All language subtitles for Bye.2019.SPANISH.1080p.BluRay.x264.DTS-FGT

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
cs Czech
da Danish
nl Dutch
en English
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soranî)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak Download
sl Slovenian
so Somali
es Spanish
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

Zareklamuj swój produkt lub firmę. Skontaktuj się z www.OpenSubtitles.org

AKT I ZŁOTA GWIAZDA

Co słychać, kochanie?

Chodź tu.

Świetnie wyglądasz!

Wszystko w porządku?

Daj na siebie popatrzeć.

Oto najpiękniejsza laska w Sewilli!

Chodźmy.

- Z czego się śmiejesz? - Wyglądasz, jak worek na kartofle.

Wiecie co? W dresie będę wyglądał znacznie lepiej.

Zresztą imprezę i tak zrobimy w domu.

Założę kapcie na komunię.

Prawda, Triana?

Nie powiedziałaś jej, że nie stać nas na przyjęcie?

Estrella, nie mamy pieniędzy, musimy tutaj świętować.

A co z kuzynami?

Wsadzimy ich do łazienki i zamkniemy drzwi.

Mszę ksiądz odprawi w sypialni, komunię rozda na korytarzu,

a gości usadzimy w salonie.

W supermarkecie kupimy mrożoną tortillę i załatwione.

Brzydko ci w tej sukience.

Lepiej, żeby nikt nie widział.

- Wyglądasz okropnie. - Też tak myślę.

Kto nas wpuści na imprezę z taką brzydulą?

Ty też jesteś brzydka.

Ohyda.

Dlaczego ohyda?

- Ciało Chrystusa. - Amen.

Brzydula.

Większego garnituru nie było?

Wyglądasz, jak zakładnik ETA.

Weź go nakarm, Triana.

Zamknąć japy.

Psujecie uroczystość mojej małej.

Cisza, bo wam przywalę.

To piosenka specjalnie dla ciebie.

Zatańcz.

A teraz Estrella!

Dajesz, blondyno!

Załatwili mi robotę w sklepie przy rozładunku towarów.

- Z umową? - Tak.

Muszę też iść do więzienia, może też mi załatwią.

Ciebie wsadzą za samą głupotę.

Podaj dalej.

W domu musiałbym oglądać śpiewaków.

Zamiast meczu Betisu?

- Podoba ci się impreza? - Tak.

Patrz.

Twój wujek i brat.

- Zaprosiłaś ich? - W życiu.

Zaraz wracam.

- Chcesz tortillę? - Tak.

Bierz, nie ugryzie.

To od babci i wujków.

Pitbull.

A to co?

Paniagua nie wiedział, co z tym zrobić i nam dał.

Często teraz wychodzisz?

Skąd?

Z cipy mojej kuzynki. A jak myślisz?

Jak tam z przepustkami?

Cholera.

Podpisuję papiery,

idę do domu na cały dzień i muszę wrócić na noc.

Potem zaglądają we wszystkie otwory,

jak są czyste, to rano mogę znowu wyjść.

- Nie gadaj do mnie jak do debila. - Tylko ci mówię, Andrés.

Ale nie tym tonem.

Ziomek Paniaguy pracuje w tym więzieniu.

Na pewno go znasz. Sigüenza.

- Znasz go? - Nie.

Zagląda w otwory.

Może niedługo się zaprzyjaźnicie.

Możesz wnieść tego dziesięć sztuk.

Proste jak drut. Połykasz, srasz i zarabiasz.

Czemu sam tego nie zrobisz?

Co ci powiedziałem?

Co mówiłem?

Mam powtórzyć czy chcesz to na piśmie?

Mam to napisać na ścianie?

Nie, za chuja.

Słuchaj, Chico.

Zostaw te nerwy na kogoś innego.

Trochę szacunku.

W porządku, uspokój się.

To komunia twojej córki.

- Jesteśmy Santosami. - Ty jesteś, kurwa, Santos?

Siadaj.

Nie rób scen.

Juan, z czego ty chcesz żyć?

Spójrz mi w oczy i powiedz.

Ze zbierania złomu?

- Wykładania towaru? - Bez jaj.

Chcesz dostać garbu?

Utrzymasz za to rodzinę?

Żonę, córkę, opłacić rachunki za prąd,

za wodę, za gaz, za mieszkanie i chuj wie, za co jeszcze?

Czy ty mnie słuchasz?

Mama ma rację, masz gdzieś rodzinę.

To nie tak, Chico.

Moje drzwi stoją dla was otworem, ale bez tego gówna.

Jesteś Santosem na dobre i na złe.

Dzięki temu masz żarcie na imprezę.

Wolę zdechnąć, niż pozwolić, żeby to nazwisko mnie karmiło.

Tu chodzi o bajzel, który narobił Chico,

kiedy okradł Fortunę.

Odkąd wyjebali was z dzielnicy, gówno znaczycie.

Więc odwalcie się.

Ale kopertę sobie zatrzymał.

- Zostanie mi na zawsze? - Nie.

Niedługo się zmyje, ale mój długo się trzyma.

Nati z piątej A nie myła rąk i trzymał się trzy miesiące.

- A jak pójdę pod prysznic? - Wtedy musisz go owinąć folią.

Dobrze, to będę tak robił.

Jak mama to zauważy, wrzuci cię do pralki.

Tato, ty jesteś dobry czy zły?

A to co?

Sprawka twojej córki.

Zdradziła ci już swój plan uwolnienia wróbli Manueli?

- Tej z psią mordą? - Rozbraja mnie.

Chce jakiegoś wyszkolić, żeby dostarczał ci listy do więzienia.

Jak go złapią w więzieniu, to trafi do gara.

A jak nam nie wystarczy?

Gówno zarobię na pół etatu.

To przyjmij propozycję swojej rodziny.

Tylko na to czekasz.

Przynajmniej dali kopertę na komunię.

Narobimy dzieciaków i będziemy co chwilę je urządzać.

Co powiesz na mój plan?

Dobry pomysł, ale trzeba by jechać taśmowo.

Jak w chińskiej fabryce, bara-bara, dziecko, komunia...

Robilibyśmy to bez przerwy.

Ty dzieciaku.

Żarty się ciebie trzymają.

Żarty żartami, ale za pół godziny zamkną mi bramę.

- Nie. - Jak to?

Dzisiaj śpisz w domu.

Kiedy mamy narobić tych dzieciaków, skoro wiecznie cię nie ma?

Mam się zatrzymać?

Weź te ręce.

- Mała nie widzi. - Ona wszystko widzi.

- Śpi. - Poważnie mówię.

Tato?

Estrella!

WITAMY W BAJECZNEJ DZIELNICY 3000 CUDÓW

Co mamy?

Kilku Rumunów. Wszystko wskazuje na rabunek.

Zakończony strzelaniną.

Nic już nam nie powiedzą, zginęli na miejscu.

- Co ci jest? - Nic.

- Przejdź się. - Nie, wszystko gra.

Powiedziałem coś.

Co on tu robi?

Jest w moim zespole.

- Od kiedy? - Nie powiedział ci?

To twój syn, zapytaj go.

Już po urlopie?

- Panie sędzio. - Cześć, Manuel.

Paco.

Wyważyli drzwi i przeszli do rzeczy.

Kaliber dziewięć i dwanaście.

Pistolet i dwururka.

Dwóch napastników zabiło czterech Rumunów,

a ci w obronie odpowiedzieli pociskami kaliber 16.

- Co wzięli? - Jeszcze ustalamy.

Kokaina została na stole.

Który z Rumunów mógłby tym handlować?

Bez pozwolenia Fortuny i Taboy, żaden.

Przy alei stoją dwa bloki.

Nie wiem, czy dobrze rozumiem.

Kiedy tu przyjechałem, zastałem ponad 20 gapiów,

ale nikt nic nie widział, nie słyszał, ani nic nie wie.

Po co w ogóle pytam?

Było wcześniej przyjechać.

Z wami tak zawsze.

Niedaleko był wypadek, zginęło dziecko.

Już im mówiłam.

Zasnęłam przed telewizorem, a potem obudziły mnie strzały.

Miałam wyjść i dać się zabić?

Jasne.

Spisać ich. Zacznijcie od tej kobiety.

Macie stracha patrolować tę dzielnicę.

Wypadek dwie ulice stąd.

Sprawca zbiegł.

Zginęło dziecko.

Sprawca uderzył z boku i uciekł.

Dziewczynka spała z tyłu, umarła od uderzenia.

- Świadkowie? - W tej dzielnicy?

Sami niewidomi.

Barroso.

Wiem, że to nieodpowiednia chwila,

ale jeśli coś państwo pamiętają...

Widziałem tylko twarz mojej małej.

- Pracuje pani nad tą sprawą? - Tak.

I tak chcecie ich znaleźć?

Zadając pytania?

Wypadek może mieć związek z napadem w pobliżu,

w którym zginęli Rumuni.

Widział pan kolor samochodu?

Widziała pani moje dziecko?

Widziała pani?

Tak.

No to ruszcie dupy i zróbcie coś.

Od sześciu godzin nikt nam nie mówi, gdzie ona jest.

Nic nie wiemy o żadnych Rumunach.

Gdzie jest moja córka?

Gdzie moje dziecko?

Proszę, zróbcie coś.

Jest zimna.

Spałam na ulicy i nikomu nie wadziłam,

kiedy nagle usłyszałam głośny huk.

Ilu ich było w samochodzie?

Nie wiem.

- Co tam masz? - Gdzie?

Nie wkurwiaj, pokaż rękę.

Co tam masz?

Jebana mysz.

To Lucita.

Twoje zwierzątko? Fajna.

Jakiego koloru był samochód, który zabił to dziecko?

- Nie wiem. - Nie znam takiego koloru.

Nie tak mocno, bo umrze.

Szary.

Szary?

Tak, i był i bardzo brudny.

A w środku było dwóch.

Tak szybko jechali, że nie widziałam twarzy.

Przysięgam.

- Tylko dwóch? - Tak.

Gdzie pojechali?

Niech mu pan coś powie.

Jak przestanie ją ściskać, to wszystko powiem.

W kierunku Amate albo Los Pajaritos.

Nie wiem dokładnie.

Nic więcej nie wiem, przysięgam, panie Santacana.

Masz.

Na karmę.

Nie wkurwiaj mnie.

Przynajmniej jest jakiś punkt wyjścia.

Widziała dwóch gości w szarym aucie jadących w kierunku Los Pajaritos.

Tylko czy to prawda?

Chociaż tyle.

Bo sąsiedzi ani rodzice nic nie wiedzą.

Mamy zagrychę.

Musimy znaleźć tych dwóch, zanim zrobi to ojciec.

Dlaczego?

Nie wiesz, kto to jest, co?

Juan Santos, syn Maríi Santos.

María rządziła z synami w dzielnicy Tres Mil

do czasu, aż rodzina Fortuna

zechciała powiększyć swoje terytorium.

Wtedy Juan okradł ich dziuplę z prochami

i mieliśmy pięć dni wojny gangów z powodu ośmiu kilo koki.

Skurwysyny

mogą zabijać, przemycać, rabować,

ale okradanie siebie to dla nich grzech śmiertelny.

Juan wpadł. Dostał bodajże 12 lat.

Potem Fortunowie razem z innymi wygonili ich z dzielnicy

i teraz dziadują w slumsach.

Eli,

nie wierz Santosom.

Łżą na każdym kroku.

Nieważne, jak długo tu są,

ale od kiedy Rumuni mogą robić tu interesy?

Dawniej tak nie było.

Fortuna i Taboa muszą nam wyjaśnić, co tam robili,

- kto ich okradł i dlaczego. - Nie złożyli nawet kondolencji.

Niczego nie wyjaśnią.

Wyjaśnią.

Jak nie po dobroci, to ich zmusimy.

Zorganizuj spotkanie.

Ściągnij Fortunę i Taboę.

Jeśli wszystkiego się wyprą, zobaczymy, co dalej.

Żaden z nich nie zjawił się na pogrzebie mojej wnuczki.

Żaden.

Możemy pogadać?

O co chodzi?

Idź do domu.

Po strzelaninie widziałam trzy osoby.

Jeden miał długie włosy i był wystraszony,

a dwóch pozostałych go prowadziło.

- Jak wyglądali? - Przeciętnie.

Jeden miał pistolet, a drugi strzelbę.

Jak w filmach. I mieli zasłonięte twarze.

Masz.

Moja Margari znalazła to w alei.

A on widział, jak wsiadali do dużego czarnego samochodu.

Ten długowłosy

wyglądał jak ten ćpun Kempes.

To był on, widziałem przez okno.

Uważaj, sąsiedzie, jest ich więcej.

Dzięki.

AKT II NA ZIEMI

Tych dwóch już dalej nie pojedzie.

Pięć trupów dla 8000 euro?

Okradli Rumunów i zabawili się na całego.

Wysoka cena jak na taki słaby łup.

Sprawdźcie, do kogo należy ten pojazd.

Nie mamy z tym nic wspólnego.

Wpuściliśmy cię jedynie z szacunku dla twojej córki.

Kawa na ławę, Gordo.

W Tres Mil doszło do napadu z czterema trupami.

W twojej dzielnicy.

Bo jest twoja, a nie Santosów, tak czy nie?

Podczas ucieczki skurwiele zabili mi dziecko.

I mam ci uwierzyć, że nie wiesz, kto to był?

Kto napadł na tych Rumunów?

Na pewno wiesz.

Powiedz.

Nic nie wiemy o tym napadzie, ale myśl, co chcesz.

Jasne?

Odkąd twój brat nas okradł, Santosowie nie mają wstępu do Tres Mil.

Mimo to pozwoliliśmy ci zamieszkać tu z żoną.

Pozwoliłeś zabić moje dziecko.

Słuchaj.

Jeśli ktoś wejdzie mi w drogę, nieważne, czy Fortuna, czy Taboa,

bez zastanowienia poderżnę mu gardło.

I w dupie mam wasze cygańskie prawa.

Ugryź się w język, jeśli nie chcesz go stracić.

Wiemy, że u was złodziejem i mordercą jest Chico, nie ty.

Dobrze, że choć tyle wiecie.

Jeśli jesteś niewinny, uważaj z tymi groźbami.

I wierz mi...

ubolewam z powodu śmierci twojej córki.

Jeśli czegoś się dowiemy, usłyszysz to pierwszy.

Wiesz, gdzie są drzwi.

- Na pewno pani nie chce? - Nie, dziękuję.

Mam coś podpisać?

Nie, wszystko jest w ubezpieczalni.

Ubezpieczenie w razie śmierci?

Siadaj, nie pobieram za to opłat.

Fortuna i Taboa niczego nie wiedzą.

Rano znaleźli dwa trupy w Torreblance.

W szarym wozie.

To podobno ci, co napadli Rumunów.

Sąsiedzi mówili, że widzieli trzech, a nie dwóch.

Rozpoznali wśród nich Kempesa.

Wsiedli do czarnego samochodu.

Skąd wzięli ten szary?

Od Maravilli, ona im tak zeznała.

Kumpluje się z Kempesem.

- Ćpają w jednej melinie. - Już z niej nie wylezie.

Nic nie róbcie bez moje wiedzy.

Jasne?

Ma pani dzieci?

Nie.

Nie chce pani?

- Nie mogę. - Dlaczego?

Juan to ukrył.

Zakopcie to razem z tymi gnojami.

Policja powie, że to te ćpuny w was uderzyły.

Jeśli w to wierzysz, jeśli twoja żona chce w to wierzyć

i sam uznasz to za prawdę,

nie będziemy się wtrącać.

Nawet jeśli krew mnie zaleje.

Ale jeśli Maravilla coś ukrywa,

sami wyciśniemy z niej prawdę.

Ziomuś, widziałeś może Maravillę?

Nie gadam z wami.

A Kempesa?

Juan?

Siema, Cristo.

Nawet cię nie poznałem.

Moje kondolencje.

- W Los Verdes byliście? - Wracamy stamtąd.

Zapytaj Basilio, tam ma kiosk.

Maravilla kupuje u niego cukierki.

Dasz wiarę?

Jak dziecko.

- Ten i ten. - Właściciele pojazdu.

Fortuna.

Tablice rejestracyjne są fałszywe,

ale numery VIN wskazują na trzy osoby, z których dwie to Fortunowie.

Sprawa zamknięta.

Moja partnerka ma inne zdanie.

Trzeba tam wysłać grupę szturmową.

I chcę przy tym być.

Ty decydujesz.

- Jak biznes, Basilio? - Siedzę na milionach, nie widać?

- Już cię wypuścili? - Tylko na przepustkę.

Jak mojego syna.

Lepiej niech siedzi, bo na wolności tylko broi.

Nie wiesz, gdzie jest Maravilla?

Nie gadaj z Santosami.

Gęba na kłódkę, bo będziesz miał problemy.

Zamknij się, jędzo.

Mam tylko winstony.

- Paczka czy wagon? - Paczka.

Basilio.

Jest w opuszczonym hotelu.

Kręciła się koło bloku Fortuny.

Dzięki.

„Smoking seriously harms...”

Co to, jakieś chińskie pety?

Amerykańskie, kretynie. Spadaj.

Akurat...

Eli i Santacana jadą zgarnąć Gordo i jego synów, Bizco i Vicente.

Jednostka specjalna wyważy drzwi i zacznie się impreza.

Bądźcie ostrożni.

Gliny!

Skurwysyny!

- Nie widziałeś Maravilli? - Nie.

Naprzód!

Dalej, dalej!

Czysto!

Pierdolcie się!

Gdzie jest Maravilla?

- Skąd mam, kurwa, wiedzieć? - A chcesz w ryj?

Gadaj, gdzie jest Maravilla.

Spierdalaj!

Chcemy tylko wiedzieć, gdzie jest Maravilla.

Tutaj jej nie ma.

Nie pchaj się tutaj!

Skurwysynu!

Kto był w samochodzie?

Kempes?

Kim byli dwaj pozostali?

- Nic nie widziałam. - Mów.

Gadaj, kurwa.

To byli oni?

Fortuna?

- Gadaj. - Tak.

Kurwa.

Nie rób tego!

Puszczaj, bo uciekną.

Wiedziałaś, że to oni!

Wiedziałeś, że to Fortuny!

- Zostawcie go. - Wiedziałaś, kurwa!

Nic się nie stało.

To ojciec tej dziewczynki.

Dlaczego mnie okłamałaś?

Słuchaj, Tres Mil!

Słuchaj cała Sewillo!

Fortunowie zabili moje dziecko!

Zabili moją córkę!

- Skurwysyny! - Juan!

Wiem, że mnie okłamujecie!

Spokojnie.

Oni ją zamordowali!

Zostawcie go!

- Nic mu się nie stanie. - Tak nam pomagasz?

Suka.

92 tys. euro, 256 paczek heroiny, cztery pistolety,

dwie strzelby i karabin snajperski.

Kaliber jednego z pistoletów pasuje do zbrodni.

Fortunowie zabili Rumunów.

- Kto zwiał? - Gordo z jednym synem.

Resztę oddać do sądu.

Jeszcze nam tu brakuje wkurzonych Cyganów.

Temu ojcu też należy się nauczka.

Oskarżyć go tak, żeby nie powąchał wolności.

Jeśli nie chcesz na mnie patrzeć, to nie patrz.

Ja też wiem, co to znaczy stracić córkę.

Gdy miałam 15 lat, urodziłam dziewczynkę.

Była malutka.

Wcześniak.

Rodzina myślała, że jestem dziewicą.

To było w 1968 albo 1969, więc możesz sobie wyobrazić.

Urodziłam ją...

sama.

Nikt nie wiedział.

Karmiłam ją potajemnie.

Dopóki nie umarła.

Nie mogłam nawet jej ochrzcić.

Umarła bez imienia.

Przez ciebie moja córka wychowywała się bez ojca.

Chico zginąłby w więzieniu.

Tak jak jego ojciec.

Dlatego poprosiłam o to Juana.

Ściągacie na moją rodzinę same nieszczęścia.

Nieszczęścia i śmierć.

Teraz moja Estrella leży w lodówce,

zimna jak lód.

Nie mów mi, co to ból.

Czy ci się to podoba, czy nie, ona jest moją wnuczką.

I jest z Santosów.

Ona nie jest wasza.

Jest niczyja.

Kiedy złapiecie Gordo i jego syna?

Chyba chcecie ich złapać?

Dajesz mi termin?

To nie twoja sprawa.

Zwłaszcza jeśli chcesz dalej korzystać z przepustek.

Pozwól nam pracować.

Ten szary samochód,

ten z napadu,

był Fortuny, co?

Wrobili w to tych ćpunów?

- Jeśli chcesz wziąć prawo... - Nie mów mi o prawie.

Wasze prawo nie ma nic wspólnego ze sprawiedliwością.

Czego chcesz?

Co mam zrobić?

Powiedz.

Słuchaj.

Nie spocznę, póki ich nie znajdę.

Spójrz na mnie.

Dorwę ich, ale ty musisz odpuścić.

To wszystko.

Jutro pogrzeb.

Nie wiem, w co ją ubrać.

Sukienka w kwiaty czy jej ulubiona koszulka?

Jeśli nie założę jej sukienki, to Carmelita się przyczepi.

Tak.

Słuchaj.

Carmelita może nas w dupę pocałować.

Racja?

Nie ubierajmy jej.

Bo wtedy odejdzie.

Odejdzie na zawsze.

Ciągle ją słyszę.

Słyszę, jak mnie woła,

ale nie wiem skąd.

Nie wiem.

Odezwała się do ciebie, pamiętasz?

Tato...

To było jej ostatnie słowo.

Zawołaj ją.

Powiedz, żeby do mnie przyszła.

Jest taka mała, powinna być ze mną.

Ochronię ją, tam jest całkiem sama.

Jest sama i marznie w lodówce,

Powiedz jej, żeby tu przyszła, proszę.

Idź do domu.

O co chodzi, skarbie?

Trzymaj.

Kiedy wrócisz do więzienia,

powiesz, że masz doła z powodu utraty córki.

Zabiorą cię do lekarza i dostaniesz tabletki.

Tam na ciebie będzie czekać Sigüenza.

A Gordo i Vicente?

Znaleźliśmy ich motor niedaleko Villafranca.

W Kadyksie sam ich nie znajdziesz.

Nie masz wyboru, jeśli chcesz odnaleźć Gordo.

No, Juanito, łykaj.

- Mój mąż nie chce cię tu widzieć. - A ty go słuchasz?

Skąd wziął te kule?

Dlaczego pytasz?

Sprawa jest zamknięta, a nasze dziecko pochowane.

Proszę.

Rozmawiałam z sąsiadką.

Musiałam z nią obejrzeć jej program.

Ale powiedziała, co widziała.

Było ich trzech.

Wsiedli do samochodu. Jednego rozpoznała.

To Kempes, mieszka w pobliżu.

Kto zabił moje dziecko?

Za godzinę zmiana strażników.

Streszczaj się.

Gadaj, kurwa.

- Gadaj. - Pacheco.

On wie, gdzie ukrywa się Gordo.

Przysięgam na grób matki.

On wie wszystko.

Gdzie jest ten Pacheco?

- W Los Pájaros. - Los Pajaritos?

Tak.

On wie na pewno.

Tylko uważaj.

A ty...

wracaj do celi

i gęba na kłódkę.

Estrella, co my teraz zrobimy?

Kaliber .38.

Nie pasuje do żadnej broni z napadu na Rumunów.

Sąsiadka, która znalazła te kule,

mówi, że było ich trzech, w tym Kempes.

- Kojarzysz go? - Nie.

Skąd go wytrzasnęłaś?

Podobno jest z Triany.

Nazywa się Mario Alberto Montes.

Mario Alberto „Kempes” z Triany.

Niech mnie diabli.

W hotelu ich nie ma, Pacheco.

Nie wiem, o kim mówicie.

Naprawdę nie znam żadnego Gordo.

Ty nie jesteś głupi, a mnie się nie spieszy.

Cholera, za krótki.

- Sięgnie. - Mówię ci, za krótki.

Za krótki.

- Za krótki. - A co ci mówiłem?

Mówiłem, że za krótki.

Za krótki!

- Skąd ja teraz wezmę przedłużacz? - Kupisz u Chińczyka.

A gdzie ja znajdę Chińczyka na tym zadupiu?

- Gdzie ja teraz... - A może przesuniemy go bliżej?

- Przesuniemy go. - Tego grubasa?

Sam go sobie przesuń, ja nie dam rady.

Mnie boli w krzyżu.

Przypomniało ci się czy szukamy Chińczyka?

Juanito,

ich dom stoi przy drodze do Vejer, za hotelem obok lasu.

Za trzy godziny wychodzę na weekend.

To on, najsłodsze dziecko, jakie można sobie wyobrazić.

Pomimo tego, co przeszedł.

- Znaleźliście go już? - Jeszcze szukamy.

Kiedy ostatni raz go pani widziała?

Powiem wam to samo, co tym dwóm przed wami.

Widziałam mojego Miguelito w poniedziałek po targu.

Nawet nie wziął ode mnie pieniędzy.

Córeczko, zajrzyj do niego.

To mój mąż. Pieprzony Alzheimer.

On i te wyjące dzieciaki z telewizji

doprowadzają mnie do szału.

Kto jeszcze pytał o pani syna?

Było tu dwóch policjantów.

Jeden młody, drugi starszy.

Nie wyglądał na policjanta.

Ale miał odznakę zawieszoną na szyi.

Nando, mamy do pogadania.

- Co to takiego? - Kogo szukacie?

Twojej pierdolonej mamusi. O co ci chodzi?

O Kempesa. Dlaczego go szukacie?

Informator podał nam to nazwisko.

Jaki informator? Nie ma tego w raporcie.

Zmień ton i zabierz te papiery.

Nie ma go w raporcie, bo to tajny informator.

Jeśli nie wiesz, co to „tajny”, to kup sobie słownik.

A Kempes?

Co ty, kurwa, ukrywasz?

Licz się ze słowami.

- Uważaj. - Tak?

Tak, wszystko jest w raporcie.

Rozmawialiśmy z matką Kempesa i to wszystko.

Jasne?

Myśleliśmy, że mamy trop, ale nic to nie dało.

Wdowa powiedziała,

że jej syn wrócił z targu...

- Kurwa mać! Ile ci dali? - Co ty robisz?

Już wiem, dlaczego ukrywasz Kempesa!

Bo dostałeś dolę za ten napad!

Jak śmiesz mnie oskarżać?

Odjebało jej.

- Ja ciebie udupię! - Eli, wyjdź!

- Odbiorą ci oznakę! - Wyjdź!

Suka!

To ma być policjantka?

Ja pierdolę.

Cholera.

Co ty odpierdalasz? Tam była połowa komisariatu.

Coś ukrywają...

- Słuchaj! - Nie, to ty słuchaj!

Barroso i Nando dostali kasę.

Podstawili tych ćpunów i kryli Fortunów.

Masz jakiś dowód?

Na pieniądzach była czerwona gumka.

Taką samą miał w portfelu, taką samą znaleźliśmy w domu.

Taka sama była w bagażniku.

To ta sama gumka.

Ty też taką masz. To ma być dowód?

Wobec tego sama jesteś podejrzana.

Rusz głową.

To twoi koledzy, Barroso znam już 28 lat.

Oskarżasz bezpodstawnie jego i mojego syna.

Nie tędy droga.

Nie tędy.

Jeśli są winni, dorwiemy ich, ale nie tak.

Inaczej zostaniesz sama.

Pamiętasz, jak byłeś mały?

Kąpałam cię w misce

w domu Manueli.

Na podwórku miała kury i upierdliwą czarną kaczkę.

Miałeś może trzy latka.

Rozebrałam cię do kąpieli,

ale gdy pojawiła się kaczka,

mały Juanito pobiegł za nią na golasa.

No co ty?

Zniknęła.

AKT III W MOJEJ PIERSI

STAN CYWILNY: WDOWA

Mamo, chodź tu.

Gdzie ten twój Alzheimer?

Mamo?

Co?

Ja go nie uwięziłam.

Chciałam tylko, żeby przestał brać narkotyki.

Znaleźliśmy pistolet pod materacem.

Dajcie mi szprycę.

Proszę, pomóżcie mi.

Bez tego nie myślę jasno.

Dajcie mi walnąć sobie w żyłę.

Cały sprzęt mam w kurtce, zrobię sobie dobrze

i powiem wszystko, co chcecie.

Gdzie to jest?

Mów.

Wiecie...

Widziałem, że Rumuni robili interesy,

że mieli kupę towaru.

Dlatego poszedłem do Barroso

i wszystko mu wyśpiewałem.

W barze u Taboy.

Dali mi telefon i powiedzieli,

żebym wieczorem ich tam zaprowadził.

Skurwiele mnie wystawili,

że niby coś chcę kupić.

A kiedy otworzyli drzwi...

Nigdy wcześniej nie widziałem strzelaniny.

Co się stało podczas ucieczki?

Nic nie widziałem, proszę pani.

Przestraszony wsiadłem do samochodu,

a zaraz potem usłyszałem huk i pisk opon.

Nic nie widziałem.

Przysięgam.

Kto był z Barroso?

Był Barroso i taki jeden.

Dzieciak, pieprzony dupek.

Skurwiel jeden.

Też strzelałeś do Rumunów?

Po co miałbym to robić?

Ale...

wiem, kto strzelał.

Poważnie.

Nando i Barroso.

Jak tylko otworzyli drzwi, wpadli w szał.

Kłamiesz!

Spokojnie.

Ten przygłup kłamie!

- Łże! - Uspokój się.

Nie dotykaj mnie.

Opuścić broń.

Pójdziesz z nami złożyć zeznania.

Jakie zeznania? Nigdzie nie jadę.

Spokojnie.

Rzuć ten nóż, nikt ci nic nie zrobi.

Pojedziesz ze mną i złożysz zeznanie.

Pierdolcie się, nie będę zeznawał.

Wypuściliście mnie z jednej nory, a zamkniecie w drugiej.

Nie dam się nikomu zamknąć.

Niczego nie zrobiłem, proszę pani!

Eli, odsuń się.

To jego musi pani zamknąć!

Cała policja powinna trafić za kratki.

Pani nie rozumie, co się tu odpierdala.

Jak tylko trafię na komisariat,

Barroso rozwali mi łeb.

Rzuć ten nóż i weź szprycę.

Kto się przejmie moją śmiercią?

Moja matka?

Spokojnie.

Co tu robisz?

Nie musisz wracać do więzienia?

Chciałem cię najpierw zobaczyć.

Po co?

Nawet mi nie powiesz, gdzie byłeś.

Kiedy pytali mnie, w kogo Estrella bardziej się wdała,

zawsze odpowiadałam, że w samą siebie.

Odziedziczyła po nas same dobre cechy.

Cokolwiek robisz, nie zhańb jej imienia.

Bo jak cię znowu zamkną, to nie będę już czekać.

Proszę pani?

Dużo musiała pani się uczyć, żeby zostać policjantką?

Ja tylko dobrze grałem w piłkę.

Pogadamy?

9 NIEODEBRANYCH POŁĄCZEŃ

Spokojnie, Eli.

Wiem o tym dopiero od kilku godzin.

Dali mi jego numer i chciałem go znaleźć przed nimi,

żeby to jakoś załagodzić.

Co mam robić, Eli?

Co byś zrobiła, gdyby chodziło o twojego syna?

Ja nie mam dzieci.

Nie chciałem cię w to wciągać.

Ukradli Rumunom pół miliona.

To kupa kasy.

I co teraz?

Masz telefon?

Telefon?

Potrzebuję pomocy.

Patrzcie, kogo tu mamy!

Policyjne ścierwo!

Rozszarpiemy cię na strzępy!

Już nie żyjesz!

Żywa stąd nie wyjdziesz.

- Stój. - Co jest?

Ja nic nie zrobiłem! Błagam!

- Wracaj do samochodu. - Musimy jej pomóc.

To nie nasza sprawa.

Nic nie zrobiłem.

Spierdalać!

Zostawcie ją, kurwa!

Zjeżdżaj.

Idziemy.

Dziękuję.

Widzieli ją w Tres Mil.

Jechała ze starszym Santosem.

Powinien był wrócić do więzienia, ale tego nie zrobił.

Jak ta suka puści farbę na posterunku,

- to poderżnę jej gardło. - Jej słowo przeciw naszemu.

Poza tym jest sama.

Ma Santosa.

No to uciszymy ich ołowiem.

Kurwa.

To nie tylko jej słowo przeciw naszemu.

Santosowie będą nas szukać,

bo wiedzą już, że to wy zabiliście tę małą.

Który prowadził?

Wstawaj.

Jedziemy. Dzwoń do Taboy.

To była policja.

Juan.

To była policja.

Co?

Podrzucili tych ćpunów do samochodu,

żeby było na nich.

Ale to byli dwaj gliniarze.

Ta gnida Barroso i Nando.

Byli w samochodzie.

Policja zabiła wasze dziecko.

Wybaczcie.

Nie możemy siedzieć cicho.

Musimy coś zrobić. Trzeba to komuś zgłosić.

Komu, jak to robota policji?

Ledwo się odezwiesz, a strzelą ci w plecy.

To co chcesz zrobić? Ukamienować ich?

Są jakieś dowody?

Nie.

Typowe.

Skurwysyny...

- Zabierzmy ją gdzieś, krwawi. - Dokąd, Triana?

Nie wiem.

Policja może nas szukać.

Co mamy zrobić?

Nie możemy niczego udowodnić.

- Policja już nas ściga. - Przestań.

- Powiedz, co my możemy? - Zostaw to mnie.

- Tobie? - Zaufaj mi.

Pogadaj z rodziną.

Natychmiast.

Ten koń ma już swojego jeźdźca.

Konie przychodzą i odchodzą.

Tak jak właściciele tego lokalu.

Dzisiaj możesz być na szczycie, a jutro w grobie.

Czym zasłużyłem na twoją uwagę?

Twoje dni są policzone,

do czasu, aż Santos dowie się, że w tym barze, przy tym stole,

planowany był napad na Rumunów,

przez co stało się to, co się stało.

A dowie się na pewno, gwarantuję.

Mimo to pomogę ci.

Ale ustalmy sobie jedno,

Santosowie muszą wiedzieć, kto tu rządzi.

A jak odmówię i was wyproszę?

A to co?

Prochy i broń w twoim barze?

- Sam to przyniosłeś. - Musisz to udowodnić.

Mogę powiedzieć, że znalazłem to na twoim zapleczu.

Dwadzieścia kilo czystej heroiny i nielegalna broń palna.

To co najmniej 30 lat.

Nie jesteś głupi.

- Czego chcesz? - Nic niemożliwego.

Zajmij się Santosami.

Złóżcie wizytę Maríi.

Co miesiąc dziesięć kilo przez pięć miesięcy.

I zmyjemy krew z waszych rąk.

A co z tą wścibską suką?

Kto ją uciszy?

Ty?

Spadamy.

- Jadą tu ludzie Taboy. - Załatwię ich.

Nie wygłupiaj się, łeb ci odstrzelą.

Właź, szybko.

- Chodź, mamo. - Uciekajcie, ja ich zatrzymam.

- Oni cię zabiją. - Zwariowałaś?

Biegiem do samochodu.

- Chodź z nami. - Pomóż mamie wejść.

Andrés.

Zatroszcz się o moich synów. A ty słuchaj się brata.

Idźcie!

Wszystko w rękach Boga.

Gdzie twoi synowie?

W Carmonie, tańczą na waszych grobach,

przystojniaku.

- Wracam po nią. - Nie, Chico.

- Nie możemy jej samej zostawić! - Nie, Chico, wiejemy.

Chcemy ich zobaczyć.

Drzwi są otwarte.

Kto ma jaja, żeby pierwszy wejść?

Co jest? Jaja się schowały?

Trzeba pchać.

Ruchy!

Zastrzelcie ją!

Nachodzicie mnie z pukawkami?

Moja cipa jest kuloodporna.

Nie wiecie, kim jestem?

Jestem María Santos.

Nie macie pojęcia, do czego matka jest zdolna.

Mamo!

Widzę, że też dostałeś wpierdol.

Tu ich nie ma.

Dziękuję, ojcze.

Do kogo się modlisz? Do osła?

Jesteś tak samo uparta.

Do nikogo.

Nie wiem, jak odmawiać różaniec.

Należał do mojej matki.

- Jesteś wierząca? - Nie.

Przesądna.

Może tak lepiej, bo mi wiara nie pomogła.

Chciałabym zamknąć oczy i zniknąć,

żeby znowu złapać oddech.

Jestem w ciąży.

Juan jeszcze nie wie.

Kiedy nosiłam Estrellę, bardzo się cieszyłam.

A teraz czuję strach.

Strach i gniew.

Nie chcę tych uczuć.

To dziecko nie może tutaj dorastać.

Cokolwiek się stanie, żadnego więzienia, rozumiesz?

Ponieśliśmy wystarczającą cenę.

Obiecujesz?

Mogliśmy cię tam zostawić.

Juan uratował ci życie.

Obiecaj mi, że go nie zamkniesz.

Co jest?

Gdzie mama?

Co ona tu robi?

Co się dzieje? Gdzie mama?

- Przyjechali ludzie Taboy. - Przyjechali, żeby...

María została, żebyśmy mogli uciec.

To był Taboa.

Twoi ludzie z nim trzymają.

Dalej chcesz pójść na policję?

Nie wypuszczą nas żywych.

Słyszycie? Nikogo.

Spokojnie.

Ja nic nie zrobiłem.

A kto wysłał ludzi, żeby zabili mamę?

Spokojnie, jeszcze nie teraz.

A ty Taboa...

zadzwoń do Santacany.

Tak?

Mają Taboę.

Są w starym hotelu.

Wypad wszyscy!

Czas zaczerpnąć świeżego powietrza.

Rzucić broń!

- Odłóż broń. - Spokojnie.

Morderca.

- Spokojnie, są nasi. - I co teraz, skurwysynu?

Mówiłem, żebyś się nie wtrącała.

Zabiją go.

Zabiją mojego syna.

Zamknijcie go.

Przysięgam...

Osobiście zaprowadzę go przed sąd.

Ale nie dam im zabić syna.

Nie jego.

Trzymaj się, Manuel.

Wytrzymaj.

Chyba dostałem w wątrobę.

Już nie będę mógł pić whisky.

Spadajmy, bo się wykrwawisz.

Idziemy, wujku

Juan.

Ktoś musi za to zapłacić.

Nie mogę cię tak po prostu wypuścić.

Mówiłem ci, Juan.

Idziemy, Chico.

Andrés krwawi.

Ona nas nie puści.

- Idziemy. - Nie.

Proszę.

Nie puści nas.

Wystarczy, Chico.

Dosyć tej krwi.

Chodź.

Tato, ty jesteś dobry czy zły?

- A wyglądam na złego? - Nie, ty nie jesteś zły.

- Na pewno? - Tak.

Ale jeśli jesteś dobry, to czemu nie możesz zostać ze mną?

Ponieważ...

czasami...

dorośli

są niegrzeczni i trzeba ich ukarać.

Jeśli zrobiłeś coś złego, to musisz przeprosić.

Powiedz jej, że ją kochamy.

Tekst polski - kist65 Korekta - Altair87

facebook.pl/GrupaHatak

facebook.pl/AzjaFilm

NIECH NIEBO CIĘ OBEJMIE

NIECH PIEKŁO SIĘ ODDALI

NIECH PTAKI WIDZĄ W TOBIE

ZAWSZE KOGOŚ BLISKIEGO

Proszę, oceń te napisy na www.osdb.link/7xmxh Pomóż innym wybrać najlepsze napisy!

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.