All language subtitles for Lucifer.S05E15.GGWP

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian Download
cs Czech
da Danish
nl Dutch
en English
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soranî)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

Ty i reszta aniołów musicie dokonać piekielnego wyboru.

W Silver City musi wrzeć.

Lucyfer czy Michał?

Dla ciebie wybór jest oczywisty,

z uwagi na nasze braterstwo, wykute przez tysiąclecia imprez na ziemi.

To co?

Dokonałeś wyboru, Jofielu?

Wezmę red bulla z wódką.

Mówię o wyborze Boga.

Nie, masz rację. Najpierw drink. Przepraszam, kochana.

Zamówiłem ci coś wyjątkowego.

Masz wódkę Tito’s?

Wyjątkowego.

Grey Goose?

Belisario Viscount’s.

To jedna z najlepszych… wręcz najlepsza wódka na świecie.

1,3 miliona… Nieważne, spróbuj.

Mega hajp.

Owszem, hajp.

Jak mówiłem,

zakładam, że mnie popierasz.

Tak…

No właśnie.

Pewnie,

że zawsze byliśmy blisko.

Nie zapomnę, jak spuściłeś Napoleonowi portki.

Mały dupek się spienił.

Ale ty Bogiem? Ziom…

Nie jestem pewien.

To prawda, że nie zawsze zachowywałem się w boski sposób,

ale w ostatnich mileniach byłem też ofiarą oszczerstw Michała.

Mówisz, że nie poprowadziłeś buntu przeciwko tacie?

Mówię, że nie jestem już tamtym typem.

Przebywanie na ziemi mnie zmieniło.

Zdobyłem ważne umiejętności i doświadczenia.

Więc…

mogę liczyć na twoje wsparcie, brachu?

Ziom, gdzie jest haczyk?

- Tu nie ma haczyka. - No weź, Luc.

Z tobą zawsze jest jakiś haczyk.

Jeżeli nie ja będę Bogiem, to Michał. Co może być gorszego?

Michał nie jest taki zły.

Jasne, nie ma luzu,

ale zawsze był u boku taty w Silver City.

Właściwie to on już tam rządzi.

Właśnie. Szeptał tacie do ucha,

wmawiał mu, że traci moce, by teraz móc przejąć władzę.

Fakt, potrafi być kutasem.

To straszny kutas.

Ale jakoś wszystkim zarządza.

Mówisz poważnie, że głosujesz na Michała,

bo jest mniejszym złem?

Nie widzisz w tym irytującej ironii?

Wybacz, ale nie widzę w tobie…

materiału na Boga.

Co tam, mała?

Hej, spoko, jak trochę zostanę?

Wszystko na koszt firmy?

Kocham cię, brachu.

Jak konkretnie wygląda praca boskiego konsultanta?

Jak wygląda? Nie rozumiem.

Zastanawiam się nad tym kolejnym rozdziałem mojego…

naszego życia.

Co się z tym wiąże?

Będę mogła wybierać sobie godziny czy…?

Możesz robić, co chcesz.

Muszę zabrać Trixie ze szkoły?

Jest środek roku, nie najlepszy moment.

Mogę dojeżdżać?

A może to tak nie działa?

O Boże, czy to znaczy, że muszę umrzeć?

Oczywiście, że nie.

Jest mnóstwo czasu, by rozpracować detale, kiedy i jeżeli zostanę Bogiem.

Tak, masz rację.

Próbuję tylko zrozumieć, co to wszystko znaczy, jaką ma wagę.

Pani detektyw, nie złożyłaś jeszcze wypowiedzenia?

Nie, jeszcze nie.

Ale złożę, znaczy…

Myślisz, że zaczynam mieć wątpliwości?

Mam całkowitą pewność.

Może miej jej odrobinę mniej,

bo nie wiem, czy przekonam rodzeństwo,

że jestem odpowiednim aniołem na stanowisko Boga.

Lucyferze,

jeśli ktokolwiek w całym wszechświecie

może ich przekonać, to ty.

Tak, masz rację.

Masz rację, co ja wygaduję?

Idziemy, przyszła pani B?

Wow.

Ale widok.

Wiem.

Miałam zamiar później otworzyć butelkę dobrego wina.

Teraz już nie za bardzo.

Rozumiem.

Skoro mowa o winie,

wiesz, kto byłby świetnym partnerem do wina?

Nie.

Mój były partner.

Wow.

Bardzo płynne przejście.

Wysłuchaj mnie.

Proszę.

- Zgoda. - Świetnie.

Mój dobry kumpel, Carol Corbett…

- Ma żeńskie imię? Nie, dzięki. - Tak, ale to dobry facet.

Byliśmy partnerami w akademii.

- Ale musiał wyjechać. - Może znów to zrobi. Drugi minus.

Wyjechał pomóc matce, gdy zachorowała. Ale teraz…

jest w mieście i nie zna tu nikogo,

a ja mam przeczucie, że się polubicie.

Dan.

Doceniam ofertę.

Naprawdę, ale…

W końcu osiągnęłam spokój po tym wszystkim, co się stało

i z samą sobą.

Powracam do normalności i nie chcę mieszać w to faceta.

Rozumiem.

Ale uważam, że zasługujesz na kogoś równie świetnego jak ty.

To wszystko.

Zastanów się.

Co za tragedia.

Wiem, jest zawsze smutno, kiedy ktoś…

Mówisz o winie, tak?

Serce się łamie, tak.

Kim jest ofiara?

Nasz enofil to Jonathan Donnelly, 53 lata,

technik medycyny sądowej.

Powód śmierci: dwa strzały w pierś, kaliber .45.

A te siniaki?

Wygląda na to, że go związano,

zmuszono do picia wina przez parę godzin, a potem zastrzelono.

Mówisz, że oprawcy są winni tortur?

Nawet trochę zabawne.

Wiemy, dlaczego tu był?

- To jego piwniczka na wino. - Nie wygłupiaj się.

Człowieka o jego dochodach

nie byłoby stać na tak znakomitą kolekcję win.

- Racja. - Wiem.

Sprawdzę jego finanse.

Coś jeszcze?

Znaleźliśmy też częściowy odcisk buta z tamtej kałuży wina.

Wątpię, czy uda się go zidentyfikować. Mamy za to telefon ofiary.

Kilka dni temu

dostał bardzo niemiłą wiadomość od kogoś imieniem Mo.

„Wykiwałeś mnie, zapłacisz za to”.

- Sprawdzę, do kogo należy ten numer. - Dzięki, Ella.

Hej.

Co?

Nie będzie mu potrzebne.

Nie. Muszę coś zrobić, podczas gdy Ella sprawdza ten numer.

Jasne.

Chciałam, żebyście usłyszeli ode mnie pierwszej,

że złożyłam dwutygodniowe wypowiedzenie,

ponieważ rezygnuję z pracy w policji.

Łączy mnie z tym miejscem wiele najlepszych wspomnień.

Dobrych, złych, szalonych.

Wiem, że nasza praca może być nie lada wyzwaniem,

ale nie chciałabym robić tego z nikim innym.

Doceniam każdego z was, więc…

to nie jest ostateczne pożegnanie, tylko pożegnanie na razie. W porządku?

Dziękuję.

Wiedziałeś o tym?

Nie.

Ale chyba wiem, o co tu chodzi.

A raczej o kogo.

- Cześć. - Cześć, Dan.

- Wybacz, że ci nie powiedziałam. - Nie, w porządku. Rozumiem. Chyba.

Tyle że…

- Wow. - Wiem.

Tak się cieszę za ciebie, Chloe.

Dziękuję.

Ale ja z kolei nie cieszę się za ciebie.

Nie chcę rozwiązywać przestępstw bez ciebie. Co jest, Decker? Emerytura?

Czy to naprawdę tak się skończy?

Co? Zajmiesz się scrapbookingiem?

Będziesz wychowywać koty?

Pomagam Lucyferowi przejąć rodzinny interes.

Więc oboje odchodzicie?

Na zdrowie?

Pieprzony dupku! Jak możesz mi to zrobić i mnie zostawić?

To był mój wybór.

Sorki.

Ale…

Floryda? To za daleko.

To tam jest rodzinny interes Lucyfera?

Będziemy trochę na północ od Florydy,

ale wciąż będę przy tobie.

Zawsze będę przy tobie,

ale z daleka.

Przynajmniej myślę, że tak to działa.

Nie martw się. Na razie skupmy się na sprawie.

Wiemy, kto wysłał wiadomość z pogróżkami?

Odetta Watson.

Jest wróżką i urzęduje na Highland Avenue.

Może wywróży nam jakieś poszlaki.

Sprawdź, czy mnie uniewinnią, jak cię zamorduję za porzucenie mnie!

Oddychajmy, otwórzmy nasze czakry.

Mogę zadać kilka pytań, zanim przejdziesz do swoich?

Słuchajcie.

Duchy są dziś bardzo głośne.

Tak, chyba je słyszę.

Tak.

Mój tata dał niektórym ludziom ten dar.

Może to jedna z nich.

Słucham?

Nie, nic.

A teraz…

Czuję twoją wielką niepewność w tym okresie zmian.

Martwi cię twój problem ze zdrowiem.

Może się pogorszyć ze względu na stres związany z…

zawodową szansą?

Tak, mam awansować w rodzinnym biznesie.

Właśnie. Teraz widzę to jasno.

Ale w rodzinie jest konflikt.

Serio? Sądziłam, że w rodzinach panuje zgoda.

I nie tylko ty ubiegasz się o to stanowisko.

Niesamowite. Tak.

Ten drań, mój wredny,

manipulujący brat próbuje mi je ukraść.

Jest parę niezdecydowanych głosów.

Wie pani, jak przekonać rodzeństwo, że jestem odpowiedni na to stanowisko?

Musisz oprzeć się na swoich mocnych stronach.

Oprzeć się na moich mocnych stronach? Genialne!

Przepraszam. Śmiało.

Wyczuwam, że jesteś sceptykiem w tym związku.

Jak ona to robi?

To co tu robisz?

Jesteśmy tu w sprawie Jonathana Donnelly’ego.

Kto to?

Wysyłała pani do niego groźby.

Proszę nie zaprzeczać.

Billingi pokazują liczne rozmowy i wiadomości.

Ten Jonathan, tak. Nie wiedziałam, że mowa o… nim.

Kiedyś przepowiadałam mu przyszłość.

Prawdziwa wróżka wiedziałaby, o kim mowa.

Specjalizuję się w komunikacji z duchami zmarłych.

Skoro Jonathan jest jak najbardziej żywy…

Raczej jak najbardziej martwy.

Torturowano i zastrzelono go

w jego piwniczce, zaraz po otrzymaniu gróźb od pani.

Jonathan nie żyje?

- I podejrzewacie mnie? - Nie przewidziała pani tego?

Bo nie jest wróżką, tylko oszustką.

Reklamuje się pani jako osoba odnajdująca rzeczy zmarłych.

Kto byłby idealnym wspólnikiem w tym przekręcie?

Technik medycyny sądowej,

który ma dostęp do ciał i ich kosztowności.

Co za absurd. Nigdy bym czegoś takiego nie zrobiła.

Dzwonię po nakaz rewizji, sprawdzam rachunki,

mam dowody i idzie pani siedzieć za oszustwo i morderstwo.

Chwila.

Nikogo nie zabiłam. Jasne?

Dlaczego miałabym zabić Jonathana?

Mieliśmy genialny przekręt. Kradł coś cennego z ciała,

a potem wysyłaliśmy rodzinie reklamy internetowe, żeby wynajęli mnie.

I w magiczny sposób odnaleźć pamiątkę rodzinną?

Tak.

Nie jest pani wróżką, ale to wyśmienite oszustwo. Szacunek.

- Dziękuję. - Nie ma za co.

Więc czemu miałabym zrujnować sobie takie źródło dochodu?

Gdzie była pani wczoraj o 20.00?

Przepowiadałam przyszłość

dyrektorowi programowemu…

w telewizji Fox.

Powodzenia.

Powiedzmy, że to alibi się sprawdzi.

Czy zna pani kogoś, kto chciałby skrzywdzić Jonathana?

Może inna rodzina dowiedziała się, że ich rzeczy są sprzedawane?

Jaka „inna rodzina”?

Taka, która nie dała się nabrać.

Jonathan dawał to, co zabrał ich krewnym,

paserowi imieniem TJ,

a TJ potem sprzedawał to na czarnym rynku.

Świetnie. Jak TJ ma na nazwisko?

Nie wiem. Ale wiem, że działa w Hollywood.

Pomocne.

Tęczowe lasso,

czyli zabieram pana Narwala do mojej stajni.

Nie. Tęczowym lassem możesz zagrać tylko na początku kolejki.

Daj spokój.

Wiesz co? Te zasady są mylące.

Lub jestem lepsza w budowaniu armii jednorożców.

Akurat.

Wygrałam.

Co?

No weź.

Znowu?

- Chcesz jeszcze jednej szansy? - Tak.

Ale ja pierwsza, bo mam najbardziej kolorowe ubranie.

W porządku.

Pożyczę ci brokatową chustę i możesz być pierwszy. Ale musisz ją założyć.

Obiecuję.

Dobra. Muszę ją znaleźć.

Super. Posprzątam ten bałagan.

Jak leci?

Cześć!

- Już wiem. - Co?

Co będę tu robił, skoro postanowiłem zostać.

Jasne.

Zostanę policjantem.

Uwielbiam pomagać ludziom, a najlepiej robić to,

zamykając przestępców.

Chcesz być gliną?

Super, nie? Możemy kiedyś pracować razem.

Tak, anioł i detektyw rozwiązują zbrodnie.

Ma to sens.

Nie sądzisz, że to dobry pomysł.

Znaczy…

Brachu, jesteś aniołem.

Prawie zostałeś Bogiem.

Twoje umiejętności przydadzą się bardziej gdzie indziej.

Czyli to zły pomysł, bo nie byłbym w tym dobry?

Nie, nie powiedziałem tego, tylko…

Są różne rodzaje ludzi

i różne zawody.

Wiesz co? Kto jak kto,

ale myślałem, że ty się z tego ucieszysz.

Amenadielu.

Nie miałem zamiaru…

Nie o to mi chodziło.

Nie wysilaj się. Nie zagłosuję na ciebie.

Wsparłam cię w rebelii,

a potem musiałam znosić pasywno-agresywny gniew taty.

Nie było łatwo odzyskać jego łaski.

Twojej sprawie nie pomaga fakt,

że nawet Jofiel, który jest idiotą, sądzi, że jesteś słabym kandydatem.

Prawdę mówiąc, przyszłam tu tylko z grzeczności.

Sarakiel… Saro.

Czego naprawdę pragniesz?

Naprawdę myślisz, że nabiorę się na tę tanią sztuczkę?

Pewna kobieta radziła mi opierać się na moich mocnych stronach.

Nie nauczyła cię, kiedy się poddać.

Nauczyłem się nie pytać, co anioły mogą zrobić dla ciebie,

tylko co ty możesz zrobić dla aniołów.

- Nie mam pojęcia, co to znaczy. - To znaczy, że masz rację.

Nie powinienem udowadniać, że będę lepszym Bogiem niż Michał.

Powinienem robić to, co umiem lepiej niż inni,

czyli wyświadczać przysługi.

Więc jeszcze raz pokornie pytam,

czego pragniesz?

Jako anioł jestem ponad namiętnościami

i małostkowymi żądzami ludzi.

O mój Boże.

Czy to Michael Voltaggio?

Zwycięzca programu Top Chef, Michael Voltaggio? Owszem.

- Hej. - Jesteś siostrą Lucyfera?

O Boże!

To naprawdę ty? We własnej osobie? Znaczy… Ojej…

Nie mogę.

Ty!

Twoje gnocchi z żółtek są boskie.

Znam się na tym, bo jestem aniołem.

Za to ty jesteś niegrzecznym chłopcem,

a ja jestem głodna.

Michael, wybaczysz nam na chwilę?

- Jasne, będę przy barze. - Dobra.

Załatwiłem ci vipowskie przeżycia u Volta.

Rezerwację na każdy piątek w Estuary, jego nowej restauracji w Waszyngtonie,

przepis Michaela na pilaw ryżowy i…

numer jego prywatnego telefonu.

W zamian proszę jedynie o twoje wsparcie.

Muszę ci to przyznać, Lucyferze,

ciężko byłoby odmówić.

Wyśmienicie.

Niesamowite. Dziękuję.

Szczerze mówiąc, Michael ma u mnie dług.

Jak inaczej zdobyłby tytuł Top Chefa? Ten gołąb był niejadalny.

Ale i tak to bardzo duża przysługa.

Naprawdę bardzo chcesz być Bogiem.

Właściwie dlaczego tak bardzo tego chcesz?

No bo… No wiesz… Ponieważ…

Kto by tego nie chciał?

Jasne.

Wiesz co? Muszę się nad tym zastanowić.

- Sarakiel… - Muszę iść.

Michael Voltaggio jest najgorszy.

O czym ty mówisz?

O kolejnym problemie w zostaniu Bogiem. To katastrofa.

Nie może być aż tak źle.

Przynajmniej nie jest to nudne. Nie jak ta sprawa.

Ilu paserów w Hollywood nazywa się TJ?

Widzieliśmy już sześciu.

Zostało tylko pięciu. Nie będzie ci tego nawet trochę brakowało?

Wolałbym kolonoskopię.

A dla mnie o to właśnie chodzi.

O takie codzienne gonienie za marnymi szansami.

Ja to lubię i będę za tym tęsknić.

Wiesz, za czym ja będę tęsknił? Za tym blaskiem w twoich oczach.

Może nie rezygnuj z pracy.

Co?

Ale ja tego chcę.

Chcę być z tobą.

Kto zostawia otwarte drzwi w LA?

Nikt. Zamek jest wyłamany.

No proszę. Spójrz na te skradzione dobra.

To musi być ten TJ.

Klasyczny rolex.

Co za idiota z tego złodzieja? Jest wart fortunę.

Założę się, że odcisk buta jest jak ten z piwnicy.

Ktoś szukał tu czegoś konkretnego.

- Ciekawe, czy znalazł. - Co znalazł?

TJ Ross?

Kto chce wiedzieć?

Detektyw Decker. W sprawie śmierci Jonathana Donnelly’ego.

Nie zbliżajcie się. Nie chcę was skrzywdzić.

Ty? Skrzywdzisz nas? Urocze.

Idziesz z nami, TJ.

Co to było?

Rozmiar 46. Znaleziony w śmieciach w domu TJ Rossa.

Większy niż jego buty,

ale pasuje do śladu z piwniczki na wino.

Ktokolwiek zabił Jonathana Donnelly’ego, splądrował też dom TJ?

Szukał czegoś, co Jonathan ukradł ze zwłok.

I wygląda na to, że jeszcze nie znalazł.

Ale co to za przedmiot?

Kto go chce? I dlaczego?

I gdzie nasz zabójca kupuje swoje ogromne buty?

To wszystko jest tajemnicą, prawda?

Ekscytującą, splątaną siecią odkryć i sprzeczności,

której nigdy nie zrozumiecie, bo uciekacie do głupiej Alabamy!

Myśli, że jedziemy na północ od Florydy. Nie jedziemy.

Alabama jest ładna.

- Może dla ciebie. - Wystarczy. Skupmy się na zabójcy.

Naszym priorytetem jest TJ Ross.

Znajdziemy go i dowiemy się, czego chce zabójca. To będzie nasz trop.

Skupimy się na jego znajomych i rodzinie.

Są też jego klienci.

Ich lista na jego komputerze ma setki nazwisk.

Przewiduję nudę w mojej przyszłości.

Wiecie co?

Zabiorę się za tę listę.

- Naprawdę? - Tak. To wasza ostatnia sprawa.

Mogę pomóc w nudnej robocie.

- Dzięki za poświęcenie się. - Jasne.

- Hej. - Co?

Zapomniałaś tego.

- Co to? - Numer mojego kumpla Carola.

- Dan, nie! - Proszę.

Musisz zadzwonić. Zrób to dla mnie.

Proszę cię, kochana.

Super! Nie pożałujesz, obiecuję.

- Oby był przystojny. - Jest piękny.

Musimy się dowiedzieć, co z tym nadludzkim kopniakiem.

- Mamy do czynienia z kimś niebiańskim? - Nie wiem, ale mam teorię. Sprawdzę.

Dobra.

Dowiedz się, kim jest TJ, a ja go znajdę.

- Jasne. - Dobra.

Co myślisz?

Maska?

Czy bez maski?

Może…

bez maski?

Tak.

Racja. Moja demoniczna twarz ukazuje gniew najlepiej.

Ale wciąż czuję, że potrzebuję czegoś, co powie…

No wiesz…

„Powróciłam, by okrutnie rządzić wami przez całą wieczność”.

Nie jakbym tego potrzebowała,

ale że mam mordercze aspiracje.

To może…

ten niebieski.

Nie pomagasz mi.

Czy to możliwe, że sfiksowałaś na punkcie tego stroju,

bo martwisz się czymś innym?

Martwię się, że Lucyfer nie zostanie Bogiem.

Myślałam, że może niepokoi cię coś

związanego z byciem Królową Piekieł.

Co w tym niepokojącego?

Może to, że masz teraz duszę.

Że ta dusza utrudni ci odczuwanie radości, którą kiedyś miałaś,

torturując innych.

Właśnie.

Dusza nie jest dla mnie.

Wyhodowałam ją, a teraz pozwolę jej powoli się udusić i umrzeć.

Tak było z Chadem.

Kim jest Chad?

Nieważne.

Tak. Dobra, posłuchaj, Maze.

Wyhodowałaś duszę dzięki związkom, które pielęgnowałaś tu na ziemi.

Dzięki chwilom, które dzieliłaś z osobami, którym na tobie zależy.

Takimi jak ja.

Na pewno chcesz

udusić nasze wspólne chwile?

Och, Linda.

Wiem, co próbujesz zrobić.

Nie chcesz, bym odeszła, więc ukradkiem chcesz na mnie wpłynąć.

Nie, otwarcie próbuję na ciebie wpłynąć. Nie musisz tego robić.

Owszem, muszę.

Alternatywa jest dużo gorsza.

Tutaj jesteś.

Co masz na sobie?

Wyglądasz jak ksylofon z kości.

Pani doktor, wybaczysz nam na chwilę?

Chętnie.

Wałęsają się tu ostatnio inne demony?

A co?

Wygląda na to,

że w Hollywood jest człowiek o niezwykłej sile i talencie do skoków.

Nie słyszałam o nim.

Ale nigdy nie wiadomo.

Przecież piekielny tron jest pusty.

Jeśli się martwisz, jest prosty sposób

na kontrolowanie podziemnego świata.

Tak, muszę zostać Bogiem i uczynić cię królową. Wiem.

Miej oko na zbuntowane demony i nie przejmuj się wyborami.

- Wszystko pod kontrolą. - Czyżby?

Zadkiel jest ostatnim decydującym głosem. On cię nienawidzi.

Tak, wiem.

Ale mam plan.

Powiem mu coś, o czym…

wcześniej nikomu nie mówiłem.

Co takiego?

Byłem w błędzie.

Wiem, to cud.

Przykro mi to przyznać, ale mój…

bunt nie był przemyślany.

Dlaczego?

Bo zrobiłem to z niewłaściwych powodów.

Zbuntowałem się z powodu gniewu na ojca,

by udowodnić, że jestem od niego lepszy,

ale zmieniłem się.

Spędziłem czas na ziemi, rozwijając się i pokonując mój…

kompleks tatusia.

Wiem, że jego praca była i jest monumentalna.

Zastąpienie ojca to wielkie wyzwanie, ale obiecuję ci, Zadkielu,

dam z siebie absolutnie wszystko.

Lucyferze.

Wow!

Dobrze powiedziane.

Dojrzałe emocjonalnie.

Cóż…

Imponujące.

Wystarczająco imponujące, by przekonać Anioła Prawości?

Jasne, że nie.

Zawsze będę na nie.

Chcesz poznać Michaela Voltaggio?

Przyszedłem na whisky. Jofiel mówił, że przekupujesz tą z najwyższej półki.

I patrzeć, jak błagasz.

To się nie mogło udać.

Cała ta gadka o pogodzeniu się z ojcem i stawaniu się dojrzałym aniołem.

Najdziwniejsze jest to, że to wszystko prawda,

ale nie cała prawda.

Naprawdę chcesz wiedzieć, dlaczego to robię?

Czemu próbuję zostać Bogiem?

Robię to z powodu miłości.

Jest nawet gorzej.

Robię to z powodu miłości do człowieka.

Staram się być Bogiem, by w końcu być godnym jej.

Proszę bardzo. Ciesz się najwyższą półką.

Ta kobieta…

Czy to prezent od ojca?

Nazywa się Chloe Decker i jest czymś więcej niż to!

Owszem,

znowu robię to z niewłaściwych powodów.

Ale wiesz co? Nie obchodzi mnie to. Zależy mi tylko na niej.

Dlatego muszę to zrobić i zrobię to.

Bez względu na koszty.

Z twoim głosem czy bez.

Brooke Frier?

Jestem panią Frier.

Jestem detektyw Espinoza z policji w Los Angeles.

Wiemy, że była pani klientką TJ Rossa.

Nie przyszedłem, by robić pani kłopoty.

Mamy informacje o potencjalnym zagrożeniu.

Ktoś szuka czegoś, co TJ ma w posiadaniu.

Kogoś już zabito z tego powodu.

To okropne.

Tak. Tak, proszę pani.

Skoro ja potrafiłem panią znaleźć, to zabójca też.

Zauważyła pani coś dziwnego?

Jakichś nieznajomych kręcących się w okolicy?

Nie.

Nikogo nie widziałam.

Jeśli to wszystko, powinnam już iść.

Mam pieczeń w piekarniku.

Oczywiście.

Dziękuję za pani czas.

Miłego dnia.

Dziękuję.

Hej.

Espinoza.

Możliwe wtargnięcie do domu.

Laten Street w Hancock Parku.

Potrzebuję wsparcia.

Rozłącz się.

Dwa strzały w pierś, kaliber .45.

Tak samo, co Jonathan Donnelly.

To na pewno ten sam zabójca.

Dzięki.

Udało się namierzyć telefon Dana?

Nie. Pewnie go wyłączyli.

Przyszedł tu sam. Powinnam była pójść z nim.

Nie. Jeszcze na to za wcześnie.

Dom splądrowano. Może nie znaleźli tego, czego szukali.

Czyli mają powód, by trzymać Dana przy życiu.

- Prawda. - Prawda.

- Róbmy swoje i znajdźmy go. - No dobrze.

Spójrz na te kwiaty.

Szamotali się.

Pewnie się bronił.

Patrzcie.

On nie ma telefonu.

- Niedobrze. - Nie.

To Daniel. Potrafi dać sobie radę.

To prawda.

Hej.

Tam też coś jest.

Tak.

Zdaje się, że tu też była jakaś bójka.

Patrzcie.

Tam chyba coś jest.

Zostawił nam wskazówkę.

Nieśmiertelnik francuskiej Legii Cudzoziemskiej. Taki sam od lat 40.

- Masz nazwisko? - Tak.

Sayeed Faisal. Algierczyk.

Wydalony z wojska.

Związany z bezlitosną grupą najemników, którą dowodzi Vincent Le Mec.

Przemyt broni, porwania, morderstwa.

Jest nieuchwytny,

bo nigdy nie zostawiają świadków.

To moja wina.

Byłam tak skupiona na szukaniu TJ, że zaniedbałam pracę detektywistyczną.

- A teraz Dan… - Nie.

Sama mówiłaś, że za wcześnie na to.

Właśnie.

Znajdziemy go.

Kto porwał Dana? Zabiję go. Ten facet?

Kto to jest?

Vincent Le Mec. Francuski najemnik. Nie wiemy, gdzie jest.

Znajdę go.

Nie wątpię, Mazikeen, ale czas odgrywa tu najistotniejszą rolę.

Potrzebujemy pomocy. A kto umie znaleźć przestępców?

Inni przestępcy.

Na szczęście wielu z nich jest mi winnych przysługi.

O które przysługi mam się upomnieć?

O wszystkie.

Gdzie jest ten człowiek?

Nie mam pojęcia, kto to jest.

A teraz?

Nie wiem.

Przysięgam.

A to?

Dlaczego pokazujesz mi grób?

Czy to jakaś groźba?

Kłamiesz.

Kłamiesz!

Nie kłamię.

Halo?

Policja?

Na pewno?

Dobra. D'accord.

Mamy w LA faceta z nadludzką siłą.

Maze i ja nie sądzimy, że to demon.

Michał go wysłał?

Remiel mówi, że Michał jest w Silver City.

A może TJ dla niego pracuje?

Po co Michałowi paser biżuterii?

I to wciąż nie tłumaczy jego siły.

Ani jak to ma pomóc Michałowi w wyborach.

Lista miejsc, gdzie mogą być najemnicy.

Świetnie. Ile?

Dużo.

Dobrze. Dzielimy i zwyciężamy.

Anioły sprawdzą najdalsze miejsca. Tym razem nikt nie idzie sam.

Désolé, monsieur.

To nic osobistego.

Co?

Co powiedziałeś?

Dobra. Sprawdź wschodnią stronę.

Dan.

- Dan. - Chloe!

Już dobrze.

Nic ci nie jest. Sprowadzę pomoc. Cacuzza!

Caleb.

Co? Przestań.

Oszczędzaj oddech.

Sprowadź pomoc! Już!

Posłuchaj. Posłuchaj mnie.

Wytrzymałem, by ci powiedzieć, że to Caleb.

Caleb.

Dobrze.

Dobra, Caleb. Dobrze, słyszę cię.

Słuchaj. Będzie dobrze. Jasne?

Wszystko będzie dobrze.

- Oddychaj. - Już za późno.

Nie jest za późno. Oddychaj.

Oddychaj.

Powiedz Trixie…

Nie!

- Powiedz Trixie, że ją kocham. - Nie.

Powiedz jej, że będę tęsknił

za budowaniem z nią armii jednorożców.

Dan, nie. Sam jej to powiedz.

Słyszysz mnie? Zostań ze mną.

Zostań ze mną. Spójrz na mnie, oddychaj.

- Bardzo się boję. - Nie bój się, tylko oddychaj.

Żegnaj, Chloe. Żegnaj.

Nie, kochanie, nie odchodź.

Nie odchodź.

Tutaj!

Tam są.

Tutaj! Chodźcie tu!

Zostań ze mną. Proszę, zostań ze mną.

Gdzie mój tata?

Cześć, skarbie.

- Chodź tu. - Gdzie jest? Gdzie tata?

Chodź tu, kochanie.

Tak mi przykro, kochanie.

Posłuchaj mnie.

Tatuś odszedł.

Nie, mylisz się!

Nie, idź tam i każ mu wstać.

Powiedz, że czas wracać do domu.

Nie, w porządku, Maze.

Nie płacz. Będzie dobrze,

bo to nieprawda!

Powiedz, że to nieprawda, Lucyferze.

Wiem, że mi powiesz, bo nigdy nie kłamiesz.

Powiedz mi, że to nieprawda.

Moje kochane dziecko.

Nie mogę.

Chcę mojego tatusia!

Wiem, skarbie. Wiem.

Wiem. Tak mi przykro.

Wiem, skarbie.

Wiemy, kto to zrobił?

Jeszcze nie.

Dlaczego, Lucek?

Czemu to się stało?

Zagraniczni najemnicy polują na przedmioty skradzione denatom.

Nadludzko silny człowiek.

Ostatnie słowa Dana o kimś imieniem Caleb.

Nie mam pojęcia.

To nie ma sensu.

Zaraz.

Caleb?

Chyba wiem, o co chodzi.

Jednak Michał jest w to zamieszany.

Jak to rozgryzłeś?

Caleb.

Caleb Mayfield to ten zamordowany chłopak.

Próbowałem mu pomóc.

Tak, pomagałem ci potem, ale…

co Caleb ma wspólnego z Michałem?

Zanim Caleb został pochowany,

położyłem na nim mój naszyjnik.

Co zrobiłeś?

Najwyraźniej ktoś go tu szukał.

Ale nie było go tu.

Ten technik pewnie zdjął go z ciała i ukradł.

Michał zatrudnił najemników, by znaleźli naszyjnik.

Ci torturowali i zabili technika, ale on już go nie miał,

bo ten paser TJ go teraz ma.

To tłumaczy jego nadludzką siłę.

Naprawdę?

Jak?

Zastanów się.

Każdy element płonącego miecza ma moc.

Sztylet Azrael to śmierć,

rękojeść pomaga odnaleźć miłość,

a twój naszyjnik to siła, która je łączy.

Właściciel naszyjnika przejmuje tę siłę.

Ale mój naszyjnik był już w rękach ludzi i nikomu nie dał nadludzkiej siły.

Rękojeść została aktywowana, gdy sztylet Azrael znalazł się na ziemi.

To samo może dotyczyć twojego naszyjnika.

Chwila. Myślałem, że wrzuciłeś sztylet Azrael do wszechświata mamy.

Wrzuciłem.

Ale właśnie wysłałem tam Gabriel, żeby przekazała wiadomość.

Coś mi mówi, że nie wróciła z pustymi rękami.

Czyli Gabriel pracuje z Michałem.

To najmniejszy z naszych problemów.

Największym jest to, że Michał próbuje złożyć płonący miecz.

On nie próbuje wygrać wyborów.

Próbuje wygrać wojnę.

Nareszcie zasnęła.

- Masz. - Nie, nie mogę.

To ja powinnam była pójść do tego domu.

Nie. Właśnie próbuję ci to wyjaśnić.

To część planu Michała. To jego wina, nie twoja.

Ciągle odgrywam to w myślach i…

To było moje śledztwo, a ja puściłam go samego i teraz…

Proszę, powiedz, że to wszystko ma jakiś głębszy sens,

że wygrasz i że możesz to naprawić.

Że będziesz Bogiem.

Żeby tak się stało,

będę musiał stoczyć wojnę z Michałem,

a nie mam przecież najlepszych osiągnięć w niebiańskich wojnach.

Do tego nie udało mi się przekonać ani jednego niezdecydowanego anioła.

Zadkiel odmówił. Zupełnie spodziewanie.

Szczerość…

doprowadziła do mojej porażki.

Co to ma znaczyć?

W przypływie szczerości powiedziałem mu,

dlaczego to wszystko robię.

Źle wyszło.

A jaka jest prawda? Dlaczego to robisz?

Dlaczego chcesz być Bogiem?

Bo jako Bóg będę wreszcie godny…

ciebie.

Czyli mówisz mi…

że Trixie teraz płacze do poduszki

i że będzie dorastać bez ojca,

dlatego że ty wciąż nie wiesz, co do ciebie czuję?

Jak to w ogóle możliwe?

Jeśli rzeczywiście tak jest…

to twoi bracia i siostry mają rację.

Nie powinieneś być Bogiem.

Przepraszam, Ella? Ella Lopez?

Tak.

Jestem…

Jestem Carol Corbett.

Ten…

Facet, z którym Dan chciał mnie umówić. Jasne.

No tak.

Przepraszam, że ja w ogóle…

Bo widzisz…

Dan zawsze się mną opiekował, wiesz?

Tak.

Mną też.

Myślę, że on dbał o wszystkich.

Tak, wiem.

Skoro o tym mowa, muszę porozmawiać z przyjacielem.

Oczywiście.

Zajmij mi miejsce. Dobrze?

Jasne. Zajmę.

Wiem.

Nie wierzę, że odszedł.

Kiedy widziałem go ostatnio…

powiedziałem kilka rzeczy, których już nie mogę cofnąć.

Wiem. Powiedział mi.

Naprawdę?

No tak.

Zastanawiałem się nad zostaniem gliną i…

Nie sądzę, by Dan uważał to za dobry pomysł.

Mylisz się, Amenadielu.

Dlatego przyszłam ci to powiedzieć.

W dzień śmierci…

złożył twoje podanie do akademii policyjnej.

Przynajmniej wiemy, że jest teraz w lepszym miejscu.

Tak.

Muszę ci coś powiedzieć.

Byłem w niebie zobaczyć się z Danem.

Niech zgadnę. Pływa w kadzi czekoladowego budyniu.

Nie ma go tam.

Co?

Nie ma go tam.

Dana nie ma w niebie.

Ja tylko…

- Poszedłem sprawdzić i… - Ale to by znaczyło…

Nie.

Daniel odkupił swoje winy. Powiedział mi.

Obaj wiemy, że kwestia winy jest

bardziej skomplikowana i głęboka, niż nam się wydaje.

To nie jest…

To niesprawiedliwe.

Nic nie jest.

Gdy przybyłem do Los Angeles, czułem gniew.

Byłem zły i nie znałem swojego miejsca w świecie.

Nie umiałem nawiązywać więzi z ludźmi.

Ale Dan…

Dan umiał.

Nauczył mnie, jak być dobrym przyjacielem.

Jak być dobrym ojcem.

Nauczył mnie…

jak być dobrym człowiekiem.

Bo sam nim był.

Smutne, że czasem o tym zapominał, ale był dobrym, dobrym człowiekiem.

Zawsze traktował innych dobrze.

Zawsze starał się być lepszy.

Mimo że był najlepszym z nas.

To, co stało się Danowi…

jest niesprawiedliwe.

I macie prawo czuć złość.

Ale…

możecie znaleźć pocieszenie w tym…

że Dan jest w dużo lepszym miejscu.

Dan,

jesteś…

i zawsze będziesz moim najlepszym przyjacielem.

Będę za tobą tęsknił.

Będę za tobą tęsknił. Wszyscy będziemy.

I…

obiecuję ci, że cokolwiek się wydarzy,

od teraz zawsze będę się starał, by być lepszym.

Znalazłam ich.

Dobre chwile, które nas cieszyły

Przeważają nad tymi złymi

Myślałem, że ujrzymy wieczność

Lecz wieczność odeszła

Tak trudno

Pożegnać się

Z przeszłością

Nie wiem, dokąd ta droga

Poprowadzi

Wiem tylko, gdzie już byliśmy

I to, co przeżyliśmy

Jeśli kiedyś ujrzymy jutro

Oby było warte wyczekiwania

Tak trudno pożegnać się

Z przeszłością

I zabiorę ze sobą wspomnienia

By były moim słońcem

Po deszczu

Tak trudno

Pożegnać się

Z przeszłością

Gotowi! Cel! Ognia!

Tak trudno pożegnać się

Z przeszłością

Z przeszłością

Znaleźliśmy zabójców Daniela.

Zapłacili za to.

Rozumiem.

I jak się z tym czujesz?

To nieistotne. Moje uczucia nie mają znaczenia.

Mają.

Jesteś w żałobie.

Zauważ to. To ważne.

Cóż za wnikliwe spostrzeżenie, pani doktor.

Jesteś bardzo dobra w tym, co robisz.

Ale twój zawód nie powinien istnieć.

Pomaganie ludziom w radzeniu sobie z bólem nie jest dla ciebie ważne?

Nie sądzę, że ból powinien istnieć.

Rozumiem.

Ale takie jest życie, Lucyferze.

Ból

jest nieunikniony.

Cierpienie…

jest opcjonalne.

Nie mów mi o cierpieniu i nieuchronności!

Nie ma słów, by przekonać mnie, że system nie jest zepsuty.

Trixie nie powinna cierpieć bólu utraty ojca,

a Daniel nie powinien…

Dan nie powinien był umrzeć.

System jest nie tylko zepsuty, ale i niesprawiedliwy.

Lucyferze.

Nie możesz zapanować nad złymi rzeczami, które dzieją się na świecie,

tylko nad tym, jak na ciebie wpływają.

I tu się mylisz.

Jest coś, co mogę zrobić.

Wcześniej chciałem być Bogiem z niewłaściwych powodów.

Teraz nie chcę już być Bogiem. Ja muszę być Bogiem.

Lucyferze, co to znaczy?

To znaczy,

że idziemy na wojnę.

Napisy: Gregor Hryniszak

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.