Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Croatian
Czech
Danish
Dutch
English
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
Słyszał pan o Claire Girard?
Pianistka. Muzyka klasyczna. Nie?
Jest w najlepszej piątce świata.
Jedyna kobieta.
- Miło mi. - Witam.
To dla mnie zaszczyt.
Dziękuję. Girard.
- Nie zna jej pan? - Nie, ale bardzo mi miło.
Mógł pan słyszeć, jak gra, nie wiedząc, że to ona.
OGROMNY
Witamy w Luksemburgu.
Cudownie panią gościć! Jak się pani ma?
Dobrze. Wszystko u nas dobrze.
Okej...
Claire, jak się pani ma?
Wszystko u niej dobrze.
To dobrze.
Dziękuję. Jesteśmy dumni, mogąc panią gościć.
Przepraszam, kim pan jest?
Jestem Claire!
- Pan jest Claire Girard? - Żartuję!
Jestem mężem, agentem,
ochroniarzem i wszystkim innym.
To z panem rozmawiałam przez telefon?
Tak. Jestem Fred. Wcale nie zgred.
- Miło mi. - Mnie również.
Stroiciel szykuje fortepian w sali koncertowej.
Wspaniale. Dziękuję.
Dziękuje. Widzimy się na próbie?
O trzeciej.
Zamelduję nas.
Do widzenia.
Dzień dobry. Witamy w hotelu.
Nazywam się Girard.
Claire Girard.
Zarezerwował pan pokój z widokiem na miasto i dodatkowymi usługami?
- Na Filharmonię Luksemburską? - Tak.
Może przyda się panu druga poduszka po koncercie?
- Druga poduszka? - Tak.
Niektórzy artyści o nią proszą.
- Nie jestem Claire. Nie jestem artystą. - Przepraszam.
Ona jest artystką.
- Rozumiem. - Ja jestem...
drugą poduszką.
Jestem drugą poduszką.
W porządku.
Dzięki.
Widziałaś widok?
Tak.
- Wspaniały. - Mamy blisko do Empire State.
Prawie możemy go dotknąć!
- Zadowolona? - Tak.
Czas na pracę.
Trzymaj.
- Wychodzimy o czwartej. - Dzięki.
Gotuję się tutaj.
Claire?
Wiesz, że próba jest...
o czwartej?
- Kiedy przychodzi stroiciel? - O piątej.
- Kiedy gramy? - Co?
- Kiedy gramy? - O ósmej trzydzieści.
Niewiele czasu na próbę.
Niech stroiciel przyjdzie później.
Zauważyłaś coś?
Ładnie wyglądasz?
Nie, brzydko.
Nie jesteś brzydki.
Widzisz jakąś zmianę?
Coś dzikiego?
Naprawdę nie widzisz? Niczego nie zauważyłaś?
Nowe bokserki!
Tak.
Świetnie.
Podobają ci się?
Tak. Bardzo.
To powiedz. Czasem mam wrażenie, że mnie nie widzisz.
- To od mamy? - Nie.
"Serdecznie zapraszamy
na przyjęcie na cześć Claire Girard".
Nie chce mi się iść.
Musimy. Zbyt stresujące?
Mam cię zrelaksować?
Tak. Dobry pomysł.
Chodź.
Pójdę posłuchać z sali.
Kocham cię.
Duży pokój.
Duży pokój z dużym materacem.
Potrzebuje pan dodatkowej poduszki?
Nie, dziękuję.
Do widzenia.
- Co mówiła? - Nic. Proponowała dodatkowe poduszki.
CLAIRE GIRARD RECITAL FORTEPIANOWY - CHOPIN
Herbaty z bergamotki?
Bergamotka!
Proszę kochanie.
Ubierzemy albo adamaszek,
albo bakłażanową rozkosz.
- Którą chcesz. - To nie ja ją ubieram.
A może Kopciuszek?
Ale fantazja, totalna improwizacja.
Fantazyjna improwizacja.
Dzień dobry.
Coś nie tak?
Musimy iść.
Jest trochę spięta.
Możesz ją uspokoić?
Przestań się blokować. Chodźmy.
Dasz radę. Raz, dwa, trzy...
Jak ptak. Lecisz!
Jakieś pytania?
Czy ktoś ma jakieś uwagi?
Dziękuję za te godziny pełne szczęścia.
To była naprawdę wyjątkowy wieczór.
Wyjątkowy!
Dziękuję bardzo.
Fred!
Była wspaniała.
Ma magiczne palce, jak chmury!
A poza tym...
Nie cierpi zostawać sama.
Claire! Chodź tu, piękności.
To było wspaniałe.
Dziękuję.
Jaki masz sekret?
- Praca. - Co?
- Praca! - Nie sądzę.
Na tym poziomie jesteś jak Nadal, ten tenisista.
To coś innego, to...
Nazywam to darem.
Za każdą wielką kobietą stoi mężczyzna.
- Żony ambasadorów to ambasadorowe? - Tak.
Czy za każdym wielkim ambasadorem stoi ambasadorowa?
Nie chcę się chwalić, ale...
Czy działa to też na odwrót?
Kiedy kobieta wykonuje ten zawód, jest ambasadorką.
- Mąż nie jest ambasadorowym? - Nie.
To kim jest?
Nikim.
Po prostu panem.
- Panem? - Tak. Panem.
Poświęciły panie swoje życie?
W pewnym sensie? Dla męża?
Robiłam wszystko, żeby utrzymać małżeństwo i rodzinę.
A jak państwo sobie radzicie?
- Z dziećmi? - Jak sobie radzimy z dziećmi?
Po prostu ich nie mamy.
- Nie? - To też poświęcenie.
To jest tak,
że nie mamy czasu ani miejsca w życiu, bo ciągle podróżujemy...
To się może zmienić.
Ambasador Belgii.
Dobry wieczór. Jak się pan miewa?
- Widać, że kocha pani to, co pani gra! - Tak.
Czy data 29 lutego coś pani mówi?
Cudowna Noc.
- Tak. - Cudowna Noc!
Cudowna Noc?
- Wystąpi pani na niej? - Naprawdę?
Oczywiście, że tak.
Pod warunkiem, że zagra pani koncert Ravela.
Już nie grywam z orkiestrą.
- Tylko recitale. - Proszę zaufać Fredowi.
To świetny agent. Wie, co jest dla pani dobre.
Nigdy nie było kobiet na Cudownej Nocy?
Ani jednej. Chcę, żeby była pani pierwszą.
Pójdę po szampana.
Cieszysz się, Claire?
Cóż...
To dopiero za rok.
Proszę. Brawo.
Dla mnie i dla pana.
- Claire? - Ja nie piję.
- Panie Girard? - Tak. Wybornie, poproszę.
Proszę.
To państwa miodowy miesiąc?
Nie, chociaż cały czas mam miesiąc miodowy,
będąc z Claire.
- Wspaniale. - O tak.
PIGUŁKA
Czas na pigułkę.
Dzięki.
Mam cię zrelaksować?
Tak.
Zrobimy to tutaj.
Jeden z pasażerów wymaga pomocy medycznej.
Jeśli mamy tu lekarza, prosimy o kontakt z obsługą lotu.
- Jest pan lekarzem? - Zrobiłem kurs pierwszej pomocy.
Może pan pomóc? Ta kobieta rodzi.
Co mam robić?
Powiedzieć, że dziecko wychodzi. Tu ma główkę.
Dosłownie zaraz urodzi.
Mamy zmienić trasę lotu?
Zrobię jej nacięcie krocza.
Co to jest?
Nacięcie, które pozwoli wyjść dziecku.
- Mam jej powiedzieć? - Tak.
- Pani imię? - Gilberta.
Nożyczki.
Proszę powiedzieć, że zaboli.
- Proszę powiedzieć. - Już.
Nie przyj.
Załóżcie mu czapeczkę i dajcie go mamie.
Proszę.
Proszę pana?
Przepraszam.
Ta pani chce dostać swoje dziecko.
Może je pan potem potrzymać.
Przepraszam.
Dobrze.
Oto pani dziecko.
Jak się pani czuje? Coś boli?
Co się dzieje?
Fred!
- Nie mogę! - O co chodzi?
Popatrz na mnie.
Popatrz na mnie.
O czym myślisz?
MAURICE RAVEL KONCERT G-DUR
- Victor. Dzięki. - Cześć, Fred.
- Dzień dobry. - Fred?
Wszystko gra?
Jasne.
Życie jest piękne.
Co? Mam coś na twarzy?
- O co chodzi? - Mogę ci pomóc.
W jakim sensie?
Emocjonalnym, duchowym. Wpadnij, to pogadamy.
- Dobrze. - Miłego dnia.
Niczego nie bierzemy aż do marca.
Tak.
Bo Claire gra na Cudownej Nocy.
- Fred! - Tak?
Musimy to odwołać.
Chwila, wkładam rzeczy do lodówki.
Wszystko gra?
- Nie dam rady. - Co?
Trzeba odwołać orkiestrę i całą resztę. Nie dam rady.
Ja będę twoją orkiestrą.
Posłuchaj mojego fletu.
To za długie.
Flecista się udusił, zmarł godzinę temu.
Nie możesz robić, co ci się podoba. Musisz myśleć o innych.
Pizza.
Zjedz całą. Cholera, zapomniałem serwetek.
- Nie jesz? - Nie jestem głodny.
Jesteś spięty?
Zrobimy coś, żeby cię zrelaksować?
- Na przykład co? - Nie wiem.
To, co zwykle.
No tak.
- Muszę iść. - Wychodzisz?
Dokąd?
Do mamy.
Po co?
Bo... mam urodziny.
- Nic nie przygotowałam. - Czterdzieste.
Nie mam prezentu!
Mam jakiś kupić, płacąc twoją kartą?
Kupię go.
Dam tobie.
- A ty dasz go mi. - Dobrze.
Świetnie.
Super.
Nie chcesz się kochać z okazji urodzin?
Nie, bo czuję, że tak naprawdę mnie nie chcesz.
Chodzi raczej o twój relaks.
Co? Nie jestem spa!
Czym?
Spa!
Tak?
Cześć, synku.
- Sto lat. - Dzięki, mamo.
Nie, Frédéric! Nie skacz po kanapie!
- Tylko sprawdzam. - Nie masz już 10 lat!
Rozprujesz szwy.
- Dobrze. - Rozgniewałam się.
Chyba nie zrobię ci kawy.
- Cukier do kawy? - Nie, mamo.
- Ciasta? - Nie, babciu!
- Tiramisu? - Mam bar micwę?
Masz urodziny, więc upiekłam parę ciast.
Opowiedz, jak było w Japonii.
W porządku.
Wyglądasz na zmęczonego.
To przez jet lag?
Czy przez czterdziestkę?
Coś cię martwi?
FBI już skończyło?
Jestem tylko ciekawa, czy wszystko dobrze u mojego syna.
Pomogłem przy porodzie. Kobieta urodziła w samolocie.
- W samolocie? - Tak.
- Trzymałem dziecko. - To wyjątkowe uczucie.
Tylko się nie rozpłacz.
Zapragnąłeś mieć własne.
- Tak, ale z Claire. - Tak, ale twoje własne.
- Twoje potomstwo, twoje dziecko. - Z Claire.
Oczywiście, że z Claire! Ale twoje własne dziecko.
- Prawda? Twoje własne? - Oczywiście.
To co was powstrzymuje? Młodsi nie będziecie.
- Zwłaszcza Claire. - Nie chce mieć dzieci.
To ją zostaw i tyle.
To cię śmieszy?
Wstydu nie masz?
- Podwiązała jajniki? - Co?
Za twoimi plecami?
Co ty gadasz? Jakie jajniki?
Zapytaj ją. Może to zrobiła.
Bierze tylko pigułkę, nic więcej.
Znajdź rozwiązanie.
Zajmujesz się wszystkim?
Tak. A co?
Pigułkami i tak dalej?
- Prawda? - Tak.
To daj jej inną pigułkę.
Żartuję tylko.
Tak się wygłupiam.
Wygląda jak pigułka.
Voilà.
Fred!
Co?
- Słyszysz mnie? - Tak.
- Nie odpowiadasz. - Nie słyszałem, bo robiłem siku.
Kochanie!
Och, tak...
Czekaj.
Zaczekaj.
Dochodzę!
Dobrze, ale...
Daj mi dwie sekundy.
Już prawie.
Jeszcze chwila. Proszę.
Chcesz być na górze?
Wchodź.
- Gdzie idziesz? - Zrobić siku.
- Siku? - Bardzo mi się chce.
A co mam zrobić z tym?
Posłuchaj...
- Nie mogę udawać. - Jestem blisko!
Chcę dojść w tobie.
Czemu robisz z tego taką sprawę?
Spłuczka się zepsuła?
Raz, dwa, trzy.
Czekam.
Co robisz?
Też się wysikałem przy okazji.
Pospiesz się!
NIE W CIĄŻY
- Hej! - Cześć.
Wpadłem zobaczyć, co u ciebie.
Wejdziesz? Właśnie zaparzyłem kawę.
Pewnie. Świetnie.
- Siadaj. - Dzięki.
Palisz fajkę?
- Mogę? - Pewnie.
Wiesz, czym się zajmuję?
- Jestem szamanem. - Szamanem?
Jak Indianin?
Nie. "Szaman" to po mongolsku "wiedzący".
- "Robiący rzeczy na odwrót". - Inaczej niż inni?
Tak. Albo "błazen".
Mówię rzeczy i nie wiem, dlaczego.
Ale są wypowiadane.
A pacjent rozumie, dlaczego.
Chcę mieć dziecko.
Rozumiem.
Kobiety mają szczęście, że mogą dawać życie.
O tak.
Zdejmę ubranie Victora i włożę ubranie szamana.
I przyjmę szamańskie imię.
- Jakie? - Zolinkan.
To znaczy "pan pustyni". Brzmi pretensjonalnie,
ale przyszło do mnie w szałasie potów.
Naprawdę?
- Gdzie to było? - We Francji. W Mâcon.
Naprawdę?
Uczyli mnie tam szamani.
Rozumiem.
Ta muzyka to pieśń rdzennych Amerykanów?
Skądże. Jest niemiecka. To pogański metal.
Zamknij oczy. Odpręż się.
Problemy w dzieciństwie?
Wyobraź sobie, że masz w brzuchu śliwkę.
Nasiono zapuszcza korzenie,
kiełkują liście, młode liście,
kruche liście.
Nasiono to twoje dziecko.
Dbaj o nie,
jakby rosło w twoim brzuchu.
Kiedy ziarno będzie gotowe
w brzuchu twojej żony, okrągłym i pełnym...
Wykorzystaj ten moment łaski,
żeby zadbać o ciało i duszę
i zrealizować marzenia.
Kiedy to zacznie działać?
A co? To pilne?
Weź to.
To kalcyt.
Dbaj o ten kamień.
Żyj z nim, aż twoja żona zajdzie w ciążę.
- Tak? - Przepraszam.
Mogę sobie zrobić z panią zdjęcie?
Nie... proszę bardzo. Uśmiech.
Proszę o uśmiech.
Dziękuję.
Czekaj, gdzie idziesz?
Pragnę cię.
To dziwne. Już piąty raz dzisiaj!
Mam to gdzieś.
Zaraz przyjdzie publiczność.
Nieważne. Mam to gdzieś.
Ale masz twardy brzuch!
Co? Wcale nie.
- Masz nudności? - Nie.
- Nie masz nudności? - Nie.
Nie bolą cię piersi?
Dziwne, prawda?
Wszędzie psują się spłuczki.
To przez ciebie.
Rozbierasz ją?
A mam wybór?
Muszę sprawdzić pojemnik,
cylinder...
Daj spokój!
CIĄŻA
To działa!
Spłuczka działa, popatrz! Działa świetnie!
Umieram z głodu! Proszę bardzo.
Nie możesz jeść tylko kiwi.
Przytyłam.
Nie. Jesteś piękna.
Ubrania zrobiły się za ciasne.
- Może to rak tarczycy? - Nie. To nie rak.
- Torbiel? - Nie, kochanie.
- Mogę mieć raka. - To nie to.
- Wiesz, co to? - Tak. Wiem, co to.
Co to jest?
Przyznam się. I tak miałem ci to powiedzieć.
Jeśli za długo czeka się na tę rzecz,
może wymknąć się spod kontroli, więc lepiej nie czekać.
Bo jeśli czekasz...
Chodzi o to, że to coś niespodziewanego.
Jak wtedy, kiedy mówisz: "No tak!
To się może zdarzyć!".
Wtedy się zastanawiasz.
"Naprawdę? Może? Może powstać życie?".
O tak! Mówię ci, to się może zdarzyć
Czasami myślisz, że wszystko już widziałaś,
ale okazuje się, że nie.
Czasami spodziewasz się czegoś,
ale tak naprawdę się tego nie spodziewałaś.
Nie nadążam.
Nie złość się. Nie bierz tego do siebie.
Czekaj. Nie wiem, o czym mówisz.
Muszę ci powiedzieć, do cholery.
Słucham cię.
Jesteś...
Ba bo bi bo bu.
Przepraszam.
Pamiętasz poród w samolocie?
Dziecko?
Takie zrobiło na tobie wrażenie?
W każdym razie...
Jego matka poprosiła mnie,
żebym został ojcem chrzestnym.
Zgodziłeś się?
Jesteśmy na to zbyt zajęci.
Powiedz jej, że nie.
Nie masz dla niego czasu. To zły pomysł.
Dlaczego zły? Przecież można...
A co, jeśli oboje rodzice
zginą w wypadku samolotu?
Daj spokój! Nikt tak nie ginie!
Pewnie, że tak. Ludzie giną.
A jeśli będziemy musieli się nim zająć?
Zrobimy to, co robią wszyscy rodzice!
Mogłabym mieć własne dziecko.
Ale po co, skoro nie mam czasu?
Gdybyś znalazła dziecko na ulicy,
zostawiłabyś je tam?
Nasze życie na to nie pozwala.
Przez większość czasu byłoby z nianią.
To nie jest życie. Rozmawialiśmy już o tym.
Nie ma miejsca na dzieci w naszym życiu.
Oddzwoń do tej kobiety.
Ty, ja i jeszcze dziecko? To nie zagra.
- Nic ci nie jest? - Co to było?
Guzik.
Moje piersi są ogromne!
Umów mnie z ginekologiem.
- Sprawdzę w kalendarzu. - Po co?
Mamy napięty grafik.
Nie możemy umówić cię przez...
ABORCJA DO 12 TYGODNI
...dwanaście tygodni.
Dawno pani u mnie nie była.
Wszystko dobrze?
Czuję się napuchnięta i mam obolałe piersi.
Kiedy miała pani ostatni okres?
A tak. Bierze pani dezogestrel.
- Dobrze go pani znosi? - Tak.
Żadnych plamień? Nie zapomina pani wziąć?
Nie.
Zmęczenie to wczesny symptom raka, prawda?
Widzę, że się pani niepokoi.
- Nie ma powodu. - Ale zmęczenie to...
Zmęczenie to częsty symptom.
Oczywiście.
Rak też jest bardzo częsty.
No już.
Czemu się tak pani niepokoi?
Zbliża się coś ważnego?
Właśnie tak.
Ważny koncert.
Wie pani, kiedy pani mama zaczęła menopauzę?
- W tym przypadku... - To nie ma znaczenia.
Zbadam panią i zobaczę, co się dzieje.
Ma pani tu zgrubienie.
Guz?
Sięga do pępka. Zobaczmy.
Nałożę trochę żelu na brzuch. Jest trochę zimny.
Dobrze.
Teraz widzę.
To maluszek.
Guz-maluszek?
Nie. Maluszek, czyli dziecko.
Dziecko?
Widzicie główkę? Patrzcie!
To na pewno mój brzuch?
- Rusza się. - To nie jakieś wideo?
To pani brzuch. To obraz z jego środka.
Lepsze to niż rak.
Poszukam innych.
Mogą być inne?
Głowa ma...
- Głowa! - Pięć centymetrów.
Jest pani w czwartym miesiącu.
Chcecie posłuchać tętna?
Oczywiście.
- Pani Girard? - Możemy?
Posłuchajmy serca, żeby...
Słyszycie?
- Mam sprawdzić płeć? - Nie.
Niech to będzie niespodzianka.
Kochanie, nie chcemy znać płci, prawda?
Nie chce znać.
Przerwanie ciąży na tym etapie jest skomplikowane.
Obciążone ryzykiem. Trzeba wywołać poród.
We Francji to nielegalne.
Ale nie mogę mieć dziecka.
Posłuchaj, Claire...
Zajmę się tym.
Samemu? Zrobisz aborcję?
Nie. Zajmę się dzieckiem.
Co masz na myśli? Jak?
W Anglii można chyba zrobić aborcję później?
Tak. W Anglii pozwalają na późne aborcje.
Ale to niebezpieczne. Odradzam.
Mowy nie ma. Nie narazimy życia twojego ani dziecka.
Czy to bardzo boli?
Robią to pod narkozą.
Ludzie wciąż od tego umierają.
- Nie. Skądże. - A jednak.
Ale jest ryzyko.
Ale mamy problem z...
Z czym?
Z terminami.
Mam bardzo ważny koncert.
Sprawdźmy to.
Mamy koncert, którego nie możemy odwołać.
- Koncert jest 29 lutego? - Zgadza się.
Termin porodu przypada
na 27 lutego.
Ale może pani urodzić wcześniej.
Począwszy od 26 stycznia.
Świetnie! 26 stycznia pasuje!
Od tego momentu dziecko będzie dojrzałe.
Ciąża kończy się 27 lutego.
26 STYCZNIA
Dzień dobry. Jestem Caroline, położna.
Poprowadzę warsztaty "Miłość, mleko i tulenie".
Wielka nazwa na naukę karmienia piersią.
Dzień dobry wszystkim. Jak się macie?
Przepraszam za spóźnienie.
Może niech wszyscy po kolei się przedstawią.
Chyba wszyscy już przyszli.
Pańska żona nie dała dzisiaj rady?
Pracuje, więc jestem sam.
- Pierwsze dziecko? - Tak. Jestem pierworódkiem.
Znacie płeć?
Chyba dziewczynka, sądząc po kształcie brzucha.
- Właśnie. - Dobrze.
- Ale nie można na tym polegać. - Pewnie.
Oto, co możecie spróbować w domu.
Dzisiaj wieczorem
możecie w ten sposób wycisnąć siarę z piersi.
Połóżcie palce po obu stronach sutka.
Przyciśnijcie do siebie,
ściśnijcie i wysuńcie.
Trzymając tak palce wokół sutka,
uzyskacie kilka kropel siary.
Kobiety, jako ssaki, są stworzone do karmienia piersią.
Mamy wszystko, czego trzeba, żeby karmić dziecko.
Kto chce spróbować?
- Ja mogę. - Ja.
Ułóżmy poduszkę inaczej.
Pewnie zauważyłaś, że sutek ci pociemniał.
To dlatego, że noworodki
widzą z bliska tylko kontrasty i to pomaga im go znaleźć.
Kuku!
Kuku.
Zobacz! Mała deseczka toaletowa. Na jej małą kupkę.
Na jej małe siusiu. Na jej małą pupkę.
Pupka mówi kuku!
Zobacz, co kupiłem.
Wiesz, co to jest?
Nie wiem. Pierś? Kauczukowa? Ohyda.
Służy do układania buzi dziecka.
Ślinię się!
Padam z głodu. Mam ochotę na Nutellę!
Dzień dobry.
Niestety, Claire jest niedostępna.
Przez kilka tygodni.
Kilka tygodni? Naprawdę?
Muszę lecieć. Do usłyszenia. Przepraszam.
Mój babycook!
Dla dziecka. Będę robił mnóstwo przecierów.
Zapytam dziecka.
Nie chcę przecierów.
Wolisz marchewkę czy ziemniaki?
Jeśli marchewkę, kopnij tu. Jeśli ziemniaki, tu.
- Czekaj! - Odpowiedział?
- Odpowiedziała. - Co powiedziała?
Chce marchewkę!
Moja mała Bibun!
"Gratulacje. Twoje dziecko
jest wielkości buraka liściowego".
- Co? - Ojej!
- Warzywo? - Wcześniej była jak koper włoski.
Po co te porównania do warzyw?
Żeby znać rozmiar. W 33. tygodniu wyglądała jak ananas.
Uwielbiam tę apkę. Możesz zrobić brzucho-selfiaka.
To takie selfie z brzuchem.
"Zaczynasz dziewiąty miesiąc ciąży".
Już? Dzisiaj?
Dziś jest 26 stycznia?
Dzisiaj rodzę? Świetnie! Czemu nie mówiłeś?
Pakuj walizkę. Nie zapomnij koszuli nocnej.
Chodźmy rodzić. O której ma być?
Nie można kazać im czekać.
- Cześć, Claudio. - Hej, Fred.
- Co słychać? - W porządku.
- Przyszliśmy... - Urodzić.
Urodzić?
- To dzisiaj? - Tak.
Przyszliśmy spotkać się z lekarzem.
Żeby urodzić dziecko.
Konsultacja. Dobrze.
Popatrz. "Szpital przyjazny dziecku".
Są najlepsi.
- Anne! - Cześć, Fred.
- Jak leci? - Świetnie.
Poznaj Bibun.
Cześć, Bibun. Co słychać?
- Hej, Bibun! - Jestem Claire.
Witaj! Jak się czujesz?
- Moja partnerka. - Dobrze.
Będzie lepiej, kiedy urodzę.
To dzisiaj?
Nie...
- Zobaczymy. - Zobaczycie?
Muszę lecieć. Do zobaczenia!
Cześć, dziewczyny. Poznajcie kogoś.
- Jak leci? - Dobrze.
Przepraszam za ostatnią nieobecność. Miałem nudności.
Zrobiłem dla nas sernik, a potem cały zjadłem!
Ale niespodzianka!
- Widzimy się potem? - Pewnie.
Pa, dziewczyny.
- Idziesz? - Pa!
Wszystkich tu znasz.
- Claire Girard? - Tak?
Chodźmy.
Dziecko dobrze się rusza?
Bardzo dobrze. Kiedy położę tu rękę,
od razu się przytula.
O tak.
Zapytam matki. Czy dziecko się rusza?
Tak. Bardzo.
Widzę, że macie plan porodu.
Napisaliście go wspólnie?
Mam różne plany, ale nie plan porodu.
Napisaliście, że chcecie
rodzić w wodzie.
- Tak. Kanałem rodnym. - Mam rodzić w kanale?
Nie w kanale. Kanałem rodnym.
Ale chcecie rodzić w wodzie. Tak?
- Tak. - Świetnie.
W takim razie bez znieczulenia. Tak?
Jesteśmy pewni?
To zapewnia kobiecie pełniejsze doznania.
Zapewnia doznania? To ona będzie rodzić.
- Szkoda, że nie ja. - Tak już jest.
Żeby urodzić, trzeba być kobietą. Kropka.
To kobieta rodzi.
To chcecie znieczulenie czy nie?
Ja bym chciała.
Jesteśmy tu dla pani. On nie może
decydować, co pani chce
i czego pani nie chce.
Dobrze, same zdecydujcie, beze mnie.
Moja opinia nie ma znaczenia. Róbcie, co chcecie.
Zapomniałam stroju.
Nie ma stroju.
Kiedy dziecko się urodzi,
jak będzie pani karmić?
- Ja będę karmić piersią. - Aha.
Mężczyźni teraz już mogą?
Przyczepia się protezę piersi do sutka,
który jest połączony wężykiem z mlekiem matki.
- I wtedy... - Co za plan.
Napełni pan butelkę krowim mlekiem czy mlekiem z piersi?
To będzie "mleko matki".
Ono samo nie wypływa.
Dziecko musi je wyssać z piersi matki.
A gdybym ja ssał pierś matki?
To zwiększyłoby produkcję mleka?
Nawet jeśli nie jestem dzieckiem?
Zgadza się pani, żeby...
Nie wiem, czy się zgadza.
Nie chcę karmić piersią.
Jeśli pani nie chce, nie ma sprawy.
To też pani dziecko, nie tylko pana.
Ale to ja je chciałem.
Chciałeś dziecko?
Nie!
Nie.
Byliście u psychologa?
Nie potrzebujemy.
Chodźmy do Trousseau. Są w pełni wyposażeni
i nie uznają nas za wariatów.
Proszę państwa.
Dzień dobry.
W czym mogę pomóc?
Chcemy urodzić.
W którym miesiącu jest pani?
W dziewiątym.
- Pierwszy raz u nas? - Tak.
- Nie zapisaliście się wcześniej? - Nie.
Pewnie nie będzie dla was miejsca. To naprawdę dziewiąty miesiąc?
Ostatni dzwonek?
Proszę wejść.
Dziękujemy.
Dzień dobry, Océane.
Dzień dobry.
- Océane uczy się na położną. - Miło mi.
Ładny kawałek do przejścia!
Kiedy zaczęła się ciąża?
W dniu 27 maja.
Dokładnie.
O której jest poród?
- Nie da się przewidzieć. - Naprawdę?
Trudno nawet określić konkretny dzień.
Ale my rodzimy dzisiaj.
Nie wydaje mi się.
Mówicie, że ciąża zaczęła się 27 maja.
- Tak. - No to...
razem z Océane wyliczymy termin porodu.
Termin porodu to 27 lutego.
Czyli dzisiaj nie wyjdzie?
Został pani jeszcze miesiąc.
No powiedz coś!
- Czyli się pomyliłem? - Tak.
Dziewiąty miesiąc się dopiero zaczął,
a nie skończył.
Jak to możliwe, Fred?
- Nie wiem. - Jak to możliwe?
- To jak z wiekami? - Tak.
Lata 1800 to XIX wiek.
Zgadza się. Tak samo jest u dzieci.
Trzeba na nie dłużej czekać.
Czyli ciąża trwa w sumie 10 miesięcy?
Proszę zdjąć płaszcz i się położyć.
Proszę podciągnąć sweter.
Proszę bardzo.
Océane, zacznij od góry
spojenia łonowego,
żeby zmierzyć wysokość dna macicy.
Ile centymetrów?
- Dwadzieścia cztery. - To mało.
Szczególnie na miesiąc do porodu.
Océane, przejdź do palpacji.
Sprawdź, czy nie jest za małe jak na swój wiek.
Bibun, Bibun, Bibun!
Zmierzą cię!
Brała pani pigułkę systematycznie,
ale dziecko i tak postanowiło przyjść, tak?
- To był wypadek. - Wypadek.
Szczęśliwy wypadek?
Czemu pani tak patrzy?
Dzidzia!
Dzień dobry. Przygotuję panią.
Posłuchamy dziecka i zmierzymy skurcze.
Potem wrócę zmierzyć ciśnienie.
Dzidziu!
Cześć!
Wielki brzuszek. Chciałbym mieć bliźniaki.
- Tak? - Dwa na raz, a potem spokój.
STOP WYMUSZANYM MAŁŻEŃSTWOM
Słodziaki!
Widzicie te pszczółki?
Czyż nie są urocze?
Czy może nam ktoś pomóc?
Ojej!
Mój brzuch nagle się nadął.
- Widzę. - Jest olbrzymi.
- Olbrzymi! - Tak.
Boję się.
Chodź tu. Sytuacja eskaluje.
- Eksploduję? - Nie eksploduje pani.
Powiedziała pani "eksploduje". Ściąga pani saperów?
Nie. Powiedziałam "eskaluje".
Co się dzieje?
- Nagle zrobił się ogromny. - Eksploduję.
Spokojnie. To normalna ciąża?
Była normalna.
Utworzyło się dużo płynu wokół dziecka. Popatrzymy.
Nie utoń!
- Pływaj! - Zrobię USG...
- Co? - ...by zajrzeć do środka.
Nigdy się z tym nie spotkałam.
Dziecko bardzo szybko rośnie.
- Jaka była wysokość dna macicy? - Dwadzieścia pięć.
Teraz jest 42!
Wcześniej było 24?
To niespotykane?
Nie wiem dlaczego, ale jest olbrzymie.
Bibun, co się dzieje?
Znasz tę pacjentkę? Rośnie.
Jest olbrzymie.
Sto trzynaście...
Taki był Godzilla.
Ledwie kijanka. Promieniowanie zmieniło go
w wielkiego gada niszczącego budynki.
USG nie ma promieniowania.
Nawet gdyby miało, to nie...
Rodzę?
Trochę się ustabilizowało. Za szybko na wywołanie porodu.
Uwiera?
Ciężkie jak diabli.
Nie nadwyręża pleców ani brzucha?
Nie możemy już go wyjąć?
Nie ma podstaw do wywołania porodu.
Ale znam parę sztuczek, żeby trochę przyspieszyć sprawę.
Można sprzątać, myć podłogę.
Nie umiem.
Nie ma mowy.
Brak ruchu szkodzi ciału.
To mój dom, ja sprzątam.
Są sposoby naturalne, jak choćby włoski.
Włoski sposób?
Jedzenie pizzy?
Nie pizza. Seks.
Pańska sperma zawiera prostaglandyny.
Nie chcę kochać się
z dzieckiem w środku.
Dziecko jest w macicy.
W jej szyjce jest czop śluzowy chroniący dziecko.
Właśnie, czop śluzowy!
Podczas orgazmu będzie miała pani skurcze,
a o to nam właśnie chodzi.
- Serio? - Właśnie dlatego
zalecamy seks. Zapisać to pani?
Poproszę.
Można także spróbować hipnozy i osteopatii.
Osteopatia przygotowuje jamę miednicy,
a hipnoza łagodzi niepokój.
One też mogą pomóc.
Padam na twarz.
Ja też.
Mam dość dźwigania.
Ja też mam dość dźwigania!
Jestem wykończony!
Ja też.
Przyszła kołyska.
- Moja dodo-warzyszka. - Dodo-warzyszka?
Nie. To mój Kokonik.
Kokon dla dziecka.
Kokonik, kuku, dodo.
Skończyłaś?
To było słodkie.
Dla mnie śmieszne.
Uwielbiam moją dodo-warzyszkę.
Dziecko może spać ze mną.
Tuż obok. Przy mnie.
Chciałem, żeby spała między nami.
Między nami?
- Fajnie jest czuć dziecko. - Tak?
Ale wtedy położna
powiedziała, że dziecko mogłoby udusić się pościelą.
Zapoznam się z kołyską.
Obejrzę samouczek.
Hej! Fred?
- Fred! - Co?
- Pomóż mi! - Relaksuj się.
Nie. Chcę pracować.
Idę.
Nie mogę.
Jesteś olbrzymia.
Możesz proszę wstać? Musisz być bardziej samodzielna.
Nie mogę dbać o ciebie tak jak wcześniej.
Muszę iść.
...zapewniając dziecku prawidłową postawę...
O co chodzi?
Nie mogę grać. Czas na drastyczne środki.
- Fred! - Tak?
Sposób włoski!
Przygotuj się. Idę.
Chodźmy.
Odłóż dodo-warzyszkę i kokonik.
Co robisz?
Sposób włoski. Musimy dojść razem.
Sposób włoski? Teraz?
Nie ma czasu do stracenia.
Nie mam ochoty...
Nie mogę tego robić z ręką na brzuchu.
- Może wejdę na górę? - Dobrze.
Nie, zły pomysł. Brzuch blokuje wejście.
Spróbujmy tak.
Nie. Brzuch miażdży mi twarz.
Brzuch wciąż mi przeszkadza.
Nie wszedłem.
Co się dzieje? Coś nie tak?
Skurcze?
- Odeszły ci wody? - Odeszły?
Jak to pachnie?
Mają mieć słaby zapach.
A jak pachną?
- Jak ciastka. - Ciastka?
Ciastka z czekoladą.
Cholera, za dużo zjadłem.
- Dzień dobry. - Odeszły mi wody.
- Odeszły mi wody. - Mnie też.
Mamy więc pęknięcie.
Jak dawno?
- Pękłam? - Nie ty, tylko błony.
Trzeba sprawdzić pęknięcie i płyn.
To pierwsze dziecko?
Tak. Jestem pierworódkiem.
Ojciec jest pierworódkiem?
- Tak. - Niezwykłe.
Muszę wiedzieć, kim jest pańska żona.
Claire Girard. G-I-R-A-R-D. Frédéric
- Pianistka. - Pianistka. Wspaniale.
Nie interesuję się raczej muzyką.
- Imię? - Claire.
Claire nie mówi?
Zapach jest bardzo delikatny. On mówi,
że nie pachnie jak moja pochwa.
Nie. Pachnie inaczej.
Proszę powąchać.
Proszę rozszerzyć nogi i powiedzieć, kiedy mogę zacząć.
Otwieram srom, żeby zajrzeć do środka.
Wszystko dobrze?
Wacik jest pomarańczowy na końcu.
Może pani zakaszleć?
Już panią zostawiam.
Nie ma wyraźnego pęknięcia. Wynik negatywny.
Jeśli nie dzisiaj, to jutro. Prawda?
Albo pojutrze.
Na tym etapie to dziecko decyduje.
Proszę się odprężyć i sobie podogadzać.
Dobrze?
Przed masażem
opróżnij pęcherz i odbytnicę dla komfortu.
Rozprowadź olejek palcami, w kierunku od waginy
wzdłuż wargi większej, wykonując koliste ruchy.
Jak na zegarze,
między 3 i 9 godziną, wzdłuż tylnej części krocza.
Zaczep kciukiem pochwę i przesuń...
- Au! - Przepraszam.
- Boli? - Jest nieprzyjemne.
Ale zmiękcza.
Naciskaj w dół na godzinie 6,
żeby rozciągnąć krocze. Potem stopniowo
rozciągaj na 3.00, 4.30, 6.00,
7.30 i 9.00.
- Pogubiłem się. - 4.30, 6.00, 7.30!
Przyciśnij na dół i trzymaj.
Boli? Przepraszam.
Rozluźnij odbyt.
Rozluźnij odbyt.
Dziesięć dni, 10 minut dziennie i pójdzie jak po maśle.
Skoro to ja decyduję,
zrobię to, co chcę.
Wróciłem. Gdzie jesteście?
Tutaj.
Kupiłem pełno rzeczy!
Chodź. Powiesz mi, co sądzisz.
Powinniśmy przearanżować naszą przestrzeń.
- Przesuniemy pianino. - Po prostu je sprzedaj!
Kupiłem aspirator dla niemowląt.
Co?
Aspirator. Pokażę ci.
- To zapach papierosów? - Tak, paliłam.
Wypaliłam dwa papierosy.
Słucham?
Dlaczego?
Bo piłam.
Co?
Trochę wina i zachciało mi się palić.
- Nie! - Zjadłam camembert.
Żeby pozbyć się smaku, napiłam się wina.
No i zachciało mi się palić.
Oszalałaś?
- Co? - Oszalałaś?
Wiesz, co to robi dziecku?
Kiedy widzę ser, to go zjadam.
To nie ser, to trucizna!
Oszalałaś! Oszalała!
To trucizna!
Sprawdź w sieci!
Chcesz, żeby dziecko miało listeriozę i było głupie?
Co ty zrobiłaś?
Ruszyła się?
Nie do wiary!
- Zjedz cukier. - Nie.
Zjedz!
Uspokój się.
- Zjedz to! - Nie.
Bibun!
Bibun!
Ruszyła się!
Widzisz? Żyje.
Kochanie,
nie lubisz camemberta.
Co się stało?
Nigdy nie piję ani nie palę. Wciąż pracuję.
Więc napiłam się i posmakowało mi. Chyba będę dalej pić.
Czy zdarzyło się pani sobie odpuścić?
Czy chce pani czasem...
odpuścić sobie?
Czy ma pani czasem ochotę
zrobić sobie przerwę?
Zostawić pianino, nuty, pracę?
Zostawić Freda?
Po co?
Przed panią
znajduje się winda
z magicznymi drzwiami.
W windzie jest tyle przycisków,
ile lat
w życiu Claire.
Niech winda
zjedzie
na właściwy numer.
Może to być
rok pierwszy albo drugi.
Może zerowy.
Może nawet minus pierwszy,
gdy była pani jeszcze w łonie mamy.
Niech otworzą się drzwi.
Proszę wyjść.
Proszę iść naprzód, znaleźć tę małą dziewczynkę,
i ją objąć.
Proszę ją przytulić, a nawet
mocno ścisnąć.
Tak mocno,
że dziewczynka stanie się panią, a pani dziewczynką.
Jesteście jednością.
- Ale się pani zdyszała. - To przez schody.
Proszę wejść.
- Mogę usiąść? - Proszę.
Dziękuję.
Widzę, że zadziałała.
Co?
Fertylizacja.
Chcę urodzić.
Próbowałam wszystkiego.
Pozwoli pani?
Mogę?
Nie chce pani dziecka.
Dlaczego pan tak mówi?
Czuję, że go pani nie chciała.
To prawda, nie chciałam.
Ale jednak było planowane.
Nie było. To był wypadek.
Wypadek?
To nie był wypadek.
Wydaje się, że pan coś wie i nie mówi.
Nie mówię o wielu rzeczach, które wiem.
Jak na przykład?
Dałem Fredowi pomarańczowy kamień, kalcyt.
Wie pani, czy wciąż go ma?
- Co słychać? - Wszystko dobrze.
- Co u ciebie? - Świetnie.
- Jak Claire? - Też świetnie.
To super!
- Jest tutaj? - Nie.
- Ale przyjdzie? - Nie.
Rozumiem.
Zdecydowanie Claire tu nie ma.
Nie ma jej tu.
Na konferencji prasowej Cudownej Nocy.
Nie ma jej.
Zastanawiasz się, czy tu jest? Nie ma jej.
- Co mam powiedzieć? - "Claire tu nie ma".
- Właśnie. - A jeśli mnie spytają, powiem,
- że Claire tu nie ma. - Spróbujmy.
- Gdzie Claire? - Nie tutaj.
Zdecydowanie nie.
Dzień dobry.
Gdzie Claire?
Nie ma jej tutaj.
- Nie ma? - Nie.
Jaja sobie robisz?
To ja!
Ostatecznie
poszło nieźle.
Naprawdę. Dobrze to przyjęli.
Co do licha? Co się stało?
A tak. To kamień,
który wywołuje dobre wibracje w domu.
Przyniosłem kebaby.
Jak mogłeś to zrobić?
Co mogłem zrobić?
Od samego początku
mnie okłamywałeś.
Nie.
Uwięziłeś mnie.
Zrobiłeś mi dziecko za moimi plecami.
To dla faceta trudniejsze,
ale udało ci się.
Przyznaj, że mnie okłamałeś.
Bardzo mnie rozczarowałeś.
Przepraszam.
- Ale... - Prawie chcę odejść.
- Aż tak źle? - Tak.
- Dokąd idziesz? - Daleko.
Dokąd?
Tam, gdzie ludzie mówią do mnie, a nie do brzucha.
- Zabierasz dziecko? - Daj mi kasę.
- Nie. - Czego się boisz?
Nie chcę, żebyś skrzywdziła dziecko.
Claire?
Co tu robisz o tej porze?
Wchodź, kochana.
Daj buziaka starej nauczycielce.
Co to, do diabła, jest?
- Nie wiem. - Nic nie mówiłaś.
Zrobił mi dziecko.
Dlaczego? Wyjaśnij mi to.
- Oszukał mnie z pigułką. - Jak?
Zamiast dawać mi pigułkę, dawał mi słodzik.
Dlaczego dawał ci pigułkę? Nie mogłaś sama brać?
Nie.
Dlaczego to robił?
Jako menadżer robi dużo. Czego jeszcze chcesz?
Nie unoś się tak. To głupie. Nic złego nie zrobił. Wręcz przeciwnie.
Chce mieć dziecko z kobietą, którą kocha.
Nieprawda. Nie kocha mnie już.
- Co? - Kocha dziecko.
Bzdury!
Myślisz, że mężczyźni chcą mieć dzieci z kobietami, których nie kochają?
Masz karierę, muzykę. To wielka siła.
Wielka siła życiowa.
- On tego nie ma. - Nie mogę grać.
- Nie odbierzesz? - Nie. Zgubiłam telefon.
Przed kliniką...
Było magicznie
Mieć z tobą dziecko!
A pan to kto? Zgubiony tata?
Nie. Sam nie wiem.
- Pani Jondet! - Pan Girard?
Mam tylko pięć minut.
Dzisiaj strajkujemy.
Mamy spotkania i debaty.
Nie mogę za długo rozmawiać.
Moja córka została porwana.
- Porwana? - Tak. Przez moją żonę.
Jeśli żona pana zostawiła, może pan wnieść pozew.
Wolałbym nie.
Wie pan, gdzie jest córka?
Tak. W mojej żonie.
- Że jak? - W środku żony.
- A więc jeszcze się nie urodziła? - Nie.
Nic tu prawnie nie można zrobić.
Ale ją zabrała.
- Dlaczego? Był pan agresywny? - Nie.
No to co się stało?
Nie chciała jej.
Zmusił ją pan do seksu?
Nigdy w życiu.
Podmieniłem jej pigułki na słodzik.
To poważna sprawa. Wykorzystał pan swoją żonę.
To może wpłynąć na wynik sprawy w sądzie rodzinnym.
Dlaczego to zrobiłem?
Przyda się panu profesjonalna pomoc.
Mediator albo psycholog.
Mediator?
W każdym razie musi pan porozmawiać z żoną.
Mam wielką niespodziankę. Wchodź.
- Co to jest? - Zobaczysz.
Wielka niespodzianka. To ona.
We własnej osobie! Claire też była moją uczennicą.
Miło panią poznać. Jestem Bettina.
Gratuluję!
- Z jakiej okazji? - Dziecka.
Niedługo gra ważny koncert.
- Cudowna Noc. - Tak.
Już wyprzedany.
Co zagra?
- Chciałabym... - Koncert Ravela.
Żywiej! Czubkami palców!
Dobrze.
Nie zwalniaj.
Jeszcze raz. Tak jest źle.
Bez fałszowania.
Graj.
Dobrze zrobić wydech przed rozpoczęciem.
- Kto cię tego nauczył? - Pani!
Graj.
Coś nie tak?
Wszystko dobrze?
Pomóc ci? Może wody?
Chcesz wody?
Sąsiad podaje ci wodę.
Boisz się porodu?
Rozumiem. To ciężki moment.
Mogę pokazać wam model?
Pamiętajcie, że to tylko symulacja.
Zobaczycie, jak wychodzi dziecko
bez pomocy medycznej.
Zamknę to.
Próżniociąg może odblokować dziecko,
ale czasem nie wystarczy. Wtedy używamy łopatek
w kształcie łyżki do butów.
Nie zachęcają wyglądem.
Ale najważniejsze,
że chronią głowę dziecka.
A co, jeśli łożysko utknie?
Wyciągamy je.
Pokażę wam najgorszy przypadek.
Czasami się zdarza.
Ale spokojnie,
robimy to delikatnie, by zminimalizować krwawienie.
Położna lub położnik wkłada wam rękę do środka,
żeby delikatnie odblokować to, co utknęło.
Jesteście pod narkozą, bo to nieprzyjemne.
Wszystko dobrze?
Co ja zrobiłem?
Zakładam, że nie byłeś sam.
Do tanga trzeba dwojga.
Sam zrobiłeś dziecko?
Oddychaj głęboko.
Oddychaj.
Nie wstrzymuj oddechu.
Dobrze, oddychaj.
Myślisz, że Claire przyjdzie? Tyle już tu siedzimy.
- Każe na siebie czekać. - Jacqueline?
Cześć, wnuczko. Jak się tam miewasz?
Chcę ją pieścić. Dać jej swoje ciepło.
Nakupowałam dla niej pełno ubranek.
Przeszkadza ci to?
Kochanie, tu babcia!
Nie mogę się już doczekać.
Dzień dobry.
Rozumiem, że spotykam się z państwem.
Kim pani jest?
- Matką. - Rozumiem.
To sprawa między nimi i dzieckiem.
Chciałem, żeby je poznała.
- Zobaczy ich pani potem. - Wychodzę.
- Przeszkadzam wam. - Nie, ale chodzi o rolę.
To jest ich rola.
Niech będzie.
- Jest pani babcią. - Szkoda.
- Pani rola też jest ważna. - Tak.
- Widzimy się później. - W kawiarni?
Mimo to jestem smutna. Do widzenia.
- Dlaczego pani tu dziś przyszła? - Prawnik mi polecił.
- Macie problemy? - Jesteśmy w separacji.
No tak. Gniewa się pani na Freda?
Ale nie na dziecko?
Mam dość leżenia, bycia szturchaną i obmacywaną.
Nie wie pani, jak to jest! Czuję się jak jakiś przedmiot.
Mam dość. Rzygam tym wszystkim!
To jasne czy nie?
Proszę przestać mnie dotykać!
Mam dość. Nie jestem przedmiotem.
Proszę mnie puścić!
Proszę dać mi spokój!
Może pani to zrobić?
Ostrzegam. Proszę zabrać rękę.
Nie! Proszę mnie nie dotykać!
Nie dotykam pani.
Nie dotykam pani. Szukam tylko z panią kontaktu.
Podejdzie pan od drugiej strony?
Nie wiem, czy to dobry pomysł.
Śmiało.
Chcę, żebyś przy mnie był.
Poczuj ciężar materaca.
Poczuj, jak ten materac
unosi ciężar Claire i waszego dziecka.
Czuję materac.
I przede wszystkim Claire.
- Claire też. - Claire też!
Kiedy jesteś przy Claire, uśmiechasz się.
- Tak. Uśmiecham się. - Dobrze.
Uśmiecha się!
Mogę przywitać się z waszym dzieckiem, czy jeszcze za wcześnie?
Mogę się przywitać?
- To decyzja Claire. - Oczywiście.
Tak.
Przywitaj się.
Twoje dłonie są zbyt ciężkie, zbyt się narzucają.
Dobrze. Bądź bardziej delikatny.
Czujesz, jak reaguje na głos ojca?
Popatrz na Claire.
Patrzyła na ciebie, a ty jej nie widziałeś.
Nie zapominaj o niej.
Musi czuć się bezpieczna i wspierana.
Au!
Ruszaj się delikatnie! Moje dziecko mnie bije.
Nie. Rusza się. Powiedziałaś "moje". To dobrze.
Myślę, że pora wstać i pograć na pianinie.
Dbaj o niuanse.
Oddychaj.
Opuszkami palców.
Doskonale.
Nieco mocniej.
Oddychaj.
Pękam!
Dzwoń na pogotowie!
Zadzwonię też po męża. Nie pojedziesz sama.
Dzień dobry pani.
Dzień dobry.
Pani Richard Pierworódka.
Girard!
Przepraszam.
Pierwsza ciąża, 40. tydzień, brak skurczy.
Nie odeszły wody. Nie ma chęci parcia. Ma mocno napięty brzuch.
Mówi, że zaraz eksploduje lub pęknie.
- Odwagi. - Zbadamy panią.
Jeśli nie musi pani zostać, wróci pani do domu.
Zadecyduje położna.
Miała pani bóle w trakcie ciąży?
Nie wiem.
Zadzwońcie do mojego męża, on wam wszystko powie.
Wie wszystko na temat ciąży.
Dobrze. Może pani podać jego numer?
Nie znam go.
- Znajdę go. - Przepraszam.
ODDZIAŁ PRENATALNY
Jak tam?
Urodziłaś?
Nie.
Przepraszam.
Przepraszam.
Cholera! Chwila.
Przepraszam!
Wszystko dobrze?
Ma pani duży skurcz. Proszę oddychać. Zaraz minie.
- W porządku? - Miała wielki skurcz
dwie minuty temu. Widzi pan? To ta krzywa.
To wielki skurcz.
Popatrzmy na krocze i zobaczmy, gdzie jesteśmy.
Proszę zgiąć nogi. Dobrze.
Z drugiej strony też. Super.
Więc użyliśmy...
tej metody... włoskiej metody.
Rozumiem. Dobrze.
W porządku. Mogę?
Proszę wziąć głęboki wdech. Poczuje pani dyskomfort.
Szyjka była zamknięta.
- Teraz jest otwarta na jeden palec. - Super!
- Zaczął się poród. - Jeszcze nie.
Ale szyjka się przygotowuje.
Nie wyjdę stąd,
zanim dziecko nie wyjdzie.
Żeby wywołać poród, musimy mieć dobry medyczny powód.
Ma pani olbrzymi brzuch. To musi być męczące.
Szyjka się rozszerza. Niewystarczająco, ale jednak.
- Można wywołać poród. - Dobrze!
Ale musi pani znać związane z tym ryzyko.
Główne ryzyko wynika z rozstrzeni macicy.
Macica będzie się kurczyć godzinami.
Wywołanie porodu zajmie około 20 godzin.
Ryzykuje pani krwotok.
Cholera.
Istnieje też ryzyko, że to nie zadziała
i będziemy musieć zrobić cesarkę.
Dobrze.
Dziękuję.
Nie chcę, żeby miała krwotok.
To ja decyduję.
Ma pani swoje rzeczy?
- Mamy? - Wszystko przyniosłem.
Proszę założyć niebieski fartuch.
Widzimy się za moment.
Chwilka.
Otwórzcie drzwi.
Teraz panią ukłuję.
- Może pani przeliterować nazwisko? - Girard.
G-I-R-A-R-D.
- Imię? - Claire.
Zawołam położną.
To sala porodowa. Proszę się rozebrać.
Proszę włożyć fartuch.
Proszę się położyć.
Proszę wyjść na czas znieczulenia.
Robimy to w sterylnych warunkach.
Wszystko ma być sterylne, a ja nie jestem.
Jak wiadomo.
To zajmie 20 minut.
- Ściągamy fartuch. - Zakładamy czepek.
I do góry.
Proszę się cofnąć.
- Dobrze? - Boję się.
Wszystko będzie dobrze.
Będę tłumaczył na bieżąco.
Najpierw oznaczę palcami.
Mogę skończyć na wózku?
Nie, to niezwykle rzadkie. Prawie nigdy się nie zdarza.
- Prawie... - Proszę słuchać.
Proszę się w ogóle nie ruszać.
Rozluźnić ramiona.
- Opuścić głowę. - Nie ruszać się.
- Trzęsę się. - Proszę nam zaufać.
Wkładam igłę.
Poczuje pani nacisk na plecach.
Mogę?
Usiądę.
Przekłuję błonę.
Do dzieła.
Użyję tego narzędzia, żeby podrapać główkę dziecka,
co przerwie błony płodowe.
Proszę mówić, jeśli zaboli.
Te błony są bardzo wytrzymałe. I już.
- Pękła? - Nie mam pojęcia!
Świetnie.
Dziękuję.
- Idę spać. - Dobrze.
Dzień dobry.
Jestem Anais, zastępuję Apolline, która odbiera poród.
- Ile już mamy? - Czego?
Rozwarcia.
Sześć.
Nie, nie sześć.
Źle.
Rozwarcie się nie zmieniło.
Wcale?
Otwórz szyjkę!
Zwiększymy dawkę,
żeby wywołać skurcze.
- Oksytocyna? - Zgadza się.
Dobry wieczór. Jestem Isabelle,
położna, która zastąpi Anais.
Do widzenia.
Do widzenia.
Zbadam panią, dobrze?
Jesteśmy na...
dziewięciu centymetrach.
Nie!
Doskonale.
Proszę odpocząć. To ostatnia prosta.
Sprawdzimy za godzinę.
Gotowi na poród?
Teraz?
Tak nagle?
Podnoszę łóżko
i opuszczam nogi.
Spokojnie.
Chce pani wymiotować?
Powiem, kiedy poczuję skurcz, a pani mi powie, kiedy pani poczuje.
Czuje pani jakieś skurcze?
Wcześniej czułam,
a teraz nie.
Wydaje mi się, że skurcze
wciąż są zbyt rzadko. Poczekajmy.
- Naprawdę? - Tak. Chwilkę,
żeby dziecko trochę się opuściło.
Jak pani poczuje, że prze mocniej, proszę wołać.
Dzwoniła pani?
- Czuję, jak prze. - Dobrze.
Isabelle jest na zabiegu,
więc ja odbiorę dziecko. Gotowa?
Proszę unieść pupę.
Sylvie, strzemię.
Strzemię.
Chyba nie utrzyma.
Popatrzmy.
To mi przeszkadza.
To mi przeszkadza.
Może położę to tak.
Jest parcie?
Dmuchaj w to. Może już zacząć?
Ciągle dmuchaj.
- Dosięgnie pani podpórek? - Dobra wysokość?
Proszę złapać tu lub tu. Dobrze?
Nadchodzi skurcz.
- Wdech. - Dalej.
I już.
Dmuchaj w balon.
- Dmuchaj w balon. - Dobrze. Jeszcze.
Dobrze.
Dobrze! Świetna robota. Brawo.
Tak! Świetna robota!
- Świetna robota! - Widzę kosmyk włosów.
- Kosmyk włosów? - Schował się.
- Nie potrzebuję balonu. - Nie?
Może pan jej pomóc,
przytrzymując głowę.
Nie za bardzo.
Proszę nie pchać, tylko podpierać.
Może ją pan rozśmieszać.
To pomaga dziecku się opuścić.
Z każdym śmiechem schodzi niżej.
Dwie owce... Nie, dwie słonice
stoją przy bagnie.
Jedna ma okres.
Mówi, że krwawi i nie może tego zatrzymać.
Na co jej przyjaciółka: "Wsadź sobie owcę, jak ja".
- Dobry. - Nie rozumiem.
- Całą owcę? - Tak. Używają owiec.
Bardzo dobrze.
Idzie skurcz.
Głęboki wdech i przemy.
Proszę nie przestawać.
Świetnie pani idzie.
Dalej. Wspaniale.
Dalej. Jeszcze raz.
Dziecko wychodzi. Proszę przeć.
Przemy. O tak!
Tak. Świetnie. Proszę oddychać.
- Da pani radę? - Nie wiem.
Dalej, już wychodzi.
Przemy.
Mocniej!
Bardzo dobrze.
Jeszcze raz.
Wspaniale.
Nie rusza się. Utknęła tu.
To kłamstwo. Wychodzi.
Co się dzieje?
Przy następnym skurczu trzeba mocniej przeć.
Nadchodzi.
Proszę dać z siebie 200% i przeć bardzo mocno.
Dalej...
Jeszcze...
Pięknie. Jeszcze trochę.
Proszę przeć...
I od nowa.
Proszę przeć.
Świetnie.
Proszę dać głośniej.
Uwielbiam ten dźwięk.
Głęboki oddech.
Wydychamy i przemy.
Naprzód.
Przemy z całej siły.
Jeszcze raz.
- Jeszcze raz. - Już prawie.
Proszę odpocząć.
Proszę oddychać.
Chce pan nagrać poród?
Może parę zdjęć?
- Nadchodzi skurcz. - Już.
Proszę dać jej aparat.
Nie jestem zbyt dobra w robieniu zdjęć.
Proszę wcisnąć kropkę.
Proszę przeć i oddychać.
Bardzo dobrze. Teraz proszę nie przeć.
Proszę przestać.
Główka już wyszła.
Hop.
Dobrze. Teraz wyprzemy ramię.
- Przemy, żeby wyszło ramię. - Oddech.
Dalej.
Proszę je wypchnąć na zewnątrz. Pięknie.
Biedactwo miało szyję owiniętą pępowiną.
To wszystko wyjaśnia.
Teraz wyciągniemy główkę.
Uwolniłam ramię.
Delikatnie, żeby nie uszkodzić krocza.
Pański telefon.
Niech pan podejdzie, a pani wyciągnie ręce.
Wyciągnijcie ręce.
Proszę tu sięgnąć.
Bliżej. Proszę puścić rękę żony.
Pod ramionami. Dobrze.
Teraz proszę razem ciągnąć.
Brawo!
Proszę.
Co my tu mamy?
Widzicie?
Chłopczyk.
Nie dziewczynka?
Zmęczył się. Sylvie go zabierze.
Może pan iść z Sylvie.
To całkiem normalne.
Początkowo mają trudności.
- Mogę dotknąć? - Proszę, to pańskie dziecko.
- Nauczy się pan. - Niewiarygodne.
Łożysko już wyszło.
Z dzieckiem wszystko dobrze.
- Tak? - Tak. Jest z tatą.
Zajmuje się nim.
Pięknie razem wyglądają.
Wszystko jest w porządku.
Ma pani małe krwawienie
z macicy.
Sprawdzę macicę,
czy nie zostały tam resztki łożyska.
Oto pani dziecko.
Wszystko dobrze?
Podam go pani.
Oto pani dziecko.
Proszę zobaczyć. Otwiera oczy.
Dzień dobry.
Dzień dobry.
Przyszła pani Girard.
Dziękuję.
- Dziękuję. - Nie ma za co.
Jestem Claire Girard. Spóźniłam się.
Proszę wejść. Czekają na panią.
CUDOWNA NOC
CLAIRE GIRARD RAVEL - KONCERT G-DUR
Tłumaczenie: Marzena Falkowska
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.