All language subtitles for Official to Catch a Predator Parody 1 (2010)

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic Download
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan Download
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified) Download
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
cs Czech
da Danish
nl Dutch
en English Download
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian Download
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soranî)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian Download
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish Download
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
tt Tatar
te Telugu Download
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese Download
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

PREDATORS

Tłumaczenie ze słuchu: Igloo666

Korekta: unseen

Nie.

- Uspokój się. - Spierdalaj.

- Spokojnie. - Pierdol się!

Spadochron chyba się nie otworzył.

- Jeden strzelec. - Skąd wiesz?

Przestań, proszę.

Strzelasz do niewłaściwych ludzi.

Skąd mam wiedzieć?

Bo w przeciwnym razie byśmy nie rozmawiali.

Dobra.

Wskażesz mi tych właściwych?

Nikolai.

Jestem Nikolai.

Jaką ostatnią rzecz pamiętasz?

Wojnę.

Byłem w Czeczenii.

Błysk. I...

- Obudziłem się i... - Spadałeś.

Ja tak samo. Byłem w Baja.

Błysk. I...

Gdzie my jesteśmy?

Może ona wie.

Cholera.

Mogłabyś opuścić broń?

Nie kojarzę tej dżungli, a widziałam większość.

Może to Azja albo Afryka?

Za gorąco jak na tę porę roku. Topografia jest inna.

Może Amazonka.

Widziałam więcej spadochronów.

- Którędy? - A co?

Chcę się dowiedzieć, kto mnie wyjebał z samolotu.

Cholerny bajzel.

Dobra, idziemy.

Kurwa.

Pamiętasz samolot?

Obudziłem się, jak już spadałem.

A ty?

Też.

- Jesteś z SOI? - Tak.

Służyłeś?

Niezupełnie.

Skurwielu!

Dawaj!

- Jesteście z nim? - Nie.

To może pilnujcie swojego nosa.

- Mamy większe problemy. - Dobra, szefowo.

Skoro tak mówisz.

Skończę, co zacząłeś.

- Rośniemy w siłę? - Coś w tym stylu.

To może ściągnijmy tamtego wisielca.

Na pomoc! Kurwa!

Pomocy!

Pomocy!

Utknąłem na jebanym drzewie!

- To zamknij ryj. - Bogu dzięki.

- Chyba mogę... - Nie ruszaj się, bo złamiesz gałąź.

Masz czym się odciąć?

Po co... Nie mam.

- Znajdźmy linę, zamiast strzelać. - Zróbcie coś!

- Pomocy! - Zniecierpliwiłem się.

Pomóżcie!

Ktoś ty?

Jestem lekarzem.

Byłem w drodze do pracy...

Może mi ktoś wyjaśnić...

co to za burdel?

Masz zajebisty tyłek.

Patrzcie.

Rany, a to co?

Co to jest?

Czyja to robota?

Kimkolwiek są, zbierają trofea.

W moim kraju ten, kto miał ich najwięcej, darzony był największym szacunkiem.

Dupa tam.

To test. Sprawdzają, jak znosimy presję.

Gdyby tak było, nie wybraliby żołnierzy.

Kilku obcych sobie ludzi.

To coś innego.

Może okup, jak w Tijuanie.

Porywają ludzi, wsadzają do beczek z ropą.

Jeśli okup nie wpłynie, płoniesz jak pochodnia.

Słyszałem o eksperymentowaniu na skazańcach.

Faszerują cię prochami i obserwują skutki.

To nie to.

Psychotropy wywołują skutki uboczne.

Problemy z koordynacją, ze wzrokiem.

Jednak eksperyment behawioralny... to by miało sens.

A jeśli jesteśmy martwi?

Za dwa dni miałem zostać stracony.

- Byłem na polu walki. - Ja również.

To piekło.

Nie potrzebujesz spadochronu, by tam trafić.

Nieważne jak i dlaczego.

Jesteśmy tu.

Pozostaje tylko kwestia, jak się stąd wydostaniemy?

Dokąd idziesz?

- Wyżej. - Powinniśmy trzymać się razem.

Więc powinniście iść za mną.

Nie robiłbym tego.

Podobne do fructus leonogensis...

który jest bardzo trujący.

Jedno draśnięcie powoduje całkowity paraliż.

Dziękuję.

Będę cię pilnować.

Znalazłeś sobie kolegę.

Potrzebujemy odpoczynku.

To odpoczywajcie.

Tobie też by się przydał.

Masz jakieś imię?

Słuchaj.

Zgrywaj sobie panią dowódcę.

Łaźcie sobie za mną.

Ale ja się w to nie bawię.

Działam sam.

Chcesz zobaczyć coś pojebanego?

To ma związek ze Słońcem.

- Chyba mamy problem. - Co jest nie tak ze Słońcem?

Nie zmieniło położenia, odkąd tu jesteśmy.

O co tu chodzi?

Chcesz wiedzieć?

Specnaz. Jednostka Alfa.

Gangster z kartelu.

RUF. Szwadron śmierci z Sierra Leone.

Cyngiel Yakuzy.

Najbardziej poszukiwany przez FBI.

I... on.

Z nas wszystkich tylko on nie pasuje.

Do czego?

Wybrano nas.

A co z tobą?

A co ma być?

Znasz dżunglę.

Graczy.

Zgaduję, że były wojskowy. Siły Specjalne?

- Prawdopodobnie najemnik. - Masz z tym problem?

Teraz nie.

To dobrze.

Zrzucono coś tutaj.

Tak samo, jak nas.

Nie tak samo.

Powiedziałeś, że nas wybrano.

Ale do czego?

O kurwa.

Uważamy, szefuńciu.

Uwaga!

Kurwa!

- Pomocy! - Cholera.

Na dwunastej. 110 metrów.

- Zdejmij go. - Nie ma potrzeby.

Nie ma potrzeby.

Uruchomiliśmy jego pułapki.

Leży tu od dwóch tygodni, sądząc po rozkładzie.

Bronił się tutaj.

Strzelał we wszystkich kierunkach.

To była ostatnia pozycja.

Siły Specjalne USA.

Dziwne.

Miał jechać do Afganistanu.

Więc czemu zastawiał tu na nas pułapki?

Nie na nas.

Były na coś innego.

- Coś o wiele większego. - Większego?

To była pułapka na zwierzęta.

Według zasady kciuka, taki pień musi być co najmniej 5 razy cięższy od zwierzęcia.

Cokolwiek to było, przedarło się przez pułapki.

I dokonało tego.

Ruszajmy.

O co chodzi?

Co widzisz?

Nic.

- Co widzisz? - Nic.

Będziemy potrzebować nowego planu.

Dokąd idziemy?

Ktoś nas tu umieścił. Musi być jakieś wyjście.

Kurwa, co to!

Jebać to!

To jakieś żarty. Chcę gnata!

Masz dwie jebane giwery. Niech mnie ktoś zasponsoruje.

Ej, Rusku. Masz przy sobie jebane działo.

Koleżko, zarzuć spluwą.

Dawaj. Już.

Daj broń.

Jestem gotowy umrzeć.

A ty?

Pomocy!

Pomocy!

Pierdol się!

Uważamy, szefuńciu.

Uciekaj!

Szybko!

Kurwa!

Choćbyś nie wiem jaki był...

te istoty są gorsze.

Więc tak po prostu odeszły?

Nie.

Gwizdek.

Wezwano je.

Posłuchajcie. Przeliczcie amunicję.

Musimy ją oszczędzać.

Przeładujcie broń.

Przepraszam.

Co tu jest grane?

Polują na nas.

Klatki. Żołnierz. My.

Sprowadzono nas w jednym celu.

Ta planeta służy do gry.

My ją zapewniamy.

Jeśli jeszcze nie zauważyłeś, właśnie nas wypłoszono.

Wysłali psy.

Na tej samej zasadzie, jak tropi się dzika.

Strzelasz, by go wywabić.

Rozdzielili nas i obserwowali.

Sprawdzali.

Skąd wiesz?

Bo...

też bym tak zrobił.

Cudownie.

Czekaj.

Jest nas siedmioro.

Pomocy!

Pomocy!

Na pomoc...

- Zaczekaj. - Co jest?

To pułapka.

Pomocy...

O kurwa.

Na pomoc...

Zrań jednego.

Zadaj ból.

Zadaj rany.

Tak, by wołał o pomoc.

Zastaw pułapkę i zabij innych.

Wiem, bo sam tak robiłem.

Zostawimy go, nie?

Spójrzcie na niego. Już po nim.

Nic nie możemy zrobić. Zgadza się?

Zostawiamy go.

Nie możemy.

Rób co chcesz.

Pomocy...

Pomocy!

Pomocy!

- To pułapka. - To pułapka.

Co teraz?

- Musimy wejść wyżej. - Serio?

Jesteśmy uwięzieni na obcej planecie, a to jedyne wyjście?

Chce, byśmy uciekali.

Tak poluje.

To jego dżungla.

Jego gra.

Jego zasady.

Chcąc uciec...

giniesz.

Jakaś alternatywa?

Musimy się dowiedzieć, z czym walczymy.

Ślady ogarów prowadzą tam.

Idziemy za nimi.

- I jak? - Brak ruchu.

Jak widać nie tylko na nas się poluje.

Kurwa!

Kurwa, co to jest?

To był błąd. Musimy uciekać.

Gdzie ten twardziel?

Zostawił nas.

Jest tutaj.

Uciekać!

Uciekajcie!

Wystawiłeś nas.

Zaprowadził nas do obozowiska.

Potem czekał w ukryciu, aż zaatakują.

Byliśmy przynętą.

Musiałem się dowiedzieć, z kim walczymy.

- Teraz wiem. - Zginął przez to człowiek.

- Rano chciałeś go zabić. - Ale to było rano!

- Chociaż nie zginął na próżno. - A po co?

By nam dać przedsmak tego, jak dostaniemy po dupie?

Nie. Teraz wiemy, że jest ich więcej.

Że mają broń energetyczną.

Urządzenia maskujące. Są większe od nas.

Silniejsze. I cięższe.

Samolubnie ryzykowałeś naszym życiem.

Chcesz działać sam? Nie ma sprawy.

Może ty im powiesz prawdę?

- Nie wiem, o co chodzi. - Wiesz.

To, jak zareagowałaś na widok tej związanej istoty.

Wie, czym one są.

Prawda?

Nie mają nazwy.

Gwatemala, rok 1987.

Jednostka specjalna poleciała do dżungli.

Elita. Sześciu komandosów i oficer łącznikowy CIA.

Przeżył tylko jeden.

Składając raport, powiedział, że nawiązali z czymś kontakt.

Podał szczegółowy opis.

Istota z totemu.

Stosuje kamuflaż, który nie załamuje światła.

Dzięki temu dla nas jest prawie niewidoczny.

W podczerwieni widzi skupiska ciepła.

Tamten komandos użył błota. Tak go pokonał.

To coś zmasakrowało cały jego oddział.

Jednego po drugim.

Nieważne czym one są i skąd się wzięły.

Zabijemy je wszystkie.

Okopiemy się.

Pomyślą, że zamierzamy się bronić. Przyjdą do nas.

Zwabimy je i weźmiemy w krzyżowy ogień.

Może się udać.

Sam nie dam rady.

Jeśli uda nam się wrócić do domu,

wciągnę górę koki.

Wydupczę legion dziwek.

"Która na osi? Piąta?"

"Kurde."

"Czas na kurewki."

- Czaisz? - Pewnie.

Punkt piąta.

Czas na rypanko.

- Trzymaj się z dala od niego. - No.

Nadal jesteś wkurzona?

Pierdol się.

Wiesz, czym się różnimy?

Robimy dokładnie to samo, tyle że ty dla kraju,

więc nie musisz przyznawać, że to lubisz.

Co cię spotkało?

Czemu jesteś takim zjebem?

Nie ma polowania nad polowanie na człowieka.

Jeśli ktoś długo polował na uzbrojonych ludzi

i lubił to,

nigdy nie dbał specjalnie o nic innego.

Bardzo poetyckie.

Sam to wymyśliłeś?

Właściwie to nie.

Hemingway.

Kurwa.

Dlaczego się nie zbliża?

Widzi nasze pułapki.

Czołem, doktorku.

Chyba już wiem, jak możesz się przydać.

Cholera.

Robię za jebaną przynętę...

Nie.

No dalej.

Kurwa!

Jeszcze.

Zapierdolcie go!

Zastrzelcie go!

Jebał...

was pies!

Nie żyje?

Gdzie uśmiech?

- Kurde. - To coś z klatek.

Może pomyślał, że to my go tutaj zrzuciliśmy.

Dobry strzał.

Spudłowałam.

Czym ty, kurwa, jesteś?

Ocalałym.

Za głośno rozmawiacie.

Zwietrzyłem was na samym początku.

Skoro czuję wasz zapach i słyszę was,

to oni tym bardziej.

Nadchodzi burza. Tędy.

Czekaj.

Kim jesteś?

Sam nie wiem.

Nie wiem... Są teraz przestraszeni...

Tym, który przeżył.

Któremu nie podskakujesz.

Chodźcie. Znalazłem to miejsce.

- Gdzie jesteśmy? - Porzucony odwiert.

Maszyny nie działają.

Ale jest zasilanie.

Ale kanciapa. Mieszkasz tu?

Nie, co ty.

To mój domek letniskowy.

Drugi mam na Riwierze.

Mają tam fajniejsze szkoły.

A ludzie...

- Przy okazji, witajcie. - Jak zdołałeś przeżyć?

Polując na co się da,

kiedy się da, gdzie tylko się da.

Ronald Noland.

1. Dywizja Kawalerii.

- Was też tu zrzucili? - Tak.

Niezły odlot.

Tak, przekażę im.

Lepiej to odłóż.

Ktoś tutaj bardzo nie lubi, jak rusza się jego rzeczy.

Co ważniejsze, zakłóca emisję ciepła.

Pokurwieńcy.

Zabiłeś jednego?

Zabiłem... dwa.

Może trzy.

Nie pamiętam.

Tak czy siak... dzielą się na dwa rodzaje.

Wyglądają podobnie, ale są różni.

Coś jak psy i wilki.

Te biegające...

Większe polują na mniejsze.

To chyba jakaś odwieczna, święta wojna.

- Robią to tylko dla sportu? - Tak.

Co sezon sprowadzają świeże mięsko.

Nie uwierzylibyście.

Sprowadzają tu...

polują i zabijają. W takiej kolejności.

Jak długo tu jesteś?

Chyba siedem sezonów.

Co? Dziesięć. Cholera.

Co jakiś czas jeden z nas zabija jednego z nich.

A teraz będzie najlepsze.

Uczą się.

I to szybko. Przystosowują się.

Rozwijają nowe umiejętności.

Następnie wracają, zawsze trójkami.

Może nie zmieniają pancerza, ale broń jak najbardziej.

Strategię.

Niesamowite.

Ewoluują.

Chcą stać się idealnymi zabójcami.

Mówiłeś, że wracają.

Jak?

- Mają statek. - Statek?

Tak. Blisko ich obozu.

Mówiłem, że nie zauważą.

Byłeś tam.

Mogłeś nam pomóc.

Jak je zabić?

Jak tylko się da.

Muszą mieć słabe punkty.

Niewiele.

Chcecie przeżyć?

Porządnie się okopcie. Zostańcie tu.

Wolimy bramkę numer dwa. Jak się wydostać z doliny?

Dziesięć sezonów...

Przez pierwsze trzy szedłem w jednym kierunku.

Próbując dotrzeć na skraj tego rezerwatu.

Nie ma czegoś takiego.

Może mi opowiecie o statku?

Rozumiem.

Genialne.

Do tej pory nie przyszło mi na myśl,

by zakosić im statek.

W końcu nie potrafiłbym nim latać.

On tak. Pewnie to potrafisz.

Spróbuję.

Muszę się przespać.

Nie hałasujcie. Czają się tam.

Zawsze.

I tam.

Rozgośćcie się.

Kto to?

Moje dzieci.

Ten duży... to Sasza.

To...

Kenderly.

Cycki jak marzenie.

To twoja dziewczyna?

Siostra.

Stare.

Bardzo stare.

Robią to od bardzo dawna.

Znasz angielski?

Tak.

Czemu nie używasz go częściej?

Bo za dużo gadam.

Dzięki.

Wiesz, co robiłam, gdy mnie porwano?

Miał na imię Isaac. Świetny obserwator.

Złapano go.

Mogłam zareagować, ale wtedy i mnie by zarżnęli.

Więc ukryłam się.

Patrzyłam, jak umiera.

Mogłam nacisnąć spust.

Trzeba robić wszystko, by przetrwać.

Powiedziałeś, że nas wybrano.

Zapytałam: do czego?

Powinnam była spytać: dlaczego?

Ponieważ jesteśmy drapieżnikami.

Jak oni.

Jesteśmy potworami w naszym świecie.

Będzie lepszy, jeśli do niego nie wrócimy.

Ja wracam.

Odnajdę ten statek.

Wiesz, jak tym latać, i mi nie powiedziałeś?

Nie.

Ta związana istota wie.

I raczej zrobi wszystko, żeby uciec.

Wróg mojego wroga.

Nie czyni z niego przyjaciela.

To jak cię nazywać?

Dym.

Dym!

Kurwa.

Gdzie Noland?

Pieprzona hiena. Chce nasze rzeczy!

Musi być jakieś wyjście!

Niech to.

Widzisz, w co nas wplątałeś?

Mówiłem, ale nie słuchałeś.

Kolejne mordy do wykarmienia.

Ledwo starcza dla nas.

Cholera!

Co?

Pożegnaj się ze swoim małym przyjacielem.

To mój dom, skurwielu!

Padnijcie!

Gówno to otworzyło!

I o to chodzi, głąbie.

Wzywam kawalerię.

Otwieraj, skurwielu!

W końcu mnie znalazłeś.

Co tak długo?

Nie otworzy się!

Cholera jasna!

Bawi się z nami.

Ludziska? Kurde.

Tędy.

Zgubiłem was!

Wydostań mnie stąd.

Idziemy.

Ty szpetny sukinsynu.

Zabiliśmy go.

Zabiliśmy!

Ujebaliśmy poczwarę!

Dostał wpierdol!

I kto tu rządzi!

No kto!

Zdychaj, pokrako!

Giń, kosmiczny zjebie!

Dajesz.

Dajesz!

Chodźmy do tego statku.

Już blisko.

Kurwa!

Cholera.

Kurwa.

Jeszcze cal i byłoby po tętnicy.

- To mój szczęśliwy dzień. - Niestety nie.

Ta pułapka nie miała zabić.

Miała okaleczyć.

Będzie ciężarem. Idziemy.

Nie. Mogę chodzić.

Kurwa!

Nie możesz.

Już po nim.

Będziesz błagać, by iść wolniej, by cię nieść.

Nie możecie mnie zostawić.

Nie możecie.

Mam rodzinę.

Mam dzieci.

Przykro mi.

Musimy ruszać.

Nie.

Zabieracie mnie ze sobą!

Może nam się udać. Wykorzystamy go.

Zaminujemy.

Przyjdą po trofea.

To ostatnia szansa.

Tak nie można. To jeden z nas.

Tak. I na to liczą.

Chcą, byś czuła coś do niego.

Żebyś była człowiekiem.

A kim ty jesteś?

Ocalałym.

I ile to jest warte?

Błagam.

Idź już.

Wstawaj.

- Trzeba było iść z nim. - Wiem.

Chcę uciec z tej planety.

Rozumiesz?

Jak mogłeś wątpić?

Zabierzesz mnie na statek.

Statek.

Rozumiesz mnie, prawda?

- Przepraszam. - Jeszcze żyjemy.

Cholera!

Chyba się udało.

Mogąc wybierać ponownie,

podjęłabyś taką samą decyzję?

Tak.

Dziękuję.

Gdy nadejdzie czas...

zrobię co trzeba.

Obiecuję, że będę szybka.

Nie.

To nie zaboli.

Dokładnie.

To mój prezent dla ciebie.

I tak nie było dużego wyboru.

Bez obaw. Nie umrzesz.

Będziesz wszystko odczuwać.

Chyba już wiesz, czemu mnie wybrali.

Cały czas was okłamywałem.

Obserwowałem.

Zdobywałem zaufanie.

Nie poznaliście się na mnie.

Na Ziemi jestem mordercą.

Dziwadłem.

Ale tu, wśród potworów...

jestem normalny.

Podoba mi się tu.

Zostaję.

Wróciłeś.

Spóźniłem się na podwózkę.

Bogu dzięki. Pomóż nam się wydostać.

Jest sparaliżowana.

Dali jej coś... Nie wiem co.

Sparaliżowali ją.

Chodź.

Muszę coś dokończyć.

Uważaj na siebie.

Wydostaniemy się stąd.

Nie sądziłem, że wrócisz.

Za to ona nie przestała w ciebie wierzyć.

Chyba zasługujesz na przeprosiny.

Jednak jesteś dobry.

Nie.

Nie jestem.

Jestem najlepszy.

Chodź.

Proszę, nie zabijaj mnie.

Nie zabiję.

Pomóż mi.

Jestem jednym z was.

Tutaj jestem.

Dawaj.

Zabij mnie!

Kurwa!

Załatwiłeś go?

Tak.

Jestem Royce.

Miło cię poznać.

Isabelle.

A teraz...

znajdźmy drogę ucieczki z tej pieprzonej planety.

Tłumaczenie ze słuchu: Igloo666

Korekta: unseen

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.