Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Croatian
Czech
Danish
English
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
- Nienawidzę takich miejsc. - Chodź.
Idę.
Dzień dobry.
Poproszę americano.
Co dla ciebie?
- Czarną. - Dwie americano.
- 48 koron za filiżankę kawy? - Tak.
- Chcesz coś do jedzenia? - Nie.
Ja poproszę kanapkę z szynką.
I kilka plastrów pomidora.
Oczywiście.
KOPENHAGA
10 CZERWCA 2020
Wysprzątałbyś ten syf.
O co ci chodzi? Mam tu wszystko, co potrzeba.
- To gdzie masz adres? - Nie wiem.
Zajrzyj tam.
No i masz.
- Wklep w komputer. - Wklepać?
- Ulrich? - Nie.
- Mads? - To ten.
Dobra.
Posprzątaj auto, ja tego nie zrobię.
- Zrzędzisz jak moja stara. - Mówię serio.
O wilku mowa.
- Jesteś na głośnomówiącym. - Cześć, Hanne.
Cześć, Christian.
Zajedziesz po drodze do domu do apteki po moje leki?
- Jasne. - Dzięki.
Mogę dziś wpaść na kolację?
- Oczywiście. - Co będzie?
Lai przygotuje swojego pikantnego kurczaka.
Super, to widzimy się po pracy.
- Uważaj na siebie. - Będę.
- Wszystko gra? - Tak.
Jak najbardziej.
To świetna oferta, a może być tańsza, jeśli pojedziemy od razu.
To czterogwiazdkowy hotel na Kanarach.
Wypoczniecie. Styczeń tutaj jest fatalny.
Tłumaczyłam Larsowi, ale jest na nie.
- Dlaczego? - Bo nie jestem starym prykiem.
- Może lecieć sama. - Poleci z tobą.
- Nie polecę. - Potrzebujesz słońca.
- Święta prawda. - Dzięki.
Kto to?
Muszę już iść.
- Ktoś tu ma randkę. - Brzmisz jak moja matka.
- Bo poniekąd nią jestem. - A Lars to mój ojciec?
Nie ma mowy. Leć już.
- Jutro robimy od 4.00 do 12.00. - Martwi się, kiedy chodzę spać.
Zawsze.
Wyniesiesz dla mnie śmieci?
Jasne. Zajedziesz po mnie?
- Tak, tylko bądź w domu. - To na razie.
Lars?
Lars?
- Dokąd idziesz? - Do roboty.
Nigdzie nie idziesz.
Nie idziesz!
Serio? No nie!
Muszę iść.
Trafisz do wyjścia, prawda?
Chodź tu.
Wybacz.
Kiepsko wyglądasz. Nie wyspałeś się?
A ty?
Ja się wyspałem.
...zgłoszenie o awanturze domowej na ulicy Thekla.
- Jednostki w pobliżu... - Nie.
- Tak. - Daj spokój.
Niech ktoś inny jedzie.
Przyjąłem, 96431 w drodze.
Przyjąłem. Ulica Thekla 18, szóste piętro.
Nazwisko — Farouk Hares.
Poleć z Hanne na Kanary.
Weź sobie wolne, odpręż się.
Pogadamy sobie przy kawie po pracy.
- Czekaj. - Co?
Pojechaliśmy za wysoko.
Farouk.
Co masz na butach?
Leż!
Uspokój się.
Teraz postawimy cię na nogi.
Wstawaj.
Stój tutaj.
Spokój! I stój!
Sprawdź, czy jego żonie nic nie jest.
To na ostatnim piętrze!
Sam idź.
Stój spokojnie.
Lars.
Co?
Daj gnata.
- Mojego? - Tak.
- Dlaczego? - Mój został w domu.
Wiem, wiem.
Dobra.
Trzymaj. Uważaj na siebie.
Stój tutaj i bądź cicho.
Mówi Lars Hansen, 96437.
Nie.
Co? Dobrze, zaczekam.
Pani Hares?
Pani Hares, jestem z policji.
Tak. W porządku.
Zatrzymaliśmy mężczyznę na ulicy Thekla.
Jeszcze go nie sprawdzałem.
Zaczekaj.
Nazywasz się Farouk Hares?
Lars!
Kurwa.
- Wytrzymaj. - Pociął mnie.
Ranny funkcjonariusz. Przyślijcie karetkę na Thekla 18.
- Miał nóż. - Czwarte piętro.
I dajcie tu wsparcie.
Spójrz na mnie.
- Karetka już tu jedzie. - Nic mi nie jest.
- Naprawdę nic. - Jesteś pewny?
Biegnij za nim. Dorwij skurwiela.
- W porządku? - Bierz go.
Jasne?
Dziękuję. Jacob?
Co?
Mówią, że doszło do uszkodzenia mózgu
i nie wiedzą, czy kiedykolwiek się obudzi.
Na pewno się obudzi.
Co tam się stało?
Wiem, już dobrze.
Co się stało?
Boże!
- Gdzie został pchnięty? - Nie został, ma poderżnięte gardło.
- Kto? - Lars Hansen.
- Parę godzin temu. - Na Thekla.
- Ale żyje? - Ledwo.
Powinienem był z nim zostać. Źle postąpiłem.
Dlaczego nie strzelałeś?
Zostawiłem broń w samochodzie.
Zostawiłeś broń w samochodzie?!
Sprawdziłem blachy tej furgonetki.
- Fałszywe. - Wiemy, badamy to.
Technicy coś znaleźli?
Wiesz, że za zapodzianie broni mógłbym cię zawiesić?
Nie zapodziałem jej, została w aucie.
Nie ja decyduję o definicji zapodziania.
Wiem.
Kurwa mać.
Zebraliśmy odciski.
Ezra Tarzi.
38 lat, urodzony w Libii.
Rodzina była koptami.
Przybył do Danii jako dziecko.
Rodzina naturalizowana w 1988.
Służył w wojsku, jednostka specjalna.
Ożenił się pod koniec lat 90. Dwoje dzieci.
Cztery lata temu, po obaleniu Kaddafiego,
jego rodzice wrócili do Libii. Ojciec jest lekarzem,
chciał pomóc w odbudowie kraju.
Nie powinien był wyjeżdżać.
Uważamy, że trzeci od prawej to ojciec Ezry.
Patrz.
Od Amerykanów dostaliśmy listę nazwisk.
- Od FBI? - Tak.
Dom Ezry wyglądał tak, jakby dopiero co wyszedł.
W lodówce było mleko, suszyły się ciuchy, kot miał karmę.
Po prostu zniknęli.
Przygotuję nową dostawę.
W przyszłym tygodniu znów działamy.
Ilu ich było?
Pięć, sześć radiowozów i około dziesięciu policjantów.
Myślisz, że zamknęli wujka Farouka?
Ma wyłączony telefon.
Aresztowali albo zastrzelili.
Gdyby zabili, mówiliby o tym w telewizji albo w sieci.
Nie,
zwłaszcza jeśli znaleźli towar.
Bo namierzą.
Ukryj ją, tylko nie zgub.
Wypożyczcie mi wóz.
Dodzwoniłeś się do Hanne i Larsa.
Po sygnale zostaw wiadomość.
Hanne?
Alexandra Boe.
Wold dał mi sprawę Larsa.
Pomyślałam, że zacznę.
- Byłeś, kiedy do tego doszło? - Nie, byłem...
na górze, badałem miejsce zbrodni.
Lars został z podejrzanym.
Kiedy go zaatakował, rozmawiał chyba z komendantem.
Myślisz, że cierpiał?
Rana nożem zazwyczaj boli.
Naturalnie.
- Dlaczego go zostawiłeś? - Co?
Dlaczego go zostawiłeś?
Nie zostawiłem.
Lars kazał mi ruszać za Tarzim.
Rozmawialiśmy, był świadomy.
Żaden z nas nie wiedział, jak głęboka jest rana.
Kazał mi ruszać, więc ruszyłem.
Jasne?
Tak.
Dokończymy jutro na spotkaniu o dziewiątej.
- Dobrze. - Przepraszam, Christian.
Jak ty się trzymasz? Walczyłeś z napastnikiem.
Widzimy się jutro.
Kurwa!
WYPOŻYCZALNIA SAMOCHODÓW NORTHERN ISLE
Nieźle się wkopałeś.
Zabiłeś już wcześniej policjanta?
Jeśli przeżyje, chociaż stawiam, że nie,
spędzi resztę życia zaśliniony w jakimś zakładzie,
za które nawet w Danii trzeba sporo płacić.
Mówisz?
Kiedy mam coś do powiedzenia.
A więc to kwestia czasu.
Którego wy nie macie wystarczająco.
„Wy”?
Czyli wiesz, kim jesteśmy?
- CIA. - Zgadza się.
Daj znać, kiedy będziesz gotowy rozmawiać.
Nazywasz się Musa?
Ja jestem Joe. Mówisz po angielsku?
- Tak. - Tak?
Odpowiadaj głośniej.
- Tak. - Boisz się?
- Trochę. - Trochę? Nie ma czego.
Zadam ci tylko parę pytań, dobrze?
Patrz na mnie.
Wiesz, co to za nóż?
Takim zabija się ludzi.
Ten zabił wielu.
Robił okropne rzeczy. Podcinał ludziom gardła,
obcinał palce, dźgał na śmierć.
Zadźgałeś kogoś, Musa?
Chcesz potrzymać?
Śmiało, weź go.
Musa, masz go wziąć.
Weź ten nóż, Musa.
Masz go wziąć.
Weź nóż.
Mam też kilka zdjęć
mężczyzny, który zginął od tego noża.
Chcesz zobaczyć?
Makabra, co?
Widziałeś już coś takiego?
Mam też zdjęcie mężczyzny, który zabił...
Dość!
Skończyliśmy.
Farouk Hares
działał w ukryciu.
Właściciel cenowo przystępnego i szanowanego
spożywczaka w Nørrebro,
płacącym podatki Duńczykiem,
sumiennie wysyłającym pieniądze rodzinie w Libii.
Raz w tygodniu chodził do meczetu. Nie robił nic podejrzanego.
Aż do teraz. Torturowano go i zabito.
W mieszkaniu miał broń, materiały wybuchowe
i informacje, których potrzebował Tarzi.
Niekoniecznie, to mogła być zemsta.
Dziadek Farouka mógł coś zrobić dziadkowi Ezry.
- My jesteśmy pamiętliwi. - Po co go wtedy torturował?
Czasami zabicie to za mało.
Trzeba zadać trochę bólu.
Pamiętajcie, aby nie nadepnąć Omarowi na odcisk.
W pomidorach znaleźliśmy maszynowe skorpiony
i 9,3 kg materiałów wybuchowych.
Dzisiaj zawiadomimy o jego zabójstwie,
naturalnie bez wzmianki o całym tym arsenale.
- Chcesz coś dodać? - Można sprawdzić Prima Vegitales.
Hiszpańska policja ma na nich oko.
Ezra Tarzi został uprowadzony.
To może oznaczać, że nie działał sam.
Nie.
Widziałem dwóch, trzech gości.
Byli uzbrojeni
i nie pomagali mu w ucieczce, tylko go porwali.
Alex, co o tym sądzisz?
Kilka miesięcy temu ISIS ścięło ojca Tarziego,
więc zaczęłabym od tego.
Robisz za dużo hałasu, Ezra.
Obserwowaliśmy Farouka,
bo przyjaźnił się z naszymi wrogami.
Wiem, że go przesłuchiwałeś, więc mamy taki sam cel.
Wiem, że Al-Din kazał ściąć twojego ojca.
Wiem też, że jesteście nieustępliwi.
Jak moi ludzie w Trypolisie.
Ty pewnie jesteś taki sam.
I coś czuję, że znajdziesz Al-Dina, zanim wróci do Libii.
Nie chcę, aby Duńczycy aresztowali go pierwsi,
bo nie tylko odmówią wydania go,
ale pewnie zapewnią mu azyl i dadzą pieprzoną emeryturę.
Sami wykonujcie brudną robotę.
Nie możemy, mamy nadzór i wiążą nas konwencje.
Vice, New York Times i Washington Post
dyszą nam nad karkami, wtrącają się w nasze sprawy.
Nie mogę iść podrzynać gardła i obcinać palce.
Duńczycy za tym nie przepadają. Podasz sól?
W Trypolisie może jest inaczej, ale nie w baśniowej Danii.
Co ważniejsze, masz do tego talent.
Z tobą nie tylko dorwę bloodhounda,
ale i pitbulla, najcenniejszą skrzyżowaną rasę.
Dla ciebie to sprawa osobista.
Przez niego straciłem pięciu ludzi i pracę.
Salar Al-Din powinien dalej gnić w Guantanamo.
A ja mogłem go nie gubić w Libii.
Siedział tam 11 lat.
Przykładny więzień, robił, co mu się kazało.
Jaką to trzeba mieć cierpliwość.
Aż w końcu go wypuścili.
Po powrocie do Libii zniknął w niecałe dwa dni.
Dlatego też wracasz do tego świata równoległego,
- aby go dla mnie odnaleźć. - Skąd wiesz, że dam radę?
Z tego samego powodu, co ty.
Dotarłeś do niego bliżej niż my, pieprzone CIA.
Jeśli go znajdę...
wypuścicie moją rodzinę?
- Wypuścicie ich? - Jeśli go odnajdziesz
i sprowadzisz do mnie, to będziecie wolni.
Od czego zaczniesz?
Skoro słuchaliście mojej rozmowy z Faroukiem,
to wiecie, że szukam jego siostrzeńca.
Ubiera ich w pomarańczowe skafandry,
strzela kulkę w głowę, a potem ją ścina.
Chyba że zamkną go w klatce i ją podpalą.
Zobacz to nagranie.
Nagrywają to jak zawodowcy.
Używają efektów, zwolnionego tempa.
Są nawet ujęcia z drona.
Muszę się przewietrzyć.
Jak możesz jeść po obejrzeniu tych egzekucji?
Szufladkuję, Lars mi tak doradzał.
Długo się znacie?
Prawie osiem lat.
Pomógł mi wytrzeźwieć.
Dzieliliśmy pasję do dwóch rzeczy:
alkoholu i tej roboty, które idą ze sobą w parze.
Zaciągnął mnie na spotkania AA,
potem zostaliśmy partnerami, a później...
przyjaciółmi.
Zawsze mnie wspierał.
- Dobrze go znasz? - Nie.
Nie jestem mściwa, Christian.
- Naprawdę nie jestem. - Znajdę go, przysięgam.
Dziękuję.
- Zawiozę cię do domu, odpoczniesz. - Nie zostawię go.
Dzwoń, gdybyś czegoś potrzebowała.
Dziękuję.
Bardzo ci dziękuję.
Nie słyszę, zrób głośniej.
Wrócę po was.
Spokojnie, będzie dobrze.
Nie martwcie się, niedługo wrócimy do domu.
BRUKSELA
Karząca ręka Allaha sięga tego,
kto kończy swoje życie
wbrew szariatowi.
Męczeństwo nie ma nic wspólnego z samobójstwem.
W Koranie czytamy:
„Kto oddaje duszę Allahowi,
otrzyma Jego miłość”.
Zabijanie niewiernych...
to wspaniała rzecz.
Sianie strachu w milionach przed telewizorami...
to coś jeszcze wspanialszego.
Niewierzący opuszczą swoją flagę
ku pamięci poległych braci,
a nasza flaga będzie powiewać wysoko i będziemy szczęśliwi.
Zagłuszymy ich minutę ciszy okrzykami: „Allah jest wielki”.
Szukali szejka w meczecie.
- Kto taki? - Policja.
To oczywiste, że nas szukają.
Odkryją tylko to, że my szukamy ich.
Twoja decyzja, Fatima.
Dzięki tobie to zrozumieją.
Dzięki temu ukażemy światu, jak niszczymy niewiernych.
A to pokaże twoje poświęcenie.
W porządku?
Gotowa?
Hipokryci mówią, że prowadzimy dżihad, bo wyprano nam mózgi.
Ale to Allah kazał nam pozbyć się niewiernych.
Kto tam?
Farouk mnie przysyła.
Znasz Al-Dina?
Al-Din?
Czyli nasz przyjaciel jest w Brukseli?
...to był niespokojny dzień.
I jak, siostro?
Jak idzie?
Zabiłam co najmniej trzech.
Dobrze, bardzo dobrze.
A teraz...
czerwony dywan.
Boję się. Nie dam rady.
Musisz zabić ich wszystkich.
W imię Allaha.
Po lewej ktoś stoi. Zabij go.
Z woli Allaha.
Musisz walczyć, aby islam zwyciężył.
Bądź silna.
Świeć dla innych przykładem.
Pamiętaj, aby nie dać się aresztować.
- Dziewczynę oszczędzić? - Zabij ją.
Celuj w głowę.
- Przerywamy program... - Mówią już o tym w telewizji.
Dostajemy informacje,
że w tej chwili doszło do zamachu...
Zadawaj jak największe zniszczenia.
Nie przestawaj walczyć.
Nie daj się pojmać.
Zaciął się.
Przełączamy się do naszych ekip, które są na miejscu.
Patrzcie, to Fatima. Ma na sobie kamizelkę.
- Bóg jest wielki. - Bóg jest wielki.
Zaprawdę, do Allaha należymy i do Niego powrócimy.
Zmontujcie to i natychmiast wrzućcie do sieci.
W dzisiejszym zamachu w Amsterdamie
zginęło 15 osób, a co najmniej 20 zostało rannych.
Do zamachu przyznało się ISIS, informując, że zamachowiec...
Siostrzeniec Haresa wyleciał z siódmego piętra.
- Gdzie? - W Ishøj.
Prześlij mi adres,
zbierz co możesz na jego temat, potem do mnie oddzwoń.
Co jest grane, że Wold przyjeżdża do skoczka?
To raczej nie jest zwykły samobójca.
Długo leciał.
To siostrzeniec Farouka Haresa.
Stawiam, że obu zabił ten sam gość — Ezra Tarzi.
Będzie dochodzenie w sprawie Larsa
dotyczące braku broni i nieudzielenia pomocy partnerowi.
- Zaczekaj. - Odsuwam cię od sprawy.
Co?
Czekaj, Omar.
- Nie możesz tego zrobić. - Bądź jutro rano u mnie o 9.00.
- Nie zapomnij broni. - Wold.
Yusuf Hares przedwczoraj wypożyczył samochód,
później zgłosił jego kradzież.
Kilka godzin temu w Brukseli znaleziono jego zgliszcza.
- W Brukseli? - Tak.
- Słyszałeś o zamachu? - Zaraz przyjadę.
Peter, potrzebuję na dzisiaj wszystkich odcisków.
ANALIZA ODCISKÓW PALCÓW
Ezra chce dopaść Al-Dina i pomścić swojego ojca,
a ty mówisz, że Al-Din jechał wypożyczonym autem do Brukseli.
Więc Ezra też tam będzie.
Jedziemy do Brukseli.
- Powiadomić Wolda? - Pewnie.
Zadzwonię do niego.
Daj mi godzinę.
Będę o 10.00.
Bóg jest wielki.
Kocham cię.
Alex.
- Christian już jest? - Nie, nie widziałem go.
Przyślij go do mnie, jak przyjdzie.
- To Salar Al-Din? - Tak.
Według Christiana Ezra na niego poluje,
bo zabił mu ojca.
Joe, mówi Wold.
Faktycznie.
Nie przypuszczałbym.
Jesteś jordańskim dyplomatą, Assadem Kouardem.
Masz paszport i prawo jazdy.
Na jednej z komórek, które znalazłeś,
natrafiliśmy na ciekawą informację.
Dwa przychodzące połączenia z Café Moustafa w Almeríi.
Nie zostały one odebrane,
- ale to mógł być sygnał. - Z Almeríi?
Stamtąd łatwo się dostać do Afryki Północnej.
A tam nam się ulotni. Nie wiem, jak wy, ja lecę do Almeríi.
Twój bilet.
Lecisz z samego rana.
Po południu spotkamy się w tej kawiarni.
- Mogę zobaczyć się z rodziną? - Po robocie.
- Ja wtedy też zobaczę się ze swoją. - Masz dzieci?
- Zamknij za sobą drzwi. - Masz dzieci?
- Hanne, wszystko w porządku? - Nie.
On umarł.
- 20 minut temu. - O mój Boże.
Tak mi przykro, Hanne.
- Mogę coś dla ciebie zrobić? - Nie trzeba.
Niedobrze mi.
Będzie dobrze, Hanne, obiecuję.
Zadzwonię jutro.
Co z tobą?
Spokojnie.
Tak bardzo się kochaliśmy.
Co?
Kochałam go.
Co ty wygadujesz?
Kochałam Larsa.
Nie.
- Nie. - On mnie kochał.
Nie.
To nie był zwykły romans.
My naprawdę się kochaliśmy.
Mieliśmy założyć rodzinę. Lars chciał zostawić Hanne.
- Hanne jest chora. - Wiem, ale miał ją zostawić.
Miał ją zostawić.
Zamknij się. On nie żyje!
Kurwa.
To bez sensu. Poprośmy Kopenhagę o pomoc.
Dziś rano odsunięto mnie od sprawy.
Wobec mnie toczy się śledztwo.
- Mogę sprowadzić pomoc. - Nie potrzebujemy jej.
Potrzebujemy, Christian.
Wiedziałbym o romansie Larsa.
Powiedziałby mi, że chce zostawić Hanne.
Powiedziałby.
Zaczynamy.
Haszysz?
- Chcesz trochę zarobić? - Znowu kupujesz?
Powiedz, znasz kogoś z nich?
Zapłacę.
To bracia.
Co tym razem chcesz? No co?
Taka terapia ci wystarczy?
- Omar. - Przełącz na głośnik.
Tu Omar. Uruchomiłem program
do rozpoznawania twarzy, licząc, że namierzę Ezrę.
Jest podłączony do kopenhaskiego monitoringu.
Właśnie go znalazłem.
Leci do Almeríi z Kastrup
liniami SAS, odlatuje o 7.40.
- Ogolił głowę i brodę. - Dzięki, Omar.
Znajdź to lotnisko.
Paszport.
Dwa bilety do południowej Hiszpanii na najbliższy lot.
Jutro o 6.00 rano jest bezpośredni lot do Almeríi.
Nie, nie. A do Malagi?
- Jest, dzisiaj o 14.00. - Idealnie.
- Cześć, tu Alex. - Musisz zadzwonić do Wolda.
Dlaczego członek ISIS leciałby do Almeríi?
Pewnie, aby popłynąć do Melilli.
- A gdzie jest Melilla? - W Maroku.
W Afryce Północnej byłby bezpieczny.
Jasne, rozumiem.
Jesteśmy z policji i mamy broń.
Poproszę licencje oraz papiery przewozowe.
Mamy coś wypełnić?
- Trzeba je zdać trzy dni przed... - Nie mam trzech dni, co teraz?
Musi pan oddać broń.
- To jakieś jaja? - Daj spokój, to Bruksela.
Dziękuję.
Bezpiecznego lotu.
Cokolwiek się wydarzyło, nie ożywi to Larsa.
Hanne jest wdową na wózku, ale ty...
możesz znaleźć sobie kogoś innego i zapomnieć o nim.
Bezduszny skurwiel.
- Co? - Masz!
To, że ktoś stamtąd dzwonił, nie oznacza, że Al-Din się zjawi.
Dlatego masz się upewnić.
Idę na prom.
Urocze są te maluchy z lotniskowych wypożyczalni.
Mam poprowadzić? Jesteś niewyspana.
- Tak samo jak ty. - Ale ja nie jestem w ciąży.
Dam radę.
Parę lat temu spytałem Larsa, czy ma kogoś na boku.
Byliśmy ze sobą trzy lata.
Nagle rozpromieniał.
Zaczął ćwiczyć,
zapisał się na siłownię, poszedł nawet dwa razy.
Mówił, że nie mógłby zdradzić Hanne.
- Okłamał cię. - To prawda.
Znowu to logo.
Oczywiście.
Al-Din przemyca łodzią broń do Almeríi.
Potem upycha ją między pomidorami i pakuje na takie ciężarówki.
A to oznacza,
że jego łodzie pływają z Maroka, Libii
i Bóg wie skąd.
Chce wrócić łodzią do domu.
Jak zapali się na czerwono...
wciśniesz przycisk.
Nie wcześniej, rozumiesz?
Świat musi zobaczyć twoje poświęcenie.
Nie za mało tego?
To astrolit, płynny materiał wybuchowy.
W zupełności wystarczy.
- Wiesz, co robić? - Tak, szejku.
Po wszystkim spotkamy się w kawiarni Mustafy.
Stamtąd popłyniemy łodzią.
W Allahu pokładamy ufność.
Przykro mi, ale mamy zamknięte.
Nie dostanę trochę szawarmy?
Nic nie mamy, przykro mi.
Jak ci na imię?
Mustafa, ale proszę już iść.
Muszę pana wyprosić.
Mustafa.
Nie powinieneś mieć otwarte?
Na placu jest pełno klientów.
Nie czuję się na siłach.
A może zamknąłeś, bo czekasz na gości.
Konkretniej na jednego.
- Masz piwnicę? - Piwnicę?
Tak, albo zaplecze.
Nie mam.
To gdzie...
ukrywasz Al-Dina?
- Al-Dina? - Salah Al-Din.
Nie wiem, o co chodzi.
Proszę wyjść, bo wezwę policję.
Gdzie on jest? Gdzie szejk?
Wiem, że go znasz, bo do niego dzwoniłeś.
Gdzie on jest?
Gdzie on jest?
Przyjedzie tutaj?
- To Al-Din? - Bez jaj.
Za nim.
Wysiadają.
Co się dzieje?
Odwraca uwagę.
- Co ten facet robi? - Idź za nim.
Ja przypilnuję Al-Dina.
W porządku, szejku.
Postaw to.
Otwieraj.
Rozejrzyj się w prawo i lewo.
Śledzą was?
Już czas, bracia.
Jesteśmy z tobą aż do śmierci, szejku.
- Słyszysz mnie? - Tak.
- Masz Al-Dina? - Tak.
Jest ranny. Co u ciebie?
W porządku. Co dalej?
Nie wiem.
Hiszpańska policja?
I zapominamy o Tarzim? Nie!
Gdzie jesteś?
Widzisz logo Dura?
- Widzę. - Tam jestem.
Idę do ciebie.
- Mówi Wold. - Tu Alex.
Która jest?
- Czego chcesz? - Jestem w Almeríi.
Mam rannego Al-Dina, przywódcę ISIS.
Wiem, kim jest Al-Din.
Co robisz w Almeríi?
Jestem tu z Christianem Toftem. Namierzyliśmy tu Ezrę Tarziego.
Są na dachu z wielkim neonem z napisem „Dura”.
Nic nie róbcie.
Nie zawiadamiajcie policji. Odezwę się.
Kurwa mać.
- Tak? - Cześć, Joe.
Mówi Wold.
Moi ludzie złapali Al-Dina.
Wybacz na moment.
To jakiś żart?
Bo ja jestem z waszym Ezrą Tarzim,
więc może się wymienimy?
Gdzie są twoi ludzie?
„Dura”?
Musisz mi oddać ten nóż.
- Daj go. - Po co?
Dawaj.
Mówił, żeby nie zawiadamiać policji.
Ma oddzwonić. Ciężko będzie dostać się do ciebie przez ten tłum.
Detektyw Christian Toft?
Joe Martin?
Tak.
- Wold powiedział mi o wymianie. - To dobrze.
- Masz Tarziego? - Oczywiście.
Daj go tu.
- Wezwijcie karetkę! - Odsuń się, Tarzi.
Nie umieraj!
- Wezwijcie karetkę! - Odsuń się.
Jeśli przeżyje, odzyskam rodzinę.
Odsuń się, kurwa!
Zastrzel mnie.
Spokojnie.
Chwila, zrywamy umowę.
Al-Din nie żyje, Ezra wraca ze mną.
Nie ma takiej opcji.
Jestem z CIA, on może nam bardzo pomóc.
W chuju mam, kim jesteś.
Zabił mojego partnera.
Taki talent to rzadkość.
On chce pomścić ojca, a ja trzymam go na smyczy.
Takiego poświęcenia nie da się kupić.
Nic nie działa tak jak zemsta,
a on ma na kim się mścić.
Chryste!
Pomściłaś kochanka, ulżyło ci?
Skąd wiedziałeś?
Jestem Amerykaninem, czytamy wasze e-maile.
Wezmę to.
Ulżyło mi.
Męczeństwo nie ma nic wspólnego z samobójstwem.
W Koranie czytamy:
„Kto oddaje duszę Allahowi,
otrzyma Jego miłość”.
Niewierzący opuszczą swoją flagę
ku pamięci poległych braci,
a nasza flaga będzie powiewać wysoko i będziemy szczęśliwi.
Zagłuszymy ich minutę ciszy
okrzykami: „Allah jest wielki”.
Tekst polski - Altair87 Korekta - Igloo666
facebook.pl/GrupaHatak
facebook.pl/AzjaFilm
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.