Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Croatian
Czech
Danish
Dutch
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Brazil)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
ODCINEK PIERWSZY
76 beduiñskich rodzin mieszka we wsi od ponad 70 lat.
Przez Izrael s¹ uznawane za intruzów, choæ nie przedstawiono im alternatyw,
ani nie przyjêto ich w³asnych rozwi¹zañ.
Jako sêdzia i mieszkaniec po³udnia wci¹¿ napotykam krzywdê
i niesprawiedliwoœæ dotykaj¹c¹ beduiñskich mieszkañców.
Dlatego zatwierdzam wniosek w ca³oœci
i nakazujê niezw³oczne anulowanie 76 nakazów wyburzenia.
Dziêkujê. Jak to mówcie: „Bo¿ego b³ogos³awieñstwa”.
SÊDZIA
Sêdzia Pundak te¿ kandyduje do okrêgowego.
S³ysza³em.
- I co? - Powodzenia.
- Masz to w kieszeni? - Nie.
Wiem.
S¹ tylko trzy miejsca.
Jedno. Dwa zajm¹ Arab i kobieta.
Micha, on jest przebieg³y.
To godny przeciwnik. Przyznajê.
- Jesteœ wkurzaj¹cy. - Dlaczego?
Bo jesteœ.
- Wiesz, co o nim mówi¹. - A o mnie?
Od polityki i œwiñstw nie uciekniesz.
- Jaeli. - Co?
- Przymknij siê. - Dobrze.
- Dziêkujê za radê i troskê. - IdŸ do diab³a.
Jakie masz plany? Kancelaria czy bud¿etówka?
Zastanowiê siê.
- Chyba spróbujê w pojedynkê. - Odwa¿nie.
- Mama mówi, ¿e g³upio. - Ma racjê.
- A wiêc... - Dziêkujê za podwiezienie.
Dzwoniê od kilku godzin.
- Zda³eœ? - Nie.
To nic. Zdasz innym razem.
ChodŸ jeœæ.
- Wychodzisz? - Do kolegów.
Jakich kolegów?
Jedziesz do babci?
Co siê sta³o?
- Co z tob¹? - Daj spokój.
Czemu nic nie mówisz?
- Gdzie twój inhalator? - Nie trzeba.
- JedŸmy do szpitala. - Nic mi nie jest.
Na pewno? Mo¿e jednak?
Przestañ.
Daj mi spokój.
Egzamin by³ o 10.00.
O 11.00 Cwika powiedzia³,
¿e nie zda³em, bo nie w³¹czy³em kierunkowskazu.
Pamiêtam, ¿e w³¹czy³em.
To trzecie podejœcie.
Pod³ama³em siê. Nie chcia³em iœæ do szko³y,
a ¿e zostawi³eœ auto... Dlaczego je zostawi³eœ?
Co to ma do rzeczy?
Od trzech dni nie mia³ przegl¹du.
Kluczyki te¿ zosta³y.
Czekaj, co takiego?
Oszala³eœ? Nie masz prawa jazdy.
Umiem jeŸdziæ. Kutas obla³ mnie za nic.
Nie masz prawa jazdy.
Tam zawsze jest pusto, jecha³em max 80 i go zobaczy³em.
- Kogo? - Motocykl.
Min¹³ mnie i œci¹³ w prawo.
Nic nie jecha³o z przeciwka, ledwo mnie dotkn¹³, straci³ panowanie...
Potr¹ci³eœ go?
I odjecha³eœ?
Zatrzyma³em siê.
I co?
- Co siê sta³o? - Mia³em atak.
Nie tobie. Motocykliœcie.
- Co z nim? - Nie wiem!
- Zgin¹³? - Nie wiem.
Zostawi³eœ go na drodze?
Z podinspektork¹ Rufus.
- Kto mówi? - Micha Alkobi, sêdzia.
- Co ty robisz? - Nie pójdê na policjê.
- Znam ludzi. - Nie chcê.
- Trudno. - Nie znajd¹ mnie.
Czy ty jesteœ przestêpc¹?
- Znajd¹ i bêdzie jeszcze gorzej. - Aresztuj¹ mnie.
Wiem. Pobior¹ odciski, krew i mocz.
Nie pójdê.
Pos³uchaj.
Zostawi³eœ rannego na drodze. To nie wykroczenie.
Chodzi o ludzkie ¿ycie!
Nie zmuszaj mnie, ¿ebym ich tu œci¹ga³.
- Doniesiesz? - Nazwij to jak chcesz.
- Posiedzê? - Mo¿e.
- W wiêzieniu? - Dla nieletnich.
- Jesteœ sêdzi¹. Powiedz im. - Nic nie powiem.
A ty nie powiesz, kim jestem, bo ciê to pogr¹¿y.
Z nikim siê nie kumpluj i od nikogo nic nie bierz,
szczególnie od aresztantów.
Kiedy to siê sta³o?
Od kiedy jesteœ zdolny, ¿eby zostawiæ rannego i uciec?
- Ja nie... - „Ty nie”!
„Jesteœ biedny”. „Masz astmê”.
„Chcesz zamieszkaæ z babci¹”.
„Zawsze masz racjê”.
Kim ty jesteœ?
Nie znam ciê.
Mo¿esz mi powiedzieæ?
Gnojek.
Oto, kim jesteœ.
Ca³e ¿ycie ciê broniê.
Gdybyœ nie by³ nieletni,
nasze nazwisko obsmarowano by jutro w gazetach.
Wy³¹cznie odpowiadaj na pytania. Nie rozgaduj siê.
Powiedz, ¿e spanikowa³eœ,
¿e mia³eœ atak i siê dusi³eœ, bo masz astmê.
Masz ataki, kiedy siê boisz.
Pomogê ci, na ile zdo³am.
Co mi zrobi¹?
Na ile ska¿¹?
Na parê miesiêcy.
- Ile? - Nie wiem.
To zale¿y. G³ównie od tego, czy ¿yje.
Mo¿e potraktuj¹ ciê ³agodnie.
Masz czyste konto, astmê.
S¹ okolicznoœci ³agodz¹ce.
Mama?
Tak.
Mama to okolicznoœæ ³agodz¹ca.
„Przepraszam, pomylono nazwiska.
Zda³eœ, gratulujê. PrzyjdŸ jutro po tymczasowe prawko”.
Mówi³em, ¿e w³¹czy³em kierunkowskaz.
Pod Beer Szew¹ sprawca uciek³ z miejsca wypadku.
Motocyklista w stanie krytycznym trafi³ do szpitala.
Nie ujawniono jego nazwiska.
Policja wszczê³a œledztwo i prosi œwiadków o wszelkie informacje.
Szaj!
Szaj!
ChodŸ. Bêdziesz prowadzi³.
Czekaj tu.
Do podinspektorki Hanit Rufus.
- Pan? - Micha Alkobi.
- Sêdzia? - Tak.
Proszê zaczekaæ w korytarzu.
O mo¿liwej wojnie gangów na po³udniu
opowie nasza korespondentka Ajala Malki.
Podano nazwisko rannego motocyklisty. To Asaf Ben-Atar.
Nadal jest w stanie ciê¿kim.
Na tym etapie policja dopuszcza wszelkie ewentualnoœci.
Podejrzewa egzekucjê, a nie wypadek ze zbieg³ym sprawc¹.
Pó³tora roku temu Ben-Atar wyszed³ z wiêzienia po 3 latach odsiadki
za strêczycielstwo i napaœæ.
Micha. WejdŸ.
„Nie ma poziomek.
W naszym lesie nie ma poziomek”.
Kochanie, muszê wracaæ do pracy.
Jego ojciec odsiaduje do¿ywocie za morderstwo.
Wieczorem dam ci buziaka.
Pa kochanie.
ChodŸmy do œrodka.
Mamo...
Jego brat, Udi Ben-Atar jest wzburzony.
- PrzyjϾ? - Nie.
- Chce mi siê laæ. - Zmywaj siê.
WyjedŸ z parkingu. Ju¿.
- Dok¹d? - Rób, co mówiê.
A ja taka nieuczesana.
20 minut le¿a³ na drodze. Pewnie Ben-Atarowie ju¿ siê szykuj¹.
Zacznie siê zabawa.
Z czym przychodzi pan sêdzia?
- Chodzi o kradzie¿ auta. - Przykre.
- Jakiego? - Hyundaia. Nale¿a³ do ¿ony.
Ma wartoœæ sentymentaln¹. Zosta³ dla syna.
Zrobi³ prawo jazdy.
- Jak on siê ma? - Upora siê z tym.
Kiedy je skradziono?
Rano albo przed po³udniem.
Czyli kiedy?
- Gdzie sta³o? - Pod domem.
- Adres? - Newe Noi.
Sporo tam kradzie¿y.
Zarejestrowany na Sarê Blum, teœciow¹.
- Numery? - 10-214-11
To parking dla radiowozów.
Jestem, pocz¹tkuj¹cy. Nie mogê jeŸdziæ sam.
I nie odpala.
Nie ma nalepki „nowicjusz”.
Dziœ dosta³em prawko. Nie zd¹¿y³em kupiæ.
- Wysi¹dŸ. - Co?
Wysiadaj.
Nie jest dopuszczony.
- Kto? - Samochód.
A, tak...
Mia³ mieæ przegl¹d. Ale dziœ go ukradli.
- Pewnie Masri ju¿ go rozmontowali. - Wiem.
- Masz polisê? - Tak.
Daj to agencji.
- Gdzie jesteœ? - Na parkingu. Po prawej.
- Mia³eœ odjechaæ. - Policjant kaza³ mi zostaæ.
Co siê sta³o?
- Policjant? - Przestawi³ wóz.
Spisa³ ciê?
- A samochód? - Chyba nie.
- Chyba? - Mia³ papiery.
- Jak wygl¹da? - Min¹³eœ siê z nim.
Mansour, zobacz.
Co siê sta³o?
Tato!
Asaf Ben-Atar. Jego potr¹ci³eœ.
- Kto to? - Wygugluj sobie.
4302 WYNIKI
- Arie Ben-Atar? - W swoim biurze.
Wstaæ.
Co siê sta³o?
Pana syn, Asaf.
- Nie ¿yje? - W stanie krytycznym.
- Chcê go zobaczyæ. - Rano.
Do¿yje?
- ¯ona wie? Udi? - S¹ w szpitalu.
Chcê jechaæ!
Ju¿!
„Ukradli nam auto”. Mów.
- Które? - To. Rano je ukradli.
Zostawi³em je pod domem, bo nie mia³o przegl¹du.
Po po³udniu ju¿ go nie by³o.
Rozumiesz?
Nie zda³eœ egzaminu i wróci³eœ wkurzony.
Nie by³o go, ale siê nie zdziwi³eœ, bo mog³em je wzi¹æ.
Poszed³eœ spaæ.
Wieczorem instruktor powiedzia³ ci, ¿e zda³eœ.
- Mów. - Tato...
Ukradli auto. Obla³em, poszed³em spaæ.
Czemu nie by³eœ w szkole?
Nie s³uchasz?
Dlaczego po egzaminie nie wróci³eœ do szko³y?
Bo instruktor powiedzia³, ¿e nie zda³em.
Tak. Nie chcia³eœ o tym mówiæ w klasie.
Wieczorem okaza³o siê, ¿e zda³eœ. Powtórz.
- Chce mi siê laæ. - Mów!
- Ukradli auto. - Jeszcze raz.
- Przestañ! - Mów!
- Zatrzymujesz? - Nie stanê pod domem.
- Co zrobisz? - Pomyœlê.
- Wrócê póŸno. - O której?
Szaj...
idŸ do domu.
Dobrze?
Coœ wymyœlê.
- Co siê sta³o? - Mo¿esz wyjœæ?
- Coœ z³ego? - ChodŸ.
WejdŸ.
Potrzebujê pomocy.
Muszê siê pozbyæ auta.
- To twoje? - Nie.
- Co siê sta³o? - Która dziupla go rozbierze?
- Zg³upia³eœ? - Wiesz?
Jasne. A mo¿e chcesz kupiæ herê?
- Czyj to? - Nie chcesz wiedzieæ.
- Masz k³opoty? - To pilne.
Znaj¹ ciê tu.
Pomó¿ mi.
Zawsze, ale jestem oficerem, a nie zbirem.
Nie gniewaj siê. Musia³em.
Co siê sta³o?
Z ka¿dym spotkaniem piêkniejsza.
WejdŸ.
Aide? Jest D¿uma?
Proszê.
- To ch³opiec? - Oczywiœcie.
To dobra ¿ona. Rodzi ch³opców.
Prawdziwy Beduin.
- Co z Szajem? - Brakuje mu matki.
Niech Bóg go zachowa.
Co zrobiæ? Wola bo¿a.
Pójdê spaæ.
Dobranoc.
- Nastêpnym razem zapraszam do siebie. - Dziêkujê.
Kluczyki.
Nie mo¿na inaczej?
CO SIÊ DZIEJE, TATO?
Ani s³owa. Przysiêgnij na grób ojca.
- Tu Sara. Wszystko u was dobrze? - Tak.
Zda³?
Wiesz, która godzina?
W Jerozolimie 4.52.
- W Beer Szewie te¿? - Dzwonisz dla zgrywy?
Powiedz, czy zda³, to powiem, dlaczego dzwoniê.
Zda³ i nawet siê przejechaliœmy.
Dzwonili z policji, ¿e ukradziono hyundaia.
Tak.
Przepraszam, ¿e nie zadzwoni³em.
Chcia³em ci oszczêdziæ zawracania g³owy.
- Przecie¿ nim jechaliœcie. - Wczeœniej.
Wróciliœmy, a godzinê póŸniej go ukradli.
Mam dzwoniæ do agencji ubezpieczeniowej.
- Po co? - Mia³ polisê.
- Jeœli go nie znajd¹... - ZnaleŸli.
- Co? - ZnaleŸli.
Tak mówi¹.
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.