to?
Są wspaniałe.
Chciałbym nic nie powiedzieć.
To mój sposób na podziękowanie za otwarcie moich oczu.
Na pewno nie ma za co.
Następna jest Fallon.
Ona nie dostanie kwiatów. Zasługujesz na więcej.
Problem z klapkami na oczach jest taki,
że wiesz o nich dopiero, gdy je zdejmiesz.
Zbyt wiele razy stawiałem swoje potrzeby i pragnienia przed twoimi
i dlatego nasze małżeństwo się rozpadło.
Nie powinnam była mieć romansu.
Dziwię się, że znosiłaś mnie tak długo.
Straciłem już wystarczająco dużo.
Nie chcę tracić już nic, co jest naprawdę ważne.
Od dawna pragnęłam usłyszeć od ciebie to wszystko.
Bank Culhane.
Dobrze brzmi.
Dziękuję za pożyczkę dla Ryana.
To uratowało nasz związek.
Nasz czy wasz?
Po prostu cieszę się, że mogłem pomóc.
Chociaż wybrałeś najnudniejszy sposób
na rozpoczęcie wydawania pieniędzy.
Pieniądze mnie nie zmienią.
Chociaż uwielbiam apartament prezydencki.
Zdalnie sterowane rolety?
- Kto by się spodziewał? - Wszyscy, po raz kolejny.
Czekaj, co?
- Podobno cena była za wysoka? - Bo była.
Ale wysłałem e-maila do gościa, który wygrał
i złożyłem mu ofertę nie do odrzucenia.
Chyba wciąż może być dla ciebie nadzieja.
Zawarłem ze sobą umowę.
Za każdy dobry uczynek, jak pożyczka Ryana,
będę się rozpieszczać.
W pełni popieram ten pomysł.
A teraz idę na przejażdżkę.
To nie jest nudne.
Nazywam się Culhane.
Michael Culhane.
Jestem zajęta, więc cokolwiek to jest, zrób to szybko.
Przepraszam.
Byłem samolubny, zatrudniając tego rekrutera.
Ale szanuję to, co robisz w Fallon Unlimited
i chcę zostać w pobliżu, by pomóc ci zmienić twoją firmę
w coś jeszcze świetniejszego.
Moja firma jest już całkiem świetna.
Wiem, dlatego dodałem „ego”.
Chcę drugiej szansy i proszę jako twój ojciec.
Myślałem, że mnie potrzebujesz,
ale to ja potrzebuję ciebie.
I potrzebuję tej pracy.
280-metrowy apartament w La Mirage zaczyna być dla mnie za ciasny.
Na pewno jesteś gotowy...
pracować dla mnie?
Wiem, że to zabrzmi w stylu korpo...
będziemy pracować razem jak zespół,
ale pod koniec dnia jestem twoją szefową.
Poradzę sobie z tym. Zaufaj mi.
Podoba mi się nowy wystrój.
Jest bardzo... różowy.
Szefowe-kobiety tak mają?
Nie, to sprawka Alexis.
Bardziej mi się podobało, jak było.
Tamte czasy już nie wrócą.
Chyba będziesz musiał się do tego przyzwyczaić.
Wszystko w porządku?
Nic mi nie jest.
To nic.
Omdlewanie to nie jest nic.
Ostatnio miałam mdłości i byłam zmęczona.
To pewnie wirus.
Proszę, nie mów o tym Blake'owi.
Nie chcę, żeby się martwił, bo naprawdę nie ma czym.
Jak sobie życzysz.
Nasza dynastia: facebook.com/ProHaven
Wejdź też na: facebook.com/BlueSquadSeries
Nie zapomnij o: facebook.com/OkiemGeeka
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.