All language subtitles for Bunt

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
cs Czech
da Danish
nl Dutch
en English Download
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soranî)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish Download
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

BUNT

Zapraszam na spacer po mieście. Jesteśmy przy skrzyżowaniu Mein i 4.

Parę godzin temu ulice tętniły życiem.

Dzieci na rowerach, urzędnicy biegnący na lunch,

ludzie robiący ostatnie zakupy gwiazdkowe.

Potem rozległy się strzały.

Kiedy dym się rozwiał, na ziemi leżało troje zabitych nastolatków,

niewinnych przechodniów, których policja wzięła za członków gangu.

W ciągu paru chwil oburzenie przemieniło się we wściekłość i bunt.

A oto efekty.

Jestem Harry Johansen, mówię do państwa ze strefy wojny.

Wieniec i świeczki, które widzicie państwo tuż za mną,

nie są świąteczną dekoracją,

ale upamiętniają miejsce, w którym zabito te dzieciaki.

Ofiary wydarzeń, które zaczęto już nazywać zamieszkami wigilijnej nocy.

ple, ple, ple.

Policja jest zajęta tłumieniem pożarów, które ogarnęły całe miasto.

Boję się, Ann.

Wszystko będzie dobrze.

Ludzie oszaleli.

Jesteśmy blisko domu, zaraz będziemy na miejscu.

Gdy wyjedziemy z tego korka, mógłbyś poszukać krótszej drogi do domu?

Postaram się, ale przez te zamieszki miasto zupełnie oszalało.

Gęba na kłódkę, suki, bo pozabijam!

- Czego pan od nas chce? - Zamknij się.

Ja tu jestem od zadawania pytań!

Chcę obejrzeć kreskówki.

Będziemy oglądać koszykówkę. Popatrzysz później.

Oba programy są w tym samym czasie, głupku.

- Nie jestem głupkiem, ty jesteś głupia. - Nie zrobię ci kanapek.

Nie szkodzi, zjem pizzę.

To proste jak drut.

Mama powiedziała, żebyśmy nie gotowali, gdy nie ma jej w domu.

Miliardy razy widziałem jak mam to robi.

Proszę, zrobię ci kanapkę z szynką.

Chcę pizzę.

Dobra, idę do swojego pokoju.

Dobra, zrobię sobie pizzę i obejrzę mecz.

- Wyłącz to. - Ok.

Mówiłam, żebyś nie ruszał pizzy.

Johnny, Sue, jesteście tam?

Pomóż nam, Shane, wyciągnij nas stąd.

- Nic wam nie jest? - Pełno tu dymu.

- Otwórzcie drzwi. - Nie możemy, zamek się zaciął.

- Zabierz nas stąd. - Cofnijcie się, zaraz wyłamię drzwi.

Szybciej, uciekajcie stąd.

Zjadajcie, dzieciaki.

Które z was wpadło na pomysł, żeby pobawić się w mamusię?

On.

Zapomniałeś, że przedtem trzeba ją wyjąć z pudełka.

Nie przejmuj się, nie ma nic gorszego niż spalona pizza.

Głupek.

- A właściwie gdzie jest wasza mama? - Jeszcze nie przyszła z pracy.

Miała być w domu 2 godziny temu. Nie wiem co się stało.

Całe miasto było zablokowane przez korki, na pewno zaraz będzie.

- Tym się je? - Tak, to proste.

Trzymaj je między palcami jednej ręki. Górnego używaj do przytrzymywania.

- Udało się. - Brawo, Johnny.

Shane, byłeś kiedyś w wojsku?

Tak, ale nie w tym kraju.

- Bomba. Zabijałeś ludzi? - Nie powinieneś pytać.

Wciąż zapomina o manierach.

- Dlaczego tu przyjechałeś? - Jest niegrzeczny.

Nic się nie stało.

Przyjechałem, żeby pomóc w szkoleniu amerykańskich żołnierzy,

Aby mogli chronić swoje rodziny.

Dobra, dzieciaki, koniec z rozmowami. Zjadajcie kolację.

Talerze mają być puste, dobrze?

- Cześć, Shane, mówi Williams. - Co słychać?

Masz ochotę na bilard i parę piw?

Może później. W tej chwili bawię się w niańkę.

W niańkę?

Dzieciaki mojej sąsiadki zabawiały się zapałkami.

Mówi Harry Johansen ze strefy wojny.

Zamieszki ucichły, ale podobne obrazki możemy spotkać w całym mieście.

Popatrzmy na kadry nakręcone nieco wcześniej.

To jest magazyn ze sprzętem elektronicznym, niedawno kupowałem tam swój magnetowid.

W ciągu paru sekund złodzieje rozgrabili towar

i spalili wszystko przy pomocy koktajli Mołotowa.

Cześć, stary, jak leci?

Zaraz pogadamy. Chcę to zobaczyć.

Tysiące ludzi straciło miejsca pracy,

porządnych obywateli, którzy muszą utrzymywać swoje rodziny.

Szaleństwo ogarnęło całe miasto, słynące dotąd z wyrozumiałości.

Pozostańcie w domach. Upewnijcie się, gdzie teraz przebywają wasze dzieci.

I przede wszystkim zachowajcie spokój.

To oburzające.

Myślą, że załatwią cokolwiek, zachowując się w ten sposób?

Chodź, zagramy w bilard.

Wspaniałe święta.

Wstawaj, stary.

- Jezu, patrz co zrobiłeś! - Strasznie mi przykro.

- Dlaczego nie patrzysz, gdzie leziesz? - Przepraszam.

- Dobra, stawiam kolejkę, w porządku? - Nie chcemy twoich drinków.

Dlaczego nie jesteś na ulicy, paląc i grabią z resztą swoich braci?

O co ci chodzi, stary?

W każdy wtorek o 6. ja i moi kumple chodzimy pograć w bejsbol.

To rytuał, który przetrwał 13 lat i trzy małżeństwa.

A dziś wieczorem nie możemy pograć,

ponieważ czarnuchy i żółtki palą miasto.

Posłuchaj, uspokój się, nie szukamy kłopotów.

Wiem, że przez te zamieszki wszyscy są trochę poddenerwowani.

Ale wypijmy po parę drinków i zapomnijmy o sprawie, dobra?

Dziwnie gadasz. Skąd jesteś?

- Z Anglii. Dlaczego? - Wspaniały kraj.

Odbębniałem tam część służby w marines.

Czy Anglicy potrafią pieprzyć?

Widzisz, Angielki nigdy nie mają dość.

Pomyślałem więc, że albo Anglicy nie wiedzą jak to robić,

albo wszyscy są ciotami, co jest bardzo możliwe.

Chodźmy stąd.

Dokąd? Wracacie do domu, żeby pobaraszkować?

Dobra, stary, starczy. Przebrali miarkę.

Zaczekaj, Williams, zamknijmy tę budę.

Jeśli skończyłeś się bawić z tymi typami, zmieńmy lokal.

Nazywasz to zabawą? Ty też nie byłeś najgorszy.

To musi być tutaj.

Major Alcott, major Williams,

mam eskortować panów do ambasady brytyjskiej.

Natychmiast. Idziemy.

Ładne święta.

Skopaliśmy parę tyłków, co?

Siadajcie wygodnie.

Ratunku, pomóżcie nam.

Ruszaj.

Pan Alcott, miło znów pana widzieć.

Arturze, cieszę się, że znów cię widzę.

- To jest major Williams. - Bardzo mi miło.

- Skąd ten pośpiech? - Czekają na panów w bibliotece.

Shane, dziękuję, że zechciałeś przyjść.

Witam, panie ambasadorze, jak się pan miewa?

Dziękuję. Świetnie wyglądasz. Chcę ci kogoś przedstawić.

Agent specjalny Devaney, to jest Shane Alcott.

- Majorze Alcott. - Oczywiście zna pan majora Williamsa.

- Majorze. - Proszę, siadajcie.

Powodem, dla którego prosiłem was o przybycie jest Anna Lisa.

- Co się stało? - Chyba została...

Wracała z sesji zdjęciowej ze swoją przyjaciółką Amy.

Potem wybuchły te cholerne zamieszki.

Nie odzywała się wiele godzin,

a potem policja znalazła jej kierowcę z kulą w głowie.

Obawiałem się, że została zabita.

A potem otrzymałem...

Pan ambasador otrzymał kasetę z żądaniem okupu.

- To znaczy, że została porwana? - Obawiam się, że tak.

Panie ambasadorze, zapewne zaczął pan zamartwiać się o córkę.

Pragnę pana uspokoić.

Te suki są w naszych rękach.

Zgadza się. A oto moje żądania:

Niech jeden sukinsyn, tylko jeden...

przyniesie 2 miliony $ do kościoła przy 8 i Central.

Żadnej broni, żadnych glin,

żadnych fedziów i tym podobnych pierdół.

I ani jednej cholernej minuty spóźnienia,

bo osobiście doręczę ci przesyłkę.

Jedną martwą sukę.

Czy wyrażam się jasno?

Mamy 3 godziny i 42 minuty.

Porywacz to Leon Hiu, znany policji jako Shyboy.

Jest przywódcą gangu Typy z Trzeciej Ulicy.

Z tego co wiemy, porwanie było zupełnie przypadkowe.

Wewnątrz tego koła jest ziemia niczyja.

Nikt nie może tam wejść ani wyjść.

Miejsce wymiany jest dokładnie w środku tego koła.

Jedynymi, na których można się tam natknąć,

to uzbrojeni szabrownicy, członkowie gangów

i przerażeni właściciela sklepów.

Shane, znam twoje kwalifikacje.

Jesteś bez wątpienia jednym z najlepszych komandosów świata.

Ale w tej sytuacji...

oni mają ogromną przewagę.

Zdążymy jeszcze zebrać jednostkę.

Nie. Nie będę narażał życia córki.

Prosili o jednego człowieka,

więc dostaną jednego.

To samobójstwo.

Nie ma mowy, Shane, w żadnym razie.

Dwa miliony z funduszy ambasady, nie zgub ich.

Carson zawiezie was na lotnisko. Major Williams poleci z tobą

i wyrzuci cię 6 przecznic od miejsca spotkania, żeby ich nie wystraszyć.

Wiesz co masz robić.

Zostały ci 2 godziny. Musisz wyciągnąć dziewczynę i wrócić do punktu zrzutu.

Powodzenia.

Popatrz, Shane

Mam fatalne przeczucie.

Jesteś pewien, że chcesz to zrobić?

Dlaczego nigdy nie wspominałeś mi o tej Annie Lisie?

Słuchasz mnie, stary?

Pośpieszcie się, moje panie, szybciutko.

Czekaj Anna Lisa, co to za paproszek?

O co chodzi?

Cały żakiet jest pokryty tymi pyłkami.

To przez ten pośpiech. Zupełnie jakbyś tarzała się po dywanie.

- Już dobrze? - Bardzo niedobrze.

- Skąd wzięłaś te buty? - Sam je dobrałeś do tego kompletu.

No trudno, biegnij już.

Shane, nie wiedziałam, że wróciłeś.

Na wybiegu wyglądałaś cudownie.

Cieszę się, że podoba ci się nasz pokaz.

Muszę uciekać.

Zaczekaj.

Co się stało?

Dostałem nowe rozkazy.

Posyłają mnie na akcję.

Dokąd?

Wiesz, że nie mogę ci powiedzieć.

Zadzwonisz do mnie, czy to też zabronione?

Jasne, że zadzwonię.

Przy pierwszej okazji.

Rusz się Anna Lisa, zaraz wychodzisz. Proszę cię.

- Muszę już iść. - Zaczekaj.

Co znowu?

Chcę, żebyś wyszła za mnie.

Wiem, że nie jest łatwo...

ale chcę, żebyś zaczekała na mnie.

Zostaniesz tu jeszcze? Kończę za godzinę.

Nie mogę.

Wylatuję za pół godziny.

Do zobaczenia, Shane.

- Kocham cię. - Ja ciebie też.

Do widzenia.

Weź to, trzymaj.

Nie ma mowy. Powiedział: żadnej broni.

Schowasz go przy kostce u nogi, nie zobaczą.

Nie ma mowy.

Przestań się wygłupiać. Weź broń. No bierz.

- Nie mogę ryzykować. - Przyda ci się.

- Jesteś jasnowidzem? - Weź ją, stary.

Co ja z tym zrobię? Równie dobrze mógłbym wziąć procę.

Musiałbym trafić faceta 6 razy, zanim cokolwiek poczuje.

No dobra.

Red Lider do Army II, jak mnie słyszysz?

Słyszę cię, Red Lider, odbiór.

Zbliżam się do miejsca zrzutu. Czy jest bezpiecznie? Potwierdź.

Miejsce zrzutu czyste, uważajcie na ogień z ziemi, odbiór.

Zrozumiałem, Army II. Red Lider, bez odbioru.

To tutaj.

Nie jestem przekonany, stary.

Poradzę sobie, po prostu wysadź mnie.

Żałuję, że nie idę z tobą, jak za dawnych czasów.

- Wiem. - Ona musi być kimś wyjątkowym.

Jest wyjątkowa.

Nie zapomnij po nas wrócić, dobra?

Będę czekał.

Powodzenia, stary. Uważaj na siebie.

Hej, białasie, czego tu szukasz?

Nie wiesz, że w tej okolicy można nieźle oberwać?

Masz coś dla mnie i moich kumpli?

Wiem, że masz.

Wypieprzaj stąd, gnoju.

Pedał, chrzaniony albinos.

Co masz w tej walizce, sukinsynu?

Mówię do ciebie!

Co tam masz?

Oddaj mi ją.

Masz tam coś cennego?

Podejdź bliżej.

Zaraz ci pokażę.

Załatwcie go!

Chcesz się zabawić, białasku?

Musisz mieć cholernie dobry powód, żeby tu przyłazić.

Zacznij modlić się do swojego boga,

bo twoje żałosne dupsko należy do mnie.

Nazywaj mnie święty Mikołaj.

Wesołych świąt, sukinsynu.

Czy życie nie jest zabawne?

Moja mama chciała, żebym był kaznodzieją.

Mówiła

"pamiętaj, pan zawsze będzie czuwał nad tobą".

Problem w tym, że kaznodzieja gówno zarabia.

A Bóg...

uczy cię cierpliwości.

Ale nie podaruje ci Mercedesa.

Masz moją pieprzoną forsę?

Mam przy sobie połowę.

Resztę dostaniesz, kiedy wyjdę stąd z dziewczynami.

Nie głupie.

Pewnie myślałeś, że rozwalimy cię, jak tylko staniesz w progu.

Przeszło mi to przez głowę.

Wiedziałem, że nie przyślą mi idioty.

Powiedziałem do Blaze'a:

"ten, który zgodzi się wejść na teren łowów, nie przyjdzie bez zabezpieczenia".

Nie.

Wiedziałem, że znajdziesz sposób, żeby chronić swoje białe dupsko.

Gdzie są dziewczyny?

Załatwmy interes.

Dopiero, gdy zobaczę dziewczyny.

Nie ufasz mi?

Wprowadzić!

Uspokój się, suko.

Siadaj.

Shane?

Proszę, proszę...

Zamiast posłańca, mamy tu kochasia.

Wspaniale.

A ja przez cały czas miałem ją za drobną dziwkę.

Czekaj, czekaj...

Znasz też tę drugą?

Nie.

Więc nie zależy ci na niej, prawda?

- Nie! - Uspokój się!

Powiedz mi, gdzie jest reszta forsy, zanim rozwalę ci czaszkę i wezmę się za twoją dziwkę.

Dostaniesz forsę, jak już będziemy bezpieczni.

Załatw tego gnoja.

Załatw go.

- Co robisz? - Uciekaj!

Przesuń się.

- Pomóż mi, Shane. - Mam cię, kotku, uciekajmy stąd.

Załatwmy tego sukinsyna.

Mówi do państwa Kathy Austin, wiadomości na żywo.

Stoję przed ambasadą brytyjską.

Córka ambasadora Graya, Anna Lisa Gray, została dziś porwana.

Agenci FBI są w ambasadzie i prowadzą zamkniętą naradę.

Oddziały federalne otoczyły strefę rozruchów barykadami,

by zapobiec dalszemu rozprzestrzenianiu.

Za kordonem wojska, znajduje się ekipa naszej stacji Action 9.

Dowiedziałem się, że helikopter został zestrzelony,

kiedy szykował się do lądowania.

Nie wiemy, czy załodze udało się przeżyć.

Pozostaniemy z wami tak długo jak się da.

Ale uwierzcie mi, tegoroczny wieczór wigilijny może być bardzo, bardzo długi.

O co chodzi, majorze?

- Nalać ci jednego? - Gdzie jest mój helikopter?

Zostaliśmy uziemieni,

kiedy zestrzelono helikopter ekipy telewizyjnej.

Niemożliwe.

- A co z Shane'em? - Przykro mi.

Przykro ci? Czy ambasador już wie?

- Jeszcze mu nie powiedziałem. - Ty sukinsynu,

wystawiłeś ich.

Mnie też się to nie podoba, ale nic nie mogę zrobić.

Mam związane ręce.

Niedobrze mi się robi.

Majorze...

Proszę podejść.

Majorze, gdyby ktoś przypadkiem trafił na kluczyki do helikoptera 24DA,

nie musiałbym o tym wiedzieć.

Gdyby jednak osoba ta została przyłapana

na łamaniu rozkazu dowództwa,

lepiej żeby mnie nie znała.

Powodzenia, majorze.

Dziękuję.

Przykro mi z powodu twojej przyjaciółki.

Cholera, ten sukinsyn nie mógł zniknąć!

Muszą gdzieś tu być!

A już my ich znajdziemy.

Chcę żebyś wiedział, dlaczego zerwałam zaręczyny.

Daj spokój, Liso.

To już przeszłość.

Nie mogłam znieść myśli o ciągłych rozłąkach.

Wyjeżdżałeś na tak długo...

Wciąż te tajemnice...

Zdawało mi się, że podołam, ale nie mam dość sił, wybacz mi.

Byłem gotów to rzucić. Zrobiłbym wszystko dla ciebie.

Kochałem cię.

Tak bardzo cię kochałem, wystarczyło jedno słowo.

Byłam taka młoda...

Myślałam, że nie mam wyboru.

Miałaś wybór.

Każdy może wybierać.

Dlatego wybrałem,

że przyjadę po ciebie.

Kocham cię, Shane.

Mamy 10 minut na dotarcie do śmigłowca.

Dokąd pan się wybiera, majorze?

Na pas startowy, chcę się przelecieć helikopterem.

Jakiś problem, żołnierzu?

Chciałbym zobaczyć pańskie zezwolenie,

zarządzono zakaz lotów.

- Komandor Louis powiedział... - Komandor powiedział?

Kapralu, od jak dawna jesteś w wojsku?

Od roku.

Ja służę 15 lat.

Co to oznacza twoim zdaniem?

Że robi pan karierę.

Myślisz, że ryzykowałbym wybierając się na przejażdżkę bez zezwolenia?

Odpowiadaj.

A może powinienem powiedzieć "szeregowy Cooper"?

Nie, sir.

Życzę miłego lotu, sir.

Dzięki.

Jakbym nie miał dość problemów.

Niech Bóg ma cię w swojej opiece, Alcott.

To on.

Wystarczy dostać się na dach i znikamy.

- Jesteś gotowa? - Tak.

Ruszajmy.

Ten gnojek ma nas za idiotów?

Na pewno teraz jest na tym dachu.

Pójdziesz od przodu, a ty sprawdź tył. Szybciej, załatwmy tego sukinsyna.

Tędy.

Pośpiesz się!

Szybko, na górę.

- Dobra, Williams, wynośmy się stąd. - Robi się, stary.

W porządku, kochanie?

Chyba tak.

Czas spotkać się z diabłem, sukinsynu.

- Co się dzieje? - Boże, zostaliśmy trafieni.

Zrób coś.

- Musimy lądować. - Straciłem kontrolę.

Posadź nas.

Staram się.

Trzymaj się, Liso.

To będzie ciężkie lądowanie.

Trzymaj się!

Już dobrze, idę po ciebie.

- Mam cię. - Nie puszczaj jej, stary.

Trzymaj ją, Williams.

Przejdźcie na przód.

Trzymaj się, stary.

Pomóż mi.

No chodź tu, mały, chodź.

Daj sobie spokój, sukinsynu. Chodź do tatusia.

Trzymaj się!

Mam cię, skurczybyku!

Nie.

Mam cię, skurczybyku.

Proszę, proszę, forsa jest moja.

Powiedziałem, że to będzie łatwiejsze niż przelecieć towar w burdelu, mając pełen portfel.

Tak powiedziałeś,

ale zapomniałeś dodać, że przyślą tu pieprzonego żołnierzyka.

Podzielimy się na drużyny i obstawimy ulice od jednego końca do drugiego.

Używajcie kanału 6 na skanerach.

Znajdźcie mi Shane'a Alcotta.

Odbierzcie mu forsę i dziewczynę i zabijcie go.

Cholera.

O co chodzi?

Nie wyglądają na członków gangu.

Bo nie są.

Co masz na myśli?

Ten sukinsyn załatwił sześciu moich najlepszych ludzi.

Przećwiczyłeś sobie podchody i tym podobne bzdety,

ale zapomniałeś nas uprzedzić z kim będziemy mieli do czynienia.

Połowa moich ludzi nie żyje.

Moim zdaniem należy mi się każdy pieprzony cent z tej walizki.

Nie pytałem cię o zdanie, prawda?

Zleciłem ci super-robótkę.

Miałeś odebrać mu forsę i przyprowadzić dziewczynę,

a ty przychodzisz z pustymi rękami.

Mówiłem, że nie można ufać tej rasie.

- Co powiedziałeś? - Spokojnie.

Nie dopuścimy do tego, by kolor skóry stanął teraz między nami.

Człowiek to człowiek, zgadza się, Shyboy?

Nawet wtedy, gdy popełnił fatalny błąd.

Nie popełniłem błędu.

Nie wiesz z kim masz do czynienia, białasie.

To jest Bryan O'Flaherty, Zielony Orzeł.

IRA?

Tak, wreszcie zaczynam rozumieć.

Twoje porwanie nie było przypadkowe.

Wiedział, że przyjdę po ciebie.

Chodźmy stąd, jeszcze chwila i zaroi się tu od nich.

Chcesz bawić się w pieprzone gierki?

Umawialiśmy się, że dostanę połowę szmalu za tę głupią dziwkę.

Widzisz tu jakąś dziewczynę?

Patricku, widzisz tu jakaś kobietę?

Absolutnie żadnej.

Nie przyszedłem, żebyś odesłał mnie z kwitkiem.

Nie mam dziewczyny, straciłem połowę ludzi.

Więc oto moja propozycja:

Dasz mi połowę tego, co jesteś mi winien i przysięgam ci na Boga,

przyprowadzę ci tę sukę na sznurku.

Nie pozwólmy, by nasze przekonania stawały między nami.

Jesteśmy bardziej podobni do siebie, niż może ci się wydawać.

Wywodzisz się z narodu, którego synowie od wieków ginęli z rąk przybyszy z zewnątrz.

Dobrze znam to uczucie.

Twoimi wrogami są Amerykanie, moimi Brytyjczycy.

Sugeruję, żebyśmy próbowali się polubić.

Prosiłem tylko, żebyś pamiętał o mnie i kontrolował sytuację.

I muszę ci wyznać, że mam cię gdzieś!

Żałosna szmata.

Panowie, bierzmy się do roboty.

Widzisz coś?

Ruszać się, muszą gdzieś tu być.

7 przecznic stąd zaczyna się Weavy Avenue.

Jest tam posterunek policji. Przy granicy terenu zamkniętego kończy się strefa zamieszek.

Jeśli uda ci się tam dotrzeć, będziesz bezpieczna.

Nie ruszę się stąd bez ciebie.

- Musisz. - Nie.

- Nie trać czasu. - Nie pójdę bez ciebie.

Musisz, kochanie.

Błagam, chodź ze mną.

Muszę tu zostać i zając się nimi.

Idź już.

Trzeba sprawdzić parking. Za mną.

W porządku?

Strasznie mnie boli.

Uda się nam?

Trzeba się śpieszyć, chodźmy.

Dokąd poszedł? Gdzie on jest?!

- Nie wiem. - Jak to nie wiesz?!

- Gdzie się wszyscy podziali? - Nie wiem.

Co tu się dzieje?

Jezu Chryste, oszalałeś, człowieku?

Nie mam pojęcia, co się tu dzieje.

Więc nie przydasz mi się.

Niech to szlag!

Chryste.

To nie wygląda najlepiej.

Chodź.

Tatusiu, ktoś puka.

Nie wyłączaj.

Proszę otworzyć.

- Jak mogę panu pomóc? - Proszę nas wpuścić,

ona potrzebuje pomocy.

Przykro mi, nie mogę wam pomóc.

Daj spokój, człowieku, nie widzisz, że krwawi?

To nie mój problem, koleś, ruszaj.

Jeśli natychmiast nie otrzyma pomocy, umrze.

Odejdź od drzwi. Nie szukam kłopotów.

No ruszaj.

- Tatusiu, chyba powinniśmy im pomóc. - Nie myśl za dużo, jasne?

- Co się tu dzieje? - Nic się nie stało.

Chwileczkę, słyszałam głosy. O co chodzi?

Jakiś facet z dziewczyną, twierdzi, że jest ranna.

To nie nasza sprawa.

Ranna? Została postrzelona?

Nie mam pojęcia.

Powinna trafić do szpitala. My tu nie prowadzimy szpitala, jasne?

Kochanie, tam jest ranna dziewczyna.

Pójdę i rzucę okiem, dobrze?

Słuchaj, nie potrzebujemy kłopotów, to ich problem.

Zostaw to, rozumiesz?

Chcę tylko zobaczyć o co chodzi, to wszystko.

Dobra, idź jeśli chcesz.

Błagam, pomóżcie nam, proszę nas wpuścić.

Wynocha, idź gdzie indziej.

Stosując się do żądań porywaczy,

pan ambasador Gray wyznaczył oficera SAS,

który przekaże okup i zadba o bezpieczny powrót jego córki.

Proszę mi przynieść apteczkę pierwszej pomocy.

Nie mamy apteczki.

To proszę przynieść ręczniki, gorącą wodę i gazę.

- Już niosę. - Szybko.

Gdzie ja jestem?

Już dobrze, kotku, jesteś bezpieczna.

Odpręż się.

Proszę, mógłbyś mi przynieść koc?

To twoja żona?

Nie.

Ale prawie była.

Nie widziałem takiego opatrunku od czasów Wietnamu.

Dwoje białych w tej dzielnicy.

Chyba nie jesteście tu dlatego, że pomyliliście zjazd z autostrady?

Ona została porwana. Przysłano mnie po nią.

Jesteś wojskowym?

Special Air Service.

SAS. Cholera.

Nie mów nic więcej.

Umiesz posługiwać się bronią.

Naprawdę chciałeś nas zastrzelić?

Nie trzyma się amunicji na wierzchu, kiedy w domu są dzieciaki.

Jest nienaładowana.

Prawie zapomniałem, że dziś jest wigilia.

Dzieciaki spodziewały się wesołych świąt.

Powiedziałem im, że Mikołaj nie zajrzy do tej dzielnicy,

chyba że ma karabinek automatyczny.

Gdzie teraz pracujesz?

Łapię się każdego zajęcia.

Ostatnie parę lat nie szło mi najlepiej.

Przepracowałem 16 lat przy robotach drogowych,

a potem zwolnili mnie.

Muszą gdzieś tu być.

Sprawdźcie każdy dom.

Jeśli ktoś będzie stawiał opór, zastrzelcie go na miejscu.

Wy tam. Wy tam.

Ruszajmy.

Dowiedzieliśmy się, że posłano helikopter wojskowy do strefy zamieszek.

Wylądował na dachu, by zabrać zakładników.

Jednak tuż po starcie awaria spowodowała,

że pilot stracił kontrolę nad maszyną i rozbił się na pobliskim dachu.

Przypuszczalnie wszyscy jego pasażerowie nie żyją.

Słuchaj, muszę jeszcze coś załatwić.

Mógłbym zostawić ją tu na parę godzin?

Domyśliłem się, że nie czekasz tu na oklaski.

Jasne, że możesz. No idź.

Proszę, nie zostawiaj mnie.

W porządku, kotku.

- Wrócę po ciebie. - Nie odchodź.

Patrick, odezwij się, odbiór.

Znów jest w strefie zamieszek. Zabił paru naszych.

Załatwię tego sukinsyna. Zabije go!

Uważaj na plecy, jest bardzo przebiegły.

Bryan, otoczyliśmy Alcotta.

Jest u zbiegu Clinton i Gale.

Pośpiesz się, mam zamiar go usmażyć.

Dobra robota, braciszku.

Spraw, żeby krzyczał umierając.

Czas wracać do ziemi obiecanej, Alcott.

Nie myślałeś, że jeszcze się zobaczymy, prawda?

Nie powiem, żebym marzył o tym po nocach.

Gdzie się podział twój brat?

Jest w pobliżu. Przygląda się.

Chce zobaczyć jak cię zabijam.

Zawsze był tchórzem i wysługiwał się innymi.

Uważaj co mówisz o moim bracie.

Pytam po raz ostatni,

gdzie jest dziewczyna i gdzie jest nasza forsa?

Przez chwilę myślałem, że chodzi o politykę.

Zapomnij o ideałach.

Lepiej pomyśl o tym, że zostały ci 2 minuty życia.

Wiem, że nie masz amunicji.

Dlaczego nie wyjdziesz jak mężczyzna?

A dlaczego nie przyjdziesz tu po mnie?

Mamusiu, czy ta pani umrze tak jak babcia?

Nie, kochanie.

Nic jej nie będzie.

No dobrze, młoda damo...

Czas położyć się do łóżka.

Ale ja chcę zaczekać na Mikołaja.

No cóż, święty Mikołaj nie przychodzi do dzieci, które nie śpią.

Zagląda do tych, które są już w łóżkach.

- No dobrze. - Grzeczna dziewczynka.

Daj buziaka.

Patty, Jezu Chryste...

Nie mogę uwierzyć, że odszedłeś.

Shane...

Alcott...

Zamordowałeś mojego brata.

Zabiję cię, ty angielski sukinsynu, przysięgam, że cię zabiję.

Bryan O'Flaherty,

Znany terrorysta.

Od kiedy to IRA działa u wybrzeży Stanów Zjednoczonych?

Co, IRA też ma dość twojej chorej ideologii?

Zdradzasz wszystkich przyjaciół?

W tej chwili martw się o siebie, Alcott.

Niech zgadnę...

IRA wykorzystała jeden z gangów, by porwać córkę ambasadora brytyjskiego.

Zapłaciła im za pomoc,

ale odebrała forsę jak tylko zostali zabici.

Chcieliście zatrzymać dziewczynę,

żeby wynegocjować uwolnienie więźniów politycznych.

Powiedz, Bryan, trafiłem?

Tak, ale nie jesteśmy w Dublinie, prawda?

Oko za oko.

Musisz zginąć.

Pozwól, że ci to ułatwię.

Spotkajmy się w połowie drogi.

Chodź po mnie.

Dokładnie tak uczynię.

Zabiję go dla ciebie, Patty. Zrobię to bardzo powoli.

Tam jest!

Się masz, Shane.

To za Patty'ego.

Z każdą chwilą przybywa relacji o odwadze w obliczu tragedii.

Obywatele miasta położyli kres fali kradzieży.

Na ulice wraca spokój.

Ludzie zadają sobie pytanie,

jak mogło do tego dojść?

Nauki tego pierwszego wieczoru wigilijnego

są dziś równie aktualne, co przed wiekami.

Że miecz winien wrócić do pochwy.

Że dzieci powinny przeżyć swoich rodziców.

Że ludzie są sobie braćmi.

Że niczego nie osiągniemy stosując przemoc i gwałt.

Kiedy dzień budzi się nad miastem,

Wsłuchajmy się w słowa pieśni sprzed dwóch tysięcy lat.

Pokój na Ziemi ludziom dobrej woli.

Życzę wszystkim wesołych świąt.

RODZINIE BAKERÓW OD ŚWIĘTEGO MIKOŁAJA.

Mamo, tatusiu, zobaczcie co znalazłam!

Dzięki Bogu, że żyjesz.

Ciekawe co powie twój ojciec, kiedy się dowie, że puściłem cię samą.

Nigdy mi nie wybaczy.

Nie musi o tym wiedzieć.

Byłbym zapomniał...

Wesołych świąt, Anno Liso.

Wesołych świąt, Shane.

Napisy: Bakops & Renus

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.